Gość: developer
IP: *.freedom2surf.net
16.03.05, 00:02
witam,
umiescilem ten post jako odpowiedz na inny watek, ale postanowilem umiescic go
jako nowy, bo historia mysle, ze ciekawa. dotyczy ona eksperymentu, ktory mial
mi odpowiedziec, czy w polsce mam czego szukac, gdybym nagle chcial
wyprowadzic sie z uk. milego czytania.
pracuje w duzej firmie, zarabiam rozsadnie... niestety... za granica. poniewaz
nie widze siebie w zadnej innej branzy i od 5 lat ciagle robie to samo, wiec
postanowilem sprawdzic jakie mam szanse zdobycia pracy w polsce - konkretnie w
warszawie w firmie z tej samej branzy. dodam ze to wiodaca firma. celowo nie
wymieniam nazwy firmy ani branzy aby nikogo nie zniechecac, poniewaz mozliwe,
ze tylko do mnie mieli taki stosunek.
jakis czas temu zlozylem cv do wyzej wspomnianej firmy. nie czekalem dlugo na
odpowiedz. dodam ze cv tak jak sobie zyczyli, bylo napisane po angielsku. tak
tez zrobilem. odpowiedz przyszla na maila. napisali, ze sa bardzo zainteresowani
i prosza o telefon odemnie. no coz, pierwsze przegiecie. w uk przyzwyczailem sie
, ze jak pracodawca jest zainteresowany to sam dzwoni do kandydata (zwykle
niewazne czy kandydat jest za granica). no nic, zadzwonilem. poniewaz w
odpowiedzi bylo napisane w jakich godzinach dzwonic i kogo prosic, wiec
dostosowalem sie do tego. oczywiscie, zanim pan, z ktorym mialem sie
skontaktowac odnalazl sie minelo sporo czasu. ostatecznie udalo mi sie nawiazac
kontakt. zostalem wypytany o kilka rzeczy, rowniez technicznych, choc moj
rozmowca sprawial wrazenie, ze nie bardzo rozumie odpowiedzi. rowniez zapytal
sie, dlaczego chce pracowac w mniejszej firmie niz obecnie. oczywiscie jako
powod podalem, ze chcialbym po prostu wrocic do kraju. oczywiscie juz zaczelismy
ustalac kiedy zaczne, kiedy moge przyleciec itd. ja jednak spytalem ile maja
zamiar mi placic, wiec uslyszalem standardowe "a ile by pan chcial zarabiac".
oczywiscie rzucilem sume, ktora w tej branzy nie jest niczym niezwyklym i
(jakies x tys zl) i zaznaczylem, ze zakladam, ze to stawka poczatkowa, bo
oczywiscie caly czas mi wczesniej facet nawijal o mozliwosciach rozwoju w
firmie. no i chyba tego jakze milego pana zgasilem. zaczal wiec przyczepiac sie,
ze no tyle nie moga mi dac bo wiek (mam 23 lata), bo tak na oko nie sa pewni
moich kwalifikacji (mam 5 lat doswiadczenia, pracuje w firmie, ktora zajmuje na
swiecie 2 pozycje w branzy, ale on nie jest pewien kwalifikacji ;) ). no i pytam
sie wiec, za ile wiec moge pracowac. facet rzucil magiczna sume...uwaga....
1,5tys jako poczatkowa. przypominam, ze pisze o warszawie. pytam sie wiec, jak
za taka smieszna sume mam sie utrzymac w warszawie. no to pan zaczyna swoj
wywod, ze moge np. wynajac pokoj na poczatek i tanio to wyjdzie. aaa,
zapomnialem. najpierw zapytal czy nie mam jakiejs rodziny w wawie, aby sie tam
zatrzymac. no tak. od 5 lat zyje on my own i bede sie szwedal po pokojach lub u
rodziny. powiedzialem wiec, ze suma jest conajmniej smieszna i ze nikomu nie
zycze podejmowania wspolpracy z takimi wyzyskiwaczami. oczywiscie wykonalem
ponad godzinna rozmowe miedzynarodowa, by zakonczyc takim milym akcentem. teraz
wiem, ze nie mam czego w polsce szukac, dopoki jest to kraj ludzi niepowaznych.
podsumowujac:
- 5 lat doswiadczenia w branzy,
- projekty sprzedawane na calym swiecie,
- wspolpraca z najwiekszymi firmami,
- obecnie praca w korporacji znajdujacej sie na 2 miejscu na swiecie w branzy,
- studia (inzynierskie)
- j. angielski
- 23 lata
proponowana suma:
1500 zl
beczka smiechu,
dziekuje za uwage
/devnet