Gość: ewa IP: *.devs.futuro.pl 12.10.04, 21:19 mam 26 lat, świetnie płatną pracę, zero czasu dla siebie...nie chce mi się już żyć... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mturkowski Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć 13.10.04, 09:02 "życie zaczyna się po czterdziestce,.... ...zacina po setce" rada: poczekaj cierpliwie na emeryture, bedziesz miala czas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacek Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.wurnet.nl / *.wur.nl 13.10.04, 18:18 Hej Ewa, napisz do mnie, ja mialem podobne doswiadczenia, ale teraz jest juz lepiej.. moze bede Ci mogl jakos pomoc? Pozdrawiam! jacek_nl@o2.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Viljar Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.internetdsl.tpnet.pl / 213.77.7.* 13.10.04, 19:32 Jak masz za dużo, to podziel się ze mną. Ja wiem, co z nimi zrobić. A poważnie - nie jesteś pierwszym znanym mi przypadkiem, kiedy młody człowiek robi karierę, pieniądze i ma wszystko oprócz szczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.devs.futuro.pl 14.10.04, 20:34 kolejny dzień terroru...ze stoickim spokojem dziś się prawie zwolniłam z pracy, po kolejnej obrywce za "nic nie robienie" - mam 206% planu, Ci co pracują w prywatnej firmie będą wiedzieć, co to znaczy - co wy na to? bo 2 dni nic nie sprzedałam...hahahaha ( śmiech ironiczny z mojej strony ;-) )...cóż, my CYFRY nie mamy prawa mieć złego humoru, nawet gorączki z przeziębienia, a o jesiennej depresji to nawe nie wspomnę, ehhh....a o tej emeryturze to nawet pomyślę...na razie ubezpieczyłam się na niezłą kasę, na to mnie stać o ironio, bo czuję że już niedługo tak pociągnę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kostucha Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: 217.153.152.* 15.10.04, 14:30 Pamietaj, ze w umowie ubezpieczeniowej jest klauzula wylaczajaca wyplate w sytuacji min samobojstwa. Musisz sie wiec starac zeby uznali to za wypadek. Chyba, ze serducho Ci stanie z przemeczenia. Pozdrawiam depresujnie zarobionych. Odpowiedz Link Zgłoś
szczurkova Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć 15.10.04, 16:30 Hmm ja tak miałam - ale się - podobno wypaliłam - a teraz to inercja - z zegarkiem w ręku czekam na 18.00 i nachhausegejen :) modlę się o to by mnie wywalili, ale sama nie mam odwagi odejść (choć ze dwa razy już rzucałam wypowiedzeniem), zbyt przyzwyczaiłam się do dutków. Oj psia dola wyrobnika w cudzej pseudoartmanufakturze. Pewnie jak bym się znalazła na oucie to bym miała więcej zapału do działania i życia a tak, między niebem a piekłem wiecznie zawieszona, tak kajś po środecu z nudów cicho skonam :) telko czy wartało takoj zycie przejść? Odpowiedz Link Zgłoś
pawelb78 Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć 15.10.04, 18:22 > Pamietaj, ze w umowie ubezpieczeniowej jest klauzula wylaczajaca wyplate w > sytuacji min samobojstwa. Taka klauzula jest prawnie dopuszczalna jedynie w ciągu dwóch pierwszych lat od dnia zawarcia umowy ubezpieczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.devs.futuro.pl 15.10.04, 19:51 ja generalnie już mam problemy z ciśnieniem...nawala mi wzrok, czasem paraliżuje źrenice jak się zdenerwuję ponad przyjętą normę super,nie? więc może polegnę naturalnie,hahahaha, a poza tym nowości...zabrano mi auto za karę (czytaj 206 % planu w połowie miesiąca to MAŁO ) wzięłam taksówkę i objeździłam całe miasto...tak wkółko...bo pięne jest nocą...no stać mnie przecież...jutro taxi też zrobię zakupy, pojadę do fryzjera i wieczorem zasiądę do pracy....śmiać się czy płakać? ;-) chyba ze złości zajdę sobie w ciążę...hahahahaha...to by ich wmurowało....L4, macieżyński,wychowawczy...a ja ciągle na stanie, ciągle mi muszą płacić...co wy na to? ktoś ma lepszy pomysł na odpoczynek w firmie, gdzie nawet nie chcą ci dać prawnie przepisanego urlopu na żądanie?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dillmah Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.acn.waw.pl 15.10.04, 23:51 ...szczerze...nie mozesz tak pracowac...bo pieniadze zarabia sie po to zeby bylo w zyciu ciekawie...po to,zeby dobrze zjesc, dobrze odpoczac, sensownie sie ubrac i zobaczyc kawalek swiata...(dostosowalam wymagania do Twojego wieku - pomijam rodzine) nie pracuje sie po to, zeby tylko miec pieniadze albo po to zeby inni mieli pieniadze... nie o to ma chodzic w zyciu! Ty masz korzystac z zycia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga [...] IP: *.dip.t-dialin.net 05.11.04, 15:54 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa333 Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.04, 20:23 Kobieto... zmień firmę!!!nigdy się do niczego nie przywiazuj... oprócz miłości własnej!!!... dasz sobie radę... spokojnie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: front A co to znaczy, że masz pieniądze? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.10.04, 11:37 Dużo tu już pisało, że mają dobrą pracę i pieniądze, a potem okazywało się, że nawet nie zarabiają 5000 zł. Podaj swoją definicję, co to znaczy mieć pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.devs.futuro.pl 16.10.04, 15:52 5000 miesięcznie, gdy moi znajomi ledwie zarabiają po studiać 1000 to chyba nie jest mało? do tego premie..uzbiera się, no nie? ale czasem myślę, że lepiej byłoby mniej zarabiać, ale być w domu o 17stej, wiedzieć dziś co się będzie robiło jutro i mieć święty spokój...co ty na to? Odpowiedz Link Zgłoś
ola_er Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć 16.10.04, 18:31 Mam 24 lata, słabo płatną pracę i zero czasu dla siebie. Chętnie bym się zamieniła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Granatowy mam pieniądze, nie chce mi się żyć ! IP: 195.225.213.* 17.10.04, 17:02 W obecnej pracy jestem 20 miesięcy, gdy rozpoczynałem byłem pełny energii, zapału, zdrowy, ciśnienie 120/80. Obecnie po 20 miesiącach pracy plus ok. 600 nadgodzin w tym czasie mam już dosyć. Zdarzało się, że w pracy byłem codziennie po 12-14 godzin. Wracałem po 21, 22. Kilka godzin na kolację, kąpiel, spanie i znowu do roboty. Obecnie mam lekką depresję, niechęć do roboty chociaż robię, bo nie mam wyjścia, ciśnienie mam 200/120. A to już nie są żarty. Serce daje już znać o sobie, bo mnie jakieś dziwne skurcze łapią. Do tego niemiła atmosfera w pracy. Brak czasu i chęci na inne czynności. Nic tylko bym się położył i spał. W pracy też zmienił się stosunek do mnie. Szef mój powiedział na głos przy moich współpracownikach, że się zmieniłem i nie lubię robić nadgodzin. Jak szybko ludzie zapominają co się dla nich zrobiło. Chodziłem do pracy nawet, gdy byłem chory i miałem leżeć, antybiotyki brałem, przewracałem się ale to nic dam radę. Wiem, że teraz co bym nie zrobił to będzie źle. Wszystko musi być tak jak oni chcą. Ja nie chcę wychodzić do domu po 20, 22. Teraz jak wyjdę po 8-10 godz. to jestem wrogiem. Zarobiłem trochę przez te 20 miesięcy, dużo nie wydawałem bo nie miałem kiedy, ale czuję, że już nie dam rady dłużej. Urlopu nie dostałem wcale. Bo firma nie może sobie pozwolić na to, aby mnie nie było 2 tygodnie. Pan oszalał. 2 tygodnie urlopu to rarytas. A sam był w Meksyku przez kilka tygodni. Tak to już jest. I tak źle i tak niedobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć ! IP: *.devs.futuro.pl 17.10.04, 19:48 hej, witaj w klubie ;-) ja też nigdy nie dostałam urlopu, przez tyle czasu...ale kit z tym...knuję jakiś chytry plan od wczorajszego wieczoru ;-) chyba z tą ciążą...ty niestety nie możesz tak zrobić...a tak wogóle to z tym wrogiem to masz raccję...ja też już nie chcę pracować po godzinach..więc mnie linczuje...karze...hahahahaha...ten śmiech to po drinku ;-)...nic mi się nie chce... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robol Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć ! IP: *.proxy.aol.com 18.10.04, 03:05 Widze, że nie byłem przypadkiem odosobnionym. Przez 8 lat tyrałem na bossa jak ten debil. Na początku oczywiście bylo miło, jakieś premie, nagrody i poklepy po plecach. A potem wir wciąga. Nadgodziny, pilne terminy, noce w firmie za darmo, bo klienta nie można lekceważyć (pracowników za to można). Dziwne że jakoś boss noce spędzał we własnym wyrku. Potem kłopoty ze snem, arytmia serca, ciśnienie podwyższone, konto puste bo "ciężkie czasy trzeba przetrzymac wiec podwyżek nie będzie, może w styczniu". Za to na nową furę dla bossa zawsze się kasa znajdzie. A teraz spię spokojnie, pracuję 40-45 godzin tygodniowo, na chleb nie pożyczam i planuję dożyć setki :)))I bardzo uważam na wiry! Co sie stało?? Wyniosłem sie do cywilizowanego kraju, dość miałem niewolnictwa. Oczywiście nie byłem dość przebojowy, beszczelny i cwany bo poradzić sobie w Polsce (to częste argumenty nieudaczników którzy siedzą w Polsce i narzekają),ok, niech wam będzie. Ruszcie swoje dupy i poradzcie sobie za granicą to pogadamy. A że poszedłem na łatwiznę?? a co ja Judym jakiś czy inna siłaczka? Ja już sobie polska gospodarkę rynkową pobudowałem, teraz kolej na następnych naiwnych. ps. jestem inżynierem, pracuję w zawodzie. Ludziki, to naprawdę jest łatwiejsze niż się wydaje, trzeba tylko zrobić pierwszy krok. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć ! IP: *.devs.futuro.pl 19.10.04, 19:35 łatwo mówić, trudniej zrobić...masz racje...ja jednak jestem większym tchórzem...nie po to się uczyłam, by komuś kelnerować, bez urazy dla kelnerów :-), a w zawodzie prawnika...za granicą...ciężka sprawa...ale jest to jakis pomysł...poszukam, może coś znajdę...też już mam dość tyrania jak wół... Odpowiedz Link Zgłoś
luna21 Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć ! 20.10.04, 22:19 No Ewa, nie przywiązuj się tak bardzo do myśli, że w tym samym miejscu przepracujesz całe swoje zawodowe życie. Może juz czas na zmianę? Z całą pewnością tak. Sama mam ciekawą, choć czasem męczącą pracę, nie wyobrażam sobie jednak życia tylko dla firmy. Jak najdalsza jestem także od układania sobie życia poza krajem. Pozdrawiam zniechęconych, znużonych, wyeksploatowanych! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nikka00 Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 10:47 Wczoraj złożyłam wypowiedzenie po 7 latach pracy, tez jestem prwnikiem. Wyjeżdzam do Anglii, będę kelnerować, właśnie tak pani Ewo!!! I być może wyda ci się to śmieszne lub niewiarygodne, ale o niczym innym nie marzę jak tylko o prostej niewymagającej zaangażowania intelektualnego pracy, żadnych biur, żadnych ambitnych zadań, po prostu przerwa dla moich szarych komórek. Mam już dość nerwów i stresów, i marazmu, teraz chcę nabrać dystandu do tego co robię mojego zawodu i tego kraju też. Może warto przemyśleć także taką opcję? dodam, że z pracy zrezygnowałam sama, pieniądzę nienajgorsze, firma stabilna, i mogę do niej wrócić. Niby bajka, ale już nie wytrzymuję ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bea Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć ! IP: *.man.ats.pl 21.10.04, 11:35 skoro jesteście prawnikami z pieniędzmi to może.. , coś poradzicie "biednej", choć pracującej naiwnej, która władowała się sama w kłopoty typu poręczając wekslem inblanco pożyczkę ,"uczciwej koleżance", jeżeli chcecie być filantropami to proszę odezwijcie się a jeżeli nie , no to trudno , sama mam te kłopoty na własne życzenie. a na poradę Prawnika ZA PIENIĄŻKI MNIE POPROSTU NIE STAĆ (mąż nie pracuje- likwidacja zakładu, ja 1.100,- netto, córka studentka ) haha , ale za to po godz.17 jestem w domu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bea Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć ! IP: *.man.ats.pl 25.10.04, 14:01 no to filantropów brak o ja naiwna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa: do BEA Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć ! IP: *.devs.futuro.pl 27.10.04, 19:27 Nie brak filantropów, ale brak siły by siąść do netu...napisz maila...coś pomyślimy...razem lepiej niż w pojedynkę, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bea Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć ! IP: *.man.ats.pl 28.10.04, 08:10 do Ewy dzięki za odzew, napiszę , ale proszę adres e-mail na który mam napisać. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do nikki Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć ! IP: *.vc.shawcable.net 25.10.04, 20:41 Szanuje Cie za szczera wypowiedz......Polscy pracodawcy jeszcze nie doszli do tego ,ze SZACUNEK w pracy to KOLO ZAMACHOWE OBOBULNEGO SUKCESU,(ale po co go SZANOWAC lepiej ZGNOIC chocby przez ZAZRDOSC)Pozdrawiam-Marek- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lenami Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 13:59 Mam wrażenie, że pracujemy w tej samej firmie :) Ja zapierniczałam nawet do 2 w nocy (od 9.30), a niedawno usłyszałam, że "jestem chorobliwie zaangażowana w pracę i to jest niebezpieczne dla firmy" Zdegradowali mnie. Moim szefem jest teraz kolega, o którym niegdyś prezes wyraził się że "jest głupi jak kaloryfer". Degradacja ma swoje plusy - zaczynasz mieć to w dupie i normalnie śpisz, zamiast myśleć w nocy o tym, co jest jeszcze do zrobienia i co się może zawalić. A najlepsza była moja podwładna. Jak jej wysylam polecenia, to bez mojej wiedzy leci do tego mojego nowego dyrektora z pytaniem, czego z tej listy może nie robić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nowa Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.crowley.pl 28.10.04, 09:20 A ja mam wyzsze i zbraku pracy na rynku zajmuje sie sprzataniem i rak juz nie czuje, mam 29 lat , kupe dlugow i nie raz juz myslalam o tym ze ze juz dalej nie moge i nie chce mi sie zyc, docen ze przynajmniej masz na czynsz i bilet do kina pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
kicior99 Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć 28.10.04, 12:10 wiesz jaki jest twoj problem? Doszlas do duzych pieniedzy za wczesnie. Nie chce krakac, ale w wieku 40 lat mozesz byc na dnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.devs.futuro.pl 28.10.04, 21:50 ...jak dożyję tego wieku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.devs.futuro.pl 28.10.04, 21:53 jak myślicie...zwolnić się z pracy?...przejaw tchórzostwa czy odwagi? bo nie mogę dojść do ładu z własnym ego...dać się pokonać czy walczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: G Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: 212.244.126.* 29.10.04, 14:23 Hej, dobrze cie rozumiem, chociaz mam fajna prace 8 godzin bez wysilku ale za male pieniadze. Za to moja mama haruje jak niewolnik dla banku, wraca czesto po 22, wykonuje prace 5 osob (nie przesadzam) i psychicznie jest blisko dna. Wybucha placzem bez powodu. Na poczatku tak jak ty, poddawala sie, teraz walczy, szuka cichaczem pracy i jak tylko cos znajdzie (a z jej doswiadczeniem nie bedzie problemu), wypnie sie na firme. Mialysmy swietny przyklad. Przyjaciolka mamy, jedna z najlepszych pracownic, odeszla z pracy w trybie natychmiastowym, bo miala dosyc pomiatania, nierealnych planow i zwolnien pracownikow co pol roku. A dyrekcja byla zdziwiona niesamowicie - odchodzi ? od nas? Przeciez jestesmy taka dobra firma (sic!). Ja po prostu nie jestem w stanie pojac jak to jest, ze szefostwo zawsze mysli ze bedzie pomiatalo pracownikiem, wykorzystywalo go, dreczylo psychicznie i fizycznie, a on bedzie ich z wdziecznosci calowal po stopach. Za granica, obojetnie, czy pracuje sie jako sprzatacz, smieciarz, czy prawnik w korporacji, czuje sie szacunek "gory", oni wiedza, ze zadowolony i wypoczety pracownik wiecej z siebie wycisnie, bardziej sie bedzie identyfikowal z firma. Sama pracowalam za granica i moja mama wie, jak tam jest. Dlatego, gdyby nie bariera jezykowa, nawet by sie nie zastanawiala - pakowalaby walizki juz dzisiaj. Nie wiem nad czym sie zastanawiasz. Jest duzo firm polskich za granica, nawet jesli nie znasz jezyka, poradzisz sobie, a wierz mi, jako glupi shop assistant w Londynie czulam wieksze zadowolenie z pracy (finansowo tez), bo zostawialam zmartwienia w pracy z chwila zamkniecia za soba drzwi. Bo przeciez nie zyje po to, by pracowac, tylko pracuje po to by robic to co chce! Uwazam, ze zwolnienie sie z pracy w twoim przypadku to przejaw odwagi, pomysl sobie, jaka bedziesz miala satydsfakcje, jak pieprzniesz im papierami w stol i zostawisz ich z rozdziawionymi gebami:) Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lenami Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 14:04 Jedno i drugie. Mam kredyt na mieszkanie, właśnie je wyposażam, więc oprócz kredytu na ponad 300 tys mam jeszcze debet na dychę. Tyle że przed zakupem mieszkania jakoś wszystko podobało mi się bardziej. W każdej chwili mogłam powiedzieć: walcie się, idioci, zwalniam się. A teraz się boję, że mi mieszkanie przepadnie. Odwaga to piękna rzecz, ale za co potem spłacać kredyty? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mrówa Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: 217.153.104.* 03.11.04, 16:35 Mam w gruncie rzeczy to samo, tylko całkiem inaczej. Zarabiam całkiem nieźle - jestem bardzo cenionym specjalistą w finansach i pracuje w prywatnej instytucji finansowej. Pozycję sobie już na tyle wyrobiłem, że nie muszę przesiadywać w pracy nocami - robią to za mnie młodsi. Ja mam już 48 lat. Ale tak czy inaczej po prostu nie lubię swojeju pracy i jestem nia zmęczony. Nie mogę się zwolnić, bo okazuje się, że w tym wieku trudno już znaleźć dobrą pracę - wysłałem już mnóstwo zgłoszeń, nawet miałem kilka/kilkanaście rozmów - ale bez efektów. A tu dom, żona, dzieci - trudno się wypiąć i przestać zarabiać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gapcio Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.artinfo.com.pl / 212.122.200.* 30.10.04, 16:02 Mam 40 lat nie pracuję od 2 lat , nie mam pieniędzy tylko długi (rozwód) , dzieci nie widziałem od pół roku i wkrótce będę musiał sprzedać mieszkanie ,bo nie mam za co żyć , może jestem zerem , ale to nic bo , mam ogromny apetyt na życie gdyż nie mam już nic co mógłbym stracić , jestem naprawdę szczęśliwym człowiekiem może czasem przygnębionym troską dnia codziennego lecz wiem że moje życie zależy tylko ode mnie i tego co będę chciał w nim zmienić . A KASA TO TYLKO OPIUM DLA ... BUZIACZKI OD WMG Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: camina Re: EWO i co z tobą? IP: *.tpnets.com 03.11.04, 15:13 Minęło trochę czasu od twojego postu. Co się dzieje z tobą? Zwolniłaś się czy zabrakło ci sił? Trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a co za różnica Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 15:17 nie jest łatwo żyć tylko dla samego bulu życia ....ale jeśli nie to kto będzie pisał o niewygodach życia codziennego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gavroche26 Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.216-78-194.adsl-fix.skynet.be 03.11.04, 16:17 u mnie trochę inaczej. mieszkam w Łodzi, mam 26l, średniopłatną pracę (gdzieś na 3t wychodzę), sporo czasu wolnego - pracuję średnio nie więcej niż 20 godzin/tydzień i to w większości kiedy chcę. Ale wykańcza mnie świadomość, że nie podoba mi się ta praca (nie trafiłem ze studiami) a być może będę musiał to robić zawsze. brnę coraz dalej, za rok będę prawdopodobnie zarabiał 2 razy więcej i wiem, że okropnie ciężko będzie mi się gdzieś przenieść. w dodatku na studiach zawsze byłem w ścisłej czołówce, a teraz widzę, że jestem słaby. i nawet nie wiem, co chciałbym robić... mam takie marzenie: chciałbym być geniuszem. nawet tylko przez kilka lat, nie mieć wątpliwości, żyć z pasją, być najlepszym w czymkolwiek. a potem mógłbym nawet umrzeć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: makaja Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.04, 17:29 a ja zarabiam fatalnie, praca ani mnie ziębi ani grzeje, ale o 16 mam wszystko gdzieś i dużo wolnego czasu tylko co z tego skoro nie stać mnie na nic? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raffi Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: 149.142.103.* 03.12.04, 23:20 E tam. Nawet geniuszom ciezko. 99% frustracji i tylko 1% szans (albo i mniej) na prawdziwa satysfakcje z zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
jetti Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć 03.11.04, 17:57 Gość portalu: ewa napisał(a): > mam 26 lat, świetnie płatną pracę, zero czasu dla siebie...nie chce mi się > już żyć... Praca i forsa "Kasa", to to co ludziom pomaga żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mono Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.slp.vectranet.pl / 195.136.35.* 03.11.04, 18:58 nawet nie śmiem twierdzić, że wiem co czujesz. znam za mało szczegółów; nie wiem ile to jest zarabiać kupę kasy, zresztą kupa kasy na pomorzu nie jest kupą kasy w wawie np. powiem tak: po studiach zacząłem pracować jako anglista. o pracę poza szkołą było ciężko, a ja nie cierpiałem uczyć. więc wziąłem 3 etaty, w 3 szkołach, prawie 60 godz. tygodniowo. przed końcem roku szkolnego bywały sytuacje, że brałem taxi żeby dojechać do szkoły oddalonej o 300 metrów, taki byłem wypompowany. byłem wiecznie niewyspany, od jedzenia drożdżówek w locie miałem awitaminozę i zaczęły mi się zęby kruszyć. robiłem swoje i tyle. przed samym końcem pani dyr. jednej ze szkół wezwała mnie na dywanik żeby zakomunikować, że "chyba rozwiążemy z panem umowę z uwagi na ograniczoną dyspozycyjność". do końca życia będę miał satysfakcję z miny jaką zrobiła, kiedy z uśmiechem powiedziałem "dobrze, kiedy?". z pozostałych szkół sam się zwolniłem. a za zarobioną kaskę otworzyłem własną, małą szkołe językową. jeżeli nie cierpisz tego co robisz, nie wpakowałaś się w kredyt, i masz pomysł na to co dalej, popracuj jeszcze trochę, a kiedy odłożysz tyle kasy, ile wystarczy Ci na realizację Twojego pomysłu - z uśmiechem wręcz wypowiedzenie. albo doprowadź do sytuacji, w której dostaniesz wypowiedzenie, i z uśmiechem je odbierz. sytuacje, kiedy przestajesz robić coś, czego nienawidzisz, i zaczynasz po prostu żyć, pamięta się długo, bardzo długo. czego i Tobie życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
hedonista78 Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć 03.11.04, 19:07 Hehe, a ja mam dla siebie mnóstwo czasu. W zasadzie nie pracuję, bo wolę się bawić przez duże B, móc odespać w środku tygodnia imprezę. Szkoda byłoby mi młodości na bezgraniczne poświęcenie się pracy. Co by mi było po 5 czy 6000 miesięcznie, jak bym nie miał tego jak wydać? Na wakacyjny wyjazd, wyjście do klubu, knajpy i tak mnie stać. Owszem, może nie są to wypasione lokale dla krawaciarzy, ale pod blokiem też nie piję:) Świadomie wybrałem wolność, taki, a nie inny styl życia. Nie interesuje mnie wyścig szczurów, szczególnie w kraju, w którym wszyscy myślą tylko o trzepaniu kasy, a większości i tak się nie udaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.devs.futuro.pl 03.11.04, 22:03 jeszcze żyję, właśnie skończyłam pracę...chyba mi pomógł ten wątek...przyjęłam postawę maksymalnej obojętności co do otaczających mnie ludzi i oczekiwań...i od kilku dni wieczory spędzam nie na planowaniu kolejnych dni, ale na nauce...lubię to...mam zamiar wreszcie zdać na aplikację...dotąd nie było na to czasu, wszystko inne było ważniejsze...oczywiście wezmę ze 2 lub 3 miesiące zwolnienia...hahahahha...po czym liczę na to, że zacznę żyć jak człowiek...lubieć siebie i szanować za to, że przerwałam tę durną drogę do bycia kimś ( czytaj: mieć więcej niż mam i tak każdego dnia )...nie wiem z czego będę żyć...ale kurcze, ludzie sobie radzą to i ja dam radę :-) Fajnie, że tui zaglądacie :)))))))) bea: zaloguję się i podam ci malia..służbowy nie służy do takich rzeczy...po pracy jestem po pracy i wolę nie nie zaglądać w paszczę lwa ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
q_vw Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć 04.11.04, 00:01 Serio ?! Zatem przypomnij sobie swoje marzenia, zainteresowania, hobby i rozwijaj to, masz juz kasę, masz więc za co spełniac swoje marzenia, swoje przyjemności. Ja mam 33 lata, własna firmę, pracuje dużo i nie jest łatwo, kto ma firme, ten wie, że w Polsce zawsze jest pod górkę. Mam jednak własne zainteresowania, realizuje marzenia, mam za co, więc to robię, efekt ?! Brak chandry, załamań, nie stresuję się pracą, nie przywiązuje sie do pieniędzy, do rzeczy materialnych... Nie boje sie o przyszłość, rezerwa na czarną godzine jest, żero kart kredytowych, zycie na normalnej stopie, mieszkanie na hipotekę, realną, samochód na firmę, realny (kompakt). Po prostu żyję :))) I żona się dziwi, że zawsze jestem pogodny, szkoda życia na stres. Ewa, pomyśl więc o sobie, nie o pracy, chyba, że pieniądze sa Tobie potrzebne i masz w związku z tym smycz na szyji, jeśli nie, poszukaj czegos innego, inaczej szybko sie wypalisz, doła już chyba masz... Odpowiedz Link Zgłoś
bigbrada Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć 04.11.04, 11:07 Wydaje mi się, że brakuje Ci celu. Moją dewizą jest, żeby pieniądze pracowały na mnie, a nie ja na pieniądze. Stąd pracuję olewając stres i tylko spokojnie odkładam. Niestety wyszło mi, że do spokojnego życia potrzebuję 2 mln do odcinania kuponów. Droga daleka, ale praca jest dla mnie tylko sposobem na uzbieranie części tej kwoty. Na pewno praca nie pochłania mnie dłużej niż 10 minut po zakończeniu. Nie rozmawiam na jej temat z nikim w domu i oni mnie nie pytają. Uważam, że lepiej poświęcić swój czas rodzinie i hobby. A najgorzej kończą napaleni absolwenci, co wpadają pełni energii i spalają się jak zapałki. Już widziałem sporo takich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.dominet.pl / 217.30.157.* 04.11.04, 14:31 Prawda jest taka że PIENIĄDZE SZCZĘŚCIA NIE DAJĄ ale jak pieniedzy nie masz to też nie za wesoło -myślę że do szczęścia pieniądze są potrzebne tyle że trzeba też mysleć o innych rzeczach, przyjemnościach, rodzinie i przyjaciołach bo tak naprawdę to ludzie są naszym największym szczęściem, bez nich wszystko traci sens, mieć kogoś bliskiego-ot! Też pracowalam kiedyś od rana do wieczora, myslałam tylko kariera, kasa, kariera, kasa ale pewnego szczęśliwego dnia powiedziałam sobie dość-od pół roku pracuje 9-17 i wieczorami mam mnóstwo czasu dla siebie i znajomych, teraz czuję że żyje i że życie nie przelatuje mi koło nosa, wreszcie wiem że jednak są małe drobiazgi które mogą cieszyć. Radzę każdemu-spójrzcie wstecz i zastanówcie się czy czegos nie tracicie Odpowiedz Link Zgłoś
oban Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć 04.11.04, 15:43 skads to znam, mialem to kiedys. Tak daleko i mocno sie zagonilem, ze niebylem w stanie zrobic nic. Doslownie nic I wtedy postanowilem odzyskac szacunek do siebie samego. Zaczalem od .... 50 pompek dziennie. Postanowilem sobie ze bede to robil dzien w dzien - systematycznie i dokladnie - z pelnym zangazowaniem Przez 6 tygodni byla to jedyna rzecz w moim zyciu jaka robilem dobrze i systematycznie potem przyszlo uczucie zadowolenia z tego skromnego osigniecia i przekonanie ze jesli moglem zrobic to to moge zrobic co innego i tak juz ruszylo. Powoli wrocilem do normy a systematycznosc i zaangazowanie rozszerzylo sie na wiecej dziedzin zycia, rowniez na prace, ale nie dominuje juz ona nad calym moim mysleniem i zachowaniem. To co najbardzej cenie z tego doswiadczenia to wlasnie odzyskany szacunek do siebie i odzyskana wiara w swoje mozliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
zielona_wrona Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć 04.11.04, 19:43 Też jestem prawnikiem, 3 lata po aplikacji. Miałam sporo czasu aby się przyjrzeć sobie w tym zawodzie i kim chcę być w ogóle. Wybrałam "być" i ani przez ułamek sekundy nie żałowałam. Nie zarabiam kokosów (do 4 tysięcy), bo o to nie zabiegam. Nie mam własnego auta. Jeżdżę tramwajem, łażę po mieście, czytam dużo, mam czas dla przyjaciół. Praca max. 40 godzin tygodniowo, mój weekend trwa trzy dni. Nie lubię mojej roboty, choć wiem, że mogłabym w mojej dziedzinie kosić zboże. Tylko po co.:). Te trzy dni, kiedy robię to co chcę i lubię rekompensuje mi całą resztę. I co ważne - zaczęłam się przygotowywać do zmiany zawodu. Będzie cieżko ale wiem, da mi to satysfakcję i dobrą energię. I jeszcze taka mała rada, jeśli mogę. Zrobienie aplikacji zmieni tylko poziom Twoich dochodów - na pewno nie skuczy czasu pracy. Bynajmniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.devs.futuro.pl 04.11.04, 22:50 wiecie co...ktoś tu tak mądrze napisał, że nie mam celu...prawda. Mam cudownego mężczyznę, spłacamy nowe mieszkanie...tylko sama nie wiem, czemu pozwoliłam sobie tak zabrnąć, że widujemy się 30 minut rano i ze 2 godziny wieczorami...na budowę częściej dzwonię, zamiast nadzorować pewne prace osobiście...paranoja, no nie? to był mój cel...tak myślałam zaczynając pracę...guzik prawda...wcale mi od tego nie jest lepiej...myślałam...może dziecko coś zmieni?...ale jak w tym pędzie zabrać się do macierzyństwa?skończyło się na tym, że mam fioła na punkcie mojego domowego kocurka...fiksacja...nadal nie mam celu, tego co daje siłę, pozwala sznować siebie za konsekwencję..czegoś, dzięki czemu mogłabym chociaż się lubić... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pani_ka nie mam pieniedzy, chce mi sie żyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 01:54 czesc Ewa, powiem Ci cos. Wykonuje tzw. zawod artystyczny. W latach 90. tluklam niezla kase robiac programy TV na tematy, ktore mnie interesowaly i myslalam, ze bedzie tylko lepiej. Ale tak bylo krotko. Upadek trwal pare lat, z epizodami depresyjnymi itp., z okolo 10 tysiecy miesiecznie do miesiecy, kiedy obojgu z mezem (ta sama branza) udawalo sie zarobic moze z 500 zlotych. Do tego dwojka dzieci. Przeszlismy niezla szkole pokory. Imalam sie roznych zajec, chwilami lepiej, chwilami gorzej platnych i nagle trafila mi sie praca: producent popularnego teleturnieju, ok. 13 tysiecy pensji. I wiesz co? Odmowilam... Nauczylam sie zyc z ta panika przy kazdym rachunku, jaki znajduje w skrzynce na listy, z gotowaniem kartofli z marchewka, z odmawianiem sobie wielu rzeczy. Zobaczylam grafik i zrozumialam, ze nie bede moich dzieci ogladac w ogole (chyba zeby jakims cudem zaczely chodzic spac o 3 w nocy), meza tez pewnie nie za czesto. Nie chcialam zrobic tego mojej rodzinie. Teraz robimy rozne malo dochodowe rzeczy artystyczne, czasem sie cos zarobi, czasem pozyczy. Pracujemy oboje bardzo ciezko, ale w domu, zawsze jestesmy razem, wspieramy sie. Pewnie, ze wolalabym miec stabilne dochody, ale chyba jeszcze bardziej wole robic cos, co mnie bawi i rozwija niz spedzac noce w firmie, uzerajac sie o swoje racje lub udajac potulna (ktora nie jestem) i patrzec, jak mi przybywa zer na koncie. Moze to bedzie jakas pociecha dla Ciebie :) Powiem Ci jedno, poki mam rodzine (a ona umocnila sie w tych trudnych czasach) i pasje (a im jestem starsza, tym bardziej mi na niej zalezy) moge zapomniec, jak bardzo kasa jest potrzebna do zycia. Trzymaj sie, dziewczyno. Zycze wielu madrych wyborow! Odpowiedz Link Zgłoś
kasiunia62 Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć 07.11.04, 20:38 Kasa szczęscia nie daje, jeżeli nie mamy czasu na przyjemności. Taka prawda, Jak ktoś pracuje non stop, ciągle przeżywa stresy, nerwy to nie ma miejsca na radość. Ewo musisz ograniczyć obowiązki i znależć w ciągu dnia czas tylko dla siebie...to nie jest trudne! Spotkanie z przyjaciółmi, wesoła komedia, wypad za miasto.....jest wiele miłych sposobów spędzania czasu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: mam pieniądze, nie chce mi się żyć IP: *.kim.pl 22.11.04, 21:44 hej :))))))))) na razie wygrywam, mimo tak paskudnej pogody powoli odnajduję swoją wartość...za podniesienie głowy po takim długim czasie już parę razy usłyszałam o zakończeniu współpracy ze mną...hahahaha....nadal bez auta...to chyba kara o charakterze moralizującym dla innych...i wiecie co? nadal mam niezłe wyniki, tylko już nie płaczę po rozmowie z szefem...głęboki wydech....dobrze mi :-)))) pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś