Dodaj do ulubionych

czy to prawda?

27.08.09, 21:26
Mam pytanie. Ostatnio przeczytałam na stronie rzs,że w ciągu pięciu lat od
wykrycia choroby, może dojść do utraty sprawności zawodowej.
Nie bardzo rozumiem, to niby co ja będę mogła robić za jakieś dwa lata?
Na czym ta niesprawność ma polegać?
Mam leżeć w łóżku i czekać , aż umrę?
Jak do tej pory byłam bardzo aktywna, ostatnio dodatkowy stres dał mi w kości :).
Ja nie umiem nic nie robić.
Obserwuj wątek
    • blacktess Re: czy to prawda? 27.08.09, 21:50
      Cześć,

      to co mozna przeczytać o RZS w różnych artykułach jest często
      przerażające, ale uwierz,że często nieprawdziwe. Są rózne formy tej
      choroby. Ja spotkałam wiele osób,które po ponad 10 latach choroby
      nie mają żadnych widocznych ograniczeń. Oczywiście przy bardzo
      agresywnej chorobie może zdarzyć się,że praca jest niemozliwa.

      W opracowaniach amerykańskich czytałam,że poważne kalectwo zdarza
      się w około 10-15 procentach. Ok.50 procent ma dolegliwości średnie,
      a reszta łagodne. Mam nadzieję,że Twoja choroba jest łagodna.
      A poza tym teraz stosuje się agresywne formy leczenia od początku
      choroby, po to właśnie, aby ją utrzymć posd kontrolą i nie
      dopuszczać do znacznych ograniczeń. Grunt to dobry reumatolog i
      niestety walka o siebie.

      Pozdrawiam i nie bój się.
      • gr.een Re: czy to prawda? 27.08.09, 22:40
        Chyba niepotrzebnie przeglądałam te strony.Życie w nieświadomości jest prostsze.
        Kiedy proszę kogoś o pomoc i spotykam się z odmową , to przechodzę nad tym do
        porządku dziennego. Kiedy siedzę i trzymam się na zmianę jak nie za nadgarstek
        lub łokieć to usiłuję ułożyć jakoś nogi,rodzina patrzy na mnie jak na kogoś, kto
        coś symuluje, bo to nie normalne by ciągle coś bolało. Kiedy przychodzę z apteki
        z reklamówką leków, słyszę uwagi,że szkoda wątroby lub żołądka. No może i
        szkoda, tylko ,że dzięki tym lekom - ja tylko się trzymam za nadgarstek lub
        łokieć , jeden lub drugi a nie jęczę z bólu.
        Życie w nieświadomości, że inni mają lepiej - jest prostsze :)

    • gr.een Re: czy to prawda? 28.08.09, 18:50
      Chyba się rozkleiłam.
      Moja lekarka ma dla mnie czas jakieś pięć minut na dwa miesiące, znajomi raczej
      o tym nie wiedzą, moja najbliższa rodzina - nie ma świadomości , że kiedyś mogę
      być całkowicie zależna od nich. Do tej pory to ja byłam tą , która wszystko zrobi.
      Równie dobrze mogłabym się zamartwiać tym, że mnie rozjedzie samochód.
      Jednak ciągły ból daje świadomość, że jednak czeka mnie przegrana walka.
      Oczywiście, mogę walczyć, tylko,że na wstępie jestem już na przegranej pozycji.
      To tyle, mojego popłakiwania w "poduszkę"- czy ktoś mógłby usunąć moje wpisy?
      :)
      • blacktess Re: czy to prawda? 29.08.09, 21:43
        Witaj ponownie,

        ja też często popłakuje w poduszkę. Rodzina rzeczywiście nie zdaje
        sobie sprawy z powagi sytuacji ( lub nie chce wiedzieć) i myślę,że
        są juz zniecierpliwieni moimi narzekaniami. Wg nich to niemozliwe
        żeby ciagle coś bolało. Sa dni kiedy jestem zrozpaczona, ale co
        robic? Przeciez trzeba żyć. Może coś wymyslą w przyszłości na to
        paskudztwo, może choroba będzie łagodna,
        Pocieszam wszystkich, ale sama tez miewam doła.
    • marzekk Re: czy to prawda? 15.09.09, 05:50
      Niestety ta choroba tak ma, ze raz jest lepiej, raz gorzej. Też już miałam tak,
      że potrzebowałam pomocy, żeby wstać z łóżka i musiałam podtrzymywać sobie jedną
      ręką drugą. Teraz po zmianie leczenia czuję się kondycyjnie dobrze i samej
      ciężko mi uwierzyć, że podstawowe czynności mogą sprawiać tak wielki problem.
      Cieszę się każdą bzdurką.
      Trzeba mieć bardzo wiele empatii, żeby ktoś kto sam nie doświadczył tego bólu
      potrafił to zrozumieć. Myślę, że łatwiej jest ludziom zdrowym zrozumieć ból i
      niesprawność np. po złamaniu czegoś, jakimś wypadku. U nas jest to takie
      nienamacalne. Czuła się dobrze, nic się nie stało i nagle ma problemy z
      chodzeniem, czy wykonywaniem innych czynności.
      Trzeba wierzyć, że będzie lepiej i nie poddawać się. Czasami dopiero kolejna
      zmiana leczenia przynosi poprawę.
      Trzymajcie się, pozdrawiam gorąco.
    • celina47 Re: czy to prawda? 15.09.09, 16:32
      Myślę,że każdy przechodzi tę chorobę inaczej.Ja choruję 10 rok i
      jestem na chodzie,co nie znaczy,że zawsze czuję się dobrze,raz jest
      lepiej raz gorzej.Też miewam doły,wtedy zamykam się w łazience i
      ryczę....,mnie też nikt nie rozumie,a najgorsze jest to,że np.w
      południe czuję się dobrze, a za parę godzin nadchodzi paskudny
      ból,wtedy moi najbliżsi mówią "no przecież przed chwilą nic ci nie
      było,a teraz boli cię i dłoń i łokieć,ramię,to jest niemożliwe",a
      jednak jest możliwe.Cóż dziś czuję się dobrze,iżyczę Wam wszystkim
      by ból zniknął z naszego życia.
      Gorąco pozdrawiam:)))
      • marzekk Re: czy to prawda? 16.09.09, 09:18
        celina47 napisała:

        > a najgorsze jest to,że np.w południe czuję się dobrze, a za parę godzin
        nadchodzi paskudny ból,wtedy moi najbliżsi mówią "no przecież przed chwilą nic
        ci nie było,a teraz boli cię i dłoń i łokieć,ramię,to jest niemożliwe",a jednak
        jest możliwe.


        Tez tak mam. Czasem czuję się dobrze rano i boję się gdzieś wybrać, bo nigdy nie
        wiadomo kiedy dopadnie ból:(((

        Przyłączam się do życzeń życia bez bólu:)
        • fenikss3 Re: czy to prawda? 11.12.09, 23:16
          kazdy przypadek jest inny tak jak i my jestesmy rozne
          ja choruje od 15 lat radze sobie calkiem dobrze
          oczywiscie sa dni trudniejsze ze ciezko wstac z lozka ale to mija i
          jest ok
          pracuje zawodowo prowadze swoj maly biznesik realizuje swoje
          pasje/podroze tam jestem szczesliwa i calkowicie wolna od choroby
          a i narty zaloze na nogi i zaszaleje na stoku w ogrodku tez troche
          popracuje
          najwazniejsze to nie poddawac sie zyc w miare mozliwosci normalnie
          uwazam ze

          bardzo wazne jest nasze podejscie do choroby z
          zauwazylam ze
          u mnie stres powoduje zaostrzenie choroby
          pozdrawiam cieplutko

          • ewa680 Re: czy to prawda? 12.12.09, 08:58
            Popieram fenikss3, że każdy chory inaczej może czuć się w rzs-ie.
            Także pracuję i nie dopuszczam myśli, że choroba mogłaby mi to
            uniemożliwić, chociaż w stresie też silniej odczuwam bóle stawów.
            Życzę wszystkim optymizmu i jak najmniej bólu.
            • agat505 Re: czy to prawda? 12.12.09, 18:47
              Mam 28 lat na RZS choruje od 10lat.I powiem wam że szlak mnie czasami trafia jak
              słyszę ( taka młoda ładna dziewczyna a taką chorobę ma).I właśnie tacy ludzie
              sprawiają że czujemy się gorzej i dopada nas dolina.Kochani trzeba żyć dalej i
              cieszmy się życiem.
              • fenikss3 Re: czy to prawda? 12.12.09, 22:39
                agat505 napisała:

                > Mam 28 lat na RZS choruje od 10lat.I powiem wam że szlak mnie
                czasami trafia ja
                > k
                > słyszę ( taka młoda ładna dziewczyna a taką chorobę ma).I właśnie
                tacy ludzie
                > sprawiają że czujemy się gorzej i dopada nas dolina.Kochani trzeba
                żyć dalej i
                > cieszmy się życiem.

                zgadzam sie z toba
                ci ludzie nie chca nam sprawic przykrosci tylko jakos tak wychodzi
                a nam jest wtedy trudniej przykro
                ja osobiscie wyznaje zasade nie rozmawiam z nikim o chorobie
                ojejku a co sie tobie stalo w reke ? mowie/z usmiechem/ taka moja
                uroda ucinam temat i koniec to boli wiem ale nie wolno sie poddawac
                pozdrawiam cieplutko

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka