Dodaj do ulubionych

Agencja reklamowa YAP

16.02.05, 20:52
czy ktoś coś wie o tej akencji reklamowej YAP
ul Wolska 84/86 (czy to nie przypatkiem akwizycja)
Obserwuj wątek
        • Gość: Natali Re: Agencja reklamowa YAP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 22:42
          Agencja Reklamowa YAP, to jedna wielka fikcja...., atrapa.... Taka dobra firma
          polsko-kanadyjska, a nie ma swojej strony internetowej, dobre co? Robią pranie
          mózgu na dzień dobry, nikt nie mówi do końca o co chodzi, potem jest dzień
          próbny, wysyłają ludzi w miasto, żeby pukali do drzwi i wciskali jakis szmelc.
          Ich zdaniem to nie jest akwizycja, tylko reklama bezposrednia! ha ha ha , niech
          nazywają to jak chcą, to jest AKWIZYCJA! szkoda czasu! Byłam....,
          sprawdziłam..., opisałam... NIE DAJCIE SIĘ OSZUKAĆ!
          • Gość: ex-YAPsekretarka Re: Agencja reklamowa YAP IP: *.chello.pl 31.07.06, 10:21
            popracowałam tam kilka lat temu jako sekretarka przez jeden dzień. Przyszłam na
            miejsce dziewczyny, którą wyrzucono za to, że za mało się uśmiechała. Z
            przyczyn obiektywnych nie miałam zamiaru dłużej. Chociażby dlatego, że
            ogłuchłabym od serwowanego mi na cały regulator disco . Szef Błażej umówił się
            ze mna na drugi dzień na 14:00 abym przyszła po zapłatę. Tknęło mnie coś aby
            przyjśc wcześniej. Zauwazyłam, że Błażej wychodzi gdzieś i zamyka biuro na
            klucz. Zauwazył mnie i na mój widok pospiesznie zaczął uciekać do samochodu.
            Dogoniłam go. Był wsciekły. Powiedział, że miałam byc o 14.00 (byłam 10-15
            minut wczesniej), że jest zajety i wręczył mi 20 złotych. Żenujące. Dodatkowo
            chciałabym podzielic się tez uwagami dotyczącymi pracujących tam akwizytorów.
            Ci ludzie maja tak wyprany mózg, że uważają firmę za jedna wielką rodzinę i po
            skończonej pracy jeszcze długo spędzaja ze soba czas. I wszyscy mówia, że
            spokojnie wyciągaja miesięcznie 3000-4000 choć wielu z nich wyglądało jak lumpy
            z bramy.
    • Gość: ewelka Re: Agencja reklamowa YAP IP: 212.87.9.* 20.05.05, 12:50
      wlanie wracam stamtad, pic na wodę fotomontarz. manipulują, że niby na koniec
      dnia się dowiesz kim tam będziesz, a wystarczy troche zdrowego rozsądku i
      wnikliwa obserwacja. Akwizycja i tyle, a ludzie im wierzą i ich największym
      celem jest sprzedaż 15 płyt na dzień...ludzie, szkoda gadac... mogli by yepnac
      (zbankrutowac w sensie) na polskim rynku, nikogo więcej by nie oszukali
    • Gość: korek Re: Agencja reklamowa YAP IP: *.chello.pl 23.05.05, 14:06
      A żebyście widzieli tych szkoleniowców którzy prowadzą tą całą selekcję -
      ŻENADA! Miałem do czynienia z gościem bez górnej jedynki, który robił z siebie
      takiego pajaca,że nikt nie chciał go słuchać. Gdy oznajmiłem że mam w dupie taką
      robotę oznajmił "wiesz, no nie każdy może u nas pracować, nie każdy się nadaje".
      PS. A panna u nich w recepcji też jest jakaś powalona!
        • maajak Re: Agencja reklamowa YAP 21.07.06, 23:47
          Byłem sprawdziłem i żałuję że wcześniej nie sprawdziłem informacji w sieci. Na
          szczęście sam doszedłem do wniosku, że nie warto i nie stawiłem się na ten ich
          "dzień próbny". Jest wiele takich firm w stolicy więc uważajcie. Jeżeli na
          rozmowie wstępnej używają magicznych słów "handel" lub "przedstawiciel handlowy"
          to na bank jest to akwizycja. Śmiech na sali...
          • adi_111 Re: Agencja reklamowa YAP 22.07.06, 23:44
            pracuje w YAP na wakacje po 1 można naprawde sporo zarobic a po 2 rzeczy ktorych
            mozna sie nauczyc przy szkoleniach przydaja sie nie tylko w pracy.... aha,
            zapomnialem dodac ze pracuje w Łodzi i narazie zbytnio zadnym walkiem mi nie
            smierdzi
    • Gość: bashevis Relacja ze szkolenia w Agencji YAP - stanowczo odr IP: *.ci.uw.edu.pl 23.07.05, 12:32
      Byłem dzisiaj w Agencji Reklamowej YAP, czy może Agencji reklamowo
      marketingowej YAP, bo po kilkunastu minutach zaczął ją instruktor tak właśnie
      nazywać. polecam poniższy link dla tych, którzy jeszcze nie widzieli:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=140&w=14140351
      Ze szkolenia wurzucono mnie po 30 minutach, zadawałem chyba za duzo pytań i
      byłem zbyt niepokorny, a to dzięki temu, że wczoraj znalazłem dwa wątki
      dotyczące tej agencji na forum.

      Pan, który przedstawił się jako Zbyszek, albo jakieś inne imię na "Z". Jest to
      chyba postać pojawiająca się w oprzednich postach na tym forum lub innym,
      którego adres podałem. Mężczyzna ów jak sądzę, to ten sam, który nie miał
      górnej jedynki. Teraz już ma. Odróżnia się ona od reszty zębów, bo jest bardzo
      biała. Zbyszek ma też złamany i źle złożony nos, abo w ogóle nie złożony.
      Człowiek o d razu prosi o mówienie sobie i innym po imieniu, pyta czy to nie
      problem.
      Ze mną były jeszcze dwie osoby. Kamil i SYlwia (mam nadzieję, że traficie na to
      forum i nie dacię się wciągnąć). Zbyszek powiedził, że żeby było ciekawiej,
      szkolenie odbędzie się poza siedzibą firmy. Jako miejsce wybrał Łomianki, nie
      wiem, czy dojechał tam z wyzęj wymienioną dwójka, bo mnie przegonił.
      Powiedział, że ma wybrać jedną, najwyżej dwie osoby, a ponieważ nie chce
      marnowac mojego czasu, spławił mnie. Ostrzegłem wcześniej oboje moich
      współtowarzyszy niedoli, ale Sylwię niezbyt dokładnie.
      Instruktor stara się sprawiać wrażenie człowieka pewnego i zdecydowanego
      (wychodzi mu średnio, ale człowiek starający się o pracę w zdenerwowaniu tego
      ie zauważa). Lubi, jeśli odpowiedzi na kego pytania są konkretne, nie lubi
      filozofowania (na pytanie co jest dla mnie najważniejsze w pracy: finanse,
      kariera, czy atmosfera odpowiedziałem, że nie chciałbym się zamykac w trzech
      enigmatycznych i ogólnie brzmiących hasłach - nie spodobało się).
      Pytałem, dlaczego tak duża firma "polsko-kanadyjska", nie ma swojej strony
      internetowej, odpowiedział, ze jest w przebudowie. POwiedziałem, że szukałem w
      internecie i nie znalazłem, a to przecież ważne dla dużej firmy, odpowiedział,
      ze ważne, ale nie najważniejsze, jest dużo ważniejszych rzeczy.

      Niestety zbyt krótka obecność na szkoleniu nie pozwoliła mi zobaczyć wszystkich
      technik i zabiegów, liczę tutaj na reakcję Kamila i Sylwii oraz
      innych "szkolonych" przez instruktorów tak zwanej Agencji Reklamowej YAP.
      • Gość: Piotrek Re: Relacja ze szkolenia w Agencji YAP - stanowcz IP: *.eu.org 24.07.05, 18:13
        dla mbitnych , pewnych siebei sprzedawcow moze sie nadawac.
        zarobic sie da tylk otrzeba umiec wciskac ludziom to co akurat przyjdzie Ci
        sprzedawac.
        firma YAP dziala od wileku lat, obojetnie co i jak os obie mowią.
        sprzedaz krzyzowek, znizek czy cd na ulicy i bezposrednoio do domow.
        to jakby sito
        jesli poradzisz sobie tam, dasz rade w kazdym handlu.mona wykorzystac jako jedno
        z doswiadczen na rynku pracy.

        zapal i upor sanajwazniejsze w poszukiwaniach.
        powodzenia wam i sobie zycze.
        piotrek
        • Gość: mściciel Re: Relacja ze szkolenia w Agencji YAP - stanowcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 23:22
          Taak. Fajnie, że można przeczytać w porę o oszystach. Tak sie włąśnie
          zastanawiałem jak wróciłem z rozmowy, po której dowiedziałem się, że mam
          przyjść na dzień testowy, jak to pani, przepaszam Agnieszka (kazała mówic do
          siebie po imieniu, że to niby taki zwyczaj w firmie). Fajnie pomyslałem,
          aletknął mnie napis na budynku. Było tam logo firmy DS Max. Miałem juz kiedys
          watpliwą przyjemność z tym pseudokoncetrnem. Maja wiele firm i sprzedają wiele
          rzeczy smieci. Masażery, atlasy jakiejś Piętki z Katowic, płty i inne duperele.
          Trafiłem kiedyś na firmę Warsaw Power. Też był dzierń testowy, a wieczorem test
          i wyniki. Oczywiście zdałem i następnego dnia ruszyłem w teren. Wytrzymałem 6
          godzin. Koszmar. Upokażająca praca. Odradzam wszytkim normalnym ludziom. I
          ostrzegam przed DS Max i ich fimami typu Warsaw Power i YAP -Agencja reklamowa.
          Oszusci. Żeruja na ludziach, którzy szukaja uczciwej pracy. Za robotre byście
          sie wzieli wyzyskiwacze. Niewolnictwo zniesiono w XiX wieku. Ale jestem zły.
          Dwie lipne ofrty w tygodniu to za duzo. I ostzregam przed Holiday TYrawel
          Center. Dobra koniec. Juz mi lepiej jak sie wyadowałem.
          Pozdrawiam. mściciel. Na pochybel im!!!!
          • Gość: MUton Re: Relacja ze szkolenia w Agencji YAP - stanowcz IP: 85.219.252.* 10.02.06, 14:13
            Szczerze odradzam. Po uzyskaniu magisterki i obowiązkowym miesięcznym
            odpoczynku ;) wreszcie przystąpiłem do poszukiwań na rynku pracy - wkrótce
            trafiłem na ogłoszenie agencji reklamowej yap. Choć zamieszczenie ich anonsu w
            dziale ogłoszeń drobnych wydał mi się dziwny (przecież to właśnie sektor
            reklamy stanowi bardzo dochodową branżę) jako że mieszkam blisko postanwoiłem
            spróbować. Po wypełnieniu kwestionariusza z danymi osobowymi i wyrażeniu opinii
            na temat przedstawionego produktu trafiłem do pokoju w którym rozmowy odbywały
            się z dwoma kadnydatami jednocześnie. To też wydało mi się jakieś
            niecywilizowane. Osoba prowadząca dyskurs z ramienia agencji w szbkim tempie
            podała kilka informacji cały czas unikając szczegółów na temat charakteru
            pracy. Po upływie dosłownie 3-5 minut zapisała mnie na dzień prezentacji dla
            klienta gdzie spotkam swojego trenera. Włsnie kilka minut temu odwołałem
            telefonicznie po tym co przeczytałem na tym formu to szkoda tracić godności,
            zdrowia i nerwów. To jest firma szukająca "murzynów" do wyzysku. Nic więcej.
            Lepsza już jest praca na kasie w hipermarkecie niż szwędanie się po ulicach i
            wciskanie ludziom kitu. Pamiętajmy w jedności siła! :)
            • gonia-b Re: Relacja ze szkolenia w Agencji YAP - stanowcz 01.03.06, 15:11
              Cześć.jestem nową osobą na tym forum ale z przyjemnością chciałam napisć o "agencji reklamowej yap".Agencja to może i jest ale nie reklamwa.Od amego początku wiedziałam czym tu śmierdzi ale człowiek ma zawsze jakąś nadzieje,że może tym razem mi się uda.Zrezygnowałam na drugi dzień.A ten paskudny kot, który łasi się do każdego, coś okropnego.ODRADZAM
    • Gość: Michał Re: Agencja reklamowa YAP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 00:03
      No to skoro już ostrzegacie to chciałbym wszystkich przestrzec przed firmą Euro-
      company. Podobna firma do Worsow Power. Bbiegasz po warszawie i wciskasz
      ludziom perfumy. Również jest dzien probny. Niestety nie wiem jak to dokłądnie
      wygląda bo na szczescie znalazlem na tym forum informacje o tej firmie i juz na
      dniu probnym mnie nie bylo
    • marc29 Re: Agencja reklamowa YAP 19.10.05, 15:45
      Ludzie... omijajcie tą za przeproszeniem "agencję reklamową" z daleka jak
      możecie. To czysta akwizycja wiem już to po tych wszystkich postach na forum
      serdecznie dziękuję - i tak bym tam nie poszedł bo coś instynktownie kazało mi
      sprawdzić w wyszukiwarce nazwę YAP, która była zawieszona blisko biurka
      dziewczyny, która i tak się dziwnie zachowywała przy tej włączonej głosnej
      muzyczce bo nawet podśpiewywała :)
      Właśnie byłem na wstępnej rozmowie i byłem tylko ciekawy jak szybko dostanę
      zaproszenie na dzień próbny czy coś takiego. Pani Agnieszka (osoba w czerwonym
      serdaczku nie za bardzo czystym i zębami o którym mozna powiedzieć że były)
      oznajmiła że już na 9.15 nastepnego dnia. Pierwsze co zobaczyłem w tym pseudo
      biurze to brak: komputera, monitora, faksu o dziwo była drukarka tylko nie wiem
      po co :) (może lepiej bedzie jak wymienię czego tam nie było :)))), a podłoga
      wyglądała jakby przeszło przez nią tysiące naiwynych ludzi. Najbardziej mnie
      ubawiły zegary, które odmierzały czas w róznych miastach Vanocuver, Moskwa,
      Tokio itd. paranoja na co im to?
      Zaproszenia odbywały się po trzy osoby, rozbawiła mnie sytuacja gdy
      powiedziałem na jakim stanowisku chcę pracowac (jak na osobę w agencji
      reklamowej nazwę powinna kojarzyć a ona nie wiedziała jak wybrnąć - pewnie
      pierwszy raz usłyszała :)) Po kqażdej odpowiedzi coś szybko zapisywała - raczej
      grazmoliła na polu oznaczonym notatki MANAGERA! Później toczy się rozmowa, że
      nastepnego dnia praca pod krawatem, kanapki swoje (o dziwo zaproponowali kawę i
      herbatę), żadnej mowy o pracy co będziemy robili.
      Całego uroku jeszcze dodaje usytuowanie tego całego "dobytku agencji" - wchodzi
      się przez podwórko, raczej bramę która służy do jakiegoś przejscia słuzbowego
      często zamykanego - barak ochlapany wapnem, raczej przerobiony z magazynu z
      rampą, BUDYNEK A i ta plansza z tłumaczenia: PRZYSZŁOŚĆ W TWOICH RĘKACH -
      normalnie koszmar.
      Nie życzę komuś wdepnięcia w to gów*** Pozdrawiam
    • corgan1 3 zegary "Tłuszcz", "Warszawa", "Grodzisk"... 19.10.05, 21:55
      Przypomniało mi się, że kiedys, bodajrze w 1999 roku byłem na "rozmowie" w
      agencji reklamowej" - jechałem Wolska za ciepłownią Wola. Dawali ogoszenie w
      Gazecie Praca "do promocji bez doświadczenia" albo coś w tym stylu.

      Najszły mię te 3 zegary, bo agencja mieściła się w domku jednorodzinnym,
      rozmowa była na pieterku, uroczy pan biznesman robił "majnd-maping" podczas
      rozmowy z nami, a weszlismy po 3 osoby - byłem ja, taka laska i jakiś chłoptas,
      który chyba zaraz wyszedł :)

      Rzuciły mi się w oczy 3 zegary powieszone na ścianie w sekretariacie z nazwami
      miast pod nimi. 1 z napisem "Tłuszcz" wskazywał czas 5 minut wcześniej niż
      normalnie, potem była "Warszawa" i tu czas był właściwy oraz 3 - "Grodzisk"
      wskazywał czas 5 minut po.

      Nie pamiętam rozmowy, takie typowe rekrutacyjne pleple, ale pan robił bardzo
      ładne rysunki "mjnd-mapingu". Laska która była ze mną coś tam bredziła a na
      koncu zapytała tego kolesia "ale prosze pana! co oznaczają te zegary ktore
      wiszą na dole"? Wyrywam się i mówię że to taki dowcip (nie dodaje że słaby).
      Facet mówi że to nie dowcip tylko pomysł działu kreatywnego agencji, że im
      więcej wymyśla kreatywnych rzeczy tym jest bardziej kreatywny. Laska "ale
      dlaczego akurat Tłuszcz?" Facet mówi że tak jakoś im przyszło do głowy.
      Laska "No ale dlaczego akurat Tłuszcz? No bo wiem Pan... Ja jestem z
      Tłuszcza!!!"

      Zakrztusiłem się ze śmiechu, pan od maind-mapingu zmierzył mnie lodowym
      wzrokiem ktory zabija. Powiedział że moge odejść, pani zostaje a do mnie się
      odezwie...

      Nie odezwali się do tej pory :)

      I tak się zastanawiam czy przypadkiem niechcacy nie byłem w tej agencji YAP?
      albo jakimś jego wczesniejszym klonie?
    • Gość: Marta Re: Agencja reklamowa YAP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 18:04
      Ta agencja to jedna wielka porażka!!! Dzień próbny śmieszne, byłam,przeżyłam i
      nikomu nie polecam. Nabijają ludzi w bambuko, mówia ze chcą otworzyć fillię
      agencji i dlatego szukaja nowego personelu, szkoda tylko ze nie powiedza od
      razu ze to zwykła akwizycja. Ja wczoraj trafiłam na sprzedawanie karnetów do
      teatru gdzie (pan) sławek nawet mi próbwał wcisnąc ten karnet za 20zł. Sławek
      wyglad miał reprezentatywny garniturek, płaszczyk tylko twarz jakby tylko
      ostatnie dwa dni nie pił a całe zycie chlał.
    • Gość: Cheesy Re: Agencja reklamowa YAP IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.10.05, 19:58
      Postanowilem napisac kilka slow od siecie...

      Sam sprzedaje rozne produkty telekomunikacyjene, ale nie nazwalbym tego
      akwizycja.

      Wiele razy czytalem tutaj negatywne opinie n/t YAP, Warsaw Power i inne. Sam
      nigdy nie mialem do czynienia z tymi frmami.

      Mojepytanie jest jednak krotkie:

      Co jest zlego w akwizycji? Czy kogos sie okrada, oszukuje? W/g mnie nie.Po
      prostu sprzedaje taki czy inny produkt.

      I drugie pytanie.

      Wiele osob szuka pracy, chce pracowac... i co? NICO! To akwizycja, tam za malo
      placa, tam jest za daleko...konczy sie tym, ze wraca taki czlowiek do mamusi i
      placze na bezrobocie, brudna polityke, kumoterstwo itp.

      Zrozumcie, ze zyjemy w kraju, w ktorym jest jak jest. 60-70% ofert pracy w
      Wyborczej stanowi "poszukuje handlowca...". Wy to nazwiecie akwizytorstwem...
      moze i macie racje. Ale jaki wniosek? Ze albo zajmiecie sie tym akwizytorstwem,
      bynajmniej na jakis czas, albo bedziecie pracy szukac dluuugo i daj Boze
      abyscie ja znalezli.

      Pozdrawiam
      Cheesy
      • Gość: Marta Re: Agencja reklamowa YAP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 23:45
        odpowiedź jest prosta... w tej agencji mi np mówili ze poszukują osob do biura
        i do samego końca nie chcieli powiedzieć ze chodzi o akwizycje!!! Skoro to taka
        uczciwa praca to czemu pracodawcy to ukrywają i wprowadzają w błąd?
        Ludzie którzy sie tu wypowiadają (tak myśle) łacznie ze mną są żli ponieważ
        zostali oszukani!!! Co innego jakby ogłoszenie mówiło ze chodzi o akwizycje lub
        na rozmowie o tym mówili... Mi na rozmowie mówili że chodzi o zdobycie nowej
        kadry do nowej filli agencji a na "dniu próbnym" ze poszukują 3 osob do biura i
        wysłali mnie z (panem) sławkiem do centrum sprzedawac karnety do teatru po
        20zł!!! sorry ale to jest marnowanie czasu osób poszukujących pracy i tyle!!!
        Nie każdy musi się dobrze czuć w akwizytorstwie jak np Ty.
        pozdrawiam
        Marta


        ja osobiście radze trzymac sie od tej agencji z daleka
    • Gość: Wawerak Re: Agencja reklamowa YAP IP: *.chello.pl 11.11.05, 20:36
      Akwizycje. Potwierdzam. Moje dziewczyna tam byla na rozmowie.
      Na drugi dzien w ramach "treningu" biegala po blokach z jakas nawiedzona, ktora
      wciskala jakies g.... emerytom i mowila, ze ona w YAP to bedzie menago i ze
      wszystkim pokaze. Nawiedzona jakas. Jak najdalej od tachich firm.
      • Gość: paproch Re: Agencja reklamowa YAP IP: *.chello.pl 12.11.05, 13:31
        o ja cie h*j :D. bylem tam 3 dni temu na rozmowie a dzisiaj biegalem z panem Zbyszkiem (z podrobionym zębem i zlamanym nosem). wytrzymałem tylko 2,5h a koles sprzedal 1 zniżke za 20zł. to mu sie liczy. mowil ze ta akwizycja to 10% z tego czym zajmuje sie firma. widac, ze tam duzo chetnych przychodzi bo podłoga jest powycierana. sekretarka siedzi w pracy z jakims bachorem ktory nawala pileczka kalczukowa kierownikowi w sciane :P. super firma szkoda gadac i szkoda marnowac czas na taki bubel. omijajcie ja z daleka. haha budynek tez maja super :P.
        oki papa pozdro all.
        • innocent86 Re: Agencja reklamowa YAP 13.01.06, 11:51
          Byłam w YAPie wczoraj na "rozmowie kwalifikacyjnej"
          Gadanie Pana Roberta, ktore oczywiście zaproponował przejście na "Ty" zrobiło
          na mnie piorunujące wrażenie (pierwszy raz szukam pracy). Perspektywa bardzo mi
          sie podobała- to miała być praca na stanowisku "kreatora reklamy"
          Jedno mnie zastanowiło: dlaczego w agencji reklamowej zaden z pracownikow
          (widzialam dwa pokoje+kierownika) nie ma na biurku komputera, faksu itp...
          Zostałam zaproszona na dzien próbny- dziś o godzinie 9.15.
          Ponieważ pierwszy razx szukam pracy postanowiłam poprosic mamę o rade.
          Nie bardzo wiedzialam co powiedzieć jej na temat działania samej firmy wiec
          postanowiłam znaleźć w internecie strone tej jakże wspaniałej agencji polsko-
          kanadyjskiej - NIE MA!!!
          Ale trafiłam na wasze posty i dzięki temu zamiast latać po mrozie z jakimiś
          durnymi płytami, otwieram gazete i szukam dalej.
          DZIEKI!!!
    • kasiaaaan Re: Agencja reklamowa YAP-oszusci równiez w Lodzi 25.11.05, 12:16
      "Agencja reklamowa" YAP- jak smie o sobie mowic ta firma, jest to zwykla
      akwizycja!!!Od niecalych 2 miesiecy zaczela dzialac w Lodzi i juz narobila
      smrodu do okola siebie!!!
      MOJA PRZYGODA Z YAP:
      Przeczytalam na stronie gratki.pl oferte pracy brzmiaca:" Studentow zaocznych
      do biura reklamy", zadzwonilam a pani umowila mnie na nastepny dzien na rozmowe
      kwalifikacyjna. Krotko wspomniala, reklama jakich firm i instytucji zajmusie
      sie owa agencja(bzdura).
      Biuro znajdowalo sie w obskurnym miejscu- co mnie zdziwilo ale wytlumaczylam
      sobie ze dialaja w lodzi od niedawna. Wchodze i pierwsze co uderza mnie to
      strasznie glosno wlaczone radio, ktore do tego trzeszczy. W calym biurze nie ma
      ani jednego komputera a krzeselka sa brudne!!! Pani sekretarka daje mi ankiete
      do wypelnienia i kaze dolaczyc CV i oddac. Na rozmowe zostaje zaproszona razem
      z jakims innym gosciem, ktory tam czekal. Przeprowadza ja Pan, ktory od razu
      pyta czy nie przeszkadza nam jak bedziemy mowic do sibie po imieniu. Dlugo mowi
      i zadaje pytania, na ktore trzeba tylko konkratnie odpowiedziec badz ulozyc
      wyrazy w kolejnosci, podac swoje dwie dominujace pozytywne i negatywne
      strony.Mowi o tym czego reklama agencja zajmuje sie w Warszawie. Powtarza ze
      maja ograniczona liczbe miejsc i wyboira najlepszych, po porownaniu CV i
      zapiskow ktorych dokonuje na temat kandydatow.Agencja w Lodzi zajmusie sie
      reklama karczmy Raz na Wozie i Teatru jaracza oraz Muzycznego i ze bedzie
      iwecej zlecen. Oznajmil ze jesli do godziny 16 nie oddzwonia to nie
      zakwalifikowalam sie.
      A jednak zadzwonil, zaprosil mnie na dzien probny na 9:10, bede pracowac w
      grupie 3 osob aby mogli mnie lepiej poznac.po tym dniu odpowiedza czy zostalam
      przyjeta.
      DZIEN PROBNY:
      Darek tak ma na imie szef tego oddzialu zaprasza mnie do pokoju i przedstawia
      mnie mojemu opiekunowi i jednczesnie trenerowi- Lukaszowi.Wyszlismy na
      zewnatrz, mimo ze wczesniej nie bylo mowy o pracy w terenie!!!W trojke
      poszlismy na przystanek autobusowy, przez ten czas Lukasz zadawal mi pytania.W
      koncu poirytowana ta sytuacja powiedzialam ze teraz ja bede zadawac
      pytania!:"Bez sciemy ale na czym dokladnie polega ta praca, bo cos mi tu nie
      gra?".Lukasz udawal ze nie wie o co mi chodzi.Mowie:"Chce wiedziec co teraz
      bedziemy robic? nie chce sie domyslac bo czlowiek od tego nie jest-to strata
      czasu!".Dowiedzialam sie ze polega to na SPRZEDAZY KART STALEGO KLIENTA TEATRU
      MUZYCZNEGO I TEATRU JARACZA(KARTY RABATOWE)!!!Zdezorientowana stwierdzilam ze
      wybadam sprawe. Chodzilismy po roznych firmach i po prywatnych domach w celu
      sprzedania kart!Bylo strasznie zimno a praca konczyla sie o 17stej!!!!Bylam
      przygotowana do pracy w biurze,wiec nie pomyslalam o zalozeniu grubego swetra
      itd.!!!Dotrwalam do konca, przez caly czas wypytywalam sie ich jak sie pracuje
      w tej firmie,na czym polega awans itp.
      Po przyjechaniu do biura czekal mnie jeszcze test sprawdzajacy-zwykla ankieta.
      Jedno pytanie utkwilo mi najbardziej:Czym rozni sie praca w naszej firmie od
      akwizycji?Odpowiedzialam ze niczym!

      Ciagle zaprzczali ze to nie jest akwizycja,gdyz sprzedaja cos czego nie mozna
      kupic nigdzie indziej!!!

      UWAGA NA TYCH OSZUSTOW, TO JEST JAKAS SEKTA.ONI IM ZROBILI PRANIE MOZGU NA TYCH
      SZKOLENIACH,WNIOSKUJE TO PO TYM ZE PRACOWNICY BYLI SLEPO ZAPATRZENI W FIRME I
      ZACHOWYWALI SIE CONAJMNIEJ DZIWNIE!!!
      OD PIERWSZEGO KONTAKTU WCISKAJA KIT I NIE MOWIA PRAWDY-TO NIE JEST POWAZNA
      FIRMA!!!FUCK THEM ALL..HEHEHE
      • agnieszka_lipinska2 Re: Agencja reklamowa YAP-oszusci równiez w Lodzi 20.01.06, 16:13
        nie wiem kto ci zrobił taką krzywde, ze tak bardzo nie nawidzisz tych ludzi
        ale pracowałąm tam w przeciwieństwie do ciebie jestem po studiach wyższych a ta
        firna pokazała mi cholerne możliwości zarobiłam tam tyle kasy..... ale co będę
        mówić ty chyba nawet nie umiesz do tylu policzyć.
        pracuje się w trenie ale to nie jest akwizycja!!!!!!!!!
        miałam zamiar sprostować każde twoje zdanie ale to nie ma sensu
        mogę ci tylko współczuć bo będzie ci cięzko znaleść prace
        a tak ku pamięci ZADNA PRACA NIE CHAńBI pamiętaj zycze powodzenia juice!!
        • losiu4 Re: Agencja reklamowa YAP-oszusci równiez w Lodzi 24.01.06, 20:25
          agnieszka_lipinska2 napisała:

          > nie wiem kto ci zrobił taką krzywde, ze tak bardzo nie nawidzisz tych ludzi

          czy ja wiem czy to nienawiśc... raczej rozczarownie i frustracja... bo co
          innego japiszony pisały w ofertach, co innego dawały naprawde.

          > jestem po studiach wyższych

          tak po prawdzie to taki sobie atut do tej roboty :) i po liceum człek w miare
          rozgarniety nadaje sie do wciskania ludziom jakichs tam kuponów.

          > firna pokazała mi cholerne możliwości

          mogłabyś przybliżyć te cholery mozliwosci? moze pare osób zmieniłoby zdanie o
          YAPie

          > zarobiłam tam tyle kasy.....

          gratulacje :)

          > ale co będę mówić ty chyba nawet nie umiesz do tylu policzyć.

          a tego to nie wiesz... zazwyczaj jest tak, ze w miare rozgarnięty uczeń
          podstawówki nieco wyzszej klasy potrafi do miliardów liczyc... jesli w Twoim
          przypadku zarobki takie były: gratulacje raz jeszcze... szkoda ze o takim
          Gatesie czy innym Abramowiczu w Polsce nic nie wiemy :)n Pochwal się wiec,
          wszaqk mamy trynd na sukcesy kapytalystów :)

          > pracuje się w trenie ale to nie jest akwizycja!!!!!!!!!

          a co?

          > miałam zamiar sprostować każde twoje zdanie ale to nie ma sensu

          prostuj :) moze cos ciekawego sie dowiemy... nie wstydź sie :) sukcesów wstyd
          sie wstydzic ;)

          > mogę ci tylko współczuć bo będzie ci cięzko znaleść prace

          a tego w przytoczonym przypadku nie wiadomo :)

          > a tak ku pamięci ZADNA PRACA NIE CHAńBI pamiętaj zycze powodzenia

          ano, niby tak :)

          juice!!

          ponawiam: jeśli z czarnej porzeczki - szklaneczke poproszę... chociaz... coś
          mnie ochota na żubrówke, co mi w barku od pół roku stoi, naszła... wiec moze
          być jabłkowy :)

          Pozdrawiam

          Losiu
          • agnieszka_lipinska2 Re: Agencja reklamowa YAP-oszusci równiez w Lodzi 24.01.06, 21:30
            dziewie jest pisać o czymś czego nie widzieliście
            nie poznaliście nawet troche
            po paru tygodniach nie pracując tam wiem ze problem nie tkwi w pracy jaką
            proponuje ta firma tylko w ludziach jacy tam pracuja
            przeprosiny dla marty wydaje mi się ze nie dorodłaś do rozmowy na ten temat
            zresztą chyba nie masz kompetencji.....z tego co pamiętam to zrezygnowałaś po
            parunastu minutach
            to nie o to chodzi zeby pisać o tych ludziach ze są źli i do d...
            proaca dała mi baaardzo wiele i finanasowo choć były kiepskie dni
            ale chyba nikt z was po srednim nie zarabia 1250zł dziennie i tego wam zycze z
            całego serca tylko prosze was
            mie marnujcie mojego i tych ludzi czasu bo oni mogą tam do czegoś dojśc
            ps.czy kiedyś pracodawca zafundował wam urlop w tunezji na tydzień.... chyba
            tego w akwizycji nie ma
            do widzenia ja już tu nie wracam
    • Gość: gość Re: Agencja reklamowa YAP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 19:14
      1. akwizycja to nie praca dla debili ani nie uwłacza godności.

      2. podziwiam osoby ganiające po mieście i sprzedające "coś" - zawsze życzliwie się do nich odnoszę, bo wiem jak ciężka jest ich praca.

      3. czasami karnety sprzedawane przez takie osoby wzbudzają moje zaiteresowanie. Kiedyś kupiłam kartę do Pizzy Hut i jej kosz szybko mi się zwrócił. Nie wiem jaka jest prowizja od sprzedaży takiej karty. Ale wydaje mi się że przy odpowiednich predyspozycjach i umiejętnościach można nieźle zarobić.

      Nie powinno się potępiać samej akwizycji ale firmy które ściemniają. Zastanawia mnie jedna rzecz - te ogłoszenia pojawiają sie od kilku lat, więc pewnie cały czas przynoszą skutek.
      • losiu4 Re: Agencja reklamowa YAP 15.01.06, 20:05
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > 1. akwizycja to nie praca dla debili ani nie uwłacza godności.

        a kto tak twierdzi? podstawa jedna: niech firma postawi sprawę czarno na
        białym, a nie ściemnia

        > 2. podziwiam osoby ganiające po mieście i sprzedające "coś" - zawsze
        > życzliwie się do nich odnoszę, bo wiem jak ciężka jest ich praca.

        wiec w czym problem?

        > 3. czasami karnety sprzedawane przez takie osoby wzbudzają moje
        > zaiteresowanie.

        ano, może tak i być :) tylko jak to sie ma do oszukiwania ludzi szukających
        pracy innej niż akwizycja?

        > Kiedyś kupiłam kartę do Pizzy Hut i jej kosz szybko mi się zwrócił. Nie wiem
        > jaka jest prowizja od sprzedaży takiej karty. Ale wydaje mi się że przy
        > odpowiednich predyspozycjach i umiejętnościach można nieźle zarobić.

        nie wiem co mozna zarobić albo i nie, ale do piccyhata, innegeo kejefseja czy
        makdonalda to siłą musieli by mnie ciągnąć... wole poczciwe i uczciwie
        przyrzadzone ruskie pierogi w porządnej knajpie :)

        > Nie powinno się potępiać samej akwizycji ale firmy które ściemniają.

        i właśnie o to w tym wątku chodzi :)

        > Zastanawia mnie jedna rzecz - te ogłoszenia pojawiają sie od kilku lat, więc
        > pewnie cały czas przynoszą skutek.

        tak, kuszą naiwnych... czy to dobre? czy oszukiwanie ludzi wierzacych w
        uczciwość innych w imię "przynoszenia skutku" to jest OK?

        Pozdrawiam

        Losiu
        • Gość: Marta Re: Agencja reklamowa YAP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 13:05
          Sama się naciełam na tą firmę i najgorsze z tego było to że OBIECYWALI pracę w
          biurze a nie na ulicy!!! I do samego końca twierdzili że nie jest to
          akwizycja!!! Wiec ja taką firmę mam gdzieś i napewno jej szanowac nie będę bo
          powinni mówic jasno o co chodzi. ludzie którzy są akwizytorami czy nimi chcą
          być też szukają pracy.
            • henrietta4 Yep twoja mać 19.01.06, 14:30

              Cieszę się, że znalazłam ten temat na Forum, bo ubawił mnie i pomógł uspokoić nerwy po tym całym cyrku, który dziś przeżyłam. W poniedziałkowej Wyborczej ukazało sie ogłoszenie dot. pracy w biurze reklamy dla młodych osób bez doświadczenia. Wolska 34/36.
              WCZORAJ:
              OK. Pojechałam tam wczoraj na rozmowę. Bramka, podwórko, zabłocone wejście... Tak, jak kilka czekających już osób - wypełniłam ankietę danymi personalnymi i po 20 minutach zostałam zaproszona wraz z dwiema dziewczynami do pokoiku "managerki Agnieszki"...
              -witam - witam - mówcie mi po imieniu
              -jak samopoczucie? - świetnie
              -czym sie zajmujesz? - tym i tym
              -kotem się nie przejmujcie
              -dlaczego agencja reklamowa? - bo...
              -my zajmujemy się promowaniem restauracji, kin, teatrów, dyskotek.znalazłybyście się na stanowisku kierowniczym? - tak
              -zapraszam wszystkie trzy panie na jutrzejszy dzień próbny, który zakończycie testem z tego, czego sie dowiedziałyście.
              -do widzenia - do widzenia

              DZIŚ:
              Przede wszystkim - nawiążę do tematu. Jak większość ludzi mających do czynienia z reklamą (i nie tylko tych) zapewne wie - najczęściej firmy, czy agencje reklamowe mają swój slogan - takie motto, które zdradza po części ideę całego interesu - jak np. w przypadku NOKII jest to "Noka connecting people".
              Dziś, siedząc kwadrans po dziewiątej, w "recepcji agencji reklamowej" YAP, i czekając na rozpoczęcie się "dnia próbnego" dowiedziałam się jakie jest ich motto. Otóż, na ścianie nad biurkiem, za którym siedziała blondyna ze stringami podciągnietymi pod pachy widniał przyklejony do ściany napis "YEP TWOJA MAĆ".
              Od tamtego momentu zajarzyłam... "Gdzie ja do cholery jestem?", "To jakiś żart?"
              Zaczęłam się rozglądać... po podłodze, o której juz się na tym forum wypowiadano biegał jakiś kot-dachowiec, który ocierał się o czekające wraz ze mną dziewczyny, laska w rodzaju sekretarki nie siliła sie nawet na udawanie zajętej (nie miała czym - miałaby komputer to chociaż horoskop by poczytała), na ścianie oprócz zegarów wisiał plakat szkoły aikido, a radio było tak głośno, że prawie myśli nie słyszałam... No nic - czekam nadal. Zostałam wyczytana ja i jakaś dziewczyna. W biurze "managerki Agnieszki", które dzis było biurem pana Waldka czekała starsza pani Alicja i Grześ z brudnymi paznokciami.
              -witam - witam
              -nazywam się Waldek, jak wasze samopoczucie? -świetnie - super
              -to są wasi trenerzy Alicja i Grześ, którzy pracują u nas juz od dwóch tygodni, ubierzcie sie ciepło, bo dziś będziecie szkolone w terenie.
              Na przystanku tramwajowym przypomniałam sobie hasło "Yep twoja mać" i zaczęłam się zastanawiać czy "Alicja" to przypadkiem nie pseudonim "starej burdel mamy" i czy "Grześ" nie jest może początkującym alfonsem. Na pytanie - gdzie jedziemy? odpowiedziano mi wymijająco, że zaraz się wszystkiego dowiem w jakims ciepłym miejscu. Pojechaliśmy do jakiegoś obskurnego bufetu z kawą zalewajką. Na miejscu dowiedziałyśmy się, o tym, jak wyglada kariera w biurze reklamowym YAP. FENOMEN! Dwa tygodnie pracuje się za friko. Po podpisaniu umowy zlecenia, zarabia się dniówkę - prowizję (10%) od wciskiwanych ludziom po 20zł kuponów rabatowych. [Średnio w ciągu dnia pracy, który stanowi 10 godz. sprzedaje się ponoć od 3 do 10 kuponów, zatem policzmy - miałabym pracować codziennie 10 godzin za niepewne od 6 do 20zł. ?? Pfff :) Po tygodniu pracy jako "diler" (jak to nazwali), awansuje się na trenera, po miesiągu można zostać asystentem managera, a po pół roku to już jest się właścicielem jednego z ich polsko-kanadyjskich biur. Firma działa od 5 lat, mają 16 biur czyli to jedno na Wolskiej w Warszawie i jedno w Łodzi. Jak na akwizytorską sekte przystało - zrobili im papkę z mózgu, bo sami nie zdają sobie sprawy z tego jakie bzdury ludziom opowiadają.

              Po wyjściu z buFEtu podziękowałam pani trener i panu trenerowi za akwizycję. Oni pojechali do Piaseczna, ja wróciłam do domu poszukać nieistniejącej strony netowej YAP'a.

              Pozdrawiam wszystkich, którzy w porę zorientowali się gdzie trafili. Tych którzy jeszcze tam się nie znaleźli - uprzedzam - szanujcie siebie i swój czas!
              Powodzenia wszystkim, którzy tak jak ja, mimo wszystko nie łamią się i szukają LUDZKIEJ pracy:)

              Ania


              • Gość: mARTA Re: Yep twoja mać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 15:58
                uwarzajcie na takie ogłoszenia:

                młodych bez doświadczenia na rózne stanowiska. zapewniamy lużną atmosferę...
                ble ble
                oraz
                młodych do biura reklamy...
                te dwa ogłoszenia ukazują się od roku albo i dłużej i zawsze chodzi o
                akwizycję w AGENCJI REKLAMOWEJ YAP...

                PORAZKA TEZ SIE DAŁAM NABRAĆ :(((
              • agnieszka_lipinska2 Re: Yep twoja mać 20.01.06, 16:27
                po 1 Yap twoje mać!!!! co ci moge poradzić jestem byłym pracownikiem tej firmy
                i co
                nie wiem czy słyszałaćś o takiej wszechwiedzącej ksiązce jak ENCYKLOPEDIA tam
                masz def. akwizycji. moze dopiero potam stukaj bardziej wartościowe wypowiedzi
                praca jest ciężka- bo w terenie ale ma swoje plusy nikt cie nie kontroluje
                moze i spotkałąś dziwnych ludzi ale mozesz się cieszyć z jednej rzeczy ZE NIE
                TRSFIłAś NA MNIE
                twój problem polega na tym ze to TY nie masz pracy
                śmieszne chasła pomagają oderwać sie od takich cięzkich przypadków jak ty
                a wierz mi za naszą cięzką pracę jesteśmy saowicie wynagradzani
                ps. trzeba być idiotą zeby uwierzyć ze ktoś pracuje za darmo 2 tygodnie-
                gratukecje dla rodziców!!!!!!
                na podsumowanie nie warto marnowac czasu na takich ludzi jak ty bo moze sie
                uśmiejeszz jest ich nie wielu....
                na koniec tak for olll kasa z ego jest , cięzko ale warto a potam sielanka,
                NIE DAJCIE SIE NAKRECIC LUDZIOM KTORZY NAWET NIE WYTRZYMALI PARU GODZIN
                jaki jest haczyk wierzą w rzeczy które im wciskamy zeby sie ich pozbyc bo z
                takimi burakami jakie piszą tu komentarze nikt nie pracował i nie podpisywał umowy
                takie sa fakty juice!
                  • Gość: Marta Re: Yep twoja mać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 10:35
                    Agnieszko!!!
                    Chyba cię z deka pogieło!!! Jask by to była uczciwa firma to nie OKŁAMYWAŁABY
                    NA WSTĘPNIE ŻE NIE JEST TO AKWIZYCJA TYLKO PRACA W BIURZE!
                    wiec nie pieprz bzdur bo szkoda w ogole na ciebie i ta firme czasu
                    Mowisz ze szkoda ze kolezanka ciebie nie spotkała... to ja ci powiem szkoda ze
                    na mnie nie trafilas!!!!! Bo ja trafilam na Pana sławka co wygladał jakby od
                    ZAWSZE PIŁ... i powiedziałam mu pare słów które tobie na zywo też chętnie bym
                    powiedziała.
                • Gość: corgan Re: Yep twoja mać IP: *.chello.pl 21.01.06, 16:43
                  > ale ma swoje plusy nikt cie nie kontroluje

                  no trudno żeby ktoś jeszcze łaził za akwizytorami po ulicy

                  > moze i spotkałąś dziwnych ludzi ale mozesz się cieszyć z jednej rzeczy ZE NIE
                  > TRSFIłAś NA MNIE

                  łał! a co takiego w sobie masz że ludzie mają się cieszyć że nie natrafili na
                  Ciebie?

                  > twój problem polega na tym ze to TY nie masz pracy

                  Nie ma pracy tej, ale można mieć się inną. Pracując w miejscu X nie pracuje się
                  w miejscu Y. Problemem obecnie nie jest znalezienie pracy jakiejkolwiek tylko
                  pracy dobrze płatnej i zgodnej z abmicjami i wykształceniem. Są firmy które
                  przyjmują dużo cv ale maja spory odsiew. Tyle że coś oferują w zamian, nie
                  tylko pieniądze. A co wy jesteście w stanie ludziom zaoferować?

                  Myślisz że jak ktoś jest młody i nie ma pracy to nagle gloduje, zbiera chleb i
                  puszki po śmietnikach? nie rozumiem problemu...

                  > śmieszne chasła pomagają oderwać sie od takich cięzkich przypadków jak ty

                  hasła piszę się prze samo "h". Ale te hasła nawet nie sa śmieszne. Są po prostu
                  durne i żałosne. Czym tu się szczycić? Skoro ma się doczynienia z ciężkimi
                  przypadkami przez cały czas to czemu się tak męczycie?

                  > a wierz mi za naszą cięzką pracę jesteśmy saowicie wynagradzani

                  A pochwalisz sie PITem? jesteś w stanie to udowodnić?

                  > na koniec tak for olll kasa z ego jest , cięzko ale warto a potam sielanka,

                  Chyba powinno być "for all". W dzisiejszych czasach nie ma "sielanki" - nie ma
                  raz na zawsze zdobytej pozycji o ktora nie trzeba walczyć i starać się przez
                  cały czas.

                  > ps. trzeba być idiotą zeby uwierzyć ze ktoś pracuje za darmo 2 tygodnie-
                  > gratukecje dla rodziców!!!!!!

                  Gratulujesz rodzicom że wychowali idiotę? nie rozumiem...

                  > NIE DAJCIE SIE NAKRECIC LUDZIOM KTORZY NAWET NIE WYTRZYMALI PARU GODZIN

                  Chyba nie sądzisz ze nakręcimy się na bełkot i pogardę do ludzi, ktore w ww.
                  poście zaprezentowałaś? Nawet nie potarfisz się normalnie po polsku wysłowić.
                • losiu4 Re: Yep twoja mać 24.01.06, 13:39
                  agnieszka_lipinska2 napisała:

                  > po 1 Yap twoje mać!!!! co ci moge poradzić jestem byłym pracownikiem tej firmy
                  > i co nie wiem czy słyszałaćś o takiej wszechwiedzącej ksiązce jak
                  > ENCYKLOPEDIA tam masz def. akwizycji.

                  wzniosle o akwizycji to masz m.in. tu:
                  aneksy.pwn.pl/marketing/?id=108
                  mniej wzniosle i na własnej skórze o tym jak wygląda akwizycja "po japowemu"
                  można przekonać sie w firmie w której pracowałas.

                  > praca jest ciężka- bo w terenie ale ma swoje plusy nikt cie nie kontroluje

                  myślisz ze szef czy inny kierownik taki chetny w te mrozy latac za stadkiem
                  akwizytorów po wawie i ich kontrolować?

                  > moze i spotkałąś dziwnych ludzi ale mozesz się cieszyć z jednej rzeczy ZE NIE
                  > TRSFIłAś NA MNIE

                  czy to jakaś szczególna atrakcja?

                  > na podsumowanie nie warto marnowac czasu na takich ludzi jak ty bo moze sie
                  > uśmiejeszz jest ich nie wielu....

                  sadzac stosunku liczby zadowolonych do niezadowolonych wypowiadajacych sie w
                  tym watku możnaby odmienne wnioski wysnuć :)

                  > na koniec tak for olll kasa z ego jest ,

                  sądzac z przedstawionych tu wypowiedzi z tymi pieniedzmi to nie jest za wesoło.

                  > cięzko ale warto a potam sielanka,

                  Hawaje, te sprawy... ;)

                  > NIE DAJCIE SIE NAKRECIC LUDZIOM KTORZY NAWET NIE WYTRZYMALI PARU GODZIN

                  gdyby firma YAP uczciwie w ogłoszeniu napisała o co tak naprawde chodzi, pewnie
                  nikt nie miałby do niej pretensji. Jeśli oszukuje - oburzenie co bardziej
                  krewkich ludzi jest jak najbardziej zrozumiałe

                  > jaki jest haczyk wierzą w rzeczy które im wciskamy zeby sie ich pozbyc bo z
                  > takimi burakami

                  osobiscie watpie :) a tak z ciekawosci: w takim razie co takiego innego firma
                  YAP robi?

                  > juice!

                  jesli z czarnej porzeczki to chętnie :) poproszę szklaneczkę :)

                  Pozdrawiam

                  Losiu
                  • Gość: mika Re: Yep twoja mać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 16:40
                    dla twojej wiadomosci Losiu(ktorym notabene jestes)kazdy zaczyna u nas od
                    terenu. kazdy kto teraz siedzi wygodnie w najgorsze mrozy,zapierdzielal kiedys
                    z teczka pod pacha. ciezko pracowal na swoj sukces nikogo nie okradal nie bil
                    jedynie krzewil kulture w tym zacofanym kraju sprzedajac karty rabatowe do
                    teatru lub pomagal ci w zabraniu laski do restauracji sprzedajac ci do niej
                    rabat zebys mogl dziwczynie zaimponowac wiele przy tym nie tracac
                    • losiu4 Re: Yep twoja mać 01.08.06, 13:28
                      Gość portalu: mika napisał(a):

                      > dla twojej wiadomosci Losiu(ktorym notabene jestes)

                      oczywiście że jestem, w odróżnieniu od Waszych anonsów w sprawie rekrutacji ja
                      nie staram się ściemniac. Poza tym bycie niezaleznym łosiem to wcale nie jest
                      wstyd :)

                      > kazdy zaczyna u nas od
                      > terenu. kazdy kto teraz siedzi wygodnie w najgorsze mrozy,zapierdzielal
                      > kiedys z teczka pod pacha. ciezko pracowal na swoj sukces nikogo nie okradal
                      > nie bil jedynie krzewil kulture w tym zacofanym kraju sprzedajac karty
                      > rabatowe do teatru lub pomagal ci w zabraniu laski do restauracji sprzedajac
                      > ci do niej rabat zebys mogl dziwczynie zaimponowac wiele przy tym nie tracac

                      gdyby jeszcze nie oszukiwanie ludzi przy rekrutacji w sprawie akwizycji, to
                      wszystko byłoby niemal ok. W ramach krzewienia kultury natomiast proponuję
                      także załozenie ulicznej trupy teatralnej. W sumie robota też na świeżym
                      powietrzu, a jeden z drugim widz zawsze coś do kapelusza wrzuci...

                      Pozdrawiam

                      Losiu
                • andrzejwilczak Re: Yep twoja mać 17.09.06, 20:01
                  Agnieszko

                  Pracowałem kilka tygodni w podobnej firmie, dokładnie tyle ile planowałem :
                  odłożyć 1500 i załapać się w ciekawsze miejsce.
                  Zaletą dla mnie było to, że nauczyłem się otwartości na ludzi.
                  Wcześniej byłem laborantem, informatykiem, ale rozmowa nie było moją mocną stroną.
                  YAP ... tam pracowała koleżanka, są moimi sąsiadami, więc o nich wiem
                  wystarczająco tyle, abym z nimi nie zaczynał.
                  Owszem wyjątki są, czyli potrzeba kasy, z tym polemizować nie można, bo choć
                  wiem, że JUICE'man wciska kit za przeproszeniem, to pomagam mu zarobić.
                  Jeśli ktoś nie ma pracy, kasy, lepsze takie rozwiązanie, niż żadne, a w czasie
                  tej pracy nie ma problemu z poszukiwaniem docelowej.

                  pozdrawiam
                  • Gość: nestor do pana wilczaka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.06, 12:32
                    powiedz mi tylko andrzeju jaki "kit" według ciebie oni wlasciwie wciskja,ci
                    sprzedawcy? przeciez sprzedaja autentyczne rabaty do istniejacych miejsc ktore
                    to wlasnie miejsca rabat honoruja wiec gdzie ta ich "sciema" bo ja nierozumiem
                    czemu wszyscy sie ich czepiaja. niech sobie pracuja nieboraczki bo nic
                    zdroznego nie robia.
                    • andrzejwilczak Re: do pana wilczaka 04.12.06, 17:43
                      co do kitu:
                      Jak pracowałem to były radia, kupowane po 3 usd za kilogram.
                      Sprzedawane po 25 pln, w kilogramie mogło być ich 12-15 sztuk.
                      Żadnej gwarancji, faktury, paragonu ... podatków jak sądzę.

                      Koleżankę szkolono, że wspierają szkoły z tych kuponów.
                      Tak 1000 pln na początku roku, przy sprzedanych kilku tysiącach kuponów.
                      Wystarczy zadzwonić do takiej szkoły, konkretnej wybranej.
                      Najwięcej na tym zarabiają firmy organizujące dystrbucję kuponów, bo taki co
                      biega i sprzedaje ma więcej z tego roboty niż zarobku.

                      Oczywiście to moje zdanie, wszystkiego nie sprawdziłem i opieram się tylko na
                      tych kilku przypadkach jakie dotyczyły mnie lub znajomych.

                      Faktem np. jest, że : Koleżanka podpisała umowę zlecenie. Nawet zus byl opłącach
                      ... przez 3 miesiace, później nie, tylko składki pobierane, ale po roku okazało
                      się, że umowa już nieważna. Składki jednak na zus i podatek były odejmowane =
                      szefostwo celowo oszukiwało, a ona ślepa w umowie nie doczytała, ze 3 miesiace i
                      koniec, a nie że to na stałe i 3 miesiące to okres próbny.

                      Andrzej
              • Gość: mika Re: Yep twoja mać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 16:22
                barzdzo mnie dziwi twoja wypowiedz na forum wydajesz sie byc inteligentna osoba
                a tym czasem twoja opowiesc jes przeplatana takim tanim klamstwem ze az robi
                sie niedonbrze. tak sie sklada ze pracuje w yap od kilku lat, praca zajebista
                ale ciezka. po pierwsze na scienie byl napis "YAP TWOJA MAC" wiec naucz sie
                czytac zanim zaczniesz cos pisac!!! nikt was nie zmusza do pracy a ja mysle ze
                pensja prowizyjna was przeraza bo nie chce wam sie pracowac ten rodzaj
                wynagrodzenia wymaga wysilku, ale jak ktos sie stara to zyje mu sie niezle. po
                gdrugie jakim cudem wiesz ile karnetow jestesmy w stanie sprzedac w ciagu dnia
                skoro nawet nie dalas sobie okazji tego sprawdzic bo ucieklas od razu! zaloze
                sie ze nie raz,nie dwa korzystaliscie z naszych rabatow w kinie,restauracji czy
                dyskotece, wiec kupowac mozna tak i dostac zajebisty rabat tez jest spoko tylko
                zebyscie wiedzieli jak ciezka praca jest zdobycie takiego deala np. z PIZZA HUT
                zebyscie mogli potem zajadac sie dwiema pizzami w cenie jednej!!! znim powiesz
                cos takiego jak tu zastanow sie kto to czyta,ja nie bronie swojej firmy ale
                niepozwole tez oczerniac!! a co do sekretarek to wiesz mi one nie musz udawac
                ze sa zajete bo naprawde maja kupe roboty. nie wymyslaj tez imion osob ktore tu
                pracuja i nie wyzywaj ich od najgorszych bo to swiadczy tylko o tobie
                • Gość: exYAPsekretarka prawda o zarobkach w Yap IP: *.chello.pl 31.07.06, 10:56
                  Zadaniem sekretarki pod koniec dnia jest rozliczenie każdego akwizytora. jako,
                  że pracowałam tam jako sekretarka przez jeden dzień i z opowiadań znajomej
                  która pracowała tam jako sekretarka dłużej, wiem, że nikt nie zarabiał tam 1250
                  zł dziennie. Wiekszości, jesli udało się coś sprzedać, to 3, 4 karty dziennie.
                  Rotacja jest przeogromna, ludzie wytrzymuja na krótka mete albo uciekaja po
                  jednym dniu. Więc zastanów sie miko jakie sciemy walisz.
                  • Gość: mika Re: prawda o zarobkach w Yap IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 11:42
                    ty chyba jestes nienormalna dziewczyno!!!!! powiedz jaki mialabym interes w tym
                    zeby tak sciemnic!!! kobieto nie musisz w nic wierzyc ale ten kto chce niech
                    sobie sprawdzi te 250 kart zamowil od agi bank BGZ przy ul kasprzaka na
                    fundusz socjalny dla swoich pracownikow jestes totalna ignorantka o niskim
                    poziomie wlasnej wartosci ale to co o mnie piszesz nie robi na mnie wrazenia
                    widocznie musisz to robic zeby sie dowartosciowac cudzym kosztem bo inaczej nie
                    umiesz pozdrawiem mika
                  • Gość: lala Re:do tej niby ex sekretary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.06, 16:43
                    ja nierozumiem jak mozesz tytulowac siebie exsekretarka jezeli bylas tam tylko
                    jeden dzien i nikt cie tam niezatrudnil pewnie spekalas sieilosci telefonow
                    glowka cie od tego rozbolala zaschlo w gardziolku i nieumialas pewnie umuwic
                    nawet jednej osoby zastanawiam sie kto tu naprawde zrezygnowal ty z nich czy
                    oni z ciebie!!! hi hi!! JUICE ja kocham YAP i Wszystkich im podobnych!!! nie
                    nie pracuje tam ale wiem jak tam jest i swietnie znam zakres obowiazkow
                    sekretarek tych prawdziwych
    • Gość: kajol Re: Agencja reklamowa YAP IP: *.4web.pl 04.03.06, 21:48
      Otóż agencja reklamowa YAP, o której wielu z Was już pisało kilkaktornie (
      dokładnie około 2 lat temu), znacznie rozszerzyła swoją działalność, a
      mianowicie otworzyła "filię" w Łodzi przy ul. Zgierskiej 54. Okolica mało
      ciekawa ze względu sąsiedztwa nie cieszącego się zbyt dobrą renomą rynku
      bałuckiego. Rogowa, 2-piętrowa kamieniczka będąca siedzibą firmy już bardziej
      przypomina secesyjny stary architektonicznie ciekawy zakątek Łodzi. Przez
      przypadek...jak wielu z Was trafiłam na rozmowę kwalifikacyjną do powyższej
      agencji. Przez przypadek...ponieważ nasza gosposia, zmęczona gabarytami
      naszego odkurzaca zaproponowała nam kupno nowego, tym samym podsuwając mi do
      przeczytania najświeższa gratkę. Ponieważ jestem tegoroczną absolwentką uł,
      nie omieszkalam nie skorzystac z okazji i chociaż nie rzucić okiem na
      rubrykę "praca". Przedzierajac się przez gąszcz ogłoszeń dla dziewczyn i
      szwczek uwagę moją przykuło ogłoszenie " młodych, kreatywnych, energicznych
      do agencji reklamowej". Ten rodzynek wśród ogłoszeń przekonał mnie, że może
      jednak warto chociaz zadzwonic. Odebrała Pani o miłym głosie, rodem z
      poważanych firm na rynku. Padły pierwsze pytania.....wiek i doświadczenie.
      Odpowiedzi widać były zadowalające, gdyż spełniając kryteria naiwności i
      młodości zostałam zaproszona następnego dnia na rozmowe. Lekko poddenerwowana
      i jak to niektórzy mówią "przezprna" zaciągnęłam na nią mojego chłopaka.
      Przyszliśmy lekko spóźnieni, jednak jak się okazało i tak musieliśmy czekać.
      Piękne architektoniczne wnętrza starej kamieniczki rogowej zbruzgane były
      pastelową pomarańczą, "zdobioną" tanimi gdzie niegdzie zabrudzonymi krzesłami
      z niskobudżetowych nowuryjskich firemek. W kącie tego królestwa siedziała
      Pani - sekretarka góra 20-parę lat, oczywiście oprócz biurka posiadała
      jedynie tel kom, którego nader czesto uzywala, dzwoniac do jak mniemam swoich
      kolezanek. W przerwach dłubała w nosie, patrząc na aplikantów z wyższościa (
      patrzcie ja juz mam prace...). Podała mi do wypełnienia ankietę i kazała
      dołączyć CV. Usiadłam między dziewczynami po przejściach na solarium, a
      Panem, który być może nawet ukończył podstawówkę. W nerwach oczekując na
      swoją kolej, wzrokiem odprowadzalam do drzwi kolejne ciekawe postacie
      wychodzące z rekrutacji grupami....no i w koncu po 45 min doczekalam sie na
      swoja kolej....Pan o wygladzie trolla z obowiazkowymi butami z czubem
      zaprosil mnie i kolege o twarzy nie skazonej myślą do środka. Kazał stać
      przed nim i zapoznac sie z jego expose. Mowil bardzo szybko, regułka wykuta
      na blachę, bez zająknięć....współpraca z pizzeria domino, pizza hut, mc
      donald, padały niczym kaczki od śrutu kolejne nazwy najwiekszych swiatowych
      firm. Nastepnie krotkie odpytywanko....najmocniejsze cechy? wady? ulubione
      gry zespolowe? odpowiadalam szybko i bez zastanowienia, czujac sie troche jak
      z reality show nacja-korporacja, moj wspolaplikant potrzebowal troche czasu
      do namysłu, chociaz i tak wiekszosc odpowiedzi zżynał po mnie. Pan-Troll
      uprzedził nas naturalnie o trudach tej pracy i o zwiekszajacych sie
      zarobkach, o sobotnich szkoleniach. Dodal jeszcze ze jest tylko szkoleniowcem
      i za 2 mies jak zespol sie zgra to on nas opusci i bedziemy pracowac na
      swoim. Oczywiscie decyzje o przyjeciu podejmie po wnikliwej analizie naszych
      CV oraz odpowiedzi. Także w nadchodzącą sobotę prawdopodobnie uzyskam tel z
      firmy.....pytanie tylko czy warto sie bawic? ostrzegac innych przed
      oszukanczo - sekciarskimi praktykami akwizycyjnymi? Ja z cala pewnością
      dziękuję tym wszystkim, którzy opisali swoje doswiaczenia z ta "organizacja"
      2 lata temu w Warszawie. Dzięki Wam zamiast iść i tracić kolejny dzień w
      mojej "nowej pracy" mogę wybrac i pojechac na rozmowe rekrutacyjna do
      poważanej firmy. Jeszcze raz dziękuję i ostrzegam wszystkich przed firmą YAP,
      która teraz działa na terenie Łodzi!!! Chociaż przydałby im się pstryczek w
      nos.....kto wie do soboty jeszcze trochę czasu;-)))

      • Gość: prezes Re: Agencja reklamowa YAP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 19:52
        Droga autorko tego postu wydajesz sie byc osobą ktora nie ma celu w zyciu i nie
        potrafi podjac sie roznym wyzwaniom. To ze krytykujesz kolor scian swiadczy
        tylko o twoim braku gustu, gdyz ten kolor rozswietla cale biuro ( on w
        przeciwienstwie do ciebie ma energie i entuzjazm:)) Ten Pan ktorego
        nazwalas "trolem" jest napewno bardziej atrakcyjny od ciebie i kasa jaka on
        zarabia moze ci sie tylko snic bo nigdy nie bedzieszna na jego poziomie zycia.
        Wydaje mi sie ,nie napewno jestes nudna osoba ktora i tak nie poradzila by
        sobie z takim wyzwaniem.
        Firma YAP zajmuje sie sprzedaza bezposrednia ,ale produkt czyli karty
        promocyjne do instytucji kulturalno rozrywkowych sa wporzadku. Nikt na tym nie
        traci ale kazdy moze tylko zyskac. Kazdego zachecam aby nie bral do siebie tych
        wszystkich opini ale przyszed i sie sam przekonal.
        • Gość: corgan odnośnie zarobków - mamy dobrą wyobraźnię IP: *.chello.pl 29.03.06, 06:04
          > Ten Pan ktorego nazwalas "trolem" jest napewno bardziej atrakcyjny od ciebie
          > i kasa jaka on zarabia moze ci sie tylko snic bo nigdy nie bedzieszna na jego
          > poziomie zycia.

          Jssssasne! A powiedz no pan gdzie mieszka ów "troll" w Konstancinie czy na
          Szmulkach, ile zarabia tzn pokaż no pan PITa tego pana "trolla". czyli ile
          miesięcznie - 5tys, 6tys, może 10.tys? więcej? mniej?

          Ile obrotów miało w 2004 i 2005 YAP? jaka kwota wchodzi w grę? Ile z tego to
          koszty zarządu?

          Prezesi firm w Polsce zarabiają powiedzmy 10.tys-20tys brutto. Prezesi banków
          nawet i 100tys (akurat dotyczy to Kotta z Millenium Banku).

          To ile szanowny pan "troll" z YAP'a zarabia? wiecej czy mniej od pana Kotta?
          hę? Mamy na tyle dobrą wyobraźnię że jesteśmy w stanie wyobrazic sobie ów styl
          zycia.

          Prosze podac cyferki pls...

          ps: nigdy nie mów "nigdy"
    • Gość: STEFAN opdraaadzam IP: *.lodz.mm.pl 10.03.06, 23:16
      byłem tam w 99 roku!! podniecony tym wszystkim, ze praca, ze w gol po
      maturze..i co..wchodze a tam ze 20 pare osóbb w jednym pokoju no ale co trudno,
      ja czlowiek z malego miasteczka mam prawo czuc sie zle...po jakims czasie
      zaproszenie do pokoju..wchodza dwie oosby i....zdalem...nasepny dzien jade
      wystrojony do Wawy na przeszkolenie ..poznaje jakiegos kolesia, ktorys zaprasza
      mnie na wyjazdzke do miasta w celu szkolenia...kolo uliczy Wilczej sie
      poddalem..nie po to zaczynalem studia aby teraz mape/ksiazke sprzedawac!!!
      ...odpuscilem sobie(5minut) po "prezentaccji" kolesia jak to sie podchodzi do
      klienta----kolezanka (ktora tez dotsala sznase) wolala pozostac..ech....ps. i
      te pelne podniecenia okrzyki na hali, ze jest ook i bedzie ok i...ech
      • Gość: kinia Re: opdraaadzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 18:57
        Pracowałam w YAPie jakiś czas. Fakt, wkurzyłam się, że nikt mi nie powiedział,
        że praca w terenie, bo zmarzłam jak pies. Ale nikt wcale nie wciskał mi kitu, że
        będzie to praca w biurze i że to duża polsko-kanadyjska firma. Poza tym poranne
        i wieczorne atmosferki bardzo mi się podobały. Tworzyły więź między
        pracownikami, zbliżały. Na porannych szkoleniach zawsze można się było czegoś
        ciekawego dowiedzieć, nie tyle o reklamie, co o sobie samym, o tym jak się
        nastawiać pozytywnie, jak rozmawiać z innymi ludźmi, jasno wyrażać swoje myśli i
        opinie i jak zadawać mądre pytania. Myślę, że w każdej pracy takie umiejętności
        się przydają.
        Zdaję sobie sprawę z tego, że możecie być źli, czuć się oszukani, ale YAP wcale
        taki zły nie był. Byli tam ludzie, którzy pracują pół roku, rok i jakoś sobie
        radzą i nie narzekają i kasę zarabiają niezłą. Przy dobrym nastawieniu i
        umiejętności tak przedstawiania sprawy, by człowiek kupił cegiełkę, czy kartę,
        można w tygodniu nawet 3, 4 razy wyciągnąć nosorożca, czyli 20 kawałków na
        Fundacji. A to jest równoznaczne z zarobieniem ok 100zł za każdy taki dzień.
        Myślę, że niejeden z was chciałby tyle zarabiać. A tak siedzicie dalej w domach
        i czytacie te gazety... Fakt, że warunki pracy są ciężkie, ale nikt was nie
        zmusza do pracy tam, zawsze można zrezygnować. I ja podziwiam tych ludzi, którzy
        mimo śniegu, mimo temperatury -15 stopni wychodzili codziennie uśmiechnięci i
        wracali z wynikami.
        Nie pracowałam tam długo, ale przez ten czas sporo nauczyłam się o sobie i o
        mentalności Polaków. Wiecie kto najczęściej kupuje cegiełki (jedna cegiełka to 5
        ciepłych obiadów dla dziecka na stołówce)? Nie starsze panie, biedne
        współczujące babcie, które codziennie chodzą do kościoła, są takie pobożne i
        modlą się na każdym kroku; nie matki, które dobrze wiedzą, co dla dziecka znaczy
        jeden ciepły posiłek dziennie, ale faceci. Mężczyźni, od dziadków zaczynając, a
        na studentach kończąc i obcokrajowcy.
        Poza tym, trzeba jeszcze umieć z tymi ludźmi rozmawiać, przekazać im ideę
        Fundacji.Gdyby ktoś miał wątpliwości o prawdziwości Fundacji i tego, czy
        pieniądze rzecywiście tam trafiają zapraszam na stronkę www.wspolna.pl
        To wcale, jakby się wydawało nie jest taka łatwa praca. Ludzie reagują bardzo
        różnie, a ty musisz być na każdą odpowiedź przygotowany. I myślę, że to też
        bardzo wiele daje człowiekowi. Że zawsze wiesz, co odpowiedzieć, a nie stajesz
        ze spuszczona głową, czy jąkasz się. I myślę, że część z was przestraszyła się
        też właśnie tego.
        Pozdrawiam cały zespół YAPu i życzę Wam powodzenia w dalszej pracy!!!
        YAP Warszawa to MY! JUICE!!!

        P.S. Zachowujecie się zdeka dziwnie dla mnie. Czy zniszczona podłoga, albo brak
        komputera czy faksu przeszkadza?Czy przez to wasze zyski są niższe, czy może źle
        się z tego powodu czujecie? Nie rozumiem... Chodzi przecież o to, żeby wasza
        praca była efektywna, im więcej się uśmiechasz i jesteś lepszy w tym co robisz,
        tym więcej zarabiasz. A do tego faks w sekretariacie, czy nowa podłoga nie są
        potrzebne.

        P.S.2 Agnieszka wcale nie jest menadżerem. Menadżerem jest Robert. A Aga jest
        dobrym duchem tej firmy, osobą od przyjmowania ludzi, przeprowadzania interview
        i zajebistą dziewczyną, w której jest tyle życia i humoru, ile w was wszystkich
        razem wziętych nigdy nie będzie. JUICE!!!
        • Gość: Marta Re: opdraaadzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 13:52
          współczuje ci dziewczyny bo musisz byc albo glupia albo slepa!!!
          A jak bede chciala pomoc jakiejs fundacji to wpłacę na jej konto a nie kupie
          zadnej cegiełki na której wy zarabiacie a całość kwoty nie idzie na fundacje!!!
          i moze tobie niky nie mowil ze chodzi o prace biurową a nam wszytekim wlasnie
          tak mowili i tylko sciemniali a tak ludzi sie nie traktuje!!!
          • Gość: kinia Re: opdraaadzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 11:14
            Wcale nie twierdzę, że całośc kasy z cegiełek idzie na Fundację. Zresztą dobrze
            wiem, że idzie ich tylko część. Z jednej jest 5 obiadów. Obiad średnio za
            2,50zł, czyli z jednej cegiełki na obiad idzie około połowa. Okołó 10zł. A
            reszta to kasa dla mnie i na utrzymanie Fundacji, czyli innych ludzi, którzy w
            tym pośredniczą. I to jest chyba normalne. Gdybym chciała pracować jako
            wolontariusz zgłosiłabym się gdzie indziej, a nie została w YAPie. JUICE!!!
            • Gość: BĄBEL Re: odradzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 11:10
              Wczoraj zostałem zaproszony do firmy YAP na rozmowę kwalifikacyjną. Ulica
              Wolska - super - nie daleko od miejsca mojego zamieszkania. Wchodzę w bramę
              i.... pierwszy szok - budynek tragedia, normalnie nora, nie spotkałem się
              jeszcze z agencją reklamową znajdującą się w tak obskurnym miejscu. Nie
              zniechęcony wszedłem jednak do środka, dostaję ankietę do wypełnienia i siadam.
              Ale momencik coś jest nie tak. Oprócz kilku osób chętnych do podjęcia pracy
              oraz pani recepcjonistki ( po ilości emitowanych decybeli z radia odniosłem
              wrażenie iż kobieta ta ma wyraźne problemy ze słuchem )nie ma nikogo. Żadnych
              biur, stanowisk pracy, ludzi, nic. Nie wspomnę już o komputerze czy
              urządzeniach biurowych. Ciężko jest mnie jednak zrazić więc czekam, zresztą jak
              już zmarnowałem poranek to może chociaż ostrzegę innych. Pomimo dotarcia do "
              biura " jako jeden z ostatnich, na rozmowę zostaje zaproszony jako
              pierwszy.Wchodzimy we dwóch do pomieszczenia w którym o dziwo...nie zgadniecie -
              też nie ma żadnego komputera ani faksu czy telefonu. Pani proponuje rozmowę na
              ty i zaczyna zadawać jakieś chore pytania w stylu:
              Czy jesteśmy w stanie uśmiechac się przez osiem godzin dziennie, albo czy nie
              mdlejemy w sytuacjach stresowych? Zapomniałem dodać iż ujrzywszy ich piękny
              budynek i posłuchawszy w poczekalni wyjącego radia zemdlałem już ze trzy razy.
              Ale ja się ta łatwo nie poddaję odpowiadam zwięźle na pytania i zostaję
              zaproszony na "Dzień Próby". Jutro od 9.15 do 17.15. tłumacze uprzejmie pani że
              jutro nie mogę w związku z innym spotkaniem na którym mi zależy. W odpowiedzi
              dostaję ripostę iż jest to termin ostateczny i innego nie będzie. Albo praca w
              Yap-ie albo spotkanie w innej firmie. Dostaję kilka godzin do namysłu i wracam
              do domu. Po długich przemyśleniach i konsultacjach z najbliższymi postanawiam "
              pogrzebać " w necie i odszukać tej ogromnej korporacji jaką niewątpliwie jest
              YAP-a. Na próżno, jedyną informacją jaką znalazłem są wasze posty do których
              się zresztą przyłączam. Dziś mam kolejne spotkanie w innej firmie - nauczony
              doświadczeniem sprawdziłem ją już dokładnie i wiem że tym razem mogę być
              spokojny. A YAP-y nie polecam nikomu, a nawet odradzam, strata czasu, paliwa i
              szkoda nerwów przede wszystkim. Pozdarwiam zrobionych w konia tak jak ja.
                • Gość: mika Re: odradzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 16:50
                  tak sie sklada ze wspolpracuje mam wymienic:
                  teatr studio
                  teatr scena prezentacje
                  reatr rampa
                  teatr muzyczny w lodzi
                  teatr wielki im stefana jaracza w lodzi
                  do tego wiele restauracji kin i centrow rozrywkowych a nawet
                  salony odnowy biologicznej i fryzjerzy,pewnie chcialbys znizke choc do polowy z
                  tych miejsc!!!!
                    • Gość: A Re: odradzam IP: *.crowley.pl 25.06.06, 14:05
                      potwierdzam, odradzam!!!
                      koszmar, działanie - pranie mózgu, AKWIZYCJA w najgorszym tego słowa
                      znaczeniue :(
                      tez uciekłam po 1-szym dniu (rozmowa kwalifikacyjna-grupowa), kilka lat temu,
                      około 4-5 to było
                  • Gość: exYAPsekretarka do Miki-nie rozumiesz problemu IP: *.chello.pl 31.07.06, 11:09
                    Miko, problem polega na tym, że YAP od samego poczatku nie mówi konkretnie
                    kandydtaom o zakresie obowiązków. Nie mam nic przeciwko akwizycji, praca jak
                    każda inna i ciesze się, że sprawia ci satysfakcję. Zrozum jednak rozgoryczenie
                    ludzi, którzy przyszli tu poinformowani, ze dostana prace w biurze. Czy nie
                    prościej jest dac do ,,wyborczej" ogłoszenie ,,Akwizytorów zatrudnie" lub ,,do
                    sprzedazy w terenie zatrudnię" a o zakresie obowiązków informowac od razu na
                    rekrutacji? Myślę, że wtedy problem nie istniałby i nie byłoby tutaj tego postu
                    i tylu wątków.
                    • Gość: gosc odradzam przeplacanie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.07, 11:54
                      no to gratuluje znajomosci w tych i podobnych instytucjsch oraz umiejetnosci w
                      zdobywaniu sobie nowych mozliwosci na oszczednosc! Malo kto ma takie
                      predyspozycje, po czesci zazdroszcze, ale i sie ciesze,ze nie ma takich ludzi
                      duzo ;-) jak Ty bo napewno bym nie zarobil przy sprzedazy weekendowej na swoje
                      przyjemnosci tam gdzie musze płacic za wejscie.Co do zakupu karty to mozesz sie
                      usmiechnac do pani w teatrze jaracza i dostaniesz moze kontakt jak i mozliwosc
                      zakupienia karty jak wspominales o mozliwosci nabycia jej.
                      gosc
                    • Gość: TRENERKA Re: odradzam IP: *.iwacom.net.pl 21.05.07, 23:49
                      hmmmmm zastanawia mnie jedno gdzie jest jak to napisałeś "TEATR WIELKI IM.
                      STEFANA JARACZA". Pomyliłeś pojęcia. Piszesz o dwóch różnych miejscach w Łodzi
                      tak jak by to było jedno. Skoro wyrazasz tu swoja watpliwa opinie to powinieneś
                      wiedzieć, że coś takiego jak Teatr Wielki im. Stefana Jaracza nie istnieje.
                      Jeśli juz tio jest Teatr Wielki na Pl.Dąbrowskiego a teatr Jaracza na ul.
                      Jaracza. Następnym razem jak bedziesz zaczynał smęcić swoje wywody to sprawdź
                      wcześniej 100 razy informacje które chcesz tu zamieścić.
                      P.S. jakis czas temu pracowałam w YAPie w Łodzi. Praca tam nie była łatwa,
                      kosztowała mnie wiele wyżeczeń i sił ale wiem że można tam dużo osiagnąć
                      pracując tam z głową. Ludzie którzy piszą swoje opinie po kilku godzinach tam
                      przebytych są dla mnie ... sami dobrze wiecie. Życze powodzenia im w szukaniu
                      "wymarzonej" pracy a pracujacym w YAPie JUICE!!!

                      Pozdrawiam
          • Gość: kairos adnotacja IP: *.aster.pl 11.07.06, 12:01
            przeczytałam wszytskie posty.Do ludzi tam pracujących:wiekszość z nas nie uważa
            ,że ta praca jest poniżająca/tak mi się wydaje/tylko że na rozmowie stwarzają
            trochę inny jej obraz nne perspektywy.Poza tym ja nie wiem jak w łodzi czy też
            innym mniejszym mieście .Ale w Warszawie to raczej ciężko jest na tym
            zarobić.Jes tego jak mrówków w lesie:) i ludzie uciekaja.Ja sama nie lubie
            natręctwa,domokrążców czy zaczepiających mnie na ulicy panów wciskajacych mi
            wizytówki w ręce/których oczywiście nie mogę sobie zabrać/:)chodzi o to że kazdy
            ma inne nastawienie,czego innego potrzebuje.Ale to co pisałam wcześniej:firma
            musi zadbać o siebie:o logo,biuletyn,folder jakiś....bo jeśli jest ok...to chyb
            nie ma się czego wstydzić czego bać a tak się łatwiej trafia do ludzi...Firma
            wiarygodna to firma solidna pod każdym wględem.pozdrawiam.
        • Gość: wojownik światła:) nie polecam IP: 212.160.138.* 27.03.07, 10:40
          YAP warszawa to fajni ludzie! Pracowałam tam 2 miesiące i faktycznie fajną
          kaskę zarobiłam ale po pewnym czsie zdałam sobie sprawę, że to nie jest
          zbieranie na dzieci bo to setne częęści idą na szkraby jak idą pewności nie
          mam!! jest to jednak żebranie na siebie i na innych k...wa jakie to było
          poniżające prosić kogoś o te głupie 10 czy 20 zeta!! mimo wszystko pozdro dla
          Agi dobry z niej psycholog-manipulator:) t
    • Gość: Mr.Bongo Re: Agencja reklamowa YAP - oddział w Łodzi IP: 81.219.* / *.grs.net.pl 06.07.06, 12:51
      Byłem na rozmowie, byłem na dniu próbnym, podpisałem umowę i tego samego dnia
      podziękowałem. Na rozmowie dowiedziałem się, że zarobię 800-1000 miesiąc (co i
      tak jest mało, bo w ostatniej pracy dostawałem tyle za dwa dni pracy - dużo
      przyjemniejszej i ciekawszej :P), na dniu próbnym dowiedziałem się, że jak
      sprzedam ileśtam czegośtam to może tyle zarobię. Już nie ważne zarobki, bo
      bardziej traktowałem to jako przygodę. Najbardziej było mi szkoda tych lasek,
      którym wydawało się, że wojują świat a tym czasem trafiły tam bez perspektyw po
      maturze, bez żadnej szansy rozwoju i ktoś je oszukał, że teraz będą kimś i
      sobie poukładają życie. Przykro mi, że w to wierzą. Rozśmieszyła mnie też mina
      kierownika placówki - Darka (Łódź), gdy powiedziałem mu że jest świetnie, ale
      nie chcę się stac po miesiącu takim automatem jak jego pracownicy. Chciałem mu
      też powiedziec, że w tej pracy brakuje rock'n'rolla :P ale jego próba
      dogryzienia mi, że jednak kobiety są silniejsze i wytrwalsze uświadomiła mi, że
      nie ma co wyciągac go z jego małego ograniczonego świata złudzeń. Jeszcze
      jedno - niejaka Agnieszka wypowiadała się tu, że ona ma pracę a inni nie, że
      dziennie zarabia 1250zł i ma wakacje w tunezji sponsorowane przez firmę. Jeżeli
      jest to prawdą i prawdą jest to, że masz studia wyzsze to jesteś po prostu
      żałośnie naiwna i głupia. Za 10x przyjemniejszą, 8x lżejszą i 1500x ciekawszą
      pracę mam tyle co Ty dziennie. I nie mówię o agencji towarzyskiej :) Agnieszko,
      to prawda, ze zadna praca nie HAŃBI (co na to twój dyplom magistra?), ale taka
      praca uwłacza. Poza tym łatwiej powiedziec, że jest się menagerem sprzedaży czy
      kimś tam innym niż oszustem, nie? Pozdrawiam!
    • Gość: kairos Agencja reklamowa YAP-przeczytajcie IP: *.aster.pl 11.07.06, 11:22
      Z tą agencją jest coś dziwnego....a zacznijmy od początku:co może Cię zaskoczyć
      na samym początku?żE w gazecie"poważna firma reklamowa" umieszcza
      ogłoszenie:aaaaaa poszukujemy absolwentów szkół średnich i studentów
      zaocznych.Bez logo,adresu,konkretów.Zastanawiające że w dzisiejszych czasach
      nikt niczego nie wymaga.Poprostu przyjdź i pracuj.No ale ok.Zadzwoniłam.Zistałam
      umówiona na rozmowę jeszcze tego samego dnia. Otóż WYDAJE Mi się ale zaznaczam
      że mi się WYDAJE że firma przedstawiała się jako YOP nie YAP a siedzibę
      aktualnie ma na Piastów śląskich 53 na Bemowie w piwnicy jednego z domków
      jednorodzinnych.Zaskoczyło mnie jak już tam dotarłam że na murze Yap/nie
      zauważyłam go na początku/ na domofonie chyba było yop aler ja się tu mogę
      mylić.Po wejsciu zobaczyłam kilku chłopaków którzy wypełniali jakąś ankietę.Pani
      w recepcji łaszaca się do kota i mojego kolegi/poszłam z nim dla asekuracji bo z
      takimi ogłoszeniami to trzeba ostrożnie/,która łaskawie odbierała telefony
      śpiewajac przy tym na głos przeboje radnia zet bądź też eska. Wypełniłam
      formularz w którym nic ode mnie nie chciceli właściwie.Obok Agnieszka/zwyczaj
      firmy działajacej w stylu zachodnim-mówienie do kogoś po imieniu/bajerowała już
      za szklanymi drzwiami dwie osoby.Zdziwiło mnie to:dwie osoby?Jednocześnie?Na
      rozmowie o prace?Nawet z nienawidzonym przeze mnie Top Secret ,w ktorym miałam
      nieprzyjemnosć pracować byłam zaproszona na rozmowe sama.Właściwie Agnieszka nie
      pytała o nic konkretnego.Opowiadała jaka fajna jest firma.że jakieś
      testy,szybkie awanse,wypłaty tygodniowe/tez mnie to zastanosiło/że jak ja mam
      zarabiać 300zł minimum tygodniowo skoro przecież praca ma być
      zespołowa?Wszystko ładnie pięknie.że pomagają zaistnieć teatrom
      ,kinom,dyskotekom ,restauracjom biorą udział w ranżacji wnętrz itp....ahaaaaaaaa
      akurat:)" a droga długa jest,co dalej za zakrętem jest..."?Wracam do domu
      podjarana że jutro czyli dziś mam dzień próbny/szkolenie.Jednak mój bardzo
      martwiący się meżczyzna i zapobuegliwy opiekun zarazem od razu kazał mi podac
      nazwę firmy bo od razu stwierdził że to bajką zajeżdża:)oczywiście nie wpadłam
      na pomysł zeby zapytać strone internetową.Powiedziłam że YOP/bo tak mi się na
      prawde wydawało ze było napisane zarówno na segregatorach w firmie jak i na
      domofonie/.O yopi'e nic nie znalazł ale znalazł was:)Yapiszony moje doświadczone
      :)i w te pędy zadzwonił zebym tam nie szła i nie dała sobie zorbić wody z
      mózgu.Przemyślałam sprawę dokładnie:po raz dziwne ogłoszenie,po dwa ta rozmowa w
      dwójkę na której zaskoczyło mnie też to że:nie przedstawiano firmy...a zawsze
      się to robi że firma stąd a stąd że założona w tym i tym przez tego tamtego.Nie
      zapytano czy mamy pytania,czy coś jest niejasne,brak strony internetowej.Dziwne
      też wydało mi się to że Agnieszka powiedziała że tutaj praucujemy,że tam jest
      siedziba i że teraz jej ludzie sa w terenie u klientów choć wcześniej mówiła ze
      zlecenia przychodzą niemalże same i przydzielane sa do odpowiednich grup-alke
      niby jak mieli by ich znaleźć bez strony internetowej?/.POmyślałam sobie:zaraz
      ,zaraz jaki teren -to na początku?Potem:Stół i dwa krzesła?Dla grup pracujących
      w reklmie?A gdzie miejsce na projekt?Jakieś może tablice?Może by się przydąły
      jakieś stoły?Kompuery?GENCJA REKLAMOWA W WARSZAWIE BEZ STRONY?PARADOX?:)Jak
      podjechałam pod piastów ślskich i zobaczyłam wołyna murku YAP no to juz
      wiedziałam co i jak.Na domofonie też było Yap chociaz wydawało mi się że było
      yop :]ale tutaj na prawde mogę się mylić.Weszłam spytałam panią sekretarkę czy
      mają jakąś stronę /tak dla pewnosci/ oczywiście w przebudowie i narazie nie ma:)
      potem co będę dziś robić:we wszytsko wprowadzi mnie pan na
      szkoleniu...niezadowolenie widniało już na ustach uroczej pani
      -laseczki-sekretareczki.Poprosiłam więc o swoje cv i podziękowałam za współprace
      bo szkoa mi było dzisiejszego dnia.
      A teraz słów kilka wróbla ćwirka: sek nie w tym że akwizytorstwo jest
      złe.Lecz w tym ,że to nie agencja reklamowa zaangażowana w wystroje
      wnętrz,bilbordy itp.To tak jakbym miała być nauczycielką i pracować jako pani
      sprzątaczka ale za to w szkole.Ja rozumiem że chodzenie z ankietmi niektórym
      pasuje.Więc ok niech powiedzą:agencja nasza zajmuje się akwizytorstwem i niech
      tłumacza na czym to polega.Kto chce to się zdecyduje.A oni mydlą oczy super
      warunkami ,nazwą ciut bardziej skomplikowaną i tym żer wmawiają młodym ludziom
      że tutaj własnie nabiora doswiadczenia.
      A teraz niech każdy decyduje sam:)JA się cieszę ze nie zmarnowałam czasu i mogę
      powysyłać kilka cv do bardziej wiarygodnych firm.Ale w ogłoszenie drobne typu
      aaa:szukam młodych juz nie uwierzę:)
      • adi_111 Re: Agencja reklamowa YAP 25.07.06, 22:57
        pracuje w Yap od 3 dni i juz mialem nastepna oferte pracy, gdzie zarobie
        1500zl/mc bez zadnego doswiadczenia tylko rozmawiajac z ludzmi ?? niektorzy
        szukaja pracy pare miesiecy i nie moga znalesc. Akwizycja-praca jak kazda inna
        • Gość: Heady Re: Agencja reklamowa YAP IP: *.net.euron.pl 27.07.06, 10:35
          Jak to fajnie jest sobe pobluzgać na coś o czym nie ma się zielonego pojecia prawda?Czy któryś z forumowiczów popracował w tej agencji więcej niż jeden dzień?Wątpię.Czego oczekiwaliście,że niby po pierwszym dniu zaraz zarobicie z miejsca 5000zł?YAP to firma w której nie płaci się za marudzenie tylko za robotę (fakt,ciężką,ale opłacalną)!Czasy komunizmu i czekania na mannę z nieba minęły jakby kto nie zauważył!Teraz trzeba zasłużyć sobie na zarobek,a nie siedzieć z rękami podłożonymi pod dupę i płakać jak to jest do bani teraz.Miast tracić energię na zrzędzenie spróbujcie lepiej tam poopracować choćby tydzień.A zobaczycie na czym polega potęga tej firmy!Najłatwiej jest powiedzieć gdy się nie daje rady,że praca jest do dupy...Z takim podejściem do życia dobrze będzie jak dacie sobie "biedactwa" radę choćby w "zieleńcach"-choć już teraz słyszę te narzekania,że nożyce ciężkie,a miotła nie ma takiej wartości przerobowje jak obiecywali.Żałosne.Na pensję trzeba sobie zapracować bando malkontentów i leni!Adi_111 (i jemu podobni) tak trzymaj,więcej takich ludzi w tym kraju a bedzie dobrze:D Małe wyjaśnienie na koniec-nie,nie pracuję w YAPie,więc mnie nikt nie "sponsoruje",poprostu szanuję tych ludzi i tyle!PEACE!
          • Gość: Mr.Bongo Re: Agencja reklamowa YAP IP: *.ensch1.ov.home.nl 13.03.07, 05:42
            Peace, juice, fruity, funky, jazzy.... Nie kumasz jednego - ktoś Ci proponuje
            robotę przy produkcji reklam, gdzie wymaga się kreatywności twórczej. Mówi o
            biurowej pracy w grupie, gwarantowanych zarobkach rzędu 800-1000 zł/miesiąc,
            opowiada o karierze i szansy rozwoju a tym czasem to akwizycja, co okazuje się
            następnego dnia. Mam mówić dalej?
            • Gość: i Agencja reklamowa YAP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.07, 12:03
              szukasz sensacji to ja zawsze znajdziesz...
              Tak to jest akwizycja,slyszalam o nich i byłam na rozmowie,ale na szczescie
              kazdy robi to co chce.
              Ja rowniez pracuje jako akwizytor dla banku, i nie tylko...
              Jest to bardzo wymagajaca praca, co nie jest to dla wszystkich, wiec nie
              polecam tym co lubia siedziec a jest tez przechlapane u komornika, kontrolera
              biletow, pani z sanepidu... a jest tch zawodow multum za ktorymi szleja ludzie
              i nie ma niestety miejsc.Wiec robi sie to co mozna. A czym Ty sie zajmujesz??
              Pozdrawiam "i"
              • Gość: Mr.Bongo Re: Agencja reklamowa YAP IP: *.ensch1.ov.home.nl 13.03.07, 21:44
                To nie ważne, czym się zajmuję. Odbiega to zbyt daleko od profilu firmy YAP. Ale
                tak jak mówiłem - ze względu na to, czym się zajmuję chciałem pracować w
                reklamie; powiedziano mi w czasie rekrutacji, że praca jest przy tworzeniu
                reklam. Nikt nie mówił nawet o 'sprzedaży bezpośredniej', że o akwizycji nie
                wspomnę. Szukałem pracy, gdzie szybko mogę zarobić trochę kasy, powiedziano mi w
                firmie, że moje umiejętności sa wprost idealne i będę miał gwarantowane zarobki,
                nie uzależniane od niczego (w tym jakiejkolwiek sprzedaży). Tutaj naprawdę nie
                chodzi o akwizycję czy sprzedaż bezpośrednią samą w sobie. Chodzi o uczciwość,
                rzetelność i poważne traktowanie sytuacji przez osoby rekrutujące. Prostymi
                słowami - praca polegała na czymś zupełnie innym, niż zostało mi to
                przedstawione w czasie rekrutacji. Tylko i wyłącznie o to. Bo to oznacza
                stracony czas, pieniądze i nerwy... To jest nieuczciwe. Pozdrawiam
                • Gość: viva Agencja reklamowa YAP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.07, 18:58
                  Piszecie niesamowite rzeczy na temat tej firmy, ale jak mozna mowic ze oszukuja
                  skoro ludzie kupuja od nich karty, sa na rynku od lat, pracuja z teatrami i inne
                  powazne firmy obsługuja (Restauracja Wiedenska, pizzeria Dominium, kina Bałtyk,
                  Polonia, Pizze Hut, Kfc) ktore przytakuja ze działaja z nimi i chwala sobie
                  wspolprace. Uwazam ze tu sie rozgrywa jakas wirtualna wojna od niepowaznego
                  człowieka ktory niewiadomo co oczekuje od siebie po tym co pisze i podpisuje sie
                  roznymi haslami.
                  • Gość: LOLA Re: Agencja reklamowa YAP do viva IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.07, 11:22
                    po przeczytaniu tych postów i po kilku telefonach (ta firma istnieje i firmy z
                    nia współpracujące są zadowolone z ich pracy) uważam ze gość bongo to
                    zakompleksiony i mściwy gnojek któremu w życiu nie wychodzi i musi sie
                    dowartościować. Wie o wszystkim i wszystko, jest poinformowany o nowościach. Ma
                    wielkie znajomości i możliwości a zajmuje sie pierdołami, bo nikomu nie pisze co
                    robi jest to tajemnicza tajemnica. Pewnie siedzi za granica na garnuszku u mamy,
                    lub myje naczynia w barze... heee