tanebo
02.07.13, 23:18
Zgodnie z narastającą modą mamy ostatnio konflikt rodzicielsko-bezdzietny. Czyli ludzie podzielili się na zwolenników rodzicielstwa i przeciwników. Tego stanu. Przykładem takiego konfliktu jest ten wątek. Osobiście nie jestem zainteresowany rozrodem. Dzieci mnie nie interesują. Cenię inne rozrywki. Nie wciągają mnie rozmowy z dziećmi ani inne atrakcje. Uważam też że nie istnieje coś takiego jak instynktowna potrzeba rozmnażania. A samo rodzicielstwo jest kosztowne dla społeczeństwa - dzieci do lat 20 nie zarabiają na siebie. Utrzymanie dziecka do lat dwudziestu podobno kosztuje milion dolarów w sumie a rodzice nie garną się do finansowania tegoż. Całe społeczeństwo, w tym bezdzietni, finansuje oddziały położnicze, żłobki, szkoły, urlopy macierzyńskie. Emerytury? Kryzys pokazał że nie zarabiamy na nie tylko żyjemy na kredyt. To moje zdanie. Czy wy też zauważacie ten rosnący konflikt postaw?