Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? C...

    IP: *.warszawa.vectranet.pl 22.07.10, 10:54
    Fajne stanowiska tu wymieniono. Podoba mi się stanowisko "informatyk"
    :-)
    Albo rozróżnienie programistów. Rozumiem, że "programista" to ktoś od
    asemblera czy czegoś podobnego ;-)
    Albo "asystent w dziale IT" - brakuje "sprzątaczki w dziale IT"
    hehehe
    Obserwuj wątek
      • kretynofil Wiesz, cos w tym jednak jest ;) 22.07.10, 11:06
        > Podoba mi się stanowisko "informatyk"

        Wiesz, z zarobkow wnioskuje ze to taki Magister Od Worda I Drukarki -
        czyli pan Stefan ktory pomaga odzyskac ikony i podpiac drukarke.

        Natomiast co do programistow - to wydaje mi sie ze w calej grupie
        byla za duza wariancja wiec podzielono ja na mniejsze, odpowiadajace
        poziomom kwalifikacji. Bo z programistami to jest tak ze jednak jest
        pare podgrup - sa tacy dla ktorych jednostka kompilacji to projekt w
        Eclipse i sa tacy ktorzy rozumieja "troche" wiecej ;)

        > Albo "asystent w dziale IT"

        To jest ten chlopaczek ktory za wspomnianym panem Stefanem nosi kable
        ;)

        > brakuje "sprzątaczki w dziale IT"

        I zebys wiedzial - bo jakbym ja mial na biurku taki burdel jak moi
        koledzy na serwerach to by mnie klient po schodach spuscil ;)
        • Gość: C# Ciekawe info dla przyszlych programistow ! IP: *.wolv.cable.virginmedia.com 22.07.10, 22:07
          Jestem contractorem w UK i chcialem wszystkich w Polsce zachecic do podazania w
          tym kierunku. Warto studiowac informatyke, ale nie liczy sie to co ktos wam
          wlozy do glowy, ale to czego sami sie nauczycie. Sam konczylem stosunki
          miedzynarodowe.
          Fajnie by bylo, jakby za pare latek Polscy programisci coraz bardziej liczyli
          sie na zachodzie. Zeby zdobywali kontrakty, doswiadczenie, potem zakladali firmy
          produkujace cos wartosciowego (nie tylko tani outsourcing).

          1. Stawki w UK sa od 250-700 GBP/day, najwyzsze sa w bankach inwestycyjnych w
          Londynie, dlatego warto sie nastawic na branze finansowa (jezeli robisz juz
          jakas aplikacje jako cwiczenie, to niech to bedzie aplikacja finansowa).

          2. Jezyk angielski - oooolbrzymi problem. Rodowici Amerykanie maja problem ze
          zrozumieniem Brytyjczykow, nawet w Londynie. Jezeli rozumiecie bez problemu
          video tutorials z Microsoft w normalnym US English, to jest dopiero poczatek.
          Potem przez minimum rok codziennie polecam sluchac tego typu brytyjskie programy:
          www.youtube.com/watch?v=6xWZecg9KL8
          albo Big Brother UK: www.youtube.com/watch?v=TjQ-Z3jEVj0
          Jak jest lekki halas w biurze, albo jest telekonferencja to moze byc tak, ze nie
          zrozumiecie kompletnie nic, nawet sensu zdania. Nie zrozumiecie slowa rekrutera
          dzwoniacego na wasza komorke - nie bedziecie mieli szansy na prace. Duzo Polakow
          najpierw przez 3 lata pracuje fizycznie, zeby w ogole nauczyc sie jezyka, zeby
          zaczac pracowac w IT (nie mowie o pracownikach delegowanych z Polski, ktorzy
          zarabiaja male pieniadze, tylko mowie o sytuacji kiedy sami chcecie siegnac po
          najwyzsze stawki na rynku!). Jezeli juz na studiach zaczniecie sie osluchiwac -
          bedziecie mieli kapitalna sytuacje pozniej!

          3. Absolutnie wszystko co czytacie z IT musi byc w angielskim, szkoda czasu na
          polskie tlumaczenia, ukazujace sie po pol roku. 99% contentu w internecie jaki
          bedziecie googlowac, aby znalezc rozwiazanie jest po angielsku.

          4. Badzie na biezaco z najnowszymi technologiami. Ogladajcie video tutoriale ze
          stron microsoftu na przyklad www.asp.net
          albo np.: channel9.msdn.com/

          5. Wybierzcie .NET (jezyk C#), ewentualnie Jave. W PHP stawki koncza sie na 300
          funtach na dzien, tam gdzie w .NETcie sie zaczynaja.

          6. Microsoft udostepnia caly software za darmo - wersje light Visual Web
          Developer, SQL Server Express Edition etc., takze polecam to studentom. Polskie
          uczelnie sa kompletnie zacofane jezeli chodzi o technologie.

          7. Zerwijcie z takim 'antyglobalistycznym' podejsciem. To w Polsce popularne sa
          Linuxy, PHP, jakies Ruby on Rails etc. w USA i UK jest tylko Microsoft z C#. Tam
          nikt nie oszczedza placac programistom - liczy sie jakosc. Jak cos potrafisz w
          C# masz pareset funtow - po 8 godzinnej pracy (plus godzinna przerwa na lunch,
          gdzie wiekszosc jedzie na obiad czy nawet piwko).

          8. Zapiszcie sie na Linkedin.com tam szukaja rekruterzy z krajow zachodnich.
          Zacznijcie uczestniczyc w grupach dyskusyjnych, roznych darmowych projektach etc.

          9. Poczytajcie duzo glownego forum contractorow w UK:
          forums.contractoruk.com/
          Mozna sie duzo dowiedziec i o technologiach i o sposobach szukania kontraktow etc.

          10. Polskie uczelnie kompletnie rekruterow nie interesuja. Najlepiej po
          Bachelorze w Polsce, przenoscie sie od razu do UK. Robcie certyfikaty Microsoftu
          - bardzo sie licza. Nie liczy sie teoria na interview, liczy sie portfolio -
          pokazcie code samples i live applications na waszych stronach internetowych.
          Najlepiej zarejestrujcie sobie jakas domene z koncowka z co.uk (jak juz
          bedziecie na rynku w UK, to mozecie sobie zmienic na .com - ale na poczatek
          polecam pokazac sie jak najbardziej 'British' - sa strasznie tutaj smallminded
          niestety, mania wielkosci, wciaz mysla ze sa imperium brytyjskim etc.)

          11. Good luck. Takze jezeli ktos startuje na rynki Niemiec, Francji, Szwecji
          etc. Zarabiajcie prawdziwe stawki, uczcie sie duzo i z czasem wracajcie do
          Polski wydawac tutaj, tworzyc miejsca pracy etc.



          • Gość: .NET Re: Ciekawe info dla przyszlych programistow ! IP: *.chello.pl 22.07.10, 23:45
            super post!!! chcialbym zadac Ci jakies pytania jesli mozna... moj mail
            paakoo2@gmail.com
          • pierwszy_syndyk_iv_rp Re: Ciekawe info dla przyszlych programistow ! 23.07.10, 00:19
            Gość portalu: C# napisał(a):
            > 5. Wybierzcie .NET (jezyk C#), ewentualnie Jave. W PHP stawki koncza sie na 300
            > funtach na dzien, tam gdzie w .NETcie sie zaczynaja.

            Każdy lubi co innego. Wybierzcie Oracle ;)
          • allerune Re: Ciekawe info dla przyszlych programistow ! 23.07.10, 01:50
            dobry post, chociaż trochę za bardzo chwalisz .net

            Banki inwestycyjne akurat w dużej części używają C++, to tam są najwyższe stawki

            jeśli chodzi o .net to moim zdaniem programistów jest strasznie dużo i dosyć
            ciężko się wybić
          • Gość: aa Re: Ciekawe info dla przyszlych programistow ! IP: *.sotn.cable.ntl.com 23.07.10, 07:02
            etc. Zarabiajcie prawdziwe stawki, uczcie sie duzo i z czasem wracajcie do
            Polski wydawac tutaj, tworzyc miejsca pracy etc.
            =========
            A po co wracac do polski i tworzyc miejsca pracy? Co to jakis obowiazek?
          • Gość: Boże chroń idiotów Re: Ciekawe info dla przyszlych programistow ! IP: 80.156.42.* 23.07.10, 08:42
            "Rodowici Amerykanie maja problem ze
            > zrozumieniem Brytyjczykow, nawet w Londynie." ???

            Co za bzdety opowiadasz. Bzdety i pierdoły.

            To że ty ich nie rozumiesz to nie dziwota...

            Apropos, co to w ogóle za kierunkek "stosunki międzynarodowe"?/
            kopulacja z obcokrajowcami?? Czyli studia dla ekskluzywnych
            prostytutek??
            • Gość: Atari Re: Ciekawe info dla przyszlych programistow ! IP: *.zone8.bethere.co.uk 23.07.10, 17:40
              Nie masz pojecia o czym mowisz.
              Nie wypowiadaj sie na tematy o których nie masz pojecia.
              Podsumowywujac:
              Swoim postem udowodniles ze:
              Nie byles w uk dluzej niz na wycieczce.
              Nie mowisz po angielsku wiecej niz Ok i mtv.
              Nie tylko amerykanie, ale nawet rodowici brytyjczycy majac olbrzymie problemy ze
              zrozumieniem niektorych akcentow z uk.
              Brytyjczycy maja bardzo zroznicowane i czesto mocne akcenty.
              Btw. Ucze angielskiego obcokrajowcow w uk, wiem o czym mowie.
          • Gość: pytanko Re: Ciekawe info dla przyszlych programistow ! IP: *.gemini.net.pl 23.07.10, 09:03
            Jak dlugo jestes w UK, troche sie za bardzo chwalisz, czyzby pierwszy roczek?
          • Gość: thoms Re: Ciekawe info dla przyszlych programistow ! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.07.10, 13:14
            Dodaj tylko, że:

            1. Świat kontraktorów jest stosunkowo mały. Masz szczęście, jeśli
            kontrakt Ci się kończy i zaraz dostajesz nowy. W szczególności jeśli
            jesteś choć trochę wybredny.
            2. 50% ogłoszeń z jobserve (zwłaszcza tych z UK) to ściema.
            3. Większość rekruterów (zwłaszcza tych z UK rekrutujących do innych
            krajów) to debile, których interesuje tylko prowizja. Ja starając
            się o drugi kontrakt kiedy agencja zaczęła ściemniać zadzwoniłem
            po prostu bezpośrednio do klienta pytając co i jak. Oczywiście wyszło
            na to, że agencja przywaliła 75% prowizji na mojej dniówce.
            4. Jeśli w danym kraju dwie duże firmy zrezygnują naraz z kontraktorów
            (bo np. outsorsują wszystko do Indii) to na kilka miesięcy robi
            się tam posucha na rynku.
      • Gość: Info Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? IP: *.kimsufi.com 22.07.10, 11:29
        Najlepsza fucha to administrator w jakiejś dużej korporacji. Jak jesteś dobry w te klocki (sieci/bazy danych), to mało robisz a kasa leci. Dzień rozpoczynasz od poczytania internetu, potem kontrola czy wszystko działa, a potem można giercować po sieci z innymi informatykami. Na koniec dnia backupy- maksymalna automatyzacja i dzień minął a kieszeń bogatsza o 250 złotych.
        • kretynofil Problem jest jeden... 22.07.10, 11:47
          > Najlepsza fucha to administrator w jakiejś dużej korporacji.

          Super. Problem jest jeden - takiego admina bardzo latwo zastapic
          Hindusami i masowo sie to teraz robi.

          To samo dotyczy programistow (albo raczej - klepaczy) i cala reszte
          mniej wyspecjalizowanego personelu IT.

          Dlatego ja bym zalecal ostroznosc przy wyborze tej specjalizacji - bo
          w duzych firmach trend jest poki co taki zeby wszystko wysylac do
          Indii, a w malych - zarobki sa znacznie nizsze.
          • Gość: gość Re: Problem jest jeden... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.10, 12:05
            Nie wiem, w jakiej firmie pracujesz, ale nie sądzę, by problem Hindusów dotyczył takim firemek, jak
            ta, w której pracuję :) (mała agencja tworząca serwisy www) , oczywiście chodzi o małe
            prawdopodobieństwo zatrudnianienia tychże Hindusów na etat, a nie outsourcing/zlecenia dla
            freelancerów.

            Ale problem dostrzegam i skłaniam się ku przebranżowieniu, tym bardziej, że po 3 latach
            przepracowanych na stanowisku "klepacza" wiem, że to nie jest to, co chciałbym robić w życiu.

            Fakt, mógłbym się dokształcać i spróbować nadal w IT, ale w innej specjalizacji. Jednak wiem już, że
            komputery już mnie "nie rajcują", tak jak kiedyś.

            To chyba rozsądne podejście, tak myślę, bo bez pasji do tego, co się robi, daleko się nie zajdzie.
          • patman A jak system się porządnie rypnie? 22.07.10, 12:13
            To co, wezwiesz fachowców z firmy zewnętrznej i zapłacisz im 3 roczne pensje admina za dzień roboty, bo Hindusi nie dają rady?
            • kretynofil Oczywiscie ;) 22.07.10, 12:45
              Zrozum, ja sam widze jaki jest absurd z tymi matolami - wiekszosc z
              nich ukonczyla conajwyzej szesciotygodniowy kurs komputerowy dla
              bylych pastuchow i szambonurkow. I wiekszosc z nich jest zwyczajnie
              tepa.

              Ale maja zalete - wydaja sie tansi. Nie zagrazaja niekompetentnemu
              managementowi - bo sami sa niekompetentni. Nie kloca sie. Nie maja
              wymagan. Nie rozumieja systemow ani naszej mentalnosci. Murzyni
              idealni.

              I o ile ja bym w zyciu nie zatrudnil takiego tluka ktory cale zycie
              snul sie za krowim ogonem - to rozumiem dlaczego zatrudniaja ich
              menadzerowie ktorych spotykam. Jesli za zakupem oprogramowania stoi
              facet dla ktorego przegladarka i wyszukiwarka to to samo - co czego
              sie spodziewac?
              • robby.ray.stewart Re: Oczywiscie ;) 22.07.10, 12:56
                kretynofil napisał:
                >Jesli za zakupem oprogramowania stoi
                > facet dla ktorego przegladarka i wyszukiwarka to to samo - co czego
                > sie spodziewac?
                :)))

                Samo życie...
                Tak samo, jak kierownik działu "wchodzi w internet przez Opere" (autentyczne), a jak mu podaję na
                złotej tacy adres strony, na którą ma wejść, to zamiast wpisać ją w pasku adresu:
                1. otwiera google
                2. wpisuje podany link do pola wyszukiwania
                3. klika "szukaj"
                :))

                Sory za offtop, ale jak przeczytałem to zdanie o tym menedżerze, nie mogłem się powsztrymać...

                • robby.ray.stewart Re: Oczywiscie ;) 22.07.10, 12:57
                  miało być "powstrzymać" oczywiście :)
                  • Gość: tomi_78 Re: Oczywiscie ;) IP: *.chello.pl 22.07.10, 13:36
                    Wybaczcie ale to takie pierdzielenie polskiego inzyniera, tylko ze
                    ten mendżer idzie do restauracji z klientem i umie nagrac nowy
                    kontrakt, dzieki czemu macie prace.
                    Wielu adminow i klepaczy nie wiedziałoby jak jesc nozem i widelcem,
                    nie mowiac o tym ze z dan w karcie znaliby tylko piwo i cole.
                    Mam paru kolegow po informatyce, moze dobrzy merytorycznie ale na
                    miasto do ludzi to bym ich nie poslal. Sloma z buciorow.
                    • kretynofil Glupoty opowiadasz... 22.07.10, 14:17
                      Nie wiem w jakim srodowisku sie obracasz - ale zapewniam Cie ze ja
                      takich kretynow nie widuje poza hindusowem...
              • klaun.szyderca Re: Oczywiscie ;) 22.07.10, 13:27
                Nie podzielam takiego hurraoptymizmu.

                Faktycznie - póki co są to matołki i więcej robią szkód niż pożytku. Ale znam
                też przykład zespołu, który dostał lokalnego kierownika i przyjechał do Europy
                (dokładnie do Niemiec) na kilkumiesięczne przeszkolenie. Z kompletnych
                nieudaczników którzy na wszystko mieli jedną odpowiedź "of course, no problem my
                friend!", udało się urobić klepaczy w pełni zdatnych do najprostszych prac.

                Za 10-20 lat sytuacja z Hindusami może wyglądać zgoła inaczej, a jak sądzę
                większość z was ma trochę więcej niż 5 lat do emerytury ;)
                • kretynofil Wiesz, tylko ze to tez sie zmieni... 22.07.10, 14:19
                  Jesli klient bedzie musial edukowac kazdego kretyna od zera - to
                  szybko dojdzie do tego ile to kosztuje.

                  No i pamietaj o tym ze wyedukowany w europie hindus bedzie mial
                  wyzsze oczekiwania placowe - i w koncu skoncza sie "tani hindusi".
                  Poziom zycia w Indiach tez sukcesywnie rosnie - wiec podwyzki plac sa
                  nieuniknione...
                • Gość: Hermilion Re: Oczywiscie ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.10, 21:24
                  Ale jak się za 10 lat wyszkolą to będą chcieli
                  tyle samo albo więcej (a dochodzą koszty tego że
                  są w pracy w godzinach nocnych i dla Europy i USA).

                  Generalnie w Hindulandzie możesz mieć helpdesk
                  odczytujący odpowiedzi z książki oraz operatorów
                  systemu - czyli taką pracę jak opisał ten 'administrator'
                  - nie mylić z administratorem.
            • Gość: thom Re: A jak system się porządnie rypnie? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.07.10, 16:05
              Działa to tak: dilbert.com/strips/comic/2009-03-08/

              Nie ma nic bardziej w***iającego od porannego telefonu od
              Hindusa z Indii (ci siędzący w Europie coś tam jeszcze kumają) z
              pytaniem
              typu "łotć siud aj duuu ?".

              O ile np. w Szwajcarii rezygnuje się z hinduskiego outsorcingu to w
              Niemczech trwa w tej chwili jego apogeum. Oczywiście nawet wyższy
              management zdaje sobie sprawę, że outsorcowanie bilingu do Indii to
              wielka pomyłka niemniej jednak ze względów historycznych obowiązuje
              tutaj polityczna poprawność aby tylko uniknąć posądzenia o rasizm.
              • kretynofil Potworny ten Dilbert ;) 22.07.10, 16:32
                Brzuch mnie boli ze smiechu ;)

                > O ile np. w Szwajcarii rezygnuje się z hinduskiego outsorcingu to w
                Niemczech trwa w tej chwili jego apogeum.

                Mam wrazenie ze Niemcy po prostu dluzej sie przed tym bronili i
                dopiero teraz zakosztuja slodyczy tego owocu ;)

                A co do Szwajcarii - generalnie ruchy nacjonalistyczne beda sie
                przyczyniac do przeganiania hindusow - bo niestety na kazdych 10
                "tam" przyjezdza 1 "tutaj" i psuje powietrze...
                • Gość: thom Re: Potworny ten Dilbert ;) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.07.10, 17:01
                  Nie, akurat Niemcy (a właściwie O2 Germany, podobnie tutejsze Vodafone)
                  robią kolejne podejście pod wodzą kolejnego wielkiego CEO.

                  W Niemczech ogólnie ze słynnego "ordnung muss sein". Porządek owszem
                  jest
                  ale w małych firmach typu sklep, knajpa, biuro rachunkowe (łatwo poznać
                  właściciela takiej firmy bo pracuje najciężej). Na przeciwnym biuegunie
                  jest np. producent oprogramowania dla sieci 3G/4G zależny od Siemensa
                  gdzie zatrudnionych jest 400 biurew głównie do przekładania papierów
                  a natomiast wszystkim innym (łącznie z zarządzaniem projektami)
                  zajmują się kontraktorzy.
                • Gość: thom Re: Potworny ten Dilbert ;) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.07.10, 13:17
                  www.youtube.com/watch?v=G3exMUwbv-U
                  www.youtube.com/watch?v=fXLPbjcMVqI&feature=related
          • Gość: br00net Re: Problem jest jeden... IP: 213.76.147.* 22.07.10, 12:23
            na Hindusach coraz więcej firm "się przejeżdża" :D
            robią niby tanio, ale byle jak i źle, a do tego ciężko się dogadać - z czego
            wychodzi często że to tak tanio nie było i lepiej współpracować z lokalnymi ludkami
            • kretynofil I tez prawda... 22.07.10, 12:48
              W sensie - na wysokich szczeblach tego nie widac. To ile Hindusowo
              naprawde kosztuje - widza tylko ludzie na nizszych szczeblach ktorzy
              z nimi pracuja.

              Rzecz w tym ze to zajmie jeszcze dekade zanim dojdzie do pierwszych
              przypadkow spektakularnego przegonienia matolectwa z firm...

              Ja mam teraz taka sytuacje - Hindusi musza dostarczyc zestaw okolo
              czterdziestu skryptow do utworzenia obiektow bazodanowych. Moj kolega
              z nimi walczy juz trzy tygodnie - bo oni nadal nie rozumieja czym sie
              rozni "CREATE VIEW" od "CREATE OR REPLACE VIEW" ;)
              • zazu2 Re: I tez prawda... 22.07.10, 14:46
                Duze firmy juz maja wpadki. Przypomnij sobie numery ze sprzedaza kart
                kredytowych w Indiach. Czy Orange, HSBC itd stracili z tego powodu jakies duze
                ilosci klientow? Nie. Ty sie uzerasz z Hindusami ale to twoj problem bo twoim
                zadaniem jest dostarczenie tej bazy danych. Ktos ci placi za przeskoczenie tych
                problemow. Dlatego dyrektora w twojej firmie moze nie interesowac jakie stosunki
                lacza cie z Hindusami. W firmie w ktorej kiedys robile zlecenie caly dzial
                finansow przeniesiono do indii. Faktury czakaly miesiacami na zaplacenie a
                kontrachenci sie wku...ali. Co mogli jednak poczac jako wiekszosci nie bylo stac
                na zrezygnowanie z duzego zleceniodawcy. Lepsza kasa pozno niz zadna.
                • kretynofil To kwestia czasu, naprawde... 22.07.10, 15:04
                  > Duze firmy juz maja wpadki. Przypomnij sobie numery ze sprzedaza
                  kart kredytowych w Indiach. Czy Orange, HSBC itd stracili z tego
                  powodu jakies duze ilosci klientow? Nie.

                  Jeszcze nie. Pytanie jest nastepujace: jak daleko mozna sie posuwac w
                  obnizaniu jakosci uslug zeby klienci sie nie wku*wili?

                  I, przede wszystkim - kto policzy koszty odbudowy reputacji?

                  Spoko loko, zobaczysz. Bedzie sie to wszystko zmienialo...
            • zazu2 Re: Problem jest jeden... 22.07.10, 13:11
              "na Hindusach coraz więcej firm "się przejeżdża" :D"
              Ten tekst slysze odkad zaczal sie prawdziwy outsorcing jakies 5-6 lat temu. Fakt
              jest taki ze kiedy zarzad patrzy na cyferki to te z Hindusami podobaja sie im
              bardziej bo firma "oszczedza" i ciagle sa tam przenoszoen nowe uslugi.
              Szczegolnie w dobie kryzysu. W 2009 z USA wybylo 350 tys stanowisk. Robia to
              prawie wszyscy bo teraz kiedy nie ma kasy to jest jakas bierzaca oszczednosc.
              "Specjalista" w Indiach racujacy dla duzej znanej firmy z sektora IT zarabia w
              przliczeniu na zlotowki ok 25-30tys. Nie mysli samodzielnie ale pracuje dlugo,
              nie skarzy sie i nie ma prawie zadnych swiadczen. Rachunek jest prosty.
              • kretynofil Dlatego wlasnie potrzeba czasu... 22.07.10, 13:23
                > Ten tekst slysze odkad zaczal sie prawdziwy outsorcing jakies 5-6
                lat temu.

                A widziales w UK reklamy "Mamy call center w UK"?

                Bo ja widzialem. Bo ludziom sie znudzilo gadanie z tepakiem z Indii
                ktory wlasnej dupy bez mapy znalezc nie moze - i odbilo sie to na
                satysfakcji klienta.

                I tak samo bedzie z IT - teraz sa spektakularne zyski, wielkie
                oszczednosci, wielkie premie i wielkie sukcesy - ale to sie skonczy
                szybko.

                Ja ostatnio zrezygnowalem z zakupu produktu VMWare bo musialem sie
                uzerac z ichnim Customer Service przeniesionym do Kretynowa. Po
                prostu mialem dosc telefonow "i co jeszcze mozemy dla Pana zrobic" w
                sytuacji kiedy problem nie jest rozwiazany - i nawet nie moge tego
                eskalowac, bo przelozym ciapatego kretyna jest inny ciapaty kretyn.

                Firma moze przyoszczedzila pare setek dolcow na tym ze rozmawial ze
                mna ciapaty kretyn zamiast homo sapiens - ale jesli jednego klienta
                przekonam do rezygnacji z zakupu jednej licencji VMWare - to rachunek
                jest juz na minusie.

                I to sie predzej czy pozniej zemsci na wszystkich firmach. Nikt nie
                bedzie tolerowal uzerania sie z idiotami...
                • zazu2 Re: Dlatego wlasnie potrzeba czasu... 22.07.10, 14:40
                  Tak niektorzy przenosza centra spowrotem ale dotyczy to glownie klienta
                  detalicznego. Faktem jest tez ze Indian ostatnio nauczyli bezblednego akcentu
                  Amerykanskiego lub Brytyjskiego wiec wielu sie naiera. Z firmami jest inaczej.
                  np. IBM ma swoje centra w indiach tak samo jak VWware, Barclays, Microsoft,
                  Steria itd itd.. Najwieksze kotrakty sa podpisywane z klientami biznesowymi. To
                  so kontrkty na miliony dolarow na sprzet, support, uslugi. Nikt nie patrzy skad
                  jest usluga tylko co to jest i za ile. Tych ktorzy tworza kontrakty nie obchodzi
                  czy usluga jest wykonana w Indiach, USA czy timbuktu. Te same firmy co rocznie
                  przenosza tam setki stanowisk. Pytanie- nie kupiles VMware, a jaka inan firma
                  dostaczy ci podobny produkt z supportem w Europie czy USA? Microsoft, Symantec,
                  Citrix etc maja frontline w Indiach lub Ameryce lacinskiej.
                  • kretynofil Kwestia swiadomosci... 22.07.10, 15:09
                    > Tak niektorzy przenosza centra spowrotem ale dotyczy to glownie
                    klienta detalicznego.

                    Ktorego z reguly sie olewa ;)

                    Badzmy szczerzy - jesli operatorzy cofaja swoje centra telefoniczne
                    do UK to znaczy ze problem jest dostrzegany. Oczywiscie, to jest
                    proces ktory zajmie troche czasu - ale powoli zaczyna docierac do
                    swiadomosci managementu ze nie ma cudow a hindusi nie sa tani bo
                    lubia robic za miske ryzu, tylko dlatego ze sa tepi.

                    > Nikt nie patrzy skad jest usluga tylko co to jest i za ile.

                    Tyle tylko ze to wszystko zalezy od tego jak sa liczone koszta. O
                    wielu kosztach takich jak chociazby przestoje - z reguly sie w
                    europie nie mowilo, nie na poziomie wspolpracy departamentow.

                    Rzecz w tym ze zaczynaja sie pojawiac pierwsze sugestie ze moze te
                    koszta sa zle liczone a wydajnosc takich kontraktow - nikla.

                    I wtedy mozna sie spodziewac rewolucji w postrzeganiu hindusowa.

                    > Pytanie- nie kupiles VMware, a jaka inan firma dostaczy ci podobny
                    produkt z supportem w Europie czy USA?

                    Nie, oczywiscie ze nie. Rzecz w tym ze przymusu wirtualizacji nie ma
                    - i jesli ma sie to wiazac z klopotami, zawsze mozna wrocic do modelu
                    fizycznego.
                    • zazu2 Re: Kwestia swiadomosci... 22.07.10, 15:37
                      No widzisz. Mozemy tak dyskutowac. Obaj jestesmy przeciwni temu procesow ale nie
                      zmienia to faktu ze firmy robia to nadal. Dla tych na gorze licza sie koszta
                      bierzace. Wybierz dowolna duza aplikacje IT- AV, backup, virtualizacja- 90%
                      szans ze zostala wyklepana w Indiach. Teraz kolejny problem to fakt ze firmy
                      zainwestowaly juz raz w przeniesienie tam uslog, potem szkolenia itd. Teraz
                      musialy by wysuplac kase na sciaganie tego spowrotem. Nie ma takiej opcji.
                      Oredownicy outsorcingu potracili by posady a na to nie pozwola.
                      • kretynofil Nadal uwazam ze nie doceniasz... 22.07.10, 15:49
                        ...teorii chaosu ;)

                        Ze przenoszenie spowrotem jest mozliwe - udowodnily powroty call
                        centers z Indii. Oczywiscie, pewnie tam byli jacys przeciwnicy, ktos
                        stracil stolek - ale rachunek ekonomiczny zwyciezyl.

                        Pewnych procesow po prostu nie da sie zatrzymac - a swiat jest tak
                        urzadzony ze nie ma darmowego lunchu. Owszem, moze dzisiaj
                        wydaje sie jakiemus, pozal sie boze, managerowi ze dostaje cos za
                        darmo (albo taniej) - ale to fikcja.

                        Pare lat temu tez wydawalo sie niemozliwe zeby domy w USA zaczely
                        taniec - przeciez wszystkim zalezalo na utrzymaniu cen.

                        A jednak ;)

                        Ja po prostu nie wierze w to ze jakis proces moze zmierzac bez konca
                        ciagle w tym samym kierunku - to jest sprzeczne z prawami natury.

                        Wspomniales o AV - i kolejny przyklad mi sie przypomnial. Przez
                        dziesiec lat bylem lojalnym klientem Symanteca - ale juz wiem ze
                        nigdy ich produktu nie kupie bo jakosc oprogramowania spada od lat i
                        ostatnio zobaczylem o jeden bluescreen wywolany przez N360 za duzo.

                        I nie ma takiej, ku*wa, opcji zebym kiedykolwiek wrocil do Symanteca.
                        Po prostu nigdy, przenigdy, nie kupie ich produktu.

                        Tak im wlasnie wyszedl ten outsourcing.

                        Jesli tak jak ja zrobi kilkadziesiat-kilkaset tysiecy klientow - to
                        nie ma opcji zeby ich nie zabolalo. I zeby czegos z tym nie zrobili.

                        Dlatego powtarzam - nie boj ryby. Mit taniego hindusa to piesn
                        przeszlosci ;)
                        • zazu2 Re: Nadal uwazam ze nie doceniasz... 22.07.10, 16:06
                          No wlasnie. Jestes kolejnym klientem Symanteca/IBM/EMC/Wstaw_wlasciwe ktory jest
                          nie zadowolony. Myslisz ze ktos sie tym przejmuje? Obecnie Symantec sprzata
                          swich ostatnich inzynierow z UK i USA do Indii i Brazyli (czy gdzie tam).
                          Akcjonariuszy nie interesuje klient tylko zyski i jesli zysk moze byc
                          wypracowany przez oszczednosci to niech tak bedzie. Akcjonariuszy nie interesuje
                          ze za 5 lat zostanie polowa klientow- oni chca zyskow i dywident teraz. Ty
                          patrzysz z perspektywy koncowego urzytkownika. Decyzje sa podejmowane przez rade
                          i CEO. Czy myslisz ze CEO dzwoni do indii bo mu AV zrobil BSODa? Ale CEO widzi
                          kolejny kotrakt na 10mln $ podpisany z korporacja_X ktora tez ma operacje w
                          Indiach.
                          • Gość: thom Re: Nadal uwazam ze nie doceniasz... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.07.10, 16:23
                            Przede wszystkim:

                            1. CEO przedstawia świetlany plan wzdrożenia outsorcingu
                            czegoś do Indii/zakup rozwiązania "rozwijanego" w Indiach.
                            2. Power point pokazany przez CEO podoba się wszystkim, akcjonariuszom
                            (bo będzie większa dywidenda) a także menedżerom (ale tylko tym,
                            którzy chcą zachować stołek bo wiedzą czym grozi nieposłuszeństwo,
                            a np. mają jeszcze kilka lat do emerytury/okresu ochronnego)
                            3. Wdrożenie planów
                            4. Pojawiają się problemy ale są bagatelizowane bo z punktu widzenia
                            księgowości i statystyk satysfakcji w Power poincie wszystko wygląda
                            świetnie
                            5. CEO dostaje premie za wdrożenie projektu
                            6. Następuje katastrofa - bo np. przedmiotem projektu jest utrzymanie
                            sieci lub billingu
                            7. Afera, wywalenie CEO
                            8. Powrót do starego modelu

                            Premia CEO wystarcza na "skromne" życie ale przecież od czego są
                            koledzy...
                          • kretynofil Pesymista ;) 22.07.10, 16:25
                            > ze za 5 lat zostanie polowa klientow- oni chca zyskow i dywident
                            teraz

                            No dobra, ale naprawde uwazasz ze za piec lat nadal nikt sie nie
                            bedzie przejmowal?

                            > Akcjonariuszy nie interesuje klient tylko zyski i jesli zysk moze
                            byc wypracowany przez oszczednosci to niech tak bedzie

                            Akcjonariuszy bankow tez nie interesowalo skad sie biora zyski - poki
                            te zyski byly. A jak sie skonczyly to widziales co sie dzialo...

                            > Czy myslisz ze CEO dzwoni do indii bo mu AV zrobil BSODa?

                            Nie - ale z czasem mu w powerpoincie zniknie polowa klientow. I to
                            juz zauwazy...
                            • zazu2 Re: Pesymista ;) 22.07.10, 16:47
                              >No dobra, ale naprawde uwazasz ze za piec lat nadal nikt sie nie
                              > bedzie przejmowal?
                              We wszystkich korporacjach w jakich pracowlaem plany sa robione na kwartal, gora
                              rok. W jednej z nich dzial IT wywalono do Indii. po 2 tygodniach ludzie zaczeli
                              sie denerwowac i podonsi lament. Jeden z VC przyslal maila ze to chwilowe
                              trudnowsi i normalne. Poza tym to zeby brac sie do roboty i nie marudzic bo
                              firma za zaoszczedzone pieniodze moze nikogo wiecej na razie nie zwolni bo jest
                              ciezko bla bla bla :)
                              > Akcjonariuszy bankow tez nie interesowalo skad sie biora zyski - poki
                              > te zyski byly. A jak sie skonczyly to widziales co sie dzialo...
                              I niekotre banki dalej robia co robily. Zysk, zysk , zysk.

                              > Nie - ale z czasem mu w powerpoincie zniknie polowa klientow. I to
                              > juz zauwazy.
                              Jak bedzie zle to CEO zrezygnuje i...przejdzie do innej korporacji. Dosc typowe.
                              Jego przydupas sie ucieszy bo to on zostanie teraz CEO. Pierwsze co zrobi zeby
                              odbic straty to pewnie masowe zwolnienia i wiecej outsorcingu bo to pozwoli mu w
                              danym kwartale zaoszczedzic i dostac bonus :) kolo sie zamyka :)
                              • Gość: thom Re: Pesymista ;) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.07.10, 16:55
                                Przy czym ten nowy outsorcing będzie polegał na ponownym zatrudnieniu
                                drogich kontraktorów. Są trzy fazy:

                                1. Kontraktorzy
                                2. Accenture
                                3. Hindusi

                                i tak w kółko, przy czym punkt nr 3 może ulec zmianie na jakąś inną
                                tanią nację.
                                • zazu2 Re: Pesymista ;) 22.07.10, 17:22
                                  To jest wlasnie niesamowite. Firma "oszczedza" na przeniesieniu kluczowych uslog
                                  do kraju gdzie nikomu nie zlaezy. reszta pracownikow jest niezbyt szczesliwa,
                                  traci motywacje, klienci odchodzai generalnie coraz mniejsze zyski. Zatrudniaja
                                  wiec wtedy konsultana od biznesu placa mu 10tys $ dziennie za znalezienie
                                  przyczyny. Koles wiec wpada na prosty i genialny pomysl- zapytajmy pracownikow.
                                  Pracownicy mowia: jeden z glownych powodow to praca z Indianami. Zostaje
                                  sporzadzony raport- CEO i spolka czytaja i mowia ze konsultanat do dupy bo to
                                  nie jest prawda. Firma tyle przeciez zaoszczdzila. Zatrudniaja kolejnego
                                  konsultana :) To jest to co chyba zaczne robic- zostane konsultantem do biznesu :)
                • sportif Re: Dlatego wlasnie potrzeba czasu... 22.07.10, 23:25
                  "A widziales w UK reklamy "Mamy call center w UK"?

                  Bo ja widzialem. Bo ludziom sie znudzilo gadanie z tepakiem z Indii
                  ktory wlasnej dupy bez mapy znalezc nie moze - i odbilo sie to na
                  satysfakcji klienta."

                  w UK to już od ponad 2 lat jest moda na powrót call center na Wyspy.
                  Mój landlord, "irsys", opowiadał mi kiedyś jak zadzwonił na call center i nie
                  mógł ciapatej zrozumieć, to zapytał się jej gdzie jest to call center. Ciapata
                  powiedziała, że w Birmingham - (my też byliśmy w Birmingham), a irys spytał się
                  jej o pogodę za oknem, ci...ta powiedziała, że oczywiście pada deszcz i tu irys
                  się wku...ł, bo słońce i żadnej chmurki na niebie od tygodnia i powiedział, że
                  ona na pewno dzwoni z Indii i dlatego nie mówi zrozumiale po angielsku.
            • Gość: P.M. Re: Problem jest jeden... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.10, 21:50
              I to jest prawdziwa odpowiedz.. wiele firm się już przejechal
            • Gość: tomasz@uk Re: Problem jest jeden... IP: *.41.196.181.sub.mbb.three.co.uk 23.07.10, 01:36
              >> na Hindusach coraz więcej firm "się przejeżdża" :D

              w UK firma 3 (tel. komorkowa) cala obsluge klienta przeniosla do Indii.
              we wszystkich badaniach konsumenckich jest na ... ostatnim miejscu.
          • Gość: Info Re: Problem jest jeden... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.10, 13:08
            Hmm-trudno mi to sobie wyobrazić, w sensie iż nadzór nad bazami danych czy siecią komputerową ma jakiś Hindus tysiące kilometrów stąd.
            Dzowni Pani Kowalska z księgowości do Hindusa i mówi mu łamaną angielszczyzną, iż nie wie czemu, ale nie ma sieci? Albo przychodzą nowi pracownicy i trzeba im pozakładać konta na kontrolerze domeny, dać im kompy, potem odpowiednia skonfigurować firmowego firewall'a?
            Nie wydaje mi się, aby Hindusi byli takim dużym zagrożeniem. Zresztą każdy wie jak pracują- na odpier***. Kumpel do dziś się śmieje z Hindusa według któego komputer zachowuje się "nieodpowiedzialnie".
            • kretynofil Ale to sie dzieje... 22.07.10, 13:18
              > Hmm-trudno mi to sobie wyobrazić, w sensie iż nadzór nad bazami
              danych czy siecią komputerową ma jakiś Hindus tysiące kilometrów
              stąd.

              No to uwierz mi ze ja to widze na co dzien.

              > Nie wydaje mi się, aby Hindusi byli takim dużym zagrożeniem.

              Bo w perspektywie 20 lat nie sa. Ale dla kogos kto sie decyduje
              dzisiaj w jakim kierunku sie specjalizowac na studiach - to sa oni
              duzym zagrozeniem.
              • Gość: Info Re: Ale to sie dzieje... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.10, 13:35
                Tak z ciekawości- jak to wygląda? Ostatnio na przykład posypał się plik konfiguracyjny na UTM'ie. Sieci niet, trzeba przełączyć na łącze zapasowe duuużo wolniejsze od podstawowego i pogrzebać w tym urządzonku z 15-20 minut aby było ok. A z Hindusami jak się to odbywa? Ktoś dzowni do Indii, mówi iż jest awaria, Hindus próbuje mu wytłumaczyć swoją łamaną angielszczyzną jak przełączyć na zapasowe łącze a następnie bierze się za naprawę? Przecież cała awaria zamiast 15-20 minut rozciąga się do 2-3 godzin. Jeżeli sprawa dotyczy kilkuset pracowników, którzy mają problem z wykonaniem obowiązków a to wiadomo generuje straty finansowe, to gdzie tu oszczędność? Ja zawsze twierdziłem, iż kto tanio kupuje, ten dwa razy kupuje :P
                • kretynofil Jesli chodzi Ci o konserwacje... 22.07.10, 14:16
                  ...samych urzadzen fizycznie stojacych w Europie - to wiadomo, robia
                  to lokalnie inzynierowie.

                  Ale juz zarzadzanie serwerem stojacym tutaj powierza sie kretynom
                  tam. Zaden problem.

                  I tak, wyglada to tak ze zglaszasz blad teraz i czekasz do jutra az
                  ktos w ogole to zauwazy.

                  I tak, wszystko sie przeciaga w nieskonczonosc - tylko ze nie ma kodu
                  w timesheecie pod tytulem "czekam az ciapaty troglodyta zrobi cos dla
                  mnie" - wiec wyglada to w raporcie tak ze to ja pracuje dwa razy
                  wolniej.

                  I owszem, zgadzam sie ze to marnowanie kasy. Moj kolega ktory uzera
                  sie z paczkami od Hindusow kosztowal firme juz jakies 8000 EUR. Gdyby
                  sam mial taka paczke stworzyc - to by to kosztowalo 1000-2000 EUR.
                  Ale "cheaper is better" - i wszystko jasne ;)
                  • korcz81 Re: Jesli chodzi Ci o konserwacje... 22.07.10, 14:43
                    Ogólnie masakra to co opisujesz. Dlatego najlepiej mieć szefostwo albo znające się chociaż trochę na IT- na tyle aby rozumieli pewne mechanizmy lub chociaż takie, które do roboty Ci się nie wtrąca.
                    W pewnym miejscu X, kobietą jest szefowa Y- na dziale IT oszczędzą jak może. Zamiast dać na serwer w miarę porządny te 20-25 tysięcy, to daje kilka razy mniej i chłopaki radzą sobie jak mogą- tzn. robią składaka ze zwykłych części. To nic, że w pracy są częste przestoje spowodowane awarią/niedyspozycją owego składanego cuda, ważne iż kasę na zakup przyoszczędziła. Zastanawiam się czy góra w ogóle nie widzi mniejszej wydajności takiej wesołej "filii", tudzież ma to gdzieś.
                    • kretynofil Ale wlasnie o to cho ;) 22.07.10, 15:15
                      > To nic, że w pracy są częste przestoje spowodowane
                      awarią/niedyspozycją owego składanego cuda, ważne iż kasę na zakup
                      przyoszczędziła.

                      A widzisz - a gdyby mozna bylo w sprawozdaniu wpisac w rubryczke
                      koszty wygenerowane przez oszczednosc tych 20KPLN - to natychmiast by
                      sie pieniadze znalazly.

                      Rzecz w tym ze marny management nigdy nie wprowadzi do uzytku
                      narzedzi ktore pozwola ocenic jakosc zarzadzania - a tym wlasnie jest
                      m.in. rzetelne ksiegowanie kosztow...

                      Wiesz, u mnie jest tak ze projekty maja po pol roku opoznien - a
                      managery sobie wyplacaja pensje, bo wpadly, sku*wysyny na genialny
                      pomysl - raportuja wyzej ile dostarczyli osobodni (mandays) w danym
                      miesiacu.

                      I nikt sie nie zastanawia ze 10MD roboty hindusa kosztuje tyle co 2MD
                      europejczyka, tylko ze przez te 10MD kretyn zrobi to co europejczyk
                      by zrobil w jeden dzien - wiec jest, de facto, dwa razy drozszy...

                      No, ale przeciez mozna nie liczyc zyskow z projektow czy nawet liczby
                      projektow - skoro wystarczy wrzucic ilosc dostarczonych MD w danym
                      miesiacu ;)
          • kuballa Re: Problem jest jeden... 22.07.10, 14:00
            zgadzam sie z kretofilem ostroznie z tym kierunkiem w pewnym momencie ladujesz w
            wielkiej firmie z dobra pensja ale cos za cos - zaczyna sie presja od roznych
            account managerow(sorry nie znam polskiego odpowiednika)oczywiscie presja tym
            wieksza im wiekszy klient - instytucje rzadowe/banki itd.Dostajesz tez coraz to
            nowsze produkty do implemantacji bez jakiegokolwiek treningu wiec coraz czesciej
            uczysz sie po nocach a testujesz za dnia jesli dostaniesz sprzet oczywiscie,
            ktory uciagnie dana konfiguracje. Bardzo duzo czasu schodzie tez na analize
            logow jesli cos nie dziala. Nie oczekiwalbym tez zadnych honorow zazwyczaj IT
            jest traktowane w firmach po macoszemu wiec radze sie przyzwyczajac. Dobra i
            jednoczesnie zla strona tej profesji jest to ze nikt poza twoimi kolegami z
            dzialu nie ma pojecia co tak naprawde robisz przeciez wiadomo ze dla zwyklego
            uzytkownika swiat informatyzacji czesto zaczyna sie i konczy na wordzie,
            przegladarce i jakiejs tam databazie, czesto zebsuty laptop managera jest
            wypychany na pierwsze miejsce przed naprawa walnietej matrycy w serverze albo
            problemem z klastrem. Czasem wysla cie do klienta gdzie dwie grupy adminow np
            sieciowcy i kolesie od systemow nie uzgadniaja konfiguracji ze soba i odbijaja
            pileczke kiedy pojawia sie problem no i oczywiscie firma ktora wyprodukowala
            oprogramowanie dostaje po dupie- wiec wysylaja cie do takiej firmy na drugi
            koniec swiata gdzie kazdy patrzy sie na ciebie bykiem jak zbierasz logi i
            zaczynasz wszystko dokumentowac bo oczywiscie nikt nie posiada takich
            podstawowych rzeczy jak schematy sieci z nalozonymi schematami procesowymi
            softu. Robisz wielkie zebranie i pokazujesz im na rysunkach gdzie tkwi problem i
            udowadniasz im ze to nie twoja firma zrobila blad tylko jest problem z
            konfiguracja jaka zostala zaimplementowana. No i wychodzi szydlo z
            worka....(przyklad z zycia wziety a firma jest glownym dostawca energi na pewien
            kraj). I teraz naprawde sie zastanow czy dobrze wybierasz bo wypalenie zawodowe
            zaczyna sie dosc szybko w wieku 34 zaczynasz szukac spokojnej posadki admina w
            jakies firmie gdzie jak kretofil pisal wczesniej wiekszosc rzeczy robisz na
            skryptach a jak szef wchodzi to gapisz sie na jakis prymitywny logfile ktory nie
            ma nic wspolnego z twoim dniem a ktorego on i tak nie ma szans zrozumiec. To
            jest wlasnie konsultant IT lub backline engineer. AAAA zapomnialbym znajomosc
            jezykow jest obowiazkowa przynajmniej 2 czyli angielski +
            niemiecki|hiszpanski|rosyjski|hebrew <- do wyboru... odradzam francuski bo
            klienci sa bardzo trudni. O polskim zapomnij nie zalicza sie kompletnie przez
            ostatnie 8 lat mialem moze 2 polskich klientow.

            Pozdrawiam
        • Gość: Mako Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? IP: *.zone8.bethere.co.uk 23.07.10, 17:43
          za 250z/dzien prawdziwym administratoropm nie chce sie wstawac z lozka
      • Gość: michal Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? IP: *.zone2.bethere.co.uk 22.07.10, 11:32
        to ja dziekuje. posiedze jeszcze w UK...
        • Gość: NeoMeo Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? IP: 193.145.249.* 22.07.10, 12:14
          A ja w Hiszpanii. 5 tys PLN to ja tutaj mialem na stypendium naukowym :D. Teraz stypendium sie skonczylo i mam 3 tys miesiecznie ale Euro a to dopiero poczatek.

      • spotnik Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? C... 22.07.10, 11:55
        Szkoda, że w artykule nikt nie napisał czy stawki są brutto czy netto. Zakładam, że brutto ale to trochę obala mit informatyka wyciągającego 10k na rękę ;)

        -----------------------------------------------------------------
        Darmowe oprogramowanie do analizy inwestycji. Darmowe wyceny.
        • Gość: aaa Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? IP: *.chello.pl 22.07.10, 12:44
          10k na rękę i więcej zarabia może 10-15% najlepszych/wykonujących
          najtrudniejsze i najbardziej stresujące zajęcia.
          • Gość: dfbdf chyba śnisz z tym 10% , nawet 2% tyle nie zarabia. IP: *.jmdi.pl 22.07.10, 17:00
            a stawki jak wół pisze że całkowite - czyli nauczcie się że brutto bo tak zawsze
            sie podaje w statystykach a tu dodatkowo ze wzgledu na całkowite obejmuje
            wszystkie premie, dodatki (nawet te nie pieniężne czyli basen i siłownia
            przykładowo), 13, 14-stki itd Słowem pensje są żałosne !
        • Gość: cit Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.10, 14:03
          Brutto, a do tego zarobki na wynagrodzenia.pl podaje się "z PITa"
          całoroczne zarobki brutto z premiami itp. / 12

          Założyłem jakiś czas temu konto na wynagrodznia.pl i byłem w szoku jak niskie są
          zarobki...a domyślam się że jest tutaj ziarno prawdy bo zasady deklarowania
          zarobków są proste, a oddawanie głosów anonimowe.
          Byłem niezmiernie zdziwiony bo okazało się że tak mało szanowane przeze mnie
          zarobki są jednymi z lepszych....jednak nadal stawiam sobie za cel 20tys. netto
          miesięcznie ;))
          • zazu2 Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? 22.07.10, 14:55
            20tys nie jest wielkim problemem w dobie globalizacji. Pytanie tylko ile mozesz
            poswiecic i jak dlugo jestes w stanie to znosic?
            • Gość: coder Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? IP: *.messagelabs.net 22.07.10, 16:11
              W UK kontrakty sa od 250-600 funtow dziennie. Netto na reke wychodzi to 15tys. -
              50tys zlotych miesiecznie.
              Oprocz czytanego angielskiego technicznego - potrzebne jest zrozumienie akcentow
              brytyjskich, nawet amerykanski mowiony jest ciezko zrozumiec.
              To jest czesto problemem, dla 'zakutych scislych'. Jezeli ktos jest w miare
              otwarty to droga do olbrzymich zarobkow stoi otworem.
              • zazu2 Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? 22.07.10, 17:28
                Jezyka mozna sie nauczyc, nawet akcentow z Azji :). Problem z kontraktami taki
                ze nie zawsze so (to moze komplikowac zycie) i pracowalem z kontraktowrami
                ktorzy spali w pracy i spedzali tam urodziny dzieci. Czesto dostawali tez kopa
                bo projekt nie dzialala jak trzeba. Dlatego pisalem ze kasa jest zalezy tylko
                ile mozesz wytrzymac i jakie masz priorytety w zyciu :)
            • Gość: cit Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.10, 14:18
              Miałem na myśli zarobki w Polsce i niewielkim kosztem, tzw. wyspecjalizowanie się.
              W sytuacji kiedy za granicą są inne zależności cenowe i inaczej są wynagradzani
              specjaliści takimi zarobkami ~3tys. funtów bym się już nie cieszył.
              Prosta piłka - nie ważne ile ty zarabiasz - ważne ile zarabiają inni;P
        • Gość: P.M. Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.10, 22:06
          Nie wiem na jakiej podstawie robili te wyliczenia, ale są bzdurne.
          Pracuje w IT i zatrudniam różnych ludzi.
          Niech oni mi znajdą w Wrocławiu administratora oracle z doświadczeniem tak
          minimum 2 lata za 5500 brutto. Ludzie by mnie wyśmiali.. conajmniej 1000 więcej
          to minimum.
          Dobry grafik za 3000
      • Gość: arktur1 Informatołki IP: 80.156.42.* 22.07.10, 12:04
        Informatołki?
      • szeregowy_agent W genetyce azjaci już przejęli rynek pracy 22.07.10, 17:23
        Zarobki są bardzo niskie - piszę o stanach. Niewykluczone, że to samo czeka
        informatykę.
        • Gość: Łukasz Re: W genetyce azjaci już przejęli rynek pracy IP: *.aster.pl 22.07.10, 18:43
          Gdybyś przeczytał powyższą dyskusję to byś wiedział że informatyka właśnie
          zaczyna mieć już to za sobą.
        • pierwszy_syndyk_iv_rp A co tam pozostało do odkrycia? nt 23.07.10, 00:28
      • Gość: mulek Ja po studiach humanistycznych mam IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.07.10, 17:28
        za 2-3 godziny pracy przez pięć dni w tygodniu 3000 netto miesięcznie.
        Ścisłoumysłowcy to frajerzy.
      • sselrats Z Hindusami nie ma problemu. Nie zagrazaja 22.07.10, 18:26
        polskim specjalistom oprogramowania. Polacy najlepsi na swiecie.
      • gelbigel magister plików wsadowych 22.07.10, 18:34
        kumpel zawsze był dobry z matmy i wybrał studia informatyczne. Nie przyznaje sie ile zarabia ale zapewne kosi sciepe aż furczy znacznie sensowniej niż inni "specjalisci i inni artyści" wydaje mi się że w życiu ważne jest zacięcie i chęć a nie stanowisko czy biędzie to dział it czy r2d2 nie ma znaczenia ważne chęci
      • Gość: C+ A ja nie polecam. IP: *.e-wro.net.pl 22.07.10, 19:05
        A ja nie polecam.
        4000 brutto w tak potwornie drogim mieście jak Wrocław, to nie jest to.
        Mogłem dobrze uczyć się od ojca kafelki kłaść...
      • sselrats A kiedy artykul o glazurnikach 22.07.10, 19:10
        i posadzkarzach?
        • Gość: Gosc A nauczyciele informatyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.10, 21:08
          A ja tak z ciekawosci. Gdzie w tym zestawieniu nauczyciel informatyki oraz
          wykladowcy przedmiotow informatycznych na wyzszych uczelniach ?!

          Moze dolozyc do zestawienia to sie ludzie zastanowia skad degrengolada w szkole
          i dlaczego gowniani nauczyciele przekazuja wiedze naszym dzieciom ...
          • Gość: Bartek.Programista Re: A nauczyciele informatyki IP: *.chello.pl 22.07.10, 21:30
            Ja w liceum na informatyce liznąłem trochę programowania. Mieliśmy Basica i
            Turbo Pascala. Z przydatnych rzeczy był też pakiet Office. A to tylko liceum z
            małej miejscowości. Także nie wszyscy nauczyciele są do bani..
            • Gość: Nie Re: A nauczyciele informatyki IP: *.aster.pl 23.07.10, 02:23
              Ja miałem w pierwszym półroczu 2-giej klasy liceum (4-letniego) operacje na
              wskaźnikach. Byłem w słabszej grupie. Obecnie mam 30 lat zarabiam 8 i czuję że
              przegrałem. Powinienem zarabiać >20.
              Ale te 8 też dobrze. Byłem bardzo szczęśliwy jak żonka zachwycona wróciła
              dzisiaj z Galerii Mokotów bo mogła sobie kupić ciuszków jak normalny człowiek a
              nie jakaś żona żula.
              • Gość: asd Re: A nauczyciele informatyki IP: *.energopomiar.com.pl 23.07.10, 07:09
                no no prawdziwy warszawiak :] he he he
          • Gość: tr Re: A nauczyciele informatyki IP: *.146.61.117.nat.umts.dynamic.eranet.pl 22.07.10, 22:24
            > A ja tak z ciekawosci. Gdzie w tym zestawieniu nauczyciel informatyki oraz
            wykladowcy przedmiotow informatycznych na wyzszych uczelniach ?!

            Jeśli chodzi o nauczycieli w gimnazjach i liceach, to chyba niewielu z nich ma
            ukończone studia informatyczne (a to chyba o takich osobach mowa w artykule). Ja
            w liceum 10 lat temu miałem nauczycielkę, która próbowała skompilować program w
            Pascalu zmieniając rozszerzenie pliku na exe. Możliwe że od tej pory dużo
            zmieniło się na lepsze w szkołach, ale jakoś w to wątpię.
        • pierwszy_syndyk_iv_rp Re: A kiedy artykul o glazurnikach 23.07.10, 00:32
          sselrats napisał:

          > i posadzkarzach?

          Chcesz żeby informatycy się załamali?
          • sselrats LOL 23.07.10, 19:01
      • Gość: Lolo Poznalem nieco PL-informatyki IP: *.dclient.hispeed.ch 22.07.10, 22:50
        W dziedzinie ubezpieczen (PZU) min. 25 lat do tylu za krajem na
        Zachodzie w ktorym ja uczylem sie informatyki.
        Nie mowiac juz o takim smiesznym detalu, ze pisza ledwo, ledwo dwoma
        palcami. U mnie piszac cokolwiek (tez programujac) nikt nie patrzy na
        klawiature i jest o niebo szybszy.
        Nie mowiac tez o katastrofalnej technice pracy ...
        Wg mnie podane pensje generalnie duzo za wysokie.
      • Gość: KiLLBiLL Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? C... IP: *.internetia.net.pl 23.07.10, 07:43
        Na Podlasiu serwisantowi sprzętu komputerowego proponuje się 1300 netto także
        gdzie ta średnia ?
        • klaun.szyderca Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? 23.07.10, 08:42
          Z zestawienia wynika, że średnia to 2300 brutto, czyli raptem 1670 netto.
          Niewielka różnica.

          Z tego co widzę, programiści zarabiają tu normalnie, w granicach stawek
          prezentowanych w tym artykule.
      • Gość: nabrali sie ... informatyka stosowana ... IP: *.gemini.net.pl 23.07.10, 08:59
        Piszecie takie artykuly, tabuny ludzi leca na rozne kierunku
        "informatykopodobne" i chca dostawac 7500 netto od razu. Jakiez jest zdzwienie
        tych wszystkich po informatyce na wydziale geologii (autentyczny przyklad),
        czy informatyce stosowanej na akademii rolniczej. Nikt ich nie chce.
        Zgadnijcie czemu.
      • kaszpir2 Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? C... 23.07.10, 09:05
        Ja zajmuje się informatyką od kilkunastu lat ...

        Od ponad 10lat pracuje w dużej firmie informatycznej i wraz z dwoma innymi
        pracownikami mamy do obsługi gigantyczną firmę (ponad 300 stanowisk
        komputerowych). Zajmujemy się kompleksową obsługą informatyczną tej firmy
        (sprzęt,oprogramowanie,sieci i itd).
        Naprawdę odpowiedzialność gigantyczna , bo mamy pod "opieką" bardzo ważne
        dane. Niesamowita odpowiedzialność , sporo pracy i naprawdę trzeba mieć spore
        kwalifikacje i wiedzę i się ciągle dokształcać (mnóstwo oprogramowania ,
        urządzeń i itd).

        No i ?

        Zarabiam na rękę około 2200zł netto ...

        Znajomy który pracuje w sklepie z butami zarabia podobnie ...

        Takie super zarobki są w Toruniu ...

        Ja żałuję że wybrałem informatykę. Mam olbrzymią wiedzę i doświadczenie. No i
        co z tego jak nie przekłada się to na kasę ...

        Moja żona mimo że zajmuje się obsługa klienta zarabia więcej ode mnie ...

        Wśród znajomych którzy pracują na rynku informatycznym w Toruniu wiem że
        zarobki są naprawdę nędzne.
        Większość drugi raz by nie wybrała informatyki ...

        • Gość: asdasdasads Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? IP: *.gigaset.com 23.07.10, 09:21
          ?? kto ci broni zmienić pracę ??

          ja osobiście nigdy bym nie wziął tak odpowiedzialnej pracy za tak śmieszne pieniądze
          • kaszpir2 Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? 23.07.10, 09:52
            Gość portalu: asdasdasads napisał(a):

            > ?? kto ci broni zmienić pracę ??
            >
            > ja osobiście nigdy bym nie wziął tak odpowiedzialnej pracy za tak >>śmieszne
            pieniądze

            Jak ja "lubię" takie teksty ...

            A Ty myślisz że ja nie szukam innej pracy ?
            Szukam tyle że rynek toruński jak i całe kujawsko-pomorskie to jedno wielkie dno ...
            Powodem jest także duże bezrobocie ...

            Sam mam znajomych którzy pracują za jeszcze niższe stawki ...

      • Gość: Mac Programista to raczej początek kariery IP: *.ericsson.net 23.07.10, 09:44
        Programista - to raczej początek drogi. Jak ktoś programuje po 10 latach
        pracy, to coś z jego karierą nie tak :-).
        Może oprócz przyglądania się zarobkom po X latach pracy w zawodzie
        "Programista" warto pokazać, co można robić znając daną technologię/platformę/
        branżę w której jest wykorzystywana/ po x latach i jakie są związane z tym
        zarobki.
        • Gość: thom Re: Programista to raczej początek kariery IP: *.vodafone-net.de 23.07.10, 11:11
          Niekoniecznie. Jeśli po 10 latach nadal np. mapujesz atrybuty z XML'a
          do jakiegoś innego formatu i nie masz innych perspektyw jesteś po prostu
          "osobą przyuczoną do zawodu informatyka".

          Jeśli natomiast jesteś architektem (chociażby np. w EAI), programujesz
          systemy embded (czasu rzeczywistego) to jest całkiem nieźle.
          • Gość: Mac Re: Programista to raczej początek kariery IP: *.ericsson.net 23.07.10, 11:49
            > Jeśli natomiast jesteś architektem (chociażby np. w EAI), programujesz
            > systemy embded (czasu rzeczywistego) to jest całkiem nieźle.

            No dokładnie, ale jesteś wtedy architektem a nie programistą.
            To już zupełnie inne zadania, odpowiedzialność, inny charakter pracy.
            Częściej projektujesz, niż programujesz.
            • Gość: thom Re: Programista to raczej początek kariery IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.07.10, 13:08
              Niestety nie zawsze. Bardzo często masz do pomocy zespół "przyuczonych
              do zawodu informatyka" czyli takich lokalnych Hindusów.
              A to oznacza, że wydelegować możesz tylko
              rutynowe rzeczy.
        • Gość: Marek Re: Programista to raczej początek kariery IP: *.e-point.pl 23.07.10, 14:28
          > Programista - to raczej początek drogi. Jak ktoś programuje po 10 latach
          > pracy, to coś z jego karierą nie tak :-).

          Ja po 10 latach ciągle programuje i bardzo sobie chwalę. Mam wręcz wrażenie że
          dopiero od 5-6 roku pracy miałem taki bagaż doświadczeń, że dopiero kod
          utworzony od tamtego czasu a oglądany teraz wygląda dobrze. Wcześniejszy po
          prostu nie jest doskonały :-)

          Marek.
      • Gość: Taki jeden Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? C... IP: *.chello.pl 23.07.10, 14:00
        Najbardziej wkurza mnie w takich artykułach że nie pojawia się
        nigdzie jedno ze słów brutto/netto.
        • Gość: bambi7 Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? IP: *.internetia.net.pl 23.07.10, 21:58
          jak już ktoś wyżej tutaj pisał - ZAWSZE jest brutto; poza tym wolisz usłyszeć że
          zarabiasz 4000zł czy 2800zł? chyba to pierwsze (taki sam chwyt jak cena z
          końcówką 99gr - 3,99zł to prawie jak 3zł, no nie? taka psychologia)
      • Gość: Analityk Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? C... IP: *.chello.pl 23.07.10, 14:06
        A ja zdecydowanie nie polecam, bo konkurencja rośnie jak grzyby po deszczu. Już w tej chwili informatyków jest od groma. W ogóle nie wiem na jakich podstawach Rząd wprowadził Informatykę do programu "kierunki zamawiane".
        Teraz jest jeszcze dobrze, ale za 5-6 lat Informatyk będzie miał ciężkie życie. Tylko wybitni specjaliści nie będą mogli narzekać.
        Lepiej wybrać budownictwo, mechanikę i budowę maszyn czy np ochronę środowiska, która z dnia na dzień będzie miała coraz większe wzięcie ( z uwagi na normy, wytyczny unijne itp w kwestiach eko)
        • dystansownik Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? 23.07.10, 23:16
          > A ja zdecydowanie nie polecam, bo konkurencja rośnie jak grzyby po deszczu. Już
          > w tej chwili informatyków jest od groma. W ogóle nie wiem na jakich podstawach
          > Rząd wprowadził Informatykę do programu "kierunki zamawiane".
          > Teraz jest jeszcze dobrze, ale za 5-6 lat Informatyk będzie miał ciężkie życie.
          > Tylko wybitni specjaliści nie będą mogli narzekać.
          > Lepiej wybrać budownictwo, mechanikę i budowę maszyn czy np ochronę środowiska,
          > która z dnia na dzień będzie miała coraz większe wzięcie ( z uwagi na normy, w
          > ytyczny unijne itp w kwestiach eko)

          Przecież to co napisałeś o informatyce odnosi się praktycznie idealnie do tych
          kierunków, które wymieniasz jako lepszy wybór. OŚ, to już w ogóle porażka, na
          temat MiBM wypowiadać się nie zamierzam, a budownictwo, to w tej chwili wybór
          pewnego bezrobocia.
          Czemu? Budownictwo studiuje obecnie więcej osób niż informatykę. Zapotrzebowanie
          jest mizerne, a pracodawcy wykazują je najczęściej dopiero, gdy rzeczywiście
          brakuje im pracowników. Tylko jakich chcą? Oczywiście z wieloletnim
          doświadczeniem i uprawnieniami, którzy od razu wskoczą na kierownicze
          stanowiska. Niestety, oni na drzewach nie rosną i trzeba sobie ich samemu wyszkolić.
      • Gość: analityk Bajki - nie polecam IP: *.chello.pl 23.07.10, 14:07
        A ja zdecydowanie nie polecam, bo konkurencja rośnie jak grzyby po deszczu. Już w tej chwili informatyków jest od groma. W ogóle nie wiem na jakich podstawach Rząd wprowadził Informatykę do programu "kierunki zamawiane".
        Teraz jest jeszcze dobrze, ale za 5-6 lat Informatyk będzie miał ciężkie życie. Tylko wybitni specjaliści nie będą mogli narzekać.
        Lepiej wybrać budownictwo, mechanikę i budowę maszyn czy np ochronę środowiska, która z dnia na dzień będzie miała coraz większe wzięcie ( z uwagi na normy, wytyczny unijne itp w kwestiach eko)
      • Gość: Marek Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? C... IP: *.e-point.pl 23.07.10, 14:12
        Nie do końca wierzę w te statystyki, one chyba nie do końca odzwierciedlają
        rynek, szczególnie w W-wie. W firmie gdzie pracuje programista na wstępie
        otrzymuje 8.000-10.000 brutto + szereg dodatków i wcale ludzie do nas nie walą
        "drzwiami i oknami", szczególnie tacy co mają doświadczenie...

        Pozdrawiam,
        Marek.
        • klaun.szyderca Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? 23.07.10, 14:47
          No kto jak kto, ale programista powinien rozumieć pojęcie średniej :)

          Zauważ, że sporo osób pisze tu z kolei, że zarobki podawane w raporcie są mega
          wysokie. Poza tym statystyki te dotyczą całej Polski, nie tylko Warszawy.
          • Gość: Marek Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? IP: *.e-point.pl 23.07.10, 15:05
            > Zauważ, że sporo osób pisze tu z kolei, że zarobki podawane
            > w raporcie są mega wysokie.

            Fakt, później zauważyłem. Wiem co to średnia, jednak moje subiektywne odczucie
            na podstawie sytuacji mojej i moich znajomych jest takie że zarobki są wyższe
            niż prezentowane w raporcie.
        • Gość: Programistka Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? IP: 89.241.185.* 23.07.10, 22:05
          Chetnie sie dowiem co to za firma :D.. kamila.jolan@gmail.com
          • klaun.szyderca Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawianych? 24.07.10, 18:02
            Przecież jak wół stoi z jakiej domeny kolega pisze. Jak ktoś mieniący się
            programistą może nie mieć nawet na tyle pomysłowości żeby sprawdzić takie
            podstawowe rzeczy?
      • Gość: angrusz1 Przyjdzie na psa mróz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.10, 16:22
        w innych zawodach już tak było.

        Dawno temu nauczyciele angielskiego byli rozchwytywani a teraz poszukują pracy
        i to daleko od domu
      • Gość: wood-gd Zarobki w zawodach po kierunkach zamawiaych? C... IP: *.gorzow.mm.pl 23.07.10, 21:38
        .
        .... zamawiane kierunki, a ja nie moge znaleź pracy w tym kierunku

        Jak to jest ?
        Po studiach infrmatycznych, mam 3 letnie doświadczenie pracy na
        stanowisku administartor sieci, Help-desk dla użytkownika systemu,
        administrator strony www.

        I od 4 lat na bezrobotnym w tym pół roku, parcowałem w innych
        firmach na odmiennych stanoiwiskach do wyuczonego zwodu, który mnie
        interesuje od ponad 10 lat nie wliczająć że zainteresowanie tą
        dziedziną jest jeszcze większe.


        I co nie ma pracy dla mnie ?
        Jest ale zawsze coś jest nie tak na rozmowach bo jakoś nie mogę tej
        pracy znaleź

        Proponuje zrobić bazę dotychczasowych informatyków i tam szukać a
        nie zamawiać kierunki.
        .
        • klaun.szyderca Re: Zarobki w zawodach po kierunkach zamawiaych? 24.07.10, 18:05
          Może po prostu sam nie jesteś na tyle dobry aby dostać konkretną robotę?

          Faktycznie, przy takich artykułach warto zaznaczać, że są to zarobki (te i
          znaczenie wyższe, powyżej 10k na rękę) dla ludzi zdolnych i kumatych. Zamawianie
          kierunków doprowadzi do tego, że na informatykę pójdzie masa ludzi
          przypadkowych, których potem nikt rozsądny nie zatrudni i będzie płacz.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka