gregsmile Listy czytelników: zrezygnowałam z kariery i ni... 02.04.12, 13:09 no bzdury jakieś tu przeczytałem! moja żona też nigdy nie musiała pracować ale to ja ją wykopałem do pracy, żeby nie siedziała w domu z dzieckiem. od siedzenia z dzieckiem są przedszkola! kobieta absolutnie powinna chodzić do pracy nawet jeśli nie musi! wtedy dba o siebie bardziej, jest o czym porozmawiać w domu wieczorem, ma swoje obowiązki i jest za coś odpowiedzialna poza domem. a najważniejsze, że wypracowywuje sobie swoją emeryturę. nawet nie wiem ile moja żona zarabia, to są jej pieniądze. ale wiem, że lepiej się ubiera, częściej chodzi do fryzjera i kosmetyczki, jest zadbana i co najważniejsze spełnia się w wyuczonym zawodzie. obowiązki domowe dzielimy 40/60, bo ja jestem totalne beztalencie w kuchni. Odpowiedz Link Zgłoś
tomekjot Re: Listy czytelników: zrezygnowałam z kariery i 02.04.12, 13:31 moja żona też nigdy nie musiała pracować ale > to ja ją wykopałem do pracy, żeby nie siedziała w domu z dzieckiem Jak nie musiała to po co ją "wykopałeś" Raczej zmusiłeś ją stosując przemoc ekonomiczną- z postu wynika wprost, że nie miała pieniędzy na kosmetyki i fryzjera: Odpowiedz Link Zgłoś
gregsmile Re: Listy czytelników: zrezygnowałam z kariery i 02.04.12, 13:45 za moich czasów w ogólniaku raz w tyg na lekcji jęz. polskiego były ćwiczenia z czytania ze zrozumieniem. przydatna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lisbeth S. Wszystko zależy od partnerów IP: *.play-internet.pl 03.04.12, 08:50 Banalne, ale prawdziwe. W nowym otoczeniu mojej córki (zerówka)) są dzieci matek, które w większości nie pracują. a panowie mężowie zapewniają rodzinie godziwy poziom życia. Panie są zrelaksowane, odstawione, uśmiechnięte, a dzieci zadbane. O wiele lepiej dopilnowane niż moje dziecko, samotnej matki, która tyra na prywatną szkołę. I ja bym dała wiele za taki luksus, takiego dbania o rodzinę po prostu, a nie martwienia się o finanse. W wypadku autorki listu albo mąż jest chamidłem, które zapomniało, jak latami go żona utrzymywała... Albo czegoś nie dogadali. I może czas zacząć nowe ustalenia. Im dzieci są większe i bardziej samodzielne, tym łatwiej odzyskiwać niezależność. Choć znam wiele związków, gdzie panowie są dumni, że mogą zadbać finansowo o rodzinę. A wiadomo, że jak ktoś dokłada sobie pracy, to już domem może nie ma sił się zająć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: John K. Re: Wszystko zależy od partnerów IP: 89.204.153.* 11.04.12, 21:20 Zapominasz że to relacja tylko jednej ze stron. Nie każdy krzywy uśmiech czy arogancka wypowiedz jest podstawą do rozpoczęcia sprawy rozwodowej . Może już od pewnego momentu coś tam gnije i te wypowiedzi są tylko odzwierciedleniem tego porblemu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: etam Re: Listy czytelników: zrezygnowałam z kariery i IP: 193.111.166.* 06.04.12, 11:42 Dlaczego piszesz, że tu są "bzdury" napisane?? To, że u Ciebie jest inaczej nie oznacza, że autorka napisała "bzdury". Tyle ile związków, tyle różnych sytuacji, ustaleń, nadużyć. Cieszę się, że u Ciebie jest inaczej. Ale nie jest tak u każdego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fajny_zajety Re: Listy czytelników: zrezygnowałam z kariery i IP: *.fwpl.fwc.com 06.04.12, 10:28 Kobiety są zatrudniane dopiero wtedy kiedy nie ma chętnego mężczyzny na dane stanowisko za proponowane pieniądze. W czasach kiedy praca jest przywilejem kobiety będą coraz rzadziej zatrudniane. Sytuacja jaka była za komuny ,że kobiety pracowały wszędzie także męskich stanowiskach odchodzi w niepamięć. Teraz co prawda zdarza się ,że kobieta jest spawaczem lub kierowcą ale takie przypadki zaraz pokazuje telewizja jako coś niesamowitego. Odpowiedz Link Zgłoś
agulia Do autorki listu!!! 06.04.12, 11:08 Gdy zaczęłam czytać ten list to byłam wręcz przekonana, że to ktoś o mnie pisze! Zawody co prawda inne, ale poza tym wszystko się zgadza. W imię miłości, "rozsądnego" podjeścia do życia (że mąz ma większe szanse na rynku pracy i otwartą drogę do kariery) i tym podobnych, dałam się wcisnąć w 4 ściany. Nigdzie sama nie wychodziłam, nie miałam swoich znajomych, pieniądze pod wydział i rozliczanie się co do grosza na podstawie paragonów. Teraz wiem, że moja głupota i naiwność była nie do opisania. Zostałam sama z dziećmi i z kredytem na resztę życia, którym musiałam spłacić exa z mieszkania. Nie darował nawet złotówki. Poczucie własnej wartości to jest dla mnie abstrakcja. Nie wierzę w siebie, chcę tylko dożyć do śmierci... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kea Re: Do autorki listu!!! IP: 193.111.166.* 06.04.12, 11:55 Agulia, czy obecnie pracujesz? Czy odzyskałaś równowagę po odejściu męża/rozwodzie? Mam nadzieję, że Ci się to uda! Wyjdź do ludzi, wspólny spacer z koleżanką nic nie kosztuje, trochę czasu spędzonego z dziećmi na robieniu czegoś wspólnego doda pozytywnych emocji, wiary w siebie! Też siedziałam przez jakiś czas w domu i moja samoocena zjechała do zera... Wydawało mi się, że tylko umiem sprzątnąć i ugotować, a i tak nikt mnie za to chwali. Może gdyby były dzieci, miałabym więcej satysfakcji z tego, może nie, nie wiem. W zeszłym roku zaczęłam pracować. Przez pierwsze pół roku nawet nie czułam zmęczenia, tak byłam szczęśliwa, że mam gdzie wyjść, ładniej się ubrać, umalować, komuś jestem potrzebna, czasami mnie pochwalą! Do tego spotkanie z koleżanką, ze znajomymi. Jakoś wyszłam na prostą. Mam nadzieję, że i Tobie się to uda! :) Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Listy czytelników: zrezygnowałam z kariery i ni... 06.04.12, 11:46 wybiórcze bajki Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kakosia Re: Listy czytelników: zrezygnowałam z kariery i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 12:31 Chyba Pani przesadziła z ta krytyką. Najłatwiej osądzać. Wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
pppopularna dużo kur domowych dochodzi do takich wniosków 06.04.12, 15:10 na początku związku jest cud, miód i motyle w brzuchu, deklaracje że zawsze .... i że nigdy .... potem pojawiają się dzieci i tzw. proza życia i wielu facetów jest zdeterminowanych aby z tej prozy jak najdalej uciec, najlepiej do pracy zostawiają "całą resztę" żonie - niech się "realizuje" gotując, piorąc, podcierając, robiąc zakupy i wyczekując w progu na swego chlebodawcę. to wygodny układ, domowa niewolnica poda, pozamiata, dzieci dopilnuje, gdy facet buja sobie po świecie. zaskakująco dużo kobiet kupuje to gó... myśląc, że to dowód miłości męża i że on dla ich dobra osadza je w domu, gdzie się od niego uzależniają i głupieją oglądają seriale, pardon - dbając o dom, nawet jak ten dom to 30 metrowa kawalerka, którą sprząta się godzinę. no a potem przychodzi właśnie ten etap - pan i władca jest znudzony monotonią małżeństwa, domowym robotem, wokół niego interesujące kobiety, więc daje odczuć jak bardzo jest niezadowolony że ma to co chciał, bo teraz chce czego innego. i on może sobie chcieć, bo jest niezależny, ma swoją pracę, karierę, dochody i może w dowolnej chwili odejść, związać się z kim innym, a kobieta? ma co chciała: dzieci do wychowywania, wysprzątane gniazdko, konfitury, kwiaty w doniczkach, poprasowane obrusy i ściereczki, tylko jakoś nie ma za co tego utrzymać, jak mąż da nogę do koleżanki z pracy, a szans na pracę żadnych, bo wszystko się już zapomniało, zaprzepaściło .... gratuluję życiowych wyborów! Odpowiedz Link Zgłoś
torentino Re: dużo kur domowych dochodzi do takich wniosków 06.04.12, 15:59 W takich sytuacjach sprawdza się dobrze stare ale jare powiedzenie: ten ma władze, kto ma kasę. Jak kasę trzyma mąż, to on zawsze będzie górą i jego kobieta będzie musiała się do niego dostosować albo odejść i ... żyć na własny rachunek. Wszystkie układy, umowy, że wszystko wspólne, brak wypominania kto zarabia i ile wydaje jest dobry tylko do pewnego momentu: do kłótni, nieporozumień, niesnasek a te zdarzają się w każdym związku. I wtedy wyraźnie widać kto jest górą i kto może powiedzieć: jak ci się nie podoba, to spier ....., a kto musi przełknąć gorzką pigułkę i ustąpić: kobieta, bo nie ma do czego spierd ...., bo mąż jej jedynym żywicielem. Znam kilka takich par, we wszystkich kobiety żałują decyzji o pozostaniu w domu podobnie jak autorka listu, bo albo im się z mężem nie układa (on ma kochankę na boku albo zupełnie jawnie, on ją lekceważy i nazywa garkotłukiem, on prawie nie bywa w domu, prawie nie rozmawia z dziećmi, jego życie jest w pracy)) albo głupieją w domu z nudów, braku wyzwań, poczucia zależności i braku perspektyw. W każdym przypadku kobietom jest źle i nie potrafią wyjść z tego układu, bo gdzie, dokąd, do czego? W wieku 40+ trudno jest rozpoczynać karierę zawodową i życie od nowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Max To twój problem i twojego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 16:17 męża i nikogo więcej. Widziały gały co brały. Odpowiedz Link Zgłoś
batwar Re: To twój problem i twojego 27.07.12, 21:12 Sorry Max ale opowiadasz pi...doły. Jestem bardzo wieloletnią mężatką, w trakcie małżeństwa urodziłam dwóch chłopaków, wykonywałam 2 a później 3 zawody, bywały dni, że pracowałam po 13 godzin dziennie. I byłam dobra w tym, co robiłam. Późnym wieczorem przygotowywałam obiadki dla Panów. Sprzątałam, prałam (Frania, nie automat). Sama jestem sobie winna. Gały widziały, że brały fajnego faceta, który potrafił gotować i sprzątać (choć bardzo nie lubił). I się zmieniło. Po ślubie. Obrażasz kobiety, które padają ofiarą takich jaskiniowców. Jak ma swoją kasę, to poniża i poniżać będzie. To na tyle Odpowiedz Link Zgłoś
bifka ten model to już po prostu przeżytek ... 06.04.12, 16:34 Kiedyś kobiety domowe to były kobiety niewykształcone, bierne życiowo i z wbudowanym w świadomość modelem rodziny, gdzie matka - kwoka siedzi w domu przy pisklętach a ojciec walczy w świecie o chleb dla nich. takie kobiety nie miały dylematów i niezaspokojonych ambicji, rodziły dzieci jak bóg przykazał, wokół nich żyły kobiety im podobne, moralność i patrialchalne społeczeństwo stały na straży wierności ich mężów i trwałości ich rodzin. Dziś to wszystko już nie istnieje - kurami domowymi zostają kobiety, które znaczną część swojego życia poswięciły na naukę, studia, zdobywanie zawodu, często mają już doświadczenia w pracy i wiedzą, że to daje satysfakcję, że bywanie między ludzi jest ciekawsze niż tkwienie w domu i podcieranie tyłków i nosów, więc co się dziwić że są sfrustrowane? W dodatku dookoła kult kariery, samorealizacji, piękne kobiety żyjące zupełnie innymi problemami, poczucie osamotnienia, braku kontaktu z prawdziwym życiem, brak wsparcia ze strony facetów, który skupiają sie na pracy, karierze. Siedzenie w domu jest ośmieszane, kobietom wmawia się jak wiele tracą, koleżanki pracują, nie mają czasu dla matek, wyśmiewają każdy dodatkowy kilogram, który w domu łatwo odłożyć, rynek pracy jest brutalny, po kilku latach w domu już się na niego nie wróci, nie zdobędzie pozycji, pracy, zarobków ... No i to poczucie niepewności - czy mąż nie odejdzie, bo tylu wokół odchodzi, zostawia rodziny, czy nie straci pacy, bo dziś już nie ma posad pewnych do śmierci, czy mieć jedno, dwoje, więcej dzieci i czy będzie za co je wychować, wykształcić? Nie ma już żadnych dobrych odpowiedzi na te pytania, nikt już niczego nie zagwarantuje, nie zapewni, a najlepiej w życiu wychodzą ci, którzy tylko sami na siebie liczą. I z tych wszystkich powodów lepiej pracować, rozwijać się, nie roztkliwiać sie nad dziećmi, bo nad opieką nad nimi matki chętnie tworzą mity aby usprawiedliwić siedzenie w domu, tymczasem nie ma to żadnego potwierdzenia w praktyce - przeciwnie, lepiej rozwijają się dzieci wcześnie socjalizowane, nie liczyć na mężów, partnerów, prosperujące biznesy, które obecnie niestety bywają mocno niepewne, stworzyć sobie solidne podstawy własnej egzystencji. Inaczej wiele z was będzie pisać właśnie takie listy ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Altera parte Męski punkt widzenia plus o tłumaczach IP: *.tieto.com 10.04.12, 15:20 1. Popatrzcie na to z punktu widzenia faceta. Musi na to wszysto zarabiać, wspierać i pupkę dzieciom pewnie też podciera. Zawsze wysłuchać należy drugiej strony. 2. Ad "Żeby zostać prawdziwym tłumaczem, ale to bardzo długi proces, trzeba ukończyć odpowiednią filologię. Kobieta przestała blokować miejsce pracy przeznaczone dla ludzi z kwalifikacjami. W szkołach swego czasu pojawiły się całe stada nauczycielek języka i katechetek, które były po prostu bieżnikowanymi księgowymi z przerostami ambicji. " Nie trzeba. Można mieć doświadczenie zawodowe w tematyce tłumaczeń, najpierw zająć się prostszymi projektami, posiąść warsztat, zebrać narzędzia, kontakty i zainwestować w odpowiednie dziedziny. I to tacy tłumacze, z "innych bajek" i płci obojga, często deklasują konkurencję. Były tłumacz, prowadzący kiedyś własną działalność, zatrudniający na etat współpracowników, absolwent "odpowiedniej filologii", kierunkowych studiów podyplomowych itp. Chyba więc "tłumacz prawdziwy" ;)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ala Listy - zrezygnowałam z kariery i myślenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.12, 16:45 Urzekła mnie ta historia... Rozpływam się i dzwonie do psiapsiół powiedzieć że w tym sezonie dziecko nie jest modne. Odpowiedz Link Zgłoś
von-koza Re: Listy - zrezygnowałam z kariery i myślenia 06.04.12, 16:58 dobre :) Odpowiedz Link Zgłoś
von-koza no cóż życie to kwestia wyborów... Twój był taki. 06.04.12, 16:55 no cóż życie to kwestia wyborów... zawsze możan wrócić do pracy, ale może po prostu sie nie chce. Na pewno łatwiej wylewac żale i obsmarowywać męża, który gdzieś tam właśnie tyra miedzy innymi na samochód którym jeździsz i komputer na którym właśnie piszesz. Partnerski ukałd wymaga porównywalnego wkładu na różnych poziomach. Ty wybrałaś inny model i ponosisz konsekwencje. Szkoda tylko, ze nie wspominasz o plusach tego modelu, a są wierz mi, o czy łatwo sie przekonasz idąc do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ------------ "Jestem robotem zapierdzielam w sobotę" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.12, 17:01 Cóż za egoizm bije z tego artykułu. "Co ja z tego mam?" Tego typu kobiety powinny się kastrować na wstępie i się realizować zawodowo w korporacji. Odpowiedz Link Zgłoś
ae-ode Listy czytelników: zrezygnowałam z kariery i ni... 06.04.12, 18:26 Kobieto wyluzuj. Też pracowałam, zajmowałam się domem i wychowywałam dzieci. Z językiem na brodzie: odwieźć dzieci do szkoły, praca, przywieźć dzieci, zakupy, gotowanie, pranie, sprzątanie, jeszcze coś do pracy, sen i od nowa. Pewnego dnia mąż postanowił zrobić niespodziankę i kupił mi śliczne sportowe autko. Jak je ubezpieczałam, to się zorientowałam, ze pracuję na nie 2 lata. I wtedy powiedziałam sobie dość. To po to za....dam całe życie, żeby dobrym samochodem jeździć. Teraz rodzinę utrzymuje tylko i wyłącznie mąż (dobrze zarabia), ja zajmuje się domem, gotuję pyszne obiady i przygotowuje czasochłonne desery. Mam też działalność gospodarczą i jak mam chwilę i potrzebę serca to realizuję swoje projekty i marzenia. Bez pośpiechu, bez przymusu. Jak dzieciak zachoruję to bez stresu, że w pracy komuś się to nie spodoba, pielęgnuję go i dogadzam. Życie jest piękne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nemo Listy czytelników: zrezygnowałam z kariery i ni... IP: *.tktelekom.pl 06.04.12, 19:48 Jestem zwolennikiem równouprawnienia. Wykonuję prace w domu albo osobiście na równi z moja pracująca partnerką, albo płacę komuś za to. Nie można już znieść tego płaczu ludzi, którym wygodniej było zostać w domu i nie chodzić do pracy. Tak, pieniądze partnera to nie są wasze pieniądze tak jak pracujący partner nie będzie miał tak dobrych relacji z dziećmi, psem, szczurem. BTW Praca w domu jest g...o warta. Można ją kupić za grosze i trudno się dziwić, że ktoś, kto zajmuje się w pracy technologią rakietową nie szanuje pracy sprzątaczki. Odpowiedz Link Zgłoś
ae-ode Re: Listy czytelników: zrezygnowałam z kariery i 06.04.12, 20:45 Nie ściemniaj o równouprawnieniu. Po prostu nie stać Cię na utrzymanie rodziny i kobietę do pracy wysyłasz, Specjalisto Rakierowy :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eff Re: Listy czytelników: zrezygnowałam z kariery i IP: 193.149.118.* 03.08.12, 10:15 i tu uwaga: nie szanujesz pracy sprzataczki, czy nie szanujesz sprzataczki? to są dwie różne sprawy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dania Listy czytelników: zrezygnowałam z kariery i ni... IP: *.centertel.pl 07.04.12, 08:21 Wiele kobiet tak ma i nic nie może z tym zrobić . Ja pracuję wiele lat lecz bardzo, bardzo marnie płacą. Do dużych miast gdzie lepiej zarabiają w moim zawodzie naprawdę daleko, a samochód stary...dużo by opowiadać .... Pan mąż zarabia trochę więcej ode mnie i już nie raz pokazał kto zarabia na rodzinę..Jak tu żyć ? Jak wszystkie kobiety zaciska się zęby dla :dobra: dzieci albo z bezsilności bo pensja za mała by żyć samodzielnie , a za duża by umrzeć. gdy rodzimy dzieci i jesteśmy bezbronne to wtedy przełykamy tę gorzką prawdę że nie masz pieniędzy to nie masz szacunku, a praca wkładana w dom i dzieci nie liczy się nic. Pozdrawiam PODOBNE kobietki. Potem ludzie pytają skąd się wzięły feministki ? Ja nią nie jestem ale popieram! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nattiem A było nie rezygnować IP: 178.73.48.* 08.04.12, 19:09 Nigdy nie zrozumiem kobiet (zwlaszcza tych wykształconych, mających szansę na przyzwoitą robotę), które całkowicie rezygnują z pracy. Jasne, jest ten moment, kiedy niesamowicie trudno jest wszystko pogodzić (pewnie wtedy bohaterka postanowiła zostać w domu), ale potem dziecko idzie do przedszkola, a potem do szkoły i pół dnia go nie ma... a ty co, okna myjesz codziennie i przez 3 godziny obiad gotujesz? prawdziwie wartościowe w tzw. pracach domowych jest samo wychowywanie dziecka, spędzanie z nim czasu etc, natomiast dorabianie ideologii do tego, że codziennie obiad na stole i we wszystkich kątach posprzątane jest dla mnie jakimś idiotyzmem. że niby dzięki temu jesteś lepszą matką, lepszą osobą? no sorry, dla mnie postawą prawdziwie godną szacunku jest próba łączenia domu z pracą, podchodzenie z pasją (a przynajmniej odrobiną zainteresowania) do obu dziedzin życia. postawa tego faceta nie jest szczególnie fajna, ale zrozumiała. a już pomijając to, że facet może się zacząć w ten sposób zachowywać - dzieją się rożne rzeczy, może odejść albo młodo umrzeć, a wtedy zaczyna się cała tragedia kobiet, które nie pomyslały o tym i nie mają się z czego utrzymać. niezależność finansowa to absolutna podstawa. Odpowiedz Link Zgłoś
caperucita Re: A było nie rezygnować 11.04.12, 15:31 Prawda, najzdrowszy to taki układ, w którym po równo dzielimy się obowiązkami domowymi i mniej więcej tyle samo przynosimy pieniądzy na utrzymanie domu, tyle samo powinno się też wydawać na własne przyjemności. Wtedy nie ma żadnych zależności i nie ma obaw, co będzie i czy sobie poradzę, jak np. mężczyzna spotka kobietę swojego życia, ja spotkam kogoś, ktoś umrze czy straci pracę. A mężczyźni nie robią z siebie zawsze na wszystko gotowych pracowników i czasem muszą też wziąć chorobowe na dziecko czy pójść na wywiadówkę. Czym ułatwiają kobietom wypełnianie standartów zawodowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darekk Po co sie wiazac z kobietami na stale IP: *.play-internet.pl 09.04.12, 00:03 tak patrze na moje rowiesniczki (29l) i wiekszosc to singielki ale niespelnione, mamraja cos o checi rodziny tylko nie spotkaly nikogo. Kariera? Jaka kariera... zadna nie robi powaznych pieniedzy jesli swoje firmy to ledwo to przedzie. Tlumaczenia przytoczone a art sa popularne, tylko ze robi je byle student wiec stawki tak spadly ze na waciki z lidla to nie starcza. Teraz dajmy na to taki facet zarabiajacy 2/3/4 srednie krajowe mialby sie zwiazac na powaznie z taka pania. Po co? Zeby doplacac do tej kariery, wspierac rozruch jej firmy bez perspektyw? Pomoc we wzieciu kredytu? Jest duza grupa facetow ktora spotyka sie z ladies na pare randek, albo ma relacje kolezensko lozkowe i tlye im wystarcza. Bez narzekania, sluchania o frustracji, niespelnieniu itd od tego niech maja fora zalow Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Po co sie wiazac z kobietami na stale 10.04.12, 01:09 Bo to są właśnie baby i ich wieczne narzekanie - jak ma karierę, to nieszczęśliwa, bo nie ma rodziny, jak ma rodzinę to też źle, bo jest 'niespełniona'. A facet co by nie robił to ma przepraszać za to, że nie pracuje, za to, że pracuje, za to, że opiekuje się dzieckiem (bo wtedy jest niemęski przecież), za to, że się nei opiekuje, itd. Co do tych tłumaczeń to się zgadza, ze brzmi to zbyt nierealnie - ekonomistka zrobiła kurs i teraz tłumaczy z angielskiego tak jakby brakowało ludzi po filologii czy dwujęzycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
caperucita Re: Po co sie wiazac z kobietami na stale 11.04.12, 15:33 Są i takie, zadowolone i spełnione, tylko może nie mają czasu i potrzeby pisania listów do gazet... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ana po co to kwekolenie? Skarga? Przestroga? IP: *.180.64.247.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 10.04.12, 09:50 kobieto, weż sie w garsc, masz wykształacenie, przestan marudzic! nikt innz ya ciebie tego nie zrobi! A ty postepujesz tak i chcialabzm i boje sie Odpowiedz Link Zgłoś
dawids00 Listy czytelników: zrezygnowałam z kariery i ni... 11.04.12, 10:44 Najlepsze są tutaj teksty niektórych forumowiczek: "Sama jesteś sobie winna", "Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz" " Każdy kowalem własnego losu" " Zrób coś, to twoja wina". Widać, że coś takiego jak zwykła empatia i kobieca solidarność nie istnieje. Właśnie dlatego żyjemy w takim syfie. A swoją drogą, ciekaw czy piszące takie teksty są w sowim żałosnym życiu takie odważne w działaniu i konsekwentne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: komar Szok! IP: *.pam.szczecin.pl 30.05.12, 20:31 Jestem w szoku z powodu niektórych komentarzy- "jak się jej nie podoba to niech wraca do pracy a nie wylewa żale". Kurcze- facet może pracować, mieć rodzinę i dom do którego może wracać- a tego wszystkiego nie robią krasnoludki, tylko ta kobieta często 24h. Powiedzenie, że wylewa żale i powinna wracać do pracy, szczególnie po kilku latach pracy dla rodziny, jest bardzo nie fair. Gdyby ten gość chociaż przez 1 tydzień robił to co ona to szybko zmieniłby zdanie o pracy swojej żony. Trzymam za nią kciuki- mam nadzieję, że kobieta ta stanie psychicznie na nogi a mąż doceni co ona dla niego robi. Odpowiedz Link Zgłoś
batwar Listy czytelników: zrezygnowałam z kariery i ni... 27.07.12, 21:19 Wracaj kobieto do pracy, bo skończysz jak ja. Bez własnych środków, na zasadzie "co twoje to i moje, ale mojego nie ruszaj". Kobieta utrzymująca dom traktuje sprawy normalnie - dzieli się. Faceci nie albo bardzo wypominają. Kobieta myśli w kategoriach "my" a chłop "JAAAA!!!!!" Pozdrawiam. A jak zarobisz jakąś kasę, to mu nie mów. To Twoje Odpowiedz Link Zgłoś