Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Języki obce - czy nie są przeceniane?

    IP: 212.160.130.* 22.05.01, 21:16
    Czy nie wydaje wam się, że języki obce są czasem przeceniane? Widziałem raz
    ogłoszenie w GW - w Geancie poszukiwali rzeźników. Jednym z wymagań była
    znajomość języka francuskiego. To najbardziej jaskrawy przykład, jaki znam. Ale
    i w wielu innych sytuacjach znajomość języków obcych nie przydaje się do pracy,
    a jest wymagana. Ja wiem, że dobrze je znać, ale dobrze też mieć ładne zęby, a
    nikt przecież nie wymaga od speca od marketingu, żeby miał ładne zęby, bo z
    jego zawodem nie ma to nic wspólnego.
    Na koniec powim wam, że w mojej karierze zawodowej (media) najwybitniejszy
    fachowiec, jakiego spotkałem nie znał żadnego języka obcego. Trafiłem też na
    wiele młodych kretyneczek po studiach, które operowały kilkoma, a na pierwszy
    rzut oka było widać, że nie nadają się do tej roboty. I się w końcu nie nadały.
    Obserwuj wątek
      • Gość: ja Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.tomaszow.sdi.tpnet.pl 23.05.01, 00:21
        W pełni sie zgadzam.
        Sam widzę, że roi sie od głupców którzy są przyjmowani ze względu na znajomość
        języków. Myślałem nad tym nieraz i dochodzę do wniosku, że winni są pracodawcy,
        którzy stawiają te warunki i same agancje HH.
        Moja firma sporo straciła na takim doborze i myślę, że wiele innych też.
        No cóż ...
      • Gość: franek Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 23.05.01, 08:10
        masz rację, - jak wiadomo, ważne jest co ma sie do powiedzenia a nie w jakim
        języku, ale jeżeli już ktoś zna języki to bardzo dobrze, bo na pewno jest
        takiemu człowiekowi dużo łatwiej w życiu szczególnie jeśli dużo podróżuje, daje
        to luz w innym kraju.
        Ale myślę, że w Polsce powinno kłaść sie duży nacisk na naukę przynajmniej
        angielskiego, bo po polsku trudno sie dogadać w Europie. Bardzo podoba mi sie w
        krajach skandynawskich, gdzie wszyscy, nawet prości farmerzy mówią po angielsku.

        Ale tutaj, na miejscu - wymagać od człowieka, który ma zajmować podrzędne
        stanowisko w firmie np. francuskiej znajomości francuskiego - to absurd, co
        więcej często ludzie sprawdzający umiejętności językowe kandydata prezentują
        sami opłakany poziom.
        pozdrawiam franek
        • Gość: rafal100 Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 23.05.01, 13:56
          Żee to jest prawda o tym poziomie to prawda.
      • Gość: zizi Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 195.94.222.* 23.05.01, 09:40
        Sa zdecydowanie przeceniane.

        W firmach sredniej wielkosci (nawet zachodnich) rozmowy kwalifikacyjne
        przeprowadza czesto obcokrajowiec, ktory nie zna polskiego.
        I to generuje wielu problemow - osoba znajaca lepiej jezyk ma wieksze szanse,
        bo gosc moze zaobserwowac logike rozumowania, skladnie wypowiedzi itd

        Ja na szczescie (moze niestety) lepiej znam jezyk angielski biznesowy zwiazany
        z systemami/logistyka niz polski (moze bardziej umiejetnosc wypowiedzi) w tym
        zakresie - wiec kiedy slysze rozmowa po angielsku wiem, ze bede mial wieksze
        szanse.

        Liczy sie calkiem cos innego i na szzcescie madrzy decydenci (kilku w swoim
        zyciu spotkalem) rozmawiaja po polsku traktujac jezyk jako dodatek potrzebny do
        pracy, ale nie kluczowy.

        Pozdrawiam!!!!!
      • Gość: deKris Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.01, 10:00
        Moim zdaniem, to raczej ludzie nie znaja jezykow obcych.
        • Gość: Joa Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 213.77.91.* 23.05.01, 10:33
          Oczywiscie, ze ludzie nie znaja jezyków. Na studiach pracowalam jako pilot
          wycieczek i norma bylo, ze sposrod 40 uczestnikow NIKT nie mowil w zadnym
          jezyku obcym. ZADNYM! Czasami sie zdarzylo, ze ktos sie komunikowal jako-tako
          po angielsku, ale zadna rewelacja. Nauczenie sie jezyka obcego dobrze (a nie
          kilku zwrotow) to ciezka praca, i niewielu ludziom sie tego chce. Jestem
          absolwentka filologii i dlatego mowie w wiekszej ilosci jezykow niz przecietny
          obywatel, ale to zasluga studiow i stypendiow za granica. Pracuje teraz m.in.
          prowadzac rekrutacje i wiem, ze znajomosc jezyka znaczy sporo. Znaczy m.in. to,
          ze komus chcialo sie w siebie inwestowac i ze troche popracowal nad soba -
          czyli dobrze rokuje na przyszlosc. Roznie to potem wychodzi w praktyce, ale to
          zupelnie inna rzecz. Ci ktorzy nie mowia w jezykach obcych maja takie same
          szanse okazania sie kiepscy. Wiecie jaki brak samokrytyki wystepuje w
          przecietnym C.V.? poszukiwalam kiedys osoby na stanowisko redaktora serwisu
          informacyjnego, praca taka wymagala korzystania z obcojezycznych zrodel, wiec
          biegla znajomosc przynajmniej jednego jezyka obcego byla niezbedna. I wiecie
          kto sie zglaszal? 50% ofert przeslali ludzie ktorzy po angielsku mowili w
          stopniu "srednio zaawansowanym", co jak juz wiem z praktyki oznacza, ze
          potrafili wymienic grzecznosci w rozmowie... Zenada. Wlasciwa osobe znalazlam
          po 1,5 miesiaca poszukiwan. I co wy na to?
          • Gość: rafal100 Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 23.05.01, 13:55
            Ja mówię dobrze i tak pisze w swoich CV. Niestety tacy bezkrytyczni musieliby
            napisać podstawowy. Dziei nim jestem odbierany jako osoba, która praktycznie
            nie mówi. A nie napisze biegle, bo biegle po angielsku to może mówisz ty.
            Komunikowałem się z korporacją miedzynarodową, udzielałem wywadu amerykańskiemu
            dziennikarzowi. Teraz szukam pracy. I mówię zaledwie dobrze, może masz radę jak
            napisać w swoim CV dobrze bez przeceniania się ale tak żeby inni wiedzieli, że
            mówię i pisze dobrze? Napisać CV po angielsku? Przecież to mół zrobić każdy.
            Mój kontakt to zlecone@wp.pl. Ja uważam, że taka bezkrytyka u większości to
            jednak świadomośc tego jak niewielkie znaczenie w rzeczywistości ma język w
            pracy.
          • Gość: Waldi Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 212.160.130.* 23.05.01, 14:06
            Gość portalu: Joa napisał(a):

            &#62 Oczywiscie, ze ludzie nie znaja jezyków. Na studiach pracowalam jako pilot
            &#62 wycieczek i norma bylo, ze sposrod 40 uczestnikow NIKT nie mowil w zadnym
            &#62 jezyku obcym. ZADNYM! Czasami sie zdarzylo, ze ktos sie komunikowal jako-tako
            &#62 po angielsku, ale zadna rewelacja. Nauczenie sie jezyka obcego dobrze (a nie
            &#62 kilku zwrotow) to ciezka praca, i niewielu ludziom sie tego chce. Jestem
            &#62 absolwentka filologii i dlatego mowie w wiekszej ilosci jezykow niz przecietny
            &#62 obywatel, ale to zasluga studiow i stypendiow za granica. Pracuje teraz m.in.
            &#62 prowadzac rekrutacje i wiem, ze znajomosc jezyka znaczy sporo. Znaczy m.in. to,
            &#62
            &#62 ze komus chcialo sie w siebie inwestowac i ze troche popracowal nad soba -
            &#62 czyli dobrze rokuje na przyszlosc. Roznie to potem wychodzi w praktyce, ale to
            &#62 zupelnie inna rzecz. Ci ktorzy nie mowia w jezykach obcych maja takie same
            &#62 szanse okazania sie kiepscy. Wiecie jaki brak samokrytyki wystepuje w
            &#62 przecietnym C.V.? poszukiwalam kiedys osoby na stanowisko redaktora serwisu
            &#62 informacyjnego, praca taka wymagala korzystania z obcojezycznych zrodel, wiec
            &#62 biegla znajomosc przynajmniej jednego jezyka obcego byla niezbedna. I wiecie
            &#62 kto sie zglaszal? 50% ofert przeslali ludzie ktorzy po angielsku mowili w
            &#62 stopniu "srednio zaawansowanym", co jak juz wiem z praktyki oznacza, ze
            &#62 potrafili wymienic grzecznosci w rozmowie... Zenada. Wlasciwa osobe znalazlam
            &#62 po 1,5 miesiaca poszukiwan. I co wy na to?

            Co my na to? My na to, że znajomośc się przydaje, albo nawet czasem jest
            niezbędna, ale bez przesady. jak ci tak zależało na tym języku u redaktora, to
            trzeba było pójść na piąty rok lingwistyki, miałabyś tak kilkudziesięciu
            potencjalnych redaktorów. Tylko potem okazałoby się, że świetnie znają anielski,
            za to tak sobie polski. Ja jestem przerażony, jak widzę, że czasem ktoś mówi:
            znam 4 języki i oczekuje, że wszyscy padną przed nim na kolana. Ale nie zwraca
            uwagi na to, że nie wie, kto to jest Agnieszka Holland (prawdziwy przykład).
            Przy ozkazji twojej pracy w roli pilota wycieczek pomyślałem sobie, że fakt,
            szkoda, iż nikt nie "mówił językami". Ale może ci ludzie (przynajmniej niektórzy
            z nich) wiedzieli o zwiedzanym mieście więcej niż ty i dziesięć innych
            przewodniczek razem wziętych? To jest tak, że ludzie młodzi operują kilkoma
            językami, ale mają raczej bardzo skąpą wiedzę humanistyczną. Pamiętam jak kiedyś
            pracowałem w miejscu, gdzie oprócz mnie byli sami ludzie po czterdziestce, anwet
            pod sześćdziesiątkę. Raz ktoś powiedział coś po łacinie, jakąś sentencję, a ja
            jako jedyny tego nie zrozumiałem, bo nie miałem już łaciny w szkole. Patrzyli na
            mnie jak na imbecyla. Za to oni nie zabardzo rozumieli cokolwiek po angielsku.
            Moim zdaniem to tak jest: trend na znajomość języków obcych też przeminie.
            Zresztą przeciętny pracownik biura w Stanach czy Anglii nie zna żadnego języka
            poza angielskim, podobnie jest we Francji (oczywiście z francuskim). Myśle, że to
            nasze zachłyśnięcie się znajomością języków jest trochę prowincjonalne i
            nuworyszowskie (odreagowanie komuny i rosyjskiego w szkołach).
            Przy czym podkreślam: powinno się znać języki, tak samo jak powinno się umieć na
            przykład jeżdzić samochodem. Ale żadna z tych umiejętności nie jest atutem samym
            w sobie i nie należy jej przeceniać.

            • Gość: Joa Re: Języki obce - czy nie są przeceniane?- Waldi i Rafal IP: 213.77.91.* 25.05.01, 09:04
              Rafal dla Ciebie rada - pisz, ze mowisz "bardzo dobrze". To zwraca uwagę w
              przeciwieństwie do "dobrze", bo to hasło-worek. Przykre ale prawdziwe. O tym,
              czy język ma znaczenie decyduje charakter pracy - ja na przykład muszę znać
              biegle. Taki wymóg, pracuję w międzymarodowej firmie, ktorej zarząd komunikuje
              się po angielsku bo to jedyny język, który znają wszycy. Powodzenia.

              Waldi - na piątym roku lingwistyki szukałam również i wiesz co sie okazało? Ze
              było kilka osób chetnych, ale powoli odpadały. A teraz przyczyny, bo to
              zupełnie inna historia: jedna panienka by już może popracowała, ale godziny jej
              nie odpowiadały (byliśmy gotowi do przyjęcia kogos na początek na pół etatu,
              jeśli ten ktoś jeszcze by studiował), kolejnej nie odpowiadała pensja (2500 na
              początek - dziewczyna bez doświadczeń zawodowych uznała, że to za mało), a inna
              pytała czy będzie mieć wakacje, bo chciałaby 2 miesiące, a jeszcze inna nie
              miała czasu przyjść na rozmowę. Po wielu godzinach beznadziejnych rozmów
              zaczęłam się zastanawiać jak to jest z tym bezrobociem...
              Niepotrzebnie napadasz na mnie sugerując, że mało wiedziałam o miejscach, po
              których oprowadzalam. Być może masz złe doświadczenia, ale mnie nie znasz. Moja
              specjalizacja językowo-kulturowa jest dosyć nietypowa i musisz mi niestety
              uwierzyć na słowo, że wiem na ten temat sporo. Zajmowałam się wyłącznie
              miejscami, które znałam, a jeśli czegoś nie wiedziałam (człowiek cały czas się
              uczy wszak) to się douczałam. Trudno uwierzyć?
              Przeciętny pracownik biura w Anglii czy w Stanach nie zna żadnego języka
              dlatego, że może się wszędzie porozumieć w swoim ojczystym. Nacisk na języki
              obce, jaki u nas obserwujemy nie jest wyrazem naszej zaściankowości tylko prób
              dostosowania sie do potrzeb rynku i świata, który nas otacza. Nie będę Ci
              opowiadać banałów na temat Internetu, globalizacji i tym podobnych rzeczy, ale
              dobrze wiesz o co chodzi. W znajdującej się na końcu świata Finlandii,(język
              fiński nie należy do grupy języków indoeuropejskich jak sam zapewne dobrze
              wiesz) po angielsku dogadasz się z ośmiolatkiem, kierowcą autobusu i
              śmieciarzem, o konduktorach i kelnerach nie wspominając. Na Węgrzech w środku
              Europy (notabene również mówiących językiem z grupy ugrofinskiej) muszą Cię
              zaboleć ręce od gadania, bo rzadko trafi się ktoś, kto zna jakikolwiek język
              poza wegierskim. Znajomość języków ma wymiar czysto praktyczny. Ale to jest
              bezdyskusyjne, prawda?
              Pozdrawiam


              • Gość: Waldi Do Joa IP: 212.160.130.* 29.05.01, 15:50
                Gość portalu: Joa napisał(a):

                &#62 Rafal dla Ciebie rada - pisz, ze mowisz "bardzo dobrze". To zwraca uwagę w
                &#62 przeciwieństwie do "dobrze", bo to hasło-worek. Przykre ale prawdziwe. O tym,
                &#62 czy język ma znaczenie decyduje charakter pracy - ja na przykład muszę znać
                &#62 biegle. Taki wymóg, pracuję w międzymarodowej firmie, ktorej zarząd komunikuje
                &#62 się po angielsku bo to jedyny język, który znają wszycy. Powodzenia.
                &#62
                &#62 Waldi - na piątym roku lingwistyki szukałam również i wiesz co sie okazało? Ze
                &#62 było kilka osób chetnych, ale powoli odpadały. A teraz przyczyny, bo to
                &#62 zupełnie inna historia: jedna panienka by już może popracowała, ale godziny jej
                &#62
                &#62 nie odpowiadały (byliśmy gotowi do przyjęcia kogos na początek na pół etatu,
                &#62 jeśli ten ktoś jeszcze by studiował), kolejnej nie odpowiadała pensja (2500 na
                &#62 początek - dziewczyna bez doświadczeń zawodowych uznała, że to za mało), a inna
                &#62
                &#62 pytała czy będzie mieć wakacje, bo chciałaby 2 miesiące, a jeszcze inna nie
                &#62 miała czasu przyjść na rozmowę. Po wielu godzinach beznadziejnych rozmów
                &#62 zaczęłam się zastanawiać jak to jest z tym bezrobociem...
                &#62 Niepotrzebnie napadasz na mnie sugerując, że mało wiedziałam o miejscach, po
                &#62 których oprowadzalam. Być może masz złe doświadczenia, ale mnie nie znasz. Moja
                &#62
                &#62 specjalizacja językowo-kulturowa jest dosyć nietypowa i musisz mi niestety
                &#62 uwierzyć na słowo, że wiem na ten temat sporo. Zajmowałam się wyłącznie
                &#62 miejscami, które znałam, a jeśli czegoś nie wiedziałam (człowiek cały czas się
                &#62 uczy wszak) to się douczałam. Trudno uwierzyć?
                &#62 Przeciętny pracownik biura w Anglii czy w Stanach nie zna żadnego języka
                &#62 dlatego, że może się wszędzie porozumieć w swoim ojczystym. Nacisk na języki
                &#62 obce, jaki u nas obserwujemy nie jest wyrazem naszej zaściankowości tylko prób
                &#62 dostosowania sie do potrzeb rynku i świata, który nas otacza. Nie będę Ci
                &#62 opowiadać banałów na temat Internetu, globalizacji i tym podobnych rzeczy, ale
                &#62 dobrze wiesz o co chodzi. W znajdującej się na końcu świata Finlandii,(język
                &#62 fiński nie należy do grupy języków indoeuropejskich jak sam zapewne dobrze
                &#62 wiesz) po angielsku dogadasz się z ośmiolatkiem, kierowcą autobusu i
                &#62 śmieciarzem, o konduktorach i kelnerach nie wspominając. Na Węgrzech w środku
                &#62 Europy (notabene również mówiących językiem z grupy ugrofinskiej) muszą Cię
                &#62 zaboleć ręce od gadania, bo rzadko trafi się ktoś, kto zna jakikolwiek język
                &#62 poza wegierskim. Znajomość języków ma wymiar czysto praktyczny. Ale to jest
                &#62 bezdyskusyjne, prawda?


                Tak, Joa. To jest bezdyskusyjne.

                • Gość: Joa Re: Do Waldi IP: 213.77.91.* 29.05.01, 16:11
                  Czyżby uadalo nam się dojśc do porozumienia w tej kwestii?:) Czy to jedynie
                  przekąs?
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Waldi Re: Do Joa IP: 212.160.130.* 29.05.01, 18:20
                    Gość portalu: Joa napisał(a):

                    &#62 Czyżby uadalo nam się dojśc do porozumienia w tej kwestii?:) Czy to jedynie
                    &#62 przekąs?
                    &#62 Pozdrawiam

                    Tak, udało nam się dojść do porozumienia w tej kwestii. Na przekąs (plus coś do
                    picia) to możemy się umówić gdzies w knajpie. :)

                    • Gość: Joa Re: Do Waldi IP: 213.77.91.* 30.05.01, 09:18
                      A dziękuję za zaproszenie, ale nawet nie wiem skąd je wystukałeś:). Może się
                      okazać, że na przykład w Orlando na Florydzie. A tam mi nie po drodze:)
                      • Gość: Waldi Do Joa IP: 212.160.130.* 30.05.01, 12:17
                        Gość portalu: Joa napisał(a):

                        &#62 A dziękuję za zaproszenie, ale nawet nie wiem skąd je wystukałeś:). Może się
                        &#62 okazać, że na przykład w Orlando na Florydzie. A tam mi nie po drodze:)

                        Ojej, skąd wiedziałaś, że mieszkam w Orlando? A tak naprawde mieszkam w
                        Warszawie. Jest Ci po drodze? Mam nadzieję, że tak...
                        • Gość: Joa Re: Do Waldi IP: 213.77.91.* 30.05.01, 14:13
                          Gość portalu: Waldi napisał(a):

                          &#62 Gość portalu: Joa napisał(a):
                          &#62
                          &#62 &#62 A dziękuję za zaproszenie, ale nawet nie wiem skąd je wystukałeś:). Może s
                          &#62 ię
                          &#62 &#62 okazać, że na przykład w Orlando na Florydzie. A tam mi nie po drodze:)
                          &#62
                          &#62 Ojej, skąd wiedziałaś, że mieszkam w Orlando? A tak naprawde mieszkam w
                          &#62 Warszawie. Jest Ci po drodze? Mam nadzieję, że tak...

                          Podaj jakiegoś maila, to lepiej się nam będzie kontaktować niż na forum:)

                          • Gość: Waldi Do Joa IP: 212.160.130.* 30.05.01, 15:39
                            Gość portalu: Joa napisał(a):

                            &#62 Gość portalu: Waldi napisał(a):
                            &#62
                            &#62 &#62 Gość portalu: Joa napisał(a):
                            &#62 &#62
                            &#62 &#62 &#62 A dziękuję za zaproszenie, ale nawet nie wiem skąd je wystukałeś:). M
                            &#62 oże s
                            &#62 &#62 ię
                            &#62 &#62 &#62 okazać, że na przykład w Orlando na Florydzie. A tam mi nie po drodze
                            &#62 :)
                            &#62 &#62
                            &#62 &#62 Ojej, skąd wiedziałaś, że mieszkam w Orlando? A tak naprawde mieszkam w
                            &#62 &#62 Warszawie. Jest Ci po drodze? Mam nadzieję, że tak...
                            &#62
                            &#62 Podaj jakiegoś maila, to lepiej się nam będzie kontaktować niż na forum:)
                            &#62

                            Proszę bardzo. alexx@frugo.pl
      • Gość: rafal100 Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 23.05.01, 13:38
        O jaka prawda! Ja mam 3 lata dośwaidzcenia w rekrutacjach i powiem szczerze
        musze teraz szukać pracy. Mówię dobrze po angielsku (tzn. mnie rozumieją i ja
        rozumiem świetnie), natomiast nie biegle (nie będę tłumaczem symultanicznym).
        Rozmawiam z laskami, które gdybym mógł to rzuciłbym na stół a potem wywalił za
        drzwi. Tylko do tego się nadają. A ja co? Nie skończyłem ekskluzywnego kursu
        językowego MBA (dziewczyna na moje pytanie dlaczego powienienem Ja skończyć MBA
        odpowiedziała mi, że tam uczą biznesu na najwyższym poziomie co świadczy o
        jej "wyjątkowej znajomości zagadnienia"), nie piszę o biegłej znajomości
        angielskiego mimo, że mówię lepiej od niejednej osoby, która
        mnie "egzaminowała", że o Miecugowie nie wspomnę.
        Problem firm konsultingowych to problem poważny, bo głupia paniena z Krakowa z
        biura "XXXX" (starsznie profesjonalna firma, zabrała mi pracę ponieważ jej nie
        zapłaciłem! (nie dałem łapówki).
      • Gość: wojtek Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? - specjalista kontra języki IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 23.05.01, 14:48
        Znam gościa, facet jest niesamowity. Prowadził takie
        projekty, że opad, to człowiek który jest jednym
        chodzącym rozwiązaniem. Zawsze coś wymyśli. I co
        kryzys i musi szukać pracy i co przegrywa z dup-ami bo
        mają studia i pisza biegły angielski mimo, że biegle
        to tylko ten jak mu tam francuski (nawet jak nie
        biegle to skutecznie). A w zetknięciu z agenacjami
        dostaje kopa. Dobrze , że gościu ma jaja.
      • Gość: rafal100 Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 23.05.01, 14:49
        A co myślicie o takim tytule stanowiska:
        "Account Menedżer" ?!
        • Gość: Waldi Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 212.160.130.* 23.05.01, 15:41
          Gość portalu: rafal100 napisał(a):

          &#62 A co myślicie o takim tytule stanowiska:
          &#62 "Account Menedżer" ?!


          No to już jest totalne badziewie, w moim środowisku takich gości daje się jako
          przykład złego gustu i niemile widzianych sąsiadów. Na przykład jak ktoś rozważa
          gdzie kupić mieszkanie, to mówi, powiedzmy: "Kabaty są niezłe, ale tam mieszkają
          same tłuki giełdowe i różni executiv i account."
          • Gość: rafal100 Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 26.05.01, 09:44
            Dzięki. Chodziło mi jednak rochę o coś innego. Account menedżer i speclista w
            dziale "office serwis" to jedne z ciekwaszych kombinacji językowych, które
            znalazłem w prasie w związku z tym że jestem osobą poszukująca pracy.
      • Gość: mum Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.pressmedia.com.pl 24.05.01, 18:45
        Jasne, że są przeceniane i to wcale nie "trochę" i wcale "nie zdaje się". Każda
        duperelna firemka chce uchodzić za międzynarodowy koncern, choć zagranicę to
        jej szef widział gdy sam zapierniczał ze ścierą w Chicagowie. No ale Polska
        zawsze była pawiem i papugą, to co się dziwić. Jaka może być na to rada?
        Naprawdę znać języki gdy firma istotnie ma kontakty z zagranicą, wysyła na
        szkolenia i to w pracy jest konieczne, a gdy nie jest, to po prostu kłamać w
        cv, na ewentualną romowę wykuć na pamięć parę frazesów, mówić szybko i pewnie,
        nikt nie zwróci uwagi na brak sensu, bo i tak nie o to chodzi. W wielu
        przypadkach takie postępowanie nie jest nie fair, bo okazuje się, że "biegła
        znajomość" jest potrzebna tylko do wypełniania formularzy z obcojęzycznymi
        nagłówkami, wystarczy nauczyć się tych paru słówek i jest się wystarczająco
        dobrym. Wymaganie od programisty komunikatywnej znajomości angielskiego to
        nieporozumienie, co z tego że komendy są angielskie, można się nauczyć na
        pamięć, że taki zestaw liter wykona to i to, bez względu na to jakie ma
        znaczenie w języku potocznym. Dobrze ocywiście gdy na pamięciowym opanowaniu
        słówek się nie kończy, ale bez przesady, przecież wtedy do każdej pracy na
        każde stanowisko najlepszymi kandydatami byliby tłumacze.
      • Gość: Lechu Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 192.168.111.* / 217.6.108.* 25.05.01, 14:09
        Dobra znajomosc jezyka obcego jest prostym sposoben na sprawdzenie czyjejs
        zdolnosci do systematycznej i wytrawalej pracy, bo jezyka nie sposob nauczyc
        sie w miesiac.
        Czyli mowi to wiecej o charakterze, niz wyuczone formulki.

        Tak samo dyplom studiow jest prostym dowodem na elementarna zdolnosc do
        przyswajania sobie duzych ilosci wiedzy w krotkim czasie, oraz wyksztalcone
        umiejetnosci autodydaktyczne.
        A wiec mowi duzo o opanowaniu pewnych umiejetnosci psychotechnicznych.

        Obie te cechy sa niezbedne w kreatywnej pracy. Duzo bardziej niz dorazna wiedza
        fachowa, ktora i tak szybko sie przeterminowywuje.
        • Gość: zenek Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.ym1.on.wave.home.com 25.05.01, 15:43
          Najwiekszymi poliglotami powinne byc babcie klozetowe.Tam jezyki najbardziej sa
          przydatne.Dobrze gdy jeszcze znaja kilka narzeczy krajowych!!
          • Gość: Lechu Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.dip.t-dialin.net 26.05.01, 00:57
            Sadzac po Twoim wyostrzonym dowcipie, nie dostalbys nawet takiej posady u mnie.
            • Gość: Zenek Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.ym1.on.wave.home.com 26.05.01, 03:45
              Jestem komunikatywny w 4 jezykach:polski,rosyjski,angielski ,hiszpanski i
              troche portugalski.Zarabiam obecnie 7500/mies.Czy oferujesz mi wiecej???
        • Gość: Waldi Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 212.160.130.* 26.05.01, 10:49
          Gość portalu: Lechu napisał(a):

          &#62 Dobra znajomosc jezyka obcego jest prostym sposoben na sprawdzenie czyjejs
          &#62 zdolnosci do systematycznej i wytrawalej pracy, bo jezyka nie sposob nauczyc
          &#62 sie w miesiac.
          &#62 Czyli mowi to wiecej o charakterze, niz wyuczone formulki.
          &#62
          &#62 Tak samo dyplom studiow jest prostym dowodem na elementarna zdolnosc do
          &#62 przyswajania sobie duzych ilosci wiedzy w krotkim czasie, oraz wyksztalcone
          &#62 umiejetnosci autodydaktyczne.
          &#62 A wiec mowi duzo o opanowaniu pewnych umiejetnosci psychotechnicznych.
          &#62
          &#62 Obie te cechy sa niezbedne w kreatywnej pracy. Duzo bardziej niz dorazna wiedza
          &#62
          &#62 fachowa, ktora i tak szybko sie przeterminowywuje.


          To może lepiej przyjąć faceta, który wygrał Wielką Grę, albo Milionerów? Na pewno
          trudniej jest wtłoczyć sobie do głowy masę informacji typu: Ile ojciec Mozarta
          miał lat w chwili śmierci, niż jakikolwiek język...
        • Gość: kama Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 10.214.15.* / 193.26.32.* 28.05.01, 14:56
          masz racje lechu! nie rozumiem tej dyskusji w zwiazku z jezykami obcymi. sa
          najbardziej wymiernym wskaznikiem dla ewentualnego pracodawcy.
          czytajac ze komentarze, zaczynam sie wstydzic ze latami wkuwalam slowka i
          chodzilam na kursy (na korepetycje nie bylo mnie stac). udalo mi sie potem
          dostac dwa stypendia i w koncu moge o sobie powiedziec, ze znam biegle trzy
          jezyki obce. ale w polsce trzeba sie tego wstydzic, bo na pewno, albo klamie,
          albo mam bogatych rodzicow, albo poza jezykami nic soba nie prezentuje. i tu
          musze was kochane polaczki rozczarowac. ludzie poslugujacy sie niezle jezykami
          wcale nie sa glupsi od was, powiem wiecej, niektorzy sa wiecej warci niz wy
          zazdrosnicy. moze zamiast lamentowac wzielibyscie sie do pracy?? a twierdzenie,
          ze polska schodzi na psy, bo ludzie probuja jeszcze poznac cos poza jez.
          polskim, odkrywa wasz strach przed konkurecja z tymi, ktorzy jezyki znaja. wiec
          do pracy rodacy!!
          • elfik DO Kamy 28.05.01, 15:29
            Gorąco Cię popieram. Uważam, że cała ta dyskusja została wywołana przez ludzi,
            którzy nie potrafią pojąć jak można opanować język obcy. Sami najwidoczniej nie
            są w stanie nauczyć się języka obcego w stopniu komunikatywnym i krytykują
            wszystkich, którzy okazują się być zdolniejsi. Ja osobiście jestem zdania , że
            bez języków obcych Polacy nie mają co marzyć o karierze, o pracy za granicą,
            czy choćby współpracy z zagranicznymi partnerami. Co się tyczy intelektu ludzi
            władających językami obcymi, to moim zdaniem w wielu wypadkach wyprzedzają oni
            tych, którzy nie są w stanie sklecić zdania w jakimkolwiek obcym języku.
          • Gość: zizi Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 195.94.222.* 28.05.01, 15:50
            Gość portalu: kama napisał(a):

            &#62 masz racje lechu! nie rozumiem tej dyskusji w zwiazku z jezykami obcymi. sa
            &#62 najbardziej wymiernym wskaznikiem dla ewentualnego pracodawcy.
            &#62 czytajac ze komentarze, zaczynam sie wstydzic ze latami wkuwalam slowka i
            &#62 chodzilam na kursy (na korepetycje nie bylo mnie stac). udalo mi sie potem
            &#62 dostac dwa stypendia i w koncu moge o sobie powiedziec, ze znam biegle trzy
            &#62 jezyki obce. ale w polsce trzeba sie tego wstydzic, bo na pewno, albo klamie,
            &#62 albo mam bogatych rodzicow, albo poza jezykami nic soba nie prezentuje. i tu
            &#62 musze was kochane polaczki rozczarowac. ludzie poslugujacy sie niezle jezykami
            &#62 wcale nie sa glupsi od was, powiem wiecej, niektorzy sa wiecej warci niz wy
            &#62 zazdrosnicy. moze zamiast lamentowac wzielibyscie sie do pracy?? a twierdzenie,
            &#62
            &#62 ze polska schodzi na psy, bo ludzie probuja jeszcze poznac cos poza jez.
            &#62 polskim, odkrywa wasz strach przed konkurecja z tymi, ktorzy jezyki znaja. wiec
            &#62
            &#62 do pracy rodacy!!


            Kama,

            mysle, ze troche przesadzac. Nie chce odnosic sie do postow innych osob, bo
            faktycznie moze zazdroszcza.
            Bardzo dobrze, ze sie uczyles/as jezykow. Chwala Tobie, ze to byla Twoja
            inicjatywa.
            Co ja chcialem zauwazyc, ze same jezyki (nawet jesli znasz ich 10 i wladasz nimi
            biegle/traktujesz je jak system regul i wyjatkow) nie sa kwantyfikatorem, ze sie
            nadajesz do danej pracy (na tlumacza pewnie bedziesz dobra/dobrym kandydatem).

            Czasami osoby nie znajace jezykow, jako ze rozmawiaja na rozmowach z
            obcokrajowcami, maja mniejsze szanse niz osoby znajace jezyk, a byc moze
            umiejetnosci merytoryczne z danej dziedziny wraz z podejsciem do pracy moga byc
            nieporownywalnie wieksze.

            I tutaj managerowie powinni sie wykazac i NIE TRAKTOWAC ZNAJOMOSCI JEZYKA JAKO
            WYZNACZNIKA ODPWOIEDZI NA PYTANIE - ZATRUDNIC/NIE ZATRUDNIC.

            Ja i moi koledzy z branzy tak wlasnie postepowali/postepuja. I to jest dobre.

            Sam znam male co nieco i wiem ile to kosztuje (znajomosc jezykow) i co daje
            (znasz przynajmniej roznice miedzy imieslowem czynnym i biernym).

            ps. znam jezyk angielski bzinesowy/logistyczny i wiem, ze jesli bedzie rozmowa po
            angielsku to mam bardzo duza szanse na prace! Z obcokrajowcem, w ogole, zazwyczaj
            sie dogaduje 100 razy lepiej niz z Polakiem.

            Ale samemu trzeba na to realnie patrzec i dawac prace temu wlasciwemu, traktujac
            znajomosc jezyka jako cos czego mozna sie nauczyc.
            pozdr, Zizi
            • Gość: mum Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.pressmedia.com.pl 29.05.01, 17:15
              Nikt tu nie mówi, że znajomość języków jest
              niepotrzebna, ale kochani nie dajmy się zwariować. Jak
              ktoś chce pracować w firmie mającej kontakty z
              zagranicą albo wyjechać, no to przecież nie ma
              dyskusji. Wszystkie te posty mają na celu zwrócenie
              uwagi, żeby zatrudniać ludzi na podstawie ich
              przydatności do konkretnych zadań jakie mają w tej
              pracy wykonywać, jeżeli nie będzie to wymagać
              komunikacji po angielsku np., to po co stosować takie
              kryterium selekcji. Ktoś napisał, że opanowanie języka
              daje pracodawcy gwarancję, że ktoś umie systematycznie
              się uczyć. Moim skromnym zdaniem, bardziej wiarygodnym
              kryterium systematyczności jest dyplom uczelni
              technicznej, przecież żeby go zdobyć trzeba się
              systematycznie uczyć matematyki, jak ktoś wie jak
              liczyć całki powierzchniowe, to znaczy że wcześniej
              nauczył się całek zwykłych, wcześniej pochodnych,
              wcześniej granic a jeszcze wcześniej czterech
              podstawowych działań, tu nie może być luki, a w obcym
              języku nieznajomość jakiejś formy nie dyskwalifikuje.
              Poza tym, wszyscy chcą tego angielskiego, a przecież
              po to żeby się przekonać o systematyczności język może
              być dowolny, czemu nie rosyjski albo łacina, ja akurat
              znam je oba, a pracodawcy wywalają gały jak na
              ufoluda. Wymagania pracodawców nierzadko nie mają nic
              wspólnego z wykonywaną potem pracą, bo we wszystkich
              ogłoszeniach jest znajomość angielskiego, łatwość
              nawiązywania kontaktów i prawo jazdy, to bezmyślnie
              powielają formułki i oczekują tego od np.
              fakturzystki. To tak jakby od kandydata na opiekuna
              obozu harcerskiego żądać wejścia na Everest, bo skoro
              umiał zorganizować taką wyprawę, to musi być świetny,
              a to wcale nieprawda, świetniejszy będzie nauczyciel
              rozumiejący młodzież. Odpowiednia skala państwo
              pracodawcy. A państwo poligloci niech odpowiedzą
              szczerze czy znajomość języka(ów) naprawdę w swojej
              pracy wykorzystują, czy może na rozmowie
              kwalifikacyjnej się skończyło.
            • Gość: Esther Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.datamonitor.com 30.05.01, 10:21
              Zizi - oczywiscie ze nie sa - masz racje.
              Razem z Polskim posluguje sie biegle piecioma, srednio dwoma. Te ktore znam
              biegle nauczylam sie przez korepetycje w Polsce, pozniej studia w
              poszczegolnych krajach. U mnie w pracy w Anglii(pracuje jako analityk), jestem
              przecietna z ta iloscia ktore znam, 3-5 jezykow to jest norma, i to ze ludzie
              porozumiewaja sie nimi biegle. Kolezanka pol Norwezka pol Wloszka, do tego
              studia we Francji, Anglii i Niemczech, kolega pol Wloch, pol Hiszpan, do tego
              studia w Anglii i Francji.
              Nikt tutaj w Anglii nie zatrudnia ludzi ze wzgledu na jezyki, sa jedynie
              dodatkiem ktory wyglada dobrze ale o pracy z samymi jezykami (chyba ze ma sie
              kwalifikacjie tlumacza) nie ma co marzyc. Jak ktos wspomnial, bardziej sie
              liczy np dyplom szkoly technicznej i znajomosc matematyki.
              Nigdy nie uwazalabym swojej znajomosci jezykow za cos niesamowitego - moze
              dlatego ze przebywam wsrod ludzi ktorzy znaja tyle samo albo wiecej.
              Moze jak jestem w Polsce to mam wrazenie ze wyglada to dobrze.
              Ludzie, to jest w koncu tylko sposob komunikacji, liczy sie konkretna wiedza i
              doswiadczenie.
              Poza tym zauwazylam ze sporo ludzi ktorzy np przyjezdzaja na kursy do Anglii na
              pol roku czy rok, wracaja do Polski i pisza ze swietnie znaja jezyk. Ja do
              dzisiaj nie moge powiedziec o zadnym jezyku ktory znam ze znam je swietnie,
              mimo i razem spedzilam 8 lat w roznych krajach jako czesc programu studiow,
              podobnie jak wiekszosc moich znajomych. Im wiecej umiem tym bardziej widze ile
              jeszcze nie wiem.
              Podziwiam ludzi ktorzy po roku college'u twierdza ze znaja jezyk swietnie.
              • Gość: szpieg Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 31.05.01, 10:16
                ble ble ble - głupia koza...


                Gość portalu: Esther napisał(a):

                &#62 Zizi - oczywiscie ze nie sa - masz racje.
                &#62 Razem z Polskim posluguje sie biegle piecioma, srednio dwoma. Te ktore znam
                &#62 biegle nauczylam sie przez korepetycje w Polsce, pozniej studia w
                &#62 poszczegolnych krajach. U mnie w pracy w Anglii(pracuje jako analityk), jestem
                &#62 przecietna z ta iloscia ktore znam, 3-5 jezykow to jest norma, i to ze ludzie
                &#62 porozumiewaja sie nimi biegle. Kolezanka pol Norwezka pol Wloszka, do tego
                &#62 studia we Francji, Anglii i Niemczech, kolega pol Wloch, pol Hiszpan, do tego
                &#62 studia w Anglii i Francji.
                &#62 Nikt tutaj w Anglii nie zatrudnia ludzi ze wzgledu na jezyki, sa jedynie
                &#62 dodatkiem ktory wyglada dobrze ale o pracy z samymi jezykami (chyba ze ma sie
                &#62 kwalifikacjie tlumacza) nie ma co marzyc. Jak ktos wspomnial, bardziej sie
                &#62 liczy np dyplom szkoly technicznej i znajomosc matematyki.
                &#62 Nigdy nie uwazalabym swojej znajomosci jezykow za cos niesamowitego - moze
                &#62 dlatego ze przebywam wsrod ludzi ktorzy znaja tyle samo albo wiecej.
                &#62 Moze jak jestem w Polsce to mam wrazenie ze wyglada to dobrze.
                &#62 Ludzie, to jest w koncu tylko sposob komunikacji, liczy sie konkretna wiedza i
                &#62 doswiadczenie.
                &#62 Poza tym zauwazylam ze sporo ludzi ktorzy np przyjezdzaja na kursy do Anglii na
                &#62
                &#62 pol roku czy rok, wracaja do Polski i pisza ze swietnie znaja jezyk. Ja do
                &#62 dzisiaj nie moge powiedziec o zadnym jezyku ktory znam ze znam je swietnie,
                &#62 mimo i razem spedzilam 8 lat w roznych krajach jako czesc programu studiow,
                &#62 podobnie jak wiekszosc moich znajomych. Im wiecej umiem tym bardziej widze ile
                &#62 jeszcze nie wiem.
                &#62 Podziwiam ludzi ktorzy po roku college'u twierdza ze znaja jezyk swietnie.

                • Gość: zizi Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 195.94.222.* 31.05.01, 10:59
                  Gość portalu: szpieg napisał(a):

                  &#62 ble ble ble - głupia koza...

                  oj szpieg
                  nie nadajesz sie na szpiega
                  bo ci cicho siedza!
                  &#62
                  &#62
                  &#62 Gość portalu: Esther napisał(a):
                  &#62
                  &#62 &#62 Zizi - oczywiscie ze nie sa - masz racje.
                  &#62 &#62 Razem z Polskim posluguje sie biegle piecioma, srednio dwoma. Te ktore zna
                  &#62 m
                  &#62 &#62 biegle nauczylam sie przez korepetycje w Polsce, pozniej studia w
                  &#62 &#62 poszczegolnych krajach. U mnie w pracy w Anglii(pracuje jako analityk), je
                  &#62 stem
                  &#62 &#62 przecietna z ta iloscia ktore znam, 3-5 jezykow to jest norma, i to ze lud
                  &#62 zie
                  &#62 &#62 porozumiewaja sie nimi biegle. Kolezanka pol Norwezka pol Wloszka, do tego
                  &#62
                  &#62 &#62 studia we Francji, Anglii i Niemczech, kolega pol Wloch, pol Hiszpan, do t
                  &#62 ego
                  &#62 &#62 studia w Anglii i Francji.
                  &#62 &#62 Nikt tutaj w Anglii nie zatrudnia ludzi ze wzgledu na jezyki, sa jedynie
                  &#62 &#62 dodatkiem ktory wyglada dobrze ale o pracy z samymi jezykami (chyba ze ma
                  &#62 sie
                  &#62 &#62 kwalifikacjie tlumacza) nie ma co marzyc. Jak ktos wspomnial, bardziej sie
                  &#62
                  &#62 &#62 liczy np dyplom szkoly technicznej i znajomosc matematyki.
                  &#62 &#62 Nigdy nie uwazalabym swojej znajomosci jezykow za cos niesamowitego - moze
                  &#62
                  &#62 &#62 dlatego ze przebywam wsrod ludzi ktorzy znaja tyle samo albo wiecej.
                  &#62 &#62 Moze jak jestem w Polsce to mam wrazenie ze wyglada to dobrze.
                  &#62 &#62 Ludzie, to jest w koncu tylko sposob komunikacji, liczy sie konkretna wied
                  &#62 za i
                  &#62 &#62 doswiadczenie.
                  &#62 &#62 Poza tym zauwazylam ze sporo ludzi ktorzy np przyjezdzaja na kursy do Angl
                  &#62 ii na
                  &#62 &#62
                  &#62 &#62 pol roku czy rok, wracaja do Polski i pisza ze swietnie znaja jezyk. Ja do
                  &#62
                  &#62 &#62 dzisiaj nie moge powiedziec o zadnym jezyku ktory znam ze znam je swietnie
                  &#62 ,
                  &#62 &#62 mimo i razem spedzilam 8 lat w roznych krajach jako czesc programu studiow
                  &#62 ,
                  &#62 &#62 podobnie jak wiekszosc moich znajomych. Im wiecej umiem tym bardziej widze
                  &#62 ile
                  &#62 &#62 jeszcze nie wiem.
                  &#62 &#62 Podziwiam ludzi ktorzy po roku college'u twierdza ze znaja jezyk swietnie.
                  &#62

                • Gość: Esther Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.cw-visp.com 31.05.01, 11:19
                  Ble ble - amator-nieudacznik a nie szpieg.
                  "Glupia koza"?:))) Czy tak mowisz do swoich kolezanek w siasiedztwie?
                  Czyzbys czul sie gorszy i nic lepszego ci do glowy nie przychodzi?
                  Swoja droga "koza" nie brzmi jeszcze tak strasznie i milo jest znow rozmawiac
                  uzywajac naszej pieknej polskiej mowy:)))
                  Serdecznie pozdrawiam
                  • Gość: Waldi Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 212.160.130.* 03.06.01, 13:03
                    Gość portalu: Esther napisał(a):

                    &#62 Ble ble - amator-nieudacznik a nie szpieg.
                    &#62 "Glupia koza"?:))) Czy tak mowisz do swoich kolezanek w siasiedztwie?
                    &#62 Czyzbys czul sie gorszy i nic lepszego ci do glowy nie przychodzi?
                    &#62 Swoja droga "koza" nie brzmi jeszcze tak strasznie i milo jest znow rozmawiac
                    &#62 uzywajac naszej pieknej polskiej mowy:)))
                    &#62 Serdecznie pozdrawiam


                    Zabawne. Zawsze na tym forum, jak ktoś napisze coś w stylu: jesteś głupi, to ktoś
                    inny, zamiast puścić to mimo uszu, zaraz sugeruje mu, że ma kompleksy, czuje się
                    gorszy, jest ograniczony. A może to jest jakiś pewny siebie erudyta? Oni czasem
                    też potrafią do kogoś powiedzieć: ty chuju.
          • Gość: student Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 192.168.26.* / *.uci.agh.edu.pl 22.06.01, 01:09
            Gość portalu: kama napisał(a):

            &#62 masz racje lechu! nie rozumiem tej dyskusji w zwiazku
            z jezykami obcymi. sa
            &#62 najbardziej wymiernym wskaznikiem dla ewentualnego
            pracodawcy.
            &#62 czytajac ze komentarze, zaczynam sie wstydzic ze
            latami wkuwalam slowka i
            &#62 chodzilam na kursy (na korepetycje nie bylo mnie
            stac). udalo mi sie potem
            &#62 dostac dwa stypendia i w koncu moge o sobie
            powiedziec, ze znam biegle trzy
            &#62 jezyki obce. ale w polsce trzeba sie tego wstydzic, bo
            na pewno, albo klamie,
            &#62 albo mam bogatych rodzicow, albo poza jezykami nic
            soba nie prezentuje.

            niekoniecznie, ale jezykami prezentujesz jedynie
            komunikatywnosc, nie fachodwosc ... jezeli twierdzisz
            inaczej to prosze cie bardzo roziwaz na za dwa miesiace
            (masz fory ze wzgledu na plec bo jestem meskim
            szowinista) przynajmniej 5 zadan z konkursu
            informatycznego gazety ...

            &#62 i tu
            &#62 musze was kochane polaczki rozczarowac. ludzie
            poslugujacy sie niezle jezykami
            &#62 wcale nie sa glupsi od was, powiem wiecej, niektorzy
            sa wiecej warci niz wy

            jezeli twierdzisz, ze posiadasz kwalifikacje do
            wartosciowania ludzi to nie ustepujesz nawet Bogu, ale
            nie boj sie nic On z taba o prace konkurowac nie
            bedzie ...

            &#62 zazdrosnicy. moze zamiast lamentowac wzielibyscie sie
            do pracy?? a twierdzenie,

            caly czas dajemy rade :)

            &#62 ze polska schodzi na psy, bo ludzie probuja jeszcze
            poznac cos poza jez.
            &#62 polskim, odkrywa wasz strach przed konkurecja z tymi,
            ktorzy jezyki znaja. wiec
            &#62
            &#62 do pracy rodacy!!

            nawzajem :) btw. jezyka prostszego niz angielski na tym
            swiecie nie ma i juz raczej go nikt nie uprosci.
      • Gość: anda Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.06.01, 15:04

        Jak rozdawali zdolności lingwistyczne, ja, niestety, stałam na końcu. Nie znam
        żadnego języka na poziomie biegłym i wiem, że nigdy się tak nie stanie bo mam
        spory niedosłuch. Nie przeskoczę "tej" poprzeczki. Nie ukrywam, że jest to
        moja "pięta achillesowa". Nie czuję się bynajmniej przez to głupsza (jestem po
        studiach), mniej inteligentna, obyta czy pracowita. Niestety, jestem tylko/aż
        mniej doceniona.
        • Gość: coś Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.acn.waw.pl 25.06.01, 00:00
          Gość portalu: anda napisał(a):
          Niestety, ale to jest prawda. Sam mam taki problem. Angielskiego sie nie
          uczyłem , bo dla mnie ten język to bełkot. O innych nie wspominam. Nie czuje się
          przez to gorszy, że nie znam języka. Są inne cechy które bardziej się przydają w
          pracy.
          &#62
          &#62 Jak rozdawali zdolności lingwistyczne, ja, niestety, stałam na końcu. Nie znam
          &#62 żadnego języka na poziomie biegłym i wiem, że nigdy się tak nie stanie bo mam
          &#62 spory niedosłuch. Nie przeskoczę "tej" poprzeczki. Nie ukrywam, że jest to
          &#62 moja "pięta achillesowa". Nie czuję się bynajmniej przez to głupsza (jestem po
          &#62 studiach), mniej inteligentna, obyta czy pracowita. Niestety, jestem tylko/aż
          &#62 mniej doceniona.

      • Gość: X Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 154.5.128.* 04.06.01, 08:58
        Przyznam sie, ze ja na sprawe znajomosci jezykow obcych patrze z drugiej strony, to znaczy, mieszkam w
        Kanadzie i pracuje od lat dla korporacji miedzynarodowych. Mam wiec okazje z bliska przyjzec sie zjawisku
        "globalizacji" i wymaganiom stawianym pracownikom juz na srednim stanowisku technicznym. Po pierwsze, nie
        wyobrazam sobie dzisiaj nawet prostego inzyniera lub innego podobnego fachowca, ktory nie potrafi zebrac
        swiatowej informacji na internecie wlaczajac w to przeglady patentowe. Jak jeszcze niedawno w Polsce
        wspomnialem o tym, ze przeglad informacji mozna zrobic komputerowo, w ciagu godziny albo krocej, to
        dowiedzialem sie, ze powazna instytucja tego nie robi. Po pierwsze dostep do "data base" jest za drogi, po
        drugie, niewielu ma bezposredniego dostep do internetu, a po trzecie, malo osob zna na tyle angielski, aby
        swobodnie zbierac dane. Do tego dochodzi sprawa kontaktow miedzynarodowych. Za Komuny wyjezdzali
        dyrektorzy i pierwsi sekretarze. Do wyjatkow nalezala wizyta przedstawiciela firmy zagranicznej. Dzisiej jest to
        normalne zjawisko. Niestety, Polakom wydaje sie ze znaja jezyki obce, i to jest grozne. Narzekal mi na to
        przedstawiciel firmy z Belgii, z ktorym lecialem samolotem z Warszawy. Opowiadal mi o klopotach, zwiazanych z
        blednym "tlumaczeniem" literatury technicznej i korespondencji. Przypadki niewlasciwego uzywania ich wyrobow
        na skutek blednejj interpretacji przeslanej literatury ( w jezyku angielskim) kosztowaly majatek. Sam tez jezdze po
        swiecie, i wiem co to znaczy, kiedy w firmie ktora odwiedzam nikt nie mowi biegle po angielsku. Wiem o tym, ze
        nowy wlasciciel amerykanski gotowy jest zaplacic majatek (jak na miejscowe warunki) aby zatrudnic dobrego
        fachowca z prawdziwa znajomoscia jezyka.
        NIESTETY, JEZYKA OBCEGO NIE MOZNA DOBRZE NAUCZYC SIE W POLSCE. POTRZEBA NA TO WIELU LAT
        POBYTU ZA GRANICA I CODZIENNEGO KONTAKTU Z TYM JEZYKIEM.
        Czy wiec jezyki obce sa przecenione? Wszystko zalezy co ktos pod tym tym haslem rozumie. Dla mnie osobiscie
        czlowiek z wyzszym wyksztalceniem bez dobrej znajomosci jezyka obcego jest inwalida zawodowym.
        Sprzataczce nie jest on taki niezbedny, choc tez moze sie przydac, gdy przyjdzie sprzatac gabinet szefa firmy -
        Anglika.
        • Gość: mum Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.pressmedia.com.pl 05.06.01, 22:39
          Gość portalu: X napisał(a):

          &#62 czlowiek z wyzszym wyksztalceniem bez dobrej znajomosci jezyka obcego jest inwa
          &#62 lida zawodowym.

          Acha, to cały świat tylko i wyłącznie angielskim się posługuje? A wiesz, że
          Japonia publikuje większość swoich opracowań tachnicznych i specjalistycznych z
          patentami włącznie tylko po japońsku? Nic ich to nie obchodzi, że ktoś nie zna
          japońskiego. A może właśnie twoja firma skorzystałaby z tej technologii, ktrej
          nie poznałeś z powodu języka, no więc ty jesteś inwalidą zawodowym, że nie
          umiałeś znaleźć optymalnego rozwiązania. A może cały świat opiera się tylko i
          wyłącznie na posługiwaniu się anglojęzycznymi instrukcjami i na rozmowach w
          samolocie? Przecież cały ten wątek służy temu, żeby zatrudniać ludzi według
          umiejętności potrzebnych NA DANYM STANOWISKU, a jest wbrew pozorom bardzo wiele
          stanowisk specjalistycznych, do których znajomość języka wcale nie jest
          potrzebna, przykład - grafik komputerowy, on ma mieć zmysł artystyczny i biegłość
          w posługiwaniu się programem, przykład - księgowy, on ma znać POLSKIE przepisy
          podatkowe, chyba nie twierdzisz, że firma tylko dlatego nie eksportuje/importuje
          że księgowy nie zna języka, jak będzie interes do zrobienia to się zatrudni kogoś
          z językiem i ok. Ile miejsc pracy w Polsce przypada na międzynarodowe koncerny, w
          których pracują "obywatele świata?", większość firm działa i będzie działać
          zawsze na rynku lokalnym, niech więc pracodawcy realistycznie patrzą na swoje
          potrzeby, bo na razie chyba sądzą, że wystarczy pracownikowi kazać znać angielski
          i już inwestorzy z Ameryki będą walić drzwiami i oknami każdy z workiem dolarów,
          zwłaszcza gdy się temu pracownikowi każe umawiać na wódkę z urzednikiem kontroli
          skarbowej.
          • Gość: X Re: Języki obce - czy nie są przeceniane?...Do mum IP: *.vancouver10.dialup.canada.psi.net 06.06.01, 07:12
            Niestety, ale nie zgadzam sie generalnie z twoim sposobem myslenia. Co do szczegolow
            poruszanych przez ciebie, to z mojego punktu widzenia odpowiedz jest nastepujaca:
            - Japonia i jezyk japonski. Bardzo wysoki procent literatury w jezyku japonskim (jak rowniez
            publikowanych w innych jezykach ( w tym i polskim) jest dostepny w
            postaci skrotow (abstracts) po angielsku. Dotyczy to rowniez patentow. Wybrana na podstawie
            streszczen literature przetlumacza ci szybko za pare $ tlumacze lub nawet wspolpracownicy. Ja
            osobiscie jestem w dobrej sytuacji, bo pare lat temu goscilem w swojej firmie praktykantke
            (inzyniera) z Japonii, ktora przyjechala specjalnie do Kanady na nauke ANGIELSKIEGO. Teraz dzieki
            tej nauce angielskiego, kontaktuje sie z nia w Osace blyskawicznie przez internet, i sprawy fachowych
            tlumaczen z japonskiego na angielski mam zalatwione niemal od reki. Nie umiem ci jednak
            powiedziec, ilu Japonczykow mowi po polsku.
            - Grafik komputerowy. Mysle, ze nawet grafik komputerowy powinien czytac fachowe czasopisma. Ile
            takich czasopism jest dostepnych po polsku, a ile w jezyku angielskim?
            - Ksiegowa. No coz, jezeli woli poswiecic sie karierze w firmach z wylacznie polskim personelem, to
            juz jej sprawa. Nie wiem tylko, jak beda wygladaly sprawy po wstapieniu Polski do UE. Mysle ze od
            czasu do czasu trzeba bedzie sprawdzis jakies przepisy w materialach zrodlowych, a te moga akurat
            nie byc dostepne po polsku.
            - Polskie firmy i rynek lokalny. To jest powazna blednie rozumiana sprawa zwiazana z typowo polskim
            sposobem myslenia. Bedac na Zachodzie, zauwazylem szybko (ze zdziwieniem), ze przewazajaca
            wiekrzosc nawet malych firm mysli "globalnie". Kazdy stara sie eksportowac z Kanady, i to nie tylko do
            Stanow, ale gdzie sie da: Tajwan, Meksyk, Indonezja, Malazja, Polska. Dlaczego Polacy nie probuja
            myslec w podobny sposob? Jedna z powazniejszych barier jest wlasnie slaba znajomosc jezykow
            obcych.
            Pozdrowienia
            • Gość: mum Re: Języki obce - czy nie są przeceniane?...Do mum IP: *.pressmedia.com.pl 08.06.01, 18:34
              Nie będę z tobą dyskutować, bo masz klapki na oczach. Tak na marginesie, to
              wcale nieprawda, że w krajach rozwiniętych absolutnie wszyscy znają języki obce
              i dzięki temu są one rozwinięte, eksportują itd. Akurat podczas pobytu w
              Niemczech (zachodnich, żeby nie było nieporozumień) z poznanych ok. 20 osób
              tylko jedna mówiła cokolwiek po angielsku, reszta nic. Tak, to prawda! Wszyscy
              z wyższym wykształceniem, w szkole na pewno jakieś języki mieli, ale podobnie
              jak u nas nie potrafili się nimi posługiwać. Jakoś każdy z nich pracował i
              zapewne inwalidą zawodowym nie był. Znajomi podczas pobytu we Francji i
              Hiszpanii nie mogli dogadać się po angielsku. Nie dajmy się zwariować.
              • Gość: X Re: Języki obce - czy nie są przeceniane?...Do mum IP: *.vancouver24.dialup.canada.psi.net 09.06.01, 09:24
                Nie zarzucaj mi ze mam klapki na oczach. Moje doswiadczenie rozni sie po prostu od twojego. To jeszcze nie
                powod, aby sie obrazac. Jak mozesz zauwazyc szanuje twoja opinie i na twoje komentarze staram sie
                rzeczowo odpowiedziec.
                Masz racje, ze w krajach rozwinietych nie wszyscy znaja jezyki obce, ale procent osob znajacych je jest duzo
                wyzszy niz w Polsce. Poza tym w krajach tych duza grupa zna jezyki obce DOBRZE. W Polsce niestety duza
                grupa tylko mysli ze zna drugi jezyk. Nie jest tez niczyja wina fakt, ze obecnie jezyk angielski stal sie jezykiem
                miedzynarodowym. Co do sytuacji w Polsce, to mysle, ze pod wzgledem znajomosci jezykow obcych mozna
                spoleczenstwo podzielic na mlodych, co zaczynaja jezdzic po swiecie (czesto bez pieniedzy) i ucza sie szybko
                jezykow, oraz starych ,ktorzy siedza na kierowniczych stolkach i niczego sie juz nie naucza.
                Co do Niemcow, to moje doswiadczenie wskazuje, ze wiekrzosc mlodej generacji mowi obcymi jezykami, a wielu
                czyni to biegle. Do wyjatkow nalezy przypadek, kiedy mloda osoba zapytana po angielsku na ulicy o droge nie
                potrafi odpowiedziec. (samochod ma niemiecka rejestracje, a oni nie wiedza kim jestem) Zauwazylem natomiast,
                ze w pewnych przypadkach Niemcy probuja unikac angielskiego. Masz racje co do Francuzow, ale to sie tez
                zmienia
                Pozdrawiam.
                • Gość: mum Re: Języki obce - czy nie są przeceniane?...Do mum IP: *.pressmedia.com.pl 12.06.01, 20:10
                  Gość portalu: X napisał(a):

                  &#62 Nie zarzucaj mi ze mam klapki na oczach. Moje doswiadczenie rozni sie po prostu
                  &#62 od twojego. To jeszcze nie
                  &#62 powod, aby sie obrazac.

                  To o klapkach na oczach dotyczyło twojego stwierdzenia, że człowiek bez
                  znajomości języków jest inwalidą zawodowym. Tak, to mnie uraziło, ponieważ chyba
                  poza twoim zawodem (coś z handlem jak przypuszczam związanego) gdzie język znać
                  oczywiście trzeba jest jeszcze bardzo wiele zawodów, w których można być dobrym
                  specjalistą i bez znajomości języka. Pozostanę przy przykładach grafika i
                  księgowej, czy grafik komputerowy, który przeczyta coś w anglojęzycznym
                  czasopiśmie będzie lepszy od tego, ktory nie przeczyta? Gdyby obaj mieli
                  identyczne zdolności, to może szersze spojrzenie jakieś minimalne odbicie w
                  jakości pracy by miało, ale gdy ten bez języka jest zdolniejszy to jakkolwiek
                  mądry byłby ten artykuł, zdolności nie podniesie. Co do księgowej, to twoje
                  przekonanie, że wejście Polski do UE wymusi znajomość języka jest delikatnie
                  mówiąc śmieszne. Przecież unia nie rzuci nam tomów przepisów, żeby każda księgowa
                  się ich nauczyła. Wymogi unijne to nie są gotowe ustawy na każdy temat, do listy
                  wymogów będzie się musiało dostosować POLSKIE prawo, ale nie przestanie ono być
                  prawem polskim a co za tym idzie opublikowane bdzie po polsku i z odpowiednim
                  czasem vacatio legis, twój postulat, żeby sobie księgowa sprawdzała w tekstach
                  źródłowych, wybacz jest bezsensowny, bo takich tekstów nie ma. Nawet gdy na
                  wysokim szczeblu coś się sknoci i polskie prawo nie będzie odpowiadało wymogom
                  unii, to i tak postępować trzeba będzie według niego, aż do jego poprawienia.
                  Następnym przykładem mogą być zawody prawnicze: adwokat, sędzia, do czego im
                  potrzebny język angielski? żeby sobie pogadać z prawnikiem w Stanach? przecież
                  ani jeden ani drugi nie skorzysta z cudzych doświadczeń zawodowych. Przykładów
                  możnaby znaleźć jeszcze wiele. Wracając jeszcze do moich doświadczeń z Niemcami
                  (zachodnimi!), te ok. 20 poznanych osób to byli właśnie ludzie młodzi, przed
                  trzydziestką, kilku lekarzy, kilku inżynierów, socjolog (pracował jako
                  taksówkarz, bo tak chciał), kilkoro studentów, wśród nich właśnie jeden coś tam
                  po angielsku mówił, urzedniczka, kięgowa, i uwaga! stewardessa, która "znała"
                  rosyjski, niestety jedynym zrozumiałym słowem jakie wypowiadała po rosyjsku
                  było "doma", już "zdrastwujtie" i "spasiba" się jej mieszało. Według ciebie
                  wszyscy oni są "zawodowymi inwalidami", w swoim kraju też chyba byś znalazł
                  większość takich "inwalidów", w końcu ktoś tu pisał, że w Kanadzie mieszkańcy
                  Quebec rzadko kiedy mówią po angielsku a w pozostałej części prawie nikt nie mówi
                  po francusku. Może pamiętasz jeszcze takie przysłowie, że łatwiej zobaczyć źdźbło
                  w cudzym oku, niż belkę we własnym.
        • Gość: student Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 192.168.26.* / *.uci.agh.edu.pl 22.06.01, 01:17
          Gość portalu: X napisał(a):

          &#62 Przyznam sie, ze ja na sprawe znajomosci jezykow obcych patrze z drugiej strony
          &#62 , to znaczy, mieszkam w
          &#62 Kanadzie i pracuje od lat dla korporacji miedzynarodowych. Mam wiec okazje z bl
          &#62 iska przyjzec sie zjawisku
          &#62 "globalizacji" i wymaganiom stawianym pracownikom juz na srednim stanowisku tec
          &#62 hnicznym. Po pierwsze, nie
          &#62 wyobrazam sobie dzisiaj nawet prostego inzyniera lub innego podobnego fachowca,
          &#62 ktory nie potrafi zebrac
          &#62 swiatowej informacji na internecie wlaczajac w to przeglady patentowe. Jak jesz
          &#62 cze niedawno w Polsce
          &#62 wspomnialem o tym, ze przeglad informacji mozna zrobic komputerowo, w ciagu god
          &#62 ziny albo krocej, to
          &#62 dowiedzialem sie, ze powazna instytucja tego nie robi. Po pierwsze dostep do "d
          &#62 ata base" jest za drogi

          odnosze ze nie bardzo kumasz co oznacza to pojecie wziete przez ciebie w '"' ....

          &#62 , po
          &#62 drugie, niewielu ma bezposredniego dostep do internetu, a po trzecie, malo osob
          &#62 zna na tyle angielski, aby

          a teraz juz jestem pewny, ze nie znasz ojczystego jezyka, nigdy go nie znales a
          pracujesz w jakims cudzie turystycznym swiata typu grinpojnt :))))

          zycze odrobiny samokrytyki i proponuje wysylanie do rodziny poczta tresci postow
          ktore chcesz publicznie pokazac ...
      • Gość: kaska Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 192.77.198.* 05.06.01, 23:16
        Gość portalu: Waldi napisał(a):

        &#62 Czy nie wydaje wam się, że języki obce są czasem przeceniane? Widziałem raz
        &#62 ogłoszenie w GW - w Geancie poszukiwali rzeźników. Jednym z wymagań była
        &#62 znajomość języka francuskiego. To najbardziej jaskrawy przykład, jaki znam. Ale
        &#62
        &#62 i w wielu innych sytuacjach znajomość języków obcych nie przydaje się do pracy,
        &#62
        &#62 a jest wymagana. Ja wiem, że dobrze je znać, ale dobrze też mieć ładne zęby, a
        &#62 nikt przecież nie wymaga od speca od marketingu, żeby miał ładne zęby, bo z
        &#62 jego zawodem nie ma to nic wspólnego.
        &#62 Na koniec powim wam, że w mojej karierze zawodowej (media) najwybitniejszy
        &#62 fachowiec, jakiego spotkałem nie znał żadnego języka obcego. Trafiłem też na
        &#62 wiele młodych kretyneczek po studiach, które operowały kilkoma, a na pierwszy
        &#62 rzut oka było widać, że nie nadają się do tej roboty. I się w końcu nie nadały.
        &#62

        Na pewno nie sa przeceniane. Oprocz zawodu nalezy je znac. Nie wyobrazam sobie
        jak mozna byc wybitnym fachowcem, gdy nie jest sie w stanie korzystac z literatury
        fachowej, ktora jest z reguly w obcym jezyku. Twoj przyklad jest dosyc tendencyjny
        Dlaczego okrelas mianem "kretyneczek" osoby, ktore wlozyly tyle pracy w poznanie
        paru jezykow ? . Moze nie starczylo im juz czasu na opanowanie "mediow", tak
        samo jak temu specjaliscie jezykow. Sama pracuje za granica i widze ze wielu
        moich rodakow ma duze trudnosci (i wcalce nie sa przez to lepsi zawodowo).
        Uwazam ze to powinno isc w parze

        • Gość: Zenek Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.ym1.on.wave.home.com 06.06.01, 01:14
          Sam mieszkam i pracuje za granica i widze ze :nawet w Kanadzie gdzie sa dwa
          jezyki urzedowe,we francuzkim niewiele zalatwisz poza Quebec,natomiast w Quebec
          nie zalatwisz pracy po angielsku.Najwazniejszy jest jezyk ogolu.Nikt
          inzyniera ,mechanika,czy innego fachowca nie pyta o znajomosc jezykow. wazne
          jest to co on potrafi zrobic.Znajomosc jezykow potrzebna jest w handlu,biurach
          podrozy i tam ,gdzie jest stycznosc z obcokrajowcami
          • Gość: XYZ Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? - Dyskusja=Dziecinada ! IP: *.dip.t-dialin.net 06.06.01, 02:09
            Ta dyskusja jest moim zdaniem - mieszkam juz dlugo zagranica -
            jak w przedszkolu. Czy trzeba, czy nie trzeba, czy warto, czy nie warto.
            Ludzie, jezyki to skarb, nowy jezyk to wkroczenie w drua mentalnosc,
            w drugi "swiat myslowy".
            I patrzcie: zacofane, no przynajmniej niedorozwiniete kraje jak Polska, ktora
            np. UE prawie nic nie oferuje oprocz zdechlatego rolnictwa i chorego ciezkiego
            przemyslu, na ktore nikt nie czeka (bo konkurenca + studnia bez dna),
            potrzebuja, sa zdane na miedzynarodowosc, mobilnosc, kompatybilnosc myslenia i
            dzialania - Finlandia, Benelux, ale tez Portugalia, Grecja: tam akademickie
            kariery wprawdzie nie polegaja, ale sie opieraja na plynnej znajomosci kilku
            jezykow obcych.
            Nie ma co gadac - skaczyc studia bez przynajmniej pasywnej szkolnej
            znajomosci dwoch jezykow, to a) nieakademickie b) prowincjalne
            c) bramka samobojcza. Voila, basta, bye !
            • Gość: Zenek Re: do XYZ! IP: *.ym1.on.wave.home.com 06.06.01, 03:49
              Niedorozwiniety to jestes ty!!!Najgorzej jak ktos nie zna stanu nauki we
              wlasnym kraju.Zrozum tumanie ze wiekszosc osiagniec polskiej nauki nie ujrzala
              swiatla lub zostala wykorzystana za granica,zarowno na wschodzie jak i na
              zachodzie.Nie porownuj technologii w przemysle do stanu nauki w Polsce.Ale co
              taki idiota moze wiedziec??
              • Gość: X Re: do Zenka IP: *.vancouver24.dialup.canada.psi.net 08.06.01, 08:47
                Zenku, na twoim miejscu bylbym troche ostrozniejszy z
                takimi komentarzami. Poziom nauki zwykle jest
                proporcjonalny do rozwoju gospodarczego danego kraju.
                Jak gospodarka wyglada w Polsce to kazdy jest dobrze
                zorientowany.
                Podchodzisz do tematu z tradycyjnym polskim sposobem
                myslenia, ze Polska to pepek swiata.
                Moja znajomosc tematu wskazuje raczej na to, ze to w
                naszym kraju probuje sie kopiowac nagminnie (czesto
                nieudolnie) rozwiazania techniczne z zagranicy, przy
                braku prob orginalnego myslenia.. Dlaczego?
                1. Bo taka jest tradycja i ludzie ktorzy ja
                podtrzymuja sa ciagle na kierowniczych stanowiskach
                2. Bo koszt badan nad orginalnym rozwiazaniem jest
                duzo wyzszy. Nas czesto na to nie stac.
                3. Bo wielu polskich pracownikow, czesto na
                kierowniczych stanowiskach slabo zna jezyki obce co
                powoduje niestety zawezenie horyzontow myslowych.
                Cheers.
              • Gość: XYZ Re: do XYZ! IP: *.dip.t-dialin.net 09.06.01, 23:16
                1) Dziekuje za mila odpowiedz na poziomie akademika. Pozdrowienia!- tuman,idiota
                2) Twoim zdaniem w nauce Polska tez "mesjaszem swiata" - rada: podroze ksztalca
                2) pozostaje przy mojej wypowiedzi: jezyki niezbedne (comparative advantage)

                uszanowanie
                XYZ
                • Gość: KAJA Re: do XYZ! IP: *.chello.pl 23.06.01, 00:00
                  Nie rozumiem jednej rzeczy dlaczego Polacy ktorzy wychyneli z kraju z taka
                  potworna pogarda i wyzszoscia sie o nim wypowiadaja&#62To nie ty drogi XYZ
                  zbudowales piekny i nowoczesny swiat zachodu on cie w dobroci swojej
                  przygarnal.To ze poslugujesz sie jak mniemm dosc biegle jezykiem kraju Twego
                  pobytu to tez automat.Sadzac po pozimie twoich wypowiedziw ojczystym badz co
                  badz jezyku polskim to to co masz w jezyku obcym do powiedzenia nikogo
                  specjalnie z nog nie zbija a jesli poziom jezykowy wypowiedzi jest taki jak po
                  polsku( a fe tak szybko zapomniec ojczystego jezyka w gebie) to nie sadze zebys
                  tam robil jakas oszalamiajaca kariere.Jezyk to jet narzedzie bardzo przydatne i
                  wzbogacajace ale najwazniejsze to miec cokolwiek do powiedzenia jednak.A jesli
                  juz poslugujemy sie jezykami to robmy to w sposob cywilizowany i na mozliwie
                  wysokim poziomie.Bo jezyk jest rowniez odbiciem poziomu intelektualnego osoby
                  poslugujacej sie nim i nie jest prawda jak twierdzi kolejny neofita kultury
                  zachodniej X ze nie mozna sie np.angielskiego dobrze nauczyc w
                  Polsce.Mozna.Trzeba tylko chciec.Polacy sa ludzmi dobrze radzacymi sobie w
                  zmiennych warunkach i swietnie przystosowujacymi sie do potrzeb w odroznieniu
                  od innych bardziej ustabilizowanych cywilizacyjnie nacji o czym zreszta wasze
                  wypowiedzi X iXYZ swiadcza dobitnie.Bo coz to za sztuka mowic biegle po
                  angielsku i francusku jak sie jest kanadyjczykiem ale jesli sie jest przybylym
                  do Kanday Polakiem to insza inszosc.A tak swoja droga ciekawe dlaczego znajac
                  biegle angielski i majac wiele innych zalet nie mam szans na super prace- bo
                  mam 50 lat hehe he kaja
            • Gość: TYP Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? - Dyskusja=Dziecinada ! IP: *.we.mediaone.net 08.06.01, 10:57
              Gość portalu: XYZ napisał(a):

              &#62 Ta dyskusja jest moim zdaniem - mieszkam juz dlugo zagranica -
              &#62 jak w przedszkolu. Czy trzeba, czy nie trzeba, czy warto, czy nie warto.
              &#62 Ludzie, jezyki to skarb, nowy jezyk to wkroczenie w drua mentalnosc,
              &#62 w drugi "swiat myslowy".
              &#62 I patrzcie: zacofane, no przynajmniej niedorozwiniete kraje jak Polska, ktora
              &#62 np. UE prawie nic nie oferuje oprocz zdechlatego rolnictwa i chorego ciezkiego
              &#62 przemyslu, na ktore nikt nie czeka (bo konkurenca + studnia bez dna),
              &#62 potrzebuja, sa zdane na miedzynarodowosc, mobilnosc, kompatybilnosc myslenia i
              &#62 dzialania - Finlandia, Benelux, ale tez Portugalia, Grecja: tam akademickie
              &#62 kariery wprawdzie nie polegaja, ale sie opieraja na plynnej znajomosci kilku
              &#62 jezykow obcych.
              &#62 Nie ma co gadac - skaczyc studia bez przynajmniej pasywnej szkolnej
              &#62 znajomosci dwoch jezykow, to a) nieakademickie b) prowincjalne
              &#62 c) bramka samobojcza. Voila, basta, bye !


              Wiesz co ty parszywy folksdojczu nie powinienes tu na forum przychodzic. Ja jako
              Polak ci chetnie zaoferuje kopa z glana po ryju tak kontrolnie szmaciarzu.
              Najwiekszym niedorozwinietym krajem sa wlasnie niemcy, nie ludzie a malpy
              niemieckie, ktore nie moga zyc wsrod innych normalnych ludzi. Niemcow trzba bylo
              juz dawno w klatkach bylo zamknac, to zaraza Europy, jak rak trzeba go wyciac.


              • Gość: Zenek Re: do X! IP: *.ym1.on.wave.home.com 08.06.01, 15:09
                Rozwoju gospodarczego czy naukowego nie osiaga sie na drodze rewolucji,a raczej
                poprzez ewolucje.No zdarzaja sie wyjatki.Poprzednia moja wypowiedz dotyczyla
                czasow,kiedy to badania naukowe finansowane i kierowane byly przez
                panstwo.Wtedy to wyniki prac naukowych nie opuszczaly labolatoriow,nie
                opracowywano technologii wdrozeniowych dla przemyslu.A osiagniecia w takich
                dziedzinach jak np:medycyna,hutnictwo,archeologia czy nawet elektronika
                mielismy na swiatowym poziomie.Mieszkasz w Vancouver to doskonale wiesz ze
                nauka pracuje dla przemyslu.wdrazanie nowinek naukowych do produkcji jest
                natychmiastowe.W Polsce tego nie bylo.Najczesciej polskie instytuty pracowaly
                na zlecenie "sasiadow",a co obrotniejszy naukowiec publikowal swoje prace za
                granica(mam przyklady w swojej rodzinie).Mamy zdolnych ludzi,ale niestety nie
                umiemy lub nie chcemy tego wykorzystac
              • Gość: XYZ Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? - Dyskusja=Dziecinada ! IP: *.dip.t-dialin.net 09.06.01, 23:29
                Mysle, ze kazdy, kto to akurat przeczytal, wie co o tym myslec.
                Rezygnuje wiec z odpowiedzi (a nalezala by Ci sie mocna).

                Dyskutowac mozna tylko z ludzmi, ktorzy tego chca.
                Tacy jak Ty niech sami ze soba lub miedzy soba gadaja!
                • Gość: XYZ Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? - Dyskusja=Dziecinada ! IP: *.dip.t-dialin.net 09.06.01, 23:47
                  Za wyrazenie "kraj niedorozwiniety" przepraszam.
                  Mialem na mysli "kraj slabo rozwiniety".

                  Serd.Pozdr. dla obrazonych patriotow !
            • Gość: student Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? - Dyskusja=Dziecinada ! IP: 192.168.26.* / *.uci.agh.edu.pl 22.06.01, 01:36
              Gość portalu: XYZ napisał(a):

              &#62 Ta dyskusja jest moim zdaniem - mieszkam juz dlugo zagranica -
              &#62 jak w przedszkolu. Czy trzeba, czy nie trzeba, czy warto, czy nie warto.
              &#62 Ludzie, jezyki to skarb, nowy jezyk to wkroczenie w drua mentalnosc,
              &#62 w drugi "swiat myslowy".

              z tym sie zgodze :)))

              &#62 I patrzcie: zacofane, no przynajmniej niedorozwiniete kraje jak Polska, ktora
              &#62 np. UE prawie nic nie oferuje oprocz zdechlatego rolnictwa i chorego ciezkiego
              &#62 przemyslu, na ktore nikt nie czeka (bo konkurenca + studnia bez dna),

              jak sluszeni stwierdziles UE obawia sie naszego rolnictwa ale z innych
              przyczyn ... u nas rolnictwo nie jest praktycznie dotowane, we Francji rolnik
              posiadajacy pole o nachyleniu chyba 10 stopni, otrzymuje 800% dotacje do
              produkcji ... a ceny sa konkurencyjne z naszymi rodzimymi, mozna plesc dlugo o
              niespelnianiu norm, ale w momencie gdy polski rolnik dostanie kase na wywiezienie
              gnoju jakosc polskich produktow przebije na glowe konkurencje w UE nie mowiac juz
              o cenach ... ale niestety do tego nie dojdzie, poniewaz wlasnie socjalisci z UE
              robia reforme, ktora uratuje rolnictwo "starej gwardii" ...

              &#62 potrzebuja, sa zdane na miedzynarodowosc, mobilnosc, kompatybilnosc myslenia i
              &#62 dzialania - Finlandia, Benelux, ale tez Portugalia, Grecja: tam akademickie
              &#62 kariery wprawdzie nie polegaja, ale sie opieraja na plynnej znajomosci kilku
              &#62 jezykow obcych.

              nieprawda, znam pare osob studjujacych za granica, bynajmniej nie Polakow a nie
              mowia lepeij ode mnie (co nie jest komplementem:P)

              &#62 Nie ma co gadac - skaczyc studia bez przynajmniej pasywnej szkolnej
              &#62 znajomosci dwoch jezykow, to a) nieakademickie

              niekakademickie to jest niewypicie 10 browarow na grillu ... (musiales ze
              stasrosci zapomniec, lub nie studiowac:))

              &#62 b) prowincjalne

              prowincjonalizm jest OK &#60-(to po angielsku)

              &#62 c) bramka samobojcza. Voila, basta, bye !

              GOL ?
              • Gość: snopciu Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? - Dyskusja=Dziecinada ! IP: *.bze.com.pl 22.06.01, 14:14
                Co do tematu obaw o rolnictwo myślę, że UE powinna bardziej się obawiać raczej
                naszych reprezentantów w Parlamencie Europejskim (ci dopiero mogą namieszać).
                Co do języków uważam, że znajomość przynajmniej jednego nie zaszkodzi (w
                stopniu przynajmniej dobrym), a może pomóc. Z drugiej strony po co osobie
                starającej się o stanowisko księgowej/go potrzebna bardzo dobra znajomość
                języków (niektóre oferty pracy). Spotkałem się z ofertami w których takiej
                znajomości wymagali a na rozmowie kwalifikacyjnej okazywało się, że może mieć
                ewentualnie jedną fakturę z zagranicy w ciągu roku. Wolne żarty.
      • Gość: Edyta Re: Języki obce - czy nie są przeceniane?-Re:-ogólnie........ IP: 213.76.164.* 12.06.01, 22:24
        Po pierwsze...ludzie!!!, dlaczego wszyscy na wzajem się tak obrażacie!!! -
        przecież to nie ma nawet najmniejszego sensu.
        Swoją drogą, kto nie zna j. obcych zawsze będzie tak się zachowywał w stosunku
        do innych, bo wchodzi mu to zabardzo na ambicje, czuje się urażony i
        niedowartościowany. Ale nie o tym chcę mówić.
        Oczywiście znajomość j. obcych jest niezbędna i tu nie ma o czym mówić. Zgadzam
        się z tym, że ktoś kto nie zna żadnego j. oprucz polskiego jest inwalidą, ale
        sam dla siebie. Bo niestety racją jest, że jego spojrzenie myślowe jest
        znacznie bardziej zawężone i mniej flexibel. Wchodząc do UE pasuje porozumieć
        się w j. międzynarodowym choćby na najniższym poziomie. Niestety wiele osób
        twierdzi, że taka znajomość nie jest im do niczego przydatna - to bardzo smutne
        a nawet żenujące!!! Wielu ludzi twierdzi, w sposób następujący: "i tak nigdzie
        nie wyjadę, przecież nie stać mnie na to!" - stąd bierze się skrzywiony sposób
        myślenia na ten temat.
        A jak ma się znajomość języków do zatrudnienia??? Podzielam zdanie poprzednich
        rozmówców, że w Polsce ciężko nauczyć się j.o. - dobrze. Prawie każdy w
        rozmowie kwalifikacyjnej twierdzi, że jego znajomość tegoż zagadnienia jest mu
        raczej dobrze znana. Często okazuje się jednak, że tak na prawdę nie do końca.
        Ale ktoś kto nie zna co to podróże, co one dają i jaki jest ich sens, nigdy nie
        zrozumie po co tak naprawdę jest mu potrzebna znajomość j.o. i na tym właśnie
        polega problem naszego polskiego zacofanego myślenia.

        Pozdrawiam.....
        • Gość: G Re: Języki obce - czy nie są przeceniane?-Re:-ogólnie........ IP: 212.160.130.* 19.06.01, 11:22
          Gość portalu: Edyta napisał(a):

          &#62 Po pierwsze...ludzie!!!, dlaczego wszyscy na wzajem się tak obrażacie!!! -
          &#62 przecież to nie ma nawet najmniejszego sensu.
          &#62 Swoją drogą, kto nie zna j. obcych zawsze będzie tak się zachowywał w stosunku
          &#62 do innych, bo wchodzi mu to zabardzo na ambicje, czuje się urażony i
          &#62 niedowartościowany.

          Nie oceniaj tak pochopnie. Uważam, że Krzysztof Kieślowski, który nie znał
          żadnego języka obcego, nie miał kompleksów wobec recepcjonistki w hotelu, która
          zna ich kilka.



          Ale nie o tym chcę mówić.
          &#62 Oczywiście znajomość j. obcych jest niezbędna i tu nie ma o czym mówić. Zgadzam
          &#62
          &#62 się z tym, że ktoś kto nie zna żadnego j. oprucz polskiego jest inwalidą, ale
          &#62 sam dla siebie. Bo niestety racją jest, że jego spojrzenie myślowe jest
          &#62 znacznie bardziej zawężone i mniej flexibel.

          Zastanów się nad swoją powyższą myślą, nadal z użyciem przykładu Kieślowskiego i
          recepcjonistki.




          Wchodząc do UE pasuje porozumieć
          &#62 się w j. międzynarodowym choćby na najniższym poziomie. Niestety wiele osób
          &#62 twierdzi, że taka znajomość nie jest im do niczego przydatna - to bardzo smutne
          &#62
          &#62 a nawet żenujące!!!

          Rzeczywiście, to smutne, a nawet żenujące.



          Wielu ludzi twierdzi, w sposób następujący: "i tak nigdzie
          &#62 nie wyjadę, przecież nie stać mnie na to!" - stąd bierze się skrzywiony sposób
          &#62 myślenia na ten temat.
          &#62 A jak ma się znajomość języków do zatrudnienia??? Podzielam zdanie poprzednich
          &#62 rozmówców, że w Polsce ciężko nauczyć się j.o. - dobrze. Prawie każdy w
          &#62 rozmowie kwalifikacyjnej twierdzi, że jego znajomość tegoż zagadnienia jest mu
          &#62 raczej dobrze znana. Często okazuje się jednak, że tak na prawdę nie do końca.
          &#62 Ale ktoś kto nie zna co to podróże, co one dają i jaki jest ich sens, nigdy nie
          &#62
          &#62 zrozumie po co tak naprawdę jest mu potrzebna znajomość j.o. i na tym właśnie
          &#62 polega problem naszego polskiego zacofanego myślenia.
          &#62

          Co to znaczy: naszego polskiego zacofanego myślenia?




          &#62 Pozdrawiam.....

          • Gość: Zenek Re: Języki obce - czy nie są przeceniane?-Re:-ogólnie........ IP: *.ym1.on.wave.home.com 19.06.01, 19:57
            Na plazy w Lebie w ostatniej chwili plazowicze uratowali tonaca
            dziewczyne.Ratownik caly czas biernie przygladal sie akcji.
            -Dlaczego pan jej nie ratowal?-zglaszaja pretensje plazowicze.
            -Bo nie umiem plywac!-odrzekl ratownik.
            -To dlaczego pana tu zatrudniono?
            -Bo jestem przystojny,dobrze zbudowany,znam 4 jezyki i z kazdym topielcem moge
            sie porozumiec!!!


            Czy o to chodzi?Czy znajomosc jezykow zastapi brak wiedzy fachowej?Mysle ze
            wkrotce nie bedzie problemu z porozumiewaniem sie.Elektroniczne translatory
            rozwiaza problem.Uwazam ze posiadanie zawodowych wiadomosci jest najwazniejsze.
            • Gość: zizi Re: Języki obce - czy nie są przeceniane?-Re:-ogólnie........ IP: *.sap-ag.de 20.06.01, 18:22
              Gość portalu: Zenek napisał(a):

              &#62 Na plazy w Lebie w ostatniej chwili plazowicze uratowali tonaca
              &#62 dziewczyne.Ratownik caly czas biernie przygladal sie akcji.
              &#62 -Dlaczego pan jej nie ratowal?-zglaszaja pretensje plazowicze.
              &#62 -Bo nie umiem plywac!-odrzekl ratownik.
              &#62 -To dlaczego pana tu zatrudniono?
              &#62 -Bo jestem przystojny,dobrze zbudowany,znam 4 jezyki i z kazdym topielcem moge
              &#62 sie porozumiec!!!
              &#62
              &#62
              &#62 Czy o to chodzi?Czy znajomosc jezykow zastapi brak wiedzy fachowej?Mysle ze
              &#62 wkrotce nie bedzie problemu z porozumiewaniem sie.Elektroniczne translatory
              &#62 rozwiaza problem.Uwazam ze posiadanie zawodowych wiadomosci jest najwazniejsze.

              Popieram calkowicie chciaz sam czasami uzywam imieslowow czynnych i biernych w
              kilku jezykach.

              Ale z drugiej strony, jako ze staramy sie o prace u obcokrajowcow (niestety),
              nasze jezyki (jezyk fachowy) pozwalaja nam dostac ta prace!!!


        • Gość: kaja Re: Języki obce - czy nie są przeceniane?-Re:-ogólnie........ IP: *.chello.pl 23.06.01, 00:00
          Edyto droga to wszystko co piszesz to racja ale nim siegniesz po pioro
          (przepraszam klawiature) dobrze byloby zastanowic sie nad tym czy w
          wystarczajacym stopniu opanowalas trudna sztuke poslugiwania sie jezykiem
          polskim zeby sie publicznie wypowiadac ;oprocz pisze sie przez o z kreska nie
          mowi sie ze ci "pasuje}" robienie czegos , jezyki obce moga byc do niczego nie
          przydatne a nie do niczego przydatne moze byc trudno nauczyc sie i trzeba nad
          tym ciezko pracowac, a poza tym ktos moze nie wiedziec co to a nie znac zasad
          polskiej gramatyki a flexible pisze sie tak moja slodka poliglotko....bo wzdy
          narodowie wszak postronni znaja ze Polacy nie gesi i swoj jezyk maja.Uczmy sie
          wiec kaja
          • Gość: Waldi Majstersztyk! IP: 212.160.130.* 23.06.01, 00:00
            Gość portalu: kaja napisał(a):

            &#62 Edyto droga to wszystko co piszesz to racja ale nim siegniesz po pioro
            &#62 (przepraszam klawiature) dobrze byloby zastanowic sie nad tym czy w
            &#62 wystarczajacym stopniu opanowalas trudna sztuke poslugiwania sie jezykiem
            &#62 polskim zeby sie publicznie wypowiadac ;oprocz pisze sie przez o z kreska nie
            &#62 mowi sie ze ci "pasuje}" robienie czegos , jezyki obce moga byc do niczego nie
            &#62 przydatne a nie do niczego przydatne moze byc trudno nauczyc sie i trzeba nad
            &#62 tym ciezko pracowac, a poza tym ktos moze nie wiedziec co to a nie znac zasad
            &#62 polskiej gramatyki a flexible pisze sie tak moja slodka poliglotko....bo wzdy
            &#62 narodowie wszak postronni znaja ze Polacy nie gesi i swoj jezyk maja.Uczmy sie
            &#62 wiec kaja

            Kaja, nagroda Nobla dla Ciebie! Nie ma kategorii "niszczenie pretensjonalnych
            panienek", więc dla Ciebie trzeba ją ustanowić.
            Ja najbardziej ubawiłem się, jak przeczytałem, że coś tam jest bardziej flexibel.
            A tak na marginesie: ciekawe, dlaczego takie pustaki nigdy nie wtrącą czegoś po
            niemiecku (na przykład), tylko zawsze po angielsku... To pewnie takie "żony
            modne".

            • Gość: X Re: Majstersztyk!- do Waldi IP: 154.20.106.* 23.06.01, 00:00
              Czy moglbys mi powiedziec, co chciales wniesc do tematu, poza " osobista wycieczka".
              • Gość: Waldi Re: Majstersztyk!- do X IP: 212.160.130.* 24.06.01, 00:00
                Gość portalu: X napisał(a):

                &#62 Czy moglbys mi powiedziec, co chciales wniesc do tematu, poza " osobista wyciec
                &#62 zka".

                Mógłbym ci powiedzieć. Chciałem poprzeć punkt widzenia, jaki przedstawiła Kaja.
                Jestem dokładnie tego zdania co ona, więc nie było sensu, żebym jeszcze raz pisał
                to samo, co Kaja.
                • Gość: YAW Takie sobie pytanie IP: *.lax-ca.osd.concentric.net 24.06.01, 00:00
                  YAW to Yet Another Waldi. Pisze to z Hollywood, CA.
                  Pracuje, juz od prawie 2 lat, dla amerykanskiej firmy
                  w Beverly Hills. Praca jest dosc ciekawa, ale po
                  ostatnim moim pobycie w Polsce mam watpliwosci czy
                  warto zostac w Kalifornii.

                  Polska to taki dynamiczny kraj, bardzo mi sie tam
                  podobalo i chetnie bym tam wrocil. Poza tym niewiele
                  mnie tu trzyma - nie mam rodziny i wolalbym ja zalozyc
                  z Polka raczej niz Amerykanka. (Needless to say, I
                  don''t have a big choice in this respect in Southern
                  California.)

                  Zastanawiam sie czy ktos z moimi kwalifikacjami i
                  doswiadczeniem nie znalazlby dobrej pracy w Polsce lub
                  w innych krajach blizszych Polsce. Z wyksztalcenia
                  jestem fizykiem teoretykiem z doktoratem z
                  amerykanskiej uczelni, pracowalem 7 lat jako asystent
                  na amerykanskim uniwersytecie, wiec jezyk angielski
                  znam bardzo dobrze. Obecnie nie pracuje w wyuczonym
                  zawodzie, ale jako matematyk stosowany/programista, co
                  wspominam glownie po to, zeby pokazac, iz jestem
                  bardzo elastyczny i potrafie sie szybko
                  przekwalifikowac. Jestem tez jak najbardziej na to
                  otwarty.

                  Bylbym wdzieczny za sugestie w tej materii. Wybralem
                  to forum bo wydawalo mi sie, ze moja znajomosc
                  angielskiego a takze kultury amerykanskiej jest pewnym
                  atutem na ktorym moglbym budowac kariere w
                  Polsce/Europie (np. pracujac dla amerykanskiej firmy w
                  Polsce). Rynku pracy w Polsce nie znam, gdy bylem tam
                  ostatnim razem mialem za malo czasu na jego
                  zbadanie (nie bylo mnie w Polsce przez 4 lata wiec
                  byly inne pilniejsze rzeczy do zalatwienia).

                  Dziekuje i pozdrawiam cieplo z Poludniowej Kalifornii.
                  Mozecie rowniez pisac na waldek_mail@yahoo.com

                  Waldek

                  PS. Jesli sa bardziej stosowne fora na takie pytania,
                  to prosze o wskazowki.
                • Gość: X Re: Majstersztyk!- do X IP: 154.20.106.* 25.06.01, 00:00
                  Rozumiem was. Mieszkacie tam gdzie sie urodziliscie. Swiat znacie taki, jaki pokazano wam go w
                  szkole (Polska pepkiem swiata) oraz zostal przetworzony dla was w programach telewizyjnych. Po co
                  wiec jechac do Afryki, kiedy to samo jest w National Geographic, i w dodatku po polsku. Po co wziac
                  Times do reki, jezeli to samo mozna znalesc w Gazecie Wyborczej czy Wprost. Instrukcja uzycia
                  produktu importowanego z Niemiec iest przeciez przetlumaczona i lezy wpudelku. W pracy szef mowi
                  wylacznie po polsku, a ze nie zna innego jezyka, firma operuje wylacznie w Polsce. Dotyczu to
                  zarowno klientow, jak i zaopatrzenia. Na wakacje jezdzicie na wczasy nad nasze morze albo na
                  Mazury. Jezeli wybraliscie sie za granice, to zawsze ze zorganizowana grupa z przewodnikiem.
                  Sprzedawca na bazarze napisze na kawalku papieru, ile trzeba zaplacic (W niektorych dziwnych
                  miejscach mozna spotkac sprzedawcow, ktorzy juz nauczyli sie po polsku). W dyskusji, zamiast
                  zastanowic sie nad rzeczowa odpowiedzia zwiazana z tematem, probujecie znalesc u przeciwnika
                  bledy techniczne (np. ortografie lub zwykle literowki)
                  Doskonale was rozumiem. Rzeczywiscie przy takim spojzeniu na zycie, nauka jezykow obcych jest
                  tylko zbednym balastem. Popieram wasze opinie.
                  • Gość: Waldi Re: Majstersztyk!- do X IP: 212.160.130.* 25.06.01, 00:00
                    Gość portalu: X napisał(a):

                    &#62 Rozumiem was. Mieszkacie tam gdzie sie urodziliscie. Swiat znacie taki, jaki po
                    &#62 kazano wam go w
                    &#62 szkole (Polska pepkiem swiata) oraz zostal przetworzony dla was w programach te
                    &#62 lewizyjnych. Po co
                    &#62 wiec jechac do Afryki, kiedy to samo jest w National Geographic, i w dodatku po
                    &#62 polsku. Po co wziac
                    &#62 Times do reki, jezeli to samo mozna znalesc w Gazecie Wyborczej czy Wprost. Ins
                    &#62 trukcja uzycia
                    &#62 produktu importowanego z Niemiec iest przeciez przetlumaczona i lezy wpudelku.
                    &#62 W pracy szef mowi
                    &#62 wylacznie po polsku, a ze nie zna innego jezyka, firma operuje wylacznie w Pols
                    &#62 ce. Dotyczu to
                    &#62 zarowno klientow, jak i zaopatrzenia. Na wakacje jezdzicie na wczasy nad nasze
                    &#62 morze albo na
                    &#62 Mazury. Jezeli wybraliscie sie za granice, to zawsze ze zorganizowana grupa z p
                    &#62 rzewodnikiem.
                    &#62 Sprzedawca na bazarze napisze na kawalku papieru, ile trzeba zaplacic (W niekt
                    &#62 orych dziwnych
                    &#62 miejscach mozna spotkac sprzedawcow, ktorzy juz nauczyli sie po polsku). W dysk
                    &#62 usji, zamiast
                    &#62 zastanowic sie nad rzeczowa odpowiedzia zwiazana z tematem, probujecie znalesc
                    &#62 u przeciwnika
                    &#62 bledy techniczne (np. ortografie lub zwykle literowki)
                    &#62 Doskonale was rozumiem. Rzeczywiscie przy takim spojzeniu na zycie, nauka jezyk
                    &#62 ow obcych jest
                    &#62 tylko zbednym balastem. Popieram wasze opinie.


                    A gdzie ty przeczytałeś, że "nauka języków obcych jest tylko zbędnym balastem"?
                    Kto tak napisał? Odpowiedz mi, bo też chciałbym go zrozumieć i przyłączyć się do
                    twojej obszernej wypowiedzi.
                  • Gość: Ewa DO SZANOWNEGO PANA X !!!! IP: *.bydgoszcz.mtl.pl 26.06.01, 00:00

                    Wiesz co zgadzam się z Tobą co do nauki języków obcych .. jest to spraw
                    ważna.. ale to zależy tylko i wyłącznie od danej osoby .Jezeli ktoś chce czytać
                    w języku angielskim , podróżowac bez przewodnika, czytac instrukcje po
                    niemiecku .. to niech się uczy ... i chwała mu za to ...

                    Ale bardzo nie podoba mi się sposób w jaki krytykujesz tych co wolą jeździć na
                    wakacje nad nasze morze, czytać tylko wyborczą ,.. tak tak krytykujesz ...
                    chociaż za chwilkę powiesz że NIE ...
                    taki Ton światowego wyśmiewcy.. który patrzy na swoich rodaków ..z góry ( bo
                    co to za życie w takim „niedorozwiniętym” .. oj oj przepraszam rozwijającym
                    się kraju .)

                    Nie jestem żadną otumanioną patriotką wydaje mi się też że nie znam tylko
                    „Świata jaki pokazano wam go w szkole (Polska pępkiem świata) oraz został
                    przetworzony dla was w programach telewizyjnych. „
                    pomimo mojego dość młodego wieku .. widziałam już kawałek świata ( bez
                    przewodnika .. hehe )
                    ale jestem wręcz oburzona .. tonem twoich wypowiedzi. Powiedz mi po co ty w
                    ogóle wchodzisz na polskie strony ?? Przecież tutaj nic nie znajdziesz.. wejdź
                    na coś bardziej „ światowego” .. oj oj .. a może boisz się zabrać głos w
                    dyskusji w np; „Nytimes” .. bo od razu poznają żeś obcokrajowiec . : )))
                    A może cały czas jest w tobie jakiś kompleks „ polaczka za granicą”.. i
                    chociaż w tej dyskusji możesz sobie pozwolić na bycie „człowiekiem świata”.
                    Nie rozumie tego co piszesz !!
                    Wiem wiem .zacząłeś od tego ze języki obce są bardzo potrzebne ..ale to można
                    argumentować na 100 różnych sposobów .. nie urażając przy tym nikogo ... i nie
                    sprawiając ze połowa ludzi co czyta twoje wypowiedzi myśli sobie „ nadęty
                    bufon”, „ zakompleksiony Polak na wygnaniu” lub tez może „ pisze facet z
                    jakiejś wioski i zgrywa się na światowca” ; )))
                    przepraszam jezeli Ci uraziłam ..lub tez moje przypuszczenia sa zupełnie nie
                    uzasadnione. Być może chciałes tylko dobrze poradzic młodym ludziom w Polsce ..
                    dzieki bardzo wtedy ; ))
                    ( ale następnym razem proszę staraj się lepiej argumentowac swoje wypowiedzi ,
                    nie obrażając przy tym nikogo ; ))

                    poza tym wydaje mi sie ze trochę sie nie łapiesz w Polskich realiach : )
                    Przeciez bardzo dużo modych ludzi po prostu nie stać na wyjazdy za granicę
                    gdzie według Ciebie .. tylko tam można się na prawdę nauczyć języka.
                    Niektórzy zupełnie nie słyszą tego języka .. poza 3 godzinami w tygodniu,
                    kiedy to mają lekcje w szkole ( często jest to nauczyciel który z góry zakłada
                    ze w szkole niczego się nie nauczy .. i woli robić prywatne tłumaczenia na
                    lekcjach ; )
                    Dla niektórych .. prywatne lekcję sa marzeniem .. oczywiście ze względów
                    finansowych
                    Niektórzy zupełnie nie widzą potrzeby nauki języków obcych ..az do momentu
                    kiedy szukają pracy ..albo zaczynaja studia

                    ..
                    Jasne ze można się samemu nauczyć języka ..ale jest do tego potrzebny bardzo
                    duży wysiłek i samozaparcie .. I JA BARDZIEJ DOCENIAM NAWET TEGO CO MOWI “
                    SREDNIO” ...ALE SAMO DO TEGO DOSZEDŁ.. niz kogoś .. kto ma rodzine za
                    granica ... i nauka języka .. przychodzi naturalnie !
                    Dlaczego TY w ogóle tego NIE ZAUWAŻASZ ?? OCENIAJĄC OD RAZU TYCH CO nie
                    posługuja sie językiem obcym , jako “ kaleki” ( chyba tak to określiłeś ..
                    prawda ? )..

                    Polecam trochę więcej czytania polskiej prasy : ))
                    ( w obco języcznej raczej takich informacji nie znajdziesz )

                    I prosze .. trochę więcej miłosc do kraju .. z którego się wywodzisz .. ( a o
                    którym chyba jeszcze nie zapomniałes .. skoro jeszcze jestes na
                  • Gość: kaja Re: Majstersztyk!- do X IP: *.chello.pl 27.06.01, 00:00
                    X przykro mi to pisac ale cala para idzie w gwizdek nie musisz byc taki
                    ironiczny bo akurat mnie jezyki obce nie sa obce i dyskusje o ich przydatnosci
                    uwazam za dziecinna i bezprzedmiotowa bo o oczywistosciach sie nie
                    dyskutuje.Proponuje jednak pamietac ze jezyk to TYLKO narzedzie ( w tym
                    j.polski tez )a jesli juz sie narzedziami poslugujemy to dobrze byloby robic to
                    z wprawa zeby sobie paluchow nie poobcinac :))
            • Gość: Agga Re: Majstersztyk! IP: *.swm.uni-mannheim.de 26.06.01, 00:00
              Gość portalu: Waldi napisał(a):

              &#62 Gość portalu: kaja napisał(a):
              &#62
              &#62 &#62 Edyto droga to wszystko co piszesz to racja ale nim siegniesz po pioro
              &#62 &#62 (przepraszam klawiature) dobrze byloby zastanowic sie nad tym czy w
              &#62 &#62 wystarczajacym stopniu opanowalas trudna sztuke poslugiwania sie jezykiem
              &#62 &#62 polskim zeby sie publicznie wypowiadac ;oprocz pisze sie przez o z kreska
              &#62 nie
              &#62 &#62 mowi sie ze ci "pasuje}" robienie czegos , jezyki obce moga byc do niczego
              &#62 nie
              &#62 &#62 przydatne a nie do niczego przydatne moze byc trudno nauczyc sie i trzeba
              &#62 nad
              &#62 &#62 tym ciezko pracowac, a poza tym ktos moze nie wiedziec co to a nie znac z
              &#62 asad
              &#62 &#62 polskiej gramatyki a flexible pisze sie tak moja slodka poliglotko....bo w
              &#62 zdy
              &#62 &#62 narodowie wszak postronni znaja ze Polacy nie gesi i swoj jezyk maja.Uczmy
              &#62 sie
              &#62 &#62 wiec kaja
              &#62
              &#62 Kaja, nagroda Nobla dla Ciebie! Nie ma kategorii "niszczenie pretensjonalnych
              &#62 panienek", więc dla Ciebie trzeba ją ustanowić.
              &#62 Ja najbardziej ubawiłem się, jak przeczytałem, że coś tam jest bardziej flexibe
              &#62 l.
              &#62 A tak na marginesie: ciekawe, dlaczego takie pustaki nigdy nie wtrącą czegoś po
              &#62
              &#62 niemiecku (na przykład), tylko zawsze po angielsku... To pewnie takie "żony
              &#62 modne".
              &#62

              Oj, sami nie wiecie, o czym piszecie. Najpierw poprawiacie "flexibel"
              na "flexible", a potem dopominacie sie niemieckich slowek. Toz to wlasnie bylo po
              niemiecku! Gratuluje trafnosci wypowiedzi!!!
              • Gość: Ewa DO SZANOWNEGO PANA X !!!! IP: *.bydgoszcz.mtl.pl 26.06.01, 00:00

                Wiesz co zgadzam się z Tobą co do nauki języków obcych .. jest to spraw
                ważna.. ale to zależy tylko i wyłącznie od danej osoby .Jezeli ktoś chce czytać
                w języku angielskim , podróżowac bez przewodnika, czytac instrukcje po
                niemiecku .. to niech się uczy ... i chwała mu za to ...

                Ale bardzo nie podoba mi się sposób w jaki krytykujesz tych co wolą jeździć na
                wakacje nad nasze morze, czytać tylko wyborczą ,.. tak tak krytykujesz ...
                chociaż za chwilkę powiesz że NIE ...
                taki Ton światowego wyśmiewcy.. który patrzy na swoich rodaków ..z góry ( bo
                co to za życie w takim „niedorozwiniętym” .. oj oj przepraszam rozwijającym
                się kraju .)

                Nie jestem żadną otumanioną patriotką wydaje mi się też że nie znam tylko
                „Świata jaki pokazano wam go w szkole (Polska pępkiem świata) oraz został
                przetworzony dla was w programach telewizyjnych. „
                pomimo mojego dość młodego wieku .. widziałam już kawałek świata ( bez
                przewodnika .. hehe )
                ale jestem wręcz oburzona .. tonem twoich wypowiedzi. Powiedz mi po co ty w
                ogóle wchodzisz na polskie strony ?? Przecież tutaj nic nie znajdziesz.. wejdź
                na coś bardziej „ światowego” .. oj oj .. a może boisz się zabrać głos w
                dyskusji w np; „Nytimes” .. bo od razu poznają żeś obcokrajowiec . : )))
                A może cały czas jest w tobie jakiś kompleks „ polaczka za granicą”.. i
                chociaż w tej dyskusji możesz sobie pozwolić na bycie „człowiekiem świata”.
                Nie rozumie tego co piszesz !!
                Wiem wiem .zacząłeś od tego ze języki obce są bardzo potrzebne ..ale to można
                argumentować na 100 różnych sposobów .. nie urażając przy tym nikogo ... i nie
                sprawiając ze połowa ludzi co czyta twoje wypowiedzi myśli sobie „ nadęty
                bufon”, „ zakompleksiony Polak na wygnaniu” lub tez może „ pisze facet z
                jakiejś wioski i zgrywa się na światowca” ; )))
                przepraszam jezeli Ci uraziłam ..lub tez moje przypuszczenia sa zupełnie nie
                uzasadnione. Być może chciałes tylko dobrze poradzic młodym ludziom w Polsce ..
                dzieki bardzo wtedy ; ))
                ( ale następnym razem proszę staraj się lepiej argumentowac swoje wypowiedzi ,
                nie obrażając przy tym nikogo ; ))

                poza tym wydaje mi sie ze trochę sie nie łapiesz w Polskich realiach : )
                Przeciez bardzo dużo modych ludzi po prostu nie stać na wyjazdy za granicę
                gdzie według Ciebie .. tylko tam można się na prawdę nauczyć języka.
                Niektórzy zupełnie nie słyszą tego języka .. poza 3 godzinami w tygodniu,
                kiedy to mają lekcje w szkole ( często jest to nauczyciel który z góry zakłada
                ze w szkole niczego się nie nauczy .. i woli robić prywatne tłumaczenia na
                lekcjach ; )
                Dla niektórych .. prywatne lekcję sa marzeniem .. oczywiście ze względów
                finansowych
                Niektórzy zupełnie nie widzą potrzeby nauki języków obcych ..az do momentu
                kiedy szukają pracy ..albo zaczynaja studia

                ..
                Jasne ze można się samemu nauczyć języka ..ale jest do tego potrzebny bardzo
                duży wysiłek i samozaparcie .. I JA BARDZIEJ DOCENIAM NAWET TEGO CO MOWI “
                SREDNIO” ...ALE SAMO DO TEGO DOSZEDŁ.. niz kogoś .. kto ma rodzine za
                granica ... i nauka języka .. przychodzi naturalnie !
                Dlaczego TY w ogóle tego NIE ZAUWAŻASZ ?? OCENIAJĄC OD RAZU TYCH CO nie
                posługuja sie językiem obcym , jako “ kaleki” ( chyba tak to określiłeś ..
                prawda ? )..

                Polecam trochę więcej czytania polskiej prasy : ))
                ( w obco języcznej raczej takich informacji nie znajdziesz )

                I prosze .. trochę więcej miłosc do kraju .. z którego się wywodzisz .. ( a o
                którym chyba jeszcze nie zapomniałes .. skoro jeszcze jestes na polskim forum )
                • Gość: X Re: DO SZANOWNEGO PANA X !!!! IP: *.vancouver36.dialup.canada.psi.net 04.07.01, 05:31
                  Ewo, prosze sie nie irytowac. Moja wypowiedz byla skierowana do kilku osob na tym forum, ktore
                  probowaly reprezentowac skrajne poglady skierowane w przeciwnym kierunku. Jezeli sama troche
                  podrozowalas, to wiesz, jak przydatne sa jezyki. Pozwalaja tez one na ksztaltowanie twoich wlasnych
                  pogladow, a nie poleganie w tym wzgledzie na innych (szkola, telewizja, skrypt, zamiast materialow
                  zrodlowych itp). W odroznieniu od wielu rodakow, nie musze sie wstydzic za granica swojego
                  polskiego pochodzenia. Kazdy mnie, jako Slowianina rozpozna po akcencie. Jezykow tez nie
                  nauczylem sie w Polsce. Ty moze o tym nie wiesz, ale dzis kazdy Polak ma bez porownania lepsze
                  mozliwosci zobaczenia swiata , niz powiedzmy, bylo to mozliwe nawet 15 lat temu. Tutaj za granica
                  nauczylem sie znaczenia jezykow obcych we wspolczesnym swiecie. Intencja moich wypowiedzi na
                  tym forum bylo przekazanie tej wiedzy innym. Pewne poglady prezentowane tutaj sa dobrze mi
                  znanymi anachronizmami myslenia z ubieglej epoki. Z takimi pogladami nie mozna budowac
                  nowoczesnego kraju w okresie kiedy otwieraja sie granice, a do rzeczy coraz normalniejszych nalezy
                  sniadanie w Warszawie i obiad w Nowym Yorku. Takie obciazenie historyczne w sposobie myslenia,
                  jakie pojawiaja sie na tym forum w odniesieniu do jezykow obcych, beda w przyszlosci wielkim
                  hamulcem rozwoju Polski.
                  Pozdrowienia dla wszystkich.
              • Gość: Waldi Re: Majstersztyk! IP: 212.160.130.* 27.06.01, 11:05
                &#62
                &#62 Oj, sami nie wiecie, o czym piszecie. Najpierw poprawiacie "flexibel"
                &#62 na "flexible", a potem dopominacie sie niemieckich slowek. Toz to wlasnie bylo
                &#62 po
                &#62 niemiecku! Gratuluje trafnosci wypowiedzi!!!

                Ale komu i czego gratulujesz? Piszesz, że "piszecie, poprawiacie, a potem
                dopominacie się". Mylisz dwie różne osoby. Poprawiała kaja, a ja gratulowałem jej
                ostrego pióra. To wszystko.
                A co do niemieckiego: chodziło mi tylko o to, że w Polsce w dobrym tonie, w
                pewnych kręgach, jest wpleść coś po angielsku. To takie światowe! A nikt nie
                wplata nic po niemiecku, czy - Boże uchowaj! - po rosyjsku. Uważam, że to
                śmieszne. Trochę trąci mi, jak już napisałem "Żoną modną".
                Tylko o to mi chodziło.
      • Gość: David Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.euv-frankfurt-o.de 04.07.01, 00:47
        Waldi zdaje ni sie ze na przyklad ty nie znasz jezykow obcych i w ten sposob
        probujesz zredukowac swoje jezykowe komplesky oczekujac ze znajdziesz poklask
        wsrod innych nieukow. Co ty bredzisz jezyki w wspolnej europie to abc kazdego
        wyksztalconego czlowieka. Ja sam mieszkam w niemczech ale znam takze angielski
        i hiszpanski i wiem ze dwa J, obce dzis to minimum jesli naprawde chce sie do
        Czegosc dojsc. No chyba ze wogole chce sie znalezc jakakolwiek prace. A ty
        osobiscie co takiego porabiasz ze uwazasz ze jakies tam kobietki znajace jezyki
        obce to kretynki? Czyzby zazdrosc lub niemoc mowila miedzy wierszami twej
        wypowiedzi?
        • Gość: kaja Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.chello.pl 04.07.01, 17:08
          Gość portalu: David napisał(a):

          &#62 Waldi zdaje ni sie ze na przyklad ty nie znasz jezykow obcych i w ten sposob
          &#62 probujesz zredukowac swoje jezykowe komplesky oczekujac ze znajdziesz poklask
          &#62 wsrod innych nieukow. Co ty bredzisz jezyki w wspolnej europie to abc kazdego
          &#62 wyksztalconego czlowieka. Ja sam mieszkam w niemczech ale znam takze angielski
          &#62 i hiszpanski i wiem ze dwa J, obce dzis to minimum jesli naprawde chce sie do
          &#62 Czegosc dojsc. No chyba ze wogole chce sie znalezc jakakolwiek prace. A ty
          &#62 osobiscie co takiego porabiasz ze uwazasz ze jakies tam kobietki znajace jezyki
          &#62
          &#62 obce to kretynki? Czyzby zazdrosc lub niemoc mowila miedzy wierszami twej
          &#62 Zawsze mi sie wydawalo ze jak cos jest napisane to jest zrozumiale,ale okazuje
          sie ze nie.Moze nim podejmiesz plomienna polemike to przeczytalbys posty z
          ktorymi polemizujesz.Ani Waldi ani ja nie podwazamy sensu "posiadania" jezykow
          obcych w dowolnej ilosci i ich przydatnosci w pracy zyciu i stosunkach
          miedzyludzkich .Mowa jest tylko o tym ze fakt poslugiwania sie jezykami nie jest
          kryterium fachowosci ani przydatnosci do prac gdzie glowna zaleta jest wiedza
          fachowa,oczywiscie umiejetnosc przekazania tej wiedzy w kilku jezykach jest
          zdecydowanie dodatkowym atutem,ale sam fakt znajomosci jezyka to za malo.Wybacz
          Davidzie ale twoja wypowiedz tez o tym swiadczy.Czy chcialbys ten tekst dostac
          rowniez w tlumaczeniu na angielski lub hiszpanski? Pozdrawiam kaja
        • Gość: Zeno Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 195.205.4.* 05.07.01, 20:39
          Gość portalu: David napisał(a):

          &#62 Waldi zdaje ni sie ze na przyklad ty nie znasz jezykow obcych i w ten sposob
          &#62 probujesz zredukowac swoje jezykowe komplesky oczekujac ze znajdziesz poklask
          &#62 wsrod innych nieukow. Co ty bredzisz jezyki w wspolnej europie to abc kazdego
          &#62 wyksztalconego czlowieka. Ja sam mieszkam w niemczech ale znam takze angielski
          &#62 i hiszpanski i wiem ze dwa J, obce dzis to minimum jesli naprawde chce sie do
          &#62 Czegosc dojsc. No chyba ze wogole chce sie znalezc jakakolwiek prace. A ty
          &#62 osobiscie co takiego porabiasz ze uwazasz ze jakies tam kobietki znajace jezyki
          &#62
          &#62 obce to kretynki? Czyzby zazdrosc lub niemoc mowila miedzy wierszami twej
          &#62 wypowiedzi?


          A ja mysle na przyklad, ze Waldi nie znalas poklasku wsrud nieukuw, na co dowodem
          jestes ty sam bo zabierasz glos a nie maż nic do powiedzenia to znaczy cos tam
          piszesz ale robisz to taka Polżczyznom rze teraz az sie prosi rzeby robic sobie z
          ciebie jaja co ja niniejszym czyniem nasladujac twoj nieudolny język polski i
          skandlicznom ortografiem wiec morze lepiej by było jakbyź jednak napisał to w
          języku opcym bo może dlatego do czegos doszłeś w rzyciu, gdyrz twój sposób
          pisania i myślenia raczej cie do tego nie upoważania bo widać rze nie zabardzo
          umisz myśleć i nie ogarniasz tej dyskusji co toczy sie na tym foróm wiec lepiej
          zamilcz i sie nie kompromitowuj,no nie?
          • Gość: David Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.euv-frankfurt-o.de 09.07.01, 17:49
            Gość portalu: Zeno napisał(a):
            Teraz to nie jestem pewein czy pisales do mnie ale jesli tak to odpowiem. To co
            ty robisaz to jest czepianie sie drobnych bledow przy wstukiwaniu tekstu ktorych
            ja nawet nie porawiam i nie czytam drugi raz bo nawet nie oczekuje zbytnio ze
            zostanie zrozumiany przez gosci twego pokroju. A napisac w innym jezyku moge ci z
            przyjemnascia. Doch bin ich mir nich unbedingt sicher ob auch dies etwas an der
            Tatsache ändern wird dass da ja doch keinen blasen Dunst darüber hast was gemeint
            ist. Y por eso yo creó que no esta nesesario comunicar contigo, perdone con un
            hombre que no entiende sobre que estamos hablando en este "Forum". So if has
            understand at least one of these leangues so answer pleas in the same way and
            row.&#62

            sincerly yours
            David Gość portalu: David napisał(a):
            &#62
            &#62 &#62 Waldi zdaje ni sie ze na przyklad ty nie znasz jezykow obcych i w ten spos
            &#62 ob
            &#62 &#62 probujesz zredukowac swoje jezykowe komplesky oczekujac ze znajdziesz pokl
            &#62 ask
            &#62 &#62 wsrod innych nieukow. Co ty bredzisz jezyki w wspolnej europie to abc kazd
            &#62 ego
            &#62 &#62 wyksztalconego czlowieka. Ja sam mieszkam w niemczech ale znam takze angie
            &#62 lski
            &#62 &#62 i hiszpanski i wiem ze dwa J, obce dzis to minimum jesli naprawde chce sie
            &#62 do
            &#62 &#62 Czegosc dojsc. No chyba ze wogole chce sie znalezc jakakolwiek prace. A ty
            &#62
            &#62 &#62 osobiscie co takiego porabiasz ze uwazasz ze jakies tam kobietki znajace j
            &#62 ezyki
            &#62 &#62
            &#62 &#62 obce to kretynki? Czyzby zazdrosc lub niemoc mowila miedzy wierszami twej
            &#62 &#62 wypowiedzi?
            &#62
            &#62
            &#62 A ja mysle na przyklad, ze Waldi nie znalas poklasku wsrud nieukuw, na co dowod
            &#62 em
            &#62 jestes ty sam bo zabierasz glos a nie maż nic do powiedzenia to znaczy cos tam
            &#62 piszesz ale robisz to taka Polżczyznom rze teraz az sie prosi rzeby robic sobie
            &#62 z
            &#62 ciebie jaja co ja niniejszym czyniem nasladujac twoj nieudolny język polski i
            &#62 skandlicznom ortografiem wiec morze lepiej by było jakbyź jednak napisał to w
            &#62 języku opcym bo może dlatego do czegos doszłeś w rzyciu, gdyrz twój sposób
            &#62 pisania i myślenia raczej cie do tego nie upoważania bo widać rze nie zabardzo
            &#62 umisz myśleć i nie ogarniasz tej dyskusji co toczy sie na tym foróm wiec lepiej
            &#62
            &#62 zamilcz i sie nie kompromitowuj,no nie?

            • Gość: Zeno Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 195.205.4.* 15.07.01, 14:54
              Gość portalu: David napisał(a):

              &#62 Teraz to nie jestem pewein czy pisales do mnie ale jesli tak to odpowiem. To co
              &#62
              &#62 ty robisaz to jest czepianie sie drobnych bledow przy wstukiwaniu tekstu ktoryc
              &#62 h
              &#62 ja nawet nie porawiam i nie czytam drugi raz bo nawet nie oczekuje zbytnio ze
              &#62 zostanie zrozumiany przez gosci twego pokroju. A napisac w innym jezyku moge ci
              &#62 z
              &#62 przyjemnascia. Doch bin ich mir nich unbedingt sicher ob auch dies etwas an der
              &#62
              &#62 Tatsache ändern wird dass da ja doch keinen blasen Dunst darüber hast was gemei
              &#62 nt
              &#62 ist. Y por eso yo creó que no esta nesesario comunicar contigo, perdone con un
              &#62 hombre que no entiende sobre que estamos hablando en este "Forum". So if has
              &#62 understand at least one of these leangues so answer pleas in the same way and
              &#62 row.&#62
              &#62
              &#62 sincerly yours
              &#62 David Gość portalu: David napisał(a):
              &#62 &#62

              Odpowiadam, ale nie dlatego, że ja jednak rozumiem, jak piszesz, "one of these
              leangues", tylko po to, aby Ci wyjaśnić, że moja zaczepka nie wzięła się z
              literówek, jakbyś sobie życzył. Literówki to pół biedy, dywagacje i błędy
              składniowe - to tragedia. Po pierwsze, wątek nie dotyczy tego, czy warto znać
              języki obce, tylko tego, że są one (bądź nie) przeceniane. I po drugie: nie pisz,
              że "mnie się zdaje, że Waldi ty na przykład nie znasz obcych języków", więc Waldi
              tak się odgryza na tych, co je znają. Być może Waldi to superpoliglota, ale
              rozumie, że z panią, która sprząta u niego w domu nie musi dyskutować w gaelic. I
              taki wątek poruszył (przykład rzeźnika ze znajomością francuskiego).
              Na koniec: żeby nie było żadnych wątpliwości. Im więcej się wie i umie, tym
              lepiej. Dotyczy to nie tylko języków obcych, ale i znajomości życiorysu Kanta,
              rozróżniania muzyki według epok, czy wiedzy na temat masy planet w Układzie
              Słonecznym. Ale nie znaczy to, że jeśli ktoś poruszy wątek: "Po co sprzątaczce
              tablica Mendelejewa?" ty masz zaraz odpowiadać, że "mnie się na przykład zdaje,
              że ty nie rozróżniasz helu od magnezu, to masz kompleksy". I tyle.
      • Gość: zizi Mysle, ze prawie wszystko zostalo powiedziane na ten temat! IP: *.sap-ag.de 09.07.01, 18:07
        A ja hiszpanskiego chce sie zaczac uczyc.
        Mieszkam w Wawie.
        Znam angielski i niemiecki i ucze sie systemowo, jezyk to zestaw regul i
        wyjatkow, a nie tysiace slowek, w kazdy razie wiem co to jest imieslow czynny i
        bierny;o)

        Czy mozecie poradzic jakie ksiazki i gdzie kupic? Gdzie sie zaczac uczyc -
        chodzi o kursy, prywatne lekcje - gdzie warto? Kazda podpowiedz cenna.
        Dodam, jestem pojetnym uczniem i chwytam w locie;o)

        Dzieki za pomoc!!!

        • Gość: Gosik Re: Mysle, ze prawie wszystko zostalo powiedziane na ten temat! IP: *.magsoft.com.pl 10.07.01, 10:25
          Dam Ci jedną radę: wyjedź z kraju na rok w jakąś zapadłą dziurę hiszpańską
          gdzie nie ma Polaków i ucz się. W Polsce nauczysz się takiego hiszpańskiego,ze
          jak znajdziesz się wśród Hiszpanów to będziesz miał wrażenie,że w Polsce
          uczyłeś się innego języka. Ci, co uczą wprawdzie są po filologiach,ale
          najczęściej nie mają żadnego kontaktu z tym krajem po studiach a to błąd i co
          widać w sposobie nauczania. Pozdrawiam:)
          • Gość: zizi Re: Mysle, ze prawie wszystko zostalo powiedziane na ten temat! IP: *.sap-ag.de 10.07.01, 10:45
            Gość portalu: Gosik napisał(a):

            &#62 Dam Ci jedną radę: wyjedź z kraju na rok w jakąś zapadłą dziurę hiszpańską
            &#62 gdzie nie ma Polaków i ucz się. W Polsce nauczysz się takiego hiszpańskiego,ze
            &#62 jak znajdziesz się wśród Hiszpanów to będziesz miał wrażenie,że w Polsce
            &#62 uczyłeś się innego języka. Ci, co uczą wprawdzie są po filologiach,ale
            &#62 najczęściej nie mają żadnego kontaktu z tym krajem po studiach a to błąd i co
            &#62 widać w sposobie nauczania. Pozdrawiam:)

            Dzieki za rade.
            Wyjade to wiem. Pewnie na 2 lata, niekoniecznie do dziury. W Polsce chcialem
            przyzwoicie sie nauczyc mowic.
            Wierze w to, ze sie naucze w Polscen i zaczne.
            Gdzies na oboz 2 tygodniowy pojade na wakacje w przyszlym roku.

            Dzieki za rade.
      • Gość: mar Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 213.25.197.* 12.07.01, 09:04
        Jako tłumacz bardzi się cieszę, że są tacy, którzy myślą podobnie jak inicjator
        ninijszego wątku. Ręce nieraz opadają, kiedy przychodzi mi przetłumaczyć prosty
        tekst dla jakiegoś Dyrektora, który nie rozumie nawet nazwy swojego stanowiska
        w obcym języku... ręce opadają, ale konto rośnie :-)
        • Gość: Jan Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 131.102.72.* 12.07.01, 19:46
          Waldi jakis czas temu napisal m.in.:

          &#62 przecietny pracownik biura w Stanach czy Anglii nie zna zadnego jezyka
          &#62 poza angielskim
          Prawda, ale wszyscy na swiecie ucza sie angielskiego

          &#62 podobnie jest we Francji (oczywiscie z francuskim)
          Tez prawda, on tez mysli, ze wszyscy znaja francuski, tylko
          w przeciwienstwie do Amerykanina nie ma racji

          &#62 Moim zdaniem to tak jest: trend na znajomosc jezyków obcych tez przeminie.
          Sam porownywales to do prowadzenia samochodu. Czy trend na umiejetnosc
          prowadzenia samochodu przeminie?

          &#62 ...nie wie, kto to jest Agnieszka Holland...
          Wstaw tutaj ...ale nie wie, jak dziala tranzystor...
          Zawsze mnie smieszylo, jak humanisci mowia o inzynierze pochlebnie,
          ze co prawda technik, ale zna Bergmana (Holland, itp).
          To znaczy, ze ja mam znac dwie dziedziny, a im wystarczy jedna -
          i to taka, gdzie papier wszystko zniesie. Jak zrobie blad w programie,
          to bank straci baze danych i pojdzie z torbami. To jest mierzalne
          i wymierne i przyznaje, ze sprawia mi pewna satysfakcje (Satysfakcje
          sprawia mi, ze zaden bank z powodu mojegu bledu jeszcze nie poszedl
          z torbami).
          Poziom nieuctwa w naukach scislych jest przerazajacy, co wiecej - nikt sie
          tego nie wstydzi.
          Jezeli ja powiem, ze "Zemste" napisal Mickiewicz, to humanista
          nie bedzie ze mna rozmawial, a pisza ludzie o tym, ze zle sily
          (a moze dobre) plyna do Ziemi (a moze z powrotem w kosmos, wszystko
          jedno) i chodza potem po miescie w bialy dzien i nie boja sie, ze ktos
          ich rozpozna.
          Ksiazki z astrologii leza w bibliotece obok astronomii bez ostrzezenia,
          ze to zawracanie glowy. Mlody czlowiek popatrzy, zobaczy - jedno drukowane,
          drugie drukowane, gdzie roznica? I bedzie powtarzal te same bzdury.
          A zapytac go, jaka jest odleglosc do gwiazd, to zrobi wielkie oczy.

          Wracajac do tematu jezykow: to zalezy, co sie robi.
          Rzeznik prawdopodobnie obejdzie sie bez francuskiego, ale czy widzieliscie
          informatyka bez angielskiego?
          (Ja tak, w Japonii, ale to taki wielki kraj, ze wszystko sie tlumaczy)
          Jak mam przeczytac dokumentacje, czy artykul? A jezeli chce wykonywac zlecenia
          dla klientow zagranicznych, to co? Mam zaangazowac tlumacza?

          Poza strona zawodowa jest oczywiscie przyjemnosc. Pogadac sobie o zyciu
          w barze w Oaxaca, to nie jest zbyt wymierne, ale niektorym sprawia
          przyjemnosc wieksza, niz wylegiwanie sie na plazy i saczenie drinkow
          w barze. To samo z czytaniem w oryginale: mam czekac na kazda ksiazke,
          az znajdzie sie tlumacz i wydawca? Poza tym ksiazka tlumaczona jest
          jak pizza z mikrofalowki - nie ma klimatu oryginalu.
          Oczywiscie nie oczekuje, ze ktos mi za to zaplaci.

          Jan
          • Gość: lekarz Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 217.96.4.* 13.07.01, 10:11
            W bardzo niedalekiej przeszłości zwiedzałem południową Europę, a ściślej jej
            kempingi samochodem Cinquecento 900. Na pierś przypiąłem sobie kartkę,że mówię
            po niemiecku, francusku i angielsku. Bardzo mi to ułatwiało kontakty z ludżmi
            obsługującymi nie tylko turystykę i to także w Hiszpanii, Grecji i Włoszech.
            Zawstydzili mnie dopiero napotkani Holendrzy: tam każdy maturzysta zna BIEGLE
            przynajmniej dwa z moich języków. U nas znajomość obcego języka jest naogół
            bardzo powierzchowna i dotyczy najczęściej tylko własnego fachu.
            • Gość: Jan Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 131.102.72.* 13.07.01, 14:10
              Gość portalu: lekarz napisał(a):

              &#62 Zawstydzili mnie dopiero napotkani Holendrzy: tam każdy maturzysta zna BIEGLE
              &#62 przynajmniej dwa z moich języków.

              Holandia to maly kraj, gdzie MUSI sie znac jezyki.
              Gdy na holenderska politechnike przyjedzie wykladowca
              ze Stanow, to nikt nie pyta studentow, czy go rozumieja.
              Norwegia ma ca. 4 mln mieszkancow i niewiele tysiecy
              studentow Politechniki w Trondheim (NTH), wiec ksiazek
              na starsze lata sie nie tlumaczy, gdy sa po angielsku.
              Za maly naklad, za duze opoznienie.
              W Szwajcarii na informatyce uzywane sa rownorzednie
              ksiazki angielskie.
              Ze Szwedem nie da sie trenowac szwedzkiego, bo od razu
              przechodzi na angielski.

              To tzw. male kraje i chodzi o dostosowanie sie do
              angielskiego, jezyka obecnie praktycznie uniwersalnego.
              To jest wymaganie minimum.

              Dalej, jezeli chce pracowac w innym "bogatym" kraju,
              np. niemiekojezycznym, (lub dla niego) to moja pozycja
              jest bezposrednio zalezna od znajomosci jezyka.

              W druga strone - jezeli chce gdzies eksportowac lub
              produkowac, jezeli zatrudniam obcych pracownikow.
              Nowoczesna Szwajcarie zbudowali "muratori", trudno
              bylo byc majstrem na budowie bez wloskiego.

              A reszta, to juz jak pisalem, dla przyjemnosci.
              Gdy na wedrowce przez grecka wioske przynajmniej powiedzielismy
              "Kalimera", stara kobieta w czarnej sukni (jak z "Greka Zorby")
              przybiegla do nas z galeziami czeresni.
              To jest szacunek oddany "malym" narodom o "trudnych* jezykach.
              Pozytek praktyczny jest taki, ze nie pokazuje sie jako
              bogaty +-Amerykanin, zarozumialy i godny oskubania.

              Problem jest taki, ze za te przyjemnosci ma sie mniej czasu na zarabianie
              na boazerie.
              Ale to jest kwestia gustu, a jak mawiali Rzymianie:
              "De gustibus non est disputandum"
              Mam nadzieje, ze zrozumieli rowniez ci, ktorzy juz nie mieli laciny w szkole.

              Pozdrowienia

              Jan

          • Gość: Wierka Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 14:48
            Trudno powiedziec, czy przecenia sie w Polsce znajomosc jezykow obcych. Jasne,
            ze jesli pracodawca rezygnuje z fachowca na rzecz ignoranta w danej dziedzinie
            tylko dla tego, ze ten drugi mowi np. po angielsku, a nie jest to na danym
            stanowisku do niczego potrzebne - mamy do czynienia z absurdem. Jednak trudno
            byc na tyle bezkrytycznym, by ubiegac sie o etat rzecznika miedzynarodowego
            koncernu znajac "angielski na poziomie srednim" i nic poza tym.

            Nie powinnismy czynic znajomosci jezyka obcego swym glownym i jedynym atutem.
            Studiuje "filologie obca", ale oprocz dazenia do jaknajlepszego opanowania
            jezyka (jako "narzedzia") poznaje literature, kulture w ogole, historie i
            wspolczesne realia kraju, ktorym sie interesuje. Nie bardzo rozumiem podejscie
            niektorych przyszlych filologow, motywujacych wybor kierunku studiow
            nastepujaco "Chcialem(am) studiowac jakis jezyk obcy, a tu egzaminy wydawaly mi
            sie dosc latwe".

            Nie potepiam ludzi, ktorzy nie maja ochoty i zamiaru uczyc sie jezykow obcych.
            To ich wybor i -z mojego punktu widzenia- strata. Ja postaram sie doskonalic
            swoje umiejetnosci jezykowe zarowno w zakresie ich jakosci jak i ilosci
            opanowanych obcych mow. Zreszta znajduje w tym ogromna przyjemnosc:
            - czytanie literatury pieknej, wlasciwie nieprzetlumaczalnej - jak zauwazyl
            jeden z moich przedmowcow na forum -Jan,
            - godziny fascynujacych rozmow ze znajomymi np. z Ameryki Lacinskiej, poki co,
            niestety, tylko po angielsku,
            - zyczliwosc w oczach "tubylcow" w odwiedzanym kraju, kiedy odzywam sie moze
            kaleczonymi, ale znajomo brzmiacymi slowami, zamiast wyglaszac
            sakramentalne "Do you speak English?".

            Chcialabym odniesc sie jeszcze do jednego poruszanego przez Jana problemu.
            Mysle, ze wyksztalcenie techniczne nie moze usprawiedliwiac humanistycznego
            analfabetyzmu. Jednoczesnie nie zywie tez szacunku do tych, ktorzy
            sa "humanistami" poniewaz nie rozumieja matematyki, a z jezykow obcych
            najlepiej znaja polski. Niepokojem napawa mnie fakt, ze odkad skonczylam liceum
            (zreszta w klasie o profilu mat-fiz) i rozpoczelam studia na bardzo
            humanistycznym kierunku, obserwuje jak dramatycznie rosnie moja ignorancja w
            dziedzinie szeroko pojmowanych nauk przyrodniczych. Chetnie zahamowalabym ten
            proces, ale nie bardzo nad nim panuje.

            Wracajac do tematu: mysle, ze dyskusja o podejsciu do nauki jezykow obcych
            jest potrzebna, bo moze wplynac na rozsadne traktowanie ich znajomosci jako
            uzytecznego srodka i unikac zapatrzenia w nia jako w cel sam w sobie.
            • Gość: Jan Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 131.102.72.* 13.07.01, 17:11
              Gość portalu: Wierka napisał(a):

              &#62 Ja postaram sie doskonalic
              &#62 swoje umiejetnosci jezykowe zarowno w zakresie ich jakosci jak i ilosci
              &#62 opanowanych obcych mow. Zreszta znajduje w tym ogromna przyjemnosc:...

              Nie chciala bys do mnie napisac?

              Jan

              sliwa@swissonline.ch
            • sp6huk Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? 13.07.01, 19:53
              Sprawam ma wiele aspektow. Z jednej strony wskazane jest znajomosc jezyka
              w celu poprawnej komunikacji a z drugiej obserwuje sie bardzo dziwne zachowania
              "nowych zagranicznych pracodawcow w Polsce". Przykladowo wymaga sie znajomosci
              angielskiego i pod tym katem rekrutuje sie pracownikow tylko poto aby dwoch
              ludzi zarzadu przy 400 osobach zalogi moglo w miare przyzwoicie porozumiewac z
              podwladnymi. Moze ma to wiekszy sens niz myslimy lecz patrzac lepiej i szybciej
              nauczyc tych dwoch panow jezyka polskiego niz cala zaloge.
              Obcokrajowiec szczegolnie ze strefy anglojezycznej jest z mojego polskiego
              punktu widzenia analfabeta. Najczesciej nie zna innego jezyka niz swoj wlasny.
              Uwaza on ze my musimy znac angielski. Znajomosc taka rzeczywiscie pomaga ale
              nie powinna byc obligatoryjna. To on chce zrobic u nas "interes" a wlasciwie
              opierajac sie na naszej niewiedzy maksymalnie nas wykorzystac. Panowie Ci
              powinni starac sie wlozy troche wysilku.
              Ci sami panowie np w USA staraja sie dopasowac do innych grup jezykowych
              takich jak latynosi i niezbyt dobra znajomosc angielskiego nie jest dla
              fachowcow przeszkoda w dobrej pracy. Sami jestesmy sobie winni ze nas tak
              traktuja. Moje opinia opiera sie na kilkuletnie pracy w USA (L.A.)
          • Gość: Muuuuu! Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.wiedza.icu.pl 13.07.01, 18:12
            czy sa przeceniane ?

            coz jesli znajomosc angielskiego ma wystarczyc zamiast fachowosci to pewno nie.

            Ale jak mozesz wspolpracowac z innymi nie mogac sie dogadac ? W duzych firmach
            nikt od Ciebie nie wymaga myslenia tylko komunikowania sie z teamem i prostych
            prac. Do tego jezyk wystarczy. Co do jezykow obcych u sprzedwcow sam widzilem w
            Finlandii dziewczyne w sklepie, ktora mowila (a przynajmniej twierdzia ze
            mowi ;-) 5 jezykami.

            Przyklad b dlaczego na zachodzie na anglikow patrza jako fachowcow ? bo nic nie
            umieja procz angielskiego. Tych Polakow, ktorzy nie mowia dobrze (niezalezenie
            od stopnia fachowosci) biora za polglowkow bo nie moia tak dobrze, nie obronia
            swoich racji nie napisza raportu...

            takie zycie ...
            • Gość: mroz Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.62.242.88.97.esnxl.paisdn.tele.dk 14.07.01, 22:43
              Moi drodzy Panstwo,

              ktos kiedys rzekl-a i madrze!-iz iloma jezykami sie wlada, tyle razy jest sie
              czlowiekiem...

              Wspolczesni Polacy zaczynaja wreszcie uczyc sie jezykow z prawdzwej potrzeby.
              Swiat sie kurczy, granice zanikaja, a zeby ruszyc sie z polskiego zascianka,
              trzeba czegos wiecej niz biernej znajomosci rosyjskiego. Poza czysto
              praktycznymi korzysciami ma sie tez te swiadomosc, ze uzywajac jezyka obcego
              wykonujemy doskonale cwiczenia przysniedzialych szarych komorek.

              Jako ze przez kilka lat, mieszkajac w Danii, uparcie walczylem z tym jakze
              trudnym jezykiem, uczac sie 2 innych, pochlebialo mi bardzo uznanie i zumienie
              dwujezycznych niemal w 100% Dunczykow. Jednakze prawdziwa satysfakcje odczulem,
              kiedy pracujac jako wlontariusz w szkole w srodkowym Mozambiku, zdolalem
              poprowadzic kurs "Genética" po portugalsku...

              Bowiem nem sempre ganhando, nem sempre perdendo, mas aprendendo á jogar!

              Med kaerlig hilsen til alle hvem gerne laere -
              Mroz
              • Gość: Zenek Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.ym1.on.wave.home.com 15.07.01, 06:03
                Gość portalu: mroz napisał(a):

                &#62 Moi drodzy Panstwo,
                &#62
                &#62 ktos kiedys rzekl-a i madrze!-iz iloma jezykami sie wlada, tyle razy jest sie
                &#62 czlowiekiem...
                &#62
                &#62 Wspolczesni Polacy zaczynaja wreszcie uczyc sie jezykow z prawdzwej potrzeby.
                &#62 Swiat sie kurczy, granice zanikaja, a zeby ruszyc sie z polskiego zascianka,
                &#62 trzeba czegos wiecej niz biernej znajomosci rosyjskiego. Poza czysto
                &#62 praktycznymi korzysciami ma sie tez te swiadomosc, ze uzywajac jezyka obcego
                &#62 wykonujemy doskonale cwiczenia przysniedzialych szarych komorek.
                &#62
                &#62 Jako ze przez kilka lat, mieszkajac w Danii, uparcie walczylem z tym jakze
                &#62 trudnym jezykiem, uczac sie 2 innych, pochlebialo mi bardzo uznanie i zumienie
                &#62 dwujezycznych niemal w 100% Dunczykow. Jednakze prawdziwa satysfakcje odczulem,
                &#62
                &#62 kiedy pracujac jako wlontariusz w szkole w srodkowym Mozambiku, zdolalem
                &#62 poprowadzic kurs "Genética" po portugalsku...
                &#62
                &#62 Bowiem nem sempre ganhando, nem sempre perdendo, mas aprendendo á jogar!
                &#62
                &#62 Med kaerlig hilsen til alle hvem gerne laere -
                &#62 Mroz

                Fodes!
                • Gość: mroz Re: Języki obce - do Zenka IP: *.62.242.88.97.esnxl.paisdn.tele.dk 15.07.01, 22:18
                  To tylko moja poinia, nie musi ci sie podobac, Zenku.
              • Gość: Zeno Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 195.205.4.* 15.07.01, 14:36
                Gość portalu: mroz napisał(a):

                &#62 Moi drodzy Panstwo,
                &#62
                &#62 ktos kiedys rzekl-a i madrze!-iz iloma jezykami sie wlada, tyle razy jest sie
                &#62 czlowiekiem...


                To powiedział Goethe. "Wieviel sprachen du spriechst, sooftmal bist du Mensch."
                • Gość: Zenek Re: Języki obce - czy nie są przeceniane?Do mroza! IP: *.ym1.on.wave.home.com 16.07.01, 06:10
                  Ja nie dlatego aby negowac Twoja opinie,przepraszam rowniez za wyrazenie.Uwazam
                  ze jezyki obce sa potrzebne,tam gdzie sa potrzebne.Ja sam troszke po
                  polsku,troszke po rusku,troszke po angielsku,troszke po hiszpansku i
                  portugalsku.Ale nie o tym chcialem.Otoz jest u mnie na urlopie kuzyn z
                  Polski,zajmujacy sie kadrami w pewnym duzym przedsiebiorstwie.Na moje pytanie
                  dlaczego na proste stanowiska kandydatom stawiane sa wysokie wymagania
                  (wyksztalcenie,znajomosc jezykow itp)odpowiedzial:Od poczatku wiadomo ze do
                  pracy na wakujace stanowisko przyjeta zostanie "cioteczna siostra wujecznego
                  stryja z trzeciego malzenstwa pana Poldka",ale poniewaz zapotrzebowanie trzeba
                  zglosic w jakis urzedach,a czesto i w prasie, to kandydatka na sprzataczke musi
                  byc po maturze ze znajomoscia 2 obcych jezykow,a sekretarka po studiach,4
                  jezyki,komputer i kilka programow.Prawda ze latwo znalezc takie osoby!Czy tak
                  jest naprawde-nie wiem, gdyz dawno w Polsce nie bylem.Sumujac:nie przesadzajmy
                  z potrzeba znajomosci jezykow w pracy ,natomiast prywatnie dla wlasnego dobra
                  poznawajmy je jak najwiecej
                  • Gość: emendems Re: Języki obce - czy nie są przeceniane?Do mroza! IP: 193.178.168.* 16.07.01, 17:35
                    Szerintem nagyon fontos dolog, hogy minel tobb nyelven jol beszeljen az ember.
                    Foleg Europaban fontos ez. Meg szorakoztato, valami mas nyelvet ismerni !
      • Gość: Chaladia Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 194.139.172.* 19.07.01, 14:07
        Znajomość języków obcych w Polsce AD 2001 jest znacznie mniej potrzebna do
        pracy zawodowej niż 10 lat temu. Wtedy nie istniały jeszcze polskie firmy jak
        np. Coca-Cola Poland, General Motors Poland itd. Wszystko było oparte o
        przedstawicielstwa firm zagranicznych. I wtedy ponad 50% staffu takich
        przedstawicielstw to byli expatriaci. Bez angielskiego trudno było być nie
        tylko inżynierem, handlowcem albo sekretarką, ale nawet kawiarką lub
        sprzątaczką. Dziś w firmie, nazwijmy ją *** Polska Sp. z o.o, (przeroby w
        setkach milionów dolarów rocznie, paręset pracowników) jest 2-3 expatów, reszta
        to locals, czyli - My, Polacy.
        Po wieloletniej włóczędze po Bliskim Wschodzie jako "expat" jakoś dziwnie czuję
        się w Polsce jako "local". Ale - polski eksport budownictwa skutecznie
        wytracono, ledeie paru ludzi w Libii próbuje walczyć... Szkoda!
        W przypadku polskiej firmy z kapitałem zagranicznym znajomość języków obcych
        zaczyna być konieczna tylko dla tych nielicznych, mających dostęp do ucha Szefa
        i do nieco liczniejszych, korespondujących w tym języku. To mniej niż 5%
        załogi. Na koniec mamy Ustawę o Języku Polskim, która bardzo ogranicza
        stosowanie obcej mowy.
        Tak się składa, że władam dość swobodnie angielskim i niemieckim, a jak trzeba
        to arabskim też (byle nie w piśmie), rosyjskiego zapomniałem przez 20 lat
        nieużywania tak, że nie ma co tego wpisywać w CV. Ten temat na Forum pobudził
        mnie do zrobienia rachunku sumienia - czy w parcy używam języków obcych więcej,
        czy mniej niż 10 lat temu. Odpowiedź jest jednoznaczna - mniej! I to pomimo
        wspięcia się przez ten czas po drabinie społecznej o parę szczebli i częstych
        kontaktów z cudzoziemcami.
        Zupełnie inna sprawa z wykorzystaniem języka prywatnie - dziś bez znajomości co
        najmniej dwóch języków umożliwiającej swobodną rozmowę na ogólne tematy jest
        się "kartoflem". I coraz więcej Polaków zna języki. Mogłoby być lepeij, ale nie
        jest źle. Kto uważa inaczej - niech się przejedzie do Włoch - tych na Półwyspie
        Apenińskicm, nie pod Warszawą i spróbuje coś załatwić po angielsku lub
        niemiecku. A przecież to Europa, przynajmniej nominalnie, bo w EU są od dawna.
        Pozdrawiam wszystkich poliglotów i życzę sukcesów nauce tym, którzy jeszcze się
        uczą!
      • Gość: Tikitiki Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 194.78.136.* 19.07.01, 17:28
        Gość portalu: Waldi napisał(a):

        &#62 Trafiłem też na
        &#62 wiele młodych kretyneczek po studiach, które operowały kilkoma, a na pierwszy
        &#62 rzut oka było widać, że nie nadają się do tej roboty. I się w końcu nie nadały.
        &#62

        Przyklad z zycia wziety: moja znajoma mieszkajaca w Szwajcarii szukala pracy.
        Dostala oferte pracy w banku i mimo, ze odpowiadala profilowi kandydata w 90% nie
        dostala pracy (z wyksztalcenia jest finansistka). firma wolala zatrudnic osobe
        nie z branzy finansowej ale bardzo dobrze mowiaca po angielsku. Stwierdzili, ze
        szybciej ja przyucza do zawodu niz moja kolezanka opanuje angielski.

        Pzr!
      • Gość: Wacek Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 195.205.132.* 19.07.01, 18:44
        W Warszawie bez języków jak bez ręki. Gdzie indziej jest różnie. Pracuję w
        firmie zagranicznej. A to zadzwoni jakiś zwierzchnik z zagranicy, a to któryś z
        klientów jest obcokrajowcem, a to przyjdzie jakieś pismo itd. Częściej
        posługuję się angielskim czy francuskim niż polskim

        Powiedzmy sobie prawdę. Polska została skolonizowana przez obcy kapitał. A obcy
        kapitał jak już chce zatrudnić Polaka to wybierze takiego, z którym będzie się
        mógł porozumieć. Bo jak się z kimś nie może dogadać, to nawet superinteligencja
        kandydata nie pomoże.

        Uczcie się języków, pracujcie w obcych firmach, podpatrujcie jak one działają,
        a potem zakładajcie swoje polskie, to może za 30 lat będziemy mogli we własnym
        kraju rozmawiać przede wszystkim po polsku.

        Wacek
      • Gość: Lisa Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: 157.25.183.* 20.07.01, 12:39
        Jezyki obce sa potrzebne, ale nie powinno sie ich stawiac jako najwazniejsze
        przy przyjmowaniu pracownika do pracy, gdy 3 lata temu szukalam pracy jedynym
        moim problemem byl brak doswiadczenia, teraz jakbym chciala sobie znalesc
        prace, musialabym znac biegle przynajmniej dwa jezyki obce (zachodnie) bo
        rosyjski ktorego sie uczylam przez 8 lat(podstawowka i liceum) nie jest
        zabardzo przydatny!!! Troche jest to wkurzajace ale coz zrobic, nic na to nie
        poradzimy, wyjscie jest taki, ze aby miec szanse na rynku pracy trzeba isc na
        kurs i jezyka sie nauczyc (szkoly jezykowe zbijaja kokosy w ostatnich latach).
        Zauwazcie ze dzisiejsi licealisci znaja po dwa jezyki obce i czesto na wlasna
        reke ucza sie trzeciego, za pare lat my ktorzy szlismy starym systemem uczac
        sie w szkole rosyjskiego, nie bedziemy mieli zadnych szans !!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: zizi Re: Języki obce - czy nie są przeceniane? IP: *.sap-ag.de 20.07.01, 13:18
          Gość portalu: Lisa napisał(a):

          &#62 Jezyki obce sa potrzebne, ale nie powinno sie ich stawiac jako najwazniejsze
          &#62 przy przyjmowaniu pracownika do pracy, gdy 3 lata temu szukalam pracy jedynym
          &#62 moim problemem byl brak doswiadczenia, teraz jakbym chciala sobie znalesc
          &#62 prace, musialabym znac biegle przynajmniej dwa jezyki obce (zachodnie) bo
          &#62 rosyjski ktorego sie uczylam przez 8 lat(podstawowka i liceum) nie jest
          &#62 zabardzo przydatny!!! Troche jest to wkurzajace ale coz zrobic, nic na to nie
          &#62 poradzimy, wyjscie jest taki, ze aby miec szanse na rynku pracy trzeba isc na
          &#62 kurs i jezyka sie nauczyc (szkoly jezykowe zbijaja kokosy w ostatnich latach).
          &#62 Zauwazcie ze dzisiejsi licealisci znaja po dwa jezyki obce i czesto na wlasna
          &#62 reke ucza sie trzeciego, za pare lat my ktorzy szlismy starym systemem uczac
          &#62 sie w szkole rosyjskiego, nie bedziemy mieli zadnych szans !!!!!!!!!!!!!!!


          Oj niekoniecznie Lisa,
          ja mam 28 lat, sam cos umiem, do pracy przyjmowalem w kilku firmach
          i mysle, ze jako otworzyly sie granice na poczatku lat 90-tych zaistniala
          potrzeba zatrudnienia ludzi ze znajomoscia jezyka, natomiast wraz z uplywem
          czasu, jako ze potrzeby na rynku beda sie zmienialy osoby majace ponad 30, okolo
          40 lat beda mialy coraz to lepsze szanse. Oczywiscie mowimy o pewniej grupiue
          stanowisk.

          Sam kiedys wroce do przemyslu i majac 35 lat nie bede zatrudnial bardzo mlodych,
          ktorzy ze soba przynosza bagaz problemow, a osoby starsze, o ustabilizowanej
          sytuacji zyciowej, najchetniej z kredytami itd.
          Oczywiscie, mlody nie znaczy niedojrzaly i napewno jakies wyjatki zaistnieja.

          Wiec glowa do gory!
          Mozesz zaoferowac wiele, czego mlodzi nie oferuja.
          I proponuje byc otwartym na rozmowach i mowic co oferujesz jako czlowiek.
          Zdarzaja sie lebscy ludzie, ktorzy odczytaja wlasciwie twoja oferte i bedzie ok.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka