Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Mieć dziecko i znaleźć pracę

    04.02.02, 14:28
    Jak mam przekonać pracodawcę, że będąc samotną matką mogę pracować równie
    dobrze jak osoba bezdzietna?
    Obserwuj wątek
      • ari1 Re: Mieć dziecko i znaleźć pracę 11.02.02, 14:37
        Czy na prawdę nikt nie ma nic do powiedzenia na ten temat?
        • annaszczepanik Re: Mieć dziecko i znaleźć pracę 12.02.02, 11:15
          Mam ten sam problem i też próbuje zadać to pytanie. Znam cztery języki,
          wykształcenie wyższe, podyplomowe, kilkanaście szkoleń i kursów
          specjalistycznych, doświadczenie w pracy w dobrych, duzych międzynarodowych
          firmach (jeszcze wtedy nie miałam dziecka ...), mam nawet dwa zawody a teraz
          uczę się trzeciego nie mówiąc o ogolnym obyciu i innych atutach ... szukam
          pracy nie chwaląc się już ze dwa lata ... do tego wszystkiego jest oczywiście
          dziecko ... myślę, że powinnyśmy stworzyć jakieś stronnictwo może
          stowarzyszenie albo ruch ... walki bezrobotnych kobiet z dziećmi o pracę. Co Ty
          na to ? a może własna firma ?
          • ari1 Re: Mieć dziecko i znaleźć pracę 12.02.02, 13:56
            Droga Aniu, dzięki za zainteresowanie. Szkoda, że nie wykazał go pan ekspert (
            a może nie wiedział co odpowiedzieć?:-( ). Czytałam chyba twój post o powrocie
            do pracy po urlopie. Ja też jestem na urlopie wychowawczym - moje dziecko ma
            dwa lata i myślę o powrocie do pracy od września. Wtedy kończy mi się umowa o
            pracę zasiłek itd. Niestety nie mam tak świetnych kwalifikacji jak ty. Mam
            skończone studia, wkrótce się obronię, znam dobrze angielski i dogadan się po
            rosyjsku i francusku. Pracowałam od 98 roku ale to raczej była praca tylko po
            to aby jakoś przetrwać studia i nie bardzo jest się czym chwalić. Jestem jak
            najbardziej za aby coś robić. Niestety jestem trochę sceptycznie nastawiona do
            stowarzyszeń - wydaje mi się, że mają małą skuteczność. Ale może jestem w
            błędzie. Też myślałam o własnej firmie. Niestety wydaje mi się, że nie mam
            jakiegoś pewnego pomysłu i trochę mam cykora. Ale wydaje mi się, że o wiele
            łatwiej było by mi działać z kimś. Jestem otwarta na wszystkie propozycje. Pisz
            na forum lub na mój adres. Pzdr.
            • annaszczepanik Re: Mieć dziecko i znaleźć pracę 12.02.02, 16:40
              oczywiście z tym stowarzyszeniem to byl żart ... choć może nie jest to głupi
              pomysl ... skontaktuje się z tobą bezpośrednio, ale tak czy inaczej dobrze by
              było żeby wypowiedzial się p. "ekspert" - jeżeli już się zadeklarowal ...
              jako "ekspert" ... a co do moich kwalifikacji ... widzisz sama że są raczej
              przeszkodą w zdobyciu pracy niż pomocą ... pozdrawiam.
          • krafal Re: Mieć dziecko i znaleźć pracę 12.02.02, 17:34
            Mozna tu zaobserwowac taka regule ze kierownicy nie potrafia rozumowac w sposob
            logiczny. Jezeli jedna z pan ma wysokie kwalifikacje i dwojke dzieci to z duzym
            prawdopodobienstwem mozna przypuszczac ze nie bedzie miala kolejnego dziecka a
            przynajmnej to ryzyko (w rozumieniu pracodawcy jest minimalne). Jezeli bylbym
            logicznie postepujacym pracodawca to nie sprawialoby mi roznicy czy:
            1)zatrudnic kobiete z z dziecmi gdzie ryzyko macierzynstwa jest niewielkie a
            sprawe urlopu spowodowanego choroba dziecka mozna rozwiazac poprzez dodatek do
            pensji pokrywajacy koszt wynajecia opiekunki do dziecka. Moze byc to wydatek
            nie podatkowany jezeli potrakuje sie go jako koszt niezbedny do prowadzenia
            dzialalnosci i rozliczany z pracodawca na podstawie faktur
            2)mloda mezatke (przeciez na okres urlopu macierzynskiego mozna zatrudnic
            pracownika tymczasowego z wyraznie okreslonym koncem kontraktu)
            3)mezczyzne – przeciez koszty punktu 1 i 2 nie sa znaczace w skali wydatkow
            firmy, nie zmniajsza jej konkurencyjnosci na rynku, nie spowoduja spadku
            sprzedazy a moga poprawic satysfakcje pracownika a co za tym idzie jego
            wydajnosc.
            Wszystko to zdaje sie potwierdzac regule ze kierownictwo sredniego szczebla nie
            potrafi postepowac logicznie a dostalo awans dzieki prawu natury o eliminowaniu
            idiotow z procesu produkcyjnego przedsiebiorstwa. A moze tez dlatego ze
            kierownictwo naczelne nie chce miec pod soba osob inteligentnych (ryzyko
            przejecia stanowiska przez podwladnego), a poza tym idiotami latwiej sie
            kieruje.
            Napisalem tyle i w takim tonie poniewaz jestem rozgoryczony tym ze moja zona
            nie moze znalezc pracy od partu miesiecy, co moze byc spowodowane tym ze ma
            dziecko. Na szczescie na rozmowie kwalifikacyjnej nie spodkala sie z
            upokarzajacym pytaniem czy ma dziecko, jednakze pytanie takie pojawilo sie w
            ankiecie wypelnianej przez nia po rozmowie. Co do dzialow personalych to mozna
            powiedziec ze w wiekszosci pracuja tam kobiety (matki dzieci). Gdzie ta
            solidarnosc i zrozumienie

            Dla poprawy humoru odsylam wszystkich do ksiazek Scotta Adamsa („The Dilbert
            Rule...”, „The Joy of Work…”, The Dilbert Future… etc.”. To pomoze zrozumiec
            motywy postepowania kierowniactwa

            Pozdrawiam

            Rafal
          • ask29 do Ani 20.02.02, 23:12
            Witaj Aniu!

            Przeczytałam Twój post. Jesteś bardzo wykształconą osobą i na pewno znajdziesz
            pracę. Twoja sytuacja podobna jest do mojej. Wiem, że zbyt wysokie kwalifikacje
            mogą być pewną przeszkodą - pracodawcy boją się, że praca u nich nie będzie
            zbyt satysfakcjonująca i będziesz chciała ją zmienić. Ciekawa jestem w jakim
            mieście szukasz pracy?
            pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twojego
            maleństwa,
            Ania.
      • ask29 Re: Mieć dziecko i znaleźć pracę 20.02.02, 23:01
        Jestem przekonana, że samotna matka może być lepszą pracownicą niż osoba
        bezdzietna ponieważ jest świetnie zorganizowana, odpowiedzialna, a będąc
        jedynym żywicielem rodziny z pewnością będzie sumiennie wykonywać obowiązki.
        Również ja jestem samotną matką, mam pracę na pół etatu, jestem osobą bardzo
        aktywną zawodowo i trudno byłoby mi wytrzymać bez pracy. Myślę, że jest to
        dobre rozwiązanie właśnie dla mam małych dzieci. Szkoda tylko, że takich ofert
        jest niewiele.
        pozdrawiam wszystkie samotne mamy
        Ania
      • ari1 Do Sz. P. Eksterta 28.02.02, 16:28
        Dlaczego nie odpowiada Pan na moje pytanie?
        • annaszczepanik Re: Do Sz. P. Eksterta 28.02.02, 21:24
          myślę, że p. ekspert niewiele może powiedzieć na ten temat. Przyznam Ci się
          szczerze, że sama bylam doradcą personalnym wiele lat - p. Ekspert chyba był
          wtedy na etapie matury ... ale cóż czasy się zmieniają i na tym może polega
          jego przewaga. Miałam do czynienia w swojej pracy zawodowej z takimi
          lalusiami ... oni niewiele mają do powiedzenia na tematy zasadnicze ... tylko
          to co wyczytają z podręczników w ramach MBA. Jedyne co możemy zrobić to dużo
          szumu wokół sprawy. Dużo pytań, dużo komentarzy i dużo gorzkiej prawdy. A p.
          Expert podejrzewam że znowu jest na zwolnieniu. Pozdrawiam.
          • marcin.balcerzak Re: Do Sz. P. Eksterta 01.03.02, 14:35
            Szanowni Państwo,

            W świetle dość niemiłych uwag, jakie spotykają mnie z Państwa strony chciałbym
            przypomnieć, że:
            - wykonuję pełnoetatową pracę (czy nawet ponadetatową) w swojej firmie, a
            odpowiadam na pytania na forum bezpłatnie i wtedy, gdy mam na to czas (niekiedy
            po 2 miesiącach); gdy charakter dyskusji to umożliwia staram się odpowiadać w
            sposób pełny i rzetelnie; tematy wybieram, kierując się niekiedy przypadkiem,
            ale po jakimś czasie powracam do starszych listów
            - pytań jest sporo, nie mam obowiązku brać udział we wszytkich wątkach (jest to
            forum, a nie indywidualne konsultacje)
            - Panie ari1 oraz Anna Szczepanik jeśli mnie nie lubią (a wnioskuję to
            zwłaszcza ze złośliwych komentarzy p. Ani typu: " 'ekspert' ", "znowu na
            zwolnieniu" i "laluś") nie muszą przecież wchodzić na tę podstronę i
            kontynuować takich dyskusji).

            Teraz do p. Ani - skoro była Pani sama doradcą personalnym nie rozumiem,
            dlaczego deprecjonuje Pani ten zawód, działa Pani chyba w ten sposób na swoją
            niekorzyść (dość dziwne, jeśli od 2 lat nie może Pani znaleźć pracy). Nie wiem,
            dlaczego tak niepochlebnie się Pani o mnie wypowiada, skoro mnie Pani nawet nie
            zna i nawet nie wie ile mam lat (a mam ich 32, więc chyba z tym wiekiem
            maturalnym Pani nie trafiła). W każdej dziedzinie znaleźć można zapewne ludzi,
            którzy lepiej lub gorzej orientują się w swojej dziedzinie; ja mam o sobie w
            miarę dobre mniemanie. Co ciekawego Pani sama powiedziała ari1?

            Temat tego forum jest dość niewdzięczny i być może dla części z Państwa
            (zachowujących zwykle anonimowość) forum staje się sposobem wyrażenia swojej
            frustracji. Mam nadzieję, że nie oczekują Państwo ode mnie
            wskazywania "cudownych sposobów" na poradzenie sobie z określoną trudną
            sytuacją, bo zwykle takich nie ma. Podobnie jest z sytuacją p. ari1:
            potencjalny pracodawca nie ma prawa pytać Pani o tak osobiste sprawy jak opieka
            nad dziećmi. Proponuję nie wskazywać w pierwszym kontakcie z pracodawcą spraw
            osobistych (też na etapie dokumentów); jedyny sposób, jaki przychodzi mi do
            głowy, to ewentualne późniejsze zapewnienia a zagwarantowanej opiece nad
            dzieckiem. Poznałem też podczas mojej pracy firmy "z ludzką twarzą", ale trzeba
            ich po prostu długo szukać. Pracodawca "wyrachowany" rzeczywiście mógłby się
            też kierować tym, iż może nie będzie Pani w najbliższym czasie rozbudowywać
            rodziny.

            Pozdrawiam,

            MB
            • ari1 Re: Do Sz. P. Eksterta 01.03.02, 14:53
              Drogi Panie Ekspercie!
              Zadając pytanie o brak odpowiedzi na moje pytanie wcale nie miałam zamiaru
              robić Panu jakiejkolwiek przykrości. Zauważyłam po prostu, że odpowiedzał Pan
              na wątki o wiele późniejsze od mojego - to wszystko. Pańska odpowiedź tylko
              utwierdziła mnie w przekonaniu, że trzeba udawać że DZIECKA NIE MA.
              Może dobrym wyjściem jest wymiana dowodu osobistego na nowy? O ile dobrze
              pamiętam tam nie ma wpisanych dzieci.
              Pozdrowionka.
            • annaszczepanik Re: Do Sz. P. Eksterta 02.03.02, 17:42
              Przepraszam, ale chciałam Pana trochę sprowokować. Wiedziałam, że bez takiej
              prowokacji nasz temat zostanie zapomniany i porzucony. Czasami właśnie
              prowokacja jest potrzebna żeby ruszyć sprawę z miejsca. A pana odpowiedz dała
              mi wiele do myślenia - jednak odezwał się pan dopiero teraz. Temat jest bardzo
              trudny, wszyscy zdają sobie z tego sprawę i niewiele kto zna odpowiedż na takie
              pytanie, jak i na wiele innych. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że udział w
              formum nie jest Pana obowiązkiem i przepraszam jeżeli Pana obraziłam. Proszę
              więcej nie brać do siebie takich uwag, raczej może obrócić w żart ???? Tak czy
              inaczej pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów w pracy zawodowej.
              • jop Re: Do Sz. P. Eksperta 05.03.02, 09:50
                annaszczepanik napisał(a):

                > Przepraszam, ale chciałam Pana trochę sprowokować.

                A właściwie w jakim celu i do czego? Nie masz czegoś lepszego do roboty niż
                obrażanie Bogu ducha winnych ludzi i wyzywanie ich od lalusiów?

                > Wiedziałam, że bez takiej
                > prowokacji nasz temat zostanie zapomniany i porzucony.

                I dobrze byłoby, żeby wreszcie został. To już się nudne robi - jak w wątku "Czy
                pracodawcy pozwolą nam rodzić dzieci", gdzie można sobie obejrzeć pełen wachlarz
                frustracji i niezły koncert dawania upustu postawie roszczeniowej.

                >Czasami właśnie
                >prowokacja jest potrzebna żeby ruszyć sprawę z miejsca.

                A jak właściwie sobie wyobrażasz to ruszenie sprawy z miejsca? Że jedna odpowiedź
                eksperta na forum w cudowny magiczny sposób zmieni dziesiątki lat przyzwyczajeń i
                przepędzi recesję?

                >A pana odpowiedz dała
                > mi wiele do myślenia - jednak odezwał się pan dopiero teraz. Temat jest bardzo
                > trudny, wszyscy zdają sobie z tego sprawę i niewiele kto zna odpowiedż na takie
                > pytanie, jak i na wiele innych.

                Akurat rozwiązanie takiej sytuacji jaką obecnie mamy jest teoretycznie proste:
                potrzebny nam solidny wzrost gospodarczy, taki, kiedy to pracodawcy będą szukali
                pracowników a nie odwrotnie i o dobrych będą dbali, oraz mechanizmy pozwalające
                kobietom na godzenie pracy z opieką nad dziećmi. Żadne cudowne metody i sposoby
                nie mają tu racji bytu.

                Osobiście chcę wierzyć, że kobieta posiadająca dziecko może być równie dobrym
                pracownikiem, jak bezdzietny singiel, ale - z całym szacunkiem - jeden
                zaobserwowany dość paskudny przypadek osoby, która pracownikiem była tragicznym,
                a roszczenia i oczekiwania miała księżycowe a przy każdej okazji podkreślała, że
                jej się coś należy/ ona tego nie zrobi/ nie załatwi/ etc. bo ma dziecko, wyrobił
                we mnie postawę drobnej podejrzliwości do zatrudniania kobiet z małymi dziećmi.

                JoP
                • ari1 Do jopa 05.03.02, 14:58
                  jop napisał(a):

                  temat zostanie zapomniany i porzucony.
                  >
                  > I dobrze byłoby, żeby wreszcie został. To już się nudne robi - jak w wątku "Czy
                  >
                  > pracodawcy pozwolą nam rodzić dzieci", gdzie można sobie obejrzeć pełen wachlar
                  > z
                  > frustracji i niezły koncert dawania upustu postawie roszczeniowej.
                  Jak coś Cię bezpośrednio nie dotyczy to nie mów od razu, że jest nudne. Chyba
                  liczba głosów oddanych na ten wątek świadczy o czymś innym.
                  Frustracje przeżywa chyba znakomita większość bezrobotnych, a nie tylko matki. A
                  pytanie o swoje prawa to chyba nie jest postawa roszczeniowa.

                  >
                  >
                  >
                  > Akurat rozwiązanie takiej sytuacji jaką obecnie mamy jest teoretycznie proste:
                  > potrzebny nam solidny wzrost gospodarczy, taki, kiedy to pracodawcy będą szukal
                  > i
                  > pracowników a nie odwrotnie i o dobrych będą dbali, oraz mechanizmy pozwalające
                  >
                  > kobietom na godzenie pracy z opieką nad dziećmi.
                  To to akurat wszyscy wiemy. Pytaniem jest jak sobie radzić w istniejącej sytuacji.

                  > Osobiście chcę wierzyć, że kobieta posiadająca dziecko może być równie dobrym
                  > pracownikiem, jak bezdzietny singiel, ale - z całym szacunkiem - jeden
                  > zaobserwowany dość paskudny przypadek osoby, która pracownikiem była tragicznym
                  > ,
                  > a roszczenia i oczekiwania miała księżycowe a przy każdej okazji podkreślała, ż
                  > e
                  > jej się coś należy/ ona tego nie zrobi/ nie załatwi/ etc. bo ma dziecko, wyrobi
                  > ł
                  > we mnie postawę drobnej podejrzliwości do zatrudniania kobiet z małymi dziećmi.
                  Bardzo słusznie - oparłeś swoje poglądy na podstawie jednego reliktu z
                  poprzedniej epoki. Czasy się zmieniły i podejście większości pracowników do pracy
                  też. Wszystkich - zarówno kobiet z dziesiątką dzieci jak i wolnych facetów.
                  Trzeba wypruwać sobie żyły i wazelinować na maksa, prawda?
                  Ja znam mnóstwo ludzi (przeważnie bezdzietnych), którzy w pracy kierują się
                  zasadą "mało pracuj, dużo stękaj" i dobrze na tym wychodzą.
                  Tak łatwo jest oceniać ludzi po pozorach, trochę trudniej wniknąć troszkę głębiej
                  i zobaczyć co tak zaprawdę sobą reprezentuje. Tego właśnie zarówno tobie, jak i
                  sobie życzę.
                  • jop Re: Do jopa 05.03.02, 17:13
                    ari1 napisał(a):

                    > jop napisał(a):
                    >
                    > temat zostanie zapomniany i porzucony.
                    > >
                    > > I dobrze byłoby, żeby wreszcie został. To już się nudne robi - jak w wątku
                    > "Czy
                    > >
                    > > pracodawcy pozwolą nam rodzić dzieci", gdzie można sobie obejrzeć pełen wa
                    > chlar
                    > > z
                    > > frustracji i niezły koncert dawania upustu postawie roszczeniowej.
                    > Jak coś Cię bezpośrednio nie dotyczy to nie mów od razu, że jest nudne. Chyba
                    > liczba głosów oddanych na ten wątek świadczy o czymś innym.

                    Dotyczy, to po pierwsze primo, a po drugie primo - nie lubię prowokatorów
                    rzucających pytania, na które nie ma odpowiedzi, tylko po to, żeby się komuś
                    wypłakać w rękaw, jacy to oni są biedni, a reszta świata okrutna.

                    > Frustracje przeżywa chyba znakomita większość bezrobotnych, a nie tylko matki.

                    O, widzisz. Coś jednak zaczynasz rozumieć. Sytuację mamy ogólnie trudną, wielu
                    znakomitych fachowców jest bez pracy, więc zwalanie tego, że się jest bez pracy
                    na niedobrych pracodawców, którzy matek z dziećmi nie chcą do pracy przyjmować,
                    jest bez sensu.

                    > A pytanie o swoje prawa to chyba nie jest postawa roszczeniowa.

                    Prawo do pracy było zapisane w konstytucji poprzedniego ustroju, którego
                    specjalnie mile nie wspominam. Puk, puk, czasy się zmieniły.

                    >Pytaniem jest jak sobie radzić w istniejącej sytuacji.

                    I ekspert na forum ma to podpowiedzieć? Rany boskie, cudotwórca jakiś. "Używaj
                    czerwonej szminki zamiast różowej, a wszędzie cię przyjmą"? Sorry, ale wystarczy
                    mieć IQ powyżej, że nie ma cudownego rozwiązania. A jak już koniecznie chcesz
                    rady, to proszę bardzo:

                    1) Próbować, próbować, próbować. Kolega właśnie znalazł pracę po 9 miesiacach
                    szukania i wysłaniu kilkuset CV. A już był bliski załamania. Statystycznie pracę
                    w końcu się znajdzie.
                    2) W międzyczasie cośkolwiek robić - kursy, wolontariat, żeby nie zardzewieć i
                    mieć coś nowego do CV wpisać.
                    3) Nie poruszać tematu posiadania dziecka w ogóle, jeśli nie jest to wyraźnie
                    wymagane (np. dostajesz ankietę do wypełnienia i taka rubryczka tam jest).
                    4) Jeśli zostanie się zapytanym wprost, w żadnym wypadku faktu posiadania dziecka
                    nie ukrywać (u mnie ktoś, kto ukrył coś znacząco istotnego dla pracy, zaliczyłby
                    wylot natychmiast po odkryciu sprawy).
                    5) Informując o posiadaniu dziecka podkreślać, że ma zapewnioną wystarczającą
                    opiekę i nasze zajmowanie się nim nie będzie kolidowało z pracą - że nie będziemy
                    zwalniać się co tydzień, bo młode boli gardło, albo urywać się pół godziny
                    wcześniej, bo przedszkole zamykają.

                    > Bardzo słusznie - oparłeś swoje poglądy na podstawie jednego reliktu z
                    > poprzedniej epoki. Czasy się zmieniły i podejście większości pracowników do pra
                    > cy
                    > też. Wszystkich - zarówno kobiet z dziesiątką dzieci jak i wolnych facetów.

                    Bez pracy nie ma kołaczy - że rzucę banałem.

                    > Trzeba wypruwać sobie żyły

                    Kolejny mit. Przeważnie przejawiany przez żałosnych frustratów, odwalających
                    jakąś ogłupiającą robotę od 8 do 16 za kwotę poniżej średniej krajowej, patrzącym
                    z mieszaniną podziwu, zazdrości i niechęci na tzw. japiszonów.

                    >i wazelinować na maksa, prawda?

                    Skoro tak twierdzisz, to pewnie sądzisz po sobie, bo ja nawet nie wiem, co to
                    jest.

                    > Ja znam mnóstwo ludzi (przeważnie bezdzietnych), którzy w pracy kierują się
                    > zasadą "mało pracuj, dużo stękaj" i dobrze na tym wychodzą.

                    Ach, od razu widać, że pracujących znajomych masz głównie w budżetówce.

                    JoP
                    • ari1 Re: Do jopa 06.03.02, 14:23
                      jop napisał(a):

                      > Dotyczy, to po pierwsze primo, a po drugie primo - nie lubię prowokatorów
                      > rzucających pytania, na które nie ma odpowiedzi, tylko po to, żeby się komuś
                      > wypłakać w rękaw, jacy to oni są biedni, a reszta świata okrutna.

                      Po pierwsze to chyba niewiele rozumiesz z sensu forum - chodzi chyba głównie o to
                      aby podzielić się doświadczeniami i poznać inny punkt widzenia. Po drugie nikt tu
                      się nie wypłakuje. Chciałam się tylko dowiedzeć czy posiadanaie dziecka może
                      mieć dla pracodawcy jakieś pozytywne strony, albo przynajmniej brak negatywnych.

                      > > Frustracje przeżywa chyba znakomita większość bezrobotnych, a nie tylko ma
                      > tki.
                      >
                      > O, widzisz. Coś jednak zaczynasz rozumieć. Sytuację mamy ogólnie trudną, wielu
                      > znakomitych fachowców jest bez pracy, więc zwalanie tego, że się jest bez pracy
                      >
                      > na niedobrych pracodawców, którzy matek z dziećmi nie chcą do pracy przyjmować,
                      >
                      > jest bez sensu.

                      Ciekawe tylko czemu najwięcej bezrobotnych fachowców to kobiety.
                      >
                      > >Pytaniem jest jak sobie radzić w istniejącej sytuacji.
                      >
                      > I ekspert na forum ma to podpowiedzieć? Rany boskie, cudotwórca jakiś. "Używaj
                      > czerwonej szminki zamiast różowej, a wszędzie cię przyjmą"? Sorry, ale wystarcz
                      > y
                      > mieć IQ powyżej, że nie ma cudownego rozwiązania.

                      Wystarczy mieć IQ przeciętne i umieć czytać, żeby zobaczyć, że nikt tu nie
                      oczekiwał cudownej rady i rozwiązania problemów tylko DYSKUSJI.

                      Piszasz kilka razy o frustracji. Czytając jednak twoje posty mam wrażenie, że to
                      właśnie ty jesteś w tym towarzystwie najbardziej sfrustrowany (tylko czym?) i
                      potrzebujesz się troszkę rozładować.
                      Jeśli się mylę, to wybacz, drogi Jopie.
                      • jop Re: Do jopa 06.03.02, 15:26
                        ari1 napisał(a):

                        > jop napisał(a):
                        > Po pierwsze to chyba niewiele rozumiesz z sensu forum - chodzi chyba głównie
                        o
                        > to aby podzielić się doświadczeniami i poznać inny punkt widzenia. Po drugie
                        > nikt tu się nie wypłakuje.

                        Ktoś się podzielił doświadczeniami, poza wyżalaniem się, że jest wspaniały(a)
                        ale nikt go nie chce, a pracodawcy są niedobrzy?

                        >Chciałam się tylko dowiedzeć czy posiadanaie dziecka może
                        > mieć dla pracodawcy jakieś pozytywne strony, albo przynajmniej brak
                        negatywnych
                        > .

                        Jeśli nie ma wpływu na pracę (a nie powinno, zarówno posiadanie, jak i brak
                        takowego), to jest ortogonalne w stosunku pracy. (Czyli nie ma żadnych.)

                        > Ciekawe tylko czemu najwięcej bezrobotnych fachowców to kobiety.

                        No, czemu? Bo na jednej liście dyskusyjnej ktoś ostatnio napisał, że faceci
                        spotykają się z taką samą dyskryminacją ze względu na wojsko.

                        > Wystarczy mieć IQ przeciętne i umieć czytać, żeby zobaczyć, że nikt tu nie
                        > oczekiwał cudownej rady i rozwiązania problemów tylko DYSKUSJI.

                        Oczywiście, te bluzgi pod adresem eksperta, nachalne domaganie się odpowiedzi,
                        wyzywanie od lalusiów z teczkami i wrzaski, że na pewno nie odpowie, bo nie
                        wie, były tak dla jaj. I bardzo dużo wniosły do dyskusji, naprawdę.

                        > Piszasz kilka razy o frustracji. Czytając jednak twoje posty mam wrażenie, że
                        t
                        > o
                        > właśnie ty jesteś w tym towarzystwie najbardziej sfrustrowany (tylko czym?) i
                        > potrzebujesz się troszkę rozładować.
                        > Jeśli się mylę, to wybacz, drogi Jopie.

                        Owszem. Czytanie tekstów o tym, jak ktoś bardzo chciałby podyskutować, a jak
                        dotąd nie napisał niczego, co możnaby uznać za jakoś konstruktywny głos w
                        dyskusji, wzbudza moją głęboką frustrację.

                        JoP
                        • ari1 Re: Do jopa 08.03.02, 14:28
                          jop napisał(a):

                          > Ktoś się podzielił doświadczeniami, poza wyżalaniem się, że jest wspaniały(a)
                          > ale nikt go nie chce, a pracodawcy są niedobrzy?

                          To, co przedstawiasz w tak cynicznym tonie, też jest doświadczeniem. Pan Ekspert
                          oraz Ty również przedstawiacie swój punkt widzenia - jakaś dyskusja się jednak
                          toczy.
                          >
                          > >Chciałam się tylko dowiedzeć czy posiadanaie dziecka może
                          > > mieć dla pracodawcy jakieś pozytywne strony, albo przynajmniej brak
                          > negatywnych
                          > > .
                          >
                          > Jeśli nie ma wpływu na pracę (a nie powinno, zarówno posiadanie, jak i brak
                          > takowego), to jest ortogonalne w stosunku pracy. (Czyli nie ma żadnych.)

                          Jednak często w ofertach pracy znajdują się wymagania dotyczące cech osobowości
                          np. odpowiedzialny czy zorganizowany. A akutat tych rzeczy najlepiej nauczysz się
                          wychowując dziecko. Jak również większej wytrzymałości na zmęczenie i stres.
                          >
                          Bo na jednej liście dyskusyjnej ktoś ostatnio napisał, że faceci
                          > spotykają się z taką samą dyskryminacją ze względu na wojsko.

                          Wojsko akurat można odrobić.
                          >
                          > Oczywiście, te bluzgi pod adresem eksperta, nachalne domaganie się odpowiedzi,
                          > wyzywanie od lalusiów z teczkami i wrzaski, że na pewno nie odpowie, bo nie
                          > wie, były tak dla jaj. I bardzo dużo wniosły do dyskusji, naprawdę.

                          Zgodzę się z Tobą, że nie należy bluzgać ekspertowi. Dodam też, że na forum o
                          rozmowie kwalifikacyjnej ekspert oberwał gorzej. Ale dlaczego się nie domagać
                          odpowiedzi? Po za tym dzięki tym bluzgom sam włączyłeś się w rozmowę.
                          A tak na marginesie - niestety wiele spraw daje się załatwić tylko przez
                          upierdliwość i czasami chamstwo.
                          >
                          >
                          > Owszem. Czytanie tekstów o tym, jak ktoś bardzo chciałby podyskutować, a jak
                          > dotąd nie napisał niczego, co możnaby uznać za jakoś konstruktywny głos w
                          > dyskusji, wzbudza moją głęboką frustrację.

                          To bardzo mi Ciebie żal, że frustrujesz się z tak błachego powodu. Co będzie gdy
                          to Ciebie dopadną jakieś prawdziwe problemy i niepowodzenia?
                          >
                          • jop Re: Do jopa 11.03.02, 10:45
                            ari1 napisał(a):

                            > jop napisał(a):
                            >
                            >
                            > To, co przedstawiasz w tak cynicznym tonie, też jest doświadczeniem. Pan Eksper
                            > t
                            > oraz Ty również przedstawiacie swój punkt widzenia - jakaś dyskusja się jednak
                            > toczy.

                            A gdzie w mojej wypowiedzi cynizm, bo nie widzę?

                            > Jednak często w ofertach pracy znajdują się wymagania dotyczące cech osobowości
                            > np. odpowiedzialny czy zorganizowany. A akutat tych rzeczy najlepiej nauczysz s
                            > ię
                            > wychowując dziecko. Jak również większej wytrzymałości na zmęczenie i stres.

                            Taaa, klasyczne dowartościowanie się sfrustrowanych gospodyń domowych. To było
                            złośliwe w zamierzeniu. A teraz konkrety.

                            Stres spowodowany ryczącym niemowlakiem nie ma nic wspólnego ze stresem np.
                            dealera w banku. Dom i praca to dwa zupełnie różnie obszary, nie można wyrokować,
                            jaki ktoś będzie w pracy na podstawie tego, jak zachowuje się w domu.

                            Poza tym to gie prawda, że posiadanie dziecka uczy zorganizowania i
                            odpowiedzialności. Znam zarówno doskonale zorganizowanych bezdzietnych, jak i
                            totalnie niedorobionych dzieciatych, którzy, jak mam wrażenie, żyją tylko dzięki
                            temu, że jedni bądź drudzy rodzice sypną forsą, wpadną posprzątać, zrobią pranie
                            i podrzucą jakieś żarcie. (Zestaw odwrotny też się oczywiście trafia.) Więc
                            proszę nie pitolić, że dorobienie się dziecka czegokolwiek uczy, bo to nie jest
                            to ani konieczne, ani powszechne, to są cechy osobowości średnio zależne od
                            rozmnażania.

                            > Wojsko akurat można odrobić.

                            Dziecko też. To się "odchowanie" nazywa.

                            > Zgodzę się z Tobą, że nie należy bluzgać ekspertowi. Dodam też, że na forum o
                            > rozmowie kwalifikacyjnej ekspert oberwał gorzej.

                            I to ma być powód do dumy? Sukces dnia rozmemłanej pańci w papilotach i
                            szlafroku: "dokopałam ekspertowi na forum"?

                            > Ale dlaczego się nie domagać
                            > odpowiedzi?

                            Bo odpowiadanie na pytania nie należy do obowiązków służbowych tych ludzi i nikt
                            im za to nie płaci, robią to w wolnym czasie w ramach możliwości. Zapewne mają
                            masę innych rzeczy do roboty, z zarobieniem na chlebek na czele i nachalne
                            domaganie się odpowiedzi, zwłaszcza w takim tonie, jest po prostu burakowate.

                            >Po za tym dzięki tym bluzgom sam włączyłeś się w rozmowę.

                            Pff, nie wiem, skąd ta pewność, że jestem akurat facetem, ale niech Ci będzie.

                            > A tak na marginesie - niestety wiele spraw daje się załatwić tylko przez
                            > upierdliwość i czasami chamstwo.

                            Yes, yes, a od uzyskania odpowiedzi na forum zależy czyjeś życie i zdrowie i w
                            związku z tym nie należy przebierać w środkach.

                            > To bardzo mi Ciebie żal, że frustrujesz się z tak błachego powodu. Co będzie gd
                            > y
                            > to Ciebie dopadną jakieś prawdziwe problemy i niepowodzenia?

                            Tak już mam. A patrzenie jak ktoś w dodatku nie ma pojęcia o ortografii, to nawet
                            jeszcze bardziej.

                            JoP
                            • annaszczepanik Re: Do jopa 12.03.02, 09:38
                              A jednak znów zabierasz głos w naszej sprawie. Tak na marginesie ... współczuje
                              Twojej mamie i informuje,że papiloty już dawno wyszły z mody.
                              A ja dzięki dziecku zrozumiałam co mnie najbardziej interesuje i czego chce w
                              życiu. Długo szukałam pracy na rózne sposoby, wreszcie postanowiłam załozyć
                              wlasną firmę. Robię wreszcie to co mnie interesuje, to co zawsze chciałam
                              robić, o czym marzyłam wtedy gdy siedziałam w biurze Doradztwa Personalnego, i
                              zastanawiałam sie po co mi właściwie taka biznesowa maskarada i sekciarstwo.
                              Teraz zajmuje sie tym co zawsze chciałam - całkowicie zmieniłam branżę - i
                              wychodzę na tym jeszcze lepiej niż jak pracowałam. A zapewniam Cię, że było
                              całkiem nieżle. Gdyby nie dziecko - w życiu bym się na to nie zdecydowała.
                              Siedziałabym sfrustrowana w jakimś dusznym biurze, w koszmarnym żakieciku i
                              białej bluzce - od rana do wieczora, i nic bym nie miała z tego dla siebie.
                              Teraz przynajmniej realizuje swoje marzenia i .... mogę rodzić kolejne
                              dzieci ....
                              ... a kolega (czy koleżanka ???) jest jeszcze lepszy (a) w bluzgach ode mnie.
                              Pozdrawiam i życzę większego zaufania do kobiet i matek z dziećmi.
                              • jop Re: Do jopa 12.03.02, 11:46
                                annaszczepanik napisał(a):

                                > A jednak znów zabierasz głos w naszej sprawie. Tak na marginesie ... współczuje
                                >
                                > Twojej mamie

                                Khe? Podkręć jasność wypowiedzi.

                                >i informuje,że papiloty już dawno wyszły z mody.

                                Nie wiem, nie używam. A co, ubodło stwierdzenie o rozmemłaniu?

                                > A ja dzięki dziecku zrozumiałam co mnie najbardziej interesuje i czego chce w
                                > życiu. Długo szukałam pracy na rózne sposoby, wreszcie postanowiłam załozyć
                                > wlasną firmę. Robię wreszcie to co mnie interesuje, to co zawsze chciałam
                                > robić, o czym marzyłam wtedy gdy siedziałam w biurze Doradztwa Personalnego, i
                                > zastanawiałam sie po co mi właściwie taka biznesowa maskarada i sekciarstwo.
                                > Teraz zajmuje sie tym co zawsze chciałam - całkowicie zmieniłam branżę - i
                                > wychodzę na tym jeszcze lepiej niż jak pracowałam. A zapewniam Cię, że było
                                > całkiem nieżle. Gdyby nie dziecko - w życiu bym się na to nie zdecydowała.
                                > Siedziałabym sfrustrowana w jakimś dusznym biurze, w koszmarnym żakieciku i
                                > białej bluzce - od rana do wieczora, i nic bym nie miała z tego dla siebie.
                                > Teraz przynajmniej realizuje swoje marzenia i .... mogę rodzić kolejne
                                > dzieci ....

                                No to o co Ci, <pierwszy bluzg> do jasnej cholery </pierwszy bluzg> chodzi? Siedź
                                sobie w domu, rodź dzieci, realizuj się w pieluchach, cudownie, wspaniale,
                                wszyscy się z tego cieszymy, będzie kto miał pracować na naszą emeryturę, albo
                                zakładaj własną firmę w samym środku recesji, powodzenia, na pewno się uda.

                                Tylko nie wypłakuj się po całym Internecie, że jesteś biedna i pokrzywdzona, i
                                nikt Cię nie chce zatrudnić, bo Ty tak naprawdę nie chcesz pracować i dziecko
                                jest dla Ciebie bardzo wygodnym pretekstem - no przecież Ty byś chciała, ale ci
                                brzydcy pracodawcy nie chcą Cię zatrudnić. (Znasz taką grę "Dlaczego ty nie -tak
                                ale"?) Zresztą doprawdy nie wiem, po co te żale, skoro i tak chcesz się na nich
                                wszystkich wypiąć i zakładać własną firmę - tak dla sportu?

                                > ... a kolega (czy koleżanka ???)

                                Co za różnica?

                                > jest jeszcze lepszy (a) w bluzgach ode mnie.

                                Pokaz choć jeden mój tekst równej klasy jak ten, który byłaś uprzejma wrzucić
                                ekspertowi.

                                > Pozdrawiam i życzę większego zaufania do kobiet i matek z dziećmi.

                                Na zaufanie trzeba zapracować, a podkopać je strasznie łatwo - wystarczy jedna
                                cwana panienka, która mówi, że jej nie można zwolnić, bo jest samotną matką, a
                                niech tylko ktoś spróbuje, to oskarży prezesów, że ją molestowali.

                                JoP
                                • ari1 Re: Do jopa 12.03.02, 14:34
                                  jop napisał(a):

                                  >
                                  > No to o co Ci, <pierwszy bluzg> do jasnej cholery </pierwszy bluzg>
                                  > chodzi? Siedź
                                  > sobie w domu, rodź dzieci, realizuj się w pieluchach, cudownie, wspaniale,
                                  > wszyscy się z tego cieszymy, będzie kto miał pracować na naszą emeryturę, albo
                                  > zakładaj własną firmę w samym środku recesji, powodzenia, na pewno się uda.
                                  >
                                  > Tylko nie wypłakuj się po całym Internecie, że jesteś biedna i pokrzywdzona, i
                                  > nikt Cię nie chce zatrudnić, bo Ty tak naprawdę nie chcesz pracować i dziecko
                                  > jest dla Ciebie bardzo wygodnym pretekstem - no przecież Ty byś chciała, ale ci
                                  >
                                  > brzydcy pracodawcy nie chcą Cię zatrudnić. (Znasz taką grę "Dlaczego ty nie -ta
                                  > k
                                  > ale"?) Zresztą doprawdy nie wiem, po co te żale, skoro i tak chcesz się na nich
                                  >
                                  > wszystkich wypiąć i zakładać własną firmę - tak dla sportu?

                                  Ten piękny tekścik, wraz z uwagami typu "sfrustrowana gospodyni domowa" i
                                  "rozmemłana pańcia w papilotach" pięknie się sam komentuje. Gdzie nabrałeś takich
                                  uprzedzeń? Piękny stek idiotycznych sterotypów. Czy wogóle coś zrozumiałeś z
                                  poprzedniej wypowiedzi?
                                  >
                                  > > ... a kolega (czy koleżanka ???)
                                  >
                                  > Co za różnica? Żadna
                                  >
                                  > > jest jeszcze lepszy (a) w bluzgach ode mnie.
                                  >
                                  > Pokaz choć jeden mój tekst równej klasy jak ten, który byłaś uprzejma wrzucić
                                  > ekspertowi.
                                  > >
                                  > Na zaufanie trzeba zapracować, a podkopać je strasznie łatwo - wystarczy jedna
                                  > cwana panienka, która mówi, że jej nie można zwolnić, bo jest samotną matką, a
                                  > niech tylko ktoś spróbuje, to oskarży prezesów, że ją molestowali.

                                  Byłeś tak oburzony gdy ekspert nazwany został lalusiem. A co sam robisz -
                                  wymyślasz coraz to nowe epitety określające kobiety prowadzące dom czy samotne
                                  matki.
                                  Oczywiście - jeśli jedna matka zachowuje się nie w porządku to trzeba skreślić
                                  wszystkie. A jeśli jakiś pracownik Cię okradnie - to co? Już nikogo więcej nie
                                  zatrudnisz? Czy nie zatrudnisz np. kogoś o takim samym kolorze oczu? Taka jest
                                  twoja logika.
                                  Mam wrażenie, że należysz do osób, które zawsze chcą powiedzieć ostatnie słowo. A
                                  że argumenty Ci się skończyły więc starasz się "dokopać pańciom w papilotach".
                                  Niech siedzą w kuchni i obierają ziemniaki.
                                  Wyjdź sobie kiedyś w wolnej chwili na dowolny plac zabaw i zobacz ile jest
                                  młodych matek - wykształconych, zadbanych, pogodnych i wcale nie sfrustrowanych.
                                  I zastanów się czy to, że ktoś zdecydował się poświęcić część czasu
                                  przeznaczonego na robienie kariery na wychowanie dziecka oznacza, że nie ma
                                  żadnych innych ambicji.
                                  A skoro tak Cię męczą te wypłakiwania i wyżalania to po co ciągle tu zaglądasz?
                                  Jesteś masochistą?

                                  • jop Re: Do jopa 12.03.02, 16:57
                                    ari1 napisał(a):

                                    > Ten piękny tekścik, wraz z uwagami typu "sfrustrowana gospodyni domowa" i
                                    > "rozmemłana pańcia w papilotach" pięknie się sam komentuje. Gdzie nabrałeś taki
                                    > ch
                                    > uprzedzeń?

                                    Z życia i obserwacji.

                                    >Piękny stek idiotycznych sterotypów. Czy wogóle coś zrozumiałeś z
                                    >poprzedniej wypowiedzi?

                                    "W ogóle" pisze się osobno.

                                    >
                                    > Byłeś tak oburzony gdy ekspert nazwany został lalusiem. A co sam robisz -
                                    > wymyślasz coraz to nowe epitety określające kobiety prowadzące dom czy samotne
                                    > matki.

                                    Ależ to nie dotyczy wszystkich kobiet prowadzących dom ani wszystkich samotnych
                                    matek - tylko specyficznego agresywno-sfrustrowanego podtypu.

                                    > Oczywiście - jeśli jedna matka zachowuje się nie w porządku to trzeba skreślić
                                    > wszystkie. A jeśli jakiś pracownik Cię okradnie - to co? Już nikogo więcej nie
                                    > zatrudnisz? Czy nie zatrudnisz np. kogoś o takim samym kolorze oczu?

                                    Jeśli ktoś będzie twierdził, że źle pracuje właśnie dlatego, że ma oczy
                                    niebieskie, to owszem - już nigdy nie zatrudnię kogoś z niebieskimi oczami.

                                    >Taka jest
                                    >twoja logika.

                                    Moja logika jest taka, że skoro ktoś twierdzi, że wolno mu się spóźniać do pracy,
                                    permanentnie się w tej pracy w ogóle nie pojawiać, urywać się kiedy się da i
                                    generalnie niewiele robić, a wszystko to tłumaczy byciem samotną matką - logiczne
                                    jest, że pracodawca będzie wolał samotnych matek już nie zatrudniać. Sorry, lajf
                                    iz brutal.

                                    > Mam wrażenie, że należysz do osób, które zawsze chcą powiedzieć ostatnie słowo.

                                    Oczywiście.

                                    > A
                                    > że argumenty Ci się skończyły więc starasz się "dokopać pańciom w papilotach".

                                    To rzuć jakimiś merytorycznymi argumentami. Czekam z niecierpliwością.

                                    > Niech siedzą w kuchni i obierają ziemniaki.
                                    > Wyjdź sobie kiedyś w wolnej chwili na dowolny plac zabaw i zobacz ile jest
                                    > młodych matek - wykształconych, zadbanych, pogodnych i wcale nie sfrustrowanych
                                    > .

                                    No właśnie. One się gromadnie jakoś nie wyżalają w Internecie i za to je lubię.

                                    > I zastanów się czy to, że ktoś zdecydował się poświęcić część czasu
                                    > przeznaczonego na robienie kariery na wychowanie dziecka oznacza, że nie ma
                                    > żadnych innych ambicji.

                                    Oczywiście, że nie, ale nie utyskuje, że nie może robić kariery, bo dziecko mu
                                    przeszkadza, tylko stawia sprawę jasno: teraz wychowuje dziecko i to jest jego
                                    wybór.

                                    > A skoro tak Cię męczą te wypłakiwania i wyżalania to po co ciągle tu zaglądasz?
                                    > Jesteś masochistą?

                                    Nie, lubię patrzeć, jak ludzie uczą się dyskutować.

                                    JoP
                                    • annaszczepanik Re: Do jopa 13.03.02, 15:22
                                      Oczywiście, że masz w tym wszystkim rację - pod warunkiem, że z tym co mówisz,
                                      piszesz, z wszystkimi Twoimi poglądami na zycie i na kobiety - jesteś szczęśliwy
                                      (a)., jeżeli się w tym realizujesz i sprawia ci to satysfakcję - z pewnością
                                      idziesz dobrą drogą. Zrobiła się niezła awantura - a to przecież chodzi o
                                      konkretne rady, sugestie - ja zrozumiałam, że nie miejsce tu na bluzgi i
                                      przeprosiłam, a Ty dalej się awanturujesz i wściekasz - myślę że nie ma o czym
                                      gadać.
                                      • jop Re: Do jopa 13.03.02, 16:07
                                        annaszczepanik napisał(a):

                                        > Oczywiście, że masz w tym wszystkim rację - pod warunkiem, że z tym co mówisz,
                                        > piszesz, z wszystkimi Twoimi poglądami na zycie i na kobiety - jesteś szczęśliw
                                        > y
                                        > (a)., jeżeli się w tym realizujesz i sprawia ci to satysfakcję - z pewnością
                                        > idziesz dobrą drogą.

                                        A dziękuję, rzeczywiście nie narzekam.

                                        >Zrobiła się niezła awantura

                                        E tam. Ty chyba solidnej awantury nie widziałaś. ;-)

                                        >- a to przecież chodzi o
                                        > konkretne rady, sugestie - ja zrozumiałam, że nie miejsce tu na bluzgi i
                                        > przeprosiłam, a Ty dalej się awanturujesz i wściekasz - myślę że nie ma o czym
                                        > gadać.

                                        Jasne, jasne, ale ja naprawdę chcę się dowiedzieć, co Wy, z Waszego punktu
                                        widzenia konkretnie proponujecie, żeby pracodawcy chętniej zatrudniali kobiety
                                        mające dzieci. Tylko _konkretnie_ - bez marudzenia, że niedobrzy, że powinni, że
                                        uprzedzenia.

                                        JoP
                                        • ari1 Re: Do jopa 18.03.02, 16:01
                                          jop napisał(a):


                                          > Jasne, jasne, ale ja naprawdę chcę się dowiedzieć, co Wy, z Waszego punktu
                                          > widzenia konkretnie proponujecie, żeby pracodawcy chętniej zatrudniali kobiety
                                          > mające dzieci. Tylko _konkretnie_ - bez marudzenia, że niedobrzy, że powinni, ż
                                          > e
                                          > uprzedzenia.
                                          >
                                          No właśnie, co tu można zaproponować? Bo czy ktoś mi uwierzy gdy powiem, że jak
                                          trzeba będzie to będę zostawać po godzinach, pracować w soboty i niedzielę i nie
                                          będę na coraz to nowych zwolnieniach? Co mam zrobić gdy zamiast o wykształcenie,
                                          umiejętności i wizje pytają się o plany rodzinne? Zaraz będzie, że marudzę i się
                                          wypłakuję. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że wszystkim bezrobotnym jest trudno,
                                          ale niektórym jest trudniej (np. też osobom w wieku przedemerytalnym).
                                          Będęc w ciąży pracowałam prawie do końca, dwa razy się spóźniłam do pracy i przez
                                          tydzień byłam na zwolnieniu. Nie poleciałam od razu do szefa powiedzieć o moim
                                          błogosławionym stanie tylko wstrzymałam się z tym dopóki nie było widać. Właśnie
                                          dlatego żeby ktoś mi nie wmawiał, że domagam się jakiegoś specjalnego
                                          traktowania. Pracowałam dokładnie tak samo jak przedtem a nawet więcej bo miałam
                                          więcej obowiązków.
                                          Wiem, że dziecko nie będzie mi przeszkadzać w pracy. Będzie miało zapewnioną
                                          opiekę. Czas, który poświęciłam na jego wychowanie (wychowanie - a nie spłodzenie
                                          i urodzenie) pozwolił mi wiele rzeczy przemyśleć a także trochę się dokształcić.
                                          Niestety nie wiem, jak mam o tym przekonać innych.
                                          Mam niestety wrażenie, że tak jak niektórzy myślą, że wszyscy polacy to złodzieje
                                          samochodów a blondynki są głupie, to inni, że matki źle pracują. Wystarczy jeaden
                                          przykład złej pracownicy i utrwala się opinia o cwanych panienkach, których nie
                                          można zwolnić.
                                          Pójście do pracy nie jest też tylko fanaberią sfrustrowanej gosposi. Jest to
                                          przeważnie konieczność. Albowiem odchowanie dziecka ( w odróżnieniu od pójścia do
                                          wojska) kosztuje.
                                          Kończę swoje marudzenia na tym forum i informuję, że nie jestem sfrustrowana ani
                                          rozmemłana, póki co mam za co żyć i co robić, dokształcam się, szukam pracy nadal
                                          i czekam na nadjście lepszych czasów. I nie szukam po to aby zaraz zajść w ciążę.
                                          Pozdrowionka.
                • annaszczepanik Re: Do Sz. P. Eksperta 05.03.02, 16:11
                  a jednak Pan zareagował na moją wypowiedż mimo że uważa Pan sprawę za niewartą
                  dyskusji. Jedno z czym się z panem zgodzę to moje niesłuszne zarzuty skierowane
                  do p. Balcerzaka. Akurat on nie jest niczemu winien - a wiadomo, że po głowie
                  dostają ci co się wychylają tak jak p. Marcin występując na forum jako ekspert.
                  Nie chce kierować moich zarzutów do p. Marcina bezpośrednio, ale metody
                  rekrutacji - metody analizy przydatności kandydatów do pracy pozostawiają wiele
                  do życzenia. Przyjmując do pracy kobietę z małym dzieckiem podejmujemy takie
                  samo ryzyko jak przyjmując jakąkolwiek inną osobę. Zawsze istnieje zagrożenie
                  że może wystąpić jedna z sytuacji i są one niezależne od płci i sytuacji
                  rodzinnej: np. brak odpowiednich kwalifikacji, brak predyspozycji do
                  wykonywania takiej czy innej pracy, brak motywacji, alternatywna oferta pracy,
                  wznowienie nauki, wyjazd za granicę, powołanie do wojska, choroba itp. Trudno
                  przewidzieć co może się zdarzyć. W trakcie swojej pracy przekonałam się, że
                  pracodawcy często nie potrafią i nie lubią podejmować takich decyzji jak
                  zatrudnienie nowej osoby do firmy. Podejmują taką decyzje przypadkowo i na
                  zasadzie "komu lepiej z oczu patrzało". I nie ma się co dziwić bo to są bardzo
                  trudne decyzje. Najgorsze jest to że w tym wszystkim słysząc o małym dziecku
                  albo urlopie wychowawczym od razu umywają ręce z ulgą, że mają jednego
                  kandydata mniej.
                  Na koniec pragnę powiedzieć, że wychowywanie dziecka - znajomość właściwych i
                  skutecznych metod aby wychować mądrego, wrażliwego i inteligentnego człowieka -
                  umiejętność ich zastosowania - to kompetencja bardzo istotna, po analizie
                  której pracodawca może zorientować się czy ma do czynienia z wartościowym
                  kandydatem czy nie. Niezbędna do tego jednak jest znajomość wlaściwych metod
                  rekrutacji, rozmowa wstępna na temat kompetencji a nie planów rodzinnych. Tak
                  piszą we wszystkich podręcznikach zarządzania zasobami ludzkimi - ale z
                  praktyki wynika, że niewiele kto je czyta. Pozdrawiam
                  • aleks_ Re: Do Sz. P. Eksperta 17.03.02, 13:41
                    W dzisiejszych czasach firmy sa zorientowane na maksymalizacje zysku. Dlatego
                    przy obecnym stanie kodeksu pracy zatrudnienie nowego pracownika musi byc
                    starannie przemyslana inwestycja. Dla pracodawcy zatrudnienie kobiety z
                    dzieckiem, szczególnie samotnej niesie ze soba zbyt duze ryzyko (zwolnienia,
                    niechec przemieszczania sie, niechec do nadgodzin).
                    Ja "atrakcyjnosc" kandydata dla pracodawcy widzial bym w takim szyku
                    1) mezczyzna samotny,
                    2) mezczyzna który ma rodzine,
                    3) kobieta samotna
                    4) kobieta z dzieckiem (ma meza)
                    5) kobieta samotna z dzieckiem
                    6) kobieta która ma męza ale jeszcze nie maja dziecka

                    A zeby pomieszac w tym szyku wystarczy wprowadzic dwa zapisy do kodeksu pracy:
                    - pracodawca moze zwolnoc osobe na zwolnieniu lekarskim
                    - pracodawca moze zwolnic kobiete w ciazy

                    Proste nie?
                    • lui5 Re: Do Sz. P. Eksperta 18.03.02, 18:33
                      aleks_ napisał(a):

                      >
                      >
                      > A zeby pomieszac w tym szyku wystarczy wprowadzic dwa zapisy do kodeksu pracy:
                      > - pracodawca moze zwolnoc osobe na zwolnieniu lekarskim
                      > - pracodawca moze zwolnic kobiete w ciazy
                      >
                      > Proste nie?

                      Tylko co to da, że będzie można zwalniać te osoby?
                      • aleks_ Re: Do Sz. P. Eksperta 19.03.02, 07:22
                        1) Pracodawca nie bedzie bal sie zatrudnic kobiete, w obawie, ze zajdzie w
                        ciaze i bedzie blokowac mu etat na dlugie miesiace
                        2) Kobieta w ciazy czy z malym dzieckiem nie bedzie na sile brac zwolnien
                        lekarskich

                        • no-name1 Re: Do Sz. P. Eksperta 19.03.02, 17:28
                          aleks_ napisał(a):

                          > 1) Pracodawca nie bedzie bal sie zatrudnic kobiete, w obawie, ze zajdzie w
                          > ciaze i bedzie blokowac mu etat na dlugie miesiace
                          > 2) Kobieta w ciazy czy z malym dzieckiem nie bedzie na sile brac zwolnien
                          > lekarskich
                          >

                          Trafny punkt widzenia.
                          Ale z drugiej strony to jest bardzo niebezpieczne. Wprowadzenie takich zapisow
                          jak proponujesz rozwiazuje wprawdze problem zatrudnienia, ale tworzy z kolei
                          identyczny problem pt. co zrobic, aby pracodawcy nie zwalniali kobiet w ciazy. Bo
                          wiadomo, ze kazdy (no moze kazdy) pracodawca zwolni w trybie natychmiastowym
                          kobiete, ktora zaszla w ciaze, majac do tego prawo. Przeciez nie bedzie chcial
                          placic za jej zwolnienia, porody, macierzynskie i inne przywileje.
                          Zadnymi przepisami nie zmieni sie faktu, ze kobieta w wieku reprodukcyjnym jest
                          potencjalnie podejrzana. Po prostu, lepszy jest facet i koniec kropka. I zeby nie
                          wiem co wymyslic i tak nie zmienimy podstawowego faktu, ze kobieta w ciazy to
                          problem dla pracodawcy. NO chyba zeby stworzyc program dotacji dla pracodawcy,
                          ktory ma ciezarna pracownice. Np. przez caly okres ciazy, urlopu macierzynskiego,
                          zwolnien lekarskich, pracodawca dostawal by np. zwolnienie podatkowe, albo cos
                          tam, trudno mi teraz wymyslic co. To by dopiero poprawilo sytuacje kobiet. To by
                          byla rewolucja. Wtedy mezczyzni stali by sie mniej warci dla swoich pracodawcow,
                          bo nie mozna by bylo na nich zarobic.
                          Co wy na to?
                          • lui5 Re: Do Sz. P. Eksperta 23.03.02, 14:53
                            no-name1 napisał(a):

                            > aleks_ napisał(a):
                            >
                            > > 1) Pracodawca nie bedzie bal sie zatrudnic kobiete, w obawie, ze zajdzie w
                            >
                            > > ciaze i bedzie blokowac mu etat na dlugie miesiace
                            > > 2) Kobieta w ciazy czy z malym dzieckiem nie bedzie na sile brac zwolnien
                            > > lekarskich

                            Dlaczego kobieta w ciąży to od razu blokowanie etatu na całe miesiące?
                            Teraz kobiety starają się raczej na siłę nie brać zwolnień lekarskich, mimo iż
                            czasami powinny.
                            > >
                            >

                            > Bo
                            > wiadomo, ze kazdy (no moze kazdy) pracodawca zwolni w trybie natychmiastowym
                            > kobiete, ktora zaszla w ciaze, majac do tego prawo. Przeciez nie bedzie chcial
                            > placic za jej zwolnienia, porody, macierzynskie i inne przywileje.

                            Pracodawca płaci tylko za pierwsze 30 dni zwolnienia, zasiłek macierzyński i
                            wychowawczy płaci ZUS, zasiłek porodowy już chyba jest chyba tylko dla
                            najbiedniejszych.
                            Co masz na myśli pisząc o innych przywilejach?
                  • no-name1 Re: Do Sz. P. Eksperta 19.03.02, 17:16
                    znajomość właściwych i
                    > skutecznych metod aby wychować mądrego, wrażliwego i inteligentnego człowieka -
                    >
                    > umiejętność ich zastosowania - to kompetencja bardzo istotna, po analizie
                    > której pracodawca może zorientować się czy ma do czynienia z wartościowym
                    > kandydatem czy nie. Niezbędna do tego jednak jest znajomość wlaściwych metod
                    > rekrutacji, rozmowa wstępna na temat kompetencji a nie planów rodzinnych. Tak
                    > piszą we wszystkich podręcznikach zarządzania zasobami ludzkimi - ale z
                    > praktyki wynika, że niewiele kto je czyta. Pozdrawiam
                    >


                    Piekne to. Proponuje wszystkim matkom wpisac w CV takie zdanko: 'znajomość
                    właściwych i skutecznych metod aby wychować mądrego, wrażliwego i inteligentnego
                    człowieka -umiejętność ich zastosowania'. Toz to rzeczywiscie powalajace
                    kwalifikacje. Ja tam od razu bym Cie zatrudnila. Chociaz nie wiem jak Ci z oczu
                    patrzy.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka