Gość: okruszek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.08.05, 12:36
Pracowałem w Agnat!
To była tragedia, firma, która zajmuje się sprzedażą usług internetowych
przez telefon. Byłem telemarketerem i śmieciem dla przełożonych, zarabiałem i
to w porywach 600zł. zdarzało się, że ludzie dostawali pensję w wysokości
80zł. brutto, nie straczało nawet na bilet. Ludzie zmieniali się jak w
kalejdoskopie, nie zdążyłeś sie z nikim zaprzyjaźnić, bo już odchodził,
zresztą to był ich plan...nie pozowlić na zażyłości między pracownikami, bo
to jest juz niebezpieczne...Wiecie jak w tej firmie zwalniali
ludzi...wychodził szef na środek firmy za nim jego "przydup..." i przy
wszystkich ogłaszali kto juz nie pracuje, mały szczegół główni zainteresowani
dowaiadywali sie w tej samej chwili co reszta.
Obcinali premie i dodatki żeby zatrudnić studenkę, młodszą od większości
pracowników, do motywowania nas do pracy;( Szkoda tylko, że panna nie
potrafiła w praktyce pokazać nam jak mamy dobrze sprzedawać...zresztą nie
musiała, w końcu jest "przyjaciółką" dyrektora;))
Premie wypłacane są nie tym, którzy byli najlepsi...ale tym, którzy wydają
swoje nędzne premie na wazelinę, kupują śniadanko pani od motywacji...lub co
gorsza zostają po godzinach aby zdawać relację przełożonym o tym co dzieje
się podczas przerw...
Ale to jeszcze nic, najgorsze jest to, że okłamują własnych Klientów, mówią
np.że instytucje budżetowe przyjmują faktury pro-formy...guzik prawda. Nie
płacą podatków od dodatkowej kasy, dają ludziom umowy niezgodne z prawem.
Chciałbym ostrzec przyszłych chętnych, aby nie angażowali się w tą firmę, bo
zrobi z Was niewolników i zniszczy Waszą psychikę...Przełożeni to prawdziwi
SSmani, a miejsce pracy obóz koncentracyjny...