ari1 04.02.02, 14:28 Jak mam przekonać pracodawcę, że będąc samotną matką mogę pracować równie dobrze jak osoba bezdzietna? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ari1 Re: Mieć dziecko i znaleźć pracę 11.02.02, 14:37 Czy na prawdę nikt nie ma nic do powiedzenia na ten temat? Odpowiedz Link Zgłoś
annaszczepanik Re: Mieć dziecko i znaleźć pracę 12.02.02, 11:15 Mam ten sam problem i też próbuje zadać to pytanie. Znam cztery języki, wykształcenie wyższe, podyplomowe, kilkanaście szkoleń i kursów specjalistycznych, doświadczenie w pracy w dobrych, duzych międzynarodowych firmach (jeszcze wtedy nie miałam dziecka ...), mam nawet dwa zawody a teraz uczę się trzeciego nie mówiąc o ogolnym obyciu i innych atutach ... szukam pracy nie chwaląc się już ze dwa lata ... do tego wszystkiego jest oczywiście dziecko ... myślę, że powinnyśmy stworzyć jakieś stronnictwo może stowarzyszenie albo ruch ... walki bezrobotnych kobiet z dziećmi o pracę. Co Ty na to ? a może własna firma ? Odpowiedz Link Zgłoś
ari1 Re: Mieć dziecko i znaleźć pracę 12.02.02, 13:56 Droga Aniu, dzięki za zainteresowanie. Szkoda, że nie wykazał go pan ekspert ( a może nie wiedział co odpowiedzieć?:-( ). Czytałam chyba twój post o powrocie do pracy po urlopie. Ja też jestem na urlopie wychowawczym - moje dziecko ma dwa lata i myślę o powrocie do pracy od września. Wtedy kończy mi się umowa o pracę zasiłek itd. Niestety nie mam tak świetnych kwalifikacji jak ty. Mam skończone studia, wkrótce się obronię, znam dobrze angielski i dogadan się po rosyjsku i francusku. Pracowałam od 98 roku ale to raczej była praca tylko po to aby jakoś przetrwać studia i nie bardzo jest się czym chwalić. Jestem jak najbardziej za aby coś robić. Niestety jestem trochę sceptycznie nastawiona do stowarzyszeń - wydaje mi się, że mają małą skuteczność. Ale może jestem w błędzie. Też myślałam o własnej firmie. Niestety wydaje mi się, że nie mam jakiegoś pewnego pomysłu i trochę mam cykora. Ale wydaje mi się, że o wiele łatwiej było by mi działać z kimś. Jestem otwarta na wszystkie propozycje. Pisz na forum lub na mój adres. Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
annaszczepanik Re: Mieć dziecko i znaleźć pracę 12.02.02, 16:40 oczywiście z tym stowarzyszeniem to byl żart ... choć może nie jest to głupi pomysl ... skontaktuje się z tobą bezpośrednio, ale tak czy inaczej dobrze by było żeby wypowiedzial się p. "ekspert" - jeżeli już się zadeklarowal ... jako "ekspert" ... a co do moich kwalifikacji ... widzisz sama że są raczej przeszkodą w zdobyciu pracy niż pomocą ... pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
krafal Re: Mieć dziecko i znaleźć pracę 12.02.02, 17:34 Mozna tu zaobserwowac taka regule ze kierownicy nie potrafia rozumowac w sposob logiczny. Jezeli jedna z pan ma wysokie kwalifikacje i dwojke dzieci to z duzym prawdopodobienstwem mozna przypuszczac ze nie bedzie miala kolejnego dziecka a przynajmnej to ryzyko (w rozumieniu pracodawcy jest minimalne). Jezeli bylbym logicznie postepujacym pracodawca to nie sprawialoby mi roznicy czy: 1)zatrudnic kobiete z z dziecmi gdzie ryzyko macierzynstwa jest niewielkie a sprawe urlopu spowodowanego choroba dziecka mozna rozwiazac poprzez dodatek do pensji pokrywajacy koszt wynajecia opiekunki do dziecka. Moze byc to wydatek nie podatkowany jezeli potrakuje sie go jako koszt niezbedny do prowadzenia dzialalnosci i rozliczany z pracodawca na podstawie faktur 2)mloda mezatke (przeciez na okres urlopu macierzynskiego mozna zatrudnic pracownika tymczasowego z wyraznie okreslonym koncem kontraktu) 3)mezczyzne – przeciez koszty punktu 1 i 2 nie sa znaczace w skali wydatkow firmy, nie zmniajsza jej konkurencyjnosci na rynku, nie spowoduja spadku sprzedazy a moga poprawic satysfakcje pracownika a co za tym idzie jego wydajnosc. Wszystko to zdaje sie potwierdzac regule ze kierownictwo sredniego szczebla nie potrafi postepowac logicznie a dostalo awans dzieki prawu natury o eliminowaniu idiotow z procesu produkcyjnego przedsiebiorstwa. A moze tez dlatego ze kierownictwo naczelne nie chce miec pod soba osob inteligentnych (ryzyko przejecia stanowiska przez podwladnego), a poza tym idiotami latwiej sie kieruje. Napisalem tyle i w takim tonie poniewaz jestem rozgoryczony tym ze moja zona nie moze znalezc pracy od partu miesiecy, co moze byc spowodowane tym ze ma dziecko. Na szczescie na rozmowie kwalifikacyjnej nie spodkala sie z upokarzajacym pytaniem czy ma dziecko, jednakze pytanie takie pojawilo sie w ankiecie wypelnianej przez nia po rozmowie. Co do dzialow personalych to mozna powiedziec ze w wiekszosci pracuja tam kobiety (matki dzieci). Gdzie ta solidarnosc i zrozumienie Dla poprawy humoru odsylam wszystkich do ksiazek Scotta Adamsa („The Dilbert Rule...”, „The Joy of Work…”, The Dilbert Future… etc.”. To pomoze zrozumiec motywy postepowania kierowniactwa Pozdrawiam Rafal Odpowiedz Link Zgłoś
ask29 do Ani 20.02.02, 23:12 Witaj Aniu! Przeczytałam Twój post. Jesteś bardzo wykształconą osobą i na pewno znajdziesz pracę. Twoja sytuacja podobna jest do mojej. Wiem, że zbyt wysokie kwalifikacje mogą być pewną przeszkodą - pracodawcy boją się, że praca u nich nie będzie zbyt satysfakcjonująca i będziesz chciała ją zmienić. Ciekawa jestem w jakim mieście szukasz pracy? pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twojego maleństwa, Ania. Odpowiedz Link Zgłoś
ask29 Re: Mieć dziecko i znaleźć pracę 20.02.02, 23:01 Jestem przekonana, że samotna matka może być lepszą pracownicą niż osoba bezdzietna ponieważ jest świetnie zorganizowana, odpowiedzialna, a będąc jedynym żywicielem rodziny z pewnością będzie sumiennie wykonywać obowiązki. Również ja jestem samotną matką, mam pracę na pół etatu, jestem osobą bardzo aktywną zawodowo i trudno byłoby mi wytrzymać bez pracy. Myślę, że jest to dobre rozwiązanie właśnie dla mam małych dzieci. Szkoda tylko, że takich ofert jest niewiele. pozdrawiam wszystkie samotne mamy Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ari1 Do Sz. P. Eksterta 28.02.02, 16:28 Dlaczego nie odpowiada Pan na moje pytanie? Odpowiedz Link Zgłoś
annaszczepanik Re: Do Sz. P. Eksterta 28.02.02, 21:24 myślę, że p. ekspert niewiele może powiedzieć na ten temat. Przyznam Ci się szczerze, że sama bylam doradcą personalnym wiele lat - p. Ekspert chyba był wtedy na etapie matury ... ale cóż czasy się zmieniają i na tym może polega jego przewaga. Miałam do czynienia w swojej pracy zawodowej z takimi lalusiami ... oni niewiele mają do powiedzenia na tematy zasadnicze ... tylko to co wyczytają z podręczników w ramach MBA. Jedyne co możemy zrobić to dużo szumu wokół sprawy. Dużo pytań, dużo komentarzy i dużo gorzkiej prawdy. A p. Expert podejrzewam że znowu jest na zwolnieniu. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
marcin.balcerzak Re: Do Sz. P. Eksterta 01.03.02, 14:35 Szanowni Państwo, W świetle dość niemiłych uwag, jakie spotykają mnie z Państwa strony chciałbym przypomnieć, że: - wykonuję pełnoetatową pracę (czy nawet ponadetatową) w swojej firmie, a odpowiadam na pytania na forum bezpłatnie i wtedy, gdy mam na to czas (niekiedy po 2 miesiącach); gdy charakter dyskusji to umożliwia staram się odpowiadać w sposób pełny i rzetelnie; tematy wybieram, kierując się niekiedy przypadkiem, ale po jakimś czasie powracam do starszych listów - pytań jest sporo, nie mam obowiązku brać udział we wszytkich wątkach (jest to forum, a nie indywidualne konsultacje) - Panie ari1 oraz Anna Szczepanik jeśli mnie nie lubią (a wnioskuję to zwłaszcza ze złośliwych komentarzy p. Ani typu: " 'ekspert' ", "znowu na zwolnieniu" i "laluś") nie muszą przecież wchodzić na tę podstronę i kontynuować takich dyskusji). Teraz do p. Ani - skoro była Pani sama doradcą personalnym nie rozumiem, dlaczego deprecjonuje Pani ten zawód, działa Pani chyba w ten sposób na swoją niekorzyść (dość dziwne, jeśli od 2 lat nie może Pani znaleźć pracy). Nie wiem, dlaczego tak niepochlebnie się Pani o mnie wypowiada, skoro mnie Pani nawet nie zna i nawet nie wie ile mam lat (a mam ich 32, więc chyba z tym wiekiem maturalnym Pani nie trafiła). W każdej dziedzinie znaleźć można zapewne ludzi, którzy lepiej lub gorzej orientują się w swojej dziedzinie; ja mam o sobie w miarę dobre mniemanie. Co ciekawego Pani sama powiedziała ari1? Temat tego forum jest dość niewdzięczny i być może dla części z Państwa (zachowujących zwykle anonimowość) forum staje się sposobem wyrażenia swojej frustracji. Mam nadzieję, że nie oczekują Państwo ode mnie wskazywania "cudownych sposobów" na poradzenie sobie z określoną trudną sytuacją, bo zwykle takich nie ma. Podobnie jest z sytuacją p. ari1: potencjalny pracodawca nie ma prawa pytać Pani o tak osobiste sprawy jak opieka nad dziećmi. Proponuję nie wskazywać w pierwszym kontakcie z pracodawcą spraw osobistych (też na etapie dokumentów); jedyny sposób, jaki przychodzi mi do głowy, to ewentualne późniejsze zapewnienia a zagwarantowanej opiece nad dzieckiem. Poznałem też podczas mojej pracy firmy "z ludzką twarzą", ale trzeba ich po prostu długo szukać. Pracodawca "wyrachowany" rzeczywiście mógłby się też kierować tym, iż może nie będzie Pani w najbliższym czasie rozbudowywać rodziny. Pozdrawiam, MB Odpowiedz Link Zgłoś
ari1 Re: Do Sz. P. Eksterta 01.03.02, 14:53 Drogi Panie Ekspercie! Zadając pytanie o brak odpowiedzi na moje pytanie wcale nie miałam zamiaru robić Panu jakiejkolwiek przykrości. Zauważyłam po prostu, że odpowiedzał Pan na wątki o wiele późniejsze od mojego - to wszystko. Pańska odpowiedź tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że trzeba udawać że DZIECKA NIE MA. Może dobrym wyjściem jest wymiana dowodu osobistego na nowy? O ile dobrze pamiętam tam nie ma wpisanych dzieci. Pozdrowionka. Odpowiedz Link Zgłoś
annaszczepanik Re: Do Sz. P. Eksterta 02.03.02, 17:42 Przepraszam, ale chciałam Pana trochę sprowokować. Wiedziałam, że bez takiej prowokacji nasz temat zostanie zapomniany i porzucony. Czasami właśnie prowokacja jest potrzebna żeby ruszyć sprawę z miejsca. A pana odpowiedz dała mi wiele do myślenia - jednak odezwał się pan dopiero teraz. Temat jest bardzo trudny, wszyscy zdają sobie z tego sprawę i niewiele kto zna odpowiedż na takie pytanie, jak i na wiele innych. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że udział w formum nie jest Pana obowiązkiem i przepraszam jeżeli Pana obraziłam. Proszę więcej nie brać do siebie takich uwag, raczej może obrócić w żart ???? Tak czy inaczej pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów w pracy zawodowej. Odpowiedz Link Zgłoś
jop Re: Do Sz. P. Eksperta 05.03.02, 09:50 annaszczepanik napisał(a): > Przepraszam, ale chciałam Pana trochę sprowokować. A właściwie w jakim celu i do czego? Nie masz czegoś lepszego do roboty niż obrażanie Bogu ducha winnych ludzi i wyzywanie ich od lalusiów? > Wiedziałam, że bez takiej > prowokacji nasz temat zostanie zapomniany i porzucony. I dobrze byłoby, żeby wreszcie został. To już się nudne robi - jak w wątku "Czy pracodawcy pozwolą nam rodzić dzieci", gdzie można sobie obejrzeć pełen wachlarz frustracji i niezły koncert dawania upustu postawie roszczeniowej. >Czasami właśnie >prowokacja jest potrzebna żeby ruszyć sprawę z miejsca. A jak właściwie sobie wyobrażasz to ruszenie sprawy z miejsca? Że jedna odpowiedź eksperta na forum w cudowny magiczny sposób zmieni dziesiątki lat przyzwyczajeń i przepędzi recesję? >A pana odpowiedz dała > mi wiele do myślenia - jednak odezwał się pan dopiero teraz. Temat jest bardzo > trudny, wszyscy zdają sobie z tego sprawę i niewiele kto zna odpowiedż na takie > pytanie, jak i na wiele innych. Akurat rozwiązanie takiej sytuacji jaką obecnie mamy jest teoretycznie proste: potrzebny nam solidny wzrost gospodarczy, taki, kiedy to pracodawcy będą szukali pracowników a nie odwrotnie i o dobrych będą dbali, oraz mechanizmy pozwalające kobietom na godzenie pracy z opieką nad dziećmi. Żadne cudowne metody i sposoby nie mają tu racji bytu. Osobiście chcę wierzyć, że kobieta posiadająca dziecko może być równie dobrym pracownikiem, jak bezdzietny singiel, ale - z całym szacunkiem - jeden zaobserwowany dość paskudny przypadek osoby, która pracownikiem była tragicznym, a roszczenia i oczekiwania miała księżycowe a przy każdej okazji podkreślała, że jej się coś należy/ ona tego nie zrobi/ nie załatwi/ etc. bo ma dziecko, wyrobił we mnie postawę drobnej podejrzliwości do zatrudniania kobiet z małymi dziećmi. JoP Odpowiedz Link Zgłoś
ari1 Do jopa 05.03.02, 14:58 jop napisał(a): temat zostanie zapomniany i porzucony. > > I dobrze byłoby, żeby wreszcie został. To już się nudne robi - jak w wątku "Czy > > pracodawcy pozwolą nam rodzić dzieci", gdzie można sobie obejrzeć pełen wachlar > z > frustracji i niezły koncert dawania upustu postawie roszczeniowej. Jak coś Cię bezpośrednio nie dotyczy to nie mów od razu, że jest nudne. Chyba liczba głosów oddanych na ten wątek świadczy o czymś innym. Frustracje przeżywa chyba znakomita większość bezrobotnych, a nie tylko matki. A pytanie o swoje prawa to chyba nie jest postawa roszczeniowa. > > > > Akurat rozwiązanie takiej sytuacji jaką obecnie mamy jest teoretycznie proste: > potrzebny nam solidny wzrost gospodarczy, taki, kiedy to pracodawcy będą szukal > i > pracowników a nie odwrotnie i o dobrych będą dbali, oraz mechanizmy pozwalające > > kobietom na godzenie pracy z opieką nad dziećmi. To to akurat wszyscy wiemy. Pytaniem jest jak sobie radzić w istniejącej sytuacji. > Osobiście chcę wierzyć, że kobieta posiadająca dziecko może być równie dobrym > pracownikiem, jak bezdzietny singiel, ale - z całym szacunkiem - jeden > zaobserwowany dość paskudny przypadek osoby, która pracownikiem była tragicznym > , > a roszczenia i oczekiwania miała księżycowe a przy każdej okazji podkreślała, ż > e > jej się coś należy/ ona tego nie zrobi/ nie załatwi/ etc. bo ma dziecko, wyrobi > ł > we mnie postawę drobnej podejrzliwości do zatrudniania kobiet z małymi dziećmi. Bardzo słusznie - oparłeś swoje poglądy na podstawie jednego reliktu z poprzedniej epoki. Czasy się zmieniły i podejście większości pracowników do pracy też. Wszystkich - zarówno kobiet z dziesiątką dzieci jak i wolnych facetów. Trzeba wypruwać sobie żyły i wazelinować na maksa, prawda? Ja znam mnóstwo ludzi (przeważnie bezdzietnych), którzy w pracy kierują się zasadą "mało pracuj, dużo stękaj" i dobrze na tym wychodzą. Tak łatwo jest oceniać ludzi po pozorach, trochę trudniej wniknąć troszkę głębiej i zobaczyć co tak zaprawdę sobą reprezentuje. Tego właśnie zarówno tobie, jak i sobie życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
jop Re: Do jopa 05.03.02, 17:13 ari1 napisał(a): > jop napisał(a): > > temat zostanie zapomniany i porzucony. > > > > I dobrze byłoby, żeby wreszcie został. To już się nudne robi - jak w wątku > "Czy > > > > pracodawcy pozwolą nam rodzić dzieci", gdzie można sobie obejrzeć pełen wa > chlar > > z > > frustracji i niezły koncert dawania upustu postawie roszczeniowej. > Jak coś Cię bezpośrednio nie dotyczy to nie mów od razu, że jest nudne. Chyba > liczba głosów oddanych na ten wątek świadczy o czymś innym. Dotyczy, to po pierwsze primo, a po drugie primo - nie lubię prowokatorów rzucających pytania, na które nie ma odpowiedzi, tylko po to, żeby się komuś wypłakać w rękaw, jacy to oni są biedni, a reszta świata okrutna. > Frustracje przeżywa chyba znakomita większość bezrobotnych, a nie tylko matki. O, widzisz. Coś jednak zaczynasz rozumieć. Sytuację mamy ogólnie trudną, wielu znakomitych fachowców jest bez pracy, więc zwalanie tego, że się jest bez pracy na niedobrych pracodawców, którzy matek z dziećmi nie chcą do pracy przyjmować, jest bez sensu. > A pytanie o swoje prawa to chyba nie jest postawa roszczeniowa. Prawo do pracy było zapisane w konstytucji poprzedniego ustroju, którego specjalnie mile nie wspominam. Puk, puk, czasy się zmieniły. >Pytaniem jest jak sobie radzić w istniejącej sytuacji. I ekspert na forum ma to podpowiedzieć? Rany boskie, cudotwórca jakiś. "Używaj czerwonej szminki zamiast różowej, a wszędzie cię przyjmą"? Sorry, ale wystarczy mieć IQ powyżej, że nie ma cudownego rozwiązania. A jak już koniecznie chcesz rady, to proszę bardzo: 1) Próbować, próbować, próbować. Kolega właśnie znalazł pracę po 9 miesiacach szukania i wysłaniu kilkuset CV. A już był bliski załamania. Statystycznie pracę w końcu się znajdzie. 2) W międzyczasie cośkolwiek robić - kursy, wolontariat, żeby nie zardzewieć i mieć coś nowego do CV wpisać. 3) Nie poruszać tematu posiadania dziecka w ogóle, jeśli nie jest to wyraźnie wymagane (np. dostajesz ankietę do wypełnienia i taka rubryczka tam jest). 4) Jeśli zostanie się zapytanym wprost, w żadnym wypadku faktu posiadania dziecka nie ukrywać (u mnie ktoś, kto ukrył coś znacząco istotnego dla pracy, zaliczyłby wylot natychmiast po odkryciu sprawy). 5) Informując o posiadaniu dziecka podkreślać, że ma zapewnioną wystarczającą opiekę i nasze zajmowanie się nim nie będzie kolidowało z pracą - że nie będziemy zwalniać się co tydzień, bo młode boli gardło, albo urywać się pół godziny wcześniej, bo przedszkole zamykają. > Bardzo słusznie - oparłeś swoje poglądy na podstawie jednego reliktu z > poprzedniej epoki. Czasy się zmieniły i podejście większości pracowników do pra > cy > też. Wszystkich - zarówno kobiet z dziesiątką dzieci jak i wolnych facetów. Bez pracy nie ma kołaczy - że rzucę banałem. > Trzeba wypruwać sobie żyły Kolejny mit. Przeważnie przejawiany przez żałosnych frustratów, odwalających jakąś ogłupiającą robotę od 8 do 16 za kwotę poniżej średniej krajowej, patrzącym z mieszaniną podziwu, zazdrości i niechęci na tzw. japiszonów. >i wazelinować na maksa, prawda? Skoro tak twierdzisz, to pewnie sądzisz po sobie, bo ja nawet nie wiem, co to jest. > Ja znam mnóstwo ludzi (przeważnie bezdzietnych), którzy w pracy kierują się > zasadą "mało pracuj, dużo stękaj" i dobrze na tym wychodzą. Ach, od razu widać, że pracujących znajomych masz głównie w budżetówce. JoP Odpowiedz Link Zgłoś
ari1 Re: Do jopa 06.03.02, 14:23 jop napisał(a): > Dotyczy, to po pierwsze primo, a po drugie primo - nie lubię prowokatorów > rzucających pytania, na które nie ma odpowiedzi, tylko po to, żeby się komuś > wypłakać w rękaw, jacy to oni są biedni, a reszta świata okrutna. Po pierwsze to chyba niewiele rozumiesz z sensu forum - chodzi chyba głównie o to aby podzielić się doświadczeniami i poznać inny punkt widzenia. Po drugie nikt tu się nie wypłakuje. Chciałam się tylko dowiedzeć czy posiadanaie dziecka może mieć dla pracodawcy jakieś pozytywne strony, albo przynajmniej brak negatywnych. > > Frustracje przeżywa chyba znakomita większość bezrobotnych, a nie tylko ma > tki. > > O, widzisz. Coś jednak zaczynasz rozumieć. Sytuację mamy ogólnie trudną, wielu > znakomitych fachowców jest bez pracy, więc zwalanie tego, że się jest bez pracy > > na niedobrych pracodawców, którzy matek z dziećmi nie chcą do pracy przyjmować, > > jest bez sensu. Ciekawe tylko czemu najwięcej bezrobotnych fachowców to kobiety. > > >Pytaniem jest jak sobie radzić w istniejącej sytuacji. > > I ekspert na forum ma to podpowiedzieć? Rany boskie, cudotwórca jakiś. "Używaj > czerwonej szminki zamiast różowej, a wszędzie cię przyjmą"? Sorry, ale wystarcz > y > mieć IQ powyżej, że nie ma cudownego rozwiązania. Wystarczy mieć IQ przeciętne i umieć czytać, żeby zobaczyć, że nikt tu nie oczekiwał cudownej rady i rozwiązania problemów tylko DYSKUSJI. Piszasz kilka razy o frustracji. Czytając jednak twoje posty mam wrażenie, że to właśnie ty jesteś w tym towarzystwie najbardziej sfrustrowany (tylko czym?) i potrzebujesz się troszkę rozładować. Jeśli się mylę, to wybacz, drogi Jopie. Odpowiedz Link Zgłoś
jop Re: Do jopa 06.03.02, 15:26 ari1 napisał(a): > jop napisał(a): > Po pierwsze to chyba niewiele rozumiesz z sensu forum - chodzi chyba głównie o > to aby podzielić się doświadczeniami i poznać inny punkt widzenia. Po drugie > nikt tu się nie wypłakuje. Ktoś się podzielił doświadczeniami, poza wyżalaniem się, że jest wspaniały(a) ale nikt go nie chce, a pracodawcy są niedobrzy? >Chciałam się tylko dowiedzeć czy posiadanaie dziecka może > mieć dla pracodawcy jakieś pozytywne strony, albo przynajmniej brak negatywnych > . Jeśli nie ma wpływu na pracę (a nie powinno, zarówno posiadanie, jak i brak takowego), to jest ortogonalne w stosunku pracy. (Czyli nie ma żadnych.) > Ciekawe tylko czemu najwięcej bezrobotnych fachowców to kobiety. No, czemu? Bo na jednej liście dyskusyjnej ktoś ostatnio napisał, że faceci spotykają się z taką samą dyskryminacją ze względu na wojsko. > Wystarczy mieć IQ przeciętne i umieć czytać, żeby zobaczyć, że nikt tu nie > oczekiwał cudownej rady i rozwiązania problemów tylko DYSKUSJI. Oczywiście, te bluzgi pod adresem eksperta, nachalne domaganie się odpowiedzi, wyzywanie od lalusiów z teczkami i wrzaski, że na pewno nie odpowie, bo nie wie, były tak dla jaj. I bardzo dużo wniosły do dyskusji, naprawdę. > Piszasz kilka razy o frustracji. Czytając jednak twoje posty mam wrażenie, że t > o > właśnie ty jesteś w tym towarzystwie najbardziej sfrustrowany (tylko czym?) i > potrzebujesz się troszkę rozładować. > Jeśli się mylę, to wybacz, drogi Jopie. Owszem. Czytanie tekstów o tym, jak ktoś bardzo chciałby podyskutować, a jak dotąd nie napisał niczego, co możnaby uznać za jakoś konstruktywny głos w dyskusji, wzbudza moją głęboką frustrację. JoP Odpowiedz Link Zgłoś
ari1 Re: Do jopa 08.03.02, 14:28 jop napisał(a): > Ktoś się podzielił doświadczeniami, poza wyżalaniem się, że jest wspaniały(a) > ale nikt go nie chce, a pracodawcy są niedobrzy? To, co przedstawiasz w tak cynicznym tonie, też jest doświadczeniem. Pan Ekspert oraz Ty również przedstawiacie swój punkt widzenia - jakaś dyskusja się jednak toczy. > > >Chciałam się tylko dowiedzeć czy posiadanaie dziecka może > > mieć dla pracodawcy jakieś pozytywne strony, albo przynajmniej brak > negatywnych > > . > > Jeśli nie ma wpływu na pracę (a nie powinno, zarówno posiadanie, jak i brak > takowego), to jest ortogonalne w stosunku pracy. (Czyli nie ma żadnych.) Jednak często w ofertach pracy znajdują się wymagania dotyczące cech osobowości np. odpowiedzialny czy zorganizowany. A akutat tych rzeczy najlepiej nauczysz się wychowując dziecko. Jak również większej wytrzymałości na zmęczenie i stres. > Bo na jednej liście dyskusyjnej ktoś ostatnio napisał, że faceci > spotykają się z taką samą dyskryminacją ze względu na wojsko. Wojsko akurat można odrobić. > > Oczywiście, te bluzgi pod adresem eksperta, nachalne domaganie się odpowiedzi, > wyzywanie od lalusiów z teczkami i wrzaski, że na pewno nie odpowie, bo nie > wie, były tak dla jaj. I bardzo dużo wniosły do dyskusji, naprawdę. Zgodzę się z Tobą, że nie należy bluzgać ekspertowi. Dodam też, że na forum o rozmowie kwalifikacyjnej ekspert oberwał gorzej. Ale dlaczego się nie domagać odpowiedzi? Po za tym dzięki tym bluzgom sam włączyłeś się w rozmowę. A tak na marginesie - niestety wiele spraw daje się załatwić tylko przez upierdliwość i czasami chamstwo. > > > Owszem. Czytanie tekstów o tym, jak ktoś bardzo chciałby podyskutować, a jak > dotąd nie napisał niczego, co możnaby uznać za jakoś konstruktywny głos w > dyskusji, wzbudza moją głęboką frustrację. To bardzo mi Ciebie żal, że frustrujesz się z tak błachego powodu. Co będzie gdy to Ciebie dopadną jakieś prawdziwe problemy i niepowodzenia? > Odpowiedz Link Zgłoś
jop Re: Do jopa 11.03.02, 10:45 ari1 napisał(a): > jop napisał(a): > > > To, co przedstawiasz w tak cynicznym tonie, też jest doświadczeniem. Pan Eksper > t > oraz Ty również przedstawiacie swój punkt widzenia - jakaś dyskusja się jednak > toczy. A gdzie w mojej wypowiedzi cynizm, bo nie widzę? > Jednak często w ofertach pracy znajdują się wymagania dotyczące cech osobowości > np. odpowiedzialny czy zorganizowany. A akutat tych rzeczy najlepiej nauczysz s > ię > wychowując dziecko. Jak również większej wytrzymałości na zmęczenie i stres. Taaa, klasyczne dowartościowanie się sfrustrowanych gospodyń domowych. To było złośliwe w zamierzeniu. A teraz konkrety. Stres spowodowany ryczącym niemowlakiem nie ma nic wspólnego ze stresem np. dealera w banku. Dom i praca to dwa zupełnie różnie obszary, nie można wyrokować, jaki ktoś będzie w pracy na podstawie tego, jak zachowuje się w domu. Poza tym to gie prawda, że posiadanie dziecka uczy zorganizowania i odpowiedzialności. Znam zarówno doskonale zorganizowanych bezdzietnych, jak i totalnie niedorobionych dzieciatych, którzy, jak mam wrażenie, żyją tylko dzięki temu, że jedni bądź drudzy rodzice sypną forsą, wpadną posprzątać, zrobią pranie i podrzucą jakieś żarcie. (Zestaw odwrotny też się oczywiście trafia.) Więc proszę nie pitolić, że dorobienie się dziecka czegokolwiek uczy, bo to nie jest to ani konieczne, ani powszechne, to są cechy osobowości średnio zależne od rozmnażania. > Wojsko akurat można odrobić. Dziecko też. To się "odchowanie" nazywa. > Zgodzę się z Tobą, że nie należy bluzgać ekspertowi. Dodam też, że na forum o > rozmowie kwalifikacyjnej ekspert oberwał gorzej. I to ma być powód do dumy? Sukces dnia rozmemłanej pańci w papilotach i szlafroku: "dokopałam ekspertowi na forum"? > Ale dlaczego się nie domagać > odpowiedzi? Bo odpowiadanie na pytania nie należy do obowiązków służbowych tych ludzi i nikt im za to nie płaci, robią to w wolnym czasie w ramach możliwości. Zapewne mają masę innych rzeczy do roboty, z zarobieniem na chlebek na czele i nachalne domaganie się odpowiedzi, zwłaszcza w takim tonie, jest po prostu burakowate. >Po za tym dzięki tym bluzgom sam włączyłeś się w rozmowę. Pff, nie wiem, skąd ta pewność, że jestem akurat facetem, ale niech Ci będzie. > A tak na marginesie - niestety wiele spraw daje się załatwić tylko przez > upierdliwość i czasami chamstwo. Yes, yes, a od uzyskania odpowiedzi na forum zależy czyjeś życie i zdrowie i w związku z tym nie należy przebierać w środkach. > To bardzo mi Ciebie żal, że frustrujesz się z tak błachego powodu. Co będzie gd > y > to Ciebie dopadną jakieś prawdziwe problemy i niepowodzenia? Tak już mam. A patrzenie jak ktoś w dodatku nie ma pojęcia o ortografii, to nawet jeszcze bardziej. JoP Odpowiedz Link Zgłoś
annaszczepanik Re: Do jopa 12.03.02, 09:38 A jednak znów zabierasz głos w naszej sprawie. Tak na marginesie ... współczuje Twojej mamie i informuje,że papiloty już dawno wyszły z mody. A ja dzięki dziecku zrozumiałam co mnie najbardziej interesuje i czego chce w życiu. Długo szukałam pracy na rózne sposoby, wreszcie postanowiłam załozyć wlasną firmę. Robię wreszcie to co mnie interesuje, to co zawsze chciałam robić, o czym marzyłam wtedy gdy siedziałam w biurze Doradztwa Personalnego, i zastanawiałam sie po co mi właściwie taka biznesowa maskarada i sekciarstwo. Teraz zajmuje sie tym co zawsze chciałam - całkowicie zmieniłam branżę - i wychodzę na tym jeszcze lepiej niż jak pracowałam. A zapewniam Cię, że było całkiem nieżle. Gdyby nie dziecko - w życiu bym się na to nie zdecydowała. Siedziałabym sfrustrowana w jakimś dusznym biurze, w koszmarnym żakieciku i białej bluzce - od rana do wieczora, i nic bym nie miała z tego dla siebie. Teraz przynajmniej realizuje swoje marzenia i .... mogę rodzić kolejne dzieci .... ... a kolega (czy koleżanka ???) jest jeszcze lepszy (a) w bluzgach ode mnie. Pozdrawiam i życzę większego zaufania do kobiet i matek z dziećmi. Odpowiedz Link Zgłoś
jop Re: Do jopa 12.03.02, 11:46 annaszczepanik napisał(a): > A jednak znów zabierasz głos w naszej sprawie. Tak na marginesie ... współczuje > > Twojej mamie Khe? Podkręć jasność wypowiedzi. >i informuje,że papiloty już dawno wyszły z mody. Nie wiem, nie używam. A co, ubodło stwierdzenie o rozmemłaniu? > A ja dzięki dziecku zrozumiałam co mnie najbardziej interesuje i czego chce w > życiu. Długo szukałam pracy na rózne sposoby, wreszcie postanowiłam załozyć > wlasną firmę. Robię wreszcie to co mnie interesuje, to co zawsze chciałam > robić, o czym marzyłam wtedy gdy siedziałam w biurze Doradztwa Personalnego, i > zastanawiałam sie po co mi właściwie taka biznesowa maskarada i sekciarstwo. > Teraz zajmuje sie tym co zawsze chciałam - całkowicie zmieniłam branżę - i > wychodzę na tym jeszcze lepiej niż jak pracowałam. A zapewniam Cię, że było > całkiem nieżle. Gdyby nie dziecko - w życiu bym się na to nie zdecydowała. > Siedziałabym sfrustrowana w jakimś dusznym biurze, w koszmarnym żakieciku i > białej bluzce - od rana do wieczora, i nic bym nie miała z tego dla siebie. > Teraz przynajmniej realizuje swoje marzenia i .... mogę rodzić kolejne > dzieci .... No to o co Ci, <pierwszy bluzg> do jasnej cholery </pierwszy bluzg> chodzi? Siedź sobie w domu, rodź dzieci, realizuj się w pieluchach, cudownie, wspaniale, wszyscy się z tego cieszymy, będzie kto miał pracować na naszą emeryturę, albo zakładaj własną firmę w samym środku recesji, powodzenia, na pewno się uda. Tylko nie wypłakuj się po całym Internecie, że jesteś biedna i pokrzywdzona, i nikt Cię nie chce zatrudnić, bo Ty tak naprawdę nie chcesz pracować i dziecko jest dla Ciebie bardzo wygodnym pretekstem - no przecież Ty byś chciała, ale ci brzydcy pracodawcy nie chcą Cię zatrudnić. (Znasz taką grę "Dlaczego ty nie -tak ale"?) Zresztą doprawdy nie wiem, po co te żale, skoro i tak chcesz się na nich wszystkich wypiąć i zakładać własną firmę - tak dla sportu? > ... a kolega (czy koleżanka ???) Co za różnica? > jest jeszcze lepszy (a) w bluzgach ode mnie. Pokaz choć jeden mój tekst równej klasy jak ten, który byłaś uprzejma wrzucić ekspertowi. > Pozdrawiam i życzę większego zaufania do kobiet i matek z dziećmi. Na zaufanie trzeba zapracować, a podkopać je strasznie łatwo - wystarczy jedna cwana panienka, która mówi, że jej nie można zwolnić, bo jest samotną matką, a niech tylko ktoś spróbuje, to oskarży prezesów, że ją molestowali. JoP Odpowiedz Link Zgłoś
ari1 Re: Do jopa 12.03.02, 14:34 jop napisał(a): > > No to o co Ci, <pierwszy bluzg> do jasnej cholery </pierwszy bluzg> > chodzi? Siedź > sobie w domu, rodź dzieci, realizuj się w pieluchach, cudownie, wspaniale, > wszyscy się z tego cieszymy, będzie kto miał pracować na naszą emeryturę, albo > zakładaj własną firmę w samym środku recesji, powodzenia, na pewno się uda. > > Tylko nie wypłakuj się po całym Internecie, że jesteś biedna i pokrzywdzona, i > nikt Cię nie chce zatrudnić, bo Ty tak naprawdę nie chcesz pracować i dziecko > jest dla Ciebie bardzo wygodnym pretekstem - no przecież Ty byś chciała, ale ci > > brzydcy pracodawcy nie chcą Cię zatrudnić. (Znasz taką grę "Dlaczego ty nie -ta > k > ale"?) Zresztą doprawdy nie wiem, po co te żale, skoro i tak chcesz się na nich > > wszystkich wypiąć i zakładać własną firmę - tak dla sportu? Ten piękny tekścik, wraz z uwagami typu "sfrustrowana gospodyni domowa" i "rozmemłana pańcia w papilotach" pięknie się sam komentuje. Gdzie nabrałeś takich uprzedzeń? Piękny stek idiotycznych sterotypów. Czy wogóle coś zrozumiałeś z poprzedniej wypowiedzi? > > > ... a kolega (czy koleżanka ???) > > Co za różnica? Żadna > > > jest jeszcze lepszy (a) w bluzgach ode mnie. > > Pokaz choć jeden mój tekst równej klasy jak ten, który byłaś uprzejma wrzucić > ekspertowi. > > > Na zaufanie trzeba zapracować, a podkopać je strasznie łatwo - wystarczy jedna > cwana panienka, która mówi, że jej nie można zwolnić, bo jest samotną matką, a > niech tylko ktoś spróbuje, to oskarży prezesów, że ją molestowali. Byłeś tak oburzony gdy ekspert nazwany został lalusiem. A co sam robisz - wymyślasz coraz to nowe epitety określające kobiety prowadzące dom czy samotne matki. Oczywiście - jeśli jedna matka zachowuje się nie w porządku to trzeba skreślić wszystkie. A jeśli jakiś pracownik Cię okradnie - to co? Już nikogo więcej nie zatrudnisz? Czy nie zatrudnisz np. kogoś o takim samym kolorze oczu? Taka jest twoja logika. Mam wrażenie, że należysz do osób, które zawsze chcą powiedzieć ostatnie słowo. A że argumenty Ci się skończyły więc starasz się "dokopać pańciom w papilotach". Niech siedzą w kuchni i obierają ziemniaki. Wyjdź sobie kiedyś w wolnej chwili na dowolny plac zabaw i zobacz ile jest młodych matek - wykształconych, zadbanych, pogodnych i wcale nie sfrustrowanych. I zastanów się czy to, że ktoś zdecydował się poświęcić część czasu przeznaczonego na robienie kariery na wychowanie dziecka oznacza, że nie ma żadnych innych ambicji. A skoro tak Cię męczą te wypłakiwania i wyżalania to po co ciągle tu zaglądasz? Jesteś masochistą? Odpowiedz Link Zgłoś
jop Re: Do jopa 12.03.02, 16:57 ari1 napisał(a): > Ten piękny tekścik, wraz z uwagami typu "sfrustrowana gospodyni domowa" i > "rozmemłana pańcia w papilotach" pięknie się sam komentuje. Gdzie nabrałeś taki > ch > uprzedzeń? Z życia i obserwacji. >Piękny stek idiotycznych sterotypów. Czy wogóle coś zrozumiałeś z >poprzedniej wypowiedzi? "W ogóle" pisze się osobno. > > Byłeś tak oburzony gdy ekspert nazwany został lalusiem. A co sam robisz - > wymyślasz coraz to nowe epitety określające kobiety prowadzące dom czy samotne > matki. Ależ to nie dotyczy wszystkich kobiet prowadzących dom ani wszystkich samotnych matek - tylko specyficznego agresywno-sfrustrowanego podtypu. > Oczywiście - jeśli jedna matka zachowuje się nie w porządku to trzeba skreślić > wszystkie. A jeśli jakiś pracownik Cię okradnie - to co? Już nikogo więcej nie > zatrudnisz? Czy nie zatrudnisz np. kogoś o takim samym kolorze oczu? Jeśli ktoś będzie twierdził, że źle pracuje właśnie dlatego, że ma oczy niebieskie, to owszem - już nigdy nie zatrudnię kogoś z niebieskimi oczami. >Taka jest >twoja logika. Moja logika jest taka, że skoro ktoś twierdzi, że wolno mu się spóźniać do pracy, permanentnie się w tej pracy w ogóle nie pojawiać, urywać się kiedy się da i generalnie niewiele robić, a wszystko to tłumaczy byciem samotną matką - logiczne jest, że pracodawca będzie wolał samotnych matek już nie zatrudniać. Sorry, lajf iz brutal. > Mam wrażenie, że należysz do osób, które zawsze chcą powiedzieć ostatnie słowo. Oczywiście. > A > że argumenty Ci się skończyły więc starasz się "dokopać pańciom w papilotach". To rzuć jakimiś merytorycznymi argumentami. Czekam z niecierpliwością. > Niech siedzą w kuchni i obierają ziemniaki. > Wyjdź sobie kiedyś w wolnej chwili na dowolny plac zabaw i zobacz ile jest > młodych matek - wykształconych, zadbanych, pogodnych i wcale nie sfrustrowanych > . No właśnie. One się gromadnie jakoś nie wyżalają w Internecie i za to je lubię. > I zastanów się czy to, że ktoś zdecydował się poświęcić część czasu > przeznaczonego na robienie kariery na wychowanie dziecka oznacza, że nie ma > żadnych innych ambicji. Oczywiście, że nie, ale nie utyskuje, że nie może robić kariery, bo dziecko mu przeszkadza, tylko stawia sprawę jasno: teraz wychowuje dziecko i to jest jego wybór. > A skoro tak Cię męczą te wypłakiwania i wyżalania to po co ciągle tu zaglądasz? > Jesteś masochistą? Nie, lubię patrzeć, jak ludzie uczą się dyskutować. JoP Odpowiedz Link Zgłoś
annaszczepanik Re: Do jopa 13.03.02, 15:22 Oczywiście, że masz w tym wszystkim rację - pod warunkiem, że z tym co mówisz, piszesz, z wszystkimi Twoimi poglądami na zycie i na kobiety - jesteś szczęśliwy (a)., jeżeli się w tym realizujesz i sprawia ci to satysfakcję - z pewnością idziesz dobrą drogą. Zrobiła się niezła awantura - a to przecież chodzi o konkretne rady, sugestie - ja zrozumiałam, że nie miejsce tu na bluzgi i przeprosiłam, a Ty dalej się awanturujesz i wściekasz - myślę że nie ma o czym gadać. Odpowiedz Link Zgłoś
jop Re: Do jopa 13.03.02, 16:07 annaszczepanik napisał(a): > Oczywiście, że masz w tym wszystkim rację - pod warunkiem, że z tym co mówisz, > piszesz, z wszystkimi Twoimi poglądami na zycie i na kobiety - jesteś szczęśliw > y > (a)., jeżeli się w tym realizujesz i sprawia ci to satysfakcję - z pewnością > idziesz dobrą drogą. A dziękuję, rzeczywiście nie narzekam. >Zrobiła się niezła awantura E tam. Ty chyba solidnej awantury nie widziałaś. ;-) >- a to przecież chodzi o > konkretne rady, sugestie - ja zrozumiałam, że nie miejsce tu na bluzgi i > przeprosiłam, a Ty dalej się awanturujesz i wściekasz - myślę że nie ma o czym > gadać. Jasne, jasne, ale ja naprawdę chcę się dowiedzieć, co Wy, z Waszego punktu widzenia konkretnie proponujecie, żeby pracodawcy chętniej zatrudniali kobiety mające dzieci. Tylko _konkretnie_ - bez marudzenia, że niedobrzy, że powinni, że uprzedzenia. JoP Odpowiedz Link Zgłoś
ari1 Re: Do jopa 18.03.02, 16:01 jop napisał(a): > Jasne, jasne, ale ja naprawdę chcę się dowiedzieć, co Wy, z Waszego punktu > widzenia konkretnie proponujecie, żeby pracodawcy chętniej zatrudniali kobiety > mające dzieci. Tylko _konkretnie_ - bez marudzenia, że niedobrzy, że powinni, ż > e > uprzedzenia. > No właśnie, co tu można zaproponować? Bo czy ktoś mi uwierzy gdy powiem, że jak trzeba będzie to będę zostawać po godzinach, pracować w soboty i niedzielę i nie będę na coraz to nowych zwolnieniach? Co mam zrobić gdy zamiast o wykształcenie, umiejętności i wizje pytają się o plany rodzinne? Zaraz będzie, że marudzę i się wypłakuję. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że wszystkim bezrobotnym jest trudno, ale niektórym jest trudniej (np. też osobom w wieku przedemerytalnym). Będęc w ciąży pracowałam prawie do końca, dwa razy się spóźniłam do pracy i przez tydzień byłam na zwolnieniu. Nie poleciałam od razu do szefa powiedzieć o moim błogosławionym stanie tylko wstrzymałam się z tym dopóki nie było widać. Właśnie dlatego żeby ktoś mi nie wmawiał, że domagam się jakiegoś specjalnego traktowania. Pracowałam dokładnie tak samo jak przedtem a nawet więcej bo miałam więcej obowiązków. Wiem, że dziecko nie będzie mi przeszkadzać w pracy. Będzie miało zapewnioną opiekę. Czas, który poświęciłam na jego wychowanie (wychowanie - a nie spłodzenie i urodzenie) pozwolił mi wiele rzeczy przemyśleć a także trochę się dokształcić. Niestety nie wiem, jak mam o tym przekonać innych. Mam niestety wrażenie, że tak jak niektórzy myślą, że wszyscy polacy to złodzieje samochodów a blondynki są głupie, to inni, że matki źle pracują. Wystarczy jeaden przykład złej pracownicy i utrwala się opinia o cwanych panienkach, których nie można zwolnić. Pójście do pracy nie jest też tylko fanaberią sfrustrowanej gosposi. Jest to przeważnie konieczność. Albowiem odchowanie dziecka ( w odróżnieniu od pójścia do wojska) kosztuje. Kończę swoje marudzenia na tym forum i informuję, że nie jestem sfrustrowana ani rozmemłana, póki co mam za co żyć i co robić, dokształcam się, szukam pracy nadal i czekam na nadjście lepszych czasów. I nie szukam po to aby zaraz zajść w ciążę. Pozdrowionka. Odpowiedz Link Zgłoś
annaszczepanik Re: Do Sz. P. Eksperta 05.03.02, 16:11 a jednak Pan zareagował na moją wypowiedż mimo że uważa Pan sprawę za niewartą dyskusji. Jedno z czym się z panem zgodzę to moje niesłuszne zarzuty skierowane do p. Balcerzaka. Akurat on nie jest niczemu winien - a wiadomo, że po głowie dostają ci co się wychylają tak jak p. Marcin występując na forum jako ekspert. Nie chce kierować moich zarzutów do p. Marcina bezpośrednio, ale metody rekrutacji - metody analizy przydatności kandydatów do pracy pozostawiają wiele do życzenia. Przyjmując do pracy kobietę z małym dzieckiem podejmujemy takie samo ryzyko jak przyjmując jakąkolwiek inną osobę. Zawsze istnieje zagrożenie że może wystąpić jedna z sytuacji i są one niezależne od płci i sytuacji rodzinnej: np. brak odpowiednich kwalifikacji, brak predyspozycji do wykonywania takiej czy innej pracy, brak motywacji, alternatywna oferta pracy, wznowienie nauki, wyjazd za granicę, powołanie do wojska, choroba itp. Trudno przewidzieć co może się zdarzyć. W trakcie swojej pracy przekonałam się, że pracodawcy często nie potrafią i nie lubią podejmować takich decyzji jak zatrudnienie nowej osoby do firmy. Podejmują taką decyzje przypadkowo i na zasadzie "komu lepiej z oczu patrzało". I nie ma się co dziwić bo to są bardzo trudne decyzje. Najgorsze jest to że w tym wszystkim słysząc o małym dziecku albo urlopie wychowawczym od razu umywają ręce z ulgą, że mają jednego kandydata mniej. Na koniec pragnę powiedzieć, że wychowywanie dziecka - znajomość właściwych i skutecznych metod aby wychować mądrego, wrażliwego i inteligentnego człowieka - umiejętność ich zastosowania - to kompetencja bardzo istotna, po analizie której pracodawca może zorientować się czy ma do czynienia z wartościowym kandydatem czy nie. Niezbędna do tego jednak jest znajomość wlaściwych metod rekrutacji, rozmowa wstępna na temat kompetencji a nie planów rodzinnych. Tak piszą we wszystkich podręcznikach zarządzania zasobami ludzkimi - ale z praktyki wynika, że niewiele kto je czyta. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aleks_ Re: Do Sz. P. Eksperta 17.03.02, 13:41 W dzisiejszych czasach firmy sa zorientowane na maksymalizacje zysku. Dlatego przy obecnym stanie kodeksu pracy zatrudnienie nowego pracownika musi byc starannie przemyslana inwestycja. Dla pracodawcy zatrudnienie kobiety z dzieckiem, szczególnie samotnej niesie ze soba zbyt duze ryzyko (zwolnienia, niechec przemieszczania sie, niechec do nadgodzin). Ja "atrakcyjnosc" kandydata dla pracodawcy widzial bym w takim szyku 1) mezczyzna samotny, 2) mezczyzna który ma rodzine, 3) kobieta samotna 4) kobieta z dzieckiem (ma meza) 5) kobieta samotna z dzieckiem 6) kobieta która ma męza ale jeszcze nie maja dziecka A zeby pomieszac w tym szyku wystarczy wprowadzic dwa zapisy do kodeksu pracy: - pracodawca moze zwolnoc osobe na zwolnieniu lekarskim - pracodawca moze zwolnic kobiete w ciazy Proste nie? Odpowiedz Link Zgłoś
lui5 Re: Do Sz. P. Eksperta 18.03.02, 18:33 aleks_ napisał(a): > > > A zeby pomieszac w tym szyku wystarczy wprowadzic dwa zapisy do kodeksu pracy: > - pracodawca moze zwolnoc osobe na zwolnieniu lekarskim > - pracodawca moze zwolnic kobiete w ciazy > > Proste nie? Tylko co to da, że będzie można zwalniać te osoby? Odpowiedz Link Zgłoś
aleks_ Re: Do Sz. P. Eksperta 19.03.02, 07:22 1) Pracodawca nie bedzie bal sie zatrudnic kobiete, w obawie, ze zajdzie w ciaze i bedzie blokowac mu etat na dlugie miesiace 2) Kobieta w ciazy czy z malym dzieckiem nie bedzie na sile brac zwolnien lekarskich Odpowiedz Link Zgłoś
no-name1 Re: Do Sz. P. Eksperta 19.03.02, 17:28 aleks_ napisał(a): > 1) Pracodawca nie bedzie bal sie zatrudnic kobiete, w obawie, ze zajdzie w > ciaze i bedzie blokowac mu etat na dlugie miesiace > 2) Kobieta w ciazy czy z malym dzieckiem nie bedzie na sile brac zwolnien > lekarskich > Trafny punkt widzenia. Ale z drugiej strony to jest bardzo niebezpieczne. Wprowadzenie takich zapisow jak proponujesz rozwiazuje wprawdze problem zatrudnienia, ale tworzy z kolei identyczny problem pt. co zrobic, aby pracodawcy nie zwalniali kobiet w ciazy. Bo wiadomo, ze kazdy (no moze kazdy) pracodawca zwolni w trybie natychmiastowym kobiete, ktora zaszla w ciaze, majac do tego prawo. Przeciez nie bedzie chcial placic za jej zwolnienia, porody, macierzynskie i inne przywileje. Zadnymi przepisami nie zmieni sie faktu, ze kobieta w wieku reprodukcyjnym jest potencjalnie podejrzana. Po prostu, lepszy jest facet i koniec kropka. I zeby nie wiem co wymyslic i tak nie zmienimy podstawowego faktu, ze kobieta w ciazy to problem dla pracodawcy. NO chyba zeby stworzyc program dotacji dla pracodawcy, ktory ma ciezarna pracownice. Np. przez caly okres ciazy, urlopu macierzynskiego, zwolnien lekarskich, pracodawca dostawal by np. zwolnienie podatkowe, albo cos tam, trudno mi teraz wymyslic co. To by dopiero poprawilo sytuacje kobiet. To by byla rewolucja. Wtedy mezczyzni stali by sie mniej warci dla swoich pracodawcow, bo nie mozna by bylo na nich zarobic. Co wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś
lui5 Re: Do Sz. P. Eksperta 23.03.02, 14:53 no-name1 napisał(a): > aleks_ napisał(a): > > > 1) Pracodawca nie bedzie bal sie zatrudnic kobiete, w obawie, ze zajdzie w > > > ciaze i bedzie blokowac mu etat na dlugie miesiace > > 2) Kobieta w ciazy czy z malym dzieckiem nie bedzie na sile brac zwolnien > > lekarskich Dlaczego kobieta w ciąży to od razu blokowanie etatu na całe miesiące? Teraz kobiety starają się raczej na siłę nie brać zwolnień lekarskich, mimo iż czasami powinny. > > > > Bo > wiadomo, ze kazdy (no moze kazdy) pracodawca zwolni w trybie natychmiastowym > kobiete, ktora zaszla w ciaze, majac do tego prawo. Przeciez nie bedzie chcial > placic za jej zwolnienia, porody, macierzynskie i inne przywileje. Pracodawca płaci tylko za pierwsze 30 dni zwolnienia, zasiłek macierzyński i wychowawczy płaci ZUS, zasiłek porodowy już chyba jest chyba tylko dla najbiedniejszych. Co masz na myśli pisząc o innych przywilejach? Odpowiedz Link Zgłoś
no-name1 Re: Do Sz. P. Eksperta 19.03.02, 17:16 znajomość właściwych i > skutecznych metod aby wychować mądrego, wrażliwego i inteligentnego człowieka - > > umiejętność ich zastosowania - to kompetencja bardzo istotna, po analizie > której pracodawca może zorientować się czy ma do czynienia z wartościowym > kandydatem czy nie. Niezbędna do tego jednak jest znajomość wlaściwych metod > rekrutacji, rozmowa wstępna na temat kompetencji a nie planów rodzinnych. Tak > piszą we wszystkich podręcznikach zarządzania zasobami ludzkimi - ale z > praktyki wynika, że niewiele kto je czyta. Pozdrawiam > Piekne to. Proponuje wszystkim matkom wpisac w CV takie zdanko: 'znajomość właściwych i skutecznych metod aby wychować mądrego, wrażliwego i inteligentnego człowieka -umiejętność ich zastosowania'. Toz to rzeczywiscie powalajace kwalifikacje. Ja tam od razu bym Cie zatrudnila. Chociaz nie wiem jak Ci z oczu patrzy. Odpowiedz Link Zgłoś