Dodaj do ulubionych

Co z ludzmi po 50 roku zycia?

18.11.05, 18:17
Jak sadzicie?jakie macie odczucia co z ludzmi po 50 roku życia?Jeśli ktoś
pracuje to powinien być szczęśliwy ale w moim środowisku prawie takich osób
nie znam,bo wiekszość pozostaje bez środków do życia.Sa to ludzie
porządni,którzy uczciwie przepracowali po 20-30 lat/nie jacyś z
marginesu/.Jeśli ktoś stracił prace nie ze swojej winy a z tytułu rozwiazania
Zakładu to nie ma szans najmniejszych na nastepną pracę.Wszędzie usłyszy że
nie ten wiek lub poprostu żadnej pracy znależć nie może i to podobnie kobiety
jak i mężczyżni.Co tacy ludzie maja zrobić z sobą?Są zdesperowani,zniechęceni
do życia.Czesto im rodzice pomagają,ludzie w wieku 70 lat,którzy maja
jakiekolwiek zabezpieczenie.Czy tak powinno być-przecież to nienormalne to
wstyd-ale niestety czesto tak jest.Czy oni nie maja już miejsca na tym
swiecie?Praca jeśli gdzieś jest to dla młodych /25-30lat/Do emerytury
daleko,pracy nie ma,renty nawet tym bardzo schorowanym sie zabiera.Czy
odgórnie zastanowiono sie nad tym?chyba nie.Wielu ludzi w tym wieku wiadomo
jest chorych-tu takze pomyslano gdy ZUS najcześciej nie przyznaje /wykonuje
oszczędności/lub zabiera rente po wielu latach przebywania na niej tym
zchorowanym ludziom.Zabiera sie nawet te marne pieniadze potrzebne na leki
czy na beznadziejne przeżycie/wegetację/.Wielu wyjeżdza za granice,cale ulice
pustoszeją ale nie kazdemu na to pozwala stan zdrowia.I co wtedy?A jak to
jest w Waszych odczuciach co robicie po 50 roku życia?
Obserwuj wątek
    • vibe-b Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 18.11.05, 18:55
      Prawdopodobnie ich los jest i tak lepszy od naszego, gdy bedziemy w tym wieku.
      Za wyjatkiem tych, ktorzy wlasnym sumptem sie na starosc zabezpiecza.
    • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 18.11.05, 20:41
      Myślę że jest to działanie odgórne -co ten Rząd nam zafundował-jest to powolne
      uśmiercanie,unicestwienie narodu.Najgorszą rzeczą jest brak perspektyw na
      pracę/za stary/, godne życie a jeszcze jak do tego dochodzi choroba i człowiek
      zostaje pozostawiony sam sobie-bezradny,zdesperowany to czy waro żyć?Znam wielu
      ludzi w wieku ok.50 lat którzy stracili pracę/prywatyzacja,rozwiązanie
      Zakładu/zasiłek sie skończył i pozostają bez środków do życia.Młodzi ludzie
      maja perspektywe pracy porzez naukę,są zdrowi- szybciej dostanie prace 25 latek
      niz 50 latek a ludzie po 65 roku życia maja chociaż zapewniona emeryturę-tylko
      że często pomagaja swoim 50 letnim "dzieciom"-paranoja ale tak niestety jest
      choc byc nie powinno.
      • ali57 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 19.11.05, 19:41
        a co ma być jak rozkradziono majątek narodowy który powinien zostać przeznaczony
        na zaspokojenie potrzeb społecznych i pomoc.
        napewno w rękach państwa lub spółek pracowniczych nie generowałby dalszego
        bezrobocia
        dlatego czas już był ostateczny na moherową rewolucję aby narodu dalej nie
        upadlać
        ps. a co do zdrowia to po 50 przeszedłem na ŻYWIENIE OPTYMALNE i kasy
        służbie zdrowia już nie odbieram (ino czasami musze wymusić skierowanie na
        badania kontrolne)ani też kasy koncernom farmaceutycznym nie nabijam - trzeba
        zacząć myśleć inaczej i to jest najlepsza recepta
    • meps Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 20.11.05, 00:02
      Kapitalizm , gospodarka rynkowa ,kult pieniądza , kogo teraz obchodzi to że
      jakiś 50-latek nie ma pracy , że jakaś matka nie ma na chleb dla dzieci ,jakiś
      chory nie ma na leki itd itp.Owszem jakiś dziennikarz zrobi czasem reportaż o
      czyjejś biedzie, reportaż o którym po pięciu minutach i tak wszyscy
      zapomną.Gdzieś zorganizuję się zbiórkę na wózek dla kaleki i oczywiście pokaże
      się to w TV .Teraz są takie czasy,że żyją w przyzwoitym standardzie tylko
      zaradni i wykształceni ludzie z inicjatywą albo złodzieje.Reszta wegetuje.
      • agrest15 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 20.11.05, 00:37
        Sami wybieraliscie przywodcow.Komuch kwasniewski wam urzadzil zycie.
        • biqmisiul Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 20.11.05, 12:03
          I jeszcze ci co strajkowali w latach 80-tych niech plują sobie w brodę że
          wywalczyli Japonię dla klanu Wałęsów i reszty tej bandy!
        • meps Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 20.11.05, 21:14
          agrest15 napisała:

          > Sami wybieraliscie przywodcow.Komuch kwasniewski wam urzadzil zycie.
          Raczej niektórzy sami sobie urządzili takie życie.Szczególnie ci, którzy w 1980
          chcieli zmiany ustroju, bo sądzili że w kapitalizmie WSZYSCY żyją w dobrobycie.
          A okazało się że w Polsce ta zasada nie dotyczy robotników, rencistów,
          rolników, emerytów,zwykłych urzędników itp. .
      • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 23.11.05, 20:15
        Tylko tej "reszty" jest zdecydowanie za wiele
    • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 20.11.05, 12:57
      No niestety myślę że "ci zaradni z inicjatywą "to przeważnie złodzieje i
      dlatego tak jest jak jest.Prawdą jest że nikt nie myśli o
      tych "nieudacznikach"którzy nie umieją na chleb zarobić ale niestety takich
      ludzi jest bardzo dużo to nie jest jakiś margines społeczny.
    • babuszka48 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 20.11.05, 13:51
      Powiem tak.
      w latch 80-90 mójmąż pracował w Merze Pnefal jako projektant. Była to jego
      praca wymarzona i zgodna z kierunkiem kierunkowym. Projektował wiele obiektów w
      kraju i zagranicą. Bywał na montażach obiektów, które do dzisiaj mają się
      dobrze np na Słowacji, w Czechach. Od roku 1992 kiedy to Mera zwalniałą
      pracowników w grupowych zwolnieniach wylądował z grupą kolegów na bruku. Szybko
      sie pozbierali i prowadzili spólkę do roku ubiegłego ale zjadła ich konkurencja
      i młodość. Mój mąz w tej grupie był najmłodszy. Obecnie pracuje za 800 zł i ma
      depreche, serducho mu wysiadło. Nasz standart życia bardzo sie obniżył.
      Ja pracowałam do 1997 roku jako ksiegowa w dobrze prosperującej do dziś firmie
      branży budowlanej. W 1997 roku zachorowałam na raka i po 9 mcy zwolnienia
      chciałam wracać do pracy miałam dopiero 40 lat ale mój dyrektor powiedział mi w
      oczy , że robaczywych pracowników to on niepotrzebuje.
      Przez nastepne lata pracowałam to tu to tam ostatnio nawet dosć długo bo aż 5
      lat w pewnej fundacji, która upadła a teraz jest organizacją charytatywną a
      wiec nikt nie jest pracownikiem etatowym.
      Jako, ze wiąze sie to z dojazdami a to kosztuje wieć zrezygnowałam z
      wolontariatu gdyż oszczedziłam na dojazdach i butach.
      Jestem wielozawodowcem z wyższym wykształceniem ale nie ma dla mnie pracy w
      urzedzie pracy a ostanio Pani spojrzała na mnie jak na matuzalema i
      powiedziała, ze dla młodych nie ma pracy a ja chcę os dla siebie.
      Renty nie miałam, na emeryture jeszcze daleko a cos jeść trzeba , z zdrowie mi
      też szwankuje.
      W tym kraju to tyko giszewciarze i złodzieje maja racje bytu a uczciwości
      rzetelnośc nie są w modzie. Ludzie bogadzi odgradzają sie wysokim murem od
      reszty społeczeństwo tylko kto jest w tej grze wieźniem? Mam przykład rodziny .
      Szwagier jest człowiekiem bogatym i wpływowym ale odkąd jego bratu zaczęło sie
      gorzej powodzić to oddzielił sie od niego murem obojetności. On ze swoja
      kretaczka żona pną sie po kupkch banknotów w góre a nam te kupki wysuwają sie
      spod nóg i jesteśmy coraz nizej.
      szkoda gadać.
      Tak to jest powinniśmy wszyscy wymrzeć jak dinozaury i spocząć w zbiorowej
      mogile z napisem NIEDORAJDY.
    • nataszkam Moje przemyslenia 20.11.05, 14:32
      Państwo wcale nie dba o ludzi starszych, nawet jesli mają tylko 50 lat, bo
      urzędnicy wiedzą, że nie ma dla nich pieniędzy- wazniejszy jest np. pobyt
      żołnierzy w Iraku czy budowa kolejnego hipermarketu ("bo ludzie <w domysle
      młodzi> dostana pracę"), który do skarbu państwa nie odprowadzi ani
      złotówki.Urzędnicy np. twierdzą, ze starsi ludzie zawsze znajdą zabezpieczenie:
      mogą przecież skorzystac z pomocy społecznej. I tu UWAGA!!! Obowiązek
      utrzymania starszych rodziców spada na DZIECI!!! Dlatego jesli starsi ludzie
      nie maja prawa do renty czy emerytury, to owszem, otrzymają jakiś ochłap w
      pomocy społecznej, ale pod warunkiem, że dzieci sa tez w niedostatku. W innym
      wypadku- NIE. Uważam, że to jest perfidne, aby zostawic obywateli bez żadnych
      środków utrzymania w sytuacji , gdy ci przepracowali kilkadziesiat lat, ale
      upadł zakład czy były zwolnienia. Jest to hańba dla tych, którzy mając
      mozliwości, nie tworzą prawa ochraniającego takie osoby!
      Mój Tata szczęśliwie doczekał wczesniejszej emerytury, nim zakład sie rozsypał.
      Dostaje co miesiąc całe 800 złotych. Moja Mama straciła pracę w wieku 48 lat i
      nie było żadnych szans na prace- nawet na "czarno". W tym jednym zakładzie
      przepracowała swoje 28 lat zycia. Zabrakło jej 2 dwóch lat do tego, by mogła
      skorzystać z prawa do świadczenia przedemerytalnego. Do tego w domu na ich
      wyłącznym utrzymaniu została najmłodsza córka, która dopiero rozpoczynała swoje
      studia w odległym mieście.Za 800 złotych mieli we trójke sie utrzymać. Ale
      jestem jeszcze ja z własna rodzina i mój brat- także z własna. Szczęście, że
      każdy z nas ma pracę- moze i marnie zarabiamy, ale przynajmniej na państwowym,
      gdzie jest jako taka stabilizacja. Dlatego wspólnie wymysliliśmy plan: mamę
      przemeldowujemy na 1 rok do miejscowości o duzym bezrobociu (rok zasiłku dla
      bezrobotnych), a po roku załatwiamy fikcyjne zatrudnienie w firmie u znajomych
      na rok, ale umowa stała (my opłacamy składki- czyli mama nie pobiera żadnego
      wynagrodznia, bo de facto nie pracuje, a my te ponad 400 złotych co miesiąc,
      które powinien odprowadzic pracodawca od minimalnego wynagrodzenia). Po roku
      wymówienie, bo likwidacja stanowiska, a mama... melduje sie w pośreniaku i
      składa wniosek o przejście na świadczenie przedemerytalne, bo w tych warunkach
      juz jej przysługiwało (kilka dni wczesniej skończyła wymagane 50 lat, hihi..).I
      udało się. Od 3 lat mama pobiera co miesiąc prawie 500 złotych, co razem z
      emerytura taty daje 1300 złotych. No i od lipca juz nie utrzymuja siostry,
      bo... po skończonych studiach ta wyjechała do pracy w Irlandii i nie ma zamiaru
      tu wracać. Najtrudniejszy był rok "opłacania skłedek"- bo trzba było dokładać 2-
      3 złotych do utrzymania siostry.Cała ta impreza kosztowała mnie i brata (z
      naszymi rodzinami) ponad 7 000 złotych. Udała sie tylko dlatego, ze nas było na
      to stać, tj. nie odkładalismy tych pieniędzy, nie wyjeżdżaliśmy na wakacje i
      nasze wydatki nie musiały wzrosnąć z innych powodów. Skoro państwo tak oszukało
      moja mamę, to my nie mielismy innego wyboru.
      Ten pomysl sprzedalismy jeszcze kilku naszym znajomym- wykorzystali go z
      powodzeniem-także ci, którym w pewnym momencie odebrano rentę. Niestety, jakos
      nie tak dawno przepisy ponoć mocno sie zmieniły i obecnie raczej trudno go
      wykorzystać.
      Najgorsze, że ludzie starsi, pozbawieni jakiejkolwiek pomocy, czy bez szans na
      pracę, sa zupełnie niewidzialni dla kolejnych rzadów, które chyba czekają na
      samorozwiązanie sprawy naturalną koleją rzeczy. Dla mnie jest to eutanazja.
      • ewax100 Re: Moje przemyslenia 20.11.05, 16:06
        Dzieki za wypowiedzi i zrozumienie.Tak,ja tez uważam ze to jest eutanazja-ona
        cały czas jest,trwa a niektórym sie wydaje ze jest zabroniona.Nasz Rząd skazuje
        wielu ludzi na powolne umieranie a jak ktoś tego nie wytrzymuje to sam sobie
        skraca życia.Niestety nie każdy ma jakies wyjście- są sytuacje bez
        wyjscia,chciaz częto sie mówi ze nie ma sytuacji bez wyjscia.Co robić jak do
        emerytury daleko/8 lat/pracy nie ma bo nie ma i ten wiek,rente zabieraja i na
        chama człowieka chorego uzdrawiaja.Pozbawiaja ludzi tych nędznych groszy za
        które i tak cieżko przeżyć.Brak słów ale to smutna rzeczywistość wielu
        porządnych,uczciwych ludzi.
        • ewax100 Re: Moje przemyslenia 22.11.05, 13:32
          A co Wy o tym sadzicie?
          • jacek1956 Re: Moje przemyslenia 22.11.05, 14:28
            Grzechem głównym kolejnych ekip rządzących naszym państwem jest ZERO
            dbałości o dobro społeczeństwa jako takiego a zwłaszcza każdego obywatela
            z osobna.Szczególnie dotkliwie dotyka to naszego pokolenia.Eutanazja i to powolna jest trafnym określeniem.Wiek nasz mało kiedy pozwala nam na pracę
            po kilkanaście godzin na dobę (nie jesteśmy yapis),często zdrowie nadwątlone,
            duży bagaż życia za sobą i wiele jeszcze lat do emerytury.Dorobek,ten podstawowy
            życia,jakim jest w miarę spokojna egzystencja zaopatrzona w dach nad głową
            i portfel pozwalający na strawę i ciuchy może (i tak się coraz częściej dzieje)
            z dnia na dzień rozsypać się w pył tylko dlatego,że z jakiegoś powodu tracimy
            pracę.Na następną liczyć nie sposób.Pozostaje otwarcie własnej działalności
            gospodarczej.Ta udaje się bardzo nielicznym-warunki rynku i wiedza.Szybko rosną długi,odcinane media,eksmisje i tylko palnąć sobie w łeb.To dostajemy w prezencie po 20-30 latach pracy od państwowych urzędasów,którzy powinni
            służyć społeczeństwu i krajowi a nie sobie.Odzierani jesteśmy z godności
            i własnej wartości. Nawet ludy uznawane za prymitywne otaczają opieką i
            szacunkiem seniorów,ludzi schorowanych,fizycznie mało sprawnych. U nas zaś ani urzędy ani młokos nie znają takich pojęć.To oznacza dla mnie i chore społeczeństwo i chore państwo niewiele odbiegające od wschodnich rejonów
            dawnego Związku Radzieckiego słynącego niegdyś z brudu i prymitywizmu władzy.
            • babuszka48 Re: Moje przemyslenia 22.11.05, 15:17
              Chociaż jestem kobietą nie mogę patrzeć na rozwydrzone i wymalowane kobiety z
              pępkim na wierzchu. Wymądrzające się na tematy im zupełnie obce.
              Te młode kobiety moga zostać moimi synowymi, na sama myśłi włos sie jeży.
              bezwstydnie wiszą na tych chłopinach , grzebiąc im w okolicach rozporka i
              ślinąc sie jak w suczki w rui.
              Ochyda. Są niemiłe i aroganckie wobec starszych osób swoich rodziców. Mają nam
              za złe że to my jesteśmy winni temu wszystkiemu, ze nie mamy min pracy. Macie
              wszyscy racje mówie o mich przedmówcach, ze to o sie dzieje w naszym kraju jest
              cichą EUTANAZJĄ. W mediach widać i słychać o sukcesie karierze o rzeczach
              które są mało istotne dla zamydlenia ludziom oczu, odwrócnia uwagi od tego co
              tak naprawdę powinno być ważne.
              Pamietam swoją młodośc i kudy tym młodym do nas.
              Pamietacie nasze szkoły, wakacje, spotkania.
              Nawet moi synwie chetnie słuchają naszych opowieścio wyprawach o kartkach i
              innych ,,dziwach" tamtych czasów.
              Ale odbiegłam zbytnio od tematu przewodniego.
              • warmiak55 Re: Moje przemyslenia 29.11.05, 19:53
                Jestem po 50. Nie narzekam, mam co robić, pracuję jak trzeba kilkanaście
                godzin na dobę i nie marudzę , że nie jestem yuppi, by tak zasuwać. Co to za
                wiek... wstyd , żeby ludzie w tym wieku wołali o pomoc państwa. Jak się ma 50
                lat, to jest doświadczenie zawodowe, dystans do spraw otaczających i nie mówcie
                mi, że człowiek w tym wieku jest już schorowanym weteranem. Myślę, że te
                kłopoty z pracą wynikaja głównie z roszczeniowego podejścia do życia, nie
                dziwię się, że ktoś nie chce zatrudnic takiej marudy.. a swoją drogą: jakie
                umiejętności macie do sprzedania ,pracodawcy oczywiście, prócz umiejetności
                narzekania i opowiadania, jak to kiedyś pracowaliście). No i jeszcze jedno,
                tacy wszyscy biedni... a komp w domku i dostęp do sieci też...porównajcie
                Polske do Kuby i Białorusi i wówczas mówcie o tęsknocie do socjalizmu realnego,
                krwiożerczym kapitalizmie itp.
                Co najmniej niestosowne jest nazywanie ludzi przedsiebiorczych, obrotnych, z
                pomysłami mianem złodziei, bo to oni na wasza nieudacznośc i tak pracują.
                • mosznamnieboli Re: Moje przemyslenia 30.11.05, 01:43
                  warmiak55 napisał:

                  > Jestem po 50. Nie narzekam, mam co robić, pracuję jak trzeba kilkanaście
                  > godzin na dobę i nie marudzę , że nie jestem yuppi, by tak zasuwać. Co to za
                  > wiek... wstyd , żeby ludzie w tym wieku wołali o pomoc państwa. Jak się ma 50
                  > lat, to jest doświadczenie zawodowe, dystans do spraw otaczających i nie mówcie
                  >
                  > mi, że człowiek w tym wieku jest już schorowanym weteranem. Myślę, że te
                  > kłopoty z pracą wynikaja głównie z roszczeniowego podejścia do życia, nie
                  > dziwię się, że ktoś nie chce zatrudnic takiej marudy.. a swoją drogą: jakie
                  > umiejętności macie do sprzedania ,pracodawcy oczywiście, prócz umiejetności
                  > narzekania i opowiadania, jak to kiedyś pracowaliście). No i jeszcze jedno,
                  > tacy wszyscy biedni... a komp w domku i dostęp do sieci też...porównajcie
                  > Polske do Kuby i Białorusi i wówczas mówcie o tęsknocie do socjalizmu realnego,
                  >
                  > krwiożerczym kapitalizmie itp.
                  > Co najmniej niestosowne jest nazywanie ludzi przedsiebiorczych, obrotnych, z
                  > pomysłami mianem złodziei, bo to oni na wasza nieudacznośc i tak pracują.

                  A czym się zajmujesz?
                  Pytam, bo może to byc dla mnie jakis pomysł na zycie w w obecnych warunkach.
    • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 22.11.05, 19:34
      Zastanawiam sie dlaczego tak mało sie mówi o tym.Przeciez ten problem dotyczy
      tak naprawdę czesto ludzi nawet już po 45 roku życia az do 60-65 lat,gdy
      doczeka ktos emerytury i ma chociaż grosze ale ma na przeżycie na chleb.Gdy
      ktos straci dawną prace to na nową nie ma szans.Wielotysięczne zakłady dawno
      polikwidowano a kilku prywaciarzy nie przyjmie wiele osób.I co z sobą Ci
      ludzie mają zrobić?Macie jakies pomysły,jak przeżyć jeszcze gdy ma sie dzieci
      którym trzeba pomóc bo sa na studiach?Moje dziecko nawet kredytu studenckiego
      nie mogło wziąc bo nie było kogos kto by mógł poręczyć-wszyscy dookoła sa albo
      za starzy/emeryci-babcie/,albo nie pracują,albo jesli tak to mają za małe
      dochody-bo 700-800 zł dochodu to za mało.Jakie to zakłamanie a kredyty
      studenckie niby sa dla biednych studentów PARANOJA-i jak tu przezyć co robić?
      • jacek1956 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 23.11.05, 09:01
        ewax100 napisała:

        > Zastanawiam sie dlaczego tak mało sie mówi o tym.Przeciez ten problem dotyczy
        > tak naprawdę czesto ludzi nawet już po 45 roku życia az do 60-65.....
        Może dla tego,że nastąpiła wraz z upadkiem komunizmu wymiana pokolenia u steru
        władzy.Dlatego,że priorytetem stało sie przekształcanie majątku państwowego
        w prywatny,że zapatrzeni w zachodni styl życia zapomniano o zagrożeniach z tym
        związanych.
        > Macie jakies pomysły,jak przeżyć jeszcze gdy ma sie dzieci
        > którym trzeba pomóc bo sa na studiach?
        Faktem jest,że robiąc w dalszym ciągu to co robiło się do tej pory nie można
        oczekiwać pozytywnych zmian.Bo niby jakim cudem,skoro pracujemy 20-30 lat
        i mając to co mamy,ni stąd ni z owąd miałoby się to zmienić tak z dnia na dzień?
        Aby nastąpiły pozytywne zmiany należy coś w naszym zyciu zmienić.Coś wymyślić
        i uzbroić się w odwagę,wiedzę i cierpliwość aby pomysł swój zrealizować.
        Łatwo sie pisze,gorzej robi(kasa,wiedza,umiejętności,uklady),dlatego sporo ludzi dostrzegło swoją szansę w przeróżnych firmach MLM skutecznie zniesławianych przez media i niezorientowane i zawistne osoby fizyczne.Dlatego pojawiły się okreslenia typu dystrybutor,domokrążca,przedstawiciel handlowy w negatywnym znaczeniu a przecież to najczęściej dotyczy ludzi,którzy nie mając środków na przeżycie chcą działać legalnie i dla dobra własnych rodzin przynosząc innym usługę lub towar cieszące się w innych rejonach świata sporym wzięciem.
        W tego typu działaniu dla pokolenia 40,50-cio latków pozbawionych finansów
        widzę rozwiązanie.Społeczeństwo staje się coraz bardziej zabiegane,coraz dłuzej
        pracujące i rośnie liczba tych,którzy dokonują zakupów poprzez internet.Dlaczego
        mam kupować coś co widzę na monitorze bez przymiarki,dotykania,smakowania
        skoro mogę zaprosić do swojego domu osobę,która chętnie wypierze mi dywan,umyje
        okna sprzeda coś czego potrzebujemy i to bez ganiania po marketach?
        Tak,teraz większość z nas powie:ale ja się do tego nie nadaję! OK,to szukaj innego skutecznego sposobu na godne życie.
        • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 23.11.05, 13:38
          Dlaczego ja nie powiem że sie do tego nie nadaje/no gdyby pozwoliło mi na to
          zdrowie/to całkiem chętnie.Obawiam sie jednak że w miescie,gdzie jest tak
          wielkie bezrobocie i w mało której rodzinie ktoś pracuje to nie znalazłabym
          takich chętnych bo okna kazdy sam sobie umyje a zakupy jeśli tylko bedzie miał
          za co to sam trafi do marketu.O czym tu mowa? u nas nie ma nawet chętnych do
          opieki nad dzieckiem bo kazdy znajdzie w rodzinie np.babcię lub inna osobę
          niepracująca/bedzie taniej/Nie ma nawet chętnych do opieki nad starszymi
          osobami/jak to jest np.we Włoszech/a dlaczego?BO LUDZIE NIE MAJA PIENIĘDZY
          • jacek1956 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 23.11.05, 14:14
            Ale w Twoim mieście są rodziny,osoby,które mają z czego żyć,prawda?Czy WSZYSCY
            wegetują,czy są tacy,którzy oddychają całą piersią? Czy Ty szukasz rozwiązania
            swojego problemu,czy chcesz uzdrawiać całe miasto? Wystarczy posłuchać rozmów
            tych co ciężko walczą z przeciwnościami losu i ledwo żyją.Najczęściej uważają,
            że są skazani na taki los i nic nie robią aby się z tego marazmu wyzwolić.
            O czym rozmawiają ci z drugiej strony "lustra"? Co zrobić aby mieć więcej, prawda?
            Robisz dokładnie to co robi większość z nas-wyszukujesz przeszkód a nie szansy na rozwiązanie problemu.
            • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 23.11.05, 18:16
              Może tak to odebrałeś że szukam problemu ale nie szukam ja go poprostu mam i
              jestem bezradna i bezsilna pomimo wielu starań.Uwierz że w moim dalekim
              otoczeniu mało kto już pracuje a takich co nie wegetują a żyja nawet nie
              dostatnio ale chociaż przeciętnie,takich co pracuja poprostu nie znam.Tak jak
              piszesz bardzo chciałabym sie z tego marazmu wyzwolić ale niestety nie
              umiem,może jestem wyjatkowym nieudacznikiem tylko jakos wokół wyglada na to że
              są sami nieudacznicy-a to chyba o czyms świadczy.Prawda???
              • jacek1956 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 23.11.05, 18:49
                Ewo,napisałem o szukaniu rozwiązania problemu a nie szukania samego problemu.
                Niestety otoczenie ma przemożny wpływ na nasze życie a natura człowieka
                jest tak skonstruowana,ze nie lubimy tych co wysuwają się przed szereg
                i zaczynają wyróżniać się z tłumu.Dlatego bieda powoduje tworzenie się enklaw
                biedy,zwłaszcza w małych miejscowościach.Trzeba wielkiego chartu ducha aby
                sie z takiej enklawy wydobyć.Świadomość "dziadowania" jest tak przytłaczająca,że
                paraliżuje nasze wszelkie starania a gdy we własnym otoczeniu takich ludzi jest więcej tym trudniej nam się z tym uporać bo przecież nie tylko My mamy tak
                ciężko.Skoro X i Y mają tak samo jak ja to chyba tak już musi być.
                GUZIK PRAWDA!! WCALE TAK BYĆ NIE MUSI.Wystarczy się ruszyć i zrobić coś innego
                niż pozostali towarzysze wspólnej biedy i nie patrzeć na ich kwaśne miny i
                nie słuchać komentarzy typu: Tobie się nie uda.
                Chcesz dalej dyskutować na ten temat ze mną? Zapraszam do swojej skrzynki.
                Jacek
                • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 23.11.05, 20:07
                  Jacku,o tym to ja wiem, że dobrze byłoby ten problem rozwiązać ale znalezienie
                  pracy w moim miescie/30 tys/graniczy z cudem.Ja naprawde nie mieszkam w
                  jakieś "dziadowskiej"dzielnicy.Mieszkam na dużym osiedlu wsród ludzi którym
                  jeszcze nie tak dawno żyło sie dostatnio,powiedzmy przeciętnie.Obecnie
                  zlikwidowano 3 wielotysięczne Zakłady,pozostawiając ludzi bez pracy.Trudno
                  tearaz żeby kilku prywaciarzy zapewniło tysiącom ludzi pracę-prawda?Tak jak
                  piszesz ,właśnie chętnie bym sie ruszyła i zrobiła "cos" tylko nie wiem co?Co
                  żeby sobie pomóc,żebym miała z czego żyć,żeby 50letni mąż dostał pracę, żebym
                  ja dostała rentę,którą mi ZUS odbiera i chorą uznaje za zdrową.Na "to"chyba nie
                  ma mądrych-to katastrofa ludzi po 50 / i nie tylko/ roku życia.Szkoda tylko że
                  nasz kochany rzad tego nie wiedzi i tak wiele ludzi uważa za nieudaczników
                  życiowych.Tak więc zależy po której stronie sie stoi.Pozdrawiam
                  • jacek1956 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 24.11.05, 13:34
                    Z cudem graniczy znalezienie pracy w ogóle a zwłaszcza,gdy dotyczy to osoby
                    po 40-tce,tym bardziej po 50-tce.No chyba że jesteś prezesem dużej spółki,
                    lub tkwisz w tzw układach lokalnych albo partyjnych.To wszystko i wszyscy wiemy.
                    Ja pisałem o innych rozwiązaniach bo na pracę w warunkach,które znamy z lat
                    poprzednich liczyć nie możemy.Powtarzam Ci Ewo,jeżeli będziesz miała życzenie
                    podyskutować jeszcze ze mną na temat rozwiązania Twojego problemu to zapraszam
                    Ciebie do swojej skrzynki.
                    Pozdrawiam, Jacek
                    • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia?do Jacka 28.11.05, 21:17
                      Dzięki za sensowne wypowiedzi,ale mysle że rozwiązania mojego/i nie tylko
                      mojego/ problemu poprostu nie ma i to nie dlatego że ja nie chcę,że wszystko
                      widzę w czarnych kolorach,że nie umiem zadbać o swoje sprawy,że nie umiem wziąc
                      spraw w soje rece,walczyć o nie,że sie szybko poddaję,że jestem nieudacznikiem
                      życiowym-bo tak nie jest i to jest dla mnie najbardziej przykre.
                      • ali57 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia?do Jacka 29.11.05, 01:40
                        ewax100 napisała:

                        > Dzięki za sensowne wypowiedzi,ale mysle że rozwiązania mojego/i nie tylko
                        > mojego/ problemu poprostu nie ma i to nie dlatego że ja nie chcę,że wszystko
                        > widzę w czarnych kolorach,że nie umiem zadbać o swoje sprawy,że nie umiem
                        wziąc
                        >
                        > spraw w soje rece,walczyć o nie,że sie szybko poddaję,że jestem
                        nieudacznikiem
                        > życiowym-bo tak nie jest i to jest dla mnie najbardziej przykre.

                        he he - jacuś ciemnote ludziom wciska a ty nie widzisz rozwiązania
                        choć ono jest realne i w zasięgu ręki

                        trza wziąść pałe do ręki i pogonić jewropejczyków i globalistów na zbity pysk

                        praca będzie jak będzie ochrona własnego rynku i związanych z tym rynkiem
                        miejsc pracy
                        zobacz ile towarów które dotychczas były u nas produkowane są obcego pochodzenia
                        dlaczego nie są u nas produkowane? czy są lepszej jakości?
                        nie
                        globalny międzynarodowy kapitał obraca towarami i walutą i na tym obrocie
                        zbija kase,
                        traktując ludzi gorzej niż bydło - (bydło to towar który można sprzedać ,- a
                        ludzi można doić bez ograniczeń za darmo odpowiednio nimi manipulując i
                        uzależniając)
                        poczytaj
                        > I. Globalizacja czyli neokolonializm.
                        >
                        > Choć termin globalizacja jest pojęciem nowym, to jednak w gruncie rzeczy
                        samo
                        > zjawisko, jakim jest globalizacja, do nowych nie należy. Zaczynem
                        > globalizacji
                        > stały się podboje kolonialne prowadzone przez państwa Europy Zachodniej w
                        > Afryce, Ameryce i innych częściach świata, dzięki którym państwa te
                        zaczęły
                        > czerpać korzyści finansowe z eksploatacji bogactw i siły roboczej w swoich
                        > koloniach. Wtedy to właśnie pojawił się globalny wyzysk i globalny zysk.
                        > Eksploatacja kolonii stała się jedną z przyczyn powstania w Europie
                        > Zachodniej
                        > kapitalizmu, bowiem kapitalizm rozwinął się dzięki bogactwom naturalnym
                        > krajów
                        > podbitych i taniej sile roboczej (również niewolniczej) pochodzącej z
                        > kolonii.
                        > Kapitalizm jest więc ściśle powiązany z kolonializmem państw zachodnich ?
                        > dodajmy ? jest powiązany tak ściśle, iż bez kolonializmu nie istnieje. Jak
                        > wiadomo w związku z narastającą po II Wojnie Światowej falą aspiracji
                        > narodowowyzwoleńczych ludności skolonizowanej przez Zachód, państwa
                        zachodnie
                        > wycofały się z większości swoich kolonii, gdyż finansowanie dużej ilości
                        > wojska
                        > i policji, koniecznej do utrzymania w posłuszeństwie buntującej się
                        ludności
                        > krajów skolonizowanych, stało się po prostu zbyt drogie. Kapitalizm nie
                        > istnieje jednak bez kolonializmu, a ponieważ państwa zachodnie są
                        państwami
                        > kapitalistycznymi, więc i one bez kolonii nie mogły prawidłowo
                        funkcjonować.
                        > Państwa kapitalistyczne musiały więc stworzyć nową wersję kolonializmu. W
                        > neokolonializmie podstawowym narzędziem uzależnienia byłych kolonii od
                        państw
                        > ?
                        > kolonizatorów stał się pieniądz, kapitał, a nowymi konkwistadorami zostali
                        > kapitaliści, właściciele ogromnych koncernów kapitalistycznych.
                        Uzależnienie
                        > byłych kolonii od państw Zachodu ma więc dziś naturę głównie ekonomiczną,
                        > choć
                        > zachodni kolonialiści potrafią używać także argumentów militarnych, jeśli
                        > sytuacja w krajach rozwijających się zagraża ich interesom ekonomicznym.
                        > Współczesna globalizacja ekonomiczna, o której się tak wiele ostatnio
                        mówi,
                        > to
                        > nic innego, jak kolejny etap rozwoju neokolonializmu (i kapitalizmu),
                        > cechujący
                        > się postępującym wzrostem znaczenia wielkich korporacji i znoszeniem
                        barier
                        > krępujących ich wpływy, a także przeniesieniem pewnych kompetencji państw
                        > narodowych na międzynarodowe instytucje kapitalistyczne. Nie należy jednak
                        > zapominać, tak jak czynią to często lewicujący antyglobaliści, iż za
                        > globalizacją, wzrostem znaczenia instytucji kapitalistycznych, stoją
                        państwa
                        > Zachodu, które świadomie rezygnują z części kompetencji na rzecz wielkiego
                        > kapitału, aby tym skuteczniej wyzyskiwać państwa rozwijające się. Przecież
                        > ostatecznie centrale wielkich koncernów nie są zawieszone w przestrzeni
                        > wirtualnej, ale swoje siedziby mają w konkretnych państwach
                        > kapitalistycznych,
                        > których elity są powiązane z owymi koncernami. Z tego powodu państwa
                        > zachodnie
                        > (czytaj: elity polityczne) mają swój udział w globalizacji ekonomicznej,
                        > tworząc
                        > dla wielkiego kapitału odpowiednie warunki prawne, jak również wspierając
                        go
                        > politycznie i militarnie, a wszystko to w imię neokolonializmu, a więc
                        > wyzysku
                        > dawnych kolonii, zwanych państwami rozwijającymi się. Już czas, aby lewacy
                        i
                        > co
                        > poniektórzy ekolodzy zdali sobie sprawę z tego, iż państwa zachodnie nie
                        > zatrzymają procesów globalizacyjnych, gdyż globalizacja jest zjawiskiem,
                        za
                        > którym stoją państwa kapitalistyczne.
                        > Procesu globalizacji nie zatrzymają również państwa rozwijające się, bo są
                        na
                        > to
                        > ekonomicznie zbyt słabe, a poza tym elity rządzące tymi państwami ciągną
                        > określone zyski z kolaboracji z koncernami i stojącymi za nimi rządami
                        państw
                        > kapitalistycznych, dlatego też rządy krajów III Świata nie przeciwstawią
                        się
                        > procesowi globalizacji, nawet jeśli jest on niekorzystny dla szerokich
                        rzesz
                        > ich
                        > obywateli. Lewicujący antyglobaliści łudzą się, kiedy mówią, że można
                        > przecież
                        > wybrać w wyborach do parlamentu uczciwych ludzi (mają tu na myśli
                        najczęściej
                        > siebie), którzy przeciwstawią się globalizacji. Demokracja parlamentarna
                        > wytworzyła takie mechanizmy, które wiążą elity polityczne z wielkim
                        kapitałem
                        > (również międzynarodowym). Bez poparcia owego kapitału (np. mediów,
                        będących
                        > w
                        > rękach wielkich koncernów) nikt nie ma szans na wygranie wyborów, a jeśli
                        już
                        > nawet je wygra, to nie ma wielkiej szansy na utrzymanie się przy władzy,
                        > dlatego
                        > iż kapitał może wywrzeć presję ekonomiczną na nieprzychylnie nastawiony do
                        > niego
                        > rząd, chyba że zaraz po wyborach ów rząd przeprowadzi niezbędne korekty w
                        > swoim
                        > programie. I tak, kraje w radykalny sposób sprzeciwiające się kapitałowi
                        > można
                        > obłożyć np. embargiem, odmówić im potrzebnej pożyczki lub obłożyć ją
                        > lichwiarskimi odsetkami, osłabić ich walutę poprzez spekulacje giełdowe,
                        co
                        > stawia niesforny rząd przed koniecznością cięć budżetowych, a stąd już
                        tylko
                        > krok do jego obalenia przez niezadowolonych obywateli. A jeśli zabiegi
                        > ekonomiczne nie dadzą oczekiwanego rezultatu, jakim jest upadek
                        > antykapitalistycznego rządu, to zawsze można wysłać do zbuntowanego kraju
                        > wojsko
                        > w ramach walki o ?wolność i demokrację?, albo jeszcze lepiej: znaleźć
                        grupę
                        > lokalnych wojskowych, gotową do przywrócenia ładu w swoim kraju przy
                        > braterskim
                        > wsparciu USA lub innego kochającego demokrację kraju kapitalistycznego.
                        Takie
                        > scenariusze były wszak przerabiane w wielu krajach rozwijających się.
                        Innymi
                        > słowy: karty do gry w politykę i gospodarkę rozdaje zawsze ten, kto ma
                        > pieniądze, a że to właśnie kapitał i państwa zachodnie mają pieniądze,
                        więc
                        > można się spodziewać, iż to właśnie te siły będą decydować o tym, kto
                        rządzi
                        > w
                        > państwach rozwijających się, a nie lewicujący działacze
                        antyglobalistyczni,
                        > chyba że staną się oni częścią systemu, łagodząc swoje hasła i
                        wprowadzając
                        > jedynie kosmetyczne zmiany w obecny układ. Chcąc powstrzymać globalizację
                        > ekonomiczną należy zatem wyjść poza państwo. O tym, w jaki sposób można
                        > walczyć
                        > z globalizacją bez odwoływania się do koncepcji państwa narodowego,
                        napiszę w
                        > ostatniej części niniejszego opracowania. Teraz przejdę do omówienia
                        > mechanizmów, dzięki którym dokonuje się globalizacji ekonomicznej.
                        >
                        >

                        > II. Prawdziwe obl
                        • ali57 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia?do Jacka 29.11.05, 01:46
                          II. Prawdziwe oblicze globalizacji ekonomicznej.
                          >
                          > Głównym celem ekonomii kapitalistycznej jest maksymalizacja zysków. Jednym
                          z
                          > zasadniczych mechanizmów pozwalających na maksymalizację zysków jest
                          > obniżenie
                          > kosztów produkcji. Koszty produkcji obniża się przez znalezienie taniej
                          siły
                          > roboczej, a także poprzez tanie i łatwe nabywanie surowców i półproduktów.
                          > Wymarzonym źródłem taniej siły roboczej i surowców są państwa rozwijające
                          > się.
                          > Państwa te przez dziesiątki, a nawet setki lat uzależnienia od
                          kolonizatorów
                          > nie
                          > zdołały wytworzyć własnego przemysłu opartego na wysoko zaawansowanych
                          > technologiach, gdyż kolonizatorzy nie pozwalali im na rozwój takiego
                          > przemysłu,
                          > uzależniając owe państwa od produktów wytwarzanych przez firmy zachodnie.
                          W
                          > związku z tym w krajach skolonizowanych wśród ludności tubylczej nie
                          powstała
                          > warstwa wykształconych technicznie specjalistów, co oznacza, iż ludności
                          tej
                          > przypadła rola taniej, bo niewykwalifikowanej siły roboczej. W koloniach
                          mógł
                          > co
                          > najwyżej rozwijać się przemysł związany z wydobyciem surowców i prostych,
                          > tanich
                          > wyrobów. Po opuszczeniu przez państwa zachodnie swoich kolonii, kraje III
                          > Świata
                          > nie posiadały więc ani zaawansowanego technicznie przemysłu, ani
                          fachowców,
                          > którzy mogliby przemysł taki stworzyć. Kraje te były zatem uzależnione od
                          > swoich
                          > byłych kolonizatorów, którzy zaoferowali im ?pomoc? w rozwoju ich
                          potencjału
                          > gospodarczego. Zachodnie koncerny zaczęły inwestować kapitał w krajach
                          > rozwijających się, a także udzielać pożyczek swoim byłym koloniom. Z
                          pozoru
                          > więc
                          > wyglądało na to, iż państwa rozwijające się otrzymały pomoc od państw
                          > zachodnich, w praktyce jest jednak tak, że neokolonizatorzy inwestują w te
                          > gałęzie przemysłu, które nie należą do wysoko zaawansowanych
                          technologicznie,
                          > a
                          > więc nie przyczyniają się do znaczącego podniesienia poziomu technicznego
                          > przemysłu krajów III Świata, zatrzymując jednocześnie u siebie najnowsze
                          > technologie i intratne gałęzie przemysłu. Inwestorzy zachodni sprawują też
                          > kontrolę nad produkcją krajów rozwijających się, gdyż to właśnie oni
                          stanowią
                          > wykwalifikowaną kadrę w krajach, do których przenieśli produkcję.
                          Inwestycje
                          > kapitału zachodniego nie przyczyniają się zatem do rozwoju
                          technologicznego
                          > krajów III Świata, ani do powstania w tych krajach wysoko wykształconej
                          kadry
                          > technicznej i biznesowej, dzięki czemu pracownikom z krajów rozwijających
                          się
                          > można wypłacać znacznie mniejsze wynagrodzenie od wynagrodzenia
                          pracowników z
                          > krajów zachodnich. Dzięki temu firmy zachodnie mogą zarobić o wiele więcej
                          w
                          > krajach rozwijających się niż w krajach wysokorozwiniętych. Zyski
                          wypracowane
                          > przez zachodnie firmy w krajach rozwijających się są w dużej części
                          > wyprowadzane
                          > z tych krajów do krajów zachodnich. Oczywiście tymi, którzy bezpośrednio
                          > zarabiają na produkcji w krajach III Świata są firmy kapitalistyczne,
                          jednak
                          > firmy te wpuszczają zarobione pieniądze w system gospodarczy krajów
                          Zachodu,
                          > przynosząc w ten sposób stojącym za nimi krajom zachodnim określone zyski.
                          > W celu łatwiejszego przenoszenia produkcji z krajów zachodnich do krajów
                          III
                          > Świata, likwidacji barier stanowiących przeszkodę dla ekspansji
                          zachodniego
                          > kapitału, 15 kwietnia 1994 roku powstała Światowa Organizacja Handlu
                          (WTO).
                          > Jej
                          > członkami są zarówno państwa zachodnie, jak i kraje rozwijające się,
                          których
                          > parlamenty ratyfikowały przystąpienie do WTO. Zadaniem WTO jest między
                          innymi
                          > obniżanie ceł, a także wpływanie na parlamenty krajowe, aby stanowione
                          przez
                          > nie
                          > prawo sprzyjało pomnażaniu zysków firm kapitalistycznych (np. ulgi
                          > podatkowe).
                          > Jeśli więc zdaniem WTO prawo jakiegoś kraju nadmiernie eksponuje prawa
                          > pracownicze lub zawarte są w tym prawie rygorystyczne regulacje w zakresie
                          > ochrony środowiska, w związku z czym zyski inwestorów są niższe od
                          > oczekiwanych,
                          > to WTO może nałożyć na ów kraj kary finansowe. Dodajmy, że wniosek o
                          ukaranie
                          > kraju, który nie stwarza ?korzystnych? warunków dla inwestorów
                          zagranicznych,
                          > składa państwo, z którego pochodzą niezadowolone firmy. Widać więc
                          wyraźnie,
                          > że
                          > za procesem globalizacji ekonomicznej stoją organizacje państwowe i to
                          > zarówno
                          > państwa zachodnie, jak i państwa III Świata, których elity czerpią zyski z
                          > kolaborowania z WTO.
                          > Dzięki WTO zagraniczni inwestorzy zyskują szereg ulg i przywilejów w
                          kraju,
                          > do
                          > którego przychodzą z kapitałem. Uprzywilejowanie zagranicznych podmiotów
                          > gospodarczych prowadzi do upadku lokalnych producentów i handlowców,
                          którzy
                          > nie
                          > są w stanie wytrzymać nieuczciwej konkurencji. Upadek lokalnej produkcji i
                          > handlu jest uderzeniem w społeczności lokalne, które na skutek
                          degrengolady
                          > rodzimych form gospodarki zaczynają biednieć (likwidowane są np. miejsca
                          > pracy w
                          > upadających zakładach pracy, sklepach), a także zatracają swój charakter
                          > kulturowy, bowiem wraz z pojawieniem się nowych, obcych wzorców produkcji
                          i
                          > handlu zmienia się także charakter więzi międzyludzkich i ludzkich
                          zachowań.
                          > Oczywiście tymi, którzy ze swoimi firmami i produktami wkraczają do innych
                          > krajów są państwa zachodnie, gdyż to właśnie one dysponują silnym,
                          > ekspansywnym
                          > kapitałem, rozwiniętą gospodarką itp.
                          > Często mówi się, że krytyka WTO jest atakiem na wolny rynek, gdyż WTO
                          stara
                          > się
                          > znosić bariery krępujące swobodny przepływ kapitału. Problem polega jednak
                          na
                          > tym, że wolność gospodarcza, o którą WTO podobno tak bardzo zabiega, jest
                          > wolnością dla niektórych, a konkretnie dla tych, którzy są silni
                          gospodarczo,
                          > dla słabych zaś wolność ta oznacza ruinę lokalnych producentów i
                          handlowców,
                          > uzależnienie gospodarcze od firm pochodzących z krajów wysokorozwiniętych,
                          bo
                          > jeśli upada własny przemysł i handel, to stajemy się zależni od przemysłu
                          i
                          > handlu obcego pochodzenia. Poza tym, gdy chodzi o zabezpieczenie interesów
                          > państw zachodnich, to WTO potrafi zachowywać się tak, jak organizacja
                          żywcem
                          > wyjęta z realnego socjalizmu, lansując model gospodarki nakazowo-
                          > rozdzielczej.
                          > Weźmy chociażby niedawne protesty polskich hodowców drobiu, którzy
                          > protestowali
                          > przeciwko importowi drobiu z krajów, w których dotuje się produkcję
                          drobiu.
                          > Jasne jest ? argumentowali hodowcy polscy ? że z taką dotowaną konkurencją
                          > nie
                          > wygrają i staną na krawędzi bankructwa. W odpowiedzi usłyszeli, że import
                          > drobiu
                          > wynika ze zobowiązań Polski wobec WTO, w związku z czym nie może być
                          > wstrzymany,
                          > zresztą Polska i tak wynegocjowała z WTO korzystne warunki importu, bo
                          ilość
                          > zakontraktowanego drobiu nie jest duża. Co wynika z odpowiedzi, którą
                          > otrzymali
                          > polscy hodowcy drobiu? A to, iż polityka gospodarcza WTO jest polityką
                          > nakazowo-rozdzielczą. WTO ustala co, ile i od kogo trzeba kupić i należy
                          na
                          > te
                          > odgórne ustalenia przystać, jeśli nie chce się być ukaranym przez WTO.
                          Jednym
                          > słowem, problemy polskich producentów drobiu nie wynikają z ich
                          nieudolności
                          > w
                          > grze wolnorynkowej, ale wynikają z tego, iż WTO nie kieruje się zasadami
                          > wolnego
                          > rynku, ale interesem państw zachodnich i firm pochodzących z tych państw.
                          Oto
                          > neokolonializm w całej pełni, w tej konkretnej sytuacji zwrócony przeciwko
                          > Polsce, która jest ? wraz z innymi krajami postsocjalistycznymi ? rodzajem
                          > europejskiego III Świata.
                          > Warto przyjrzeć się teraz innym globalnym instytucjom ekon
                          • ali57 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia?do Jacka 29.11.05, 02:30
                            Warto przyjrzeć się teraz innym globalnym instytucjom ekonomicznym. W
                            lipcu 1944 roku na konferencji w Bretton Woods powołano do życia World Bank
                            (Bank Światowy) oraz International Monetary Fund (Międzynarodowy Fundusz
                            Walutowy). W wyżej wymienionych instytucjach przyjęto zasadę, że ilość głosów
                            posiadanych przez poszczególne państwa skupione w tych organizacjach jest
                            proporcjonalna do zasobów finansowych posiadanych przez poszczególne państwa
                            członkowskie. Dzięki temu grupa G7 i inne państwa Europy Zachodniej mają
                            zdecydowaną większość głosów i w gruncie rzeczy, to one decydują o kształcie
                            tych organizacji. Zadaniem BS i MFW jest udzielenie pożyczek krajom
                            rozwijającym się. W przypadku BŚ pożyczki te są przeznaczane na konkretne
                            przedsięwzięcia, tj. budowę dróg,infrastruktury energetycznej itp., natomiast
                            MFW udziela pożyczek dofinansowujących system płatniczy w danym kraju. Co jest
                            złego w działalności BŚ i MFW? Otóż organizacje te i wiodące w nich prym
                            państwa zachodnie zrozumiały, iż kraje rozwijające się, chcąc nadrobić zacofanie
                            gospodarcze będą musiały pożyczać w tym celu pieniądze. Rzeczywiście tak
                            się stało; zwłaszcza w latach siedemdziesiątych kraje rozwijające się zaczęły
                            brać wielkie kredyty na inwestycje, w ten sposób kraje te znalazły się w tak
                            zwanej pułapce zadłużenia, okazało się bowiem wkrótce, iż państwa III Świata
                            nie są w stanie spłacić nawet narastających w zastraszającym tempie odsetek, nie
                            mówiąc już o całości zaciągniętych długów. Według danych samego BŚ na początku
                            tzw.kryzysu zadłużenia suma długów wynosiła 739mld USD. W 12 lat później, po
                            spłaceniu 2bln 171mld USD, suma zadłużenia wzrosła 3-krotnie i wynosiła
                            już 2bln 81mld USD. W pułapkę zadłużenia wpadła również Polska, która, podobnie
                            jak i inne państwa III Świata, ma coraz większe długi. Do końca roku 2001
                            zadłużenie Polski wyniosło ok. 320mld zł., natomiast pod koniec roku 2002
                            wyniesie już 440mld zł., czyli będzie ono większe niż dwuletnie wpływy do
                            budżetu państwa.
                            Inne kraje rozwijające się są w jeszcze gorszej sytuacji.
                            Oczywiście powiększające się zadłużenie wpływa negatywnie na poziom życia
                            w krajach rozwijających się, gdyż rządy tych krajów zamiast wydawać
                            pieniądze na oświatę, służbę zdrowia itp. muszą spłacać rosnące wciąż odsetki i
                            nowe pożyczki brane po to, aby spłacić stare pożyczki. W związku z tym w
                            krajach afrykańskich i w Ameryce Łacińskiej nastąpiło obniżenie PKB o nawet
                            50%. W celu lepszego zobrazowania dramatycznej sytuacji krajów zadłużonych
                            posłużę się kilkoma egzemplifikacjami. W Mozambiku na przykład przeznacza się
                            na spłatę długów 40% przychodów budżetowych, czyli trzy razy więcej niż wynoszą
                            nakłady tego kraju na edukację i służbę zdrowia. Nic dziwnego, że 80% kobiet w
                            Mozambiku nie umie czytać, a 60% mieszkańców nie jest objętych opieką medyczną.
                            W Zimbabwe po zastosowaniu programu gospodarczego, zaproponowanego temu krajowi
                            przez BŚ i MFW, którego celem było zgromadzenie środków finansowych na spłatę
                            zaciągniętych długów, ograniczono wydatki na szkolnictwo o 29%, a na służbę
                            zdrowia o 34%, w związku z czym podwoiła się liczba kobiet umierających w
                            czasie porodu. W Tanzanii w 1983 roku 10% bogatych posiadało 24 razy więcej
                            dóbr niż 10% najbiedniejszych, w dziesięć lat później różnica ta była już 1000-
                            krotna! Oprócz pogarszających się warunków życia swoich obywateli, państwa
                            rozwijające się uzależniły się od państw zachodnich skupionych w BŚ i MFW,
                            wszak jasne jest chyba, że dłużnik nie stawia warunków, lecz musi dostosować
                            się do żądań osób lub instytucji, u których jest zadłużony. Jakie warunki
                            postawiły państwa zachodnie swoim dłużnikom z III Świata? Otóż pod pozorem
                            pomocy i dawania dobrych rad w zakresie ekonomii, MFW i BŚ wymyśliły tzw.
                            Programy Dostosowania Strukturalnego (Structural Adjustment Programs SAP).
                            Dzięki nim państwa rozwijające się miały rzekomo zdobyć fundusze na spłacenie
                            zaciągniętych na Zachodzie długów. W ramach SAP państwa III Świata miały
                            korzystać z doświadczeń wolnorynkowych krajów zachodnich, które przysłały nawet
                            specjalne ekipy swoich ekspertów mających pomóc krajom rozwijającym się przy
                            wprowadzaniu reform wolnorynkowych. W ramach SAP MFW i BŚ udzielają kolejnych
                            pożyczek krajom rozwijającym się, które przeznaczane są zwłaszcza na
                            restrukturyzację systemu finansowego, jak również na inwestycje
                            infrastrukturalne. W chwili obecnej suma pożyczek BŚ przekroczyła 200 miliardów
                            dolarów. W roku 1999 Bank pożyczył 28, 9 miliardów dolarów ponad 80 krajom.? W
                            ten sposób dług państw III Świata powiększa się ciągle, a inwestycje związane z
                            rozwojem infrastruktury państw rozwijających się realizowane są głównie przez
                            firmy zachodnie, które dzięki temu mają nowe źródło dochodów. Jednym słowem
                            dzięki SAP państwa zachodnie zrzeszone w BŚ i MFW zarabiają na zwiększających
                            się nieustannie odsetkach, a firmy zachodnie mają rynek zbytu dla swojej
                            technologii, chemii, paliw itp., uzależniając jeszcze bardziej od swych
                            produktów kraje rozwijające się. W związku z napływem zachodnich technologii,
                            produktów i usług, upada w krajach rozwijających się lokalna produkcja i
                            handel, a to skazuje owe kraje na import towarów i usług z Zachodu.
                            Odpowiedzialność za zaciąganie kredytów przez rządy państw korzystających z
                            usług BŚ spada na obywateli, gdyż to oni muszą je spłacać. Zwykli ludzie nie
                            mają też wpływu na sposób, w jaki zostają wydane pożyczone pieniądze, co
                            sprzyja malwersacjom widać to wyraźnie na przykładzie Rosji, gdzie politycy
                            sprzeniewierzyli 4,8mld dolarów wpłacając je na swoje prywatne konta w
                            Szwajcarii. Za sprawą SAP, od lat osiemdziesiątych, notuje się znaczny odpływ
                            pieniędzy z krajów rozwijających się, które zapłaciły krajom Północy pięć razy
                            więcej pieniędzy (w towarach, usługach i spłatach) niż same otrzymały.
                            Urzędnicy amerykańskiego ministerstwa skarbu wyliczyli, że za każdego dolara
                            oddanego przez rząd na międzynarodowe programy rozwojowe,
                            amerykańscy eksporterzy otrzymują dwa dolary z powrotem. Przysyłane przez Zachód
                            ekipy ekspertów ekonomicznych wpływają na rozwój gospodarczy państw
                            rozwijających się, prezentując pakiety gotowych rozwiązań gospodarczych w duchu
                            neoliberalnym, które to rozwiązania muszą być wprowadzone w życie przez rządy
                            krajów zadłużonych, gdyż jest to jeden z warunków udzielenia kolejnych pożyczek
                            przez BŚ oraz MFW i tak jakoś dziwnie się składa, że na skutek doradztwa
                            zachodnich ekonomistów w krajach III Świata redukuje się rodzimy przemysł,
                            handel i rolnictwo, zastępując lokalne produkty towarami importowanymi.
                            Tak właśnie stało się w Polsce, która ? jak wyjaśnił p. Olechowski
                            miesięcznikowi Polityka za czasów swojej działalności ministerialnej ?
                            musi uzgadniać swój budżet z MFW, bo od tego uzależniona jest redukcja
                            polskiego zadłużenia! Polska jest więc kolejnym królikiem doświadczalnym BŚ i
                            MFW. Plan Balcerowicza był w rzeczywistości zmodyfikowanym planem MFW. Otwarcie
                            polskiej gospodarki (m.in. przez obniżenie ceł) na wniosek MFW, zamiast
                            dofinansowywać krajowe przedsiębiorstwa dobiło je lub oddało w ręce
                            zagranicznego kapitału.
                            W marcu 1991 r. w zamian za przyznane warunkowo przez MFW ulgi w spłacie
                            odsetek z długów, podpisano porozumienie, zgodnie z którym polski rząd utrzymał
                            stały kurs waluty, co przy urzędowym podniesieniu cen nośników energii i
                            ograniczeniu dotacji wymusiło dalszy szybki wzrost cen krajowych i sprawiło, że
                            import stał się jeszcze bardziej opłacalny. Rząd zobowiązał się do dalszego
                            obniżenia ceł, swobody wywozu zysku oraz blokowania wzrostu płac (tradycyjne
                            tłamszenie rynku wewnętrzne
                            • ali57 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia?do Jacka 29.11.05, 03:00
                              Rząd zobowiązał się do dalszego obniżenia ceł, swobody wywozu zysku oraz
                              blokowania wzrostu płac (tradycyjne tłamszenie rynku wewnętrznego), co mogło
                              oznaczać tylko dalszą zapaść sektora państwowego.
                              Wywołało to wkrótce masowe protesty różnych grup zawodowych, a MFW z kolei był
                              niezadowolony z niewykonania narzuconych przez siebie warunków stabilizacji.
                              Na początku 1992 ukazał się raport Banku Światowego Polska przekształcenia
                              ekonomiczne na rozdrożu, w którym chwalono polską transformację, że
                              zrywa z tradycją gwarancji zatrudnienia od kołyski do grobu i sprowadza rządowy
                              system ochronny do roli ostatniej deski ratunku. W styczniu 1991 Bank Światowy
                              przedstawił program restrukturyzacji polskiego sektora węglowego, zakładający
                              w wariancie długoterminowym zamknięcie 36 do 56 kopalń i redukcje
                              zatrudnienia o 193-302 tysiące przy jednoczesnym przejściu Polski na import
                              węgla. Po dziesięciu latach możemy przyznać, że ta propozycja nie do odrzucenia
                              jest w końcu bliska realizacji.
                              III. Jak powstrzymać globalny neokolonializm ekonomiczny?
                              Z całą pewnością nie da się powstrzymać globalizacji ekonomicznej przy pomocy
                              państwa, jak naiwnie wyobrażają to sobie lewacy, narodowcy i pewni
                              ekolodzy, należy bowiem zauważyć, że za koncernami kapitalistycznymi i
                              instytucjami międzynarodowego kapitału stoją państwa, zarówno bogate, jak i
                              biedne.
                              Wszak WTO zostało powołane do życia przez parlamenty państwowe i jego członkami
                              są państwa reprezentujące związane z nimi grupy kapitałowe, a w BŚ i MFW
                              głosują przedstawiciele poszczególnych państw i to oni popychają globalizację
                              naprzód. Instytucje państwowe idą więc ramię w ramię z globalnym kapitałem i
                              nie należy się spodziewać, aby zostało to zmienione przez grupki lewaków,
                              narodowców, czy zielonych, pragnące przejąć władzę w państwie i dzięki temu
                              powstrzymać WTO, MFW, BŚ itp. Ludzie ci nie zostaną dopuszczeni do władzy, gdyż
                              o tym, kto władzę sprawuje, decydują dziś wielkie koncerny i międzynarodowe
                              instytucje kapitalistyczne, które mogą wspierać polityków sprawujących władzę,
                              ale również mogą niszczyć tych, którzy wykazują zbyt daleko idącą samodzielność
                              w sprawach ekonomicznych. Oznacza to, iż ratunku szukać trzeba nie w państwie,
                              ale w czymś innym. Tym innym, stanowiącym alternatywę dla państwa, jest
                              wspólnota lokalna, a także grupa pracownicza i to właśnie w silnych samorządach
                              lokalnych i pracowniczych należy upatrywać nadziei na powstrzymanie
                              globalizacji. Ktoś może jednak powiedzieć, że skoro państwo nie jest w stanie
                              powstrzymać globalizacji, to dlaczego ma to zrobić samorząd? Skąd w ogóle ten
                              pomysł, aby dowartościować samorządność?
                              Otóż stwierdziliśmy wyżej, iż globalizacja uderza głównie we wspólnoty lokalne,
                              niszcząc lokalną produkcję, handel, a także specyfikę kulturową i styl życia.
                              Ludzie żyjący we wspólnotach lokalnych mają więc interes w powstrzymaniu
                              globalizacji, w przeciwieństwie do elit politycznych, które z uwagi na
                              uprawnienia związane ze sprawowaną przez nie władzą, zostały uwikłane przez
                              wielki kapitał w jego ekspansję, w zamian za określone korzyści finansowe i
                              polityczne. Pomoc finansowa dla państwa, pochwały w środkach masowego przekazu,
                              prestiżowe nagrody przyznawane wybitnym ekonomistom państwowym w stylu
                              Leszka B., intratne posady w instytucjach międzynarodowego kapitału (vide Hanna
                              Gronkiewicz Waltz) to wszystko oferuje kapitał politykom lobbującym na
                              jego rzecz. Warto więc być przyjacielem kapitału, a nie jego wrogiem, bo wtedy
                              nie ma mowy o wsparciu medialnym, nagrodach, posadach, pożyczkach dla państwa i
                              redukcjach długu, nie ma szans na dostanie się w pobliże rządowego koryta.
                              Politycy mają więc silną motywację do wspierania globalizacji ekonomicznej.
                              Nie ma jej jednak krawiec z mojego osiedla, ani pani handlująca pietruszką na
                              pobliskim rynku, bo oni nie sprawują wielkiej władzy, w związku z czym nie
                              liczą nawet na prestiżowe nagrody i intratne stanowiska przydzielane w
                              instytucjach międzynarodowego kapitału, nie oczekują, że kapitalistyczne media
                              napiszą na pierwszych stronach, jakimi wielkimi są ekonomistami. Za to ludzie ci
                              chcą, aby zachodni supermarket lub koncern nie zabrał im ich miejsca pracy, a
                              więc to właśnie z nimi i im podobnymi można próbować zatrzymać globalizację.
                              Jednak, aby nie zepsuć nikogo z tych ludzi władzą i nie dopuścić do przemiany
                              któregoś z nich w lobbującego na rzecz wielkiego kapitału polityka, zamiast
                              posyłać ich w posły, należy razem z nimi domagać się autonomii dla wspólnot
                              lokalnych.
                              Skoro globalizacja narzucana jest dołom przez odgórną władzę, to doły muszą po
                              prostu uniezależnić się od tej władzy, organizując się oddolnie. Jak można
                              uniezależnić się od odgórnej władzy? A choćby organizując niezależne sieci
                              wymiany usług i produktów, tworząc wolne szkoły, firmy, przejmując zakłady
                              pracy przez pracowników. Wszystkimi tymi inicjatywami kierowaliby sami ludzie na
                              zasadzie oddolnej, bezpośredniej demokracji, co oznacza mniej więcej to, iż
                              mieszkańcy jakiegoś osiedla, wsi lub pracownicy w danym zakładzie pracy wspólnie
                              podejmowaliby decyzje o miejscu swojego zamieszkania lub zakładzie pracy.
                              Dzięki temu uniezależniliby się od działającej na rzecz globalizacji władzy
                              państwowej i wielkich koncernów. Ponieważ poszczególne społeczności lokalne i
                              pracownicze nie przetrwałyby same w walce z tyranią państwa i kapitału, więc
                              musiałyby łączyć się w federacje współpracujących ze sobą wspólnot. Dzięki
                              federacjom skoordynowana zostałaby wymiana usług i towarów na znacznych
                              obszarach, federacje przejęłyby także szkolnictwo, służbę zdrowia, transport,
                              utrzymanie infrastruktury itp. Oczywiście w celu uniknięcia powstania odgórnej
                              władzy, która mogłaby wejść w orbitę zainteresowania wielkiego kapitału i zacząć
                              narzucać ludziom globalizację, federacje nie posiadałby żadnych organów władzy.
                              Decyzje podejmowane na szczeblu federacji uzgadniane byłby przez delegatów
                              reprezentujących stanowisko ludzi z danej wspólnoty lokalnej lub pracowniczej,
                              a tak pojęta federacja nie jest żadną odgórną władzą, ale forumysk którym
                              przedstawiane są opinie ludzi ze wspólnot lokalnych i
                              pracowniczych. Federacje mogłyby powoływać zespoły wykonawcze, które
                              realizowałby podjęte przez delegatów decyzje. Zespoły takie nie miałby więc
                              kompetencji ustawodawczych, gdyż kompetencje takie posiadaliby jedynie delegaci
                              reprezentujący stanowisko swojej społeczności lokalnej lub pracowniczej.
                              Oddolna organizacja szerokich rzesz społeczeństwa może pokrzyżować plany
                              globalistów narzucenia światu jednego modelu gospodarczego, politycznego i
                              zuniformizowanych wzorców kulturowych, bowiem uniezależniające się od państwa
                              wspólnoty lokalne i pracownicze byłby zainteresowane przeciwstawieniem się
                              wymierzonym w nie procesom globalizacji.
                              Zorganizowany oddolnie ruch mieszkańców i pracowników powinien domagać się
                              też:
                              a)Umorzenia długów państw rozwijających się zaciągniętych przez rządy tych
                              państw lub spłacania ich z osobistych dochodów osób, które długi te zaciągnęły,
                              czyli elit rządzących.
                              b)Likwidacji takich instytucji jak BŚ i MFW, gdyż ich działanie nie ma w
                              rzeczywistości na celu pomocy krajom rozwijającym się, lecz przede wszystkim
                              zysk kapitalistów i bogatych państw Zachodu, a także uzależnienie społeczeństw
                              żyjących w państwach rozwijających się od instytucji międzynarodowegokapitału i
                              zachodnich państw stojących za nimi.
                              c)Zaakceptowania przez Zachód tego, iż kraje rozwijające się powinny szukać
                              własnej drogi rozwoju, zgodnej z ich tradycją i mentalnością ludności w nich
                              zamieszkałej. Wiele złego wynikło z przymuszania ludności krajów rozwijających
                              się do przyjęcia obcych jej wzorów gospodarczych, co doprowadziło do destrukcji
                              lokalnych form produkcji i handlu.
                              d)Zastąpienia rzekomej pomocy państw zachodnich oddolną współpracą wspólnot
                              lokalnych i pracowniczych oraz federacji z krajów rozwiniętych z odnoś
                              • kocia_noga Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia?do Jacka 29.11.05, 21:04

                                Piotrus K ? To ty? Jesli tak , napisz na moja skrzynkę gazetową.
                              • julita28 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? - do Ali57 30.11.05, 10:12
                                Dzięki za wykład. Teraz rozumiem dlaczego zburzono 2 wieże WTC w NY.
                              • glos.z.3miasta Ali57 naprawdę świetny tekst. BRAWO !!! 30.11.05, 11:16
                                • are.1 Za co te BRAWA !!?? 03.12.05, 15:14
                                  www.alter.most.org.pl/aes/REFLEKSJE.htm

                                  Ali nie byl laskaw sam tego tekstu napisac. On to tylko tu zamiescil i zapewne
                                  przez nieuwage nie podal linka.
                                  • are.1 Re: Za co te BRAWA !!?? 03.12.05, 15:18
                                    A oto strona glowna: www.alter.most.org.pl/fa/index.php
                        • calisia2308 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia?do Jacka 29.11.05, 19:37
                          Drogi Jacku. Mam przyjaciela o tym samym imieniu, który (inżynier budowy dróg
                          z biegłym angielskim) od lat puka do wielu drzwi. Ale czyż u nas buduje się
                          drogi? Owszem - partnerstwo publiczno prywatne z koncesją do 2019 roku -
                          "KULCZYK" - i inne np. SKANSKA, FOUGEROLE, KIRCHNER to są "polskie firmy"
                          w których oczywiście pracują "polacy" - a ja mówię, że JAK POLSCY BEZROBOTNI
                          nie wezmą spraw w swoje ręce, to na pewno nie będzie lepiej - POLACY DO ....!!!
                          czy warto życ w takim upodleniu?
                      • a264 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia?do Jacka 30.11.05, 10:43
                        Mam prosty (moze nie tak suuuper prosty) sposob na znalezienie Twojemu mezowi
                        pracy. Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale u nas w Krakowie za polozenie płytek w
                        łazience i kuchni taki człowiek bierze sobie 1500 robocizny (3 dni roboty!!!).
                        ZUSu z tego miał nie bedzie, ale wydaje mi sie, ze po 1 sezonie kasy będzie miał
                        na tyle, że bedziecie mogli spokojnie pomyśleć o jakims biznesie/
                        przekwalifikowaniu sie.
    • barnaba75 Ludzie powinni dbać o siebie sami. Jaki rząd?????? 29.11.05, 18:17
      Czemu mieszacie do tego rząd, parlament... wszystkich po kolei.... dlaczego
      znam ludzi, którzy mają 50 lat i nie mają problemów??? Bo myśleli przez całe
      swoje życie jak się nie dać! I im się udało! Jak ktoś 30 lat życia spędził w
      jednym zakładzie pracy to czego tu oczekiwać???? Zero rozwoju, zero dalszej
      nauki, zdobywania nowej wiedzy, osiąganie czegoś więcej... są ludzie, którzy
      przez całe swoje życie robili coś więcej, dalej. Chcieli lepiej, wyżej.... i
      teraz mają... a jak ktoś gnuśniał przez 30 lat w jednym miejscu to czego
      oczekiwać??? Takiej "waszej" ukochanej Ameryce to prace się zmienia co 3-4
      lata. Co chwila nowe wyzwanie, nowe doświadczenia, nowi ludzie... To, że ktoś
      jest uczciwy całe życie, to jest powód do dumu???? Jedyny wyznacznik tego, że
      ktoś ma być kochany przez społeczeństwo to to, że jest uczciwy???? Uczciwość to
      ważna i piękna cecha, ale potrzeba czegoś jeszcze.... rozumum.... chęci dążenia
      do czegoś lepiej, dalej.. wyżej.... kto nie idzie naprzód ten się cofa!
      • wandap1 Re: Ludzie powinni dbać o siebie sami. Jaki rząd? 29.11.05, 18:52
        Podziękujcie Jaruzelowi,za 10 lat zastoju w gospodarce/81-90/Czy,ktoś z was
        nosi buty przez 10 lat?W przemyśle 10letnie urzadzenia sa jak eksponaty
        muzealne.Przez ostatnie 10 lat komuny nie bylo inwestycji,a tylko latanie za
        podziemiem.Ponadto nie zawinił rząd,atylko kadry kierownicze w zakładach,wierne
        i bierne,które nie umiały znależc odbiorców,nie znały zasad gospodarki,a tylko
        czekały na wytyczne i bały się jak ognia zwiazków zawodowych.A związki dorwały
        się do wladzy,tylko zabrakło im rozsądku,wiedzieli jedno-wiecej pieniedzy
        iwładzy,zamiast szukania rynków zbytu i pracy takiej jak powinno sie wymagać.
        Wszyscy ,jak zwykle w Polsce wiedzieli,co trzeba zrobic,tylko nie wiedzieli
        jak.To samo dotyczy PGR,kto ze zwkłych roboli miał mieszkanie za darmo,13,14
        pensję,nie płacił za ogrzewanie i kradł ile wlazło.Jedna świnia w PGR jadla
        tyle co 10 w gospodarstwie indywidualnym.Pamietacie sklepy dla górnikow?
        Pamietacie ,jakie mieli osrodki wypoczynkowe?Nauczyliśmy się w komunie jak
        organizować mieso,odziez,a nie nauczyliśmy sie pracy,szacunku do wiedzy i
        niestety to wszystko dalej funkcjonuje.W
        • barnaba75 Tylko jak tu takiego 50-latka przekonać, że to nie 29.11.05, 19:00
          jest wina wszystkich innych tylko jego samego? Ludzie na siłę szukają winnych w
          koło siebie, zapominając zadać sobie pytania: co takiego zrobili, żeby im było
          lepiej? Już najbardziej fascynuje mnie problem, który Ty trochę poruszyłeś tj.
          mieszkań. Przez całe lata ludzie mieszkali darmo! Mieli za darmo chałupę i nie
          musieli nic wydawać swoich pieniędzy! Teraz nagle się okazało, że im ktoś to
          mieszkanie zabiera i krzyk, płacz... lament... a ja się pytam: CO ZROBILI PRZEZ
          kilkadziesiąt lat życia by mieć WŁASNE MIESZKANIE????? Nic....
        • sasanka2411 Re: Ludzie powinni dbać o siebie sami. Jaki rząd? 29.11.05, 19:02
          Przyznaje racje
          Kij ma dwa konce
          • ewax100 Re: Ludzie powinni dbać o siebie sami. Jaki rząd? 29.11.05, 19:36
            Ludzie na jakim świecie Wy żyjecie?jasne,jasne ta cała masa ludzi bezrobotnych
            to nieroby,nieudacznicy,ci,którzy nie zadbali o własne interesy,którzy całe
            życie udawali ze pracują-ale skad ich sie tyle wzięło?Najlepiej żeby oni
            wszyscy zostali pracodawcami-haha............wtedy ich los by sie polepszył co?
      • j_uk Re: Ludzie powinni dbać o siebie sami. Jaki rząd? 29.11.05, 22:18
        A jednak rząd, parlament, .. . To tam tworzy się podstawy prawne życia
        społecznego. Prawo ma być dla ludzi uczciwych, a nie kombinatorów i cwaniaków.
        (Człowiek zaradny lub przedsiębiorczy to nie to samo co cwaniak i kombinator.)
        Niech dobrze powodzi się uczciwym i pracowitym, bardzo dobrze zaradnym i
        przetsiębiorczym, ale cwaniaków należy eliminować, bo to ooni żerują na
        pozostałych. Społeczeństwo oparte na takich zasadach (dot. wszelkich sfer
        życia) jakie w tej chwili funkcjonują skazane jest na zagładę w krótkim czasie -
        ludzie "zjedzą" siebie nawzajem: najpierw cwaniaki tych uczciwych, a jak
        miarka się przepełni, to na odwrót. I po co to? Czy w tym kraju między Odrą a
        Bugiem nic nie może być normalne?
    • barbara.rabarbar Jak szukałam pracy, kiedy miałam 32-lata to w 29.11.05, 21:08
      agencji pośrednictwa usłyszałam "Pani już jest w tym wieku, to pewnie będzie już
      pani ostatnia praca". A starym próchnem to jeszcze nie jestem, nawet nie mam
      jednego siwego włosa. Zatem granica wykluczenia ze względu na wiek zaczyna się
      dużo przed 50-tką.
      • repres1 Tym krajem rządzą idioci (w gospodarce też). 29.11.05, 22:34
        Od 9 lat prowadzę własną kancelarię, a od 5 lat zatrudniam w niej panią 50+, a
        dziś nawet 50++. Gdy przyszła do pracy, nie umiała obsługiwać komputera i...
        trudno się dziwić, bo nigdy nie miała z nim do czynienia (była kilka lat na
        rencie). Poświęciłem jej trochę czasu, bo byłem przekonany, że warto. I nie
        pomyliłem się. Dziś trudno byłoby mi pogodzić się z tym, ze mogłaby odejść z
        pracy np. ze względu na zły stan zdrowia. Dlatego sam nakazuję jej korzystanie
        ze zwolnień lekarskich, gdy czuje się źle. Nie potrzebuję
        pracowników "dyspozycyjnych". Pracę organizuję na tyle dobrze, że nie ma
        potrzeby "tyrania do północy". Potrzebuję pracowników odpowiedzialnych, a osoby
        50+ sa z reguły odpowiedzialne.
        Ponieważ mam wiele kontaktów z młodymi, niewielkimi przedsiębiorcami, wiem, że
        największą przeszkodą w zatrudnieniu osób 50+ jest ich niechęć do pracy ponad 8-
        godzinną "normę" i niewielkie zarobki, jakie im się początkowo oferuje. Możemy
        się obrażać na rzeczywistość, ale dzisiejsze czasy wymuszają pracę ponad 8
        godzin dziennie, gdy ta praca jest. Trzeba dostosować się do rynku, bo czasy,
        gdy dostosowywało się rynek - zbankrutowały. Nie trzeba się też obrażać na
        mizerniutkie początkowo pensje. Uwierzcie mi, że bardzo często dostrzega się
        dobrego pracownika i zaczyna się o niego dbać. Oczywiście na miarę możliwości
        finansowych.
        Drodzy Państwo 50+, macie wiele zalet, ale jeszcze więcej trudności w
        możliwościach wyeksponowania tych zalet.
        Niestety w naszym kochanym kraiku gospodarką też rządzą idioci, którzy mają
        utrwaloną tendencję do zatrudniania młodych, "wykształconych" kretynów.
        Ponieważ większość z tych menago ma rodowód pszenno-buraczany, otaczają się
        gromadą dziewczątek typu "słodka idiotka" i chłopaczków typu "anglojęzyczny
        pi@rdoła-fantasta".
        Uwierzcie mi jednak, że jest też wielu, którzy was docenią. Może niełatwo ich
        znaleźć, może niełatwo ich na początku przekonać do siebie, ale warto szukać
        (darujcie sobie ogłoszenia w dużej ramce) i warto się starać.
        Jeśli mój ogląd sytuacji wyda się wam ciekawy, będę kontynuował później.
        • wawawaw Re: Tym krajem rządzą idioci (w gospodarce też). 29.11.05, 22:57
          Dobry, wspanialy czlowieku !!!
          Chyba tylko sam wiesz ile masz racji w tym co napisales. Gratuluje ,zycze
          sukcesow. 55-latek harujacy zagranica na godziwa emeryture - bo w Polsce
          pewnie bylbym juz starym, stetryczalym Dziadem. Pozdrawiam.
        • glos.z.3miasta Repres1 pisz dalej:))) 30.11.05, 11:22
        • ewax100 Re: Tym krajem rządzą idioci (w gospodarce też). 30.11.05, 17:11
          Gdzie szukać takich pracodawców?
      • jagoda85 Re: Jak szukałam pracy, kiedy miałam 32-lata to w 02.12.05, 13:59
        Szukałam pracy w wieku 43 lat, między innymi przez pośrednictwa. W
        posrednictwach oświadczono mi, że ludzi w tym wieku już się do pracy nie
        przyjmuje.
    • uros Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 29.11.05, 23:09
      JA szykuje sie do emigracji do Norwegii , to mój sposób...
      • wawawaw Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 29.11.05, 23:24
        Bingo!!! Bardzo dobry sposob.!!!!
    • jafran46 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 30.11.05, 00:09
      Jak zwykle jest kilka wyjść choć wszyskie warunkowane dobrym zdrowiem. Mnie
      wysłano na emeryture w wieku lat44. Czułem się zdruzgotany bo całe życie
      zawodowe i rodzinne poświeciłem Polsce.Emerytura starczała na mieszkanie i
      chleb . Oszcżędności brak.Mimo zszarganego systemu nerwowego sam założyłem
      firmę i przez 10 lat pracowałem z takim samym zaangażowaniem zarabiając
      wreszcie najpierw dla siebie a przy okaji dla państwa -a nie odwrotnie. Po 50
      roku żcia musimy liczyć tylko na siebie. Głowa do góry.Pozdrawiam wszystkich
      50,60 i dalszych "latków"
    • bader Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 30.11.05, 00:12
      Sprawa zatrudniania 50 latków jest dużo obszerniejszym problemem i dotyczy
      całego rynku pracy. Oglądałem niedawno na kanale ARD (pierwszy niemieckiej tv)
      program o rynku pracy naszych zachodnich sąsiadów. Padło tam zdanie które
      warto przytoczyć w tej dyskusji. Jeden z robotników zapytał „ Co z tego że w
      większości zakładów świata pracują niemieckie maszyny, co z tego że niemieckie
      samochody jeżdżą po wszystkich drogach świata jeżeli zwyczajny człowiek z tego
      bogactwa nic nie ma? Słyszę wypowiedzi że potrzeba pozwolić przedsiębiorcy
      zachować więcej pieniędzy przez obniżenie podatków. To oczywiste że jeżeli nie
      będzie miał pieniędzy nie wybuduje warsztatu pracy ale czy na pewno
      wybuduje ? Czy znany jest Wam łódzki przemysłowiec Karol Scheibler? Wybudował
      fabrykę która przyniosła mu ogromny majątek ale – no właśnie – ale także domy
      dla zatrudnianych pracowników, szpital, szkołę, przedszkole,sklepy i kto wie
      co jeszcze. Nie wystarczy być trzeba jeszcze mieć klasę.
      Pozdrawiam
      • bibliotekarz76 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 30.11.05, 00:59

        Troche dziwne rzeczy wypisujecie... Przede wszystkim, najabrdziej dotknieci
        bezrobociem w Polsce sa ludzie mlodzi, nawet wyksztalceni, i to jest problem
        calej ekonomii (wynikajacy z nadmiernego opodatkowania pracy). Wiec wcale nie
        osoby po 50 maja najgorzej, bo oni maja przynamniej jakas przeszlosc. A co ma
        powiedziec facet 30 lat, po studiach, bez pracy?

        Po drugie, naturalny porzadek rzeczy jest taki ze w mlodosci pracujemy za slabe
        pieniadze, rozwijamy sie, a kolo 50 osiagamy juz taka pozycje ze bieda nam nie
        grozi. Niestety u nas te mozliwosc rozwoju wielu odebral socjalizm, i nie ze
        swojej winy wyladowali na lodzie.

        Po trzecie, wszyscy nawolujecie zeby dawac renty, zasilki i pomoc. Dobra,
        dawajmy. Tylko trzeba miec z czego, podpowiem ze jedyne praktycznie zrodlo to
        opodatkowac jeszcze bardziej tych ktorzy pracuja. Konczy sie to wzrostem
        bezrobocia i (co gorsze) blokowaniem powstawania nowych miesjc pracy, czyli
        bezrobociem permanentnym. Bo praca staje sie dla pracodawcy jeszcze drozsza.

        I ostatnia rzecz ktora mi przychodzi do glowy. Widze tu wiele slabo skrywanej
        niecheci do wszyskich mlodych, bogatych albo przedsiebiorczych. Tylko ze nie ma
        co ich potepiac, na nich sie trzeba wzorowac... Albo dalej z wyzszoscia
        opowiadac o gowniarzach i dorobkiewiczach, ale stojac w kolejce po pomoc
        spoleczna. Wasz wybor.

        • majkabis Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 03.12.05, 17:14
          bibliotekarz76 napisał:

          >
          > Troche dziwne rzeczy wypisujecie... Przede wszystkim, najabrdziej dotknieci
          > bezrobociem w Polsce sa ludzie mlodzi, nawet wyksztalceni, i to jest problem
          > calej ekonomii (wynikajacy z nadmiernego opodatkowania pracy).

          Widzisz w tym problem ekonomii? Bo ja tylko problem, jak wyzyskac drugiego
          człowieka. Tu chodzi o to, ze człowiek starszy, po 40-stce zaczyna najczęsciej
          chorowac, co moze skutkowac czasową absencją. I tu faktycznie- jest problem
          ekonomiczny, bo NIE OPŁACA SIE TAKIEGO CZLOWIEKA ZATRUDNIĆ! lepiej młodego,
          który ma jeszcze niezszargane życiem zdrowie- ten przynajmniej ma przed soba
          jeszcze ze 20 lat, nim zacznie podupadac na zdrowiu. Gdyby tu chodziło o
          ekonomie, to własnie zatrudniano by starsze osoby- nie mają juz małych dzieci
          *więc nie biora opieki), za to mają doświadczenie, więc nie potrzeba tracic
          czasu na przygotowywanie do pracy na danym stanowisku, a poza tym- wiadomo, że
          człowiek starszej generacji szanuje bardziej pracę, nie zaciemnia i nie
          markuje, że pracuje, chocby i z tego powodu, że bardziej zalezy mu na
          stabilizacji, niż na zmianie prac parę lat przed emeryturą.

          Wiec wcale nie
          > osoby po 50 maja najgorzej, bo oni maja przynamniej jakas przeszlosc.

          I co im z takiej przeszłości? Za pieniądze zarabiane w np. 5 lat wczesniej
          teraz maja wyzyć?

          A co ma
          > powiedziec facet 30 lat, po studiach, bez pracy?

          Ma podziekować swojej wspaniałej ojczyźnie za wykształcenie i wyjeżdżać tam,
          gdzie są normalne perspektywy na zycie. Taki młodzieniec lepiej uczy sie
          języków, lepiej znosi zmiany miejsca otoczenia i ma większe szanse na zachodnim
          rynku pracy, niz 40-latek ze słabą znajomoscią języka.

          >
          > Po drugie, naturalny porzadek rzeczy jest taki ze w mlodosci pracujemy za
          slabe
          >
          > pieniadze, rozwijamy sie, a kolo 50 osiagamy juz taka pozycje ze bieda nam
          nie
          > grozi.

          Naogladałes się zagranicznych filmów, na których to ludzie starsi objeżdżają
          świat dookoła za pieniądze, odkładane przez lata pracy. Zapominasz tylko, ze w
          Polsce nie byo takiego systemu emerytalnego, który by zapewniał godne zycie dla
          obecnych emerytów i tych, którzy nimi sie stana w ciągu najbliższych 20 lat.

          Niestety u nas te mozliwosc rozwoju wielu odebral socjalizm, i nie ze
          > swojej winy wyladowali na lodzie.

          Wię dlaczehgo to ludzie starszych obwiniać za zaistniałą sytuację??? Niektórzy
          dzisiejsi emeryci pobieraja emerytury na opłakanym poziomie, mimo, że
          relatywnie więcej zarabiali od nas obecnie. Tylko co z tego? Ja mam wybór OFE
          czy III filaru, a oni- NIE!

          >
          > Po trzecie, wszyscy nawolujecie zeby dawac renty, zasilki i pomoc.

          Zaraz, zaraz. Jakoś nie doczytałam sie tego w tej dyskusji, a raczej chodziło o
          znalezienie pracy dla osoby 50-letniej. No chyba, że prace w tym wieku
          zaliczasz do pomocy społecznej czy zasiłku.

          Dobra,
          > dawajmy. Tylko trzeba miec z czego, podpowiem ze jedyne praktycznie zrodlo to
          > opodatkowac jeszcze bardziej tych ktorzy pracuja.

          Chyba za mało znasz realia. Wg moich obserwacji pracy jest pod dostatkiem,
          tylko zamiast 3 osób, to wykonuje ją jedna. Wystarczy porównac zakresy
          obowiązków na takich samych stanowiskach u nas i np. w Niemczech.Mało to sie
          mówiło o wyzysku w Biedronkach? ak były nadgodziny, bo pracy było sporo, ale
          nikt za nie nie chciał płacić. A przeciez gdyby było podejście UCZCIWE, to
          kilka innych osób także miałoby pracę.


          Konczy sie to wzrostem
          > bezrobocia i (co gorsze) blokowaniem powstawania nowych miesjc pracy, czyli
          > bezrobociem permanentnym. Bo praca staje sie dla pracodawcy jeszcze drozsza.

          Juz Ty nie tłumacz tak pracodawcy. Wystarczy np. uświadomic sobie, ilu
          pacjentów w ciągu dnia ma przyjąć lekarz rodzinny, zatrudniony przez
          właściciela NZOZu- w Niemczech ta ilośc przypadałaby na przynajmniej 2 dni, a
          pensji dostałby kilkakrotnie więcej. To samo, jesli chodzi o pielęgniarki: 1-2
          na cały wielki oddział, na dyzurze nocnym, a pacjentów 45, w dzień 4
          pielęgniarki, a prace wykonują za 10.

          >
          > I ostatnia rzecz ktora mi przychodzi do glowy. Widze tu wiele slabo skrywanej
          > niecheci do wszyskich mlodych, bogatych albo przedsiebiorczych. Tylko ze nie
          ma
          >
          > co ich potepiac, na nich sie trzeba wzorowac...

          Nie sądzę, by jakakolwiek operacja plastyczna czy zmiana metryki urodzenia
          wpłynełaby na decyzje pracodawców- o tym juz pisałam; lepszy młody osiłek, niz
          starszy, bo to od razu kojarzy się ze zwolnieniami i ciągłą nieobecnościa w
          pracy czy niewydolnością ze względu na starzenie się.

          Albo dalej z wyzszoscia
          > opowiadac o gowniarzach i dorobkiewiczach, ale stojac w kolejce po pomoc
          > spoleczna. Wasz wybor.

          Może najpierw sobie przejrzyj ustawe o pomocy społecznej- dowiesz sie, że
          owszem, mozna dostrać zasiłek okresowy (w wysokości jakies 35 złotych
          miesięcznie), ale pod warunkiem, że dzieciom tez się źle powodzi, bo to na nich
          ciąży konieczność łożenia na utrzymanie rodziców. W ten sposób niekorzystan
          sytuacja na rynku pracy pogarsza także sytuację ich dorosłych dzieci.
          • bibliotekarz76 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 07.12.05, 01:24

            Pozwole sobie odpowiedziec na te stwierdzenia, ktore uwazam za najbardziej
            nietrafne.

            <lepiej młodego, który ma jeszcze niezszargane życiem zdrowie- ten przynajmniej
            <ma przed soba jeszcze ze 20 lat, nim zacznie podupadac na zdrowiu.

            Nie wiem czy przeczytalas moj post, ale bezrobocie najbardziej dotyka ludzi
            mlodych. Polecam statystyki GUS. Do tego faktu twoja argumentacja troche nie
            pasuje.

            <I tu faktycznie- jest problem ekonomiczny, bo NIE OPŁACA SIE TAKIEGO CZLOWIEKA
            <ZATRUDNIĆ!

            Mowiac scisle - nie oplaca sie takiego czlowieka zatrudnic jesli zasady
            wynagrodzenia chorobowego beda regulowane przez polski kodeks pracy. W Kanadzie
            np. takiego problemu nie ma.

            <wiadomo, że człowiek starszej generacji szanuje bardziej pracę, nie zaciemnia
            <i nie markuje

            Uwazam ze szacunek dla pracy nie ma nic wspolnego z wiekiem.

            <I co im z takiej przeszłości? Za pieniądze zarabiane w np. 5 lat wczesniej
            < teraz maja wyzyć?

            Piszac na mysli "przeszlosc" mialem na mysli doswiadczenie zawodowe. Ale
            odpowiadajac na twoje pytanie - tak, powinni wyzyc za to co zarobili w
            przeszlosci. Jesli ktos wydaje pieniadze bez zadawania sobie pytania co moze
            sie stac za piec lat, to musi tez sie liczyc z konsekwencjami.

            >A co ma powiedziec facet 30 lat, po studiach, bez pracy?
            >
            > Ma podziekować swojej wspaniałej ojczyźnie za wykształcenie i wyjeżdżać tam,
            > gdzie są normalne perspektywy na zycie.

            No wlasnie sie to dzieje. Tylko ze naszemu krajowi nie wyjdzie to na dobre.

            > Naogladałes się zagranicznych filmów, na których to ludzie starsi objeżdżają
            > świat dookoła za pieniądze, odkładane przez lata pracy. Zapominasz tylko, ze
            w
            > Polsce nie byo takiego systemu emerytalnego,

            > Wię dlaczehgo to ludzie starszych obwiniać za zaistniałą sytuację???

            Bylbym zobowiazany gdybys nie polemizowala ze stwierdzeniami ktorych nie
            uzylem... Napisalem "naturalny porzadek", do ktorego bynajmniej nie zaliczam
            socjalizmu. Poza tym wskaz, prosze, fragment w ktorym obwiniam starszych ludzi
            za cokolwiek (moze ten: "i nie ze swojej winy wyladowali na lodzie").

            <Wg moich obserwacji pracy jest pod dostatkiem, tylko zamiast 3 osób, to
            <wykonuje ją jedna. Wystarczy porównac zakresy obowiązków na takich samych
            <stanowiskach u nas i np. w Niemczech

            Troche jestem zazenowany ta logika... Jest akurat odwrotnie. Podpowiem tylko ze
            porownuje sie WYDAJNOSC pracy, a nie zakresy obowiazkow, i pomimo ze wydajnosc
            u nas sie poprawia, jest czterokrotnie mniejsza niz w Niemczech. Slownie:
            cztery razy. To przecietny niemiecki pracownik pracuje tak jak trzech polskich.
            Obserwacje sa dobre w ornitologii, w ekonomii jakos tak sie przyjelo ze polega
            sie raczej na liczbach.

            To co proponujesz, rozdrabnianie etatow, wprowadzono we Francji pod postacia
            skrocenia tygodnia pracy. Od tego czasu bezrobocie troche wzroslo.

            > Juz Ty nie tłumacz tak pracodawcy. Wystarczy np. uświadomic sobie, ilu
            > pacjentów w ciągu dnia ma przyjąć lekarz rodzinny, zatrudniony przez
            > właściciela NZOZu- w Niemczech ta ilośc przypadałaby na przynajmniej 2 dni, a
            > pensji dostałby kilkakrotnie więcej.

            A jaki to ma zwiazek z opodatkowaniem pracy?... Czy moze odpowiadasz na jakis
            inny post?... Zreszta, pracodawcow nie trzeba tlumaczyc. Oni saobie poradza,
            najwyzej bezrobocie wsrod pozostalych bedzie troche wyzsze.

            > ciąży konieczność łożenia na utrzymanie rodziców. W ten sposób niekorzystan
            > sytuacja na rynku pracy pogarsza także sytuację ich dorosłych dzieci.

            Bylas uprzejma potraktowac moja metafore doslownie, napisze wiec jeszcze raz.
            Mozna narzekac, glosowac za wyzszymi zasilkami i frustrowac sie sukcesem
            innych. Mozna tez podjac walke, chociazby pod wiatr. Jak powiada minister
            zdrowia - wybor nalezy do ciebie.

            Bibliotekarz

    • stoimi Powinnismy zorganizować się i DEMONSTROWAĆ!!!!!!!! 30.11.05, 01:20
      My 50-latkowie powinniśmy bezustannie władzy przypominać o naszym problemie, bo
      władza ma amnezję!Trzeba wykorzystać wszystkie mozliwości w tym też
      internet.Jednak jak uczy doswiadczenie górników a nawet ostatnio
      homoseksualistów o sprawie zaczyna się mówić,pisac dopiero jak się robi huczne
      demonstrację.Tylko KRZYK na ulicy może sprawić że władza zajmie się tym,jak
      dotąd niechcianym problemem.Jeśli tego nie zrobimy to pozdychamy z głodu!!!
    • rysz.art Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 30.11.05, 01:26
      To od nas zależało co przyniesie nam kapitalizm. Naszymi głosami mamy to, co
      mamy. I nie ogladajmy sie na innych. Od nas samych zależy jak zyjemy i jak
      bedziemy żyć. Przykre jest to, że nieświadoma wiekszość decydowała o
      przyszłosci. Demokracja zwyciężyła. I nie miejmy pretensji do innych, miejmy
      zal do samych siebie i bliźnich. Nasze dzieci dla których nie mieliśmy czasu,
      teraz zapomniały o naszym życiu. Ale przyjdzie opamiętanie. Im też przybywa
      latek. Zgrzytam zębami, ale się nie poddaję. Nadal pracuję, chociaż w ciągu
      ostatnich 5 lat czterokrotnie musiałem zmienić pracodawcę, teraz zatrudniam się
      sam - bez funduszy pomocowych, daje sobie radę. Ale nie siedzę i nie narzekam.
      Mam rodzinę która muszę utrzymać. I nie z zasiłku, bo jego zabraknie. I nie
      miałem ani jednego dnia bez pracy. Szukanie pracy jest pracą. Ale jeżeli chce
      pracować, musze ją wykonać. Nie zgadzam się ze nie ma pracy, jest mnóstwo
      niezaradnych, zagubionych którzy zmarnowali swoje życie. Też mogłem jak oni
      zamiast bezpłatnie kształcić się, hołdować zasadzie - czy sie stoi ... Żal mi
      rówieśników nieudaczników - sami sobie zgotowali ten los.
      • mosznamnieboli Re:rysz.art Co z ludzmi po 50 roku zycia?r 30.11.05, 01:37
        A czym się zajmujesz?
        Może zrobiłbym to samo i miałbym problem "z głowy".
      • pia.ed do rysz.art CZEKAMY NA RECEPTE NA PRACE 30.11.05, 12:05
        rysz.art napisał:

        > "Od nas samych zależy jak zyjemy i jak
        > bedziemy żyć...
        Zgrzytam zębami, ale się nie poddaję. Nadal pracuję, chociaż w ciągu
        ostatnich 5 lat czterokrotnie musiałem zmienić pracodawcę, teraz zatrudniam się
        sam - bez funduszy pomocowych, daje sobie radę. Ale nie siedzę i nie
        narzekam... nie miałem ani jednego dnia bez pracy. Szukanie pracy jest pracą.
        Ale jeżeli chce pracować, musze ją wykonać. Nie zgadzam się ze nie ma pracy,
        jest mnóstwo niezaradnych, zagubionych którzy zmarnowali swoje życie. Też
        mogłem jak oni zamiast bezpłatnie kształcić się, hołdować zasadzie - czy sie
        stoi ... Żal mi rówieśników nieudaczników - sami sobie zgotowali ten los.
      • pia.ed Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? RYSZ.ART 04.12.05, 09:48

        "... teraz zatrudniam się sam - bez funduszy pomocowych, daje sobie radę..."


        Dalej czekamy na recepte Twego sukcesu.
        Z pewnoscia przyda sie mezowi ewax100 i innym ludziom w malych miasteczkach
        z duzym bezrobociem.

        rysz.art napisał:

        > To od nas zależało co przyniesie nam kapitalizm. Naszymi głosami mamy to, co
        > mamy. I nie ogladajmy sie na innych. Od nas samych zależy jak zyjemy i jak
        > bedziemy żyć. Przykre jest to, że nieświadoma wiekszość decydowała o
        > przyszłosci. Demokracja zwyciężyła. I nie miejmy pretensji do innych, miejmy
        > zal do samych siebie i bliźnich. Nasze dzieci dla których nie mieliśmy czasu,
        > teraz zapomniały o naszym życiu. Ale przyjdzie opamiętanie. Im też przybywa
        > latek. Zgrzytam zębami, ale się nie poddaję. Nadal pracuję, chociaż w ciągu
        > ostatnich 5 lat czterokrotnie musiałem zmienić pracodawcę, teraz zatrudniam
        się
        >
        > sam - bez funduszy pomocowych, daje sobie radę. Ale nie siedzę i nie
        narzekam.
        > Mam rodzinę która muszę utrzymać. I nie z zasiłku, bo jego zabraknie. I nie
        > miałem ani jednego dnia bez pracy. Szukanie pracy jest pracą. Ale jeżeli chce
        > pracować, musze ją wykonać. Nie zgadzam się ze nie ma pracy, jest mnóstwo
        > niezaradnych, zagubionych którzy zmarnowali swoje życie. Też mogłem jak oni
        > zamiast bezpłatnie kształcić się, hołdować zasadzie - czy sie stoi ... Żal mi
        > rówieśników nieudaczników - sami sobie zgotowali ten los.
    • jpsi 50+ 30.11.05, 05:49
      Strasznie niska granica... Ludzie w wieku 50 lat sa prawie w pelni sil. A
      medycyna idzie do przodu i granica bedzie sie przesuwac...
      • waldka_zmora KOMUNO wroc 30.11.05, 09:06
        ale bylibysmy szczesliwi prawda?
        kazdy mial prace,dach nad glowa,miche,opieke lekarska....
        komuno ty moja komuno
    • parazyd Co z ludzmi po 50 roku zycia? 30.11.05, 13:03
      Dla Rządu ta grupa ludzie w ogóle nie liczy się. Liczą się chuligani i
      awanturnicy spod znaku kilofa, którzy potrafią upomnieć się o "swoje" rzucając
      kamieniami i tarasując ulice. A grupa "odrzuconych" jest b. liczna (to raczej
      40+ niz 50+) i znacznie bardziej wymagająca pomocy niż górnicy, którzy w końcu
      mają przecież pracę.
      To bardzo ciekawa konstatacja!
      Pozdrawiam wszystkich wyborców PIS-u - czy już dotarło do was jaki los
      zgotowaliście sobie i innym?
      • blackkot Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 30.11.05, 17:04
        A czy myslisz, że gdyby naród wybrał Platformę, to byloby lepiej? Powiedz
        dlaczego, jeśli wiesz. To ciekawe
    • roines Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 01.12.05, 21:25
      Proszę zauważyć jak sprytnie nas załatwiono. Nikt nas nigdy nie pytał czy
      chcemy socjalizmu czy kapitalizmu. Nie było w tej sprawie żadnego referendum
      ani plebiscytu. Wałęsa w latach osiemdziesiątych mowił “socjalizm tak –
      wypaczenia nie”. A stało się zupelnie inaczej – niepostrzeżenia wdepnęliśmy w
      kapitalizm, a mówiąc ściśle w gospodarkę rynkową. Miliony z nas zupełnie nie
      było do tego przygotowanych. Teraz nie ma już odwrotu – trzeba brnąć dalej.
      W latach 80-tych gorąco dyskutowaliśmy o przyszłości Polski. Kiedy
      przestrzegałem kolegów, że nie ma kapitalizmu bez bezrobocia i wyzysku, to
      zarzucano mi że jestem chyba sprzedajnym komuchem. Wydawało mi się wtedy, że
      wiekszość naszych firm rzuconych nagle na głęboką wodę międzynarodowej
      konkurencji nie wytrzyma – produkowaliśmy zbyt kiepskie i przestarzale wyroby.
      Na szczęście moje przewidywania były zbyt czarne – mnóstwo firm rzeczywiście
      padło, ale mnóstwo zostało i radzi sobie całkiem nieźle a jeszcze więcej nowych
      firm powstało.
      Czytając posty sznownych kolegów nasuwaja mi się pewne refleksje.
      1.Większość z kolegów obarcza państwo polskie winą za trudną sytuację
      pięćdziesięciolatków. Mają rację chyba tylko o tyle, że państwo nie ma zamiaru
      ani woli wrócić do gospodarki nakazowo rozdzielczej, ani nie chce odizolować
      Polski od światowych rynków. I bardzo dobrze, że tego nie chce państwo czynić.
      Poszliśmy już tak daleko, że nie można zawracać, ale trzeba wytrzymać.
      2. Trzeba aby każdy obywatel sobie uprzytomnił, że w kapitaliźmie to nie
      państwo odpowiada za jego los. Państwo kapitalistyczne zajmuje się
      administracją, polityką fiskalną, wymiarem sprawiedliwości, bezpieczeństwem
      wewnętrznym, obroną narodową itp. nie powinno się się natomiast zajmować
      bezpośrednim zarządzaniem gospodarki, bo prywatni właściciele zrobią to dużo
      lepiej. Rząd może stworzyć tylko tyle miejsc pracy, ile może zatrudnić w swoich
      biurach. I nic tu nie pomogą roboty interwencyjne. Nie może też nakazać, by
      prywatni wlaściciele zatrudniali tyle a tyle pięćdziesięciolatków. Nie może też
      wszystkim dać emerytury, bo dano ich i tak za dużo, a żąden kraj mie ma tylu
      tak młodych emerytów i rencistów. Rząd może tylko w ramach swojego budżetu
      wspierać biednych ludzi środkami pomocy społecznej i to czyni – bo niewiele
      jest państw, które tyle procent środków budżetowych przeznacza na pomoc
      społeczną co Polska.
      3. Ludzie sami kształtowali swój los od tysięcy lat, kolejni królowie i władcy
      dbali tylko o siebie, biednym nie pomagali lecz ich łupili. A ciekawe że z
      perspektywy historii nie wypomina się żadnemu wladcy, że za jego czasów iluś
      tam ludzi umarło z nędzy, głodu i chorób. Kiedy w latach 90-tych groziła mi
      trata pracy i środków do życia, tlumaczylem sobie: “Człowieku, w czasie
      okupacji ludzi było blisko tyle co dziś, a miejsc pracy kilkanastokrotnie
      mniej. I kto był wolny z głodu nie umierał. Miliony ludzi straciły wszystko,
      przeżyło wysyłki na Syberie i do Kazachstanu. Czy to możliwe abym ja wolnej
      Polsce sobie nie poradził?” Takie myślenie pomoglo mi przetrwać.
      4.To nie rząd pogrąża polskie przedsiębiorstwa, ale my obywatele, kiedy na
      półkach sklepowych sięgamy po zagraniczne towary. Ale tak naprawdę, większość
      naszych firm się nie pogrąża, probując produkować taniej i lepiej aby sprostać
      zagranicznej konkurencji i to im się udaje. Gdyby nie zagraniczna konkurencja
      nasi producenci usiedli by na laurach i komu by sie chciało myśleć o obniżce
      kosztów i poprawie jakości.
      5.Nie można i nie warto uciekać od globalizacji. Popatrzmy na swój komputer;
      procesory z USA, dyski z Japonii, kineskop z Tajwanu itd, itp. Konieczny jest
      bardzo szeroki międzynarodowy podział pracy – stopień skomplikowania produktów,
      ich jakość i taniość nie pozwala na to, by jakikolwiek kraj mógł zamknąć swoje
      rynki, odizolować się od świata i robić wszystko sam. Jeżeli to uczyni, jego
      obywatele choćby wszyscy mieli pracę, prędzej czy później i tak rozwalą taki
      system, tak jak to zrobili Polacy na przełomie lat 1980/90.

      Obawiam się, że moje refleksje brzmią cynicznie dla ludzi wychowanych w
      socjaliźmie. Ale taka jest prawda. Mnie również trudno pogodzić się z biedą,
      bezrobociem i bezdomnością. Czy warto było wchodzić w kapitalizm? Mam wiele
      klamotów, których nie miałbym w socjaliźmie ale wcale z tego powodu nie jestem
      szczęśliwszy. Czy człowiek nie byłby szczęśliwszy, gdyby zamiast tych klamotów
      miał pewną pracę i poczucie bezpieczeństwa na przyszłość?. Pewnie jest możliwe
      istnienie takiego państwa gdzie jest wprawdzie biednie, ale równo i
      sprawiedliwie. Ale znając ludzką pazerność wydaje mi się, takie państwo może
      istnieć tylko w warunkach żelaznej dyktatury. A to juz przerabialiśmy.
      • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 02.12.05, 17:07
        To nie jest tak że ktos nie zapracował przez 50 lat to trudno żeby teraz
        wymagał godnego,sprawiedliwego i chociaz skromnego życia.Całe zycie uczciwie
        pracowalismy czegos tam nawet sie dorobiliśmy samochodu,mieszkania
        własnościowego,jakichś tam oszczędności.Jednak to wszystko jest niczym wobec
        braku pracy i braku poczucia bezpieczenstwa na przyszlość.Teraz niestety
        wypadałoby wszystkiego sie wyzbyc i zostać bezrobotnym i bezdomnym-brak
        perspektyw na przyszłośc- idziemy w dół jak po równi pochyłej.Zgadzam sie że
        w takiej sytuacji jest wiele ludzi po 30 czy 40 roku życia ale im ktos starszy
        a do emerytury jeszzce 10-15 lat tym w gorszej sytuacji.Wiem że sa miejscowosci
        duże gdzie zawsze mozna cos znależć ale w więksosci w małych miastach jest tak
        wszedzie i to nie z winy tych ludzi-bo nawet trudno powiedziec żeby cale
        rzesze ludzi żle postepowało,było niezaradnych i nie nadawało sie do obecnych
        czasów.Jesli z tylu ludzi zrobiono "dziadów" to chyba jest coś nie tak.
        • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 02.12.05, 17:20
          O prosze!!!!! 5 mln ludzi żyje w skrajnym ubóstwie-podano we wiadomościach.Byc
          może taka to prawda jak to ze srednia krajowa wynosi 2500zł.A czy tylko 5 mln?
          czy znaczy to ze tak wielka liczba ludzi to
          nieudacznicy,niezaradni,lenie,pijacy itd.?NIE- to znaczy że ten system,ktory
          mamy jest chory i to bardzo chory.Jednostki sie nadmiernie bogacą kosztem tych
          biednych czesto bez wyjscia wyzyskiwanych ludzi.
          • ali57 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 04.12.05, 00:33
            ewax100 napisała:

            > O prosze!!!!! 5 mln ludzi żyje w skrajnym ubóstwie-podano we
            wiadomościach.Byc
            > może taka to prawda jak to ze srednia krajowa wynosi 2500zł.A czy tylko 5 mln?
            > czy znaczy to ze tak wielka liczba ludzi to
            > nieudacznicy,niezaradni,lenie,pijacy itd.?NIE- to znaczy że ten system,ktory
            > mamy jest chory i to bardzo chory.Jednostki sie nadmiernie bogacą kosztem
            tych
            > biednych czesto bez wyjscia wyzyskiwanych ludzi.

            Rakowskiemu i Balcerowiczowi za to podziękuj

            czy nie jest to zasługą systemu przez niego narzuconego, bez pytania nas o
            zgode?

            komuna komuną ,ale jakiś majątek był który stanowił zabezpieczenie miejsc pracy
            i emerytur dla wszystkich

            jak wyglądało przygotowanie do prywatyzacji? pamiętacie?
            za Rakowskiego powstały spółki nomenklaturowe które obsiadły wszystkie
            strategiczne gałęzie przemysłu, kupić towar mogłeś tylko przez spółkę która za
            wypisanie faktury kasowała niewielki procent ale przy dużym obrocie dawała
            ciężką kasę nielicznej grupie nomenklatury, do tego pozwolono im ciągnąć ciężką
            kase na imporcie alkoholu i papierosów z importu.
            po Rakowskim przyszedł Balcerowicz który owej nomenklaturze pozwlił uwłaścić
            się na wspólnym majątku, biedaków okradł wprowadzając oprocentowanie kredytów
            w wysokości 90 % MIESIĘCZNIE, przez to też rozłożył cały przemysł który z uwagi
            na to że musiał korzystać z kredytów obrotowych padł i stał się łupem za
            bezcen.
            resztę zrobiło otwarcie rynku dla bubli ze wschodu, doprowadziło to do
            wydrenowania rynku z kapitału i dalszy upadek rodzimych firm.

            czy było to dziełem przypadku czy celowe działanie?
            na czyją korzyść?

            a skutek jest taki jak widać
            • pia.ed Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 04.12.05, 09:50


              --------------------------------------------------------------------------------

              "... teraz zatrudniam się sam - bez funduszy pomocowych, daje sobie radę..."

              --------------------------------------------------------------------------------
              -


              Dalej czekamy na recepte Twego sukcesu.
              Z pewnoscia przyda sie mezowi ewax100 i innym ludziom w malych miasteczkach
              z duzym bezrobociem.

              rysz.art napisał:

              > To od nas zależało co przyniesie nam kapitalizm. Naszymi głosami mamy to, co
              > mamy. I nie ogladajmy sie na innych. Od nas samych zależy jak zyjemy i jak
              > bedziemy żyć. Przykre jest to, że nieświadoma wiekszość decydowała o
              > przyszłosci. Demokracja zwyciężyła. I nie miejmy pretensji do innych, miejmy
              > zal do samych siebie i bliźnich. Nasze dzieci dla których nie mieliśmy czasu,
              > teraz zapomniały o naszym życiu. Ale przyjdzie opamiętanie. Im też przybywa
              > latek. Zgrzytam zębami, ale się nie poddaję. Nadal pracuję, chociaż w ciągu
              > ostatnich 5 lat czterokrotnie musiałem zmienić pracodawcę, teraz zatrudniam
              się
              >
              > sam - bez funduszy pomocowych, daje sobie radę. Ale nie siedzę i nie
              narzekam.
              > Mam rodzinę która muszę utrzymać. I nie z zasiłku, bo jego zabraknie. I nie
              > miałem ani jednego dnia bez pracy. Szukanie pracy jest pracą. Ale jeżeli chce
              > pracować, musze ją wykonać. Nie zgadzam się ze nie ma pracy, jest mnóstwo
              > niezaradnych, zagubionych którzy zmarnowali swoje życie. Też mogłem jak oni
              > zamiast bezpłatnie kształcić się, hołdować zasadzie - czy sie stoi ... Żal mi
              > rówieśników nieudaczników - sami sobie zgotowali ten los.


              • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 04.12.05, 14:38
                "Zal mi rówieśnikow nieudaczników-sami sobie zgotowali ten los"- to jest
                chore,brak komenatrza
                • jednapani Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 04.12.05, 18:53
                  A recepty na sukces w interpretacj tego pana
                  jakos nie mozemy sie doczekac ...
                  Czyzby ten z "sukcesem" to tylko BLUFF ?



                  ewax100 napisała:

                  > "Zal mi rówieśnikow nieudaczników-sami sobie zgotowali ten los"- to jest
                  > chore,brak komenatrza
            • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 04.12.05, 14:34
              Tak,zgadza sie,ale z ta róznica że za czasów Rakowskiego zyło sie lepiej
              większości a teraz tylko jednostkom..Kazdy kto chciał pracowac to pracowal i
              nie bał sie że z dnia na dzien zostanie "dziadem".Pewnie że tamte czasy mozna
              tez krytykowac bo nie były idealne ale ogólnie nie było tyle biedy co
              dzisiaj.Wielu ludzi co wcześniej doskonale sobie radzili,pracowali - obecnie z
              dnia na dzien pozostaja bez środków do życia i to nie z wlasnej winy.
              • mmagda12 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 04.12.05, 17:28
                Bariera wieku dla osob poszukiwajacych pracy to wiek do 35 lat.
                • mmagda12 Re:Mialo byc poszukujacych :DD 04.12.05, 17:31
                • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 05.12.05, 13:13
                  Nie bardzo rozumiem?a co z tymi po 35-latach -oni nie potrzebyja pracy,nie
                  musza żyć?Czy może myślałas ze tylko takich przyjmują.
                  • mmagda12 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 05.12.05, 16:34
                    Ewax ,napisalam tylko ,jakich przyjmuja tzn ,gdzie bys nie czytala oferty pracy
                    wszedzie wiek do 35 lat.To jest chore
                    • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 06.12.05, 18:49
                      Zgadzam sie
    • sarana Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 05.12.05, 23:32
      W tym roku skończyłam 50 lat. Pracuję na kierowniczym stanowisku, dobrze sobie
      zarabiam, utrzymuję rodzinę. W pracy kieruję ludźmi młodymi, w wieku moich
      dzieci , ale dobrze się między nimi czuję. A kondycję mam często znacznie
      lepszą niż oni. Mój mąż, w tym samym wieku, ma jednak problem, bo nie ma pracy.
      Może jak by miał więcej wiary w siebie ? Jest świetnym fachowcem, ale albo
      szuka nieskutecznie, albo faktycznie jego lata minęły, z czym trudno się
      pogodzić.
      • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 06.12.05, 18:56
        To możesz być szczęśliwa ale pewnie nie pracujesz tam od teraz tylko
        wczesniej.Jestes na kierowniczym stanowisku pewnie z wyzszym wykształceniem to
        tez ułatwia sprawe.Ale czy ludzi po średnim lub nawet po zasdniczym i po 50
        roku a nawet duzo wcześniej po 40 nie mają prawa żyć i pracowac uczciwie w tym
        kraju?Oni sa traktowani jak "trędowaci" sa poza społeczeństwem a niestety i z
        takich ludzi to społeczeństwo sie składa nie z samych młodych,zdrowych i
        wykształconych.
        • chimera86 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 07.12.05, 14:14
          A ja jeszcze raz podniosę : Komuno wróć!
          Czytam Wasze posty i dochodzę jak większość z Was do wniosku,że my 50+ jesteśmy
          w tym państwie zbędni.Możemy za to podziękować wypaczonej Solidurności i rządom
          AWS.Utrata pracy - bo zakład się przekształcił i sprywatyzował spowodowała,że
          mój kuzyn nie dał sobie z tym rady i pewnego razu ,wziął sznur od żelazka i
          powiesił się na nim.Ile było takich tragedii?
          Ja jestem w pełni sił i zapału do pracy,mam dużo wolnego czasu ,werwę i cóż?
          I siedzę w domu,bo mój zakład też się sprywatyzował i dla mnie i innych
          "starych" nie było w nim miejsca.Na początku chciałam walczyć,nie mogłam się z
          tym pogodzić,płakałam,złościłam się,intensywnie szukałam pracy.Niestety...
          Czy się z tym pogodziłam?NIE!!! Ale co mam robić?
          Na własną działalność mnie nie stać,kredytu na nią mi bank nie udzieli bo nie
          mam zdolności kredytowej itd.Paranoja i błędne koło.Jak w takiej sytuacji mam
          się czuć.Ja i wielu mnie podobnych?Tylko jak śmieć ,który już nikomu
          niepotrzebny zajmuje niepotrzebnie miejsce w koszu.Co z nim zrobić?Dać do
          utylizacji!I państwo miałoby święty spokój.
          • ali57 zróbmy moherową rewolucję 07.12.05, 17:51
            skoro nikt i nic nie jest w stanie odwrócić tej sytuacji
          • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 07.12.05, 21:29
            Do chimery 86: taka jest smutna prawda jak piszesz.Takich tragedii jest
            wszedzie bardzo duzo ale to do niektórych nie dociera,żadnych wniosków.W takiej
            sytuacji jest bardzo wiele ludzi i siedzą cicho zdesperowani bo nawet nie maja
            możliwości gdzies sie przyznać do swojej biedy,swojej sytuacji życiowej,nie
            maja dostepu do internetu/wiadomo nie stac ich/Czesto nawet nikt o nich nie wie
            bo nie sa nigdzie zarejestrowani.Jeszcze gdy druga strona pracuje a jesli nie?
            oboje sa bez pracy-znam wiele takich rodzin.Powiedz jednak jeśli możesz jak
            sobie radzisz w tej sytuacji,czym sie zajmujesz?Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie
            • chimera86 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 08.12.05, 13:22
              Droga Ewax100 - radzę sobie w ten sposób,że moje jedyne dziecko wyjechało za
              granicę i przesyła mi pieniądze na życie.Czasami udaje mi się "złapać " dorywczo
              jakieś sprzątanie,zakupy.Ale to wszystko na dłuższą metę nie ma ładu ni składu.
              Pragnęłabym aby moje dziecko nie musiało być tyle tysięcy kilometrów od domu by
              mnie pomagać.Odliczam rok za rokiem do emerytury.Lata pracy mam,wieku
              niestety(?) nie.Ręki po zasiłek nie wyciągnę,gdyż myślę - są bardziej potrzebujący.
              Często jestem na granicy załamania,dzień podobny do dnia.Najbardziej brakuje mi
              dawnych przyjaciół,którzy w większości odeszli na zawsze.Nauczyłam się żyć za
              0k.7 zł dziennie.Boję się nadchodzących świąt.Będą bardzo smutne i
              przepłakane.Jedynym moim pocieszeniem jest mój wierny przyjaciel na czterech
              łapach z którym codziennie muszę wyjść na spacer.To też dodaje mi sił.Staram się
              też jak najmniej wracać myślami w przeszłość,gdyż to bardzo boli.Kiedyś człowiek
              był potrzebny,wesoły,pełen werwy.Chciało się żyć,codziennie będąc wśród ludzi.
              Jak to dobrze,że chociaż mam możliwość korzystania z internetu.To też daje mi
              chwile zapomnienia o szarej rzeczywistości.Pozdrawiam
              • ewax100 Re: Co z ludzmi po 50 roku zycia? 12.12.05, 15:26
                Do Chimery86:Odpowiedz wysłałam na skrzynkę-bardzo mnie wzruszyły Twoje słowa
                ale niestety w takiej albo podobnej sytuacji jest wiele ludzi.Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka