Dodaj do ulubionych

zastanawiam sie...

IP: *.ists.pl / *.gemini.net.pl 03.03.04, 21:27
Kilka juz razy natknelam sie na forum kobieta na posty dziewczyn, ktore maja
w najblizszej przyszlosci brac slub koscielny i w zwiazku z tym musza sie
wyspowiadac, ale sa powiedzmy oglednie - nie najpilniej praktykujace.
I w takim watku zawsze pojawiaja sie posty typu "religia/kosciol/slub
koscielny nie sa dla ciebie", "po co ci slub koscielny" oraz ciekawe epitety
o zaklamaniu pytajacej.

I zastanawiam sie wlasnie jak to jest. Czy kosciol katolicki przyjmuje na
swoje łono tylko potulne osoby, ktore w zaden sposob nie lamia aktualnie
obowiazujacych nakazow? Konkretnie - czy jezeli biore pigulki
antykoncepcyjne, to nie ma dla mnie miejsca w kosciele?

Ja osobiscie na przyklad zaliczam sie do osob nienajpilniej praktykujacych,
ale chce wziac slub koscielny - bo uwazam, ze przysiega przed Bogiem bedzie
miala najwyzsza wartosc. I teraz co - czy jesli biore pigulki, to reszta
wspolnoty ma prawo mi tego zabronic (slubu, nei pigulek :))? Jakie prawo maja
ludzie do osadzania mojej moralnosci? Czy to, ze staram sie zyc w zgodzie w
etyka, ktora wziela mi sie w wiekszej czesci z religii, naprawde traci tak
bardzo na znaczeniu w obliczu tych pigulek?

Czy jakies panny bigotki maja prawo odmawiac mi sakramentow, bo zyje inaczej
niz one??

Generalnie, im jestem starsza, tym bardziej rozumiem mojego tate, ktory jest
ateista.

pozdrawiam wszystkich
Obserwuj wątek
    • barnaba7 zglupialas Ty? - I ja jestem Chrzescijaninem. 03.03.04, 21:42
      i czlowiekiem wierzacym.
      spowiedz obowiazkowa to jest tylko w katolicyzmie.
      u protestantow jest spowiedz powszechna (ogolna)
      a u prawoslawnych - dobrowolna.

      ja u spowiedzi bylem 20 lat temu, na moim slubie.
      i nie mam wyrzutow sumienia.

      Pamietaj: spowiadasz sie przed Bogiem, nie przed ksiedzem.
      a to mozesz uczynic zawsze i wszedzie.
    • triss_merigold6 Re: zastanawiam sie... 03.03.04, 22:35
      Możesz zmienić wyznanie (nie religię). Generalnie zgadzam się z wypowiedziami
      osób dla których przyjmowanie sakramentów z powodu tradycji i nacisku rodziny
      (ślub kościelny) jest hm.. mocno dyskusyjne.
      Można wierzyć głęboko będąc poza KK ale wtedy nie należy oczekiwać, że jego
      słudzy (księża) uwzględnią zachciankę jaką w tym wypadku będzie sakrament
      ślubu, dla osoby wierzącej dość zobowiązujący i poprzedzony spowiedzią.
      Jako ateistka nie ośmieszałabym cudzej wiary swoją zgodą i uczestnictwem w
      ślubie kościelnym nawet jednostronnym czy chrztem własnego dziecka.
      Wiara i praktykowanie religii to nie powinien być hipermarket z którego
      wybieramy to co najbardziej wygodne (odpuszczenie grzechów, obietnicę
      zbawienia) a odrzucamy to co mniej komfortowe.
      • Gość: Monika Re: zastanawiam sie... IP: *.chello.pl 03.03.04, 23:17
        triss_merigold6 napisała:

        > Możesz zmienić wyznanie (nie religię).

        A niby dlaczego? , Katolik moze zostać muzułmaninem lub buddystą i odwrotnie.
        A nawet możesz sobie wymyślec religie sam jak scienologi moon czy ktos tam
        jeszcze.

        Dla przykładu taki Jezus wychowany w judaizmie nie dość ze zmienił religie to
        ją sam wymyślił. Słyszałeś o nim pewnie :)))


        • Gość: Triss Merigold Re: zastanawiam sie... IP: *.acn.waw.pl 03.03.04, 23:30
          Panna zdaje się nie chce odchodzić od chrześcijaństwa? W ramach chrześcijaństwa
          może zmienić wyznanie, nie ona pierwsza, marszałek Piłsudski tak zrobił żeby
          móc wziąść ślub z drugą żoną.
          • Gość: Monika Re: zastanawiam sie... IP: *.chello.pl 03.03.04, 23:39
            A to masz racje
            Zastanawiam się... skoro ktoś ma inne poglądy niż katolicy, to po co chce brać
            katolicki ślub.

            Religia to poważna sprawa, przynajmniej taka powinna być. Inaczej robi się z
            niej cyrk, ze szkodą dla innych szczerze wierzacych ludzi.

            • mamalgosia dokładnie tak 04.03.04, 13:56
    • Gość: Piter Re: zastanawiam sie... IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 03.03.04, 22:52
      Sprawa jest prosta. Ślub (dziś nazywany "koscielny") jest w Kościele katolickim
      sakramentem. Aby do sakramentu przystapić, trzeba spełnić sciśle określone
      wymagania.
      Przecież nikt nie nakazuje Ci przystepowania do sakramentu małżeństwa w
      Kościele katolickim.
      Chcesz przysiegać przed Bogiem - masz przecież mnóstwo możliwości poza
      Kościołem katolickim. Zależy Ci na ślubie w Kościele - dostosuj się do jego
      wymogów. By dostać prawo jazdy, też musisz spełnić konkretne wymagania - prawda?
      A poza tym - jakie to "panny bigotki" odmawiają Ci sakramentów? To nie one - to
      wymagania Kościoła.
      Twoja postawa nieco dziwi - nie stosować się do "przepisów", a wymagać
      akceptacji i aprobaty dla własnej, sprzecznej z np. Katechizmem postawy.
      Poza tym - spowiedź nie boli, jeżeli traktuje sie ją szczerze i uczciwie. A
      jeżeli nie - to po co przyjmować sakramenty?
      I jeszcze jedno Twoje zdanie budzi moje zdziwienie: "I zastanawiam sie wlasnie
      jak to jest. Czy kosciol katolicki przyjmuje na swoje łono tylko potulne osoby,
      ktore w zaden sposob nie lamia aktualnie obowiazujacych nakazow?"
      No, przepraszam bardzo, jeżeli chcesz należec do wspólnoty, która stawia swoim
      członkom pewne warunki do spełnienia, to bądź konsekwentna. Wyobrażasz sobie
      np. trockistę jak członka partii prawicowej, albo konserwatystę wśród
      bolszewików?
      Musisz sobie sama odpowiedzieć na pytanie - czy chcą przyjąć sakrament
      małżeństwa chcesz to zrobić jako członek Kościoła, czy dla "picu", bo w
      kościele to ładniej wygląda?
      To kwestia sumienia.
      P.
      • elwin2 Re: zastanawiam sie... 04.03.04, 10:01
        zgadzam sie z Piterem w 100%. Sam jestem niewierzacy (lub watpiacy - sam nie
        wiem)i dlatego wzialem tylko slub cywilny.
        Natomiast ochrzcilem moje dziecko i zamierzam ochrzcic drugie poniewaz nie chce
        mu zamykac pewnej drogi, nie chce mu zabierac szansy jaka moze mu dac (choc nie
        musi jak w moim przypadku) chrzest. Poza tym znajomy ksiadz zgodzil sie na to
        tylko ze wzgledu na osobe matki chcestnej, ktora jest wierzaca i praktykujaca i
        gwarantuje wychowanie w wierze.
        • Gość: baf Re: zastanawiam sie... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 04.03.04, 11:39
          Hm.. Wydaje mi się, że ochrzczenie dziecka w wieku niemowlęcym jest raczej
          zawężeniem mu wyboru. Przecież to oznacza, że "czynisz je katolikiem". Taka
          jest istota chrztu niemowlęcia w KK. A jeśli chodzi o wybór - przecież w wieku
          dorosłym też można przyjąć chrzest w KK, nic nie stoi na pzeszkodzie. Wtedy
          byłby to świadomy wybór...

          Pozdrawiam
          • elwin2 Re: zastanawiam sie... 05.03.04, 09:27
            tez tak myslalem, zdecydowalismy sie na chrzest z kilku powodow:
            1. nie chcemy zeby czul sie inny wsrod dzieci - wszyscy wiemy jakie dzieci
            potrafia byc okrutne w stosunku do "innych"
            2. niby na jakiej podstawie mialby wybrac dokonac swiadomego wyboru?
            3. religia chrzescijanska, to czesc naszej kultury, a ja chce zeby byl swiadomy
            gdzie zyje i dlaczego zyje tak a nie inaczej.
            pozdr
            • Gość: baf Re: zastanawiam sie... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.04, 14:37
              To prawda, dzieci potrafią być bardzo okrutne.. Chociaż tak naprawdę, to
              okrutne ocenianie zazwyczaj wynoszą z domu...
              Może mówię tak dlatego, że dokonałam świadomego wyboru mając 18 lat i
              zrezygnowałam z KK na rzecz jednego z kościołów protestanckich. Na podstawie
              swojego zycia widzę, że człowiek w pewnym okresie swojego życia zazwyczaj
              zaczyna się zastanawiać i szukać...
              Pozdrawiam
        • anek.anek pytanie do elwin2 04.03.04, 12:37
          Mam prywatne pytanie, poszukuję księdza, którzy ochrzci moje dziecko. Chcemy to
          zrobić z szacunku dla "nie-teściów", a nie możemy takiego znaleźć w Warszawie
          (nie jesteśmy małżeństwem, nie jestesmy wierzący, nie wychowamy dziecka w
          wierze, ale też nie będziemy mu przed wiarą zamykać drogi)...
    • Gość: EWOK Re: zastanawiam sie... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 03.03.04, 23:25
      Akurat antykoncepcja nie wydaje mi sie najwazniejsza w Twoim poscie, gorzej
      wyglada sprawa bycia "niepraktykujacym katolikiem". Taka hybryda po prostu nie
      istnieje. Katolicyzm zaklada praktykowanie, jesli sie do kosciola nie chodzi i
      do sakramentow nie przystepuje to sie nie jest katolikiem. Nie wystarczy
      rachunek sumienia typu "nikogo nie zabilam, nie kradne, chce wziac slub
      koscielny, znaczy, ze jestem idealna katoliczka i czego oni jeszcze ode mnie
      oczekuja". Ano oczekuja kilku rzeczy -np. zeby uczestniczyc w mszy w dni
      okreslone przez KK (nieuczestniczenie jest grzechem ciezkim), odmawiania
      wieczornych i porannych modlitw, postu w wyznaczone dni, przystepowania do
      sakramentow (spowiedz i komunia w czasie Wielkanocy jest obowiazkowa). Zapewne
      znajda sie wspolnoty chrzescijanskie, ktore takich wymagan nie stawiaja, wiec
      mozesz rozwazyc zmiane wyznania. Ale jesli sie chce byc katolikiem to trzeba
      sie do pewnych regul stosowac.
      • Gość: mhz Re: zastanawiam sie... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 04.03.04, 09:07
        Ja nie wiem o co chodzi... przecież katolicyzm to luźna religia, niby coś tam
        trzeba, ale przecież nikt normalny nie traktuje tego poważnie:) i wszyscy o tym
        wiedzą. Jest oczywiście grupa bigotek i ich męskich odpowiedników, które coś
        tam próbują innym narzucać, swoją wersję katolicyzmu, ale kto ich słucha? Gdyby
        ta religia była tak restrykcyjna, jak niektórzy ją przedstawiają, to by dawno
        już nie istniała, bo komu się się chciało tego wszystkiego przedstrzegać;).
        Chodzisz do kościoła kilka razy do roku, spowiadasz się jeszcze rzadziej,
        sprawy seksu w ogóle nie poruszasz, bo oficjalny stosunek kościoła do tego jest
        absolutnie nieżyciowy i raczej należy go traktować jako specyficzny folklor,
        charakterystyczny dla tej religii - tak postępuje 3/4 naszego społeczeństwa i
        jest to zupełnie normalne.

        A tak na marginesie - osobiście nie uważam, żeby antykoncepcja w ogóle była
        grzechem, więc po co się z tego spowiadać?
        • elwin2 Re: zastanawiam sie... 04.03.04, 10:06
          katolicyzm to nie grupa bigotek, to rzesza ludzi, ktorzy naprawde w cos wierza.
          czasami im tego zazdroszcze bo ja nie wierze. Wcale nie jest normalne, ze 3/4
          spoleczenstwa (skad te dane???) pobieznie przestrzega przykazan kosciola. Skad
          wiec coroczne pielgrzymki i innego rodzaju przejawy wiary.

          Twoj post jest cyniczny, bardzo polski, w pejoratywnym stego slowa znaczeniu.
          • triss_merigold6 Re: zastanawiam sie... 04.03.04, 10:52
            Niewierzących jest garstka. O pobieżnym przestrzeganiu przykazań świadczy
            chociażby: liczba zaludniających więzienia; skala przemocy w rodzinie; liczba
            kwitnących burdeli (chyba nie dokładają do interesu?); skala korupcji; procent
            panien stających przed ołtarzem w zaawansowanej ciąży... Wymieniać dalej?
            Chyba nie sądzisz, że za te negatywne zjawiska odpowiedzialni są ateiści,
            innowiercy i przyjezdni katolicy?
            • elwin2 Re: zastanawiam sie... 04.03.04, 11:04
              prosze nie stawiaj kobiedy w ciazy idacej do oltarza obokprzestepcow,
              lapowkarzy i innych.

              reszty postu nie rozumiem, wiec sie nie odnosze
              • triss_merigold6 Re: zastanawiam sie... 04.03.04, 11:12
                Panny z welonem i brzuchem podobnie jak przestępcy złamały któreś z przykazań.
                Inny ciężar gatunkowy oczywiście ale fakt naruszenia przykazania miał miejsce.

                Czego nie rozumiesz? To dość oczywiste, że za w/w negatywne zjawiska
                odpowiadają w większości osoby deklarujące się jako wierzące, kochające JPII,
                przyjmujace sakramenty, ateistów i niekatolików jest zbyt mało.
                • elwin2 Re: zastanawiam sie... 04.03.04, 12:34
                  chyba sobie zartujesz. oskarzasz katolikow o cale zlo tego swiata? przeciez to
                  nie ma nic wspolnego z wyznaniem. czlowiek jest albo dobry albo zly. owszem
                  moze byc dobry ateista (sam sie za takiego uwazam) i zly katolik, ale moze i
                  czesto jest odwrotnie. Moim zdaniem to nie ma nic wspolnego z wyznaniem ale z
                  natura czlowieka. Sa dobrzy katolicy i zli, sa dobrzy Zydzi i zli, dobrzy
                  Arabowie i zli... i mozna tak wymieniac w nieskonczonosc

                  Co do panien z brzuchem i przestepcow. Hm.. znalazlas jakis wspolny mianownik,
                  ale przyznasz ze ciezar "wykroczenia" jest nieporownywalny.
                  • ggigus ewin, pomysl chwile 04.03.04, 16:46
                    skoro w kraju, gdzie kwitnie korupcja i gdziesporo kobiet bierze slub
                    koscielny, a jakze w zaawans. ciazy (to juz chyba nikogo w Polsce nie szokuje),
                    skoro w tym samym kraju przytlaczaja wiekszosc deklaruje sie jako wierzacy
                    katolicy. Teraz pomysl chwile statystycznie - kto - statystycznie rzecz
                    biorac - dopuszcza sie przestepstw lapowkowych i przestepstw "sumieniowych"
                    idac do slubu w ciazy? I calej masy innych wykroczen. No kto, ta mala garstka
                    mniejszcosci niewierzacych i przedst. innych wyznan robi co moze, by
                    katolickiej wiekszosci popsuc opinie?
                    Ale to jest ten mily rozdzwiek, jaki znam z ust wielu moich kolezanek -
                    wprawdzie biore pigulke czy stosuje spirale, ale mimo to chodze do kosciola i
                    slub bralam z wielkim brzuchem, ale jestem dalej wierzaca.Ksiadz wszystkiego
                    nie wie, nie dowie sie albo udaje, ze nie widzi brzucha w bialej sukience.
                    oczywiscie biore pod uwage tylko wykroczenia sumienia, zwiazane z regulami
                    wiary, do jakiej - wg deklaracji osobistych - przynaje sie w naszym kraju
                    przytlaczajaca wiekszosc. Ale sklonnosc do podwojnego myslenia mozna oczywiscie
                    roznie tlumaczyc.
                    • elwin2 Re: ewin, pomysl chwile 05.03.04, 09:19
                      nadal poddtrzymuje swoje zdanie ze sklonnosc do "zla" nie jest domena tylko
                      katolikow, ale wszystkich ludzi.
                      ja wcale nie mam na celu bronienia kogokolwiek, sprzeciwiam sie jedynie
                      generalizowaniu i przypisywaniu wszelkich wad jednej grupie spolecznej. Tylko
                      tyle

                      -------------------------------------------------
                      • Gość: Piter Re: ewin, pomysl chwile IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 05.03.04, 20:08
                        Nic nie jest domeną katolików. Są oni normalnymi ludźmie, "nic co ludzkie nie
                        jest im obce". Tyle, ze katolicy przejmujący sie swoja wiarą, w
                        przeciwieiństwie do "nieprakrtykujących" są przyzwoitymi ludźmi.
                        P.
        • e_wok Re: zastanawiam sie... 04.03.04, 10:57
          No cóż, jest to dość gorzkie podsumowanie, ale zawiera nieco prawdy.Być może
          więcej ludzi ma plakat w Papieżem niż Go słucha, więcej osób przystępuje do
          sakramentu małżeństwa niż przestrzega przykazań. Antykoncepcja jest nagłośnioną
          sprawą, ale naprawdę nie najważniejszą. Bardziej mnie niepokoi to, że
          społeczeństwie uważającym się za katolickie jest tyle nieuczciwości i
          kombinatorstwa (najgorsze, że również wśród kleru). Że ludzie, którzy chodzili
          na religię i wiedzą o istnieniu przykazania miłości warczą na siebie nawzajem i
          są wobec siebie nieżyczliwi.
    • mamalgosia Re: zastanawiam sie... 04.03.04, 13:52
      każdy z nas jest grzeszny, jeden kłamie, inny zabija w myślach teściową, a inny
      stosuje antykoncepcję. Dla wszystkich jest miejsce w Kościele, bo nie ma ludzi
      idealnych
    • Gość: BRvUngern-Sternber No tak nie ty pierwsza i nie ostatnia... IP: *.bg.am.lodz.pl 04.03.04, 15:09
      Jest to typowy przyklad wyrzutow sumienia gdy sie wie ze zle sie robi i
      odrzucania ich.Ostatecznym etapem jest ze wine zwala sie na innego w tym
      przypadku jak zwykle winien jest Kosciol nie ja.A juz najsmieszniejsze jest to
      ze ci ludzie jednoczesnie mowia ze oni maja jakoby ,,czysta'' wiare
      bezposrednio w Boga a nie potrzebuja ksiezy.Tymczasem gdy tylko sprawa schodzi
      na ksiezy to wtedy maja tyle do powiedzenia ze im czasu nie starcza.Ksieza
      to,ksieza tamto.Skoro ksieza cie nie obchodza i sa niepotrzebni to po co o nich
      mowisz?Nie zwracaj uwagi.To sa wlasnie wyrzuty sumienia.
      Co do tzw. pigulki to chyba nie bierzesz ich tak sobie.Wynika z tego ze
      popelniasz cudzolostwo i aby uniknac konsekwencji dodatkowo jeszcze
      antykoncepcje.Czyli jeden grzech powoduje drugi.
      Nie chcesz chyba nikomu wmawiac ze to Ksieza wymyslili przykazanie nie cudzoloz?
      A Bog nie ma z tym nic wspolnego.Tak samo z malzenstwem?Informuje cie,ze
      zarowno przykazanie Nie cudzoloz dane jest od samego Boga.Zajrzyj do Biblii
      fragent o Mojzeszu i kamiennych tablicach.Co do malzenstwa masz wskazania
      samego Chrystusa w Nowym Testamencie.Jeden maz jedna zona zadnych rozwodow.O
      cudzolozeniu to samo Chrystus o jawnogrzesznicy.O sztucznym zapobieganiu
      narodzinom jest fragment o niejakim Onanie(nawiasem mowiac powstala z tego
      bledna nazwa),ukaranym przez Boga...SMIERCIA.Ksieza tu nic nie musza mowic.Nie
      sa do niczego potrzebni.Kazdy moze znalezc fragmenty.To ze protestanci
      dopuszczaja.Ale przeciez oni nie sa zadnymi autorytetami.Nie znaja Biblii
      traktuja ja wybiorczo co nie jest dziwne wsrod heretykow...
      Tyle.
    • Gość: michelle Re: zastanawiam sie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.04, 15:30
      To dla mnie nie dziwne, że pochodzisz z rodziny ateistycznej. Bowiem w twoim
      poście brak zupełnie duchowego odniesienia, właściwego wierzącym. Chcesz
      prawdziwego ślubu? Czytaj Biblie ( to uczta dla ducha), szanuj przykazania i
      zrozum czym jest dla człowieka modlitwa. Zrozum, co to pokora. I uwierz, że Bog
      istnieje.
      Kiedy poznałam 10 lat temu mojego męża, był niewierzący. Nigdy go do niczego
      nie zmuszałam. Krzyczał na księzy i takie tam inne bzdury.Dziś jesteśmy razem
      szczęśliwi i szacunku mojego męża do mnie nie zawdzięczam tylko samej sobie.
      Wszyscy grzeszymy. Uwierz w sens spowiedzi. To warunek twojego pełnego
      wkroczenia na ślubny kobierzec.I nie ustalaj sama praw dla siebie - nikt nie
      może sądzić we własnej sprawie.
      Polecam poznać spowiednika wcześniej, może inni go znają. Jezuici są bardzo
      surowi, ale dobra spowiedź jest u Paulinów - mądra spowiedź. Z seksu
      przedmałżenskiego się rozgrzesza.Mogę zaręczyć.
      • ggigus no widzisz, michelle 04.03.04, 16:51
        piszesz, ze jestes wierzaca i piszesz o duchowym odniesiesniu, wlasisciwym
        wierzacym (jakby niewierzacy zycia duchowego nie mieli) i ze sie z seksu
        przedmalz. rozgrzesza, co zareczasz. Co z kolei biore za osobista deklaracje
        osoby rozgrzeszonej z tego grzechu. Czyli Ciebie.
        Czyli jestem wierzaca i Panu Bogu swieczke i diablu ogarek? Nagrzesze, ale sie
        rozgrzesze? Tez ciekawa koncepcja wiary. Duchowe odniesienie ,wlasciwe ludziom
        wierzacym?
        • Gość: Piter Re: no widzisz, michelle IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 05.03.04, 11:11
          Kwestia Przykazań w Kościele, to kwestia wyboru miedzy Dobrem a Złem, to sprawa
          wyboru właściwej, mądrej drogi życia. I samo Przykazanie brzmiące "Nie
          cudzołóż" obudowane jest całym wielkim bagażem naszej kultury i moralności.
          Seks przedmałżeński jest tylko fragmentem większej mądrości zawartej w tych
          lakonicznych słowach.
          A my jesteśmy grzeszni. Wyznajemy to co niedziela podczas Mszy. Od popełnionych
          grzechów może nas wyzwoliś Sakrament pokuty. Spowiedź. Dla osoby spoza
          Kościoła, lub takiej, która ten Sakrament omija, ergo nie zasatanawia się nad
          jego znaczeniem, może on być "wyszeptaniem grzechów w konfesjonale"
          i "odklepaniem" tych paru "Zdrowasiek" zadanej pokuty.
          Nie chcę tu wygłaszć rekolekcji (choć: Wielki Post), ale piszę to, bo widzę, że
          nie wszyscy (bez obrazy i żadne to osobiste wycieczki!) rozumieją istotę
          spowiedzi. Napiszę w telegraficznym skrócie: uświadomienie sobie niewłaściwości
          swojego postępowania względem obowiązującego katolika kanonu, zrozumienie
          tegoż, szczere poczucie żalu za owo uchybienie, mocne postanowienie
          nieczynienia tegoż w przyszłości. To, rzecz jasna nie wszystko, ale moze na
          pierwszy raz wystarczy.
          I teraz: jeśli mówię spowiednikowi, że od pewnych zachowań nie mogę się
          powstrzymać, bom słaby, a nie ograniczam sie do stwierdzenia: to i to zrobiłem
          iks razy, to to właśnie jest elementem szczerości i uczciwości. Spowiednik daje
          na to naukę, tłumaczącą, dlaczego to co robię jest złe. Ale jest jak najdalszy
          do potępienia mnie za to!
          To nie jest to, co piszesz: "Panu Bogu swieczke i diablu ogarek. Nagrzesze, ale
          sie rozgrzesze".
          To tak jak z rodzicem, któremu dziecko sprawi przykrość, a on zawsze wszystko
          wybaczy.
          Nie mam zamiaru tu nikogo nawracać. To tylko wyjaśnienia z mojego, katolickiego
          punktu widzenia. Że wiara, sakramenty, uczestnictwo we wspólnocie Kościoła to
          inne przeżycie (dla katolików, niwiwerzący tego nie doznają i mają to w nosie)
          niż przeczytanie gazety, obejrzenie TV, czy cokolwiek innego, codziennego.
          Niewierzący tego nie potrzebują, wierzący tak. Dlatego apelowałbym o
          powstrzymanie się od pouczania wierzących, że (jak to uczynił ktoś tu)
          zapełniają więzienia, idą do ślubu w ciąży (my mówimy: w stanie błogosławionym,
          hehe), bo generalnie mają w nosie Kościół i Jego zakazy i nakazy.
          Bandzior w więzieniu nie odczuwa żalu za to co zrobił, tylko za to, że wpadł.
          Jeżeli zaczyna żałować, że postąpił źle, po prostu zaprzestaje tego procederu.
          A nawróceni grzesznicy są pełnoprawnymi członkami Kościoła. kobiety (i
          mężczyźni), którzy ulegli chuciom, też.
          Och, dosyć już tych nauk!
          P.
        • Gość: michelle Re: no widzisz, michelle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 13:48
          zupełnie mnie nie zrozumiałaś. Wyspowiadanie się nie jest zobowiązaniem, że się
          juz nigdy nie zgrzeszy.Mylisz pojęcie czlowieka wierzącego z człowiekiem
          świetym. Oczekujesz od ludzi deklarujacych wiarę, ze będą bez skazy.
          Jestem wierząca. Nie skladam tu zadnych deklaracji osobistych. Po prostu
          odpowiadając na pytanie autorki wątku sięgam pamiecia do zapisów ewangelii.
          • Gość: Piter Re: no widzisz, michelle IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 06.03.04, 06:49
            O!
            P.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka