Gość: Ania
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
13.02.02, 08:39
Hej!
Po co żyjesz?
Po co marnujesz tyle lat na naukę, kończysz studia,pracujesz tyle lat
a jak nie,to się zamarwiasz, że nie będziesz miał za co żyćCzy nie poświęcasz
swego życia PIENIĄDZOM, które mają zapewnić Ci byt?
Czy tak sobie tłumaczysz swoje przeżycie na tej ziemii?
Ostatnio oglądałam taki film, który świetnie obrazuje sytuację, w której obecny
świat się znajduje. Był o statku, który zatonął w czasie II wojny. Grupa
chemików tam będąca szybko wymyśliła jak przetworzyć wodę w tlen, i
zorganizowała ten tlen dla wszystkich ludzi na statku. Jedzenie - też jakieś
wodne, wszyscy musieli bardzo ciężko pracować - mieli swoje ogrody z roślinami,
w maszynowni wydobywali tlen dla ok 300 ludzi, gotowali itd.
Jednak gdy ktoś zachorował, i nie był zdolny do pracy - kapitan go zabijał - by
ten chory nie zużywał tlenu, skoro był już nie przydatny.
I u nas jest tak samo. Rządzi nami olbrzymia sekta, której na imię EKONOMIA.
PRACA. Poświęcasz się jej przez całe życie, tylko po to, żeby przeżyć. Stajemy
się jedną wielką maszyną, pracującą na przetrwanie. Konkurencja bije
konkurencję, kto lepszy, ten wygrywa. Nie ma czasu na uczucia, miłość,
WARTOŚCI -dla których przecież tak bardzo chcemy żyć.
Gdzie miejsce dla II człowieka?
Co z tymi, którzy niecierpią od rana do nocy pracować z niemiłym szefem, czy
uczyć się z nauczycielami, którzy nie doceniają naszej wiedzy?
Co z tymi, którzy chcieliby nie robić kariery, żyć skromnie, a tym samym czas
poświęcać wartościom - dzieciom, rodzinie, Bogu, losom ojczyzny - czy nie one
przynoszą nam szczęście?
Nie, nie, wy wolicie pieniądze. Czy szczęście wam przyniosą, przez to, że
dadzą wam trochę jedzenia i dachu nad głową?
No chyba tak, skoro tak BIEGNIECIE za nimi. Tak szybko biegniecie, że już o tym
zapomnieliście. Tylko narzekać potraficie.
Ja was nie krytykuję. Ja tylko myślę, że nie człowiek nie jest przedmiotem,
który żyje tylko po to, żeby żyć. Człowiek jest kimś więcej, i potrzebuje
czegoś więcej. Oczywiście, niech pracuje, ale w pewnych proporcjach. W
proporcjach co do wartości, do których żyje.