Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Firmowa toaleta

    13.05.10, 09:25
    Zorientowalem sie chwile temu ze rzucilem ten watek na Forum Praca.

    Mialo isc tu, wiec w sumie co mi tam, przekopiuje.

    Zatem...
    Firmowa toaleta - a w niej wbudowany bidet.

    Mozna nacisnac guziczek i specjalna dysza obmyje przydatki. a potem drugi
    guziczek i osuszy.

    Jednakowoz dzis zauwazylem ze (nie mam pojecia jak mozna to zrobic jak sie
    siedzi na desce klozetowej normalnie, jak czlowiek, i chyba ktos musial byc
    szalenczo zdolny i ekwilibrystycznie utalentowany,niemniej, faktem jest ze
    zobaczylem) deska jest cala w bidetowych kroplach, czyli nad dysza jest na
    desce woda z tych kropli z dyszy.

    Niewazne zreszta, w kazdym razie moje pytanie brzmi - czy moj firmowy bidet
    wbudowany w toalete jest przystosowany do wymogow higieny i elementarnego
    zdrowego rozsadku, czy raczej dac sobie spokoj?
    Obserwuj wątek
      • jolka.online Re: Firmowa toaleta 15.05.10, 15:56
        Nie ma chyba prawnych wymogów higieny sensu stricte dotyczących bidetów. Jest
        wymóg sprzątania w toaletach.
        Wymogi szczegółowe może opracować inspektor SANEPIDU, ale ... ale praktyka i tak
        zweryfikuje każdego inspektora (są pracownicy, którzy wchodzą butami na deskę,
        są obsikiwacze wucetowi itp zwierzątka zakładowe, którym nic nie da rady).
        Niby twój dział SHE mógłby wprowadzić jakieś płyny dezynfekujące itp, ale to nie
        jest prosta sprawa, bo trzeba wymyślić coś, co nie zaszkodzi uczulonym,
        przewrażliwionym i ekologicznie nastawionym do wody i innym wrogom chemikaliów.
        Nikt ci z pewnością nie podziękuje za rozpętanie nowej wojny wucetowej.

        Praktycznie doradzałabym stosowanie ochrony indywidualnej.
        Ja zamawiałam u naszego BHP-dostawcy dla całego mojego działu paczuszki
        chusteczek dezynfekujących (bakterie i grzyby) do klamek, desek, telefonów. Tak,
        żeby każdy miał zawsze pod ręką swoją paczuszkę i sobie ją mógł zabrać do
        kibelka. Tłumaczyłam zamówienie koniecznością walki z nadmierną zachorowalnością
        personelu.
        • biollante Re: Firmowa toaleta 16.05.10, 08:37
          Jolka, i tu mnie znalazlas:P

          Nieee, wojna wucetowa bynajmniej nie... Nie chodzi zreszta o sam
          fakt obsikanej klapy, bo i tak zawsze wyscielywuje (poprawna forma
          od wyscielac?) deske papierem zanim usiade. Ale o to ze dysza obmywa
          kazdego, i zapewne woda z tego obmycia osiada na dyszy. I potem
          dysza obmywa i mnie.

          Fuj. Jak to pisze to az mi sie samemu na mdlosci zbiera.:P:P

          Obsikiwaczy etc. w mojej korporacji nie ma. Korporacja azjatycka a
          Azjaci sa czysciutcy i zdyscyplinowani:P

          Az przerazajaco:P

          Co do bidetu, po prostu jak sobie zdalem sprawe z powyzszego to
          przestalem uzywac. Szkoda bo to wygodne szalenie. Ale indywidualna
          toaleta musialaby byc dla kazdego. Bu. Bylem tylko dosyc ciekawy czy
          mma racje czy przesadzam.

          Pozdrawiamw piekna niedziele:P
          • agulha Re: Firmowa toaleta 16.05.10, 15:38
            Mam taki wynalazek w domu i u mnie ta dysza pluje wodą do przodu i do góry, w
            związku z czym woda miałaby niejaką trudność, żeby na nią wrócić, aczkolwiek
            oczywiście można sobie odbicie wyobrazić. Poza tym jeśli wraca, to się chyba
            wypłukuje dobrze? "Zapewne" osiada czy widziałeś, że osiada? Myślę, że
            konstruktorzy to przewidzieli i że nie osiada. Zabrudzeń żadnych na dyszy nigdy
            nie widziałam.
            A korzystałeś kiedyś z prysznica w hotelu, np. celem podmycia się? I co, nie
            brzydzisz się (mówię o "słuchawce", a nie o brodziku)?
            • biollante Re: Firmowa toaleta 17.05.10, 08:48
              No wlasnie nie widzialem i nie wiem czy osiada dlatego pytam.

              Tym bardziej ze w mojej toalecie z jakiegos powodu dysza wysuwa sie i chowa po
              obmyciu.

              Ale uspokoilas mnie tym stwierdzeniem ze u ciebie nie osiada i ze zapewne
              konstruktorzy przewidzieli taka mozliwosc:P:P:P:P

              Bede od dzis korzystac spokojnie:P
              • jolka.online Re: Firmowa toaleta 17.05.10, 23:06
                No właśnie! :) Też to zauważyłam, że czasem da się rozwiązać problem poprzez
                użycie odpowiednio eksperckiego tonu z użyciem dużej liczby obrazowych opisów, z
                których (oczywiście) wynika, że problem jest niemożliwy :) Można faktycznie użyć
                przykładu z własnego życia. Można też powołać się na przykład dyrektora
                generalnego (niech myślą, że widziałam jego bidet). Skoro szef ma tak samo w
                domu i nie ma problemu, to problemu nie ma. Bakterie znikają :)

                Teraz nazwę to po prostu mówką antybakteryjną :)

                Też pozdrawiam :)

                PS> Klasyczne owijanie papierem oczywiście ma zawsze najwyższe notowania na
                liście survivalu biurowego :)
                • biollante Re: Firmowa toaleta 18.05.10, 06:15
                  Jolka.. Ja sobie pozwolę to zacytować jeszcze raz.

                  "Można też powołać się na przykład dyrektora
                  generalnego (niech myślą, że widziałam jego bidet)"

                  "NIECH MYŚLĄ, ŻE WIDZIAŁAM JEGO BIDET"!!!!


                  To jest ABSOLUTNE i BOSKIE.

                  Że się tak wyrażę, to zrobiło mój dzień:P

                  NIECH MYŚLĄ, ŻE WIDZIAŁAM JEGO BIDET.

                  Wrzucę to chyba na opis do komunikatorów i serwisów społecznościowych od których
                  jestem uzależniony.

                  Dziekuję Ci serdecznie za tę chwilę radości:P:P:P

                  ---
                  Godzilla vs. Biollante
                  • biollante Re: Firmowa toaleta 18.05.10, 07:22
                    Nawiasem - wlaśnie chwilę temu obczaiłem jak to dokładnie działa.

                    Nigdy więcej publicznego bidetu.
                    • jolka.online Re: Firmowa toaleta 18.05.10, 11:04
                      Nie lubimy się integrować??? ;)))

                      Mnie się pracownicza integracja właśnie kojarzy ze wspólną toaletą :)
                      Inaczej mówiąc: chcąc nie chcąc dzielisz się wszystkim z każdym, a potem i tak
                      znajdzie się jeden zapowietrzony i cała integracja zadziała przeciwko grupie.
                      No ale ja już stara jestem i zgorzkniała.
                      • biollante Re: Firmowa toaleta 19.05.10, 06:04
                        Nienawidzimy sie integrowac!

                        Ehhhh... I to wlasnie problem wielkich korporacji ze tu wsyzscy chca sie
                        integrowac a my wolimy sobie posiedziec w cichosci domostwa i po prostu byc.
                        Integracja na sile, a w miejscu pobytu aktualnego jest to ulubiona narodowa
                        rozrywka, to cos co mnie natychmiast odrzuca i czyni zamknietym. Wole sie
                        integrowac powoooooooli powoooli a potem jak juz bedzie sie blisko to wiedziec
                        ze mozna polegac na kims.

                        To takie niedzisiejsze heh.

                        A co do bidetu... tak, dokladnie, i dlatego wlasnie ze zawsze znajdzie sie ten
                        jeden felerny, wole uwazac i najpierw popatrzec czy warto wejsc do grupy...
                        zwykle niesttey nie warto.

                        PS. Ubostwiam twoja filozofie divide et impera w kwestii bidetu przedstawiona w
                        poscie ponizej.
                        Zatrudnij mnie kiedys albo wez na staz, z checia sie tego przyucze:P
                  • jolka.online Bidet to filozofia zarządzania 18.05.10, 10:57
                    O jak fajnie :)

                    Można to nazwać: Zarządzanie przez rewelacje (szkoła jolki.online).
                    Wypróbowane i działa jak złoto.

                    To akurat są dwie skombinowane strategie spuszczania kłopotliwego pracownika z
                    jego problemem:
                    1. Powołać się na autorytet (własny, jeśli go mamy albo zewnętrzny w postaci
                    jakiegoś ważniaka)
                    2. Wpleść w pseudo-mądrą paplaninę odwracacz uwagi, który tak przykuje uwagę
                    pracownika, że zapomni z czym przyszedł, czyli np powołując się na autorytet,
                    użyć szefa i mimochodem puścić rewelację.

                    Normalnie puszcza się rewelację neutralną.
                    Rewelację na swój temat puszcza się tylko wtedy, gdy sytuacja jest gęsta, a
                    zespół nam za bardzo fika. Nie szanują autorytetów (czyli pracują już jakiś
                    rok;)), spędzają cały dzień na Facebooku, względnie na każde polecenie wymyślają
                    tysiąc problemów (np bidet chlapie a klimatyzator dmucha) i żądają podwyżek (brr).

                    Po strzeleniu sugestii np o bliższej zażyłości z bidetem Szeryfa pracownicy
                    dadzą ci spokój na dłuugo, gdyż zajmują się nową plotką (awans przez bidet itd).
                    Jednocześnie na twoich przeuroczych kolegów-podwładnych przychodzi olśnienie....
                    "no patrzcie, jakie to proste!" "przecież ja też mógłbym awansować!" "mnie się
                    awans należy bardziej niż tej ...." "muszę znaleźć jakieś dojście do generalnego"
                    Potem przychodzi czas, by wdrożyć zarządzanie przez strach (gdy wstrząs jest
                    konieczny).
                    Wyobraź sobie, jak łatwo zdyscyplinować zespół, rzucając filozoficzny tekst o
                    tym, jak to świat jawi się czasem jak jeden wielki wychodek, ale tylko od naszej
                    pracy zależy, czy zwiedzamy bidety rady nadzorczej, czy czyścimy pracownicze.
                    Albo coś równie głębokiego ;))
                    Grunt, żeby zakumali, że jak się puszcza żarty o szefowej, to nikomu nie można
                    ufać (bo tylko przenikliwość szefowej jest w tym świecie pewna).
                    Normalnie masz jak w banku, że przez najbliższe pół roku będą patrzeć na siebie
                    nawzajem wilkiem i pracować na wyścigi. I nikt nie zażąda podwyżki.
                    Jeden przed drugim będą szukać "dojścia do Generalnego Bidetu" :D

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka