Gość: kwieto
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
30.08.01, 21:37
Hmm... ktos na tym forum napisal: "...Nie wszyscy "umysłowi" to debile. Ci, którzy
umieszczają swoje komentarze na tym forum są super inteligentni. To my piętnujemy
głupotę - wskazujemy absurdy dnia codziennego i niezmiennie pokazujemy naszą
wyższość...."
Ciekawe jak to jest, ze wszyscy szefowie to debile, a wszyscy pracownicy sa genialni? to
skad sie biora szefowie w takim razie?? (nawet ci po studiach ekonomicznych musza
troche popracowac, zenim zostana szefami). A moze po prostu pietnujemy glupote innych,
a wlasnej nie zauwazamy? Czy na pewno potrafimy sie smiac z wlasnych wpadek?
W dzisiejszym "Magazynie" jest pewien reportaz(?), opowiadanie(?), zatytulowane "Na
wysokich obcasach". Bohaterka tego tekstu opisuje, ze jest zaszczuta przez kretynskie
przepisy w biurze (np. kon iecznosc noszenia butow na obcasach), swojego chlopaka, czy
wrecz pania sprzedajaca czosnek i pumeks... Nie widzi, ze tak na prawde sama siebie
szczuje, wymyslajac sama sobie dziwne zachowania, np. ukrywa przed chlopakiem, ze
kupuje miesieczny (po co??), ze wzgledu na kierownika kupuje miesieczny a nie
kwartalny (znowu - po co??) itd. Jej praca przypomina "10 godzin waty". W koncu
dostaje niemal zalamania nerwowego, gdy nie moze dostac w kiosku miesiecznego...
Czy naprawde wszystkiemu jest winny zly i okrutny swiat?? a moze to ona sama dla
siebie jest owym szefem z historyjki o Dilbercie?
No dobra ale z wlasnego podworka: Koncze wlasnie studia na zacnej i "elitarnej" uczelni
ekonomicznej w Warszawie. Niedawno kolezanka wpadla na pomysl, bysmy
wystartowali w konkursie organizowanym przez jedna z firm doradztwa personalnego.
Konkurs polegal na prowadzeniu "wirtualnego" przedsiebiorstwa. Skrzyknelismy kilku
znajomych i w 5 osob wystartowalismy. My konczacy studia, z dobrymi wynikami,
inteligentni, swietni, dynamiczni i wogole "naj", tropiacy wszystkie bezsensy biurowe
wreszcie moglismy pokazac, jak bedzie wygladac prowadzona przez nas (idealnie
oczywiscie) firma. B ylismy na tyle przekonujacy, ze znalazl sie ktos, kto zasponsorowal
nam wpisowe (wcale niemale - 2 000 PLN). No i? Owszem, nie bylismy najgorsi, ale nie
przewidujac pewnych spraw doprowadzilismy np. do tego, ze nasi "wirtualni
pracownicy" musieli pracowac w nadgodzinach, w weekendy, co zaowocowalo zreszta
istna plaga wypadkow przy pracy i urlopow chorobowych... Niby swietni, wyksztalceni
w kierunku menadzerskim, wszyscy z pewnym doswiadczeniem w pracy.... i kleska!
To jak to jest?
Szefowie to idioci?
Pracownicy to idioci?
I jedni i drudzy to idioci?
Jak to jest, ze wszyscy pietnuja bezsensy, a nikt nie zmienia tych bezsensow na lepsze?
Pozdrawiam, i czekam na opinie - kwieto