Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy praca za granicą jest niepatriotyczna?

    IP: 213.77.1.* 08.07.04, 12:08
    Mam jedno pytanie do forumowiczów, czy uważacie że praca za granicą jest
    niepatriotyczna?
    Bo nieraz słyszę ,,mądrych " którzy tak sądzą.

    Obserwuj wątek
      • Gość: mgrinz Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.04, 12:27
        jest niepatryjotyczna, z prostego powodu....
        jak pracujesz za granicą, to tamtemu rządowi płacisz podatki..
        owszem, nasz rząd marnotrawi podatki, owszem sejm jeszcze bardziej,
        ale z części tych podatków finansowane są szpitale, uczelnie wyższe...
        im mniej jest podatków, tym niższy standart dróg, szpitali, nauczania...
        im mniejszy standart uczelni, tym mniejszy rozwój gospodarki i zaczyna się
        potęgować bieda i bezrobocie, bo nie ma odpowiednich fachowców, surowców,
        producentów...
        praca za granicą powoduje że jest niższy przychód narodowy, zmniejsza budżet,
        a co za tym idzie powoduje spadki we wszystkich dofinansowanych dziedzinach,
        oraz oczywiście "drenaż mózgów", bo to ten kraj i jego obywatele sfinansowali
        twoją naukę (moją też bo studia dzienne na polibudzie), a teraz ty przynosisz
        dochód innemu krajowi... którego obywatele nie łożyli na twoją edukację i
        opiekę zdrowotną...
        więc jest to równanie, pan X mi coś daje, a ja dziękuję panu Y ???
        jak nie dotrze do ciebie, to trudno...
        • Gość: s Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: 213.77.1.* 08.07.04, 12:33
          > jest niepatryjotyczna, z prostego powodu....
          > jak pracujesz za granicą, to tamtemu rządowi płacisz podatki..
          Tylko niech nasz rząd stworzy możliwości płacenia tych podatków.
          Skąd je mam płacić z zasiłku?

          > oraz oczywiście "drenaż mózgów", bo to ten kraj i jego obywatele sfinansowali
          > twoją naukę (moją też bo studia dzienne na polibudzie), a teraz ty przynosisz
          > dochód innemu krajowi
          Tylko póki co nasz rząd o x lat nie dba o rozwój gospodarczy kraju czyli nie
          obniża podatków,mnoży biurokrację itp. więc Ci wykształceni ludzie gdzie mają
          szukać pracy?
          Czy Twoim zdanie lepiej tu siedzieć na bezrobociu czy pracować np. w Anglii?

        • kala9 Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? 08.07.04, 12:40
          teoretycznie masz racje. ale w praktyce czesto bywa tak, ze choc ten kraj mnie
          wyksztalcil (nie zapominajmy jednak, ze przy moim wysilku), to teraz pomimo
          tego, ze bardzo chce pracowac i przyczyniac sie do rozwoju mojego kraju, nie
          moge znalezc tu wlasnego miejsca. czy wiec praca poza granicami kraju w
          przypadku gdy moj kraj mnie nie chce, to naprawde zdrada? mysle, ze wielu ludzi
          jedzie za granice z desperacji. mysle, ze wielu chcialoby miec mozliwosc
          powrotu. mowienie o zdradzie w odniesieniu do wszystkich pracujacych za granica
          to chyba zbyt duze uogolnienie i niesprawiedliwy osad.
        • Gość: D Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: 213.77.1.* 08.07.04, 12:45
          To nie tak do końca przecież Ci ludzie te pieniądze które zarobią przysyłają do
          kraju, wracając po kilku latach rozkręcają własne biznesy,uczą się
          samodzielności, poznaja języki.
        • Gość: Renia Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.compower.pl 10.07.04, 22:01
          a teraz ty przynosisz
          > dochód innemu krajowi... którego obywatele nie łożyli na twoją edukację

          Po roku pracy krajach starej Europy można kupić samochód, a w Polsce tylko
          wtedy jak się oszukuje albo ma super znajomosci, ktore zalatwia Ci ciepla
          posadke.
          Za te udogodnienia mozna zainwestowac ich w edukacje. Jakie to ma znaczenie
          czy
          to beda podatki na rzecz Polakow czy Anglikow czy Francuzow, liczy sie idea -
          czesc dochodow idzie na dobry cel taki jak nauka.
          Czy ja mam ponosić konsekwencje za to, ze polski rzad nie umie tak zarzadzac
          swoim krajem, aby sie zylo godnie. Dlaczego akurat ja mam ponosic
          konsekwencje
          jego polityki, jedza kasze przed pierwszym majac wyzsze wyksztalcenie???
          Co pisza o nas w gazetach francuskich - że w Polsce wiecej zarabia robotnik
          od
          inzyniera.
          Dopoki tak bedzie zostawanie w Polsce jest glupota, a nie patriotyzmem.

        • Gość: VanRopa Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.cable.mindspring.com 13.07.04, 15:57
          > jak pracujesz za granicą, to tamtemu rządowi płacisz podatki..

          Jesli jakis rzad, jakas ekonomia, oraz jakies spoleczenstwo stworzyly Twoje
          miejsce pracy, to chyba jest to raczej uczciwe zeby zaplacic im za to podatki.
          Przeciez czas pracy za granica (w wiekszosci wypadkow) NIE jest zaliczany do
          emerytury, ubiezpieczenie zdrowotne NIE jest wykorzystywane (skoto pracujacy
          jest za granica) i tak dalej.

          Jesli ktos bardzo szuka niesprawiedliwosci w miedzynarodowym prawie podatkowym,
          prosze bardzo - tak zwane ustawy o "podwojnym opodatkowaniu", wedle ktorych
          trzeba placic podatki dwom krajom na raz. Mimo zasady "odliczania" jest to
          czyste zlodziejstwo - jeden z krajow dostaje pieniadze, LATAMI, calkowiecie "za
          darmo", nie dajac nic w zamian.

          > praca za granicą powoduje że jest niższy przychód narodowy

          Drogi/a mgrinz, czy Ty masz 16 lat? Kiedy bedziesz miec rodzine i dzieci na
          utrzymaniu, w 15 minut zmienisz swoje patriotyczne zdanie, zwlaszcza kiedy
          ukochany rzad podetnie Ci gardlo jeszcze jednym podatkiem, jeszcze jedna
          akcyza, jeszcze jednym szczeblem podatkowym, jeszcze jedna "doplata".

          Jak nie dotrze do ciebie, to trudno...

          VanRopa
        • Gość: _ rycho A moze z innej beczki ... IP: 63.118.18.* 13.07.04, 17:11

          od wielu lat mieszkam w stanach.
          moze ktos zkorzysta z moich trzech
          groszy (albo centow) na ten temat ;-)

          wyjazd z kraju wcale nie jest pojsciem na "latwizne",
          wrecz przeciwnie, wiaze sie to z wielkim ryzykiem.
          Wyjezdzajac skazujesz sie na wiele lat ciezkiej pracy
          zanim zaczniesz funkcjonowac w miare normalnie w nowym otoczeniu.
          wielu ludzi nie wytrzymuje tego stresu i popada
          w roznego rodzaju patologie. jezeli ktos cierpi
          na depresje w polsce to wyjazd najprawdopodobniej
          ja poglebi. jezeli ktos lubi zagladac do kieliszka
          to w obcym kraju bedzie robil to czesciej.

          mysle ze nalezaloby teraz popatrzyc toszke egoistycznie
          na ten potencjalny wyjazd, przez pryzmac wlasnego interesu
          jako jednostki a nie koniecznie przez nacjonalistyczne zwierciadlo.

          jezeli jestes osoba ambitna, ktora szuka bezskutecznie
          pracy w polsce, wyjazd moze okazac sie dobrym posunieciem
          i moze doprowadzic, choc wcale nie koniecznie, do sukcesu zawodowego.
          jezeli natomiast masz problemy z soba i ze swoim otoczeniem
          w kraju to wyjazd moze to pogorszyc i bardzo ograniczyc
          stopien twojego dalszego rozwoju.

          choose wisely &
          good luck ;-0

          _ rycho

          • Gość: VanRopa Re: A moze z innej beczki ... IP: *.cable.mindspring.com 13.07.04, 17:25
            > wyjazd z kraju wcale nie jest pojsciem na "latwizne",
            > wrecz przeciwnie, wiaze sie to z wielkim ryzykiem.
            > Wyjezdzajac skazujesz sie na wiele lat ciezkiej pracy
            > zanim zaczniesz funkcjonowac w miare normalnie w nowym otoczeniu.

            Swietnie powiedziane <oklaski>.

            Szkoda tez ze tak niewielu "polskich patriotow" pamieta poswiecenie setek
            tysiecy Polonusow z calego swiata, ktorzy przez ostatnie 50 lat caly czas
            wysylaja dolary, funty, czy marki zeby utrzymywac, ksztalcic, rozwijac rodziny
            w Polsce. Dolary, funty, czy marki, zaznacze, wydawane --w
        • Gość: OLDHAM Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.ipt.aol.com 13.07.04, 18:39
          Chyba "niepatryjotycznosc" pomyliles z "nieoplacalnoscia" kolego mgrinz.Po
          pierwsze polecam dluzszy pobyt w jakims kraju,w ktorym demokracja i kapitalizm
          funkcjonuja nie tylko jako nazwy.Na szczescie "placilem" podatki rzadowi
          polskiemu.Teraz place brytyjskiemu i jestem dziesiec razy mniej sfrustrowany
          niz kiedy lozylem na np.gornikow,edukacje innychitd.Podatnicy,ktorzy wylozyli
          na moja edukacje w Polsce (Ty tez)moga spac spokojnie bo pracuje ponizej
          tzw.swoich kwalifikacji i nie korzystam z tego co bylo wydzierane z portfela
          moich rodakow.Zreszta chodzi raczej jak sadze o zarzadzanie tymi
          pieniedzmi.Bardzo slabe bo kiedy ostatnio bylem w Polsce u stomatologa,ten
          poimformowal mnie,ze "za darmo" robi tylko do czworki:)
          A w kwestii patriotyzmu to sadze,ze gdyby taki Kosciuszko powstal z martwych i
          zobaczyl ten brak skutecznosci i bezholowie polityczne w Polsce tak samo szybko
          polozyl sie z powrotem nie machnawszy ni razu nawet sierpem.Co wiecej namawiam
          wszystkich do wyjazdu i pracy za granica.Niech zostana patrioci i ci co beda
          nimi rzadzili,zobaczymy kto dluzej wytrzyma.Zal tylko tych co beda musieli
          zostac,chyba ze z wlasnej woli.
        • Gość: eryk Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.proxy.aol.com 13.07.04, 18:54
          Ciebie to juz naprawde pojebalo!Daj ludziom prace to beda pracowac w kraju.
        • Gość: goska Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: 81.185.147.* 13.07.04, 19:00
          a co jak w ojczyznie nie mozesz znalezc normalniej pracy i nie chcesz pracowc
          za grosze?
        • Gość: Gnat Re: mgrinz a glupi jak but IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.07.04, 19:50
          Palancie,
          Lepiej pracowac za granica niz siedziec na zasilku w kraju. W pierwszym
          przypadku jezeli niczego nie poslesz do kraju to moze kiedys wrocisz i
          zainwestujesz. Jezeli nie, to przynajmniej zostawisz troche pieniedzy w kraju
          podczas wizyty. A jezeli bedziesz wegetowal na zasilku w kraju to tylko
          okradasz go z i tak niewielkich zasobow.
          Patrioci od siedmiu bolesci. Lenie i tyle!
        • Gość: Piotr Re: Czy praca za granica˛ jest niepatriotyczna? IP: *.a2000.nl 14.07.04, 10:18
          Popieram , mimo ze juz 6 lat mieszkam i pracuje w holandii , i tu place swoje podatki , mimo ze
          holendrzy maja ciezki system podatkowy to cos za to mam , : a mianowicie , swietna opieke
          zdrowotna , super drogi ( bez dziur ) i system edukacji ( z ktorego tez korzystam ) W ogole
          wszystko poczynajac od stosunkow miedzyludzkich , przez polityke i infrastrukture jest w tym
          kraju na duzo wyzszym poziomie niz w Polsce . Politycy sa wyksztalceni , mozna im ufac ,
          policianci nie biora lapuwek , lekarze tym bardziej , ludzie usmiechaja sie do ciebie na ulicach i
          sa bardzo tolerancyjni ....... i t d moglbym jeszcze duzo wymieniac ... ale co jest najwazniejsze
          , Holandia jest obcym dla mnie krajem , i czuje sie winny ze zaraz po studiach wyjechalem za
          granice , bo tak na prawde to czuje sie polakiem , chce jak najlepiej dla polski i strasznie sie
          ciesze razem z polakami ze jestesmy w uni . Mysle ze pieniadze ktore tu uda mi sie
          zaoszczedzic , ulokuje w jakas dobra inwestycje w polsce i tym odplace sie za te lata placenia
          holenderskich podatkow .
        • jelon_p Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? 14.07.04, 13:38
          Częściowo muszę Ci przyznać rację. Faktem jest, że w naszej rzeczywistości,
          gdzie studia są "bezpłatne" absolwent posiada pewien dług wobec społeczeństwa.
          Można jednak na ten problem spojrzeć inaczej, moi rodzice też płacą podatki,
          zatem można przyjąć, że to oni właśnie sfinansowali moją edukację. Najlepszym
          rozwiązaniem tego problemu byłoby skończenie z fikcją "bezpłatnej" edukacji
          wyższej i wprowadzenie efektywnego systemu stypendiów dla zdolnych ludzi nie
          mogących sobie pozwolić na studia. Skończyły się czasy "doktorów Judymów" każdy
          powinien dbać przede wszystkim o własne dobro i dobro swojej rodziny.
      • legal.alien Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? 08.07.04, 12:48
        Wyjechalem 12 lat temu, bo dostalem propozycje pracy w dobrej firmie i w moim
        zawodzie. Wyjezdzajac liczylem sie z tym, ze popracuje kilka lat nabiore
        ciekawego doswiadczenia i znajde pozniej dobra prace w Polsce, w ktorej
        wykorzystam te doswiadczenia. No i co? Nic! Nie bylo szans, bo nie mialem
        kumpli i pociotkow. Nawet udalo mi sie wrocic po 3 latach, praca bylaby w miare
        ciekawa, gdyby ktos mi pozwolil pracowac i robic swoje, chociaz pieniadze nie
        porownywalne. Firma byla swiezo sprywatyzowana, znany i liczacy sie w branzy
        koncern, a w srodku polskie piekielko plus pare "odpadow" z centrali firmy z
        ktorymi nikt nie wiedzial co zrobic, a oni grzali wode i byli zainteresowani
        panienkami. Wytrzymalem 2 miesiace i wrocilem zagranice do tej samej firmy, w
        ktorej pracowalem. Nadla szukalem pracy w Polsce, ale nic z tego. To co mam
        wrocic i zarejstrowac sie jako bezrobotny??
      • Gość: Dosia Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: 195.217.253.* 08.07.04, 12:58
        Niestety w wiekszosci przypadkow praca za granica to koniecznosc z prostej
        przyczyny - brak pracy w Polsce.

