Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Nie idealizujmy Polski

    IP: *.0-85.cust.bluewin.ch 08.10.09, 10:03
    tzw. emigracja pozwolila mi rozwinac skrzydla, jestem teraz
    sznowanym inzynierem, podrozuje po europe, zarabiam dobre pieniadze,
    ludzie ktorych spotykam patrza na mnie ze zdziwieniem, Polak, a zna
    jezyki, ludzie z calego swiata dobrze o nim mowia, jest pracowity i
    konsekwentny, poprostu czlowiek, ktory moze z nimi rywalizowac lub
    wspolpracowac
    kilka tygodni temu 2 firmy "bily sie", zeby mnie zatrudnic, w koncu
    stanelo na tym ze za kilka tygodni zaczynam jako manager w kolejnej
    miedzynarodowej korporacji

    hmm co to ma znaczyc?

    daliscie sobie wszyscy wcisnac w glowe, ze jestesmy gorsi od reszty
    ludzi w europe, ze mamy zawsze na kolanach blagac innych, pieprzone
    media mieszaja ludziom w glowach! romantycy, stracency itp. nie
    czytajcie tego, nie sluchajcie co mowia o wyjazdach, wyjezdzajcie i
    przekonajcie sie ze jestemy wartosciowymi ludzmi, uczciwymi i
    pracowitymi a jakimis pieprzonymi romantykiami, skonczcie z tym
    calym cierpiennictwem narodu polskiego,

    DO PRACY Z PODNIESIONA GLOWA!! no i usmiechem opczywiscie :)

    powodzenia wszystkim ktorzy sie jeszcze wahaja, Europa, albo i caly
    swiat stoja przed nami otworem!!!
      • Gość: jasek Re: Nie idealizujmy Polski IP: 86.47.59.* 08.10.09, 10:23
        A mi pozwolila emigracja zarobic na dom. W Grudniu wracam do Polski bo nie
        potrzebuje podbudowywac ego podrozami, nie zalezy mi na tym, by w oczach innych
        byc Kims- mnie to pier.doli co inni mysla.
        Jestes szczurem korporacyjnym i tyle.
        • Gość: xyz Ta Anna Osińska to mądra kobieta. Priorytety. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.09, 10:49
          Najważniejsze są priorytety. We wszystkim, nie tylko w kontekście
          emigracji. Szkoda, że p. Anna Osińska nie pisze explicite o zmianie
          priorytetów w czasie. Przed wyjazdem mamy inne, chcemy nowego,
          przygody, zarobków. Potem priorytety zmieniają się. To samo jest
          przy prowadzeniu biznesu, innych przedsięwzięć. Po pewnym czasie
          rozpadają się spółki, czy zespoły. Na początku priorytetem jest
          cash, potem życie. Warto myśleć o priorytetach i symulować
          priorytety w przyszłości.
          • sopranos11 Wpis jasek 10.23 pokazuje prawde o "polaczkach..." 09.10.09, 08:16
            Zawiść, nienawiść, zazdrość...
            Ktoś tutaj bardzo mądrze napisał, że ludzie nie wyjeżdżają dlatego, że nie lubią
            Polski. Wyjeżdżają bo "polaczki" są jacy są. Polskie piekiełko...dowalić,
            zniszczyć i opluć...
            Wyjechać można, ale najlepiej tam gdzie Polaków jest mało... Jak jest ich za
            dużo zaczyna być podobnie jak w Polsce...

            Czy kiedykolwiek dogonimy Europę??????
            Z takim podejściem nigdy...
            • Gość: jacek226315 Re: Wpis jasek 10.23 pokazuje prawde o "polaczkac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.10, 10:41
              oj nigdy nie dogonimy Europy a to z tej prostej przyczyny,iz Polacy
              sa niereformowalni,juz starsze pokolenie sie stara i wpaja mlodym
              niechec do mydla,deodorantow,swierzych gaci i czystych koszul
          • Gość: krzyhoo1 dla mnie liczyły się wartości a nie priorytety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.09, 11:30
            wtedy człowiek wie, czego się trzymać, a co jest ułudą lub
            przypadkiem. Blisko 2 lata nad Potomakiem dały mi niesamowicie
            dużo, także w wymiarze ekonomicznym i to w
            perspektywie 'dożywotniej', ale wolę być tutaj "u siebie". Może
            gdybym był młodszy, ale po 50. kasa, czy rozwój zawodowy już nie ma
            takiego znaczenia.
            • Gość: ajmax Re: dla mnie liczyły się wartości a nie priorytet IP: *.aster.pl 10.10.09, 12:27
              Wartości to też priorytety. Albo priorytetem są wartości. Akurat dla
              Ciebie to jest ważne. Dla kogoś innego ważne jest coś innego.
              Fajnie, że to napisałeś. Dla mnie też ważne są wartości i spotykam
              coraz więcej ludzi, którzy mają podobne priorytety :-)
              Stąd wynika moc. Ich moc, skuteczność ich działania, coraz rzadsze
              rozczarowania.
        • Gość: stan podroze IP: *.tcd.ie 08.10.09, 10:56
          Gratuluje ze zarobiles na dom.
          Mylnie jednak zakladasz ze ludzie podrozuja wlasnie po to zeby w oczach innych
          wypasc dobrze i podniesc swoj status spoleczny. O ile sa owszem tacy ludzie
          (inni z tego samego powodu daza do tego zeby miec dom) o tyle nie musze chyba
          nikomu tlumaczyc ze podroze moga bardzo rozwijac czy tez po prostu sprawiac
          przyjemnosc.
          Dla mnie ogromna zaleta pobytu za granica -juz kilkanascie lat- jest fakt ze
          moge z wieksza latwoscia podrozowac poznawac nowe miejsca, na co z trudem tylko
          byloby mnie stac zyjac w Polsce. Za pieniadze ktore wydalem na podroze moglbym
          kupic kilka domow w Polsce ale mi na tym nie zalezy.
          Jako dziecko marzylem o podrozach czytajac "Tomka w Krainie Kangurow" i teraz
          moje marzenia sie spelnia. Wiem ze sa takie osoby ktore moga sobie pozwolic na
          podobne zycie nie wyjezdzajac z Polski ale ja w moim zawodzie i przy braku
          znajomosci nie moglbym sobie na to pozwolic pracujac w Polsce.
          Paradoksalnie chociaz uwielbiam opowiadac o swoich podrozach -jednak nauczylem
          sie zamykac w sobie i unikac tych tematow.
          Osoby ktore afiszuja sie ze swoim podrozowaniem to czesto osoby ktore niewiele
          widzialy.
          Ludzie sa ogromnie zawistni nie tylko w Polsce. Unikam wiec tematow dotyczacych
          moich wakacji chyba ze ktos mnie wypytuje.
          • Gość: jasek Re: podroze IP: 86.47.59.* 08.10.09, 11:53
            Dom mi byl potrzebny by nie placic za wynajem astronomicznych kwot i tyrac od
            switu do poznej nocy by splacic kreche. Teraz spokojnie zajme sie moim hobby,
            ktore rownoczesnie da mi zarobek 2-3tys zl miesiecznie i bede cieszyl sie zyciem.

            Jezeli Ciebie kreca podroze to zycze zwiedzenia calego swiata. Pierwszemu
            forumowicowi zalezy, by widziec go Kims, co latwo mozna wywnioskowac z postu.
            • hankrearden Re: podroze 08.10.09, 12:30
              I dlatego ja wlasnie dla siebie w Polsce miejsca nie widze.
              Ja moglbym opowiadac o swoich podrozach, byli koledzy raczej o
              ciulaniu na jakies mieszkania czy domy.
        • 0x0001 Re: Nie idealizujmy Polski 08.10.09, 11:55
          Gość portalu: jasek napisał(a):

          > A mi pozwolila emigracja zarobic na dom. W Grudniu wracam do Polski (...)
          > Jestes szczurem korporacyjnym i tyle.

          Kto tu jest szczurem - zadowolony z życia facet pracujący w zawodzie i cieszący się szacunkiem za granicą, czy ubliżający mu człowiek, który wyrzekając się przyjemności doczesnych uciułał po kilku latach na chałupę w Polsce?

          Szczurem to może nie jesteś, ale chomikiem na pewno.


          Powiem szczerze - patrzyłem ostatnio na raporty płacowe i prawdopodobnie na podobnym stanowisku moje zarobki w Polsce nie odbiegałyby wielce od tych za granicą, z tym że w Holandii pracuję sobie od 9 do 17.30 bez większego stresu i w przyjemnej atmosferze. W Polsce albo wszyscy by mi "panowali", albo byli na ty i mieli mnie w dupie.
          • Gość: czytelnik Re: Zascianek, zascianek nic wiecej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.09, 13:02
            Dlaczego w polskiej mentalnosci bycie "ciulaczem, oszczednym" jest
            obrazliwe, ponizajace?Spedzilem za granica duzy kawal zycia,
            oduczylem sie "szpanowania" samochodami, podrozami i wszystkim
            innym. Dzieki pracy, oszczednosci i inwestowaniu dorobilem sie
            zasobow finansowych ktore dalej pomnazam.Wyksztalcilem dzieci na
            uniwerkach gdzie 1 rok studiow rowna sie wartosci mercedesa.Od
            pewnego czasu mieszkam w Polsce, wiem ze sasiadow bardzo interesuje
            moj skromny samochod, skromny domek z lichym ogrodzeniem.I dobrze,
            niech maja wiecej, niech czuja sie "lepsi" od reszty w tym
            mnie.Niech dalej obkladaja swoje "kaplice" klinkierem i stawiaja
            ogrodzenia wartosci wyzszej niz dom.Zakompleksiale spoleczenstwo
            musi podkreslac swoje posiadanie bo to pomaga im zyc. Przeciez
            polska mentalnosc zawsze byla "zastaw sie a postaw".
            • Gość: jasek Re: Zascianek, zascianek nic wiecej IP: 86.47.59.* 08.10.09, 13:21
              Dla mnie wolnosc to brak zobowiazan. Ja bede w domu wstawac kiedy chce i robic
              to co lubie kiedy i ile chce i do tego da mi to wystarczajaco pieniedzy na zycie.

              Pracujac dla kogos to nie to samo i mozesz zaklinac sie, ze masz flexi czas
              pracy i praca to przyjemnosc to jednak nie to samo.
              • Gość: moe Re: Zascianek, zascianek nic wiecej IP: *.homenett.pl 09.10.09, 07:49
                > Dla mnie wolnosc to brak zobowiazan. Ja bede w domu wstawac kiedy chce i robic
                > to co lubie kiedy i ile chce i do tego da mi to wystarczajaco pieniedzy na zyci
                > e.
                >
                > Pracujac dla kogos to nie to samo i mozesz zaklinac sie, ze masz flexi czas
                > pracy i praca to przyjemnosc to jednak nie to samo.

                Poczucie wolności w Polsce ,super byłoby gdyby to było np. chęć posiadania firmy.
                Wtedy może byłoby inaczej.
                A tak to,poczucie wolności,to praca w urzędzie i szpanowanie dużym samochodem i jeżdżenie nim po wąskich uliczkach ;)
          • Gość: Emigrantka W UK Re: Nie idealizujmy Polski IP: *.t-mobile.co.uk 21.10.09, 10:39
            hehe racja :)
            to jest właśnie to czego Polsce brakuje... luzu
            Wszyscy gonią za kasą...
            Wszędzie indziej żyje się spokojniej
        • jmb2 Re: Bądźmy normalni i wyluzowani 08.10.09, 13:49
          Pomimo kolektywizmu ? Moi Rodacy w Polsce (może nie wszyscy ale
          spora ilość) nie umieją drugiemu Polakowi pomóc lub przynajmniej
          wesprzeć go pochwałą albo codziennym dobrym słowem. W Polsce
          nagminna jest nieufność, ktytykowanie innych, negatywne ocenianie,
          przypinanie łatek drugiemu Polakowi.

          Po długich latach zmian społeczno - gospodarczych jesteśmy narodem
          mocno sfrustrowanym o bardzo niskiej samoocenie a różne deficyty i
          braki psychologicznego wyluzowania ... kompensujemy sobie
          najczęściej dołując jakąkolwiek inność lub innych Polaków. To dzięki
          temu pozornie, chociaż na krótko, poprawiamy sobie własne
          samopoczucie (bo przez chwilę czujemy się lepsi od innych) ale po
          tej chwili znowu czujemy się podle, i szukamy kolejnego winowajcy
          naszego złego samopoczucia jest nim najczęściej 'Bogu ducha
          winna" ... kolejna ofiara naszych niecnych, pokrętnych kombinacji i
          zabiegów.

          A przecież można też kulturalnie rozładowywać się ... poprzez
          reguralne fizycze treningi czy uprawiane hobby, przyjaźnie
          ale przede wszystkim ...
          - nie ładując się (negatywnie),
          - umieć zachować spokój w każdej sytuacji,
          - stałe pozytywne myślenie nawet stojąc nad krawedzią przepaści.
          - poprzez bycie wdzięcznym ludziom za to co już i tak dobrego od
          życia mamy,
          - poprzez bezinteresowne dodawanie innym ludziom pewności siebie;

          Bez słowa sprzeciwu pozwalajmy też innym Polakom mieć inne zdanie!
        • 41zarazwracam Re: Nie idealizujmy Polski 14.10.14, 09:35
          Brawo - gratuluje odwagi wypowiedzi
      • Gość: num Rzeczywistość IP: *.ghnet.pl 08.10.09, 10:23
        Polski system nauczania nie przewiduje dzieci władajacych innym językiem jako
        pierwszym (mniejszości narodowe są nie istotnym wyjatkiem). Nasza matura oraz
        umysły nauczycieli języka polskiego nie przewidują innej tożsamości kulturowej
        niż wyłącznie polska. Obecnie w systemie polskiej edukacji NIE MA miejsca dla
        dzieci emigrantów. Europa to mit, żyjemy w ciasnym zaścianku nie tolerującym
        różnic kulturowych.
        Dla emigrantów z dziećmi nie ma powrotu.
        • Gość: miu Re: Rzeczywistość IP: *.acn.waw.pl 08.10.09, 12:38
          Bardzo "ciekawe" spostrzezenie. Jesli dobrze rozumiem twoje dzieci
          lub dzieci twoich kolegow-emigrantow nie mowia i nie pisza po
          polsku?! Szok.
          Mam przyjaciol emigrantow rozsianych po calej Europie. Wszystkie
          dzieci chodza do polskich szkol, znaja polska historie, geografie i
          jezyk polski. Czyzby nowa brytyjska emigracja nie wysylala swoich
          dzieci do polskich szkol?!
          • Gość: num Re: Rzeczywistość IP: *.ghnet.pl 08.10.09, 20:16
            Właśnie taki lakierowany 'szok' przeraża mnie najbardziej w polskiej
            rzeczywistości makowców i pączków. Piszę wyraźnie o problemie dzieci, które
            urodiły się za granicą i tam otrzymały część edukacji. W naturalny sposób
            językiem pierwszym będzie język kraju, w którym mieszkają co nie wyklucza
            znajomości języka polskiego jako drugiego.
            Chodzi o tożsamość narodową szacunek do miejsca w którym się urodziły i do
            wiedzy, którą zdobyły w innym kraju. Szczerze mówiąc nie liczę na zrozumienie...
        • Gość: corgan Re: Rzeczywistość IP: *.chello.pl 11.10.09, 00:27
          > Polski system nauczania nie przewiduje dzieci władajacych innym
          > językiem jako pierwszym (mniejszości narodowe są nie istotnym
          > wyjątkiem).

          Czy niemiecki albo brytyjski system nauczania przewiduje dzieci władającymi
          innym językiem niż niemiecki albo angielski?

          > Nasza matura oraz umysły nauczycieli języka polskiego nie
          > przewidują innej tożsamości kulturowej niż wyłącznie polska.

          Czy niemiecka albo brytyjska matura oraz umysły tychże nauczycieli przewidują
          inną tożsamość kulturową niż wyłącznie niemiecka albo brytyjska?
      • Gość: Andriej Szujski Nie idealizujmy Polski IP: 194.159.99.* 08.10.09, 10:27
        Ech, ten odwieczny romantyzm! Polak to sie Mickiewicz naczyta,
        Norwida, a pozniej idealizuje. Wszedzie to go porywy serca nosza, a
        jak przyjdzie co do czego, okradna go trzy razy, po lbie dostanie,
        to w placz. Przegrane pokolenie.

        No i jeszcze to idealizowanie wszystkiego dookola! "nasza kultura
        jest znacznie bardziej kolektywistyczna, podczas gdy brytyjska
        stawia na indywidualizm" - pisze pani specjalista. Tyz prowda: my
        Polacy, specjalisci od pracy zespolowej, znani ze swoich licznych
        stowarzyszen, organizacji spolecznych i klubow, i te obmierzle
        Brytole, co to wszystko samemu, nie ufaja nikomu, a jak kto o pomoc
        poprosi to zrugaja obelzywymi slowy.
      • Gość: emigrantka Nie idealizujmy Polski IP: 78.16.195.* 08.10.09, 10:41
        w koncu jakis nie obelzywy artykul o emigrantach.
        i prawdziwy, no ale w koncu ktos inteligentny sie wypowiedzial
      • bigstrand Nie idealizujmy Polski 08.10.09, 10:55
        No zesz koorwa to teraz dorobilismy sie "psychologow kultury" by wysluchiwac kolejnej przeciez subiektywnej oceny emigracji???
        Nie moge sie zdezydowac czy jest to bardziej smieszne czy bardziej zenujace? Nie bede cytowal co ciekawszych opinii pani psycholozki kultury z wywiadu bo nie moge sie zdecydowac ktora jest najglupsza. Z drugiej strony najwiekszy rechot budzi mysl ze pani psycholozka kultury zyje z pieniedzy podatnika bo zdolala przekonac wladze ze powracajacy emigranci takiej pomocy potrzebuja. Jednoczesnie pani psycholog sprzeciwia sie opini ze mamy do czynienia ze straconym pokoleniem -cokolwiek ma to znaczyc. Trudno jest bowiem nie dostrzec paradoksu ze nie bedac straconym pokoleniem mozna oczekiwac pomocy od instytucji panstwowej!!! Ciekawi mnie rowniez jak wyglada dzien pracy pani psycholozki kultury i jej dzielna pomoc powracajacycm?! Ktos wie?
        Wybitnie zreszta w ostatnich badaniach nad emigracja wybija sie tez polski tradycyjny prowincjonalizm. Prowincjonalizm rozumiany jako chec rozwazania tematow na ktore nikt nie oczekuje odpowiedzi bo nikt nie zadaje pytan. Ot rodzaj sztuki dla samej sztuki. Oto grono naukowe i pseudonaukowe z niezwykla atencja koncentruje sie nad "zjawiskiem emigracji" tak jakby nagle z nieba spadl na nich obowiazek zbadania tematu ktory przeciez istnieje od tysiecy lat.
        • Gość: stan Re: Nie idealizujmy Polski IP: *.tcd.ie 08.10.09, 11:25
          Nie ma czegos takiego jak "obiektywna ocena". Dlatego zarzucanie tej pani ze jej
          ocena jest subiektywna nie wnosi niczego do dyskusji.
          Jej ocena rzeczywistosci jest z punktu widzenia wielu osob (np mnie czy kilku
          osob powyzej) bardziej trafna niz twoja.

          Podatnicy finansuja bardzo wiele instytucji, badz tez badan naukowych, ktore dla
          przecietnego Kowalskiego nie sa zrozumiale i to wcale nie czyni tych badan mniej
          waznymi czy glupimi. Paradoksalnie im mniej zrozumiale badania tym wiekszy maja
          naczesciej potencjal.
          W przypadku zainteresowan tej pani -rzecz sie ma o tyle prosto ze przedmiot jej
          badan i korzysci z nich plynace sa zrozumiale dla przecietnego Kowalskiego
          (przykro mi ze Ty sie do tej grupy nie zaliczasz).

          Sam temat poruszany przez te pania jest ogromnie ciekawy.
          Boryka sie z nim setki tysiecy polskich emigrantow. Wracac do Polski czy tez
          nie?.. codziennie zadajemy sobie to pytanie. Ta pani chce przestrzec ludzi przed
          pochopnymi decyzjami.
          Takie decyzje, o powrocie, ludzie czesto podejmuja - niestety potem nie mogac
          sie odnalezc w nowej-starej polskiej rzeczywistosci.

          Badanie tematow ktore "istnieja od tysiecy lat" to wlasnie zadanie nauki. My
          naukowcy zadajemy sobie najczesciej te same pytania ktore ludzie zadaja sobie od
          tysiecy lat. Polecam nowa ksiazke Dana Browna ktora to ciekawie ilustruje.

          Jak tylko zachorujesz na powazniejsza chorobe, Ty czy ktos z Twojej rodziny,
          wtedy zaczniesz sobie zadawac pytanie: czy nie ma na to jeszcze lekarstwa? No
          nie ma. Bo pieniadze podatnikow w Polsce na zadne badania nie ida. Nawet 1%.
          • hankrearden Nie wracac. I juz. 08.10.09, 12:34
            > Wracac do Polski czy tez
            > nie?.. codziennie zadajemy sobie to pytanie.

            Ja tam dyplomu z psychologii nie mam, ale ulatwie Ci zycie
            odpowiadajac na to pytanie: Nie wracac. Teraz wiec, zamiast
            codziennie debatowac na ten temat, mozesz zajac sie czyms ciekawszym.
            • Gość: stan Re: Nie wracac. I juz. IP: *.tcd.ie 08.10.09, 13:46
              Dochodze do tego samego wniosku codziennie rano.
              Paradoksalnie osoby takie jak Ty rzeczywiscie mnie w tym utwierdzaja.
              I o tym wlasnie jest artykul.
              I dlatego artykul i takie badania i rozwazania maja sens: bo wiele osob
              idealizuje sobie Polske, a tymczasem to z czym spotykaja sie po powrocie to
              wlasnie nieprzyjemna rzeczywistosc czego ty jestes przykladem.
              I dlatego w Polsce pozostaje coraz wiecej procentowo sluchaczy Radia Maryja.
              Nie bede od nowa wyliczal Kieslowskich, Polanskich itd
              ale czy was pozostajacych w Polsce troche nie zastanawia dlaczego prawie wszyscy
              wybitni Polacy wyjezdzali i wyjezdzaja z kraju?
              Wiem, nie potrzebujecie ich, macie ich gdzies, wy wiecie lepiej, jestescie
              wspaniali, ale czy byloby cos dobrego do powiedzenia o wspolczesnych Polakach
              gdyby nie Ci "ktorych nie potrzebujecie"?
              Czy nie przyszlo wam do glowy, ze pozbywacie sie wybitnych ludzi i ze jednak cos
              tracicie, czegos potrzebujecie i ze pozbywajac sie ich wlasnie sami cofacie sie
              i tracicie szanse?...
              My tracimy codzienny kontakt z rodzina, zyskujemy swiat.
              Polska jako kraj -traci krew, najmlodsza duchem, najbardziej zdolna, najbardziej
              potrzebna, ale zamiast sie nad tym zastanowic trwa przy swoim: nie zmieni nic.
              "Ja co nigdy nie czytam -lub przynajmniej malo, wiem ze tak jest najlepiej jak
              kiedys bywalo"...
          • bigstrand Re: Nie idealizujmy Polski 08.10.09, 13:27
            > Nie ma czegos takiego jak "obiektywna ocena". Dlatego zarzucanie tej pani ze je
            > j
            > ocena jest subiektywna nie wnosi niczego do dyskusji.
            > Jej ocena rzeczywistosci jest z punktu widzenia wielu osob (np mnie czy kilku
            > osob powyzej) bardziej trafna niz twoja.

            Ale ocena ma byc mierzalna a nie wyssana z palca. Jesli pani ta twierdzi po czesci slusznie ze prawie nie istnieja solidne badania statystyczne na ktorych mozna by ta mierzalnosc oprzec tak wiec jej opinia nie jest lepsza niz moja (czy twoja czy kogokolwiek) Tak wiec na samym poczatku pani ta wytraca sobie sama argument obiektywnosci.

            > Podatnicy finansuja bardzo wiele instytucji, badz tez badan naukowych, ktore dl
            > a
            > przecietnego Kowalskiego nie sa zrozumiale i to wcale nie czyni tych badan mnie
            > j
            > waznymi czy glupimi. Paradoksalnie im mniej zrozumiale badania tym wiekszy maja
            > naczesciej potencjal.
            > W przypadku zainteresowan tej pani -rzecz sie ma o tyle prosto ze przedmiot jej
            > badan i korzysci z nich plynace sa zrozumiale dla przecietnego Kowalskiego
            > (przykro mi ze Ty sie do tej grupy nie zaliczasz).

            Dla jasniejszego kontekstu dodam ze moja opinia nie podwaza zasadnosci prowadzenia badan nad rzeczywistoscia. Zjawisko emigracji istnieje i zapewne jak kazde inne zjawisko powinno byc nalezycie opisane i zdjagnozowane. I chwala tym ktorzy sie tym zajmuja.
            Niepokoi mnie jedynie fakt ze ci wlasnie badacze zajmujacy sie tym zjawiskiem nie dostrzegaja lub nie chca dostrzegac braku praktycznej uzytecznosci przedmiotu ich badan. Ba, przekonuja opinie publiczna na fali koniunturalizmu ze ich celem jest odkrycie jakiegos swietego graala zjawiska emigracji. A ja mowie bullshit! Wieloletnie doswiadczenia wielu innych krajow i narodow dowodza braku wlasnie uzytecznosci "zjawiska emigracji" szczegolnie w spolecznym ujeciu.
            W pewnym sensie rozumiem koniukturalizm badajacych, chec wykrojenia kawalka ciasta dla siebie nie jest az tak naganna. Tym bardziej ze tak latwo dostepna.
            > Sam temat poruszany przez te pania jest ogromnie ciekawy.
            > Boryka sie z nim setki tysiecy polskich emigrantow. Wracac do Polski czy tez
            > nie?.. codziennie zadajemy sobie to pytanie. Ta pani chce przestrzec ludzi prze
            > d
            > pochopnymi decyzjami.
            > Takie decyzje, o powrocie, ludzie czesto podejmuja - niestety potem nie mogac
            > sie odnalezc w nowej-starej polskiej rzeczywistosci.

            Litosci, pewnie ze w kategoriach jednostek to wazne, istotne, ciekawe i zapewne warte by kazdy znal odpowiedz na wszystkie pytania. Ale tez nie jest warte demonizacji. A juz mam powazne watpliwosci czy jest warte pieniedzy podatnikow. Bo jesli chodzi o problemy indywidualne z jakimi borykaja sie osoby emigrujace to nie sa one rozne przeciez od tych znanych dla wszystkich bez koniecznosci emigracji. Samotnosc, alkoholizm, aspolecznosc to nie atrybuty emigranta to cechy jednostek. Czasem jedynie emigracja zwieksza ryzyko wystapienia tych negatywnych zjawisk. Z drogiej tez strony styluluje pozytywne zjawiska jak przedsiebiorczosc, samodzielnosc, otwartosc na innych.


            > Jak tylko zachorujesz na powazniejsza chorobe, Ty czy ktos z Twojej rodziny,
            > wtedy zaczniesz sobie zadawac pytanie: czy nie ma na to jeszcze lekarstwa? No
            > nie ma. Bo pieniadze podatnikow w Polsce na zadne badania nie ida. Nawet 1%.

            Bez demagogii prosze...
            • Gość: stan Re: Nie idealizujmy Polski IP: *.tcd.ie 08.10.09, 14:05
              > Ale ocena ma byc mierzalna a nie wyssana z palca.

              Kiedy naukowiec wypowiada sie na lamach czasopisma naukowego, wowczas
              przedstawic musi swoje badania i wnioski. Kiedy udziela wywiadu gazecie
              popularnej, ma prawo wyglosic swoja subiektywna opinie. Tak sie sklada ze
              mnostwo ludzi sie z nia zgadza.

              > Wieloletnie doswiadczenia wielu innych krajow i narodow dowodza
              > braku wlasnie uzytecznosci "zjawiska emigracji" szczegolnie w
              > spolecznym ujeciu.

              A propos wieloletnich doswiadczen innych krajow z emigracja.
              Nie ma najmmniejszej watpliwosci ze Irlandia z ktorej kiedys masowo emigrowali
              ludzie za chlebem, bardzo skorzystala z tego faktu.
              To dzieki Irlandczykom w USA firmy amerykanskie zainteresowaly sie otwarciem
              tutaj swoich fabryk. To dobrze wyksztalceni w US emigranci zaczeli wracac i
              zmieniac ten kraj.
              Ten kraj mial swoich 5 minut jako celtycki tygrys wlasnie dzieki emigracji. Nie
              ma najmniejszej watpliwosci ze rowniez w kwestiach spolecznych mialo to ogromne
              znaczenie: rozwody sa legalne w tym kraju dopiero od niedawna. itd

              Klopot w tym ze o ile w Irlandii powracajacych emigrantow przyjeto z radoscia, o
              tyle Polacy raczej witaja przybyszow z zawiscia -co widac na tym forum i co jest
              trescia wywiadu. Dlatego ta Polonia ktora moglaby przemienic Polske nie tylko
              finansowo ale i spolecznie (np z USA) nie chce tu wracac, ani inwestowac, ani
              miec nic do czynienia.
              I zaraz uslysze tu teksty typu "nie przyjezdzaj -nie potrzebujemy cie". Ale
              faktem jest ze ja owszem nie przyjade ale wy tak naprawde polonii potrzebujecie,
              i ta zawiscia sami sobie szkodzicie.
      • Gość: eu_student Nie idealizujmy Polski IP: *.gla.ac.uk 08.10.09, 10:58
        choc raz ktos wspomnial ze emigracja jest nie tylko 'zarobkowa'.
        to rowniez szansa na rozwoj, kariere, lepsza edukacje, itp.

        mieszkam w Szkocji od 2005 - studiuje na jednym z najlepszych uniwersytetow w
        UK (i Europie) i nie planuje powrotu do Polski.

        all the best!
        • Gość: rajmund No to siedź sobie tam i nie zawracaj głowy innym IP: *.adsl.inetia.pl 08.10.09, 11:18
          Takie mamy zmarnowane pokolenie, które Ojczyznę ma gdzieś.
          • Gość: stan Re: No to siedź sobie tam i nie zawracaj głowy in IP: *.tcd.ie 08.10.09, 11:29
            Zastanow sie co piszesz:
            Czy rownie chetnie wyrzeklbys sie Chopina czy Marie Sklodowskiej, a nawet
            Milosza, ktory rowniez przed smiercia pracowal w Kalifornii?
            Papieza ktory przyjal obywatelstwo watykanskie i jest pochowany za granica?
            Co by wtedy zostalo w Polsce? Ilu znanych ludzi?
            Lech Kaczynski?
          • Gość: eu_student Re: No to siedź sobie tam i nie zawracaj głowy in IP: *.gla.ac.uk 08.10.09, 12:22
            emigranci jak ja, ktorzy osiagneli sukces poza granicami Polski pamietaja o
            ojczyznie - np. jak widzisz otworzylem gazeta.pl

            chcemy tylko zapomniec o takich prostaczkach jak ty rajmund

            (a co siedzenia to ja stoje i to z podniesiona glowa a ty prosty rajmundzie
            pewnie 'siedzisz na zasilku' - tak sie teraz mowi w 'ojczyznie'?)

            powodzenia rajmund!
          • Gość: jacek226315 Re: No to siedź sobie tam i nie zawracaj głowy in IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.10, 12:02
            nie ojczyzny oni nie maja gdzies,-maja gdzies takich oristakow jak
            Ty Rajmund
      • Gość: asdf Masowe powroty polakow=wzomzone ackcje mafi skarbo IP: 192.16.134.* 08.10.09, 11:13
        Masowe powroty polakow=wzomzone ackcje mafi skarbowej oraz zwyklej gangsterki.
      • gregsmile Z uśmiechem przeczytałem ten artykuł 08.10.09, 11:32
        Anna Osińska w pewnym sensie dystansuje się od stanowczej opinii
        broniąc psychologicznego stereotypu straconego emigranta i
        jednocześnie ironizując na jego temat. Niby miłe i smutne w jednym.
        Pani Anno, to wszystko zależy od wielu czynników i nie można
        generalizować tego zjawiska.
        wg. mnie należy rozdzielić emigracje na tzw. nową i starą. Nową,
        czyli po wstąpieniu Polski do UE, i starą jeszcze przed 1 maja 2004.
        w Polsce zapomina się o tym, że w okresie 1999-2003 z Polski
        wyjechało ok 250 tyś osób tzw 45%, czyli osób, które wchodziły w
        Polsce w najwyższy próg podatkowy. jak Pani mysli, czy te osoby dały
        sobie radę z ustawieniem się poza Polską i czy tak naprawdę myslą o
        powrocie na emeryturę do Polski, czy raczej planują emeryturę gdzieś
        pod swoją palemką w ciepłym klimacie?
        z tzw. nowej emigracji niewielu osobom się niestety powiodło,
        ponieważ nałożyło się wiele niekorzystnych dla nich zjawisk.
        zdecydowana większość tych osób niestety pracuje poniżej swoich
        kwalifikacji, ale i tak są zadowoleni ponieważ w przyszłości za ten
        okres 10-15 lat normalnego naliczania emerytury będą miały większą
        emeryturę niż za następne 25 lat pracy w Polsce i łącznej emerytury
        z ZUS i OFE. więc tak naprawdę nic nie stracą w życiu.
        znam dużo Polaków, którzy zdecydowali się związać z tzw "tubylcami".
        to też jest ważne z punktu widzenia integracji ze starą UE.
        stwierdzenie, że nie ma danych statystycznych jest bardzo sprytnym
        uniknięciem tematu % i cyferek co do skali mierzenia tego zjawiska.
        dlatego proponuję zmierzyć wartość dochodów Polski co do podatków
        bezpośrednich od osób fizycznych od 1999 r, czyli ostatnie 10 lat.
        pokazuje to obraz bezradności kolejnych ekip rządzących w Polsce i
        biadolenia jak to młodzi Polacy nie chcą pracować dla swojego kraju.
        a zadajmy sobie pytanie, dlaczego niby młodzi Polacy mieliby
        pracować dla swojego kraju, co ten kraj i daje lub co im da w
        przyszłości?
        ja swoim dzieciom wolę zapewnić wysoki poziom wykształcenia,
        kultury, życia, opieki zdrowotnej a przede wszystkim bezpieczeństwa.
        Polska może za 30-40 lat będzie na takim wysokim poziomie. każdy ma
        wybór, może być patriotą lub pójść na łatwiznę. a życie jest za
        krótkie, żeby cierpieć z powodów patriotycznych :)
        • Gość: matka Re: Z uśmiechem przeczytałem ten artykuł IP: 80.50.235.* 08.10.09, 12:30
          Gorzkie, ale prawdziwe. Podpisuje sie pod każdym słowem. Moje dzieci też żyja za granicą i nie mam argumentu, którym mogłabym przekonac je do powrotu.Wole jeżdzić do nich i patrzyc jak szcześliwie, bezpiecznie i zamożnie żyja. Za 30- 40 lat... smutne ale prawdziwe
          już nie wiem co dziś nazwać można patriotyzmem i kto nim jest.
        • Gość: majkel Re: Z uśmiechem przeczytałem ten artykuł IP: 195.188.191.* 08.10.09, 14:31
          >z tzw. nowej emigracji niewielu osobom się niestety powiodło,
          >ponieważ nałożyło się wiele niekorzystnych dla nich zjawisk.
          >zdecydowana większość tych osób niestety pracuje poniżej swoich
          >kwalifikacji

          nie zgodze sie
          zreszta chyba latwiej cos osiagnac gdy sie wyjezdza legalnie po 2004
          niz na czarnucha przed 2004
      • Gość: emi-designer Polska - nie Polska - Co za roznica IP: *.artbuild.be 08.10.09, 11:52
        Fakt ze jest taka dyskusja i robienie problemu ze zjawiska
        potwierdza ze jest ono na tyle nowe by w jakims stopniu szokowac
        spoleczenstwo - a to wszystko przez szereg mitow z czasow PRL i
        roznice w kursie zlotego ...
        a tak od siebie dodam - ja tam nie idealizuje, mieszkalem juz w
        kilku krajach EU , od poludnia po polnoc, i wlasnie ukladam sobie
        zycie mniejwiecej posrodku - a na pewno nie w Polsce, glownie ze
        wgledu na wszechobecny KONSERWATYZM, NIETOLERANCYJNOSC,ZMKNIETOSC
        KULTUROWA, TOTALNY MATERIALIZM (jakby nie istnialo na swiecie nic
        oprocz pieniedzy) i wszendobylski kosciol, a jesli chodzi o finanse
        to zycie za granica tak bardzo moze sie nie rozni od tego w polsce,
        od na wiecej mozna sobie pozwolic
      • Gość: niespodzianka Wiekszosc i tak tam zostanie IP: *.access.telenet.be 08.10.09, 11:53
        Aktualnie 5 lat po studiach mieszkam juz w drugim kraju i jestem
        bardzo zadowolona z emigracji. 5 lat temu wyjechalam do Londynu
        znajac tylko podstawy angielskiego. Zaczynalam od zmywaka i kursu
        jezykowego. Po pol roku znalazlam prace w duzym hotelu w kuchni,
        potem zostalam kierownikiem zmiany. Pracodawca jednoczesnie uznal za
        stosowne zaplacic za dalszy kurs jezykowy i dofinansowac kurs obslugi
        programu E-Plan. Dla znajacych sie na rzeczy - skonczylam elektronike
        na politechnice. Po poltora roku poszlam na pierwsza rozmowe o prace
        w wyuczonym zawodzie i dosyalam ja od razu. Pracodawca byl zachwycony
        faktem checi ksztalcenia sie oraz podjecia ciezkiej pracy fizycznej
        zeby tyllko moc dalej sie uczyc. Po dwoch latach dostalam propozycje
        pracy a w angielskiej firmie z siedziba w Belgii i sie przenioslam.
        Po dwoch lata mowie biegle po niderlandzku i francusku. Miesiac temu
        bylam w Polsce i mysle - moze czas wrocic, trzy jezyki, 4 lata
        doswiadczenia w zawodzie, prace znajde, moze mniejsza pensja ale
        blizej rodziny. I co uslyszalam na rozmowie? Tlusty burak, typowy
        polaczek przejrzal moje CV i w te slowa " a skad ja mam wiedziec, ze
        pani te jezyki zna? zadnego certyfikatu, nic?"

        Potem przeszedl do monologu na temat emigracji .. bo emigranci to
        ludzie, ktorzy sobie nie umieli w Polsce poradzic, ze to stracency
        juz bo kto by ich w Polsce zatrudnil ... i po co ja w ogole chce tu
        wracac.

        Nastepnie zaczal sie pytac o doswiadczenie zawodowe. Przedstawilam 3
        listy polecajace od zagranicznych pracodawcow i dowiedzialam sie, ze
        przeciez sama sobie moglam napisac. I jak on ma sprawdzic, ze tam
        pracowalam? I co ma znaczyc pol roku na zmywaku? pewnie bylam zbyt
        kiepska? Doswiadczenie na kierowniczym stanowisku wysmial bo tak to i
        on sobie moze byc kierownikiem zmiany sprzataczek i zmywaczek.

        A na koniec kiedy uslyszal, ze u takiego buraka pracowac nie bede to
        sie smiertelnie obrazil. Nie wroce i nie bede pracowac u polaczkow.
        Dopoki sie cos nie zmieni w kwestii podejscia to nie wroci 99%
        emigrantow wiec niech sie pani psycholog nie martwi.
        • franciszek.modrzycki Moja historia... 08.10.09, 12:45
          Wyjechalem do Australii prawie 30 lat temu.

          Zeby byc jako tako szczesliwy to mam dom w Australii i mieszkanie w
          Polsce. Jestem juz na emeryturze (he he he, mam tylko 49 lat i
          spedzonych 22 lat w Armii).

          Nie ma szczesliwych emigrantow: z tym pietnem na czole sie
          umiera!
          Nie mozna sie z tego wyleczyc po ilus tam latach
          spedzonych w nowym miejscu osiedlenia. Czesto, wlasciwie prawie
          zawsze, im dluzej gdzies sie jest, tym zaczyna byc gorzej. Wielu
          Polakow (a wlasciwie wszystkich emigrantow) moze by i wrocila, tylko
          nie ma gdzie wracac i nie ma z czym. A za wszystko trzeba placic
          niestety. Nie daj boze zachorowac w tym kraju. Polska sie zmienila,
          to nie te czasy gdy za dolara lub dwa mozna bylo zjesc obiad w
          knajpie... To se ne wrati...

          Ani tu, ani tam. Zawsze bedzie zle. Bo nasz problem siedzi w
          nas samych. To nie wina Polski, Australii, ani nikogo lub czegos tam
          innego. To siedzi w nas samych. Tam sie nasz problem zaczyna i tam
          on sie i konczy.

          Jak jestem w Polsce to po paru dniach tesknie juz za Australia (o
          jest za czym! ludzie tu sa mili, usmiechnieci, serdeczni... luz,
          slonce, blekitne niebo, czyste powietrze i zadnego ksiedza w
          telewizorze). A jak jestem w Australii to zzera mnie nostalgia za
          Polska (o jest za czym! piekne jeziora, lasy, grzyby i ryby, i
          wiele, wiele innych rzeczy...)

          Wiec jezdze na pol roku do Polski na lato (maj-wrzesien), i wracam
          do domu, do Ausralii, tez na lato (pazdziernik-kwiecien).

          Kupuje tylko jeden bilet na rok, za 2 pkojowe mieszkanie w Polsce
          place czynsz 263 zlote miesiecznie (moge sobie na to pozwolic). Nie
          jestem wymagajacy i dlatego moze jest mi latwiej. Lubie siedziec w
          parku. Lubie spacery nad rzeka. Takich bulek, wedlin i piwa w
          Australii nigdy nie bylo, nie ma i nigdy nie bedzie. Trzeba zyc
          poki to zycie jeszcze jest
          - ile milionow emigrantow z Polski
          lezy juz po roznych cmentarzach na calym swiecie? Mozecie mi
          wierzyc: Oni tez wracali... Pozniej byly dzieci, wnuki, starosc,
          choroby i smierc.

          A jakie piekne sa dziewczyny w Polsce! A jaie laski chodza w
          Australii - glowa boli! Polske da sie lubic - ale wiekszosci Polakow
          nie! Najnormalniejsze w swiecie buraki! Australijczykow da sie lubic
          (chociaz burakow tez jest tutaj troche), jednak klimatu
          tej "patelni" pod tytulem Australia, na pewno nie da sie nigdy
          polubiec! To wiem na pewno
          . Mentalnosc wiekszosci Polakow jest
          20 lat za murzynami (bez uragania murzynom, bo wcale nie sa tacy
          glupi, a wrecz przeciwnie). Ale na szczescie sa pozytywne zmiany z
          czego sie bardzo ciesze. Powodzenia Polacy!

          • Gość: knx Re: Moja historia... IP: *.cust-83.exponential-e.net 08.10.09, 13:10
            Piekny post! Najbardziej spodobalo mi sie to :

            >Polske da sie lubic - ale wiekszosci Polakow nie!

            Spedzilem ostatnio 2 tygodnie w rodzinnym Krakowie. Spacery nad
            Wisla, Kazimierz, wycieczka na kopiec Pilsudskiego, odwiedzilem
            kilka moich wlasnych "magicznych" miejsc. Cudowny czas. Z drugiej
            strony widzialem te smutne polskie ryje, polskich kierowcow i
            spotkalem sie z "polska zyczliwoscia" i wreszcie zdalem sobie
            sprawe, ze to nie niechec do Polski mnie wygnala z kraju, ale
            niechec do Polakow.
          • koham.mihnika.copyright polecam Little Creatures z Fremantle 08.10.09, 14:01
            albo piwa z Matso's w Broome.
            Obydwa kraje sa rozne, trudno wybrac. Mnie natomiast brakuje Europy - Niemiec,
            Francji, Austrii, Wloch.
            Australia jest piekna w swej naturze, ale brakuje jej zdobyczy kultury materialnej.
            Umre tutaj i to mnie cieszy, bo na sama mysl o katolickim pochowku w Polsce,
            krew mnie zalewa.
        • progics Re: Wiekszosc i tak tam zostanie 08.10.09, 12:48
          Takiego buractwa jak Pani opisuje
          jest na zachodzie niewiele.
          Zadko przyjezdzam do Polski, a jesli
          juz to mnie tu wiele rzeczy irytuje.
          Grunt to mieszkac w dobrze zorganizowanym
          kraju, gdzie wszystko jest na swoim miejscu.
          Tego beda uczyc sie Polacy jeszcze cale
          diesieciolecia.
          • black_halo Re: Wiekszosc i tak tam zostanie 08.10.09, 13:03
            Ja po tygodniu w Polsce wracam do siebie i jestem szczeliwa. Nie ma
            problem, nie slysze na kazdy kroku w urzedach "nie wiem, to nie moja
            sprawa, prosze isc do pokoju 312 sie dowiedziec".

            Mieszkam za granica krotko bo ledwo lata a po jednej wizycie w ZUS
            mialam ochote na zawsze zrzcec sie obywatelstwa. Ide sie zapytac czy
            jesli jestem zameldowana w Polsce to jak kiedys zechce tu wrocic to
            czy bede musiala zaplacic podatek.

            Pan w informacji: ja nie nie wiem, prosze isc do dzialu skladania
            zeznan podatkowych

            Pan w dziale zeznan: nie mam pojecia, prosze zapytac w informacji
            gdzie isc

            Ja: Pan w informacji powiedzial, ze tu mam przyjsc

            Pan w dziale zeznan: no to ja nie wiem

            Pan w informacji: moze na gore pani sprobuje, w dziale skladania
            podan o abolicje

            Godzina w kolejce

            Pani w dziale zeznan o abolicje: stoi pani nie w tej kolejce bo tu
            jest kolejka dla osob, ktore skladaja o obolicje za rok 2007 a pani
            pracowala w 2008 i to jest kolejka na drugim pietrze

            Pani na drugim pietrze: niestety nie moge pani pomoc bo to jest tylko
            dzial dla tych, ktorzy pracowali w Iralndii I Wielkiej Brytanii a
            pani byla w Belgii, prosze isc do pokoju 112 i zlozyc pit ilestam ze
            zmiana adresu przebywania

            Pani w pokoju 112: ale czy pani jest pewna, bo to tylko dla tych co
            maja podwojne obywatelstwo (wtf?)

            Druga pani w pokoju 112: w pokoju 375 jest informacja dla osob takich
            jak pani

            Panie w pokoju 375:
            Pani1 - wpie... ciasteczka chociaz ledwo miesci sie na krzesle
            Pani2 - proponuje wszytskim kawe
            Panie 3 i 4 - debatuja o slubie corki jednej z nich
            Pani5 - wisi na telefonie i krzyczy na meza
            ja: siedzie i czekam

            Po 27 mintach pani 5 konczy rozmowe i pyta sie mnie "po co pani tu
            przyszla".

            Pojasniam, ze mnie tu wyslali z pokoju 112. Pani klnie pod nosem.
            Zadaje pytanie a pani mi na to "Pani sama musi zdecydowac gdzie jest
            pani osrodek zycia codziennego i zlozyc tu oswiadczenie".

            Dziekuje do widzenia, moj osrodek na pewno nie jest i nie bedzie w
            Polsce chociaz w ich interesie lezy zeby jdnak byl w switle ostatnich
            problemow z plynnoscia finansowa i zmniejszaniem sie liczby placacych
            skladki.
      • Gość: bo Nie idealizujmy Polski IP: *.range86-150.btcentralplus.com 08.10.09, 12:20
        Emigraja to normalne zjawisko spoleczne,obecne przez kilkaset lat w swiatowej
        kulturze spolecznej, jednostki zawsze wyjezdzaly za chlebem,po przygode
        itd.Nie rozumiem po co te dywagacje socjologow,sa ludzie ktorzy cale zycie
        beda siedziec w kraju i nigdy lub prawie nigdy z niego nie wyjada z niego,sa i
        tacy ktorzy nie rusza sie dalej poza obreb swojego wojewodztwa bo sie po
        prostu boja, a inni najzwyczajniej lubia poznawac nowe lub tez nie lubia
        przywiazywac sie do jednego miejsca i oni wyjezdzaja,podrozuja itdZ tych czesc
        wraca a czesc nie i to cala historia
      • Gość: miu Dziwna opinia o emigrantach IP: *.acn.waw.pl 08.10.09, 12:53
        Dziwna opinia o emigrantach. Dlaczego mieliby pozostac na marginesie
        w obu spoleczenstwach?!!!!

        Przeciez sa to ludzie, ktorzy podjeli ryzyko wyjazdu, pokonali lek
        przed nieznanym, podjeli sie nauki obcego jezyka, zakasali rekawy i
        rzucili losowi rekawice.

        Wszystko po to, by sie WYWAC z marginesu na jaki skazalo ich wlasne
        panstwo(!): brak pracy, brak wsparcia rzadowych instytucji,
        beznadziejna opieka spoleczna i pogarda, ze sa bezrobotni i
        niezaradni lub pogarda, bo byli biednymi-pracujacymi, czyli ludzmi
        zyjacymi na skraju nedzy mimo pracy.

        Teraz ci ludzie moze wroca do Polski - bogatsi o zetkniecie z inna
        kultura, z jakims pieniadzmi i ze swiadomoscia ze istnieje inne
        podejscie do czlowieka.

        Dlaczego mielby sie masowo znalezc na marginesie?! Wielu otworzy
        wlasne firmy, wykorzysta doswiadczenia wyniesione nawet ze zmywaka
        czy pracy w hotelu. Osobiscie znam osoby ktore wrocily - radza sobie
        znacznie lepiej niz przed wyjazdem.
      • Gość: yamsha Zarabiam miesiecznie tyle co w polsce 1,5 roku! IP: 83.232.238.* 08.10.09, 13:10
        po co tu doszukiwac sie czegos innego a psychologow wyslac do
        psychiatrow
      • Gość: Irek Nie idealizujmy Polski IP: *.13.233.220.static.exetel.com.au 08.10.09, 14:05
        Polska to kraj bez przyszlosci dla mlodych ludzi. Ja zdecydowalem sie na
        emigracje do Australii w polsce przez 10 lat nie wiedzialem dokladnie za co
        sie wziasc studiowalem to i tamto otwieralem jakies tam biznesy czasem
        zarabialem czasem tracilem generalnie nie jestem jakis tam ambitny typ zawsze
        chcialem miec swiety spokoj ale wiadomo do tego jest potrzebna podstawa
        materialna. Przyjechalem do Au skonczylem kurs ogrodniczy w szkole zawodowej
        okazalo sie ze szkoly zawodowe tutaj prowadza tylko kursy dla branz dla
        ktorych jest potezne zapotrzebowanie na rynku inaczej kursy sa kasowane jest
        to poparte corocznymi badaniami.Teraz pielegnuje ogrody landscaping,
        projektowanie itd
        nie moge opedzic sie od klientow robota bardzo przyjemna australia wmusila we
        mnie ten kierunek ozenilem sie z piekna brazylijka kupilem dom zarabiam jako
        glupi ogrodnik tyle co prezes w polsce i wszystko w 3 lata i jak tu kochac
        polske???? byle sprzataczka zarabia wiecej jak manager w polsce ktory stroi
        piorka
        dlaczegow polsce tak byc nie moze australia kraj ludzi malo wyksztalconych,
        uboga ziemia, kiepskie polozenie geograficzne nie wiem co sie dzieje z naszym
        krajem
      • marek.lipski Wiecej Polakow w EU,wiecej miejsc pracy w Polsce. 08.10.09, 14:37
        Europa szczegolnie ta "stara" zdaje sobie doskonale sprawe
        z korzysci "emigracji" w Polsce.
        Jednoczesnie wie ze w Polsce pozostana niewolnicze pensje.
        Tania sila robocza.
        Dla koncernow,firm to znakomita szansa na dochody.
        Tak dlugo jak to mozliwe.
        Te niewolnicze pensje istnieja juz od 20 lat.Niestety.
        Tak jak platna medycyna dla dzieci w Polsce.
        Dzieki przykladowo Wielkiej Brytani,ktora wspaniale dala
        takie szanse dla obywateli z Polski,Polacy po 1989 roku
        realizuja swoje indywidualne plany.Zmieniaja obywatelstwa i
        wzbogacaja indywidualnie Europe i USA.
        Podobnie bylo w PRL ktora zezwalala na
        kontrakty zagraniczne.Ale to byly inne czasy.
      • Gość: emigrantka Szanowna Pani Profesor IP: *.raglan.org 08.10.09, 15:11
        z centrum stosunkow miedzynarodowych powinna najpierw podjac sie
        podrozy za granice (co przy jej profesji wydaje sie nader
        wskazane!!) zanim podejmie sie bezmyslnego komentowania emigrantow i
        ich pozycji na drabinie spolecznej. Niech sprobuje przez jeden dzien
        pracowac ze mna i zobaczy z jakimi wyzwaniami borykaja sie
        emigrancji pracujacy w swoich scisle wyspecjalizowanych zawodach!
        Niech wezmie udzial w Team Metingu i razem z nami sprobuje rozwiazac
        problemy naszych korporacji (powinna mowic po angielsku, czyz nie?).
        Niech zobaczy nasze szczesliwe dzieci, ktore ciesza sie obecnoscia
        mam prze 9 miesiecy platnego macierzynskiego, niech zobaczy nasze
        domy i ogrody za ktore mortgage placimy uczciwie acz lekko
        zarobionymi funtami. Niech zje z nami obiad, w uroczej restauracji
        nad morzem, w ktorej stolujemy sie w weekendy. Niech przejrzy na
        oczy i nie wypowiada sie o rzeczach o ktorych nie ma pojecia!
        • 0x0001 Re: Szanowna Pani Profesor 08.10.09, 17:39
          Gość portalu: emigrantka napisał(a):

          > z centrum stosunkow miedzynarodowych powinna najpierw podjac sie
          > podrozy za granice (co przy jej profesji wydaje sie nader
          > wskazane!!)

          Przeczytaj proszę artykuł, tylko dokładnie. Wyraźnie jest napisane, że owa pani spędziła za granicą 18 lat, więc Twój postulat jest niezbyt trafiony. :)
          • Gość: fio_ Re: Szanowna Pani Profesor IP: 87.213.210.* 12.10.09, 15:08
            Trafiony, trafiony bo odwoluje sie do cytowanej pani prof. Krystyny
            Iglickiej z Centrum Stosunków Międzynarodowych w Warszawie a nie do
            pani Anny Osińskiej, z ktora byl ow wywiad.
      • Gość: Justice Re: Nie idealizujmy Polski IP: 216.57.91.* 08.10.09, 18:57
        Swiat stoi otworem, oprocz Polski, ta zamyka sie jak moze.

        Konkrenty przyklad:
        Doktoratu z nauk inzynieryjnych z Niemiec polska uczelnia nie uznaje, trzeba go
        nostryfikowac, a proces ten trwa kilka lat.
        Wobec tego nie ma mozliwosci zatrudnienia na uczelni. Propozycja pol etatu za
        niecale 1000 zl brutto wydaje mi sie bardziej zartem niz sensowna oferta.
        Zadna firma przemyslowa w Trojmiescie nie jest zainteresowana wspolpraca z
        doktorem/kobieta z zagranicy. "No chyba ze ukryjemy pani kwalifikacje. Wtedy
        moze cos sie znajdzie... " to cytat z rozmowy kwalifikacyjnej.

        Wyladawalam na Harvardzie i zastanawiam sie jak stworzyc sobie miejsce pracy w
        kraju, w ktorym sie urodzilam.
      • marek.lipski Doświadczenia emigracji to zysk. 08.10.09, 19:35
        Podaje wywiad z Pania Osinska na podobny temat.
        www.powroty.gov.pl/wydarzenia/rid,467.html
        www.powroty.gov.pl/pl/chat/archiwum/595.html
        MABOR
        www.mabor.com.pl/mabor/index.php?option=com_content&task=blogsection&id=1&Itemid=51

        www.mojawyspa.co.uk/artykuly/24388/Czy-faktycznie-trudniej-jest-wrocic-niz-wyjechac,2
      • Gość: niedoszly_inzynier Re: to sa jakies BZDURY !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.09, 20:44
        i do wszystkich, ktorym sie rzekomo "udalo".

        zrozumcie, ze Wy zescie to zrobili 2-30 lat temu, gdy nie bylo kryzysu, gdy mnie ludzi studiowalo.

        ja znam b. dobrze 3 jezyki obce, bo oprocz studiowania kierunku technicznego myslalem, ze to bardzo mi zwiekszy szanse znalezienia pracy za granica a teraz sie okazuje ze czas i kase w bloto wywalilem, bo:

        -mamy kryzys, zwalniaja nawet tych z lepszych zawodow (inzynier, etc)
        -jest tyle osob z wyzszym wyksztl, ze pracodawca w kraju woli zatrudnic rodzimego. gdzie qźwa te opowiastki, ze zachod jest glupi i nikt na trudne studia tech. nie idzie, bo to za trudne a poza tym bedac zwyklym pracownikiem fizycznym starcza na zycie ?


        zawiodlem sie totalnie na tych wszystkich obietnicach, na tym, co czytalem na forach, co slyszalem w tv, na tym czasie, jaki poswiecilem na studiowanie i na SOBIE. i jestem w pustce. czuje, ze zycie mi sie zatrzymalo.
      • sopranos11 Wpis jasek 10.23. typowy zawistny "polaczek"... 09.10.09, 08:18
        Zawiść, nienawiść, zazdrość...
        Ktoś tutaj bardzo mądrze napisał, że ludzie nie wyjeżdżają dlatego, że nie
        lubią Polski. Wyjeżdżają bo "polaczki" są jacy są. Polskie
        piekiełko...dowalić, zniszczyć i opluć...
        Wyjechać można, ale najlepiej tam gdzie Polaków jest mało... Jak jest ich za
        dużo zaczyna być podobnie jak w Polsce...

        Czy kiedykolwiek dogonimy Europę??????
        Z takim podejściem nigdy...
      • marek.lipski Przepisy prawne musza byc stabilne.Dla ludzi. 09.10.09, 12:49
        Co maja przepisy prawne z tematem "Nie idealizujmy Polski"?
        Stare europejskie kraje po 1945,"wychowaly" swoje spoleczenstwa,
        wzgledem praw i obowiazkow.Dotyczy to rowniez sadow,prokuratorow,
        urzedow skarbowych,kas chorych itd.Lista jest dluga.
        Co dobre zostawiaja a co moze poprawic egzystencje obywateli,
        zmieniaja.Oczywiscie w wielu przypadkach rowniez
        kontrowersyjnie.

        Europa wtedy byla podzielona.

        Ludzie w Polsce rowniez emigrowali od 1961 roku czy tez mieli
        kontrakty zachodnie.Prasa zachodnia,z 3 dniowym opoznienniem byla
        dostepna.Polacy zawsze mieli kontakty z Europa i USA.
        Za PRL reguly byly znane.Czasy sie zmienily.
        Mamy nowy porzadek swiata.
        Niestety politycy w Polsce zapomnieli
        ze wazne sa przepisy prawne i ich kontynuacja.Spokoj.
        Jednakze nie przepisy z systemu sanacji(lata 30)
        czy z systemu realnego socjalizmu.

        Po 89 wszystkie przepisy prawa powinny
        byc dostosowane do Polski ale i do EU.
        Jak Karta Praw Podstawowych.Ktora przez
        PiS jest odrzucona.Brak gwarancji poprzez przepisy
        prawne,spowoduje dalsza emigracje bez powrotu.
        Oczywiscie to nie jest jedyny powod do Emigracji.
        Exodus ma miejsce w calej Europie.

        Temat artykulu mozna smialo przetlumaczyc
        na inne jezyki europejskie,gdyz te same
        dylematy maja inne kraje.
        Zaprzeczenie tego co napisalem na poczatku?
        Nie.Tylko obywatele starej Europy,wiedza
        co ich czeka przy powrotach,w kontekscie
        przepisow prawnych.

        Temat jest zlozony gdyz rzady po 89,w Polsce
        swietnie bojkotuja przepisy europejskie.
        A moim komentarzem niczego nie zmienie.
        Zycze organizacji powodzenia.
        Anna Osinska,zycze pani powodzenia.


      • Gość: Emigrant Nie idealizujmy Polski IP: 89.195.22.* 09.10.09, 17:28
        "Stracone pokolenie" - chetnie podyskutował z tą przemądrą panią z
        Instytutu Stos. Międz. !!!! Tak sie składa ze sam skończyłem taki
        kierunek na UMCSie a teraz w UK zblizam sie ku koncowi kolejnych
        stusiów Magisterskich na kierunku Business Management. Wracam do
        kraju za max. 2 lata i udowodnie tym wszystkim piepszomym sceptykom
        ze sa w wielkim błedzie! Wielu z Nas zna biegle przynakmniej 2
        języki ma niezłe wykształcenie i umie sobie radzić w ciężkich
        sytuacjach! Oczywiscie są i ludzie niewykształceni itd ale oni czy
        to w Polsce czy w UK lub gdzie indziej zawsze będą reprezentować ten
        sam poziom. Więc o co do cholery cały ten szum !? Jeśli ktoś chce
        napisać jakis sensowny i bliski prawdy artykuł niech spędzi troche
        czasu za granica osobiscie - zyjąc tu, pracując, ucząc się, poznajac
        inne kultury itd. !!!! NA POCHYBEL WAM WSZYTKIM PISMAKI
        ZROGOWACIAŁE !!! kto pismakiem sie nie czuje ten sie nie obrazi :)
        Pozdrowienia dla wszyskich rozsądnie myślących - w Polsce i za
        granicą! Trzymajcie sie!
        • Gość: psichoooj Re: Nie idealizujmy Polski IP: *.cable.casema.nl 09.10.09, 18:49
          Gość portalu: Emigrant napisał(a):

          > "Stracone pokolenie" - chetnie podyskutował z tą przemądrą panią z
          > Instytutu Stos. Międz. !!!! Tak sie składa ze sam skończyłem taki
          > kierunek na UMCSie a teraz w UK zblizam sie ku koncowi kolejnych
          > stusiów Magisterskich na kierunku Business Management. Wracam do
          > kraju za max. 2 lata i udowodnie tym wszystkim piepszomym sceptykom
          > ze sa w wielkim błedzie! Wielu z Nas zna biegle przynakmniej 2
          > języki ma niezłe wykształcenie i umie sobie radzić w ciężkich
          > sytuacjach!


          Wielu z Was? Chyba, że chodzi Ci o biegłą znajomość 2 języków innych od ojczystego, bo z nim raczej sobie nie radzisz.
        • jaras pokolenie jednak stracone, ale dla Polski 10.10.09, 16:10
          Jak wrócisz, bardzo się rozczarujesz. Z Twoimi kwalifikacjami
          poradzisz sobie doskonale w UK ale nie w Polsce. A wiesz dlaczego?
          Bo tam boją się takich jak Ty. Wazelinierze i pozerzy boją się, że
          ludzie wykształceni za granicą, z doświadczeniami, wygryzą ich z
          ciepłych stołków, które zdobylwali mozolnie przez całe lata
          podlizując się szefom i knując biurowe intrygi. Bo tak właśnie robi
          się w Polsce karierę, nie liczy się wiedza ani doświadczenie ale
          układy z szefem i brak skrupułów w biurowych wojnach podjazdowych.

          Przygotuj się na to przed powrotem. Wbrew temu, co usłyszeć możesz w
          mediach, w Polsce nikt nie czeka na powracających emigrantów z
          otwartymi ramionami. Wierz mi, znam to z autopsji, w 2007 roku
          wróciłem do kraju, a po dwóch latach znów jestem na Wyspach. Tu
          pracuje zupełnie inaczej, doceniają mnie za wiedzę i umiejętności,
          nie za lizanie d... prezesowi. Do Polski nie wrócę już nigdy, drugi
          raz nie dam się nabrać.

          Tobie też radzę, zostań w UK. Tutaj masz szansę pójść do przodu,
          wracając, zmarnujesz to, co osiągnąłeś. Do starego kraju przyjeżdżaj
          tylko na urlop.

          Tak, tak, jesteśmy straconym pokoleniem, ale wyłącznie dla Polski.
          Umiejętności zdobytych na emigracji nikt nam już nie odbierze,
          zapomnijmy zatem o jakichś głupich sentymentach i wykorzystajmy
          zdobyte doświadczenie w kraju, który dał nam szansę. Nie w Polsce.
      • Gość: nadal_wyjechanu Nie idealizujmy Polski IP: *.bb.online.no 09.10.09, 18:22
        Ale czy koniecznie trzeba robić sierotki "Marysie" z tych co jednak
        mieli odwagę aby sięgnąć po więcej, tam gdzie większość by się bała,
        czyli za granicę? Komuś pewnie będzie potrzebna pomoc po powrocie,
        ale wydaje mi się, że to będzie jednak niewielki procent całości.
        Miło jednak, że pisze o tym ktoś kto temat przerobił, a
        nie "filozofuje" na bazie informacji wyssanych z palca :)
      • Gość: Mika Niestety to stracone pokolenie IP: 193.46.186.* 12.10.09, 09:00
        Nie było dla nich miejsca w kraju, musieli uciec, są straceni.
        Wystarczy popatrzec na polaka, który zamieszkał w innym mieście,
        jest wyizolowany, taki warszawiak będzie go uważał zawsze za
        czeresniaka
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja