Gość: Daniel
IP: *.radom.sdi.tpnet.pl
29.03.02, 22:24
Witam,
Chcialbym poruszyc pewna kwestie, a mianowicie:
Od kilku miesiecy jestem zatrudniony w firmie panstwowej w Warszawie
(oczywiscie jako poczatkujacy zarabiam "psie" grosze). W naszej komorce (3
osoby) mamy bardzo duzo pracy wiec kierownictwo przedelegowuje do nas nowe
panie (w danym momencie przedelegowana jest tylko jedna osoba - jak ona
choruje to przedelegowuja nam inna) ktore maja nam niby pomoc. Tylko ze one
przyzwyczajone do nic nierobienia w ogole nam nie pomagaja - wykonuja 1/4 tego
co my robimy, zostawiaja prace na nastepny dzien (my musimy jednak za nie
wykonywac prace bo goni nas 24-godzinny termin wykonania tejze pracy), a dzis
nawet jedna taka wyszla o 13:00 do domu bo sa swieta, uscisle ze nasza trojka
zostala w firmie do samego konca oczywiscie dokanczajac jej prace (ilosc zadan
dzielimy sobie sami). Poza tym osobe taka musimy szkolic sami co zabiera nam
dosyc duzo czasu. Pani owa sobie siedzi i marudzi ze jak to ona sie nie
zmeczyla podczas gdy my 8 godzine z rzedu pracujemy non stop przy komputerze
niekiedy tylko popijajac herbatke - czerwone podkrazone oczy to normalka
(oczywiscie firma nie chce nam kupic okularow ochronnych podczas gdy owa
panienka ma).
Jestem bardzo zadowolony ze swojej pracy ale czy moge a nawet powinienem
wykorzystac taka sytuacje do przedlozenia prosby o podwyzke (zaznaczam ze
dziewczyna ktora pracuje obok mnie i wykonuje doslownie ta sama prace zarabia
ode mnie 50% wiecej). Bardzo denerwuje mnie taka niesprawiedliwosc.
Czy moze probowal juz ktos walczyc z taka sytuacja?
P.S. Nie chce osadzac tych pan - staram sie oddzielac problem od osoby - ale po
prostu firma powinna przysylac nam ludzi z innych wydzialow bardziej
kompetentnych o ile takich maja.
Pozdrawiam Daniel