Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jeszcze o korporacjach.

    17.11.10, 10:39
    Czy nie odnosicie wrażenia bezsensu istnienia całych plutonów, kompanii ludzi zajmujących się bez wyjątku sporządzaniem prezentacji, pedeefów, „excelshitów”, zestawień i broszur, które jak sięgnąć głębiej, są celem samym w sobie, sztuką dla sztuki? Całość wydaje się być olbrzymim, nadmuchanym bez sensu balonem, który prędzej czy późnie musi pęknąć, jak dwa lata temu bańka finansowa.
    Obserwuj wątek
      • vandikia Re: Jeszcze o korporacjach. 17.11.10, 10:46
        przeczytałam 3 razy i chyba nie wiem o co Ci chodzi, a już po 2 kawie jestem ;]
        • eat.clitoristwood Re: Jeszcze o korporacjach. 17.11.10, 11:02
          vandikia napisała:
          > przeczytałam 3 razy i chyba nie wiem o co Ci chodzi, a już po 2 kawie jestem ;]

          Jeśli nie pracujesz w dużej firmie to nie masz z tym do czynienia. :)

          • vandikia Re: Jeszcze o korporacjach. 17.11.10, 11:07
            z tego co widzę w poniższych wpisach, chyba faktycznie ;]
            u mnie sama sobie jestem twórcą pdfów i innych takich ale je wykorzystuję na ogół :)
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Jeszcze o korporacjach. 17.11.10, 10:48

        eat.clitoristwood napisał:

        > Czy nie odnosicie wrażenia bezsensu istnienia całych plutonów, kompanii ludzi z
        > ajmujących się bez wyjątku sporządzaniem prezentacji, pedeefów, „excelshi
        > tów”, zestawień i broszur, które jak sięgnąć głębiej, są celem samym w so
        > bie, sztuką dla sztuki? Całość wydaje się być olbrzymim, nadmuchanym bez sensu
        > balonem, który prędzej czy późnie musi pęknąć, jak dwa lata temu bańka finansow
        > a.

        Jeśli warstwa produkcyjna jest efektywna, to taki pdfowo-powerpointowcy nie są groźni, nie stanowią aż tak ciężkiego narzutu. Tylko zarządzanie istotnymi procesami musi być sprawne.
      • baba-baba Re: Jeszcze o korporacjach. 17.11.10, 10:52
        I najlepsze w tym jest to,że 99% tego g.....nie ma zastosowania.
        Jesteś na dobrej drodze do wolności.
      • hermina1984 Re: Jeszcze o korporacjach. 17.11.10, 11:01
        bożżż jaka sztuka?
        to obowiązek,który trzeba wykonać i tyle...
        ale co ma pęknąć korporacja czy sztuka dla sztuki pracy w korporacji? ;d
        • eat.clitoristwood Re: Jeszcze o korporacjach. 17.11.10, 11:11
          hermina1984 napisała:
          > ale co ma pęknąć korporacja czy sztuka dla sztuki pracy w korporacji? ;d

          To drugie.
          Pracownicy co raz więcej czasu poświącają na dokumentację tego, co robią, co raz mniej pracując efektywnie. Powstałe sztaby analizują tę dokumentację, sporządzają zestawienia, prognozy i projekty jeszcze lepszej dokumentacji, dzięki którym pracownik jeszcze więcej czasu poświęca usprawiedliwianiu swojej egzystencji, i tak kółko się zamyka. :)

          • hermina1984 Re: Jeszcze o korporacjach. 17.11.10, 11:17
            no coś w tym jest,bo od kiedy mam na głowie 10 tabelek,raportów,prezentacji itepe,itede,to średnio przekłada się to na mój wynik,który i tak muszę osiągnąć-tyle,że się nie nudzę-to na pewno i czas mam wypełniony.
            Ale ja się nie jednoczę emocjonalnie z pracą-robię swoje i tyle.Nie dostrzegam w tym sztuki,ani wielkiego celu i co najistotniejsze zdaje sobie sprawę z systemu biurokracji i raportowości ,który no cóż,genialny nie jest.
            • aneta-skarpeta Re: Jeszcze o korporacjach. 21.11.10, 08:35
              ".Nie dostrzegam
              > w tym sztuki,ani wielkiego celu i co najistotniejsze zdaje sobie sprawę z syste
              > mu biurokracji i raportowości ,który no cóż,genialny nie jest."


              zwrot sztuka dla sztuki nie ma nic wspolnego z jakąkolwiek sztuka i wielkim celem, wprost odwrotnie oznacza to robienie roboty o niczym, dla samego robienia, jak przekladanie papierow, przelewanie z pustego w prozne
          • sundry Re: Jeszcze o korporacjach. 17.11.10, 11:47
            To chyba akurat nie tylko w korporacji. Moja mama w przedszkolu ma tyle papierkowej roboty, dokuemtacji nikomu nie potrzebnej, że hej:)
      • moim_zdaniem Re: Jeszcze o korporacjach. 17.11.10, 11:38
        Sens jakiś tam to ma, ale skala jaką osiągnęła "raportacja" jest już niepokojąca. Tym bardziej, że zamiast wysłania excell-raportu można wysłać nieraz jedno zdanie do osoby tym bezpośrednio zainteresowanej. Za komuny każdy musiał mieć pracę, więc pełno było nicnierobiących. Teraz zamieniono ich na "raportujących". Oczywiście bez uogólnień, nie wszędzie.
        • eat.clitoristwood Re: Jeszcze o korporacjach. 17.11.10, 11:44
          Piszczyk się też przy okazji kłania.
      • berta-live Re: Jeszcze o korporacjach. 17.11.10, 12:10
        Jednego można być pewnym. Sens w tym musi być. Korporacja to nie instytucja charytatywna, która daje zatrudnienie tysiącom ludzi, których tak naprawdę nie potrzebuje. Właściciele są zbyt chytrzy na pieniądze, żeby nimi szastać na prawo i lewo. Pytanie powinno brzmieć do czego jest im to tak naprawdę potrzebne. Czy może do fikcyjnego zatrudnienia dużej ilości osób, żeby móc się szumnie nazywać korporacją i gigantem który aż tylu ludzi do pracy potrzebuje, czyli jako chwyt marketingowy? Czy może do takiego namieszania w papierach, żeby ewentualne kontrola przez następne sto lat nie doszła do tego o co w tym wszystkim chodzi i gdzie był przekręt? A może kręci się to własnym życiem, szefostwo zbajerowane menedżerią średnich szczebli daje tyle i tyle kasy na zatrudnienie, określa ramy płacowe i więcej się tym nie interesuje? A ci zatrudniają pociotków i innych znajomków, niech sobie kuzyn popracuje w korporacji.
        • moim_zdaniem Re: Jeszcze o korporacjach. 17.11.10, 12:44
          berta-live napisała:

          > Jednego można być pewnym. Sens w tym musi być. Korporacja to nie instytucja cha
          > rytatywna, która daje zatrudnienie tysiącom ludzi, których tak naprawdę nie pot
          > rzebuje.

          Może nie instytucja charytatywna, ale najczęściej duży moloch, w którym pracuje wielu ludzi i ciężko zachować kontrolę. Te raporty mają właśnie tej kontroli służyć, nie za wiele jednak z tego wychodzi.
        • ka-mi-la789 Re: Jeszcze o korporacjach. 18.11.10, 00:58
          > Jednego można być pewnym. Sens w tym musi być.

          Podziwiam Twoją niezłomną wiarę :).

          > Korporacja to nie instytucja charytatywna, która daje zatrudnienie tysiącom ludzi, których
          > tak naprawdę nie potrzebuje.

          Nie instytucja charytatywna, ale zatrudnia od cholery niepotrzebnych darmozjadów. Nie z litości, tylko w wyniku wszechogarniającego burdelu. Niektóre tak zwane korporacje osiągnęły tak patologiczne rozmiary, że nikt nie jest w stanie kontrolować całości ich funkcjonowania.

          > Właściciele są zbyt chytrzy na pieniądze, żeby nimi szastać na prawo i lewo.

          Jacy właściciele? Jeżeli właścicieli jest milion (a w przypadku wielkich giełdowych spółek może być ich dużo więcej), to nie ma żadnego.

          > A może kręci się to własnym życiem

          I to jest najbliższe prawdy. Ogromna większość papierowego i elektronicznego śmiecia wytwarzanego w tak zwanych korporacjach nie jest absolutnie nikomu do niczego potrzebna. Tyle, że dziesięć stron tabelek, cztery kolorowe wykresy i pięćdziesiąt stron komentarza drobnym drukiem ma większe szanse uzasadnić istnienie naszego stołka w oczach menedżmendy wyżej postawionej w hierarchii dziobania niż proste zdanie: "W zeszłym roku sprzedaż poleciała na pysk, bo bez pomyślunku tniemy koszty, co odbija się na jakości". Nie wspomnę nawet o tysiącach bzdurnych zestawień i wydruków fabrykowanych dla tak zwanych konsultantów, którzy po wnikliwym zapoznaniu się z tym szajsem za ciężkie tysiące złotych / euro / dolarów / czy jakiejkolwiek innej waluty tonem wyroczni "formułują zalecenia", które można za darmo usłyszeć od inteligentniejszej sekretarki.
        • wkkr Sens oczywiscie jest 20.11.10, 23:00
          trzeba jakoś uzasadnić wielkość kwoty na fakturze.
          ====
          Czasem szlag mnie trafia gdy moją pracę korporacja kontrolujaco-raportująca sprzedaje z 10krotnym przebiciem tylko dlatego że korporacja ma siedzibe np. na manhattanie.
          ====
          Poza tym wiem jedno.
          Pracę którą ja sam jestem wstanie wykonać w ciągu jednego dnia za kwotę X korporacja wykowna w ciągi 5 dni za kwotę 10X.
      • chersona Re: Jeszcze o korporacjach. 17.11.10, 13:04
        Odnosimy. I to w znacznie większym zakresie, niż ten, o którym piszesz. Odnosimy wrażenie, że całe dłubanie w naukach humanistycznych, mielenie na dziesiątki sposobów jednego tekstu, zestawianie ich razem w entej konfiguracji, wszystkie te teorie, pojęcia z obszaru nauk społecznych, itd., itp., etc., że to wszystko to sztuka dla sztuki. Ale staramy się o tym nie myśleć, bo to nas tylko dołuje. Po co wiedzieć, że pracuje się nad czymś, co większego sensu nie ma, że robi się coś sobie a muzom.

        ps na zajęciach zawsze wolałam tradycyjne metody wykładu. prezentacje - dwa kółka, dwie strzałki, trzy podpunkty na wielkim ekranie nie mówiły mi kompletnie nic. dostawało się potem piętnaście stron takiej prezentacji, z której nie mogłam nic konkretnego sklecić.
        • Gość: seydlitz Re: Jeszcze o korporacjach. IP: *.lublin.hypnet.pl 20.11.10, 23:10
          > ps na zajęciach zawsze wolałam tradycyjne metody wykładu. prezentacje - dwa kó
          > łka, dwie strzałki, trzy podpunkty na wielkim ekranie nie mówiły mi kompletnie
          > nic. dostawało się potem piętnaście stron takiej prezentacji, z której nie mogł
          > am nic konkretnego sklecić.

          O właśnie, też to do mnie nie przemawia.

          Co do tematu zaś to jest wiele osób które w to korporacyjne umiłowanie papierków wierzą. Gdy nieśmiało sugerowałem znajomej, że tworzenie przez nią różnych zestawień, prognoz i inszych głupot jest tak naprawdę zbędne i tylko czas traci niemal się na mnie obraziła. Na szczęście ja w korpo nie pracuje i choć papierzyska też produkuje to inne ;-)
      • jan_hus_na_stosie Re: Jeszcze o korporacjach. 17.11.10, 14:09
        U mnie w firmie zwiększa się ilość raportów ale to po to aby lepiej kontrolować jakość produktów i usług, które dostarczam, aby w razie awarii móc odtworzyć dane z backupu, aby monitorować obciążenie i sprawność serwerów i w razie problemów natychmiast być o tym informowanym.

        Umowy, które sporządzam są coraz dłuższe i bardziej profesjonalne, oferty które wysyłam (na razie tylko te do większych Klientów), zawierają ładne kolorowe diagramy i zdjęcia i coraz więcej szitu marketingowego. Niestety jeśli chcę zdobywać coraz większych i kasiastych klientów to muszę to robić bo ludzie podejmujący decyzje w tych dużych firmach/instytucjach jarają się takimi bzdurami...
        • moim_zdaniem Re: Jeszcze o korporacjach. 17.11.10, 14:39
          jan_hus_na_stosie napisał:

          muszę to robić bo ludzie podejmujący decyzje w tych dużych firmach/instytucjach jarają się takimi bzdurami...
          >
          Dokładnie!
        • wkkr obrazkologia 20.11.10, 23:06
          to fakt. Ostanio pewnien korporacyjny klient odrzucił raport bo za mało bylo obrazków. Tak to dosłownie powiedział. Oczywiście notakta z rozmowy mówiła o zupełnie innych powodach ale i tak wiedzieliśmy że trzeba dorobić parę bezsensownych map, wykresów, przekrojów i zestawień.
      • Gość: JanKran Re: Jeszcze o korporacjach. IP: 81.219.7.* 17.11.10, 18:28
        to o czym piszesz występuje w korporacjach w EU, czy US - 8 osob dłubie w jednym projekcie, w kółko psując, poprawiając, psując, poprawiając...
        w krajach 3 świata, jak polandia, na takim samym projekcie siedzą 2 osoby, które robią jednocześnie w 5 innych projektach i zapie...ją jak robokopy.

        w kwestii twojego pytania: biznes zmierza ku temu aby wariant dwa stał się standardem, zatem tak masz rację. to wszystko dupnie.
      • Gość: Sales Engineer Ja od fszystkih papieruf, doc i xls mam sekretarke IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.10, 19:16
        Jestem po Politehnice, wienc zajmowanie siem dokumentacjom było by dórzom ójmom dla mojej inrzynierskiej dómy. Tak wienc prowadzem jedynie powarzne rozmowy biznesowe s powarznymi klientami, dlatego tesz łojem 8000 netto na renke.
        • Gość: PCV menedrzer SGCH a ja mam dwie sekretarki od robienia loda IP: *.chello.pl 17.11.10, 20:00
          jedna muwi (jak nie ma nic w ustah akurat) rze jest siostrom jakiegos sales iniginiera ktory dla mnie pracuje

          hyba jom zwolnie bo prosila o podwyszke dla brata

          na jej miejsce 10 innyh czeka
          • Gość: Sales Engineer Jak jeszcze u niego robiłem to gwałcił mojego psa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.10, 20:18
            Debil myśli, rze jak skończył SGCH o specjalności kładzenia rzelu na włosy to morze róhać psa inrzyniera. Dobże rze jusz nie robiem ó tego cymbała.
            • Gość: PCV menedrzer SGCH to byla suka, ty wez nie rob ze mnie pedala IP: *.chello.pl 17.11.10, 20:23
              ale tfoja siostra jest od niej tylko minimalnie lepsiejsza
              • Gość: Sales Engineer Ja nie mam siostry, a ty jesteś zofilem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.10, 20:31
                Morze ci siem pomyliło i zaruhałeś swojom siostrem? Ópewnij siem lepiej.
                • Gość: PCV menedrzer nie masz siostry? hmto widocznie to tfoja curka IP: *.chello.pl 18.11.10, 11:19
                  z ryja nawet podobna
                  • Gość: Sales Engineer Nie wiem czy moja, bo zrobiłem jom s twojom rzonom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 02:18
                    Tak wienc sytuacja staje siem trohe skąplikowana.
          • Gość: Sales Engineer Buc najoł nowego Sejls Inrzyniera i dyma mu siore! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.10, 20:21
            Takie żeczy robi tylko prostaczek po SGCH. Dobże, rze nie mam siostry, bo oprucz psa i za mojom siostre by siem zabrau.
      • Gość: Zbylut Re: Jeszcze o korporacjach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 09:30
        Problem istnieje i sie wyraźnie poglębia. A najciekawsze jest to, że specjalisci od tabelek i wykresów często zarabiają więcej od operacyjnej kadry, której praca decyduje przecież o losie firmy...
      • Gość: zzz Re: Jeszcze o korporacjach. IP: 91.206.210.* 20.11.10, 18:39
        Pol biedy jesli to dotyczy tylko bezsensownej kompanii ludzi.
        Gorzej jesli te mlotki wymyslaja jakies projekty (bo przeciez projekt musi byc, w koncu trzeba pokazac ze cos sie robi), w ktore angazuje innych.
        U nas, przydarzylo sie cos co nazwali zamiana miejsc. Czlowiek z jednego dzialu trafial na kilka tygodni do innego dzialu. By zobaczyc, poznac, zrozumiec itp. Idea wlasciwie sluszna. Nigdy nie zrozumiesz czemu ksiegowosc wymaga 10 podpisow na jednej fakturze, dopoki samemu nie przezyjesz przetrzepania przez urzad skarbowy. Ale... Jesli w dziale marketingu jest 1 osoba i ona ma trafic do dzialu ksiegowosci gdzie sa 2 osoby, ktore nie maja czasu podrapac sie po tylku to:
        1. marketing w tym czasie padnie - bo nie bedzie nikogo kto moglby sie tym zajac
        2. marktingowiec w ksiegowosci umrze z nudow, nikt mu niczego nie pokaze bo nie ma na to czasu; albo, przeciwnie, pokaza mu wszystko co trzeba i wtedy poza padnietym marketingiem bedzie padnieta ksiegowosc - w koncu albo pokazuja, albo pracuja.
        Albo taki projekt. Facet z centrali (za granica) wymyslil sobie, ze zrobi rundke po klientach i zaprezentuje im firme, produkty itp. Klienci maja w d... sluchanie po raz 10 o tym jaka to mamy misje i czym jest nasza firma, produkty znaja lepiej niz facet z centrali wiec to oni mogliby zrobic jemu prezentacje. Mogliby, gdyby nie to, ze facet nie mowi po polsku, a wiekszosc klientow mowi tylko w tym jezyku. Na szczescie gosc wycofal sie od razu gdy spytano go jak zamierza dogadac sie z klientami.
      • Gość: pazdzioch Re: Jeszcze o korporacjach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.10, 18:50
        Ludzie ktorzy zajmuja sie niczym sensownym i przelewaniem z pustego w prozne (politycy, wiekszosc urzedasow, kadra managerska korpow, maklerzy, doradcy finansowi itd.) koncentruja sie przede wszystkim na formie by nobilitowac te ich g*wno warte zajecia. Im ktos wykonuje bardziej bezsensowna prace tym bardziej koncentruje sie na formie, bo pod spodem nie ma zadnej tresci. Dotyczy to stroju, sposobu mowienia, gestow itd. Ludzie, ktorzy wykonuja konkretna prace nie zwracaja uwagi na takie pierdoły, bo wiedza, ze tresc jest wystarczajaca i nie trzeba tego ubierac w zadne wydumane z d* wziete piórka.
        • retropercepcje Re: Jeszcze o korporacjach. 20.11.10, 20:36
          o i tu sie zgadzam.
          bylam, widzialam, ucieklam gdzie pieprz rosnie!

          ja z tych, ktorzy musza widziec sens tego, co robia. zalozylam wiec swoja firemke i mam korpo-wzdecia i nadecia w glebokim poszanowaniu.
      • Gość: fomi Re: Jeszcze o korporacjach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.10, 19:14
        Nie znając specyfiki, branży i różnych dziwactw firmowych trudno oceniać kto jest a kto nie jest firmie potrzebny. Można sie długo zastanawiać gdzie jest ta granica do której zawody są potrzebne, podstawowe, generujące zysk, a gdzie zaczyna sie szczebel powyżej którego jest juz tylko administrowanie danymi, przetwarzanie z jednej formy w drugą albo utrzymywanie standardów zgodnie z odgórnie narzuconym prawem? Podstawowe to np. piekarz, szewc, krawiec, nauczyciel... Ale juz prawnik, księgowy, administrator baz danych, kadrowa, sekretarka? To takie raczej wtórne profesje, nie byliby zbyt przydatni na bezludnej wyspie.
      • Gość: erni Re: Jeszcze o korporacjach. IP: *.dclient.hispeed.ch 20.11.10, 20:02
        zobaczylem ten watek i jak...uderzenie...zaczyna sie cos dziac chyba w temacie, a takie posty to moze dopiero poczatek ale poczatek ktory doprowadzi do tego ze peknie to jak ta banka mydlana lub banka finansowa. przepracowalm w koropracjach 15 lat (6 lat w jednej, reszta w drugiej), warto bylo bo duzo sie nauczylem ale nie dlatego ze korporacje sa super czy temu podobne-trzeba umiec z nich korzystac. w stu procentach zgadzam sie ze te wszystkie tabele, prezentacje itp. to teraz w 80 proc. jedno wielkie go...wno przygotoywane przez "slizgaczy" w garniturach z ktorych wiekszosc to zwykle zera bez zadnych kompetencji poza liczba lat "odklepanych" w korporacji. Mysla ze maja jakies kompetencje bo iles lat pracuja w korporacji...a tak naprawde z wiekiem staja sie coraz wiekszymi zerami niezdajac sobie z tego sprawy, taka chora, samo zamykajaca sie pulapka...Jednoczesnie bedac w korporacji mysla ze nabywaja jakas konkretna wiedze, przez co korporacja wyadaje im sie ich jedynym swiatem. Widzialem to wszystko z bliska, i moja decyzja byla jedna: musze odejsc poki cos jeszcze moge zrobic ze swoim zyciem.
      • Gość: Gość Re: Jeszcze o korporacjach. IP: *.chello.pl 20.11.10, 20:58
        Oczywiście że jest to totalne nic nie warto g... Pracuje w takiej korporacji od 2,5 miesięcy (chciałem spróbować czegoś bardziej ogólnego). O zgrozo! Już jestem w trakcie szukania innej pracy, a skończy się na tym że z tej zwolnię się jeszcze przed znalezieniem tej nowej.
      • Gość: Autor w urzędach zaczyna się to samo IP: *.chello.pl 20.11.10, 21:35
        jak w urzędzie na kierownicze stanowisko trafi jakaś dziunia / łoś po "zarzondzaniu", która/y o prawdziwej pracy w administracji bladego pojęcia nie ma, to się zaczynają wtedy tabelki, raporciki, sprawozdania z diagramami, prezentacje z wykresikami, marnujące czas zebrania, biuletyny, no jednym słowem cały ten korpo-szajs. Do niczego konkretnego się taka/taki w pracy nie nadaje, KPA, ordynacji podatkowej czy dziennika ustaw na oczy nie widzieli, dlatego zaczynają wymyślać "księgi wizerunku", "audyty jakości", wymagać, żeby tekst był wyrównany do lewej, arial 10 i odstęp 1,5 itd itp. Założę się, że człowiek by wolał zostać obsłużony przez urzędnika szybko i sprawnie, ale jak to ma być możliwe, jeśli szeregowy urzędnik musi się pierniczyć z takimi głupotami i nie ma nawet czasu zapoznawać się z biegunką prawną naszego parlamentu?
      • shachar Re: Jeszcze o korporacjach. 20.11.10, 22:42
        ostateczny krach systemu korporacji -byl taki album w ubieglym tysiacleciu :)
        • Gość: Dandar Re: Jeszcze o korporacjach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.10, 23:19
          Sam album i wykonawca - spoko.
          Ale czytając Wasze wypowiedzi, mam wrażenie że trafiłem na posiedzenie dyżurnych narzekaczy. Na pewno w korporacjach często mamy do czynienia z przerostem formy nad treścią. Ale, z drugiej strony, musimy mieć świadomość, że nie zawsze znamy wszystkie uwarunkowania. Jeśli te wszystkie tabelki, które Waszym zdaniem są zbędne, musicie robić sami - to najpierw upewnijcie się czy dobrze rozumiecie ich sens, jeżeli na prawdę nie ma - to jest problem, ale może po prostu nie widzicie tego powodu. Jeśli robi je natomiast ktoś inny - to po pierwsze, nie wasz problem, a po drugie, może być tak że po prostu nie jesteście w stanie dostrzec ich przeznaczenia, co nie znaczy że są sztuką dla sztuki. Tak ogólnie, mogą być potrzebne do: przedstawiania tego co się dzieje w firmie osobom, które muszą mieć szerszą perspektywę niż wy. Sprzedawcy zawsze twierdzą że sprzedaż jest najważniejsza, ponieważ to oni przynoszą zyski. Strona techniczna twierdzi że bez nich nie było by czego sprzedawać (niezależnie od tego czy jest to produkt czy też usługa), finanse twierdzą że bez nich firma padnie - cash flow i te sprawy. No i oczywiście administracja, oni też są najważniejsi - bez nich cały ten biznes nie będzie się kręcił. Tak więc, troszkę więcej szacunku do siebie nawzajem. Powodem wykonywania różnych zestawień czy też opisów procesów, może być również potrzeba zapewnienia ciągłości działania firmy. To co wy macie w głowie, firma chce mieć udokumentowane - któregoś dnia możecie przestać być pracownikami danej firmy.
          I jeszcze generalna uwaga: mam wrażenie że w naszym kraju miesza się dwie rzeczy. Jednym problemem jest to że, ktoś kto ma zbyt ogólne wykształcenie (czyli nie techniczne) może próbować wyważać otwarte drzwi - czyli, krótko mówiąc, wykonywać swoją pracę niewłaściwie. Natomiast czymś zupełnie innym jest brak szacunku, czy też przywiązywania wagi do "miękkich umiejętności". Może to skutkować np. tym że od strony technologicznej wykonuje się pracę dobrze, ale jest to właśnie sztuka dla sztuki.
          • Gość: K Re: Jeszcze o korporacjach. IP: 212.180.165.* 21.11.10, 00:16
            No dokładnie - odezwali się sami frustraci, którym się wydaje, że zarządzanie dużymi organizacjami jest banalne i 'samo się robi'. Tylko czemu w takim razie nie jesteście prezesami ?
      • Gość: zły Re: Jeszcze o korporacjach. IP: 82.160.51.* 20.11.10, 23:58
        Korporacja w której pracuję zatrudnia 450.000 ludzików. Armia. Zawsze pod koniec dnia każdy pracownik wysyła raport swojemu szefowi raport z dnia gdzie jest mnóstwo cyferek. Nie wiem jak inni, ale cały mój dział wysyła na oko co się powinno wysłać. I nikomu nic się nie dzieje. Szef wysyła do szefa, itd. a na koniec trafia do USA do Krzysztofa Jarzyny - miszcza excela, który zapewne siadając na kiblu trzyma laptopa na kolanach. Dobrze, że dobrze płacą. Jeszcze 2 lata i otwieram swój biznes ;)
      • Gość: watchman Jeśli nie wiesz po co tworzysz excelshit IP: *.compower.pl 21.11.10, 00:00
        to po cholerę to robisz?
      • Gość: korporacyjny robol dopóki płacą przyzwoicie za te dane, to ... IP: *.net.pl 21.11.10, 00:28
        róbmy swoje. no i robię.
      • Gość: aniorek Re: Jeszcze o korporacjach. IP: *.pp.htv.fi 21.11.10, 02:49
        Ten post jest tak malo konkretny, ze trudno odpowiedziec. To naprawde zalezy od rodzaju stanowiska.

        Jesli ktos zajmuje sie w korporacji tworzeniem np. procedur jakosciowych, to jest to dosc wazna funkcja, mimo, ze taki laik jak ty postrzega te osobe jako bezuzyteczna, bo ciagle tworzy dokumentacje, czyli niby "nic" nie robi. W przypadku ogromnej ilosci projektow w jednej firmie unifikacja procedur jak najbardziej ma sens i przyczynia sie do wzrostu sprzedazy, posrednio lub bezposrednio. Dzieki temu mozna uniknac opoznien, a co za tym idzie strat finansowych.

        Korporacje funkcjonuja od bardzo dawna i jakos nic nie peka jak banka, wiec raczej przesadzasz.
        • ka-mi-la789 Re: Jeszcze o korporacjach. 21.11.10, 18:08
          Gość portalu: aniorek napisał(a):

          > Korporacje funkcjonuja od bardzo dawna i jakos nic nie peka jak banka, wiec raczej
          > przesadzasz.

          Enron, Arthur Andersen, Lehman Brothers - mówią ci coś te nazwy? Procedury jakości na pewno mieli cacane.
          • Gość: dandar Re: Jeszcze o korporacjach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 20:15
            Upraszczasz. A może właśnie niezrozumienie ważności procedur przez pracowników przyczyniło się do upadku tych firm. Równie dobrze można powiedzieć, że skoro w tych firmach korzystano z komputerów, to teraz powinniśmy wrócić do kartki i ołówka, żeby uniknąć ich błędów.
            • Gość: ka-mi-la789 Re: Jeszcze o korporacjach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 23:21
              Do zakminienia, że stratom trzeba przeciwdziałać, a nie ukrywać je (casus Enronu) i że gołodupcom nie daje się kredytów (LB i w cholerę innych amerykańskich banków) nie trzeba procedur. Wystarczy mieć podstawowe pojęcie o ekonomii i elementarną zdolność do przewidywania. I myśleć od czasu do czasu. Procedury naprawdę tego nie zastąpią. Poza tym weź pod uwagę, że co najmniej w przypadku Enronu i Lehmanów decyzje musiały być podejmowane na najwyższym szczeblu zarządzania. Czyżby pąprezes nie rozumiał znaczenia procedur, które najpierw na jego rozkaz wprowadzono? Przypuszczam, że wątpię.
              • Gość: dandar Re: Jeszcze o korporacjach. IP: *.era.pl 22.11.10, 11:05
                Po upadkach tych firm wprowadzono mnóstwo procedur zgodności. I niezależnie od tego jak bardzo uciążliwe mogą się zdawać dla laików, ich wprowadzenie i przestrzeganie ma sens.
                To że ludzie powodują wypadki nie oznacza że należy zakazać jeżdzenia samochodem. A może bez sensu jest prowadzenie księgowości? Przecież w tych firmach była prowadzona księgowość a mimo tego popełniono tak podstawowe błędy. To może po grzyba księgowość?
                • ka-mi-la789 Re: Jeszcze o korporacjach. 22.11.10, 20:58
                  > Po upadkach tych firm wprowadzono mnóstwo procedur zgodności. I niezależnie od
                  > tego jak bardzo uciążliwe mogą się zdawać dla laików,

                  Nie wiem, co się zdaje laikom. Ja laikiem nie jestem (mam stosowne wykształcenie i doświadczenie zawodowe). I wierz mi, ze wszystkich miejsc, w których pracowałam, najlepiej funkcjonowało to, w którym liczba i objętość procedur były ograniczone do niezbędnego minimum (zauważ: nie to, w którym procedur nie było wcale, tylko to, w którym nie mnożyły się jak bakterie).

                  > ich wprowadzenie i przestrzeganie ma sens.

                  To się dopiero okaże. Na razie zbyt mało czasu upłynęło, aby stwierdzić, czy te procedury są sensowne. Przecież mimo ich istnienia może dojść do kolejnego zdarzenia z rodzaju tych, którym mają zapobiegać.

                  A może bez sensu jest prowadzenie księgowości? Przecież w tych firmach była
                  > prowadzona księgowość a mimo tego popełniono tak podstawowe błędy. To może po g
                  > rzyba księgowość?

                  Nie udała ci się reductio ad absurdum. Nigdy nie twierdziłam, że WSZYSTKIE dokumenty fabrykowane w przedsiebiorstwach są zbędne, tylko że zbędna jest ogromna ich część, może nawet większość. A księgowość jest wymagana przez prawo, więc choćby z tego względu dyskusje o sensie jej prowadzenia są irrelewantne. Ponadto nie wystarczy prowadzić księgowość, trzeba jeszcze umieć analizować informacje, których dostarcza, i odpowiednio z nich korzystać. Mam graniczące z pewnością wrażenie, że właśnie tych kwalifikacji zabrakło rządzicielom w wymienionych przeze mnie niesławnej pamięci koncernach.
      • biznes.1988 Nie pracujemy dla sensu tyko dla pieniedzy. Oferta 22.11.10, 14:12
        Nie pracujemy dla sensu tylko dla pieniędzy...
        Obecnie zajmuje sie rozsyłaniem biznesowych kursów szkoleniowych, niby bez sensu, a jednak można na tym zarobić.
        Poszukuje właśnie osób gotowych robić to samo co ja.
        Praca w 100% online...zarobki to 1000-2000zł zależnie od zaangażowania.
        Napisz do mnie jeśli jesteś zainteresowany/a
        mail: biznes1988@o2.pl
        • Gość: puolalainen Re: Nie pracujemy dla sensu tyko dla pieniedzy. O IP: 178.73.63.* 24.11.10, 14:40
          > zajmuje sie rozsyłaniem biznesowych kursów szkoleniowych

          super, a masło maślane też wysyłasz? Cóż, jak się komuś nie chciało do podstawówki chodzić to się potem zajmuje takimi pseudobiznesami. Nie wiem, kto cię w takie bzdury wkręcił, ale kuffno na tym zrobisz dzieciaczku a nie pieniądze. Bo to są "biznesy" polegające na szukaniu podobnych idiotów jak ty, a takich nie ma aż tak dużo. Nie wyjdziesz na swoje. Nawet na te zabawne, z sufitu wzięte 1000-2000zł.
      • Gość: Tolamanola Re: Jeszcze o korporacjach. IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.14, 19:34
        To prawda, jest to nikomu niepotrzebny nadmuchany shit - tony powerpointow, pdfow, excelow, wordow, accessow i innego paskudztwa
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka