Gość: Bolo
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
13.03.05, 11:28
Mialem takowy tydzień temu. Nie z mojej winy ale samochodzik do skasowania.
Na szczęście jestem cały i zdrowy. Byliście kiedyś w takiej sytuacji? Jak na
to szefostwo zareagowało? U mnie niby wszystko jest O.K., wszyscy się cieszą,
że żyję ale... No właśnie jak to jest później kiedy przychodzi do podliczenia
kosztów tego wszystkiego? Dzięki z góry za opinie.