ouemdzi
03.04.12, 22:59
Witam! Mam niemały problem, a mianowicie, coś mi chyba się stało w krzyżu, tzn. w tak zwanym kręgosłupie lędźwiowym. Przedwczoraj rano schyliłam się zasunąć walizkę, i nagle poczułam ból i odtąd już boli jak cholera. Nie boli cały czas, tzn. jak siedzę i leżę na brzuchu to jest w miarę OK, ale jak chcę się podnieść i iść, to boli konkretnie. Muszę zrobić parę kroków żeby jakoś się rozruszać, ale dyskomfort pozostaje, a przy niewielkim skręcie tułowia czy schyleniu - znowu boli mocno. Podniesienie się z siedzenia czy z wanny - tylko wtedy jak ciężar ciała spocznie cały na rękach. Przy kichaniu też boli.
Nie wiem co to jest, dysk mi wypadł czy co? Mam sporą nadwagę, i czasami bolały mnie plecy tam na dole, ale zawsze przechodziło po kilkunastu minutach i po rozruszaniu się. Teraz widzę, że może były to znaki ostrzegawcze:(. Mimo nadwagi jestem dość aktywna, sporo chodzę, w pracy nie siedzę, więc chyba nie wynika to z zasiedzenia.
Ile taki ból może trwać?Jak sobie pomóc? Co to może być? Pierwszy raz mam tak długo jakikolwiek ból.
Minęły 3 dni i już mam dość, nie poprawia się, leki przeciwbólowe nie działają, masaże i kąpiele też nie bardzo. Do jakiego lekarza mam iść? dodam, że nie mam polskiego ubezpieczenia, tylko kartę EHIC/EKUZ. Wszystko stało się w dzień mojego przyjazdu do Polski na wakacje (super się urlop zaczął, nie powiem...)