Dodaj do ulubionych

Wegetarianizm kontra używki

IP: *.tera.pl / 81.21.194.* 02.12.03, 13:15
Witam Wszystkich Forumowiczów!

Chciałbym podzielić się z Wami krótką relacją o moim przejściu na
wegetarianizm - i jego "skutkach ubocznych".
Wegetarianem (a właściwie weganem - nie jem też jajek i nie piję mleka) -
jestem ledwie od pół roku. Poprzednio byłem jak najbardziej "mięsożerny",
gardząc wręcz wszelką jarzyną czy owocem, z konieczności jedynie dopuszczając
do schabowego ziemniaki i kapustę ;-) Zresztą najbardziej i tak lubiłem
kiełbasę maczaną w musztardzie :-)) Najważniejsze - byłem niestety
uzależniony od kawy i od papierosów. Tak od 3-4 lat piłem praktycznie tylko
kawę - 4-5 lub nawet 6 MOCNYCH kaw - nie filiżanek ale szklanek - dziennie.
Jeżeli nie wypiłem swojej "działki" zaczynała potwornie boleć mnie głowa,
pociłem się, itp. Pełne objawy uzależnienia. Jeżeli zdarzyło się, że brakło
mi kawy (choć oczywiście dbałem o to, by to się nie zdarzało) - potrafiłem
nawet w środku nocy (tak - mocną kawę piłem też "na dobranoc") iść do sklepu
nocnego. Z papierosami było podobnie - albo i gorzej :-( Paliłem od 13 roku
życia (teraz mam 32), ostatnio po 1,5 paczki dziennie. I teraz najważniejsze:
przechodząc na wegetarianizm, wcale nie miałem zamiaru rzucać palenia czy też
picia kawy! Tymczasem - zdarzyło się coś, co zakoczyło mnie samego. Gdzieś
tak po tygodniu kawa przestała mi smakować... Musiałem się wręcz zmuszać do
tego, by ja wypić (początkowo balem się ją "odstawić", bo parę razy zdarzało
mi się "nie mieć" kawy - i dobrze pamiętałem katusze jakie przechodziłem). W
końcu - zaryzykowałem. Nie zrobiłem sobie rano kawy, odczekałem parę godzin -
i nic się nie stało... I tak jest do dzisiaj. Od pół roku nie miałem kawy w
ustach - i w ogóle mnie do niej nie ciągnie. Ale to jeszcze nic -
najdziwniejsze jest to, że tak samo stało się z papierosami. Podkreślam -
wcale nie chciałem rzucać palenia (co prawda kiedyś - kiedyś próbowałem raz
czy dwa, ale nie wyszło, więc dałem sobie spokój). Ja po prostu lubiłem
palić. Tymczasem - przestały mi smakować też papierosy (tak jak to się
czasami zdarza przy np. przeziębieniu - palacze wiedza o co mi chodzi).
Początkowo oczywiście paliłem dalej "na siłę". Aż w końcu pomyślałem - a może
się nie zmuszać? Dopaliłem ostatniego papierosa z paczki - i koniec. Nie
zapaliłem do tej pory. I uwaga: nie miałem "głodu" nikotynowego (co zwykle
miałem gdy przyszło mi się parę godzin obyć bez papierosów, oraz w czasie
tych moim prób "rzucania"). Po prostu - jakbym nigdy nie palił...
Dlaczego o tym piszę? Jestem w 100% przekonany, że moje "wyleczenie" z używek
zostało spowodowane zmianą diety (podkreślam - ja wcale nie chciałem rzucać
palenia czy też odstawiać kawy - to przyszło "samo" - i to bez
żadnych "sensacji" typu głód nikotynowy czy też kofeinowy).
Zdaję sobie sprawę, ze sceptycy mogą odrzucić moją relację, stwierdzając, że
pół roku to za krótko. Jednak wg mnie - wystarczająco długo, by stwierdzić że
faktycznie "przemogłem" moje "nałogi" - i to zupełnie bezboleśnie. Czego i
innym nałogowym palaczom i kawoszom życzę. I teraz pytanie: jak sądzicie, czy
jedzenie mięsa i stosowanie używek (tytoń, kawa) może być w jakiś sposób z
sobą powiązane? Czy spotkaliście się z takim przypadkiem jak mój? I jeszcze:
czy w ogóle znacie wegan, którzy jednocześnie palili by paierosy i pili "kawę
za kawą"? Kto wie, być może recepta dla palaczy chcących rzucić palenie
(chociaż ja akurat wtedy wcale nie chciałem :-) powinna brzmieć: odstaw
mięso!?

Pozdrawiam
Piotr Słotwiński
www.Obywatel.com
Obserwuj wątek
    • Gość: romcia Re: Wegetarianizm kontra używki IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 02.12.03, 16:06
      Ciekawa historia... Ja sama (nie jem mięsa od 10 lat) nie palę ani nie pijam
      kawy i podobnie mój mąż, ale niestety znam wegan, którzy robią jedno i drugie,
      chociaż rzeczywiście są to b. zadkie przypadki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka