Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Nauczycielki dorabiają w supermarketach

    27.01.06, 21:57
    Od kilkunastu lat postępuje w Polsce stopniowa pauperyzacja grupy społecznej
    zwanej dawniej "inteligencją". Dzieje się to poprzez skandalicznie niskie
    zarobki, zwłaczsza w dziedzinie edukacji i służby zdrowia. Kiedy władza się
    wreszcie opamięta i zacznie cenić pracę, wiedzę, a nie kapitał?!
    Obserwuj wątek
      • borusse1 Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 27.01.06, 22:03
        Wszystko OK, to rzeczywiscie skandal. Ale same zwiazki zawodowe nauczycieli
        wywalczyly sobie "przywilej" 18-godzinnego tygodnia pracy. Jezeli za tyle pracy
        dostaje sie 1000 zl., to chyba nie jest az tak zle. Prosze zwrocic uwage, ze
        lekarz na etacie szpitalnym plus dyzury w pogotowiu rat. (to spokojnie 70
        godzin tygodniowo) zarabia 1500 netto. Czy to nie jest wiekszy skandal??
        • annadomanska Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 27.01.06, 22:16
          Jasne, masz rację,że to skandal. Tylko, że wszyscy uparli się liczyć pracę
          nauczyciela tylko jako tę w klasie. To faktycznie 18 do 26 godzin - w
          zależności od stanowiska i placówki.Ale to nie koniec pracy nauczycieli - mają
          jeszcze sterty "arcymądrych" papierów do wyprodukowania, zeszyty, zebrania,
          różnej maści szkolenia. Niech więc dobrzy lekarze zarabiają dużo, niech dobrzy
          nauczyciele nie muszą chałturzyć w kasach. O tym powinno się dyskutować głośno
          a nie o owych nieszczęsnych 18 godzinach pracy.
          • baby1 Można by to skomentować krótko: Mamy najlepiej 28.01.06, 08:59
            wykształcone kasjerki na świecie. Szkoda że nie jest to aż takie śmieszne.
            • apiw Normy pracy ja w zachodniej Europie i tak płaca 28.01.06, 09:38
              .
            • adamo64 Re: Można by to skomentować krótko: Mamy najlepie 28.01.06, 12:00
              Z tym najlepszym wyksztalceniem to ja bym nie przesadzal. Wiemy, a wlasciwie CI
              co sa w temacie, ze nauczyciele w tym kraju w wiekszosci sa niedoksztalceni,
              studia nauczycielskie stoja na bardzdo kiepskim poziomie. Zenujace by
              stwierdzenie nauczyceilkimatematyki szkoly sredniej oglaszajacej sie w prasie -
              przyszedl do niej syn mojego kolegi na korki, jak sie dowiedziala ze studiuje
              na AGH to w oczy mu powiedziala ze sobie nie poradzi haha, zrobilem mu zadania
              mimo iz jestem zwyklym glupim (jak tu sie czesto czyta) gornikiem
              • san_cai Re: Można by to skomentować krótko: Adaś Miałczyńs 28.01.06, 13:03
                Nie, no to nie do wiary. Nie, to być nie może. Osiem lat podstawówki, cztery liceum, potem pięć bite studiów, dyplom z
                wyróżnieniem, dwadzieścia lat praktyki, i oto mi płacą, jak by ktoś dał mi w mordę, ja pi------le k----a! Bracia poloniści,
                siostry polonistki, 130 było nas na pierwszym roku, myśleliśmy, że Boga za nogi złapaliśmy, że oto nas przyjęto do szkoły poetów.
                SZKOŁA POETÓW, dżizus, k---a, ja p------e! Przez pięć lat, stron tysiące, młodość w bibliotekach, potem bida, bida i
                rozczarowanie! A potem beznadzieja i starość Pariasa, wszech porażająca nas wszystkich pogarda, władzy od dyktatury, aż po
                demokrację, która nas kałamarzy, ma za mniej niż zero."

                Adaś Miałczyński


                ********************************************************
                Cytat pochodzi z filmu "Dzień świra" Jana Koterskiego. Tekst jest własnością jego twórcy. Zamieszczony został w celach
                edukacyjnych i dyskusyjnych.
                • zibiwrocek Co najpierw - płaca czy praca 28.01.06, 16:07
                  Nasze szkoły uczą w większości słabo.
                  To nauczyciele (ZNP) wespół z poprzednią minister edukacji zablokowali
                  zewnętrzną ocenę szkół, opóżniając jak się dało nową maturę, blokując informacje
                  o wynikach sprawdzianów konpetencji po podstawówkach i gimnazjach (jest jakieś
                  rozporządzenie Łybackiej pozwalające dyr. szkoły nie ujawniać wyników).
                  Pozbawia to rodziców wpływu (nogami) na wyniki ich dzieci.
                  Wiele osób zarabia mało i to niezależnie od wykształcenia. Zdaża sie, że i osoby
                  z cenzusem naukowym doktora zarabiają grosze mimo, że pracują w zawodzie. A te
                  dorabiające w supermarkecie nauczycielki, widzą ile zarabiają osoby tam
                  zatrudnione i nie mające możliwości "dorobienia" po 8 h harówy.
            • tomkris1 Re: Można by to skomentować krótko: Mamy najlepie 28.01.06, 21:07
              Żadna praca nie hańbi. Nie obrażajcie pracowników marketów, czy to kasjerki czy
              obsługa. Ich dzieci też chodzą do szkoły.
              Gratulować hartu ducha i energii tym nauczycielkom, że decydują się na tę też
              stresującą i odpowiedzialna pracę w kasie marketu.
              • mis22 Żadna praca nie hańbi! 28.01.06, 22:59
                tomkris1 napisał:
                > Żadna praca nie hańbi.

                Pierwszy sensowny komentarz. W Polsce jest ciagle post-feudalna mentalnosc, ze
                ludziom naleza sie pieniadze za tytuly, wyksztalcenie itd. Tymczasem pieniadze
                nam placa inni ludzie zaleznie jak im jest potrzebna nasza praca. 40 lat
                socjalizmu dodalo przekonanie, ze kazdemu sie nalezy. Tylko kto ma na to dac
                pieniadze? Mimo, ze w Polsce jest 95% katolikow Pan Bog nie chce zeslac manny z
                nieba!

                Kiedys bedac pracownikiem naukowym ze stopniem doktora udzielalem korepetycji
                oglaszajac sie w Zyciu Warszawy. Moja pensja wystrczala aby zaplacic za
                mieskanie swiatlo i gaz. Znajomi wyrazali mi wspolczucie, ze tak kiepsko mi
                placa w Instytucie. Ale szczerze mowiac ta praca w Instytucie byla nikomu nie
                potrzebna. Skarb panstwa placil pensje w Instytucie (i ciagle placi), bo w
                Polsce jest kult tytulow.

                Korepetycje, ktore dawaly mi niemal trzy razy wiecej pieniedzy niz pensja byly
                potrzebne uczniom, ktorzy dzieki temu dostawali sie na studia lub zdawali
                poprawki.

                Teraz pracujac w Stanach wykonuje prace wykorzystujac kwalifikacje z Instytutu
                plus to co sie nauczylem pracujac w Stanach. Nikt nie patrzy na to jakie mam
                tytuly. Wazne jest na ile moja praca przyczynia sie do lepszej jakosci
                produktow, ktore moja firma sprzedaje na rynku. A nauczyciele w Stanach
                zarabiaja na poziomie tutejszej sredniej pensji krajowej i tez narzekaja na
                zarobki, bo inzynier czy lekarz zarabia dwa czy trzy razy wiecej. Ale
                nauczyciele pracuja tylko 180 dni w roku i wracaja do domu o 3 popoludniu.
                Czyli tez zawod jest bardzo wygodny dla matek opiekujacych sie dziecmi.
                • plorg Re: Żadna praca nie hańbi! 28.01.06, 23:55
                  > Pierwszy sensowny komentarz. W Polsce jest ciagle post-feudalna mentalnosc,
                  ze
                  > ludziom naleza sie pieniadze za tytuly, wyksztalcenie itd. Tymczasem
                  pieniadze
                  > nam placa inni ludzie zaleznie jak im jest potrzebna nasza praca. 40 lat
                  > socjalizmu dodalo przekonanie, ze kazdemu sie nalezy. Tylko kto ma na to dac
                  > pieniadze? Mimo, ze w Polsce jest 95% katolikow Pan Bog nie chce zeslac manny
                  z
                  >
                  > nieba!
                  ________________________________
                  Ja bym raczej widzial to inaczej. Nie o chodzi pieniadze za tytuly, tylko o
                  priorytety panstwa. Jak sam pan pisze wykorzystuje pan kwalifikacje z instytutu
                  w Stanach, tzn ze praca, ktora pan wykonywal w Polsce byla nikomu nie
                  potrzebna, a w Stanach jest ktos komu warto za nia zaplacic. Ubolewanie nad
                  kiepskimi zarobkami nauczycieli, to ubolewanie nad panstwem, ktoremu nie zalezy
                  na rozwoju nauki. Dlatego w Polsce nigdy nie bedzie lepiej, a wszelkie
                  wartosciowe jednostki tego spoleczenstwa wyjada do kraju gdzie ceni sie ich
                  umiejetnosci i wyksztalcenie. Prosze wiec nie pisac, ze jest to tylko kwestia
                  podazy i popytu. Polska to kraj chory i daleko jej do normalnosci.
                • Gość: sato Re: Żadna praca nie hańbi! IP: 87.207.147.* 30.01.06, 14:26
                  no to ja tez chce zarabiac srednia krajowa
          • Gość: nauczycielka Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 16:24
            Ciekawe, dlaczego wszyscy tak podkreślają te niby 18 godzin, a jakoś nie
            zauważyłam, żeby rwali się do pracy w szkole. Panie i panowie po studiach
            pedagogicznych potrafią przyjść i pracować przez tydzień , dwa a potem
            uciekają. Ta praca wymaga szczególnych predyspozycji psychicznych, a nie tylko
            wiedzy nabytej w szkole-trzeba znać i rozumieć dzieci i młodzież, ciągle się
            rozwijać, ciężko pracować po godzinach w domu, wtedy kiedy inni wypoczywają po
            swojej pracy. A przede wszystkim trzeba to bardzo lubić, bo pensja nie ma tu
            większego znaczenia. Szlag mnie trafia, kiedy słyszę jak to mamy dobrze , bo i
            wakacje i ferie i TYLKO 18 godzin. Przyjdźcie więc i pracujcie, a zobaczymy ile
            zniesieci i czy jesteście tymi PRAWDZIWYMI nauczycielami.
          • Gość: nauczycielka Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 19:09
            Tak, rzeczywiście jestem nauczycielem, zarabiam jakieś 1200 zł-całe mnóstwo
            ponieważ w salach lekcyjnych policzone mam 25 godzin. Jeżeli ktokolwiek to
            przeczyta zapyta pewnie- czy to mało za taką ilość godziń?
            Otóż rzeczywistość jest nieco inna. Uczę w szkole licealnej wf (taki przyjemny
            przedmiocik...), sobota-zawody(często i gęsto oczywiście niepłatne),
            poniedziałek, wtorek zajęcia taneczne dla dziewcząt 2X 1,5 h- też oczywiście
            niepłatne( w ramach zajęć pozaszkolnych), dodatkowo organizacja zawodów
            szklonych, pozaszkolnych, powiatowych itp.-praktycznie całe dni, często całe
            wieczory spędzone w szkole- tego też nikt nie liczy, przecież organizator nie
            pójdzie do domu. Dodatkowo matury próbne i te prawdziwe- trzeba być o godz.
            6.00 w szkole i zostać do wieczora, aby posprzątać krzesła i stoliki. Tak
            proszę Państwa za te 1200 ( za rok za 900- ponieważ nie będę miała nadgodzin)
            spędzam w szkole cały swój czas od rana do wieczora- mogłabym to wszystko
            znieść gdyby nie fakt, że uczniowie są straszni(zachowanie, kultura pozostawia
            naprawdę wiele do życzenia) i rodzice, którzy podobnie jak Państwo sądzą,że
            pracujemy tylko 18 godz. i można się na nas po prostu wyżywać.
            Pozdrawiam wszystkich
        • aguwal Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 27.01.06, 22:17
          Faktycznie, to skandal, biorac pod uwage odpowiedzialnosc jaka na nich ciazy.
          Ale w przypadku nauczyciela oprosz tych 18 godzin - ja pracowalam 21) nie
          bierze sie tez pod uwage pracy jaka zabiera sie ze soba do domu. To sie tylko
          tak wydaje ale nalezy sprawdzic pare kartkowek na klase w ciagu jednego
          semestru, przygotowac je, dochodza prace domowe, opieka wychowawcza (tyle
          papierkowej roboty, ze to sie w glowie nie miesci), zebrania z rodzicami, rady
          pedagogiczne i przede wszystkim przygotowac sie do lekcji. Ja prowadzilam
          jeszcze kolko zainteresowan. A poza tym znasz stwierdzenie "abys cudze dzieci
          uczyl..."? Swieta prawda, ja po roku pracy w panstwowym gimnazjum (po 6 latach
          w prywatnych szkolach jezykowych) myslalam, ze sie zastrzele. Jest naprwade
          duzo pracy i jest to praca niezwykle frustrujaca, szczegolnie jak ktos chcialby
          jednak czegos te dzieciaki nauczyc. Mozg mi stawal na nauczycieli debili,
          czasam nie wiedzialam kto jest gorszy. Ale... pare zawodow juz mam za soba i
          zawod nauczyciela wydawal mi sie najciezszy, ma wielki potencjal - moze byc
          satysfakcjonujacy ale tez potrafi czlowieka najzwyczajniej wypalic.
          • sulineczka Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 27.01.06, 23:19
            No coz " Obys cudze dzieci uczyl....". Wspominam roznie swoich nauczycieli,
            zawsze jednak biore pod uwage ich zaangazowanie sie w sprawy uczniow, nawet
            prywatne. Byli pod tym wzgledem wspaniali, wilu z nich to roczniki
            przedwojenne, zgrzytali zebami na " nowych z awansu spolecznego". Zawod "
            nauczyciel" jest oplacany adekwatnie do poziomu reprezentowanego przez
            wiekszosc nauczycieli. Takie zdanie ma moja corka i jej kolezanki i koledzy.
            Gdyby nie rodzice, ktorzy poprawiali bledy gramatyczne i ortograficzne, nasze
            dzieci bylyby dzis wtornymi analfabetami... dzieki szkole, w ktorej uczyla
            mocna partyjnie i slaba jezykowo polonistka. Wystarczy powiedziec, ze " ktory"
            pisala przez "u" i ze zaledwie 3 lata temu przeszla na zasluzona, dobra
            emeryture.
            Dobrzy nauczyciele powinni dobrze zarabiac.Powinni byc szanowani przez uczniow
            i ich rodzicow. Nie chce uogolniac - ale ilu jest tych dobrych ??? Jak czesto
            dyrektorzy szkol pozbywaja sie ich chetnie, bo sami czuja sie zagrozeni.. Caly
            system jest zly i stracilismy 16 lat ( cale pokolenie) gdy mozna bylo cos z nim
            zrobic. Zaklamana szkola, zaklamani nauczyciele, z ktorych niestety wielu nadal
            mysli wylacznie o pieniadzach. najpierw powinny byc efekty. I dobre
            kierownictwo szkol, a potem pretensje. Bo jaka praca taka placa, a nie czy sie
            stoi czy sie lezy, dobra placa sie nalezy.
            • motherofpsycho3 Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 11:00
              kochana! a chciałabyś pracowaqć za darmo? to nie mów, ze nauczycielie myślą tylko o piniądzach!!!!
              jakbys miala pracowac z bandą dziecirów, którym tylko wakacje w głwoie, to też byś nie chciała w szkole pracowac, a poza tym polecam! spróbuj Kobiecino jak to jest byc nauczycielem, czytaj przez 5 lat opasłe tomiska, kuj na pamięć i zarzynaj się, zeby na studiach zdawac wszystkie egzaminy, a potem ci na głowę kosz ze śmieciami założą! takie są realia w poslkich szkołach...
              • janzdziarski Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 11:56
                Tyle to nawet wuefisci nie pracuja. Konspekty, prace,sprawdziany, kartkowki,
                szkolenia, dyzury. Moze wolicie model zagraniczny, nauczyciel jest w szkole 8
                godz. ma tylko cztery lekcje, reszta to dyzury, konsultacje, przygotowania do
                zajec i przygotowania. Idzie do domu i jest wolny jak ptak. W Polsce wiekszosc
                nauczycieli zmuszona jest jeszcze do dodatkowych studiow.Mysle, ze solidny
                nauczyciel stazysta pracuje ok. 50 godz. tyg.
                • genosseewelina Re: pracują nie 18 a 40 godzin a czasami więcej!!! 28.01.06, 15:05
                  jeśli ktoś myśli, że nauczyciel pracuje 18 godzin dziennie to się grubo myli i
                  należy taka osobę wyprowadzić szybko z błędu. w zakresie obowiązków nauczyciela
                  jest prowadzenie zajeć 18 godzin tygodniowo to prawda, ale to nie wszystko.
                  Prosze sobie dodać czas potrzebny na przygotowanie sie do zajec na sprawdzanie
                  klasowek i kartkowek. nie mozna zapominac o tym, że ciagle sie trzeba
                  doskonalić: chodzić na różne szkolenia i warsztaty (często trzeba za nie
                  zapłacić z własnej kieszeni, na zwroty nie ma się zbytnio co oglądać, są jeszcze
                  rady, które trwają po 4-5 godzin, dyżury dla rodziców, zajęcia dodatkowe
                  (kółka), za które nam nikt nie płaci, przygotowania do imprez szkolnych. Nie raz
                  wraca sie do domu o godzinie 21... (będąc w szkole od 8.00). za 1000 zlotych
                  trzeba być: nauczycielem, sprzątaczką, księgową, dozorcą, psychologiem,
                  pielęgniarką a czasami matką i ojcem bywa też że i organizacją charytatywną. ale
                  funckje to nie wszystko dzieciary są coraz bardziej rozwydrzone i mówią, aż
                  wstyd tego słuchać, że nie uczą się i nie odrabiają prac domowych, bo im sie po
                  prostu nie chce!!! A do tego żadnego szacunku dla pracowników szkoły i ogólnie
                  dorosłych: W słowniku dzieci i młodzieży słowa: dziekuję, przepraszam, proszę sa
                  prawie nie obecne. Wychowujmy dzieci bezstresowo i dajmy im więcej praw!!! Po
                  powrocie do domu ze szkoły człowiekowi wszystkiego się odechciewa.
                  • mariuszdz Re: pracują nie 18 a 40 godzin a czasami więcej!! 28.01.06, 17:17
                    genosseewelina napisała:

                    > jeśli ktoś myśli, że nauczyciel pracuje 18 godzin dziennie to się grubo myli i
                    > należy taka osobę wyprowadzić szybko z błędu. w zakresie obowiązków nauczyciela
                    > jest prowadzenie zajeć 18 godzin tygodniowo to prawda, ale to nie wszystko.
                    > Prosze sobie dodać czas potrzebny na przygotowanie sie do zajec na sprawdzanie
                    > klasowek i kartkowek. nie mozna zapominac o tym, że ciagle sie trzeba
                    > doskonalić: chodzić na różne szkolenia i warsztaty (często trzeba za nie
                    > zapłacić z własnej kieszeni, na zwroty nie ma się zbytnio co oglądać, są jeszcz
                    > e
                    > rady, które trwają po 4-5 godzin, dyżury dla rodziców, zajęcia dodatkowe
                    > (kółka), za które nam nikt nie płaci, przygotowania do imprez szkolnych. Nie ra
                    > z
                    > wraca sie do domu o godzinie 21... (będąc w szkole od 8.00). za 1000 zlotych
                    > trzeba być: nauczycielem, sprzątaczką, księgową, dozorcą, psychologiem,
                    > pielęgniarką a czasami matką i ojcem bywa też że i organizacją charytatywną. al
                    > e

                    Możesz pracować na miejscu sprzątaczki .
                    Z próżnego i Salomon nie naleje ,bachorów bedzie jeszcze mniej i to co będzie
                    ,to będziecie sobie wyrywać z rąk !
                    A na miejsce jednej nauczycielki będzie chętnych dwadzieścia młodych i
                    szczupłych.
                    • plorg Re: pracują nie 18 a 40 godzin a czasami więcej!! 28.01.06, 17:23
                      > Możesz pracować na miejscu sprzątaczki .
                      > Z próżnego i Salomon nie naleje ,bachorów bedzie jeszcze mniej i to co będzie
                      > ,to będziecie sobie wyrywać z rąk !
                      > A na miejsce jednej nauczycielki będzie chętnych dwadzieścia młodych i
                      > szczupłych.
                      _________________________
                      Szanowny Panie Mariuszu-dz, ciekawe kto bedzie pracowal na panska emeryture jak
                      tych "bachorow" bedzie coraz mniej.
                      • mariuszdz Re: pracują nie 18 a 40 godzin a czasami więcej!! 28.01.06, 17:39
                        plorg napisał:

                        > > Możesz pracować na miejscu sprzątaczki .
                        > > Z próżnego i Salomon nie naleje ,bachorów bedzie jeszcze mniej i to co bę
                        > dzie
                        > > ,to będziecie sobie wyrywać z rąk !
                        > > A na miejsce jednej nauczycielki będzie chętnych dwadzieścia młodych i
                        > > szczupłych.
                        > _________________________
                        > Szanowny Panie Mariuszu-dz, ciekawe kto bedzie pracowal na panska emeryture jak
                        >
                        > tych "bachorow" bedzie coraz mniej.

                        Na małą liczbę dzieci ,to ja nie poradzę :) ,choćbym się starał jak mógł !
                        Oczywiście można wprowadzić wielożeństwo ,ale to chyba byłaby ostateczność, ale
                        czego to się nie zrobi dla wielkości Polski , można się poświęcić .
                      • lucky81 Re: pracują nie 18 a 40 godzin a czasami więcej!! 28.01.06, 21:13
                        > Szanowny Panie Mariuszu-dz, ciekawe kto bedzie pracowal na panska emeryture
                        jak tych "bachorow" bedzie coraz mniej.

                        Sam będzie na swoją emeryturę oszczędzał, ZUS odchodzi.
                        • plorg Re: pracują nie 18 a 40 godzin a czasami więcej!! 28.01.06, 22:42
                          > Sam będzie na swoją emeryturę oszczędzał, ZUS odchodzi.
                          ______________________________

                          W kazdym panstwie problemem jest stosunek ludzi w wieku produkcyjnym do ludzi w
                          wieku emerytalnym. Twierdzenie, ze ktos sam sobie zaoszczedzi jest pieknym
                          marzeniem, lecz calkiem nierealnym. Nikt nie zyje w oderwaniu od spoleczenstwa,
                          a sprawa emerytur nie jest tak prosta jak mogloby sie wydawac.
                  • Gość: s hmm IP: *.garwolin.sdi.tpnet.pl 30.01.06, 21:00
                    >>jeśli ktoś myśli, że nauczyciel pracuje 18 godzin dziennie to się grubo myli i
                    należy taka osobę wyprowadzić szybko z błędu.

                    tu się akurat zgadzam. trzeba doliczyć nadgodziny, dojazd do pracy, szkolenia i
                    inne.

                    >>w zakresie obowiązków nauczycielajest prowadzenie zajeć 18 godzin tygodniowo
                    to prawda, ale to nie wszystko.Prosze sobie dodać czas potrzebny na
                    przygotowanie sie do zajec na sprawdzanieklasowek i kartkowek.

                    to jasne że trzeba robić sprawdziany. ale że się nie jest zinformatyzowanym i
                    robi testy na papierze a nie komputerze - to już Twoja wina, Nauczycielko

                    >>nie mozna zapominac o tym, że ciagle sie trzebadoskonalić(...)

                    jak wszędzie.

                    >>są jeszcze rady, które trwają po 4-5 godzin, dyżury dla rodziców, zajęcia
                    dodatkowe (kółka), za które nam nikt nie płaci, przygotowania do imprez
                    szkolnych.

                    zaraz zaraz, kółka to są płatne (a jak u Ciebie nie są to się lepiej zorientuj
                    w ZNP), rady - to jasne że nie są płatne (szkoda bardzo...) a dyżury dla
                    rodziców wynikają z obowiązków wychowawcy za które dostaje się [marny] dodatek.

                    >>Nie raz wraca sie do domu o godzinie 21... (będąc w szkole od 8.00).

                    To straszne. Zapytaj się jak pracują inni (i to wcale niekoniecznie po
                    zawodówce tylko po studiach wyższych)

                    >>za 1000 zlotych trzeba być: nauczycielem, sprzątaczką, księgową, dozorcą,
                    psychologiem, pielęgniarką a czasami matką i ojcem bywa też że i organizacją
                    charytatywną. ale funckje to nie wszystko dzieciary są coraz bardziej
                    rozwydrzone i mówią, aż wstyd tego słuchać, że nie uczą się i nie odrabiają
                    prac domowych, bo im sie po prostu nie chce!!! A do tego żadnego szacunku dla
                    pracowników szkoły i ogólnie dorosłych: W słowniku dzieci i młodzieży słowa:
                    dziekuję, przepraszam, proszę sa prawie nie obecne. Wychowujmy dzieci
                    bezstresowo i dajmy im więcej praw!!! Po powrocie do domu ze szkoły człowiekowi
                    wszystkiego się odechciewa.

                    Moja droga, chyba wybrałaś złą ścieżkę kariery. W szkole tak właśnie jest. Jak
                    Ci się nie podoba - szybko zmieniaj zawód.

                    PS. Pracowałem cztery lata w gimnazjum na pełnym etacie nauczycielskim. Od
                    sierpnia ubr. zmieniłem pracę. Nie będę tyrał za 800zł brutto.

                    No i jeszcze jedno. Jak się komuś nie podoba - niech zmieni pracę (jak ja..) i
                    nie marudzi, że mało zarabia. To jest taka praca.

                    W
            • plorg Obys cudze dzieci uczyl.... 28.01.06, 12:10
              Co za idiotyczne dywagacje, skoro jak twierdzi przedmowczyni, wiekszosc
              nauczycieli jest zlych to znaczy, ze problem kiepskich zarobkow jest nie
              istotny. "Bo jaka praca taka placa" A czy nie jest przypadkiem odwrotnie jaka
              placa taka praca? Kazdy pracownik musi miec motywacje do pracy. Z pewnoscia
              okazaloby sie, ze dobrych nauczycieli jest wiecej, gdyby byl odpowiedni system
              weryfikacji przy zatrudnianiu i ocenie pracy nauczyciela oraz odpowiedni system
              plac.
            • genosseewelina Re: a ile pracuja??? 40 a nawet więcej 28.01.06, 15:09
              jeśli ktoś myśli, że nauczyciel pracuje 18 godzin dziennie to się grubo myli i
              należy taka osobę wyprowadzić szybko z błędu. w zakresie obowiązków nauczyciela
              jest prowadzenie zajeć 18 godzin tygodniowo to prawda, ale to nie wszystko.
              Prosze sobie dodać czas potrzebny na przygotowanie sie do zajec na sprawdzanie
              klasowek i kartkowek. nie mozna zapominac o tym, że ciagle sie trzeba
              doskonalić: chodzić na różne szkolenia i warsztaty (często trzeba za nie
              zapłacić z własnej kieszeni, na zwroty nie ma się zbytnio co oglądać, są jeszcze
              rady, które trwają po 4-5 godzin, dyżury dla rodziców, zajęcia dodatkowe
              (kółka), za które nam nikt nie płaci, przygotowania do imprez szkolnych. Nie raz
              wraca sie do domu o godzinie 21... (będąc w szkole od 8.00). za 1000 zlotych
              trzeba być: nauczycielem, sprzątaczką, księgową, dozorcą, psychologiem,
              pielęgniarką a czasami matką i ojcem bywa też że i organizacją charytatywną. ale
              funckje to nie wszystko dzieciary są coraz bardziej rozwydrzone i mówią, aż
              wstyd tego słuchać, że nie uczą się i nie odrabiają prac domowych, bo im sie po
              prostu nie chce!!! A do tego żadnego szacunku dla pracowników szkoły i ogólnie
              dorosłych: W słowniku dzieci i młodzieży słowa: dziekuję, przepraszam, proszę sa
              prawie nieobecne. Wychowujmy dzieci bezstresowo i dajmy im więcej praw!!! Po
              powrocie do domu ze szkoły człowiekowi wszystkiego się odechciewa.
              • Gość: byla nauczycielka Re: a ile pracuja??? 40 a nawet więcej IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.01.06, 18:38
                dokladnie zgadzam sie z trescia tej wypowiedzi. Sama pracowalam w niejednej
                Trojmiejskiej szkole i dokladnie wiem, jakie sa realia!! Jako nauczyciel
                kontraktowy musza nauczyciele dodatkowo zajmowac sie tzw. "teczka", a wiec
                zbierac materialy, pisac konspekty, uczestniczyc w dodatkowych szkoleniach,
                seminariach i.t.d., gdyz sa zobligowani do przygotowania sie do egzaminu
                panstwowego na nauczyciela mianowanego. Bardzo czesto semianaria te musi
                nauczyciel pokrywac z wlasnej prywatnej kasy i uczestniczyc w nich w weekendy
                lub poznymi wieczorami, za co oczywiscie juz nikt nie placi i nie daje wolnego
                od innych zajec. Poza tym plan w niektorych szkolach jest faktycznie tak
                ustawiony, ze ...niektorzy nauczyciele rozpoczynaja prace dopiero od 11 i
                koncza zajecia o 17 lub 18. Do tego dochodzi przez nikogo z nauczycieli
                niechciane, ale wymuszone przez dyrektorow szkol "wychowawstwo" w klasach, za
                ktore dostaje nauczyciel srednio ..... 30 zl miesiecznie na reke!!!! Co sie z
                tym wiaze, kazdy z nauczycieli wie. Spotkania z rodzicami, rady pedagogiczne,
                indywidualne rozmowy z uczniami i ich rodzicami (podkresle: wszystko po
                godzinach pracy, tj. 18 przepracowanych godzinach lekcyjnych, za to oficjalnie
                dostaje nauczyciel pensje!!!), powiadomienia, telefony, przygotowywanie
                wycieczek, imprez itd. O tym sie nie mowi, ale ... w niektorych szkolach
                niemile widziane jest "dorabianie do pensji" juz chociazby w postaci
                dodatkowego pol etatu w innej szkole. Dyrektorzy szkol tlumacza to tym, ze ...
                nauczyciel ma byc zawsze dyspozycyjny, gdyz obowiazuje go normalny Kodeks
                Pracy, a wiec nie 18-godzinny, tylko 40-godzinny tydzien pracy. Jesli jednak
                dochodzi juz w Polsce do takich sytuacji, ze nauczyciele dorabiaja w
                supermaketach to ... moi Panstwo, gdybym byla dzis uczniem liceum i
                zobaczylabym moja nauczycielke (nie daj panie od historii, ktora wpajalaby mi
                na zajeciach milosc do tego kraju i patriotyzm!!!) za kasa w sklepie to na
                prawde zastanowilabym sie mocno nad tym, czy warto sie uczyc, konczyc szkole,
                szarpac nerwy, zarywac noce nad ksiazkami i doksztalcac sie!!! Chrzanilabym to,
                uczylabym sie prywatnie do bolu jezykow obcych i zchrzanialabym po maturze z
                tego kraju! Moj "Ideal siegnal by bruku...."
          • druid1 Jak to wyglada na swiecie... 28.01.06, 04:08
            Mam przyklad akurat z Australii - nauczyciele pracuja tu normalnie o 9 do 17 - w
            tym ze zajecia z dzieciakami sa do godziy 15.30 - pozostale poltorej godziny
            nauczyciele maja na zalatwienie roboty papierkowej.

            Zaden nauczyciel nie zabiera swojej pracy do domu - wszystko jest zalatwiane od
            9 do 17.

            Zarobki oczywiscie na znacznie wyzszym poziomie niz w Polsce.

            Wiec moze podobny system nalezaloby wprowadzic w kraju - placi sie za godziny
            spedzone w szkole w ktore wchodza zarowno zajecia z uczniami jak i praca papierkowa.

            Tylko ze to wymagaloby odpowiednich zmian w karcie nauczyciela.
            • gwiezdny_kupiec Racje, ale problem jest z całym systemem edukacji 28.01.06, 08:40
              Państwo Polskie cały czas kieruje pieniądze z podatków głównie na lewe renty,
              pomostowe emerytury, dopłaty dla rolników, górników, becikowe i inne socjalne
              transfery. Do tego trzeba doliczyć nieefektywne państwowe i półprywatne monopole.

              Pieniądze wydawane na nauke i edukacje to przy tym śmieszne sumy. A przecież dla
              kraju takiego jak Polska szansą na rozwój jest nie rolnictwo, górnictwo,
              przemysł ciężki tylko nowoczesna gospodarka oparta na wiedzy. Do tego potrzebni
              są wysokiej klasy specjaliści których "produkuje" sprawny system edukacji.
              • tymon99 Re: Racje, ale problem jest z całym systemem eduk 28.01.06, 09:55
                gwiezdny_kupiec napisał:

                > Do tego trzeba doliczyć nieefektywne państwowe i półprywatne monopole.

                takim właśnie monopolem jest oświata.. konkurencja poprawiłaby nie tylko jakość
                kształcenia, ale i zarobki lepszej połowy nauczycieli. druga połowa zapewne
                musiałaby szukać innej pracy.. i do tego nie chce dopuścić znp.
                • autumn_mist Re: Racje, ale problem jest z całym systemem eduk 28.01.06, 12:12
                  > takim właśnie monopolem jest oświata.. konkurencja poprawiłaby nie tylko
                  jakość
                  > kształcenia, ale i zarobki lepszej połowy nauczycieli. druga połowa zapewne
                  > musiałaby szukać innej pracy.. i do tego nie chce dopuścić znp.

                  Bzdura! Wystarczy popatrzec, jak "wzrosla" jakosc ksztalcenia w prywatnych
                  szkolach wyzszych. Zarobki owszem sa tam wysokie i student dostaje towar taki,
                  ktory chce, czyli papier za pieniadze. Budowanie gospodarki opartej na wiedzy
                  jest konieczne, ale nie system szkolnictwa jest tu winny, tylko systemowe
                  rozwiazania, ktore odciagaja ludzi od nauki. Mnostwo zdolnych ludzi nie idzie
                  na studia (prawdziwe, najlepiej techniczne), tylko kreci szemrane biznesy po
                  skonczeniu szkoly sredniej, bo to daje pieniedze. 5-10 lat trudnych studiow nie
                  przeklada sie na odpowiedni wzrost zarobkow, wiec po co sie uczyc? Ci, ktorzy
                  juz studia skonczyli uciekaja za granice, gdzie moga pracowac w zawodzie za
                  odpowiednie pieniadze. Racja, ze pieniadze z gorniczych i esbeckich emerytur
                  nalezy wlozyc w nauke i szkolnictwo, ale rowniez trzeba promowac rozwoj
                  przedsiebiorstw tzw. wysokiej techniki (np. poprzez ulgi podatkowe, zapewnienie
                  silnej i taniej ochrony patentowej, zapewnienie taniej infrastruktury itp., a
                  przede wszystkim rozprawienie sie z "bisnesmenami" po polsku, czyli banda
                  zlodziei i oszustow - po to, zeby normalny uczciwy czlowiek mial szanse na
                  rynku zaistniec). Pewne zwiastuny juz sa, np. inicjatywa inkubatorow
                  przedsiebiorczosci przy wyzszych uczelniach. To jednak duzo za malo. Potrzeba
                  takich rozwian, zeby ludziom oplacalo sie poswiecic 5-10 lat na nauke, czyli
                  motywujacy musi byc czynnik materialny. Krotko: po 5 latach studiow bedziesz
                  zarabial 3 razy tyle, ile twoj sasiad po zasadniczej sprzedajacy komorki na
                  placu albo kumpel ukladacz glazury, a nie 1/10 ich zarobkow. Inaczej zdolna
                  mlodziez do nauki sie nie wezmie.
                  • tymon99 to o szkołach wyższych tu debatujemy?? 28.01.06, 14:45
                    bo ja myślałem, że chodzi o podstawowe, gimnazja i licea..
                  • lucky81 Re: Racje, ale problem jest z całym systemem eduk 28.01.06, 21:15
                    > Bzdura! Wystarczy popatrzec, jak "wzrosla" jakosc ksztalcenia w prywatnych
                    > szkolach wyzszych.

                    Bo studenci prywatnych szkół wyższych płacą podwójnie - i tak płacą w podatkach
                    na szkoły państwowe. Czyli połowa pieniędzy się marnuje.
                    • autumn_mist Re: Racje, ale problem jest z całym systemem eduk 29.01.06, 02:08
                      > Bo studenci prywatnych szkół wyższych płacą podwójnie - i tak płacą w
                      podatkach
                      >
                      > na szkoły państwowe. Czyli połowa pieniędzy się marnuje.

                      Heh... mozesz wyjasnic? Placa podwojnie, czyli chca dyplom bez nauki? Jakos nie
                      jarze...
                  • lilith41 Re: Racje, ale problem jest z całym systemem eduk 28.01.06, 21:32
                    Co to są "prawdziwe studia (najlepiej techniczne)"??? najpierw tzreba nauczyć
                    myślenia, a tego juz na studiach nauczyc sie nei można - takie "coS" kształtuje
                    sie wcześniej. Na historii na przykład.
                  • neo1113 Re: Racje, ale problem jest z całym systemem eduk 28.01.06, 21:34
                    Czy przyszło Ci kiedyś do głowy, że wypowiadasz opinie szkodzące innym i to
                    całkiem bez sensu. Ja studiuję w szkole prywatnej ( co prawda renomowanej ) i
                    nie wiem jak jest gdzie indziej, ale w mojej szkole nie ma nic za to ę płaci
                    się czesne, nie umiesz - masz ndst. bez dyskusji. Zastanawiam się dlaczego
                    niektórzy piszą takie bzdury, może ci którzy studiowali / studiują na
                    uczelniach państwowych, sami wiedzą, że nie mają się czym pochwalić, więc
                    starają się dowartościować ?
                    Moim zdaniem za kilkanaście lat, uczelnie będą się dzieliły na dobre i złe, a
                    nie państwowe i prywatne.
                    Aha jak ta jakość wykształcenia wygląda na Wydziale Prawa Uniwersytetu
                    Gdańskiego ? Tam przecież przyjmuje się dzieci kolegów, czyżby uważano , że są
                    genetycznie zdolniejsze ?
                    Ja za takie " dobre " studia dziękuję !
                  • neo1113 Re: Racje, ale problem jest z całym systemem eduk 28.01.06, 21:35
                    Czy przyszło Ci kiedyś do głowy, że wypowiadasz opinie szkodzące innym i to
                    całkiem bez sensu. Ja studiuję w szkole prywatnej ( co prawda renomowanej ) i
                    nie wiem jak jest gdzie indziej, ale w mojej szkole nie ma nic za to ę płaci
                    się czesne, nie umiesz - masz ndst. bez dyskusji. Zastanawiam się dlaczego
                    niektórzy piszą takie bzdury, może ci którzy studiowali / studiują na
                    uczelniach państwowych, sami wiedzą, że nie mają się czym pochwalić, więc
                    starają się dowartościować ?
                    Moim zdaniem za kilkanaście lat, uczelnie będą się dzieliły na dobre i złe, a
                    nie państwowe i prywatne.
                    Aha jak ta jakość wykształcenia wygląda na Wydziale Prawa Uniwersytetu
                    Gdańskiego ? Tam przecież przyjmuje się dzieci kolegów, czyżby uważano , że są
                    genetycznie zdolniejsze ?
                    Ja za takie " dobre " studia dziękuję !
                    Służę linkiem:

                    serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2333180.html
                    • autumn_mist Re: Racje, ale problem jest z całym systemem eduk 29.01.06, 01:46
                      Mam przyjemnosc uczyc w uczelni prywatnej. Jest to jedna z lepszych prywatnych
                      uczelni technicznych w Posce, ale i tak funkcjonuje zasada "dyplom za kase". W
                      gorszych jest wrecz tragicznie.
                      • miang Re: Racje, ale problem jest z całym systemem eduk 30.01.06, 10:04
                        w panstwowych uczelniach tez prowadzacy zajecia moze uslyszec aluzje ze ma nie
                        byc za surowy w ocenianiu, bo ilosc kasy jaka szkola dostaje zalezy od tego ilu
                        ma studentow
                • plorg Re: Racje, ale problem jest z całym systemem eduk 28.01.06, 12:15
                  > takim właśnie monopolem jest oświata..

                  Jakim monopolem?
                  Dzisiaj kazdy rodzic moze wybrac do jakiej szkoly pojdzie jego dziecko.
                  • lucky81 Re: Racje, ale problem jest z całym systemem eduk 28.01.06, 21:16
                    Ale każdy rodzic musi płacić na szkoły państwowe, czy jego dziecko będzie tam
                    uczęszczać czy nie.
                    • plorg Re: Ale każdy rodzic musi płacić 28.01.06, 22:15
                      Na tym polega cywilizowane panstwo. Podatki placa tez ci co dzieci nie maja.
                      Czy jezeli ja nie mam dzieci to znaczy, ze powinno sie zlikwidowac szkoly?
                      Jezeli nie choruje to nie powinno byc szpitali? itp. itd.
                    • Gość: goooooooooooooość Re: Racje, ale problem jest z całym systemem eduk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.06, 18:55
                      Każda szkoła prywatna dostaje subwencję od państwa na każdego ucznia taką jak
                      państwowa
            • malmarie Re: Jak to wyglada na swiecie... 28.01.06, 11:58
              Ależ proszę bardzo! ja testem za tylko mogłoby się okazać, że niekiedy od 9-tej
              do 17-tej to jednak za mało..
            • pluci Re: Jak to wyglada na swiecie... 28.01.06, 12:06
              Tylko zapomniałeś wspomnieć, że poziom wykształcenia Australijczyków jest mówiąc
              delikatnie żenujacy.
              • druid1 to juz kwestia dyskusyjna... 29.01.06, 05:05
                stare przyslowie mowi: "skoro jestes taki madry, to czemu nie jestes bogaty"

                mozliwe, ze poziom wiedzy ogolnej jest nizszy w Australii - jednak z jakichs
                powodow, poparce dla populistow jest znacznie wieksze w Polsce niz w Australii.

                O roznicy w poziomie zycia z tego wynikajacej nawet nie warto wspominac.

                Majac do wyboru przeintelektualizowana i golodupna Polske, z prostolinija i
                wygodna do zycia Austalia wybralem ta druga opcje.

            • Gość: s Re: Jak to wyglada na swiecie... IP: *.zgora.dialog.net.pl 29.01.06, 14:01
              Jako polonistka mam w domu pokaźny warsztat pracy składający się z lektur,
              słowników, prasy, itd. Ponadto narzędziem niezbędnym do wykonywania przeze mnie
              pracy jest komputer z dostępem do internetu. Czy jest możliwe, abym ten
              warsztat pracy przeniosła do szkoły? Nie ma na to miejsca, zapewniam. Zaznaczę,
              że w szkole nie mam dostępu do komputera ani do drukarki, więc wszystkie
              potrzebne materiały przygotowuję w domu, za własne pieniądze. W polskiej szkole
              system pracy, który proponujesz nie jest mozliwy.
            • Gość: mloda_nauczycielka Re: Jak to wyglada na swiecie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.06, 21:36
              Pracuje w szkole od 5 lat. I naprawdę o wiele bardziej cieszyłoby mnie, gdybym
              pracowała od 8 do 16, w tym 18 godzin tygodniowo zajec dydaktycznych a reszta to
              sprawy zwiazane z dokumentacja pracy, wychowawstwem, przygotowanie do zajec,
              sprawdzenie i przygotowanie testow itp. Jestem jak najbardziej za.
              Glowny problem z wprowadzeniem systemu jak np w Australii to nie tyle zmiany w
              prawie, co baza szkoly. Z wlasnego podworka wiem, ze do przygotowania zajec
              potrzebuje: komputera z dostepem do Internetu, drukarki, skanera, wielu
              kasiazek. W domu mam do tego dostep, ale w mojej szkole nie ma warunkow aby
              kazdy nauczyciel mogl spokojnie zorganizowac swoj warsztat pracy. Za malo
              pomieszczen, zbyt ciasno, braki finansowe... polskie realia.
            • Gość: ROZ Re: Jak to wyglada na swiecie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.06, 21:15
              Ależ przecież osobiście bardzo chetnie pracowałabym swoje 40 godzin w szkole na
              szkolnym komputerze przy szkolnym oswietleniu itd. itp.No bo właściwie w imię
              czego mam przerabiać te tony papieru u siebie w domu???otóż Sanowni
              Państwo,szkoła musialaby posiadac odpowiednie zaplecze-jakieś biurko,jakies
              krzesło,jakis komputer,jakies parę m kw.mam biurko owszem w klasie i po
              skończonych lekcjach 5 minut,aby sie pozbierać z całym majdanem i zawlec go do
              domu ,bo przychodzi 2 zmiana.do pok. naucz. nie wszyscy wchodza na
              stojaco .nasz milościwie nam panujący wójt b.sięsrożył,że on zmusi naucz.do 40 -
              godz."siedzenia" w szkole,ale kiedy mu to uświadomiliśmy jakos odpuscił i nic
              nie słychać,by zamierzał wydać choć 1 zł na coś co w oczywisty sposób nie
              byłoby POMNIKIEM WÓJTA...
        • jamajka10 Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 27.01.06, 22:33
          No to pomyśl ile trwa godzina lekcyjna! A jeszcze ma wakacje i ferie!

          ....A czy wiesz może, jak czuje się nauczyciel po sześciu godzinach, ile mu
          zajmuje czasu pisanie konspektów, przygotowywanie się do lekcji, poprawianie
          klasówek i sprawdzianów, czytanie wypracowań, wystawianie ocen.. ?
          • witek7205 Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 00:00
            jamajka10 napisała:

            > No to pomyśl ile trwa godzina lekcyjna!

            45 minut + dużur na przerwie zwykle 10-15 minutowej.

            >
            > ....A czy wiesz może, jak czuje się nauczyciel po sześciu godzinach, ile mu
            > zajmuje czasu pisanie konspektów, przygotowywanie się do lekcji, poprawianie
            > klasówek i sprawdzianów, czytanie wypracowań, wystawianie ocen.. ?

            Tak wiem dokładnie. Zwykle od 52 do 56 tygodniowo.


            • nikos.kazantzakis Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 10:46
              Ile godzin tygodniowo nauczyciele przygotowują się do lekcji???
              Witek7205: nie kpij! Większość nauczycieli nie przygotowuje żadnych konspektów,
              w ogóle przestała przygotowywać się do lekcji, ma podręcznik, który
              "przerabia", do którego ma książkę nauczyciela, z opracowaniami i przygotowanymi
              klasówkami włącznie, a klasówki oddaje po miesiącu. Rutyna zawodowa.
              W szkole oprócz - rzadkich przypadków pasjonatów - pracują dziś ludzie, którzy
              nie mają innego pomysłu na życie. Smutne, ale prawdziwe. Od zawsze w tym
              zawodzie panuje selekcja negatywna. Czy wiecie jakie kwalifikacje zawodowe mają
              nauczyciele uczący Wasze dzieci i jaki reprezentują poziom? Wiem - zdarzyło mi
              się pracować parę lat w renomowanym liceum.
              • plorg Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 12:26
                z pewnoscia problem rozwiaze, zwiekszenie ilosci godzin pracy i obnizka pensji.
                Wtedy bedzie selekcja pozytywna ;-)
              • mayorka Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 13:13
                nikos.kazantzakis napisał:

                Większość nauczycieli nie przygotowuje żadnych konspektów,
                > w ogóle przestała przygotowywać się do lekcji, ma podręcznik, który
                > "przerabia", do którego ma książkę nauczyciela, z opracowaniami i
                przygotowanym
                > i
                > klasówkami włącznie, a klasówki oddaje po miesiącu. Rutyna zawodowa.
                > W szkole oprócz - rzadkich przypadków pasjonatów - pracują dziś ludzie, którzy
                > nie mają innego pomysłu na życie. Smutne, ale prawdziwe. Od zawsze w tym
                > zawodzie panuje selekcja negatywna. Czy wiecie jakie kwalifikacje zawodowe
                mają
                > nauczyciele uczący Wasze dzieci i jaki reprezentują poziom? Wiem - zdarzyło mi
                > się pracować parę lat w renomowanym liceum.


                Mów, a własciwie pisz, za siebie...To ze Ty tak pracowałeś w jak to ujaleś
                renomowanym liceum, oddając sprawdzieny po miesiacu (!) (a swoja drogą to czy
                po tygodniu czy po miesiacu i tak na sprawdzanie schodzi tyle samo czasu), to
                nie znaczy ze wszyscy nauczyciele w Polsce tak pracuja..
                • mariuszdz Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 17:30
                  mayorka napisała:

                  > nikos.kazantzakis napisał:
                  > Większość nauczycieli nie przygotowuje żadnych konspektów,
                  > > w ogóle przestała przygotowywać się do lekcji, ma podręcznik, który
                  > > "przerabia", do którego ma książkę nauczyciela, z opracowaniami i
                  > przygotowanym
                  > > i
                  > > klasówkami włącznie, a klasówki oddaje po miesiącu. Rutyna zawodowa.
                  > > W szkole oprócz - rzadkich przypadków pasjonatów - pracują dziś ludzie, k
                  > tórzy
                  > > nie mają innego pomysłu na życie. Smutne, ale prawdziwe. Od zawsze w tym
                  > > zawodzie panuje selekcja negatywna. Czy wiecie jakie kwalifikacje zawodow
                  > e
                  > mają
                  > > nauczyciele uczący Wasze dzieci i jaki reprezentują poziom? Wiem - zdarzy
                  > ło mi
                  > > się pracować parę lat w renomowanym liceum.

                  Mów, a własciwie pisz, za siebie...To ze Ty tak pracowałeś w jak to ujaleś
                  > renomowanym liceum, oddając sprawdzieny po miesiacu (!) (a swoja drogą to czy
                  > po tygodniu czy po miesiacu i tak na sprawdzanie schodzi tyle samo czasu), to
                  > nie znaczy ze wszyscy nauczyciele w Polsce tak pracuja..


                  Konspekt w szkole podstawowej,średniej... to żarty . Nigdy ,w swoim życiu nie
                  widziałem nauczycielskiego konspektu . Przychodzi taka z "pałki wali" ,na
                  tablicy odstawia pańszczyznę i poszły konie po betonie, po zajęciach i leci
                  robić z uczniami koorki ! :)
          • zupagrochowa1 TANSZE KURSY PEDAGOGICZNE 28.01.06, 03:23
            niech zrobia.
        • olias Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 27.01.06, 22:39
          po pierwsze lekarz w Polsce to taki cud matematyczny. W 24-godzinnej dobie
          zmieści 4 pełne 8-godzinne etety.
          Zarabia bardzo mało a równocześnie posiada wysoki standard materialny. To
          lepiej nie mówmy o lekarzach.
          Pensum 18 godzin nauczycieli? Nauczyciel w pełnym, etacie ma 18 godzin
          lekcyjnych tygodniowo. Formalnie i w rzeczywistości ma doliczony czas na
          poprawianie klasówek, zeszytów w domu, na zajęcie dodatkowe nieodpłatne, itp.
          No i klepanie biedy przez belfra to już temat tak stary że nudny. Jak było za
          komuny tak teraz i na wieki wieków. Niech żyje biznes i jego kapitał.
          • mirgiz Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 27.01.06, 22:58
            Te 18 godzin to słowo wytrych
            jak trzeba zapłacić za wielogodzinne siedzenie na maturze mówi sę: nie należy
            się musicie pracowac w ramach 40 godzin tyg.A jak podnosimy problem pensji
            to słyszymy : co byście chcieli dostać kokosy za 18 g0dzin tyg.
            Teraz po 33 latach pracy w szkole mogę wreszcie odpocząć( chociaż na wdzasy
            nadal mnie nie stać) a kiedy sprawdzam stan konta w banku jestem
            szczęśliwy,że nie wszedłem w debetMam JEDYNIE moralną satysfakcję,że uczyłem
            uczciwie
            • mariuszdz Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 27.01.06, 23:38
              mirgiz napisał:

              > Te 18 godzin to słowo wytrych
              > jak trzeba zapłacić za wielogodzinne siedzenie na maturze mówi sę: nie należy
              > się musicie pracowac w ramach 40 godzin tyg.A jak podnosimy problem pensji
              > to słyszymy : co byście chcieli dostać kokosy za 18 g0dzin tyg.
              > Teraz po 33 latach pracy w szkole mogę wreszcie odpocząć( chociaż na wdzasy
              > nadal mnie nie stać) a kiedy sprawdzam stan konta w banku jestem
              > szczęśliwy,że nie wszedłem w debetMam JEDYNIE moralną satysfakcję,że uczyłem
              > uczciwie

              No ,ale większość nie za bardzo uczciwie uczy ,pewnie wiesz o tym ,bo końcowym
              zdaniem tak ładnie puentujesz ;)
              Gdyby było relne sprawdzanie jak uczą ,to większość nauczycieli spokojnie
              wylądowałaby w markecie i upychała makarony ... po półkach .
              • mrkmrk Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 09:34
                a kto by twoje dzieci uczyl? wiezniowie na robotach przymusowych??? ;)))
                pozdrowionka
        • krzysta1 Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 27.01.06, 22:54
          A z kim? Wiesz ile to nerwów kosztuje?
        • miruszka to zostań nauczycielem!!!! 27.01.06, 23:10
          jw
        • witek7205 Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 27.01.06, 23:58
          > Wszystko OK, to rzeczywiscie skandal. Ale same zwiazki zawodowe nauczycieli
          > wywalczyly sobie "przywilej" 18-godzinnego tygodnia pracy.

          Tydzien pracy nauczyciela wynosi 40 godzin.
          18 godzin jest tylko zajęć dydaktycznych.
          To tak jakby ci powiedzieć, że twój dzień pracy wynosi tylko 4 godziny, bo
          przez pozostało 4 dłubiesz w nosie, chodzisz do kibla i palisz w kącie.

          W ramach pozostałych godzin nauczyciele, przygotowuja lekcje, przygtowują
          sprawdziny, oceniają je, sprawdzają zeszyty, wypelniaja dzienniki, piszą
          korespondencję do rodziców, spotykają się z rodzicami, siedzą na wywiadówkach,
          robią dyskoteki, jeżdzą na wycieczki i dzwonią żeby te wycieczki załatwić,
          dodatkowo siedzą na radach pedagogicznych i odpowidają na telefony rodziców
          dzwoniących bardzo czesto nawet do domu.

          • maria97 Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 07:54
            I jeszcze muszą iść na studniówkę na całą noc. Pilnować, czuwać, uśmiechać się
            choć ciężko, od razu po młynie z wystawianiem ocen, radą, zebraniami. I muszą
            jeszcze jakiś ciuch (co trzy lata?) co jakiś czas kupić na tę okoliczność, żeby
            młodym nie psuć kasety z polonezem.
        • drkoby Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 00:59
          Ja zarabialem ok 600 zl na reke 8 lat temu w Polsce jako lekarz, w tej chwili
          za granica moje zarobki sa kilkadziesiat razy wyzsze.
          Lekarze glosujcie nogami, zwiewajcie z Polski i tylko zapewnijcie, zeby nie
          mogli zatrudniac wraczy ze wschodu bez kwalifikacji a za kilka lat polskie
          placowki beda sie oglaszaly w angielskiej i niemieckiej prasie proszac o wasz
          powrot na korzystnych warunkach.
        • ellad1 18???hahaha 28.01.06, 05:47
          kilka słow do tych wszystkich, którzy twierdza, że nauczyciel pracuje 18 godzin!
          Właśnie podsumowałam liczbe godzin jaka średnio poświecam pracy w
          szkole:oficjalnie jestem zatrudniona jako nauczyciel kontraktowy na 14 godzin:
          w tym tygodniu spedzilam w szkole godzin 30 (w tym sa lekcje, okienka, kółka,
          praca z uczniem słabym, konsultacje, przygotowywanie materiałów do lekcji-ucze
          fizyki,wiec średnoi 0,5-1godzine trwa przygotowanie materialow do
          dosiwdczen,zebrania z samorządem - jestem opiekunem) w domu dodatkowo
          poswiecilam ok.15 godzin na sprawy zwiazane nauczaniem (poprawy kartkówek i
          sprawdzianów, przygotowanie materiałów do lekcji itp). Jeśli chodzi o dodatek
          motywacyjny to mam go słownie 26,38 zł miesiecznie:)wychowawczy 100 zł - nie
          slyszalam, żeby ktos w mojej szkole dostał nagrode Dyrektora (dodam ze nie jest
          to szkola publiczna, ale tez nie jest prywatna)Dodatek wakacyjny jest
          rzadkością, a trzynastka jest wyplacana z zaznaczeniem łaskawości.
          Broń Boże nie narzekam!!!kocham moj zawód i prace z uczniami. Pracuje dopiero 3
          lata, ale wiem ze nie zamienie tej pracy na zadną inną!Na pewno mialam
          szczescie, ze trafilam na mlodziez, która nie stosuje chamskich odzywek, chce
          się uczyć i jest wymagająca dla nas nauczcyieli.To sprawia, że praca z nimi
          może byc naprawde przyjemnością, a nie udręką.
          Mam tylko jedną prośbę do tych co nie znają realii tego zawodu,żeby nie
          wypisywali głupot o tych 18 godzinach, bo każdy kto jest nauczcyielem lub ma w
          rodzinie nauczyciela powie Wam, że to jest totalna bzdura!Ta praca wymaga
          niesamowitego zaangażowania i często wysyssa z nas całą enrgie.DO tego dochodzi
          poczucie ogromnej odpowiedzialności.
          Jedno co mogę powiedzieć, to życzę każdemu choć połowy zadowolenia z swojej
          pracy, jaką mam ja sama, Miłego dnia:)
          • szuwarek75 Re: 18???hahaha 28.01.06, 13:46
            > Mam tylko jedną prośbę do tych co nie znają realii tego zawodu,żeby nie
            > wypisywali głupot o tych 18 godzinach, bo każdy kto jest nauczcyielem lub ma w
            > rodzinie nauczyciela powie Wam, że to jest totalna bzdura!

            Być może, jednak dlaczego w takim razie nie mówi się że faktycznie ludzie
            pozostałych zawodów nie spędzają w pracy 42 godzin, ale również o wiele więcej -
            bo nawał roboty, bo awarie, bo opracowywanie planów, bo to bo tamto. Taka jest
            smutna rzeczywistość - większość z nas pracuje zdecydowanie więcej niż opiewają
            to umowy o pracę. W tym kontekście lamenty nauczycieli o zabieraniu pracy do
            domu specjalnie mnie nie przekonują.
        • ural100 Tyle że do zajęć trzeba się W DOMU PRZYGOTOWAĆ 28.01.06, 07:44
          Proste - spróbuj zostać nauczycielem, to zobaczysz, czy łatwo jest prowadzić
          zajęcia improwizowane, na żywca. Po kilku lekcjach uczniowie by Cię wyśmaili -
          chyba, że jesteś genialny do bólu. Przygotowywać się trzeba nawet przy większym
          stażu, inaczej wpada się w szarzyznę i rutynę.
        • r.a.s Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 08:19
          Słuchaj kolego...to że nauczyciel siedzi w szkole tyle czasu nie oznacza że
          więcej nie pracuje, no chyba że jest nauczycielem W-F. Porównaj sobie pracę np.
          polonisty..., który siedzi nad klasówkami kilka razy w tygodniu do późnych
          godzin sprawdzając klasówki i wypracowania. Za to mu nie zapłacą, a wymogi
          urzędowe, że musi ich być tyle i tyle w ciągu semestru powodują, że siedzieć
          nad nimi muszą. To nie jest amerykański film, gdzie nauczyciel wychodzi z
          klasów do parku i wszystko jest takie wspaniałe. Nauczyciel staje się ich
          bohaterem...marzenia, spróbuj krzyknąć na ucznia, albo zajść mu za skórę to
          pójdzie zaraz nie tylko do mamusi ale np. do mediów i naskarży, że nauczyciel
          się nad nim znęca...Szkoła to SYF tyle, że już nie dla uczniów, a dla uczących
          • tymon99 klasówki kilka razy w tygodniu?? /no text 28.01.06, 09:59
          • t-mon Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 13:34
            Wkurza mnie ta jazda po nauczycielach w-f. Większość sie opierdziela to fakt ale wielu ćwiczy na siłowni, biega, gra w przynajmniej 2 gry zespołowe-to jest forma przygotowania się do zajęć i dba o sprawność dzieciaków a nie rzuca piłke i ma wszystko gdzieś...
          • mimirek Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 15:06
            Krew mi się burzy jak "koledzy intelektualiści" psy wieszają na wuefistach. Jak
            ktoś chce spróbować to zapraszam na studia. Ciekawe jak długo wytrzymacie
            zapiernicz na zajęciach praktycznych plus zapiernicz na teoretycznych. To tak na
            marginesie, a co do godzin pracy to często się zdarza, że to wuefista najwięcej
            pracuje w szkole (wycieczki, zawody, obozy, dodatkowe zajęcia sportowe po
            południu, konspekty, spotkania z rodzicami, przygotowanie do lekcji, kartkówki).
            Jeśli za przeproszeniem chcesz się opirdzielać, to czy jesteś polonistą,
            fizykiem, czy wuefistą to będziesz się opierdzielał, ale jak pracujesz żetelnie
            to czasami te 40 godzin w tygodniu to za mało. Niezależnie jakiego przedmiotu
            uczysz. Broniąc się przed pogardliwym stosunkiem do wuefistów chciałbym
            przypomnieć, że złamać kręgosłup na lekcji historii jest znacznie tudniej jak na
            lekcji wuefu, a my jako nauczyciele jesteśmy za takie wypadki odpowiedzialni.
            Proszę więc przestańmy uświadamiać społeczeństwo ile my pracujemy. Nawet gdyby
            to było 10 godzin w tygodniu powinniśmy zarabiać 10 razy więcej właśnie za
            odpowiedzialność jaką ponosimy przy zaistniałym wypadku. Wtedy to my jesteśmy
            ciągani po sądach i musimy się tłumaczyć. Na całym świecie usługi związane z
            pracą z drugim człowiekiem są jednymi z droższych. Właśnie dla tego, że jak coś
            się wydarzy to klient ma prawo pozawać, np. instruktora, do sądu. U nas też, ale
            o zniszczonym zdrowiu w takiej sytuacji nikt nie wspomina. Miałem nieprzyjemność
            uczestniczyć w takim postępowaniu i nikomu nie życzę. Wypadek nie z mojej winny
            wszystko było zgodne z przepisami bhp, metodyką, ale no niestety takie rzeczy
            się zdażają. Rok wyjęty z życia i człowiek nawet nie ma kasy, żeby gdzieś
            wyjechać się odstresować. To tyle, a na dokładkę mała pigułka wiedzy o pracy
            nauczyciela na moim przykładzie.
            Zarabiam na rękę 1700zł (nie narzekam mogło w życiu być gorzej np. na Ukrainie
            nauczyciel zarabia 50 dolarów) z tego buty sportowe + dres + koszulki itp. tanio
            licząc to jakieś 600zł nikt mi nic nie dopłaca, nawet od podatku nie mogę
            odliczyć. Wymiana na nowe raz w roku. W szkole organizuję zimowiska i wycieczki
            narciarskie - sprzęt narciarski buty 600 zł , narty do 2000zł, wymiana nart o 3
            sezony. Książki, siłownia, utrzymywanie sprawności i zdrowia organizmu to jakieś
            500 zł miesięcznie (wersja oszczędna). Nikt mi nic nie daje sam muszę wszystko
            kupić. To tyle. Dodam jeszcze, że pracuję w szkole 10 lat i nigdy nie miałem
            ferii (pracuję wtedy), a letnie wakacje to w moim przypadku 3 tygodnie (też
            pracuję wtedy), więc ludzie przestańcie mnie wkurzać, że nauczyciele mają
            fajnie, bo mają wolne, bo pracują 18 godzin. Nauczyciel, lekarz, policjant to
            powinny być filary dobrego państwa i być najlepiej opłacaną grupą. W końcu nawet
            najwięszych debili ktoś nauczył dodawać i nie gadajcie bzdur, że to szkoła was
            nie nauczyła tylko sami, albo rodzice, bo to nieprawda. W szkole wszystko się
            zaczyna. Lepiej podziękujcie swoim starym belfrom i przestańcie na nich wieszać
            psy, bo w każdym zawodzie są ludzie, którzy udają, że pracują. Miejcie pretensje
            do ich dyrektorów, że takich zatrudniają.
        • wk-norma Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 09:35
          Mało wiesz! 18 godzin,to lekcje.Pozostałe 22 do dyspozycji dyrektora.Razem
          40.Dałeś się nabrać taniej propagandzie polegającej na zdyskryminowaniu tej
          grupy społ.,co zresztą ministerstwu jest na rękę.
        • miron73 Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 09:47
          Proponuję Ci mały eksperyment. Zbierz sobie grupę znajomych, po czym opowiadaj
          im przez 45 minut na temat, który ich kompletnie nie interesuje. I teraz
          wyobraź sobie, że masz to powtarzać 18 razy tygodniowo.

          18 godzin nauczania (niech będzie, że nauczyciel "po lekcjach" nie pracuje /co
          nie jest prawdą/) to naprawdę sporo. To praca efektywna - nie ma siedzenia za
          biurkiem, popijania kawy i przekładania papierków - trzeba się "produkować". I
          nie twierdzę, że lekarze nie pracują - po prostu nie uważam, że 18 godzin to
          mało.

          PS. Nie jestem nauczycielem.
        • korby Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 10:24
          Mam żonę nauczycilkę w dobrym warszawskim Gimnazium. Ma dwa fakultety. Jeden
          etat - trochę ponad 18 godzin. Nie znaczy to, że nauczyciel pracuje właśnie te
          18-ście godzin. A gdzie praca w domu (sprawdziany, przygotowanie do lekcji,
          konkursy, materiały, staże, szkolenia itp.), a gdzie okienka, gdzie rady
          pedagogiczne, zebrania wywiadówki, kółka itd. Prawda jest taka, że wychodzi do
          pracy przed 7:00 a wraca *nie wcześniej* niż o 16. Do tego codzienne
          przygotowania, sprawdziany - przynajmniej 2-3h. Do tego kiedy wypadnie spotkanie
          z rodzicami to zostaje np. do 22. W szkole mojej żony takie spotkania są 2 razy
          w tygodniu. Ci którzy mówią o 18 godzinach nie *mają* bladego pojęcia jak
          wygląda ta praca.
        • malgorzatka27 Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 10:34
          Tak 18 dodzin, ale chyba dziennie. Jeśli doliczysz układanie , pisanie na
          komputerze klasówek , sprawdzanie ich (ja mam śrenio 1 klasówkę i 1 kartkówkę
          tygodniowo a klasy 36 osobowe), pisanie zadań na poprawy i sprawdzanie tych
          popraw, wypisywanie ocen do dzienniczków dla całej klsy ze wszystkich
          przedmiotów, miesięczne liczenie frekwencji dla każdego ucznia, comiesięczne
          spotkania z rodzicami, rady pedagogiczne, zespoły samokształceniowe zespoły
          wychowawcze i jeszcze najważniejsze MIERZENIE JAKOŚCI PRACY SZKOŁY, a więc
          ankiety, raporty, egzaniny próbne, testy, kompetancji, wypisywanie świadectw.
        • motherofpsycho3 Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 10:55
          Boze drogi!!!! czy ty sie człowieku z szympansem na rozum zamieniłeś? moja siostra pracuje jako nauczyciela w podstawówce, w zyciu tak zmordowanego człowieka nei widziałam! pracuje 18 godzin tygodniowo na lekckjach, ale poza tym musi spradzzać prace domowe uczniów, lartkowki, testy, pisac programy wychowawcze, jakieś sralis mazgalizs tupu "uczeń zdolny/uczeń sprawiajacy problemy wychowawcze" poza tym siedzenie na radach, cos takiego jak wieczory wtorkowe,,, nauczyciel nei ma zycia prywatnego, a idx i sobei bachorki ucz w szkole, to zobaczyłbyś jak to jest. tak sie składa, ze ja też w przyszłosci zostane nauczycielka ii teraz, kiedy mam w szkole praktyki, to widzę jak bardzo to jest czasochłonny i stresujący zawód, bo potem przychodzi do ciebie taka mamusia jedna z drugą twojego pokroju, zeby pwoiedzieć, ze pani to sie nie stara i postawiła dziecku 2, a on na 5 zasługuje, a na zajęciach nie robi nic poza bazgraniem szlaczków w zeszycie , gadaniem i wożeniem sie na krześle! i gdzie ta sprawiedliwość?
          poza tymod tych kwot podanych w artykule odliczcie sobie jeszczepodatek to wam wyjdzie jakieś 800 pln Żąłosne...
          zamiast na policje to wydajcie na nauczycieli, bo oni zawsze w dupsko dostaja za te katorznicze prace, juz lepiej byc górnikiem!!!!
        • looney1 Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 13:31
          Ja sądzę, że gdyby nauczycielki chciały zostać sprzedawczynami, lub kasjerkami,
          to wybrałyby handlówkę, a nie studia wyższe. A tak, kobiety posiadają już nie
          dwie prace, ale i trzy jak widać... no bo praca, dom i jeszcze drugi etat.
          fotografujesz?
        • remont4 Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 14:11
          Wybacz mi ale tylko dureń tak liczy godziny pracy nauczyciela. Weż pod uwagę, że
          każdą godzinę lekcyjną należy przygotować w domu, każdej klasie należy zrobić
          klasówki , kartkówki,diagnozy, których sprawdzenie wymaga czsu (wolnego w domu).
          Każdy nauczyciel ma obowiązek uczestniczyć w wielogodzinnych konferencjach,
          zespołach przedmiotowych na których omawiane sa ważne kwestie dydaktyczne i
          wychowawcze dotyczące też Twojego dziecka. Wycieczki dydaktyczne i krajoznawcze
          z Twoimi zdemoralizowanymi dziećmi, na których nauczyciel nie ma ani minuty
          wolnego czasu to prawdziwa katorga.Obyś cudze dzieci uczył - to przeklęństwo
          znane nie od dziś też samo mówi za siebie. Medialne przykłady zachowań uczniów
          na lekcji pokazują doskonale wierzchołek góry lodowej tego co sie dzieje w
          polskiej szkole. A do tego idiotyczna biurokracja narzycona przez MEN, która nic
          dobrego nie wnosi do wychowania i edukacji; jedyny rezultat, to oderwanie
          nauczyciela od ucznia i jego problemów. Obecny stan dyscypliny polskich dzieci
          nie bierze się z niczego. Wypisujcie dalej takie pierdoły a Wsze własne
          dieciatka pałami bejsbolowymi wytłumaczą , czego potrzebuje nayczyciel do
          uczciwej i efektywnej pracy. My chcemy tylko odrobniy szacunku, zabezpieczenia
          materialnego, żeby można było kupić chleba i ksiązkę, jakiś komputer i bilety na
          autobus do szkoły, oczekujemy odrobiny zaufania od biurokratów z kuratoriów i
          ministerstwa. Jeżeli to będziemy mieli, nie będą potrzebne żadne Instytuty
          zajmujące się wychowaniem młodego pokolenia. Gratuluje dobrego samopoczucia !
          • tymon99 My? czyli co: jesteś nauczycielem? 28.01.06, 14:53
            remont4 napisała:

            > [bla bla] My chcemy tylko odrobniy szacunku, zabezpieczenia
            > materialnego, żeby można było kupić chleba i ksiązkę, jakiś komputer i bilety

            naucz się ortografii, a szacunek wzrośnie (jak piszesz 'przekleństwo'?)
        • kati_nka Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 14:24
          Te 18 godzin to tylko na papierze!!! Nauczycielowi przygotowanie lekcji, które
          będą ciekawe, a nie tylko zwykłe, nudne i standardowe zajmuje zdecydowanie
          więcej czasu, który poświęca w domu. Do tego dochodzą klasówki, kartkówki,
          zeszyty, ćwiczenia które trzeba sprawdzić. Ponadto zebrania z rodzicami,
          konsultacje, rady pedagogiczne i szkolenia. O tym jakoś się nie pamięta... A
          jeśli podliczyć to wszystko, okazuje się, że nauczyciel pracuje zdecydowanie
          więcej niż tylko 18 godzin w tygodniu...
        • iwonarzepka Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 15:12
          Jakie 18 godz.18 godz to zaj.dydaktyczne, kolejne22 sa do dyspozycji dyrektora.
          ktoas kto pisze, ze nauczyciel pracuje 18 godz. nie ma pojecia o tej pracy i
          pisze glupoty
          • ludmila50 Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 29.01.06, 00:48
            Jestesmy nauczycielami emerytami[2005r.] ,35 lat pracy .Pracy w szkole nie
            mozna zmierzyc zadna miara tojest specyficzna praca.Wszystkim zycze spedzenia 1
            dnia w szkole.
        • emerytka13 Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 15:58
          nauczyciel pracuje oklo 48 godzin tygodniowo przy 18 godzinach dydaktycznych.
          Rzeczywiście lepiej byłoby gdyby nie musiał zabierać tego stosu papierów do
          domu tylko posiedział w szkole do 17 00 i nikt by mu nie mówił ,że mało prcuje.
          Inną sprawą są zarobki nauczycieli. Dobrze pamiętam czasy , kiedy Solidarność
          krzyczała, że kraj , w którym nauczyciel i lekarz zarabia mniej niż policjant i
          wojskowy, jest państwem dyktatury i policyjnym. pracowałam wtedy na 1,5 etatu w
          szkole i z tych lat policzono mi emeryturę. Dlatego mam aż 1100 złGdybym miała
        • czuwaj5 Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo 28.01.06, 16:46
          Czy nie pamietasz zadnych swoich nauczycieli? Czy na prawde trzeba porownywac
          zawody? Wiecej szacunku dla innych...
        • omfala Bzdura!!!!! 29.01.06, 09:59
          > same zwiazki zawodowe nauczycieli
          > wywalczyly sobie "przywilej" 18-godzinnego tygodnia pracy. Jezeli za tyle pracy
          > dostaje sie 1000 zl., to chyba nie jest az tak zle.

          Proszę mnie nie denerwować! Jestem nauczycielem kontraktowym, polonistką.
          Pracuję w dwóch szkołach, bardzo dużo w domu. Policzyłam ostatnio, że to minimum
          60-70 godzin w tygodniu. Bywa, że sporo więcej. Do tego dochodzą studia
          podyplomowe (oczywiście płacone z własnej kieszeni). O pensji nie wspominam, bo
          jestem wtedy zła, ze zostałam nauczycielem. Robię teraz wszystko, żeby zmienić
          zawód - ten, biorąc pod uwagę stosunek włożonej pracy do zarobionych pieniędzy,
          jest po prostu frustrujący.
        • Gość: sato Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo IP: 87.207.147.* 30.01.06, 14:19
          z czego lekarz przesiedzi polowe czasu na dupie nic nierobiac, a sprobuj
          nierobic nic prowadzac lekcje .... wiec wychodzi na jedno
        • Gość: nauczyciel Re: a ile pracuja??? 18 godzin/tygodniowo IP: 80.51.47.* 03.02.06, 20:27
          Tak myśli jak ty tylko osoba,ktora nie ma pojęcia jak pracuje nauczyciel!!!
          Oczywiśćie masz rację nauczyciel ma 18 godzin tygodniwo, ale samych zajęć
          edukacyjnych.W to nie są wliczane np, zebrania z rodzicami, sprawdzanie
          klasówek, przygotowywanie się do lekcji, wszelkie rady pedagogiczne itp. To, że
          nauczyciel spędza tylko kilka godzin dziennie w szkole to nie oznacza, że to
          już jest koniec jego pracy.Ponieważ większość rzeczy robi w domu!!!pozdrawiam.
      • kakofoniks 18 h wolne zarty 27.01.06, 22:07
        18 to w szkole ale oprocz tego wywiadowki + sprawdzanie zeszytow + matury itd

        pozatym czemu sie dziwimy ze polska szkola jest kiepska, skoro robol zarabia
        wiecej, a nauczyciel ma studia...

        moge tylko powiedziec ze to porazka....

        ja po studiach dostaje 3x wiecej niz dyplomowany i ani w glowie mi isc do szkoly
        • skin.pl Re: 18 h wolne zarty 27.01.06, 22:09
          a ostatnio zawodówki wracają do łask z racju konkretnych umiejętności na
          konkretnym robotniczym stanowisku pracy a naprodukowani na peczki magistrowie
          masowo wyjeżdżaa zagranice lepic hamburgery
          • kaczka7111 skin celebruje polskie nieszcescia 27.01.06, 22:12
            typowy polaczek. dlatego nedza i ponizenie dookola niego.
        • ossey Re: Zrób tak jak ja 27.01.06, 22:12
          zainwestuj troche rodzinnego grosza...ja teraz moge wykładc w szkole za darmo
          tylko mnie nie chca.
      • anthony.zhureck będzie źledopóki, dopóty Polską rządzić będą różne 27.01.06, 22:11
        centrochlewy, postkomuna i inni socjaliści. edukację należy bezwględnie
        sprywatyzować, tj. usunąć z relacji nauczyciel - uczeń paserów w postaci
        urzędasów.
        • alterpars taaa lepper sprywatyzuje nauczanie :-)))))) 27.01.06, 22:15
          buahahahaha jasne postkomuna. durniu Twoje soscjalnobecikowy zart polityczny pod
          nazwa PiS i lepper sami nie maja pojecia o edukacji (chyba ze religii) wiec po
          co im ona. Naucyzciele masowo wyjezdzaja podobnie jak wiekszosc inteligencji o
          czym swiadcza wyniki ostatnich wyborow.
          • anthony.zhureck a gdzie ja, osiołku, pisałem, że jestem jednym z 27.01.06, 22:17
            z tych socjalistów od pisiaków, Leppera, LSD czy platfusów?
          • mirgiz Re: taaa lepper sprywatyzuje nauczanie :-)))))) 27.01.06, 22:34
            Będąc nauczycielem pracowałem w 91 roku w Niemczech u ogrodnika.
            Stary Niemiec pytał się-Dlaczego ty poswięcasz swój urlop i zamiast nabierać
            sił do pracy ,pracujesz fizycznie.
            Na moje wykrętne tłumaczenia odpowiedział-Bismarck niszczył
            bogatych chłopów i inteligencję w Wielkopolsce,Hitler wiadomo
            eksterminacja a wy wytępicie skutecznie swoją inteligencję w 2 pokolenia.
            Nauczycie się 300 słów niemieckich i to wam wystarczy.
            Minęło 15 lat i niewiele się pomylił
      • franciszekszwajcarski Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 22:17
        a co ma do tego władza ?
      • gregmi Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 22:23
        Ja sie nie upieram, ze by nauczycielom w Polsce od jutra placic tyle, ile na
        Zachodzie, ale jakies proporcje trzeba zachowac.
        Nauczycielom zas chce powiedziec, aby zaczeli walczyc o swoje. Co to jest "o
        swoje"? Dla kazdego pewnie bedzie to wyrazenie miec inny wymiar, ale dla
        przykladu ja zarabiam 80 tysiecy dolarow rocznie. Mam bardzo spokojna prace,
        doskonala mlodziez, znakomite srodowisko i mnostwo satysfakcji zawodowej i ...
        tak jest ... prywatnej (to jest sporo pieniedzy).
        No, i aby nie bylo Wam za wesolo - mam najwyzsze mozliwe kwalifikacje, a w pracy
        prezentuje ZERO lenistwa.

        Ale - zachecam do walki. Czas, by sie to zmienilo.
        Pozdr
        • mfru Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 22:26
          gregmi napisał:

          > Ja sie nie upieram, ze by nauczycielom w Polsce od jutra placic tyle, ile na
          > Zachodzie, ale jakies proporcje trzeba zachowac.
          > Nauczycielom zas chce powiedziec, aby zaczeli walczyc o swoje... >

        • mfru Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 22:29
          gregmi napisał:

          > Ja sie nie upieram, ze by nauczycielom w Polsce od jutra placic tyle, ile na
          > Zachodzie, ale jakies proporcje trzeba zachowac.
          > Nauczycielom zas chce powiedziec, aby zaczeli walczyc o swoje... >

          Jak uczy 15 czy 16 letnie doświadczenie ostatnich lat, to nauczyciele to mogą
          sobie Kancelarie Premierów czy Rotundę Cyrkową w Warszawce kawałkami kredy
          obrzucić. Podobnie jak pielęgniarki co moga sobie tam porzucac gruszkami do
          robienia lewatywy. I tyle se wywalczą.
          Ale jak przyjdzie wiadoma klasa ze styliskami, to rządzący robia w portki i
          migiem wyciagają kasę.
        • jorn Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 22:53
          gregmi napisał:

          >>Nauczycielom zas chce powiedziec, aby zaczeli walczyc o swoje.<<

          Ale oni właśnie mają to, o co walczyli i cały czas walczą (przynajmniej ci z
          ZNP): niemal absolutna pewność zatrudnienia bez względu na wielkość
          zapotrzebowania na ich pracę, czy na jakość jej świadczenia. W efekcie świetni
          nauczyciele mają tak samo nędzne zarobki, jak miernoty robiące krzywdę dzieciom
          poprzez nauczanie głupot. Świetny przykład mamy w komentowanym artykule:
          >>Teraz klasy są dwie, więc z trudem udaje się utrzymać dwa i pół etatu.
          Połówkę dostaje ta nauczycielka, która ma najbogatszego męża<<. A dlaczego nie
          ta (czy ten, nie uprawiajmy seksizmu), która (-y) najgorzej uczy? Mamy za dużo
          nauczycieli, jest to świetna okazja, żeby dokonać selekcji i zostać ze świetną
          kadrą nauczycielską, a pozbyć się tych, którzy do tego zawodu nie powinni w
          ogóle trafić. Nie ma obawy, na wydziały pedagogiczne uczelni ciągle trafia
          wielu chętnych i, gdy nadejdzie wyż demograficzny, będzie można przyjąć nowych,
          ale ich starsi koledzy byliby (przeciętnie) znacznie lepsi i byłoby z kogo brać
          przykład.

          Pozdrawiam
          • mibar Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 28.01.06, 13:30
            co prawda to prawda. sam mialem nauczycielke nieroba. nie robila kompletnie nic.
            i 5 stawiala. I nadal nic nie robi bo jej ze stanowiska ruszyc nie
            mozna.oczywiscie ze nauczyciele powinni miec wieksze pensje i to z 5 razy ale
            nie moze byc olewactwa w tym zawodzie. i to wlasnie srodowisko nauczycieli musi
            z tym skonczyc. i dopoki tego nie zrobia nie maja prawa narzekac. koniec
          • mimirek Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 28.01.06, 15:30
            Święta racja, JESTEM ZA!!!!! Zmniejszyć zatrudnienie, wywalić nierobów,
            zwiększyć pensum i ustalić jasne reguły (np. 18 godzin dydaktycznych 22 godziny
            dyżurów, konsultacji, poprawiania sprawdzianów, żeby nie nosić pracy do domu no
            płaca za 40 godzin, a nie 18) wtedy będzie kasa dla innych. Póki co to szkołę
            traktuje się jak ochronkę i przyjmuje się wszystkich jak leci zabierając czasami
            godziny innym. Właśnie a'propos godzin pracy, ciekawostką jest to, że nawet jak
            ktoś chce więcej pracować to odgórnie jest to zabronione. W jednej szkole tylko
            27 godzin, ale jak jest ktoś do pracy to się to godziny zabiera i zostaje goły
            etat 18.
            • omfala Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 29.01.06, 10:07
              > zwiększyć pensum i ustalić jasne reguły (np. 18 godzin dydaktycznych 22 godziny
              > dyżurów, konsultacji, poprawiania sprawdzianów, żeby nie nosić pracy do domu

              Jest jedno "ale".Jeżeli szkoła zapewni mi w miejscu pracy sprawnie działający
              komputer z drukarką i dostęp do internetu - będę siedzieć w szkole i pracować.
              Ale
              szkoła mi tego nie zapewni. Dlatego pracuję w domu. Dużo pracuję...

              nauczycielka
        • soccer1doc Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 28.01.06, 03:01
          W jakim kraju nauczyciel w szkole podstawowej lub sredniej zarabia 80 tys.
          (netto)?
      • mfru Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 22:25
        Pytacie w swojej sondzie "czy nauczyciele w kasach marketów to hańba dla
        systemu oświaty".
        Dla systemu oświaty jak dla systemu oświaty, ale na pewno hańba dla czegoś co
        zwie się RP - i nieważne jakie bieżące lub docelowe numerki się temu dopisze
        III, IV ... Wsio rawno.
        • allex Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 22:47
          To dobrze, że kończy się nicnierobienie nauczycieli i oczekiwanie, że za 18
          godzin pracy ktoś będzie płacił 4000 netto. MAją związki zawodowe, które
          uniemożliwiają dłuższą przce a co za tym idzie płace oraz uniemożliwiają
          dorabianie ponad etat. Niech więc dorabiają sprzątaniem bawieniem dzieci. Były
          czesy guwernerów i żaden nauczyciel nie poczytywał sobie za hańbę być "niańką"
          dziecka hrabiego. CZasami traktowane było to jako honor. Dziś broni się przed
          pracą w pełnym wymiarze godzin więc ma.
          Hańba oświaty to nauczyciele tacy jak pajacyk z Solca
          Kujawskiego, "skrzywdzony" przez 15 latka. Taki to nawet jako sprzątacz by
          sobie nie poradziła.
          Najgorsze jest postawa roszczeniowa. która w tym srodowisku dominuje. Żadnej
          inwencji, totalny marazm i oczekiwanie że kolejny rząd da podwyżkę. Brak tam
          jakiegokolwiek rynku który urealniałby rzeczywiste umiejętności nauczyciela z
          jego "dyplpmowanymi" umiejętnościami, które wykazał przed podobną sobie komisją
          kolekcjonerów listów pochwalnych
          • radwan3 Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 23:13
            Ależ Ty jesteś niepoważny. Piszesz "Żadnej inwencji, totalny marazm i
            oczekiwanie że kolejny rząd da podwyżkę. Brak tam jakiegokolwiek rynku który
            urealniałby rzeczywiste umiejętności nauczyciela z jego "dyplpmowanymi"
            umiejętnościami, które wykazał przed podobną sobie komisją kolekcjonerów listów
            pochwalnych." O jakiej inwencji piszesz, o jakim rynku, który cośby tam
            urealnił. Nie masz pojecia o zawodzie. Nie ma żadnego rynku, możesz pracowac w
            szkole 200 godzin miesięcznie, mozesz się zesr.. i ... ograniczony dyrektor,
            łasy na nagrody naczelnika wydziału oświaty zapłci Ci tylko za 18 godzin i
            jeszcze będzie zły, że mu organizujesz wolny czas, zmuszasz do myślenia i
            podejmowania decyzji. A jak już nabierzesz sił na klasówki, kartkówki,
            sprawdziany, testy, próbne matury, zespoły dydaktyczno-wychowawcze, rady
            pedagogiczne (totalny odlot, ludziom już odbija, solo potrafią na nich
            pierd...bez sensu nawet pół godziny), programy naprawcze, standarty
            edukacyjne,na PSO (przedmiotowy system oceniania) SSO (szkolny system
            oceniania),wywiadówki (okazja do kontaktów nauczyciela z bandą rodziców,
            przekonanych, iż do Twej szkoły dali geniusza, a debile nauczyciele na nim
            odgrywają się za swoje zasrane życie), i dasz temu wszystkiemu radę - gratuluje
            i współczuję. Po paru latach będziesz miał dosyć systemu, bo nadgodziny i tak
            dostanie nauczyciel wazeliniarz, a tobie skoro tak ładnie pracujesz znów coś
            przypie... No więc można sie spalić. Można pójść w korki, ale długo sie nie
            pociągnie, to też męczy, to nie jest przerzucanie papierków. I możesz to
            wszystko najzwyczajniej olać i np. pracowac w tesco. Ale w tym wszystkim chyba
            nie o to chodzi. Przed nauczycielem wszyscy stawiają powazne wymagania,
            zwyczajnie kasa musi być, by te wymagania spełnic. Kasy nie ma, za to sa dowcipy
            o nauczycielach w wytartych sweterkach, i dupkach z Solca - no bo w końcu komu
            on podskoczy z pensją 1 300zł. Niejeden mały debil dostaje więcej od ojca na
            miesięczne wydatki. Koncze, bo jest to temat wk....
            • dead.duck Bylem nauczycielem. Akademickim. I sie do dzis 27.01.06, 23:50
              na ow zawod nie skarze, choc wlasny biznes daje mi wiecej i satysfakcji, i
              pieniedzy. Bylem nauczycielem akademickim i robilem min. tzw. uslugowke dla
              zaocznej pedagogiki, a wiec "praktykujacej" kadry nauczycielskiej. Nie chce
              nikogo obrazac, ale takiej ilosci podlych i ograniczonych umyslowo wazeliniarzy
              jak owe panie i panienki (bo w 90% to byly kobiety) nigdy wczesniej i nigdy
              pozniej na oczy nie widzialem. A ze towarzystwo bylo z calej Polski, to ow
              poziom nauczycielstwa polskiego mozna uznac za ogolnopolski. I prosze nie
              potepiac tej mojej oceny: wiem, co mowie, bo mialem skale porownawcza -
              studentow niepedagogicznych studiow dziennych i rownie niepedagogicznych
              wieczorowych.
              Wowczas to przyrzeklem sobie, ze moje dziecko (ktorego zreszta wowczas jeszcze
              nie mialem) nie wpadnie w lapy takich osob jak te, ktore przyszlo mi uczyc. I
              tak wlasnie powstala moja firma. By - gdy mlode sie zjawi - miec szmal na
              szkole spoleczna czy prywatna. Dzisiaj moj pierwszy malec chodzi do szkoly
              spolecznej. Dobrej. Jednej z pierwszych. Dziela mego kumpla ze studiow. Tam
              nauczyciele "siedzeniem na kasie" (nb. zadna praca nie hanbi - moze student,
              moze i wielka pani "uczycielka") nie musza dorabiac. :)
              • mariuszdz Re: Bylem nauczycielem. Akademickim. I sie do dzi 28.01.06, 00:12
                dead.duck napisaB:

                > na ow zawod nie skarze, choc wlasny biznes daje mi wiecej i satysfakcji, i
                > pieniedzy. Bylem nauczycielem akademickim i robilem min. tzw. uslugowke dla
                > zaocznej pedagogiki, a wiec "praktykujacej" kadry nauczycielskiej. Nie chce
                > nikogo obrazac, ale takiej ilosci podlych i ograniczonych umyslowo wazeliniarzy
                >
                > jak owe panie i panienki (bo w 90% to byly kobiety) nigdy wczesniej i nigdy
                > pozniej na oczy nie widzialem. A ze towarzystwo bylo z calej Polski, to ow
                > poziom nauczycielstwa polskiego mozna uznac za ogolnopolski. I prosze nie
                > potepiac tej mojej oceny: wiem, co mowie, bo mialem skale porownawcza -
                > studentow niepedagogicznych studiow dziennych i rownie niepedagogicznych
                > wieczorowych.
                >
                W zawodzie nauczyciela powinien być jakiś parytet ,np. w każdej szkole powinno
                być tak ,że co namniej 30% nauczycieli to mężczyżni.
            • fpuka Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 28.01.06, 14:01
              Radwan, czytałam Twój post kilkakrotnie. To jest kwintesencja problemu. Momentami zastanawiałam się, czy nie pracujemy w tej samej szkole, którą podejrzewałam o swego rodzaju patologię.
              Teraz widzę, że to, o czym piszesz, jest ogólnopolskim standardem.
              Chyba mi cholernie smutno.
            • omfala Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 29.01.06, 10:13
              Pracuję w szkole prywatnej. Zarabiam mniej niż w państwowej. Stawka jest
              identyczna ale nie ma żadnych dodatków, nagród itp.
              • janusz12341 Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 29.01.06, 10:52
                Odnośnie dodatków i nagród przeczytaj mój post niżej
                Janusz
          • hera9 Swiete słowa!!! 28.01.06, 01:27
            popieram w pelni list Allexa!!
          • larwunia Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 28.01.06, 01:44
            > Najgorsze jest postawa roszczeniowa. która w tym srodowisku dominuje. Żadnej
            > inwencji, totalny marazm i oczekiwanie że kolejny rząd da podwyżkę. Brak tam
            > jakiegokolwiek rynku który urealniałby rzeczywiste umiejętności nauczyciela z
            > jego "dyplpmowanymi" umiejętnościami, które wykazał przed podobną sobie komisją
            >
            > kolekcjonerów listów pochwalnych

            moja matka jest nauczycielką od ponad 20 lat. odkąd tylko pamiętam praca w
            szkole lda niej to nie było tylko 18 godzin. nie chce pisac tutaj rowniez o
            godzinach spedzonych na przygotowywaniu materiałow dla uczniów, planow zajec,
            programów nauczania, konspektów, wypełnianiu dzienników, swiadect, a ostatnio
            wielu innych beznadziejnych kilometrow makulatury (Dzieki Ministerstwu
            Edukacji)etc. obecnie jej zarobki mozna przyjac za przyzwoite (choc ja w pracy
            wakacyjnej(jestem studentka), normalnej fizycznej, zero kwalifikacji wymaganych,
            zarabiam w ciagu miesiaca 2x tyle ile wynosi jej pensja). te przyzwoite zarobki
            sa tylko i wylacznie zasluga ciezkiej pracy mojej mamy, ktora na wszelkie kursy
            doksztalcajace przeznaczyla nie tylko peiniadze, ale przede wszsytkim ogromna
            ilosc czasu i wysilku. takie sa teraz realia w szkole, ze bez przekwalifikowania
            pracy nie ma. nawet nie wiesz ile kosztowalo to cala nasza rodzine- czesto
            widywalismy mame przez 3 dni w tygodniu- reszte zajmowaly jej kursy, studia,
            dojazdy, a przede wszystkim nauka.
            i co jej z tego wszystkiego przyszlo? marna podwyzka- pensja na poziomie
            poletatowego robola z Zachodu. jeszcze do niedawna wakacje wykorzystywala, by
            wyjechac na zachod i dorobic do pensji-zeby cos wiekszego kupic, wyremontowac
            dom- na to z nauczycielsiej pensji niestety juz nie starcza.
            czy moja matka byla kiedys na prawdziwych wczasach? czy stac ja na zapewnienia
            dobrej przyszlosci swoim dzieciom? czy w przyzlosci bedzie miala emeryture na
            poziomie umozliwiajacym godne zycie?
            jesli myslisz, ze odpowiedzi an te teamty sa twierdzace, to sie myslisz.

            obecnie mama po raz kolejny bierze udzial w jakims niezbednym kursie.
            niezbednym, bo mimo swoich niewatpliwie swietnych kwalifikacji, nie moze byc
            pewna swojej przyszlosci. dzieci jest coraz mniej i wiejskie szkoly nikna jak we
            mgle. aby sie utrzymac, trzeba miec naprawde solidne dowody na to , ze jest sie
            najlepszym. jak Ci sie podoba perspektywa prawie 50-letniej studentki?

            dlatego moim zdaniem nie masz racji, ze nauczyciele nic nie robia i tylko siedza
            z zalozonymi rekoma w oczekiwaniu na rzadowa podwyzke. mysle, ze krzywdzisz tym
            nie tylko mojaj mame, ale rowniez wielu innych wspanialych nauczycieli, ktorzy
            znalezli sie w tak beznadziejnej sytuacji. pamietaj: w kazdej grupie zawodowej
            znajda sie jakies czarne owce, ale to nie oznacza,ze wszyscy tacy sa.
            ale to jest chyba taka nasza narodowa sklonnosc- generalizowanie
            • janusz12341 Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 29.01.06, 10:49
              Jestem portierem na wyższej uczelni. Zarobki, które oferuje uczelnia
              wykładowcom nie są chyba najgorsze, skoro ja oprócz nienajgorszej pensji, 20-
              procentowego dodatku stażowego oraz dodatku (średnio 10%)za pracę po 14-tej,
              mam wypłacaną trzynastą pensję, dodatek na wakacje - aż 800 złotych brutto,
              zniżkę na PKP w wysokości 50%, paczki na święta itd. Dodatkowo mogę skorzystać
              ze specjalnej oferty skierowanej dla pracowników szkoły wyższej (i ich rodzin)
              w postaci wycieczek lub wakacji w górach. Do tego dochodzi specjalny pakiet
              ubezpieczenia.
              Skoro to wszystko mało (zapomniałem o feriach i nagrodach jubileuszowych), to
              proszę zobaczyć jakie warunki pracy oferuje prywatny przedsiębiorca.
              Pozdrawiam Janusz
          • mimirek Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 28.01.06, 15:46
            Może przestań jeździć po nauczycielach. Może mi powiesz, że sam się czytać i
            pisać nauczyłeś, co? Pretensje miej do rządu, który nic nie robi z oświatą.
            Pracuję żetelni, ciężko i jestem nauczycielem dyplomowanym. Wiele rzeczy mi się
            niepodoba i też uważam, że potrzebne są zmiany w sposobie awansu nauczycieli i
            ich motywacji. Ja osobiście uważam, że inwestując w siebie przez kilka lat
            nauki, a potem dokształcając się (za własne pieniądze, bo szkolenia nauczycieli
            przez WOMy to iluzja)mam prawo oczekiwać, że będę więcej zarabiać niż górnik
            nawet jeśli to będzie 18 godzin.
            A hańbą oświaty to są ludzie twojego pokroju.
            • plorg Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 28.01.06, 17:16
              Czy wszyscy nauczyciele dyplomowani pracuja "żetelnie"?
              Mam nadzieje,ze przynajmniej nie polonosci.
              :-))
              • tomkris1 Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 28.01.06, 20:59
                Może ten Pan miał zaświadczenie o dysortografi?
                OTO REZULTATY REFORMY OSWIATY.
        • Gość: miki Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach IP: *.olsztyn.mm.pl 30.01.06, 10:30
          Zastanawiam sie czy nauczyciele musza ciagle narzekac? Zachowuja sie czasami
          tak jakby byli odcieci od rzeczywistosci. Sama pracowalam w szkole , pozniej
          mialam okazje popracowac w instytucji zwanej bankiem:)Tam to dopiero jest
          praca.Masa nieplatnych nadgodzin(wywiadowki to przyjemnosc), brak urlopow w
          najlepszych terminach, nacisk na sprzedaz i niezadowoleni klienci. A placa-
          zarabialam tyle co nauczyciel kontraktowy, pracujac czasami po 10h
          dziennie.Takze ta pani, ktora ma okazje dorobic w hipermarkecie niech sie
          cieszy, ze znalazla na to czas, co umozliwia 18h system pracy w szkole.
      • bemari Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 22:33
        Trudno to wytłumaczyć komuś, kto z oświatą nie ma nic wspólnego.Mój mąż ma
        własną firmę.Ja pracuję w szkole.Biorę, co dyrekcja każe.W tym roku 26 godzin
        dydaktycznych tygodniowo.DYDAKTYCZNYCH!!!Zostaje jeszcze dokumentacja, zeszyty,
        klasówki, egzaminy, wycieczki, rady pedagogiczne,imprezy srodowiskowe,
        samoksztaólcenie, wyjazdy na konkursy.I okazuje się, że mój mąż zarabia kilka
        razy więcej(Bogu dzięki), a to ja mam czas zajęty.Jak nie wywiadówka, to
        okres...W myśl starego kawału.Każdy zawód ma minusy, ale nie zazdrośćcie
        nauczycielom.To nie jest łatwy chleb - mimo wakacji.
      • ron76 Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 22:33
        urzednicy zarabiajacy 1000zl maja nie brac łapowek, nauczyciele za 900zl maja
        podnosic swe kwalifikacje, policjant zarabiajacy 1100 ma miec chec narazania
        zycia.
        powodzenia Polsko
        • funia81 Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 23:19
          To nie jest kwestia kasy. To kwestia uczciwosci. Przy takim podejsciu jak twoje
          ludzie ZAWSZE beda brac w lape. Ale uczciwych sie u nas nie ceni...
          f.
          • shapleyvalue gow-no wiesz 28.01.06, 19:17
            TO JEST KWESTIA MOTYWACJI.

            A niska pensja demotywuje. Przy takim podejsciu jak twoje ludzie powinni
            pracować za miskę ryżu i być szczęśliwi, uczciwi, itd.

            p.s. "funia osiemdziesiąt jeden"? Co ty wiesz o życiu studenciku? Masz pracę,
            czy jedziesz na kieszonkowym od rodziców?
      • lucky81 Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 22:45
        > Dzieje się to poprzez skandalicznie niskie zarobki, zwłaczsza w
        > dziedzinie edukacji i służby zdrowia. Kiedy władza się wreszcie
        > opamięta i zacznie cenić pracę, wiedzę

        Wtedy, kiedy szkolnictwo oraz służba zdrowia będą prywatne.

        > a nie kapitał?!

        Czy Ty rozumiesz co to jest kapitał??
      • brynika Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 22:47
        Też uczę. 26 godzin w szkole + kółko+wychowawstwo+dokształcanie w każdy weekend.
        Po odliczeniu kosztów studiów (w końcu mam obowiązek się dokształcać!)na miesiąc
        z pensji zostaje mi700 złotych. Może chcecie się zamienić?
        Mamy protestować?! Obrzucić Sejm kredą? Pamiętam ostatnie strajki nauczycieli-
        byłam wtedy uczennicą. Z tego co wiem zabrano im część pensji- taka kara za strajki.
      • loppe Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 22:49
        jestem zaskoczony (oczywiście nic nie mam przeciw temu co robią nauczyciele)
        • loppe Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 22:50
          ps. czy ci którzy głosują tu w sondzie że "hańba" gotowi sa zwiększyć swoje
          obciazenia podatkowe na płace nauczycieli...
      • dox1 Re: NO TO PROSZE DO BIEDRONKI,jest robota!!!!!!!!! 27.01.06, 22:51
        centrolew napisał:

        > Od kilkunastu lat postępuje w Polsce stopniowa pauperyzacja grupy społecznej
        > zwanej dawniej "inteligencją". Dzieje się to poprzez skandalicznie niskie
        > zarobki, zwłaczsza w dziedzinie edukacji i służby zdrowia. Kiedy władza się
        > wreszcie opamięta i zacznie cenić pracę, wiedzę, a nie kapitał?!
        >
        • xxxxyyyyzzzz WYP***DALAJ BIEDRONKO Z POLSKI!!! 28.01.06, 01:04
          • dox1 Re: WYP***DALAJ BIEDRONKO Z POLSKI!!! 28.01.06, 20:56
            Rozumie twoje zyczenie.
            Niestety z BIEDRONKA wam treba robic teraz. :-))))
      • elfhelm Wiesz kiedy? 27.01.06, 22:56
        Kiedy wreszcie lewice odejdą od władzy i te tzw. lewice i te lewicowe tzw. prawice.
        • mirgiz Re: Wiesz kiedy? 27.01.06, 23:02
          uWAŻAJ JAK Prawica Cię ozłoci !
          • dead.duck Nie musi ozlacac. 27.01.06, 23:52
            Wystarczy, gdy w biznesie nie bedzie przeszkadzac :)
      • pulemiot37 Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 23:01
        Państwo policyjne, to państwo w którym nauczyciel zarabia mniej niż policjant..
        \Lenin..\.. nic dodac- nic ując..
      • karuzelabeztrzymanki zapraszam na forum sfrustrowanych nauczycieli :-) 27.01.06, 23:04
        tu piszemy wszystko bez skrupułów
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36266
      • rpiwowarski Wiedza a nie KAPITAL!!!!!!!! 27.01.06, 23:18
        centrolew napisał:

        > Od kilkunastu lat postępuje w Polsce stopniowa pauperyzacja grupy społecznej
        > zwanej dawniej "inteligencją". Dzieje się to poprzez skandalicznie niskie
        > zarobki, zwłaczsza w dziedzinie edukacji i służby zdrowia. Kiedy władza się
        > wreszcie opamięta i zacznie cenić pracę, wiedzę, a nie kapitał?!
        >

        1. Osoba zatrudniona w biznesie z wyksztalceniem wyzszym (wypisz wymaluj inteligent) zarabia niezle. O jaka pauperyzacje Ci chodzi.
        2. Prywatne gabinety lekarskie tez niezle prosperuja.
        3. W prywatnych szkolach tez sie niezle zarabia.
        4. "Niech sie panstwo wreszcie opamieta i zacznie cenic prace, wiedze a nie kapital". KAPITALIZM to taki wspanialy ustroj, w ktorym zarabia sie tyle, na ile jest sie przydatnym dla spoleczenstwa. Po co komu wiedza i praca, ktore nie sa przydatne dla nikogo???? Podzial miedzy wiedza a kapitalem jest nielogiczny. Jedno generuje drugie, a nawet jest z drugim tozsame.
        5. W Polsce nauczyciele zarabiaja malo, poniewaz wolny rynek w zakresie uslug edukacyjnych istnieje w postaci szczatkowej. Mamy za to wielki, niewydolny system finansowany przez panstwo. Rozwiazaniem jest powszechny system bonow edukacyjnych i oswiata prywatna (oczywiscie ze stabilna i silna otoczka instytucjonalna panstwa). W szkolnictwie prywatnym zarabialoby sie lepiej, a i poziom edukacyjny podniosl by sie.
        • grzegorzlubomirski Zgadza sie 28.01.06, 03:48
          Np jezeli Qu.. zarabia 5 razy wiecej niz lekarz czy nauczycielka to znaczy ze
          jest 5 razy wazniejsza dla spoleczenstwa. Skad ty sie urwales domorosly
          liberale. Pmaietaj pacanie w liberalizmie wszyscy warci sa tyle samo. Do ksiazek
          gimnazialisto.
          • lucky81 Re: Zgadza sie 28.01.06, 05:59
            > Np jezeli Qu.. zarabia 5 razy wiecej niz lekarz czy nauczycielka to znaczy ze
            > jest 5 razy wazniejsza dla spoleczenstwa.

            Dokładnie tak. Trzeba podkreślić: na wolnym rynku. Np. w USA, lekarz zarabia
            sporo więcej niż Qu...
          • rpiwowarski Re: Zgadza sie 28.01.06, 13:25
            1. Qurw nie lubie i do nich nie chodze. W ogole jestem za wprowadzeniem obostrzen odnosnie pornobiznesu. To ze u nas zarabiaja 5 razy wiecej wynika z poziomu moralnego naszego spoleczenstwa, a nie z istnienia wolnego rynku...
            2. Wszyscy warci tyle samo - oczywiscie, nigdy nie mowilem, ze niektorzy ludzie sa lepsi od innych; Bog stworzyl nas wszystkich rownymi. Ale niektorzy zarabiaja lepiej, bo posiadaja rzadsze (bardziej przez spoleczenstwo pozadane) umiejetnosci, w ktore musieli niejednokrotnie wiecej zapracowac. I to jest naturalne i pozyteczne dla spoleczenstwa.
            3. Na inwektywy nie odpowiem. To ponizej mojej godnosci.
            4. Nie jestem gimnazjalista. Studiuje ekonomie.
          • tzetze1 Re: Zgadza sie 28.01.06, 21:07
            grzegorzlubomirski napisał:

            > Np jezeli Qu.. zarabia 5 razy wiecej niz lekarz czy nauczycielka to znaczy ze
            > jest 5 razy wazniejsza dla spoleczenstwa.

            Wartosc dla spolecenstwa - to trudno wycenic, trzeba by zrobic model i
            wyliczyc. Podejrzewam ze nie wyszloby istotnie inaczej niz jest teraz.
            Dlaczego? Bo nauczycieli jest multum, sa kiepscy, a ci co nie sa to dorabiaja
            korkami lub w sektorze prywatnym ewidencjonowanym. Ladna, podmyta i zdrowa
            qu..wa z pewnoscia jest bardziej wartosciowa (wartosc mierzona w jednosctkach
            uzytecznosci z konsumpcji) niz niejeden sfrustrowany nauczyciel co to sadzi ze
            kolumb byl anglikiem.

            Z pewnoscia jednak system krzywdzi zdolnych i pracowitych nauczycieli. Lajf is
            brutal, jak zwykle.
        • andziapa Re: Wiedza a nie KAPITAL!!!!!!!! 28.01.06, 16:51
          A zastanowiles sie kolego ekonomisto, ze gdyby system szkolnictwa bylby w
          Polsce prywatny, to niewiele ludzi konczyloby szkoly, bo rodzicow nie stac by
          bylo na edukacje dzieci, skoro czesto nie maja na jedzenie. Pozatym jak do tej
          pory to panstwowe szkoly i uczelnie, a nie prywatne, sa na pierwszych miejscach
          w rankingach. Zastanow sie, ze Ty pewnie tez nie studiowal bys teraz ekonomii,
          tylko pasl krowy, podejrzewam ponadto, ze rowniez nie studiujesz na prywatnej
          uczelni.
          • shapleyvalue Co ty, Zdzisiu, wiesz o systemie szkolnictwa? 28.01.06, 20:39
            ON JUŻ JEST PRYWATNY.

            W Szkole Głównej Handlowej studenci zaocznych i wieczorowych swoimi pieniędzmi
            sybsydiują studentów dziennych, bo pieniędzy od Ministerstwa brakuje na
            utrzymanie uczelni.

            Więc ty mi tu nie pie.. że "niewiele ludzi konczyloby szkoly", bo oni już
            dzisiaj sami sobie płacą za dyplom. Co więcej, gdyby nie było bloku studentów
            dziennych, to PRYWATNE STUDIA BYŁYBY TAŃSZE! Zaoczni by nie dopłacali za
            dziennych.
          • rpiwowarski Re: Wiedza a nie KAPITAL!!!!!!!! 29.01.06, 00:04
            1. Nastepnym razem prosilbym o dokladniejsze czytanie moich postow. Postuluje wprowadzenie systemu bonow edukacyjnych na poziomie szkolnictwa sredniego (klasyczna friedmanowska idea). Nie jestem pewien tez, czy bonow nie nalezaloby dawac tylko do okreslonego pulapu majatkowego rodzicow, tak by bogatsi, ktorych na to stac placili za edukacje pociech.
            2. Jezeli zas chodzi o szkolnictwo wyzsze, to jestem zwolennikiem studiow odplatnych, ale z bogatym systemem stypendialnym (fundowanym glownie przez panstwo choc nie tylko). Rzecz w tym, ze obecnie sytuacja wyglada w ten sposob, iz osoby biedne w przewazajacej liczbie studiuja na uczelniach prywatnych, a "zamozniejsze" na panstwowych. (Przez "bogate" lub "zamozniejsze" rozumiem tutaj osoby, ktorych na zaplacenia czesnego stac, niekoniecznie ludzi z willami i basenami). Dlaczego tak sie dzieje? Bezplatna edukacja jest dobrem deficytowym i dostep do niej otrzymuja glownie ludzie, ktorzy niezbedne przygotowanie wyniesli z domu, lub przekupili wladze uczelniane. Rodzice takich osob mogliby w wiekszosci oplacac studia z wlasnej kieszeni. Biedni natomiast studiuja na uczelniach prywatnych. Nie tylko dlatego, iz na panstwowe nbie mogliby sie dostac. Studia prywatne czesto sa blisko miejsca zamieszkania, a studia to nie tylko czesne, ale i koszty utrzymania sie. Biedni wybieraja blizsze osrodki.
            3. Podsumowujac: biedni placa za szkolnictwo podwojnie z podatkow i poprzez czesne. Inaczej mowiac: biedni oplacaja studia zamozniejszym (!!!!!).
            4. Nie twierdze, ze na UW studiuja tylko osoby "zamozne", ktorych rodzicow stac by bylo na oplacenie czesnego, ale nie sadze, zeby stanowili ono wiekszosc z wyzej wspomnianych powodow (2).
            5. Dlaczego nie wprowadzic bonow dla studentow? Coz, sadze, iz kazdy powinien otrzymac pewne minimum edukacyjne od panstwa. Edukacja na poziomie szkoly sredniej to minimum, aby w dzisiejszym swiecie przezyc. A studia? Czy my naprawde potrzebujem armii magistro i licencjatow? Nie sadze. Obecnie zaczyna nam brakowac murarzy, stolarzy, fryzjerow. Zreszta co mozna robic z magisterka wyzszej szkoly tego-i-owego? Chyba w Biedronce pracowac... Po co w takim razie 5 lat spedzone na uczelni??? I to na koszt calego spoleczenstwa???? (zakladam, ze mamy system bonow). Na studia winni isc ludzie, ktorzy albo maja na to pieniadze i sa zdolni (wtedy jest to ich suwerenna decyzja, ktorej nie mozna im odmawiac), albo jesli sa zdolni, ale biedni. Ci drudzy powinni dostawac stypendia.
            6. Nie wiem tez czy okreslone firmy, lub branze nie powinny fundowac stypendiow.
            7. Wiem, ze to wszystko, co napisalem powyzej jest troche wishful thinking, ale czy lewicowy mit o bezplatnych studiach nie jest wiekszym wishful thinking?
            • rpiwowarski Re: Wiedza a nie KAPITAL!!!!!!!! 29.01.06, 00:06
              aha warto by wziac pod uwage tez to co mowil Shapleyvalue w jednym z poprzednich postow
              • rpiwowarski Re: Wiedza a nie KAPITAL!!!!!!!! 29.01.06, 00:14
                Zeby nie bylo, ze sie wywyzszam i patrze na wszystko z perspektywy tych bogatszych.

                Zaliczam sie do tych "biedniejszych". Jak widac byt swiadomosci nie ksztaltuje.

                Moja matka jest nauczycielem i to jest NA PRAWDE ciezka praca.

                System urynkowiony na pewno sprawilby, ze zarabialaby wiecej... Chociaz, system ten nalezaloby wprowadzac stopniowo, nie od razu w malych miastach.

                Nawet jesli nie udaloby sie wprowadzic systemu urynkowionego, uwazam, iz zarobki nauczycieli sa SKANDALICZNE. PANSTWO WYDAJE FORSE NA GORNIKOW I ROLNIKOW, A NA EDUKACJE OBYWATELI FORSY NIE MA - to jest skandal jakich malo.

                Tak jakby nasza przyszlosc zbudowana byla na weglu...

                Tez cos...

                I jeszcze jedno. Nie studiuje w Polsce, lecz zagranica. Ale tylko dzieki stypendium.

                Pozdrawiam.
      • gmanchuel Ile godzin ? 27.01.06, 23:18
        Jestem nauczycielem (we Francji) a bardzo czesto pracuje do 12 albo 1 w nocy. A
        u nas dzialalnosc skol jest od 8 do 17. U mnie od 8.25 do 17.35. Tez weekendy
        sa czesto poswiecone aby przygotowywac plan tygodnia.
        Przygotowuje lekcje i klasowki, poszukiwam dane dla lekcjach, poprawiam
        klasowki, organizuje projekty dla uczniow, na przyklad wspolpracujemy z innymi
        szkolami, w Polsce, w Anglii, w Holandii, w Danii. To znaczy poswiecenia czasu,
        peniedzych... Juz sie zdarzylo, ze cala noc wspelnilem pilne formularze aby
        dostac finansowa pomoc od Unii Europejskiej.
        Tez trzeba myslec o stresu (cala Polska slyszala ostatnio o co sie stalo w
        Solcu Kujawskim). W mojej szkoly problemy gorsi od tego (to nie do pomyslenia,
        byscie nie uwierzyli w tym jakbym opowiadal o tym wszystkim !) to nasze
        codziennie zycie. Po jednej lekcji, sie czuje jakbym pracowal 3 godziny. Ale
        mam potem jeszcze inne lekcje.
        W koncu roku szkolnego, jak prawie juz nie ma lekcji bo sa egzaminy, siedze w
        komisji, pilnuje i poprawiam egzaminy. W tym przypadku, czasami pracuje do 30-
        35 godzin tygodniowo a wtedy czuje sie o wielu lepiej (mniej zmeczony, mniej
        stresowany) niz w reszty czasu jak pracuje 18 godzin (lub 22 jak w tym roku bo
        mam dodatkowe godziny).
        Czy ci ludzie ktorzy pisza, ze nauczyciele nie pracuja duzo wiedza o tym
        wszysrtkim ?
      • dzakarta Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 23:20
        Nowa władza tak wyobraża sobie odejście od komunistycznej urawniłowki: dla
        nauczyciela z dwoma fakultetami połowę tego co dla słabo wykwalifikowanego
        robotnika.
      • gmanchuel Ile godzin (jeszcze) i ferie 27.01.06, 23:24
        Czesto opowiadam polskom przyjacielom o tych problemach w szkoly a ostatnio
        jedna mi mowila, ze za zaslugujemy na 6 miesiecy wakacji !
        Oczywiscie przesadzala ale jednak to znaczy cos !
      • ulado Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 23:28
        Od 16 lat jestem polonistą (ostatnio w gimnazjum), typem pracocholika,
        idealisty. W zawodzie odniosłem sporo sukcesów. Kilka lat po reformie wiem
        jedno: muszę szukać sobie innego miejsca niż szkoła. I nie o pieniądze idzie,
        ale:
        - powszechną nagonkę na autorytet nauczyciela, każdy "ma kompetencję", by
        oceniać coś, o czym nie ma pojęcia
        - chore stosunki pracy - ludzie panicznie boją się o etat, brakuje solidarności
        i współpracy, jest wzajemna podejrzliwość i zazdrość
        - analfabetyzm "pociech", zagubienie się moralności, chamstwo (to gimnazjum)-w
        efekcie brak satysfakcji z wykonywanego zawodu, walka z wiatrakami
        - mam również poczucie krzywdy, że jako pracownik sfery budżetowej muszę płacić
        wszystkie świadcznia socjalne i podatkowe w przeciwieństwie do tzw. biznesu
        (siostra prowadzi im księgowość i wiem, jak w praktyce to wygląda) oraz
        zwykłych robotników (praca w szarej strefie+zasiłek)

        Nie narzekam na swój los. W końcu sama zadaję tyle wypracowań, że mój dzień
        pracy kończy się grubo po północy. Zapewne każdy logicznie myślący popuka się w
        czoło nad głupotą współczesnej Siłaczki. Nikt też nie dostrzeże różnicy między
        polonistą a nauczycielem w-f.
        Na szczęście nie oczekuję współczucia i zrozumienia, dojrzewam do decyzji, by
        swoją inwencję, pracowitość, sumienność skierować gdzie indziej. Nie mając
        wygórowanych wymagań co do zysków, z pewnością poradzę sobie działając na tzw.
        własny rachunek. I nie zamierzam pracować ani w supermarkecie, ani sprzątać
        domu francuskiej Żydówce. Świat jest piękny, kiedy się działa i realizuje
        marzenia!!!
        • nezpers Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 23:41
          ULADO....nic nie ujme z Twej wypowiedzi, zgadzam sie z Toba w calej okazalosci,
          ale dodam jeszcze spoczywajacy na glowie nauczycieli obowiazek prowadzenia
          pomiaru jakosci pracy szkoly i...olaboga wprowadzenie CERTYFIKATU ISO w szkole
          !!!bardzo malo firm pozwala sobie na wprowadzenie tego typu certyfikatu a te
          ktore wprowadzaja posiadaja odpowiedni kapital i przedewszystkim ludzi
          wyszkolonych opdowiednio do tego typu przedsiewziec a panstwo wymaga aby w
          szkole byl taki certyfikat i aby zajeli sie tym nauczyciele (dodatkowe
          kilkadziesiat godzin kursow i audytow). PS. ISO w szkole gdzie sa dziurawe
          okna;-) JOKE
          Pozdrawiam cialo pedagogiczne
          Nezpers
        • burakiprlu [...] 28.01.06, 01:42
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • ulado Re: i ty jestes nauczycielka glupia mendo? 28.01.06, 19:55
            Oj, ile ekspresji w tym języku!!! Jak zabolało... Ale nie oburzam sie
            tym "praniem po mordzie", wręcz przeciwnie. Jest mi wstyd, przepraszam, choć
            intecje były czyste. Słowa nie oddały tego, co pomyślała głowa. Przykład
            Żydówki został odebrany jako uogólnienie, uderzył w czyjąś czułą strunę (co w
            sumie w naszym kraju nie jest takie dziwne), był tymczasem w założeniu
            jednostkową egzemplifikacją ucieczki polskiej inteligencji za granicę. Przykład
            nie jest zmyślony. Nie świadczy jednak o uprzedzeniach do Żydów. Wszak żadna
            nacja nie jest doskonała. Są np. Polacy - świnie, Niemcy -świnie i Żydzi też
            tacy bywają. Na tym polega nasze człowieczeństwo. Daleko mi od jakichkolwiek
            stereotypów. Ludzi nie dzielę zależnie od narodowości, ale na tych, którzy są
            porządni i mądrzy oraz na bufonów, szuje, cwaniaków itd. Zapewniam, że daleko
            mi do antysemityzmu.
            Żyj i pozwól żyć innym... - mawiała moja babcia, która należała do Polek
            pomagających Żydom w czasie wojny
        • jolkak11 Ulado -wyrazu szacunku..choc zasługujesz na więcej 28.01.06, 15:31
          przykre jest to że tacy jak ty odchodza a zostają absolwenci prywatnych
          szkółek, z gołymi pępkami i myślące o sobie że są wszystkowiedzącym cudem
          świata, bezkarne bo z "plecakiem" i nikt ich nie rusza - tak wygląda w oświacie
          zmiana pokoleniowa! Znam osobę która uczyła sie słabo, mature zdała w wiejskiej
          szkole z poprawką poszłą do szkoły prywatnej, którą udało jej sie skończyć, bo
          takich szkół nie ma możliwości "oblać" i jako pani mgr jakiejś tam pedagogiki
          uczy dzieci, bo jej rodzice nie mogli znaleźć innej pracy a ona pracować nie
          lubi...
        • ph29 Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 29.01.06, 08:57
          > Od 16 lat jestem polonistą (ostatnio w gimnazjum), typem pracocholika,
          > idealisty.

          Przyjmijmy litościwie, że to literówka.
      • macmus Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 27.01.06, 23:46
        Już nie pracuję w szkole.
        Jestem w tej komfortowej sytuacji, że pracuję jako lektor języka angielskiego.
        Ale pracowałem - 4 lata w państwowej podstawówce, 7 lat w liceach tzw. społecznych. Oprócz tego - wcześniej - też jako lektor.
        Lubiłem (lubię) pracę nauczycielską i - myślę, że byłem też lubiany jako belfer.
        To nie jest li tylko zawód.
        Ośmielę się stwierdzić, że jest coś takiego, jak staroświeckie... powołanie.
        Chylę czoła przed wszystkimi, którzy nadal uczą w szkołach - i robią to mimo śmiesznych pensji.
        Robią to, bo... ktoś przecież musi... powinien..., a oni, czy też w większości - one! czują się do tego... - tak! właśnie - powołane!
        To zaś, co się obecnie dzieje w szkolnictwie - ta ścieżka zawodowa... - to..."papierkologia"... Ręce opadają...
        Lekarze, choć też harują i także są niedowartościowani, jeśli zrobią specjalizację (to osobny temat), mogą dorobić w prywatnych przychodniach, klinikach. A nauczyciel? Nie najmie się przecież na godziny do szkoły prywatnej... A poza tym - tam kokosów nie płacą!
        Smutna ta nasza rzeczywistość, skrzecząca...
        18 godzin pensum...
        2 miesiące wakacji...
        Ferie... weekendy...
        Żyć - nie umierać...
        Tyle, że ja jestem anglistą... I jakoś sobie radzę...
        A co ma zrobić polonista... historyk... biolog... geograf...
        Wszystkich zaś krytykantów, którzy w urynkowieniu oświaty li tylko widzą uzdrowienie, zapytam - a kto pomoże "oświecić", czyli wykształcić dzieci z biednych rodzin... regionów...
        Ech... życie...życie...
        • macmus PS 28.01.06, 00:11
          Oczywiście, żeby nie było tylko tak, że wszystko cud - miód...
          Miałem też do czynienia - zarówno jako belfer, jak i wcześniej, jako uczeń, z ludźmi, którzy nie powinni (byli) tego robić...
          Do dziś, mając głównie do czynienia z dorosłymi albo uczniami szkół średnich / studentami widzę, ajk duże psychiczne skrzywienia poczyniła szkoła...
          Za każdy błąd odruchowo przepraszają... A gdzie prawo uczącego się (ucznia) do popełniania błędu ?! Nikt nie rodzi się geniuszem ( z wyjątkiem paru Mozartów...)
          A iluż nauczycieli nauczało błędnie? Potem poprawiać po takim - to gorsze, niż uczyć od podstaw!
          Oczywiście - zawsze znajdą się tacy (rodzice), których dzieci chodzić będą do szkół prywatnych / społecznych...
          Ale powinny być także podstawy do tego, żeby w szkole państwowej różni nauczyciele (gorsi lub lepsi - miarą mogą być choćby olimpjczycy, absolwenci, uczestnicy kół zainteresowań, itp)zarabiali różnie, czyli - stosownie do zaangażowania, a nie - w/g tabelek, lat wysługi, "dyplomowania", układów, przynależności do partii, "moherowych" czy innych beretów, itp...
          Czasem - nawet drastycznie różnie...
          Al e- póki co!, to tylko bajania...
          Ponownie pozdrawiam dobrych nauczycieli :-)
        • shapleyvalue Do d.u.p.y. z takim "powołaniem"! 28.01.06, 20:25
          > Ośmielę się stwierdzić, że jest coś takiego, jak staroświeckie... powołanie.
          > Robią to, bo... ktoś przecież musi... powinien..., a oni, czy też w
          większości
          > - one! czują się do tego... - tak! właśnie - powołane!
          > Lekarze, choć też harują i także są niedowartościowani, jeśli zrobią
          specjaliza
          > cję (to osobny temat), mogą dorobić w prywatnych przychodniach, klinikach.

          Tzw. "powołanie" to trik propagandowy stosowany do kontroli nad pewnymi
          zawodami. Powyższe cytaty to potwierdzają!

          Policjantom, nauczycielom i lekarzom wmawia się, że pełnią społecznie ważne
          funkcje: "kształcą kwiat i przyszłość narodu" oraz "chronią zdrowie i mienie".
          I dlatego powinni czuć satysfakcję, która powinna im rekompensować niskie płace.

          Ha! To tylko taka sztuczka, żeby nigdy nie żądali podwyżek. Te grupy same
          zaczynają wątpić w to czy im się te podwyżki należą, bo przecież skoro płaca im
          nie wystarczy, to chyba "nie mają powołania do pracy w społecznie ważnym
          zawodzie".

          No to mam dla tego społeczenstwa następującą informację: w Polsce mamy od 15
          lat ustrój gospodarczy, który się nazywa kapitalizm i jakość usług zależy od
          ceny. Dobrą edukację można kupić w postaci korepetycji, których cena jest
          kształtowana przez wolny rynek.

          "Siłaczka" i Dr Judym do piachu! Byli bardziej szkodliwi niż marksizm-leninizm.
      • annaagata skandaliczne wynagrodzenie 28.01.06, 00:00
        Skandaliczne wynagrodzenie. I nie należy się dziwić, że kto moze ucieka. A
        propos tych sławetnych 18 godzin - to bzdura niewyobrażalna. Jeśli ktoś ma być
        dobrym nauczycielem to musi miec aktualną wiedze, a przygotowanie zajęć,
        samoksztalcenie itd zajmuje naprawde dużo czasu. Nie jestem nauczycielem, ale im
        współczuje
        • bak_on Skandaliczne? 28.01.06, 05:20
          Nieco biadolenia sfrustowanej inteligencji szkonej w tym jest. Niestety ale na
          calym swiecie nauczyciele w zdecydowanej wiekszosci sa slabo oplacanymi
          pracownikami (w porownaniu do sredniej danego kraju). Nie znam kraju, w krotym
          pensum tygodniowe wynosilo 18 godzin. Znajoma z Wielkiej Brytani na pytanie ile
          godzin tygodniowo pracuje, odpowiedziala, ze od 9 do 17 codziennie. Inna znajoma
          ze Stanow (w Polsce tez byla nauczycielka) ma 35 godzin tygodniowo plus 5 godzin
          z nauczycielami (trening). W Niemczech, gdzie relatywnie nauczyciele dosyc dobry
          status maja, pensum wynosi 26 godzin. Nie wspomne juz o przechodzeniu na
          wczesniejsze emerytury. Nie wiem w jakich jeszcze zawodach mozliwe jest
          przechodzenie w stan spoczynku w wieku 50 lat.
      • summertime3 to jest wlasnie liberalny-dziki kapitalizm 28.01.06, 00:02
        mafiozi, bandyci i zlodzieje powiazani z polityka sa milionerami-byznesmenami,
        a ci, ktorzy maja wychowywac przyszle pokolenia Polakow sa nedzarzami. O to
        walczyla soliadarnosc? o nedze i poniewierke dla 80% Polakow? w tej sytuacji
        trzeba zakrzyknac - komuno wroc!
        • plosiak Re: to jest wlasnie liberalny-dziki kapitalizm 28.01.06, 00:13
          Wiecznie te same marudzenie i narzekania. Ja bym chciał zarabić 1000zł netto za
          18 godzin pracy. Do tego ferie, platne wakacje itd. Dobry nauczyciel na samych
          korepetycjach zaroni niemalo. Dla porownania podam, ze pracujac w kancelarii
          radcowskiej tez musze sie przygotowac do pracy, non-stop zmieniaja sie przepisy,
          czesto siedze w domu i pisze pisma - i nikt za to mi nie zaplaci.
          Jezeli komus sie nie podoba zawod, niech go nie wykonuje, a nie narzeka
          • macmus Mr Plosiak... 28.01.06, 00:19
            Coś niecoś wiem, jak wygląda praca aplikantów radcowskich...
            Ale Pan to masz przynajmniej szansę, że po ciężkiej harówie, po 3,5 letniej aplikacji i końcowym egzaminie (ciężkim - to prawda), jak już się Pan urządzisz - to następne pokolenia Plosiaków sobie dadzą radę...
            A co z dziećmi nauczycieli...?
            PS Ja nie krytykuję... Ja nie narzekam..
            I pozdrawiam...
            • michnix2 Na czym polega roznica 29.01.06, 10:40
              A wiesz dlaczego tak jest?

              Dlatego, ze kancelarie sa prywatne. Jakby kancelarie prawnicze byly panstwowe i kazdy musialby pod przymusem placic na nie w podatkach, to prawnicy klepaliby dokladnie taka sama biede jak nauczyciele.

              Na szczescie dla prawnikow socjalizm nie zakladal 'bezplatnego radcy prawnego'.

              Dziwnym trafem socjalizm obiecywal 'bezplatna sluzbe zdrowia' i jej pracownicy klepia potworna nedze. Zakladal 'bezplatne szkolnictwo' i jaki rezultat? Latwy do przewidzenia...

              Tylko przecietny Polak, przecietna pielegniarka i przecietny nauczyciel jest zbyt glupi zeby to zrozumiec. Jeden jedyny zwiazek zawodowy lekarzy OPZZ domaga sie prywatyzacji, reszta chce jeszcze wiekszej komuny.
              macmus napisał:

              > Coś niecoś wiem, jak wygląda praca aplikantów radcowskich...
              > Ale Pan to masz przynajmniej szansę, że po ciężkiej harówie, po 3,5 letniej apl
              > ikacji i końcowym egzaminie (ciężkim - to prawda), jak już się Pan urządzisz -
              > to następne pokolenia Plosiaków sobie dadzą radę...
              > A co z dziećmi nauczycieli...?
              > PS Ja nie krytykuję... Ja nie narzekam..
              > I pozdrawiam...
              • plorg Re: Na czym polega roznica 29.01.06, 11:11
                > Tylko przecietny Polak, przecietna pielegniarka i przecietny nauczyciel jest
                zb
                > yt glupi zeby to zrozumiec. Jeden jedyny zwiazek zawodowy lekarzy OPZZ domaga
                s
                > ie prywatyzacji, reszta chce jeszcze wiekszej komuny.
                ====================================
                Spada kamien z serca, ze jest choc jeden "madry", kiedy wszyscy nauczyciele sa
                glupi. Michnix2 na prezydenta! Ocalisz ten narod od zaglady!
          • barbara7 Re: to jest wlasnie liberalny-dziki kapitalizm 28.01.06, 00:24
            Prawdą to co piszesz, więc wielu naprawdę dobrych nauczycieli już swego zawodu
            nie wykonuje, bo gdy okazało się, że zarabiają mało, a z tego jeszcze muszą się
            ciągle dokształcać i narażać na permanentne bycie pariasem społeczeństwa, to
            owszem, dokształcili się, ale w innym kierunku i z zawodu po prostu uciekli. Nie
            spotkałam żadnego, który by żałował swojej decyzji. Co ciekawe, mimo takiego
            miodu w pracy nauczyciela, nie spotkałam nikogo, kto wykonywałby inny zawód i
            zmienił go na zawód nauczyciela. Może przypadek?
            • aw34 Re: to jest wlasnie liberalny-dziki kapitalizm 28.01.06, 01:07
              Ja znam. Dziewczyna uczyła moje dziecko matematyki i robiła to swietnie.
              Odeszła z zawodu bo musiała się z czegoś utrzymać. Kilka razy odwiedziła swoich
              uczniów i zawsze kończyło się płaczem. Ten zawód był jej marzeniem. Znam
              również dziewczynę, która wróciła do zawodu ale ona ma bogatego męża.
              Zaskoczyła mnie wiadomość o dorabiajacych w hipermarketach. Jak znajdują na to
              siły? I jak niewątpliwie traci na jakości ich praca nauczyciela. Ale tak będzie
              dokąd nie zmienią sie płace. Narzekacie na miernoty pracujące w tym zawodzie.
              Takie są i bedą a w końcu takie tylko pozostaną bo ci lepsi znajdą sobie prace
              gdzie indziej.Teraz odejdzie na emeryturę sporo starych, dobrych belfrów a ci
              młodzi szybko pozbędą się ideałów i marzen kiedy bieda zajrzy im do garnka.
          • larwunia Re: to jest wlasnie liberalny-dziki kapitalizm 28.01.06, 02:06
            plosiak napisał:
            > Dobry nauczyciel na samych
            > korepetycjach zaroni niemalo.

            jak myslisz jakie jest zapotrzebowanie na korepetycje na wsi? tam tez mieszkja
            nauczyciele. do miasta maja jechac? do kogo? przeciez konkurencja nie spi.
          • gmanchuel To nie marudzenie, tylko informacje 28.01.06, 14:18
            Do Plosiaku
            To wcale NIE jest marudzenie ani narzekanie ! To TYLKO okreslenia
            rzeczywistosci, informacje aby unikac zeby niektorzy napisali byle co nie
            wiedzac o co chodzi, nie wiedzac rzeczywistosci tego zawodu.
            Ja nigdy nie bym pozwalal sobie mowic o zawodu ktorego nie znam !
            • plosiak Re: To nie marudzenie, tylko informacje 28.01.06, 19:40
              Własnie - też bym się nie wypowiadał, gdybym nie znał tego zawodu. Moja
              narzeczona pracuje w placówce oświatowej, gdzie dorabia sobie właśnie wielu
              nauczycieli. I wiecznie jest z nimi problem - żeby wypracowali godziny, który
              przepracować zgodnie z umową powinni. Są tak przyzwyczajeni do tego, że się
              oburzają. Nadto cała papierkowa robota, która jest obowiązkiem wiekszości ludzi
              pracujących głową też spotyka się przynajmniej z niechęcią i wielkim
              zdziwieniem, że sami muszą coś powypełniać.

              Szanuję zawód nauczyciela, ale uważam, że za 18 godzin pracy w tygodniu, wolne i
              PŁATNE FERIE I WAKACJE to nie jest małe wynagrodzenie. Ja też haruję ponad
              normę, co prawda nie siedzę na kasie w markecie, ale prznoszę dodatkowe zlecenia
              do domu, żeby związać koniec z końcem. I nie mam 13 pensji w roku.

              Poza tym uważam, że jeśli ktoś zdecydował się wykonywać taki zawód - to wiedział
              co robi - bo chyba wykształcony człowiek wie co robi. A jeśli nie, to lepiej
              żeby w szkole nie pracował.

              Pozdrawiam
        • lucky81 edukacja w Polsce to odwrotność kapitalizmu 28.01.06, 06:01
        • master_mcs Re: to jest wlasnie liberalny-dziki kapitalizm 28.01.06, 14:06
          w tej sytuacji trzeba zakrzyknac - polactwo na sybir!
        • michnix2 Ty jestes naprawde az tak glupi czy tylko udajesz? 29.01.06, 10:36
          Czekalem wlasnie na jakiegos idiote, co tak powie i prosze - znalazl sie!

          1. Panstwowe szkoly to postlat socjalizmu czy kapitalizmu?

          Socjalizmu.

          2. Przymus edukacji to postulat socjalizmu czy kapitalizmu?

          Socjalizmu.

          3. Przymus placenia w podatkach za szkole, z milionami posrednikow, to pomysl socjalizmu czy kapitalizmu?

          Socjalizmu.

          Polskie szkolnictwo jest podrecznikowym przykladem realizacji socjalizmu w praktyce: wlasnie tak wyglada socjalizm: nedza, upodlenie i frustracja.

          Sa tylko 2 postulaty socjalizmu dotyczace szkolnictwa, ktore nie sa obecnie w Polsce spelnione:
          1. zakaz dzialalnosci szkol prywatnych (od czego by sie raczej nauczycielom nie polepszylo, jak sadze, skoro wielu z nich tam zarabia znacznie wiecej)

          2. urawnilowka, czyli nauczyciele powinni zarabiac co do zlotowki tyle samo ile sprzataczka i portier w szkole. Od tego tez by sie chyba nauczycielom nie polepszylo.

          Slowem: nauczyciele powinni dziekowac Bogu, ze w socjalistycznej III RP tylko 3 z 5 postulatow socjalizmu zostaly spelnione, bo dzieki temu przynajmniej czesc z nich nie musi pracowac w hipermarketach.
      • joanna2909 Re: Nauczycielki dorabiają w supermarketach 28.01.06, 00:27
        Już to kiedyś pisałam, ale powtórzę
        GŁUPIE I CHORE SPOŁECZEŃSTWO NICZEGO NIE WYMYŚLI
        Więcej pieniędzy na ÓŚWIATĘ I SŁUŻBĘ ZDROWIA

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka