Gość: aga
IP: *.ipartners.pl / 157.25.126.*
05.08.02, 13:13
salon mieści sie w Warszawie na Armii Ludowej (okolica kina Luna)
Chciałam ostrzedz wszystkich przed usługami pracujacego tam fryzjera, pana
Andrzeja.
Dostałam na niego namiary od moich koleżanek, byłam u niego wcześniej dwa
razy i wszystko było ok. Aż tu nagle zachciało mi sie zmiany image w ostatni
czwartek. Poszłam na obciecie włosów i balejage (nie wiem jak to sie pisze).
Po wyjsciu z salonu pocieszalam sie jeszcze, ze wygladam jako tako. Ale
nastepnego dnia wygladalam juz jak po wizycie u wiejskiego fryzjera - kazdy
wlos innej dlugosci, zero mozliwosci ulozenia i spjecia, bo za krotkie,
kolor - jak po wodzie utlenionej, niektore pasma zle (nie rowno zafarbowane),
w niektorych miejsca kolor zaczynal sie z centymetr od glowy, wiec tak jak
bym juz miala odrosty.
Apogeum mojego zalamania przyszlo w sobote po umyciu glowy. Jedyne wyjscie -
wyjad do fryzjera. Ze wzgledu na sobotnie popludnie nie mialam juz zbyt
duzego wyboru i musiałam udac sie do FP. Wiem, wiem doskonale, ze to masówka,
ale musze przyznać, ze trafilam calkiem niezle. Fryzjer jak mnie zobaczyl
zalamal rece. Musialam ufarbowac wlosy, zeby pokryc to co p. Andrzej sworzył,
na to zrobiłam jasnniejsze reflesy, no i oczywiscie podcinanie calych wlosow -
tez do konca sie nie udalo, bo byly tak krzywe, ze musialabym je na króciutko
obciac
koszt calej imprezy (p. Andrzej z Magii + FP) - bagatelka 400zł :(((