Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kradzież danych

    18.02.12, 21:53
    Witam! Mam pytanie dotyczące dosyć skomplikowanej sprawy. Otóż obecnie znajduję się na wypowiedzeniu (do końca lutego). Tydzień temu szef kazał mi iść na wolne i przysłał na moje miejsce dziewczynę, która ma wykonywać moją pracę na pół etatu. Dziewczyna w ubiegłym roku była za mnie na stażu. Wprowadziłam ją w tajniki pracy. I tu zaczyna się problem. Otóż, aby ułatwić sobie pracę wprowadziłam w domu, po godzinach pracy pewne tabele w excelu, które bardzo przyspieszyły wykonywane przeze mnie obowiązki. Nie musiałam robić wielu rzeczy ręcznie. Gdy szłam na urlop udostępniłam te zestawienia stażystce. Teraz, gdy odchodzę z pracy wykasowałam formuły z exela i dałam dziewce papierowe zestawienia, w które wyposażył mnie pracodawca. No i rozpętało się piekło. Młoda nagadała do szefa, że wykasowałam dane z komputera, że to za dużo pracy i ona się zwalnia, bo nie da rady, szef krzyczy, że poda mnie do prokuratury za kradzież danych. Ja jakoś się nie boję, ale chciałabym wiedzieć, jak Wy widzicie tę sytuację? Wiem o wielu innych nieprawidłowościach w firmie, które naprawdę podlegają pod nadzór prokuratora. Uważam, że nic nikomu nie ukradłam. Oddałam stanowisko w takim stanie w jakim je zastałam. A że po godzinach stworzyłam sobie opracowanie, które usprawniało mi pracę, to chyba moje. Pozdrawiam.
    Obserwuj wątek
      • Gość: @@@ nic nie rób IP: *.aster.pl 19.02.12, 11:06
        żadnych gwałtownych ruchów. Żadnych!
        Poczekaj spokojnie. Jeśli ten zbuk Twój szef nie jest gawędziarzem/krzykaczem/pieniaczem, to rzeczywiście złoży zawiadomienie do prokuratury. Są dwie możliwości: albo prokuratura po wstępnym zbadaniu sprawy oddali zawiadomienie jako bezzasadne i nie zostanie wszczęte dochodzenie, zmierzające do postawienia Ci zarzutów, wtedy masz spokój; albo - prokuratura uzna zawiadomienie za zasadne, i uruchomi dochodzenie. Pamiętaj, że zanim zostaną Ci postawione zarzuty, to zostaniesz przesłuchana w charakterze podejrzanego (a nie winnego, bo o winie decyduje sąd). Wtedy będziesz mieć okazję złożyć zeznania i ewentualnie odpowiedzieć swoim zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w firmie (musisz wiedzieć, KTO imiennie i jakie czyny karalne popełnił, oraz znać ich okoliczności by móc je udowodnić). Pamiętaj też, że zgodnie z polskim prawem karnym, ten, kto wie o popełnieniu (lub choćby podejrzeniu popełnienia) przestępstwa, jest zobowiązany do powiadomienia organów ścigania (policja, prokuratura) pod rygorem odpowiedzialności karnej za niezłożenie takiego zawiadomienia.
        W czasie przesłuchania w prokuraturze NIE stawia się zarzutów. Sprawa jest badana i jeśli prokuratura uzna, że popełniłaś przestępstwo, wtedy postawi Ci zarzuty, w przeciwnym razie oddali zawiadomienie złożone przez zbuka szefa, i - jak wyżej - odmówi wszczęcia dochodzenia, a sprawę umorzy. Ale umiejętnie zeznając przed prokuratorem możesz doprowadzić do tego, że to Twojemu szefowi zbukowi zostaną postawione zarzuty w innej sprawie, i z podejrzanej staniesz się świadkiem, i znów zostaniesz przesłuchana w sprawie przeciwko firmie lub osobom ją reprezentującym.
        Jedno ważne: nie strasz szefa zbuka mówiąc mu, że cokolwiek wiesz. To Twój atut, a tego nie rzuca się na stół od razu. Problem możesz mieć tylko jeden, ale poważny: gdy prokurator zapyta Cię, dlaczego nie powiadomiłaś organów ścigania niezwłocznie po uzyskaniu przez Ciebie wiedzy o popełnieniu (lub podejrzeniu popełnienia) przestępstwa. I żaden argument typu "nie wiedziałam, że trzeba (ignorantia iuris nocet - nieznajomość prawa szkodzi), bałam się o siebie, swoją pracę NIE będzie Cię usprawiedliwiał na mocy prawa. Sugerowałbym dwie rzeczy: wstępny kontakt z Inspekcją Pracy (teoretycznie mogą coś doradzić), lub prawnikiem prawa pracy np. w związkach zawodowych. Wszystko spokojnie, na zimno i bez emocji (wiem, że to trudne, ale nie możesz popełnić żadnego błędu, gdyż szef zbuk i jego firma bez żadnych sentymentów wykorzystają Twój błąd na swoją korzyść).

        W ostateczności masz jeszcze nagłośnienie tematu w mediach, ale tę Wunderwaffe zachowaj sobie jako ostateczność. Szef zbuk i jego firma może w rewanżu wytoczyć Ci proces o zniesławienie (jeśli to co wiesz, jest nieprawdą), ale dobry proces z dobrym prawnikiem i dobrze nagłośniony medialnie może narobić naprawdę poważnych szkód każdej firmie, a szefowi zbukowi w szczególności...
        • zalogowana19 Re: nic nie rób 20.02.12, 10:16
          Witaj, dziękuję za odzew. Powiem tak, formuły z exela usunęłam, ale najpierw zrzuciłam je na 3,5 A, właśnie po to żeby móc je oddać mądrali, która przyszła po mnie. Dyskietka oczywiście "wywinęła" numer i nie można było odczytać kilku plików. Nie powiedziałam, że tego nie odtworzę, ale nowa chyba chciała się podlizać i narobiła burzy. Szef wyżył się na mojej Mamie, która też pracuje w tej firmie, mnie nawet nie zapytał o co chodzi? Co takiego zabrałam? Przyjął, że to spisek, bo mieszkamy w jednym domu!!!!!!! To chyba absurd, żeby podejrzewać spisek na podstawie adresu zamieszkania. Prawda jest taka, że Mama kazała mi nie ruszać tech formuł i zostawić je ślicznocie. W ogóle to może opowiem całą historię mojej kariery zawodowej. Zaczynałam pracę na stanowisku sprzedawcy. Po drodze zrobiłam studia. Po 2 latach pracy w sklepie, które wspominam najlepiej, zaproponowano mi stanowisko kierownicze, które zgodziłam się objąć. Na stanowisku było biurko, dwa długopisy, druki, na których tworzyłam dokumentację sprzedaży, zużycia itd. W pracy musiałam być najpóźniej o 5 rano, wychodziłam z niej często po 15-16, zdarzało się, że później. Każda sobota była pracująca. Kilka niedziel też byłam w pracy. Nie otrzymywałam za to wynagrodzenia. W liście obecności wpisywałam wolne. Po roku takiej pracy kupiłam za prywatne pieniądze laptop i drukarkę, żeby chociaż faktury móc pisać sprawniej. Po pół roku rezygnuję z obejmowanego stanowiska i proszę o przeniesienie na stare (sprzedawca). Powodem były szykany ze strony szefa. Bez przerwy miał do mnie pretensje, że nie zwiększam produkcji, że czepiam się załogi i wiele innych rzeczy. No i teraz zgadnijcie kto objął moje obowiązki? Tak syn szefa. Przekazałam mu obowiązki, zabrałam swój sprzęt i nikt nie czepiał się, że okradam firmę. Okazało się, że według synka na tym stanowisku nieodzowny jest komputer. I za 2 dni jest sprzęt firmowy!!! Poza tym synalek stwierdza, że pracy to tutaj jest na 2 osoby i dostaję propozycję, żeby zostać jako referent. Zgodziłam się na tę propozycję. Synalek przesiedział równo dwa lata, w czasie których starał się dostać do policji. Po tym czasie odchodzi do mundurówki i ma wszystko w nosie. Oczywiście pojawia się propzycja powrócenia na kierownika, ale kategorycznie ją odrzucam. Kierownikiem zostaje piekarz, który nie ma pojęcia co z czym się je itd. Znów zaczęła mi się praca od 5 rano, bo trzeba było przyuczyć kolejnego kierownika. Był to okres wzmożonej produkcji, bo zaczęły się wakacje. Do papierów siadałam ledwo żywa. Cztery lata nie byłam na urlopie. Wtedy w głowie urodził mi się pomysł, żeby pewne rzeczy opracować w exelu, bo w międzyczasie podszkoliłam swoje umiejętności w tej aplikacji, za swoje pieniądze, w wolnym czasie. W domu, po robocie opracowuję dokumentację i przynoszę ją do pracy. Nazwałam to „magiczny kalkulator”. Gdy odchodzę z firmy zabieram go i nie mówię, że nie oddam. Tylko mam wrażenie, że nowa chciała moim kosztem przypodobać się szefowi, wylizać mu d…..i pokazać jaka jest biedna i nieszczęśliwa, a ja wredna. „Magiczny kalkulator” sporządziłam na nowo, bo część plików się nie otwierała, ale uważam, że jestem pokrzywdzona w tej sprawie. Mówi się o mnie złodziejka, gdzie niczego nie ukradłam. Przez 5 lat chodziłam w każdą sobotę do roboty, nie wzięłam za to złamanego grosza i tak mi się dziękuje. Program do rozliczenia produkcji w podstawowej wersji kosztuje ok. 2000 zł. Prosta kalkulacja sobót wygląda następująco: 5 lat po 52 tygodnie (soboty) daje 260 dni. Kiedy pomnożymy to przez 8 h. mamy 2080 h. przyjmując śmieszną stawkę 5 zł,/h., to wychodzi 10 400 zł. Frajerka ze mnie, wiem, ale myślę, że prokurator wyśmieje wnioskodawcę. Pozdrawiam.
          • Gość: ... Re: nic nie rób IP: *.dynamic.chello.pl 20.02.12, 11:25
            Jak dla mnie to nie powinnas oddawac tego pliku Excela, sama go stworzyłaś, nikt ci go nie dał, nie zaoferował pomocy, za Twój patent powinno ci sie zapłacic i przynajniej ja, nie widze tutaj żadnej kradzieży. Poszukaj w necie czegos na ten temat, niestety nie brałas wynagrodzenia za nadgodziny i tak ci podziekowano, watpie abys potrafila to udowodnic, zwlaszcza jak nie wpisywalas obecności na liste
            • Gość: Wydra Re: nic nie rób IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.12, 15:05
              1) dobrze zrobiłaś;

              2) ja ostatnio byłem dokładnie w takiej same sytuacji, oficjalnie mnie zwolniono z powodów ekonomicznych (restrukturyzacja firmy), a za plecami na moje miejsce przyjęto zięcia p. dyrektora.

              3) u mnie wg Ustawy wymaga się wersji papierowej, i taka była prowadzona, i taką zostawiłem;

              4) nie miałem określonego zakresu obowiązków jak również żadnego nie podpisywałem, tzw. do chwili zwolnienia pracodawca nie wymaga prowadzenia dokumentów w wersji elektronicznej, również nie określił warunków archiwizowania.

              5) co do nadgodzin szkoda, nie trzeba było wyrażać zgody, być może Ciebie by zwolnił, być może wywalczyłabyś płatne soboty;
          • Gość: majkaf Re: nic nie rób IP: *.adsl.inetia.pl 21.02.12, 07:55
            Wkurza mnie coś takiego, przez pięć lat pracowałaś za free w każdą sobotę i w niektóre niedziele, przez 4 lata pracowałaś bez urlopu, kupiłaś dla siebie, ale pod kątem firmy laptopa i drukarkę i dziwisz się, że po tym jak Cię wylali nie dadzą Ci żadnej dodatkowej kasy za to?

            Skoro przyszedł syn szefa i zobaczył co się dzieje, to wybacz, ale wg. mnie duży szacunek dla niego, poszedł i wytłumaczył jak sprawa wygląda. Co się dziwisz? Ty nie potrafiłaś tego załatwić to ktoś inny to zrobił i masz jeszcze o to pretensje. Dziwne podejście.

            A co to tego kalkulatora, to mnie się wydaje, że skoro zrobiłaś go na użytek firmy, to należy do firmy, ale na prawie w tej dziedzinie się nie znam

            A swoją droga chyba troszkę chcesz się zemścić. I nie napisałaś dlaczego Cię zwolnili, bo skoro zatrudnili laskę, która ma Cię zastąpić, to nie likwidują stanowiska.
      • truten.zenobi Re: Kradzież danych 20.02.12, 15:45
        pewnie jak zwykle punkt widzenia zalezy od miejsca siedzenia.

        jeśli coś robiłaś w ramach swoich obowiązków to pewnie efekty twojej pracy nalezą do pracodawcy.
        ale jak sobie zrobiłas ułatwienia w domu po godzinach to sprawa jest dyskusyjna

        jeśli cos wgrałaś na komputer firmowy to czy masz prawo to z niego usuwać?
        (a swoją drogą co to firma backapów nie ma? czy informatyk nie może odzyskać skasowanych danych? a jeśli ma takie możliwości to czy warto tak sobie mosty palić?)

        a może od początku byłaś sprytna i nosiłas na pendrivie?

        ciekawi mnie też czy pracodawca tak chętnie da wgląd prokuraturze w swoje zasoby informatyczne
        • jamesonwhiskey Re: Kradzież danych 20.02.12, 18:18
          > jeśli coś robiłaś w ramach swoich obowiązków to pewnie efekty twojej pracy nale
          > zą do pracodawcy.
          > ale jak sobie zrobiłas ułatwienia w domu po godzinach to sprawa jest dyskusyjna

          bredzisz
          nie zostala zatrudniona na stanowisku do pisania formul w excelu
          tylko do czego innego
          ulatwila sobie prace jej sprawa
          nie dostala pieniedzy za swoje usprawnienia to je zabiera


          • truten.zenobi Re: Kradzież danych 20.02.12, 20:49
            nie zostala zatrudniona na stanowisku do pisania formul w excelu

            to tak jak byś powiedział że nie kierowca ale tylko autoryzowany serwis może dolewać wodę do spryskiwaczy.
            OK kierowca jest zatrudniony do czegoś innego ale dbanie o pojazd i takie podstawowe czynności obsługi też powinien wykonywać.

            napisanie formuły w excelu to żadne halo... a to że 80% ludzi tego nie umie/ nie robi to już inna sprawa..

            tak więc jeśli zrobiła to w czasie pracy to pracodawca ma prawo "do praw majątkowych"

            zresztą to tylko teoretyzowanie... bo realia są takie że tylko co najwyżej może się powściekać.
            (no chyba że ma dobre chody w prokuraturze i niezły z niego sq...)

            > ulatwila sobie prace jej sprawa
            no to nie do końca tak
            aczkolwiek raczej to jej kibicuję dlatego wolałbym by to rozegrała mądrze.
            w sumie jest tak że jeśli pracodawca ekstra nie zapłacił za wszelkie "wnioski racjonalizatorskie" to nie powinien mieć do nich rzadnych praw... ale niestety tak nie jest ochrona praw autorskich i praw pokrewnych jest pisana przez korporacje i tylko im ma służyć tak więc prawa autora/wynalazcy nie są tak chronione jak być powinny i dlatego obawiam się że to raczej Ty raczysz "bredzić"

            > nie dostala pieniedzy za swoje usprawnienia to je zabiera

            jeśli wykonała je w czasie pracy to można powiedzieć że ma zapłacone, i tak będzie musiał przyjąć są chociaż nawet jeśli to dzięki temu że poświęciła cześć czasu na napisanie formuł to odrobiła to większą wydajnością za co już nie miała płacone.

            jeśli zaś formuły pisała w domu (tak jak to twierdzi) to będzie musiała to jakoś udowodnić/uprawdopodobnić. może jeszcze stwierdzić że formuły pomógł jej ktoś napisać (np. zaprzyjaźniony informatyk - by miała świadka) ale tu tak czy inaczej rodzi się kolejny problem pracodawca może czepić się tego że bezprawnie wynosiła dane z firmy...

            czyli strategię należny dobrze przemyśleć... w oparciu o realia i prawo.... i na chłodno bez chciejstwa!

            i bez paniki bo pewnie pracodawca raczej będzie jak najdalszy od wpuszczania prokuratora do firmy. a pewnie też nie za bardzo go stać na proces cywilny...
            (zresztą najprostsza obrona to spytanie się o kopie bezpieczeństwa ;) i co bidze mógł zrobić jeśli łatwo udowodni się mu że tak naprawdę nie zadbał o minimum bezpieczeństwa danych!)
            za to jeśli będzie za bardzo się ciskał to może zapracować na wizytę pipy... i pewnie to jest to co jedynie może zyskać.
      • Gość: aa Re: Kradzież danych IP: *.toya.net.pl 21.02.12, 10:29
        bo tamta chciała zarobić ale się nie narobić. zwykła chamka, i kto taką zatrudnił? ludzie porządni nie mają pracy a zatrudniają takie chamki, które liczą, że nic nie będą musiały robić w pracy tylko zajmować się głupotami i przeglądaniem neta.
        • Gość: majkaf Re: Kradzież danych IP: *.adsl.inetia.pl 21.02.12, 11:18
          a może dziewczyna myślała, że to jest na wyposażeniu jej stanowiska pracy? I się po prostu zdziwiła, że tamta to skasowała? chamskie jest takie ocenianie ludzi po kilku zdaniach osoby, która swoją droga nie jest pozytywnie nastawiona (nie ukrywajmy, laska zajmuje jej miejsce w pracy)
          • truten.zenobi Re: Kradzież danych 21.02.12, 12:49
            > a może dziewczyna myślała, że to jest na wyposażeniu jej stanowiska pracy? I si
            > ę po prostu zdziwiła,

            mój znajomy to się zdziwił w anglii jak z dnia na dzień zniknęły mu wszelkie narzędzia.. bo okazało się ze jest to prywatna własność jego byłego(! ;) ) współpracownika.
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka