10.10.13, 13:02
Zastanawiam się jak przeprowadzić rozwód z jak najmniejszą szkodą dla żony. Czy lepiej jest po prostu złożyć pozew i czekać aż dostanie pismo z sądu czy może o tym porozmawiać z nią wcześniej i jakoś ją do tego przygotować?
Nie mogę już wytrzymać z żoną i nie widzę innego wyjścia niż rozwód. Żona nie pracuje zawodowo (pracowała krótko i nie przedłużyli jej umowy, obecnie jest zbyt zmęczona żeby szukać pracy). W domu też nic nie robi (poza praniem raz na miesiąc jak nie ma się w co ubrać). Całe sprzątanie i ogarnięcie wszystkiego na mojej głowie. Nie przeszkadza jej brud i syf (jak wszystko posprzątałem dwa tygodnie temu to znowu mamy tumany kurzu i bałagan, jej to w ogóle nie rusza). Jedyne co dobrze robi to narzeka (wszystko co jej nie wychodzi - w tym brak pracy - jest czyjąś winą, ale nie jej) i wydaje pieniądze (ostatnio wyczyściła nam konto prawie do zera). Nienawidzi moich rodziców bez powodu (nic złego jej nie zrobili co sama przyznała) i powiedziała, że nie życzy sobie aby oni do nas przyjeżdżali. Oczywiście powiedziała to mi, a nie im, więc oni jeszcze nie wiedzą (ale chyba się domyślają), bo ostatnio jak byli w ogóle się nie odzywała (ja mam z nimi dobry kontakt i chcę by nas odwiedzali). Nie szanuje w ogóle moich potrzeb ani marzeń. Jak ostatnio powiedziałem, że chciałbym zrobić studia doktoranckie (wcześniej już chciałem, ale z różnych powodów nie mogłem) to wyraziła kategoryczny sprzeciw. Jedyny powód tego sprzeciwu, że wtedy miałbym wyższe wykształcenie od niej (odpowiedziałem jej, że jak chce to niech też robi doktorat).
Z drugiej strony uparcie powtarza, że mnie kocha i nie wyobraża sobie życia beze mnie.
Ona nie ma żadnych przyjaciół ani znajomych. Ona twierdzi, że z powodu przeprowadzi do miasta, gdzie mieszkałem, ale to nie do końca jest prawdą. Ona po po prostu wszystkim kłamie i ludzie się orientują i nie chcą się z nią spotykać. Miała wiele okazji do poznania nowych osób i zawarcia znajomości (m.in. w tej pracy czy na studiach podyplomowych, na które się zapisała), ale nie chce tego robić. Uważa, że nie powinniśmy się z nikim spotykać (zero znajomych) poza sobą. Ona nawet nie powie "dzień dobry" sąsiadom z bloku i jeszcze wszczyna awantury jak ja rozmawiam z nimi. Próbuje mnie zawłaszczyć tylko dla siebie, żebym i jak nikogo poza nią nie miał.
Moim zdaniem jedyne co może jej pomóc to psycholog, ale ona nie chce o tym słyszeć. Wiele razy namawiałem ją na wizytę czy wspólne pójście do poradni, ale ona nie chce.
Mimo tych wszystkich jej wad nie zależy mi na krzywdzeniu jej. Chce się od niej tylko uwolnić i chciałbym to zrobić jak najbardziej bezboleśnie dla niej.
Obserwuj wątek
    • t1ffany Re: Rozwód 10.10.13, 13:11
      A żona nie ma przypadkiem depresji? Może niech pójdzie do lekarza, nawet nie tyle psychologa co dobrego internisty na początek.
      Jeśli jesteś już zdecydowany na rozwód to na pewno lepiej porozmawiać.
    • notting_hill Re: Rozwód 10.10.13, 13:16
      Bezboleśnie się chyba nie da...

      Nie napisałeś jak długo jesteście małżeństwem, jak długo się znacie, czemu pobraliście się, skoro tyle rzeczy w żonie Ci nie pasuje... Dzieci chyba nie macie, wygląda na to. I zresztą chwała bogom.

      Czy żona ma świadomość, że jeśli nie wdrożycie jakiegoś planu naprawczego, jesteś zdecydowany na rozwiązanie tego małżeństwa? Rozmawialiście o tym w ogóle?
      • giowani Re: Rozwód 10.10.13, 13:51
        > Nie napisałeś jak długo jesteście małżeństwem,
        Trochę ponad rok.

        > jak długo się znacie,
        Ponad 3 lata.

        > czemu pobraliście się, skoro tyle rzeczy w żonie Ci nie pasuje...
        Po ślubie żona bardzo się zmieniła (na gorsze). Przed ślubem było wręcz cudownie (mieszkaliśmy razem ponad rok zanim się pobraliśmy). Wprawdzie ona pracowała z przerwami (jakieś umowy-zlecenia i t.p.), ale bardzo się starała. Szukała pracy, sprzątała i w ogóle zajmowała się domem. Nie czepiała się rodziców, nie krytykowała. Mam wrażenie, że brałem ślub z zupełnie inną osobą.

        > Dzieci chyba nie macie, wygląda na to. I zresztą chwała bogom.
        Nie mamy.

        > Czy żona ma świadomość, że jeśli nie wdrożycie jakiegoś planu naprawczego, jesteś
        > zdecydowany na rozwiązanie tego małżeństwa? Rozmawialiście o tym w ogóle?
        Czy ma świadomość to nie wiem, ale powinna mieć. Rozmawialiśmy wielokrotnie i takie rozmowy przynoszą tylko krótkotrwały efekt. Jest poprawa na jakiś czas (tydzień, dwa) i potem to samo.
        • notting_hill Re: Rozwód 10.10.13, 14:08
          Rozważyłabym sugestię o depresji. Ale jeśli żona nie zechce iść do lekarza, bo uważa że jej nic nie jest, to nic nie zrobisz.

          No i na litość boską, powiedz jej otwartym tekstem- nie podoba mi się to, jakie stało się nasze życie. Jeśli nie pozwolimy sobie pomóc, jestem zdecydowany na rozwód.

          Zdaje się, że komunikacja w waszym związku szwankuje na całej linii. Ale to żadna rewelacja, w większości związków komunikacja leży. Może zatem, zanim złożysz pozew, spróbuj usprawnić komunikację. Również z pomocą specjalisty. W końcu z jakiegoś powod wzięliście ślub. Czy nie warto by spróbować się porozumieć, odszukać ten powód dla którego chcieliście być razem zanim się zrezygnuje? Rozwód to nie jest taka błaha sprawa.
          Absolutnie nie optuję za odpuszczeniem, ale za próbą porozumienia. Dopiero w momencie, gdy zobaczysz, że próby naprawienia małżeństwa nie powodły się, albo żona nie widzi sprawy, składałabym pozew i parła do wyjscia z tego związku z pełną determinacją.
          • giowani Re: Rozwód 10.10.13, 14:29
            Ale ja próbowałem naprawić ten związek i to nie jeden raz. Scenariusz za każdym razem jest ten sam. Żona zaczyna słuchać co do niej mówię dopiero jak powiem, że musimy się rozstać. Wtedy obiecuje poprawę i tak się dzieje. Tylko, że trwa to tydzień - dwa i potem niegwałtownie powraca do tego co było. Przeszliśmy już kilka takich cyklów i w sumie poza tymczasowym spokojem nic się nie zmieniło. Dalej nie mam siły już naprawiać tego związku. Wiem, że jak znowu powiem, że rozwód to ona się popłacze, obieca poprawę, na jakiś czas zmieni swoje zachowanie, a ja uwierzę, że tym razem naprawdę będzie lepiej i dam jej kolejną szansę, a potem i tak wszystko wróci do tego samego punktu. Z jednej strony jak chłodno kalkuluję to chciałbym się jej pozbyć. Ale ona potrafi zrobić z siebie taką pokrzywdzoną, że mógłbym wybaczyć jej wszystko.
            • notting_hill Re: Rozwód 10.10.13, 22:07
              Wiem, że tak zazwyczaj bywa. To na pewno jest trudne i frustrujące. Ale brak komunikacji nie polega na tym, że sobie coś mówicie a potem coś robicie i już jest ok. Brak komunikacji polega na tym, że każda ze stron słyszy to, co słyszeć chce (nie ze złośliwości, ale dlatego, że w głowie ma to, co ma) i zwyczajnie nie umiecie usłyszeć się nawzajem. Usłyszeć tak, żeby dotarło, żeby żona zrozumiała, że jeśli dalej będzie się tak zachowywać, to naprawdę straci to małżeństwo. Ewentualnie żeby powiedziała co jest przyczyną tego, że zachowuje się tak jak się zachowuje. Przecież nie tak dawno jeszcze byliście sobą zafascynowani, w końcu od ślubu upłynęło tak mało czasu.
              Pytanie czy Ty jeszcze chcesz tego małżeństwa? Bo jak wiesz już, że nie chcesz, to faktycznie pozostało tylko zgasić światło.
        • e-emma-e Re: Rozwód 10.10.13, 21:24
          giowani napisał:

          > Po ślubie żona bardzo się zmieniła (na gorsze). Przed ślubem było wręcz cudownie
          > (mieszkaliśmy razem ponad rok zanim się pobraliśmy). Wprawdzie ona pracowała
          > z przerwami (jakieś umowy-zlecenia i t.p.), ale bardzo się starała. Szukała pracy,
          > sprzątała i w ogóle zajmowała się domem. Nie czepiała się rodziców, nie krytykowała.
          > Mam wrażenie, że brałem ślub z zupełnie inną osobą.

          Gdy kobieta bierze ślub z mężczyzną, ma nadzieję, że on się zmieni. Mężczyzna zaś ma nadzieję że ona się nie zmieni. :)

          Tak mi się skojarzyło. Sorry, że nie na temat. :)
    • g4l Re: Rozwód 10.10.13, 13:22
      Jeśli próbujesz jej powiedzieć, że przeszkadza Ci obecny stan rzeczy i nie ma na to jakiejkolwiek reakcji to chyba rzeczywiście dalsza męka jest bez sensu. To trochę taka kobieta bluszcz chyba - z jednej strony niby bardzo kocha, ale z drugiej jest ze wszystkim na nie (w tym także z Twoimi potrzebami realizowania się na polu zawodowym). Jeśli ktoś nie pracuje i nie ma - jak piszesz - siły na dbanie o dom to wydaje się trochę nienormalne. W końcu związek dwojga osób to nie żerowanie na jednym z nich.
      Długo jesteście razem, po ślubie?
      • giowani Re: Rozwód 10.10.13, 14:01
        > Jeśli próbujesz jej powiedzieć, że przeszkadza Ci obecny stan rzeczy i nie ma n
        > a to jakiejkolwiek reakcji to chyba rzeczywiście dalsza męka jest bez sensu.
        Po rozmowach efekt jest, ale krótkotrwały. Ona poprawia swoje zachowanie, ale po pewnym czasie znowu jest to samo.

        > To trochę taka kobieta bluszcz chyba - z jednej strony niby bardzo kocha, ale z
        > drugiej jest ze wszystkim na nie (w tym także z Twoimi potrzebami realizowania s
        > ię na polu zawodowym). Jeśli ktoś nie pracuje i nie ma - jak piszesz - siły na
        > dbanie o dom to wydaje się trochę nienormalne. W końcu związek dwojga osób to n
        > ie żerowanie na jednym z nich.
        Mam podobne przemyślenia w tej kwestii. A jak pracowała (pół etatu) to była wręcz umierająca. Tylko, że do lekarza iść nie chce. A ja się zastanawiam czy ona naprawdę wierzy w to, że mnie kocha czy tylko tak mówi, żeby mną manipulować.

        > Długo jesteście razem, po ślubie?
        Trochę ponad rok.
        • g4l Re: Rozwód 10.10.13, 14:17
          Rok po ślubie to nie jest dużo, do tego dochodzi kwestia tzw. docierania się podczas mieszkania razem - rozmowy, kompromisy, itd. Wiadomo - każdy z nas ma wady, ale bez przesady.
          Ale dziwne jest też to, że przecież bez pracy Twoja żona nie ma opłacanych składek ZUS, emerytury - ona nie martwi się o to?

          Decyzja oczywiście pozostaje w Twoich rękach, ale jest bardzo cienka granica między pomocą dla kogoś, a zwyczajnym wyręczaniem ze wszystkiego. Dla mnie to co opisujesz to nie jest związek... Nie można nie liczyć się z drugą osobą.

          A mówiłeś jej wprost o rozwodzie? Może ta jej pewność siebie, że nie odejdziesz sprawia, że stawia na swoim i nawet nie próbuje się zmienić (krótkotrwały efekt za każdym razem to żaden efekt), może to by otworzyło jej oczy?
          • giowani Re: Rozwód 10.10.13, 14:35
            > Rok po ślubie to nie jest dużo, do tego dochodzi kwestia tzw. docierania się po
            > dczas mieszkania razem - rozmowy, kompromisy, itd. Wiadomo - każdy z nas ma wad
            > y, ale bez przesady.
            Przed śubem mieszkaliśmy razem i wtedy było dużo lepiej.

            > Ale dziwne jest też to, że przecież bez pracy Twoja żona nie ma opłacanych skła
            > dek ZUS, emerytury - ona nie martwi się o to?
            Czasami się martwi. Z racji tego, że ja prowadzę działalność gospodarczą to wymyśliła sobie, że powinienem ją zatrudnić (fikcyjnie, ponieważ ona nie ma żadnych kwalifikacji w tym czym się zajmuję) i opłacać za nią składki. Nie potrafi zrozumieć, że jak będę opłacał jej składki to na życie niewiele nam już zostanie.

            > Decyzja oczywiście pozostaje w Twoich rękach, ale jest bardzo cienka granica mi
            > ędzy pomocą dla kogoś, a zwyczajnym wyręczaniem ze wszystkiego. Dla mnie to co
            > opisujesz to nie jest związek... Nie można nie liczyć się z drugą osobą.
            >
            > A mówiłeś jej wprost o rozwodzie? Może ta jej pewność siebie, że nie odejdziesz
            > sprawia, że stawia na swoim i nawet nie próbuje się zmienić (krótkotrwały efek
            > t za każdym razem to żaden efekt), może to by otworzyło jej oczy?
            Mówiłem, ale jest tylko krótkotrwała poprawa. Moim problemem jest to, że jestem za miękki. Wiem, że ona mnie wykorzystuje, ale nie potrafię jej tak po prostu wyrzucić z życia.
            • g4l Re: Rozwód 10.10.13, 14:43
              giowani napisał:

              > Czasami się martwi. Z racji tego, że ja prowadzę działalność gospodarczą to wym
              > yśliła sobie, że powinienem ją zatrudnić (fikcyjnie, ponieważ ona nie ma żadnyc
              > h kwalifikacji w tym czym się zajmuję) i opłacać za nią składki. Nie potrafi zr
              > ozumieć, że jak będę opłacał jej składki to na życie niewiele nam już zostanie.
              Dokładnie!

              > Mówiłem, ale jest tylko krótkotrwała poprawa. Moim problemem jest to, że jestem
              > za miękki. Wiem, że ona mnie wykorzystuje, ale nie potrafię jej tak po prostu
              > wyrzucić z życia.
              W takim razie masz do wyboru, albo tkwić w takim czymś, albo zacząć od nowa, jeśli nic się nie zmienia. W odnalezieniu siły do zmiany nikt Ci nie pomoże - musisz odnaleźć ją w sobie.
        • tully.makker Re: Rozwód 10.10.13, 14:40
          > Po rozmowach efekt jest, ale krótkotrwały. Ona poprawia swoje zachowanie, ale p
          > o pewnym czasie znowu jest to samo.

          Nie jest latwo sie zmienic, zwlaszcaa jesli zachowanie jest rezultatem choroby (depresja). Nie pisze tego, zeby usprawiedliwiac twoja zone, tylko bys mial bardziej ealistyczny oglad sytuacji. ja bym zachecala, zebyscie, zanim sie rowiedziecie pomysleli o 2 sprawach - pomocy psychologiczno-meduycznej dla zony. oczywiscie, nie zmusisz jej do tego, ale mozesz postawic ultimatum - albo serio bierzesz sie za prace nad soba, albo rozwod.
          druga sprawa to pomoc dla waszego funkcjonowania jako para - niekoniecznie terapia, ale moze warsztaty komunikacyjne?

          Wczesniej juz ci ktos napisal, ze nie ma opcji, bys otrzymal rozwod zyjac sobie na codzien z zoa jak gdyby nigdy nic. W sadzie bedziesz musial wykazac, ze nastapil "trwaly i zupelny rozklad pozycia" - czesto sady oczekuja, ze przed rozprawa przynajmniej od 6 miesiecy ustaly stosunki seksulane, prowadzneie wspolnego gospodarstwa domowego itp. To tez musisz wziac pod uwage planujac swoje dalsze dzialania.
    • aqua48 Re: Rozwód 10.10.13, 13:49
      giowani napisał:

      > Zastanawiam się jak przeprowadzić rozwód z jak najmniejszą szkodą dla żony. Czy
      > lepiej jest po prostu złożyć pozew i czekać aż dostanie pismo z sądu czy może
      > o tym porozmawiać z nią wcześniej i jakoś ją do tego przygotować?
      > Chce się od niej
      > tylko uwolnić i chciałbym to zrobić jak najbardziej bezboleśnie dla niej.

      Bezboleśnie się nie da. Musisz być na to przygotowany. Zaskakiwanie jej też jest niedobre. Najlepiej złóż pozew i jednocześnie powiedz o tym fakcie żonie. Weź też pod uwagę, że nawet jak nie macie dzieci to sąd może zasądzić dla niej alimenty, jeśli żona nie pracuje, niezależnie od powodów niepodjęcia pracy..
      • zolla78 Re: Rozwód 10.10.13, 14:05
        aqua48 napisała:
        > Bezboleśnie się nie da. Musisz być na to przygotowany. Zaskakiwanie jej też jest niedobre. Najlepiej złóż pozew i jednocześnie powiedz o tym fakcie żonie. Weź też pod uwagę, że nawet jak nie macie dzieci to sąd może zasądzić dla niej alimenty, jeśli żona nie pracuje, niezależnie od powodów niepodjęcia pracy.. >

        To trochę nie tak. Jak rozwód będzie bez orzekania winy, to zasądzi tylko gdyby żona popadła w niedostatek i nie ze swojej winy. A tu mamy zdrową kobietę, która po prostu nie szuka pracy.
        Weź wyciąg z tych wyczyszczonych rachunków, jeżeli po nim ładnie widać ile potrafi żona wydać np. na ciuchy czy buty, to sądu raczej nie przekona do alimentów.

        A co do samej operacji rozwód. Przedstaw projekt, wyjaśnij, że dowiadywałeś się co musi być zawarte w takim pozwie i stąd taki a nie inny opis waszego małżeństwa.

        Z tym, że masz problem nie tyle z alimentami, ale z tym, że jeżeli nadal żyjecie jak małżeństwo czyli są wspólne pieniądze i sex, to ty po prostu rozwodu możesz nie dostać. Zanim zatem złożysz pozew, to wprowadź separację od łoża i stołu, o ile wyprowadzenie się nie wchodzi w grę.
        W ten sposób, rozwiążesz też problem "przygotowania" żony na rozwód, nawet nie mówiąc o nim już i bezpośrednio.
        • giowani Re: Rozwód 10.10.13, 14:36
          Seksu od jakiegoś czasu już nie ma. Boję się, że mimo zabezpieczeń mogłaby zajść w ciążę, ale w obecnej sytuacji tego nie chcę.
          • zolla78 Re: Rozwód 10.10.13, 14:45
            Ok, ale seks to w zasadzie jedyna rzecz, której nie jesteś w stanie udowodnić przed sądem jeżeli mieszkacie razem. Ona powie że uprawialiście go wczoraj, a ty że pół roku temu, i pytanie komu sąd uwierzy. Jeżeli nie będziesz miał dowodów na separację od żony, to tego rozwodu nie dostaniesz bez jej zgody.
          • molly_wither Re: Rozwód 10.10.13, 17:52
            Czyli jednka nie troll. A czy Ty jestes pewny,ze to , co Was polaczylo to byla milosc? Kiedy sie kocha to nic nie przeszkadza, kiedy sie kocha to mozna wszystko. Ty jje nie kochasz. Miales dobry seks, prawda?
            giowani napisał:

            > Seksu od jakiegoś czasu już nie ma. Boję się, że mimo zabezpieczeń mogłaby zajś
            > ć w ciążę, ale w obecnej sytuacji tego nie chcę.
      • t1ffany Re: Rozwód 10.10.13, 14:45
        Weź
        > też pod uwagę, że nawet jak nie macie dzieci to sąd może zasądzić dla niej ali
        > menty, jeśli żona nie pracuje, niezależnie od powodów niepodjęcia pracy..


        No nie, tak miodowo to nie ma.
        Żona musi wykazać, że jej niedostatek wynika z winy męża lub chociaż jest związany z wykonywaniem przez nią obowiązków w ramach małżeństwa (jak choćby wychowanie dzieci kosztem zdobywania wykształcenia). I to na niej spoczywa całkowity ciężar dowiedzenia że taka sytuacja miała miejsce.
        Zdrowej kobiecie której nikt nie bronił się rozwijać i pracować żaden sąd nie zasądzi złamanego grosza alimentów. I w sumie bardzo dobrze, gdyby było inaczej to byłoby niesprawiedliwe.
    • molly_wither Re: Rozwód 10.10.13, 17:50
      Ostatnio na tym forum roi sie od trolli,ale odpowiem. Moim skromnym zdaniem zona ma depresje.
    • koronka2012 Re: Rozwód 10.10.13, 20:09
      Bezboleśnie się nie da, to nie odwołanie rezerwacji w pizzerni.

      Na twoim miejscu zanim podejmiesz jakiekolwiek ruchy, zgromadziłabym materiał dowodowy. Zdjęcia syfu, nagrania rozmów itd. Bo żona się na rozwód nie zgodzi, po co miałaby to robić? A wówczas w grę wchodzi jedynie orzekanie o winie. Skończy się na tym, że wina będzie twoja, i będziesz jej płacił alimenty.
    • feronique Re: Rozwód 10.10.13, 21:44
      Ja na Twoim miejscu podjęłabym wszystkie kroki prawne - tzn. przygtowałą sobie całą dokumentację, napisała pozew, znalazła prawnika, po czym poinformowała żonę, że niestety nie widzisz innego wyjścia, że rozmowy, groźby i prośby nic nie dają i ultimatum - albo skorzysta z pomocy specjalisty i zobaczycie, czy to coś da, albo wnosisz o rozwód jeszcze tego samego dnia. Ma godzinę na umówienie wizyty i tyle. Poza tym nawet po orzeczeniu o rozwodzie jest czas na wycofanie się. Może w przypadku Twojej żony potrzebny jest taki właśnie zimny prysznic.
    • w-dobrym-nastroju Re: Rozwód 11.10.13, 00:40
      szłabym w kierunku nerwicy/depresji/dystymii itp. u żony.
    • idoli Re: Rozwód 11.10.13, 11:13
      Nie słyszałam jeszcze o bezbolesnym rozwodzie.
      Myślę, że Twoja żona na rozwód się nie zgodzi, więc czeka Cię bardzo nieprzyjemna batalia. Żona jest od Ciebie totalnie uzależniona, finansowo i psychicznie i pewnie czuje, że bez Ciebie sobie nie poradzi. Stąd gorące zapewnienia o miłości, nie poparte czynami.
      Nie zdziwiłabym się, gdyby groziła samobójstwem. No i oczywiście jak najbardziej może teraz chcieć Cię złapać na dziecko.
    • sonia_siemionowna Re: Rozwód 14.10.13, 14:44
      Ja też bym wiała.

      Nie wygląda mi to na depresję, kłamstwa, manipulacja, zachowania aspołeczne to nie jest depresja. Poza tym, fakt, ze żona podcina Ci skrzydła (studia doktoranckie) zamiast Cię wspierać bardzo źle rokuje.

      Jak znam to forum, to dostaniesz od groma odpowiedzi, że masz żonę wspierac itp, ale wystarczy zamienić Was rolami (żona pracuje i chce robić doktorat, Ty siedzisz w domu, masz przysłowiowe wąty o wszystko itp), żeby uzyskać zgoła inne porady.

      Byłam w podobnej sytuacji, po prostu poinformowałam, że z powodu długotrwałego kryzysu i braku możliwosci rozwiązania go, złozyłam pozew o rozwód. I tyle, zadnego tłumaczenia się, wchodzenia w dyskusje itp. Żona pewnie dostanie histerii i będzie próbowała Tobą manipulować, ale to już jest jej problem - jest dorosła.

      Myślę, że trafiłęś na kobietę- bluszcz. Bluszcz jest toksyczny i zazwyczaj wysysa soki ze swojego żywiciela tak długo, aż go zupełnie wykończy :P
      • lilyrush Re: Rozwód 14.10.13, 14:57
        Jesli wątek an forum oszczedzamy jest prawdziwy to tym bardziej przychylam sie do powyższej opinii

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka