Gość: Jotka
IP: *.ists.pl / *.gemini.net.pl
03.03.04, 21:27
Kilka juz razy natknelam sie na forum kobieta na posty dziewczyn, ktore maja
w najblizszej przyszlosci brac slub koscielny i w zwiazku z tym musza sie
wyspowiadac, ale sa powiedzmy oglednie - nie najpilniej praktykujace.
I w takim watku zawsze pojawiaja sie posty typu "religia/kosciol/slub
koscielny nie sa dla ciebie", "po co ci slub koscielny" oraz ciekawe epitety
o zaklamaniu pytajacej.
I zastanawiam sie wlasnie jak to jest. Czy kosciol katolicki przyjmuje na
swoje łono tylko potulne osoby, ktore w zaden sposob nie lamia aktualnie
obowiazujacych nakazow? Konkretnie - czy jezeli biore pigulki
antykoncepcyjne, to nie ma dla mnie miejsca w kosciele?
Ja osobiscie na przyklad zaliczam sie do osob nienajpilniej praktykujacych,
ale chce wziac slub koscielny - bo uwazam, ze przysiega przed Bogiem bedzie
miala najwyzsza wartosc. I teraz co - czy jesli biore pigulki, to reszta
wspolnoty ma prawo mi tego zabronic (slubu, nei pigulek :))? Jakie prawo maja
ludzie do osadzania mojej moralnosci? Czy to, ze staram sie zyc w zgodzie w
etyka, ktora wziela mi sie w wiekszej czesci z religii, naprawde traci tak
bardzo na znaczeniu w obliczu tych pigulek?
Czy jakies panny bigotki maja prawo odmawiac mi sakramentow, bo zyje inaczej
niz one??
Generalnie, im jestem starsza, tym bardziej rozumiem mojego tate, ktory jest
ateista.
pozdrawiam wszystkich