Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    zostałam mamą i co na to moja firma?

    IP: *.kon.tvknet.pl / *.tvknet.pl 19.07.05, 01:44
    Jak ktoś chce się wygadać to prosze.
    Obserwuj wątek
      • Gość: mamusia antusi Re: zostałam mamą i co na to moja firma? IP: *.kon.tvknet.pl / *.tvknet.pl 19.07.05, 18:10
        co na to moja firma :po maciwżyńskim PA,PA,PA,PA.Dziękujemy ale matek nie
        potrzebujemy.
        • Gość: remek Re: zostałam mamą i co na to moja firma? IP: *.chello.pl 03.08.05, 01:10
          A co firma Ci dziecko zmajstrowała ?
          To też chcesz z siebie zrzucić na innych ?
          Moze je jeszcze tesciową ma zabawiać ?
          • mirka17 Re: zostałam mamą i co na to moja firma? 10.08.05, 12:49
            Mam trójkę dzieci, wszystkie urodzone "w jednej firmie" , korzystałam z urlopów
            macierzyńskich, po nich wypoczynkowe. Teraz kończę dwa lata wychowawczego i
            jednoczesnie pracuję w tej samej firmie na 3/4 etatu, co by szybciej do dzieci
            wracać. Szefowie zawsze szli mi na rekę no i pracuję nadal. Nie łączy nas żadne
            pokrewieństwo ani kolezeństwo ani żaden typ prywatnej zajomości. Nie jestem też
            żadnym strategicznym pracownikiem.
            Tyle że zwolnienie opiekuńcze na dzieci w tym czasie bralam chyba tylko dwa
            razy (czy raz???) gdy dzieci miały ospę.
            Za to keleżanka z jednym dzieckiem raz na miesiąc, czy na dwa miesiące musi
            korzystać ze zwolnienia opiekuńczego, i też nadal pracuje.

            Nie wszyscy szefowie mają matki w nosie.
      • Gość: matka pracujaca Re: zostałam mamą i co na to moja firma? IP: *.devs.futuro.pl 06.09.05, 13:21
        no coż moja pracodawczyni po mojej informacji że jestem w ciąży zgodziła się
        przedłużyć umowę ze mną tylko do momentu porodu. Stało się tak pomimo iż
        pracowałam tam nieprzerwanie przez 5 lat, a dzieckiem po urlopie macieżyńskim i
        tak miałby się kto zająć.
        cóż są szefowie i i szefowie...........
        • zlotyrybek Matko pracująca 06.09.05, 13:55
          A jaką gwarancję ma Twoja szefowa, że w ogóle będziesz zainteresowana powrotem
          do pracy ? Żadnej. Więc się nie dziw. Jak jesteś dobra, to Cię przyjmie jak
          będziesz gotowa - za miesiąc, rok, czy cztery lata...

          ____________

          Najważniejsze i tak jest dziecko
          • Gość: matka pracująca Re: Matko pracująca IP: *.devs.futuro.pl 06.09.05, 16:14
            chyba żartujesz?! i bedzie ryzykować że ponowne zatrudnienie pracownika
            ściągnie na jej firmę urząd skarbowy (to są jej słowa po moim pytaniu o ponowne
            zatrudnienie). zresztą to i tak teraz nie ma znaczenia. Pracuję już od roku w
            innej firmie i szefowi nie przeszkadza że mam małe dziecko.
            Jak mowiłam , są szefowie i szefowie.
            a twoje stwierdzenie, że nie wiadomo czy będę zainteresowana powrotem do pracy
            świadczy o tym że chyba nie zdajesz sobie sprawy że komuś na pracy może zależeć
            i może jej potrzebować.
            Życzę ci abyś nigdy nie znalazł się się w takiej sytuacji (chodzi mi o
            zwolnienie z pracy)
            • Gość: M. Re: Matko pracująca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.05, 15:49
              Dluzszy czas nie moglam znalesc dobrej pracy, znaczy zgodnej z moimi
              kwalifikacjami i wymaganiami finansowymi, oczywiscie dlatego ze bylam mloda
              matka, na rozmowie gdy tylko przyszly pracodawca sie dowiadywal ze mam male
              dziecko szybko konczyl rozmowe...
              Obecnie pracuje od 3 lat w firmie, ktora nie bala sie zatrudnic mlodej matki,
              nie bylam ani razu na zwolnieniu, gdy trzeba siedze po godzinach, jestem
              doceniana, o czym swiadcza systematyczne podwyzki placy :), ciesze sie ze
              trafilam na firme, ktora ocenia czlowieka po kawlifikacjach, checiach, nie
              uprzedza sie do mlodych matek
              pozdrawiam wszystkie pracujace mamy
          • Gość: Magdalena Re: Matko pracująca IP: *.crowley.pl 03.02.06, 13:19
            Obserwowałam kiedyś proces rekrutacji w mojej firmie z pozycji osoby
            zatrudnionej i nie zagrożonej zwolnieniem. Chodziło o kobietę. Przyszły jakieś
            życiorysy i szefostwo robiło selekcję. Najpierw odpadły mężatki-matki
            (bo "siedzą na zwolnieniach"), potem mężatki ("bo mogą "zajść"), następnie
            rozwódki z dziećmi (dziecko=wróg generalny), same rozwódki (bo z problemami
            albo się nie skoncentrują na pracy tylko na szukaniu nowego faceta), panny
            (dziś nawet panna może mieć dziecko), stare panny (bo zdziwaczałe). Wyboru
            dokonywały...kobiety. Oczywiście nie wybrały. Pracę dostała znajoma księgowej.
      • Gość: optymistka Re: zostałam mamą i co na to moja firma? IP: *.adsl.inetia.pl 09.10.05, 17:40
        moja firma powiedziała: papa!! - jak tylko oznajmiłam, że jestem w ciązy, i od
        drugiego miesiąca byłam na L4....
        szukam nowej firmy :-) a póki co ciesze sie małym Potworem i nieustajacym
        urlopem :-)
        • Gość: Marianna Re: zostałam mamą i co na to moja firma? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.10.05, 22:52
          Pracuję w mojej firme (duzy bank giełdowy z kap. zagr.) od 10 lat. Dzieci dwoje
          w odstępie 5 lat. Dwa razy byłam więc na urlopie po 1,5 r. Miejsce czekało na
          mnie, mało tego po powrocie podwyżka. Chyba zawdzięczam to temu,że sumiennie
          pracuję - żadnego obijania się i olewajstwa, ale też nie siedzę po godzinach,
          nie uprawiam wazeliniarstwa, ot po prodtu staram się jaknajlepiej robić to co
          należy do moich obowiązków. Z szefem nie mam żadnych przyjacielskich układów,
          czasem doprowadzam go do pasji, bo mówię wprost co mi sie podoba lub nie, a nie
          spiskuję po kątach. To tyle.
          • nina73 Re: zostałam mamą i co na to moja firma? 17.10.05, 12:24
            Ty to masz szczęście, mnie pomimo moich bardzo dobrych wyników (rozliczją naz z
            realizacji celów finansowych), moje bezpośrednia szefowa (jestem w ciazy),
            powiedziała że liczy na mnie do końca grudnia. W dobrym układzie mogłabym
            pracować do kwietnia, czyli juz wiem że mam sie zwijać. Chyba że postawi na
            swoim moja zagraniczna szefowa, bo ona chce żebym po urodzeniu dziecka wróciła.
            Wszystko więc zalezy nie od moich wyników i mojej woli, a od tego, ktora z pań
            bedzie miała wiecej do powiedzenia. Fajnie jest wiedzieć że wracasz bo jesteś
            dobra, ale z drugiej strony przy takim ukladzie jak mój to sie trzeba
            zastanowić czy waro wracać.
            • Gość: zawiedziona Re: zostałam mamą i co na to moja firma? IP: *.aster.pl 27.01.06, 17:28
              Pracuję w dużej państwowej instytucji. Zawsze pracowałam sumiennie, miałam
              nieskazitelną opinię. Urodziłam dziecko, poszłam na urlop i oto, co usłyszałam
              od mojej szefowej, gdy byłam zmuszona przedłuzyć urlop wychowawczy: wszyscy za
              panią pracujemy, pani myśli tylko o sobie, a nie o kolegach z pracy. Najlepiej
              by było, gdyby pani napisała teraz wypowiedzenie, a później zobaczymy (!). Jak
              pani wróci do pracy, to i tak z pani nic nie będzie, bo jest taki postęp, że
              pani i tak już nie nadąży. Zaznaczę, że stosunki z szefową przed urodzeniem
              dziecka układały się dobrze. Urodzenie dziecka i decyzja o pozostaniu na
              urlopie wychowawczym przekreśliła mnie jako wartościowego pracownika w jej
              oczach - osoby, która mnie od wielu lat dobrze znała i ceniła.
      • Gość: Magdalena Re: zostałam mamą i co na to moja firma? IP: *.crowley.pl 01.02.06, 17:36
        Zostałam matką po 7 latach uczciwej i pełnej poświęcenia pracy dla tzw.
        korporacji. Miałam już "trzydziechę" na karku, zegar biologiczny tykał. Przez 7
        lat nabrałam doświadczenia i czułam, że jestem w tej firmie potrzebna. Przez
        całą ciążę, podpierając się nosem, jeździłam dwoma autobusami do pracy, nie
        słuchając przestróg lekarza, że trzeba się oszczędzać. Pierwszy zgrzyt
        nastąpił, gdy poprosiłam o rozpoczęcie urlopu macierzyńskiego na 2 tygodnie
        przed zaplanowaną datą porodu. Czułam się źle więc pomyślałam, wcześniej pójdę
        na ten urlop, wcześniej wrócę. I tak się stało. Tyle, że nie było do czego
        wracać. To były tylko 3 miesiące! A tu, jak sęp, kolega z pracy, wygryzł mnie,
        przejął moje obowiązki, niby to z troski o mnie. Prawda jest taka, że jeśli nie
        szefostwo, to koledzy wbiją wam ostatni gwóźdź do trumny, drogie matki.
        • Gość: katia Re: zostałam mamą i co na to moja firma? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 13:13
          Zwolniłam moją pracownicę po urlopie macierzyńskim. Miałam jej dość na długo
          przed zajściem w ciążę. W trzecim miesiącu poszła na zwolnienie, a ja na jej
          miejsce zatrudniłam nową pracownicę na czas określony. Okazała się świetna.
          Uważam, że zwolnienie poprzedniej pracownicy było jedną z najlepszych moich
          decyzji. Może więc młode mamy poszukają winy w sobie. Jeśli ktoś przed ciążą się
          obija i działa szefowi na nerwy, to niech się nie dziwi, że nie ma do czego
          wracać. Moja poprzednia pracownica np. pozwalała sobie na uwagi, że ma więcej
          pracy niż ja, spóźniała się notorycznie i zaczynała wchodzić mi na głowę. Dzięki
          niej nauczyłam się, że pracowników trzeba traktować z życzliwym dystansem i
          dokładnie wskazać, gdzie jest ich miejsce. Bo jeśli jesteś miła i grzeczna, to
          uważają, że jesteś głupia.
          • annajustyna Re: zostałam mamą i co na to moja firma? 02.02.06, 16:21
            Oczywiscie, ze sa beznadziejne pracownice, perfidnie wykorzystujace kazdy
            przywilej zwiazany z ciazy (tak samo jak niektorzy naduzywaja L-4). Problem
            pojawia sie wtedy, kiedy pracodawca (a dotyczy to z 90%) z zalozenia traktuje
            kobiete jako zlo konieczne....
          • Gość: Magdalena Re: zostałam mamą i co na to moja firma? IP: *.crowley.pl 03.02.06, 13:09
            Jasne, są dwie strony medalu. Z jednej strony pracownice-cwaniary, z drugiej -
            pracodawcy - kanciarze albo sadyści. Najgorsze, jak się wszystkich wrzuca do
            jednej szufladki. Ja w każdym razie robiłam i robię wszystko, żeby obalić mit
            najpierw ciężarnej z L-4 i matki z wiecznie chorym potomstwem biorącej
            pracodawców na litość. Problem w tym, że jak siedzę grzecznie 8 albo więcej
            godzin i się nie wychylam na temat dzieci, to słyszę, że zła ze mnie matka, a
            jak chcę choćby dzień wolnego, to zaraz powstaje cała spiskowa teoria - dziecko
            na pewno chore. Jak ktoś z góry założy, że wszyscy chcą go orżnąć, to nijak nie
            uwierzy, że może być lepiej.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka