zamszowa
15.09.06, 20:14
drodzy forumowicze (tigerine74 glownie:):
od paru tygodni odczuwam dos dokuczliwy ból okolicy krzyzowej, ledzwiowej czy
jak to sie nazywa, ponizej nerek. Bol łazi tez po bokach (jakby po nerkach).
Analizy krwi i moczu ok, ginekolog mowi ze ok i sugeruje masaze (mam
roczcnego synka i nosze go ciagle , byc moze to od tego). mi jednak te nerki
nie daja spokoju. otoz od lat (15 tu conajmniej, mam 30) mam powracajace
zakazenia drgo moczowych, tak maja wszytskie kobiety w rodzinie mojego taty.
zaczelo sie od odmiedniczkowego zapalenia nerek w wieku 15 lat. mialam
wszelkie mozliwe badania, zapalenia ustaly na czas ciazy a po ciazy wzielam
doustnie urovaxom, szczzepionke i jest ok. jednak nie aje mi spokoju ze cos
sie na tej nerce urodzilo, jakis guz albo inna cholera. przeczytalam ostatnio
ze guz nerki nie daje praktycznie zadnych objawow, wychodzi przypadkiem na
ysg brzucha. moje pytanie brzmi: czy mozna miec guza nerki majac dobre wyniki
moczu? i czy mam sobie prywatnioe zorbic to usg, wszyscy lekazre odsylaja
mnie z diagnoza ze to nerwobole albo przeciazenie kregoslupa a ja wiem, ze
bol oznacza zawsze cos niedobrego, szczegolnie u kobiety w tamtej okolicy.
jesli ktos ma jakios pomysl prosze o odpowiedz, nie chcialabym potem stanac
przed lekazrem, ktory powie mi bardzo mi przykro nic juz nie mozemy zrobic. w
zeszlym roku stracilam bliska przyjaciolke, zmarla na raka jajnika, miala
wszytskie ksiazkowe objawy a jendak ja odsylali (mieszkam w warszawie i tu
naprawde jest mnostwo lekarzy). Guz odkryto niestety bardzo pozno i to za
granica. nie udalo sie jej uratowac, przezylam szok i stracilam wiare w
lekarzy. Łażę tam z tym bólem i strach we mnie rośnie.
basia