Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Prawda o górnictwie...

    19.10.04, 21:44
    (1) Prawda o górnictwie...
    Napiszę to wszystko po to, żeby ludzie dowiedzieli się jaka jest prawda o
    górnictwie... Sam pracuję pod ziemią jako górnik i to wszystko co tam
    zobaczyłem jest godne nakręcenia komedii startującej do nagród „Oscary”...
    Wiem, że nic tym nie zmienię... Wiem, że nie uruchomię żadnej władzy, która
    byłaby w stanie to zmienić... – ale dam przynajmniej upust swoim emocjom...
    Jedyne co mnie zastanawia, to to, że nikt jeszcze nie napisał o tym nawet
    żadnego reportażu... Ludzie, którzy nie znają górnictwa – poznają prawdę i
    zrozumieją dlaczego nikt nie chce zatrudnić górnika, nawet jeśli jest to
    pracownik na stanowisku kierowniczym... Ale kupiłem sobie aparat cyfrowy i
    muszę wziąć go kiedyś „na dół”, żeby zrobić zdjęcia i pokazać światu
    prawdę... (zresztą taki był cel kupna tego aparatu...)
    Osobiście chciałbym poznać Wasze opinie na temat górnictwa... (oczywiście
    chodzi o Waszą wiedzę przed czytaniem tego forum...). Jedyne co, to przy
    Waszej opinii napiszcie proszę region Polski, z którego pochodzicie i gdzie
    pracujecie (branża, stanowisko...), da mi to obraz górnictwa według
    Polaków... - ja w zamian za to dam Wam prawdziwy obraz... :-)
    Obserwuj wątek
      • gornik.ryl Prawda o górnictwie... 19.10.04, 21:54
        (2) Koniec szychty...
        Zacznę od tematu zakończenia szychty(dniówki).
        Muszę niestety (a może stety) najpierw wyjaśnić kilka spraw, o których nie mają
        pojęcia ludzie, którzy nigdy nie zetknęli się z górnictwem... A więc tak...
        Ze względu na dalekie miejsca pracy ryle (tak nazywam górników, ale tak
        naprawdę to tępi górnicy tak się nazywają) po zjeździe szybem w dół idą na
        dworzec i wsiadają do pociągu.. Nie jest to typowy pociąg – jest mniejszy
        gabarytowo... Wagon ma jakby trzy małe przedziały po cztery miejsca (ale pociąg
        jest tak mały, że jeśli usiądzie w jednym przedziale czterech grubasów to robi
        się naprawdę ciasno...). Ryle siedzą parami obok siebie „twarzą” do „twarzy”
        pary w tym samym przedziale... następny przedział jest jedynie oddzielony deską
        na oparcie i para z drugiego przedziału siedzi plecami do pleców pary z
        pierwszego... Spróbuję to zobrazować: to jest para widoczna z góry „twarzą” w
        prawo [
        Czyli wygląda to tak: (patrząc z góry) [ ]|[ ]|[ ] (pionowe kreski | to
        oparcie) – wejście do przedziału jest z obydwóch boków...
        W pociągu jest tak ciasno, że trzymiesz kolano między nogami ryla naprzeciw a
        on swoje między twoimi...
        Pociąg ciągnie maszyna napędzana elektrycznie (akumulatorowa lub trakcyjna... –
        tego chyba nie muszę wyjaśniać...)
        Do czego zmierzam...
        Ryle zjeżdżają w dół szybem, idą na dworzec wsiadają do pociągu, jadą ileśtam
        kilometrów tym pociągiem pod ziemią i z dworca końcowego idą jeszcze parę
        kilometrów do miejsca pracy... Po pracy sytuacja jest oczywiście odwrotna
        (chyba, że ktoś idzie na wcześniejszy wyjazd, wtedy nie idzie na pociąg, tylko
        z miejsca pracy idzie bezpośrednio pod szyb na wyjazd – wcześniejszemu
        wyjazdowi poświęcę osobne „okienko”, bo też jest „zdumiewający” :D )
        Ryle kończą pracę wsiadają do pociągu i jadą w kierunku szybu... – i tu zaczyna
        się najlepsze (kiedy opowiadałem to na imprezie sylwestrowej u znajomych
        płakali ze śmiechu i nie byli w stanie tego pojąć – to po prostu trzeba
        zobaczyć...)
        Niestety teraz chwilka opisu szybu, żeby było wiadomo o co chodzi...
        W szybie „jeżdżą” dwie windy, które są razem ze sobą połączone linami – kiedy
        jedna jest na górze, druga jest na dole – i przemieszczają się symetrycznie
        względem siebie... – kiedy ta z góry idzie metr w dół – to ta z dołu idzie metr
        do góry... Każda winda ma cztery piętra, na które przepisowo powinno wchodzić
        po 20 ludzi... (niestety bywa to różnie...) Kiedy winda podjeżdża do poziomu na
        dole przejeżdża go i zatrzymuje się pierwszą klatką od góry... Po załadowaniu
        dwudziestu ludzi przesuwa się o jedno piętro do góry... (pamiętaj, że na górze
        jest odwrotnie, czyli przesuwa się w dół...) - Znowu o jedno do góry (czyli
        3...) i potem ostanie 4 – wsiadają ludzie i odjeżdża do góry podjeżdżając na
        powierzchni ostatnim piętrem (czyli przejeżdża i staje pierwszą klatką od
        dołu)... – krótko mówiąc, ci, którzy wsiedli ostatni wysiadają pierwsi...
        Na czym teraz rzecz polega...
        Po skończonej pracy pociąg wraca z ludźmi (podobno ciężko pracującymi...) w
        kierunku szybu na wyjazd... Kiedy zbliża się do dworca ryle są już w pogotowiu –
        przykucnięci na krawędzi swego przedziału w wagonie (mogąc w każdej chwili
        wypaść, ale to nie jest dla nich ważne...) Pociąg dojeżdża i ryle skaczą z
        pociągu kiedy ten jest jeszcze w ruchu (pomimo wyraźnych zakazów) i biegną...
        mimo tego, że są w gumowcach, z aparatami ucieczkowymi, z torbą pełną narzędzi
        itp...
        Biegną z dworca do poczekalni pod szyb... – i...
        i zatrzymują się w „najlepszym” miejscu poczekalni, żeby przepuścić tych co
        spokojnie idą na pierwsze piętra...
        Przepuszczają ich... – kiedy pierwsze piętro jest już zapełnione ruszają... i
        napierają z całych sił... ścisk jest taki, że jak wsadzisz gdzieś ręce to mogą
        ci je połamać – najlepiej je trzymać przy sobie... (zupełnie jakby na koncercie
        super gwiazdy...) i tak dzień w dzień...
        Przypomnę, że wszystko jest po to, żeby wsiąść na ostanie piętra, bo wtedy
        wysiądą pierwsi...
        Nie mogę pojąć dlaczego windy nie jeżdżą tak, aby ci co wsiądą pierwsi to
        wysiedli pierwsi – czasem wydaje mi się, że wszystko jest chyba po to, żeby z
        tych biednych górników zrobić jeszcze większych debili...
        Kiedy panuje ten ścisk to ludzie z reguły nie idą dalej tylko tłoczą się na
        końcu poczekalni po to, żeby sygnalista obsługujący szyb „przejechał” piętro do
        góry i zaczął wpuszczać na drugie lub trzecie i wtedy jest wesoło... – ponieważ
        ci, którzy „zatamowali poczekalnię” nie idą, bo nie pójdą na pierwsze piętra,
        bo przecież wyjechaliby na końcu (to nie do pomyślenia) to są typowe ryle... –
        Ale za nimi stoją normalni ludzie, którzy chcą wsiąść nawet na te pierwsze
        piętro, żeby wyjechać – bo jak nie wsiądą w ogóle do windy – to będą musieli
        wyjechać drugą a to strata ok. 15min. (to dla ryla nie do pomyślenia) i zaczyna
        się kłótnia... „Idź kur.a hu.u, bo inni też chcą wyjechać” i tego typu teksty
        obfite w wulagryzmy... Oczywiście kiedy zrobi się ścisk to nikt nie może się
        przesunąć (nawet jakby chciał), żeby wpuścić tych normalnych z tyłu... – ci z
        tyłu, żeby zmusić tych z przodu do ruszenia wyciągają butelki z piciem i leją
        tych z przodu, żeby ruszyli (niektórzy są wytrwali i nawet wtedy nie chcą się
        ruszyć, ale ogólnie troszkę to pomaga – najgorzej jeśli jesteś też w tym
        ścisku...)
        I jest tak codziennie: głośno, ciasno, wulgarnie...
        Wiem, że to dla normalnych ludzi troszkę dziwne, ale na kopalni to normalne...
        Cała poczekalnia jest okratowana, żeby ryle nie cisnęli się pod sam szyb (bo
        jeszcze by do niego wpadli... :D ) i zrobiony jest w niej tak jakby slalom,
        żeby się nie poprzygniatali na śmierć a wrota otwiera sztygar i wpuszcza
        (przepisowo) po 20 osób na piętro... (nie mylić – sygnalista otwiera wrota, ale
        do windy – sztygar z poczekalni...)
        Najlepsze, że ci ludzie to „przykładni” ojcowie i mężowie, i że często spotkasz
        ich w niedzielę idących za rączkę z żoną i dziećmi do kościoła w najlepszych
        ubraniach i zachowujących się jak arystokracja...
        Pamiętam z pierwszej mojej dniówki, że kiedy zobaczyłem niektórych górników to
        byłem zdziwiony do jakiej oni się nadają pracy... Chłopy po 170cm wzrostu i
        130kilo wagi... (a może i więcej...) po prostu obleśne grubasy... Ale kiedy
        zobaczyłem ich jacy potrafią być szybcy kiedy wyskakują z pociągu i biegną do
        poczekalni to nawet ja miałbym z nimi ciężko mimo, że 8 lat trenowałem piłkę
        nożną...
        I wszystko w imię czego???
        Żeby wyjechać kilka minut wcześniej (dosłownie)...

        (jeśli ktoś czegoś nie zrozumie, bo źle to zobrazowałem, to postaram
        się to opisać drugi raz, tylko proszę napisać co...)

        Następna część: Łaźnia i kąpiel po pracy...
        • Gość: Koszalin Re: Prawda o górnictwie... IP: *.e-data.net.pl 19.10.04, 22:20
          Noo. Życie podziemne. Czekam na ciąg dalszy. Ja się ostatnio tłoczyłem w
          kolejce po kasę z Urz. Pracy za staż absolwencki razem z bezrobotnymi którzy
          stali po zasiłek i cholera wie po co jeszcze. Mnie bawili bezrobotni, którzy
          ciężko stękali i psioczyli na kasjerkę i długą kolejkę z powodu utraty 20 min
          swojego cennego bezrobotnego czasu :) Polacy :)
        • gornik.ryl Re: Prawda o górnictwie... 20.10.04, 04:31
          już się przyzwyczaiłem i to mnie przeraża... - że mogę się stać taki sam...
          a swoje w górncitwie już pracuję, więc nie mów chłopczyku... :P - pierwszą
          szychtę przytoczyłem jako przykład...
          • szkodnik Re: Prawda o górnictwie... 20.10.04, 06:50
            Żeby wszystko było jasne górniku, powinieneś na samym początku powiedzieć w
            jakiej kopalni pracowałeś. Nie chodzi mi nawet o nazwę ile o to, co wydobywa
            się w opisywanej przez Ciebie kopalni, a przyznasz sam, że różnica poziomu
            zaawansowania technicznego pomiędzy przykładową kopalnią węgla a rudy miedzi
            jest olbrzymia.
            Czekam z zainteresowaniem na odpowiedź na mój post jak również dalszą część
            Twojego opowiadania. :-)
            • gornik.ryl do: szkodnik od: gornik.ryl... 20.10.04, 10:46
              Przepraszam, przyznaję się do błędu, bo rzeczywiście zapomniałem napisać co
              wydobywa ta kopalnia... (nazwy nie podam, bo w dalszych częściach spróbuję
              poruszyć głębsze problemy, za które ktoś bezpośrednio odpowiada i nie chcę mieć
              z tego tytułu problemów...) Jest to Kopalnia Węgla Kamiennego i jest to jedna z
              najnowocześniejszych kopalń tego typu... - Kiedy ją budowano miała być
              największą (i zarówno najnowocześniejszą) kopalnią w Europie, ale niestety
              górnictwo zaczęło upadać...
              Dlatego jeśli chodzi o zaawansowanie techniczne to nie mamy tam tylko łopaty i
              kilofa górniczego, ale maszyny i urządzenia, o których inni górnicy
              wydobywający węgiel kamienny tylko słyszeli...
              Poza tym nie pracowałem w górnictwie tylko nadal pracuję... - może to moja
              życiowa pasja... :D

              Dziękuję za zainteresowanie tematem...
      • Gość: inside Re: Prawda o górnictwie... IP: *.clan.pl 20.10.04, 10:21
        Przepraszam, nie rozumiem... O co Ci chodzi? O wykazanie, że górnicy to tępy
        naród? W takim razie znam lepsze przykłady niż pchanie się do windy na lepsze
        piętro. Czy uważasz że przedstawiciele innych zawodów nie zachowują się głupio?
        A górnicy wszyscy jak jeden mąż to intelektualne dno? Te dziwne zachowania to
        pewnego rodzaju tradycja. Może nie wzniosła. Ale czego oczekujesz? Że w
        oczekiwaniu na spokojny wyjazd ci ludzie będą prowadzić filozoficzne dysputy?
        Sama znam kilku górników którzy są ludźmi na poziomie, mają pasje, zachowują
        się jak normalni, kulturalni ludzie. Piszesz że ktoś kto w pracy potrafi używać
        wulgarnego języka itp po południu jest przykładnym ojcem - co w tym złego? To
        chyba dobrze o takiej osobie świadczy. Bardziej martwiłabym się kimś kto jest
        chamski cały czas bo po prostu inaczej nie potrafi. A znam kilku takich ludzi -
        i to z tytułami przed nazwiskiem.
        Więc napisz proszę, o co właściwie Ci chodzi?
        • gornik.ryl do: inside - od: gornik.ryl 20.10.04, 11:04
          Wpierwszej części napisałem, że nie chodzi mi o nic, że nic przez to nie
          osiągnę - może tylko dam upust swoim emocjom... A przykładów poznasz więcej w
          najbliższej przyszłości... (ten poprostu nasunął mi się jako pierwszy... - co
          nie świadczy, że jest najlepszy...)
          Moim celem nie jest przekonnanie Cię do tego, że gónicy to debile, ale jedynie
          pokazanie innym jak to wygląda naprawdę...(nie wszyscy mają zaszczyt mieć
          gónika za przyjaciela...) To wyjaśnia dlaczego żaden pracodawca nie chce
          zatrudnić człowieka, który pracował w górnictwie... - poprostu ten człowiek po
          zamknięciu kopalni może zmienić pracę tylko poprzez zmianę kopalni...
          I nie winię za to samych górników, ale system który nimi rządzi - będę
          wyjaśniał ten system nieco później...
          Poza tym niewiem, czy widzisz, ale piszę, że w kolejce z tyłu stoją normalni
          ludzie, więc nie twierdzę, że każdy jest debilem...
          Co do twojego zdania na temat tradycji lepiej się nie wypowiem... (ten temat
          nie jest po to by się kłócić, ale by pokazać troszkę prawdy...)
          A zachowanie nie opiera się tylko na wulgarnym języku, ale na ZWIERZĘCYM
          zachowaniu... - spróbuj rano być gorylem, a popołudniu mężem i ojcem... -
          zobaczysz jakie to dziwne i trudne...
          Co do tytułów mgr , inż i tego typu - poświęce chyba na to osobne okienko...
          (to również dosyć ciekawy temat...)
          Więc nie chodzi mi o nic... :-)

          dziękuję za zainteresowanie...
          • Gość: inside Re: do: inside - od: gornik.ryl IP: *.clan.pl 20.10.04, 11:17
            Wybacz jeśli ton mojej wypowiedzi wydał ci się napastliwy.
            Dla mnie Twoje opowieści to żadna nowość, słyszę je jako "humoreski" często :)
            Natomiast obawiam się że to tylko może podsycić antygórnicze nastroje co
            poniektórych, którym wydaje się że każdy górnik zarabia kokosy za lekką,łatwą i
            przyjemną pracę.

            A w związku z absurdami - słyszałeś może o sytuacji gdy kopalnia X chciała na
            własny koszt wydobyć drogą maszynę z zamykanej kopalni Y, żeby móc jej używać?
            Nie dostali zgody, bo "się nie opłacało". Maszynę zamulono...No comments.
            • krzysztofsf Re: do: inside - od: gornik.ryl 20.10.04, 11:26
              Gość portalu: inside napisał(a):

              >
              > A w związku z absurdami - słyszałeś może o sytuacji gdy kopalnia X chciała na
              > własny koszt wydobyć drogą maszynę z zamykanej kopalni Y, żeby móc jej używać?
              > Nie dostali zgody, bo "się nie opłacało". Maszynę zamulono...No comments.

              Cztery kopalnie wytypowano jakis czas temu do zamkniecia - duzy szum byl.
              Cicho bylo jednak odnosnie tego, ze dwie z nich byly rentowne - to akurat nie byl argument dla zadnego z przeciwnikow
            • gornik.ryl do: inside - od: gornik.ryl 20.10.04, 11:42
              Górnik nie ma lekiej, łatwej i przyjemnej pracy...
              A co do jego kokosów - to będzię w osobnym okienku... (nie myśl tak jak myślą w
              Polsce, że górnik zarabia 3500zł na rękę...)
              A co do absurdów to tego nie słyszałem, ale znam podobne... opisze to przy
              opisie systemu rządzącego...
              • casper_ Re: do: inside - od: gornik.ryl 20.10.04, 11:55
                gornik.ryl napisał:
                > A co do jego kokosów - to będzię w osobnym okienku... (nie myśl tak jak myślą
                w Polsce, że górnik zarabia 3500zł na rękę...)


                No to żeby nie było już niedomówień :) Mój mąż jest górnikiem, więc wiem z
                pierwszej ręki, że nie jest to niestety 3500. Czekam na natępne posty, może
                będę mogła dodać jakieś ciekawostki.

                Pozdrawiam
      • gornik.ryl (3) Łaźnia, kąpiel po pracy i czarne oczy ryla... 20.10.04, 12:30
        (3) Łaźnia, kąpiel po pracy i czarne oczy ryla...
        Tutaj poruszę głównie temat szybkości mycia się górników... – Najlepsi z nich
        osiągają czas poniżej 2 minut (słownie: dwóch minut) pamiętając, że nie mają
        brudnych tylko rąk, czy paznokci, ale są brudni od stóp do głów (niektórzy są
        po prostu koloru czarnego...)
        Dla górnika strata każdej minuty to po prostu porażka... (ktoś już napisał, że
        to są po prostu tradycje górnicze...)
        Kiedyś poznałem kolegę, który pracował na kopalni, ale był „przyjezdnym” na
        Śląsku... – Powiedział mi, że gdy był „nowy” na Śląsku i jechał autobusem
        wsiedli do niego mężczyźni (powiedzmy ok. 35 – 45 lat) z wymalowanymi oczami
        (jak u kobiet) – Było ich kilku...
        Pierwsza myśl jaka mu się narzuciła to taka, że na pewno są to geje, bo któż
        inny mógłby pomalować sobie oczy tuszem... :D
        Otóż to nie było nic innego jak konsekwencja dwuminutowego mycia się pod
        prysznicem... – Oczy nawet najbardziej brudne da się wymyć, ale niestety trzeba
        na to poświęcić chwilkę... Ów kolega zrozumiał to, gdy przyjął się do
        górnictwa...
        Górnik po takim dwuminutowym myciu twierdzi, że jest czysty (choć na pierwszy
        rzut oka widać, że nie jest – nie mówiąc już o kolejnych rzutach okiem...) -
        Słyszałem kiedyś wersję, że podobno oni kąpią się drugi raz w domu... – Więc po
        co w ogóle kąpią się na kopalni – niech jadą w brudnych ubraniach do domu i tam
        się wykąpią... A może w ogóle lepiej się nie kąpać, bo przecież jutro znowu się
        ubrudzimy... (hmm... niezłe – muszę to zasugerować w pracy...)
        A wszystko w imię czego???
        W imię tego, żeby pobiec na parking 4 minuty wcześniej i tam siedzieć i czekać
        (ok. 10-15 minut) na kolegów, którzy przecież dojeżdżają razem z nim do pracy
        jednym samochodem...

        Po czym najłatwiej na basenie rozpoznać górnika (niekoniecznie ryla)???
        (dołączam to pytanie tutaj, gdyż jest powiązane tematycznie...) – Nie chodzi tu
        o to, że jest brudny, wulgarny, czy tym podobne rzeczy, które tutaj opisuję...
        Chodzi natomiast o to, że ma wokół łydek obramowanie z butów gumowych
        (gumowców) – To nie miało być obraźliwe, tylko obrazowe... :D
        Poza tym podałem to jako ciekawostkę...

        Następna część: (4) Zarobki...
        • Gość: Richelieu* Re: (3) Łaźnia, kąpiel po pracy i czarne oczy ryl IP: 195.117.90.* 20.10.04, 14:40
          nikt nie chce zatrudnić?

          tu napiszę bo w środku wątku czytalność jest mniejsza

          mój ojciec po odejściu na emeryturę, wcale nie wcześniejszą, szukał pracy 1
          dzień, to znaczy poszedł do pierwszego zakładu budowlanego i tam został
          przyjęty. Rotacja? Pewnie, rotacja jest tam duża, bo nikt normalny nie chce tam
          pracować jako zbrojarz na przuykład twierdząc, że za marne grosze turać nie
          będzie. Zostają w większości byli górnicy, bo dla nich bycie zbrojarzem to
          niemalże wczasy. Ojciec, jako kilkuletni pracownik na tej budowie, rekomendował
          wielu znajomych do tej pracy. Właściciel stał się niewiarygodną szychą
          więc "cisną się drzwiami i oknami". I taki jest tego efekt, że tydzień,
          najwyżej miesiąc i rezygnują. Spośród rezygnujących niemal 100% to nie-górnicy.

          Oczy Ci się nie podobają czarne? Mówisz o górnikach jakbyś nie jeździł
          tramwajami i nie czuł smrodu urzędników i pań sklepowych. To akurat bez sensu
          przykład, że górnik śmierdzi.

          I, głupi przykład, wiem, nawet śmieszny, ale co tam ;) Jest takie reality na
          tvn, wyprawa robinson, gdzie jednym z uczestników jest emerytowany górnik.
          Jedyna osoba, która tam faktycznie pracuje, jedyna, która potrafi innych
          zagonić do roboty. Rozumiem, najstarsza jest, ale nie na tyle, by klękać przed
          siwymi włosami. Oni poddają się pracowitości. I to bardzo dobry obraz górnika

          I jeszcze. W czasach gdy wykształenie straciło mocno na wartości, gdzie
          powstały lipne wyższe szkoły czegoś tam i ogólniaki w rok robolami zostają
          największe mędy i dresiarze. Dlatego jest ogromna różnica pomiędzy robotnikiem
          starym, a robotnikiem młodym. Nie jak różnica pokolenia, a jak różnica całego
          statusu społecznego.

          a zarobki.. były największe w Polsce, są przeciętne. Gorzej u ryli, lepiej u
          strzałowych, operatorów kombajnów, elektyków, budowlańców. Nic rewelacyjnego
          nie wymyślisz.

          Mówiłam o Twoim pierwszym razie pod ziemią ;) bo z takimi emocjami opisywałeś
          wagoniki. vov. Też byłam raz pod ziemią. Na wycieczce klasowej hehe. Ojciec
          jednej z koleżanek był kimś tam ważnym w kopalni. Dali nam robocze ubrania i
          kaski z lampką, gumaki, zapakowali do windy i też była atrakcja winda co nogi
          odrywał od podłogi bo tak szybko zjeżdzała ;) I też była atrakcja gdy
          jechaliśmy wagonikami, chodziliśmy pod kablami i w ciasnych korytarzach obok
          kombajnu i taśmy. Co za atrakcja. vov. Stąd Twoje wypieki na twarzy skojarzyły
          mi się z moimi 10 lat temu. Jednak trudno aby dziewcze z liceum miało reakcje
          podobną etatowemu górnikowi. A jednak ma
          • gornik.ryl do: Richelieu 20.10.04, 16:24
            Wyjaśnię parę spraw...
            Łatwiej jest przyjąć emerytowanego górnika, bo są za niego odprowadzanie
            mniejsze składki do ZUS-u...
            Kto napisał, że górnik śmierdzi...??? Fakt iż jest brudny nie świadczy, że
            śmierdzi...
            Wyprawa robinson - z tego co ja widziałem w tym programie, to poddali się pracy
            tylko przez pierwsze dni, a później szydzili z jego pracowitości...
            A niewiem czy to dobry obraz człowieka, który potrafi tylko pracować i nic poza
            tym? Jedyne co jest dobre to, to że sam potrafi sobie zorganizować pracę...
            I jeszcze sprawa zarobków... - jeśli myślisz, że strzałowy, czy kombajnista
            zarobi więcej od kogoś innego pracującego przy wydobyciu to jesteś w błędzie,
            chyba, że 100zł więcej (miesięcznie) to dla Ciebie naprawdę większy zarobek... -
            górnik nie-kombajnista przepracuje jedną sobotę w miesiącu i już się to
            wyrównuje...
            Poza tym pisałem już o tym wcześniej... - nie twierdzę, że 100% górników tak
            robi...
            Jak chcesz się wypowiadać jako znawczyni, to przeczytaj najpierw dobrze co
            piszę, później skonsultuj się z ojcem i wtedy napisz jak to oceniasz...
            Poza tym nie mam na calu przekonać Cię do tego, że górnicy to debile... (każdy
            ma swoje zdanie) i proszę Cię nie podchodź do tego tak emocjonalnie, mój ojciec
            też był górnikiem 32 lata i nie bronię go...
      • gornik.ryl (4) Zarobki... 20.10.04, 16:52
        (4) Zarobki...
        Wyjaśnijmy ile zarabia się w górnictwie... Nasza kopalnia jest na pierwszym
        miejscu w wydobyciu wśród kopalń węgla kamiennego na Śląsku i zarabiamy ok.
        1900zł miesięcznie...
        Poruszę tutaj sprawę przedstawiania zarobków górnika w Polsce... – W telewizji
        mówi się, że na Śląsku górnik zarobi średnio 3500zł... – Próbuję to zrozumieć...
        Dlaczego nikt z telewizji nie napisze, że jest to wartość brutto (wtedy byłoby
        bliższe prawdy) tylko mówi się, że 3500 i koniec... Jest jeszcze jedno
        wyjście... – mogą podawać średnią ale razem z kierownikami, nadsztygarami,
        dyrektorem itd...
        Wtedy też by się zgadzało...
        Ale wszystko jest to robione chyba tylko po to, żeby jeszcze bardziej tych
        górników zgnoić...
        Teraz jest inna sprawa... – Związki zawodowe walczą o podwyżki dla nas...
        walczą o stawkę 3zł na DNIÓWKĘ... – Sprawa troszkę się nagłośniła...
        I nagle w radiu Flash jakiś pan powiada, że na kopalni (...) górnicy walczą o
        podwyżkę... chcą dostać 3zł na GODZINĘ...
        Niewiem czy jest to robione celowo, czy nie, ale tak to wygląda, że wszyscy w
        Polsce myślą potem, że górnik nie tyle, że gówno robi w swojej pracy, dostaje
        3500zł miesięcznie to jeszcze walczy o 24zł na dniówkę, czyli miesięcznie ok.
        500zł... (+premie...)
        W sumie chce zarabiać ponad 4000zł i na pewno jeszcze mu mało... absurdalne –
        ale niestety ktoś taką politykę w tym kraju prowadzi...

        Następna część: System...
        • casper_ Re: (4) Zarobki... 21.10.04, 08:17
          I znów się muszę zgodzić z Tobą. Ostatni miałam ciekawą rozmowę ze znajomym,
          padło stwierdzenie "Twój mąż zarobi przecież ze dwa razy tyle co ty". I tu się
          bardzo zdziwił kiedy mu uświadomiłam że szanowny małżonek zarabia 1400 zł,
          gdzie jedynym potrąceniem jest ubezpieczenie.

          Ale muszę też napisać o czymś co mnie dziwi. Mianowicie gdy kopalnia jest w
          dołku, przebąkuje się o zamknięciu - nie stoi to na przeszkodzie wypłacaniu
          tzw. Barbórki i trzynastki. Wiem, że układ zbiorowy itp...ale to chore jest!
          Firma przynosi straty a pracownikom wypłaca się dodatkowe pieniądze...
          • Gość: gizmo Re: (4) Zarobki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 11:03
            a mnie zadziwia inna sprawa. w mojej firmie mielismy straszny kryzys wisi nad
            nami strata za ubiegle lata. teraz sie poprawiło, zarabiamy, ale jakoś nikt nie
            strajkuje bo nie chcą podnieść zarobków (no bo jak to? przecież zarabiamy teraz
            to sie należy). każdy wie że trzeba najpierw pospłacać co jest do spłacenia bo
            jak koniunktura znowu się obsunie to padniemy. a górnicy (i nie tylko
            oczywiście, duża część naszego społeczeństwa) jak nie chcą im dać podwyżki to
            hej na warszawke...
            • gornik.ryl do: gizmo... 21.10.04, 19:54
              Jedno sprostowanie...
              Górnicy nie ruszają na Warszawę wtedy, gdy nie chcą im dać podwyżki tylko wtedy
              gdy rząd pragnie zamknąć kopalnie (liczba mnoga...) - mimo że nie jest to
              niczym argumentowane...
              Przykład: Rząd chce zamknąć kopalnię "Polska-Wirek" w Rudzie Śląskiej, mimo że
              ta jako jedna z niewielu (a może nawet jedyna) ma certyfikat zgodnie z którym
              jest ogromne zapotrzebowanie na ich węgiel w Unii Europejskiej i oni mają
              zezwolenie na sprzedaż tego węgla w UE...
              To, że ludzie myślą iż górnicy to banda debilów ruszających na Warszawę bo ktoś
              nie chce im dać podwyżki to jedynie obraz mediów... które chyba robią to
              celowo... (pamiętajmy, że "polityka" to nie tylko Ci ludzie, którzy siedzą w
              Sejmie...)
          • gornik.ryl do pani casper_ 21.10.04, 19:40
            dziękuję Pani za wsparcie... - wie Pani jak to jest, bo ma Pani wiadomości z
            pierwsze ręki...
            Temat zamykania kopalń: Kopalnie nie są zamykane dlatego, że nie przynoszą
            dochodu, tylko z innych nie znanych nam szarym ludziom powodów... - już gdzieś
            wyżej ktoś napisał o zamykaniu rentownych kopalń...
            Będę starał się jak najlepiej to opisać w następnej części: System... - która
            będzie rozbita na dwie części: wewnętrzny i zewnętrzny... (wewnętrzny będzie
            dotyczył rządów wewnątrz kopalni a zewnętrzny tych, które panują na zewnątrz,
            czyli np. wśród polityków...) - obydwa jednak dążą w jednym kierunku: do
            zamknięcia kopalni...

            Dziękuję za zainteresowanie tematem...
            • casper_ Re: do pani casper_ 22.10.04, 08:23
              Pozdrawiam i prosiłabym o nie nazywanie mnie Panią :)
              Czy mogę niedyskretnie zapytać Autora o wiek?
              Bo wyważony ton wypowiedzi wskazuje na dojrzałą osobę...
      • gornik.ryl (5) System... 21.10.04, 21:37
        (5) System...
        Postaram się teraz jak najlepiej wyjaśnić sprawę traktowania górnictwa w naszym
        kraju...
        Nie rozbiłem jednak tego tematu na dwie części, (jak zapowiadałem) gdyż w
        trakcie pisania doszedłem do wniosku, że trudniej byłoby to zrozumieć, bo dwie
        te sprawy są od siebie zależne...
        Ogólnie obraz górnika w kraju jest jaki jest, ale nie rozumiem dlaczego jest
        jeszcze bardziej kreowany w kierunku negatywnym... Sam obraz górnika pozostawię
        na razie bez komentarza... Spróbuję natomiast wyjaśnić jak wygląda zamykanie
        kopalń u nas w kraju... (w praktyce)
        Rząd zapożycza ogromne sumy z Banku Europejskiego na likwidację górnictwa (Oni
        nazywają to restrukturyzacją – chyba tylko dlatego, że to słowo tak nowocześnie
        brzmi... :D ) Natomiast zamykanie kopalni nie wygląda tak jak robi się to w
        cywilizowanych krajach, ale jak gdzieś w epoce może... hmm... kamienia
        łupanego... (może nawet gdzieś wcześniej...) Maszyny które kosztują tyle
        pieniędzy, że nie jesteśmy w stanie sobie tego nawet wyobrazić zostają po
        prostu pod ziemią... – przecież mogłyby się przydać na innych kopalniach...
        Więc pytacie na co idą te pieniądze z Banku Europejskiego... – Otóż postaram
        się odpowiedzieć jak najbardziej wyczerpująco...
        Przykład: Szanowny Pan Dyrektor wiedząc odpowiednio wcześniej (kochane
        znajomości i tzw. szerokie plecy) zrobił sobie uprawnienie na likwidatora
        (kopalni oczywiście) i kiedy nadszedł czas zamknięcia kopalni On mając do tego
        uprawnienia kierował zamknięciem kopalni (pobierając oczywiście niemałą pensję)
        a jego przedsięwzięcie wygląda tak: wszystko zostawiamy na dole i zalewamy a
        liny z szybu przecinamy... Całość okratujemy, żeby nikt sobie nie zrobił
        krzywdy i idziemy do domu...
        Dziś kopalni nie ma już kilka lat a Szanowny Pan Likwidator pobiera nadal swoją
        pensję...
        Oczywiście ktoś Pana Likwidatora musi nadzorować... (bo przecięcie liny to
        wielkie przedsięwzięcie...) Dlatego powstaje Kompania Węglowa... itd...
        W Niemczech proces zamykania kopalni wygląda tak, że zostaje wszystko
        wstrzymane i kilkanaście osób dba o to, żeby wszystko pod ziemią było w stanie
        pogotowia i gdy zajdzie taka potrzeba to przychodzą ludzie do pracy i wszystko
        działa...
        Pamiętajmy, że koniunktura na węgiel na świecie wzrasta (tylko u nas w kraju
        wszyscy twierdzą, że spada...) – Niemcy o tym wiedzą i są przygotowani...
        Przykład? – Przecież kończy się ropa, to dlaczego węgiel (również paliwo)
        miałby być mniej potrzebny...
        Inna rzecz: Kopalnie które wcześniej zostały zamknięte, teraz mają być
        otwierane, ponieważ jakiś geniusz odkrył, że jest na tych kopalniach tzw.
        węgiel koksujący, na który koniunktura na świecie szybko wzrasta... Skąd o tym
        wie??? Przecież kopalnia jest zamknięta i nie da się zjechać pod ziemię –
        prosty wniosek: wiadomo było o tym przed zamknięciem kopalni... I tutaj
        niestety sprawa owiana tajemnicą dla szarych ludzi... – Dlaczego zamykamy
        kopalnie, które są rentowne i mają węgiel potrzebny na świecie...?
        Zwykły szary człowiek nie da rady tego wyjaśnić... Ale prawda jest taka, że
        ktoś te pieniądze z Banku Europejskiego przepier...ił
        Ale teraz jest największy problem... Trzeba otworzyć te kopalnie, które są
        zamknięte... To niestety wiąże się z ogromnymi wydatkami... Trzeba wszystko
        odbudować od podstaw a maszyny które zostały pod ziemią trzeba będzie
        remontować... skąd pieniądze? Pożyczymy z Banku Europejskiego... (tylko kto je
        wszystkie później odda...)
        A teraz celowe dążenie do „zajechania” kopalni... Kombajn ścianowy – maszyna do
        wydobywania węgla jest tak droga, że kopalnia musi spłacać to w ratach, a że
        producent wie iż kopalnia tego i tak nie spłaci, bo ją na to nie stać wyznacza
        za kombajn tak ogromną cenę, żeby tylko w pierwszych ratach zwróciła się
        większa część ceny... Poza tym kopalnia jest zmuszona do kupowania niezbędnych
        narzędzi i materiałów tylko od jednej mającej monopol firmy (nazwa
        bodajże „Węglokoks”), która „przybija” na to pieczątkę zezwalającą na używanie
        tego pod ziemią... – Śruba, która w sklepie kosztuje 1,50zł tam kosztuje 8zł
        (ma dokładnie te same właściwości)... – Dlatego później kopalnie mają
        zadłużenia...

        Resztę opiszę jutro, bo muszę iść do pracy... - nocka... :-(

        • casper_ Re: (5) System... 22.10.04, 08:33
          Bosszzz niedługo wezmą mnie tu za klona autora... Ale niestety obawiam się że
          to wszystko prawda. Niejednokrotnie słyszałam o tym ile kosztuje przysłowiowa
          śrubka z atestem. Firma atestująca też musi zarobić, a co :)
          Mnie zastanawia jeszcze jedno - dlaczego kopalnie nie mogą normalnie konkurować
          na rynku, sprzedając węgiel? Kopalnia sprzedaje tonę węgla za kwotę X a
          pośrednicy dodają do tego drugie tyle. A sprzedać bez pośredników nie można.

          Pytanie do autora: czy będzie odcinek o stosunku przeciętnego górnika do pracy?
          Myślę, że wiesz o co mi chodzi... ;)
        • lowrider79 Re: (5) System... 28.10.04, 12:16
          Mówiłeś, że pieniądze z Banku Światowego ktoś przepi....olił. Pewnie tak jest - ale przecież Bank Światowy też pewno w jakiś sposób sprawuje nadzór nad inwestowaniem ich pieniędzy.

          Nie chcę tu stawiać jakichś spiskowych teorii ale pewnie w Europie jest jeszcze jakiś kraj (bardziej wpływowy na sytuację polityczną niż Polska), "trudzący" się wydobyciem węgla kamiennego.

          Po prostu nie wierzę, że kilku jakichś polskich dyrektorzyn jest w stanie zarżnąć w Polsce przemysł węglowy ...
          • mleczkodoczyszczenia Re: (5) System... 29.10.04, 00:48
            No to lepiej uwierz... To jest prawdziwa, dobrze zorganizowana Mafia. Nie
            pracuję w górnictwie ale jestem nim otoczony na każdym kroku. Uwierz mi, jak
            się patrzy na te pieniądze które przepier..lono i pod nadzorem warszawskich
            ekspertów od BŚ, to po prostu serce się kraje i chce się płakać (i strzelać też)
            Pozdrawiam.
      • Gość: hajer Re: Prawda o górnictwie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.14, 22:18
        Kto powiedział że praca w górnictwie jest niebezpieczna. Ja pracowałem 20 lat na dole przy szybie i nie była to praca w warunkach niebezpiecznych dla życia. Inną sprawą jest praca na przodku przy ścianie w pobliżu kombajnu. Duże zapylenie, hałas, mało tlenu spadające kamienie i w tym przypadku górnicy powinni otrzymywać dodatki. Teraz mamy wszystko ujednolicone bo pracuje na dole i wszystko mu się należy wystarczy że wejdzie do szoli i zjedzie. Związkowcy mają wszystkie dodatki chociaż nie pracują na dole, domy wczasowe za darmo a większość związkowców nie ma pojęcia jak wygląda przodek kopalni. Podobnie jest w policji, w wojsku, w rządzie, ci co najmniej pracują najwięcej korzystają i jeszcze dostaną wcześniejsze emerytury. Najgorsze jest to że część społeczeństwa w naszym kraju niema wyboru i pracuje na czarno lub na umowę śmieciową bezskładkową bo niema innych ofert pracy i ci ludzie mimo że wypracowują jakiś zysk, płacą podatki, pracują z nadgodzinach nierzadko w trudnych i niebezpiecznych warunkach a są bez ubezpieczenia, zostaną bez możliwości otrzymania emerytury bo pracodawca nie chce ponosić kosztów ZUSu a Nasze Państwo na taki przekręt pozwala.
        Państwowa Inspekcja Pracy jest totalną bzdurą podobnie jak nasze polskie zacofane prawo ale rząd zajmuje się wyłącznie bzdurami. Dwa dni przed kontrolą PIP-u szef dowiaduje się o planowanej kontroli w firmie i szef każe śmieciowym pracownikom w tym dniu nie przychodzić do pracy. W firmie zostają tylko pracownicy legalnie zatrudnieni czyli na umowę o pracę. Mimo to że w firmie łamane są prawa pracownika a Kodeks Pracy leży w śmietniku to kontrola przebiega pomyślnie bez uwag i z góry wiadomo że niema to sensu.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka