Gość: Sceptyczna
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.03.06, 20:03
Stawiam tezę - czy uważacie,ze tzw. kosmetyki selektywne (z górnej półki) są
rzeczywiscie lepsze od innych (szczególnie tych tzw. średnich) i warte tych
pieniędzy, które sie za nie płaci?
Ja osobiście kosmetyki selektywne kupuję sporadycznie. Najczęściej skuszona
obietnicą niesamowitych efektów, które te cudeńka maja zapewnić albo (to
chyba trochę nieswiadomie) - z czystej checi posiadania jakiegos markowego i
drogiego cacka. Czyli efekt snoba (ekonomistki będą wiedziały o co chodzi :))
I co się okazuje po takim zakupie? Ze po tuszu L'extreme czy Flexentils
Lancome mam takie same rzesy jak po tuszu Mabelline, Max Factor czy IsaDora.
A błyszczyk Star Gloos Lancome, czy też cień Clarnis tez niczym specjalnym
sie nie wyróżniają. To tylko niektóre przykłady,ale ja osobiscie nie
zauważyłam jakichs specjalnych różnic w efektach.
Czy to nie jest tak,ze kosmetyki selektywne nie odbiegają właściwie jakoscią
od tych ze sredniej półki, a tylko ich wysoka cena, która jest dla nas
wyznacznikiem i synonimem wysokiej jakości, łechce przyjemnie poczucie
własnej wartosci. I sprawia,ze same wmawiamy sobie,ze te kosmetyki sa lepsze
od innych.
Co o tym myslicie?