Gość: eye
IP: *.stalowa-wol.sdi.tpnet.pl
19.04.03, 12:37
mój problem polega na tym, że bardzo łatwo nabijam sobie siniaki. Wystarczy,
że dotknę się mocniej o kant biurka, zachaczę o coś i to wystarczy. Miejsce
robi się najpierw czerwone, potem rozlewa się ogromny siniak. Jest zielony,
potem fioletowy. Najgorsze jest to, że schodzą bardzo powoli, więc jeżeli
akurat nabiję sobie go na łydce to z głowy spódnica na dobre 2-3 tygodnie,
zero basenu. Dla moch siniaków każde miejsce jest dobre: szczególnie nogi i
ręce. Wygląda to tak, jakby mój mąż był jakimś damskim bokserem.
Co robić? Czy to oznacza, że brakuje mi witamin, albo coś jest nie tak w
organizmie?
Jeżeli już powstają siniaki, to czy są jakieś maści któe przyspieszają
gojenie się ich?
Mam już ich serdecznie dosyć :-(