Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    wymogi versus płaca

    IP: 195.94.210.* 16.08.01, 12:09
    Przeczytałam właśnie wywiad z p Henryką Bochniarz i sama nie wiem co mam myśleć.
    Pani Henryka poszukuje do pracy recepcjonistki z wyższym wykształceniem i
    kilkoma językami. Poza tym uważa, że niedługo kierowca autobusu będzie musiał
    mieć średnie wykształcenie i znać języki. Nierozumiem tylko po co. Człowiek,
    żeby inwestować w siebie musi mieć do tego motywację. Ja osobiście nie miałabym
    motywacji do nauki gdybym wiedziała, że po latach wysiłku będę recepcjonistką.
    Czy nie uważacie, że w Polsce wymagania pracodawców są grubo na wyrost.
    Nie myślcie tylko, że neguję wykształcenie samo w sobie.
    Obserwuj wątek
      • Gość: ajrin Re: wymogi versus płaca IP: *.polmotors.wroc.pl 16.08.01, 12:37
        Zgadzam sie, w mojej firmie wymogi mieli takie, jakby to bylo stanowisko co
        najmniej asystentki dyrektora generalnego na europe, duzo bylo gadania na temat
        kwalifikacji,doswiadczen, wyksztalcenia, bardzo dobrej znajomosci angielskiego,
        itd...duzo szumu, a w praktyce po 2 latach pracy okazuje sie ze nie
        wykorzystuje 70% swojego potencjalu, nie mowiac juz o angielskim, ktory mialam
        okazje wykorzystac zaledwie kilka razy,w tym raz tlumaczac pytania na rozmowe
        kwalifikacyjna typu "co robisz w wolnym czasie" lub wysylajac kilka listow po
        angielsku. Podsumowujac przerost formy nad trescia, co niestety jest dosyc
        powszechne, zwlaszcza w firmach z polskim kapitalem, zwlaszcza w takich ktore
        tylko udaja ze czerpia wzorce z zachodu.
      • Gość: IB Re: wymogi versus płaca IP: 195.94.210.* 16.08.01, 13:43
        W mojej firmie w jednym dziale pracuje osoba z wyższym wykształceniem i dwoma
        językami a jej zmiennikiem jest dziwczyna, która robi zaoczne liceum. Mówiąc
        szczerze ta druga lepiej radzi sobie z obowiązkami, jest bardzo rzetelna i
        wszystko robi na czas. Myślę, że jest to wynik tego, że jest po prostu
        odpowiednią osobą na odopowiednim miejscu. I ważniejsze od jej wykształcenia
        jest osobowości inteligencja i podejście do pracy. Dlatego jak czytam
        ogłoszenia pracodawców to boki zrywam.
        • Gość: rf Re: wymogi versus płaca IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 14.09.01, 23:03
          Gość portalu: IB napisał(a):

          > W mojej firmie w jednym dziale pracuje osoba z wyższym wykształceniem i dwoma
          > językami a jej zmiennikiem jest dziwczyna, która robi zaoczne liceum. Mówiąc
          > szczerze ta druga lepiej radzi sobie z obowiązkami, jest bardzo rzetelna i
          > wszystko robi na czas. Myślę, że jest to wynik tego, że jest po prostu
          > odpowiednią osobą na odopowiednim miejscu. I ważniejsze od jej wykształcenia
          > jest osobowości inteligencja i podejście do pracy. Dlatego jak czytam
          > ogłoszenia pracodawców to boki zrywam.

          I chyba motywacja, przecież trudno wymagać, żeby general manager był dobrym
          sprzątaczem...
      • Gość: mark Re: wymogi versus płaca IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.01, 13:48
        Masz zupelna racje. Ostatnio odbywalem staz w dziale promocji. rozmowa
        kwalifikacyjna wygladal tak, jakby mieli mnie ztrudnic na stanowisku
        dyrektora. "Pracowal pan jako lektor tylko przez rok ? to stosunkowo niewielkie
        doswiadczenie. Czy aby na pewno jest sie pan w stanie swobodnie i plynnie
        porozumiewac?" (koncze filologie). "Mm. studiuje pan dziennikarstwo. czy
        publikowal pan jakies artykuly? nie?" (tu pelna zawodu i dezaprobaty mina.) i
        tym podobne. po czym po przyjeciu na praktyke okazalo sie ,ze do moich glownych
        zadan nalezy adresowanie kopert, ukladanie papierkow w segregatorch i
        odbieranie dokumentow z drukarki. "Biegly" angielski mialem okazje wykorzystac
        najwyzej raz w tygodniu, piszac dwuzdaniowego mejla. PARANOJA.
        • Gość: ajrin Re: wymogi versus płaca IP: *.polmotors.wroc.pl 16.08.01, 14:39
          Wydaje mi sie, ze takie reguly rzadza w wielu polskich firmach, zwlaszcza w
          takich, gdzie szefostwo jest jeszcze z poprzedniej epoki, zrobilo pare kursow z
          zarzadzania i udaje top management na skale europejska. Jak juz wspomnialam w
          poprzednim poscie - przerost formy nad trescia. Wymagania wysokie, najczesciej
          wynikajace z ambicji zarzadzajacych, niz z faktycznego zapotrzebowania na dane
          stanowisko. I oczywiscie wynagrodzenie nie adekwatne do wymagan, wyksztalcenia,
          doswiadczenia, etc...
          • Gość: Irek Re: wymogi versus płaca IP: 141.171.85.* 16.08.01, 15:57
            Tak czytam Wasze wypowiedzi i zastanawia mnie jadno: dlaczego podjeliscie taka
            prace. Jezeli nie lezy Wam to nalezy ja zmienic. A jezeli nie ma pracy lepszej
            dla Was to moze trzeba pasa i zeby zacisnac i doksztalcac sie. A moze wtedy
            bedzie? Pozdrawiam
            • Gość: mark Re: wymogi versus płaca IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.01, 18:26
              pomiewaz zalezy mi na praktyce stary. w mojej branzy bardzo trudno jest zdobyc
              staz bez znajomosci. firma w ktorej porzadkuje teraz papierki jest b. znana i
              przyszlego pracodawce nie bedzie interesowac, co rzeczywiscie tu robilem. tak
              to juz jest (niestety) . zobaczy w cv: firma xyz, staz w dziale PR i bede mial
              wieksze szanse na chocby rozmowe.
              • Gość: IB Re: wymogi versus płaca-do Irka IP: 195.94.210.* 17.08.01, 07:04
                W mojej firmie 3/4 osób pracuje niezgodnie ze swoimi kwalifikacjami. Moją
                menedżerka jest kobieta, która skończyła technikum pieczenia ciastek, a team
                leader z innego działu liceum ogólnokształcące. Pod nimi pracują osoby dużo
                lepiej wykształcone (ja też) Od dnia kiedy się tu zatrudniłam (niecałe 2 lata
                temu) codzinnie wysyłam kilka aplikacji. Jeżeli już dostanę odpowiedź to
                informują mnie w niej, że na dane stanowisko aplkowało wiele ludzi o podobnych
                kwalifikacjach i cześć. A moja koleżanka (mgr prawa) robi już drugie studia
                podyplomowe i pracuje jako przedstawiciel handlowy od nieznanych chipsów
                • Gość: kater Re: wymogi versus płaca-do Irka IP: *.dialup.tiscalinet.it 17.08.01, 19:27
                  troche pokory.To ze jestes po studiach nie oznacza ze potrafisz pracowac.Studia
                  i szara rzeczywistosc to dwa rozne swiaty.A moze poprostu brakuje Ci sily
                  przebicia i fantazji i odwagi by zmienic prace.Po za tym gdybys potraktowala
                  obecnie wykonywana prace jako jeden z etapow ,byc moze pracowaloby Ci sie
                  lepiej i z entuzjazmem .Madrzy ludzie potrafia dostrzec zalety i nauke dla
                  siebie w kazdej sytuacji.Pomysl o tym .Inteligencja to przede wsystkim
                  elastycznosc umyslu i umiejetnisc znalezienia sie w kazdej sytuacji,nawet tej
                  ktora wydaje Ci sie trudna do zaakceptowania.
                  • Gość: kaja Re: wymogi versus płaca-do katera IP: *.chello.pl 03.09.01, 16:02
                    Twoja wypowiedz brzmi jak bys wlasnie brachu wyszedl swiezutko nauczony z
                    jakiegos hura kursu dla HR owcow bo poslugujesz sie wylacznie sloganami.Czytam
                    te wypowiedzi i smutno mi sie robi bo jest to wszystko kapitalizm dla ubogich -
                    te nadete firmy sprzedajace chipsy te angielskojezyczne tytuly sluzbowe ktore
                    oznaczaja po prostu drobne stanowiska nicnieznaczacych urzedniczkow.I tylko zal
                    mi tych naprawde madrych i wyksztalconych mlodych ludzi ktorzy musza
                    uczestniczyc w tej amatorszczyznie.A nawiazujac do pierwszego postu -tak na
                    chlopski rozum recepcjonistka na prawde poorzadnej firmu powinna znac biegle
                    jezyki .pozdrwiam kaja
                  • caerme Re: wymogi versus płaca-do Irka 03.09.01, 18:12
                    w pracy jaka moze dostac student rzadko - w polsce - zdarza sie ze inteligencja
                    pomaga, zwykle jest to zasada ora et labora a garb ci sam wyrosnie a dwa
                    najczescie robi "za murzyna" a murzym ma robic nie myslec... a co tytulow fakt
                    czytam gazety i pomimo ze pisze specjalista w dziale marketingu d/s klientow
                    dtealicznych albo younger product manager raczej wiem ze to ordynarny
                    kawizytor...
                    • Gość: arek Re: wymogi versus płaca-do Irka IP: *.*.*.* 04.09.01, 10:50
                      W mojej firmie, globalny koncern motoryzacyjny, na stanowisku asystentki
                      zarządu jest dziewczyna po anglistyce, która kompletnie nie nadaje się na to
                      stanowisko. Umieszcza poufne dokumenty na ogólnodostępnym folderze serwera,
                      rozsyła idiotyczne maile i kompromituje się niewiedzą w sprawach handlowych.
                      Jednocześnie zachowuje się jak pracownik wysokiego szczebla zarządzania.

                      To inny przykład stanowiska, gdzie wymaga się dyplomu zamiast zatrudnić
                      dziewczynę po liceum znającą dobrze angielski.
                      • Gość: Gieniu Re: wymogi versus płaca-do Irka IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.01, 13:51
                        Brawo
                        • Gość: misio Re: wymogi versus płaca-do Irka IP: 10.1.11.* / *.dhl.com 10.09.01, 16:14
                          W polsce pracodawcy przeginaja, wymagaja niesamowitego doswiadczenia i oddania firmie
                          oferujac w zamian pensje, ktora jest nizsza niz zasilek dla bezrobotnych w normalnych krajach.
                          Dlatego wybralem emigracje, tu zyje sie normalniej.

                          w polsce duzy wplyw na pensje i wymagania ma bardzo wysokie bezrobocie, dopiero za jakies 10 lat
                          mozna liczyc na jako taka poprawe a za jakies 90 na wyrownanie poziomu zycia pomiedzy polska a
                          takimi krajami jak niemcy, szwecja czy wielka brytania.
                          Pozdrawiam

                          • mamosz Re: wymogi versus płaca-do Irka 12.09.01, 21:30
                            a ty misiu siedz sobie w tej "normalnosci" i nie krytykuj bo to niczego nie
                            wnosi i jest wkurzajace.Sami wiemy jak tu jest i jakie mamy problemy z placa
                            praca szefem firma i soba pozdrawiam mamosz
                          • Gość: rf Re: wymogi versus płaca-do Irka IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 14.09.01, 23:05
                            Gość portalu: misio napisał(a):

                            > W polsce pracodawcy przeginaja, wymagaja niesamowitego doswiadczenia i oddania
                            > firmie
                            > oferujac w zamian pensje, ktora jest nizsza niz zasilek dla bezrobotnych w norm
                            > alnych krajach.
                            > Dlatego wybralem emigracje, tu zyje sie normalniej.
                            >

                            a gdzie ty sie osiedliłeś
                            > w polsce duzy wplyw na pensje i wymagania ma bardzo wysokie bezrobocie, dopiero
                            > za jakies 10 lat
                            > mozna liczyc na jako taka poprawe a za jakies 90 na wyrownanie poziomu zycia po
                            > miedzy polska a
                            > takimi krajami jak niemcy, szwecja czy wielka brytania.
                            > Pozdrawiam
                            >

                          • Gość: zibi Re: wymogi versus płaca-do Irka IP: *.turboline.skynet.be 20.11.01, 04:19
                            I masz racje.
                            Wyjechalem na zachod by studiowac. Gdy opuszczalem kraj myslalem, ze po
                            skonczonych studiach wroce tu pracowac. Mialem cicha nadzieje, ze do tego czasu
                            sytuacja znormalnieje, bedzie wiecej pracy i to " na poziomie", stosunki
                            ludzkie nabiara aspektow bardziej " cycilizacyjnych ",itp. Krotka mowiac,
                            myslalem o kraju w ktorym bedzie mozna godziwie zyc. Studia skonczone, a tu
                            nic, pojechalem nawet do Polski na kilka rozmow. Obmowilem bo byly to smieszne
                            propozycjie. Od kraju odstraszylo mnie , nie tylko to. Przez te lata spedzone
                            za granica , duzo nie zmienilo sie w Polsce pod wzledem kultury czy stosunkow
                            miedzyludzkich, a po tym co zaznalem na Zachodzie ciezko by mi bylo "
                            stoporniec ". W miedzyczasie dostalem staly pobyt , i skozystalem. Dlaczego
                            nie ? Oferta przeskoczenia 10 ( Lub i wiecej ) lat ewolucji zawsze bedzie
                            atrakcyjna.

            • Gość: Justyna Re: wymogi versus płaca IP: *.pkobp.pl 03.09.01, 15:42
              Gość portalu: Irek napisał(a):

              > Tak czytam Wasze wypowiedzi i zastanawia mnie jadno: dlaczego podjeliscie taka
              > prace. Jezeli nie lezy Wam to nalezy ja zmienic. A jezeli nie ma pracy lepszej
              > dla Was to moze trzeba pasa i zeby zacisnac i doksztalcac sie. A moze wtedy
              > bedzie? Pozdrawiam

              to nonsens. Właśnie mówimy o tym, ze mamy aż zbyt dobre wykształcenie, a oferty
              pracy są nic nie warte. Nikt nie docenia tego co tak ciężką pracą i pieniędzmi
              zdobyliśmy,nie studiuje sie po to żeby stoly zamiatać....
        • Gość: GRETA Re: wymogi versus płaca IP: 212.157.223.* 15.11.01, 15:20
          Pracuje jako asystentka prezesa w dosc duzej (140 osob tu) miedzynardowej
          firmie w Paryzu. Ludzie z calego swiata. 30% ma dyplomy Harvardu, drugie 30%
          rozne inne uniwersyteckie, a reszta skromniejsze dyplomy. Niektore kadry w
          ogole nie maja dyplomow, sa tu od 20, czasem 35 (!) lat. WSZYSTKIE place sa
          wyzsze niz przecietna rynkowa. Przy rekrutacji bierze sie pod uwage przede
          wszystkim jezyki (angielski - BDB. opanowanie) i charakter ("nigdy sie nie
          poddawaj"). Ekipa jest niezwykle "skuteczna".
          Przyklad ostatniej rekrutacji, na moje pytanie czy poszukiwany kandydat ma byc
          debiutantem, czy fachowcem, w jakim ma byc wieku, dostalam odpowiedz:

          "The position is for the billing & collection department. Will do a bit of
          everything. Must speak English. Need someone immd.
          The person doesn't need billing and/or collection experience. I am looking for
          someone who is serious about their work and is willing to learn. "
      • Gość: Aga Re: wymogi versus płaca IP: 217.153.35.* 04.09.01, 11:33
        Przejrzałam wszystkie wypowiedzi i najbardziej zgadzam się z katerem, który
        napisał: "troche pokory.To ze jestes po studiach nie oznacza ze potrafisz
        pracowac.Studia i szara rzeczywistosc to dwa rozne swiaty.A moze poprostu
        brakuje Ci sily przebicia i fantazji i odwagi by zmienic prace.Po za tym gdybys
        potraktowala obecnie wykonywana prace jako jeden z etapow ,byc moze pracowaloby
        Ci sie lepiej i z entuzjazmem...". Coraz bardziej na rynku liczy się
        doświadczenie, a wykształcenie, zwłaszcza specjalistyczne, nie jest obecnie już
        głównym atutem. Po rynku wałęsa się wiele osób po MBA, którzy sądzili, że
        otrzymanie tego dyplomu będzie dla nich przepustą do wielkiej kariery,
        tymczasem oprócz tego dyplomu i jakieś tam wiedzy nie mieli sobą nic do
        zaoferowania. Młodzi wykształceni są zapatrzeni na swoim 5-10 lat starszych
        kolegów, którzy zrobili kiedyś błyskotliwe kariery, ale teraz rynek normalnieje
        i do sukcesów dochodzi się stopniowo, a młodzieńcza buta i zawiść do całego
        świata z pewnością w tym nie pomaga. Zgadzam się, że niekiedy pracodawcy
        wymagają zbyt wysokich kwalifikacji i umiejętności do danego charakteru pracy,
        ale też oczekiwania kandydatów są mocno wybujałe i chcieliby od razu zajmować
        się "bardzo ważnymi sprawami" bez jakiegolwiek doświadczenia zawodowego i przy
        braku inteligencvji emocjonalnej (bardzo popularne teraz sformułowania, ale też
        bardzo istotne w pracy).
      • Gość: Jacek Sz Re: wymogi versus płaca IP: 62.233.138.* 04.09.01, 11:41
        oczywiscie, ze wymogi sa idiotyczne. dla przecietnej biurwy wystarczyla by
        biegla umiejetnosc pisania, czytania, angielskiego (tez w zakresie pisania i
        czytania) oraz rachunkow. I ogolna sprawnosc intelektualna, zeby sie douczyc
        wiedzy specyficznej dla danego stanowiska pracy. Czyli wystarczyloby skonczyc 6
        klas podstawowki i kurs angielskiego. a poniewaz podobno obecnie 80% pracy jest
        zwiazana z przetwarzaniem informacji wiec wiekszosc ludzi to biurwy. ludzi po
        studiach pewnie potrzeba jedynie ze 3% populacji - lekarz, inzynier itp.;
        pracujacy w swoim zawodzie (a nie chodzacy po aptekach i wciskajacy lekarstwa)
        • Gość: Aga Re: wymogi versus płaca - do Jacka Sz IP: 217.153.35.* 04.09.01, 13:28
          Dośc uproszczone jest twoje widzenie świata, ale widocznie jesteś inżynierem
          lub lekarzem. Biurwa.
          • Gość: Jacek Sz Re: wymogi versus płaca - do Jacka Sz IP: *.safesun.com 04.09.01, 15:37
            zarzadzam firma, ale przez 70% czasu jestem zwykla biurwa. a to dlatego, ze
            jakbym mial tlumaczyc sekretarce wiele prac ktore trzeba wykonac jednorazowo,
            potem ja kontrolowal i korygowal, to bym na to poswiecil wiecej czasu niz kiedy
            sam to zrobie.

            a widze sprawy prosto bo one sa proste. business obrosl cala warstwa
            pseudonauki i pseudouczona terminologia a wszystko po to, zeby robic wrazenie,
            ze jest to niesamowicie skomplikowane. wyksztalceni sa chetniej zatrudniani, bo
            przecietnie sa bardziej sprawni umyslowo. ich wiedza jest z reguly
            bezurzyteczna. czy naprawde uwazasz, ze przydatna w pracy jest widza o
            odmianach alotropowych fosforu, orogenezach, oksymoronach i przywilejach
            koszyckich (szkola srednia)? albo studia lekarskie - osobnikowi, ktory pozniej
            pracuje jako akwizytor firmy farmaceutycznej?
            • Gość: Aga Re: wymogi versus płaca - do Jacka Sz IP: 217.153.35.* 04.09.01, 16:10
              Gość portalu: Jacek Sz napisał(a):

              > zarzadzam firma, ale przez 70% czasu jestem zwykla biurwa. a to dlatego, ze
              > jakbym mial tlumaczyc sekretarce wiele prac ktore trzeba wykonac jednorazowo,
              > potem ja kontrolowal i korygowal, to bym na to poswiecil wiecej czasu niz kiedy
              >
              > sam to zrobie.
              To się nzywa nieumiejętnośc delegowania i zarządzania; gdyby każdy prezes,
              manager, dyrektor itp. myślał tymi kategoriami, to nie byłoby możliwe prowadzenie
              żadnej dużej firmy; rozumiem, że twoja firma nie jest bardzo duża i na razie
              jeszcze sobie radzisz z tą cała papierkową robotą, ale jeśli się rozwiniesz
              będziesz w końcu musiał mieć kogoś zaufanego, kto będzie za ciebie wykonywała
              prace administracyjno-księgowe;

              > a widze sprawy prosto bo one sa proste. business obrosl cala warstwa
              > pseudonauki i pseudouczona terminologia a wszystko po to, zeby robic wrazenie,
              > ze jest to niesamowicie skomplikowane. wyksztalceni sa chetniej zatrudniani, bo
              >
              > przecietnie sa bardziej sprawni umyslowo. ich wiedza jest z reguly
              > bezurzyteczna. czy naprawde uwazasz, ze przydatna w pracy jest widza o
              > odmianach alotropowych fosforu, orogenezach, oksymoronach i przywilejach
              > koszyckich (szkola srednia)? albo studia lekarskie - osobnikowi, ktory pozniej
              > pracuje jako akwizytor firmy farmaceutycznej?
              Nie, uważam, że polskie szkolnictwo to podstawowe i to wyższe jest przesycone
              wiedzą encyklopedyczną, zupełnie nie potrzebną i nie przydatną w życiu, a co
              dopiero w życiu zawodowym. Ale nie zgodzę się, że każda praca jest prosta tylko
              my sami, żeby nadać jej większy prestiż, otaczamy ją pseudonaukową terminologią.
              Myślę, że studia wyższe generalnie dają pewną podbudowę i przygotowanie ogólne, a
              co dalej się z tym zrobi i jak wykorzysta własny potencjał inteligencji i
              incjatywy to już indywidualna sprawa. Zasadnicze jest jednak doświadczenie i
              praktyka, bo tylko one pozwalają realnie ocenić sytuację. To, że często
              oczekiwania pracodawców wobec personelu są na wyrost to już się z tym wcześniej
              zgodziłam.
              • Gość: Jacek Sz Re: wymogi versus płaca - do Jacka Sz IP: 62.233.138.* 04.09.01, 19:10
                Gość portalu: Aga napisał(a):

                > To się nzywa nieumiejętnośc delegowania i zarządzania;

                byc moze. bylem na kursie MBA (strata czasu) wiec nie zagniesz mnie tym belkotem.
                ja to nazywam brakiem funduszy na lepszych ludzi. a tych lepszych tez trzeba
                sprawdzac, ostatnio mialem to z prawnikami z renomowanej kancelarii.

                >gdyby każdy prezes,
                > manager, dyrektor itp. myślał tymi kategoriami, to nie byłoby możliwe prowadzen
                > ie żadnej dużej firmy;

                spotykam sie z czlonkami zarzadu w wiekszych firmach i tam jest podobnie.
                planowanie strategiczne i inne takie zajmuje im mniejszosc czasu, wiekszosc zas
                zwykle duperele. tylko ze siedza za zamknietymi drzwiami, wiec pracownicy tego
                nie widza.

                >rozumiem, że twoja firma nie jest bardzo duża i na razie
                > jeszcze sobie radzisz z tą cała papierkową robotą, ale jeśli się rozwiniesz
                > będziesz w końcu musiał mieć kogoś zaufanego,

                jak sie rozwinie, to sie wycofam i inni beda zasowac.

                >kto będzie za ciebie wykonywała prace administracyjno-księgowe;

                takich ludzi to juz mam, moja firma nie jest az tak mala. ale jezeli skonczyl sie
                papier w drukarce to wymieniam osobiscie, a nie wolam pracownika, itp. I jezeli
                by wszystko dokladnie pomierzyc ze stoperem i przeanalizowac, to by sie okazalo,
                ze wdrazanie dalekosieznych wizji zajmuje mniejszosc czasu. alternatywa jest
                kompletne wylaczenie sie z bierzacych spraw, czego prosta konsekwencja jest
                utrata kontaktu z rzeczywistoscia firmy.

                >Ale nie zgodzę się, że każda praca jest prosta tylko my sami, żeby nadać jej
                >większy prestiż, otaczamy ją pseudonaukową terminologią

                nie napisalem ze kazda praca jest prosta. ale wiekszosc. po za tym typowy
                pracownik wykonuje w kolko podobna prace, bo tylko wtedy moze osiagnac duza
                produktywnosc.

                dzwoni klient, pyta o ceny. przygotowyjesz mu oferte i wysylasz - glowne zajecie
                pracownika dzialu sprzedazy. prawda jakie trudne?

                a co do pseudonaukowej terminologii - na MBA rozsmieszal mnie termin "misja
                firmy". z reguly jest to stek propagandowego belkotu. a niedawno czlowiek z
                powazna mina zapytal jaka jest misja mojej firmy.

                > Myślę, że studia wyższe generalnie dają pewną podbudowę i przygotowanie ogólne,
                > a
                > co dalej się z tym zrobi i jak wykorzysta własny potencjał inteligencji i
                > incjatywy to już indywidualna sprawa.

                jezeli absolwent inzynierii wodnej jest admnistratorem sieci (moj znajomy), to
                nie wiem jaka mu te studia daja podbudowe. a robote musi brac jaka jest, bo
                inaczej musialby czekac na realizacje planu Wisla ;-)

                polecam lekture Dilberta
                • Gość: Aga Re: wymogi versus płaca - do Jacka Sz IP: 217.153.35.* 05.09.01, 10:17
                  Tylko parę słów, bo generalnie się z tobą zgadzam.

                  Gość portalu: Jacek Sz napisał(a):

                  > bylem na kursie MBA (strata czasu) wiec nie zagniesz mnie tym belkote
                  > m.
                  > ja to nazywam brakiem funduszy na lepszych ludzi. a tych lepszych tez trzeba
                  > sprawdzac, ostatnio mialem to z prawnikami z renomowanej kancelarii.

                  nie zamierzam cię zaginać, tym bardziej, że nie skończyłam MBA, a to, że trzeba
                  mieć ograniczone zaufanie nawet do profesjonalistów jest dla mnie oczywiste.

                  >spotykam sie z czlonkami zarzadu w wiekszych firmach i tam jest podobnie.
                  > planowanie strategiczne i inne takie zajmuje im mniejszosc czasu, wiekszosc zas
                  >
                  > zwykle duperele. tylko ze siedza za zamknietymi drzwiami, wiec pracownicy tego
                  > nie widza.

                  no tutaj do końca się z tobą nie zgadzam, ale z pewnością dużo jest takich (może
                  np. planowanie strategiczne jest dla nich za trudne, więc wolą zajmować
                  się "prostszymi codziennymi" sprawami ?).

                  ale jezeli skonczyl sie
                  > papier w drukarce to wymieniam osobiscie, a nie wolam pracownika, itp.
                  NO i bardzo dobrze, ale chyba nie kupujesz papieru sam i nie wypisujesz sam
                  faktur.

                  > dzwoni klient, pyta o ceny. przygotowyjesz mu oferte i wysylasz - glowne zajeci
                  > e
                  > pracownika dzialu sprzedazy. prawda jakie trudne?
                  tylko nie każda praca jest w dziale sprzedaży, i choć zasadniczo, każda praca
                  składa sie z mniej lub bardziej powtarzalnych czynności, to są jednak takie
                  stanowiska, gdzie rutyna nie jest dobrym rozwiązaniem, a różnorodnośc transakcji
                  i projektów wymusza większy wkład pracy koncepcyjnej; a ponadto sposób w jaki
                  poda się te ceny też można stale doskonalić;

                  > a co do pseudonaukowej terminologii - na MBA rozsmieszal mnie termin "misja
                  > firmy". z reguly jest to stek propagandowego belkotu. a niedawno czlowiek z
                  > powazna mina zapytal jaka jest misja mojej firmy.
                  Mnie akurat też to bawi. Mój kolega konsultant stosuję tą terminologię do życia
                  codziennego i rodzinnego ustalając kolejne "modele biznesowe" na niedzielę.

                  > jezeli absolwent inzynierii wodnej jest admnistratorem sieci (moj znajomy), to
                  > nie wiem jaka mu te studia daja podbudowe. a robote musi brac jaka jest, bo
                  > inaczej musialby czekac na realizacje planu Wisla ;-)
                  >
                  Pisząc o "podbudowie", miałam na myśli nie konkretną specjalistyczną wiedzę, ale
                  przede wszystkim "przesiąknięcie" pewnym podejściem do wiedzy i sposobem
                  postrzegania rzeczywistości i myślę, że w przypadku twojego znajomego to jakoś
                  zagrało - potrafił zrozumieć na czym polega rynek pracy i się przekwalifikować, a
                  nie wyciągać rękę po zasiłek. Nie oznacza to oczywiście, że robotnik nie potrafi
                  się przekwalifikować, ale często jest on jednak znacznie bardziej zagubiony i
                  nieporadny co, gdzie, jak i dlaczego.
                • Gość: KR$ Jacku SZ... IP: *.ipt.aol.com 21.10.01, 23:48
                  Jestes wlasnie typowym przykladem managera z Dilberta. Jesli uwazasz, ze
                  zdefiniowanie misji firmy to stek bzdur to trudno - ty i twoja firma jestescie
                  jak statek na morzu bez latarni. Byc moze uda wam sie kontynuowac podroz ale
                  istnieje duza szansa na to, ze jednak wpadniecie na skaly. Poza tym w krajach
                  ktore osiagnely sukces gospodarczy, w najlepszych firmach tak wlasnie sie robi -
                  wyznacza sie misje, wyzycza cel, planuje sie strategicznie i taktycznie - to
                  sie wlasnie nazywa zarzadzaniem i po to zatrudnia sie piekielnie drogich
                  managerow. Robi sie tak dlatego, ze zazwyczaj sa w tym o niebo lepsi niz
                  wlasciciele (ktorym wydaje sie, ze pozjadali wszystkie rozumy tylko dlatego, ze
                  zarobili duze pieniadze).

                  Nie mowiac o wlascicielach-managerach, ktorzy w korespondencji sadza byka za
                  bykiem :-)

                  Pozdrawiam i zycze aby mimo ograniczenia wlasciciela firmie powodzilo sie
                  dobrze.
                  • Gość: Jacek Sz Re: Jacku SZ... IP: 62.233.138.* 23.10.01, 11:47
                    Company X mission is to be the most successful computer company in the world at
                    delivering the best customer experience in markets we serve. In doing so,
                    Company X will meet customer expectations of:

                    Highest quality
                    Leading technology
                    Competitive pricing
                    Individual and company accountability
                    Best-in-class service and support
                    Flexible customization capability
                    Superior corporate citizenship
                    Financial stability
                    ================

                    to jest wlasnie typowy belkot - misja firmy. Latarnia, kompas, GPS ktory
                    pozwoli firmie ominac rafy. czy na podstawie tego tekstu (bez pomocy
                    wyszukiwarki) zgadniesz jakiej? IBM, Compaq, Sun, mogloby byc ktorejkolwiek. A
                    ze tekst uniwersalny, to w miejsce komputerow mozesz sobie podstawic cos innego
                    i uzyc w innych branzach. W kazdym razie jest to misja firmy bogatej i na pewno
                    pisal ja wzmiankowany przez ciebie "piekielnie drogi" specjalista.

                    Mialem konsultanow z US i GB, byli tez dosyc "piekielnie drodzy" (inwestor za
                    nich placil). oprocz straty czasu (trzeba im bylo wszystko wytlumaczyc) od
                    siebie niczego nie wniesli. wspolny problem z nimi polega na tym, ze nie znaja
                    sie na niuansach mojej branzy, a maja zbyt malo czasu i checi zeby sie z nia
                    zapoznawac. Ale za to braki w wiedzy nadrabiaja wspolna dla nich umiejetnoscia
                    robienia dobrego wrazenia oraz pewnoscia siebie graniczaca z bezczelnoscia.

                    znany ci jest termin "brygady mariott'a"?

                    A co na ten temat pisze tak ceniony przez nas obu Dilbert:
                    "Deklaracja misji to dlugie, niezgrabne zdanie, ktore ukazuje niezdolnosc
                    dyrekcji do jasnego formulowania mysli. wszystkie szanujace sie firmy maja taki
                    slogan"

                    "....(konsultanci) szybko sie ucza. Jezeli dwudziestoszescioletni doradca
                    przejezdza samochodem obok sklepu z oprogramowaniem Egghead, to juz czyni go
                    ekspertem od software. Jezeli egghead sprzedaje tego dna rowniez modemy,
                    doradca staje sie ekspertem takze od hardware."

                    czy jestes pewny ze miales na mysli tego Dilberta? wykpiwana jest tam kultura
                    korporacyjna, ktorej jednym z waznych elementow sa wlasnuie drodzy konsultanci.
                    zapoznaj sie zreszta z tym, co dilbert mysli o samej misji firmy - podrozdzial
                    rozdzialu 3, od razu przeczytaj tez o wizji firmy. ksztalcace beda tez dla
                    ciebie rozdzialy: doradztwo, restrukturyzacja, iso9000

                    Nie nie boje sie, ze moja forma wpadnie na skaly z powodu nie poruszania sie w
                    kierunku wyznaczonym przez "piekielnie drogich" geniuszy. najwyrazniej wydaje
                    ci sie, ze wlasciciele sa niedorozwinetymi umyslowo dziecmi i koniecznie
                    potrzebni im sa przewodnicy - wizjonerzy, ktorzy za raczke poprowadza ich w
                    ciemnosci. Oczywiscie musza to byc ludzie po licznych kursach i szkoleniach:
                    MBA, z motywacji, kreatywnosci itd. jezeli rozwazyc same tylko kursy z
                    kreatywnosci - gdyby byly cos warte, to wokol mozna by sie spodziewac tlumu
                    wynalazcow.

                    a dlaczego "w krajach ktore osiagnely sukces gospodarczy" stosuje sie masowo
                    doradztwo? dotyczy to glownie korporacji, a korporacje rzadza sie wlasnymi
                    zasadami. przede wszystkim, poniewaz ich akcjonariat jest mocno rozproszony i
                    ma niewiele do gadania, korporacja nie jest organizacja nakierowana na
                    maksymalizacje zysku, ani w srednim ani w jakimkolwiek innym okresie.

                    na koniec: nie uwazam, ze kazdy tekst misji firmy jest belkotem, kazdy
                    konsultant naciagaczem, kazde szkolenie strata czasu. Nie kazde, wiekszosc.

                    za zyczenia dla firmy dziekuje, chociaz generalnie nie wierze w ich cudowna moc
                    sprawcza

                    Ograniczony wlasciciel
                    • Gość: stefan Re: Jacku SZ... IP: 212.244.106.* 23.10.01, 12:02
                      Niezly post.

                      a ta brygada to moze ekipa sasow z KPMG czy Deloitte'a wdrazajaca SAP'a w
                      Polkomtelu?

                      A propos, jestem konsultantem i w zadnej z powyzszych organizacji nie pracowalem.


                      Dzisiaj wysyl
                      Gość portalu: Jacek Sz napisał(a):

                      > Company X mission is to be the most successful computer company in the world at
                      >
                      > delivering the best customer experience in markets we serve. In doing so,
                      > Company X will meet customer expectations of:
                      >
                      > Highest quality
                      > Leading technology
                      > Competitive pricing
                      > Individual and company accountability
                      > Best-in-class service and support
                      > Flexible customization capability
                      > Superior corporate citizenship
                      > Financial stability
                      > ================
                      >
                      > to jest wlasnie typowy belkot - misja firmy. Latarnia, kompas, GPS ktory
                      > pozwoli firmie ominac rafy. czy na podstawie tego tekstu (bez pomocy
                      > wyszukiwarki) zgadniesz jakiej? IBM, Compaq, Sun, mogloby byc ktorejkolwiek. A
                      > ze tekst uniwersalny, to w miejsce komputerow mozesz sobie podstawic cos innego
                      >
                      > i uzyc w innych branzach. W kazdym razie jest to misja firmy bogatej i na pewno
                      >
                      > pisal ja wzmiankowany przez ciebie "piekielnie drogi" specjalista.
                      >
                      > Mialem konsultanow z US i GB, byli tez dosyc "piekielnie drodzy" (inwestor za
                      > nich placil). oprocz straty czasu (trzeba im bylo wszystko wytlumaczyc) od
                      > siebie niczego nie wniesli. wspolny problem z nimi polega na tym, ze nie znaja
                      > sie na niuansach mojej branzy, a maja zbyt malo czasu i checi zeby sie z nia
                      > zapoznawac. Ale za to braki w wiedzy nadrabiaja wspolna dla nich umiejetnoscia
                      > robienia dobrego wrazenia oraz pewnoscia siebie graniczaca z bezczelnoscia.
                      >
                      > znany ci jest termin "brygady mariott'a"?
                      >
                      > A co na ten temat pisze tak ceniony przez nas obu Dilbert:
                      > "Deklaracja misji to dlugie, niezgrabne zdanie, ktore ukazuje niezdolnosc
                      > dyrekcji do jasnego formulowania mysli. wszystkie szanujace sie firmy maja taki
                      >
                      > slogan"
                      >
                      > "....(konsultanci) szybko sie ucza. Jezeli dwudziestoszescioletni doradca
                      > przejezdza samochodem obok sklepu z oprogramowaniem Egghead, to juz czyni go
                      > ekspertem od software. Jezeli egghead sprzedaje tego dna rowniez modemy,
                      > doradca staje sie ekspertem takze od hardware."
                      >
                      > czy jestes pewny ze miales na mysli tego Dilberta? wykpiwana jest tam kultura
                      > korporacyjna, ktorej jednym z waznych elementow sa wlasnuie drodzy konsultanci.
                      >
                      > zapoznaj sie zreszta z tym, co dilbert mysli o samej misji firmy - podrozdzial
                      > rozdzialu 3, od razu przeczytaj tez o wizji firmy. ksztalcace beda tez dla
                      > ciebie rozdzialy: doradztwo, restrukturyzacja, iso9000
                      >
                      > Nie nie boje sie, ze moja forma wpadnie na skaly z powodu nie poruszania sie w
                      > kierunku wyznaczonym przez "piekielnie drogich" geniuszy. najwyrazniej wydaje
                      > ci sie, ze wlasciciele sa niedorozwinetymi umyslowo dziecmi i koniecznie
                      > potrzebni im sa przewodnicy - wizjonerzy, ktorzy za raczke poprowadza ich w
                      > ciemnosci. Oczywiscie musza to byc ludzie po licznych kursach i szkoleniach:
                      > MBA, z motywacji, kreatywnosci itd. jezeli rozwazyc same tylko kursy z
                      > kreatywnosci - gdyby byly cos warte, to wokol mozna by sie spodziewac tlumu
                      > wynalazcow.
                      >
                      > a dlaczego "w krajach ktore osiagnely sukces gospodarczy" stosuje sie masowo
                      > doradztwo? dotyczy to glownie korporacji, a korporacje rzadza sie wlasnymi
                      > zasadami. przede wszystkim, poniewaz ich akcjonariat jest mocno rozproszony i
                      > ma niewiele do gadania, korporacja nie jest organizacja nakierowana na
                      > maksymalizacje zysku, ani w srednim ani w jakimkolwiek innym okresie.
                      >
                      > na koniec: nie uwazam, ze kazdy tekst misji firmy jest belkotem, kazdy
                      > konsultant naciagaczem, kazde szkolenie strata czasu. Nie kazde, wiekszosc.
                      >
                      > za zyczenia dla firmy dziekuje, chociaz generalnie nie wierze w ich cudowna moc
                      >
                      > sprawcza
                      >
                      > Ograniczony wlasciciel

                      • Gość: KR$ Re: Jacku SZ... IP: *.mannesmann.de 24.10.01, 12:57
                        Moze i niezly post, ale po pierwsze - rzeczona brygada to nie ta o ktorej Ty wspominasz - Jacek Sz jest wlascicielem
                        firmy (na pewno nie Polkomtela ;-) ). Ja rowniez jestem konsultantem i w rowniez nie pracowalem w zadnej z
                        powyzszych firm.

                        Do Jacka:

                        Jacku - to co podajesz za misje firmy to rzeczywiscie nic nie warty belkot - powiedzenie, ze misja firmy jest
                        osiagniecie sukcesu rynkowego to zwykly truizm. Przykro mi ale albo wybrales zbyt tani kurs MBA, albo miales
                        marnych wykladowcow. Na moim uniwerku lepiej tego uczyli. Nie bede wnikal w szczegoly bo mi za to nie zaplacisz,
                        ale bardzo pobieznie - misja firmy to (w ujeciu ogolnym) wytwarzanie produktow lub swiadczenie uslug takich ktore
                        zaspokoja potrzeby Twoich klientow, byc moze je nawet rozwina albo doprowadza do uswiadomienia nowych
                        potrzeb. Misja twojej firmy to rozwoj rynku i doprowadzenie produktu do perfekcji, po to by zatrzymac klienta przy
                        sobie. Zwroc uwage na slowo misja - to nie ma byc belkot tylko cos w co gleboko wierzysz, czym zyje Twoja firma i
                        jej pracownicy. Oczywiscie zeby naprawde ja zdefiniowac musisz posiadac gleboka wiedze na temat uczestnikow
                        rynku na jakim operujesz oraz samego rynku i bezsprzecznie Ty wlasnie jestes najlepiej ku temu predestynowana
                        osoba...

                        O 'piekielnie drogich specjalistach' - nie mialem tu na mysli konsultantow tylko managerow, ktorzy normalnie zastepuja
                        wlascicieli, co zazwyczaj przyczynia sie do wzrostu ROA.

                        Brygady Mariotta znam - od srodka - sam pare razy mieszkalem w Mariocie (na szczescie poza Polska) - i moge Ci
                        zagwarantowac, ze wiele poteznych firm padloby bez tych brygad...

                        Dilberta lubie, ale nie zapominaj iz opisuje on zjawiska patologiczne a nie te ktore chcesz miec w swojej firmie. Co do
                        ISO to zgadzam sie - nie ma to zadnego sensu - widzialem wiele 'malowania trawy' na tydzien przed wizyta audytora.
                        Czy to w czym kolwiek pomaga? Watpie. W kazdym badz razie odradzam prowadzenie biznesu wg. Dilberta - zreszta
                        sam autor robi to samo - napisal ksiazke dla zabawy i pieniedzy.

                        Powiedz mi jakiego rodzaju konsultingu tak bardzo przykro doswiadczyles? Strategicznego? Do tego potrzeba
                        naprawde najlepszych fachowcow. Watpie czy takich dostales - a moze po prostu zsabotowales ich prace? Tez
                        czesto sie zdarza - szczegolnie z wlascicielami o nastawieniu podobnym do Twojego.

                        Jezeli korporacja nie jest nastawiona na maksymalizowanie zysku to ja nie wiem co jest - proponuje zatrudnic sie w
                        korporacji i doswiadczyc maksymalizacji zysku na wlasnej skorze...


                        Na koniec - wyluzuj - to ze osiagnales sukces rynkowy i zarobiles troche kasy wcale nie znaczy, ze pozjadales
                        wszystkie rozumy (oczywicie tego nie powie Ci zaden konsultant ;-) ). Nie znaczy to rowniez, ze masz ta kase
                        oddac konsultantom-naciagaczom. Kazdy z nas popelnia bledy - szczegolnie wowczas gdy zmieniaja sie warunki w
                        jakich osiagnal sukces. Zmiana jest wrogiem kazdego z nas. Istnieje wiele firm konsultingowych, ktore zawodowo i na
                        okraglo zajmuja sie zarzadzaniem zmianami. Ich konsultanci maja na pewno wieksze doswiadczenie od Ciebie i na
                        pewno moga sprawic iz wartosc Twojej firmy, jej zyski i szanse na przyszlosc wzrosna...

                        No ale Ty pewnie wiesz wszystko lepiej - w koncu odbebniles tego MBA z ktorego jak widze niewiele zrozumiales -
                        moze trzeba bylo zaoszczedzic troszke i od razu kupic Dilberta?

                        Pozdrawiam i zycze dalszych sukcesow (bez magi)


                        KR$



                        Gość portalu: stefan napisał(a):

                        ) Niezly post.
                        )
                        ) a ta brygada to moze ekipa sasow z KPMG czy Deloitte'a wdrazajaca SAP'a w
                        ) Polkomtelu?
                        )
                        ) A propos, jestem konsultantem i w zadnej z powyzszych organizacji nie pracowale
                        ) m.
                        )
                        )
                        ) Dzisiaj wysyl
                        ) Gość portalu: Jacek Sz napisał(a):
                        )
                        ) ) Company X mission is to be the most successful computer company in the wor
                        ) ld at
                        ) )
                        ) ) delivering the best customer experience in markets we serve. In doing so,
                        ) ) Company X will meet customer expectations of:
                        ) )
                        ) ) Highest quality
                        ) ) Leading technology
                        ) ) Competitive pricing
                        ) ) Individual and company accountability
                        ) ) Best-in-class service and support
                        ) ) Flexible customization capability
                        ) ) Superior corporate citizenship
                        ) ) Financial stability
                        ) ) ================
                        ) )
                        ) ) to jest wlasnie typowy belkot - misja firmy. Latarnia, kompas, GPS ktory
                        ) ) pozwoli firmie ominac rafy. czy na podstawie tego tekstu (bez pomocy
                        ) ) wyszukiwarki) zgadniesz jakiej? IBM, Compaq, Sun, mogloby byc ktorejkolwie
                        ) k. A
                        ) ) ze tekst uniwersalny, to w miejsce komputerow mozesz sobie podstawic cos i
                        ) nnego
                        ) )
                        ) ) i uzyc w innych branzach. W kazdym razie jest to misja firmy bogatej i na
                        ) pewno
                        ) )
                        ) ) pisal ja wzmiankowany przez ciebie "piekielnie drogi" specjalista.
                        ) )
                        ) ) Mialem konsultanow z US i GB, byli tez dosyc "piekielnie drodzy" (inwestor
                        ) za
                        ) ) nich placil). oprocz straty czasu (trzeba im bylo wszystko wytlumaczyc) od
                        )
                        ) ) siebie niczego nie wniesli. wspolny problem z nimi polega na tym, ze nie z
                        ) naja
                        ) ) sie na niuansach mojej branzy, a maja zbyt malo czasu i checi zeby sie z n
                        ) ia
                        ) ) zapoznawac. Ale za to braki w wiedzy nadrabiaja wspolna dla nich umiejetno
                        ) scia
                        ) ) robienia dobrego wrazenia oraz pewnoscia siebie graniczaca z bezczelnoscia
                        ) .
                        ) )
                        ) ) znany ci jest termin "brygady mariott'a"?
                        ) )
                        ) ) A co na ten temat pisze tak ceniony przez nas obu Dilbert:
                        ) ) "Deklaracja misji to dlugie, niezgrabne zdanie, ktore ukazuje niezdolnosc
                        ) ) dyrekcji do jasnego formulowania mysli. wszystkie szanujace sie firmy maja
                        ) taki
                        ) )
                        ) ) slogan"
                        ) )
                        ) ) "....(konsultanci) szybko sie ucza. Jezeli dwudziestoszescioletni doradca
                        ) ) przejezdza samochodem obok sklepu z oprogramowaniem Egghead, to juz czyni
                        ) go
                        ) ) ekspertem od software. Jezeli egghead sprzedaje tego dna rowniez modemy,
                        ) ) doradca staje sie ekspertem takze od hardware."
                        ) )
                        ) ) czy jestes pewny ze miales na mysli tego Dilberta? wykpiwana jest tam kult
                        ) ura
                        ) ) korporacyjna, ktorej jednym z waznych elementow sa wlasnuie drodzy konsult
                        ) anci.
                        ) )
                        ) ) zapoznaj sie zreszta z tym, co dilbert mysli o samej misji firmy - podrozd
                        ) zial
                        ) ) rozdzialu 3, od razu przeczytaj tez o wizji firmy. ksztalcace beda tez dla
                        )
                        ) ) ciebie rozdzialy: doradztwo, restrukturyzacja, iso9000
                        ) )
                        ) ) Nie nie boje sie, ze moja forma wpadnie na skaly z powodu nie poruszania s
                        ) ie w
                        ) ) kierunku wyznaczonym przez "piekielnie drogich" geniuszy. najwyrazniej wyd
                        ) aje
                        ) ) ci sie, ze wlasciciele sa niedorozwinetymi umyslowo dziecmi i koniecznie
                        ) ) potrzebni im sa przewodnicy - wizjonerzy, ktorzy za raczke poprowadza ich
                        ) w
                        ) ) ciemnosci. Oczywiscie musza to byc ludzie po licznych kursach i szkoleniac
                        ) h:
                        ) ) MBA, z motywacji, kreatywnosci itd. jezeli rozwazyc same tylko kursy z
                        ) ) kreatywnosci - gdyby byly cos warte, to wokol mozna by sie spodziewac tlum
                        ) u
                        ) ) wynalazcow.
                        ) )
                        ) ) a dlaczego "w krajach ktore osiagnely sukces gospodarczy" stosuje sie mas
                        ) owo
                        ) ) doradztwo? dotyczy to glownie korporacji, a korporacje rzadza sie wlasnymi
                        )
                        ) ) zasadami. przede wszystkim, poniewaz ich akcjonariat jest mocno rozproszon
                        ) y i
                        ) ) ma niewiele do gadania, korporacja nie jest organizacja nakierowana na
                        ) ) maksymalizacje zysku, ani w srednim ani w jakimkolwiek innym okresie.
                        ) )
                        ) ) na koniec: nie uwazam, ze kazdy tekst misji firmy jest belkotem, kazdy
                        ) ) konsultant naciagaczem, kazde szkolenie strata czasu. Nie kazde, wiekszosc
                        ) .
                        ) )
                        ) ) za zyczenia dla firmy dziekuje, chociaz generalnie nie wierze w ich cudown
                        ) a moc
                        ) )
                        ) ) sprawcza
                        ) )
                        ) ) Ograniczony wlasciciel
                        )

                        • Gość: Jacek Sz Re: Jacku SZ... IP: 62.233.138.* 24.10.01, 19:32
                          "to co podajesz za misje firmy to rzeczywiscie nic nie warty belkot". no to tu
                          (i raczej tylko tu) sie zgadzamy. dla uscislenia - belkot fimy DELL pisany
                          przez "specjalistow". bo chyba nie sadzisz, ze napisal to byle kto. "wybrales
                          zbyt tani kurs MBA" - czy to jest twoj wniosek wyciagniety z moich uwag, ze
                          misja firmy DELL jest belkotem? Ty piszesz czym powinna byc misja firmy, ja
                          pisalem o tym, czym z regoly jest. w niektorych przypadkach ta misja moze byc
                          nawet przydatna, np. firma produkujaca jakis produkt moze zarabiac glownie na
                          czesciach zamiennych i na service. a pracownikom mogloby sie wydawac, ze te
                          dzialy sa malo wazne.

                          owszem zauwazylem, ze pisales o managerach a nie konsultantach. ale w moim
                          przypadku malej-sredniej firmy mogloby sie to przelozyc jedyne na konsultantow
                          dlatego tak odpisalem.

                          "dilbert opisuje zjawiska patologiczne", ktore sa jednak nagminne w
                          korporacjach. wiem to z opowiesci znajomych ktorzy sie przez nie przewineli.
                          jak mozna by prowadzic biznes wg. Dilberta, tej uwagi nie rozumiem.

                          sparzylem sie na konsultingu strategicznym i marketingowym. ze zrozumialych
                          wzgledow nie bede sie nad tym publicznie rozwodzic. nie sabotowalem pracy, po
                          co mialbym to robic. a wogole to nie urodzilem sie z negatywnym nastaweniem to
                          tych geniuszy. to wyniklo z praktyki, ze smieszy mnie ten belkot, ze ktos niby
                          przyjdzie, kreatywnie spojrzy na problem i wypracuje genialne rozwiazania (a ja
                          sie wtedy walne w czolo i pomysle - ale jestem glupi, ze sam na to wczesniej
                          nie wpadlem).

                          korporacja jest nastawiona na maksymalizacje korzysci wyzszej kadry
                          zarzadzajacej. nie chcialbym sie nad tym rozwodzic bo duzo slow na ten temat
                          moglbym napisac

                          dziekuje za rade, juz wyluzowalem. nie uwazam, ze juz odnioslem sukces. sukces
                          bedzie wtedy kiedy wycofam sie z zarzadzania i inni beda zasowac,
                          jacys "rozsadnie drodzy" specjalisci. mnie ta codzienna szarpanina nie jest
                          potrzebna do szczescia. jednak robisz wrazenie, jakbys myslal, ze
                          przedsiebiorca wygral swoja firme w tololotka. czyli jest burakiem ktoremu
                          trafilo sie jak slepej kurze ziarno, a teraz dorabia ideologie, ze niby taki
                          sprytny.

                          moje podejscie do szkolen jest inne niz pracownika najemnego. mnie interesuje
                          wiedza, a nie plik zaswiadczen podnoszacych moja wartosc na rynku pracy, albo
                          wakacje pod pozorem szkolenia. poniewaz tej wiedzy na MBA i kilku innych
                          szkoleniach wiele nie znalazlem, a raczej pseudouczona terminologie, stad moj
                          negatywny stosunek. MBA w szkole stojacej na gorze rankingu w polsce, ale
                          pewnie malo do mnie dotarlo.

                          tepy wlasciciel
                      • Gość: Jacek Sz Re: Jacku SZ... IP: 62.233.138.* 24.10.01, 17:48
                        chodzi o pomoc dla Polski udzielana przez zachod i US na poczatku procesu
                        transformacji. forsa szla glownie do konsultantow, ktorzy mieli nas prowadzic
                        za raczke. rezydowali w mariott'cie. jeden ktorego poznalem bral
                        GBP15000/dzien. o ich bezuzytecznosci kraza legendy np. ktorys z nich
                        przetlumaczyl na angielski czesc rocznika statystycznego i dal jako wlasne
                        opracowanie.
                        • Gość: KR$ Re: Jacku SZ... IP: *.mannesmann.de 27.10.01, 13:06
                          Wiesz co? Sory ale nie mam czasu na wdawanie sie z Toba w glupawe polemiki. W przeciwienstwie do Ciebie
                          musze pracowac zeby przekonac klienta, ze slusznie robi placac mi wynagrodzenie. A klient jest wymagajacy
                          (ale nie zarozumialy :-) )
            • Gość: paks Re: wymogi versus płaca - do Jacka Sz IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.01, 00:36
              popieram w 100%. Pozdrawiam
          • Gość: mis Re: wymogi versus płaca - do Jacka Sz IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.01, 17:13
            Jacek Sz ma racje; ponasdto biurwy szczególnie w urzedzie wojewodzkim sa
            zmierzle i brzydkie
            • Gość: Jacek Sz Re: wymogi versus płaca - do Jacka Sz IP: 62.233.138.* 26.10.01, 11:09
              dziekuje za poparcie, ale nie jestem pewny czy sie do konca rozumiemy. mnie
              codzi o to, ze my wszyscy jestesmy biurwami.

              tak scisle rzecz ujmujac to prawie wszyscy, ale napisalem "wszyscy", bo jezeli
              sie pisze "prawie wszyscy", to kazdy mysli ze to nie o nim ;-)
      • Gość: defgghj Re: wymogi versus płaca IP: 212.6.102.* 04.09.01, 16:25
        Ludzie ! Niestety taka jest rzeczywistosc.Po prostu mamy pecha ( albo i
        szczescie) ze zyjemy w tych,a nie innych czasach.Taka jest polska mentalnosc
        mlodego u nas jeszcze kapitalizmu.Najswietsza prawda jest ze do dobrej pracy
        kwalifikuja cie przede wszystkim twoje osobiste umiejetnosci,wyksztalcenie tez
        jest wazne,ale nie daje przepustki do niczego.
        Studiuje za granica i tu tez robie praktyke w duzym banku - i co widze ?
        Tu sie malo kto bawi w studia,ludzie od razu robia 2-letnie wyksztalcenie
        bankowe po szkole sredniej i ida do pracy,bo co sie liczy to doswiadczenie.
        Ktos kto w wieku 24,25 lat ubiega sie o stanoiwisko jest przegrany w stosunku
        do mlodszego z kilkuletnim juz doswiadczeniem.Zycie jest twarde
        • Gość: anonimus Re: wymogi versus płaca IP: 10.1.11.* / *.dhl.com 10.09.01, 16:29
          ja pracuje w uk i tu jest tak samo, liczy sie doswiadczenie
          sa oczywiscie pewne dziedziny w ktorych papierek jest mile widziany, ja pracuje w branzy IT a w tej
          wazne jest doswiadczenie
          przyklad:
          w polsce skonczylem zaledwie szkole srednia i nawet nie zdawalem matuy, pracy w IT nauczylem sie
          w pewnej firemce w warszawie (za marne pieniazki)
          po wyjezdzie do uk ta wiedza okazala sie bezcenna (w uk jak i w calej unii potrzebuja ludzi z
          doswiadczeniem informatycznym;setki ogloszen) kiedy zapytali jaka skonczylem szkole
          odpowiedzialem ze techniczna w polsce; na poczatek zaoferowali 1900 GBP do reki miesiecznie, po 6
          ciu miesiacach zarabialem juz 2400, teraz po 2 latach mam 2800
          majac srednie wyksztalcenie bez matury zarabiam tyle co w polsce dyrektor oddzialu w firmie
          zagranicznej, hehe
          pozdrawiam
          • Gość: pager Re: wymogi versus płaca IP: 153.19.176.* 15.10.01, 07:57
            A czym się dokładnie zajmujesz, jeżeli mozna spytać?
            pozdr
            • Gość: KR$ Rozwalaniem projektow... ;-) IP: *.ipt.aol.com 21.10.01, 23:54
              Pozniej tacy jak ja i moi koledzy z pracy musza tam jechac i wszystko naprawiac
              (na szczescie za prawdziwe pieniadze - nie za 2800 funciakow) - tak, tak -
              pracujcie tam sobie bez wyksztalcenia, pracujcie...
              • Gość: Jacek Sz Re: Rozwalaniem projektow... ;-) IP: 62.233.138.* 26.10.01, 11:23
                czego sie spodziewasz. ze bedzie miec kompleksy, ze zarabia mniej od ciebie.
                albo moze ze sie bedzie wstydzic ze nie ma wyzszego wyksztalcenia. i co, moze
                ma sie sam zwolnic z pracy.
                wyluzuj czlowieku.

                do wiekszosci prac wyzsze wyksztalcenie jest zbedne. a ze w polsce niedlugo
                pewnie sie bedzie go wymagac od babci klozetowej, coz bezrobocie + nadprodukcja
                magistrow
                • Gość: KR$ Re: Rozwalaniem projektow... ;-) IP: *.mannesmann.de 27.10.01, 13:03
                  Ja sie niczego nie spodziewam - tylko chce, zeby wiecej takich jak oni pracowalo. Niech pracuje niczym miodna
                  pszczolka, niech sadzii PNy, niech projektuje wadliwe systemy - super - bedzie wiecej pracy dla takich jak ja. A
                  to, ze klient chce zaoszczedzic tam gdzie sie nie da i zatrudnia niewykwalifikowana sile robocza to juz jego
                  sprawa. Pozniej musi zatrudnic wykwalifikowanych, ktorzy przyjda i poprawia. Myslisz, ze gdyby 'tamci' robili to
                  dobrze to by nas potrzebowali i wpuszczali do pracy za granica? :-)
        • Gość: izaa Re: wymogi versus płaca IP: 195.94.210.* 15.10.01, 12:14
          Jakiś czas temu postanowiłam zapisać się się na studia podyplomowe z socjologii.
          Na pierwszym wykładzie zapoznawczym (juz nie pamiętam z jakiego przedmiotu)
          wykładowca wyznał, że prócz pracy naukowej zarządza jeszcze powiatowym urzędem
          pracy. Mówił, że ostatnio zatrudnił kilku nowych pracowników do robienia analiz
          rynku pracy. Pochwalił się też ile im płaci, mianowicie: na początek 700 PLN, a
          po trzech latach pracy 820 PLN (wymogi są takie, że każdy z nich musi mieć
          wyższe wykształcenie). Na pytanie jak ci ludzie mają żyć za takie pieniądze nie
          odpowiedział. Mnie interesowało tylko to, ile w "jego" firme dostaje
          sprzątaczka oraz jakie są jego pobory. Lecz tego też nie chciał zdradzić.
          Wypisałam się z tych studiów bo tacy ludzie mnie demoralizują.
          Pozdrawiam
          izaa
      • Gość: REF Re: wymogi versus płaca IP: *.p.lodz.pl 05.09.01, 10:03
        Gość portalu: oskar napisał(a): = Czy nie uważacie, że w Polsce wymagania
        pracodawców są grubo na wyrost.
        Pracownik i jego kwalifikacje są takim samym towarem rynkowym jak samochód,
        telewizor czy sprzęt grający. Mają swoją cenę, jaką skłonny jest zapłacic
        pracodawca, który określa jednocześnie za co chce zapłacić. A wszystko jest
        funkcją popytu i podaży. Jeśli na stanowisko sekretarki w nieznaczącycm biurze
        zgłasza się kilkaset chętnych i gotowych pracować za 700 zł (tak to prawda, takie
        było zainteresowanie tym stanowiskiem w jednej instytucji w Łodzi) to jest
        oczywiste, że pracodawca może i będzie stawiał wymagania nieadekwatne do potrzeb.
        Może bowiem wybierać i przebierać wśród wilekiej rzeszy kandydatów. Wystarczy
        jednak, że na rynku pracy wystąpi względna równowaga, a poziom bezrobocia ustali
        się na poziomie kilku procent - sytuacja ulegnie zasadniczej zmianie. Pamiętam
        takie czasy, gdy jako kierownik dużego działu stałem w pośredniaku i zachęcałem
        (tak, tak!!!) ludzi do podjęcia u mnie pracy. Nie będę cytował tekstów, jakie
        słyszałem wówczas, jako komentarz do mojej oferty, najładniej mówiąc były one
        pogardliwe. To były czasy, gdy praca czekała na pracownika. Teraz przegięliśmy w
        przeciwnym kierunku. To pracodawca jest bogiem i władcą, on może łaskawie przyjąć
        do pracy lub wyrzucić. Każda skrajność jest zła. I ta z lat ojczyzny ludowej, i
        ta przy obecnym poziomie bezrobocia. Tylko ustabilizowanie popytu i podaży na
        rynku pracy na pewnym rozsądnym poziomie może spowodować, że wymagania pracodawcy
        w stosunku do pozyskiwanego pracownika będą odpowiadały rzeczywistym potrzebom, a
        w ślad za tym pójdzie tez odpowiednie wynagrodzenie. O pracę nie może być zbyt
        łatwo - to już ćwiczylismy i nie wyszło. Nie może być jednak beznadziejnie. A
        zupełnym nonsensem jest wymaganie od młodych ludzi doświadczenia i praktyki,
        bezkrytycznego poświęcania się pracy czy też wykonywnia jej po 10-12 godzin na
        dobę.
        Nie wiem jednak kiedy wróci normalność, która dla mnie oznacza możliwość
        planowania życia, wydatków i działań w perspektywie conajmniej kilku miesięcy, a
        nie kilku dni, poczucie pewnej stabilizacji (niezbędnej przy braniu kredytu na
        mieszkanie itp.) i świadomość, że mając odpowiednie kwalifikacje mogę znaleźć
        inną pracę. Być może nie będzie ona tak dobra, jak ta którą wykonuje, ale będzie
        i umożliwi mi przeżycie. Dziś nie jest to takie pewne. To właśnie wykorzystywane
        jest przez pracodawców w sposób bezwględny, szczególnie w firmach prywatnych,
        gdzie zarówno klimat jak i stosunki wewnątrz firmy powodują zniewolenie
        pracownika. Staje się on wystarszonym wyrobnikiem, który będzie unikał za wszelką
        cenę sytuacji konfliktowej mogącej spowodować, że coś nie spodoba się pracodawcy.
        Ostatnio w firmie mojej żony szef wygłaszając monolog do personelu
        powiedział: "Będą dalsze redukcje, ale niech nikt nie waży się chorować, kto nie
        daje rady powinien zwolnic się już dziś". To niezwykle budująca zachęta dla
        zespołu. I tak będzie dopóty którakolwiek ze stron rynku pracy dysponować będzie
        zdecydowaną przewagą. Należy miec tylko nadzieję, że normalność, czyli prawidłowe
        relacje między popytem i podażą, wróci szybko.
        Pozdrawiam REF
        • Gość: pati Re: wymogi versus płaca IP: *.transfo.alstom.pl 05.09.01, 14:22
          Ostatnio koleżanka, pracująca biurze w dziale księgowym dużej firmy
          opowiedziała mi o zdarzeniu, które obrazuje dzisiejsze, chore relacje
          pracodawca-pracownik: jednego dnia właścicielka jej firmy zabrała do pracy 5-
          letnie dziecko, które wlatując do działu księgowości wydarło się: Brać się do
          roboty, stare pudła, bo was powywalam.
      • Gość: Robert to już koniec IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 05.09.01, 11:32
        Jak długo ludzie będą samolubni.Przecież ta sytuacja która w XXw powstała zmierza
        wrescie do zakończenia tego horego ludzkiego systemu, gdzie człowiek człowiekowi
        wilkiem.Ludzie, którzy są u władzy, lub majętni posługują się swą inteligencją
        tylko, dla własnych terażniejszych kożyści.To że od ludzi wymaga się Bóg wie
        czego sprawia, że kiedy dzieci tych wymagających osób zaczną dorastać i wybiorą
        inną drogę od swych rodziców, to okarze się że są ofiarami swych rodziców, którzy
        oczywiście nie zastanawiali się wcześniej nad konsekwencjami swych wymagań.To
        wszystko prowadzi do tego aby powstał wielki ogromny mur pomiędzy biednymi i
        bogatymi.A tak naprawdę to gdzie ci naukowcy, mądrzy ludzie, ekonomiści, skoro na
        ziemi wciąż wojny, głud,smród i ubustwo.Myślą że ich to nie dośięgnie-nic
        bardziej złudnego.To reakcja łańcuchowa.Bo jak kowalski nie będzie mógł "czegoś"
        kupić to drugi kowalski tego nie wyprodukuje bo dla kogo?Wymagać powinno się
        najpierw od siebie a nie od innych.Co z tego że ludzie są coraz bardziej
        wykształceni, skoro nie potrafią ze sobą normalnie egzystować, zachowywać i
        dobrze wykorzystywać owoce swej inteligencji.Gdzie to wykształcenie prowadzi?
        Codzienne wiadomości najlepiej przedstawiają owoce ludzkiej inteligencji.To nie
        jest pesymizm tylko rzeczywistość i tylko ignoranci tego nie chcą zobaczyć.I
        przyjdzie dzień kiedy każdy "poniesie swój własny ciężar", tylko że wielu musi
        jeszcze nosić ciężar innych i to jest przykre.Jedyna sprawiedliwa żecz to to że
        każdy w tym świecie musi iść do piachu.Życze wszystkim dużo powodzenia, i
        głębokich refleksii.

        • Gość: knockout Re: to już koniec IP: *.piekary.oho.com.pl 05.09.01, 15:37
          witam,

          to wyksztalcenie prowadzi do tego, ze potrafie pisac bez bledow bez pomocy
          Worda w przeciwienstwie do Ciebie.
          • Gość: Lukasz Re: to już koniec IP: 217.153.26.* 19.11.01, 16:06
            Gość portalu: knockout napisał(a):

            > witam,
            >
            > to wyksztalcenie prowadzi do tego, ze potrafie pisac bez bledow bez pomocy
            > Worda w przeciwienstwie do Ciebie.

            I również do tego, że siedząc cały dzień przy komputerze zapominasz że alfabet
            polski nieco różni się od angielskiego.

        • Gość: mum Re: to już koniec IP: *.pressmedia.com.pl 05.09.01, 17:34
          Gość portalu: Robert napisał(a):

          > Jak długo ludzie będą samolubni.Przecież ta sytuacja która w XXw powstała zmier
          > za
          > wrescie do zakończenia tego horego ludzkiego systemu, gdzie człowiek człowiekow
          > i
          > wilkiem.Ludzie, którzy są u władzy, lub majętni posługują się swą inteligencją
          > tylko, dla własnych terażniejszych kożyści...

          Naćpałeś się, popiłeś piwem i śni ci się, że stoisz na ambonie a wierni słuchają
          twego płomiennego kazania. Obudź się i idź do szkoły.
          • Gość: izydor Re: to już koniec IP: *.dialup.atcom.net.pl 05.11.01, 14:36
            Ile prań muzgu masz jurz za sobom - emocjonalny impotencie?
      • Gość: ktos ludzie, nie badzcie frajerami IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.01, 12:59
        najlepiej jednak dobrze byc inteligentnym i wyksztalconym, przy tym czesciowo
        zrezygnowac z wielkich ambicji, jak ja siedziec sobie w nieduzej firmie, majac
        za szefa nowobogackiego prostaczka dysponujacego zaledwie "jasnioscia osadu nie
        zmacona znajomoscia rzeczy" w kazdej kwestji. kierowac firma bez zadnej
        odpowiedzialnosci za to co sie robi, nie bedac rozliczanym z wynikow a nawet
        godzin pracy, niestety otrzymujac za to moze nie najlepsze pieniazki. po co?
        aby miec wiecej czasu dla siebie, czytac w pracy ksiazki, miec swiety spokoj, a
        niewykorzystany przez niego wlasny potencjal przeznaczyc na rozwoj. do tego
        wlasnie trzeba byc inteligentnym: zorganizowac prace, zeby miec swiety spokoj,
        nie szukac zadnej innej, a cwaniaczki od HR niech sami zawijaja rekawy i do
        roboty, ludzie nie badzcie frajerami, czekajcie cierpliwie, rynek musi sie
        unormowac, za kwalifikacje i zapal trzeba PLACIC, jak nie chca, to pracowac na
        luzie, robic tylko tyle, zeby miec swiety spokoj.
      • Gość: ktos ludzie, nie badzcie frajerami IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.01, 13:06
        najlepiej jednak dobrze byc inteligentnym i wyksztalconym, przy tym czesciowo
        zrezygnowac z wielkich ambicji, jak ja siedziec sobie w nieduzej firmie, majac
        za szefa nowobogackiego prostaczka dysponujacego zaledwie "jasnioscia osadu nie
        zmacona znajomoscia rzeczy" w kazdej kwestji. kierowac firma bez zadnej
        odpowiedzialnosci za to co sie robi, nie bedac rozliczanym z wynikow a nawet
        godzin pracy, nawet otrzymujac za to moze nie najlepsze pieniazki. po co? aby
        miec wiecej czasu dla siebie, czytac w pracy ksiazki, miec swiety spokoj, a
        niewykorzystany przez niego wlasny potencjal przeznaczyc na rozwoj. do tego
        wlasnie trzeba byc inteligentnym: zorganizowac prace, zeby miec swiety spokoj,
        nie szukac zadnej innej, a cwaniaczki od HR niech sami zawijaja rekawy i do
        roboty, ludzie nie badzcie frajerami, czekajcie cierpliwie, rynek musi sie
        unormowac, za kwalifikacje i zapal trzeba PLACIC, jak nie chca, to pracowac na
        luzie, robic tylko tyle, zeby miec swiety spokoj.
      • Gość: ktos ludzie, nie badzcie frajerami IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.01, 13:06
        najlepiej jednak dobrze byc inteligentnym i wyksztalconym, przy tym czesciowo
        zrezygnowac z wielkich ambicji, jak ja siedziec sobie w nieduzej firmie, majac
        za szefa nowobogackiego prostaczka dysponujacego zaledwie "jasnioscia osadu nie
        zmacona znajomoscia rzeczy" w kazdej kwestji. kierowac firma bez zadnej
        odpowiedzialnosci za to co sie robi, nie bedac rozliczanym z wynikow a nawet
        godzin pracy, nawet otrzymujac za to moze nie najlepsze pieniazki. po co? aby
        miec wiecej czasu dla siebie, czytac w pracy ksiazki, miec swiety spokoj, a
        niewykorzystany przez niego wlasny potencjal przeznaczyc na rozwoj. do tego
        wlasnie trzeba byc inteligentnym: zorganizowac prace, zeby miec swiety spokoj,
        nie szukac zadnej innej, a cwaniaczki od HR niech sami zawijaja rekawy i do
        roboty, ludzie nie badzcie frajerami, czekajcie cierpliwie, rynek musi sie
        unormowac, za kwalifikacje i zapal trzeba PLACIC, jak nie chca, to pracowac na
        luzie, robic tylko tyle, zeby miec swiety spokoj.
        • Gość: a Re: ludzie, nie badzcie frajerami IP: 212.6.102.* 14.09.01, 08:53
          Tak jest .swieta prawda
          • Gość: kola Re: ludzie, nie badzcie frajerami IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.01, 23:59
            Prawda, ale łatwo to powiedzieć, nie każdy wytrzymuje ciśnienie "nie bycia
            frajerem". Jestem z tego pokolenia, co to błyskotliwie i szybko robiło kariery.
            Pamietam, kiedy w 1993 albo 94 zadzwonił do mnie head-hunter (taki fajny Angol)
            i podczas rozmowy w Victorii zaproponował stanowisko Acount Manager w firmie
            XXX, której nazwa NIC mi nie mówiła. Teraz to jest w pierwszej piątce firm
            reklamowych. Autentyk, do dziś się z tego śmieję, wtedy odmówiłem, bo miałem
            ciekawszą propozycję w polsko-duńskiej spółce, którą znałem. Firma splajtowała
            po 2 latach. Szukałem pracy, było wiele łatwiej, a poza tym byłem takim "młodym
            wilkiem" z dużym dystansem do pracodawców. W szkole biznesu nowopowstającej
            (dziś b. renomowanej) pani dyrektor zaproponowala mi pracę asystenta: konieczna
            znajomośc kilku języków, prawo jazdy, wyższe studia, etc. Wszystko to miałem,
            nawet studia w Amsterdamie i rozpoczęty doktorat.Pytam co będę robił: a trzeba
            odwozić na lotnisko renomowanych wykładowców, korespondować ze światem itd. Za
            ile pytam się, z za 500 PLN miesięcznie ( w przeliczeniu na teraz). Zacząłem
            się strasznie śmiać, chociaż za drzwiami było kilkunastu chętnych, i pytam, czy
            pani nie jest głupio coś takiego mówić. Kobieta zrobiła się czerwona i zaczęła
            się tłumaczyć, że to początki itd. Potem dzwonili do mnie kilkakrotnie, ale już
            miałem jakieś fajne zajęcie. Odrzuciłem w tym stylu kilka ofert, dziś kiedy
            jestem dyro w dużej firmie spotykam czasami tych, z którymi wtedy zadarłem.
            Mówię wam, mam sporą satysfakcję, że wtedy powiedziałem DOSYĆ.
            Czy to się zmieni? Mój przyjaciel muzyk w latach 70 szukając rozpaczliwie pracy
            trafił do bilioteki miejskiej. Wymagano kilku języków, studia, etc. Nawet
            zakceptował coś ok. 200 PLN/miesięcznie. Niestety "padł" na ostatnim pytaniu:
            Czy ma pan jakieś hobby? Tak, gram bluesa. To niestety nie przyjmiemy pana,
            praca w naszej bibliotece wymaga PEŁNEGO zangażowania. Pozdrawiam wszystkich i
            przepraszam za literówki.
      • Gość: Ramona Re: wymogi versus płaca IP: *.presto.pl 15.10.01, 15:22
        Grubo na wyrost. Czasami wystarczy dać komuś szansę, aby już po kilku
        miesiącach mieć pracownika na medal. Mnie kiedyś dano taką szansę, i mimo że na
        początku byłam zieloniutka, to już po pewnym czasie byłam prawie
        perfekcjonistką kochającą swoją pracę i dającą z siebie wszystko. A nie znałam
        branży, języków, studia były dopiero przede mną. Teraz je skończyłam i kiedy
        szukam pracy, bo chiałabym być kimś innym, znaleźć nową drogę zawodową, to
        okazuje się, że nie mogę pracować nawet w sklepie mięsnym, bo nie mam kursu
        obsługi kas fiskalnych! To jest absurd, ale to jest też niestety moja kochana
        Łódź.
        • Gość: izaa Re: wymogi versus płaca IP: 195.94.210.* 17.10.01, 07:27
          Jakiś czas temu postanowiłam zapisać się się na studia podyplomowe z
          socjologii.
          Na pierwszym wykładzie zapoznawczym (juz nie pamiętam z jakiego przedmiotu)
          wykładowca wyznał, że prócz pracy naukowej zarządza jeszcze powiatowym urzędem
          pracy. Mówił, że ostatnio zatrudnił kilku nowych pracowników do robienia analiz
          rynku pracy. Pochwalił się też ile im płaci, mianowicie: na początek 700 PLN, a
          po trzech latach pracy 820 PLN (wymogi są takie, że każdy z nich musi mieć
          wyższe wykształcenie). Na pytanie jak ci ludzie mają żyć za takie pieniądze nie
          odpowiedział. Mnie interesowało tylko to, ile w "jego" firme dostaje
          sprzątaczka oraz jakie są jego pobory. Lecz tego też nie chciał zdradzić.
          Wypisałam się z tych studiów bo tacy ludzie mnie demoralizują.
          Pozdrawiam
          izaa
          • Gość: krzysiek Re: wymogi versus płaca IP: 157.25.164.* 25.10.01, 14:58
            W żadnym kraju, nawet najbardziej rozwiniętym skończenie studiów nie
            gwarantuje ciekawej i rozwijającej pracy. Potrzeba jeszcze ogromnej
            dawki optymizmu, wyobraźni i co tu dużo mówić szczęścia.
            A co do ogłoszeń w sprawie pracy to odbijają jak w lustrze rozbuchane
            ambicje szefów firm którzy na bankiecie z kolegami po fachu moga się
            pochwalić że u nich faksy odbiera ktoś z wyższym wykształceniem. Wynika
            to najczęściej z zupełnego braku intuicji i wiedzy na temat efektywnego
            wykorzystania pracowników.
            • Gość: aleks Re: wymogi versus płaca IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 25.10.01, 15:58
              Gość portalu: krzysiek napisał(a):

              > W żadnym kraju, nawet najbardziej rozwiniętym skończenie studiów nie
              > gwarantuje ciekawej i rozwijającej pracy. Potrzeba jeszcze ogromnej
              > dawki optymizmu, wyobraźni i co tu dużo mówić szczęścia.

              Bzdury opowiadasz kolego. Wlasnie na zachodzie skonczenie dobrej uczelni,
              szczegolnie na wysokiej pozycji gwarantuje ciekawa i dobrze platna prace. A w
              stanach to jest przymus. Bez wyksztalcenia jestes nikim. Ogladales "Firme"?
              • Gość: ajrin Re: wymogi versus płaca IP: *.polmotors.wroc.pl 26.10.01, 09:59

                > Bzdury opowiadasz kolego. Wlasnie na zachodzie skonczenie dobrej uczelni,
                > szczegolnie na wysokiej pozycji gwarantuje ciekawa i dobrze platna prace. A w
                > stanach to jest przymus. Bez wyksztalcenia jestes nikim. Ogladales "Firme"?

                Ja ogladalam "Firme" i co z tego? A ogladales "Planete Malp"?
                To, ze konczysz renomowana uczelnie wcale nie daje Ci gwarancji na to, ze
                otrzymasz swietna prace. Of course jesli mieszkasz w Stanach na przyklad i
                konczysz Harward lub Stanford,znajdujesz sie w pierwszej dajmy na to dwudziestce
                abslowentow to masz duze szanse ze spotkasz sie z interesujacymi ofertami pracy,
                itd. Byc moze tak jest i u nas, ale ile renomowanych uczelni jest w Polsce? Mozna
                policzyc na palcach jednej (dwoch?) rak. Ilu z tych uczelni wychodzi absolwentow,
                ktorzy znalezli sie w top ten listy najlepszych studentow? A co z cala reszta,
                kilkadziesiat tysiecy rocznie (?) Ukonczenie studiow raczej nie daje im gwarancji
                na znalezenie swietnej pracy. Tak jest nie tylko w Polsce. W dodatku, przy 16%
                bezrobociu trudno sie dziwic, ze na codzien spotykamy sie z patologia,
                typu "osoba z wyzszym wyksztalceniem odbiera faxy u mnie w firmie" jak to
                powiedzial Twoj przedmowca. Ja taka patologie mam na codzien. Jestem po studiach,
                co prawda niedawno je skonczylam, ale gdy przyjmowano mnie do pracy na stanowisko
                sekretarki (sredniej wielkosci firma dealerska) bylam w trakcie studiow co bylo
                ich zdaniem duzym atutem (zapewne osoba z wyzszym wyksztalceniem wykazuje sie
                wieksza inteligencja w obslugiwaniu faxu:), konieczny byl takze biegly angielski,
                co mnie teraz smieszy niezmiernie, bo mialam okazje uzyc go moze 2 razy, w tym
                raz do goscia zagranicznego "how are you"?. Przy wyborze mojej nastepczyni
                kryteria byly podobne, skutkiem czego teraz sekretarka bedzie miala wyzsze
                wyksztalcenie prawnicze. A praca jest taka, ze po opanowaniu pewnych podstawowych
                wiadomosci wykonuje sie mechaniczne czynnosci, nie zostawiajac zbyt duzo pola na
                samodzielne myslenie. Czy sadzisz, ze gdyby nie obecna patologia na rynku pracy
                osoba z wyksztalceniem prawniczym lub ekonomicznym siedzialaby w sekretariacie
                odbierajac faxy i parzac kawe? To sa wlasnie wymogi nieadekwatne do potrzeb.
                Oczywiscie, mozna tez podawac przyklady osob, ktore sa po studiach, maja swietna
                prace adekwatna do wymagan, etc. Ale ukonczenie studiow wcale tej gwarancji nie
                daje. A juz na pewno nie w Polsce w r. 2001 przy 16% bezrobociu.
                • Gość: aleks Re: wymogi versus płaca IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.10.01, 20:58
                  Generalnie masz racje, ale ja nadal bede sie upierac przy swoim zdaniu, ze
                  tylko wyksztalcenie daje perspektywe dobrej pracy. Zauwaz, ze bez wyksztalcenia
                  nie mialabys nawet szans zdobycia pracy sekretarki, poniewaz posade dostala by
                  panna z wyzszym wyksztalceniem.
                  • Gość: Lechu Re: wymogi versus płaca IP: 10.129.136.* / *.acn.pl 27.10.01, 09:24
                    Gość portalu: aleks napisał(a):

                    > Generalnie masz racje, ale ja nadal bede sie upierac przy swoim zdaniu, ze
                    > tylko wyksztalcenie daje perspektywe dobrej pracy. Zauwaz, ze bez wyksztalcenia
                    >
                    > nie mialabys nawet szans zdobycia pracy sekretarki, poniewaz posade dostala by
                    > panna z wyzszym wyksztalceniem.

                    Nic dodać nic ująć. Jest jeszcze inny aspekt. W dobie bezrobocia (np. w Warszawie
                    na podanie o pracę informatyka przychodzi ponad 100 CV) i równie niskiego poziomu
                    wynagrodzenia lepiej jest zatrudnić osobę wykształconą, ponieważ wystarczy jej
                    raz wytłumaczyć co ma zrobić. Osobie niewykształconej możesz mówić 20 razy, a ona
                    i tak zrobi po swojemu.
                    • Gość: ajrin Re: wymogi versus płaca IP: *.polmotors.wroc.pl 29.10.01, 09:08
                      Ok. Generalnie tez sie z Wami zgadzam, jest tylko jedno "ale". Czy naprawde
                      uwazacie ze do pracy na stanowisku sekretarki potrzebne jest wyzsze
                      wyksztalcenie? Bo moim zdaniem to jest wlasnie patologia o ktorej pisalam. Po
                      drugie dlaczego Lechu uwaza, ze wyksztalconej osobie wystarczy cos wytlumaczyc
                      10 razy, a niewyksztalconej 20? Przeciez wyksztalcenie nie jest wyznacznikiem
                      inteligencji!
                      • Gość: IB Re: wymogi versus płaca IP: 195.94.210.* 29.10.01, 10:45
                        Co do tego, że osoba wykształcona lepiej wykonuje swoją pracę niż osoba z
                        niższym wyształceniem to jakaś bzdura. W mojej firme w dziale transportowym
                        pracuje osoba z doktoratem z prawa, jej zmiennikem jest osoba, która zaocznie
                        robi liceum. Ta druga dużo lepiej wykonuje swoje obowiązki ponieważ szanuje
                        sobie swoją pracę, bo jest to praca dokładnie na miarę jej możliwość. Natomiast
                        nasz doktor olewa sprawę bo myśli, że pozjadał wszystkie rozumy i w efekcie
                        zaniedbuje swoje obowiązki bo ma głębokie prześwadczenie, że zasługuje na coś
                        lepszego.
                        Pozdr
                • Gość: Ingrid Re: wymogi versus płaca IP: 192.168.0.* 30.10.01, 15:34
                  Nie podniecajcie sie tak bardzo miedzynarodowymi standardami, bo u nas na razie
                  prawidla sa jasne: wzrost stopy bezrobocia wymusza sytuacje z jakimi sie
                  spotykamy u swych pracodawcow. Przeczytajcie sobie rtykul "Biurokrazki" w
                  ostatnim urbanowym "NIE" - calkiem ciekawy to eksperyment. Ale takie sa realia.
              • Gość: dAREK Re: wymogi versus płaca IP: 4.17.244.* 01.11.01, 16:56
                Generalnie to zalezy jaki zawod chcesz wykonywac w przyszlosci.... Pracuje w
                USA od 7 lat w IT. Zaczynalem ta prace razem z moimi kolegami, bylismy bez
                zadnego wyksztalcenia informatycznego. Po dwoch latach pracy poszedlem na
                studia. Skonczylem Illinois Institute of Technology w Chicago ktory jest w
                pierwszej 5 na liscie rankingowej uczelni techincznych. Szukalem pracy ale
                oferty byly mniej wiecej te same jakie zaoferowala mi moja firma zebym u nich
                zostal. Moi koledzy nie skonczyli studiow ale maja to samo doswiadczenie co ja
                i sa dobrymi fachowcami. Po siemiu latach pracy zarabiamy tyle samo, roznica
                miedzy nimi a mna jest taka ze mam papierek i musze za niego zaplacic
                kilkadziesiat tysiecy dolarow! Wiec nie zawsze wyksztalceni ... wszystko zalezy
                kim chcesz byc i co chcesz robic
      • Gość: daw Re: wymogi versus płaca IP: *.hstl6.put.poznan.pl 05.11.01, 09:23
        Te wymagania wymagają z dużej ilości ludzi poszukujących pracy . Jeżeli ktoś
        ma 100 chętnych na jedno miejsce pracy to wiadomo , że wybierze tego z
        najlepszymi kwalifikacjami .
        • Gość: Marta Re: wymogi versus płaca IP: *.csk.pl 05.11.01, 11:44
          Przy wyborze z setki kandydatów jest to wybór całkowicie przypadkowy. Na
          podstawie papierowych kwalifikacji, co często ma bardzo mało wspólnego z
          najlepszymi kwalifikacjami. Co z tego, że ktoś przez 5, 10 czy dwadzieścia lat
          pracował np. w dziale obsługi klienta, skoro jest zwyczajnym chamem i te 20 lat
          bynajmniej wogóle go nie nauczyły podejścia do klienta. Ale w papierach
          doświadczenie jest imponujące.
      • Gość: Adalbert Re: wymogi versus płaca IP: 172.16.14.* 07.11.01, 03:22
        Zdecydowanie sie zgadzam, a sprowadza sie to do poszukiwania
        wykształconej "siły roboczej", zwłaszcza na kierowniczych stanowiskach, za
        pracę której filia firmy zagranicznej zapłaci 1/5 tego co w rodzimym kraju !!!
        Czysty wyzysk !I można być w każdej chwili wyrzuconym na bruk. Jeśli chodzi o
        wykształcenie, to tego nie neguję (mam doktorat :),), aczkolwiek uważam, ze
        ostatnio zastraszająco szybko rośnie liczba "prywatnych uczelni" czy "szkół
        biznesu" z kadra która czasami "obsługuje" po kilka takich uczelni. I niestety
        uważam, ze wykształcenie tam zdobyte ma wartość może (max ?) 50 %, normalnych,
        stacjonarnych dziennych studiów magisterskich. Czy osoba którą stać na wysokie
        czesne ma automatycznie "gwarancję" zostanie mgr ???. Znam wiele takich
        przykładów !!!.
        Pozdrawiam
        • Gość: Widok 9 Re: wymogi versus płaca IP: 195.117.228.* 07.11.01, 09:28
          Potwierdzają się moje kilkuletnie spostrzeżenia, a mianowicie:
          1. pracodawcy gdzieś się naczytali, że wypada mieć kadrę z wyższym
          wykształceniem (Voque, Twój Styl, VIVA, etc)
          2. znam przypadki kierowniczych stanowisk obsadzonych przez ludzi z
          wykształceniem wyższym (owszem) ale zupełnie innego kierunku
          3. szkoły prywatne są firmami komercyjnymi nastawionymi na zysk a nie na
          szkolenie specjalistów na poziomie (co najmniej) równym szkolnictwu publicznemu
          4. "wykształcone" kadry polskiego marketingu kompletnie nie umieją tworzyć
          własnego biznesu. Za to w dłuuugiej kolejce stoją do pracodawców (szczególnie
          tych znanych i cenionych.
          5. bezkrytycznie (i niesprawiedliwie) ocenia się kandydatów do pracy ze średnim
          wykształceniem, jako kadry słabo wyszkolone.
          Dlatego uważam, że uczelnie wypuszczają rzesze słabo wykształconych,
          zapatrzonych w siebie mgr, trochę pokory. Wielu z nich to wysoko wartościowi
          specjaliści- ale w tym tłumie giną. Szkoda .

          • Gość: Gekko Re: wymogi versus płaca IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.01, 15:23
            Zgadzam się z Tobą. Wymogi ewentualnych pracodawców, są tym bardziej absurdalne, im sami są
            niedouczeni (np. byli "wyżarci" rzemieślnicy, faceci którzy dorobili sie za granicą i prowadzą obecnie
            interesy w kraju, lub po prostu byli aparatczycy - komunistyczni dyrektorzy i prezesi).Swoją wiedzę na
            temat wymagań wobec pracownika czerpią z kolorowych pisemek pisanych na ich poziomie.
            • Gość: siedem Re: wymogi versus płaca IP: *.tgory.pik-net.pl 09.11.01, 10:59
              bezrobocie tez ma znaczenie.
              pracodowacy wydaje sie ze jak jest 3 mln ludzi bez pracy to moze przebierac jak w
              ulegalkach a na portiera zatrudnic fizyka jądrowego z habilitacją i myśli ze za
              7baniek bedzie mu woził jeszcze bielizne do pralni. to dopiero radocha.
              prawda jest jednak taka ze bezrobocie wybiera sobie tych z "dołu" a najlepsi maja
              prace i nie musza sie martwic o los np portiera.
              7EM



              Gość portalu: Gekko napisał(a):

              > Zgadzam się z Tobą. Wymogi ewentualnych pracodawców, są tym bardziej absurdalne
              > , im sami są
              > niedouczeni (np. byli "wyżarci" rzemieślnicy, faceci którzy dorobili sie za gra
              > nicą i prowadzą obecnie
              > interesy w kraju, lub po prostu byli aparatczycy - komunistyczni dyrektorzy i p
              > rezesi).Swoją wiedzę na
              > temat wymagań wobec pracownika czerpią z kolorowych pisemek pisanych na ich poz
              > iomie.

              • Gość: lena Re: wymogi versus płaca IP: *.transfo.alstom.pl 21.12.01, 18:10
                Ja również mam nienajlepsze doświadczenia z szefami.W poprzedniej pracy
                zdarzały się sytuacje, że musiałam przyszywać szefowi guziki do marynarki i
                prasować koszule. Ale to jeszcze nic. W obecnej pracy moim szefem jest facet,
                który zrobił karierę zaczynając jako robotnik fizyczny przy maszynie, i w końcu
                ledwo kończąc szkołę średnią, dzięki układom został dyrektorem.Jestem jego
                asystentką, mam ukończone studia wyższe na najlepszym wydziale germanistyki w
                kraju,teraz robię drugi fakultet,znam biegle dwa języki i mam mnóstwo innych
                umiejętności. Mój szef burak chodzi w garniturze od Armaniego,uważa że jest
                panem i władcą a nie potrafi powiedzieć dzień dobry po angielsku i kulturalnie
                zachowywać się wobec pracowników, do mnie zwraca np. "Te, frela, zrobiłaś już
                to?" albo "Te, sekretarka,pospiesz się".Jedyną jego metodą zarządzania
                personelem jest ciągła krytyka,obsesyjne kontrolowanie wszystkich i
                wszystkiego, podniesiony ton głosu.
                Na rozmowie kwalifikacyjnej nic nie wskazywało na to, że taki burak będzie moim
                szefem.Nie mam wygórowanych wymagań,ale dla mnie bardzo ważne w życiu są dobre
                relacje z ludźmi, i znając siebie, wiem,że pracuję najlepiej,jeśli jestem
                doceniana i pracuję w przyjaznej atmosferze. Niestety,w obecnej sytuacji, kiedy
                wiem, że tak szybko nie znajdę innej pracy (chyba,że bym się przeniosła do
                Warszawy), muszę godzić się na te chore relacje z nadzieją,że może podczas
                następnej rozmowy kwalifikacyjnej będę miała więcej szczęścia.
      • kidon Re: wymogi versus płaca 09.11.01, 15:25
        Całkowicie sie zgadzam, wreszcie ktoś w odpowiedni sposób zareagował na to co
        robi i mówi Pani była Minister, i szefowa "wspaniałej firmy doradczej" Nicom
        Consulting. Na miejscu Pani Bochniarz, jak również na miejscu innych szefów
        polskich - znakomitych firm doradczych, zarówno kobiet jak i mężczyzn, dałbym
        sobie spokój z gwiazdorskimi wystąpieniami w kolorowych magazynach i
        telewizyjnym wymądrzaniem się ( z którego nic oczywiście nie wynika) jak
        zwalczyć bezrobocie w naszym umęczonym Kraju, a zastanowiłbym się co stanie się
        z ich firmami kiedy skończy sie prywatyzacja i znajomości w ministerstwach. Dla
        każdego kto choć trochę otarł się o te "stwory organizacyjne" jest jasne, że na
        rynku doradztwa w zakresie usprawnianiania organizacji, zarzadzania,
        wprowadzania nowych technologii, usług informatycznych , telekomunikacji i
        wielu innych nie mają najmniejszych szans w starciu z zachodnimi firmami
        doradzcymi i kancelariami prawniczymi. Wkrótce zostaną im tylko huty, stocznie
        i kopalnie, a z nich cięzko będzie sobie kupić kolejnego Jaguar'a czy futro z
        jakiegoś biednego ginącego kota, i przechwalać się że takich to jest tylko 3
        sztuki na świecie.
        Chociaż ci to się zawsze wykarmią, szkoda tylko pracowników, którzy będa
        musieli sobie poszukać innej pracy.
        A co do wymogów, to tak już niestety jest kiedy po 2 minutach rozmowy okazuje
        się, że osoba decydujaca o zatrudnieniu kandydata nie dorasta mu intelektualnie
        do pięt, ale za to jest członkiem rodziny PANA lub PANI Prezes.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka