Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Byle nie do pracy!

    18.09.09, 16:30
    Oh boze, widzisz i nie grzmisz. Co krok to cos nowego wymysla.
    Pracujesz na studiach to zaraz bedziesz wypalony i wymeczony, nie
    pracujesz to jestes len i obibok co ciagnie kase od rodzicow. I
    nigdzie sie nie pisze o tym, ze tak naprawde 90% studentow pracy w
    swoim kierunku nie znajdzie, ze 90% dzsiejszych magistrow wcale nie
    jest nam potrzebna. Stworzono jakis dziwny mit, ze mgr przed
    nazwiskiem da sukces i dobra prace. Do tego zdegradowano do zera
    takie zawody jak sprzedawca, kasjer, kosmetyczka, fryzjerka,
    kucharka, tokarz, ciesla, mechanik ... Kazdy musi isc do liceum i
    kazdy musi isc na studia a po studiach idzie przewracac papierki w
    urzedzie po znajomosci. A jak ma szczescie to idzie do wielkiej
    korporacji i 3 latach nie wyrabia. Powinno sie przywrocic prestiz
    innych zawodow. Piekarz jest tak samo potrzebny jak i specjalista od
    HR a moze nawet i bardziej.
    Obserwuj wątek
      • Gość: myszeczka Byle nie do pracy! IP: *.olsztyn.mm.pl 22.09.09, 00:46
        To może zlikwidujmy system niestacjonarny!!!! tylko co z ludzmi,którzy chcą sie uczyć a nie mogą liczyć na czyjąś pomoc i finansowanie???? Studia dzienne są tylko umownie nieodpłatne. Nie każdego na nie stać.Pracując mogą sobie chociaż na nie pozwolić i zdobyć doświadczenie .A przedstawiona wizja : "Mają po dwadzieścia kilka lat, własne pieniądze, mieszkania i samochody." rozbawiła mnie ogromnie :)!!! tu chyba mowa o jednostkach w skali kraju heheheheeh
        • Gość: mw Re: Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.09, 02:40
          Prawda jest taka, że jest moda na licea a potem studia. Ludzie, którzy powinni iść do zawodówki albo do technikum cieszą się, że mają maturę, bo udało się napisać na 30%. Potem idą na płatne studia na jakiś gó...any kierunek typu resocjalizacja, po którym i tak pracy nie ma. Kiedyś matura znaczyła więcej niż teraz mgr. Brakuje fachowców ale mamy za to setki tysięcy bezrobotnych magistrów humanistów.

          Jeśli już chcecie studiować to polecam kierunki inżynierskie. Studia są dużo trudniejsze niż humanistyczne ale po studiach o dobrą pracę nie trudno.

          Ja zaczynam 5 rok dziennej informatyki na WAT w Warszawie. Pracuję od 2 roku studiów jako programista. Już teraz bardzo dobrze zarabiam, a po studiach będę miał w CV 3 lata doświadczenia zawodowego. U mnie na roku pracują wszyscy, którzy chcą pracować, czyli jakieś 80% studentów.

          Co do studiów zaocznych to na uczelniach państwowych jak np WAT, PW, AGH to jest nawet trudniej niż na dziennych, bo wymagania są prawie takie same a czasu na naukę znacznie mniej. Z kolei studia na prywatnych uczelniach to już jest druga liga. Poziom jest niski, ale przede wszystkim ze względu na samych studentów, którzy inaczej nie daliby rady. Wiem to od swoich wykładowców, którzy uczą też na tych uczelniach i często nabijają się z nich.
          • Gość: ? Re: Byle nie do pracy! IP: 195.33.114.* 30.09.09, 10:13
            a od kiedy IT to kierunek inzynierski?
            • Gość: pawel1940 Re: Byle nie do pracy! IP: *.chello.pl 30.09.09, 10:44
              Na uczelniach technicznych jak najbardziej jest. Wystarczy zerknac do programu
              takich studiow.

              Na uczelniach nietechnicznych bywa z tym roznie, ale wciaz nie mozna odmowic IT
              tego, ze to kierunek scisly.
              • Gość: abc Re: Byle nie do pracy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.09, 13:31
                A ja skończyłem bibliotekoznawstwo. Czy bibliotekarze są potrzebni?
                • sokolasty Re: Byle nie do pracy! 01.10.09, 07:56
                  "Studia dzienne są tylko umownie nieodpłatne."

                  Co to znaczy? Czy jest coś, za co płacisz na dziennych na państwowej uczelni, a
                  nie płacisz na zaocznych?
            • Gość: zdrowy Re: Byle nie do pracy! IP: *.mokotowplaza.waw.pl 03.10.09, 14:10
              Inżynier może budować mosty, ale też systemy komputerowe. W obu przypadkach
              potrzebne są analizy, projekty itd. Jeżeli powstaje coś niematerialnego to nie
              znaczy, że do tego nie potrzeba wiedzy inżynieryjnej
          • Gość: asfi Re: Byle nie do pracy! IP: *.icpnet.pl 30.09.09, 10:14
            nic dodać, nic ująć. Skończyłem dzienną Informatykę na poznańskiej Politechnice.
            Praktycznie od 3. roku ludzie pracowali. Na 4.,5. roku nie pracowali tylko Ci,
            którym się nie chciało, albo Ci, którzy byli za słabi, żeby pracować w zawodzie.
            Dzięki temu przez ostatnie 2 lata studiów zdobyłem niezbędne doświadczenie i
            teraz mam świetną, dobrze płatną pracę w zagranicznej firmie.
            Nie zgodzę się z Tobą co do studiów zaocznych. Pewnie są trudniejsze, ale jednak
            poziom nie ten sam. U nas wykładowcy, oprócz nabijania się ze studentów
            prywatnych uczelni,nabijali się też z zaocznych z własnej uczelni, bo poziom
            przez nich reprezentowany był żałośnie niski.
            Pozdro
            • Gość: ally Re: Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.09, 10:10
              U nas wykładowcy, oprócz nabijania się ze studentów
              > prywatnych uczelni,nabijali się też z zaocznych z własnej uczelni, bo poziom
              > przez nich reprezentowany był żałośnie niski.

              żałośni to byli ci wykładowcy, skoro przepuszczali osoby o żałosnym poziomie, a
              potem jeszcze próbowali się dowartościować.
          • pensioner63 Doświadczenie zawodowe jest cenne 30.09.09, 10:16
            Mieszkam w Stanach. Tutaj pracodawcy z reguły chętniej zatrudniają absolwentów
            studiów, którzy pracowali podczas studiów. Daje to gwarancję, że zatrudniony
            młody człowiek jest przyzwyczajony do pracy. W przeciwnym razie często ma on
            wprawdzie dobre resume i jest intelignetny ale ma przysłowiowe dwie lewe ręce do
            pracy.

            Autor artykułu wprawdzie to rozumie i pisze o "wypalaniu się" czyli dochodzeniu
            do wniosku, że praca nie bawi człowieka. Kiedyś w PRL była bieda, bo większości
            "pracujących" praca nie bawiła. Robili oni łaskę przychodząc do pracy.
            Oczekiwanie, że będą jeszcze pracować uważano za kapitalistyczny wyzysk. A manna
            z nieba nie spadała i kraj był biedny. Korea Płn. jest ciągle bardzo biedna.
      • Gość: zazenowana Byle nie do pracy! IP: *.adsl.inetia.pl 22.09.09, 16:36
        Tezy artykulu sa smieszne! 'jesli laczy sie prace i studia, to studia sa
        slabe' ?!!! Taka jest wlasnie idea zaocznych studiow, ze chodzi sie do pracy i
        jesli ktos jest dobry, to potrafi to polaczyc. Wlasnie takich pracownikow
        nalezy szukac zaradnych i pracowitych studentow, ktorych nie musza utrzymywac
        rodzice
        • Gość: Jola Re: Byle nie do pracy! IP: *.piastlan.net 25.09.09, 00:16
          słabe studia ?
          niby dlaczego prawo na UAMie miało by być słabe tylko dlatego ,że jest zaoczne ???
          wykładowcy są przeciez tacy sami ,różni sie tylko brakiem wf i innymi dniami zajęć :/
          • Gość: ja Re: Byle nie do pracy! IP: 94.254.213.* 15.10.09, 14:50
            i liczba godzin
      • Gość: socjolożka Re: Byle nie do pracy! IP: 88.220.92.* 22.09.09, 18:14
        Zgadzam się z przedmówcą - tezy powyższego artykułu są niemalże śmieszne, a z całą pewnością stereotypowe. Tekst mozno subiektywny, a właściwie świadczy o żałosnej próbie uzyskania obiektywizmu dziennikarskiego.
      • Gość: Studentka Ohujaliśta! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.09, 20:04
        Analitycy redagowali ten tekst? Chyba sami sobie robili badania! bo to kłóci się
        z rzeczywistością; Największy mądrala może nie wygrać w totka jak nie ma
        szczęścia, największa elita umysłowa nie wygra 1 z 10 kiedy nie ogląda
        komercyjnej, durnowatej tv i nie wie kto to Jola Rutowicz! Do sedna! Zahukanych
        w swoim ścisłym gronie naukowców, omnibusów jest maluczko, jeszcze mniej tych co
        dobrowolnie chcą poświęcić życie na nauce i tak być będzie! "Studenty" dzienne,
        państwowe (o ile po lichej z 6+ maturce utrzymają się do tytułu) w większości to
        takie mądre głupki. Fizykę kwantową rozrysują ci na dłoni, ale żeby ich wpuścić
        na zastępstwo nawet za jakiego referenta w pracy co kawę parzy ni uja nie dadzą
        rady. Będą zagubione owieczki pytać "a gdzie, a kto, a dlaczego, powtórz 10 x,
        pokaż 1000x, a co a jak?" Człowiek min. 25 lat dopiero szuka pracki, pierwsze
        rozmowy kwalifikacyjne. Pytanie: co Pan umie? Uczyć się i klepać definicje,
        suchą teorię jak wykładowcy :) rozrysować kwantówę, wymienić zmienne
        wykluczające...? 30 lat dopiero może cieszyć się że ma pieniążki i co on kupi:
        wiem kupię sobie orange za 20 zł, szał, będę gadać caaałą noc i nikt nie będzie
        bulił :D 35 lat mam dziewczynę, cud że ma, bo facet bez zaradności życiowej,
        żółtodziub, pracy się boi, stresuje, pierwsza styczność z pracą... heh pierwsze
        swoje zarobki to będzie skąpił bo doceni trud :P pff taki to na kinio nie da. Te
        hasła mnie ziębią. BRRR uczcie się i nie przemęczajcie się, hulajcie ile dusza
        zapragnie, szkoda waszych genialnych umysłów. Bez ładu i składu ten tekst, ale
        jedno się ciśnie. Niech każdy robi co chce, a i każdy wyjdzie na swoje, o ile mu
        mądrość ŻYCIOWA pozowli :P głuuuptasyy
        • Gość: paweł czarnecki łaga cziki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.09, 00:08


          nie ma co sie oszukiwac i dorabiac ideologi do studiowania zaocznie!
          wiadomo bylo i bedzie ze na zaoczne idzie się jak juz nigdzie na
          dzienne nie dało sie rady i nie przyjeli delikwenta. taki 3 sort.a
          nie tam ze to ida ci lepsi :P dobre sobie. bo ze i pracowac musza i
          studiowac. studia to prezdłuzenie mlodości, na 3 roku jestem wcale
          nie pracuje i jest fajnie. skoro sie ucze to nie musze pracowac. to
          tak samo jakbym chodzil do liceum. ucze sie wiec nikt mnie do pracy
          nie wygoni
          • Gość: sky Re: łaga cziki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.09, 08:39
            Pogadamy jak już będziesz pracy szukał.....
            • Gość: paweł czarnecki Re: łaga cziki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.09, 11:08
              nie koniecznie bede szukał. po tacie bede mial restauracje w centrum
              warszawy wiec daleko szukac nie musze :p
              • Gość: Damoza Ocipieliście! :P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.09, 11:51
                to jest przykład człowieka pasożyta! Ja od 18 roku życia pracuję, teraz mam te
                dwadzieścia kilka, pieniądze, mieszkanie, samochód... własny biznesik też :P i
                jakoś nie żałuję że to wszystko mam hehehe (brawo dla ociemniałej redakcji)
                ponadto mam doświadczenie, wykształcenie! i bogate CV. Na rozmowach
                kwalifikacyjnych ja rozmawiałam! a nie podkładałam papierki z pieczątką.
                Zarabiam teraz w swojej pracy może tylko 3100 + wiórki kokosowe (żeby nie
                napisać kokosy)z mojej mini firemki... :)))) nie mam dużych wymagań a na waciki
                mi wystarcza. Jestem tak szczęśliwa, że ta radość spuszcza ze mnie powietrze i
                tu się zgodzę tacy jak ja są zmęczeni ale do śmierci wytrzymam w tej radości,
                dużo nie zostało :DDD Życie to życie i nie ma czasu na bzdury. Chcesz być
                wielkim uczonym ucz się, chcesz mieć życie osobiste poukładane i bujne? Zacznij
                od dziś! :)))))) Pozdrawiam tych, którzy wiedzą co chcą a nie opierają się na
                statystykach "rynkowych".
                • Gość: ali Re: Ocipieliście! :P IP: *.wgt.com.pl 30.09.09, 08:08
                  I o to chodzi :D
                  • Gość: mi Re: Ocipieliście! :P IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.09, 11:25
                    a moim zdaniem redakcja wcale nie ocipiała, po prostu na swój sposób
                    walczą z kryzysem. Studenci mają za małe wymagania, pracodawca woli
                    zatrudniać półdarmowych studentów niż osoby po studiach. Dlatego
                    warto spróbować zniechęcić studentów do pracy ;)
              • Gość: _@_ Re: łaga cziki IP: 91.208.10.* 29.09.09, 15:24
                Poproś tatusia i mamusię, żeby nie dawali Ci już geldu to zobaczymy
                ile dalej postudiujesz. Punkt widzenia zmienia się w zależności od
                punktu siedzenia.
                • Gość: pitaresdd Re: łaga cziki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.09, 14:32
                  jak nigdzie nie pracowałeś i przejmiesz restauracje to szybko pójdziesz z
                  torbami :)
                  brak doswiadczenia zemsci sie okrutnie , nawet 10 dyplomow nie pomoze
              • Gość: gość Re: łaga cziki IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.09.09, 15:47
                oj bananowy chłopcze, tatuś Ci umrze (nie życzę mu oczywiście tego), a Ty
                zostanie sam z jedyną nabyta umiejętnością - "Przechwalaniem się kim jest Twój
                tata". Restaurację Ci zamkną, bo się na niczym nie znasz - pozazdrościć.
          • Gość: idependent27 Re: łaga cziki IP: *.adsl.inetia.pl 25.09.09, 11:54
            Jak Cię rodzice utrzymują, to jasne, że nie musisz do pracy chodzić.
          • Gość: Viki Re: łaga cziki IP: *.aster.pl 25.09.09, 20:10
            Szczerze mówiąc, nie wiem, skąd się panu wzięło to poczucie wyższości. Byłam
            najlepszą studentką na studiach licencjackich i z palcem w nosie i oceną bdb
            dostałam się na studia dzienne uzupełniające na kilku dobrych uczelniach. Ale
            wybrałam zaoczne, bo byłam na tyle dojrzała, że nie wymagałam od nikogo by mnie
            utrzymywał, bo liceum DAWNO się skończyło. I choć studia zaoczne wydają się
            ograniczać materiał ze względów czasowych, to wymagania są wyższe od studiów
            dziennych, bo oczekuje się od studenta zaocznego odpowiedzialności za siebie i
            samodzielnej pracy nad materiałem, którą dzienni dostają na tacy na wykładach!
            Pozdrawiam
          • Gość: Pracująca studentk Re: łaga cziki IP: 79.139.97.* 28.09.09, 12:13
            3 sort?? Ja robiłam dziennie licencjata i faktycznie również nie
            pracowałam w czasie roku akademickiego (zawsze do pracy szłam w
            czasie wakacji). Na magisterkę dostałam się na AM Wroc na dzienne i
            na zaoczne; w tym momencie studiuję zaocznie ponieważ pracuję (życie
            nie polega tylko na wiecznym imprezowaniu i w końcu budzisz się koło
            25 i chcesz mieć coś swojego). Pzdr.
          • Gość: Bialasinski Czarnecki, mam nadzieje, ze to zmyslone nazwisko IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.09.09, 21:05
            W przeciwnym razie rodzice Twoi teraz sie czerwienia ze wstydu, ze
            takiego idiote na swiat wydali i jeszcze go utrzymywac musza.
        • premnathan Re: Oh...aliśta! 25.09.09, 14:41
          "największa elita umysłowa nie wygra 1 z 10 kiedy nie ogląda
          komercyjnej, durnowatej tv i nie wie kto to Jola Rutowicz! "

          Bzdury wypisujesz. Nie oglądam komercyjnej, durnowatej tv, nie wiem, kto to Jola
          Rutowicz, a 1 z 10 wygrałem.
        • Gość: karos Re: Oh...aliśta! IP: 95.108.54.* 25.09.09, 20:25
          Dziewczyno, masz bardzo poważny problem ze składnią ;) popracują nad
          tym, a wtedy chętnie ludzię będą czytać Twe wpisy na forum!
        • Gość: xxx NASZE ELITY IP: *.chello.pl 30.09.09, 08:12
          Wystarczy popatrzeć na listę 100 najbogatszych w PL, to nie wykształcenie decyduje o sukcesie tylko my sami, ja studiujac zaocznie potrafie zarobic 20tys zl, naleze do mdrt i wiem ze bez wzgledu na studia sobie dam rade,, aa mam na razie tylko licencjat, 25lat
        • winniepooh Re: Oh...aliśta! 01.10.09, 13:45
          Gość portalu: Studentka napisał(a):

          > Analitycy redagowali ten tekst? Chyba sami sobie robili badania! bo
          to kłóci si
          > ę
          > z rzeczywistością; Największy mądrala może nie wygrać w totka jak
          nie ma
          > szczęścia, największa elita umysłowa nie wygra 1 z 10 kiedy nie
          ogląda
          > komercyjnej, durnowatej tv i nie wie kto to Jola Rutowicz! Do
          sedna! Zahukanych
          > w swoim ścisłym gronie naukowców (...)

          ale żeby ich wpuścić
          > na zastępstwo nawet za jakiego referenta w pracy co kawę parzy ni
          uja nie dadzą
          > rady. Będą zagubione owieczki pytać

          Wierzę, że masz sukcesy w parzeniu kawy rozpuszczalnej, bo to jest
          dyscyplina prostej biurwy. Jednakowoż angażowanie specjalisty do tego
          rodzaju czynności to nieporozumienie i nic dziwnego, że mu się nie
          udaje.
      • Gość: komarow Byle nie do pracy! IP: *.adsl.inetia.pl 23.09.09, 11:38
        Troszkę zabawny ten artykuł. Poruszam się już trochę po rynku pracy
        i nasuwa mi się jedna kwestia. Pracodawca traktuje studia jak
        papierek, po prostu trzeba go mieć żeby ktoś wogóle był chętny
        zaprosić danego delikwenta na rozmowę kwalifikcyjną. Natomiast
        bardzo dobrze postrzegane jest łączenie studiów i pracy. Po 1wsze
        masz doświadczenie, po 2gie pracodawca widzi, iż jesteś elastyczny i
        zaradny. To w 1 kolejności decyduje o zatrudnieniu. Sam ukończyłem
        studia dzienne i od bezrobocia uratowało mnie łączenie tych studiów
        z pracą na ostatnim roku. Moi znajomi, którzy to doczekali końca
        studiów na uczelni do dziś szukają pracy, zero doświadczenia.

        "...nie ma życia studenckiego, twórczość oddolna jest zerowa,
        studenci odsiadują wiedzę, zdają te swoje egzaminy i idą do domu, a
        szkoda" - uważam, iż to dobrze, bo prawie żaden pracodawca tego nie
        doceni interesuje ich tylko doświadczenie, 90% rozmowy dotyczy
        doświadczenia, a wymienienie kursów, udział w kołach naukowych,
        stypendia - często kwitowane są szyderczym uśmiechem...bez tych
        dyskusji studenci bedą mniej sfrustrowani...


        "Jeżeli ktoś jest w stanie łączyć pracę i studia, tzn. że studia są
        słabe. Poważne firmy nie zdecydują się na zatrudnienie takiej
        osoby" - hehe, wydaje mi się, iż jest dokładnie na odwrót, taką
        osobę pracodawca weźmie w pierwszej kolejności :) Sam nie mając
        żadnego doświadczenia poza praktykami zawodowymi przegrywałem
        rekrutacje na stanowiska "księgowo-finansowe" z absolwentami
        zaocznej, prywatnej pedagogiki, bo osoba miała np. półroczny staż w
        kadrach...więc sory, ale moim zdaniem pracodawca baaaardzo
        przychylnym okiem spojrzy na studia + praca.

        Osobiście kończyłem dzienne, ale tak naprawdę nie ma się co napalać,
        bo pracodawcę i tak nie zainteresuje czy to były zaoczne czy
        prywatne, byle delikwent miał doświadczenie, i...dobrze, bo
        absolwent po studiach nie różni się niczym od licealisty, choćby
        piątkowy, gdyż fatalne są programy studiów i 99% teorii zamiast
        praktyki....
        • Gość: Studentka ++komarow++ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.09, 11:56
          Masz plusa ode mnie, a i powodzenia w dalszej karierze zawodowej :))
          • Gość: onka polskie realia IP: *.gdynia.mm.pl 24.09.09, 14:28
            skończyłam jeden z najłatwiejszych kierunków ( podobno ) -
            pedagogikę resocjalizacyjną, wiele osób mówi ze po tym kierunku
            nigdzie nie znajdę pracy, że to tylko papier itd nikt jednak nie
            patrzy na to że są studenci ( mój przypadek ) gdzie sytuacja zmusiła
            mnie by wynając mieszkanie i iść do pracy, nie miałam na zaoczne
            więc musiałam uczy się dziennie i pracować na cały etat. Udało mi
            się zdobyć IOS, od 8 do 19 poza domem, rano uczelnia potem praca.
            Praca w zawodzie w ośrodku wychowawczym. Do tego perfect angielski,
            obsluga komputera też na poziomie. Ukończone kursy pedagogiczne,
            bogaty wolontaria plus 300 h praktyki udokumentowane ( wystarczyło
            220 ale zrobiłam więcej ). Do tego praca jako sprzedawca i kilka
            innych. Chcę pracować w zawodzie ale pracy nie ma. Udalo mi się
            pogozić studia dzienne z pracą i wcale studia nie były łatwe,
            indywidualnie miałam pod górkę, wykładowcy maglowali mnie bardziej
            niż pozostałych studentów. Śmieszą mnie studenci którzy żerują na
            mamusinej rencie... studenci zaoczni uczą sie bo chcą a dzienni to
            darmozjady. Pomimo że znam wiele osób z dużym doświadczeniem z pracą
            jest ciężko i jak ktoś napisał wyżej, papier mgr to wstęp na rozmowę
            kwalifikacyjną i tyle.
        • Gość: Vigilant Re: Byle nie do pracy! IP: *.ghnet.pl 01.10.09, 20:13
          Niestety, forumowicze mylą tu dwa typy pracy i z tego ta różnica zdań. Jak ktoś
          ma być pracownikiem typu "przynieś zanieś pozamiataj" to praca od 2giego roku
          studiów albo zaoczne są dla niego idealne - pracodawca będzie wiedział, że taki
          zamiatania się nie boi a i ciężar 20 tomów dokumentacji uniesie jak trzeba. Tacy
          są potrzebni jak najbardziej i znajdują zatrudnienie.
          Jeśli za to jest potrzebny ktoś na stanowisko typu "tu jest problem, a tam
          biblioteka, daj mi znać jak coś wymyślisz" - niestety, doświadczenie pierwszego
          typu się nie przydaje. Przydają się za to praktyki zagraniczne, wakacje w
          egzotycznych krajach i wzorowo (i oryginalnie) napisana praca magisterska.
          Tacy ludzie są potrzebni bardzo, ale nie jest ich łatwo znaleźć . . . Pozdrawiam
          wszystkich pracujących!
          • Gość: k Re: Byle nie do pracy! IP: *.aster.pl 24.11.09, 22:37
            Mam ten 2-gi typ pracy z tą różnicą, że bibliotekę muszę sobie
            dobierac sama ;)
            Praktykowalam tylko w wakacje, konsekwentnie odmawiajac dalszej
            wspolpracy ze wzgledu na studia.

            Pod koniec 5 roku przyjeto mnie na stanowisko problemowo-analityczne
            z otwartymi ramionami - liczyly sie:
            1. kierunek
            2. studia dzienne
            3. państwowa uczelnia
            4. praca magisterska
      • Gość: ppp co za brednie IP: 94.76.254.* 24.09.09, 14:53
        co za brednie,
        • Gość: młoda Re: co za brednie IP: *.gdynia.mm.pl 24.09.09, 20:13
          jak coś piszesz to pisz z sensem ppp
      • dystansownik Byle nie do pracy! 24.09.09, 21:22
        W pełni się zgadzam z wszystkimi komentarzami jadącymi po tym artykule.

        Studiuję budownictwo, zaraz zacznę 5 rok. Idąc zgodnie z logiką artykułu,
        powinienem tylko studiować, a po studiach pracodawca z pocałowaniem ręki da mi
        pracę, bo doceni, że koncentrowałem się na zdobywaniu wiedzy i wykształcenia.

        Nic bardziej mylnego. Odbywałem właśnie praktyki zawodowe, więc miałem lekki
        kontakt z moim przyszłym zawodem. Pracodawcę nie obchodzi, że mam średnią
        prawie 4.5, a za ostatni rok prawie same piątki. Wiedza jest ważna, ale to
        jest podstawa, coś co trzeba mieć, a nie coś czym zachwycę pracodawcę.
        To co jest najważniejsze, to doświadczenie, obycie z zawodem, realne
        umiejętności. Może mam wiedzę, która pozwala mi na zrozumienie większej ilości
        zagadnień niż zrozumieliby np. robotnicy (choć i tak tylko pozornie), ale już
        słuchając rozmowy dwóch doświadczonych inżynierów, po prostu nie miałem
        pojęcia o czym rozmawiają. Są rzeczy, których uczelnia nie nauczy, a zwykle
        właśnie one są dla pracodawcy najcenniejsze.

        Btw nie wiem jak w innych branżach, ale w budowlance największe firmy, które
        czasem rekrutują studentów/absolwentów, jako jedną z podstawowych informacji
        wymagają podania doświadczenia zawodowego.
        To doświadczenie nie powinno być zdobywane kosztem studiów i zaniedbywania
        poszerzania wiedzy, ale jednak pasuje zdobyć go jak najwięcej jak
        najwcześniej. To najprostsza droga do kariery.
        • Gość: Ania Re: Byle nie do pracy! IP: 91.212.223.* 25.09.09, 09:01
          w 100 % zgadzam sie z Tobą kolego. Każdy pracodawca pyta o
          doświadczenie, więc nie pozostaje nam mlodym nic innego jak nauka i
          praca.
        • Gość: :-) Re: Byle nie do pracy! IP: 81.210.82.* 29.09.09, 15:46
          jesteś tylko robolem z dyplomem wyższej uczelni, a budowa to właściwe miejsce
          dla ciebie, tylko po co ci studia skoro wystarczy doświadczenie? pytanie tylko
          na jak długo tego doświadczenia ci starczy? ja miałem inną ścieżkę kariery - też
          kończyłem budownictwo, studiowałem i tylko studiowałem a czas wolny spędzałem z
          fantazją, a nie w robocie, byłem najlepszy nie tylko na uczelni, ale i w Polsce
          (nagroda ministra za najlepszy dyplom) i nie pchałem się tam gdzie mnie nie
          chcieli. Teraz stoję nad takimi jak ty i ich ćwiczę do bólu. Mają za mało wiedzy
          żeby być dla mnie konkurencją. Doświadczeniem nigdy nie nadrobisz braku wiedzy.
          Poza tym budowy w Polsce są tak powtarzalne i tak mało na nich innowacyjnych
          technologii, że wszystkiego można się nauczyć w rok.

          PS. Pracę dostałem w zawodzie dlatego, że sport który uprawiałem w czasie
          studiów spodobał się moim szefom i mieli respekt dla mojego wykształcenia.
          Pajaców którzy konkurują tzw. doświadczeniem są setki, ludzi z fantazją, wiedzą
          i doświadczeniem poza zawodowym niewielu. To jest to co nas wyróżnia spośród
          szarej masy. Co do tzw. doświadczenia to po pół roku pracy na budowie tzw.
          doświadczeni przychodzili o mnie z pytaniami i po porady.
          • Gość: ? Buhahahahahaha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.09, 20:03
            Ale brednie! A tak swoją drogą, są tacy którzy kupują te bajki?
          • Gość: :( Re: Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.09, 10:25
            Hahaha, co za bzdury piszesz. Panie wspaniały pracowniku, coe firmy budowlanej
            co robisz w domu o 1530 (o tej wysłany post twój, może powiesz że jesteś na
            urlopie? Skończ może najpierw liceum, bo na razie to mi wyglądasz na kolejne
            dziecko neo.
            • Gość: on wcale nie pisze Re: Byle nie do pracy! IP: 193.111.166.* 01.10.09, 09:38
              bzdur, co ty w ogole za bzdury wypisujesz o tym skad ten post pisze
              i o ktorej? co to ma do rzeczy? z takim profilem wiedzy i
              wyksztalcenia moze np siedziec spokojnie w domu i tam pracowac, moze
              miec dowolny czas pracy, kontrakt, zadaniowa robota itp, to nie jest
              tak, ze jak ty jestes przywiazany/a do swojego miejsca w biurze 9-
              17, to inni tez tak musza, znam sporo osob, ktore maja taka sytuacje
              jak ;-), i tez zmierzam do tego, trzeba po prostu miec swoj autorski
              pomysl na zycie, a nie powielac tepo schematy.
          • Gość: obserwator Re: Byle nie do pracy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.09, 11:23
            Brawo! W końcu ktoś napisał inna ścieżkę i jej CI gratuluje!!! Doświadczenie
            zawsze zdążymy nabyć zaś wiedzę i własne przemyślenia są najważniejsze. Polacy
            myślą, że tylko ciężką pracą i doświadczeniem można czegoś dokonać...żal mi
            takich ludzi, to już nie czasy łopaty tylko czas umysłu i inteligentnych
            rozwiązań na którymi należy przemyśleć, niestety nasi pracodawcy proszę zwrócić
            uwagę to ludzie komuny i łopaty dlatego jest jak jest, za 20-30 lat będzie
            inaczej i wtedy nie tylko doświadczenie i 10 prac na raz będzie się liczyło,
            zostawmy to dla Chin a my pozostańmy Europą.
          • Gość: Ya Re: Byle nie do pracy! IP: *.chello.pl 01.10.09, 19:23
            "jesteś tylko robolem z dyplomem wyższej uczelni, a budowa to właściwe miejsce
            dla ciebie, tylko po co ci studia skoro wystarczy doświadczenie? pytanie tylko
            na jak długo tego doświadczenia ci starczy? ja miałem inną ścieżkę kariery - też
            kończyłem budownictwo, studiowałem i tylko studiowałem a czas wolny spędzałem z
            fantazją, a nie w robocie, byłem najlepszy nie tylko na uczelni, ale i w Polsce
            (nagroda ministra za najlepszy dyplom) i nie pchałem się tam gdzie mnie nie
            chcieli. Teraz stoję nad takimi jak ty i ich ćwiczę do bólu. Mają za mało wiedzy
            żeby być dla mnie konkurencją. Doświadczeniem nigdy nie nadrobisz braku wiedzy.
            Poza tym budowy w Polsce są tak powtarzalne i tak mało na nich innowacyjnych
            technologii, że wszystkiego można się nauczyć w rok.

            PS. Pracę dostałem w zawodzie dlatego, że sport który uprawiałem w czasie
            studiów spodobał się moim szefom i mieli respekt dla mojego wykształcenia.
            Pajaców którzy konkurują tzw. doświadczeniem są setki, ludzi z fantazją, wiedzą
            i doświadczeniem poza zawodowym niewielu. To jest to co nas wyróżnia spośród
            szarej masy. Co do tzw. doświadczenia to po pół roku pracy na budowie tzw.
            doświadczeni przychodzili o mnie z pytaniami i po porady. "


            Zgadzam się z Tobą, jednak spuść trochę z tonu bo nikt Cię tutaj nie zaatakował.
        • Gość: gość Re: Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.09, 08:40
          Dystansownik - tak trzymaj...Ja jestem 10 lat po budownictwie,
          praktyki w firmach budowlanych technikum+studia, od 8 lat własna
          firma i jest the best! Mogą cię obiboki cmoknąć. Znasz specyfikę
          zawodu, bez uprawnień jesteś ZERO, uprawnienia to zbieranie
          doświadczeń przez 2-4lat. Kończąc studia bez doświadczenia
          zawodowego pracować będziesz za najniższą krajową bo nie masz prawa
          samodzielnego wykonywania zawodu. Pracuj - zawód się odwdzięczy.
          • Gość: ? Re: Byle nie do pracy! IP: *.chello.pl 03.10.09, 21:37
            Normalka, czego oczekiwałeś?
            --
            Inwentaryzacja
          • Gość: bulba Re: Byle nie do pracy! IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.06.10, 14:21
            na architekturze jest tak samo - pracodawca wcale nie uważa, że
            najważniejszy jest udokumentowany, świetny i niezachwiany tok
            studiów. bardziej liczy się jakiekolwiek liźnięcie prawdziwej pracy
            w zawodzie.
            a dlaczego? bo studia niewiele mają wspólnego z rzeczywistością i
            wiadomo, że student bez doświadczenia to taki "świeżak", któremu
            trzeba będzie poświęcić wiele czasu, żeby nauczyć normalnego,
            rzetelnego projektowania zgodnie z przepisami.
            oczywiście rację ma też ten najwybitniejszy w Polsce były student,
            który dostał się dzięki zbieżności zainteresowań. ale sam przyznał,
            że jest jednostką wybitną - my, szara masa, musimy zaznajamiać się z
            pracą nieco wcześniej.
        • bf109 Re: Byle nie do pracy! 30.09.09, 08:42
          Masz pełną rację, potem takie bandy napuszonych magistrów ze
          specjalizacją do wypełniania testów jęczą że nie ma dla nich pracy.
          W Stanach, Francji, Niemczech praca w czasie studiów to standard,
          brak czasu na pracę na polskich studiach to wynik zwykłego lenistwa
          studentów i przede wszystkim przeteoretyzowania i nadmiaru
          niepotrzebnych zajęć na uczelniach. Uczymy się masy niepotrzebnych
          bzdetów z poprzedniej epoki a efekt jest taki jak widać: masy
          bezrobotnych absolwentów i pozycja polskich uczelni w światowej
          drugiej, trzeciej lidze.
        • Gość: Roland Re: Byle nie do pracy! IP: *.otp.pl 30.09.09, 09:07
          Masz racje. Z jednym ale... Otoz, dopoki praca nie koliduje ze studiami i nie
          jest powodem tego, ze nie czerpiesz z wykladow wystarczajaco wiele, dopoty jest
          __OK__. Ale pamietaj, ze studiujesz za pieniadze innych podatnikow, wiec chocby
          tylko z czystej przyzwoitosci - POWINIENES prhzykladac sie do studiow. Wtedy
          jest OK.

          Ja jednaj mialem na studiach (wiele lat temu juz) kolegow, ktorzy calkowicie
          przedkladali prace nad studia co powodowalo znaczace obnizenie sie ich wynikow.
          Nie wszyscy, ale paru tak mialo... I to NIE JEST OK.
        • Gość: budowlaniec Re: Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.09, 15:12
          dokładnie, dokładnie tak. Pozatym,studia budowlane na naszych uczelniach niestety oderwane są od rzeczywistości zawodowej, a programowo jakieś 40 lat do tyłu.
          Pozdrawiam przedmówcę
        • playformoney Re: Byle nie do pracy! 01.10.09, 15:17
          www.wygraj100.info/?t=46966134
      • Gość: Zamyslony Byle nie do pracy! IP: *.cust.dsl.vodafone.it 24.09.09, 23:13
        Zgadzam sie z tym artykulem.Studiuje zaocznie na jednej z lepszych
        uczelni w Polsce.Pracowalem przez jakis czas w trakcie
        studiow,obecnie szukam pracy.Czas wolny staram sie przeznaczac na
        lepsze przygotowanie do egzaminow,zaliczylem praktyke w miejscu
        gdzie chcialbym pracowac w przyszlosci.Zdaje sobie sprawe ze obecna
        sytuacja materialna zmusza nas do ciezkiej pracy i NAPRAWDE TO
        ROZUMIEM bo sam czasami odeczuwam brak srodkow finansowych(ratuje
        mnie tylko stypendium naukowe-z tego zyje)ale nie moge juz zroumiec
        jak moi rowiesnicy udaja ze sa studentami.Niby studiuja ale praca
        zabiera im prawie 90 % czasu a na prawdziwa nauke nie ma
        czasu.Naprawde czy o to w tym weszystkim chodzi? Moze trzeba umiec
        ocenic swopje mozliwosci i jasno okreslic swoje priorytety w
        zyiu.Ludzie naprawde nie kazdy musi isc dzisiaj na studia, sa inne
        pomysly na zycie.
      • Gość: Jola Byle nie do pracy! IP: *.piastlan.net 25.09.09, 00:13
        no ja nie mogę :/ ten artykuł jest mało obiektywny...
        a co mają zrobić osoby ,które po prostu muszą pracować ,żeby zarobić na studia/mieszkanie ? o tym już nikt nie pomyślał.. przecież gdybym nie musiała zapłacić za studia to bym w ogóle o pracy nie myślała...
        wszystko jest kwestią zorganizowania czasu ,rodzaju pracy i dobrej woli pracodawcy ,ja pracuję na 3/4 etatu ,studiuję zaocznie i działam w stowarzyszeniu studenckim i mam udane życie prywatne .
        Pracuję odkąd zdałam maturę i wydaje mi się to naturalne ,dzięki pracy mogę sobie lepiej zorganizować czas ,a jak mam dość biorę płatny urlop :/ więc naprawdę nie rozumiem o co chodzi ...
        mam siedzieć w domu i zakuwać ? ile można .... a potem po studiach w rubryce doświadczenie wpiszę znajomość seriali latynoamerykańskich ?
        a wymiany studenckie.. nie każdy o tym marzy prawda ? a pozatym zawsze są bezpłatne urlopy i zmiana pracy
        ja nie mam problemów w pracy jak wyjeżdzam na wyjazdy organizowane przez moje stowarzyszenie
        dlatego jak czytam ten artykuł to myślę sobie ,że powinnam rzucić pracę i poświęcic się tylko studiom ,ale kto mi za nie zapłaci ?
        każdy tryb studiów ,styl życia ma swoje plusy i minusy ,a autor tego artykułu chyba o tym zapomniał :)
      • Gość: jojo Zadziwiające... IP: *.chello.pl 25.09.09, 08:45
        Zadziwiające. Panuje tu ciągle sposób myślenia niewolnika-najemnika.
        • Gość: jnt1981 Re: Zadziwiające... IP: *.silesia-region.pl 30.09.09, 09:01
          otóż to!
          ucz się, skończ dobre studia, zdobądź dobrą pracę i trzymaj się jej do usr...
          śmierci...

          Ciekawe, że jak już ktoś zauważył, wielu spośród najbogatszych ludzi wogóle nie
          skończyło studiów.
          Podobnie wśród największych geniuszy w historii świata. Einstein też kiedyś
          usłyszał, że jak się nie będzie uczył i robił postępów w szkole to do niczego
          nie dojdzie... a jednak chyba do czegoś doszedł ;)

          uczcie się - niekoniecznie w szkole dla papierka
          pracujcie - niekoniecznie dla korporacji, dla których ważny jest ten papierek,
          ale dla siebie :)

          pozdrawiam
          • Gość: nieistotny Re: Zadziwiające... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.10, 11:46
            Ludzie patrzycie tylko na tę listę najbogatszych Polaków... Czy tylko na tych cholernych pieniądzach Wam zależy? Przecież można zarabiać 1600-2200zł na rękę i normalnie żyć i niczym się nie przejmować- po prostu cieszyć się z tego co się ma. Widzę, że niektórzy od razu chcieliby mieć wszystko i zarabiać po kilka-, kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Czy nie lepiej mieć ciekawe życie niż harować jak wół całymi dniami i być korporacyjnym niewolnikiem? Popieram, że studia nie są dla wszystkich. Kto chce i ma predyspozycje niech studiuje i będzie światłym człowiekiem. A jakaś dorywcza praca podczas studiów zawsze się przyda, bo pozwoli młodemu zobaczyć jak to jest pracować, być odpowiedzialnym za swoje postępowanie i parę innych rzeczy.
            Może uznacie mnie za idealistę, ale pieniądze szczęścia nie dają.
            • rabart Re: Zadziwiające... 09.05.10, 17:48
              Przecież można zarabiać 1600-2200zł na rękę i
              > normalnie żyć i niczym się nie przejmować-

              Biorąc pod uwagę że wynajęcie kawalerki wynosi 1200-1500 złoty to naprawdę
              ciekawe stwierdzenie.
      • ewenementkaa Byle nie do pracy! 25.09.09, 09:30
        Kompletna bzdura! Mam się zająć studiami, bo jak będę studiować i pracować to
        mnie nikt nie zatrudni??? Weźcie się puknijcie w łeb! Jako, ze jeszcze
        studiuje i chce pracowac, to korzystam z różnych sekcji studenckich przy
        szukaniu pracy (jobexpress, infopraca). Byłam na kilku rozmowach i doslownie
        wszedzie pytali sie mnie o doswiadczenie ZAWODOWE, a nie uczestnictwo w kolach
        naukowych! I nikt nie ma problemu z tym, ze pracowalam, bedac jednoczesnie na
        dziennych studiach, wrecz to sobie chwalili! Nie wiem, na czyje zlecenie
        powstal ten tekst, ale jest kompletnie bzdurny.
      • Gość: odea Coś nowego IP: *.mas.abpl.pl 25.09.09, 10:02
        Kilka dni temu przeczytałam artykuł na o2, że jeżeli się nie zdobędzie
        doświadczenia zawodowego na studniach to nie ma się szans na prace.
        Sami już nie wiedzą co wymyślić...
      • Gość: Serpher Byle nie do pracy! IP: *.tpnet.pl 25.09.09, 10:03
        Trzeba pracować. Życie kosztuje, a mamusia z tatusiem nie będą wiecznie kaski
        dawać.
        • Gość: whitewolf Re: Byle nie do pracy! IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 25.09.09, 17:43
          coś wam powiem. bez doświadczenia jest trudno zdobyć pracę. Studiuje w Kielcach,
          najpierw były to studia dzienne, ale nie stać mnie było na utrzymanie sie w tym
          mieście, musiałem się przenieść na zaoczne i zacząć pracę. i myślicie, że z tym
          jest łatwiej?? bzdura, cóż że mam doświadczenie i że mogę szukać pracy w
          miejscach w których są atrakcyjne płace, ale nie mam jeszcze skończonej szkoły.i
          jest problem, bo cóż że mam doświadczenie i znam firmę, jak na moje miejsce jest
          żółtodziub z dyplomem bez praktyki. I w sumie musi się wszystkiego uczyć, od
          podstaw, bo wiedza książkowa nijak się ma czasem do wiedzy nabytej w pracy. to
          błędne koło jest, bo pracodawcy sami wymagają coraz więcej a dają coraz mniej za
          wykonywaną pracę. czasem mam dość użerania się i żalenia, ale jest ciężko
          związać koniec z końcem. studia często nie przygotowywują nas do pracy, tylko do
          odtwórczego myślenia. to też często wina programów nauczania...ale to już temat
          na inną rozmowę.
      • Gość: donie darko To jakieś tanie Sci-fi ? IP: 91.200.32.* 25.09.09, 10:32
        Prawie w całości ten artykuł jest tak absurdalny i oderwany od rzeczywistości,
        że zastanawiam się czy nie został napisany na czyjeś zamówienie? Sądzę, że
        trzeba sprawdzić tych "naukowców", którzy podpisali się pod tymi tezami i
        sprawdzić na jakich innych uczelniach jeszcze pracują i w do jakich
        stowarzyszeń należą. Może mieć to związek z ostatnimi doniesieniami
        dotyczącymi uniwersytetów (wyższych uczelni), które mogą upaść, czy zostać
        częściowo zlikwidowane.

        Mam nadzieje, że szkodliwość tego artykułu nie będzie zbyt wysoka i mało kto
        uwierzy w te brednie. A tym "naukowcom" radzę (jeśli nie napisali tych tez na
        zamówienie), aby zaczęli pracować, bo nauka im chyba nie wychodzi.
      • trepka.j Byle nie do pracy! 25.09.09, 11:26
        Poniekąd rzeczywistość jest spowodowana dostosowaniem się młodych ludzi do
        wymagań rynku pracy. Ile razy czytało się ogłoszenia o pracę "młody, po
        studiach, z doświadczeniem".
        Toteż młodzi w czasie nauki chociaż trochę chcą zdobyć doświadczenia a i się
        utrzymać trzeba. Rodzice niestety na wszystko nie dadzą.
      • Gość: Rufi Byle nie do pracy! IP: *.static.gprsbal.plusgsm.pl 25.09.09, 13:01
        Poprostu wierzyc się nie chce...Coraz więcej studentów teraz
        pracuje i to nie tylko na studiach zaocznych czy wieczorowych ale
        także na dziennych. Jakbym miała przez 5 lat zaangażować się tylko
        i wyłacznie w życie studenckie to chyba bym zwariowała. Zwłaszcza że
        sama musze sie zatroszczyć żeby mieć kasę na swoje wydatki, bo
        niestety moich rodziców nie stać żeby dawac mi kieszonkowe. Pozatym
        troche ambicji.. mam 23 lata i trochę głupio bym się czuła prosząc
        rodziców o kasę. To jakas masakra jest żeby przyszły pracodawca
        skreślał mnie na starcie bo pracowałam w czasie studiów np. jako
        roznosiciel ulotek. Taki jest nasz kraj i taki system edukacji więc
        porównywanie polskich uczelni do zagranicznych jest trochę śmieszne
        • Gość: asdfgh Re: Byle nie do pracy! IP: *.adsl.inetia.pl 25.09.09, 13:23
          Nikt Cię nie skreśli, będziesz już przed każdym absolwentem, który
          nie ma co w doświadczenie wpisać. Dla mnie artykuł jest po prostu
          mało trafny jeśli chodzi o realia. Pracodawcy podchodzą do studiów
          jak do papieru, bo i tak są przekonani, że absolwent po studiach i
          tak nic nie umie :) I co nie mają racji? Kupa teorii, ale zastosować
          w praktyce ni hu hu :)
      • Gość: ripley Byle nie do pracy! IP: *.chello.pl 25.09.09, 13:24
        A co ze studiami podyplomowymi. trochę nielogicznie byłoby przerywać pracę,
        żeby je odbyć. A jak odbywa się je jednocześnie to się można zmęczyć. I tak
        źle i tak nie dobrze;/
      • Gość: Mynia Byle nie do pracy! IP: *.static.gprsbal.plusgsm.pl 25.09.09, 14:10
        Ten artykuł aż szokuje swoją naiwnością...to jakies wypociny
        mamisynków albo kujonów znudzonych swoim marnym życiem...Trzeba
        pracować bo nie ma pieniędzy taki kraj...nikt ci za darmo nic nie
        da. Zresztą praca też czegoś uczy, myślę że tyle samo co jakaś tam
        debata na studiach. Ludzie któzy dopiero po studiach szukają pracy a
        w trakcie poświęcają się ,,nauce" potem nie umiją sobie poradzić ze
        stresem, presją , natłokiem obowiązków, bo prościej leciec po forsę
        do tatusia albo mamusi. Śmieszne, az żal że tutaj poruszane sa takie
        tematy
      • Gość: kkok Byle nie do pracy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.09, 15:14
        Wy pajace nie kształtujcie dziwnych poglądów u ludzi. Jak student będzie
        pracować to w 99% marnie się uczy, w takim razie po co studia, najlepiej od
        razu do łopaty.
        • Gość: bnom Re: Byle nie do pracy! IP: *.adsl.inetia.pl 25.09.09, 15:24
          ...bo pracodawca chce papier. Co Ci po tej górze teorii, z której
          wykorzystasz 5% i jeszcze nie będziesz nawet umiał zastosować w
          praktyce. Mi dopiero w pracy oświeciło co się z czym łączy, a same
          studia teoretyczne to dziś mało, trzeba pracować na studiach inaczej
          czeka Cię bezrobocie..
          • Gość: no ale Re: Byle nie do pracy! IP: 193.111.166.* 01.10.09, 09:44
            jakbys nie studiował, to bys nie mial co polaczyc.
      • Gość: Marcin 28 Pokolenie pokemonów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.09, 18:28
        Drogie dzieci pokolenie pokemonów urodzonych po 1985 roku. Nigdy nie
        zrozumiecie jak to było na początku dekady. Po pierwsze nikt jeszcze
        nie słyszał o stażach (tych z urzędu też). Poza tym sytuacja
        gospodarcza i podejście pracodawcy do pracownika o wiele gorsze niż
        w czasie obecnego kryzysu. Z trudem można było znaleźć pracę w barze
        za 3 zł za godzinę (i to tylko laskom z fajnymi kształtami), nie
        mówiąc o praktyce w poważnej firmie. Zaocznie studiował tylko ten,
        kto miał wcześniej wtyki w jakiejś pracy, lub starszy pracownik,
        który się dokształcał. Oczywiście ten artykuł jest tendencyjny w
        swoim twierdzeniu, że student, który pracuje ma mniejsze szanse na
        zatrudnienie, ale porównując czasy w których ja zaczynałem studia
        (2000 rok) i obecne, to teraz po tym względem jest o wiele lepiej.
        Można przebierać w stażach ile się chce i to jeszcze za średnią
        krajową, gdzie wcześniej to było za 400 zł. Tak więc młodziki uczcie
        się i bierzcie staże, bo ja nie miałem takiego lajtu jak wy obecnie.
        Pozdrawiam :)
        • Gość: onka gdybym zyła "kiedyś" nie szłabym na studia IP: *.gdynia.mm.pl 26.09.09, 20:43
          gdybym żyła kiedys nie szłabym na studia bo "kiedys" to po zawodówce
          człowiek świetnie sobie radził! człowiek pracował i po latach szedł
          na studia dla przyjemności! przykład z mojej własnej rodziny i nie
          tylko. Ty pewnie siedziałeś na garnuszku mamusi ale jest dużo osób
          które smae sie utrzymuja bo musza i wtedy trzeba i pracować i się
          uczyć a nie oznacza to mniej efektywnych yników w nauce
          • Gość: też 28 Re: gdybym zyła "kiedyś" nie szłabym na studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.09, 21:27
            Właśnie tak nie było jak piszesz. Też jak Marcin mam 28 lat i dobrze pamiętam
            lata 2002-2004, kiedy po zawodówce też nie było różowo. A skąd to wiem? Bo mój
            kuzyn i moi znajomi kończyli zawodówki. Część z nich pracy nie miała i była na
            garnuszku rodziców. Jeżeli już była praca, to na ogół na czarno, w dodatku
            właściciele nie wiedzieli, że pracownik ma jakieś prawa, o szacunku do drugiego
            człowieka nie wspominając.
            Teraz jest naprawdę nieźle, więc korzystajcie póki możecie.
          • Gość: nick Re: gdybym zyła "kiedyś" nie szłabym na studia IP: *.icpnet.pl 01.10.09, 15:27
            dziecko myli Ci się komuna z latami 2000-2004
            • Gość: onka Re: gdybym zyła "kiedyś" nie szłabym na studia IP: 81.190.126.* 01.10.09, 18:48
              nic mi się nie pomyliło, piszę o przełomie systemowym a wy o tym co
              było niedawno. Odrobinę starsi jesteście od obecnych absolwentów a
              piszecie jak stare dziady, z tą różnicą że oosby starsze mają więcej
              racji od was ;]
              • Gość: Marcin 28 Re: gdybym zyła "kiedyś" nie szłabym na studia IP: *.chello.pl 03.10.09, 10:53
                Odnosząc się do Twojej odpowiedzi na mój post, to utrzymywałem się
                sam i doskonale wiem jak było na początku dekady a jak jest teraz.
                Potwierdza się jednak fakt, że im łatwiej się ma tym bardziej się
                narzeka.
                • Gość: onka Re: gdybym zyła "kiedyś" nie szłabym na studia IP: 81.190.126.* 06.10.09, 06:55
                  o, ironio zapewne jeszcze mi wciśniesz że kryzys który jest
                  dodatkiem do braku pracy dla młodych jest tylko ułatwieniem i ma się
                  nijak to tamtejszem rzeczywistości, nie rozśmieszaj mnie ;] spójrz
                  na statystyki zatrudnień teraz a w poprzedniej dekacie ;]
                  • Gość: Marcin 28 Re: gdybym zyła "kiedyś" nie szłabym na studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.09, 21:57
                    Sama sobie odpowiedziałaś na to pytanie :). W poprzedniej dekadzie
                    było o wiele mniej miejsc pracy i gorzej z zatrudnieniem.
                    Pozdrawiam :)
      • Gość: agbacz Byle nie do pracy! IP: *.smtvsat.pl 25.09.09, 19:24
        artykul jest wypaczony, zgadzam sie z pogladami wiekszosci
        forumowiczow
      • Gość: co dalej Byle nie do pracy! IP: *.mikolow.net 25.09.09, 20:24
        ja również nie zgadzam się z tym, co zostało przedstawione w
        artykule. moim skromnym zdaniem studia zaoczne i praca, dają o wiele
        wieksze możliwości na przyszłość. I nie mówie tego dlatego, że mam
        wtyki, dojścia, znajomości itp., wręcz przeciwnie. Za kilka miesięcy
        zdaje maturę i sama stoje przed wyborem co dalej. Coraz poważniej
        zaczynam myślec o studiach zaocznych i pracy, i jak widać, wcale nie
        daltego, że "zaocznie studiują ofary, które nie dostały sie na
        dzienne" - jak ktoś powyżej napisał. Praca może z początku nie da
        zbyt wielkich pieniędzy, ale zawze to już coś swojego. Jesli ktoś
        żyje w rodzinie gdzie dziecko ma czego dusza zapragnie to ok, ale
        nie wszyscy moga sobie tak ciągnąc kase od rodziców. Poza tym wielu
        moich znajomych, po studiach dziennych, twierdzi, że drugi raz ie
        poszli by juz na dziennie i gdyby mogli się cofnąc, poszli by na
        zaoczne i do pracy. Bo sami pracy po dziennych znaleźc nie mogli.
        • Gość: wkopanywszambo Re: Byle nie do pracy! IP: *.chello.pl 26.09.09, 20:48
          to wybierz studia po których jest zawód . czynnny . pzzdr
        • Gość: asdf Re: Byle nie do pracy! IP: 195.82.180.* 29.09.09, 15:35
          Gość portalu: co dalej napisał(a):

          > ja również nie zgadzam się z tym, co zostało przedstawione w
          > artykule. moim skromnym zdaniem studia zaoczne i praca, dają o
          wiele
          > wieksze możliwości na przyszłość

          Fajnie to wygląda w teorii, ale w praktyce ludzie ci (mam paru
          znajomych) pracują na stanowiskach szeregowych, zupełnie
          niezwiązanych (pracownik w markecie, magazynier, recepcjonista) z
          kierunkiem studiów, albo po prostu siedzą w tygodniu w domu na koszt
          rodziców.

          Oczywiście nie mówię, że to źle - żadna praca nie hańbi, a
          szczególnie jak tatuś i mamusia nie zasponsorują stancji, jedzenia,
          wakacji i imprezowania. Skończmy tylko z fikcją, że na studenci
          wieczorowi mają doświadczenie zawodowe

          Kto Cię zatrudni na jakiekolwiek stanowisko np. biurowym z którym
          wiąże się coś bardziej odpowiedzialnego niż przekładanie proszków,
          zaraz po maturze bez doświadczenia i wykształcenia? No chyba, że masz
          znajomości albo ogromne szczęście...
      • Gość: a Byle nie do pracy! IP: 193.93.104.* 28.09.09, 13:58
        Nie wiem w jakim świecie żyje autor tego artykułu.
        Niestety, w Polsce studia NIE SĄ darmowe - czy się studiuje dziennie
        czy zaocznie, pieniądze są tak samo potrzebne na wydatki związane z
        edukacją. Dla mnie istniała tylko jedna opcja, żeby skończyć studia -
        praca na pełen etat i zajęcia w weekendy.
        I nie rozumiem, w czym jestem gorsza od kolezanek z pracy, które
        studia maja juz za soba, ani od kolezanke ze studiow dziennych,
        które nie pracują. W pracy dobrze wykonuję swoje obowiązki, w
        tygodniu mam czas na kawiarnię, kino i teatr, a w soboty i niedziele
        nie mam problemów ze wstawaniem do szkoły. Niedługo kończę pierwszy
        kierunek i mam zamiar kontynuować nauke na studiach podyplomowych. I
        być może zmienię też pracę na jeszcze lepszą.
      • Gość: student pracujacy Byle nie do pracy! IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 28.09.09, 15:46
        przepraszam, ale to za co mam oplacic rachunki? za 300 zl stypendium
        naukowego? bo to mi nie wystarczy nawet czynsz
        ciekawe.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka