Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rekrutacja według Google'a

    IP: 81.193.155.* 31.10.04, 00:32
    oba linki do forum na portalu wyborczej nie dzialaja, czy wie ktos jak tam
    dotrzec?
    Obserwuj wątek
      • Gość: mariuszn3 Re: Rekrutacja według Google'a IP: *.aster.pl 03.11.04, 15:30
        ...ale google już nie szuka ludzi do pracy .. he he ;-)
      • Gość: Anna Re: Rekrutacja według Google'a IP: 12.40.127.* 03.11.04, 16:11
        Moj maz, inzynier IT, tez dostal tego typu zagadke podczas pierwszej rozmowy
        kwalifikacyjnej (senior engineer dla jednej z firm farmaceutycznych). Rozwiazal
        ja i dostal prace. (Zadanie bylo po angielsku, oparte troche na grze slow, wiec
        nie podejmuje sie sensownego tlumaczenia). To bylo ponad rok temu, a do tej
        pory mowia o nim "ten co rozwiazal zagadke Tom'a":-). Pamietam, ze kiedy
        wysylal swoje resume, ktos poradzil mu, zeby dodal,ze jest czlonkiem Mensy.
        Wtedy wydawalo mi sie to nie na miejscu, ale kto wie... Uczciwie i bez obludy
        musze przyznac, ze bardzo jestem z niego dumna!
      • Gość: bohito Re: Rekrutacja według Google'a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 17:04
        Macieju, działają i to bardzo dobrze. Czyżby obsługa internetu była tak
        skomplikowanym zadaniem? Trzymaj się
        • Gość: Paweł Re: Rekrutacja według Google'a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 18:02
          U mnie też nie działa, więc prosiłbym o bez inwektyw, ok?
          • Gość: pb Re: Rekrutacja według Google'a IP: *.25.119-80.rev.gaoland.net 03.11.04, 18:52
            Ja juz tez stwierdzilem rozna dziwnosci np z poczta.
            Niektorzy moi korepondenci pisza ze wysylajac na moja poczte w GW otrzymuja
            informacje zwrotna mowiaca o bledzie.
            I nie jest to blad w adresie.
            Mam gdzies dokladnie co tam jest zaznaczone.
      • Gość: Stefan Jak dostac prace za pomoca zartu IP: *.motorola.com 03.11.04, 19:11
        Moja pierwsza prace tez po czesci zawdzieczam troche bezczelnemu pytaniu
        zadanemu przeze mnie szefowi R&D firmy podczas interview. "Jak zmierzyc dlugosc
        stlu za pomoca mikroprocesora?" Zart ten na wroclawskiej elce mial juz wtedy
        brode siegajaca do ziemi, ale ow jegomosc go nie znal i bardzo go rozbawilo
        rozwiazanie...
        • Gość: Stefan Re: Jak dostac prace za pomoca zartu IP: *.motorola.com 03.11.04, 19:12
          przepraszam za literowke, mialo bys "stolu"
      • Gość: ten_no Re: Rekrutacja według Google'a IP: *.sd.accelrys.com 03.11.04, 19:51
        Dla mnie to jest idiotyzm. A zarowno jestem matematykiem-programista jak i
        mieszkam w Dolinie Krzemowej, i znam te stosuneczki na wylot. Google po prostu
        robi sobie reklame poprzez zabawna akcje, ale ta metoda nigdy nie znajda dobrych
        pracownikow. Gwarantuje, ze tego typu rekrutacja by np. natychmiast odrzucila
        Alberta Einsteina, bo zdolnosc pracy w tym zawodzie to nie jest to samo co
        zdolnosc rozwiazywania nieciekawych zagadek.
        • Gość: ENIGMA WALKA O PEWNOSC IP: *.chello.pl 03.11.04, 23:02
          Jak mozna popelniac tak kardynalny blad:
          Istota lamiglówki jest uzyskanie PEWNOSCI i zminimalizowanie ryzyka. W dodatku
          wszystko odbywa sie w "ukladzie zamknietym" tj bez mozliwosci ruchu, dodania
          kolejnej zmiennej np. prawa losowania kolejnego wieznia przez wspólwiezniów,
          ustalenia metody losowania, mozliwosci noclegu w swietlicy etc. To jest zabawa
          kompletnie bez sensu. W dodatku twierdzenie ze "Średni czas oczekiwania na
          wolność wynosi więc... 260 lat!" jest tylko z pozoru prawdziwe.
          Czemu? Bo nie mozna stosowac probabilistyki i jej usredniac, kiedy rozwiazanie
          bedzie tylko jedno. Nie mozna rozumowania opartego na elementach in concreto
          przekladac na wynik in abstracto! Rozwiazaniem jest wiec 100 dni bo jest to
          pierwszy dzien po którym w sprzyjajacych okolicznosciach moga wyjsc na wolnosc.
          Nie wiem jak wy, wolalbym liczyc sie z teoria porzadnego chaosu niz siedziec 10
          lat w kiciu. A jesli wiekszosc ma inne zdanie to wiekszosc sie myli. To nic
          nowego zreszta. Klasyczny konflikt jednostka-spolecznosc. Dlatego unikam
          podmiotów zbiorowych jak ognia. Kiedy siedzisz w brzuchu Lewiatana myslisz jak
          sie z niego wydostac juz dzis. A nie liczysz prawdopodobienstwa, za
          przeproszeniem, bekniecia Lewiatana. Ale do tego musisz miec mozliwosc
          dzialania tj wolnosc mozliwosc wprowadzania nowych zmiennych. Inaczej budujesz
          na wiekszym piasku niz teoria chaosu. Obliczenia matematyczne na pewno opieraly
          sie jeszcze na jakims dodatkowym elemencie, tak jak przy tych "sygnalach
          swietlnych" i "lusterku" w metodzie zliczania przez jednego. To sa elementy
          których w zgadce nie ma nic. Wiec najprosciej jest zagwarantowac prawo
          losowania jednemu z wiezniów, który bedzie eliminowal wiezniów którzy juz
          odwiedzili cele np przez zapalanie na stale zarówek w celach. Wtedy wychodzi
          sie po 100 dniach i oszczedza czas na przekombinowanie.Ryzyko minimalizuja
          LUDZIE, nie obliczony z matematycznym brakiem precyzji przypadek, w dodatku
          zmniejszajacy szanse na szybsze wyjscie!
          • Gość: ENIGMA PRZEMÓWIENIE DO ROZSADKU IP: *.chello.pl 03.11.04, 23:30

            Rozsadek opiera sie na wyszukiwaniu jednej z wielu mozliwosci, wcale nie
            najlepszej i wcale nie najdalej idealnej, ale i tak o niebo lepszej od jej
            poprzedniczki. To jest zwyczajna zgoda na blad. RYZYKA SIE NIE ELIMINUJE, bo
            sie nie da wyeliminowac, ryzyko sie obniza. Kazdy liczy tylko to ryzyko, które
            jest w stanie przewidziec JEGO wyobraznia. Oznacza to na przyklad, ze jeszcze
            rozsadniejszym posunieciem niz rozwiazywanie tej glupiej i prymitywnej szarady
            nad która sie tak glowiono jest STRATEGIA UDUSZENIA GOLYMI REKAMI PRZEZ
            NAJSILNIEJSZEGO WSZYSTKICH POZOSTALYCH WIEZNIÓW. Poniewaz zyjemy w swiecie
            akcji-reakcji to mozna zalozyc ze 99 nie da sie zabic jednemu, wiec
            probabilistyka nakazuje zmniejszyc ryzyko, ale BEZ TRUPÓW NA WYBIEGU nie da sie
            przyspieszyc daty opuszczenia zakladu. Oczywiscie dostepne sa warianty: GTW-
            grupy trzymajacej wladze,wyrwania karabinu maszynowego straznikom etc. Ten
            wariant KRWAWEJ STRATEGII ma jeszcze jedna oczywista przewage: RZECZYWISCIE DO
            NIEGO BY DOSZLO. Zadaniem bylo nie liczenie prawdopodobienstwa a ustalenie
            strategii.

            Jest jakas nagroda???

            P.S. Calkowicie sie z Toba zgadzam ten_no.
            • Gość: pacal Enigmo - mylisz się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 01:48
              1) Dla tego problemu istnieją strategie które _eliminują_ ryzyko, ponieważ po
              ich zakończeniu mamy 100% pewność że wszyscy więźniowie odwiedzili świetlicę.
              Dla strategii tych nie możemy jedynie określić ze 100% pewnością w jakim czasie
              zostaną one zakończone.

              2) Średni czas działania strategii również ma swoją wagę.
              Inaczej jaki sens miałaby optymalizacja w dziedzinie czasu algorytmów
              opierających się na probabilistyce???
              Owszem, można znaleźć _jakąkolwiek_ strategię, ale warto chyba potem poszukać
              lepszej, tzn. przeciętnie kończącej się w jak najkrótszym czasie (i oczywiście z
              małym odchyleniem standardowym).
              Spytam retorycznie: lepiej mieć 99% szansę na wyjście z więzienia po 27, czy po
              270 latach?

              3) A propos duszenia i trupów na wybiegu - nie wiem czy przeczytałeś uważnie
              założenia zagadki: więźniowie nie umierają - albo wyjdą wszyscy, albo nikt. Poza
              tym na Twoim wybiegu spotykają się jedynie raz, na samym początku.
              • Gość: Enigma Re: Tak przypuszczalem, to nawet lepiej :) IP: *.chello.pl 05.11.04, 04:22
                Gość portalu: pacal napisał(a):

                > 1) Dla tego problemu istnieją strategie które _eliminują_ ryzyko, ponieważ po
                > ich zakończeniu mamy 100% pewność że wszyscy więźniowie odwiedzili świetlicę.
                > Dla strategii tych nie możemy jedynie określić ze 100% pewnością w jakim
                czasie
                > zostaną one zakończone.

                Oczywiscie ze jest tak jak piszesz. Tak, myle sie. Patrz pierwsza zasada z
                konca tego postu. Zaproponowalem kilka "strategii" w tym jedna
                najskuteczniejsza pod koniec. Zgadza sie, naruszyla ona reguly o których
                piszesz w pkt 3. Masz jednak 100%pewnosc wyjscia na wolnosc po jednym dniu
                jesli to Ty zabijesz wszystkich. Patrz druga zasada z konca tego postu.

                > 2) Średni czas działania strategii również ma swoją wagę.
                > Inaczej jaki sens miałaby optymalizacja w dziedzinie czasu algorytmów
                > opierających się na probabilistyce???
                > Owszem, można znaleźć _jakąkolwiek_ strategię, ale warto chyba potem poszukać
                > lepszej, tzn. przeciętnie kończącej się w jak najkrótszym czasie (i
                oczywiście
                > z
                > małym odchyleniem standardowym).
                > Spytam retorycznie: lepiej mieć 99% szansę na wyjście z więzienia po 27, czy
                po
                > 270 latach?

                Twoje pytanie jest nierozsadne bowiem ja moge zadac odwrotne: Czy wolisz wyjsc
                na pewno po 27 latach czy wolisz miec szanse wyjscia po 100 dniach?
                Pytania takie sa absurdalne, bo nie pozostawiaja WOLNOSCI do dzialania, pola do
                ruchu i wyjscia po 100 dniach. Dlaczego tak sie dzieje napisze pod koniec.

                > 3) A propos duszenia i trupów na wybiegu - nie wiem czy przeczytałeś uważnie
                > założenia zagadki: więźniowie nie umierają - albo wyjdą wszyscy, albo nikt.
                > Poza tym na Twoim wybiegu spotykają się jedynie raz, na samym początku.

                Tak masz racje, tyle zostaje na moje usprawiedliwienie, ze nie czytalem
                wczesniej watku z forum ogólnego.


                TERAZ ANALIZUJMY:

                Jak sformulowany jest CEL?
                Celem jest ustalenie strategii najszybszego mozliwego wyjscia na wolnosc.
                Celem nie jest natomiast przekonanie wszystkich wspólwiezniów do swojej
                strategii. Z tego powodu nie zamierzam Cie przekonywac, ze mam racje.
                Wiecej, z pewnoscia jej nie mam. Patrz zasada pierwsza z konca postu.

                Ustalenie strategii zaklada mozliwosc wykonania ruchu przez wiezniów. Oznacza
                to ze cel "opracuj strategie" nie ma rozwiazania w postaci liczby rzeczywistej.
                Tj ma: w wariancie krwawym-1 dzien, w wariancie bezkrwawym=100 dni. Jest to
                oczywiste, wynika z faktu, ze nie ma rzeczy niemozliwych. Sa tylko pytania w
                jaki sposób. Ale takie pytania zakladaja mozliwosc wyjscia w czasie najkrótszym
                z mozliwych.
                Historia opisana wyzej, zaklada ze mamy wszelkie potrzebne elementy do dojscia
                do najbardziej prawidlowego wyniku. Warunkuje nas w tym kierunku, zeby zaczac
                liczenie. Wbrew pozorom celem nie jest wiec "najszybsze wyjscie na wolnosc"
                przy podaniu wszelkich potrzebnych do tego danych, juz na poczatku skoro mamy
                myslec o "strategii" rozpoczynamy wyscig po
                rozwiazanie "najdoskonalsze", "idealne". Tymczasem nie da sie obliczyc
                nieskonczonosci, udowodnic i wykazac przy pomocy liczb rzeczywistych.
                Z tego powodu cale dalsze liczenie, zeby w ogóle do niego przystapic
                trzeba "wymyslic" dodatkowy element "ruchu wiezniów" w teoretycznie zamknietym
                ukladzie danych. Te dodatkowo wprowadzane wartosci stale jak:"jeden
                zliczajacy", "lusterko", "kto losuje" etc. zaleza tylko i wylacznie od
                kreatywnosci tego kto rozwiazuje zadanie, ale powtarzam, nie mozesz rozwiazac
                zadania bez ich wprowadzenia. Moje rozwiazania tez je oczywiscie wprowadzaja,
                ale istnieje nieskonczona liczba zmiennych które musza naruszyc teoretycznie
                ustalone zasady. Co sie dzieje pózniej z zagadka? Pojawiaja sie nowe
                rozwiazania. Ale przeciez ktos musi te rozwiazania zatwierdzic i je
                usankcjonowac, powiedziec: TAK, TO JEST NAJWLASCIWSZE ROZWIAZANIE. Po to
                piszemy posty, zeby znalezc potwierdzenie Prawdziwosci naszego rozumowania. Z
                tego powodu tez zaznaczylem,ze nie chce mi sie nikogo przekonywac do moich
                racji, co nie oznacza tylko, ze nie mozemy tego sprawdzic w rzeczywistosci(i
                cale szczescie,choc warto zdawac sobie sprawe ze rozwiazanie idealne oznacza
                wyjscie po 1 dniu). A rzeczywistosc bylaby taka ze po tak okreslonych
                warunkach, ludzie zaczeliby sie mordowac, ot, skuteczne osiaganie celów w
                perspektywie krótkoterminowej, za to ze 100% gwarancja braku sankcji. Wiec co
                dalej dzieje sie z zagadka? Otóz, moderator, czyli wódz, guru etc. robi jedna z
                dwóch rzeczy: albo arbitralnie odrzuca, albo wystawia rozwiazanie pod opinie
                innych wspóluczestników. W systemie demokratycznym wystawia rozwiazanie pod
                opinie innych, i odrzuca "z waznego spolecznie uzasadnionego powodu".
                Matematyka schodzi na plan dalszy. I co dalej? Dalej przybywa zakazanych i
                niedozwolonych ruchów które stanowia spis zasad gry. I stad zastrzezenie
                trzecie które bylo na forum, ale nie bylo go w tekscie. Twoje spostrzezenie:

                > więźniowie nie umierają - albo wyjdą wszyscy, albo nikt.

                stanowi wlasnie takie dopisane pózniej reguly gry. Nie przez przypadek ktos
                wczesniej wpadl na pomysl wymordowania wspólwiezniów. To jest koniecznosc
                logiczna, wynikajaca z absurdalnie zarysowanego problemu.
                Zdania:

                > Poza tym na Twoim wybiegu spotykają się jedynie raz, na samym początku.

                nie rozumiem. Tak, zabijaja sie wszyscy podczas tego spotkania, przezyje
                najsilniejszy, bo szybko którys z nich wpadnie na rozwiazanie idealne, lub w
                wariancie GTW, prawie idealne.Wyjda wszyscy ale ZYWI. Martwi bowiem nie chodza.

                Teraz pytania do Ciebie (oznacza to ze odpowiedzi mozesz udzielic sobie sam, bo
                to wazniejsze w Twoim zyciu, nie w moim):
                Po co szukasz rozwiazan "przecietnie lepszych" choc stosujesz najlepsze z
                mozliwych? Rozwiazania przecietnie lepsze nie istnieja, istnieja njlepsze
                mozliwe do zrealizowania w danym czasie. Racja, czyli to jak RZECZYWISCIE
                bedzie wygladac sytuacja bedzie zalezec ZAWSZE od rozwiazan najprostszych.
                Racja nalezy do rozwiazan najprostszych, nie do najbardziej skomplikowanych.

                P.S. Jestem prawnikiem, moje zycie polega na tym aby uwazac KTO RZADZI i KTO
                USTALA REGULY GRY. Komplikuje sprawy, po to by osiagnac cele, nigdy odwrotnie.
                Zasady sa dwie: po pierwsze nie mam racji, racje ma rzeczywistosc. Po drugie:
                stosuj sie do wszystkich ustalonych zasad, korzystaj z mozliwosci.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka