Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    żywot bezrobotnego

    IP: *.crowley.pl 22.02.06, 16:10
    Nie piję, nie palę, nie jestem dziwką, nigdy nikogo nie pobiłam ani nie
    okradłam, a mimo to czuję się jak obywatel drugiej kategorii. Nie mam pracy.
    Szukam, ale zawsze jest jakieś ale, a to wiek nie taki, a to nadmiar
    kwalifikacji lub niedobór, a to płeć nie ta itd. itp. Po prostu strasznie
    wstydzę się swojej sytuacji, mam wrażenie, jakby bezrobocie było wypisane na
    moim czole. Mąż mnie przestał szanować, znajomi się odwrócili, nikt nie lubi
    przegranych. Nie mam pieniędzy, o wszystko muszę prosić tego, co zarabia.
    Czuję się niepotrzebna, jak piąte koło u wozu. Zaczynam mieć dosłownie myśli
    samobójcze. Bo co warte jest moje życie, jeśli dostrzega się człowieka przez
    pryzmat zarabiania, piastowanego stanowiska, kasy. To mi nie pomaga, to mnie
    dobija
    Obserwuj wątek
      • Gość: greczek Re: żywot bezrobotnego IP: *.chello.pl 22.02.06, 16:13
        nie myśl tak o sobie. zobaczysz znajdziesz prace...
      • adam.67 Re: żywot bezrobotnego 22.02.06, 16:33
        Żadną to będzie dla Ciebie pociechą, że w podobnej sytuacji jest spora część
        ludzi tzw. bezrobotnych w Kaczolandii. Ja też nie mam pracy, szukam pracy w
        zasadzie od pół roku i też nic. Też druga a nawet któraś-tam-z-rzędu kategoria.
        Mam 39 lat, dla chorego rynku pracy jestem już śmieciem nie nadającym się do
        niczego. Też szukam, też wysyłam, staram się nie poddawać mimo dołków
        psychicznych jakie mam. Nie pomaga wmawianie sobie, że to chory kraj, że w
        normalnym świecie ceni się ludzi doświadczonych.
        Nie jestem człowiekiem, który umie się tylko użalać nad sobą. Nie chcę się
        użalać. Też mam myśli samobójcze i nie wiem co dalej. W rodzinie pracuje żona,
        mamy 2 dzieci, jedno maluteńkie. Wiem, że choćby tylko dla nich muszę żyć.
        MUSZĘ. MUSZĘ. Żyję dniem dzisiejszym. Z dnia na dzień. Nadzieja umiera
        ostatnia... trzymaj się mimo wszystko. Jeśli chcesz napisz na priv.
        • Gość: miss Re: żywot bezrobotnego IP: 217.153.196.* 22.02.06, 16:50
          Mnie też wszyscy traktują jak śmiecia, znajomi mnie nie znają - chyba boją się
          że poproszę o pożyczkę, facet mnie zostawił dla pracującej, chyba to skończę
          raz na zawsze. pozdro.....
      • Gość: jacobs Re: żywot bezrobotnego IP: *.brda.net 22.02.06, 16:51
        > Nie piję, nie palę, nie jestem dziwką, nigdy nikogo nie pobiłam ani nie
        > okradłam,
        Jedna z nielicznych, porzadnych osob na tym forum. Gratulacje.
        > wstydzę się swojej sytuacji,
        Cos sobie zaspiewaj, jakas wesola piosenke kabaretu Tej, albo jakąś poważną
        piosenkę np. ,,Niekochane dziewczyny" Edyty Geppert.
        > Mąż mnie przestał szanować, znajomi się odwrócili, nikt nie lubi
        > przegranych.
        Dziadami sie nie przejmuj, to prymitywy, znajomi zawsze się jacyś znajdą.
        > Nie mam pieniędzy, o wszystko muszę prosić tego, co zarabia.
        Tak mają miliony Polek i Polaków.
        > Bo co warte jest moje życie, jeśli dostrzega się człowieka przez
        > pryzmat zarabiania, piastowanego stanowiska, kasy.
        Bo co warte jest zycie tych, ktorzy dostrzegają ludzi przez pryzmat zarabiania,
        piastowania stanowisk, kasy? To intelektualne zera. Mądrzy tak nie postępują.
        • Gość: gość naprawdę nie masz pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 17:01
          do Eli? Naprawdę nie masz pracy? A maila napisałaś z firmowego komputera IT
          firmy Crowley? Osoby nie pracujące w danej firmie nie mają dostępu do firmowych
          komputerów? Więc masz pracę czy to tylko prowokacja????
          • Gość: Ela Re: naprawdę nie masz pracy? IP: *.crowley.pl 22.02.06, 17:12
            To chyba jakaś prowokacja z Twojej strony. Nie znam żadnej firmy Crowley. I
            pomyśl...po co miałabym to pisać mając pracę? Dla zaspokojenia jakiejś
            sadomasochistycznej przyjemności? Czy nie wyczuwasz w tym wpisie krzyku
            rozpaczy osoby poniżonej, zdołowanej, zrównanej z glebą? Może po prostu coś Ci
            się pomyliło? Może nie tę osobę zinwigilowałeś? I wierz mi, osoby pracujące
            naprawdę nie mają ochoty wysiadywać na tym forum, bo pełno tu ludzi
            zgorzkniałych i poniżonych przez życie. Ja w czasach tzw. prosperity wolałam
            poczytać coś na onecie w dziale rozrywka. Teraz to tylko tu mogę wylać gorycz.
            • Gość: jacobs Re: naprawdę nie masz pracy? IP: *.brda.net 22.02.06, 17:35
              > Nie znam żadnej firmy Crowley
              Przedpiscy chodzi o to, ze twoj numer IP mowi co innego.
              • Gość: jacobs Re: naprawdę nie masz pracy? IP: *.brda.net 22.02.06, 17:39
                Ten, kto udostępnia ci dostęp do Internetu, działa w domenie tej firmy.
                • Gość: PI 3.14 Re: naprawdę nie masz pracy? IP: *.acn.waw.pl 22.02.06, 17:49
                  no to co, oni obsługują klientów indywidualnych. Chce zrobić sieć osiedlową wynajmuje od nich łącze 20 MiB i dzielę na osiedlu. W jakiej domenie mają moi klienci konta pocztowe? :)

                  Ale to mi si e kurde podoba, dwa wątki:


                  1, czepianie sie do błędów w pisowni
                  2, atakowanie bezrobotnych - to tak jak z ofiarami gwałtu, bo prowokowała.
                  Prawda jest taka, WAS wku..aja ludzie bezrobotni, i dlatego jestescie nieprzychylni.
                  • Gość: jacobs Re: naprawdę nie masz pracy? IP: *.brda.net 22.02.06, 18:10
                    I po co te nerwy? Ela nie wiedziala, o co chodzi osobie, ktora jej nie wierzyla,
                    wiec jej opisalem sytuacje. Teraz ty jej opisales sytuacje. Wlasciwie nie wiem
                    po wyjasniasz, cos co zostalo juz powyzej wyjasnione.
              • ares1970 Re: naprawdę nie masz pracy? 27.02.06, 13:27
                Gość portalu: jacobs napisał(a):

                > > Nie znam żadnej firmy Crowley

                Coś o tej firmie:...Crowley Data Poland może zaspokoić wszystkie potrzeby telekomunikacyjne Twojej firmy. Dostarczamy rozwiązania z zakresu transmisji głosu, danych oraz dostępu do Internetu."
                Więcej dla ciekawych:
                crowley.pl
          • losiu4 Re: naprawdę nie masz pracy? 23.02.06, 10:37
            Gość portalu: gość napisał(a):

            > do Eli? Naprawdę nie masz pracy? A maila napisałaś z firmowego komputera IT
            > firmy Crowley?

            no, troche jakby zagalopowała/eś sie z oskarzeniami.... nieładnie, nieładnie...

            Pozdrawiam

            Losiu
      • Gość: G Re: żywot bezrobotnego IP: *.resetnet.pl 22.02.06, 17:03
        Pewnie ciebie nie pocieszę bo właśnie sama mam doła. Ale może sobie uświadomisz
        że nie jesteś sama i zrobi ci się po prostu lepiej. Byłam dziś na 2 rozmowach i
        czuję sie fatalnie. Chce mi się wyyyyyć. Już nie wystarczają kwalifikacje i
        doświadczenie. Masz zanajomości to i praca będzie. Mam dość uświadamiania
        wszystkim, że jestem najlepsza. Jestem normalna jak większość z nas, mam
        dziecko, męża i chcę pracować, bo praca nadaje sens życiu..Może jutro będzie
        lepiej, ciągle się pocieszam że TEN w górze to wszystko widzi nasze cierpienia
        i troski i nam to kiedyś wynagrodzi...
        • Gość: Ela Re: żywot bezrobotnego IP: *.crowley.pl 22.02.06, 17:28
          Niedawno pomogłam innej osobie, prawie obcej, znaleźć pracę. Były wielkie
          podziękowania i stwierdzenie "zawsze możesz na mnie liczyć". Od czasu, jak ta
          osoba dowiedziała się, że ja już pracy nie mam, omija mnie szerokim łukiem.
          Szybko zapomniała, że jej kiedyś też nie było lekko. No cóż, niektórzy tak
          kierują swoim życiem, żeby jak najwięcej wyciągnąć od tych, którzy "coś mogą".
          Są także tacy frajerzy, w tym ja, którym nie jest obojętne życie innych, o
          duszy społecznikowskiej i poczuciu odpowiedzialności. Czemu jednak za każdym
          razem muszę się przekonywać, że nie warto przejmować się życiem innych?
          • adam.67 Chroń, nas Panie od przyjaciół 22.02.06, 18:46
            bo z wrogami sobie poradzimy.

            Dopóki pracowałem, to też miałem ciągle prośby o pomoc. I nawet jeśli komuś
            nie "załatwiłem" w sensie znajomości, to jednak niejeden raz przekazywałem
            oferty, informacje.
            I co? wystarczyu znaleźć się po drugiej strony, żeby te wszystkie deklaracje na
            temat ludzkiej wdzięczności można sobie zwinąć w rulonik i rozważyć znaczenie
            słowa "czopek" ;-) Ludzka pamięć jest krótka i selektywna, to nie moje odkrycie.
            Dochodzę do wniosku, że Ty, ja czy podobni do nas rozminęli się z epoką. Jest
            coraz mniej ludzi uważających, że człowiek jest tyle wart ile jest w stanie dać
            z siebie drugiemu.

            • Gość: przyjaciel Re: Chroń, nas Panie od przyjaciół IP: *.atol.com.pl 22.02.06, 18:48
              święte słowa
            • Gość: Ela Re: Chroń, nas Panie od przyjaciół IP: *.crowley.pl 22.02.06, 18:53
              Cynizm, "tumiwisizm" są trendy.
      • Gość: przyjaciel Re: żywot bezrobotnego IP: *.atol.com.pl 22.02.06, 17:11
        Ładnie ujełaś to wszystko co sie z tobą dzieje (jeżeli mozna to tak
        powiedzieć).Czuję dokładnie to samo . Musze zacząc wszystko od nowa (a nie
        jestem już młoda -sypneło się życie zawodowe i prywatne)nie mam nic za
        wyjatkiem dużego doła psychicznego ale WALCZE i ty tez MUSISZ. Zawsze po burzy
        wychodzi słońce. NIE TRAĆ WIARY W SIEBIE. Niewiem czy czytałaś książkę "Potęga
        podświadomości" jeżeli tak to powróc do niej a jeśli nie sięgni po nią. Jest
        moze trudna do dostania ale naprawdę warto - uczy wiary w swoje możliwości i
        odbudowywuje wiarę w siebie (postaraj sie do niej dotrzeć wypożyczyć, pożyczyć
        od kogoś lub kup-wiem że to moze być dla Ciebie b.duzy wydatek ale do tej
        ksiązki powraca się wiele razy .
        Ciesz sie drobnostkami dnia codziennego,że obudziłaś się , że ktoś do ciebie
        się uśmiechną , że wiosna się budzi (ptaki już rano zaczynają śpiewać)
        zauwazyłaś to?
        To jest mój sposób na przeczekanie aż słońce dla mnie wyjdzie :)
        • Gość: Kaczorland crowley.pl mozna wykupić, wydzierzawić łącze IP: *.acn.waw.pl 22.02.06, 17:45
          Firma jak ich tysiące. Mozna wydzierżawić.

          Fakt z pracą jest dziwnie,

          Skonczyłem Liceum z Lacina, greką, prawem
          Skończyłem studia psychologiczne,
          mam oprócz tego 4 lata doswiadczenia w pracy jako informatyk
          2 lata jako doradca zawodowy,

          Siedze w domu i zyje z oszczędnosci jakie zarobiłem kiedyś,
          Kumple i znajomi mnie olali już, znali mnie kiedy coś im mogłem załatwić,
          Urząd pracy traktuje mnie jak zbiega, z miesiecznym nadzorem

          Rodzina ignoruje, dziewczyna wspiera.

          Siedze i tak jurna się zastanawiam, MAm teczkę z referencjami, mam własne badania i publikacje, mam pomysł i imiem go wykonać.


          Dziś miałem rozmowę 1154 złote z umową o pracę??

          600 czynsz
          opłaty ok 150

          Co ja jestem Małpa żeby zywić sie bananami albo Koreanczyk żeby non stop ryz jeść????
          o co tu chodzi? znajoma która na studiach nieprzepracowała ani dnia, przez znajomych dostała prace w ministerstwie.

          Ja się zastanawiam gdzie jeszcze złóżyć cv a ona gdzie jeszcze na wakacje niepojechała.

          Powiem sybtelnie i delikatnie: Czy to jest ku.. normalne?

          Mam dać odpowiedź do czwartku next week, powinnienem za prace miec tyle by nie mysleć o szukaniu nowej. Dlaczego złodziej z samoobrony ma 7 tys - Lepper jako Wicemarszałek, a ja 1 siódmą tego?
          Ta nasza młodziez zdolna ucieka wykładac ....chemię w tesco w Ameryce.
          • Gość: Ela Re: crowley.pl mozna wykupić, wydzierzawić łącze IP: *.crowley.pl 22.02.06, 18:18
            Masz całkowitą rację! I powiem Ci, że z tymi znajomościami to jest tak, że mój
            ojciec jakiś czas temu załatwił jednej babie, kochance swego kolegi, pracę u
            jednego z wielkich operatorów GSM. Ta pani nie zna żadnego języka, nie
            skończyła żadnej uczelni, nie jest nawet szczególnie urodziwa. Ale wiedziała,
            komu wejść do łóżka. Ta pani dostała na początek około 4000 brutto jako
            asystentka. I jakoś nikomu nie przeszkadza jej brak kwalifikacji. Nadrabia
            tyłkiem. Tak, wiem, jestem rozgoryczona. Wtedy, kiedy ta lalunia dostała tę
            posadę, ja miałam pracę i w głowie mi się nie mieściło, że mój ojciec lansuje
            takie osoby. No, ale podobno załatwiając coś jej, mógł liczyć na pomoc jeszcze
            kogoś i to tak się odbywa. Niestety, kiedy ja się zwróciłam z pomocą do taty,
            usłyszałam, że on tak nie może, że to nieuczciwe, że to nepotyzm itp. No i że
            nic na tym nie skorzysta, że mi coś załatwi. No cóż, ma zatem bezrobotną
            córeczkę, której może zacząć się wstydzić.
            • Gość: gosia Re: crowley.pl mozna wykupić, wydzierzawić łącze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 18:36
              to twój tatuś wolał obcej dziewczynie załatwić pracę, bo coś na tym skorzystał,
              że ktoś inny mu pomógł, a swojej córce czyli tobie nie chce pomóc
              bezinteresownie? bo nic by z tego nie miał? to co za tatuś? chyba wkurzona
              jesteś, wcale się nie dziwię.
              • Gość: Ela Re: crowley.pl mozna wykupić, wydzierzawić łącze IP: *.crowley.pl 22.02.06, 18:40
                Wkurzenie to jedno. Ale chyba świat się kończy...naprawdę? Bo co ja mogę
                tatusiowi załatwić? Chociaż...pomyślałby, że na starość może potrzebować
                szklanki wody, a ja mogłabym mu podać, no ale idąc za jego filozofią, jaki będę
                miała z tego interes? ;)
                • Gość: przyjaciel Re: crowley.pl mozna wykupić, wydzierzawić łącze IP: *.atol.com.pl 22.02.06, 18:46
                  z rodziną wychodzi sie dobrze na zdjęciu pod warunkiem że jesteś w środku bo
                  jak z boku to cie obetną. szybciej możesz liczyć na pomoc od obcych ludzi niż
                  rodziny
            • Gość: PJ Wyjście z piekła IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 23.02.06, 01:10
              Kilka tygodni temu straciłam pracę. Strasznie mnie to zdołowało. Znajomi
              zamiast pocieszać, straszyli widmem wielomiesięcznego bezrobocia "No bo wiesz,
              jak jest z pracą". Ano wiem. Tyle że ja byłam na lodzie, a oni na swoich
              ciepłych posadkach. Zwróciłam się po pomoc do rodziny. Brat przesłał
              pozdrowienia i zaczał mnie unikać, rodzice bezradnie rozłożyli ręce. Większość
              znajomych przestała dzwonić, meilować, to i ja przestałam prosić. Bo
              wiedziałam, że nikt nie słucha. Nawet nie chciało mi się szukać pracy - bo i po
              co, skoro jej nie ma?... Godzinami siedziałam przed kompem i zastanawiałam się,
              po co właściwie żyję skoro nikt mnie nie potrzebuje i nikt nie rozumie? Bo
              ważne jest jeszcze to, że bezrobotnego nikt pracujący nie zrozumie. Miałam chęć
              się rozpić, zrobić sobie krzywdę, nawet nie zabić się, tylko po prostu źle się
              ze sobą obchodzić, żeby się ukarać za to, że tak źle rozegrałam swoje życie.
              Źle się ze sobą ochodzić, żeby bolało mnie skacowane ciało, a nie spacyfikowana
              dusza. Resztka zdrowego rozsądku podpowiedziała mi, że mam z tą sytuacją DUŻY
              problem. Zaczęłam szukać namiarów na poradnię psychologiczną. Szukać pomocy...
              W tej całej gromadzie bezdusznych i bezradnych ludzi znalazł się ktoś, kto o
              mnie nie zapomniał. Wyciągnął za uszy z tego bagna. Zmusił do pracy, kiedy
              jedyne, na co miałam ochotę - to się nad sobą użalać. Pomógł wrócić na właściwy
              tor. Najpierw były zlecenia - jedno, drugie, trzecie. A potem znienacka
              pojawiła się oferta pracy.
              Od kilku dni jestem już w nowej pracy. Ja już wiem, że z tego piekła można się
              wydostać. W najmniej spodziewanym momencie. Kiedy nie ma się nadziei na
              cokolwiek. Nie zrezygnowałam z myśli o terapii. Każdy z nas, kto przechodzi
              przez takie bagno, nie powinien być z tym sam.
              Nie bądźcie z tym sami! Wiem, że trudno jest uwierzyć w pomyślny przełom, kiedy
              się nie ma pracy, zwłaszcza bardzo długo, ale ja jestem przykładem, że się
              udaje! Trzeba tylko uwierzyć w niemożliwe. Powodzenia!
          • Gość: jacobs Re: crowley.pl mozna wykupić, wydzierzawić łącze IP: *.brda.net 22.02.06, 18:21
            > mysleć o szukaniu nowej. Dlaczego złodziej z samoobrony ma 7 tys - Lepper jako
            > Wicemarszałek, a ja 1 siódmą tego?
            Nie glosowalem na tego czlowieka, ale skoro przedstawiasz sie, ze jestes osoba
            madra, to napisz prosze, kiedy ten czlowiek zostal skazany za kradziez albo
            chociaz kiedy prokuratura postawila mu zarzut kradziezy i jakiej?
            Powtarzasz slowa przeciwnikow politycznych. W polityce nie liczy sie prawda,
            jako madry czlowiek powinienes zdawac sobie z tego sprawe.
            Najwyzsza Izba Kontroli posiada raporty z prywatyzacji polskich firm po 1989 r.
            W tych raportach nalezy szukac i mozna znalezc nazwiska wielu zlodziei z roznych
            opcji politycznych.
            Nie nalezy nazywac kogos zlodziejem, dlatego ze on nam sie nie podoba.
            • Gość: TX Re: crowley.pl mozna wykupić, wydzierzawić łącze IP: *.acn.waw.pl 23.02.06, 12:15
              jacobs - opinia o tobie jako o osobie która prowokuje na forum jest prawdziwa.
              Ok konkrety:

              Kto wysypał siarna na tory kolejowe?
              Kto komornikowi włosy ogolił i pobił ( za to Lepper siedział)
              Kto zablokował pół Polski,


              Złodziej- ponieważ jeśli naruszysz kogoś prywatną własność ( ziarna przenicy) - to jesteś złodziejkem. Jesli Chojarska zrobiła kredyt i niespłaci ła go a maszyny zabrała to kim jest?

              Stary opserwuje twoje posty, miodem mnie nie przekonasz żę "A" jest "B".
              • Gość: jacobs Re: crowley.pl mozna wykupić, wydzierzawić łącze IP: *.brda.net 27.02.06, 12:29
                > Ok konkrety:
                >
                > Kto wysypał siarna na tory kolejowe?
                > Kto komornikowi włosy ogolił i pobił ( za to Lepper siedział)
                > Kto zablokował pół Polski,
                To nie sa orzeczenia sadowe, tylko twoja propaganda.
                pkt. 1 - pamietam, ze byla jakas tego typu akcja, ale robil to czlowiek o innym
                nazwisku. Poza tym znakomita wiekszosc tego zboza nie istniala w dokumentach
                celnych, wiec to zboze nie istnialo. W kazdym razie kolej sie do niego nie
                przyznala.
                pkt. 2 - Lepper kiedys siedzial, podaj wyrok, wpis do rejestru skazanych albo
                cos konkretnego, bo nie pamietam, zeby ten czlowiek siedzial.
                pkt. 3 - ludzie z Samoobrony blokowali drogi. Znowu musialbys podac tu konkretny
                wyrok wydany na podstawie Kodeksu Karnego. Nie slyszalem, zeby Lepper taki wyrok
                otrzymal.
                Potem piszesz o Chojarskiej, wiec nie na temat.
          • adam.67 ktoś powie: jesteśmy frustratami.. 22.02.06, 18:36
            postawa roszczeniowa itede.
            Tymczasem w tym chorym kraju panują chore warunki.
            Koledzy olali? to najwyraźniej nie byli Twoi koledzy. Ci ludzie z Tobą tylko
            pracowali. Olewając wystawiają sobie najlepszą opinię. Kopa w d**pe
            takim "kolegom". Będziesz miał nowych.
            Jako bezrobotni jesteśmy trędowaci, trzeba się z tym pogodzić. Ale najlepiej
            mieć to w d**pie.
            Rodzina ignoruje, dziewczyna wspiera? Współczuję Ci rodziny. Moja niewiele może
            pomóc (zero znajomości), ale przynajmniej psychicznie wspiera. Dziewczynę masz
            OK. To wartościowy człowiek.

            > Dziś miałem rozmowę 1154 złote z umową o pracę??
            >
            > 600 czynsz
            > opłaty ok 150
            Takie życie, bracie... to chory kraj. Musimy mieć jednak świadomość, że to nie
            my jesteśmy chorzy.

            > Co ja jestem Małpa żeby zywić sie bananami albo Koreanczyk żeby non stop ryz
            jeść????
            Hmmm, banany dość drogie ;-) żeby się nimi żywić. A ryż? można polubić, jak to
            mawiają w Chinach - najtrudniejsze jest pierwsze 100 kg ryżu,potem można się
            przyzwyczaić.


            > o co tu chodzi? znajoma która na studiach nieprzepracowała ani dnia, przez
            > znajomych dostała prace w ministerstwie.
            no właśnie o to chodzi. O znajomych. Ty nie masz, ja nie mam --> więc
            dziadujemy.


            > Mam dać odpowiedź do czwartku next week, powinnienem za prace miec tyle by
            nie
            > mysleć o szukaniu nowej. Dlaczego złodziej z samoobrony ma 7 tys - Lepper
            jako
            > Wicemarszałek, a ja 1 siódmą tego?
            Bo jesteś uczciwy i chcesz dobrze pracować. Patologiczny rynek pracy w Poslce
            na tyle wycenia nasz potencjał.

            > Ta nasza młodziez zdolna ucieka wykładac ....chemię w tesco w Ameryce.
            Niestety, nie wszyscy mogą stąd zwiać. Ty przynajmniej nie masz rodziny na
            utrzymaniu...
            • Gość: Kaczorland Re: ktoś powie: jesteśmy frustratami.. IP: *.acn.waw.pl 23.02.06, 12:30
              Tak to prawda. Ale ciezko nie mieć dzieci, niezakładac rodziny, nie żyć pełnią życia.


              1200 zł za 9 godzin pracy - i co potym? bede stary to mi podziękują.

              Juz sie nauczyłem, najlepsi przyjaciele to ci którzy są najczęściej w podobnej sytuacja albo mieli podobnie,. Rozumieją to że mozna iść na rozmowę, wypaść bardzo dobrze dostąc propozycję i.....dupa bo dają 1 tyś na życie.

              Nie dziwię się rodzinie i znajomym że mnie olewaja, ciągle przecież bezrobotni myslą i mowia o pracy, o szukaniu. Powstaje syndrom bezrobotnego, dobrze wyedukowanego który szuka. Szukanie przypomina picie alkocholu, sama czynność picia jest dla alkocholika napędzająca, nie kac ale szukanie.

              Zabawne jest to, część tych stary znajomych odzywa się czasem, jak komputer nie działa, jak coś trzeba załatwić a oni nie wiedzą jak, jak mają problemy.
              Przykład kumpel z LO który niebawem sędzią zostanie.

              Odzywa sie jak coś potrzebuje, od 3 lat nigdy nie spytał co słychać?
              ręce same opadają.

              Nie chcę kraść, oszukiwać, kombinować. Popełniłem parę drobnych błędów w życiu, ale czemu mam z tego powodu zapomnieć że życie to nie jakaś wymyślona rzeczywistość, że jak znajdę prace to zaczne zyć. Życie to codzienność, tego życia nikt mi nieodda. Nie oddadzą mi lat młodosci poświeconych na rozmowy kwalifikacyjne, na tworzenie pism do HR- których nieczytają, albo tak czytają bym odpadł. Miałem ok 40 rozmów kwalifikacyjnych w zyciu, 8 zakończonych współpracą, ok 25 oferowali ok 1000 złotych - odmowiłem, reszta odpadłaem ,na którymś z 3 etapów. Wysłałem ponad 700 różnych LM oraz CV.

              Są ludzie którzy pracują a na oczy CV nie widzieli.

      • zkpl Re: żywot bezrobotnego 22.02.06, 23:07
        Gość portalu: Ela napisał(a):

        > Nie piję, nie palę, nie jestem dziwką, nigdy nikogo nie pobiłam ani nie
        > okradłam, a mimo to czuję się jak obywatel drugiej kategorii. Nie mam pracy.
        > Szukam, ale zawsze jest jakieś ale, a to wiek nie taki, a to nadmiar
        > kwalifikacji lub niedobór, a to płeć nie ta itd. itp. Po prostu strasznie
        > wstydzę się swojej sytuacji, mam wrażenie, jakby bezrobocie było wypisane na
        > moim czole. Mąż mnie przestał szanować, znajomi się odwrócili, nikt nie lubi
        > przegranych. Nie mam pieniędzy, o wszystko muszę prosić tego, co zarabia.
        > Czuję się niepotrzebna, jak piąte koło u wozu. Zaczynam mieć dosłownie myśli
        > samobójcze. Bo co warte jest moje życie, jeśli dostrzega się człowieka przez
        > pryzmat zarabiania, piastowanego stanowiska, kasy. To mi nie pomaga, to mnie
        > dobija
        Osobiście polecałbym pracę jako konsultant telefoniczny (na przeczekanie 2-3)
        miesiące. Pracując popołudniami zarobisz jakieś 600zł ( w soboty czy niedzielę
        też możesz dorabiać). Niby nic ale zawsze bedziesz miała na bilety i ksero. W
        dzień możesz szukać swobodnie normalnej pracy. Najważniejsze jest jednak to, że
        codzień jesteś pomiędzy ludżmi i tak bardzo nie siada ci psychika. Smutna to
        prawda nie masz znajomości nie masz przyzwoitej pracy( chyba że jesteś
        superfachowcem). Znajomymi się nie przejmuj. Najlepiej przyjmij, że nie
        zasłużyli na przyjaźń kogoś takiego jak ty. Trzymaj się kobieto.
      • Gość: slawek Re: żywot bezrobotnego IP: *.chello.pl 23.02.06, 07:36
        SZUKAM CHETNYCH DO PRACY JAKO KIEROWCA-KURIER NA TERENIE KRAKOWA PRACA OD ZARAZ
        OD NIEDZIELI DO SRODY TEL 502-282-117 LUB 512-440-202 WYNAGRODZENIE 50 ZL
        DNIOWKI NA POCZATEK PRACA OD 8 RANO
        • Gość: Aga Re: żywot bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 09:57
          Jak wiadomo o prace jest ciezko. I tak jak piszesz nikt nie chce bezrobotnemu
          pomoc bo sie boi ze sie zarazi. Jak pomoc sobie w znalezieniu pracy mozna
          poczytac tu praca.zlotemysli.pl/eporadniki.php
          • highscreen1 Re: żywot bezrobotnego 23.02.06, 10:13
            Szukam pracy juz od 8 miesięcy. I nic. Pracowałam przez 7 lat w banku i na
            oferty pracy w bankach odpowiadam, ale jeszcze na żadną nie dostałam odpowiedzi
            (byłam kierownikiem oddziału). Mój facet ma dla mnie coraz mniej czasu. Woli
            posiedzieć przy komputerze, albo późno wraca z pracy. Prawie w ogóle ze mna nie
            rozmawia. Życie jest coraz bardziej smutne, nic mi sie nie chce, czasami przez
            parę dni nie wychodze z domu-bo po co?
            • Gość: E. Re: żywot bezrobotnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.06, 10:35
              Boże!!! Jaki nasz kraj jest popie..ny! Przepraszam ale nie mam innych słów!
              Dajcie ludziom godnie żyć!
              • Gość: PRACUJACA Re: żywot bezrobotnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.06, 10:59
                JA NA SZCZEŚĆIE MAM PRACE I TO W DODATKU DOBRZE PŁATNA I TOTALNIE FAJNA.
                ALE PRZYZNAM, ZE DUŻO Z SIEBIE DAŁAM, ZEBY DO TEGO DOJŚĆ! ;-))

                WSPÓŁCZUJĘ WSZYSTKIM BEZ PRACY!
                NIE WYOBRAZAM SOBIE ZYCIA BEZ PRACY - NAWET GŁUPIEJ, DENERWUJACEJ...

                A DLA ROZWESELENIA OPOWIEM WAM:
                MOJA PRZYJACIÓLKA OD C Z T E R E C H LAT WYCHOWUJE JEJ DZIECIATKA. NIE
                PRACUJE ZAWODOWO, JEST "TYLKO" Z DZIEĆMI.
                I WYOBRAŹCIE SOBIE, ŻE KTÓREGOS DNIA W JAKIEŚ ŚWIETO 911.11.05 CZY INNY TAKI
                DZIEŃ) OBUDZIŁA SIĘ Z BŁOGĄ MYŚLA:
                O BOZE, JAK DOBRZE!! DZIS JEST WOLNE!!!!

                NA SZCZĘŚCIE KAŻDY MA INNE PODEJSCIE DO ZYCIA!

                POZDRAWIAM I TRZYMAM KCIUKI!
            • Gość: basia Re: żywot bezrobotnego IP: *.aster.pl 09.03.06, 14:50
              też tak mam, niby jest duzo czasu no bo pracy nie mam, ale siedze bezczynnie w domu przegladajac oferty bo mi sie NIC nie che :-(
              • kaja27412 Re: żywot bezrobotnego 10.03.06, 16:59
                mam podobnie ale nie jestem przyzwyczajona że niemam pracy,mam wrażenie że dni
                uciekają mi przez palce...to okropne uczucie.
      • Gość: bezrobotna dłużej Re: żywot bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 11:16
        > .. czuję się jak obywatel drugiej kategorii. Nie mam pracy...
        > ....strasznie wstydzę się swojej sytuacji, mam wrażenie, jakby bezrobocie
        > było wypisane na moim czole.
        Nie wstydź się , w takiej sytuacji jest co piąty dorosły Polak.

        > Mąż mnie przestał szanować,
        Powinien być zadowolony, ze ma żonę w domu. Ugotuj mu coś dobrego, a na drugi
        dzień dla kotrastu niech sam się żywi, zaraz cię doceni.

        > znajomi się odwrócili, nikt nie lubi przegranych.
        norma. Za to gdy sami stracą pracę zaraz cię zaczną doceniać.
        "Przyjaciół poznaje się w biedzie." Widzisz za darmo masz rozróżnienie, kto
        przyjaciel.

        > Nie mam pieniędzy, o wszystko muszę prosić tego, co zarabia.
        Zasiłek ci się już skończył? No to faktycznie twoja sytuacja nie jest
        najlepsza, ale to znowu norma dla kilkunastu % społeczeństwa.

        > Czuję się niepotrzebna, jak piąte koło u wozu. Zaczynam mieć dosłownie myśli
        > samobójcze. Bo co warte jest moje życie, jeśli dostrzega się człowieka przez
        > pryzmat zarabiania, piastowanego stanowiska, kasy. To mi nie pomaga, to mnie
        > dobija
        I tu robisz podstawowy błąd. Wciąż myślisz o sobie, jak o pracowniku najemnym.
        Czy potrafisz wyobrazić sobie inaczej: bez codziennego wstawania w pośpiechu by
        zdążyć do roboty, bez 8 h harówki, bez późnych powrotów, bez odrobiny
        prywatnego życia?
        Czy zauważyłaś, że aby przeżyć wcale nie są potrzebne duże pieniądze?
        Nie rozum tego : "załuż własny interes", bo mało kto się do tego nadaje, a
        czasy trudne, po co tworzyć następną firmę która zbankrutuje?
        Popatrz na siebie z innej stropny: nie masz szefa, który się wydziera i zleca
        bezużyteczne zadania, masz czas na sen, łatwiej przejdziesz ptasią grypę...
        Znajdź sobie inne zajęcia , rób coś co lubisz, ale wybieraj rzeczy użyteczne,
        byś czuła się potrzebna, i przestań szukać pracy!!!
        To na prawdę w obecnej sytuacji rynkowej nie ma sensu.
        Tracisz czas na listy , rozmowy kwalifikacyjne , dojazd.
        Powiedz dość, nie tędy droga, czym wcześniej do tego dojdziesz tym lepiej.


        • Gość: jacobs Re: żywot bezrobotnego IP: *.brda.net 23.02.06, 11:40
          > Zasiłek ci się już skończył? No to faktycznie twoja sytuacja nie jest
          > najlepsza, ale to znowu norma dla kilkunastu % społeczeństwa.
          Dziś dzień pączka i chruścików, więc na pewno jest wesoło, ale żeby aż tak
          żartować ;).
          • Gość: Kas Re: żywot bezrobotnego IP: *.acn.waw.pl 23.02.06, 12:37
            Jacobs - nudny już jesteś,

            Twoje prowokacje są naprawde nudzące.
            • dorotaawp Re: żywot bezrobotnego 26.02.06, 19:40
              Sytuacja w naszym kraju jest po prostu chora, bardzo współczuję tym osobą,
              które nie mają pracy, sama mogłam być w takiej sytuacji, ale skorzystałam z
              oferty swojej firmy-zostałam na niepełny etat (obniżka wynagrodzenia). W tej
              chwili czuję się poniżona i rozżalona-ale wiem, że musiałam tak zrobić,
              wybrałam chyba mniejsze zło. Czuje ogomną złość, że nasz Rząd nie robi
              konktetnych ruchów w kierunku zmniejszenia bezrobocia. Pozdrowienia
              • alisze Re: żywot bezrobotnego 27.02.06, 11:43
                A po co nasz rząd ma coś robić przecież oni się utrzymają sami jak kiedyś
                powiedział Urban. Natomiast nasz najjaśniejszy prezydent jeżdzi po świecie i
                prosi o wizy dla młodych i naukowców o otworzenie rynków pracy przez Francje.
                Wszyscy robią dużo aby młodzi i mądrzy wyjechali to zostanie się z bandą
                młodych emerytów, urzędasów i debili wtedy rządzić nimi to będzie gratka.
            • Gość: jacobs Re: żywot bezrobotnego IP: *.brda.net 27.02.06, 12:33
              Za to twój brak konretów jest żenujący. Zasiłki dla bezrobotnych wypłacane są
              bardzo niewielkiej i coraz mniejszej grupie osób, więc poprzedni komentarz
              osoby, która stwierdziła, że jest na odwrót był nieprawdziwy.
      • Gość: Alina Re: żywot bezrobotnego IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.02.06, 19:32
        Bardzo rozumiem to co przeżywasz, ale nie rozumiem takiej rzeczy jak
        samobujstwo. Powiedz mi jak można wpaść na ten pomysł? Ja tez nie mam pracy,
        nie mam własnych pieniędzy, ale uważam że to jeszcze nie powód żeby mieć myśli
        samobujcze, to nie jest koniec świata.Można czuć się niedowartościowaną -to
        tak, ale nie lubić siebie - to nie. Ja mam taką filozofije gdy komuś nie
        pasuje "stracili i nie dostrzegli " dobrego pracownika" i już. Bo wbrew
        wszystkim znam swoją wartość. I uwierz mi to jest najważniejsze!!!!!!!!!
      • Gość: Tez Bezrobotna Re: żywot bezrobotnego IP: *.chello.pl 28.02.06, 01:09
        Trzymaj sie kobieto jestem w podobnej sytuacj jak wiele z nas trzeba liczyc i
        wierzyc ze sie cos zmieni,ja choc tez od paru lat nie mialam stalej pracy!
        dorabialam roznoszac ulotki,niemasz pojecia jak bylo ciezko wysluchujac na
        siebie odludzi ze jestes smieciazem itp:ale z placzem jakos sie pracowalo,a od
        miesiaca nie pracuje bo sie upomnialam o kase szefowi na ktora czekalam 2
        miesiace.wiele razy i wiecej tak czekalam cierpliwie,ale bylam w takiej sytacij
        teraz ze musialam sie upomniec i w taki oto sposob nawet to sie stracilo,tez
        runal nam grunt pod nogami i nie mamy prawa gdzie sie nawet upomniec,bo dokad
        skoro to jest praca na umowe zlecenie i mozna nami poniewierac!A pracowalismy
        pare lat sadze ze uczciwie!tez mam podobne mysli ale wiem mam dziecko i rodzine
        i sadze ze ty tez wiec zacznij myslec troche inaczej!!!!Trzymaj sie i licz i
        wierz ze bedzie lepiej!!!teraz nam tylko wiara zostala a wiara ponoc czyni
        Cuda.TRZYMAJ SIE!
      • mesmeredia Re: żywot bezrobotnego 28.02.06, 11:31
        Hej! Jak widzisz osób w podobnej sytuacji jest wiele, wszyscy nawzajem staramy
        się sobie pomóc chocby dobrym słowem. Może to i frazes ale wpadanie w depresję i
        tak niczego nie rozwiązuje, czasem sobie samemu trzeba dać kopniaka by wziąć się
        w garść. I chodzimy na te rozmowy, na niektóre idiotycznie głupie, inne
        zastanawiające a jeszcze inne dające nadzieję na pracę. Takie doświadczenie
        powoduje, że wiesz które ogłoszenia omijać z daleka, co możesz wnioskować po tak
        a nie inaczej prowadzonej rozmowie, wiesz co powiedzieć. Mnie w tym tygodniu
        czekają dwie, na jedną udaję się do Krakowa (bardzo chciałabym dostać ową
        robotę), znów się zapożyczyłam na podróż i ponownie może się może okazać, że to
        strata pieniędzy i czasu. Może się miło rozczaruję i nikt nie będzie ode mnie
        żądał bym przeniosła się do innego miasta za 900 brutto. Wprawdzie dobił mnie
        fakt, że narzeczona mego brata właśnie dostała robotę za 2800 brutto (choć ma
        pracę) i to była w jej życiu trzecia rozmowa kwalifikacyjna. Ale idę,
        przygotowuję się do rozmów i dam z siebie wszystko by pokazać, że jestem
        najlepsza, by ktos mnie docenił i nagrodził porządną, satysfakcjonującą pracą.
        To samo pokażę na nastepnej rozmowie.
        Człowiekiem drugiej kategorii byś została gdybyś zostawiła szukanie pracy innym
        a sama przybrała postawę roszczeniową i odmawiała podjęcia roboty za mniej niż 5
        tysięcy (a znam takie osoby). Nikt nie mówi, że masz się cieszyć świeżym
        powietrzem i radością życia małżeńskiego. To, że dostrzegasz, że znajomi zaczęli
        Cię unikać czy traktować z pogardą - ich problem, zmień znajomych. Nawet
        szukając pracy można poznać dobrych ludzi. Nie jesteś osobą przegraną dopóki
        walczysz. Pewnie, że czasami jest to walka z wiatrakami ale niektórym udaje się.
        Dlaczego Tobie ma się nie udać? Oczywiście jedni maja łatwiej a inni pod górkę
        ale to fakt, który należy przyjąc do wiadomości i nie ekscytowac się nim za
        bardzo bo i po co. Dystans jest zwyczajnie zdrowy.
        Życzę powodzenia, samozaparcia i wiary w siebie.
        I.
      • marika4 Re: żywot bezrobotnego 01.03.06, 08:46
        Zgadzam się z tobą Mesmeredia,trzeba wierzyć że i Tobie w końcu się uda.Bo
        inaczej to szybka droga do załamania i depresjii.
        Powodzenia na rozmowach.
        Mesmeridia a w jakim regionie szukasz pracy,jeśli zechcesz odpowiedzić.Bo chyba
        niedaleko Krakowa.
        Pozdrowienia dla wszystkich.
        • mesmeredia Re: żywot bezrobotnego 01.03.06, 13:54
          Intensywnie szukam w Krakowie i na terenie świętokrzyskiego ale w sumie
          przenieść się mogę nawet i do Szczecina jakby trzeba było. Ale najlepsze jest
          to, że właśnie dostałam telefon o zaproszeniu mnie na rozmowę i w piatek mam je
          dwie. Niesamowite. Jak w końcu nie znajdę jakiejś normalnej pracy, mimo tylu
          zaproszeń to ewidentnie będzie to splot jakichś niesłychanie nieszczęśliwych
          okoliczności :-)
          I.
          • marika4 Re: żywot bezrobotnego 01.03.06, 17:42
            No to szukamy w tym samym województwie świętokrzyskim.Ja tak jak ty szukam
            wszędzie i za pracą też bym się przeniosła.Pozdrowienia Ania
            No i fajnie że cię zaprosili na dwie rozmowy.Może i mnie się uda.
            Jakbyśchciała pogadać ze Scyzorykiem to pisz na maila gazetowego.
          • Gość: Marika4 Re: żywot bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 18:20
            No i jak po tych rozmowach Mesmeredia?
            • mesmeredia Re: żywot bezrobotnego 09.03.06, 18:49
              Niby fajnie, właśnie wróciłam z Krakowa gdzie zaproponowano mi o wiele bardziej
              poważne stanowisko niż to, na które kandydowałam. Wcześniej rozmawiałam w innej
              firmie też w tym mieście, gdzie stanowisko wydawało mi się szczytem marzeń a po
              dzisiejszej rozmowie jest już jakieś takie ... nijakie ;-) I najlepsze jest to,
              że w rodzinnym mieście jestem w trakcie rekrutacji do firmy gdzie chyba wszyscy
              chcą pracować a jutro mam rozmowę w innej, gdzie z kolei wszyscy zaczynają ;-)
              Tylko, żeby w końcu jakiś efekt był tych rozmów! I żeby się nie okazało, że
              nagle wszyscy chcą mnie przyjąć. Albo nikt...
              Ale dziękuję za zainteresowanie i życzę powodzenia! Jak chcesz to przyślij na
              mejla jakie stanowiska Cię interesują to może coś razem wymyślimy dla Ciebie :-)
              I.
      • kali1974 żywot "robotnego" 01.03.06, 10:02
        Nie piję, nie palę, nie jestem dziwką, nigdy nikogo nie pobiłam ani nie
        oradłam, a mimo to czuję się jak obywatel drugiej kategorii. Nie mam nic z
        życia, żyję chyba tylko po to żeby zarabiać. Mam tyle pracy, że starczyłoby na
        troje. Wychodzę z domu o 08.00, z firmy wracam ok. 19.00 po całym dniu pracy
        dla wspaniałej korporacji bez przerwy, bez obiadu, bez wytchnienia, następnie
        siadam do kompa i robię tzw. fuchy (nieważne co, ważne że jest to coś co
        naprawdę umiem i lubię robić i z czym wiążę przyszłość, więc nie czuję się na
        siłach z tego zrezygnować). Co drugi weekend chodzę na uczelnię. Mam pieniądze,
        spłacam kredyt hipoteczny, pożyczkę, starcza mi do pierwszego. Nie mam kiedy
        wydawać pieniędzy. Nie mam albo czasu albo siły. Jestem notorycznie niedospana,
        to jest przewlekłe zmęczenie. Oddalam się do rodziny, praktycznie nie ma mnie w
        domu, nie wiem co u dziecka w szkole, dla męża nie mam czasu, o 23.00 padam na
        twarz, więc o wieczorku z ukochanym mężczyzną mogę sobie tylko pomarzyć. Nie
        wiem co to znaczy iść na spacer, na basen, do kina. Szwankuje mi zdrowie. Nawet
        kiedy mam chwilę wolnego to po prostu siedzę, gapię się w tv i zamykam oczy.
        Wszyscy naokoło mówią - Jezu, ale wy to macie super, zarabiasz kupę kasy, macie
        własne mieszkanie, samochody, pewnie pojedziecie do Turcji na wakacje w to
        lato, jak ja bym chciał/chciała tak pracować...
        Ja już wtedy nic nie mówię, za każdym razem kiedy ośmielę się zająknąć, że to
        może nie jest do końca taki raj od razu jestem sprowadzana na ziemię:
        Dziewczyno, jesteś nienormalna, nie wiesz co mówisz, jesteś szczęściarą, kazdy
        by tak chciał...

        No nie wiem czy każdy, ja już tak nie chcę. może faktycznie jestem nienormalna.
        • nina73 Re: żywot "robotnego" 01.03.06, 12:47
          Kali zwolnij, to Twoje życie. Wiem co to znaczy być bezrobotną samotną matką,
          wiem też co znaczy pracować dla korporacji od 8 do 19. Nie musisz brać tych
          dodatkowych fuch to Twój wybór. A jeśli idzie o korporacje to mnie sie juz
          odwdzieczono za zaangażowanie w pracę, w w 6mcu ciąży usłysząłam od szefowej ze
          jak nie dam rady wziąść nowego energo i czasochłonnego projektu to znaczy że
          sie do tej pracy nie nadaję. Lekarz kazał iść na zwolnienie ze względu na stan
          zdrowia,do czego sie zastowałam, w 7mcu ciąży urdziłam dziecko - wcześniaczek
          maleńki. Od niedawna jestem na urlopie macierzyńskim,a w GW ukazało sie już
          ogłoszenie o poszukiwaniu pracownika na moje stanowisko (nie na zastępstwo
          bynajmniej). Pamietaj ze rodzina to, to co w zyciu najważniejsze i Twoje
          zdrowie. Oby nie za późno.
          • kali1974 Re: żywot "robotnego" 01.03.06, 14:19
            Masz rację, ale ja nie wiem jak to zrobić. Te moje 'fuchy' to jedyna rzecz, w
            sensie zawodowym, która sprawia mi przyjemność. Chciałabym rzucić korporację w
            diabły i robić tylko to, ale brak mi odwagi, tym bardziej że jestem non-stop
            pod odstrzałem rodziny i znajomych, którzy twierdzą, ze powinnam bić się
            piętami po tyłku ze szczęścia, ze w ogóle mam pracę, i to jeszcze taką...
        • Gość: Ela Re: żywot "robotnego" IP: *.crowley.pl 01.03.06, 15:47
          Syty głodnego nie zrozumie, chciałabym mieć Twój problem. A nie taki, co do
          gara włożyć.
        • Gość: głupi,czy co? Re: żywot "robotnego"-do kali1974 IP: *.remcom.it.pl 01.03.06, 17:40
          Chyba jesteś nienormalna.Zaprzeczasz sobie w tej wypowiedzi.Nie chcesz tak dalej ale pracujesz chociaż Cię stać na inny wariant.
          Więc się zastanów.
          • Gość: mala.ewunia Re: żywot "robotnego"-do kali1974 IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.06, 22:51
            Ludzie, pomóżmy sobie nawzajem. Błagam
            • Gość: mala.ewunia Re: żywot "robotnego"-do kali1974 IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.06, 22:54
              Dziś w moim zasranym miasteczku pan Burmistrz powiedział, że właściwie to
              jestem w kręgu osób wykluczonych z możliwości znalezienia pracy po długiej
              przerwie. W czasie tej przerwy niestety nie urodziłam dziecka itp. więc "jak to
              jest jak 4 lata szuka się bezowocnie pracy?"
        • Gość: lookas rozumie cię kali IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.06, 23:40
          jak nie masz pracy źle jak masz za dużo też źle.mam 22 lata ale już przerobiłem
          te 2 opcje.teraz czeka mnie leżenie na studiach do czerwca.ja patrze na to
          inaczej masz prace super nie masz pracy też super możesz sie poobijać oczywiście
          jak nie masz dzieci i studiujesz dziennie niezły kierunek.chociaż studia też
          wymagają wysiłku egzaminy same się nie zaliczą a nie mam na tyle kasy by płacić
          za poprawki.Wszystko w pierwszym terminie.Na wakacjach zarobiłem troche więc do
          następnych mi ta kasa spokojnie wystarczy.Potem zobaczymy.
        • kaja27412 Re: żywot "robotnego" 08.03.06, 12:29
          Kali 1974-ale ty sama godzisz się na takie swoje życie,choć w pewnym sensie cię
          rozumiem bo jeśli będziesz chciała skończyć tą pracoholiczną udrękę to
          ktoś(czyt.twój szef)mocno się zdziwi i napewno zadowolony nie
          będzie(czyt.stracisz pracę)bo znajdą na twoje miejsce następnego pracoholika.Ja
          przez 7 lat pracowałam w firmie w której także wyrobiłam sobie opinię
          robocopa,nawet w domu interesowały mnie sprawy firmy itp.od jakiegoś czasu
          zapragnęłam zmienić coś w swoim życiu,niemam dzieci ani męża,mam faceta którego
          zmroziło gdy postanowiłam rzucić wszystko i wyjechać do pracy na Cypr,właśnie
          wróciłam,postanowiłam nie wracać do dawnej pracy,choć przed wyjazdem
          zaproponowano mi wspólne poprowadzenie firmy(nie jestem dziś pewna czy to nie
          był blef)od kilku dni szukam pracy,szczerze-niemam jakiś strasznie wysokich
          kwalifikacji ale wierzę w to że liczy się doświadczenie i zdobyte w praktyce
          umiejętności i naprawdę staram się być dobrej myśli bo jestem pewna że pozytywne
          myślenie działa cuda,pozdrawiam...
      • wulfila Re: żywot bezrobotnego - to nie tak ! 01.03.06, 23:15
        Hej, to moze byc troche inaczej - wezmę nasz (mój i mojej żony przykład - bo
        też piszesz coś o relacji z twoim mężem)
        U nas to jest tak, że co jakiś czas zmieniamy nie tylko pracę ale zmieniamy
        nasze zajęcie, nasz sposob i pomysł na życie. Wiąże się to z tym, że mamy oboje
        okresy gdzie nie pracujemy, ale wcale nie wiąże się to dla nas ze stresem
        czy utratą szacunku do siebie na wzajem. jedno wspiera drugie - najpierw moja
        żona szukala pomyslu na życie przez 3 lata - od pięciu lat robi to co lubi
        teraz natomiast ja szukam nowego zajęcia w życiu i też jet OK.
        Ani my nawzajem ani nasi znajomi nie uwazaja nas za ludzi drugiej kategorii
        wprost przeciwnie - doceniaja naszą odwagę i niezależność.
        No przeciez nie wazne co jest chwilowo, ważne zeby na koncu drogi moc
        powiedziec sobie: bylo dobrze ! Warto bylo żyć !
        Pewnie pomaga nam to ze z żoną stanowimy "superspecgrupę" i nic nam zycia nie
        jest w stanie obrzydzic ani nas zniechecic. Taki widac temperament ;)
        Nie mozesz sie ustawic w roli przegranej i upokorzonej bo za taka wszsycy cie
        bedą brac.
        • Gość: mala.ewunia Re: żywot bezrobotnego - to nie tak ! IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.06, 12:27
          SZukanie pomysłu na życie mówisz?
          Ale jak szukać i nie zniechęcać się?
          Skąd brać nadzieję i siłę?
        • kaja27412 Re: żywot bezrobotnego - to nie tak ! 09.03.06, 09:21
          Zgadzam się z wulfilem,ale tak jak on pisze do podjęcia takich kroków i decyzji
          potrzeba odwagi i poczucia jakiejś niezależności,ja nie widzę że ja i moja
          połowa rzucamy pracę,bo choćbym była największą optymistką to i tak z czasem
          dopada jakiś strach(tym bardziej że mamy trochę zobowiązań np.kredyt na
          mieszkanie,pożyczka itp.)bardzo cenię takich ludzi bo sama chyba niemam odwagi
          taka być.Ostatnio też tak myślałam,bo mam swoje marzenia i bardzo chcę je
          zrealizować,zaryzykowałam,zwolniłam się z pracy,pojechałam za granicę do
          pracy,nie dużo to zmieniło bo teraz siedzę w domu i szukam pracy-mając
          świadomość,że zbyt długo nie mogę czekać bo pieniążki są potrzebne,chyba w tym
          momencie kończą się moje marzenia,ale może kiedyś...
      • Gość: lokas Re: żywot bezrobotnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.06, 23:29
        głowa do góry ja też mam myśli samobójcze a na razie jestem w lepszej sytuacji
        niż ty.żartobliwie patrząc jakby się zabił co drugi bezrobotny to by zmalało
        bezrobocie.Głupi jestem ale czasami cynizm i krytyczne spojrzenie na świat pomaga.
        • Gość: gosciowa Re: żywot bezrobotnego IP: *.chello.pl 08.03.06, 11:22
          Ja to mam czasami wrazenie, ze nikt nie czyta CV i LM, ktore przychodza na oferty. Prac ajest tylko
          przez znajomych a anonse sie daje, bo tak wypada. Poprzednio szukalam pracy 2 lata, potem
          pracowalam 9 miesiecy (za malo do zasilku) zapieprzajac od rana do wieczora za mniej niz przecietne
          pieniadze. Teraz znowu szukam i nic, nic i nic. Juz sie boje, ze to znowu 2 lata a lat mam juz troche i
          nawet czasami mi mowia, ze za stara jestem (a mam 32). I po co mi bylo studia, doksztalcanie kursy,
          biegle dwa jezyki, jeden srednio, czwraty podtawowo, lacina, komputer, pgrogramy graficzne i etc. I
          duzo by tu wymieniac, az zal ze czlowiek tyle sie napracowal i nici z tego.
          ALE PRZYNAMNIEJ MOJEJ WIEDZY NIKT MI NIE UKRADNIE:)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka