Gość: igrek
IP: *.acn.pl / 10.128.135.*
07.04.02, 19:36
Dawno, dawno temu postanowilem sobie, i do dzis tego przestrzegam, ze bede
pracowal 8 godzin dziennie (zadnego workoholizmu, weekendy wolne) ale NETTO;
kazda czynnosc BEZPOSREDNIO nie zwiazana z praca powoduje wstrzymanie zegara,
np. sluzbowo przegladam ekonomiczny i prawny dodatek do "Rzeczpospolitej", ale
jesli zerkne na publicystyke, czy sport to czas STOP!; analiza wykazala ze
lacznie jest to ok. 2 godzin dodatkowo dziennie, a poniewaz unikam korkow i
zjawiam sie po porannym szczycie, a nastepnie spedzam 10 godzin w pracy, wiec
juz po Dobranocce jestem w domu z powrotem (wtedy tez luzniej na ulicach).
Mam wtedy zalatwione: prywatne rachunki i bank; telefony do urzedow, serwisow;
wytypowane oferty wakacyjne czy zakupowe; kilka maili i telefonow towarzyskich,
kilka lektur. Jednoczesnie w pozostalym czasie pracy jestem pewnie
efektywniejszy, dzieki relaksowym przerywnikom. Posilek spozywam przy biurku
rownolegle do innych czynnosci (dodajcie sobie godzinke jesli jecie sniadanie,
lunch i podwieczorek w jakims bufecie).
Sprobujcie to sobie sami policzyc w waszym przypadku.