Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kłopoty aplikantów adwokackich

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.06, 07:39
    Odechciewa mi sie zdawania na aplikacje. Odechciewa mi sie zyc i pracowac w
    Polsce. Dziekuje.
    Obserwuj wątek
      • Gość: niebiorącyudziału pseudo nabór IP: *.polfawar.com.pl 19.01.06, 07:40
        Wiedziałem a nawet byłem pewny, że tak ten nabór się zakończy. Żal mi
        rozbudzonych nadzieii tych młodych ludzi, ale lepiej teraz nie zacząć niż być
        usadzonym już na egzaminie końcowym lub też dostać przydział na kancelarię w
        Pcimiu Małym. Ludzie obudźcie się i nie wierzcie w omamy. Zamknięte grupy
        zawodowe były, są i będą, a próba ich pokonania zakończy się guzem jak po
        uderzeniu w ścianę.
        • jaroslaw.borawski Re: pseudo nabór 19.01.06, 21:52
          Za pare lat jak wyszkolimy wieksze ilosci adwokatow bedzie tez wiecej patronow
          zeby sprostac liczbie aplikantow. Nie mozna przeciez liczyc, ze system
          zreformuje sie przez jedna noc po wprowadzeniu jednej, moze i dobrej, ustawy.
        • Gość: ???????????? Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.europe.hp.net 19.01.06, 12:23
          strasznie lubuie te nagonke na adwokatów.szkoda ze jest ona tak mało
          tworcza.Adwokaci to gnidy i tak dale.........A co z Klanami Sedziów??Zastanówmy
          sie razem??Dlaczego co roku na listach przyjetych i to od razy z etatami laduja
          dzieci sedziów, zaqwsze mnie to zastanawiało,Moze dla dobra tych co chca
          pracowac a nie maja rodzicow w sadach rozpoxcznie sie nagonka na ten zawod
          prawniczy. Tez bezwzgledny
          • Gość: Zyga Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.06, 12:44
            Masz świętą rację co do aplikantów sedziowskich. .jestem po prawie, moim
            marzeniem była aplikacja sedziowska. Nie stac mnie jednak na bycie bezrobotnym
            przez lata nauki na aplikacji sedziowskiej, bo w wiekszosci jest to aplikacja
            poza etatowa. No mozna co prawda starac sie o etat, ale wiadomo kto go dostanie
            albo po znajomosci albo jest to okupione nauka ponad sily (ponad 12 godz.
            dziennie) materiał jest olbrzymi!!! Mam na aplikacji sedziowskiej kolezanke.
            Właśnie jest po egzaminie polówkowym na aplikacji i po tym co ona opowiada o
            egzaminach, przeciekach - przestałam wierzyc w jakakolwiek
            sprawiedliwość!!!!!!!! Jeśli na aplikacji sedziowskiej jest taka nieuczciwośc,
            przecieki, liczą sie wyłącznie plecy, rodzina i znajomości to co mówic o
            prywatnych korporacjach (adwokaci, radcy czy notariusze!!!!!!!!) Czemu nie jest
            dane mi zyc w normalnym kraju. To pytanie zadaje sobie pewnie całe pokolenie
            młodych polaków. Ja rozumiem, że na całym swiecie jest tak, ze jesli masz
            znajomości to masz łatwiej - ale ponad to musisz sie wykazac, a u nas!!!!!!!!
            • Gość: Zebra Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.olsztyn.mm.pl 19.01.06, 14:29
              > jestem po prawie, moim marzeniem była aplikacja sedziowska.
              > Nie stac mnie jednak na bycie bezrobotnym przez lata nauki
              > na aplikacji sedziowskiej, bo w wiekszosci jest to aplikacja
              > poza etatowa. No mozna co prawda starac sie o etat, ale wiadomo
              > kto go dostanie albo po znajomosci albo jest to okupione nauka
              > ponad sily (ponad 12 godz. dziennie) materiał jest olbrzymi!!!

              Biedactwo...
              Moze lepiej ze nie zdawalas bo jakbys zdala egzamin sedziowski? Skoro do
              egzaminu na aplikacje trzeba sie TYYYYLE uczyc to co byloby pozniej?

              > Mam na aplikacji sedziowskiej kolezanke. Właśnie jest po egzaminie
              > polówkowym na aplikacji i po tym co ona opowiada o egzaminach,
              > przeciekach - przestałam wierzyc w jakakolwiek sprawiedliwość!!!!!!

              A mozna wiedziec na ile ow egzamin zdala? Bo zasada jest taka: uzyskana ocena
              jest wprost proporcjonalna do takich opowiesci...

              Jestem aplikantem sadowym. Nie mam w rodzinie ZADNEGO prawnika. Ani zadnej
              znajomosci. Po prostu uczylem sie.
            • Gość: gramic Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 12:26
              Pani wypowiedź to typowy przykład wylewania żalów przez osobę której coś sie
              nie udało. Jestem aplikantem sądowym (nie SĘDZIOWSKIM, nie ma aplikacji
              sędziowskiej) I roku. Dostałem się za 3 razem dzięki własnej pracy (żadne
              plecy), jestem I prawnikiem w rodzinie od poł. XIX w. Obecnie pracuję na 3/5
              etatu w kancelarii adwokackiej i nie narzekam chociaż zawsze chciałoby się aby
              zarobki były większe. Proponuję żeby Pani nie powielała obiegowych i
              stereotypowych opinii.Dyskusja w takim kształcie nie ma żadnego sensu. To
              wszystko, pozdrawiam i życzę powodzenia w przyszłości.
              • Gość: Prawniczka Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.lodz.so.gov.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.06, 12:16
                Myśle, że skoro tak dobrze sobie radzisz , znasz terminologię to zapewne
                również wiesz , że łączenie aplikacji SĄDOWEJ z pracą w kancelarii jest
                zabroniona. Widać, że nie masz prawnika w rodzinie bo zapewne wiedzaiłabyś co
                znaczy etyka zawodowa. Co do pozostałych wypowiedzi myśle, że zawód adwokata,
                radcy pr itd jest , był i będzie dziedziczny tak mają lekarze, architekci itd.
                Błąd systemu to ogromne ilości ludzi na studiach prawniczych - dziennych,
                wieczorowych, zaocznych i jeszcze innych. Rozczarowanie jest ogromne ale tak
                między nami w trudnej sytuacji życiowej jaką wybierzecie kancelarię ? z
                doświadczeniem czy bez z gwarancją czy bez ? itd ? Czy wszyscy nadajemy się do
                tego zawodu ? ..... NIE
          • Gość: michu Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.gleisslutz.net / *.war.gleisslutz.com 19.01.06, 15:43
            nagonka miala sie tylko przysluzyc chlopcom z pisu bu zgarnac pare glosow w
            wyborach. zrobili ustrawoego gniota ale plan sie powiodl idealnie. teraz maja w
            nosie tych biednych aplikantow i juz sie dogadali z chlopcami z korporacji. na
            pewno sobie jednak przypomna przed wiosennymi wyborami. wtedy nagle poczuja
            solidarnosc z tymi mlodymi ludzmi. to wszystko bylo tak latwe do przewidzenia.
            • Gość: konik Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.zab.nat.hnet.pl 19.01.06, 17:01
              a może jednak zamiast narzekać na PiS i Ziobro przypomnicie sobie co ten
              minister ostatnio zrobił: zażądał od korporacji adwokackiej podjęcia uchwały w
              sprawie wysokości opłaty za wpis na listę adwokatów, a gdy tę uchwałę dostał to
              zaskarżył jądo SN. Efekt? Jest orzeczenie o nielegalności jakichkolwiek opłat
              za wpis na listę. Czyli nie jest zupełnie tak, że PiS zrobił swoje,postawił
              fajkę i jest zadowolony - przeciwnie, minister ciągle korzysta z tych uprawnień
              jakie daje mu ustawa. Trudno sobie to wyobrazić wprzypadku któregokolwiek
              poprzedniego ministra. Dlatego ja akurat mam dla niego w tej sprawie duży
              szacunek, mimo że sam na PiS nie głosowałem i nie jestem jakimś tam sympatykiem.
              A w sprawie braku patronów dlaaplikantów - ślepy jest ten, kto nie widzi że ta
              i inne sprawy służą właśnie PiSowi do zbierania argumentów przed dalszym etapem
              rozprawiania się z korporacjami. Lepiej byłoby dla adwokatów, gdyby chociaż raz
              byli mądrzy przed szkodą i jednak znależli dla nich patronów.
              • Gość: Megan Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 17:21
                Co to znaczy byli mądrzejsi przed szkodą i znaleźli dla aplikantów patronów? Nie
                zmusisz nikogo do bycia patronem. Jeżeli ktos nie chce mieć aplikanta, albo go
                nie stać (bo oprócz pensji, nawet najniższej, musi opłacać ZUSy, składki itp
                itd), albo aplikant nie jest mu po prostu potrzebny, to nie będzie go miał. I
                nie wyobrazam sobie odgórnego narzucania patronatu. Poza tym - chciałbyś
                pracowac u kogoś, kto został Ci przydzielony i traktuje Cię jak piąte koło u wozu?
                • Gość: konik Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.zab.nat.hnet.pl 19.01.06, 17:35
                  wyobrażam sobie, że patrona wyznacza dziekan. tak zresztą zawsze było, tylko że
                  kiedyś nie było kłopotu, bo aplikantami generalnie zostawały osoby które
                  wiedziały w jakiej kancelarii i u kogo będą aplikować. rolą dziekana jest
                  znaleźć patrona, a że to trudne zadanie? jak go wybierali to chyba nikt mu nie
                  obiecał że będzie tylko lekko...
                  Poza tym, o ile się nie mylę, obowiązek zatrudniania aplikanta na umowę o pracę
                  został zniesiony juz jakiś czas temu.
                  A kwestia czy bym chciał czy nie.... Pewnie że wolałbym być u kogoś kto mnie
                  szczerze pokocha. Ale jeśli nie - to trudno. U nas adwokaci mają generalnie
                  podejście takie: - chce aplikować? To niech zapieprza. Co więcej, chodziły
                  pogłoski że adwokaci będą żadali kasy od aplikantów za możliwość aplikowania u
                  nich. Nie wykluczam że i tak będzie.
                  Wszystko to sprowadza się do jednego - jeżeli adwokaci nie rozwiążą problemu to
                  zrobi to ktoś za nich.
      • Gość: julka Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 09:18
        Poza tym problemem jest jeszcze jeden, który zamyka dostęp do zawodu-
        pieniązdze. Apliakcja od teraz jest platna- nie każdego na to stać- sam
        egzamin -845 zł, wpis na liste aplikantów i do tego okolo 500 złotyych
        miesiecznie:(kogo na to stac- na początku swoej kariery- w kancelariach zarabia
        sie generalnie maks po 1000 zł - a to i tak dobrze!!FIKCJA!Jak ZAWSZE!
      • Gość: ADWOKAT od 3 lat Re: Kłopoty aplikantów Adwokat: PRZECZYTAJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 12:22
        Kłopoty biorą się stąd, że postrzegacie - liczba mnoga do wsystkich ogólnie
        niezadowolonych - tę grupę zawodową jako "żądną wyłącznie kasy" natomiast
        garniecie się właśnie z tego powodu do zawodu. Problem zaś polega na tym, że
        aplikacja rzeczywiście jest potrzebna. Oczywiście to swojego rodzaju frycowe
        (niska pensja jeśli w ogóle)i kilka kolejnych lat wyrzeczeń. Przeszedłem to -
        zdałem bez "pleców".Opłacałem swój ZUS itd. Natomias PRAWDZIWA KASA znajduje
        się tylko w większych ośrodkach - Warszawa, Poznań, Trójmiasto. I nie
        przychodzi sama tylko po wielu latach pracy. Kancelarie w mniejszych miastach -
        jak moja - cierpią na chroniczny brak Klientów. Bowiem wbrew szumowi medialnemu
        i nagonce
        trwającej już od paru lat - statystyczny Polak nie korzysta z usług prawnika.
        Ci którzy przychodzą najczęściej to tak zwani "rozgrzebańcy" co oznacza sprawę
        rozpoczętą, często nie do odratowania - i stanowisko "ja i tak wiem chcę się
        tylko upewnić..." Jeśli każdy Polak to lekarz, to już prawnik mimochodem... Nie
        ukrywam, że wielu starszych kolegów ma problemy z
        płynnością finansową. Pożyczam im kasę. Do tego pojawiają się biura "radosnej
        pomocy prawnej" - nie dalej jak wczoraj przydszedł Klient z prośbą o napisanie
        KASACJI w pięć godzin - bo tyle zostało do 12 w nocy i upływu 1 miesięcznego
        terminu. "BIURO PRAWNE" (bez adwokata czy radcy)
        sporządziło dla niego niemożliwe ZAŻALENIE od prawomocnego wyroku Sądu II
        Instancji. Zapłacił więcej niż u adwokata. Biura typu "przyjdź do nas Adwokat
        jest drogi" - biorą za durną poradę więcej niż adwokaci. Traci na tym wyłacznie
        Klient. Aplikacja jest potrzebna - bo rodzi pokorę dla ludzi. Uczy
        odpowiedzialności za swoje działanie. Po studiach - nie przesadzam -
        byłem "zielony jak natka pietruszki". Z drugiej strony dla aplikanta trzeba
        mieć miejsce i jakąś zapłatę oraz COŚ DO ROBOTY> Przecież zrównano już nasza
        pracę z działalnością gospodarczą. Niech Minister Ziobro wytrzaśnie pieniądze
        na szkolenie - bo ja nie mam. Zresztą wprost mówił w TV, że chce doprowadzić do
        pauperyzacji tej grupy zawodowej, żeby asy zostawały w prokuraturze. Doradzam
        zastanowienie, bo nic nie będzie jak przedtem...
        • Gość: Mara Re: Kłopoty aplikantów Adwokat: PRZECZYTAJ IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.06, 12:53
          Co za debilizm w tej wypowiedzi!!! Jasne, że sie ludzie garną - bo jest to
          zawód prestiżowy, bo zapewnia pieniadze im i przyszłym rodzinom. To zle, ze
          ludzie chca dobrze zarabiac, kształcic. Moze Twoim zdaniem powinni isc prosto
          do łopat bo jakas bandycko-złodziejska korporacja uzurpuje sobie prawo do
          aplikacji i zaklepuje miejsca wyłącznie dla własnej rodzinki. Zrozum
          człowieczku, że zwiekszenie liczby adwokatów, radcow przyczyni sie do wiekszej
          konkurencji w tym zawodzie , korzystnych cen i w koncu fachowej wiedzy!!!!!
          Piszesz, że Polakow nie stac a usługi prawnicze - bo własnie jest jak jest.
          Trzeba byc idiota i totalnym ignorantem, żeby tego nie rozumiec i nie domagac
          sie zmian!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • Gość: Siwa Re: Kłopoty aplikantów Adwokat: PRZECZYTAJ IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.06, 14:27
              Zycze wszystkim oby nigdy nie musieli korzystac z usług tej mafii!!!!!!!!!!!
              Jeśli chodzi o darmowe porady jak najbardziej jestem za. Po wypięciu sie na
              mnie szanownego Pana mecenasa u nich uzyskalem duzo pomocnych informacji. Co do
              pomyłek to myślę ze właśnie im wolno sie mylic - ucza sie a taki Pan mecenas to
              dla mnie zwykły złodziej i miernota!!!!!!!!!!!!!
              • Gość: r.pr. Re: Kłopoty aplikantów Adwokat: PRZECZYTAJ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.06, 20:06
                ja jestem za darmowymi uslugami, za darmowymi towarami również!! Ale tak to
                jest, że nic nie ma za darmo. Pamiętam jeszcze, jaką mnie wypuścila uczelnia -
                zero wiedzy praktycznej, na IV roku nikt nie umial napisać najprostszego pozwu,
                rozwiązać praktycznego kazusu. 5 lat studiów + 4 lata aplikacji= 9 lat nauki.
                Ile chcielibyście zarabiać po 9 latach nauki zawodu? Ja też więcej... Bo jak
                narazie to pierwszy lepszy przedsiębiorca z tych co to ledwie ciągną i wiszą mi
                za 2 faktury jeździ lepszym autem niż ja, więc liczę, że ktoś z wnioskujących o
                darmowe uslugi prawnicze poprze mój postulat darmowych samochodów dla
                wszystkich obywateli...
                Rynek powinien weryfikować prawników, ale to ludzie tworzą rynek - jeżeli dalej
                lazicie do byle jakiego adwokata czy radcy prawnego, bo już ciocia zawsze tam
                chodzila, albo po prostu do pierwszego lepszego z ulicy, to czemu nie
                zweryfikujecie takich prawników?! Czemu nie poszukacie kogoś lepszego, komu
                będzie się chcialo powalczyć o Wasze sprawy?! Czy jak idziecie do dentysty to
                też wchodzicie do pierwszego lepszego gabinetu, jaki mijacie po drodze na
                przystanek?! Zastanówcie się nad tym co piszecie w trzeciej osobie (rynek
                powinien zweryfikować itd.)... I dajcie sobie powiedzieć, że jest sporo osób
                świadczących te uslugi za normalne pieniądze i na przyzwoitym poziomie, ale nie
                da się za darmo, bo to usluga WYSOKO KWALIFIKOWANA. A jak Wam się poziom
                obslugi nie podoba, to zmieńcie pelnomocnika i znajdźcie lepszego. Tak jak
                warsztat samochodowy, czy dentystę. A nie plujcie na wszystkich naprawiaczy aut
                czy dentystów...
                Nie da się napisać apelacji za 9 zl + VAT (cena z ofert biur doradztwa
                prawnego), bo solidna apelacja to 5-8 godzin roboty: czytanie akt, uzasadnienia
                sądu, przygotowanie zarzutów i ich uzasadnienia, zastanowienie się nad
                wnioskami. Czy naprawdę komuś z Was wydaje się, że ktoś zrobi to porządnie za 9
                zl+ VAT?
          • nazgul7 Re: Kłopoty aplikantów Adwokat: PRZECZYTAJ 19.01.06, 13:52
            Jesteś głupią, tępą krową, która w dodatku nie umie się wysłowić. Tak samo
            zresztą, jak większość tych wszystkich "niezadowolonych", tępych tłuków, którzy
            nigdy nie dostaną się na żadną aplikację, bo są po prostu za głupi. Żal mi was
            szczerze ...
          • Gość: Ironia Re: Kłopoty aplikantów Adwokat: PRZECZYTAJ IP: 212.75.100.* 19.01.06, 16:04
            Jakim prawem osoby, które zainwestowały swój czas i ogrom pracy w dostanie się
            na jakąkolwiek aplikację, tyrały przez 3,5 roku odwalając czarną robotę za
            swoich patronów czy to sędziów czy adwokatów lub radców, ślęczały przez 3 mies.
            po aplikacji w opasłych komentarzach, orzecznictwie, pisały 3 dni po 6 godz.
            egzamin końcowy, następnie były przez kilka godzin maglowane wzdłuż i wszerz z
            najbardziej idiotycznych ustaw i pomyślnie przeszły tę drogę, są w tej chwili
            przez ciebie określane mianem "miernot". Co takiego TY osiągnąłeś WIELKI
            CZŁOWIEKU, że śmiesz tak lekceważyć czyjąś pracę? A MOŻE PO PROSTU PISZESZ TAK Z
            ROZŻALENIA, ŻE Z WŁANSEGO LENISTWA NIC CI SIĘ NIE UDAŁO OSIĄGNĄĆ. Wyzwiska nic
            nie pomogą. Ucz się lepiej zamiast siedzieć w necie to może nie będziesz taki
            zgorzkniały.
        • Gość: gosc Re: Kłopoty aplikantów Adwokat: PRZECZYTAJ IP: *.sfc.pl / *.sfc.pl 19.01.06, 13:36
          > Do tego pojawiają się biura "radosnej
          > pomocy prawnej" - nie dalej jak wczoraj przydszedł Klient z prośbą o
          > napisanie
          > KASACJI w pięć godzin - bo tyle zostało do 12 w nocy i upływu 1 miesięcznego
          > terminu. "BIURO PRAWNE" (bez adwokata czy radcy)
          > sporządziło dla niego niemożliwe ZAŻALENIE od prawomocnego wyroku Sądu II
          > Instancji. Zapłacił więcej niż u adwokata. Biura typu "przyjdź do nas Adwokat
          > jest drogi" - biorą za durną poradę więcej niż adwokaci.

          drogi panie mecenasie,
          taki argument to demagogia, bo nie ma problemu, z wyliczeniem setek przykladow
          podobnej fuszerki ze strony "togowców" z każdej grupy zawodowej.

          I inna rzecz mnie zaciekawiła. Podejmowania jakich decyzji uczą na aplikacji
          adw.? Wydaje mi się, że pełnomocnicy mogą jedynie wnioskować, a decyzje
          zapadają raczej w sądach/prokuraturze.
          pozdrawiam
          • Gość: Megan Re: Kłopoty aplikantów Adwokat: PRZECZYTAJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 13:50
            Decyzji korzystnych dla klienta, Gościu. Czasem korzystniej zrezygnowac z części
            nieudokumentowanego roszczenia i wygrać mniej, niż dawać ludzim nadzieję na
            wygranie przegranej sprawy. Decyzji co do przyznaia się do popełnionego
            przestępstwa i dobrowolnego poddania karze, bo wymiar tej kary można negocjować.
            Decyzji do ugody, bo lepsza każda ugoda niż wyrok. Decyzji o składaniu kasacji,
            w sytuacji gdy jest ona oczywiscie bezzasadna. I wielu innych.
          • Gość: Adwokat od 3 lat Re: Kłopoty aplikantów Adwokat: PRZECZYTAJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 17:58
            nie bardzo wiem jak ustosunkować się do "jakich decyzji" bo napisałem o
            odpowiedzialności za swoje działanie. Otóż generalnie chodzi mi o to, że nie
            złożeniem jakiegoś wniosku można doprowadzić do skutku korzystnego dla Klienta,
            może też być dokładnie odwrotnie (bo np. orzecznictwo dawno coś wyjśniło
            niezgodnie pozornie ze zdrową logiką). Decyzji co i jak zrobić w każdej sprawie
            jest mnóstwo. Kwestia przewidywania skutków jest wprost proporcjonalna również
            do wiedzy ogólnej i granicy ryzyka uzgodnionej z Klientem.
            Natomiast co do przykładów negatywnych - w każdym środwisku są i będą. Rzecz w
            tym, że poza czarnymi owcami - to moje wrażenie - średnia była dość wysoka.
            Podam prosty przykład - czasmi mówię ludziom, że nie mają szans i nie przyjmuję
            sprawy. Czy uczyni tak ktoś kto nie odpowiada np możliwością pozbawienia prawa
            wykonania zawodu lub MUSI zarobić?
        • Gość: termin Re: Kłopoty aplikantów Adwokat: PRZECZYTAJ IP: *.zab.zigzag.pl 19.01.06, 14:46
          gwoli wyjaśnienia: na wypadek gdyby Pan Adwokat nie zauważył to żadna z
          procedur nie przewiduje (już nie) 1-miesięcznego terminu na
          wniesienie "kasacji": w kpc-2 miesiące; w kpk-30 dni; a przed sądami
          administracyjnymi też 30 dni. Oczywiście ludzie z biura porad prawnych mogą
          się mylić i być nieprzygotowani, ale to samo (jak widać) można powiedzieć o
          adwokatach, więc nie uogólniajmy
      • Gość: k Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 12:48
        ja jestem juz po egzaminie adwokackim i czekam na wpis na liste adwokatow. Na
        aplikacje dostalam sie w 2002r, kiedy jeszcze obowiazywaly "stare" zasady. I
        tez bez plecow, bo studia konczylam wieczorowo, jestem z nieduzej miejscowosci,
        ok. 300 km od miasta w ktorym aplikowalam. Jestem jedynym prawnikiem w
        rodzinie. Juz wtedy byla oplata za egzemin wstepny, tylko ze nie jak teraz 845
        zl a 1000. Tez nie mialam pracy i polowe tej kwoty musialam pozyczyc. Sama
        znalazlam prace jako aplikant z bardzo niewysokim wynagrodzenie, szczerze
        mowiac przez wiekszosc aplikacji byla to najnizsza krajowa. Tez musialam placic
        skladki, wynajmowac mieszkanie i utrzymac sie. To nie jest tak, ze obecne
        dzialania adwokatow sprawiaja, ze nowe przepisy to fikcja. Uwazam, ze trzeba
        rzeczywiscie zaplacic pewne "frycowe" w postaci nie zawsze oplacalnej i lekkiej
        pracy w czasie aplikacji ale to jest czas nauki zawodu i odpowiedzialnosci,
        zachowania w sadzie i postepowania z klientami. Poza tym jak dotad nigdy nie
        bylo tylu alikantow na jednym roku dlatego nie dziwi mnie ze pojawily sie
        klopoty ze znalezieniem dla nich patronow i miejsc na praktykach sadowych. A
        tych ktorym wydaje sie, ze mozna wyszkolic kazda ilosc adwokatow i ze to znowu
        jakas zmowa tych pazernych adwokatow zycze, aby ze swoja sprawa trafili wlasnie
        do kogos takiego. Albo do biura porad prawnych, prowadzonego przez osoby bez
        aplikacji, bo przeciez nie jest potrzebna i jest zwyklym zamykaniem drogi do
        zawodu dla mlodych ambitnych...
          • Gość: k Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 14:08
            nie twierdze ze tylko, ze tylko adwokaci znaja sie na rzeczy, ze inni na niczym
            sie nie znaja. To nie tak. uwazam, ze osoba po aplikacji, wpisana na liste daje
            jednak odrobine wieksza pewnosc, ze porzadnie zalatwi sprawe, choc oczywiscie
            nie jest to regula. Tylko jedno pytanie, czy Ty gosciu podpisujesz sie pod
            pismami dla klientow wlasnym nazwiskiem, bronisz swojego stanowiska w sadzie i
            ponosisz za ich tresc odpowiedzialnosc materialna?
      • Gość: Megan Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 13:43
        To zdumiewające, że odpowiedzi prawników i adwokatów sa rzeczowe, a odpowiedzi
        osób atakujących sprowadzaja sie do stwierdzeń, że trzeba mieć plecy, adwokaci
        to miernoty, przedstawiane argumenty to debilizm itp. Takie wypowiedzi świadczą
        tylko o poziomie osób wypowiadających się.
        Ad rem - jestem na aplikacji adwokackiej. Wcale mnie nie dziwi to, że adwokaci
        nie chcą przyjmować aplikantów do pracy, natomiast dziwi mnie postawa
        roszczeniowa młodych adeptów zawodu. Przed aplikacją pracowałam w "swojej"
        kancelarii ponad 3 lata (zaczęłam pracę - wolontariat juz na studiach), szef
        mnie poznał, stwierdził, że może zaufać mi na tyle, żeby mnie zatrudnić i
        powierzać sprawy. W tym roku na aplikację dostał się nasz kolega z kancelarii,
        szef będzie jego patronem - ale kolega też pracował u nas 2 lata. Nie ma nic
        dziwnego w tym, że adwokaci nie chca zatrudniać nieznanych im osób, bo przecież
        patronat polega nie tylko na wypłacaniu pensji, ale przede wszystkim na
        odpowiedzialności za aplikanta. Czy Wy zatrudnilibyście kogoś, kogo nie znacie i
        powierzyli mu np. sprawę gospodarczą, gdzie wartość przedmiotu sporu to np.
        500.000 zł? Albo sprawę o zabójstwo czy zorganizowaną grupę przestępczą? Nie
        sądzę. Osoby, które przez jakiś czas przed aplikacją pracowały w kancelariach
        jakoś nie mają problemów ze znalezieniem patronów. O swojej przyszłości trzeba
        mysleć trochę wczesniej, a nie w momencie dostania sie na aplikację z
        założeniem, że "jakoś to będzie". Nikt nie zmusi adwokata do bycia patronem.
        Kwestia praktyk sądowych - u mnie na roku jest 35 osób i juz były problemy ze
        znalezieniem miejsc w wydziałach - oprócz aplikantów adwokackich praktyki muszą
        odbyć także aplikanci sądowi, prokuratorscy i radcowscy. Razem - przypuszczam ze
        ok. 150 osób. Fizycznie nie ma miejsca, żeby aplikanta posadzić przy biurku,
        chociażby po to, żeby dać mu akta do poczytania, nie mówiąc o pisanu uzasadnień
        czy zarządzeń.
        I jeszcze jedna rzecz - wszystkim wydaje się, że ten zawód to Bóg wie jakie
        pieniądze. Być może tak - w takich ośrodkach jak Kraków, Warszawa, Poznań,
        Gdańsk - i tez przypuszczam, że w tych kancelariach, które są znane i maja swoją
        renomę. W innych miastach wcale nie jest tak slodko i różowo.
        Odnośnie kwestii biur porad prawnych - zadzwoniłam tam kiedyś z bajeczką, że
        chcę rozwodu - pan powiedział, że owszem, napiszą pozew, mam tylko przyjść z
        dowodem osobistym. Odpis aktu małżeństwa nie był do nieczego potrzebny. Pozew
        miał kosztować 200 zł. Na marginesie - w Łodzi jedno z takich biur prowadzone
        jest przez państwa K. (nie będę podawać nazwiska), być może znanych Wam z
        publikacji "Wyborczej", którzy prowadzili w Łodzi kilka biur obrotu
        nieruchomościami, oszukiwali ludzi przy zawieraniu umów zamiany czy tez
        sprzedazy mieszkań - i przeciwko którym prowadzonych jest kilka śledztw i
        dochodzeń, z kilkuset pokrzywdzonymi. Nie zawsze tanio znaczy dobrze.
        • Gość: j Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: 212.75.100.* 19.01.06, 14:41
          ja pracowałem w kancelarii 4 lata (od III roku studiów) za śmiesznie małe
          pieniądze - w czasie sesji, wakacji, w czasie Świąt Bożego Narodzenia i w
          Sylwestra - a reszta kolegów rozbijała się w tym czasie na wakacjach i
          stypendiach zagranicznych. Dostałem się na aplikację adwokacką bez pleców (nie
          mam w rodzinie żadnego ADWOKATA) - ponieważ uczyłem się bite 3 miesiące.
          Sytuacja jest taka, że dziś przychodzi człowiek z ulicy, bez jakiegokolwiek
          doświadczenia i dziwi się, że nie ma dla niego patrona.
        • titus_flavius przesadziłaś 19.01.06, 15:50
          Gość portalu: Megan napisał(a):
          Czy Wy zatrudnilibyście kogoś, kogo nie znacie
          > i
          > powierzyli mu np. sprawę gospodarczą, gdzie wartość przedmiotu sporu to np.
          > 500.000 zł? Albo sprawę o zabójstwo czy zorganizowaną grupę przestępczą? Nie
          > sądzę. Osoby, które przez jakiś czas przed aplikacją pracowały w kancelariach

          Chaire,
          ja osobie do której nie am zaufania nie powierzyłbym sprawy o 50 zł, ani o
          kradzież Snickersa.
          CO więcej bałbym się nawet wpuścić ją do kancelarii, bo coś zgubi, ukradnie,
          zniszczy.
          I jak takiego nieznajomego przyjmować na aplikanta? Przyjąć łatwo, uwolnić się
          ciężko.
          T.
        • Gość: Malinka Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.06, 14:51
          Daro, nie poddawaj się! Studia na prawie to droga przez mękę, ale jeśli je
          ukończysz to już połowa sukcesu. Zresztą zanim skończysz studia być może
          wszystko się już wyklaruje i nie będzie takiego zamieszania jak teraz.

          Ja obroniłam się w 2005 roku. Startowałam na aplikację sądową i na radcowską -
          na żadną się nie dostałam. Na radcowską zabrakł mi 1 pkt - i nie psioczę na
          korporacje- widocznie nie byłam zbyt dobrze przygotowana. Jestem córką
          prawnika, ale tatuś adwokat nie pomógł mi w dostaniu się na aplikację - nawet
          gdyby stanowił jakieś plecy to one same nie wystarczą - trzeba mieć WIEDZĘ!!
          Dlatego proponuję wszystkim chcącym zostać prawnikami - bierzcie się za robotę
          i naukę a nie za obrzucanie błotem zawodów, które sami zamierzacie wykonywać.

          Daro, jeśli mogę mieć dla Ciebie radę - od pierwszych lat studiów zdobywaj
          praktykę w zawodzie - kancelarie chętnie przyjmują studentów. Niewiele płacą
          ale się opłaca.

          I jeszcze jedno - zastanówmy się czy milion prawników w Polsce w jakiejś
          nieodległej przyszłości będzie miało z czego żyć?? Czy wzrośnie konkurencyjność
          w zawodach prawniczych i czy nadal "bycie prawnikiem" będzie marzeniem rzeszy
          młodych ludzi??

          Nie sądzę...
          • Gość: Pracuś Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: 212.75.100.* 19.01.06, 16:12
            Zgadzam sie w całej rozciągłości. Wtedy gdy inni smacznie odsypiali codzienne
            popijawki na studiach, ja szłam do pracy w kancelarii za marne grosze po to
            tylko by zdobywać szlify. I wiecie co? Opłacało się! Z kancelarią tą już dawno
            nie współpracuję, ale doświadczenie w niej zdobyte dało mi wiedzę potrzebną do
            zdania egzaminu. Dostałam się za trzecim podejściem i to na dwie aplikacje:
            sądową i adwokacką i to w czołówce przyjętych. I nigdy nie mówiłam, że nie
            dostałam sie, bo egzaminy były ustawione. Po prostu wtedy za mało umiałam. Dla
            złośliwych: nikt z mojej rodziny nie jest prawnikiem, a na aplikację dostałam
            się w zupełnie innym mieście niż moje miasto rodzinne i miasto w którym studiowałam.
            Uczcie się, ale nie pozwólcie sięwykorzystywaćkancelariom za marne grosze. Jeśli
            będziecie się na to godzić, niedługo to wy będzieciemusieli płacić swoim
            pracodawcom wyngrodzenie z tytułu stosunku pracy!
          • Gość: kret Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.06, 16:26
            Malinka to głos rozsądku, tym cenniejszy, że pochodzący od osoby młodej, która
            jednak ma jakieś pojęcie o tym fachu (ojciec prawnik).
            Ja mam 29 lat. Jestem na III roku aplikacji radcowskiej. Żadnego prawnika w
            rodzinie. No i nie za pierwszym razem się dostałem. Ale po porażkach się nie
            załamywałem, tylko doskonaliłem się. Podjałem pracę w kancelarii. Uczyłem się
            ciężko.
            To co czytam na tych forach smuci mnie. Opluwa się radców i adwokatów na
            potęgę, a teraz wiem, że wielu z nich na to nie zasługuje. Te manewry PiSuarów
            nie przyniosą nic dobrego. Jesli większość społeczeństwa nie ma nawet 50 zł na
            prawnika, to o czym mowa? A wiecie jakie są koszty tej pracy?
            Ja to kocham... Na razie. Bo boję się, że mi zbrzydnie cały ten niekończący się
            eksperyment.
            Pozdrawiam rozsądnych, a nie tych, co tylko pluć na innych potrafią.
            • Gość: trol Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 17:23
              Niestety prawda jest taka, że poziom zawodowy części radców, to po prostu dno.
              Na codzień mam kontakt w kilkoma, z czego tylko dwóch zna się na swoim
              zawodzie. Pozostali, to pozoranci udający (ale chyba tylko przed sobą), że mają
              pojęcie o prawie. Jedyny z nich pożytek taki, że jest się z kogo pośmiać. A
              smutne w tej historii jest to, że wolny rynek nie może wyeliminować tych
              miernot z obiegu, bo po prostu radców czy adwokatów jest tak mało. I chyba
              właśnie w tych aplikacjach o to chodzi, żeby rodzinki zapewniły niektórym
              cieniasom dożywotnie ciepłe posadki.
      • paul_78 Re: Kłopoty aplikantów adwokackich 19.01.06, 15:42
        Jak widać miernotom się nie dogodzi. Najpierw miernoty narzekały, jakie to
        korporacje złe, zamknięte itp. Potem miernoty pod niebiosa wynosiły inne
        miernoty pokroju Gosiewskiego czy Kłaczyńskiego. Miernoty doczekały się otwarcia
        korporacji. I co? Miernoty nadal skomlą.
      • makabi Re: Kłopoty aplikantów adwokackich 19.01.06, 16:47
        Bo tak już jest. Prawo swoje a życie swoje. Ten kto myłał, że wystarczy
        uchwalić pozytywna ustawę i przeprowadzić egzaminy po nowemu od razy zrobi
        rewolucję na rynku adwokackim się mylił.
        Niech mi któś znajdzie takiego, który dobrowolnie zrzekniesie monopolu włądzy.
        Na siłę nie możńa nikogo zmusić do przyjęcia praktykantów. przecież zawodsowym
        prawnikom chodzi o to by nadal byli upryzwilejowana kastą w społęczęństwie i
        aby jakis motłoch z pospolitego ruszenia im nie zabrał zaliczek na bogate wille
        i mercedesy.
        • Gość: konik Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.zab.nat.hnet.pl 19.01.06, 17:14
          eeee tam, skąd ten pesymizm...
          Będzie dobrze. Ustawa otwierająca zawody prawnicze przeszła przez parlament
          mimo tego, że ostro przeciwko niej pyskowały korporacje. Korporacje były dosyć
          mocno osadzone w sejmie i senacie, miały jak najbardziej swojego ministra
          sprawiedliwości i wpływy w kancelarii prezydenta. A jak jest teraz? Czy ktoś
          się za korporacjami ujmie? Na pewno nie media, nie prezydent, nie minister,
          parlament też nie...
          Jeżeli korporacje nic z tym nie zrobią to ktoś to zrobi za nich, tak jak było
          ostatnio. A im pozostanie tylko lamentowanie...
      • Gość: nolo Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 17:16
        Ludzie załóżmy własną otwartą korporację doradców prawnych ,tylko taką w której
        otwartość była by programowa (statutowy zakaz ograniczania liczby członków),
        członkowstwo w której opierało by się na zdanych egzaminach. To jest jedyna
        droga, bo inaczej nie przebijemy się przez to bagno. Zresztą po co się
        przebijać gdy można je po prostu ominąć.
      • dluga-maceracja Re: Kłopoty aplikantów adwokackich 20.01.06, 09:31

        Dla tych, ktorzy z zacietrzewienia i osiagnietej juz pozycji bronia tej kasty
        podam pewien (malo) zabawny przyklad- pewna moja znajoma-radczyni -opowiadala,
        ze kilka miesiecy temu trafila na takiego przeciwnika procesowego -ADWOKATA
        starej daty, ktory UWAGA!!!!- negowal istnienie w prawie cywilnym instytucji
        przedawnienia!!!!!!!!!!!! Nie negowal zarzutu przedawnienia w tej konkretnej
        sprawie , ale negowal istnienie tej instytucji w ogole!!! Czy jeszcze ktos ma
        ochote opowiadac o poziomie merytorycznym "togowcow"???? gdyby ktos nie znal
        toku studiow prawniczych- czesc ogolna prawa cywilnego przerabia sie na 2 roku,
        na 3 semestrze....

        Adwokatura jest instytucja piekna, ale skostniala. Mozna to porownac do grupy
        osobniczej, gdzie nie ma doplywu swiezej krwi-w takiej sytuacji nastepuja
        niebezpieczne mutacje (genetyczne), ktore prowadza do uposledzenia calego
        gatunku po pewnym czasie. Wszystko nie moze sie rozgrywac w gronie rodzin i
        klanow! Synus po tatusiu, corusia po babci itd. A ci co zarzekaja sie, ze bez
        koneksji- prosze panstwa- juz poczuliscie ten tzw "etos zawodu" i zal wam, ze
        inni moga miec latwiej niz wy? Czy naprawde uwazacie za normalna sytuacje gdy
        zapieprzacie kilka lat za darmo, by pozniej pan adwokat przyjal was z wielka
        laska na aplikacje za kilkaset zlotych??? Czy w tym kraju nic nie moze byc
        normalnie tylko wszedzie musi byc wyzysk i system niewolniczy? dziwnie to
        wyglada. Od sredniowiecza NIC sie nei zmienilo. W tym kraju nic....Az sie lezka
        kreci gdy sie patrzy na tzw cywilizowane kraje.


        Jesli panowie z palestry maja sie za wszechmogacych, ktorzy beda decydowac o
        losie innych, to moga za jakis czas sie niemile rozczarowac. Nie moze byc tak,
        zeby jeden z drugim panowie mecenasi decydowali o tym czy Jasiu zostanie
        adwokatem (czyli ich konkurentem) czy nim nie zostanie. I niewazne czy dzieje
        sie to poprzez limit przyjec (jak kiedys) czy poprzez takie gierki jakie
        obecnie sa rozgrywane (blokowanie patronatow itd). Zaczely sie zmiany, ale
        potrzebne sa kolejne. Trzeba zrobic kolejny krok naprzod w tej kwestii.
        Aplikacja adwokacka nie moze oznaczac tego co rozumieja przez to panowie
        mecenasi-upraszania sie o ich laske. Skoro dazy sie do "upanstwowienia"
        egzaminow, to moze wprowadzic takze wiecej "upanstwowienia" w zakresia samej
        aplikacji? Niech sobie panowie mecenasi dusza sie w swoim sosiku, zadowoleni z
        siebie, a mlodzi adepci niech uzyskaja mozliwosc "stania" sie adwokatem bez
        koniecznosci zaliczenia watpliwej przyjemnosci pt patronat. Skoro aplikacja
        jest odplatna-to wprowadzmy system szkolen-taki jaki jest, ale nieco bardziej
        rozbudowany i nie zmuszajmy nikogo by bral aplikanta (czego zrobic i tak nie
        mozna) ani by szukal szalenczo patrona. Na koniec i tak jest egz adwokacki,
        wiec jesli ktos nie bedzie reprezentowal odpowiedniego poziomu-nie zda. Tylko
        czy bedzie na tyle szlachetnosci i sprawiedliwosci by obiektywnie przeprowadzic
        taki egz koncowy i nie ulewac na nim tych , ktorzy "unikneli" patronatu????
        chcialbym wierzyc, ze tak....

        Moze za 1000lat do swiadomosci ogolnej trafi, ze ZAWOD adwokata jest piekny i z
        tradycjami, jest zawodem zaufania publicznego, ale jest tylko zawodem a nie
        zaszczytem, ktorego dostepuja ci, ktorzy sa tego "godni"- w blizej nieokreslony
        sposob. Niech rynek weryfikuje, dokonuje gradacji na lepszych (lepiej
        zarabiajacych) i bylejakich (biedujacych). tylko jak to zrobic...Glowa w mur....
        a
        • Gość: konik Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.zab.nat.hnet.pl 20.01.06, 13:06
          do tego co napisałeś ja bym dodał tylko jedno: otóż w słynnym orzeczeniu w
          sprawie aplikacji prawniczych Trybunał Konstytucyjny dał wykładnię art 17
          Konstytucji. I co stwierdził?
          Otóż stwierdził jednoznacznie, że korporacja adwokacka sprawuje pieczę nad
          właściwym WYKONYWANIEM zawodu.Nie sprawuje pieczy i nie ma kompetencji w sferze
          DOSTĘPU do zawodu. Dostęp do zawodu jest objęty konstytucyjną zasadą wolności
          zatrudnienia.
          Tymczasem pewien wielki adwokat pisze w "Palestrze" na temat dostępu do zawodu,
          postuluje tam jakieś "szczegółowe postępowania dowodowe" itp. Czysta uzurpacja
          wynikająca z niewiedzy i niechęci do dokształcania się. Bardzo długo trwało
          jeszcze będzie zaakceptiowanie przez adwokatów tego faktu. To po prostu nie
          może już być zamknięty klan, gdzie tata przyjmuje, kolega taty egzaminuje, itp.
          Po prostu to ma być normalny zawód.
          A taki przykład jak u Ciebie na początku? Dodam coś od siebie. Otóż w mojej
          obecności do bardzo markowego adwokata zgłosiła się pani, która chciała aby
          poprowadził on dla niej sprawę o stwierdzenie nabycia spadku. Pani przyniosła
          dwa dokumenty - testament notarialny i postanowienie sądu o ubezwłasnowolnieniu
          spadkodawczyni, z datą wcześniejszą. Adwokat przyjął sprawę i zapewnił o pewnym
          sukcesie. Po wyjściu pani powiedziałem że coś chyba tu jest nie tak - osoba
          ubezwłasnowolniona nie może sporządzić testamentu. Adwokat na to - no ale jest
          akt notarialny! A ja na to - ale akt notarialny to tylko forma, testament jest
          nieważny. I tak dalej - musiałem adwokatowi pokazać odpowiedni artykuł w
          kodeksie cywilnym, wtedy zaczął gorączkowo kombinować jak tu się z afery
          wywinąć.

          Czasem myślę że należałoby stworzyć Wielką Księgę Profesjonalizmu Adwokatów
          Polskich. Może upadłby lansowany przez nich mit o ich wielkim profesjonaliźmie
          • Gość: legalis Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.orange.pl 20.01.06, 15:32
            Wydaje mi się, że obrażanie niezadowolonych jak i wychwalanie pod niebiosa adwokatów, radców i aplikantów nie ma sensu. Podobnie jak cześć poprzedników jestem adwokatem. Skończyłem dwie aplikacje- sądową i adwokacką i poznałem obie korporacje od środka. Obie dotknięte są różnymi wadami, choćby niechęcią przed jakimikolwiek zmianami. Twierdzenie jednak, że adwokaci to debile, łase na pieniądze ciemniaki jest mocno niesprawiedliwe dla środowiska i świadczy o absolutnej ignorancji. Wśród adwokatów i sędziów zdarzają się oczywiście słabi reprezentanci tych zawodów ale średnia jest całkiem przyzwoita. Zmiany na lepsze wymusza rosnąca konkurencja, większe wymagania rynku i postępująca specjalizacja. Jest dzisiaj wręcz standardem, że karnista nie będzie brał rozwodów a adwokat obsługujący korporacje porywał się na sprawy o alimenty. Nie jestem fanem nowelizacji prawa o adwokaturze ale jestem zdania, że głównym powodem jej uchwalenia był tępy upór środowiska przed zmianami. Ów starach przed nowym spowodował, że usztywnieni rewolucjoniści przeforsowali możliwość przystąpienia do egzaminu adwokackiego osoby, która wylegitymuje się pięcioletnim doświadczeniem w pracy przy tworzeniu i stosowania prawa. Jako osoba, która przepracowała osiem lat w cudzej kancelarii, przeszła drogę dwóch aplikacji mam prawo twierdzić, że droga do wspaniałego zawodu adwokata winna wieść wyłącznie przez aplikację. I nie dlatego, że uczy ona odpowiedzialności za klienta, honorowych postaw, ludzkich odruchów ale dlatego, że powala na udział w rozprawie, na bycie częścią procesu sądowego na rozwój, którego nie zapewni wyłącznie praca za biurkiem. Ale skoro drogą do zawodu ma być aplikacja, to absolutnym skandalem są informacje, że aplikanci nie mogą znaleźć patronów. Szanowni koledzy (mam nadzieję, że chociaż jeden to przeczyta) dajecie kolejny wyraźny sygnał bliźnim, że PIS zrobił dobrze i powinien nam był dokopać jeszcze mocniej. Pomstujecie na możliwość dochodzenia do zawodu z pominięciem aplikacji a nie chcecie przyjąć zdolnych , pełnych nadziej i zapału młodych aplikantów. Kto przeprowadził ten egzamin? Minister Ziobro? Czyja to wina, że jest tak wielu aplikantów. Aplikantów, czy może układających wyjątkowo proste pytania? Przecież to my sami przeprowadziliśmy rekrutację a teraz mówimy młodym, że nie dopuścimy ich do ślubowania, że bez patrona nic nie mogą. Od czego są Okręgowe Rady Adwokackie? Co robi NRA. Panie i Panowie, naszym zadaniem jest znaleźć patronów a nie straszenie aplikantów, że nie dopuścimy ich do korporacji. Oni są jej pełnoprawnymi członkami. Za kilka lat będą adwokatami. Naszym zadaniem jest tak ich przygotować do trudnego egzaminu adwokackiego, żeby płacąc za aplikację mieli przewagę nad kolegami, którym nie chciało się zdawać egzaminów i przechodzić aplikacyjnych szlifów. Musimy udowodnić swoją postawą, że aplikacja jest powszechnie dostępna, dostają się na nią najlepsi i że stanowić powinna jedyną drogę do zawodu. Poprzez swoją grubiańską postawę, niechęć wobec aplikantów, podnoszenie opłat związanych z wpisem na listę adwokatów, aroganckie wypowiedzi dajemy argumenty tym wszystkim, którzy są adwokaturze przeciwni. Adwokaturze, która szczyci się wspaniałą historią i swymi wielkimi synami, a którą to dzisiaj byle łapserdaki obijają z każdej ze stron.
            • titus_flavius aplikanci będą płacic za naukę patronom 20.01.06, 18:12
              Chaire,
              Twój post to jakieś nieporozumienie. Co to znaczy, ze wszyscy mają się
              poświęcać i brać zbędnych im aplikantów? A może jeszcze im płacić?
              Czy Ty wziąłeś już sobie trzech? A może przyjęcie aplikanta ma być nową karą
              dyscyplinarną?
              Jak ktoś potrzebuje bardzo aplikanta, to go sobie weźmie.
              Ale czy w ogóle aplikaci sa potrzebni adwokatom? Urzędówek prawie już nie ma,
              kolizje sa sporadyczne. Do prac biurowych lepiej wziąć kogoś bez aplikacji to
              się nie zbiesi po kilku latach.A bierze się za takiego aplikanta
              odpowiedzialność i udostępnia się mu tajemnice zawodowe. Po co?
              Zresztą, ilu jest takich adwokatów, którzy potrzebują rzeczywiście pomocy
              biurowej, może 1/10?
              Zapotrzebowanie jest na aplikantów, ale tylko na 1/3 tego co zdało egzamin.
              Reszta nie znajdzie patrona, albo będzie płacic za naukę.
              Dodam, ze ten egzamin na aplikację jest bezwartościowy, skoro wszyscy go zdają.
              To wszystko było jasne przed zmianą ustawy. Mimo to ją zachwalały jej obecne
              ofiary.
              T.



              Gość portalu: legalis napisał(a):

              > Wydaje mi się, że obrażanie niezadowolonych jak i wychwalanie pod niebiosa
              adwo
              > katów, radców i aplikantów nie ma sensu. Podobnie jak cześć poprzedników
              jestem
              > adwokatem. Skończyłem dwie aplikacje- sądową i adwokacką i poznałem obie
              korpo
              > racje od środka. Obie dotknięte są różnymi wadami, choćby niechęcią przed
              jakim
              > ikolwiek zmianami. Twierdzenie jednak, że adwokaci to debile, łase na
              pieniądze
              > ciemniaki jest mocno niesprawiedliwe dla środowiska i świadczy o absolutnej
              ig
              > norancji. Wśród adwokatów i sędziów zdarzają się oczywiście słabi
              reprezentanci
              > tych zawodów ale średnia jest całkiem przyzwoita. Zmiany na lepsze wymusza
              ros
              > nąca konkurencja, większe wymagania rynku i postępująca specjalizacja. Jest
              dzi
              > siaj wręcz standardem, że karnista nie będzie brał rozwodów a adwokat
              obsługują
              > cy korporacje porywał się na sprawy o alimenty. Nie jestem fanem nowelizacji
              pr
              > awa o adwokaturze ale jestem zdania, że głównym powodem jej uchwalenia był
              tępy
              > upór środowiska przed zmianami. Ów starach przed nowym spowodował, że
              usztywn
              > ieni rewolucjoniści przeforsowali możliwość przystąpienia do egzaminu
              adwokacki
              > ego osoby, która wylegitymuje się pięcioletnim doświadczeniem w pracy przy
              twor
              > zeniu i stosowania prawa. Jako osoba, która przepracowała osiem lat w cudzej
              ka
              > ncelarii, przeszła drogę dwóch aplikacji mam prawo twierdzić, że droga do
              wspan
              > iałego zawodu adwokata winna wieść wyłącznie przez aplikację. I nie dlatego,
              że
              > uczy ona odpowiedzialności za klienta, honorowych postaw, ludzkich odruchów
              al
              > e dlatego, że powala na udział w rozprawie, na bycie częścią procesu
              sądowego
              > na rozwój, którego nie zapewni wyłącznie praca za biurkiem. Ale skoro drogą
              d
              > o zawodu ma być aplikacja, to absolutnym skandalem są informacje, że
              aplikanci
              > nie mogą znaleźć patronów. Szanowni koledzy (mam nadzieję, że chociaż jeden
              to
              > przeczyta) dajecie kolejny wyraźny sygnał bliźnim, że PIS zrobił dobrze i
              powin
              > ien nam był dokopać jeszcze mocniej. Pomstujecie na możliwość dochodzenia do
              za
              > wodu z pominięciem aplikacji a nie chcecie przyjąć zdolnych , pełnych nadziej
              i
              > zapału młodych aplikantów. Kto przeprowadził ten egzamin? Minister Ziobro?
              Czy
              > ja to wina, że jest tak wielu aplikantów. Aplikantów, czy może układających
              wyj
              > ątkowo proste pytania? Przecież to my sami przeprowadziliśmy rekrutację a
              teraz
              > mówimy młodym, że nie dopuścimy ich do ślubowania, że bez patrona nic nie
              mogą
              > . Od czego są Okręgowe Rady Adwokackie? Co robi NRA. Panie i Panowie, naszym
              za
              > daniem jest znaleźć patronów a nie straszenie aplikantów, że nie dopuścimy
              ich
              > do korporacji. Oni są jej pełnoprawnymi członkami. Za kilka lat będą
              adwokatami
              > . Naszym zadaniem jest tak ich przygotować do trudnego egzaminu adwokackiego,
              ż
              > eby płacąc za aplikację mieli przewagę nad kolegami, którym nie chciało się
              zda
              > wać egzaminów i przechodzić aplikacyjnych szlifów. Musimy udowodnić swoją
              posta
              > wą, że aplikacja jest powszechnie dostępna, dostają się na nią najlepsi i że
              st
              > anowić powinna jedyną drogę do zawodu. Poprzez swoją grubiańską postawę,
              niechę
              > ć wobec aplikantów, podnoszenie opłat związanych z wpisem na listę adwokatów,
              a
              > roganckie wypowiedzi dajemy argumenty tym wszystkim, którzy są adwokaturze
              prze
              > ciwni. Adwokaturze, która szczyci się wspaniałą historią i swymi wielkimi
              synam
              > i, a którą to dzisiaj byle łapserdaki obijają z każdej ze stron.
              • p.s.j Re: aplikanci będą płacic za naukę patronom 23.01.06, 12:57
                Matko bosko, adwokat - partner w naszej kancy daje urzędówki 4-6 aplikantom -
                "wolnym strzelcom" a i tak czasami trzeba na gwałt kogoś doszukiwać, bo
                terminów jest czysta pindziesiąt, a aplikanci (pracujący u swoich patronów w
                kancelariach dodatkowo) nie mają wolnych terminarzy. Urzedówek jest duuuużo.
                Baaardzo duuużo.

                (oczywiście nie zmienia to faktu, ze patronów - patronów, a nie mecenasów
                szukających substytutów - nie rozmnożysz...)
      • Gość: chichi Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.06, 15:07
        Należy cierliwie i ustawicznie zwalczać wszelkie przejawy braku
        profesjonalizmu /poprzez chociażby publiczne nagłaśnianie i napiętnowanie/ prób
        oszustwa, i ewidentnych działń bądź zaniechań przestępczych /sic!/ prawniczych
        korporacji panie i panowie dziennikarze i parlamentarzyści. Następnie sądzić i
        karać oraz orzekać zakaz dżywotniego wykonywania zawodu prawnika przez
        prawników-przestępców. To z czasem przyczyni się do poprawy standardów
        wykonywania zawodów prawniczych.
      • Gość: ~tins Re: Kłopoty aplikantów adwokackich IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.06, 08:50
        Radują mnie te argumenty typu: nikogo nie można zmusić do bycia patronem,
        srututu. Ciekawe, jak obrońcy swobody adwokatów czuliby się mieszkając w kraju,
        w tórym np. prowadzenie choroby serca przez kardiologa kosztowałaby przykładowo
        5000 miesięcznie, bo jest tylko 6000 kardiologów w kraju? Pie... ą o wolności
        patronów, swobodzie wyboru itd. a chodzi o kasę, kase i jeszcze raz kasę...
      • Gość: chichi SĄDZIĆ I KARAĆ PRAWNIKÓW!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.06, 13:55
        Ja podtrzymuję: nagłaśniać medialnie przekręty prawników!!! WSZYSTKICH!!!
        NASTĘPNIE SĄDZIĆ I KARAĆ jak zwykłych przestępców /a gdzie się da to orzekać
        przewysokie grzywny oraz dożywotni zakaz wykonywania zawodu prawnika/. Poza tym
        doprecyzować w parlamencie uregulowania prawne tak aby normalny obywatel mógł
        np. oskarżyć i uzyskać wyrok skazujący oraz wysokie odszkodowanie od
        adwokata/radcy jeśli wykaże, że ten nie wykonał WSZYSTKIEG w dobrze pojętym
        interesie klienta. Dla skarbu państwa też by coś skapło, bo prawnicy do
        biedaczków nie należą:-)
      • Gość: chichi Re: Sądzić i karać prawników IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.06, 16:14
        PSJ ma troszkę racji... JAK??? Ano rejestrować wszystkie rozmowy adwokata/radcy
        z klientem /nowelizacje właśc.ustaw wprowadziłyby uregulowania prawne w tym
        zakresie/ ponieważ prawnicy nagminnie okłamują klientów. A co się da to
        ałatwiać na piśmie. Poza tym należy sądzić i karać sędziów, którzy swoim
        działaniem bądź zaniech. przyczynili się do szkody klienta sądu. Poprzez
        np.obowiązkową rejestrację całości wszystkich rozpraw daneg postępowania i
        standardowego ich wręczania stronom postępowania oraz załączaniu do akt.
        Dlaczego? Bo sędziowie w większości to najzwyklejsze nieuki, lenie i
        kombinatorzy nie mający szacunku do stanu faktycznego i dowodów. Rozprawy
        prowadzą autorytarnie i z pozycji silniejszego. Dopuszczają się manipulacji,
        np. "później do tego wrócimy..." itd. DYKTUJĄ /jakim prawem?!/ do protokółu co
        chcą, nie to co mówi świadek czy podsądny. Zadają pyt., a następnie dyktują do
        protokółu bez uprzedniego stwierdzenia: "Na pyt. sądu >blablabla< swiadek
        odpowiada >plepleple<", a potem wykorzystują tę nanipulację np. w uzasadnieniu
        de facto stronniczego orzeczenia... Przydałaby się jeszcze jawność w zakresie
        oświadczeń msjątkowych prawników. To m.in. powinny być standardy prawniczej
        SłUŻBY publicznej. Te prawnicze kanalie kształcą się za pieniądze podatników,
        następnie ich oszukują, oradają itd. już w służbie publicznej i domagają się
        szacunku dla swej profesji. Proszę zauważyć, że mimo oświeceniowej rewolucji w
        sposobie myślenia i działania władz publicznych jedynie sądownictwo i kościół
        zachowują śreniowieczną mentalność i rytuały, autorytaryzm oraz brak dialogu
        społecznego. To należy zmieniać.
        • Gość: prawniczka Re: Sądzić i karać prawników IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.06, 09:55
          "Przydałaby się jeszcze jawność w zakresie oświadczeń msjątkowych prawników."

          Jasne, a także policjantów, złodziei, stolarzy, szklarzy, pielęgniarek i
          lekarzy!!

          "Te prawnicze kanalie kształcą się za pieniądze podatników, następnie ich
          oszukują, oradają itd. już w służbie publicznej i domagają się szacunku dla
          swej profesji"

          Ja się kształciłam za swoje, ciężko harowałam żeby zarobić na studia i do dziś
          je spłacam.

          Moja rada dla chichi: PUKNIJ SIĘ W GŁOWĘ !!!
        • p.s.j Re: Sądzić i karać prawników 31.01.06, 11:19
          > oświadczeń msjątkowych prawników. To m.in. powinny być standardy prawniczej
          > SłUŻBY publicznej.

          A dlaczego hnadlowiec nie miałby składać oświadczeń majątkowych? Taki sam zawód
          publiczny, jak adwokat czy radca prawny... Zawód zaufania publicznego to jest,
          owszem, ale nie jest to SŁUŻBA publiczna... wystaw sobie, że wolne zawody
          prawnicze nie dostają pensji od państwa, państwowych emerytur, nie są zwolnione
          z ZUSu itp...

          > Te prawnicze kanalie kształcą się za pieniądze podatników,

          Uff, dobrze, że część swoich studiów prawniczych odbyłem wieczorowo.
          Przynajmniej mogę stwierdzić, że nie kształciłem się za pieniądze podatników...

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka