Dodaj do ulubionych

Anry a nowotwór.

05.06.06, 23:06
Chciałbym nawizać kontakt z wszystkimi osobami mającymi kontakt z nowotworem
leczonym preparatem ANRY.
Poniżej link do strony na której postanowiłam opisać walkę z rakiem mojej
mamy i leczenie krzemem.
anry.bloog.pl/?podglad=1
Proszę o poważne podejście - piszcie jesli macie wiedzę w tym temacie. TU
naprawdę chodzi o ludzkie życie.
Pozdrawiam
Urszula B.
Obserwuj wątek
    • nerwus6 Re: Anry a nowotwór. 06.06.06, 09:18
      Urszulo raczej na forum o homeopatii zadaj to pytanie.
      Oto link: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
    • marzma2 Re: Anry a nowotwór. 06.06.06, 09:33
      Dlaczego ma to pytanie zadać na forum homeopatii, nie rozumiem. Przecież
      dziewczyna nie pyta o lek tylko o doświadczenia osób, które go stosowały. A
      zapeaniam się , że na tym forum też są takie osoby.
      • snajper55 Re: Anry a nowotwór. 06.06.06, 11:40
        marzma2 napisała:

        > Dlaczego ma to pytanie zadać na forum homeopatii, nie rozumiem. Przecież
        > dziewczyna nie pyta o lek tylko o doświadczenia osób, które go stosowały. A
        > zapeaniam się , że na tym forum też są takie osoby.

        Przecież to nie jest żaden lek. Niczego nie leczy tak jak i wszystkie inne
        specyfiki homeopatyczne.

        S.
        • marzma2 Re: Anry a nowotwór. 06.06.06, 11:50
          Snaiper znowu twoje bezsensowne gadki. Czy ty czytać nie umiesz. Czy dziewczyna
          prosi o wyjaśnienia czy anry to lek? NIE. Prosi o opinie osób które maja w tej
          dziedzinie jakieś doświadczenie (dobre czy zle). Ty rozumiem takiego
          doświadczenia nie masz, więc nie zabieraj głosu jeśli nie masz nic do
          powiedzenia.
          • snajper55 Re: Anry a nowotwór. 06.06.06, 13:26
            marzma2 napisała:

            > Snaiper znowu twoje bezsensowne gadki. Czy ty czytać nie umiesz. Czy dziewczy
            > na prosi o wyjaśnienia czy anry to lek?

            Toteż nie odpowiadałem na jej post, tylko na Twój.

            S.
      • nerwus6 Re: Anry a nowotwór. 06.06.06, 11:51
        marzma2 napisała:

        > Dlaczego ma to pytanie zadać na forum homeopatii, nie rozumiem.

        Tylko dlatego,że na forum o homeopatii jest przypuszczalnie więcej osób
        korzystających z tego typu preparatów,mających własne doświadczenia i coś do
        powiedzenia w tym temacie.
        Może dzięki temu uniknie "dziwnych" komentarzy przeciwników homeopatii,których
        na tym forum przecież nie brakuje i którzy tylko ferment potrafią robić. I w
        końcu im więcej źródeł informacji,tym lepiej. W każdym razie ja bym tak zrobił
        • nerwus6 Do marzmy2 06.06.06, 12:00
          Teraz rozumiesz dlaczego sugerowałem inne forum? Patrz - snajper55.
        • snajper55 Re: Anry a nowotwór. 06.06.06, 13:27
          nerwus6 napisał:

          > Może dzięki temu uniknie "dziwnych" komentarzy przeciwników homeopatii,których
          > na tym forum przecież nie brakuje i którzy tylko ferment potrafią robić.

          Pisanie prawdy o homeopatii to ferment ?

          S.
    • beata_26 Re: Anry a nowotwór. 06.06.06, 19:16
      Poczytaj na forum candida.Pozdrawiam.
      • ewax100 Re: Anry a nowotwór. 06.06.06, 20:11
        Cz Ty słyszałaś że to komuś pomogło?Trudno sie wypowiadac czy tak czy nie.Ja
        mam takie doswiadczenia że wiem że cena ANRY 1cm3 wynosi 100zł bierze sie to
        raz na pół roku /jest to jakis zwiazek krzemu/Nie bardzo rozumiem dysproporcje
        wcenach tak duże dlatego trudno mi temu ufać.Sklep dr T.Podbielskiego/mozna
        znależć w internecie/sprzedaje krzem po 16 zl za mały słoiczek/1/2 tego od
        dzemu/Nie słyszałam żeby komus pomogło-chociaz bardzo bym chciała bo tez miałam
        mamę chora na nowotwora mózgu/Ona jedna tego nie chciała przyjmować.Pozdrawiam
    • zubr_zalogowany Re: Anry a nowotwór. 06.06.06, 19:57
      jak widzisz nie ma takich osob - za krotko zyja
    • jef_f Re: Anry a nowotwór.........hmmm???? 07.06.06, 03:00

      Wklejam informacje z innego forum na temat preparatu Anry.
      Post zostal napisany jeszcze w lipcu 2004 przez osobe o nicku Adamo:



      PostWysłany: Czw Lip 08, 2004 4:24 pm

      Temat postu: AMRAmgrWiesława Tomczak i inny hochsztaplerzy

      Odpowiedz z cytatem
      Ponieważ wśród optymalnych "bizmesnenuf" jak mawia moja mała kuzynka jest
      to całkiem popularny środek do wyłudzania pieniędzy, wklejam art.
      z Gazety.

      ------------------------------------------------------------

      Oszukują chorych na nowotwory, kradnąc im życie

      Marcin Murmyło 06-07-2004,

      Uwaga, we Wrocławiu pojawili się oszuści - ostrzegają lekarze z
      Dolnośląskiego Centrum Onkologii. Namawiają oni chorych na nowotwory, by
      zamiast leczyć się u lekarza, skosztowali "cudownego" preparatu aktywnego
      krzemu. Tymczasem im później rozpocznie się leczenie raka, tym mniejsza
      jest szansa na jego wyleczenie

      Dr Zbigniew Obuszko to wyjątkowo spokojny człowiek. Ale krew go zalała,
      gdy dowiedział się, że pacjentka z rakiem piersi trafiła na stół
      chirurgiczny po ponad sześciu tygodniach od rozpoznania, bo uwierzyła w
      cudowną moc aktywnego krzemu.

      - Szybka operacja daje szansę na wyleczenie - twierdzi dr Obuszko, chirurg
      onkolog. - Dlatego postanowiłem nie zostawić tak tej sprawy. Zadzwoniłem
      pod numer podany na ulotce tego preparatu. Nie przedstawiłem się jako
      lekarz. Wymyśliłem historię z rakiem piersi u kogoś bliskiego. Usłyszałem,
      by absolutnie nie operować nowotworu, bo to może zaszkodzić, tylko zażywać
      aktywny krzem. A przecież nie ma żadnych dowodów na to, że to działa.
      Oszukuje się chorych ludzi, co może znacznie zmniejszyć szansę na ich
      uratowanie. Przecież to sprawa prokuratorska - dodaje.

      Zadzwoniliśmy, by sprawdzić informacje lekarzy. Niestety, okazały się
      prawdziwe.

      - Pacjentka, która chciała się leczyć krzemem, prawdopodobnie będzie miała
      szczęście - dodaje chirurg Radosław Tarkowski. - Bo w końcu jednak
      uwierzyła nam, a nie jakimś hochsztaplerom. Tydzień temu ją zoperowaliśmy,
      teraz jest w domu. Nie możemy tego jednak tak pozostawić, bo wkrótce
      będziemy mieli coraz więcej chorych, którym w ten sposób kradnie się życie.

      Preparat aktywnego krzemu o nazwie ANRY, od akronimu jego zmarłego twórcy
      dr. ANatola RYbczyńskiego, nie jest zarejestrowany jako lek. Być może
      dlatego, że zawartość aktywnego krzemu w nim wynosi 0,000000001. Lek
      podaje się doustnie 1 ml na pół roku. Według jego twórców ma on niszczyć
      połączenia białek ze zwykłym krzemem, co ułatwia niszczenie ,,grzybów
      nowotworowych". Preparat ma zresztą leczyć nie tylko wszystkie nowotwory,
      ale AIDS, wirusowe zapalenie wątroby czy niewydolność nerek. - To totalna
      bzdura - denerwuje się dr Obuszko. - Ale zrozpaczeni, ciężko chorzy ludzie
      szukają każdej okazji na wyleczenie. I są łatwym celem dla oszustów.

      W latach 50. słynna była historia pewnego oszusta, który kazał ludziom
      wchodzić do szafy, gdzie "pstrykał" im zdjęcie płuc. Potem pokazywał im
      radiogram, na którym namalowany był... czarny rak rzeczny. Następnie
      oferował przestraszonym ofiarom lek i kazał przyjść za miesiąc. Gdy
      przychodzili, znów ,,robił" im zdjęcie, na którym obraz raka był mniejszy.
      I tak powtarzało się, aż wyciągnął z ludzi wszystkie pieniądze. Wówczas
      pokazywał im prawidłowe zdjęcie.

      - Nie bądźmy naiwni - apeluje dr Tarkowski. - Jeśli już chcemy stosować
      jakieś alternatywne metody leczenia, to obok prawdziwej medycyny, a nie
      zamiast niej.

      APLA

      Każdego dnia na raka zapada w Polsce 300 osób, a ponad 220 z tego powodu
      umiera.

      APLA

      Jan Kornafel

      specjalista krajowy ds. onkologii ginekologicznej

      Tego typu preparatów jak aktywny krzem jest całe mnóstwo. Była moda na
      torf, preparaty ropy czy vilcacorę. To smutne, że ludzie sięgają po
      alternatywne metody leczenia, zamiast zaufać tradycyjnej medycynie.
      Świadczy to o kryzysie zaufania do lekarzy. Tak naprawdę nie wiemy, ilu
      chorych trafia do nas po półrocznym czy rocznym leczeniu takimi ziółkami
      czy mikroelementami, bo mało kto później się do tego przyznaje. Ludzie
      wstydzą się, że dali się tak nabrać. A hochsztaplerzy nadal działają, bo
      nie ma żadnego nadzoru nad nimi.

      APLA

      Marcin Murmyło: Słyszałem od znajomego, że można dostać u Pani preparat
      aktywnego krzemu prof. Rybczyńskiego. Bo mam taką przykrą sytuację, u
      znajomej lekarze znaleźli guzek nowotworowy w piersi...

      Mgr Wiesława Tomczak: A duży jest ten skorupiak?

      Z dwa centymetry.

      - To nieduży. Świetnie, bo jest duża szansa na wyleczenie. Trzeba tylko
      leczyć raka przyczynowo, a nie objawowo. To właśnie robi aktywny krzem.
      Niszczy komórki w całym organizmie, bo one są wszędzie, a nie tylko w
      jednym miejscu.

      Czyli chirurgia nie...

      - Lekarze wytną tylko korpus skorupiaka, pozostawiając odnóża, z których
      później odrośnie rak. Wycięcie go to tylko narażanie chorej na
      niepotrzebne cierpienie. Proszę się zastanowić i zadzwonić albo przyjść do
      mnie. Jutro [w środę - dop. red.] mnie nie ma, bo mam wykłady w Poznaniu.
      Później też mnie przez dziesięć dni nie będzie, bo wyjeżdżam do Rosji.

      Jest więc Pani zapracowana.

      - Ludzie dowiadują się o naszej metodzie pocztą pantoflową, bo jesteśmy
      zwalczani przez tradycyjną medycynę. Zainteresowanie jest duże, a koszt
      niewielki. Jedna dawka leku to sto złotych, a książki nie do dostania w
      księgarniach mam po 20 i 10 zł. To chyba niedrogo.

      Dziękuję, to ja się jeszcze zastanowię.

      Marcin Murmyło

      --------------------------------------------------------------------------------

      Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl - 2003 © Agora SA

      --------------------------------------------------------------------------------

      miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,2167656.html
      Oczywiście domyślam, się, że bizmesneni zaraz znajdą spisek...

      Pozdrawiam,
      Adam
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Anry a nowotwór. 07.06.06, 09:22
      Nie wierzę, że masz chorą mamę. Mam jednak ogromną nadzieję nadzieję, że
      zetkniesz się z tym problemem - może dopiero wtedy zrozumiesz jakim draństwem i
      podłością jest żerowanie na zdesperowanych chorych i ich rodzinach!!!

      • reloud1 Re: Anry a nowotwór. 10.06.06, 00:04
        Jakim PRAWEM mnie tak oceniłaś ??????????
        Kto Cie do tego upoważnił ????? jak możesz jako człowiek pisac takie słowa ?

        Ja żeruję na osobach chorych i ich rodzinach ? A znasz mnie i moją sytuację by
        to pisać ?
        Nie ? to zapraszam - mój numer telefonu 0 502 032 611 - zapraszam zadzwoń, a
        może chcesz porozmawiac z moją ciezko chorą mamą ? Bardzo proszę podam Ci adres
        zamieszkania... przyjedz sprawdz.
        I mam nadzieję,że jesli zobaczysz to co Ja widzę na codzień PRZEPOROSISZ MNIE
        za te słowa.
        Miej odwagę zadzwonić czy spojrzeć w oczy mojej umierającej matce, tak jak masz
        odwagę wypisywać takie słowa w stosunku do ludzi których nie znasz...\
        JA SZUKAM POMOCY BO JESTEM BEZRADNA.
        Podałam link do bloga na kórym staram się opisac to co sie dzieje...a TY mi
        ubliżasz ? !!!!
        Jakim prawem... Kobieto !!!!!!! szanuj innych i nie traktuj siebie jako
        wyroczni.... pomóz jesli możesz, a nie RAŃ !!!!!!!!!!
        Pozdrawiam i czekam na telefon.
        Urszula B

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka