Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się...

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.05, 09:30
    Czytam wątek: "Bezrobotni ilu nas jest - wpisujcie sie". wpisów jest chyba z
    tysiac, nieważne.
    Każdy wpisuje swoj tytuł, kierunek czy uczelnie i że nie ma pracy.
    Jaki to ma mieć sens: pocieszac sie wzajemnie, ok - to jest jeszcze
    zrozumiałe.

    LUDZIE zadajcie sobie jedno pytanie: CO POTRAFIĘ ROBIC, a nie co
    skończyłem/am, na jakiej uczelni, i z jaką oceną.

    Ciekawe ile osób teraz się wpisze: "potrafię to i to - nie mam pracy".

    Jeśli lista będzie pełna to wtedy możemy rozmawiac o tym, co jest z naszym
    rynkiem pracy nie-tak albo o wynagrodzeniach za umiejętnosci.



    Obserwuj wątek
      • Gość: gość Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.05, 10:06
        a co potrafią np. Irlandczycy, Anglicy i Holendrzy? Co tam potrafi człowiek po
        studiach?? Moze ma więcej praktyki ale na pewno nie pracy.OK. powiecie, tam na
        studiach sobie ludzie "dorabiają". Owszem, ale raczej pracując w barze itp. Nie
        w zawodzie! I na pewno nie maja doświadczenia kilkuletniego kończąc studia.
        Oczywiście jest tutaj dużo winy systemu oświaty naszego chorego. Reformują
        podstawówki, gimnazja dlaczego nie programy na uczelniach???
        To jest żenada, człowiek uczy się jak głupi, bo myśli że mu to coś pomoze, a
        potem się okazuje, że studia a praca o zupełnie inne rzeczy. Jak możesz winić
        młodych ludzi, że się po prostu ciężko uczyli i to była ich praca, którą
        sumiennie wykonywali przez studia, czasem pracując pod koniec.. W cywilizowanym
        kraju, gdzie bezrobocie nie ma wymiaru klęski narodowej, jak u nas, taki
        człowiek dostaje pracę jako asystent, młodszy księgowy, prawnik, nie wiem kto
        jeszcze i powoli nabiera doświadczenia. Znajoma w Szwecji widziała na poczcie
        jak gość miał nalepioną zieloną nalepkę, że jeszcze jest nowy w pracy i się
        uczy, więc prosi i o cierpliwość czy coś takiego, wyobrażasz sobie takie coś u
        nas??? PO PROSTU W TYM KRAJU NIE MA PRACY I ŻADNE KURSY, PRAKTYKI NIE POMOGĄ.
        POMOGA TYLKO CIOCIE, WUJKI I INNE ZNAJOME. TUTAJ N I E M A P R A C Y po
        prostu...
        • Gość: Dry Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.05, 10:14
          Zgadzam się z Tobą, że szkoła zupełnie odstaje od życia i nieczego nas nie uczy.
          Na to nie mamy wpływu ani ty, ani ja.

          Nie napisałeś jednak co potrafisz?


          • Gość: Dosia Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 09:43
            to nie prwda co mówisz! mamy na to wpływ i to ogromny!nawet nie zdajesz sobie
            sprawy jak wielki???poprostu jedyne co nan zostaje to wkóc na blache
            podreczniki szkolne.wtedy napewno bedziedsz pewien ,ze wiesz wiecej niz to co
            przekazała ci szkoła!!!
        • Gość: grey Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: 80.51.65.* 05.04.05, 18:51
          W pełni się zgadzam.Co ma zrobić nowa osoba,która jest pierwszy dzień w pracy?
          Dla pracodawcy odpowiedz jest prosta- masz umieć już i wiedzieć jak to się
          robi.Wiem coś o tym.Wczoraj zostałam zwolniona z pracy- po pierwszym dniu.I to
          nawet nie osobiście tylko przez telefon.Koleżanki.Powód- nie wie jak "poruszać
          się" po firmie.Nie ukrywam,że mnie to zszokowało. Firma codziennie obsługuje
          kilkudzieśięciu klientów- wyłącznie hurtowników.Moja praca miała polegać na
          przyjęciu zamówienia i jego realizacji.Niby nic wielkiego.Dopóki nie weszło sie
          na magazyn.Brak magazyniera,porządek jak w pokoju studenckim po wielodniowej
          imprezie,puste kartony i brak jakichkolwiek oznaczeń i ciągle nowe dostawy
          rzucane gdzie popadnie.Proszę sobie wyobrazić pomieszczenie ok.5*5 zawalone od
          góry do dołu kartonami.Szanse na odnalezienie szukanych rzeczy?No cóż, nawet
          kierownik(sam również obsługuje klientów)nie wiedział,gdzie co jest.Zamiast
          pomóc siedział i krzywo spoglądał na każdego, kto był tam dłużej niż 30 s.Chyba
          nie muszę pisać,że każdy tam trochę zabawił niezależnie od stażu pracy.Bywa i
          tak najdotkliwsze skutki poniosłam ja.A chciałam mieć uczciwą pracę i skonczyć
          z "oszukiwaniem" państwa ;-)Pozostają korki i inne studenckie chałtury.Może
          następnym razem będzie lepiej.
          Niezależnie od tego w pełni się zgadzam, że w tym kraju bezrobocie przyjęło
          postać klęski narodowej.Pracę jest ciężko znależć.I naprawdę kursy, praktyki
          nie pomogą.Nie pomogą również studia na renomowanej uczelni.Nie w tym kraju!
          • Gość: Thea Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.arcor-ip.net 07.04.05, 21:24
            jak to po pierwszym dniu pracy zosatc zaraz zwolniona, wytlumacz mi to?
            Dla mnie jest to nie mozliwe, sadze ze najpierw powinien byc pracownik
            wprowadzony z zapoznany z swoim stanowiskiem pracy, przedstawiony swoim
            wspölpracownikom.
        • Gość: Julia Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: 217.149.242.* 06.04.05, 14:52
          Nawet na najtrudniejszym rynku pracy osoba umięjaca szukać pracy moga ją
          znaleść!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Ludzie nie załamujcie się nie wpajajcie sobie kodów że nie ma pracy. U nas w
          kraju jest cięzko ale czy wy myślicie że w USA GB i innych krajach bedziecie
          mieli kokosy? Osoba, która nie umie szukać pracy w Polsce nie umie nigdzie!
          Tam będziecie zmywać garki albo gorzej tak jak tu. Ja znalazłam dobrą prace
          wczoraj pokonalam kilkuset kandydatów bez znajomości!!!!!!!!!!! mam 27 latI
          bzdura, że kursy nie pomagają bardzo pomagają trzeba ze wszystkiego korzystać
          szukać do skutku ale trzeba w to wierzyć że się ją znajdzie inaczej
          NICI!!!!!!!!!!
          POWODZENIA WSZYSTKIM BEZROBOTNYM:)
          • skupionyedi Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... 07.04.05, 23:28
            Gość portalu: Julia napisał(a):

            > Nawet na najtrudniejszym rynku pracy osoba umięjaca szukać pracy moga ją
            > znaleść!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            > Ludzie nie załamujcie się nie wpajajcie sobie kodów że nie ma pracy. U nas w
            > kraju jest cięzko ale czy wy myślicie że w USA GB i innych krajach bedziecie

            Za (za przeproszeniem) gó..aną pracę w USA dostaniesz $600. To prawie średnia
            krajowa w Polsce...
          • Gość: Dosia Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 09:48
            szukac prace?powiedz mi co to znaczy?czy moze moloch-jakini sa markety i 6 stów
            co m-c w portwelu,pozatym dyskopatia kregosłupa i wiele wiele innych chorób.i
            niewiadomo czy smiac sie czy płakac???
        • anetonet Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... 09.04.05, 16:58
          do twej wypowiedzi nic dodać nic ująć.Dziś liczą się tylko super plecy, czyli
          znajomości. A na umiejętności przyjdzie czas później.
      • Gość: korneliusz Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.torun.mm.pl 04.04.05, 10:51
        Potrafią robić to, czego nauczyli się w przeciągu pięciu lat studiów. Nie bardzo
        rozumiem, o co Ci chodzi. Oczekujesz, że np. mgr historii napisze, że programuje
        w C++?
        • Gość: Dry Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.05, 11:11
          korneliusz, byłeś kiedyś w ogole na rozmowie o pracę?
          • Gość: korneliusz Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.torun.mm.pl 04.04.05, 11:38
            Nawet pracuje i doskonale wiem, jak wyglądają rozmowy w sprawie pracy z polskimi
            pracodawcami. Oczywiście, nie mam do nich pretensji o to, że wykorzystują
            olbrzymie bezrobocie. Business is business. Pretensje należy kierować wyżej.
            Gdyby nie koszmarnie wysokie „opodatkowanie” już dawno założyłbym własną
            działalność.
            • skupionyedi Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... 07.04.05, 23:39
              Gość portalu: korneliusz napisał(a):

              > Gdyby nie koszmarnie wysokie „opodatkowanie” już dawno założyłbym w
              > łasną
              > działalność.

              Mógłbyś wyjasnić na czym polega to koszmarnie wysokie opodatkowanie dla osób
              prowadzących DG?
              • Gość: Pracodawca...... Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.04.05, 14:18
                A na tym iż pracownik zarabiajacy 1100 zlotych ( większość powie a co to za
                pieniądze!!!!!) kosztuje pracodawce 2000 zloty ze wszystkimi skladkami i
                podatkami......
                • skupionyedi Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... 22.04.05, 15:06
                  Gość portalu: Pracodawca...... napisał(a):

                  > A na tym iż pracownik zarabiajacy 1100 zlotych ( większość powie a co to za
                  > pieniądze!!!!!) kosztuje pracodawce 2000 zloty ze wszystkimi skladkami i
                  > podatkami......

                  Zakładam że masz na myśli różne ZUSy etc. No więc wyobraź sobie, że gdyby
                  pracownik miał zapłacić to wszystko sam za siebie, to i tak musiałbym zapłacić
                  te 2.000 tyle, że całość na konto pracownika.
                  No, chyba nie wyobrażasz sobie, że będziesz nadal płacił mu 1.100, a te 900
                  które dodatkow kosztuje Cię pracownik, ten wyłoży z własnej kieszeni? Po
                  odliczeniu zaliczki na PIT, w jego kieszeni nic by nie zostało.
                  Mam nadzieję, że nie jesteś zwolennikiem tezy, że pracownik powinien pracować
                  społecznie...
                • Gość: realista Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.05, 16:11
                  > A na tym iż pracownik zarabiajacy 1100 zlotych ( większość powie a co to za
                  > pieniądze!!!!!) kosztuje pracodawce 2000 zloty ze wszystkimi skladkami i
                  > podatkami.

                  Przecież dowolna maszyna oprocz kwoty ktorą płacisz na bywając ją wymaga dodatkowych kosztow ( koszt energii, serwisowania, oprzyrządowania, etc.). Czy problem jest w tych 2 tys. zł bo to przecież aż TAKA kasa ( lepiej zapłacić 1 tys. albo jeszcze lepiej aby pracownik pracowała za darmo ;-))) )? Pracownik NIC nie kosztuje. Jak nie potrzebujesz cudzej pracy to nie bierzesz pracownika ( tak jak odmawiasz gościowi ktory oferuje Ci drugi telefon, piąty telewizor czy kosmetyki których nie używasz).Kupujesz pracę której nie jesteś sam wykonać ( nie potrafisz jej wykonać, praca wymaga kilku osob, praca " niepotrzeba" którą może wykonać ktoś niżej kwalifikowany).Pora na mentalne przestawienie z pozycji "DAJĘ pracę" na "KUPUJĘ pracę". Czy to naprawdę aż takie trudne do pojęcia???
      • moorva Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... 04.04.05, 10:52
        Przyczyn takiej sytuacji jest wiele i nie wszystkie leżą po stronie bezrobotnego absolwenta szkoły wyższej.

        Pierwsza to niski poziom dostosowania kompetencji osób wchodzących na rynek pracy(absolwentów szkół wyższych)do jego potrzeb, za co odpowiada mało elastyczny system kształcenia. Szkoły tylko w niewielkim stopniu realizują treści związane z poszukiwaniem zatrudnienia. Nie rozwijają w sposób wystarczający postaw przedsiębiorczych i kompetencji decydujących o sukcesie zawodowym swych absolwentów. Dlatego też tylu wykształconych bezrobotnych.

        Druga to wynikająca z braku powyższych kompetencji słabo rozwinieta umiejętność odnalezienia się na rynku pracy :roszczeniowy stosunek do pracy - "Ja skończyłem studia takie a takie, ta praca mi się należy", zbyt duże oczekiwania wobec pracy, zarozumiałość, nadętość, pewność siebie w tym złym znaczeniu.

        I trzecia przyczyna (może ktoś znajdzie wiecej) to podstawowy w większości przypadków wymóg posiadania doświadczenia zawodowego w ubieganiu się o pracę. Wielu absolwentów studiów dziennych takiego nie ma. Więc jakimi umiejętnościami mają się chwalić - uniwersalnymi, które prawie wszyscy już posiadają i z którymi coraz ciężej się przebić, czy też fachowymi - specjalistycznymi, które mimo posiadanej wiedzy szkolnej dopiero mogą rozwijać w praktyce zawodowej.

        A lista o której piszesz ma sens. Dobrze jest wspierać się nawzajem.




        • Gość: korneliusz Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.torun.mm.pl 04.04.05, 11:52
          Moim zdaniem przyczyna jest jedna - brak miejsc pracy. Wielu moich znajomych,
          którzy w Polsce nie mogli znaleźć pracy, za granicą, po kilku miesiącach
          szlifowania języka, znajdują pracę (w zawodzie) za sensowną kasę. Ci, którzy
          mają opanowany język biegle, znajdują ją będąc jeszcze w kraju. Więc
          kwalifikacje mają chyba wystarczające.
          • moorva Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... 04.04.05, 12:19
            Masz rację w zasadzie to jest najważniejsza przyczyna. Gdyby pracy było pod dostatkiem, to nawet osoby słabo wykształcone miałyby zatrudnienie. Historia to potwierdza. A my młodzi, wykształceni musimy się ścigać, bo inaczej wypadniemy z obiegu. Ale nie każdy z Nas ma do tego wystarczające zdolności, dlatego też Ci którzy zmuszają się do rywalizacji często przepadają ze swymi marzeniami zaraz na wejściu.
          • Gość: Fan Barcelony Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.j.pppool.de 22.04.05, 11:21
            Zgadzam sie z Toba - to po pierwsze.

            Po drugie - nie moge juz czytac, ze sytuacji na rynku pracy winni sa sami
            absolwenci, bo malo obrotni, bo nic nie umieja, bo roszczeniowa postaw itp.
            Co za piramidalne bzdury!
            Jestem zeszlorocznym absolwentem, pracuje w niemieckiej firmie IT na
            samodzielnym stanowisku menadzerskim sredniego stopnia. Doswiadczenia zawodowego
            podczas studiow nie zdobylem jak na polskie warunki imponujacego (3 lata w
            europejskiej organizacji pozarzadowej, pozatym dobra zabawa bo takze od tego sa
            studia).
            W Polsce pewnie 100 razy uslyszalbym, ze bylem leniwy i nic nie umiem, zanim
            znalazlbym prace. Tutaj nikt nie oczekiwal, ze od razu wniose olbrzymia wartosc
            dodana - dano mi szanse na pokazanie mojego potencjalu i udowodnie ze moge sie
            STAC dobrym pracownikiem.

            To co sie dzieje w Polsce jest chore! Moi znajomi absolwenci informatyki pracuja
            w hurtowaniach elektronicznych za 800pln. A tutaj administratorem sieci duzej
            firmy jest 20-latek, ktory ukonczyl 2 letnie studium. Ha, w Polsce trzeba by do
            tej pracy tytulu mgr inz., drugiego fakultetu, 3 lat doswiadczenia itp. No i
            jeszcze przyklasnac z radosci na oferte 1500 brutto.

            O roznicy w placach nie chce mi sie nawet pisac. Powiem tyle, ze ludzie
            probujacy tlumaczyc, ze po przeliczeniu kosztow zycia wychodzi na to samo nie
            maja pojecia o czym mowia. Ciekawe czy w Warszawie jako absolwent moglbym liczyc
            na pensje rzedu 6000pln netto (Warszawa dlatego, bo koszty zycia na tym samym
            poziomie co w miejscu gdzie obencie jestem)?

            Nie ma sie co zastanawiac - trzeba wyjezdzac. Polscy absolwenci nie sa gorsi od
            Niemieckich czy tych z UK. Napewno dadza sobie rade.
      • Gość: Pracujaca inaczej Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.05, 11:10
        Znakomita znajomośc angielskiego i niemieckiego
        Doskonala i biegla znajomosc obslugi komupera (w tym zarowno srodowiska windows
        jak i unix i wsztstkie linuxopodobne i apple )
        biegla znajomosc oprogramowan biurowych office itp
        znakomita znajomosc programow graficznych takze tych bardzo profesjonalnych...
        znakomita znajomosc technologii internetowych, projektowanie stron www, php,
        mysql, cgi...
        biegla znajomosc prawa pracy
        umiejetnosc prowadzenia rozliczen podatkowych w malym przedsiebiorstwie
        obsluga kasy fiskalnej (sic!)
        umiejetnosc konfugurowania i administrowania siecia lokalna srodowisko windows
        i linux, a takze konfigurowanie polaczenia takiej sieci z Internetem...
        Eh nie mam nastroju wypisywania wszystkiego co umiem
        mam prace pracuje jako sprzataczka :) i to nie zart
        dorabiam po pracy piszac prace magisterskie dzieki czemu mam rozlegla wiedze w
        wielu kierunkach...
        Pozdrawiam wszystkich bezrobotnyc w tym dziwnym kraju
        • Gość: Dosia Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 09:59
          przeciez ty jako sprzataczka wogóle sie nie rozwijasz.przepraszam,ale nie
          wierze w to wszystko co napisałas.
          p.s nieczujesz sie niedowartosciowana jak latasz ze szmata???
          • Gość: prac. inacz. Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 22:51
            co ma tu do rzeczy niedowartosciowanie? mam rodzine na utrzymaniu
          • Gość: prac inacz. Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 22:56
            a i jeszcze dodam nie wiem czemu trudno tak uwierzyc ze umiem co umiem to nie
            jest wiedza magiczna, skonczylam studia z wyroznieniem w normalnym kraju
            znalazlabym prace bez potrzeby znajomosci czy koligacji rodzinnych
            ktos napisal dalej ze moja notka to prowokacja
            prosze panstwa to zadna prowokacja, w moim miescie jest duze bezrobocie a nie
            stac mnie na przeprowadzke zreszta szukam pracy w calej Polsce
            • Gość: Garty Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 11:50
              No to może problem właśnie w tym tkwi, że trzymasz 10 srok za ogon. Może
              wymienione rzeczy umiesz "po łebkach", i dlatego nie możesz znaleźć pracy.
              • Gość: Fan Barcelony Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.j.pppool.de 22.04.05, 11:34
                Nie czytales uwaznie: "znakomita znajomosc", "biegla znajomosc". Nie ma tu mowy
                o znajomosci "po lebkach".
      • Gość: Grillzone No i od razu widać... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.05, 13:49
        No i od razu widać..., że ludzie sie tylko wyżalają i użalają, albo robią sobie
        sarkastyczne żarty.
        Naprawde chyba nic nie umiecie po tych uczelniach (?).

        Najlepiej wszystko zwalać na znajomości, system, krzywy włos na głowie.
        W naszym kraju nie jest dobrze, ale zmiany trzeba zaczynać od siebie!
        Jeśli z powyższym podejściem idziecie na rozmowy kwalifikacyjne i mówicie tam
        podobne rzeczy to sie wcale nie dziwie, że nie możecie nic znaleźć!
        • Gość: M. Re: No i od razu widać... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 13:55
          nie jestem przekonana ze jest tak cudnie i wina lezy tylko po stronie
          absolwentow. czym nasi absolwenci roznia sie od tych np. w stanach?
          Moze tylko tym ze maja wiecej na glowie, zjamuja ich jeszcze problemy natury
          ezgystencjalnej....
          • Gość: Grillzone Re: No i od razu widać... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.05, 14:01
            A kto ci nakładł do głowy takich baśni, że absolwent w usa ma takie wspaniałe
            życie? Wydaje ci sie, że pracodawcy wysyłają im specjalne zaproszenia i się
            licytują kto da więcej?

            • Gość: M. Re: No i od razu widać... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 14:10
              hmm wole jednak "bajke" amerykanska niz polska :) jest mala roznica w stanach
              jak wezmiesz kredyt studencki to masz szanse odpracowac go po prostu pomijajac
              fakt, ze bedzie to praca nisko platna, w polsce po skonczeniu studiow rok po
              kiedy nadszedl czas splaty kredytu nie mialam pracy i bylo mi naprawde ciezko
              zeby samej splacac kredyt nie obciazajac rodzicow...
              A te bajki mi nakladly znajome, ktore skonczyly studia w stanach...
          • Gość: Grillzone Re: No i od razu widać... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.05, 14:07
            Mam firmę, był tu już niejeden absolwent. Większość z nich nic nie potrafi (np.
            wystawić faktury po studiach ekonomicznych!). Podejście do pracy: wielki
            magister nie bedzie wysyłał faksów! Najlepiej, żeby dyplom za nich pracował.
            Naprawdę, żałosne.
            Może ci amerykańscy po prostu inaczej do sprawy podchodzą?
            • Gość: M. Re: No i od razu widać... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 14:17
              "wielki magister"? czyzby wylazily kompleksy?
              Nie kazdy magister ma pusto w glowie...
              • Gość: Grilzone Re: No i od razu widać... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 09:49

                > "wielki magister"?

                Wielki magister w tym sensie, że się już zwykłych i banalnych czynności nie
                podajmie. Ja też muszę takie czynności wykonywać.
                Miałem to na mysli, że większośc absolwentów uważa takie zadanie za poniżenie,
                a praca w firmie nie składa się tylko ze spraw "wyższej rangi".

                czyzby wylazily kompleksy?
                swoim wykształceniem mógłbym obdarzyć ze 3 osoby, choc ważniejsze są dla mnie
                umiejętności a nie papiery
                • Gość: M. Re: No i od razu widać... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 13:50
                  mam nadzieje ze nie jestes pracodawca typu po co bede zatrudnial sprzataczke
                  skoro sekretarka moze w przerwie pracy polatac z mopem po biurze....
                  ... pracujac u prywaciarza robi sie zwykle za kilku (sama wykonuje prace
                  conajmniej 3 osob mam bardzo szeroki zakres obowiazkow...)
                  wszystko zalezy od punktu widzenia, zgodze sie z tym ze nie po to czlowiek
                  stracil 5 a nawet i 7 lat swojego zycia na zdobycie pewnej wiedzy czesto bardzo
                  specjalistyczniej, i robil to nie po to by odbierac etat, komus kto akurat ma
                  predyspozycje "psychoczno-umyslowo-wyksztalceniowe" w kierunku machania
                  miotla....
                  Mam nadzieje, ze nie o to p. chodzilo...
                  Oczywiscie dyplom nie robi z nikogo odrazu kogos lepszego, ale skoro sie
                  poswiecilo swoj czas na zdobycie wiedzy, to chyba po to by ja wykorzystac w
                  praktyce...
            • Gość: Dosia Re: No i od razu widać... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 10:07
              skoro masz firme to moze zakupisz pare faksów uczelniom nie bedziesz wtedy
              nazekał!!!!!!!!!
      • Gość: lisa Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: 80.51.65.* 05.04.05, 19:48
        ależ proszę Cię bardzo- potrafię przeżyć za 824 zł m-cznie studiując zaocznie
        (580zł),płacąc za przejazd na uczelnie (studencki 100zł- po Warszawie-66zł
        kwartalny na 1 linię co oznacza,że sporo chodzę).Potrafię obejść się bez
        wspólnych wypadów na piwo ze znajomymi,wyjazdu na wakacje.Potrafię mocno
        zaciskać zęby i wierzyć,że będzie lepiej.
        Czemu nie zmienię pracy?Hmm może dlatego,że pracodawcy POTRAFIĄ zaoferować
        jeszcze mniejszą płacę?!
      • autumna praca tylko dla geniuszy? 06.04.05, 09:34
        Z umiejętościami bywa różnie. Ale też i ofert pracy po prostu nie ma. A nie ma, bo ludzie nie mają pieniędzy. Mieszkanie pomalują sami, ostrzygą się sami, na wakacje nie pojadą, nie zrobią sobie wolnego od gotowania i zmywania idąc do restauracji. A więc nie dadzą zarobić firmie remontowej, fryzjerowi, włascicielowi pensjonatu, kucharzowi. Błędne koło.
        Czy osobę z wyższym wykształceniem, może nie geniusza, ale w miare dobrze znającą się na swojej branży, z umiejętnością obsługi komputera i przyzwoitą znajomością jednego języka obcego nalezy uważać na niedojdę na rynku pracy? Znam kilka takich osób. Nie tylko nie było chętnych do ich zatrudnienia, ale nawet do sprawdzenia ich kwalifikacji - dziesiątki rozesłanych ofert zostały bez odzewu. Teraz są rozsypani gdzieś po Europie...
        • Gość: praktyk Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 09:55
          Tak przeczytałem co napisałaś i sie przeraziłem. Z tego wynika że
          sam "okradłem" już tyle osób. Strzyge się ze znajomymi kupioną na spółke
          maszynką. Koszt zwrócił sie już po 3 strzyżeniach dla jednej osoby. Pizze
          potrafie zrobić sam i za koszt pizzy z pizzeri tzn np pizza hut za 20 zł robie
          sobie kilka pizz gdzie jest full dodatków. Sprzątaczki nie mam bo przecież
          posprzątać moge sam. Wiele rzeczy z hydrauliki w domu zrobie sam, ponaprawiać
          inne rzeczy też potrafie hmmmmm Rany jestem zły bardzo złym człowiekiem bo
          praktycznym:))))
          • Gość: Marry Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 14:10
            A żone już masz?
          • Gość: Dry Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 14:13
            Cud jakiś chyba, pierwsza osoba napisała wreszcie, że coś potrafi. Napewno nie
            tylko to, ale i duzo wiecej rzeczy.

            • Gość: m. Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 14:16
              juz chyba ktos duzo wczesniej napisal co umie...
              co ty na to?
              cytat z tego tematu:
              -------------------------
              Znakomita znajomośc angielskiego i niemieckiego
              Doskonala i biegla znajomosc obslugi komupera (w tym zarowno srodowiska windows
              jak i unix i wsztstkie linuxopodobne i apple )
              biegla znajomosc oprogramowan biurowych office itp
              znakomita znajomosc programow graficznych takze tych bardzo profesjonalnych...
              znakomita znajomosc technologii internetowych, projektowanie stron www, php,
              mysql, cgi...
              biegla znajomosc prawa pracy
              umiejetnosc prowadzenia rozliczen podatkowych w malym przedsiebiorstwie
              obsluga kasy fiskalnej (sic!)
              umiejetnosc konfugurowania i administrowania siecia lokalna srodowisko windows
              i linux, a takze konfigurowanie polaczenia takiej sieci z Internetem...
              Eh nie mam nastroju wypisywania wszystkiego co umiem
              mam prace pracuje jako sprzataczka :) i to nie zart
              dorabiam po pracy piszac prace magisterskie dzieki czemu mam rozlegla wiedze w
              wielu kierunkach...
              Pozdrawiam wszystkich bezrobotnyc w tym dziwnym kraju
              -------------
              bo ja jestem w szoku

              • Gość: Dry Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 14:23
                Według mnie ten ktoś sobie po prostu zażartował i przedrzeźniał ogłoszenia.
                • Gość: Eh... Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 14:36
                  zapewniam cie ze niestety nie...
                  • Gość: Dry Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 14:40
                    A skąd możesz wiedzieć co myslała osoba Pracujaca inaczej piszac tamtego posta?
                    • Gość: eh.. Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 14:43
                      domysl sie...
                      • Gość: Dry Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 14:48
                        Czy jesteś tą samą osobą?
                    • Gość: Dry Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 14:48
                      Ja też nie mogę wiedzieć na pewno, ale jak dla mnie brzmi to naprawde jak
                      przedrzeźnianie ogłoszeń, zwłaszcza kilka pierwszych zdań.
                      Bo takie powstaje ogólne wrażnie, gdy sie poczyta ogłoszenia, że wszystko musi
                      być "ę" i "ą". No ale to świadczy po prostu o braku tych umiejętności.
                      Ktoś kto spelnia wszystkie wymagania napewno zostanie zaproszony na rozmowę.
                      • Gość: Eh.. Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 14:53
                        Ktoś kto spelnia wszystkie wymagania napewno zostanie zaproszony na rozmowę.

                        Chyba jednak zyjesz w innym swiecie...
                        sorry nie mam jakos ochoty dyskutowac juz na ten temat
                        • Gość: Dry Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 15:01
                          Wybacz, ale moje doświadczenia sa inne.
                          Po prostu, gdy odpowiadałam na ogłoszenie, gdzie wszystkie "punkty" były
                          spełnione, zawsze do mnie oddzwaniano.

                          Ten mój inny świat jest na ślasku, gdzie jest jak wszędzie, albo i gorzej.
                          • autumna Re: praca tylko dla geniuszy? 06.04.05, 15:24
                            Ale to nie znaczy, że ktoś, do kogo nie oddzwaniają, jest osobą, która nic nie umie! W odpowiedzi na ofery pracy biurowej przychodzi po kilkaset zgłoszeń - w każdym razie tak było w szczecińskim urzędzie celnym. To chyba w jakimś stopniu swiadczy o samym rynku pracy.
                            • Gość: Dry Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.drama.pl 06.04.05, 16:47
                              nie wiem, Eh nie napisał/a w każdym razie czy coś umie czy nie, w ogóle nie
                              podał/a żadnych konkretów ani faktów... .

                              • Gość: Eh Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 20:22
                                Eh napisala w poscie pracujaca inaczej co umie...
                                Nie wiem czy mialabym ochote udowadniac ze umiem co umiem a prace mam jaka
                                mam...
                                Faktem jest ze rzeczywiscie umiem duzo i po pracy robie to co umiem ale nie
                                prowadze dzialnosci gospodarczej bo mnie nie stac na zus, dorabiam robiac
                                zlecenia na "czarno" mysle ze nie dlatego ze jestem ofiara losu, tyle ze w
                                dziwnym kraju mieszkamy...
                                • Gość: Dry Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 08:22
                                  > Faktem jest ze rzeczywiscie umiem duzo i po pracy robie to co umiem

                                  No czyli umiesz coś i pracę masz...

                                  A co do jakości pracy i wynagrodzenia to jest to osobna "działka", Zusy to też
                                  ciężki temat - są już na ten temat wątki pozakładane. Zakłądając tego posta
                                  chodziło mi o to, że nie ma większego sensu w myśleniu "skończyłem to i to -
                                  teraz nalezy mi sie praca".
                                  • autumna Re: praca tylko dla geniuszy? 07.04.05, 09:03
                                    >Zakłądając tego posta chodziło mi o to, że nie ma większego sensu w myśleniu >"skończyłem to i to - teraz nalezy mi sie praca".

                                    Z tym się zgadzam w 100%. Dobrze wiem, jaki poziom potrafią prezentować absolwenci studiów (i to niekoniecznie z winy prowadzących, ale z racji kopletnego braku zaintesowania nauką - ot, przyszło się dostać "papierek"), bo do niedawna sama prowadziłam zajęcia ze studentami. Ale wątek o tym że "skończyłem to i to" ma sens o tyle, że daje przegląd kończonych kierunków, także tych modnych, które to niby gwarantują dostanie pracy.
                        • Gość: Dosia Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 10:25
                          a z jakiego masta jestes,ze tak nazekasz?wymienasaz tyle rzeczr,ze az
                          nieprawdopodobne,a tyrasz jako sprzataczka ????????????????????z a r t???
                          • Gość: prac. inacz. Re: praca tylko dla geniuszy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 23:00
                            nie wiem moze mam za duzo na cv napisane i to odstrasza pracodawce :) ja tez
                            nie wiem jak to tlumaczyc ale nie mam pracy i pewnie nie bede miala
      • Gość: realista dwa cytaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 21:10
        Gość portalu: Dry napisał(a):

        > LUDZIE zadajcie sobie jedno pytanie: CO POTRAFIĘ ROBIC, a nie co
        > skończyłem/am, na jakiej uczelni, i z jaką oceną.
        > Ciekawe ile osób teraz się wpisze: "potrafię to i to - nie mam pracy".

        Poniżej podaję przykład ludzi którzy coś potrafią i mają pracę. I myslę że to nie żart.

        Pierwszy:

        "Chyba zaczne oszukiwac. czy warto
        Autor: Gość: Ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
        Data: 30.03.2005 12:13

        No wlasnie mam taki dylemat. czy pracujac w obecnej firmie zacząć krecic z
        konkurencją. bym z tego wyciagal 20-30 tys/rok spokojnie. Dlaczego pytam? mam
        wątpliwosci tnz etyczne. Nigdy bym jednak o tym nie pomyslal gdybym nie
        został przekrecony przez obecnego pracodawce. zajmuje sie zdobywaniem
        kontraktow
        i teraz sluchajcie: mialem za dobre wyniki i szefostwo powiedzialo ze nie
        moge dostac tyle prowizji bo bym za duzo zarabial w porownaniu do
        innych !!!!!!!!!!!
        o boze malo co nie spadlem z krzesla z wrazenia.
        Co za wiesniactwo normalnie zamiast dbac o najlepszych to sie im dopieprza. "

        i drugi. sorry ale wyciąłem sobie tylko ten kawałek ( bo niezły) a autora nie pamietam - nie moge go teraz znaleźć:

        " Mam dylemat, czy zmienić prace bo
        1 obcinka pensji zarabiam teraz 1000 zł (po studiach, ponad 3 lata stazu) i z
        powodu inwestycji w firmie nie będzie podwyzki
        2. nierozwijam sie
        3. coraz wiecej wymagają, coraz więcej obowiazków a pensja coraz mniejsza
        mam możliwośc zmienić prace, ale tam tez będe zarabiać coś około 1000 zł,
        choć to będzie raczej ciekawsza i może rozwojowa praca, da mi możliwość
        zdobycia nowych doświadczen i może uda mi sie potem znaleźć lepiej płatną
        prace.
        Troche sama sobie odpowiedziałam,ale te 1000 zł, nie dam rady wyzyć na
        dłuższą męte ( choć w obecnej pracy i tak wiecej mi nie dadza - oby nie mniej)
        Poradzcie! Co zrobić? "

        > Jeśli lista będzie pełna to wtedy możemy rozmawiac o tym, co jest z naszym
        > rynkiem pracy nie-tak albo o wynagrodzeniach za umiejętnosci.

        Ci ludzie mają pracę... ale... No właśnie. Co jest nie tak z rynkiem pracy i uczciwym wynagrodzeniem za umiejętności? Więc może zamiast durnego narzekania na absolwentów i ich wymagań zastanów się nad powyższymi przykładami. A można ich podać jeszcze setki...

        Ja potrafię robić sporo rzeczy. I dlatego moim kolejnym i każdym następnym pracodawcą będzie obcokrajowiec lub ja sam osobiscie.
        • Gość: Dilbert Re: dwa cytaty IP: *.chello.pl 06.04.05, 22:02
          Zakompleksiony realisto...
          Jako cudzoziemców pracodawców polecam Biedronkę, świetnie płacą , uczciwi ,
          nieżli są też kolesie w Auchan. (TPsa z jej niesamowitym bałaganem nie wspomnę )
          Masz kompleksy to wyjedz na Zachód i tam się płaszcz przed niemiaszkami,
          francuzami itp
          • Gość: realista Re: dwa cytaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 22:30
            A gdzie widzisz kompleksy??? To ze nie podoba Ci się moja opinia o polskich pracodawcach nie upowaznia do takich wniosków. Zauważ że gdyby polscy pracodawcy lepiej płacili i rozsądniej inwestowali posiadane środki ( w rozwoj firm) to nie miałbyś powodow do stresu bo Twoja firma miałaby niezłą sprzedaż. Nie mylę się, prawda? Pora zacząć myśleć perspektywicznie i długofalowo a nie patrzyć krótkowzrocznie na osiągnięcie jak największego zysku maksymalnie szkodliwym kosztem. Takie nieinwestowanie widać doskonale w stanie polskich dróg ( rozsypują się od nadmiernej eksploatacji przeciążonych ciężarówek ale i zaczyna być odczuwalny brak remontów wierzchnich warstw drogi). Co do pierdonek i innych gadzin. To jedynie w Polsce polska kadra zarzadzająca z ramienia zachodnich inwestorów doprowadziła do takich sytuacji. Na zachodzie takie zagrania są ścigane z całą surowością prawa więc są najczęściej znikome. Nie mówię tu o pracownikach "na czarno" ale o pracownikach zatrudnionych zgodnie z prawem pracy.
            Kompleksow nie mam. co wiecej współpraca z niemcami czy francuzami i jeszcze paroma innymi zawsze układała się wzorowo. Nie było kłopotów a w razie sporadycznych problemów rozwiązania były konkretne i terminowe. Można do nich mieć zaufanie jako do solidnych kontrahentów.Różnica jest taka że na zachodzie wystarczy być uczciwym aby móc normalnie żyć .W Polsce trzeba oszukiwać aby przeżyć. Istotnie to "drobna" różnica.
            • Gość: Dilbert Re: dwa cytaty IP: *.chello.pl 08.04.05, 21:07
              MAsz rację co do dwóch ostatnich zdań.. Prawie - boz wyzyć z 3-4 kzeta tu
              ciężko.
              Ja akurat na obroty - nie narzekam - inwestycje akurat tu w nieskończonosć nie
              mają sensu - firm opiera się na ludziach (głównie)i długoterminowych
              kontraktach z dwoma operatorami spoza. O to raczej na parę lat jestem spokojny,
              Inwestuję raczej w nieruchomosci , lokale (nie tylko w Polsce) ale o to
              mniejsza .
              Na zachodzie ludzie oczywiscie że są uczciwsi i mniej agresywni (to dla mnie
              wazne) ale dotyczy to także pracowników nie tylko pracodawców.
              TO nietylko pracodawcy mają srające wszedzie psy , to nie tylko pracodawcy
              demolują trawniki samochodami na nowych osiedlach, wyrywają znaki,smarują po
              ścianach . itp

              Natomiast zadziwiłeś mnie do kewadratu robiąc polskich prywaciarzy
              odpowiedzialnymi za stan polskich dróg !!!
              To właśnie proacodawcy mają z tym problem. Trójmiasto podupadło właśnie dlatego
              że brak porządnej autostrady - żdziwisz się w jaki sposób są finansowane
              higwaye w US (poszukaj w int.) Głównie robi to państwo.
              Nie pojmuję jak taki geniusz inwestycji i finansów nie jest jeszcze
              milionerem!!!
              Jak to takie proste czemu nie założysz świetnej działalnosci - przecież ta
              banda polskich kretynów to zadna dla CIebie konkurencja !
              • Gość: realista Re: dwa cytaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 15:17
                Gość portalu: Dilbert napisał(a):

                > MAsz rację co do dwóch ostatnich zdań.. Prawie - boz wyzyć z 3-4 kzeta tu
                > ciężko.

                Tyle że średnia krajowa obecnie wynosi jakieś 2450 zł brutto. A częsta pensja to minimum socjalne lub 1000 netto i ani grosza więcej.Więc o jakich 3-4 tys my mówimy???

                > Ja akurat na obroty - nie narzekam - inwestycje akurat tu w nieskończonosć
                >nie mają sensu

                Jak się traktuje firme jako dojną krowę to żadne inwestycje nie mają sensu.

                > - firm opiera się na ludziach (głównie)i długoterminowych kontraktach
                >z dwoma operatorami spoza. O to raczej na parę lat jestem spokojny,

                Szkoda że nie mowisz o kilkudziesieciu latach. Nie rozumiem tego.Właściwie to polski model prowadzenia firm. Mam firme kaska leci ale co bedę robił za 5,10,20,30 lat to nikt nie mysli. Skutki są jakie są.

                > Inwestuję raczej w nieruchomosci , lokale (nie tylko w Polsce) ale o to
                > mniejsza .

                Zamiast dobrze i sprawiedliwie zapłącić wszystkim ludziom ( większy potencjalny rynek) lepiej dać trochę pieniędzy handlowcom ( mentalność kaska leci bo handlowiec przynosi dochod a reszta to koszty). Tyle że bez tych kosztów firma ginie. Na inwestycjach w nieruchomości już niejeden się przejechał. Jesli myslisz że aby nadal dostatnio żyć sprzedasz częśc nieruchomości to możesz się mylić bo rynek może paść - tak jak to jest obecnie z używanymi autami. Jeśli chcesz wynajmować i z tego żyć to obecnie wynajem=rata kredytu. A ludzie potrafią liczyć. Więc możesz zostać tak jak ludzie pod koniec PRLu kupowali po kilka pralek, lodówek, telewizorow a okaszało się że mają do dzisiaj bo nowe są lepsze i tańsze. O tym pamiętaj.

                > Na zachodzie ludzie oczywiscie że są uczciwsi i mniej agresywni (to dla mnie
                > wazne) ale dotyczy to także pracowników nie tylko pracodawców.

                Dziwne jest tylko to że polacy pracujacy na Zachodzie potrafią dostosować sie do lokalnej kultury to po powrocie do kraju i założeniu firmy stają się "wielkopańscy" i dopuszczają się do zachowań które gdyby odważyli się pokazać za granicą zostaliby zapakowani do samolotu i wydaleni. Jesli masz agresywnych pracownikow to dlaczego takich sobie wybrałeś?

                > TO nietylko pracodawcy mają srające wszedzie psy , to nie tylko pracodawcy
                > demolują trawniki samochodami na nowych osiedlach, wyrywają znaki,smarują po
                > ścianach . itp

                ( w tym samym stylu ;-))) ) Oczywiście na inwalidzkich miejscach parkuje biedota, a nagminne wyscigi na drogach są jej wyłącznym udziałem. Jak to fajnie że stać ich aby dać w łapę policjantom.

                > Natomiast zadziwiłeś mnie do kewadratu robiąc polskich prywaciarzy
                > odpowiedzialnymi za stan polskich dróg !!!
                > To właśnie proacodawcy mają z tym problem. Trójmiasto podupadło właśnie dlatego
                > że brak porządnej autostrady - żdziwisz się w jaki sposób są finansowane
                > higwaye w US (poszukaj w int.) Głównie robi to państwo.

                Są zaniedbania inwestycyjne ze strony państwa ale katastrofalny stan techniczny dróg ( niszczenie głębszych warstw drogi) jest spowodowane nadmiernym przeładowaniem polskich ciężarowek. Zamiast zrobic 3 kursy robi się dwa bo są nastawieni na zysk. Most 15 ton - ciężarowka o masie 35 ton też przejedzie - przecież mamy taki zapasy nośności. Tylko że ten zapas nośności tez ma swoją "udarność".

                > Nie pojmuję jak taki geniusz inwestycji i finansów nie jest jeszcze
                > milionerem!!!
                > Jak to takie proste czemu nie założysz świetnej działalnosci - przecież ta
                > banda polskich kretynów to zadna dla CIebie konkurencja !

                Załóżmy że zaczynam pracować u Ciebie jako asystentka. Ile dostaję? poczatkowo 1000 zł netto docelowo 1200-1300 netto. Załóżmy że odkladam całą kwotę. Po roku mam 15600 zł. Problem: 1)po ilu latach jestem w stanie założyć własną działanośc? 2) za co mam żyć przez ten czas? 3) po ilu latach zwrócą mi się nakłady na studia? ( asystentka bez wyższego??? - w życiu!!! ).
                Jak rozumiem Ty też uczciwie pracowaleś w polskich firmach i byłeś tak doskonale wynagradzany że po kilku latach ciężkiej i wytrwałej pracy postanowiłeś odłożone pieniądze zainwestować we własną firmę. I dlatego odniosłeś sukces.
                • Gość: Dilbert Re: dwa cytaty IP: 213.76.140.* 14.04.05, 18:05
                  Ok raz jeszcz Ci odpowiem ,(choć mam wrażenie ze niewiel do Ciebie dociera..) a
                  Tyle że średnia krajowa obecnie wynosi jakieś 2450 zł brutto. A częsta pensja
                  to minimum socjalne lub 1000 netto i
                  ani grosza więcej.Więc o jakich 3-4 tys my mówimy???

                  "My"??? To ja mówię ..Za 1 k zeta (pensja mojej żony jako lekarza>>>) w ogóle
                  prawie nie da sięprzezyc w pojedynkę. Nawet tak nie pisałem. Wtedy alboz z
                  żona , dziewczyną ,albo z rodzicami. itp Nie wiem ,zresztą nie podejmuje sie
                  zbawiać świata. I tak robie wiele dal wielu (subiektywne oczywiscie)

                  > Ja akurat na obroty - nie narzekam - inwestycje akurat tu w nieskończonosć
                  >nie mają sensu

                  Jak się traktuje firme jako dojną krowę to żadne inwestycje nie mają sensu.

                  Ten tekst jest juz nawet nie obrażliwy i bez sensu ,gorzej niestety .. swiadczy
                  o tym że w Polsce osobnik majacy się sa inteligenta wyobraża sobie biznes na
                  zasadzei: jedna maszyna produkcja 1 mln gwozdzi , czyli kupmy 100000 maszyn a
                  wtedy zarobimy/damy prace/zrobimy wynik/podniesiemy normę (właściwe podkreślić)
                  10000 razy więcej. .....Tak wygladał biznes 100 lat temu i w wkomunie.Dziś myśl
                  o tym czy ktos od Ciebie te gwożdzie kupi.. Nic nie wiesz o moim biznesie (nie
                  jestem Gatesem) a mieszasz g z błotem. Zdradzę Ci żę jesteśmy lauureatem kilku
                  naprawdę pprestizowych (dla nas przynajmniej :-)) nagród typu TeleInfo itp.
                  Być może damy sie pożreć większemu aby weść na giełdę (trudne ale mozliwe)

                  > - firm opiera się na ludziach (głównie)i długoterminowych kontraktach
                  >z dwoma operatorami spoza. O to raczej na parę lat jestem spokojny,

                  Szkoda że nie mowisz o kilkudziesieciu latach.
                  Nie kolego szanowny -NIC KOMPLETNIE NIE ROZUMIESZ .. To jest model mądrego i
                  rozważnego proawadzenia interesu tak abyy miećco jeść za tydzień i za rok itd.
                  I aby miały co jeść rodziny ludzi którzy Ci zawierzyli. 15 lat Microsoft był
                  małą firemką , Oracle skłądał się zEllisona i paru kumpli, CISCO nie istniało.
                  Startegia owszem
                  Nie rozumiem tego.Właściwie to polski model prowadzenia firm. Mam firme
                  kaska leci ale co bedę robił za 5,10,20,30 lat to nikt nie mysli. Skutki są
                  jakie są.
                  Skutkiem są tacy jak ty . Liczący ze ryzyko wezma na siebie inni.

                  > Inwestuję raczej w nieruchomosci , lokale (nie tylko w Polsce) ale o to
                  > mniejsza .

                  Zamiast dobrze i sprawiedliwie
                  Ekonomia ,jeszcze raz ekonomia...
                  zapłącić wszystkim ludziom ( większy potencjalny rynek) lepiej dać trochę
                  pieniędzy
                  handlowcom
                  ( mentalność kaska leci bo handlowiec przynosi dochod a reszta to koszty). Tyle
                  że bez tych kosztów firma
                  ginie.
                  Teakich idiotyzmów i truizmów szkoda komentować

                  Na inwestycjach w nieruchomości już niejeden się przejechał. Jesli myslisz że
                  aby nadal dostatnio żyć sprzedasz
                  częśc nieruchomości to możesz się mylić bo rynek może paść

                  MOzę spaść bomba albo cegła mi łeb.. Ale jaki to zwiazek.. Inestycje idą tam
                  gdzie stopa zwrotu jest najwieksza. Pomijająć juz ten drobny fakt że nie ma
                  dziś w tym dziwnym kraju lepszej lokaty niz nieruchomosci . Oczywiście w pewny
                  przedziale cenowym.

                  - tak jak to jest obecnie z używanymi autami. Jeśli chcesz
                  wynajmować i z tego żyć to obecnie wynajem=rata kredytu.

                  Pozwól ze przynajmniej swoja kasę będę sam liczył,Rynek nieruchomosci nie jest
                  oczywiscie prosty, ale pocieszę Cię ze na razie nie dokładam. Rzecz żeby kupić
                  lokal w dobrym miejscu i oczywiscie sprzedać go zanim straci wartość. A ludzie
                  potrafią liczyć. Więc możesz zostać tak jak ludzie
                  pod koniec PRLu kupowali po kilka pralek, lodówek, telewizorow a okaszało się
                  że mają do dzisiaj bo nowe są lepsze i
                  tańsze. O tym pamiętaj.
                  Dobrze chłopcze będę pamietał ...))))))))
                  > Na zachodzie ludzie oczywiscie że są uczciwsi i mniej agresywni (to dla mnie
                  > wazne) ale dotyczy to także pracowników nie tylko pracodawców.

                  Dziwne jest tylko to że polacy pracujacy na Zachodzie potrafią dostosować sie
                  do lokalnej kultury to po powrocie do
                  kraju i założeniu firmy stają się "wielkopańscy" i dopuszczają się do zachowań
                  które gdyby odważyli się pokazać za
                  granicą zostaliby zapakowani do samolotu i wydaleni.

                  To zdanie obnazą prawdę iz nigdy nie byłeś za granicą , ajuz an pewno tam gdzie
                  są duze skupiska Polaków. Przejdz sie po Greenpoint Ave w N.Y. w piatek
                  (payday) Jackowie, czy po innym Polakowie ,Podobnier wynajmując kwaterę na
                  narty w Aspen, Austrii, LesArc, patrzą na Polaków podejrzliwie czy czegos nie
                  zwiną .Jasne większosć z nas jest ok, ale opinia o nas (pracowici ale
                  zlodzijowaci i pijacy) nie bierze się znikąd.
                  A to ze jesteśmy tacy świetni to mit: 2 powody tego mitu:
                  Przedewszstkim pracujemy często na stanowisku ponizej swoich kwalifikacji. W
                  N.Y. w naszej firmie tez ceniono Polaków; powód prosty : facet po ETI PG
                  pracujacy jak serwisant zawsze był lepszy od Hindusa prostego technika. Z tego
                  nie wynika że jesteśmy pepsi : porównajmu inzyniera tego i tamtego dopiero
                  wtedy mozna cospowiedzeić,
                  2) Dzisiaj nmozna zatrudniac w UE w dowlnym miejscu. Jakoś dziwnie pracodawcy
                  nie rzucili sięna tanich ppolskich informatyków (programista może pracować
                  zdalnie - gdziekolwiek) jak myślisz czemu nie chcą (nie mówie że wcale).
                  Przecież byłoby taniej. Powód prosty. Wbrew pozorom wiedza i kultura pracy
                  niezbyt wysoka. JAsne łatwo o człowieczka z znajomością powierzchowną SQL,
                  linuxów (żadna wiedza) ale naprzykład programistę z znajomością DOGŁĘBNĄ
                  DOT.NETA i do tego jeszcze systemów bankowych wcale nie jest łatwo . Alkurat w
                  tej branży łatwo zweryfikowac i umiejętnoąści i granice praktycznei nie
                  istnieją. TO oczywiście uogólnieinie (są wyjatki np u mnie)
                  Zagadka z US:
                  Idzie grupa pijanych Irlandzczyków i rozmawia po angielsku kto to:
                  Odp: Polacy !
                  Jeśli słuchasz tylko Radia M (twoje poglądy na to wskazuja) możesz pewnie być
                  przekonany o naszej Wielkiej roliw świecie i w Europie..ale niestety jest
                  inaczej.


                  Jesli masz agresywnych pracownikow to dlaczego takich sobie
                  wybrałeś?
                  KTO CI K..A powidział że mam takich.. Mówię tylko że tacy sąludzie wokół.
                  Mieszkam akurat na dobrym osiedlu w domach wielorodzinnych i poziom zniszczeń
                  dokonywanych przez ??? jest przerażający. A nie sami pracocdawcy tam mieszkają.
                  Chyba ze pracodawcy specjalnie przyjeżdzają zby demolować.



                  > TO nietylko pracodawcy mają srające wszedzie psy , to nie tylko pracodawcy
                  > demolują trawniki samochodami na nowych osiedlach, wyrywają znaki,smarują po
                  > ścianach . itp

                  ( w tym samym stylu ;-))) ) Oczywiście na inwalidzkich miejscach parkuje
                  biedota,
                  Napisałem Ci żę podział jest bez sensu bo są podobni - czytać chyba potrafisz?
                  a nagminne wyscigi na drogach są jej
                  wyłącznym udziałem. Jak to fajnie że stać ich aby dać w łapę policjantom.

                  Wyscigi to robią gnojkiw Golfach czyli Twoi ukochani pracownicy, sądzisz ze to
                  Rysiu Krauze ściga się starym Fiatem po Sopocie??
                  > Natomiast zadziwiłeś mnie do kewadratu robiąc polskich prywaciarzy
                  > odpowiedzialnymi za stan polskich dróg !!!
                  > To właśnie proacodawcy mają z tym problem. Trójmiasto podupadło właśnie
                  dlatego
                  > że brak porządnej autostrady - żdziwisz się w jaki sposób są finansowane
                  > higwaye w US (poszukaj w int.) Głównie robi to państwo.

                  Są zaniedbania inwestycyjne ze strony państwa ale katastrofalny stan techniczny
                  dróg ( niszczenie głębszych warstw
                  drogi) jest spowodowane nadmiernym przeładowaniem polskich ciężarowek. Zamiast
                  zrobic 3 kursy robi się dwa bo są
                  nastawieni na zysk. Most 15 ton - ciężarowka o masie 35 ton też przejedzie -
                  przecież mamy taki zapasy nośności. Tylko
                  że ten zapas nośności tez ma swoją "udarność".

                  Za komuny "IRCHA" sprawdzała ppuste przebiegi i pustostany
                  • Gość: realista Re: dwa cytaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 22:42
                    Gość portalu: Dilbert napisał(a):

                    > Za 1 k zeta w ogóle prawie nie da sięprzezyc w pojedynkę.

                    Więc dlaczego chcesz płacić takie pieniądze pracownikom? Może lepiej nie tworzyć tych miejsc pracy? Skoro są takie nieopłacalne...

                    > I tak robie wiele dal wielu (subiektywne oczywiscie)

                    Oj, chyba bardzo subiektywnie...

                    > o tym że w Polsce osobnik majacy się sa inteligenta

                    Dziękuję. Mniemam że mnie nie obraziłeś...

                    > 10000 razy więcej. .....Tak wygladał biznes 100 lat temu i w wkomunie.

                    A jednak TEN świat zbudowano.

                    >Dziś myśl o tym czy ktos od Ciebie te gwożdzie kupi..

                    Kupi,kupi....byleby miał za co.

                    > Zdradzę Ci żę jesteśmy lauureatem kilku
                    > naprawdę pprestizowych (dla nas przynajmniej :-)) nagród typu TeleInfo itp.

                    och ach ach och och ach

                    > Nie kolego szanowny -NIC KOMPLETNIE NIE ROZUMIESZ .. To jest model mądrego i
                    > rozważnego proawadzenia interesu tak abyy miećco jeść za tydzień i za rok...

                    Toć o to mi chodzi...

                    > Skutkiem są tacy jak ty . Liczący ze ryzyko wezma na siebie inni.

                    Pracownik podejmując pracę ponosi ryzyko takie jak pracodawca przyjmujący pracownika. A potem pracują a nie oczekują że coś się samo za nich zrobi. Ino że nie gratis.

                    > Teakich idiotyzmów i truizmów szkoda komentować

                    Uwielbiam merytoryczną dyskusję. I taką z kurtulą.

                    > Inestycje idą tam gdzie stopa zwrotu jest najwieksza.

                    Przodkowie jednak mieli większą cierpliwość w dochodzeniu do pieniędzy. Nie szli tak po trupach. A może byli mądrzejsi? Bardziej patrzyli w przyszłość. I rozglądali się na innnych.

                    > Pozwól ze przynajmniej swoja kasę będę sam liczył,

                    Jasne bo to TWOJA kasa. I nic więcej się nie liczy.

                    >Rynek nieruchomosci nie jest oczywiscie prosty, ale pocieszę Cię ze na razie
                    >nie dokładam. Rzecz żeby kupić lokal w dobrym miejscu i oczywiscie sprzedać
                    >go zanim straci wartość.

                    Widziałem jak ludzi kupowali całe klatki mieszkań ( kawalerek) w Warszawie. Dzisiaj okazuje się że popyt na nie siada tak bardzo że trzeba zrobić trochę sztucznego szumu aby móc je sprzedać.

                    > Dobrze chłopcze będę pamietał ...))))))))

                    Niby taki duży a taki niedojrzały...

                    >Podobnier wynajmując kwaterę na narty w Aspen, Austrii, LesArc, patrzą na
                    >Polaków podejrzliwie czy czegos nie zwiną.

                    Bez obaw za mnie nie musisz się wstydzić.

                    > ale naprzykład programistę z znajomością DOGŁĘBNĄ DOT.NETA i do tego jeszcze
                    >systemów bankowych wcale nie jest łatwo .

                    Bo tu trzeba sporych nakładów finansowych i normalnej nowoczesnej firmy do zdobycia praktyki. A z tym u nas krucho.

                    > Jeśli słuchasz tylko Radia M (twoje poglądy na to wskazuja)

                    Czy to to samo co zwolennik Leppera? I to samo co "komuszenie"? Przyznam że się już nieco pogubiłem. :-\

                    > KTO CI K..A powidział że mam takich.. Mówię tylko że tacy sąludzie wokół.
                    > Mieszkam akurat na dobrym osiedlu w domach wielorodzinnych i poziom zniszczeń
                    > dokonywanych przez ??? jest przerażający.

                    A pomyslałeś że dzieci potrzebują wychowania? Skąd mają je mieć skoro rodzice albo zaganiani w pracy albo załamani ( czytaj przestali funkcjonować w spoleczeństwie) jej brakiem?

                    > Chyba ze pracodawcy specjalnie przyjeżdzają zby demolować.

                    Jak rozumiem nuworyszom takie zwyczaje są nieobecne. Napisałem nuworyszom? Miało być elicie...

                    > Wyscigi to robią gnojkiw Golfach czyli Twoi ukochani pracownicy,

                    Łamanie przepisow na ulicach mają nieco dłuższą historię niż od roku 2004.

                    >Za komuny "IRCHA" sprawdzała ppuste przebiegi i pustostany
                    • Gość: Dilbert Re: dwa cytaty IP: *.chello.pl 18.04.05, 01:07
                      Nie prąd wyłaczyli lecz ograniczona liczba znaków.
                      Twoje odpowiedzi świadcżą iz :
                      A) Poziom Twojej naiwnosci życiowej jest poniżej przedszkolaka
                      B) Zachód znasz z seriali brazylijskich i audycji RM, (ewentualnie kreskówek
                      Disneya)
                      C) Robisz sobie jaja tymi postami
                      Odpowiedz właściwą wybierz sam.
                      Tak, prowadząc działalność jestem nastawiony na zysk (rozumiem że odwrotnie niz
                      ty jako pracownik - stąd te 5000 o których piszesz- typowa moralnosć Kalego) Ja
                      co prawda przez kilka lat początkowego bycia na swoim nawet nie marzyłem żeby
                      tyle wydać co miesiąc na siebie ale oczywiscie pracownikowi się należy ( a ku..
                      co nie ?) a kapitalista niech zdycha (dobrze tak chamowi kriwiopijcy- co będzie
                      nam tuz jakimiś biznesami wyjeżdzał do zdrowej klasy robotniczej i zaburzał
                      sojusz robotniczo - chłopski.
                      Nie napisałem że tyle chcę płacić - czasem mogłem tyle zapłacić to różnica,
                      nikogo do pracy nie zmuszałem to wolny kraj. Lekarzy akurat nie zatrudniam ,
                      żona na państwowym ;-)
                      W komunie świat zbudowano średniej jakości - ja akurat pamiętam jak stałem za
                      mięsem , masłem itp , jakoś słabo nam to budowanie szło szczerze mówiąc - ale
                      mniejsza.
                      "och ach ach och och ach"
                    • Gość: Dilbert Re: dwa cytaty IP: *.chello.pl 18.04.05, 01:08
                      Nie prąd wyłaczyli lecz ograniczona liczba znaków.
                      Twoje odpowiedzi świadcżą iz :
                      A) Poziom Twojej naiwnosci życiowej jest poniżej przedszkolaka
                      B) Zachód znasz z seriali brazylijskich i audycji RM, (ewentualnie kreskówek
                      Disneya)
                      C) Robisz sobie jaja tymi postami
                      Odpowiedz właściwą wybierz sam.
                      Tak, prowadząc działalność jestem nastawiony na zysk (rozumiem że odwrotnie niz
                      ty jako pracownik - stąd te 5000 o których piszesz- typowa moralnosć Kalego) Ja
                      co prawda przez kilka lat początkowego bycia na swoim nawet nie marzyłem żeby
                      tyle wydać co miesiąc na siebie ale oczywiscie pracownikowi się należy ( a ku..
                      co nie ?) a kapitalista niech zdycha (dobrze tak chamowi kriwiopijcy- co będzie
                      nam tuz jakimiś biznesami wyjeżdzał do zdrowej klasy robotniczej i zaburzał
                      sojusz robotniczo - chłopski.
                      Nie napisałem że tyle chcę płacić - czasem mogłem tyle zapłacić to różnica,
                      nikogo do pracy nie zmuszałem to wolny kraj. Lekarzy akurat nie zatrudniam ,
                      żona na państwowym ;-)
                      W komunie świat zbudowano średniej jakości - ja akurat pamiętam jak stałem za
                      mięsem , masłem itp , jakoś słabo nam to budowanie szło szczerze mówiąc - ale
                      mniejsza.
                      "och ach ach och och ach"
        • Gość: Dry Re: dwa cytaty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 08:24
          Realisto, czytałam to 10 razy i naprawde nie wiem do czego konkretnie zmierzasz.
          Podałeś mi przykłady dwóch osoób które pracują i co mam z tego wywnioskować?
          Dodaj może jakąs końcową konkluzję.


          • Gość: realista konkluzja? proszę bardzo. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 09:48
            > Jeśli lista będzie pełna to wtedy możemy rozmawiac o tym, co jest z naszym
            > rynkiem pracy nie-tak albo o wynagrodzeniach za umiejętnosci.

            Lista nie jest pełna ale można pogadać o co jest nie tak albo o wynagrodzeniach... bo problemy dotyczą całego rynku pracy a nie tylko bezrobotnych. I nie dziwię się że "nie masz wniosków" bo łatwo narzekać na bezrobotnych ( że nic nie potrafią, że za duże wymagania) a jak podaje się konkretne przykłady patologii wsrod pracodawców to argumentów do dyskusji zaczyna brakować... bo tak naprawdę ich nie ma ( poza prymitywnymi pobudkami typu: chciwość, pazerność, złodziejstwo, prymitywność, kompletny brak przyzwoitości, podwójna i chwiejna moralność).
            • Gość: Dry Re: konkluzja? proszę bardzo. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 10:32
              Czyli mam rozumieć, że ty odpisujesz na druga część mojego wątku.

              I nie dziw
              > ię się że "nie masz wniosków" bo łatwo narzekać na bezrobotnych ( że nic nie
              po
              > trafią, że za duże wymagania)

              Mam dużo wniosków, już sie wypowiedziałam. Jest wyraźnie napisane, że wątek
              odnosi sie do wypisywania skończonych uczelni, jakby to była jakaś wejściówka.
              Co do absolwentów: niestety przeważająca większość nie za bardzo w ogóle
              rozumie co studiuje i po co, nie wiedzą co chcą potem robić i na czym sie
              skupic, imprezują, olewają wykłady i je spisują, ściągają. Nie wszyscy
              zaznaczam tak robią, i ta mniejszość po prostu wie do czego dąży, im się potem
              najczęście udaje pracę znaleźć. A to dlatego, ze jesli ktoś sie czymś
              interesuje naprawdę, to nie ma innej możliwości niż poznanie tego w praktyce.


              patologii ws
              > rod pracodawców to argumentów do dyskusji zaczyna brakować...
              patologie to temat-rzeka, argumentów zawsze brakuje, gdy mamy w ręku źdźbło
              trawy przeciw gałęzi.Mozemy założyć nowy wątek, żeby omówić drugą część posta.
              • Gość: tomek Re: konkluzja? proszę bardzo. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 11:11
                Gość portalu: Dry napisał(a):

                > Co do absolwentów: niestety przeważająca większość nie za bardzo w ogóle
                > rozumie co studiuje i po co, nie wiedzą co chcą potem robić i na czym sie
                > skupic, imprezują, olewają wykłady i je spisują, ściągają. Nie wszyscy
                > zaznaczam tak robią, i ta mniejszość po prostu wie do czego dąży, im się
                potem
                > najczęście udaje pracę znaleźć. A to dlatego, ze jesli ktoś sie czymś
                > interesuje naprawdę, to nie ma innej możliwości niż poznanie tego w praktyce.

                Zgadzam się w 200%. Nie chcę generalizować, ale ja właśnie studiowałem z
                takimi "miłośnikami studenckiego życia". Oni nie studiowali, oni ślizgali się
                od zaliczenia do zaliczenia, a każdy zdany egzamin traktowali tylko jako okazję
                do wypicia. Wtedy to ja byłem dla nich frajerem, bo ciężko pracowałem zamiast
                imprezować, teraz to oni są "frajerami rynku pracy". Co więcej, mam możliwość
                załatwienia im dobrej posady, ale znając podejście do obowiązków oraz
                umiejętności większości z nich nie robię tego. Mogli by się za bardzo
                rozczarować, gdyby im zaproponowano 1000 zł pensji. A i ja musiałbym
                wysłuchiwać: "kogo mi Pan tu polecił?"
                • Gość: mgrinz Re: konkluzja? proszę bardzo. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 20:46
                  a ja popieram realistę w 200%
                  acz jest osobnik co się za niego podszywa piszący bardzo chamskie posty z ip*chello.pl
                  natomiast nawiązując do "tomka"...
                  panie kolego szanowny
                  jak już pare razy na tym forum pisałem, to i teraz się powtórzę...
                  skoro "co umiem", otóż ja nie ślizgałem się, imprezowałem tylko w wakacje, w trakcie roku szkolenego ostro się uczyłem, miełem stypendium naukowe, wszystkie egzaminy zaliczałem w terminach zerowych lub pierwszych, bo się przykładałem,
                  kończąc studia na politechnice nie tylko umiałem to co na studiach (wiedza z zakresu specjalizacji, autocady, rysunek techniczny), ale i dodatkowo perfect oprogramowanie graficzne (współuczestniczyłem w produkcji pewnej gry), umiałem robić strony nie tylko w html ale i flash, znałem dwa języki na poziomie dobrym i komunikatywnym oraz trzeci bazowo i co ?
                  i kilkanaście miesięcy szukałem pracy, bo albo proponowano za darmo, albo nikt nawet nie raczył na CV odpowiedzieć, za to koledzy co zmyślali swoje umiejętności i przekolorowali CV mieli pracę i to nawet za 3000 ???
                  duża część z koneksji rodzinnych, pozostali mieli jakieśtam kiepskie zajęcia,
                  nie twierdzę, ze moje umiejętności są jakieś wyjątkowe, ale chyba 90% tego społeczeństwa jakoś żyje bez 2 języków i komputera perfect ?
                  jakoś żyją i pracują...
                  pomijam oczywiście temat "wojska", mianowicie tak bardzo się starałem skończyć studia wcześniej i pół roku musiałem czekać na rozporządzenie ministra obrony narodowej przenoszące absolwentów danego rocznika do rezerwy, oczywiście z powodu braku "uregulowanego stosunku do słuzby wojskowej" żaden pracodawca nie chciał rozmawiać i bez sensu straciłem pół roku "absolwenta" i stanąłem do "boju o pracę" razem z najleniwszymi kolegami, co obronili się w ostatnich terminach...
                  oni mieli "rok" bycia absolwentem, a ja przez MON tylko pół roku...
                  nic to, nic to...
                  u nas, jako u absolwentów (ja już dawno po) występuje "błędne koło", tzn. "nie mam doświadczenia, bo nie mogę zdobyć doświadczenia"
                  ogólnie po kilkunastu miesiącach szukania pracy (skończyłem studia jako jeden z pierwszych, bo tak się paliłem do pracy i samodzielności) trafiłem na firmie w której łamano chyba wszystkie przepisy pracy i bhp...
                  gdy skończyły się dopłaty do programu "pierwsza praca" i refundacje ZUS pracodawca zaczął szukać powodu do zwolnienia i wzięcia następnego na dofinansowanie...
                  cóż...
                  różnie bywa...
                  oczywiście poza wymienionymi umiejetnościami mógłbym dodać stolarstwo, czy krawiectwo, ale nie po to kończyłem studia aby być szwaczką albo stolarzem, bo plecak, kurtke, szafkę, meblościankę lub sieć elektryczną mogę sobie zrobić dla potrzeb domowch (nauczyła mnie tego bieda), ale nie po zdobywałem dyplom inżyniera, żeby robić to co robią ludzie po podstawówce... więc pracy w tych dziedzinach (montarz sieci, stolarka, szycie) nie szukałem, szukałem pracy biurowej, projektowej, wymagającej wiedzy technicznej, takiej dzięki której się nie zatrzymam i będę mógł się rozwijać...
                  uważam, że bezrobocie osób dobrze wykształconych wynika z :
                  - braku ofert dla takich osób (głównie cieciowanie, fryzjerki, akwizycja);
                  - tylko niewielki procent wakatów jest obsadzanych "publicznie", większość ofert rozchodzi się wśród znajomych (np. prezes pyta, "czy zna pan dobrego elektryka", więc to nie idzie to do gazety)
                  - ogólnej biedy i zapaści skutkującej zmniejszonym zapotrzebowaniem na wytwórców i usługodawców (to co ktoś napisał, że robi sam, więc nie wynajmuje firm zewnętrznych) z biedy wynika to, że nie mamy na zakup nowych towarów i usług i się zapętla krąg biedy mnożąć szeregi bezrobotnych (zamykających zakłady z powodu braku klientów)
                  - strachu przed lepszymi, bo zagrażają pozycji dotychczas zatrudnionym osobom,
                  no i jak się to skończyło ?
                  przez ponad 2.5 roku (w poprzedniej pracy dalej szukałem)żaden szanowny piieerrdolony pracodawca nie raczył oddzwonić i musiałem użyć znajomości (jeden sympatyczny osobnik z forum napisał do mnie "porusz każdego w rodzinie", za co mu dziękuję ślicznie :) On wie :) ), aby mnie zaproszono na rozmowę i testy i co się okazalo ?
                  że nagle osoba której nikt nie chciał zaprosić wyceniona została na 2000 ?
                  w testach przebiłem ileśdziesiąt osób, a "pomoc" polegała jedynie na dopuszczeniu mnie do tych testów a nie ingerowaniu w wynik...
                  więc to jest źle ze mną, czy z rynkiem ????
                  żałuję, że wcześniej nie ruszałem znajomości, oszczędziło by mi to 2.5 roku nerwów, procesów sądowych z pracodawcą-oszustem, złudzeń...
                  i po raz ostatni odpowiadając na pytanie dry co potrafimy ???
                  skończyliśmy studia, więc umiemy się uczyć...
                  a to dużo, po pierwsze (po za wymineionymi konkretami) jesteśmy inteligentni (135 to chyba nie jest zły wynik ?) i szybko się uczymy, tylko nikt nam nie chce dać szansy pokazać, że się nauczymy i opanujemy coś nowego...
                  a inteligencja to podstawa, bo dzięki niej umiemy się nauczyć nowych rzecz i te "kilka lat udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku" często umiemy opanować w pare tygodni(góra miesięcy), tylko nikt nas nie chce wpuścić i pokazać co jesteśmy warci...
                  a może poprostu się nas boją ????
                  ktoś na tym forum napisał kiedyś bardzo piękne i mądre zdanie "lepiej wziąć gorszego, bo taki zawsze się będzie bał o swój stołek i będzie siedział cicho, a lepszy chce więcej i się nie boi, bo może uciec"
                  problem polski to 20% bezrobocia i trudno się ucieka od kiepskiego pracodawcy, najszybciej za granicę, ale tam z koleji do mycia kibli, montowania na budowie, sprzątania, opieki nad obłożnie chorymi, rzadko się zdarza np. rysownik autocad albo pomocnik projektanta,,,
                  ech "dry"...
                  to nie jest tak, że absolwenci chcą za dużo, to pracodawcy chcą nam zapłacić mało, bo przecież np. z 800 nie da się utrzymać, aby się utrzymać potrzeba np. w stolicy około 1200 netto jako minimum absolutne...
                  sami chcą jeździć merolami, latać na kolejne wyspy a nas stłamśić i zgnoić...
                  i narzekają, że ludzie nie chcą robić za darmo... zwykła mentalność kalego "pracownik chcieć pieniądz - źle, ja chcieć zysk - dobrze"
                  a przecieeż praca to towar i za towar należy płacić, inaczej to złodziejstwo...
                  przecież my za bułki, spodnie, czynsz musimy zapłacić, a pracodawcy uważają, że nam się nie należy nic pomimo, że im wypracowaliśmy wymierne korzyści ?
                  w mojej poprzedniej firmie roczny zysk był liczbą siedmiocyfrową, a pomimo tego jej szef twierdził, że firma jest w złej kondycji i nie płacił ludziom, za to opłaca dobrego prawnika w procesach pracy (sąd chyba też bo odrzucili dowody) i wychodzi na tym do przodu...
                  żałosne, żalosne i nędzne...
                  nie wiem czy sam "dry" reprezentujesz takich pracodawców, ale widać, że nie rozumiesz wielu rzeczy o których w tym wątku pare osób napisało...
                  • bond.jamesbond1 Re: konkluzja? proszę bardzo. 07.04.05, 21:11
                    Wiesz, po przeczytaniu iluś-tam Twoich postów (a długie są, skubane) muszę
                    stwierdzić, że chyba (podkreślam: chyba) wiem dlaczego miałeś/masz takie
                    problemy ze znalezieniem sensownego zajęcia. Wbrew pozorom, to co piszę
                    poniżej - jest napisane serio.
                    Po prostu - jesteś lewicowcem. Może jeszcze nie lewakiem, choć wyraźnie
                    żeglujesz w tym kierunku. A doświadczenie mnie nauczyło, że to swoje "serce po
                    lewej stronie" (zagadka dla ambitnych: kto błysnął tym tekstem?) należy raczej
                    starannie ukrywać. ZDECYDOWANIE lepiej jest prezentować amerykańskie podejście
                    do pracy. A wtedy pracodawcy będą się o Ciebie zabijali, a headhunterzy będą do
                    Ciebie wydzwaniać z ofertami. Co ciekawe: wcale nie trzeba znać 58 języków
                    obcych (wystarczy jeden, ojczysty, byle NAPRAWDĘ dobrze) czy mieć prezencji
                    filmowego amanta.
                    A czego trzeba? Pasji. Prawdziwej, a nie papierowej czy wyuczonej.
                    Pochwalę się (szkoda, że anonimowo, he, he): dostałem ostatnio trzy oferty
                    pracy od łowców głów. Jedna propozycja była totalnie nieadekwatna do moich
                    umiejętności (coś w stylu: filolog romanista dostaje propozycję zostania
                    dyrektorem budowy), dwie doskonale pasowały do moich kwalifikacji. Tylko
                    dlaczego mi to proponowano? Nie mam 25-30 lat, nie znam perfekcyjnie dwóch
                    języków zachodnich... A wymagania wstępne też nie były jakieś takie
                    megaultrasuperextra. Dlaczego więc przyszli do kogoś takiego jak ja? Dziwne,
                    nie? Co więcej: jeden z pracodawców (potrzebowali kogoś znającego niemiecki)
                    oferował mi wyjazd na 3 miesiące do ich centrali, cobym się tego języka
                    poduczył. Bez sensu, nie?
                    Ale tylko na pierwszy rzut oka. Otóż nie tylko doświadczenie zawodowe decyduje
                    o otrzymaniu dobrej oferty. Nie znajomości czy "układy". Również nie
                    certyfikaty językowe. Trzeba mieć to "coś". Ten błysk w oku. Swadę. Dynamikę.
                    Coś, co powoduje, że widząc takiego gościa chcesz go natychmiast zatrudnić.
                    Chcesz z nim pracować/współpracować. I guzik Cię obchodzi jaką szkołę skończył
                    (byle miał te 12 czy ile tam klas :-)

                    Bez tego - choćbyś był nie wiem jak wyedukowany, nie wiem jaki rozsądny,
                    inteligentny, czy mentalnie przygotowany do podejmowania wyzwań (uwielbiam
                    takie gadki, przypominają przemówienia Gierka) - nie masz szans. Bo odpadniesz
                    w przedbiegach. Bo nie będzie nikogo, kto szepnie komuś poszukującemu
                    pracownika: "wiesz, spotkałem ostatnio takiego gościa. Chyba by się nadał".

                    I takich opinii u ludzi, z którymi przyszło Ci współpracować - szczerze Ci
                    życzę.
                    • Gość: mgrinz Re: konkluzja? proszę bardzo. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 21:48
                      próbowałem zrozumieć, ale chyba nie łapię ???
                      co poglądy mają do pracy ?
                      jestem lewicowcem, acz bardzo cenię sobie tak zwane "wartości chrześcijańskie" i "stosunek do drugiego człowieka" co to ma do pracy ?
                      przecież tego w Cv nie widać ?
                      do pracy mam stosunek obowiązkowy i zawsze wykonuję ją jak najlepiej umiem nawet nie oszukując pracodawcy, który mnie oszukuje, ale co to ma do pracy , CV ?
                      jestem lewicowcem, bo los ludzi np. żyjących w trzecim świecie i umierających z głodu nigdy mi nie był obojętny, tak jak nigdy mi nie będzie obojętny los osób, które nie mają np. na lekarstwa ale co to do cholery ma współnego z szukaniem pracy, z tym, że pracodawcy na CV nie odpowiadają...
                      uważam, że to tylko swiadczy o moim człowieczeństwie...
                      sam założyłeś wątek o papieżu james bond, a w końcu ta religia to pierwsza religia, która się interesuje ludźmi biednymi...
                      przecież praca to jedno, a życie osobiste i poglądy to drugie...
                      w pracy nie ma się poglądów, tylko się wykonuje zadania...
                      co ma jedno do drugiego ?
                      w CV tego nie widać...
                      ech... nie rozumiem Cię ...
                      • bond.jamesbond1 Re: konkluzja? proszę bardzo. 08.04.05, 19:50
                        > co poglądy mają do pracy ?
                        Wszystko. Bo Twoje poglądy decydują o Twoim nastawieniu. I nie chodzi tu o
                        obowiązkowość.

                        > jestem lewicowcem, acz bardzo cenię sobie tak zwane "wartości
                        chrześcijańskie"
                        > i "stosunek do drugiego człowieka" co to ma do pracy ?
                        Jak wyżej. Wszystko. Mój aktualny staż pracy - już kilkunastoletni -
                        jednoznacznie mi udowodnił, że w pracy spotykają się ludzie i współpracują z
                        ludźmi. Nie jesteśmy robotami. Przyjrzyj się szefom firm, dyrektorom itp.
                        Zauważ jak często się uśmiechają. Myślę, że statystycznie jakieś 3-4 razy
                        częściej niż podwładni. Dlatego, że mają lekkie życie? Nie. Dlatego, że inaczej
                        NIC BY NIE ZAŁATWILI. Z nikim by się nie dogadali.


                        > jestem lewicowcem, bo los ludzi np. żyjących w trzecim świecie i umierających
                        z
                        > głodu nigdy mi nie był obojętny, tak jak nigdy mi nie będzie obojętny los osób
                        > , które nie mają np. na lekarstwa ale co to do cholery ma współnego z
                        szukaniem
                        > pracy, z tym, że pracodawcy na CV nie odpowiadają...
                        > uważam, że to tylko swiadczy o moim człowieczeństwie...
                        No i pięknie. Wrażliwość - piękna cecha.
                        Oczywiście - w pracy wrażliwość sterowana, a wieczorami - to już Twój wybór.

                        > przecież praca to jedno, a życie osobiste i poglądy to drugie...
                        > w pracy nie ma się poglądów, tylko się wykonuje zadania...
                        NIEPRAWDA!!!
                        BŁĄD. DUŻY BŁĄD. CZYLI - WIELBŁĄD.
                        Ci, któzy w pracy nie mają poglądów zasuwają przy tokarkach (bez obrazy) czy
                        frezarkach. A jeśli chcesz być kimś, jakoś zaistnieć - to właśnie MUSISZ mieć
                        poglądy i własne zdanie.

                        Dokończę potem, bo rodzina mnie na spacerek wzywa :D
                  • veritas1 wniosek - jestem nieudacznikiem, ALE... 08.04.05, 18:55
                    ...mam prace po znajomosci!
      • Gość: Papierowy Najlepiej to zostać pijakiem IP: *.adsl.inetia.pl 06.04.05, 22:29
        W polsce ludzie z marginesu pijacy, narkomanii, są promowaną kastą. Mogą rozrabiać, gdy pobiją człoweka to mała szkodliwość czynu. Pomoc społeczna ich utrzymuje za nic pić umie ale żeby coś zrobić to nie bo on ktoś a jeszcze płaczę że państwo za mało daje na dzieci bo mają 5.
      • Gość: Papierowy A może gangsterka IP: *.adsl.inetia.pl 06.04.05, 22:36
        Jeden chodzi do szkoły robi studia i niema roboty. Nie stać go na dziewczynę bo za co ją utrzymie. Drugi skończył podstawówkę albo i nie ma 18 lat to robija się brykami laski zmiena żyje ponad stan. Skarbówka go nie ściga policje ma w kieszeni i nic. A taki pan X magister biednie zarabia nie zapłaci watu 10 lat więzienia
      • Gość: Papierowy w Chorzowie robotę jest dla tych co są z Solidarno IP: *.adsl.inetia.pl 06.04.05, 22:40
        W Chorzowie pracę mająci co sa w solidarności. Oto miejsca pracy: ZUS,Urząd Miasta ( może być podstawowe), Poczta (Opus Dei),Elektrownia Elcho
      • Gość: Papierowy Dasz w łapę to masz tak jest w Chorzowie IP: *.adsl.inetia.pl 06.04.05, 22:42
        Jak nie jesteś w solidarności to możesz kupić pracę w PUP Chorzów 2 lata temu praca w biurze kosztowałą 5 tyś zł a fizyczna 1400 zł
        Zapraszamy
      • Gość: tom Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.rato.pl / *.rato.pl 09.04.05, 16:13
        No to ja też dodam swoje trzy grosze :
        * w pewnej firmie poszukiwali handlowca ,przyszedł młody gość i na wstepie
        mówi "2tys na rękę ,komóra i samochód firmowy" .Dostał odpowiedź "a co
        umiesz?". "rok temu pracowałem w branży ,a potem kuroniówa". I odpowiedź "to
        przyjdź za pół roku ,za 500 zł...".
        * drugi gość samochodem jeżdził przez m-c i wyjeżdził paliwa za 1 tys
        zł. ,kierownik wziął go na przejażdżke i się okazało ,że jeździł on do domciu
        sie wyspać
        * swego czasu moja bliska krewna miała za zadanie przyjąć nową
        pracownicę,wybrała osobę wykształconą ,na świadectwie czerw.pasek,wyróżnienia...
        a w pracy? Podstawowe zajęcie to gra w karty na kompie...i tylko to.
        * miałem wprowadzic nowego pracownika w jego obowiązki, 3 dni jeżdżenia,rozmów
        (a właściwie mojego monologu),wyjaśniania i...czwartego dnia sie nie pojawił!Po
        prostu nie przyszedł i tyle.

        Te cztery historyjki są z życia wzięte i zapytuję: winę ponosi pracodawca czy
        może poszukujący pracy? Bo w/g tych osób pracodawca...
        • Gość: realista Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 18:01
          Gość portalu: tom napisał(a):

          > Te cztery historyjki są z życia wzięte i zapytuję: winę ponosi pracodawca czy
          > może poszukujący pracy? Bo w/g tych osób pracodawca...

          Bo rzeczywiście pracodawca jest tu całkowicie winny.

          1. Może ten młody gość rzeczywiście potrafi zapracować na te 2 tys. i dodatki. I co to w koncu te 2 tys. zł. A komórka i samochód to standardowe narzedzia PH więc w czym zdziwienie. Pokutuje tu błędne przekonanie że trzeba nowego wypróbować za grosze a jak ma wymagania to go zmiękczyć bezrobociem. A może okazać się że po roku to trzeba gościowi zaplacić i z 10 tys. zł bo na to zasługuje i zapracował. Tyle że zdecydowana wiekszość pracodawców umiera z zawiści bo to przecież TAAAAAAAKAAAA kasa. Chytry dwa razy traci.
          2. Trzeba obciążyć na ten tysiąc zł kierownika bo źle nadzorował pracę podwładnego. Kompletnie się nią nie interesował.
          3.Może wybrała kogoś bliskiego sobie intelektem...
          4.Może doszedł do wniosku że szkoda tracić życia na tak "atrakcyjną" pracę. Istnieje coś takiego jak systemy motywacyjne.

          Prowadzenie firmy to nie zabawa a poważna sprawa. Jak ktoś nie potrafi to ponosi porażkę i bankrutuje.
          • Gość: tomi Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.rato.pl / *.rato.pl 09.04.05, 22:18
            1.-w tej branży po roku juz sie niewiele wie...(technika )
            2.-kierownik (zresztą kolega) miał co innego do roboty ,a cv świadczyło
            (niby) ,że gość MUSI się sprawdzić...
            3.-co ma intelekt do rzeczy??? skoro cv i rozmowa wstepna mówi coś innego ,a
            żywa osoba w czasie pracy coś innego to... ?słomiany zapał? czy jak?
            4.-coś się czepiasz -jeśli coś jest nie- tak to WYPADA choć zadzwonić "sorki to
            nie dla mnie...",a gość więcej się nie pojawił (po prostu) nie dając znaku
            życia.
            • Gość: realista Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 23:40
              1. hmmm....TECHNIKA fiu,fiu. Nie znasz się na technice. Jeśli ktoś jest dobry to po roku praktyki w branży i po roku przerwy potrzebuje maksymalnie miesiąc aby znow być na bieżąco. I to tylko w najbardziej postępowych branżach. Techniki szybko się nie zapomina.To tak jak z odruchami.Raz wyćwiczone bardzo długo tkwią w człowieku.
              2. A kto ma nadzorować pracownika jak nie kierownik? I nawet tego nowego ktorego trzeba wstępnie wprowadzić a potem chociaż dyskretnie kontrolować choćby (pracownik) był najlepszy na świecie.
              3. nie słomiany zapał tylko psychologia. Znajomośc ludzi jest kluczowa przy pracy z ludźmi. Dlatego tak wązna jest rekrutacja. A potem umiejętne wprowadzenie i nadzor nad pracownikiem. Jak kogoś dobrze się pozna to można nieco odpuścić ale na początku uważnie OBSERWUJE SIĘ ludzi. Ale skoro ktoś liczy jedynie na reklamę i dobre wrażenie jakie robi osoba to mozna się nieco nabrać. To się nazywa zbieraniem niemiłych doswiadczeń.
              4. Owszem wypada chociaż zadzwonić. Generalnie wiele rzeczy wypada. A czasami wypada po prostu kogoś olać bez słowa. Jak ktoś coś innego obiecuje a potem "w praniu" co innego. Takie rzeczy się zdarzają, prawda?
              • Gość: tom Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.rato.pl / *.rato.pl 10.04.05, 11:32
                Widzę ,że taki z Ciebie realista jak...czytając Twoje posty wnoszę iż jesteś
                zgorzkniałym ,nie mającym pracy człowiekiem.Nie mając pojęcia jak sytuacja
                wyglądała naprawdę wyciągasz wyłącznie negatywne wnioski,kierując sie chyba
                tylko własną "wartością".Co do techniki-idzie ona tak szybko naprzód
                (przypadkiem jestem technikiem) ,że po roku wiele rzeczy w niektórych branżach
                trzeba sie uczyć od nowa.A jak ktos przychodzi i od progu przekazuje swoje
                żądania nie będąc nic w stanie pozytywnego pokazać to sorki ,ale niech spada na
                drzewo ,nie? A ów gość ,który się najeździł to z początku wyglądało że jest ta
                pracą zainteresowany ,a potem okazało sie że "kalkulował na zimno".
                • Gość: realista Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 03:33
                  Zabrakło mi jedynie stwierdzenia: klient był cienki ale znaleźliśmy kolejnego bardzo rzetelnego pracownika ktory dostał uczciwą pensję i obie strony są zadowolone ze współpracy. A 2 tys. netto, telefon i samochód to byl standard "w czasach przed chłodzeniem gospodarki". Więc to nie są jakieś szokujące wymagania. Oczywiście jeśli firma zalożyła zę jak da 1 tys. netto człowiekowi z wlasnym telefonem i samochodem to może być oburzona że to aż taaakie wymagania. A z tym "spadaniem na drzewo" to własnie tak firma została potraktowana. Choć to bardzo głupie ( obustronnie) podejście. Umowa o pracę to umowa dwóch równorzędnych partnerów a nie DAWANIE pracy przez jaśnie jego wysokość pracodawcę temu leniowi i pasożytowi pracownikowi. Co do techniki to rzeknę że interesuję się nią od zawsze ( mam pewne zdolności i predyspozycje w tym temacie) więc szybki postęp techniki to zaledwie szybki rozwoj a nie przepaść po roku "wylączenia z pracy". A ten rozwoj szybko można opanować ( to zaledwie PH więc ma "pływać w temacie" a nie być ekspertem). Co do wydawania się to kierowanie ludźmi polega na "kierowniu" właśnie a nie łapki w kieszeń i fiu fiu biznesik się kręci. Dziesięciolatek zapalkami raczej sobie krzywdy nie zrobi ale petardami już tak.
                  • Gość: tom Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.05, 14:00
                    No widzisz? Cały czas twierdzę ,że jestes niereformowalny (a?). Mam
                    wrażenie ,że jakiś/jacys pracodawcy bardzo zaleźli Ci za skórę i nawet przy
                    ewidentnej winie pracownika/kandydata na pracownika stwierdził(a)byś ,że jest
                    to wyłączna wina pracodawcy. A nie pomyślałe(a)ś ,że może jednak "nowy"
                    najpierw by pokazał co umie???A nie od progu wrzeszczał "2 tys sie należy bo
                    wychodzę"?A potem okazuje sie ,że to lekkoduch i patałach ,a firma ma kłopot
                    przez jakiś czas z nowym narybkiem.
                    • Gość: realista Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 15:09
                      Niereformowalny bo... normalny??? :-))) Pracodawcy nie zaleźli mi a jedynie bawię się ich zachowaniami (równie dobrze jak na filmach robionych przez Bareję). Dziwi mnie natomiast ciągłe narzekanie na pracownikow bo nie można mieć wymagań skoro zazwyczaj oferuje się nędzne warunki. Powiedz ile znasz prywatnych firm ( pomijając te ściśle rodzinne) w ktorych pracuje się 40 godzin tygodniowo? Pozostaje jeszcze kwestia właściwej organizacji pracy. Niby coś oczywistego a wydaje się nienormalne... tak jak wolne soboty czy niedziele. A wolne soboty to jeden z postulatów Solidarności. Załóżmy że pracownik ma pokazać co umie ale przez ile czasu i jakie przyjąć (stabilne i niezmienne) kryteria oceny (jeśli na początek robił to dobrze powiedzmy za 800 zl to po co mu dawać te 5 tys. skoro można dać mu 1200zł-duże bezrobocie więc nie będzie narzekał- a 3800 właściciel dodatkowo sobie "dorobi")??? Umowa to umowa a nie się zobaczy. Bo rozwój sieci handlowej i zdobywanie nowych klientów to nieco inny proces jak przyjecie nowego handlowca w miejsce starego w warunkach stabilnego rynku. I załóżmy że osiągnie identyczne obroty jak poprzedni ( bo sieć klientów jest stabilna) to ile mu należy zapłacić? Tyle samo co staremu czy inną kwotę. Proste pytanie, prawda? A jaka odpowiedź? Zobacz że często w swoich wypowiedziach podkreślam znaczenie rozmowy kwalifikacyjnej... którą powinien przeprowadzać bezpośredni przyszły przełożony bo to on będzie odpowiadal za pracę zespołu. Ale w polskich firmach najczęściej bierze się ludzi z łapanki i takich co potrafią zrobić jednie dobre wrażenie na szefie firmy. A że często szef ma mgliste pojęcie na temat funkcjonowania firmy to nic dziwnego że taki człowiek ( będzie idealny, jakie dobre zrobił wrażenie) się nie nadaje. Widziałem jak padały takie firmy z szefem "o takich znajomościach" i cienkim handlowcem ( ale robiącym dobre wrażenie). Naprawdę trzeba się powstrzymywać żeby nie wybuchnąć smiechem a potem dowiadujesz się że jakiś koncern się wycofuje z Polski bo polski rynek jest "zbyt nierozwojowy". ;-))) Jesli coś kupujesz to raczej dobrze to oglądzasz. U pracownika kupujesz pracę. Jeden wycenia ją na 500 zł drugi na 5 tys. To jak z kupnem auta, jak kupisz świecącą się kupę złomu ale doskonale zachwalanym przez poprzedniego właściciela to do kogo masz mieć pretensję? Naprawdę istnieje coś takiego jak ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej. Prawdziwe okazje nie istnieją. Za dobry towar trzeba dobrze zapłacić. Czy to takie dziwne?
                      • Gość: tom Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.05, 17:32
                        Ok. ale skąd wiesz ,że ten to a ten jest najlepszy z najlepszych? Dasz mu 5
                        tys. bo gość rzutki ,ma milion pomysłów, wie jak zbawic firmę ...a potem
                        kładzie na to ....A ty zostajesz z problemem bo instynkt ci podpowiedział ,że
                        to właśnie ON. Na zachodzie podejście pracowników jest zgoła inne-tam pracownik
                        jest wychowany od urodzenia ,że za to dostanie to. A w Polsce (niestety)
                        większość idąc do nowej pracy juz sie zastanawia jak tu cos zakombinować bo "tu
                        się zatrzymam wycisne ile sie da a w między czasie pomyslę o czymś
                        innym...".Powiedz ile ludzi wykształconych w okreslonym kierunku pracuje tam
                        gdzie powinno?Jeśli mi stolarz idzie pracowac do mechanika to ...bez przesady-
                        mam mu dać 5 tys? Tylko dlatego ,że mądrze gadał i pracował rok temu w tej
                        branży? i chwali sie znajomościami?
                        • Gość: realista Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 22:43
                          A skąd wiesz że buty ktore kupujesz będą wygodne? Czasami się ryzykuje wybierając sposród "produktów". Nie rozsmieszaj mnie mówiąc ze dajesz 5 tys. bo gośc rzutki i niezłą gadanę (na akwizytora się nadaje a na PH nie). To raczej świadczy o Twojej podatności na wpływy. Rozmowa na temat proponowanych warunków to znakomite pole do sprawdzenia zdolności negocjacyjnych i zebrania informacji na temat tego na czym bedzie zależeć tej drugiej stronie. Przy wyborze handlowca należy pamietać rownież o tym że handlowiec musi być otwarty na potrzeby klienta.A te drobiazgi potrafią wypłynąć na rozmowie kwalifikacyjnej. No i oczywiście konieczna jest znajomość psychologii. Nie tej książkowej a nabytej przy pracy z ludźmi. Do negocjacji trzeba siadać przygotowanym. Mam takie wymagania, takie warunki i porownuję z tym co proponuje druga strona. Ja odpuszczam tu ona tam albo nie dogadamy się co do pewnych spraw. Rozstajemy się z uprzejmością ( choć niekiedy z rozbawieniem). Co do chwilowości pracy... paradoks polega na tym że osoby którym zależy na pracy sa traktowane jakby im nie zależało ( bo się nie będą nadawać, zaraz odejdą) a osoby którym naprawdę nie zależy są przyjmowane jako "żelazni" pracownicy ( dobre wrażenie które w praniu okazuje się tylko wrazeniem). Nie wiem co kieruje ludźmi który przyjmując się do pracy od razu szukają nowej pracy... podejrzewam że niespełnione ambicje ( ja nigdy nie szukałem nowej pracy w trakcie starej pracy) choć wiem że to znakomity sposób na poruszanie się ( i awans) po polskim rynku. Natomiast wiem jak krytyczne znaczenie ma to czy dotrzymuje się ustalonych warunków. Stolarz mechanikiem? A dlaczego nie. Ludzie nieraz posiadają ukryte talenta. Więcej otwarcia na słuchanie o różnych szalonych pomysłach. Stad bierze się postęp i usprawnienia. Wiem równiez że polscy pracodawcy nie są przygotowani do skali. Często mała firma wręcz eksploduje rozwojem co zaskakuje właścicieli ( zaskoczenie obrotami i brak delegowania uprawnień w dół czytaj prawdziwej pracy zespołowej) a jak osiągnie pewien poziom stabilizacji to rozbudzone apetyty powodują że całkiem przyzwoita pozycja jest oceniana jako niedostateczna. Osobnym tematem rzeką jest sposób finansowania ( minimalnego koniecznego) rozwoju firmy - najczęsciej kosztem pracowników i należnym im podwyżek co skutkuje zbyt wczesną stagnacją rozwoju i powolną plajtą firmy.Skoro włąściciel nie bardzo wie co zrobić z firmą i jak ją rozwijać to skad ma wiedzieć jakich przyjąć pracowników i czym się kierować przy ich doborze? Dobrym wrażeniem i oczekiwaniem maksymalnego zysku dla firmy bez ponoszenia kosztów? Skutki są takie jakie mamy.
                          • Gość: tom Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.rato.pl / *.rato.pl 13.04.05, 19:04
                            Czyli reasumując Twoje wypowiedzi- tak czy inaczej winny jest pracodawca!
                            PS. Piszmy trochę krócej ,bo nie każdemu chce się to czytać.
                            • Gość: realista Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 15:35
                              Nie tak czy inaczej tylko w ponad 95%.Czy trafiały mi się kradzieże przez pracowników? Owszem trafiały. Jednak zamiast darcia się czy szukania winnego którego i tak się nie znajdzie wystarczy odpowiednio podejść pracowników. Odrobina celnej ironii powoduje że można wyeliminować większość kradzieży i odzyskać skradzione przedmioty... znaczy same się zmyły potem same się znalazły. Takie mądre te przedmioty. Typowe podejście polskiego pracodawcy to płacić minimalnie i pilnować bo na pewno wszyscy będą kraść ( najlepiej wszędzie założyć kamery :-))) ). Okazuje się ze ludzie raczej nie kradną a jeśli kradną to ci którzy zostali nabrani i okradzeni przez pracodawcę lub mają już dość upokorzeń więc skoro mają stracić robotę czy dalej się użerać to lepiej aby to było za co. Zauważ że pracodawcy licza na prowadzenie działąlności praktycznie bez kosztów. Stąd taka popularność "zatrudnię młodych" czy przerzucania na pracowników większości kosztów - "własna działalnośc" "z samochodem zatrudnię" "młodych na staż". nie istnieją systemy motywacyjne - robotnik zarabia te 2-3 tys.netto, jak coś popsuje to płaci za to z własnej kieszeni, jak obija się to dostaje 500 zl zamiast 3 tys. Wtedy można motywować, regulować jakością i wydajnością. A tak to nie ma różnicy czy coś zrobi dobrze czy źle bo pracodawcy i tak się to opłaca. Choć nakład robocizny dobrze wykonanej pracy jest zaledwie o 20-25 % większy od źle zrobionej pracy. A pracownik "kładzie lachę" bo nikomu na jego dobrej pracy nie zależy.Natomiast koszty reklamacji przewyższają zyski z obciętej płacy ale kto by to kalkulował bo klient jest nieważny i trzeba go spławić. Dobrym przykładem są myjnie samochodowe. Kupuje się najtansza-regenerowaną lub używaną maszynę z zachodu ( te niemce to głupie bo to jeszcze dobre tylko trzeba trochę przesmarować), kupuje od ruskich jakiś szajs zamiast atestowanych środków( taniocha tyle co dwie flachy a czyści jak złoto) i biznesik się kręci.Szczotek się nie wymienia ( jeszcze dobre dopiero się skróciły o 2 cm a mają przecież po pół metra)choć szczoteczkę do zębów wymieniasz częściej niż się całkiem "wytrze". Potem zdziwienie że ta technika się nie sprawdza ( taka maszyneria a gó.. warta) i ( za przykłądem "konkurencji")otwiera się myjnię ręczną ( magistry będą robić bo tyle ich bezrobotnych) bo klienci uciekli do myjni maszynowych. Zauwazyleś aby jakiś włąściciel myjni osobiście pucował samochody klientów? Nie, bo właścicielami są najczęściej "byznesmeni" którzy mają za dużo gotówki nakradzionej z firm i otwierają kolene dodatkowe interesy - pieniadz robi pieniądz ;-))) ( otworzyłem dziecku myjnię, nie ma biedak głowy do nauki to niech sobie zarabia, a co nie stać mnie?). Choć w normalnym kraju to poszło by 4 bezrobotnych wzięło kredyt i otworzylo taką myjnię ( z korzyścią dla wszystkich - dbalość o klienta i istnienie własnej firmy). Rzeczywiście zaczyna być nieco trudniej bo zachodnie firmy odsysają lepszych pracowników ( dali im ulgi to inwestują dziady), część pracowników emigruje ( a niech jeżdzą tyłki im podcierać zupelnie bez honoru), trafia się obrotna młodsza konkurencja która przejmuje rynek i szkodzi układom ( z Tadkiem i Heńkiem mieliśmy podzielone roboty a Stachu z urzędu nie robił trudności bo mu zatrudniamy żonę i corkę) więc jak ta konkurencja śmie. Może to brzmi zabawnie z punktu widzenia dużych miast ale prowincja ( czytaj miejscowości poniżej 150 tys ludzi - 150 nie 15 tak tak) tak funkcjonuje. Skoro mają ustawiony rynek to po co dawac więcej ludziom zarobić skoro pracownik niech sprobuje pyskować to się go zwolni a koledzy wywalą pozostałą część jego rodziny. Przykładem głupoty inwestycyjnej są dilerzy samochodowi ktorzy prowadzili inwestycje kosztem pracownikow ( bo kredyt trzeba spłacić w te 3-5 lat zamiast w 20) a teraz padają jak muchy. A te ich inwestycje przejmują zachodni "partnerzy" bez kosztów ( bo rynek padł a gościu ma do spłacenia jeszcze ze 3 raty więc jest podatny na "negocjacje"). Ktoś sobie lepiej to skalkulowal w dłuższej skali i dał popłynąc frajerom ktorzy się zachwycili bo wreszczie stać go i na " lepszy" samochód ( nie będzie jeździł taniochą fiatem bleee) i na dom ( to wstyd aby pan prezes mieszkał w blokach). Przerzucanie kosztów prowadzenia działaności na pracownikow właśnie zaczyna umierać ( koszt płacy w produkcie powinien wynosić jakieś 15%, kolejne 20% to koszt pracy i samego "sprzętu i budynków. reszta to koszt surowcow. Do tego doliczyć jakieś 5 % zysku i mamy kalkulację) więc nie ma się co buntować że ludzie nie chcą pracować za grosze. Nagle okazuje się że mamy towar gorszej jakości i droższy niż "zachodni" bo kurs poszedł w górę. Pracodawcy nie potrafią liczyć bo kalkulują jakby firma miała paść na koniec roku i stad krotkie umowy na rok czy 2 lata ( po dwóch latach się wymienia na 4 lata i tak do przodu a pani Marysia się zgodzi bo przecież nie chce iśc na bezrobocie). Te zjawiska bardzo się nasiliły po tzw "ochłodzeniu gospodarki" a jak mamy wzrost to nie warto podnosić płac ( bo bezrobocie) i inwestować w firmę ( już nie ma wzrostu o 200% tylko jest o te 10% - choć firma już spora). Inwestuja jedynie eksporterzy bo musza. Zauważ że ochlodzenie dotyczyly jedynie szeregowych pracowników - place "zarzadów" wzrosły.Przyszłośc to zwiększone podatki bo więcej rent wyeksploatowanych "robotnikow", większe dotacje dla biednych ( zjawisko dziedziczenia biedy i znaczne zubożenie). Mnie osobiście najbardziej zaskoczyło ( i bardzo niepokoi i oburza) w Urzędzie Pracy to że obecnie za każdym razem trafiam na kilka osób ( w kolejce po zasiłek) pracujących na czarno bo pracodawcy nie chcą im dać umów. A byłem poprzednio 2 razy bezrobotny w różnych latach - łącznie krocej niż rok i NIGDY nie spotkalem się z takim zjawiskiem. Można pewno tłumaczyć że za duże podatki ale ci ludzie zarabiają po 500-600zl więc nawet dorzucenie tego ohydnego zusu nie stanowi jakiejś kosmicznej kwoty dla pracodawcy (który naprawdę doskonale zarabia sądząc po poziomie życia). Fajna ta nasza "normalność".Zobaczysz że w ciągu najbliższych 10 lat bedą padać jak muchy te wszystkie śmieszne firemki a ich właściciele znów będą musieli skalać się pracą zamiast prezesować.A z nimi pokoncza się wszystkie układziki. Więc nie ma co narzekać na pracownikow tylko naprawdę zacząc budować firmy i zacząć grać zespołem (właściciele i pracownicy).

                              p.s. skoro podejrzewasz że niektorzy mają chęć mnie zlinczować ;-))) za długość wypowiedzi :-))) to w takim razie EOT.
        • Gość: Cowynato Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.przezmierowo.sdi.tpnet.pl 10.04.05, 00:11
          Witam,
          Jestem osoba która swego czasu nauczyła sie na własny koszt (w 1991 r na
          zachodzie) pewnej profesji zwiazanej z budowlanka. Koszt takiego szkolenia
          wynosił wtedy 3 tys $. Obecnie jestem jedna z ok. 10 000 osób na swiecie i ok.
          20 osób w Polsce która potrafi to robić. Przy dobrej organizacji pracy,
          pracując na własny rachunek moge zarobic od min. 50 do 100 zł za 1 godzine
          swojej pracy. Fakt, ze w ostatnich latach budowlanka "leżała" i zleceń nie było
          duzo ale i tak zarabiałem 3-5 tys miesiecznie pracujac tylko 1/4 miesiaca.
          Reszte miałem wolna.
          Obecnie zleceń jest wiecej ale mi po 15 latach nie chce sie juz w tym pracować.
          W miedzyczasie nabyłem kamienicę czynszową i mam z czego zyc "nie ruszajac
          palcem w bucie".
          Wiedzy która posiadam nikt nie chce tak łatwo sprzedac. Ja bym to zrobił i
          nawet próbowałem ale ludzie nie chcą sie uczyć. Wolą brac udział w piramidach
          finansowych lub liczyc na szybki zarobek niz zapłacic kilka tysiecy złotych za
          szkolenie a potem ciezko pracować. Wg mojego rozeznania w polsce jest miejsce
          na spokojnie 500 osób które by sie tym zajmowały.
          Wniosek:
          Pracy nie maja tylko ci którzy nic nie potrafią lub ci którzy nie chcą pracować.
          • Gość: Guest Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.05, 01:03
            Sorry kolego, ale jeżeli więcej osób nauczy się Twojego fachu, to i rynek pracy
            się dla nich skurczy...
            Poza tym jeżeli ktoś pracował całe życie i pracę stracił, to według Ciebie albo
            odechciało mu sie pracować, albo dostał całkowitej amnezji i afazji tracąc swoje
            umiejętności zawodowe. A jeżeli po kilku miesiącach ostrych poszukiwań dostanie
            pracę, to co? Nagle mu się zachciało pracować? Nagle odzyskał "talenta"?
            A tak w ogóle jesteś cudotwórcą, że żyjesz z kamienicy. Chyba że masz tylko
            lokale użytkowe i samych wypłacalnych najemców. I bardzo dobre miejsce.
            A w piramidach finansowych bierze udział Rysiu z Klanu. Innego jelenia nie znam...
            • Gość: Cowynato Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.przezmierowo.sdi.tpnet.pl 10.04.05, 02:41
              Oczywiście, że przejaskrawiam. Robie to jednak celowo.
              Zakładam, że 200 ludzi w Polsce nie obnizy znacznie ceny na usługe. Chyba, ze
              zaczna walczyc miedzy soba i obnizac ceny do maxymalnego minimum. Mam
              porównanie jak wyglada rynek Niemiecki i Holenderski. Tam funkcjonuje o wiele
              wiecej takich firm i wszystkie maja sie dobrze. Wiadomo inny rynek ale biore
              poprawkę.
              Co co kamienicy to masz racje nieplaca w terminie i malo ale mimo wszystko da
              sie wyzyc, jednak o remontach i inwestycjach mozna zapomniec.
              Co do fachowosci to moge stwierdzic, ze 98% osób ktorych zatrudnialem przy
              remontach to pseudofachowcy ktorzy umieja duzo gadac a o prawdziwej robocie to
              nawet nie slyszeli. Zdarzają sie rodzynki ktorym zlecasz i prawie zapominasz o
              sprawie a wyplacanie im nawet wysokich wynagrodzeń to czysta przyjemność.
              • Gość: tom Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.rato.pl / *.rato.pl 10.04.05, 11:41
                Popieram Cię w całej rozciągłości-w mojej branży (jakoś tam powiązanej z
                budowlanką)też 98% "fachowców "to fachowcy tylko z własnej wyobraźni.Znam
                zaledwie kilka ekip ,które są fachowe i (co bardzo ważne) potrafią samodzielnie
                myśleć. Bo co to za fachura ,który robi coś dobrze ,ale wyłącznie wtedy kiedy
                mu palcem pokażesz co i jak ma zrobić a po godzinach wali fuchy tak ,że na ich
                widok ręce Ci opadają? Nie mówiąc o tym ,że tacy właśnie najbardziej psują
                rynek.A durni ludzie najczęściej właśnie takich biorą ,polegając na
                ich "doświadczeniu". I w ten sposób powiększa się szara strefa oraz skopane
                roboty ,które pół biedy jak są potem kosztownie poprawiane ,ale gorzej jak
                prowadzą do wypadków czy tez tragedii.
                • Gość: gość - stan murarz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.05, 11:53
                  pozwolę sobie dodać słowo w temacie budowlanki, której tak bardzo młodzi
                  bezrobotni wykształceni silni mężczyżni się wystrzegają, otóz mając wieloletnią
                  budowlaną zagraniczną i polską praktykę (jestem samoukiem ) chciałem sprawdzić
                  jakie są możliwości odbycia szkolenia i otrzymania dokumentów potwierdzajacych
                  znajomość branży ( murarz/ z ang. bricklayer -murujacy cegłę licową spoinowaną
                  a także pustaki itp./zarabia w USA od 15/Polak/ do 35 USD za godzinę na tzw.
                  robotach stanowych jeśli należy do unii murarskiej, w Anglii 90- 130 GBP
                  dziennie w Irlandii około 15 Eur za godzinę / z licencją brutto / proszę
                  sprawdzić ogłoszenia w lokalnej angielskiej gazecie Evening Standard ) otóż
                  zgłosiłem sie do Centrum Szkoleń na warszawskim Podwalu , jakież było
                  zdziwienie ludzi ( i moje również !!), gdy pytałem się o możliwośc zdobycia
                  zawodu murarza , miałem wrażenie ,że patrzą sie na jakiegoś przygłupa a
                  wiekszość pań wymieniła znaczące spojrzenia i usłyszałem
                  odpowiedź "muuuuraaaarzzzzzzzzzzz nieeeeeeeeeee - tutaj nie ma takich
                  szkoleń" ,
                  niestety w Polsce panuje mit ,że praca fizyczna jest upodlająca często
                  kojarzona z typową beretką , filcogumowcami i brudnymi paznokciami oraz
                  pijaństwem ponadto nikt nic nie robi żeby ten obraz zmienić, wystarczy
                  codziennie zakładac czystą koszulę i zawsze po pracy brać prysznic nie
                  wspominając o abstynencji w pracy jako wyraz swojego profesjonalnego podejścia
                  do niej a stojąc na zagranicznych rusztowanich czuje się nie tylko pot , ale
                  też zapach dobrych męskich perfum ... wracając do tematu wspominani na tym
                  forum "Pseudofachowcy" ,którzy czasem próbują ratować los swoich rodzin
                  podejmując sie takich czy innych prac mogliby skorzystać z dobrodziejstw
                  szkoleń gdyby takie istniały , może kiedyś to nastąpi, gdy część absolwentów np
                  zarządzania stwierdzi , że ma dosyc bycia bezrobotnym i zacznie myśleć o
                  zdobyciu jakiegokolwiek nowego zawodu gwarantujacego znalezienie pracy , moze
                  wtedy gdy bedzie takie społeczne zapotrzebowanie i znajdą sie chetni ktoś
                  wyjdzie im naprzeciw i zorganizuje takie szkolenia a na razie pozostaje nam
                  Cech Budowlany istniejacy kilkaset lat i umierajacy tak jak inne cechy
                  rzemieslnicze śmiercia naturalną, gdy tam trafiłem byłem wręcz serdecznie
                  przywitany usłyszłem, że wymagana jest trzyletnia praktyka do egzaminu na
                  czeladnika, doradzono mi na co powinienem zwrócic uwagę w materiałach
                  dydaktycznych widac było sympatię dyżurujacych pracowników cechu dla tak
                  odmiennych od rzeszy ludzi zainteresowań . myślę że nie jest jeszcze tak żle
                  z rynkiem pracy dopóki widoczne jest w prasie zapotrzebowanie na różne brygady
                  fachowców budowlanych wsrod których jest zawsze miejsce na niewykwalifikowaną
                  pomoc (dla przykładu mój kolega-murarz z USA prowadzący rodzinną działalność
                  gospodarczą miał do pomocy trzech pomocników i kazdy z nich miał co robić
                  dzięki czemu jego wydajność wynosiła około 1,5 do 2 tysięcy cegieł licowych
                  dziennie na budowie rezydencji w stylu Wiktoriańskim składającej sie z 60 000
                  cegieł licowych ) i tu widzę szansę dla zdesperowanych silnych młodych ludzi
                  chcących pracować nawet tymczasowo do chwili kiedy sie coś zmieni jako np
                  zbrojarz , betoniarz , murarz czy spec od rusztowań angielskich , aby nie byc
                  gołosłownym proszę sprawdzić zagraniczne oferty korzystając nie tylko z naszych
                  biur posrednictw pracy a także wpisując odpowiedniki powyzszych zawodów w
                  języku angielskim ,wyszukiwarki yahoo czy tez google wymienia dziesiątki haseł
                  uwidaczniających zapotrzebowanie w w/w zawodach. Polska też cos posiada w
                  ofercie moze nie tak dobrze płatną jednak najważniejsza jest zmiana naszych
                  stereotypów myslenia oraz chęci bez której pracy sie nie znajdzie.
                  • Gość: dosia Re:do nudziaza murarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 10:34
                    troszku za duzo piszesz nie chce sie tego czytac!!!!!!!!!!!!!!!
                    • Gość: stan Re:do nudziaza murarza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.05, 10:39
                      masz racje troszke sie rozpisalem , przy czym nie musisz tego czytac do konca
                      pozdrawiam
      • rafal.biegun Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... 12.04.05, 14:02
        popieram
        • Gość: gk Re: LUDZIE!!! Bezrobotni zastanówcie się... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.05, 08:15
          bezrobocia się nie zlikwiduje, zawsze będzie 3 miliony bezrobotnych, należy
          utworzyc fundusz, ktory pomoże ludziom przeżyć.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka