Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Po prostu za łatwo zdać maturę IP: *.jmdi.pl 07.08.12, 11:42 i skończyć studia. Nie powinni studiować ludzie, którzy mają predyspozycje do pracy fizycznej, prostej, powtarzalnej przez całe życie. Ja np. nie mógłbym być szewcem czy hydraulikiem, bo zwyczajnie zajebałbym się robiąc w życiu cały czas to samo (za tyle samo). Wiem, bo dorabiałem na studiach jako robotnik i było mi źle. Muszę się rozwijać. Dlatego wybrałem studia, a nie zawodówkę. Odpowiedz Link Zgłoś
ulanzalasem Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? 07.08.12, 12:12 Do tego potrzeba prawnych regulacji i ograniczenia dostępu wykonywania poszczególnych zawodów, a jak na razie minister Gowin i jego sławna deregulacja robią rzeczy dokładnie odwrotne. Jasne...chodzi o to żeby kontrolować rynek i to na poziomie nie tylko ograniczenia przyjmowanych, ale także z nich samych ściągać haracz... Jednak papier nie daje gwarancji, że wszystko pójdzie dobrze. - Zgadza się, ale jako klient mam wybór. Wiem, że każda z osób, na które potencjalnie się zdecyduję, zna się na swojej robocie. Tak jak autostrady gdzie po oddaniu od razu trzeba remontować :D Papier nic nie gwarantuje, bo nie daje pewności co do podejścia, jakości wykonania, użytych materiałów. A jeśli to pracodawca zatrudni kogoś bez kwalifikacji? - Część producentów, którym zależy na utrzymaniu jakości swoich produktów, nie przyjmuje ludzi bez uprawnień. Uprawienia są po to żeby otrzymać 1100zł +5-15%, ale przy bardziej odpowiedzialnej pracy...czasami nawet nie warto. A co do jakości pracodawców/producentów to proszę ludziom takich bajek nie opowiadać, dzisiaj żaden sprzęt, żadna marka nie daje gwarancji jakości, trwałości. Jest nadzieja na odrodzenie polskiego rzemiosła? - Oczywiście. Chociaż na przykład w takich zawodach jak ślusarze, szewcy czy garbarze mamy lukę na kilka pokoleń, bo przez lata niewielu się tego uczyło. Ale wszystko jest do odrobienia. Po przecież jak wyszkolimy setki, tysiące szwaczek, ślusarzy to znajdą pracę tak ? Bzdura, do tego przeważnie za słabą płacę, ciężką pracę i do tego niepewną tak samo jak każda inna. Najważniejsza jest praktyka, a szkół nie stać na takie wyposażenie sal, jakie mają profesjonalne zakłady. Skoro tak dobrze płacicie, jest tylu bezrobotnych to proszę brać ludzi z ulicy i ich sobie szkolić samemu! Jest w nas coś takiego - zagraniczne uważamy za lepsze. A szkoda. Marzę o tym, żebyśmy znowu uwierzyli w jakość polskiego rzemiosła. Widać jak buduje się w Polsce, jakie mamy wędliny, wycieczki, sól, buty z sieciówki niby made in GER za 200-250zł, podobne polskie 300zł z czym do ludzi :> Wydaje się, że ten pan liczy na tanią siłę roboczą, na ograniczony i kontrolowany rynek, gdzie za 150-300% "specjalista" wykona podstawową robotę, zachciewa się klienta masowego, ale z oczekiwaniami cenowymi chyba z wyższej półki. Do tego dzisiaj mamy świat kup i za 1-3 lata wymień, a tam nie ma miejsca na rzemieślników chyba, że autoryzowane serwisy, które same utrudniają gwarancję, a naprawa jest często horrendalnie droga, przeważnie nieopłacalna. Odpowiedz Link Zgłoś
wesus Odgórna weryfikacja to nie rozwiązanie 07.08.12, 12:30 Mieszkam w USA i w moim stanie na większość prac budowlanych trzeba mieć stanową licencję. Nie widzę z tego powodu lepszej jakości usług. Tak samo jak i w Polsce trudno znaleźć dobrego fachowca i robi się to na własne ryzyko. Jedyne ułatwienie dla klientów to mozliwość sprawdzenia ubezpieczenia firmy. Jednak to tylko małe pocieszenie, bo w przypadku gdy fachowiec zawali swoją robotę to my mamy problem. Jedyne rozwiązanie to korzystanie z rekomendowanych firm i unikanie jak ognia ludzi którzy dają wyceny odbiegające od cen rynkowych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: goscLA Re: Odgórna weryfikacja to nie rozwiązanie IP: *.lsanca.fios.verizon.net 08.08.12, 06:29 ja tez mieszkam w USA od 25 lat i generalnie nie masz racji. Ludzie ktorzy maja licencje sa dobrymi fachowcami, mysle ze nigdy nie korzystales z tych fachowcow i wnioski wyciagasz nie ze swojego doswiadczenia. Ja nigdy nie mialem klopotow znalezc dobrego fachowca , wystarczy jak wezmiesz kilka referencji i sam ocenisz. Daje ci pewien kredyt poniewaz nie sprecyzowales gdzie mieszkasz , moje doswiadczenia sa z Pd Kalifornii Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ququ Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: 212.191.130.* 07.08.12, 13:03 Już widzę te tłumy psychologów, socjologów, filozofów, marketingowców itp. jak po 10-20 latach pracy w swoim zawodzie nagle przestawiają się na rzemiosło. Ja nawet wierzę w ich dobre chęci, ale większość zwyczajnie nie podoła tym wymaganiom. Kiedy nauczą się nowego zawodu? Gdzie się tego nauczą? Z czego będą żyli zanim się nauczą i uruchomią biznes? Kto im powierzy jakąkolwiek pracę jeżeli nie mają doświadczenia? I wreszcie najważniejsze: czy w ogóle będą potrafili wykonywać ten nowy zawód i z tego się utrzymać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Józef Re: Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.12, 13:35 witam bylem szewcem który naprawiał obuwie ,miałem punkt w samym centrum 240tyś miasta lokal .{14m2} światło ZUS dawało to w skali miesiąca około 2 tyś zł wiecie ile trzeba na same opłaty butów naprawić ,gdy para fleków kosztuje 15zł nie mówię o innych drobnych naprawach a gdzie materiał kleje gumy poligumy a gdzie mój zysk a pracowałem po 12 -14 godz panem szewcem to ja byłem gdy buty były na kartki i nie żle się wiodło tak do roku 1993 gdy otwarto rynek z zachodem szewstwo padło i niech nikt nie per....li na tym forum rzemiosło to cymes dziś jestem dziadem po zawałach i na rencie Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Zgadzam sie Panie Jozefie - najlepiej bylo by 09.08.12, 07:09 wprowadzic kartki na buty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anem Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.12, 15:43 Gazeta mogłaby skończyć z promowaniem archaicznych patologii!!! ŻADEN DOBRY FACHOWIEC NIE JEST OBECNIE W IZBIE RZEMIEŚLNICZEJ!!!!!!!!!!!!!!!!! W tej mafijnej organizacji są prawie sami partacze! Żaden szanujący się fachowiec z reputacją nie potrzebuje "rekomendacji" jakichś darmozjadów, a żeby dbać o gwarancję dobrych cen dla klienta nie może sobie pozwolić na płacenie dodatkowego para-podatku. Idę o zakład, że ten patałach-elektryk co wziął 80pln był właśnie w cechu, a ten dobry fachowiec co zrobił dobrą robotę za 3pln był niezależnym profesjonalistą, a nie fuszerantem z świstkiem kupionym od fujka z cechu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rafał Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: *.adsl.inetia.pl 07.08.12, 17:44 Magistrów inżynierów Informatyki też pełno, nie ma u kogo pracować, w końcu założę swoja własna firmę jednoosobową... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lkl Re: Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.12, 21:21 dlaczego ten pan nie weźmie się za rzemiosło zamiast opowiadać głupstwa? Odpowiedz Link Zgłoś
pawelekok Odnośnie deregulacji 07.08.12, 23:52 To nie jest takie proste jak mówi Pan Bartnik. Między innymi przez to, że rzemieślników ubyło przestali oni - także wielu tych cechowych - szanować swoich Klientów i często nie mniej partaczą od przyslowiowych złotych rączek. A z kolei cechy, jak praktycznie każda w Polsce organizacja korporacyjna, zmieniły się w swego rodzaju mafie rodzinno-kolesiowskie. Zapewniające bezkarność swoim członkom - gdy o ich ukaraniu decyduje opinia i wyrok sądu koleżeńskiego, na zasadzie będziemy go kryć, dziś trafiło na niego, jutro może trafić na mnie i wtedy mi się odwdzięczy. Blokują też drogę konkurencji spoza góry koleżeńsko-rodzinnej cechowego układu. Pan Bartnik nie powiedział, że taki uznany rzemieślnik chętnie owszem zatrudni innego mistrza, któremu padł warsztat, ale w charakterze czeladnika i za psie pieniądze, oraz nie powiedział tego, że bardzo chętnie zatrudni uczniów do zawodu, ale bardzo niechętnie wyzwoli ich później na mistrzów. Z drugiej strony ma rację co do tego, że w niektorych zawodach powinno być wymagane potwierdzenie kwalifikacji. Ale jak to osiągnąć? Zostawiając cechy i zakaz działalności poza cechowej mamy taki syf jak teraz. Nie wyobrażam sobie powołania jakiejś nadrzędnej państwowej organizacji, która byłaby wtedy w stanie skutecznie kontrolować działanie wszystkich cechów. A może inaczej? Może ustawowo wybrać zawody, które działalności w obrębie cechu wymagają, określić zakres wymagań dla mistrzów cechowych każdego takiego zawodu, ale równocześnie rozbić organizacje cechowe na wiele konkurujących z sobą cechów w tym zawodzie? Wówczas uczniowi, czy czeladnikowi, ktory uważa, że posiadł już tajniki zawodu, a ustosunkowany w cechu mistrz nie dopuszcza do jego wyzwolenia na czeladnika czy mistrza, by mieć taniego pracownika, a nie nowego konkurenta, łatwiej byłoby zdać egzamin mistrzowski w konkurencyjnym cechu? A ogólnopolska organizacja rozstrzygałaby wtedy spory między cechami i skargi na poszczegolne cechy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: reko Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: *.range86-178.btcentralplus.com 07.08.12, 23:57 dobre z tym maklerem! chce miec gwarancje ze z torbami nie pusci. smiac sie chce i niedobrze sie robi Odpowiedz Link Zgłoś
pawelekok Kiedyś szyli i krajali na miarę 08.08.12, 01:01 I dziś sam bym chętnie z takich usług skorzystał. Osobiście potrzebuję szewca, co mi skroi i uszyje na miarę ładne, dobre i wytrzymałe buty, krawca, który uszyje mi wielofunkcyjny elegancki garnitur, na zmianę kila par spodni i marynarek i kilka eleganckich wyjściowych dopasowanych ale i wytrzymałych koszul, które przeżyją trochę prań, oraz kuśnierza, ktory sprawi mi elegancką futrzaną kurtkę. Przydałaby się też porządna jesionka i elegancki wielosezonowy letni płaszcz. Oczywiście nie wszystko na raz, ale w trochę dłuższym czasie. Czemu chciałbym kupić je na miarę u rzemieślnika a nie w sklepie z przemyslową galanterią? Z dwu względów. Po pierwsze jestem niewymiarowy. Po drugie, takie rzeczy zrobione z najlepszych materiałów przez dobrego rzemieślnika wytrzymają parę lat. Gdyby było takich rzemieślników więcej, wystarczy, że oferowaliby je 3 razy drożej w przypadku szewców, 2 razy drożej w przpadku krawców i 1,5 raza drożej w przypadku kuśnierzy od tych droższych wyrobów przemysłowych, a opłacałoby się je kupować u nich. Dziś takich rzemieślników nie ma. A ci co są szyją i krają dla celebrytów za duże pieniądze, na które mnie nie stać. Pytanie, czy jeśli wiecej ludzi klasy średniej chciałoby kupować rzeczy na miarę od szewca, krawca, czy kusnierza, to czy te zawody by się oplacały? Tym bardziej, że robiliby tym klientom także drobne poprawki i naprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
zadowolony75 Re: Kiedyś szyli i krajali na miarę 08.12.12, 13:14 Witam. Jesli chodzi o garnitury i buty szyte na miare to tylko firma mlodego projektanta Pana Karola Grędy. Bardzo dbaja o swoich klientow, zciaganie miary odbywa sie w miejscu umowionym przez klienta. A same garnitury sa naprawde w najwyzszej jakosci. Ja czekam juz na swoj 2 garnitur od nich, naprawde polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: goscLA Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: *.lsanca.fios.verizon.net 08.08.12, 06:23 dziwne jest ze jako prezes pozwala byle komu strzyc glowy czy naprawiac elektrycznosc. Chyba jego powinnoscia jest zadac uprawnien wykonanie rzemiosla i scigac tych ktorzy ich nie maja tak jak jest w USA.Przez takie praktyki Polacy sa oszukiwani i nie maja szans na odzyskania pieniedzy wyludzonych od pseudo rzemieslnikow. Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.a.f.z.e.r.o Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? 08.08.12, 07:04 "Moim zdaniem każda osoba, która wykonuje zawód związany z potencjalnymi stratami klienta, powinna mieć odpowiednie uprawnienia." Jedynie w tych zawodach gdzie klientowi grozi nie strata pieniężna (bo to każdy zawód) ale strata życia uprawnienia powinny być obowiązkowe. W pozostałych - ubezpieczenie OC i po problemie. Komentarze pokazują najważniejszą sprawę - jak wielką przeszkodą w zakładaniu działalności są zus. Gdyby usunąć tą największą przeszkodę ludzie zaczęli by działać zawodowo dużo prężniej. Przykładowo - mam ciężarówkę/furgonetkę, nie jest to moje źródło utrzymania, ot raz na jakiś czas coś przewiozę. Sąsiad ma sklep i chce coś przewieźć. Ile muszę go policzyć gdy z tej ciężarówki oprócz paliwa muszę jeszcze opłacić zus na działalność w tym celu założoną? I od razu ten koszt podniesie ceny jego produktów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nnn Nie sądzę by każdy zawód musiał mieć dyplom:/ IP: *.kielcetechnologypark.net 08.08.12, 07:55 Podane w tekście zawody akurat nie muszą mieć takowego. Krawiec, szewc, fryzjer czy piekarz to akurat przykłady zawodów, w których atest nie musi być istotny, może najwyżej podnosić prestiż. Testy powinny być tylko tam gdzie można narazić czyjeś życie jak np. u elektryków czy budowlańców. W końcu za źle wykonaną robotę można nie zapłacić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczery Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: *.nasze.pl 08.08.12, 08:19 Co prawda ostatnio to się trochę zmieniło, bo ostatnio o 5 proc. wzrosła liczba osób wybierających szkoły techniczne i zawodowe. Mam nadzieję, że z roku na rok będzie ich więcej. Przyszłości dla zawodów technicznych, drogi panie Bartnik, w Polsce nie ma. Czy szanowny pan był kiedyś np. w prywatnym warsztacie samochodowym, w którym uczniowie szkół zawodowych i techników odbywają praktyki? Albo w gabinecie fryzjerskim? Szczerze polecam wizytę i dokładne przyjrzenie się, czym ci młodzi ludzie się zajmują. A głównie sprzątają, biegają do sklepu po sprawunki dla szefa i etatowych pracowników, po czym znów sprzątają i robią kawę, bo zarobiony szef czy pracownik nie ma na to czasu. Każe im się robić wszystko, byle tylko nie nauczyli się zawodu i po kilku latach nie otworzyli konkurencyjnego zakładu dwie ulice dalej. To samo dotyczy innych zawodów. Mechanizm przyuczania młodzieży do zawodu w prywatnych firmach nie działa i działać nie może, bo czy szanowny pan, panie Bartnik, poświęciłby swój czas (a więc pieniądze), nerwy i zdobywaną latami wiedzę na wyszkolenie własnej konkurencji, która może zabrać panu chleb? Strzeliłby pan sobie w kolano? Zawodówki i technika, drogi panie Bartnik, muszą opierać się na praktyce, a ta jest możliwa tylko w dużych fabrykach państwowych. System ten znakomicie działał za niedobrej komuny, gdy zawodówki powstawały bezpośrednio przy zakładach przemysłowych. Uczeń już od pierwszego roku sporo czasu spędzał na hali produkcyjnej, potem miał w tygodniu dwa dni praktyk, a trzy dni nauki przedmiotów ogólnych. W trzeciej klasie odpowiednio było to trzy i dwa dni. Gdy kończył zawodówkę, był bardzo dobrze przygotowany do pracy i obeznany ze specyfiką fabryki. Jeszcze zanim dostał świadectwo ukończenia szkoły, już był zatrudniony i mimo młodego wieku niewiele ustępował doświadczonym pracownikom. A jak to wygląda teraz? Na praktyki prywatne firmy ze zrozumiałych względów przyjmować nie chcą, a jeśli już to robią, nie uczą zawodu. Po prostu nie mają w tym interesu, wręcz przeciwnie, w ich interesie leży, żeby młody za wiele nie umiał. Taki młody absolwent po czterech latach technikum nie umie dokładnie nic, bo gdzie niby miał się czegokolwiek nauczyć? Na warsztatach szkolnych, które mają park maszynowy z lat 60. ubiegłego wieku? Moim zdaniem, jeśli ktoś chce nauczyć się dobrze praktycznego zawodu, musi to zrobić na własny rachunek, omijając szerokim łukiem cechy i tym podobne mafijne struktury. A o zawodach typu rymarz czy szewc to niech szanowny pan nie opowiada dyrdymałów, bo to przeszłość, ich czasy świetności minęły wraz z nadejściem taniej produkcji z Chin i przechodzonych ciuchów z Zachodu. Naprawa butów byłaby zasadna, gdyby było ich mało i były dobrej jakości, a więc w wysokiej cenie. Jeśli ktoś dałby za buty 500 zł, to wydawanie 50 czy 80 zł za ich naprawę miałoby sens. Ale kiedy większość ludzi kupuje buty za kilkadziesiąt złotych, to nikt za ich podklejenie nie da później 30 zł, bo i tak niedługo się rozlecą. Lepiej dołożyć i kupić nowe. Takie czasy, nic pan na to nie poradzi, panie Bartnik. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosc Re: Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: 101.172.85.* 09.08.12, 08:10 Okazuje sie wiec, ze najlepszy system ksztalcenia fachowcow-rzemieslnikow (i nie tylko rzemieslnikow) byl za tej "wstretnej" komuny... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczery Re: Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: *.nasze.pl 09.08.12, 08:53 Nie wiem, czy najlepszy, to pojęcie względne. Na pewno w ówczesnej sytuacji gospodarczej Polski zprawdzał się bardzo dobrze. Przede wszystkim trzymał poziom - od podstawówki po studia wyższe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosc Re: Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: 101.172.85.* 09.08.12, 09:13 W sensie "najlepszy, jaki byl". Przed wojna edukacja ponadpodstawowa byla wysokiej jakosci, ale byla ona zbyt elitarna, a wiec mialo do niej dostep za malo Polakow, i to glownie tylko z bogatszych warstw spoleczenstwa, a nie tych najzdolniejszych jednostek, zas dzis z kolei stala sie ona zbyt powszechna, co musialo sie negatywnie odbic na jej jakosci, jako iz zmiany ilosciowe praktycznie zawsze powoduja zmiany jakosciowe, tyle ze jakosc jest na ogol odwrotnie proporcjonalna do ilosci... pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
majek-1348 Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? 08.08.12, 08:42 Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? Zostali unicestwiani przez kolejne rządy i systemy polityczne, na życzenie większości społeczeństwa z ograniczoną wyobraźnią. Społeczeństwo chce żyć lekko,dobrze i przyjemnie, na kredyt. Azjaci to wiedzą i wychodzą na przeciw. A to lekko, dobrze i przyjemnie już wychodzi wszystkim "bokiem". Co dalej?, lepiej nie "krakać". majek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mimi system ksztalcenia jest w Polsce durny IP: *.pools.arcor-ip.net 08.08.12, 10:19 albo sie ma mature (tzn mozliwosci), albo sie jest elektrykiem/stolarzem/etc. gdyby system zmieniono i szanse na nauke rzemiosla mialy rowniez osoby po maturze/studiach, jak to jest np. w Niemczech to problem bylby rozwiazany. ba - byloby to z korzyscia dla kazdego, bo z takich 16-latkow, ktorzy poszli do zawodowki, bo gdzies musieli i nauczyli sie jakiegos zawodu, bo jakiegos sie nauczyc musieli, ale w zasadzie to im sie wcale nie chce potem jako tokarz pracowac jest bardzo duzo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczery Re: system ksztalcenia jest w Polsce durny IP: *.nasze.pl 08.08.12, 11:07 Durny? W Polsce NIE MA żadnego systemu kształcenia. Są tylko szkoły, realizujące dziwne plany niby to kształcenia, a w rzeczywistosci produkujące ludzi beż realnej wiedzy. Polskie szkoły tkwią w XIX wieku, gdy nauczyciel zmuszał dzieci do wkuwania regułek. Czasy się zmieniły, świat pędzi do przodu, a u nas wciąż rządzą regułki. Efekt: każdego roku szkoły ponadgimnazjalne i wyższe opuszczają tysiące absolwentów niemających wiedzy i umiejętności przydatnych w codziennym życiu. Technik mechanik nieumiejący naprawić prostego urządzenia, ekonomista o zerowym pojęciu na temat działania rynków finansowych, magister polonistyki, po pięciu latach studiów niepotrafiący sklecić jednego zdania bez popełnienia kilku błędów składniowych i ortograficznych, za które kiedyś nie zdałby matury. Oto obraz polskiego szkolnictwa na wszystkich poziomach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mimi Re: system ksztalcenia jest w Polsce durny IP: *.pools.arcor-ip.net 08.08.12, 11:20 nie chodzi mi o to jaki poziom maja polskie szkoly tylko o system, to dwie rozne rzeczy. przyklad: moj brat w polowie swoich studiow germanistycznych(skonczyl i przydaje mu sie to w pracy, ale nauczycielem nigdy nie byl, bo on sie na nauczyciela nie nadaje) stwierdzil, ze chcialby byc stolarzem. teraz niestety nie ma na to najmniejszych szans, a pewnie bylby calkiem niezly, bo on lubi sobie cos zbudowac, nawet, jesli to jest tylko szklarnia w ogrodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczery Re: system ksztalcenia jest w Polsce durny IP: *.nasze.pl 08.08.12, 16:07 Mówisz o sposobie kształcenia, nie o systemie. Jak to nie ma szans zostać stolarzem? Ile ma lat, 60 - 70, że jest na to za stary? Ktoś mu broni skończyć np. dobry kurs stolarstwa i pracować? Mam znajomego stolarza, który fachu uczył się wyłącznie praktycznie, bo kilka lat temu przyjęli go do pracy - jako pomocnika stolarza - w zakładach meblowych, a wcześniej z tym zawodem nie miał nic wspólnego. Wdrożył się i pracuje tam do dziś, a po godzinach w domu (a dokładnie - w zaadaptowanej stodole) "dłubie" dla znajomych i rodziny rożne drobne rzeczy z drewna - ławki, huśtawki, ogrodzenia itd., pracując na starych maszynach kupionych za grosze na Allegro. Ma w nosie cechy, korporacje zawodowe i certyfikaty. Zawodu nauczył się sam i żyje nieźle, rozwijając się zawodowo i bez problemu utrzymując pięcioosobową rodzinę. Właśnie przekroczył czterdziestkę. Jak zaczynał się uczyć stolarstwa, miał chyba z 35 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rafał Re: Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: *.adsl.inetia.pl 08.08.12, 16:00 Niech każdy założy własna jednoosobową firmę i bezrobocie się skończy, to jest złoty środek drodzy czytelnicy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosc Re: Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: 101.172.85.* 09.08.12, 08:14 A skad te jednoosobowe firmy wezma kapital i klientow na swoje wyroby i uslugi? Takie rozwiazania proponowano juz w XIX wieku, ale nie mialy one szansy, z powodu wyzej wymienionego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczery Re: Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: *.nasze.pl 09.08.12, 09:08 Panie Rafale drogi, uważa Pan, że to takie proste? Założyć jednoosobową działalność i już? Po problemie? Pan naprawdę sądzi, że to rozwiąże gigantyczny problem bezrobocia w Polsce? A próbował Pan rozmawiać z tymi, którzy tak zrobili? Z tymi, którzy zadłużyli się, by zainwestować w zaplecze swojej firmy i potem komornik wystawił to wszystko na licytację, bo nie zarobili nawet na ZUS? Panie Rafale, przecież gdyby to było takie łatwe, już dawno w naszym pięknym kraju nie byłoby bezrobocia, bo by zdesperowani ludzie jeden przez drugiego zakładali jednoosobowe firmy. Miejsca pracy przede wszystkim generuje przemysł. Nie ma przemysłu, nie ma pracy. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosc Re: Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: 101.172.85.* 09.08.12, 09:28 Dziewietnastowieczni anarchisci i utopijni socjalisci roztaczali takie wizje spoleczenstw, skladajacych sie z jednosobowych firm-producentow. Jednakze proby wprowadzenia tego modelu w kapitalistycznym, rynkowym otoczeniu niegdy sie nie zakonczyly sukcesem, gdyz te male, jednoosobowe firmy nie mialy wystarczajacego kapitalu, wystarczajacej wiedzy aby prowadzic firme, a przede wszystkim nie mialy one zbytu na to, co wytworzyly. I pamietajmy, ze to byl poczatek XIX wieku, kiedy technologia byla prymitywna i pracochlonna, a dzis w wielu branzach, aby zalozyc firme, to trzeba miec miliony - nawet aby zalozyc warsztat naprawy samochodow, to trzeba dzis kupic droga aparature diagnostyczna (i wciaz ja wymieniac na nowsza), a w produkcji takich np. ukladow scalonych to sens ma tylko priodukcja masowa, i to przy zachowaniu bardzo waskich przedzialow parametrow i czystosci jak na sali operacyjnej szpitala. A tego sie nie da zrobic maja jednoosobowa firme... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: juzek Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.12, 21:37 Co ten "leśny dziadek" mówi niech klepie tablice a może już nie umie. Klika emerytów chce ustawy o przymusie przynależności do cechu. jak za komuny do kołchozu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hexenkessel Bujdy na resorach. IP: *.b-ras2.cld.dublin.eircom.net 08.08.12, 22:38 Nie tak dawno (2007) Gazetowi Eksperci chcieli otwierać zawodówki budowlane i kształcić na potęgę budowlańców:-D. Teraz zabrali się za rzemiosło. :-D. Nie przeszkodzi im to za 5 lat pisać że mamy za mało fachowców z wyższym wykształceniem i musimy ich sprowadzać z zagranicy:-D. A przyczyną tragicznego bezrobocia jest to że w Polsce nic sie nie wytwarza, kreuje od początku. Większość to montownie i hipermarkety. Podziękujcie Wielkim Prywatyzatorom i Grubej Kresce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczery Re: Bujdy na resorach. IP: *.nasze.pl 09.08.12, 07:24 A przyczyną tragicznego bezrobocia jest to że w Polsce nic sie nie wytwarza, kr > euje od początku. Większość to montownie i hipermarkety. Oczywiście, że tak, to jest sedno sprawy i przyczyna wszelkiego zła gospodarczego Polski. Nie mamy własnych zakładów, własnej myśli technicznej, własnego zaplecza naukowego, nic! Przemysł nie istnieje, bo go w przemyślany i metodyczny sposób zlikwidowano. Przez to nie ma pracy, a nie dlatego, że ludzie są niewłaściwie wykształceni czy pokończyli nie te kierunki studiów, które trzeba. Wszystkie te szkolenia dla bezrobotnych, projekty służące niby to przekwalifikowaniu, to pic na wodę i wiedzą o tym wszyscy, którzy biorą w tym udział. Roboty nie ma i nie będzie. Jedyne wyjście dla nas to natychmiast wystąpić z UE i budować kraj od nowa, bo otaczają nas zgliszcza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: free Re: Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.12, 22:56 W poznaniu tokarz, ślusarz, spawacz, frezer mogą zarobić 3,4 tys. Ale co z tego jełśi nie ma chętnych. w tym roku nie została utworzona klasa ślusarzy gdyż nie było chętnych, a praca dla takich jest od zaraz Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats W Polsce jest za malo ludzi po studiach 09.08.12, 07:13 W Europie w liczbie doroslych 30+ z wyzszym wyksztalceniem na 1000 mieszkancow jestesmy w dolnej polowie listy. Przoduja Dania, Finlandia, Norwegia i Szwecja gdzie nie ma specjalnych problemow z bezrobociem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosc Re: Bujdy na resorach. IP: 101.172.85.* 09.08.12, 09:01 Takze tu: forum.gazeta.pl/forum/w,30,138000314,138051630,Re_A_po_co_nam_te_urzedy_pracy_.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bylykierownikcechu Gdzie się podziali prawdziwi fachowcy? IP: 89.204.137.* 09.08.12, 13:11 Szanowny Panie Barnik, Związek Rzemiosła to skostniała organizacja, przyzwalająca na patologię właśnie w dziedzinie kształcenia młodzieży. Nie dbacie o jakość kształcenia, dla was najważniejsze są składki. Egzaminy czeladnicze to farsa, bo niby jakim cudem zdają je uczniowie, którzy przez 3 lata wyłącznie zamiatali podłogę w zakładzie. Zakłady szkolące nie znają programów nauczania, ba... niektórzy nawet nie wiedzą, że takie istnieją. Posiadanie członkostwa NIE JEST WYZNACZNIKIEM JAKOŚCI USŁUG, wręcz przeciwnie, koledzy z Cechu sobie nie zaszkodzą i w przypadku skargi na jakość usługi ZAWSZE STANĄ W OBRONIE KOLEGI a nie klienta. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Polska jest najwyzej w Europie rozwinietym krajem. 10.08.12, 06:49 Wystarczy poczytac wypowiedzi na forum, podsumowujace panstwa do ktorych jezdza niektorzy Polacy aby za niewielka oplata milosciwie nauczyc tubylcow pracy i kultury osobistej. Kadry do administracji panstwowej potrzebne sa bardzo liczne - adinistracja rosnie rocznie o X procent. Urzedy pracy powinny byc calkiem zlikwidowane. Bezrobocie wyplaca kazdemu przez pol roku czy szuka pracy czy nie a potem do widzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosc Re: Polska jest najwyzej w Europie rozwinietym? IP: 101.172.127.* 11.08.12, 05:55 Ponadprzeciętni doskonalili wynalazki szybciej, niż subnormalni obniżali ich jakość. Ilość jednak udoskonaleń była coraz mniejsza, gdyż malała liczba ponadnormalnych. Fetysz wyższego wykształcenia doczekał się w pokoleniu dwudziestym niesamowitych szczątkowych form. Istniały całe uczelnie, gdzie żaden ze studentów nie umiał przeczytać wyrazu trzy sylabowego; “uniwersytety”, gdzie z tradycyjną pompą nadawano tytuły “magistrów stenografii”, “doktorów filozofii kartotek” i “kandydatów teczkowania archiwalnego”. Topniejąca garść ponadnormalnych uciekała się do takich sposobów dla zachowania choćby pozorów ładu społecznego tinyurl.com/8ztx4xe Odpowiedz Link Zgłoś