ashtarte
01.11.05, 04:40
wczoraj moj szef (nowy, od paru miesiecy u nas) wezwal mnie do swego
gabinetu. kazal usiasc i zamknal drzwi. zupelnie niespodziewanie wiec nie
mialam zielonki czy podwyzka/awans czy wrecz wykopanie. "niech sie Pani
zastanowi i odpowie mi szczerze" - zaczal - "czy jestem atrakcyjnym
mezczyzna?"
nie musze dodawac chyba ze mnie zamurowalo. a ta swinia zachichotala i
powiedziala ze daje mi czas do konca tygodnia. i dodal ze dobry i blyskotliwy
pracownik powinien umiec odpowiedziec szybko na kazde pytanie.
do konca tygodnia jeszcze pare dni. on w tej chwili jest w delegacji ale wiem
od sekretarki ze wraca w piatek. co robic? czy ktos mial podobny przypadek?
czy to podpucha? czy jakis nowy test wprowadzony przez kadry?
nie moge spac. nie wiem czy rozpowiedziec o tym w biurze. poradzcie.