Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Słodkie życie finansisty

    IP: 62.233.228.* 11.11.11, 07:59
    Te "wielkie specjalisty" od wklepwania na konta wykładają się przy policzeniu prostych projekcji finansowych do biznes-planu, zrobieniu analizy prawnej lokalizacji nieruchomości albo napisaniu sensownie umowy.
    Jedna z tych "wielkich" firm 6 lat temu zalecała żeby zamienić Łódź w miasto sektora świadczenia usług księgowych dla zachodnich korporacji. Z pensjami poniżej tych w Indiach. W efekcie tego Indie sa coraz bogatsze, a w Łodzi jest najwięcej w Polsce niezasiedlonych powierzchni biurowych i bezrobotnych studentów mających szanse na kariery jako kontyści za 1200 złotych miesięcznie.
    Obserwuj wątek
      • Gość: ania Re: Słodkie życie finansisty IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.11.11, 14:42
        dobrze powiedziane :/
        • Gość: k Re: Słodkie życie finansisty IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.11.11, 16:08
          pięciocyfrowe zarobki ....he,he,he
          szkoda, że nie dziesięciocyfrowe ....
          • Gość: elo Re: Słodkie życie finansisty IP: *.156.115.240.mortin.pl 12.11.11, 16:42
            no dobra tylko kto będzie na tych wszystkich prezesów pracował?
            • Gość: moe Re: Słodkie życie finansisty IP: 82.139.156.* 13.11.11, 09:06
              > no dobra tylko kto będzie na tych wszystkich prezesów pracował?

              Zaraz ,moment ,wiem ,wyborcy PO !
      • rossonero9 jestem solidny ,rzetelny ,punktualny ,sumienny, 12.11.11, 17:23
        sku...synsko dokladny ......... tacy ludzie nie zrobia juz kariery??
        wiem wiem.. niewazne czy uczciwy i normalny..liczy się mgr .. reszta nie ma najmneijszego znaczenia.. jak mgr to na pewno "dobry pracownik" nieważne ,ze cie pozniej "opie... z kasy ,narobi dziadostwa itd

        niech zyje sie wam wszystkim lepi na zielonej wyspie
        • Gość: zed Re: jestem solidny ,rzetelny ,punktualny ,sumienn IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 12.11.11, 19:01
          Jak to jest, że solidny, rzetelny, sumienny nie potrafi zrobić magistra?
          • Gość: FreakyMisfit Re: jestem solidny ,rzetelny ,punktualny ,sumienn IP: *.dynamic.chello.pl 13.11.11, 12:32
            To znany forumowy głupek z PISu, więc niech nikogo nie dziwią jego wywody.
      • Gość: Luiza Słodkie życie finansisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.11, 17:48
        7000 zł to raczej czterocyfrowy zarobek, jeśli dobrze liczę cyfry
        • Gość: Ly Re: Słodkie życie finansisty IP: *.zamosc.mm.pl 13.11.11, 13:11
          Sześciocyfrowy (jeśli liczysz z groszami)!
          • Gość: tomeczek Re: Słodkie życie finansisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.11, 13:50
            Gość portalu: Ly napisał(a):

            > Sześciocyfrowy (jeśli liczysz z groszami)!

            A gdy policzyć z przecinkiem między zł a gr, to nawet 7-cyfrowy (własciwie: 7-znakowy) :)
        • Gość: jaga Re: Słodkie życie finansisty IP: *.devs.futuro.pl 14.11.11, 10:26
          brutto ten zarobek jest pieciocyfrowy :-)
      • Gość: zed Re: Słodkie życie finansisty IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 12.11.11, 19:05
        Jakoś w artykule nie ma ani jednej firmy od wklepywania.
      • Gość: los Słodkie życie finansisty IP: *.dynamic.chello.pl 12.11.11, 20:05
        proszę o opinie 100 tys rocznie na rękę dużo czy mało?
        • Gość: qwerty Re: Słodkie życie finansisty IP: *.internetia.net.pl 13.11.11, 11:30
          Ja mam tyle po 2 latach od zakończenia studiów i uważam że to bardzo mało.
      • Gość: Zurich Słodkie życie finansisty IP: *.adslplus.ch 12.11.11, 20:10
        Z tymi dobrymi zarobkami to chyba zarty. Dobre zarobki w Warszawie to 20'000 PLN - 30'000 PLN miesiecznie brutto.

        Ja proponuje finansistom wybrac sie do Zurichu. Tu pensja po studiach ksztltuje sie na poziomie 6'5000 CHF miesiecznie brutto przy podatkach na poziomie 8%.

        Pensja miesieczna jakiegokolwiek specjalisty czy to od finansow czy tez od IT nie jest nizsza niz 10'000 CHF miesiecznie brutto. Jezeli jestes specjalista i szukasz pracy w CH tu jest portal dal Ciebie --> www.experteer.ch/
        • Gość: BOSS Re: Słodkie życie finansisty IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 21:34


          mam 27 latek, po studiach, znam 4 języki obce, jestem derektorem i zarabiam na miesiąc ponad 68 000zł.
          Dużo to czy mało? W końcu jestem już 2 lata po studiach! Jakie jest wasze zdanie?
          • Gość: gimnazjalista A ja zarabiam milion... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.11, 21:41
            ... a jestem miesiąc po podstawówce!
            • Gość: . Re: A ja zarabiam milion... IP: 94.75.123.* 12.11.11, 23:07
              Durny artykul pisany przez pismaka majacego prawie zerowe pojecie o temacie

              - obecnie praca w tzw wielkiej czworce to syf, pensja dla poczatkujaceg pracownika w finansach, ktory przejdzie testy, sresty, wygra konkurs etc i mimo malego doswiadczenia cos tam potrafi to 4kPLN brutto - biorac pod uwage wymagania, obciazenie praca (ok 10-12h) i stres, to jest zenada. Po roku doslownego tyrania moze dostanie 500 zl podwyzki, po kolejnym roku, dwoch moze znowu 500 i generalnie koniec. Jakies 90% ma absolutnie dosyc po 2-3 latach i marzy o tym aby odejsc do biznesu (wiele odchodzi wczesniej), gdzie jak bedzie miala troche szczescia, to zarobi troche wiecej pracujac troche spokojniej - co nie znaczy ze spokojnie...

              - podniecac praca w konsultingu to sie mozna bylo jakies 10 lat temu, zarobki byly nominalnie identyczne, czyli realnie sporo wieksze i przynajmniej jakies szanse awansu

              - duze zarobki w finansach to mit, wiecej zarabiaja np pracownicy HR (przy okazji to czesto debile i nieroby...), marketingu, sprzedazy, o IT nie wspominam (ale tu przynajmniej nie mozna byc debilem, choc nizszy szczebel tez jest dymany)

              - menedzerowie w korporacjach zarabiaja faktycznie duzo (zarobki 5 cyfrowe to standard), natomiast cala reszta (z rzadkimi wyjatkami) jest zwyczajnie wykorzystywana i manipulowana - miedzy innymi takimi rzetelnymi artykulami...

              trzymcie sie
              • Gość: mk Re: A ja zarabiam milion... IP: *.toya.net.pl 13.11.11, 09:59
                Znam temat od środka, całowita prawda jeśli chodzi o kwestie zarobków, czasu pracy również. 4000 było 210 lat temu i dziś na początek jest tyle samo (licząc inflacjęz ostatnich 10 lat powinno być co najmniej 6-7.000), więc śmiech na sali. Obciążenie psychiczne olbrzymie, kontrakty obsługiwane są zbyt małymi zasobami (skoro dąło się niską cenę by wygrać, to trzeba oszczędzać na swoich pracownikach). Zdarza się że w okresach szczytowych praca codziennie po 14-16 godzin nie jest niczym dziwnym. Znam historię powrotu do domu o 5 nad ranem, a o 9 stawienie się z powrotem do pracy. Bo ramy czasowe projektu wymagały aby zakończyć go w danym dniu. Jedyny pozytyw dla tych co wytrzymają 4-5 lat i zostaną menedżerem to możliwość zmiany pracy na inną, za niegorsze pieniądze, a na pewno mniej obciążającą. Pozdrawiam dziennikarzy, co głupoty piszą.....
                • Gość: mk Re: A ja zarabiam milion... IP: *.toya.net.pl 13.11.11, 10:00
                  oczywiście miało być 10 lat temu a nie 210 ;-)
              • Gość: student Re: A ja zarabiam milion... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.11, 13:15
                Widzę, że jesteś zorientowany w temacie. Słyszałem podobne opinie o big 4 i o ile na początku studiów wydawało się to idealnym miejscem do pracy, o tyle teraz już tak nie jest.

                Orientujesz się jak wygląda sytuacja z pracą w innych częściach sektora finansowego? Interesuje mnie przede wszystkim rynek ubezpieczeń (ale też banki).
                Pewnie nie można liczyć na zarobki na poziomie big 4 (chyba, że się mylę?), nie mówiąc już o konsultingu czy bankowości inwestycyjnej (która akurat w PL jest mizerna), ale może tam jest jakiś kompromis między zarobkami a czasem pracy etc.

                Nie wiem jak w ogóle kształtują się zarobki w innych firmach poza big 4 i konsultingiem, stąd moje pytanie. W przypadku wielkiej czwórki słyszałem raczej o 5k a nie 4k brutto, ale może teraz jest inaczej. W takim razie na ile może liczyć dobry absolwent w innym miejscu (w W-wie)? 3k?
                Myślę, że miałbym duże szanse na dostanie się do big 4, ale niezbyt podoba mi się perspektywa pracy w tych firmach :)
                • Gość: . Re: A ja zarabiam milion... IP: 94.75.123.* 13.11.11, 15:13
                  Przeciez Ci napisalem, korporacje placa wiecej niz big4, bdo i cala reszta firm obslugujacych korporacje..., szanse na awans tez masz wieksze w korporacjach. BTW, na calym swiecie te big 4 to zwykle firmy konsultingowe, tyle ze wieksze, ktorymi nikt sie nie podnieca, tak jak nie podnieca sie jakas tam kancelaria blebleble i wspolnicy sp. jakas tam. W Pomrocznej armie biednych studentow udalo sie zmanipulowac i potem wykorzystywac do pracy ponad wszelkie granice rozsadku.
              • Gość: bazyl Re: A ja zarabiam milion... IP: *.68.92.54.mielec92.tnp.pl 13.11.11, 22:46
                Ostro napisane, ale.... to prawda:))). Gdy kończyłem studia, Big4 to była ziemia obiecana, każdy tam chciał iść. A że jestem po AE, to i naturalny kierunek był. Teraz z tego co słyszę, ledwo co płace drgnęły, przyjmuje się sporo świeżaków i nimi orze.
                A co do innych działów: HR - modelowy przykład jak zarobić a się nie narobić. Na obiady - pierwsze. Z pracy max 16.15, ale nigdy w pt, chociaż o 8 ciężko je zauważyć. Żyć nie umierać!
                Marketing - zależy. Można robić poważne pieniądze, ale reguły nie ma. Najlepiej pod tym względem jest w korpo w czasie hossy. Sprzedaż - nie wiem, ale to oni zarabiają na całą resztę. IT - poziom debilizmu najniższy, ale jak wszędzie młodymi się orze.
                A menedżerka w każdym z tych działów robi dobrą kasę. Ważne! Nie to co umiesz, ale czy się spodobasz jest ważne.
                • Gość: zubr Re: A ja zarabiam milion... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.11, 23:14
                  To jaka jest alternatywa jeśli ktoś chce przyzwoicie zarabiać świeżo po studiach w finansach?

                  Pytam poważnie :-) Wielka czwórka ma dobry PR, to na pewno, ale jestem ciekawy jak te firmy prezentują się w porównaniu do innych.
                  • Gość: bazyl Re: A ja zarabiam milion... IP: *.68.92.54.mielec92.tnp.pl 15.11.11, 19:04
                    Jaka alternatywa? Robić to, co się lubi:) W finansach jest mnóstwo roboty.
                    Btw, praca w Big4 to jeszcze nie jest jeszcze zła opcja. Przypominam, że płacą ok.5k brutto na dzień dobry, bez wielkich umiejętności. Kto tyle zaproponuje na początek w jakiejkolwiek branży?? Rzecz w podwyżkach i godzinach pracy. Jak się pomęczysz min. 2 lata i dojdziesz do wniosku, że to nie dla ciebie, problemu z nową pracą mieć nie powinieneś.
                    Nie martw się za dużo, podróżuj, śmiej się, kochaj i ...pracuj;)
                    Powodzenia!
                    • Gość: . Re: A ja zarabiam milion... IP: 94.75.123.* 22.11.11, 22:17
                      Bredzisz

                      Placa 4kpln na poczatek a nie 5

                      Placa nie kazdemu, tylko relatywnie trzeba byc bardzo dobrym

                      Nie pomeczysz sie troche tylko bedziesz zaperd..lal tak ze nawet w weekend kiedy bedziesz mial wolne bedziesz w kolko myslal o pracy, czyli de facto bedziesz w pracy 7 dni w tygodniu

                      Po dwoch latach, jak wytrzymasz, faktycznie moze odejdziesz do lepszej pracy - ale od przewidywanej dlugosci zycia mozesz odjac jakies 10 lat

                      powodzenia
        • Gość: hehe Re: Słodkie życie finansisty IP: *.west.biz.rr.com 13.11.11, 07:09
          juz nie nudz, buraku.
        • Gość: chf albo tu IP: *.1-85.cust.bluewin.ch 13.11.11, 09:45
          albo tu:

          www.szwajcarskakariera.pl
      • truten.zenobi Słodkie życie finansisty 13.11.11, 08:33
        tak bardzo słodkie... kilku się uda (pewnie większości z nich dzięki znajomościom rodziców) a reszta będzie tworzyć pokolenie 1200...

        i tak przy okazji jakiś czas temu był artykuł o specjalistę od prognozowania... kobitka bierze sporą kasę (oczywiście publiczną ) za wróżenie z fusów - czyli opowiadanie co będzie za 20-50 lat...
        w sumie faktycznie słodkie życie...
        forum.gazeta.pl/forum/w,30,123479859,123510399,to_za_wrozenie_z_fusow_daja_doktorat_.html
      • Gość: Kagan Słodkie życie finansisty? IP: *.play-internet.pl 13.11.11, 09:12
        A na drzewach zamiast liści, będą wisieć finansiści!
      • Gość: Mark Re: Słodkie życie finansisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.11, 09:50
        Identyczni finansisci pracują w bankach, a później okazuje się, że ludzi Ci (często po prawie) nie odróżniają spółdzielczego prawa do lokalu od lokalu "hipotecznego".
      • pumpernik Arthur Andersen od Enronu. 13.11.11, 10:33
        W tej "wielkiej czwórce" są takie Arthury Anderseny pod inna nazwą.
        • Gość: Accenture Re: Arthur Andersen od Enronu. IP: *.play-internet.pl 13.11.11, 14:02
          pumpernik napisał: W tej "wielkiej czwórce" są takie Arthury Anderseny pod inna nazwą.
          • Gość: . Re: Arthur Andersen od Enronu. IP: 94.75.123.* 13.11.11, 15:27
            Tak sie sklada ze lobuzow z AA przejal E&Y i Accenture nie ma z nimi praktycznie nic wspolnego (AA i Andersen Con. to nie to samo). Oczywiscie lobuzow jest pelno w tych wszystkich firmach zeby bylo jasne.

            PS. Accenture to kolchoz jakich malo, w Warszawie pracownik na open space nie moze miec przy sobie telefonu komorkowego z aparatem fot. - zeby nie robil fot dokumentow klientow...sic!!!
      • Gość: olewacz Słodkie życie finansisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.12, 16:14
        ja kiedyś byłem solidny, sumienny ale teraz zarabiam mało i moja praca niema nic wspólnego z solidnością i sumiennością.

        jeśli mało płacą to też byle jak pracuję.

        niech pracuję ci co dużo zarabiają !
        • Gość: Kamil Re: Słodkie życie finansisty IP: 89.126.111.* 07.05.12, 17:08
          Czyli wg artykułu gazety po prostu Ziemia Obiecana. Znam temat od środka.
          Podam wam 2 przykłady: 2 osoby pracowały w tej samej firmie w Irlandii, było to 3 lata temu. Jedna z nich zdecydowała się na powrót do Polski. Po sporym okresie bez zatrudnienia przyjęli ją do big 4. Harówa 10-2h to standard, za trochę powyżej średniej krajowej. Koszty uzyskania przychodów okażą się zbyt wysokie za kilka lat - brak życia prywatnego lub ograniczone do minimum, organizm w końcu odmawia posłuszeństwa, życie prywatne przecieka przez palce, no bo jak je pogodzić z praca w weekendy. Do tego jazda na dopalaczach, aby wytrzymać tempo życia.
          Druga osoba została w Irlandii, mimo recesji zmieniła pracę na lepszą, po 2 latach ma stanowisko dyrektorskie tyle,że w Londynie. Odpowiedzialność ta sama jak w Big4, ale praca o niebo lepiej wynagradzana, no i o przepisowej 5 o'clock wychodzi z biura. Ma czas na życie prywatne, swoje pasje. W weekendy pomaga małżonkowi rozkręcać własny biznes. Za 4 lata max ich firma będzie zarabiać tyle, że pracować się będzie dla czystej przyjemności.

          Czy życie osoby pracującej w Big4 można nazwać słodkim?

          • Gość: wawka Re: Słodkie życie finansisty IP: *.aster.pl 07.05.12, 22:47
            Oczywiście, że nie to nie jest słodkie życie. Do BIG4 idą największe szczury z wielkim napisem KARIERA na czole. Oni lubią się katować pracą po 10-12h dzień w dzień. Mają tak sprane mózgi że ręce same się załamują. Żeby było śmieszniej uważają się za elitę intelektualną tego kraju a są zwykłymi wyrobnikami na wycugu światowych korporacji za parę groszy patrząc na ich salary z perspektywy zarobków w krajach zachodnich.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka