tirq
05.03.11, 16:57
mam pytanie odnoście mobbingu... odnoszę silne wrażenie że jestem mobbingowany...
oto moja historia
pracuję dla firmy „A”, firma ta oddelegowała mnie do zakładu „B” na podstawie artykułu 42 § 4 kodeksu pracy. Przyjąłem to ze zrozumieniem.
Oddelegowanie nastąpiło z dniem 1 września 2010 do 1 grudnia 2010. pierwszego września odbyłem rozmowę z kierownikiem firmy „B” w której powiedział: tam jesteś niepotrzebnym pracownikiem i wszystko wskazuje na to że zostaniesz u mnie.
Zaniepokoiła mnie ta wypowiedź ale doszedłem do wniosku że wszystko okaże się za 3 miesiące...
po zakończeniu oddelegowania dostałem kolejne z terminem od 1 grudnia 2010 do 28 lutego 2011, został tam również zastosowany artykuł 42 § 4 kodeksu pracy. Oddelegowanie ponownie było do firmy „B” dokładnie na to samo stanowisko.
nie podpisałem tego stwierdzając że jest to niezgodne z kodeksem pracy w którym wyraźnie mowa że oddelegowanie może mieć miejsce raz w roku na okres 3 miesięcy... dostałem zatem umowę zlecenie i ustne polecenie że tam mam pracować. Zgodziłem się.
Termin umowy zlecenia był taki sam czyli do 28 lutego 2011. po tym czasie wróciłem do firmy „A” na swoje stare stanowisko.
W dniu 3 marca kierownik z firmy „B” zadzwonił do mojego pracodawcy z prośbą o człowieka wskazując właśnie mnie z imienia i nazwiska. Dostałem oddelegowanie na piśmie z zastosowaniem artykułu 42 § 4 kodeksu pracy. Zdenerwowałem się tym, bo to już by było 9 miesięcy ciągłego oddelegowania poza moje miejsce pracy wynikające z umowy o pracę.
Poszedłem zatem z tym oddelegowaniem do firmy „B” i zapytałem kierownika: słuchaj nie mam do Ciebie żadnego żalu czy pretensji ale czy w tak dużej firmie jakim jest zakład „B” nie ma jednego pracownika, którego można by było przesunąć na to miejsce?
W odpowiedzi usłyszałem: no przecież tam jesteś nie potrzebnym pracownikiem.
Będąc zdenerwowanym trzecim już oddelegowaniem i po usłyszeniu ponownie takich słów wychodząc powiedziałem sam do siebie: no ok odrobię pańszczyznę i będę miał to z głowy...
na tym się zakończyło... będąc silnie zdenerwowanym cała tą sytuacją wystawiłem urlop sobie na dzień 4 marca 2011 za zgodą mojego kierownika w firmie „A” by ochłonąć z emocji. Dnia 4 marca 2011 dostałem sms od kolegi iż kierownik w firmie „B” zakazał mi pracy w godzinach nadliczbowych tj. w weekend – gdzie już byłem zapisany na listę osób chętnych do pracy.
Zadzwoniłem do kierownika w firmie „B” celem wyjaśnienia sytuacji. Odpowiedział mi że dostałem zakaz za to iż powiedziałem że „odrobię pańszczyznę”. Mimo całej sytuacji przeprosiłem za moje zachowanie. Zaznaczyłem też podczas tej rozmowy iż w dniu wczorajszym, kiedy rozmawialiśmy bezpośrednio powiedziałem że nie mam do niego żalu ani pretensji a owa moja wypowiedź nie była skierowana do jego osoby. Odparł że mimo wszystko nie zmienia to faktu i na weekend nie mogę przyjść do pracy.
Podsumowując...
jestem zestresowany bo po raz trzeci zostałem oddelegowany, dwukrotnie usłyszałem przykre dla mnie słowa: że nie jestem potrzebnym pracownikiem co spowodowało zaniżenie mojej samooceny przydatności zawodowej oraz odebrało mi motywację do pracy. Oraz zostałem ukarany za wyrażenie swojej opinii na dany temat...
czy całe to zajście to jest mobbing??
zaznaczyć chciałem też że są cztery firmy: A, B, C i D które mają jednego właściciela, są na jednym terenie co powoduje że wszyscy traktują to jako jedną całość...
w firmie „A” jestem pracownikiem umysłowym natomiast do firmy „B” zostałem skierowany do fizycznej pracy...
pozdrawiam