Gość: ja o sobie
IP: *.tvtom.pl
30.09.12, 19:26
zakładam ten wątek, bo byćmoże ktoś mnie tu zrozumie.
Jestem po filologii obcej, (znam 2 języki obce) i obecnie jestem na zakręcie życiowym.
w zeszłym roku się obroniłam, zaczełam pracę w firmie outsourcingowej. Szybko zorientowałam się, że praca ta niewiele uczy. To są i powtarzalne czynności, które moze robićkażdy, po kótkim wdrożeniu. (ludzie, którzy pracujęw outsourcingu-kleparni, wiedzą o co chodzi).
Tak jak ktoś gdzieś napisał, outsourcing to miejsce dla osób, które się nigdzie indziej nie odnalazły: jakas osoba po 30 z wyksztalceniem pedagogicznym, ktos po psychologii, ktos po politologii, osoby ktore lepiej lub gorzej znają jezyk obcy, przypadkiem sie go nauczyły, albo są po studiach filologicznych.
przeraziło mnie to: co ja będę robić za 10, 15 lat? dalej to samo? na równi ze świeżo upieczonymi absolwentkami? specjalistka od niczego?
doszłam do wniosku, ze tylko studia ścisłe (metody ilościowe) plus moje języki, to sensowne rozwiązanie. I tu klapa, jestem za tępa na matmę, mimo moich chęci i ambicji. nie równam się z kimśpo inżynierii finansowej. mimo, że człowiek uczy się przez całe życie i wszystko jest dla ludzi, niestety, pewnych rzeczy się nie przeskoczy.
języki djamożliwość - gó... prawda. mam 26 lat i będę robić karierę telefonistki.
jużsię prawie z tym pogodziłam, chociażjeszcze mi to siedzi na ambicji.
no cóż lepsza taka praca niż sprzątanie. Chociaż pewnie za parę lat i to mnie czeka, gdy te outsourcigi sie wyniosą do indii.
nie mam ochoty ani pomysłu na siebie :(
wszystko mi obojętne. niech isę inni biją o stołki, szczurzą, robią karierę, team liderują, to nie dla mnie.
nakładam filter na głowę z tego wyścigu szczurów, układów, plotek i durnej roboty.
chowam ambicje i chęćdo życia do kieszeni.. dobrze że chociaż robota jest, nie na mrozie, nie w deszczu, itp.
za 15 lat bede robiła to samo w tym samym miejscu za tą samą kasę, tylko z tym się muszę pogodzić