Gość: nikita
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
16.06.05, 08:53
ubiegałem się o pracę w jednej dużej firmie handlowej na stanowisko kierownicze.
Przeszedłem 3 etapy rekrutacji i czekalem na kolejny bieg wydarzen (zadzwonia, czy nie
zadzwonią) i pewnego dnia zadzwoniła do mnie pani z HR z informacją, że zapraszają mnie
na podsumowujące ostatnie spotkanie z dyrektorem generalnym już na następny dzień na
godzinę 12.00. Z racji tego, że pracuję, ale szukałem lepszej pracy, przeprosiłem i
powiedziałem, że akurat jutrzejszy dzień mi strasznie nie pasuje i poprosiłem o przesunięcie
chociaż o jeden dzień... powiedziała, że ok.
Poczym po kilku dniach otrzymuję list, że dziękują za zainteresowanie ich ofertą i życzą
powodzenia.... kuuurcze szlag mnie trafił... bo bardzo mi na tej pracy zależało
<zły>
Dlatego też tym krótki listem chciałem przestrzec, że jeżeli wam strasznie zależy własnie
na pracy w tej firmie do której 'pukaliście' to róbcie wszystko, żeby własnie takich sytacji
uniknąć.
ps
dodam, że tamtego feralnego dnia miałem po prostu interview po angielsku w stolycy i
dlatego nie mogłem być w dóch miejscach na raz. I co gorsza tamto okazało się nie tym
czego oczekiwałem <podwójnie-zły>
I coż takie życie - szukam dalej, bo stwierdziłem nie sztuka ponieść porażkę, ale sztuką
jest dźwignąć się po niej!!