        Ale mimo wszystko uwazam, ze bardziej czy mniej taka praca to przejaw "braku
        patriotyzmu".

        W koncu to panstwo (ktoremu, tak jak nam, tez sie nie przelewa!) zaplacilo za
        nasza edukacje - panstwu tez nikt niczego nie sprezentowal. Za studia - za
        takie same za granica trzeba by zaplacic kupe kasy, tutaj biedne panstwo
        wylozylo, choc nie mialo. A my zwijamy manatki, bo mowimy, ze w kraju placa
        niska i jedziemy pracowac gdzie indziej. Wysilek po stronie panstwa - pojscie
        na latwizne z naszej strony - sprawiedliwe?

        Panstwo traci, bo za swoje wysuplane na edukacje pieniadze nie dostanie NIC w
        zamian. Nawet nie chodzi tu o podatki, ale o know-how. Wyjezdzaja lekarze,
        biotechnolodzy, ludzie wszelkich specjalizacji - pracuja na know-how innych
        panstw. Potem slyszymy - Polak wynalazl to, albo tamto, ale co z tego skoro
        wynalazek zostaje za granica? A Polak wyksztalcony w Polsce... za polskie
        pieniadze.

        Zagranicznemu panstwu to pasi, bo na edukacje nie musialo lozyc - ma juz gotowy
        do obrobki towar, ktoremu owszem teraz moze zaplacic krocie, ale przeciez to i
        tak dobry interes bo zwroci sie z nawiazka. A ze Polska biedna i takiej samej
        placy zaproponowac nie moze (bo nie moze i to nie dlatego, ze zlosliwa), to
        zostaje na lodzie.

        Problemu nie da sie rozwiazac, no bo co? Zakazac ludziom wyjazdu? Kazac zwrocic
        kase za studia? A moze po prostu wprowadzic studia plate dla wszystkich? Wtedy
        podkopujemy sie jeszce bardziej, bo kogo na studia w dzisiejszych czasach stac?

        Mimo wszystko wydaje mi sie to takie troche nieetyczne - nam panstwo dalo, a my
        nie chcemy sie poswiecic dla niego (za niska pensje budowac przyszlosc kraju).
        To jest jednak brak patriotyzmu, jakby nie bylo.

        Gdzie to ma dalej isc? Pracy nie bedzie dopoki kraj sie nie rozwinie, a nie
        rozwinie sie jezeli wszyscy wyjada. Wszyscy wyjada, bo kraju nie stac na dobre
        place i zapewnienie pracy wszystkim, a pracy nie bedzie dopoki kraj sie nie
        rozwinie...
        • legal.alien Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? 08.07.04, 13:06
          Skad u ciebie takie myslenie, jak z przed 15 lat!! Panstwo nikomu nic nie daje
          za darmo!!! Twoja i moja edukacje sfinansowali miedzy innymi moi rodzice placac
          podatki. Jest to myslenie skarzone systemem socjalistycznym i rozdawczym - to
          panstwo dawalo wyksztalcenie, poanstwo dbalo o zdrowie, panstwo dawalo
          edukacje, ale przeciez wszyscy za to placili w formie podatkow.
          • Gość: Dosia Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: 195.217.253.* 08.07.04, 14:09
            No wlasnie o tym mowie :) Twoi rodzice, moi rodzice, ja, Ty - wszyscy
            placilismy na czyjas edukacje, a w zamian nie mamy nic, bo ten ktos pracuje za
            granica...
            • legal.alien Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? 08.07.04, 14:31
              Chyba reklam sie za duzo naogladales, pani placi, pan placi.....
              • Gość: Dosia Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: 195.217.253.* 08.07.04, 14:36
                Kurcze. A za czyje to niby pieniadze utrzymuje sie uczelnie? Za panstwowe,
                czyli wspolne. Nie krytykuje ludzi, ktorzy wyjezdzaja, stwierdzam jedynie, ze
                nasze panstwo, czyli my tracimy na tym, bo zapewnilismy komus darmowa edukacje,
                a ten ktos sie nam za to nie odwdziecza :)

                Logiczne jest to, ze jezeli ksztalcisz sie za czyjes pieniadze, to powinienes
                rowniez spoleczenstwu w zamian cos dac. Moze jak juz sie dorobisz za granica -
                to jakas mala dotacja na instytut badawczy w Polsce? Na jakies stypendia, po
                to, zeby ludzie nie musieli wyjezdzac? ;)
                • legal.alien Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? 08.07.04, 14:49
                  Gość portalu: Dosia napisał(a):

                  > Kurcze. A za czyje to niby pieniadze utrzymuje sie uczelnie? Za panstwowe,
                  > czyli wspolne. Nie krytykuje ludzi, ktorzy wyjezdzaja, stwierdzam jedynie, ze
                  > nasze panstwo, czyli my tracimy na tym, bo zapewnilismy komus darmowa
                  edukacje,
                  >
                  > a ten ktos sie nam za to nie odwdziecza :)
                  Ty nic nie rozumiesz. Nie ma nic darmowego!
                  Panstwu juz nikt sie nie odwdziecza. Odwdziecza sie sam sobie, za ciezkie lata
                  nauki i pracy. Pracujac zarabia sam na siebie i na swojego pracodawce, a przy
                  okazji placi podatki.
                  A jesli panstwo nie potrzebuje jego kwalifikacji i wyksztalcenia?? To co? ma
                  brac zasilek dla bezrobotnych od tegoz tzw. panstwa?
                  >
                  > Logiczne jest to, ze jezeli ksztalcisz sie za czyjes pieniadze, to powinienes
                  > rowniez spoleczenstwu w zamian cos dac.
                  O Boze, ty naprawde zyjesz i myslisz w epoce Gomulki. A czemu Francuz moze
                  pracowac np Wielkiej Brytanii, a Brytyjczyk we Wloszech?? Ludzie tam jezdza
                  gdzie jest dobra praca i placa i nikt nikomu nie wypomina, ze panstwo za niego
                  zaplacilo. Jesli w jego kraju oferuja mu nizsza place i gorsze warunki zycia to
                  jedzie gdzie indziej. On za to zaplaci za kogos innego, moze i w innym kraju,
                  ale moze ten ktos przyjedzie do innego kraju pracowac i kolo sie zamyka.

                  Moze jak juz sie dorobisz za granica -
                  > to jakas mala dotacja na instytut badawczy w Polsce? Na jakies stypendia, po
                  > to, zeby ludzie nie musieli wyjezdzac? ;)
                  Czy ty myslisz, ze ludzie jezdza zagranice tylko po to, zeby sie dorobic,
                  jezdza tez zeby nabyc innych doswiadczen, poznac ludzi, nauczyc sie jezykow,
                  zyc w normalnych warunkach, ktorych jak na razie Polska niestety nie jest w
                  stanie nikomu zapewnic nawet tym z wieloma zerami na koncie.
                  • Gość: Dosia Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: 195.217.253.* 08.07.04, 15:04
                    > Panstwu juz nikt sie nie odwdziecza. Odwdziecza sie sam sobie, za ciezkie
                    lata
                    > nauki i pracy. Pracujac zarabia sam na siebie i na swojego pracodawce, a przy
                    > okazji placi podatki.


                    Wszystko sie zgadza, czlowiek pracuje sam dla siebie i nikomu nie musi sie
                    odwdzieczac. Ale nie zapominaj, ze na samym poczatku ktos zasponsorowal Ci
                    darmowe wyksztalcenie ;) Nie musialbys sie nikomu odwdzieczac, gdybys normalnie
                    wylozyl kaske na studia. Natomiast Ty najpierw sie wyedukowales, nie za swoje
                    pieniadze. Pytanie, czy Ty zwrocisz to w podatkach. Wyjezdzajac za granice -
                    nie.

                    > O Boze, ty naprawde zyjesz i myslisz w epoce Gomulki. A czemu Francuz moze
                    > pracowac np Wielkiej Brytanii, a Brytyjczyk we Wloszech?? Ludzie tam jezdza
                    > gdzie jest dobra praca i placa i nikt nikomu nie wypomina, ze panstwo za
                    niego
                    > zaplacilo.

                    A czy we Francji i Wielkiej Brytanii jest darmowe wyksztalcenie? I kto mowi, ze
                    Francuz pracujacy na know-how Wielkiej Brytanii jest patriota?

                    Wszystko jest dobrze dopoki nie ma tak jak w Polsce - Polska ksztalci, a
                    kariere sie robi juz za granica. A Polska dziadzieje.

                    PS. IP mam jakie mam, ale pisze z Polski.
                    • Gość: A Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.04, 22:06
                      Pracowałem całkiem legalnie w amerykańskiej firmie w Londynie z Włochem, który
                      miał żonę w Paryżu i na weekendy tam dojeżdżał. Jakie było jego zachowanie
                      (patriotyczne czy nie)? Za szkołę podstawową i średnią nie płacił. Za studia
                      częściowo. Studiował we Włoszech ale stypendium dostawał z firmy amerykańskiej.
                      Pensję, którą dostawał wydawał częściowo w Wielkiej Brytanii a częściowo we
                      Francji i Włoszech gdzie jeżdzili z żoną dość często. Firma w której
                      pracowaliśmy działa na zasadach non-profit w wielu krajach na świecie (a więc
                      słabo wygląda sprawa z podatkami). Takich ludzi było dużo więcej. Poprzez
                      współpracę z firmami ze swojego kraju więcej w tydzień mu pomógł niż przez pięć
                      lat siedzenia tam na zasiłku. Poprzez porządną pracę bardziej poprawił obraz
                      Włochów w naszych oczach niż całokształt pracy premiera tego kraju.
                      Uwierzcie.
                    • legal.alien Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? 08.07.04, 22:17
                      >
                      > Wszystko sie zgadza, czlowiek pracuje sam dla siebie i nikomu nie musi sie
                      > odwdzieczac. Ale nie zapominaj, ze na samym poczatku ktos zasponsorowal Ci
                      > darmowe wyksztalcenie ;) Nie musialbys sie nikomu odwdzieczac, gdybys
                      normalnie
                      >
                      > wylozyl kaske na studia.
                      Wypraszam sobie. Nikt mnie nie sponsorowal, najwyzej moi rodzice, ktorzy mnie
                      utrzymywali placili podatki. A ja po studiacj jeszcze 5 lat pracowalem w Polsce
                      za grosze i placilem podatki. Rachunki mam wyrownane.
                      Natomiast Ty najpierw sie wyedukowales, nie za swoje
                      > pieniadze.
                      A za czyje, kradzione?
                      Pytanie, czy Ty zwrocisz to w podatkach. Wyjezdzajac za granice -
                      > nie.
                      A skad wiesz, ze nie place czesci podatkow w Polsce? Np. od nieruchomosci

                      > A czy we Francji i Wielkiej Brytanii jest darmowe wyksztalcenie? I kto mowi,
                      ze
                      >
                      > Francuz pracujacy na know-how Wielkiej Brytanii jest patriota?

                      A uwazasz, ze tylko w Polsce jest "darmowe", jak to ty nazywasz.
                      >
                      > Wszystko jest dobrze dopoki nie ma tak jak w Polsce - Polska ksztalci, a
                      > kariere sie robi juz za granica. A Polska dziadzieje.
                      Tylka ta Polska, nie jest w stanie, a glownie nie chce wykorzystac tego czego
                      sie nauczylem w Niej i potem zagranica.
                      >
                      > PS. IP mam jakie mam, ale pisze z Polski.

                      Dopoki beda ludzie tak ciasno myslacy jak ty to wiel i sztybko sie w Polsce nie
                      zmieni na lepsze. Wychiodzi z ciebie typowy "homo sovieticus".
                      • Gość: Dosia Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: 195.217.253.* 13.07.04, 16:51
                        Piszesz, ze Twoi rodzice zaplacili Ci za studia... Ciekawe, czy zbierali na to
                        na specjalnym koncie. Czy Ty w ogole masz pojecie ile kosztuja studia? Moi
                        rodzice tez zaplacili za Twoje studia jesli mamy isc tym tokiem rozumowania.
                        Uwazasz, ze podatki Twoich rodzicow byly przeznaczone na Twoja edukacje? Ze
                        tych podatkow wystarczyloby na Twoja edukacje? O czym my tu w ogole mowimy! Co
                        za bzdurne rozumowanie.

                        Sugerujesz, ze tylko Twoi rodzice placa podatki w tym kraju? Kiedy mowie Ci, ze
                        nie tylko oni, ale rowniez moi - Ty mi mowisz, ze naogladalam sie telewizji!
                        Ale to Ty nazywasz mnie homo sovieticus. Niesamowite. Jestem sovieticus
                        poniewaz twierdzie, ze z podatkow spoleczenstwa utrzymuje sie uczelnie.
                        Spoleczenstwo to Twoi rodzice, ale takze moi. Oni tez placili podatki na Twoja
                        nauke, a nie odkladali mi na specjalny fundusz wykorzystany przez uczelnie
                        tylko na mnie.

                        Nie wiem, w ktorym momencie pokazalam, ze jestem homo sovieticus. To raczej Ty,
                        studiujac za darmo z pieniedzy zaplaconych w podatkach przez starsze pokolenia
                        twierdzisz, ze to Ci sie nalezy bo... Twoi rodzice za to zaplacili. Smiech na
                        sali.

                        Ja mowie, ze nie nalezy Ci sie NIC (czy to ma cos wspolnego z homo sovieticus
                        bo mi sie wydaje, ze wrecz przeciwnie). Podatki to podatki - placa je wszyscy.
                        A darmowe czy platne studia to jest zupelnie odrebna kwestia. Plac za studia i
                        pracuj gdzie chcesz, albo nie plac za studia (korzystaj z podatkow zaplaconych
                        przez starsze pokolenia), ale to w jakis sposob spoleczenstwu (Twoim rodzicom
                        miedzy innymi) oddaj. Oddaj, aby przyszle pokolenia (np. Twoje dzieci) rowniez
                        mogly studiowac za darmo, zeby nie musialy sobie oplacac nauki. Sorry, Ty swoje
                        dzieci wychowasz pewnie za granica... A poza tym i tak bedziesz twierdzil, ze
                        to rodzice zaplacili za Twoje studia...

                        Rozumowanie pt. place podatki wiec prosze mi zapewnic darmowa sluzbe zdrowia,
                        darmowe przejazdy i darmowe studia to jest dopiero socjalizm! Szkoda, ze tego
                        nie widzisz w swoich wypowiedziach. Podatki placi kazdy, a darmowe szkolnictwo
                        to jest zupelnie inna kwestia. W Polsce jak narazie szkolnictwo jest bezplatne.
                        A dywagacje na temat ile Twoi rodzice zaplacili w zyciu podatkow to jest temat
                        na zupelnie inna dyskusje, bo to z bezplatnym szkolnictwem nie ma nic
                        wspolnego. Rownie dobrze mogles nie miec rodzicow i nikt z Twojej rodziny nie
                        placilby podatkow, a mimo to mialbys prawo do DARMOWYCH studiow. I takich osob
                        jest cale mnostwo. Rozumiem, ze to oni powinni splacac dlug spoleczenstwu, a
                        Ty nie bo... Twoi rodzice zaplacili Ci za studia w swych podatkach. O matko! :)

                        Rozumiem, ze najlepiej byloby, aby podatki byly odprowadzane na osobiste konta,
                        z ktorych obywatel korzystalby w granicach wlasnego widzimisie - jak trzeba, to
                        dolozy cegielke na szpital, jak bedzie mial ochote to oplaci pare lektoratow,
                        na ktore wlasnie ma ochote. Jak narazie tak nie ma - podatki ida do wspolnego
                        wora, z ktorego utrzymuje sie potem m.in. uczelnie, a prawo do darmowej
                        edukacji nie jest ograniczone np. do 2 dzieci na rodzine, albo wg. kwoty
                        zaplaconych przez rodzicow podatkow. Ktos zaplaci podatkow mniej, ktos wiecej -
                        korzystac moga wszyscy w takim samym zakresie. Tak wyglada system darmowej
                        edukacji - ma racje bytu dzieki podatkom innych ludzi, roznych ludzi, o roznym
                        stopniu majetnosci. Twierdzienie, ze to ktos konkretny komus konkretnemu
                        zafundowal studia jest smieszne i ma wiecej wspolnego z socjalizmem niz, jak
                        widac z Twoich wypowiedzi, zdajesz sobie sprawe.
                    • Gość: robol patriota Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.ny325.east.verizon.net 13.07.04, 16:39
                      O paskudni ciemniacy czy zapomnieliscie o istnieniu uczelni wieczorowych i
                      zaocznych,o wysilku jaki wlozyli w swoje wyksztalcenie ich absolwenci.O Latach
                      pracy i dyskryminacji paszportowych za nim wyjechali popracowac za prawdziwe
                      pieniadze.Czy to tez bylo wyksztalcenie za darmo?. Apetyt wyzyskiwaczy jest
                      nie nasycony.Samowyzwolonych chca uczynic wiecznymi dluznikami aby kryc swoje
                      lenistwo i nieuctwo.Nie dajmy sie sklocic.Rzetelna wiedza i praca pod kazda
                      szerokoscia geograficza jest sama w sobie patriotyzmem.Panstwo uczylo za darmo
                      ale i dobieralo sobie ta droga czolowke do rzadzenia,widocznie zle dobralo.
                    • Gość: qq Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: 212.157.248.* 13.07.04, 18:29
                      We Francji mozna sie wyedukowac do poziomu wyzszego wyksztalcenia bez placenia
                      za szkole
                      • legal.alien Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? 13.07.04, 19:50
                        Gość portalu: qq napisał(a):

                        > We Francji mozna sie wyedukowac do poziomu wyzszego wyksztalcenia bez
                        placenia
                        > za szkole
                        Wytlumacz to temu matolkowi Dosi, tatus ORMO-wiec jej powiedzialm, ze tylko i
                        wylacznie w krajach demokracji ludowej ludzie mogli sie ksztalcic za darmo i
                        ona nadal w to wierzy.
                • legal.alien Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? 08.07.04, 14:52
                  A na dodatek sam sie wymadrzasz piszac z adresu nie polskiego.
                  • Gość: amy Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.04, 22:31
                    Skoro w kraju jest 3 miliony bezrobotnych to każdy, kto wyjedzie i zwolni
                    miejsce pracy służy tym, kytórzy wyjechać nie mogą. Trudno tu mówić o
                    patriotyzmie lub jego braku, w wolnym swiecie, wolny wybór. Ktoś tu pisał, że
                    wyjeżdżający nie płacą podatków krajowi - a jakie podatki płaci bezrobotny?
                    Wszysy dokładamy na ubezpieczenia i zasiłki tych, którzy mają nieszczęście w
                    postaci braku pracy. Nie można więc negatywnie oceniać tych, którzy
                    wyjeżdżają "za pracą i chlebem"
        • Gość: patriota inaczej Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.unknown.be.uu.net 14.07.04, 17:12
          Niestety nie moge sie z Toba zgodzic. Wizja Panstwa dajacego cos za darmo - to
          utopia i mrzonka. Twoja czy moja bezplatna edukacja zostala sfinansowana przez
          wszystkich, ktorzy placa podatki, lacznie z rodzicami. I kiedy zaczynasz
          pracowac (o ile masz to szczescie), szybko odkrywasz, ze cud ... nadal trwa ...
          oplacany tym razem juz i z Twojej kieszeni. I cuda sie mnoza ! Mamy
          nierentowane, ale funkcjonujace fabryki, kopalnie, urzedy ... i tylko Tobie
          zostaje jakos malo po odciagnieciu podatkow. Chcialoby sie dzieciom kupic Lego,
          czy inne fajne zabawki ... ale trzeba doplacic do paru rzeczy, ktorych odwagi
          nikt nie ma zalatwic. Bylas moze ostatnio u lekarza ? Mam nadzieje, ze nie i
          ze nie bedziesz potrzebowala opieki medycznej ...
          Ja swoje po studiach pracowalem - splacilem z nawiazka moje wyksztalcenie ... i
          jestem kwita z Panstwem. Chcialbym, zeby Kraj kwitl, inwestuje moje skromne
          srodki wlasnie w kraju, ponownie zreszta doplacajac do nierentownego systemu ...

          Panstwo jest dla ludzi, a nie odwrotnie - jesli stworzy ludziom perspektywy, to
          nikt nie wyjedzie. Ale ... Panstwo, jak wampir, tylko wysysa, wiedzac, ze
          dawcow nie zabraknie. Zamiast uregulowac prawo, kodeks karny i podatki ... mamy
          tylko balagan. Czlowieka sie sciga i szykanuje za pomylke w zeznaniu skarbowym,
          a zlodzieje milionow chodza bezkarnie i jeszcze swoje twarze w TV eksponuja.
          Panstwo moze doprowadzic firme do ruiny i nie musi sie z tego ani tlumaczyc, ani
          poniesc konsekwencji, zas do odszkodowac sie nie pali. Zapytaj o patriotyzm
          mloda rodzine studentow z dziecmi, bez pracy, albo ludzie ktorym sie skonczyla
          kuroniowka, a pracy dla nich nie ma.

          Praca, praca u podstaw a nie skok na kase ... wtedy bedzie wiecej 'patriotow' w
          takim sensie.
        • Gość: ela w colorado panstwo wyksztalcilo? IP: *.echostar.com 14.07.04, 21:38
          Moi znajomi bardzo narzekaja na koszt tych pseudo darmowych studiow w Polsce.
          Wogole, szkolnictwo w klasach 1-12 tez jest drogie: bylam zaszokowana kosztem
          podrecznikow w szkolach polskich - zwlaszcza w porownaniu do przecietnych
          zarobkow. A jezeli sie tez ma wiecej niz jedno dziecko
      • Gość: P Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.dyndns.org / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.04, 17:10
        nie uwazam ze jest nipatriotyczna, bo gdy moje rodzinne państwo mi nie daje
        szans to chyba lepiej zebym pracował w Anglii niż siedział na zasiłku
      • Gość: T Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: 213.77.1.* 12.07.04, 13:11
        Jeżeli omnie chodzi to z miłą checią bym się z tego kraju wyprowadził
      • Gość: olga praca za granicą jest patriotyczna -nie płacisz po IP: 212.244.46.* 13.07.04, 13:48
        podatków na warszawkę !!!
        • Gość: varsovienoise Re: praca za granicą jest patriotyczna -nie płaci IP: 217.11.141.* 13.07.04, 14:31
          Póki co to Warszawka płaci podatki na połowę Polski gdzie nie ma nic: zero
          przemysłu, zero rozwoju, zero dochodu.
          Także na Opolskie gdzie 3/4 mieszkańców pracuje w Niemczech i nie ma za
          finansować szkolnictwa, opieki medycznej i socjalnej, budowy dróg itd.

          Gdy wyjeżdża bezrobotny bez wykształcenia, lub z wykształceniem bardzo
          słabym, żadna to strata dla kraju.
          Gdy wyjeżdża natomiest inżynier, czy lekarz(studia techniczne to najdroższy
          typ studiów. 1/2 zajęć w laboratoriach.) to duża strata dla kraju, choć
          oczywiście nikogo nie potępiam. Każdy ma prawo robić co chce ze swoim życiem.
          Sama bym wyjechała gdyby trafiła mi się jakaś GRRRATKA !...
          • Gość: jacek Re: praca za granicą jest patriotyczna -nie płaci IP: *.fhf.de / 217.146.135.* 13.07.04, 17:51
            Gość portalu: varsovienoise napisał(a):

            > Gdy wyjeżdża natomiest inżynier, czy lekarz(studia techniczne to najdroższy
            > typ studiów. 1/2 zajęć w laboratoriach.) to duża strata dla kraju....

            ale nie wszyscy decydenci tak to widzieli (chciaz o w miedzyczasie zmarlych nie
            mówi sie zle):
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=11181288&a=11571730
            pozdr.
            jacek
      • Gość: а Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.dip.t-dialin.net 13.07.04, 14:09
        szanowny pytku,
        odpowiem Ci tak:

        pierdole patriotyzm!

        • Gość: robol patriota Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.ny325.east.verizon.net 13.07.04, 15:46
          Spece z GW znowu wpuszczaja nas w "maliny" = glupi test-BOP.Gdy ojczyzna
          okradnie w pracy za cale zycie dajac glodowa emeryture czy rente to gdzie ma
          byc miejsce na patriotyzm?.Tacy tez wyjezdzaja i wyjezdzali do pracy za
          granica.Wiekszosc ludzi wybiera lepszego pracodawce.Dzisiaj NARESCIE wybor jest
          wolny.Zabiegac i wybierac musza obie strony.Przez UKLADY,kumoterstwa,kradzierze
          i korupcje wykopalismy patriotyzm i dlugo jescze b musieli karmic i sluchac
          patriotycznych nut.ZOMO ORMO-wskich itp PRL-owskich patriotow.Patriotyzm nie
          potrzebuje ukierunkowania od gory.Place calego aparatu wladzy sa przykladem
          patriotycznej pracy bez wzgledu na nazwiska i orientacje polityczna.NIE
          OKLAMOJMY SIE.Kamuflarzu mamy dosc.Naga prawda powoli wkracza.Czyny dopasuja
          nazwy.
      • Gość: Justi Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.adsl.wanadoo.nl 13.07.04, 14:27
        Nie rozumiem niektorych ludzi. W Holandii np. pracuje duzo Anglikow, Niemcow,
        itp. Nikt tego nie uwaza za zdrade,ale po prostu rozszerzenie rynku pracy.
        Moj znajomy, Holender, pracuje w Belgii, jak przyjedzie na weekend, to kazdy
        reaguje: o fajnie, ciekawa sytuacja, poznasz troche inne obyczaje, zadowolony
        jestes?

      • Gość: ToeToe Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: 194.223.152.* 13.07.04, 14:29
        Poza granicami.. Ale czego wsi, powiatu, miasta, kraju, a moze UE??
      • Gość: lucyperek Więc trochę wyjaśnień IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 14:56
        Po pierwsze proponuję, aby wypowiadali się o wykształceniu ci , którzy w ogóle
        jakiekolwiek posiadają. Klepie powyżej jakaś narąbana idiotka o państwie, które
        dało....
        A więc państwo to tak na prawdę g..o dało. Poziom naszych uczelni jest
        tragikomiczny. W ostatnich latach pouciekali z nich wszyscy, którzy jeszcze
        cokolwiek potrafili. Zostały żałosne popłuczyny (służę przykładami), któryc
        wiedza zatrzymała sie na ochłapach zapamiętanych 30 lat wczesniej. A po co
        podnosić swoje kwalifikacje skoro stanowiska są dożywotnie ? Z populacji
        absolwentów np. politechnik można wyłowić może 3% ludzi, którzy w ogóle do
        czegokolwiek się nadają. Pozostałe 10% dopiero nabierze szlifu i umiejętności
        pracując w miejscu gdzie konstruuje sie poważne rzeczy i są poważne wymagania.
        Takich miejsc w Polsce praktycznie nie ma. To chrzanienie o "patriotyzmie"
        ocieka sfrustrowanymi nieudacznikami z elpeeru. Jeśli te 10% wyjedzie stąd w
        cholerę, złapie profesję w wysoko cywilizowanych krajach i jesli Polska zamieni
        sie w kraj liberalny, gdzie ceni sie mózg, wówczas oni tu wrócą z kapitałem
        umysłowym 10 tys. razy wiekszym niż wiedzyjka wyuczona na studiach. Przeciętny
        idiotek nadal nie chce zrozumieć, że nie jego uczelenka i mgr sie liczy tylko
        to co faktycznie potrafi. A tego się dopiero nabywa z latami.
        • Gość: kuba Re: IP: *.lexispr.co.uk 13.07.04, 16:40
          Zalezy od tego, jak pojmujemy patriotyzm... Ja pracujac za granica otwieram Angolom oczy na
          wschod Europy tlumaczac (i dajac zywy przyklad), ze niedzwiedzie u nas nie biegaja i nie kazdy
          Polak to spasiony, spocony wasacz. Owszem podatki place za granica, ale zarobiona kase
          inwestuje w Polsce. Na wakacje jezdze wprawdzie nad Morze Srodziemne, ale na Swieta
          wpadam do kraju i kupuje w polskich sklepach.
          To moj sposob rozumienia i praktykowania patriotyzmu (w sumie nie lubie tego slowa).
        • Gość: Dosia Re: Więc trochę wyjaśnień IP: 195.217.253.* 13.07.04, 17:03
          > jakiekolwiek posiadają. Klepie powyżej jakaś narąbana idiotka o państwie,
          które
          >
          > dało....


          Jak jestes takim idota, ze nie zrozumiales ani slowa to sie nie wypowiadaj!
          Piszesz nie na temat, bez sensu, bez ladu i skladu.

          Sam sie zamien w kraj liberalny debilu. Jak zostana w tym kraju same kmioty z
          polowa podstawowki, bo reszta wyjechala to dopiero bedziesz mial liberalizm
          pelna geba. Ciekawe za czyje pieniadze beda sie ksztalcic dzieci tych kmiotow -
          a moze kochana Unia da...????

          Jak czytam takie wypowiedzi i w dodatku zostaje wyzwana od idiotek to mi rece
          opadaja. Zastanow sie lucysrerku skad sie biora pieniadze. Dlaczego Ci super
          wyksztalceni Polacy mieliby wracac z saksow? Bo ktos inny za nich zrobi z
          Polski "liberalny kraj"? Ale KTO????

          Ja w tym kraju siedze, mimo, ze pracuje w miedzynarodowej firmie i w kazdej
          chwili moge wyjechac stad do filii za granica, w cholere, za wieksza kase. Ale
          mam w dupie wieksza kase. Bo chce byc tu.
          • Gość: marek660 Re: Więc trochę wyjaśnień IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 13.07.04, 21:57
            Dosiu
            Sprawilas mi ogromna przykrosc umyslowa swoimi pogladami.
            Czy uczylas sie moze troche, albo czytalas gdzies skad wzial sie boom
            gospodarczy w Irlandii. Otoz zbieglo to sie z tym ze Irlandia wstapila do Unii
            i uporzadkowala wiele przepisow a to z kolei naklonilo
            irlandzich "niepatriotow" do powrotu z Ameryki. Zainwestowali w swojej
            ojczyznie pieniadze tam zarabione i wykorzystali ogromne doswiadczenie zdobyte
            w Ameryce. Teraz dzieki temu Irlandia przezywa najwiekszy wzrost gospodarczy w
            Unii. Wielu Polakow ktorzy pracuja poza krajem tez ma taka nadzieje ze beda
            mogli pomoc swojemu krajowi w przyspieszonym rozwoju. Wielu z nich wroci i da
            miejsca pracy bezrobotnym absolwentom.
            Twoje poglady to totalny komunizm i nacjonalizm wprost z Ligi Polskich Rodzin.

            Przykro mi, ze nie docieraja do Ciebie zadne slowa z forum.
            Ale widocznie twoja szlachecka buta ci na to nie pozwala.

            Sfrustrowane dziecko, oj dziecko....

          • Gość: Michal nie wracam IP: *.range217-42.btcentralplus.com 14.07.04, 01:27
            w Londynie jestem od grudnia, w miare szybko otwarly mi sie oczy w jakim syfie
            do tej pory zylem, w Angli pracuje, place podatki(niemale), ubezpieczenia i
            moge normalnie funkcjonowac nie zastanawiajac sie czy starczy mi na zus i jak
            by tu uciec od placenia vat.Nie mam ochoty wracac do Polski, a juz na pewno nie
            po to aby inwestowac tam jakiekolwiek pieniadze.
            Nagle okazuje sie ze sa miejsca gdzie nie dominuje chamstwo, prostactwo i
            prymitywy, ze mozna chodzic usmiechnietym.
            Zeby byla jasnosc, nie ma lekko ale mimo tego czlowiek ma ochote cos robic,
            przede wszystkim dlatego ze tutaj praca procentuje.
            Pozdrawiam
            pozdrawiam
        • Gość: Dosia Re: Więc trochę wyjaśnień IP: 195.217.253.* 13.07.04, 17:05
          A więc państwo to tak na prawdę g..o dało. Poziom naszych uczelni jest
          > tragikomiczny. W ostatnich latach pouciekali z nich wszyscy, którzy jeszcze
          > cokolwiek potrafili. Zostały żałosne popłuczyny (służę przykładami), któryc
          > wiedza zatrzymała sie na ochłapach zapamiętanych 30 lat wczesniej

          A moze poziom jest tragikomiczny bo zdolni absolwenci i doktoranci WYJECHALI W
          CHOLERE??? Pytanie - kto zostaje? Malo zdolni oraz... patrioci (?).
          • legal.alien Re: Więc trochę wyjaśnień 13.07.04, 18:09
            W
            > CHOLERE??? Pytanie - kto zostaje? Malo zdolni oraz... patrioci (?).
            A do ktorych siebie zaliczasz?? Bo ja cie zaliczam do tych malo zdolnych i to
            delikatnie powiedzane.
            Czyzby sprzataczek zagranica nie potrzebowali, ze wolisz zamiatac siedzibe
            oddzailu w Polsce. Mentalnosc masz rzeczywiscie sprzataczki, albo w najlepszym
            razie kucharki.
            • Gość: Dosia Re: Więc trochę wyjaśnień IP: 195.217.253.* 13.07.04, 18:31
              Po czym wnioskujesz, ze jestem malo zdolna sprzataczka?
              Bo nie potrafisz odpowiedziec na moje argumenty?
            • Gość: Dosia Re: Więc trochę wyjaśnień IP: 195.217.253.* 13.07.04, 18:33
              A tak na marginesie, jestes typowym polskim tumanem, ktory ni w zab nie rozumie
              otaczajacej go rzeczywistosci. Rzuca wyswiechtanymi schematami, nie rozumie
              zwiazkow przyczynowo skutkowych.

              Zegnam.
              • legal.alien Re: Więc trochę wyjaśnień 13.07.04, 19:48
                Gość portalu: Dosia napisał(a):

                > A tak na marginesie, jestes typowym polskim tumanem, ktory ni w zab nie
                rozumie
                >
                > otaczajacej go rzeczywistosci. Rzuca wyswiechtanymi schematami, nie rozumie
                > zwiazkow przyczynowo skutkowych.
                >
                > Zegnam.

                Widze, ze twoj tok myslenia to typowy przyklad dialektyki
                z epoki tow. Wieslawa, jak nie wiesz matolku kto to jest to poszukaj w takiej
                madrej ksiazce -Encyklopedia sie nazywa.
                Az dziw, ze jeszcze ktos o takim sposobie myslenia moze jeszcze w Polsce
                funkcjonowac. Przypuszczam obciazenie genetyczne, mamusia bylo kierowniczka
                sklepu miesnego, a ojciec dzialal aktywnie w ORMO.
              • Gość: lenny Re: Więc trochę wyjaśnień IP: *.access.uk.tiscali.com 13.07.04, 19:54
                hahahaaaa...dosia sledze wszystkie twoje wypowiedzi i wnioskuje albo sie z
                hujem na lby pozamienialas albo ostro zajebalas w futryne glowa... no kurwa
                wiekszych bzdur nie mialem okazji czytac.To dosia powodzenia zycze w polsce
                wiesz chyba bede swinia do kwadratu posiedze sobie tutaj jeszcze (anglia) a
                tobie pozwole pracowac i odprowadzac podatki na edukacje moich dzieci , no
                przeciez ktos musi nie, przeciez po to sie ma takich bezmozgow jak
                ty...hahaaaa...a co jak byc krwiopijca to do konca...:))))
                ps1.dzieki za poprawienie humoru...prosze o dalsze komentarze...buahahaaa...
                ps2.zacznij myslec polecam , naprawde nie boli...buahahaaaa
                • legal.alien Re: Więc trochę wyjaśnień 13.07.04, 19:57
                  Jak sie poslucha takich idiotow, to az sie nie chce jechac do kraju na urlop,
                  gdzie zreszt jade jutro, a tym bardziej wracac. Pracowac z kims tak
                  ograniczonym umyslowo i tepym przerastaloby moje mozliwosci. Jesli takl
                  myslacych jest wiecej to czarno widze. ide o zaklad, ze to wielbicielka Leppera.
              • Gość: starycynik Re: Więc trochę wyjaśnień IP: *.ppp.uno.edu 14.07.04, 05:27
                Bedac w panstwowej szkole w Polsce o niczym tak nie marzylem aby panstwo, ktore
                mnie ksztalcilo za darmo wreszcze sie ode mnie odchrzanilo i przestalo
                ksztalcic. Niestety "ksztalcenie" bylo obowiazkowe. To raczej ja powinienem
                zaskazyc panstwo i dostac odszkodowanie za zmarnowane lata w szkole. Kazda moja
                proba wagarow konczyla sie wyszukanymi karami, a gdy mowilem ze ja juz nie chce
                sie nic uczyc to pierwowzor "Dosi" wyglaszal mowe o patriotyzmie. Wiec z tego
                wszystkiego to sam nie wiem czemu to panstwo robi sobie na zlosc. Potem juz
                ksztalcil mnie wujek Sam, tez za darmo ale nigdy mi tego nie wymawial. Czyzby
                byl troche madrzejszy od "panstwa"?
      • ochman Studia 13.07.04, 18:17
        Skonczylem studia za granica placac za nie z wlasnej kieszeni.

        Czy jesli wroce do Polski, to panstwo powinno mi zwrocic kase za
        wykorzystywanie zdobytych podczas studiow umiejetnosci w kraju?
        _____________

        파블 오크만스키
        • Gość: Dosia Re: Studia IP: 195.217.253.* 13.07.04, 18:32
          A dlaczego mialoby to robic? Pracuj gdzie chcesz, masz do tego wolne prawo.
      • Gość: eryk Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.proxy.aol.com 13.07.04, 18:53
        Oczywiscie ze nie.Tak sadza tylko Ci co sie im od przybytku w dupie i glowie
        poprzewracalo
        • Gość: ann Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.speed.planet.nl 13.07.04, 21:49
          poczytalam, wlasnie siedze w kafejce w Holandii, pracuje tu bardzo duzo osob z
          wyzszym wksztalceniem i szczerze mowiac to najbardziej sie oni martwia o byt
          swoich rodzin, a nie o to czy jeszcze sa patriotami; w wiekszosci ich mieszkan
          znajduje sie polska flaga, polskie ksiazki, prawie co wieczor dzwonia do
          Polski, do swoich rodzin i przyjaciol i wierzcie mi - jeden telefon"stary jest
          praca dla ciebie, utrzymasz rodzine" i .... zapomnieliby co to Holandia, wiec
          moze nie tak powinien byc rozpatrywany ten problem?
          • Gość: PIT Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.07.04, 23:28
            To sa aspekty sprawy o ktorych ci ktorzy mieli szczescie pozostac i pracowac w
            Polsce nie maja najmniejszego pojecia.
            Flaki sie skrecaja jak sie czyta niektore wypowiedzi.
            Z tym poziomem wiedzy na temat zdobywania wyksztalcenia i pracy za granica,
            byloby lepiej nie brac udzialu w dyskusjach na tematy, na ktore nie ma sie nic
            do powiedzenia, poza powtarzaniem jakichs glupot.
      • Gość: Instynkt Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.mxs.adsl.euronet.nl 13.07.04, 23:41
        Jak 3 dni nie bedziecie mieli co do ust wlozyc i popijecie sobie wode z
        publicznej toalety na dworcu i nie bedziecie mieli dokad pojsc bo panstwo wam
        nie pomoze, mowie o instytucjach, ktore wyciagaja reke na zachodzie do ludzi,
        ktorzy nie sa pasozytami ale sa zwyczajnie ludzmi i maja prawo byc w dolku...
        to jak se tak popijecie i bez tego jedzenia..., to bedziecie mieli w dupie
        patriotyzm a odezwie sie w was instynkt zwierzecy... instnykt zycia. Przezylam
        to i wierzcie, ze fajnie sie o uczuciach wyzszych teoretyzuje... do czasu... I
        nie zycze najwiekszemu wrogowi...
        • Gość: gosc Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.dsl.pipex.com 13.07.04, 23:58
          nie jest. tam ojczyzna gdzie pieniadze. patriotyzmem sie nie nakarmisz i
          rachunkow nie zaplacisz.popieram sam przez to przeszedlem w polsce i tam mi sie
          nie pali
      • Gość: Reader Dosiu IP: *.mci.co.uk 14.07.04, 11:13
        jesli studia sa bezplatne to dlaczego mialbym za nie zwracac praca na rzecz
        panstwa? Poza tym czy nie bardziej patriotyczne jest (od placenia podatkow)
        zrobienie miejsca pracy tym bardziej potrzebujacym? ;-)

      • Gość: Dosia Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: 195.217.253.* 14.07.04, 11:21
        Poziom tej dyskusji jest zenujacy. Zostalam wyzwana od Ligi Polskich rodzin bo
        smiem twierdzic, ze wyjezdzanie z kraju jest niepatriotyczne. Jednoczesnie nikt
        jakos nie zauwazyl, ze nigdzie nie napisalam, ze komukolwiek zabraniam
        gdziekolwiek jechac!!! Sama mam wielu znajomych ktorzy wyjechali i jakos ich
        nie skreslam z listy znajomych. Zenada. Swiatowi ludzie - Polska emigracja
        zarobkowa :)) Ha, ha. Prymityw w najczystszej postaci. Nie rozumieja w ogole
        slowa pisanego, nie rozumieja co czytaja - analfabetyzm sie to nazywa. Nie
        rozumieja co to dyskusja teoretyczna i ze mozna sie nad czyms zastanowic, cos
        przeanalizowac, bez rzucania wyswiechtanymi tekstami o Lepperze i socjalizmie
        (Boze drogi. Jakim trzeba byc mlotem, zeby z takiej dyskusji wyciagnac wnioski
        o czyjejs milosci do socjalizmu). Rzeczywiscie analfabetow w Polsce nam nie
        trzeba. Wynocha stad, niech zostana ludzie inteligentni, ktorzy potrafia
        analizowac to co sie do nich mowi, ktorzy ROZUMIEJA co czytaja. Ktorym nie
        trzeba piec razy powtarzac zanim pojma co sie do nich mowi.

        Wczoraj rozmawialam z kolezanka o jednym znajomym, ktory jest doktorantem na
        matmie na uniwerku warszawskim - chlopak niesamowicie zdolny. Siedzi w kraju
        choc juz dawno powinien w Stanach za gruba kase. Podziekowal choc pracuje tu za
        marne grosze. Ale to pewnie wg Was jest frajer i taki sam idiota z Ligi
        Polskich Rodzin (i fan Leppera! Boze pomoz!) jak ja. Ba! Na pewno socjalista, a
        jego matka byla kierowniczka miesnego.

        Ludzie - wlaczcie myslenie, starajcie sie rozumiec tekst pisany!

        • Gość: Reader Frajer - nie IP: *.mci.co.uk 14.07.04, 12:00
          ale trudno tu mowic o patriotyzmie. W Stanach byc moze moglby sie lepiej
          rozwijac, otrzymac pieniadze na badania, wykorzystac swoj potencjal. Tu zginie.

          I nie ma to nic wspolnego z patriotyzmem - milosc do ojczyzny moza byc taka sama
          a nawet i wieksza za granica. Praca na rzecz kraju to nie tylko placenie
          podatkow i ZUSu to takze pokazanie w Stanach, Brazlyii czy Chinach, ze Polak
          potrafi, ze jest inteligentny. Milosc do kraju do jego obywateli mozna okazac
          zdobywajac granty we wspomnianych Stanach i sciagajc zdolnych doktorantow
          umozliwiajac im rozwoj. Bo wlasnie matematyka np. jest ta dziedzina gdzie mozna
          do 30tki czy 40tki potem juz nie....

          Niestety sa miejsca gdzie ten rozwoj jest umozliwiany i miejsca gdzie zabija sie
          mlodosc i zdolnosc. Nauka nie ma granic. Bylas w CERN czy instytutach
          amerykanskich? Wiesz ile tam jezykow mozna uslyszec?

          Zdolnosc, inteligencja, potencjal nie maja ojczyzny.
          • Gość: Dosia Re: Frajer - nie IP: 195.217.253.* 14.07.04, 12:22
            Napisales chyba najmadrzejszego posta w tej dyskusji. Miejmy nadzieje, ze
            kiedys w Polsce warunki pracy dla zdolnych ludzi beda porownywalne z tymi
            oferowanymi za granica. Od tych zdolnych ludzi zalezy wyksztalcenie kolejnych
            zdolnych. Mam nadzieje, ze pieniadze przeznaczane na rozwoj nauki i ksztalcenia
            beda coraz wieksze (ja z ta mysla place podatki), zeby nasi naukowcy nie
            musieli nigdzie wyjezdzac. W przeciwnym razie Polska raczej zamieni sie w
            Afganistan...:(
          • Gość: varsovienoise Re: Frajer - nie IP: 217.11.141.* 14.07.04, 12:27
            Bo wlasnie matematyka np. jest ta dziedzina gdzie mozna
            > do 30tki czy 40tki potem juz nie....

            Dlaczego nie? Możesz mi to jakoś wyjaśnić?
            • Gość: Reader No coz... IP: *.mci.co.uk 14.07.04, 13:10
              wiekoszsc przelomowych odkryc, twierdzen i publikacji matematycznych pochodzi od
              matematykow mlodych (lubuje sie w biografiach)
              Choc oczywiscie zdarzaja sie wyjatki :-)
        • Gość: varsovienoise Ludzie! nikt przeciez nie potepia IP: 217.11.141.* 14.07.04, 12:18
          Ludzie, pyskujący uczestnicy tego wątku!
          Nikt przecież nie potępia głodującego bezrobotnego, że wyemigrował z Polski
          żeby nie umrzeć z głodu. Jasna sprawa, że taka osoba ma pełne moralne prawo do
          emigracji, bo Ojczyzna nasza kochana nie ma jej nic do zaoferowania.
          Nikt też nie potępia magistra, który wyemigrował, bo w Polsce otrzymywał pensję
          1000 PLN.
          Rozumiem także naukowca, który wyjechał na zachód, aby móc prowadzić
          jakąkolwiek pracę naukowo-badawczą, bo w naszym kraju w instytutach naukowych
          brak nawet papieru do ksero, a co tu dopiero mówić o środkach potrzebnych do
          pracy naukowo-badawczej.
          Nikt nie zabrania wam wyjeżdżać.
          Wiele krajów europejskich przeżywało takie okresy wzmożonej emigracji.
          Pełno jest Włochów i Portugalczyków we Francji i USA, Greków w USA.

          Jest to strata dla kraju, gdy wyjeżdża ktoś kto kształcił się wiele lat za
          darmo.
          Przypomnijcie sobie szanowni absolwenci ile stypendiów dawały nam uczelnie:
          stypendia socjalne, naukowe, zapomogi losowe.
          Wiem, że to były grosze, ale niektórym z nas dzieki tym pieniądzom udało sie
          przeżyć okres studiów.
          TAK BYM NA TO PATRZYŁĄ: STRATA DLA KRAJU.

          To, że poziom na naszych uczelniach jest taki strasznie niski to tylko wam
          się tak wydaje. Wiadomo, że technologie zmieniają sie bardzo szybko. Uczelnia
          daje podstawy do tego żeby być w stanie zrozumieć te nowe technologie.
          Ja uważam, że Politechnika dała mi mimo wszystko dużo. Dzieki tym studiom
          wyrobiłam w sobie inżynierski sposób myślenia. Dzieki temu jestem w stanie
          zrozumieć funkcjonowanie każdej maszyny, technologii, systemu. Choć oczywiście
          wiele w programie tych studiów bym zmieniła.

          Bez podstaw w moim pojęciu jest mówienie o niemoralności emigracji. Każdy
          emigrant miał swoje racje do emigracji.
          Każdy ma prawo do godnego życia, a w naszej oczyŹnie często godne życie jest
          nie możliwe.
          Inna sprawa, że zauważyłam u Polaków pewną pozostałość z okresu komunizmu
          jeszcze, która polega na tym, że nasi rodacy mają "we krwi" marzenie o
          emigracji. Zachód jawi im sie jako kraina szczęśliwości i nieograniczonego
          dobrobytu gdzie własnego mieszkania można sie dorobić w rok, zarabia się 10
          razy więcej niż wydaje, nawet opiekunka do dziecka moze zarobić w rok na własne
          mieszkanie (przysięgam! słyszałam taką opinię od osoby wykształconej)etc.
          Wielu z nich nawet nie próbuje szukać pracy w Polsce, a tutaj też w wielu
          przypadkach można dobrze żyć. Paradoksalnie, mimo iż zarobki są arytmetycznie
          niższe, można żyć na niewiele niższym (lub takim samym) poziomie co na
          zachodzie.
          Pozdrawiam Wszystkich Emigrantów i Nieemigrantów.
          Bądźcie naszą dumą!
          • Gość: Dosia Re: Ludzie! nikt przeciez nie potepia IP: 195.217.253.* 14.07.04, 12:26
            Dzieki varsovienoise za tego posta.

          • Gość: Reader Jedno ale IP: *.mci.co.uk 14.07.04, 12:48
            nie bardzo moge sie zgodzic z ta strata dla kraju! Czlowiek nie umiera.
            Zmienia miejsce zamieszkania i pracuje dalej. Jesli bedzie to praca naukowa to
            jej publikacje dostepne beda rowniez w Polsce. Jak i wyniki badan (zalezy od
            dziedziny).

            Strate ew. moge rozumiec jako brak bezposredniego dostepu do takiej osoby np.
            uczestnictwo w wykladach czy seminariach itd.

            Strata dla kraju byloby zmuszanie ew. naukowca do pracu w Polsce, do wykladania
            z wlasnych pieniedzy na ksero, przeloty na seminaria czy odczyty itd. Do
            ograniczania takiej osoby, bo inaczej tego nie moge zrozumiec...

            Mit ksztalcenia w Polsce nalezy obalic. Wybitne jednostki nie bazuja na 5
            letnich studiach i materialach sprzed 50 lat. Czy korzystajac z badan innych
            naukowcow z innych krajow obdzieraja innych z ich patriotyzmu?

            Rowniez nalezy obalic mit o emigracji. I cudach tu czekajacych...Na tzw.
            zachodzie czeka praca i placa ZA WYNIKI! Nie za 8 godzin. Wyniki! Oraz ciagle
            doskonalenie...niestety placa zwiazana z wynikami pracy to wciaz niezrozumiale
            zjawisko w Polsce (patrz. gornicy)

            • Gość: varsovienoise Re: Jedno ale IP: 217.11.141.* 14.07.04, 12:56
              A nie jest to przypadkiem tak, że np opracowana na uczelni nowa technologia
              należy do uczelni, czy też instytutu badawczego na którym została opracowana?
              Należy ona chyba do tego kto zapłacił za badania, nie jest tak?
              Więc jeśli polski naukowiec wymyśli coś nowego na zachodnim uniwersytecie, to
              ta nowa myśl i tak należy do zachodniego uniwersytetu, czyli Polska guzik z
              tego będzie miała.
              • Gość: Reader Nie do konca. IP: *.mci.co.uk 14.07.04, 13:16
                Jezeli odkrycia okryte sa patentami to oczywiscie. Tym bardziej, ze w Stanach
                ogrom badan sponsorowanych jest przez firmy prywatne. Jednakze wyniki badan
                publikowane sa i ogolnodostepne (polecam dyskusje z cs137 czy jakos tak na forum
                aktualnosci - on zdaje sie jest emigrantem, naukowce i orientuje sie w szczegolach)

                Nie sadze by w Polsce i tak byl w tym momencie potencjal do wykorzystania
                wynikow badan z genetyki, fizyki czy innych. Nie ma nawet woli do sponsorowania
                badan...Z tego eg. lepszym (bardziej patriotycznym) bedzie patent czy badania
                prowadzone przez Polaka za granica niz brak tych badan i patentu w Polsce.

                Lepszy polski noblista w Zurychu niz pan docent w Walbrzychu :-)))
                • Gość: Dosia Re: Nie do konca. IP: 195.217.253.* 14.07.04, 13:33
                  > Lepszy polski noblista w Zurychu niz pan docent w Walbrzychu :-)))

                  Zaraz zaraz. Dyskusja nie jest o tym, czy patriotyczne jest dalsze ksztalcenie
                  za granica i uczestniczenie w badaniach naukowych, ktore maja sluzyc rozwojowi
                  ludzkosci. To oczywiste, ze lepszy polski noblista w Zurychu niz pan docent w
                  Walbrzychu... Naukowcy to jednak troszke inna grupa ludzi - wyjezdzaja glownie
                  po to, aby sie ksztalcic a nie po to, aby sprzedawac firmom prywatnym na wolnym
                  rynku swoja uksztaltowana juz wiedze. Dyskutujemy o tym, ze teoretycznie
                  ksztalcenie jest juz zakonczone, a czlowiek wyjezdza tylko pracowac, za lepsza
                  kase. To oczywiste, ze przez prace tez sie ksztalcimy i zdobywamy nowe
                  doswiadczenia, ale mam wrazenie, ze nie wszyscy emigranci to przyszle Curie-
                  Sklodowskie...

                  Pytanie, czy naukowiec, ktory (przyjmijmy) ma doskonale warunki rozwoju tutaj
                  (np. matematyk - do tej dziedziny wiedzy nie potrzeba duzych nakladow
                  finansowych), ale za mala kase, powinien wyjezdzac za granice gdyz np. jego
                  terazniejsza wiedza bedzie przydatna tamtejszej uczelni/firmie. Czy to nie jest
                  jednak etycznie niewyrazne?

                  W Polsce nie wszystkie uczelnie kuleja, nie wszystkie badania naukowe leza -
                  spojrzmy na okrycia naszych fizykow chocby. W Polsce znajduje sie np. super
                  nowoczesny akcelerator (jeden z kilku na swiecie) - z tych badan korzystaja
                  instytuty naukowe na calym swiecie. Czy naukowiec, ktory mial mozliwosc
                  prowadzic badania w takim akceleratorze, ma moralne prawo wyjechac i sprzedawac
                  swoja wiedza gdzie indziej, za lepsza kase? Np. zostac wykladowca na obcym
                  uniwersytecie i wykladac to czego nauczyl sie w Polsce?

                  To wszystko jest plynne. Mialam jednak wrazenie, ze dyskusja dotyczy emigracji
                  czysto ZAROBKOWEJ, a nie emigracji naukowo-rozwojowej...
                  • Gość: Reader Budowanie Polski IP: *.mci.co.uk 14.07.04, 14:04
                    Zgodze sie, ze jest to niewyrazne. Stad moje zalozenie, ze nauka nie ma granic.
                    Nie ma narodowosci. Nauki nie powinno zamykac sie w granicach danego panstwa.

                    Nawet ksztalcac sie korzystasz nie tylko z polskich materialow, podrecznikow,
                    ksiazek, publikacji. Korzystasz z wykladow zagranicznych profesorow. Korzystasz
                    ze stypendiow zagranicznych uczelni.

                    Jesli chodzi o nauke to dla mnie naukowcy powinni sie "mieszac".

                    Inaczej jest gdy do nauki miesza sie biznes. Gdy odkrycia sie komercjalizuja.
                    Mozna sprzedac swoje okrycie np. polskiej firmie farmaceutycznej (jesli takowe
                    sa) lub sprzedac je amerykanskiej. I tu doszukiwalbym sie czynnikow
                    patriotycznych...

                    Co zas sie tyczy emigracji zarobkowej: Czy budowa Polski, gdy na dwie postawione
                    cegly Panstwo burzy jedna nie jest niemalze syzyfowa praca? To moze
                    zniechecac...ale czy zabija patriotyzm? Mysle, ze nie mozna tego wyrazac w
                    zlotowkach, dolarach czy funtach. Patriotyzm nosi sie gdzie w sercu. Czy
                    ucieczka od Polskiej rzeczywistosci jest dezercja? W pewnym stopniu tak...
                    Ale jesli ratuje czyjes zycie?

                    Wiele czynnikow sie na to naklada: kultura zycia (marketingowo-reklamowa papka),
                    zmiany globalizacyjne - zmiejszanie znaczenia rzadow a wzrost znaczenia
                    korporacji, powstaje jak ja to nazywam wirtualny humanizm :-)

                    Sprowadzajac to do dwoch rzeczy: patriotyzmu (nawet tu nie zdefiniowanego) i
                    wyjazdu za chlebem traci sie obraz rzeczy i mozna wyciagac pochopne wnioski
                    (wspomniany zamazany obraz)

                    Duzo by pisac... :-)
                    Pozdrawiam
            • Gość: Dosia Re: Jedno ale IP: 195.217.253.* 14.07.04, 13:19
              A co powiesz o lekarzach, specjalistach ksztalconych w klinikach akademickich,
              ktorzy wyjezdzaja leczyc ludzi gdzie indziej? Czy to, ze mieli mozliwosc
              wyksztalcenia sie w Polsce nie powinno ich jakos z Polska wiazac - czyz nie
              powinni oni leczyc polskich pacjentow? Czy nie byloby strata gdyby z Polski
              wyjechal taki np. Religa?
              • Gość: Reader Odpowiem pytaniem IP: *.mci.co.uk 14.07.04, 14:08
                Co jesli Panstwo nie daje mu mozliwosci ratowania zycia? Czy ta "dezercja"
                bylaby usprawiedliwiona? Czy patriotycznym jest siedzenie z zalozonymi rekami
                nad kims kto umiera bo NFZ nie dal pieniedzy na zastawke?

                Patriotyzm dotyczy ludzi - Narodu - nie struktur administracyjnych.

                Reszte we wczesniejszym poscie do Ciebie.
                Pozdrawiam
          • Gość: lucyperek Kwestia podstawowa - umiejętności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.04, 13:57
            > To, że poziom na naszych uczelniach jest taki strasznie niski to tylko wam
            > się tak wydaje. Wiadomo, że technologie zmieniają sie bardzo szybko. Uczelnia
            > daje podstawy do tego żeby być w stanie zrozumieć te nowe technologie.
            > Ja uważam, że Politechnika dała mi mimo wszystko dużo. Dzieki tym studiom
            > wyrobiłam w sobie inżynierski sposób myślenia. Dzieki temu jestem w stanie
            > zrozumieć funkcjonowanie każdej maszyny, technologii, systemu. Choć
            oczywiście wiele w programie tych studiów bym zmieniła.

            Nie, nic nam sie nie wydaje. My wiemy. To, że poziom na naszych uczelniach jest
            niski to nie wmysły, tylko fakty. Nic na to nie poradzę, że przeciętny polski
            magisterek ma trudności z posługiwaniem sie kalkulatorem i to szczególnie ten z
            rewelacyjnej prywatnej uczelenki. Uczelnia nie ma dać podstaw "zrozumienia
            działania każdej maszyny" ! Inżynier to nie rzemieślnik dłubiący świątki
            rzezidełkiem. To twórca technicznych dzieł sztuki !!!! To takie jest
            przeznaczenie inżyniera. Zapytaj swoich kolegów i siebie ile macie
            opatentowanych wynalazków na swoim koncie ? Ile macie konkretnie wymyslonych
            przez was produktów, które zostały wdrożone i sprzedaja się masowo, bądź ile
            macie poważnych opracowań jednostkowych, lecz także wdrożonych ? Bo cała masa
            ludzi, których znam, tak na oko 95% inżynierów nigdy nie opracowała, nie
            uruchomiła i nie wdrożyła niczego. A jak juz coś próbowali to wychodziło z tego
            jedno wielkie gówno. Bo nie każdy może byc Inżynierem, tak jak niewielu zagra
            dobrze Hamleta. Polskie uczelnie produkuja zastepy dosiopodobnych dyletantów
            nawalonych frustracją. Perełek jak te chłopaki z Poznania od ICU jest żałosny
            promil. I ja wolę aby wyjechali i tam nabrali szlifu. Będą z nich fantastyczni
            konstruktorzy. A jak w Polsce wystrzelamy elpeery, szamboobrony, czerwone
            ścierwa i resztę popapraństwa, nastana rządy liberalne. Jest cień nadziei na
            powolny powrót normalności. I wtedy takie Poznaniaki i im podobni chętnie tu
            przyjadą. I prosze mi przestać pier...ć o patriotyzmie.

            Na pohybel władzy ludowej !
            • Gość: Dosia Re: Kwestia podstawowa - umiejętności IP: 195.217.253.* 14.07.04, 14:19
              O matko. Jaki Ty jestes glupi!
            • Gość: Bolek Re: Kwestia podstawowa - umiejętności IP: *.client.comcast.net 15.07.04, 03:42
              Dwa lata temu skończyłem politechnikę. Przez pół roku bezskutecznie
              poszukiwałem pracy. I przyznaję stchórzyłem, miałem już dość chodzenia po tych
              wszystkich jeszcz istniejących firmach i pośredniakach i ciągle udzielanej
              odpowiedzi "Przykro nam ale w tej chwili nie mamy żadnych stanowisk pracy,
              wkrótce się do pana odezwiemy". Kupiłem bilet i wyleciałem do USA. Ciągle na
              uwadze mając teksty o słabym przygotowaniu naszych absolwentów. I cóż na
              miejscu okazało się, że wcale tak nie jest. Po tygodniu znalazłem pracę na
              stanowisku inżyniera w Instytucie Technologi. Okazało się, że te wszystkie
              wkładane nam na studiach brednie na coś się przydają, i napewno ich natłok
              pozwala nam na szybsze uczenie się nowego materiału. A jeśli chodzi o stronę
              praktyczną to wystarczy cały czas mieć głowę na karku, a da się rozwiązać każdy
              problem.
              Oczywiście to, że obecnie dorze zarabiam i mam fajną pracę nie gwarantuje
              dobrego samopoczucia. Ciągle przewija się obraz rodziny, przyjaciół i
              wszystkiego tego co się zostawiło w kraju. I w sumie cały czas planuję powrót,
              przeszukując oferty pracy.
              Można to nazwać zdradą, a może mniejszym złem ?
              • Gość: lucyperek Re: Kwestia podstawowa - umiejętności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 13:18
                > Kupiłem bilet i wyleciałem do USA. Ciągle na
                > uwadze mając teksty o słabym przygotowaniu naszych absolwentów. I cóż na
                > miejscu okazało się, że wcale tak nie jest. Po tygodniu znalazłem pracę na
                > stanowisku inżyniera w Instytucie Technologi. Okazało się, że te wszystkie
                > wkładane nam na studiach brednie na coś się przydają, i napewno ich natłok
                > pozwala nam na szybsze uczenie się nowego materiału. A jeśli chodzi o stronę
                > praktyczną to wystarczy cały czas mieć głowę na karku, a da się rozwiązać >
                każdy problem.

                Bolku, jeśli znalazłeś tam pracę to znaczy ,że umiałeś sie dobrze zaprezentowac
                i sprzedać. A więc nie jestes z grupy motłochowej tylko bardziej tej
                perełkowej. To co piszesz o głowie na karku jest jedynie potwierdzeniem tego co
                powiedziałem poprzednio. Ty po prostu masz dobre przygotowanie i duże
                umiejętności, a tam masz szansę je zwielokrotnić. Jak w Polsce polepszy sie
                klimat to wrócisz tu na pewno, bo to może być całkiem fajny kraj i wtedy
                zaprocentuje Twoje doświadczenie nabyte w USA. Więc nie pisz o zdradach czy
                mniejszym źle, bo ja wolę byś tam używał mózgu niż tutaj kopał kartofle. Nawet
                jeśli nie wrócisz to inni tam zobaczą, że Polacy potrafia być inteligentni, a
                to ma szanse zmienić stereotyp polaczka-debila.
                pozdrawiam
                • Gość: Dosia Re: Kwestia podstawowa - umiejętności IP: 195.217.253.* 15.07.04, 13:31
                  > Jak w Polsce polepszy sie
                  > klimat to wrócisz tu na pewno

                  Jasne. Samo sie polepszy...

                  Ewentualnie ktos to zrobi za nas (czytaj: Ci, ktorzy mimo marnych pensji
                  zostali). A emigrancja wroci z kagankiem oswiaty na gotowe.

                  Ewentualnie czekam na dalsze sposoby poprawy klimatu - lucyperku.
                  • Gość: lucyperek Tak pensjonarko : KLIMAT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 13:57
                    To taka przenośnia oznaczająca całokształt sfery stosunków w państwie wokół
                    okreslonego tematu. A wiec ta sfera stosunków czyli np. sposób traktowania nas
                    przedsiebiorców, podatki, egzekwowanie prawa itp. tworzy KLIMAT, który albo
                    sprzyja, albo zabija. Klimat tenże tworzą wybrane demokratycznie władze oraz w
                    dużej części społeczeństwo. Wracam więc do pytania o wybory.

                    A podobno to mężczyźni myślą narządem..
                    • Gość: Dosia Re: Tak pensjonarko : KLIMAT IP: 195.217.253.* 15.07.04, 15:59
                      > Wracam więc do pytania o wybory.

                      No to sprawa przesadzona. Klimatu nie bedzie, bo tu w kraju pozostaja tylko
                      cwoki glosujace na Leppera.
            • Gość: varsovienoise odp IP: 217.11.141.* 15.07.04, 09:11
              Nie masz racji.
              Skończyłam studia inżynierskie we Francji (stypendium na ostatnim roku) na
              jednej z najlepszych francuskich uczelni tego typu i moje przygotowanie
              merytoryczne okazało się całkiem niezłe.
              Zapewniam Cię, że 95% inżynierów francuskich także nie ma na swoim koncie
              żadnych patentów, czy technicznych "dzieł sztuki". Idą do pracy do firmy
              handlowej gdzie są inżynierami sprzedaży, czy pracują w biurze projektowym co
              nie jest wbrew pozorom takim twórczym zajęciem, w większości przypadków. Mogą
              także iść do pracy do fabryki. Ogłupiające zajęcie zwłaszcza w dużym koncernie,
              bo tam technologia i know-how to sztampa, która ma być taka sama we wszystkich
              fabrykach należących do grupy.
              W sumie pewnie nie więcej jak ok. 10% inżynierów po studiach ma wogóle
              możliwość bycia kreatywnym. Dotyczy to tych pracujących w działach
              research&development. Większość z nich to doktorzy.
              • Gość: lucyperek Re: odp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 13:27
                Alez Misiek, ja tylko rozprawiam się z gomułkowsko-gierkowskim pogladem jakimże
                to skarbem jest polskie wykształcenie, które przewyższając wszystko na świecie
                powinno być podstawą zakazu wyjazdów, nakazu pracy itd. itp.. Ja tylko piszę,
                że to pic i g..o prawda. Bo jesli mówimy O WYKSZTAŁCENIU np. inżynierskim to
                jedyne co jest w nim cenne to KREATYWNOŚĆ i umiejetnośc tworzenia. TWORZENIA.
                Jeśli we Francji jest jak piszesz to nie dziwię się, że francuskiej elektroniki
                praktycznie nigdzie nie widzę. W tej chwili kreatywni sa Usacze, Chińczycy,
                Japońce i jeszcze paru innych. I dlatego to oni będa wkrótce rządzić. Europa
                może się dalej zsuwać po równi żądań socjalnych, będzie tylko gorzej.
      • Gość: Anitka Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.u.mcnet.pl 14.07.04, 13:50
        ja uwazam ze tak. gdyby kazdy w pogoni za zasrana kasa wyjezdzal ,jak ten szczur
        z tonacego okretu to w zyciu sie nie rozwiniemy, moze mowie tak bo mam prace,
        ale z polskim bezrobociem nie jest az tak zle jak sie mowi. pewnie z polowa
        trych ktorzy biora zasilki pracyuje gdzies na czarno, who cares. zero szacunku
        dla tych co nabijaja kabze innym krajom.
        • Gość: lucyperek A na kogo głosowałaś w wyborach do sejmu ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.04, 14:02
          • Gość: Dosia Re: A na kogo głosowałaś w wyborach do sejmu ? IP: 195.217.253.* 14.07.04, 14:21
            Jak to na kogo? Na Leppera, LPRa i innych czerwono-socjalistycznych...

            Przestanze pisac juz w tym watku lucysrerku, bo niedobrze sie robi. Zjezdzaj z
            tego kraju pacanie. Im mniej takich jak Ty - bezmozgich, klapiacych frazesami,
            niedouczonych kretynow, tym lepiej.
            • Gość: patriota inaczej Przepraszamy Cie Dosiu IP: *.unknown.be.uu.net 14.07.04, 17:38
              przepraszamy, my zlodzieje, ktorzy okradli Ojczyzne (a co to jest Ojczyzna ?
              wiesz to chociaz ?). My, zlodzieje, jeszcze wrocimy i oddamy swoje tym
              wszystkim madrym ktorzy ... zaraz to rozkradna. My, zlodzieje, wrocimy ze
              znajomoscia know-how, jezykow i technologii ale dla Ciebie bedziemy pariasami i
              zlodziejami. My zlodzieje, stojacy w kolejkach pod ambasadami, zeby glosowac,
              wrocimy, zeby sie przekonac, ze w Polsce nikt nie bierze wyborow serio.
              Wrocimy, zeby ktos nas napadl, a kiedy sie obronimy - pojdziemy do pierdla za
              zrobienie krzywdy zlodziejowi. W koncu prawdziwy Polak-patriota musi siedziec w
              Polsce, chocby mial z glodu zdychac.
              • Gość: Dosia Re: Przepraszamy Cie Dosiu IP: *.malnet.pl 14.07.04, 19:24
                I jak zwykle wykazales sie niezrozumieniem slowa pisanego.

                Czy ja gdziekolwiek napisalam, ze nie wolno wyjezdzac? Ze nie moze wyjechac
                bezrobotny? Czlowiek, ktory nie ma pracy? Ktory nie moze sie rozwijac tutaj w
                kraju? Prosze wskaz mi chociaz jedna taka moja wypowiedz!

                Poza tym nie unos sie tak. Jak czytam Twoja wypowiedz o "Was" - biednych
                emigrantach, ktorzy przywioza nam swiatlo i kaganek oswiaty, a my - chamy to
                rozkradniemy, to mi sie lza w oku kreci. Od nagromadzenia bzdur w Twoim tekscie!

                Bo - MY, czyli Ci "co zostali" to wiocha. Nam sloma z butow wystaje. My sie nie
                ksztalcimy, nie uczymy, nie pracujemy. Do wyborow nie chodzimy, a jak juz
                chodzimy to glosujemy na Leppera (no ja np. jestem sztandarowym tego
                przykladem), nie znamy jezykow, technologii, jestesmy zlodziejami czyhajacymi
                na Wasza wiedze, know-how, wasze jezyki, technologie, ktore nam kiedys
                przywieziecie. My Was - jedynie prawych obywateli - wsadzimy do pierdla. My,
                prawdziwi Polacy-patrioci jestesmy nierobami. Wy wiecie co to praca i
                wyksztalcenie.

                To ja przepraszam za wszystkie cierpkie slowa. Kocham Was kochani emigranci.
                Oddaje sie w Wasze spracowane, madre rece. Ratujcie nas, tylko w Was sila,
                tylko Wy uratujecie nasz kraj. Przywiezcie nam wreszcie ten know-how, do
                cholery.
            • Gość: lucyperk Wyjątek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 13:43
              > Jak to na kogo? Na Leppera, LPRa i innych czerwono-socjalistycznych...
              >
              > Przestanze pisac juz w tym watku lucysrerku, bo niedobrze sie robi. Zjezdzaj
              z
              > tego kraju pacanie. Im mniej takich jak Ty - bezmozgich, klapiacych
              frazesami,
              > niedouczonych kretynow, tym lepiej.


              W zasadzie nie podejmuję dyskusji z mierzwą biologiczną bo mi brak czasu i
              ochoty na zniżanie sie do klozetu. Teraz jednak uczynię mały wyjątek zapieczona
              dziewuszko. Czynisz błąd maleńka nazywając bezmózgim pacanem kogoś, o kim nie
              wiesz nic, jeno tyle że kpi z twoich poglądów niedorozwiniętej pensjonarki. A
              że właśnie ja wolę fakty od frazesów, kilka poniżej :

              1. Czy jestem "bezmózgim, niedouczonym kretynem" ocenia rynek, który kupuje
              moją produkcję (elektronika wysokiej klasy). W tematach, które wdrażam sam w
              swojej własnej fimie mam ok. 20 patentów. I to działa.

              2. Nie zamierzam spadac z tego kraju, bo widze tu szanse dla siebie, choc jak
              nastapi kolejna dyktatura ciemniaków to rozważę "spadanie pacana". Ale nie
              odmawiam innym prawa do normalnego życia i ich nie potępiam zwąc "zdrajcami" .

              3. Pytanie o wybory było jak najbardziej zasadne, albowiem jak sobie pościelesz
              tak sie wyśpisz. Jesli nie dostrzegasz cipciuniu tej prostej prawdy to uważaj,
              żeby cię tramwaj nie przejechał.
              • Gość: Dosia Re: Wyjątek IP: 195.217.253.* 15.07.04, 16:08
                > dziewuszko. Czynisz błąd maleńka nazywając bezmózgim pacanem kogoś, o kim nie
                > wiesz nic, jeno tyle że kpi z twoich poglądów niedorozwiniętej pensjonarki.

                Czynisz blad lucysrerku nazywajac niedorozwinieta pensjonarka, idiotka,
                ciupciunia kogos, o kim nie wiesz nic, jeno tyle, ze kpi z Twoich pogladow
                niepotrafiacego odroznic skutki od przyczyn, wymachujacego wyswiechtanymi
                haslami o jakim klimacie lucysrerka.

                > 1. Czy jestem "bezmózgim, niedouczonym kretynem" ocenia rynek, który kupuje
                > moją produkcję (elektronika wysokiej klasy). W tematach, które wdrażam sam w
                > swojej własnej fimie mam ok. 20 patentów. I to działa.

                Czy jestem ciupciunia, niedorozwinieta pensjonarka i idiotka ocenia rynek,
                ktory kupuje... no wlasnie. Nie wiesz nic o mnie, o moim zawodzie, o mojej
                pracy, o moim wyksztalceniu i umiejetnosciach. A ja w przeciwienstwie do Ciebie
                nie musze poprawiac sobie humoru na forum piszac ile patentow posiadam w swojej
                firmie.


                > 2. Nie zamierzam spadac z tego kraju, bo widze tu szanse dla siebie, choc jak
                > nastapi kolejna dyktatura ciemniaków to rozważę "spadanie pacana". Ale nie
                > odmawiam innym prawa do normalnego życia i ich nie potępiam zwąc "zdrajcami" .

                Ja tez siedze w tym kraju - z roznych powodow. Jak nastapi dyktatura
                ciemniakow, no coz... zobaczymy pozyjemy.
                Nie odmawiam innym prawa do normalnego zycia i nie potepiam zwac "zdrajcami".
                Jezeli Ty twierdzisz, ze tak robie to jest to kolejny dowod, ze NIE UMIESZ
                CZYTAC i WYCIAGAC WNIOSKOW. Pewnie sobie nawet nie zadajesz trudu, zeby
                doczytac cokolwiek do konca. Prosze wskazac mi paluchem drogi lucysrerku, gdzie
                ja kogokolwiek potepiam.


                > 3. Pytanie o wybory było jak najbardziej zasadne, albowiem jak sobie
                pościelesz
                >
                > tak sie wyśpisz. Jesli nie dostrzegasz cipciuniu tej prostej prawdy to
                uważaj,
                > żeby cię tramwaj nie przejechał.


                A czy ja cos mowilam o wyborach lucysrerku? Czy w ktorym momencie napisalam, ze
                wybory nie sa wazne? Chyba sobie za duzo dopowiadasz w swojej madrej
                opatentowanej lepetynce.
      • Gość: guest211 Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.eng.usf.edu 14.07.04, 17:21
        Pracuje obecnie jako student w laboratorium w USA
        Cena, za jaka wyrzekam sie "patriotyzmu" to 2000$/miesiac.
        W Polsce moge liczys na wolontariat, a tu podrozuje, zwiedzam i ucze sie
        jezyka. Rachunek jest dosc prosty...
        • Gość: gosc USA Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.hrl.com 14.07.04, 17:59
          Polska jest moja Ojczyzna, Stany sa moim krajem( 14lat), dla mnie patriotyzm wiaze sie bardziej z ludzmi niz miejscem,przez to coraz mniej ,niestety lubie Polakow jako
          grupe spoleczna , chociaz kocham ich osobno, natomiast lubie Amerykanow jako narod, generalnie maja ten sam pakiet moralny jak ja , pracowitosc ,uczciwosc ,
          rzetelnosc i swietna organizacje, tu mowie ze czarne to czarne , biale to biale w Polsce kiedys bylo z tym roznie. Brakuje im tylko tego polskiego
          romantyzmu,wiekszego szalenstwa . Moj patriotyzm z Polska to moja pomoc finansowa dla dwoch domow dziecka w Polsce gdzie posylam pieniadze cztery razy w
          roku, okolo 750 dol.( pomagam rowniez w Gwatemali , tam 20 dolarow wystarczy na miesiac nauki dziecka). Studiowalem w Polsce i w Stanach, ale tu pracuje i
          place podatki , okolo 15 tys rocznie. Tak naprawde to nie wiem czy jestem polskim patriota
      • Gość: BELIAL Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.04, 18:49
        Patriotyzm,miłość do ojczyzny.Określenia te w TYM kraju są wytartymi sloganami
        wywiłującymi usmiech politowania.Jakie wzorce ma mlodzież w tym zakresie?
        Polityków,parlamentarzystów,ministrów,Koscioła katolickiego czy biznesmenów?
        Ten kraj miłuja ci którzy mają napchane konta w bankach szwajcarskich i siedzą
        przy korytach.Mam syna,syn ma 26 lat.Do końa czerwca pracował w Stoczni
        Gdańskiej /Kolebce Solidarności/Zarabiał jako spawacz od 850 do 1100 zł płatne
        w ratach.Za pokój płacił 400 zl a za resztę żył jak Wieczerzak w PZU.Syn
        załatwił sobie prace w Irlandii.Poprosił o urlop bezpłatny. Wała. Napisał
        podanie o rozwiązanie umowy w trybie natychmiastowym /termin wyjazdu/ Wała.Nie
        pomogł prosby u panów obrońców robotników.Odpowiedż była prosta.Chcesz
        odejść,musisz porzucić pracę i dostaniesz "wilczy" bilet.I tak zrobił.Dzisiaj
        pracuje w Irlandii.Jego patriotycznych słów i wyrazów miłości do tego kraju
        przytaczał nie będę,forum publiczne,nie wypada.Wiem,że takich młodych ludzi są
        setki tysięcy.Jak mają być patriotami i kochać ojczyznę skoro ona ma ich w
        dupie-/przepraszam za wyrażenie/.Syn do kraju nie wróci.
        • Gość: Historyk Patriotyzm to jak sie wali panstwo Polske w rogi IP: *.web.thalamus.se 14.07.04, 19:06
          Piepszeni nacjonaliści pracujcie uczciwie a nie zawracajcie dupy tym swoim
          patriotyzmem.
      • chaladia Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? 14.07.04, 22:35
        "Za komuny" pracowałem za granica na polskich budowach, albo wynajęty do
        zachodniej firmy przez polskiego pośrednika. Kraj był zadowolony, bo z 5000
        USD, jakie za mnie dostawał, płacił mi 600, niewiele wydawał na zapewnienie mi
        w miarę godziwych warunków bytowania (często koszty te przejmował partner
        zachodni) i ja byłem zadowolony, bo gdy ja jako inżynier zarabiałem 600 USD,
        moja Mama jako profesor zwyczajny PAN miała coś około 30 USD...
        Myślę, że to było patriotyczne działanie - bo Polsce brakowało dewiz. A
        zupełnie inna sprawa, że expatriaci się nie umartwiali i było to całkiem fajne
        życie.

        Dziś nasi politycy twierdzą, że największym problemem RP3 jest bezrobocie i
        nadmiar rąk do pracy. Myślę więc, że wyjazd z Polski, a co za tym idzie
        odciążenie "nawisu bezrobocia", ponadto z konieczności rezygnacja z obciążania
        upadającej polskiej służby zdrowia, komunikacji publicznej, zakorkowanych dróg
        i ulic itd itp - to też jest czyn ze wszechmiar patriotyczny.
      • paskudalska Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? 15.07.04, 03:05
        Nie!!!Praca za granica jest tylko sposobem na zarobienie pieniedzy , ktore sa
        nam niezbedne do zycia a w Polsce czesto nie mamy mozliwosci ich zarobienia.Ale
        co chcialam przede wszystkim podkreslic to to , ze patriotyzm jest w nas , w
        srodku.Nie waze gdzie jestesmy i gdzie pracujemy, wazne jaki mamy stosunek do
        naszego kraju.To nie to czy placisz podatki za granica czy w Polsce swiadczy o
        Twoim patriotyzmie, tylko to jakim patriota jestes w srodku, jakie masz
        podejscie do swojego kraju.Mimo, iz pracuje za granica uwazam , ze jestem
        wielkim patriota bo kraj , w ktorym pracuje jest dla mnie tylko miejscem pracy,
        tymczasowym przystankiem. Natomiast myslami jestem ciagle w moim kraju i mam
        nadzieje, ze bede tam mogla spedzic wieksza czesc mojego zycia.Podsumowujac:
        uwazam , ze praca za granica nie jest niepatriotyczna, to tylko praca a
        patriotyzm polega na zupelnie czyms innym.
        • ciupazka Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? 15.07.04, 07:45
          Patriotyzm to gotowość poświęcenia
          się dla Ojczyzny, zwłaszcza w ciężkich dla niej chwilach. Kazdy, kto ten
          cel ma na uwadze w kraju i za granicą i godnie ją reprezentuje jest
          patriotą. Wszelka działalność człowieka, zmierzająca do wytworzenia
          określonych dóbr materialnych, kulturalnych, nie tylko dla siebie, ale i
          dla kraju, a także wykonywanie zawodu, nie ważne, czy w kraju czy za
          granicą, jest dowodem poatriotyzmu. A CZY PATRIOTĄ JEST TEN, KTÓRY TEGO
          NIE ROZUMIE?

          Telo.Pozdr.
          • Gość: Dosia Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: 195.217.253.* 15.07.04, 12:07
            Jezeli pracujac, gdziekolwiek, choc troche myslisz o swoim kraju i pracujesz z
            mysla, aby temu krajowi cos ofiarowac (w postaci podatkow, know-howu, reklamy,
            czy chocby dobrego slowa (!)) to jestes patriota. Ale wirtualna milosc na
            odleglosc, ktora poprzestaje na deklaracjach, to nie jest patriotyzm w moim
            rozumieniu. Kazdy z nas powinien cos krajowi ofiarowac - jaka to bedzie ofiara
            zalezy w gruncie rzeczy od nas samych. Dla jednego darowizna na rzecz polskiego
            domu dziecka wystarczy, aby poczuc sie patriota, inni musza za kraj zginac, aby
            patriota sie poczuc. Ale emigracja zarobkowa pt. moja noga nigdy wiecej w tym
            kraju nie postanie - to nie jest patriotyzm, bez wzgledu na to ile doktoratow
            za granica zrobimy.

            Jezeli wyjezdzasz, bo, choc w Polsce MASZ mozliwosc rozwoju, chcesz zarobic
            wiecej kasy i mowiesz "mam w dupie ten kraj" patriota nie jestes. Tak samo nie
            jestes patriota, jezeli pracujac w kraju dzialasz na jego szkode - nie placisz
            podatkow, zle sie o nim wypowiadasz (anty-reklama), jezeli kradniesz, jezeli
            nie glosujesz.

            Ja sie tutaj rozwijam i tu zostaje. Mam prace, choc moglabym zarabiac wiecej za
            granica. Inny w mojej sytuacji powiedzialby - mam to w dupie, z taka pensja nie
            stac mnie na wakacje na Hawajach, wyjezdzam. I mialby pretensje do kraju, ze mu
            takich mozliwosci nie zapewnia. Wszystko jest wiec tak naprawde wzgledne.
            • Gość: giles Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: 62.154.238.* 21.07.04, 13:48
              krotko mowiac zdrowo chrzanisz! mieszasz ze soba sfery zycia,ktore - poza
              nielicznymi wyjatkami - nie maja ze soba nic wspolnego. rozpatrywanie emigracji
              zarobkowej w kategoriach patriotyzmu jest nieporozumieniem. oprocz tzw.
              obowiazku wobec ojczyzny istnieja rowniez inne obowiazki - np. zapewnienia
              rodzinie bytu, niezaprzepaszczenia talentu. ´- czy w twoim mniemaniu sklodowska-
              curie byla "zdrajczynia"? totalitarnym reliktem" w twoich wywodach jest
              niewatpliwie zalozenie, ze czlowiek jest "wlasnoscia" panstwa, w ktorym sie
              urodzil i wychowal i ze temu panstwu jest cos winien.
      • Gość: Arti Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: *.udn.pl 27.07.04, 23:24
        można miećtakie wrażenie, jeśli studiowało się systemem dziennym na uczelni
        państwowej, czyli za darmo państwo dało Ci kapitał wiedzy. Ale jak ktoś płacił
        za prawo zdawania egzaminów, to niech nikogo nie interesuje gdzie pracuje, co
        robi, i dlaczego tylko nalewa piwo po "ciężkich" studiach :)))
      • Gość: ruda Re: Czy praca za granicą jest niepatriotyczna? IP: 62.148.79.* 28.07.04, 10:56
        jeśli wyjeżdżasz za granicę, starasz się tam asymilować, do swojego pochodzenia
        się nie przyznajesz albo się go wstydzisz, o swoim kraju mówisz źle lub w
        ogóle, swoich dzieci nie uczysz ojczystego języka, historii, kultury, i
        absolutnie wykluczasz powrotu - jest to postawa niepatriotyczna

        jeśli wyjeżdżasz za granicę, zachowujesz swoją tożsamość i się do niej
        publicznie przyznajesz, masz świadomość "bycia ambasadorem swojego kraju" w
        każdej sytuacji, zwracasz uwagę też na ekonomiczne aspekty "pomocy krajowi"
        (pomoc rodzinie w kraju, organizacjom dobroczynnym, kupowanie produktów stamtąd
        importowanych, spędzanie tam urlopów), swoje dzieci wychowujesz tak, żeby
        dzieliły z tobą twojej tożsamości, aktywnie rozpatrujesz możliwości powrotu -
        jest to postawa patriotyczna

        i, jak to w życiu, jest też wiele "pośrednich" postaw, w końcu patriotyzm, jak
        inne cechy, miewa różne natężenie

        pozdrawiam
        ruda
        (która nie mieszka "u siebie", ale też nie w bogatym zachodnim kraju, i uważa
        się za patriotę)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka