Dodaj do ulubionych

Bieszczady i Doki

IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 17.01.04, 23:01
Od kilku lat mieszkam w Bieszczadach,gdzie przeniosłem się z Warszawy.Mam
więc porównanie jak funkcjonuje polska służba zdrowia w dużym mieście i na
prowicji. Chcąc dostać się w Warszawie do lekarza domowego należy
przynajmniej o 6-tej rano ustawić się w kolejce po numerek.Ten numerek wcale
nie gwarantuje kolejności wejścia do lekarza.Dlatego trzeba zostać w
przychodni i czekać na lekarza,który jeżeli się nie spóżni[co jest regułą]
zacznie przyjmować o godz.9.Nie będę opisywał procedury załatwienia prostych
badań jak USG,echo serca,wizyty u specjalisty czy zabiegu operacyjnego w
szpitalu.To są miesiące i lata.Karetki pogotowia przeważnie brakuje,a jeżeli
jest to nie wiadomo kiedy przyjedzie,bo najczęściej zostaje blokowana w korku
ulicznym.
W przychodni gminnej w Bieszczadach gdzie mieszkam jeszcze się nie zdarzyło,
aby do lekarza domowego było więcej pacjentów przede mną niż trzech.
Przeważnie lekarz czeka na pacjenta.W sytuacji pilnej lekarz jest u mnie w
domu w ciągu 10min.Do szpitala żona może mnie zawieżć samochodem w ciągu
30min,a R-ka przyjedzie napewno w tym samym czasie.Na badanie USG czekałem
tydzień,na kardiologa dwa.Jest również wielu bardzo dobrych specjalistów
przyjmujących prywatnie.Wizytę załatwia się od ręki za 30% kwoty specjalisty
warszawskiego.
Dlaczego o tym piszę?.Przyczyna jest prosta.W jednym z poprzednich wątków
znana osobistość tego forum Doki napisał.Cytuję:
"Ja wolalbym Kanade z tego wzgledu,ze gdyby cos poszlo krzywo z dlugim
zyciem, np zlamalbym noge, to w Bieszczadach uzyskanie pomocy wprzywroceniu
zdrowia i sprawnosci moze byc klopotliwe.".
Jestem pewien,że Doki w Bieszczadach nie był,a w ostatnich latach
napewno.Skąd ma więc wiadomości o służbie zdrowia w tym regionie?.Zapewne ze
swojej wyobrażni.Ona jest często jego żródłem informacji w stawianiu
internetowej diagnozy i tarapii.Czy takiego lekarza,który gruntowną wiedzę i
doświadczenie zastępuje wyobrażnią i niezdrową ambicją bycia nieomylnym można
uznać za odpowiedzialnego?.
Obserwuj wątek
    • uve Re: Bieszczady i Doki 18.01.04, 00:17
      Bogdan npisla:

      > Jestem pewien,że Doki w Bieszczadach nie był,a w ostatnich latach
      > napewno.Skąd ma więc wiadomości o służbie zdrowia w tym regionie?.Zapewne ze
      > swojej wyobrażni.Ona jest często jego żródłem informacji w stawianiu
      > internetowej diagnozy i tarapii.Czy takiego lekarza,który gruntowną wiedzę i
      > doświadczenie zastępuje wyobrażnią i niezdrową ambicją bycia nieomylnym można
      > uznać za odpowiedzialnego?.


      Najpierw zapytaj czy on wie gdzie sa Bieszczady. O Kanadzie pewnie zaslyszal od
      Artura, duzy kraj latwo go znalezc, ale z Bieszczadami to trudniej. Wiekszosc
      swojego czasu przeznaczyl na studiowanie anatomii a o geografii zapomnial. Jemu
      pewnie Bieszczady i Karpaty to to samo, tak jak dla Busha - Turcja i Grecja.
    • Gość: , Re: Bieszczady i Doki IP: 66.235.60.* 18.01.04, 09:17
      Ostatnio poczytuje na tym forum. Z mojego tzn. lakarskiego punktu widzenia,
      nie ma nic do zarzucenia do tego co pisal pacjentom. Odpowidala tez na watki
      glownie zatytulowane do niego. Uwazam ze autor tego watku oraz niejaki uve czy
      uric, sa osobami sceptycznie nastawionymi co do zdobyczy wspolczesnj medycyny,
      wynika to z nieznajmosci rzeczy oraz genetycznie uwarunkowanesc opornosci na
      przyjmowanie do wiadomosci niektorych faktow. Mam nadzieje, ze odziedziczyli
      po przodkach nie tylko te ceche, ale natura obdarzyla tez ich zdrowiem, czego
      im zycze, bo biorac pod uwage podejscie, moglby sie zle skonczyc.
    • Gość: Doki Re: Bieszczady i Doki IP: *.214-200-80.adsl.skynet.be 18.01.04, 10:37
      Nie o taka sluzbe zdrowia mi chodzilo. Jesli mowimy o przychodni, to to jest ten
      rodzaj sluzby zdrowia, bez ktorego mozna sie obejsc. Mowiac o utrudnionym
      dostepie do opieki zdrowotnej, mialem na mysli pomoc pilna. Co z tego, ze w
      sytuacji pilnej masz lekarza w domu w 10 minut, jesli ten lekarz nic nie moze
      zrobic. Gdzie jest najblizsze laboratorium, w ktorym mozna zrobic cewnikowanie
      serca? Pewnie w Rzeszowie. Jak dlugo bedziesz tam jechal?
      Powiedzmy, ze spadniesz z dachu i zlamiesz sobie ze dwa kregi szyjne. Gdzie jest
      najblizszy neurochirurg, ktory Cie zoperuje? Szpital szpitalowi nierowny.
      Czy mozesz liczyc na helikopter?
      Jesli uwazasz, ze nie jest zle, to zwracam honor- osobiscie WOLALBYM z pewnych
      wzgledow mieszkac w Bieszczadach niz w Kanadzie, choc obawialbym sie bandytyzmu,
      ktory tez skraca zycie. Nie chodzi o bandy UPA :-). Z wielu wzgledow Ty w
      Bieszczadach zyjesz lepiej niz ja. Coz, nie mozna miec w zyciu wszystkiego.

      Przy okazji: nie uwazalem, ze ciekawosc tego jak bedzie wygladal swiat za
      kilkadziesiat lat uzasadnia potrzeba dlugowiecznosci. Osobiscie uwazam, ze ze
      swiatem jest coraz gorzej i nie ma szans na poprawe. Dlatego nie jestem ciekawy
      tego swiata przyszlosci. On bedzie do dupy IMHO, i to z wielu wzgledow. No, ale
      to juz moja prywatna wizja.
      • Gość: Bogdan Re: Bieszczady i Doki IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 18.01.04, 18:28
        I znowu Doki poniosła cię wyobrażnia,bo skąd zaczerpnąłeś informacje o
        bandytyżmie w Bieszczadach.Po opisie sytuacji służby zdrowia opiszę ci krótko
        jak jest tu ze złodziejstwem i poruszonym przez ciebie badytyzmem.
        Samochodu używam dużo.Jeżdżę do sklepów,na pocztę,do przychodni,do urzędu
        gminy,Kościoła i.t.d.Jeszcze nie zdarzyło się,abym przy opuszczaniu samochodu
        zamykał go.Bardzo często zostawiam kluczyki w stacyjce,a czasami nie gaszę
        silnika.W ciągu 7-miu lat nie słyszalem,aby zgninął tu jakiś samochód.Bandytyzm
        to dawna historia.Gdybyś zapytał o to tutejszych ludzi to w większości nie
        wiedzieliby co to jest.Pomijam czasy band UPA bo one narobiły tu dużo zła i
        pamięć jest tu ciągle żywa.
        Jak czasami muszę jechać do Warszawy to jest to dla mnie jedna z największych
        kar.Nie wiadomo co tam zrobić z samochodem,bo albo utkniesz w korku,albo cię
        stukną albo ci ukradną.Do tego chałas,tłok i smród od spalin.Obecnie wytrzymuję
        w tych warunkach najwyżej 3 dni.Gdybym musiał zostać dłużej np. z powodu
        kradzieży samochodu to chyba wróciłbym piechotą w Bieszczady.
        Jak wcześniej pisałem od 24 lat mam chorobę wieńcową i jestem 14 lat po bay-
        passach.Nie musisz mnie straszyć nagłymi zagrożeniami ze strony tej choroby bo
        znam ją nie tylko z lektury,ale z wieloletniego doświadczenia.Jeżeli napiszę,że
        od trzech lat miażdżyca jest u mnie w odwrocie bez żadnych medykamentów to
        zapewne uznasz mnie za osła.Ale ten osioł wie swoje bo nie walczy ze skutkmi
        miażdżycy[co czynią dypolomowani i zatwardziali medycy] lecz z przyczynami jej
        powstawania.Dlatego odpowiedż na twój zarzut,że nie mieszkam bardzo blisko
        klinki kardiologicznej będzie zbliżona do napoleońska.Dlaczego nie
        strzelacie?.Po pierwsze nie ma potrzeby... Myślę,że to powinno ci wystarczyć.

        • Gość: Doki Re: Bieszczady i Doki IP: *.214-200-80.adsl.skynet.be 18.01.04, 20:15
          > bo skąd zaczerpnąłeś informacje o
          > bandytyżmie w Bieszczadach

          Takie jest moje wrazenie o bandytyzmie w Polsce w ogolnosci, a zaczerpnalem je z
          wlasnego doswiadczenia, takze z doswiadczenia przyjaciol, znajomych i rodziny.
          Takze na internetowych forach widac, ze zlodzieje sa w Polsce nie tylko w
          rzadzie, ale i wsrod zwyklych ludzi. Dla mnie to tez jest powod, zeby do Polski
          nie wracac. I tyle.

          Ciesze sie, ze zdrowie Ci dopisuje, pamietaj jednak, ze zdrowie nie jest
          wieczne. Predzej czy pozniej bedzie Ci potrzebna nagla pomoc- zwsze jest, chyba
          ze zmieniles swoje nastawienie do zycia tak, ze akceptujesz starzenie i zejscie
          z tego swiata jako nieuchronne, gdy przychodzi. Jesli tak- to zdejmuje przed
          Toba kapelusz, bo w tzw spoleczenstwach zachodnich bardzo tego brakuje i
          zaliczasz sie tym samym do oswieconych ludzi. Tymczasem bywaj zdrowo. Nie
          dyskutuje z Toba o tym, czy fajnie jest mieszkac w Bieszczadach. Pewnie tak. To
          wszakze nie dla mnie- mam dziecko w wieku szkolnym. Ale to juz inna historia.
          • Gość: Bogdan Re: Bieszczady i Doki IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 18.01.04, 23:08
            Mętnie wyglądają te twoje dowody o bandytyżmie w Bieszczadach.Powoływanie się
            na własne doświadczenia których się nawet nie powąchało to kompromitacja.
            Rodzina i znajomi na których powołujesz się też nie mają pojęcia jak wyglądają
            Bieszczady i wyobrażenie o tym regionie prawdopodobnie u nich powstało z
            opowieści kolejnych znajomych,którzy również w Bieszczadach nie byli.
            Nie dziwię się tobie,że masz takie wyobrażenie o Bieszczadach.Spotykam się z
            tym u wielu moich rodaków zamieszkujących duże aglomeracje.Często obserwuję ich
            zaskoczenie po przyjeżdzie na miejsce,a przyjeżdża ich coraz więcej co nie
            bardzo mnie cieszy.
            O tym,że w Polsce są złodzieje w rządzie i wśród ludzi nie dokonałeś odkrycia,
            bo są oni wszędzie na świecie.W Polsce jest o tym głośniej,bo jak do tej pory
            jest to skuteczne narzędzie w walce politycznej o władzę.Wystarczy,że uczciwego
            przeciwnika okrzyczy się złodziejem i już się jest u władzy.A wiadomo,że "łapać
            złodzieja!"najgłośniej krzyczy złodziej.I tym sposobem jeszcze gorszy [bo
            przebieglejszy ]złodziej jest u władzy.Poprawę sytuacji widzę w edukacji tej
            naiwnej części społeczeństwa co następuje,chociaż moim zdaniem zbyt wolno.
            Śmierć i starzenie się ludzi już dawno zaokceptowałem.Byłbym durniem aby
            uważać,że może być inaczej.Istota problemu p0olega na tym,że nie mam
            czasu,chęci ani okazji,aby o tym myśleć.Jestem człowiekiem zbyt twórczym i
            szczęśliwym,aby tym myśleć.
            • Gość: Doki Re: Bieszczady i Doki IP: *.214-200-80.adsl.skynet.be 19.01.04, 08:14
              Facet, sam piszesz, ze dopiero od kilku lat mieszkaz w Bieszczadach. Ja bylem po
              raz pierwszy (a bylem tam wielokrotnie) w Bieszczadach juz 20 lat temu, wiem jak
              wygladaja, wiem, ze to piekny zakatek. Nie ucz mnie. Wyjawszy okres studiow, nie
              mieszkalem w Polsce w duzej aglomeracji, wiec tu tez kula w plot.

              Co do zlodziejstwa, tak sie sklada, ze np moi rodzice byli wielokrotnie
              okradanie przez postpegeerowski narod, ktorego zreszta nigdzie nie brakuje w
              moim Starym Kraju, wiec tez mnie nie ucz. Takie doswiadczenia mialem na mysli.

              To, ze coraz wiecej ludzi przyjezdza zadeptywac Bieszczady, w odroznieniu od
              Ciebie wcale mnie nie cieszy.

              EOT
              • Gość: GTelega Re: Bieszczady i Doki IP: *.wi.rr.com 25.01.04, 20:16
                Doki,

                Twoja wiedza o Bieszczadach jest wiedza turysty. Ja nie moge powiedziec, ze
                mieszkalem w Bieszczadach chociaz wiekszosc mojego zycia w Polsce spedzilem na
                Podkarpaciu (wiekszosc Polski nie wie na czym polega roznica) wiec jest to
                region blizki mojemu sercu.

                PGR-y juz dawno nie istnieja a ludzie, ktorzy mieszkali tam ze wzgledu na
                prace wyjechali lub zapili sie na smierc. Ci ktorzy tam mieszkaja teraz sa tam
                z wyboru od kilkudziesieciu lat mieszkajac w starych osadach, lub tacy jak
                Bogdan dla ktorch zycie tam jest sprzeciwem w stosunku do rzeczywistosci
                Warszawy i innych miast w nowej Polsce.

                Przestepczosc w Bieszczadach jest duzo mniejsza niz w duzych miastach. Byc
                moze mit "dzikiego" pogranicza sprzedaje sie niezle dla turystow, ale nie ma
                to wiele wspolnego z rzeczywistoscia Bieszczadow 2004.

                Co do sluzby zdrowia, to masz racje najblizszy osrodek medyczny gdzie mozna
                liczyc na specjalistyczna pomoc jest w Krosnie (podstawowe rzeczy sa w Sanoku
                i Ustrzykach Dolnych), a w niektorych specjalnosciach w Rzeszowie. Niemniej
                podstawowa opieka lekarska jest na zupelnie przyzwoitym poziomie. Nie mysle
                aby byly jakiekolwiek obiektywne dane na to, ze zycie w odleglosci kilku
                godzin od centrum medycznego stanowi zagrozenie dla zdrowia czy zycia (pomysl
                w USA sa miejscowosci odalone o kilka godzin LOTU SAMOLOTEM od najblizszego
                osrodka medycznego i nie ma znaczacej roznicy w smiertelnosci pomiedzy
                powiedzmy Jackson Wyoming a Manhattanem).

                Wybor miejsca zamieszkania dla wiekszosci ludzi nie ma nic wspolnego z
                medycyna i mysle, ze powinno tak zostac.
    • Gość: zawalowiec Re: Bieszczady i Doki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 18:53
      Bogdanie czemu tak wrogo jestes nastawiony na DOKIEGO, przeciez on tu nie leczy
      tylko proponuje albo jak wolisz udziela dobrych rad. Chcialbym widziec jak by
      postepiono z toba kiedy mialbys zawal/ta wazna godzina/ .Napewno lekarz tu tu
      ciebie w Bieszczadach bylby bezradny. Znam to poniewaz tez mam baypasy i nawet
      zastawke ,ale jestem w tej leprzej sytuacjize mieszkam na slasku a tu
      kardiologia czy tez kardiochirurgia jest dostepna dla kazdego z zawalem/ dyzury
      stale/ A tam w tym lesie jestes bez pomocy. zycze ci zdrowia. /Szanuj naszego
      kochanego i dobrego DOKIEGO. CZE.
      • Gość: Bogdan Re: Bieszczady i Doki IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 18.01.04, 19:37
        Protestuję i nie zgadzam się z niektórymi poglądami Dokiego tylko wtedy kiedy
        kieruje je do mnie bez należytego uzasadnienia.Mam sprawdzoną wiedzę na temat
        wielu moich schorzeń z literatury i doświadczenia.PRESTIŻ lekarza mnie nie
        zniewala.Cenię ludzi posiadających AUTORYTET.Różnicę między autorytetem i
        prestiżem jest taka jak pomiędzy tym co gna przed sobą tłumy stosując grożby,a
        tym co powoduje,że tłumy z własnej woli podążają za nim.
        Ja nie odbieram nikomu prawa do słuchania rad Dokiego.Co więcej.Nie zamierzam
        ośmieszać wiary żadnego forumowicza w Dokiego i jego porady,bo walka z wiarą z
        góry skazana jest na klęskę.
        Cieszę się Zawołowcu,że jesteś pewny swojego życia dzięki bliskości kliniki.
        Tylko czy zastanowiłeś się dlaczego jesteś po zawale.Czy dlatego,że nie
        słuchałeś takich rad jakie daje Doki i jemu podobni?.Czy może dlatego,że ich
        zbyt gorliwie wypełniałeś?.Moje nieszczęście polegało na tym drugim.
        Dziękuję ci za przestrogę o bieszczadzkich lasach.Wybacz,ale nie skorzystam z
        niej.Jest niemerytoryczna.
        • Gość: Doki Re: Bieszczady i Doki IP: *.214-200-80.adsl.skynet.be 18.01.04, 20:17
          Czy ja juz niczego nie moge powiedziec, zeby mi nie podtykano pod nos slow
          "autorytet", "prestiz" itp?

          Bogdan, Tobie jest wygodnie widziec we mnie maszyne do leczenia, ale ja nie
          zawsze nia jestem. Takze tu.
    • Gość: Bogdan Re: Bieszczady i Doki IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 25.01.04, 15:37
      Nie martwi mnie twoja informacja,że nie wrócisz do Ojczyzny i nie odwiedzisz
      Bieszczad,bo w Polsce obecnie nie brak maszyn do leczenia,a w Bieszczadach też
      nie znalazłbyś pracy jako lekarz,bo ludzie tu długo żyją,a babcie wolą księdza
      niż lekarza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka