Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej

    IP: 213.25.20.* 06.03.06, 13:36
    bezsilnosci i wściekłości w pracy. Chodzi mi o taką stytuację. Pracuję w
    jednym pokoju z osobą, która jest dzieckiem Bardzo Waznej Osoby w firmie.
    Wykonujemy różnie zadaniea, nei wspólpracyjemy, nie ma żadnej zalezności
    słuzbowej. Tylko że ja zasuwam czasami tak, że nie mam czasu herbaty sie
    napić, zostaję po godzinach itp. a mój wspołpracownik "przychodzi do pracy".
    Zawsze pietnaście minut póżniej niż resza, wychodzi wczesniej, popracuje
    troszkę - góra 3 godzinki, a tak to biurko puste, siedzi w internecie, czyta
    gazety (zupełnie się z tym nie kryjąc) albo chodzi po firmie i przesiaduje w
    innych działach.
    WSZYSCY to widzą, nikt nie może oczywiście zrobić.
    A mnie krew zalewa!
    Z pracy nie zrezygnuje, bo to bardzo dobra praca. Tylko czasmi nie moge
    znieść tego pasozyta w pokoju!!!
    Obserwuj wątek
      • skorpionica11 Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 06.03.06, 14:09
        moja mama tez ma taka sytacje w pracy charuje jak wół za guwniana pensje,a jej
        koleznak sie obija i dostaje wieksza permie a w sumie nie wiele robi.
        w koncu nie wytrzymała i powiedziała co mysli ,no i dyrektor powiedzial ze
        pogada z pania kierownik,ale jak widac mało skuteczna była ta rozmowa.
        niestety nie ma sprawiedliwości na tym świecie.
        • Gość: Ibelin Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: 213.25.20.* 06.03.06, 14:22
          No własnie - rozmowa u dyrektora nic nie dała. Nasz kierownik wielokrotnie
          zwracał uwagę mojemu współpracownikowi, ale niesety nic to nie dało.
          Z pracy go przeciez nie wyrzuca, choćby i nic nie robił.

          Są u nas inne osoby zatrudnione z polecenia, ale oni coś robią, pracują lepiej
          gorzej, ale pracują. Ale tu mam taki przypadek bezczelności że aż się wierzyć
          nie chce.

          Czasem tak się zasatanawiał jakim człowiekiem trzeba być żeby nie mieć ŻADNEGO
          poczucia przyzwoitości. A przede wszytkim lac na to, że ludzie za plecami się z
          ciebie śmieją.
          • Gość: pracownik Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.06, 23:00
            Są jeszcze gorsze przypadki .Jest firma , niby spólka akcyjna skladająca
            się z dwóch spólek tego samego właściciela . Szefem jest ON a jego
            córka jest wice szefem ; nie ma ona ani zawodu ani wykształcenia ,
            każde jej działanie to tragedia w konsekwencjach .A wogóle...........
            • Gość: Włodek z Poznania eeee tam... IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.06, 08:14
              Zazdrościcie ludziom własności kapitału. Trzeba takich ludzi też zrozumieć. Chcą
              mieć poczucie, że w życiu coś robią. Gorzej gdy osoby te podejmują błędne
              działania. A jeszcze gorzej gdy ktoś (nie)pracuje z polecenia zatrudniony przez
              człowieka, który jednak nie jest właścicielem.

              Nie badźmy tacy RÓWNI. W pracy to jak najbardziej, ale z tego co wyczytałem
              (może się mylę), żaden przypadek nie dotyczył osoby, która funkcjonuje w oparciu
              o układy, zaś wszystkie osób przyjętych przez właściciela
              • Gość: oki wszyscy jesteście super IP: *.chello.pl 14.03.06, 20:31
                tylko cały świat zły, pełen układów
          • Gość: bezrobotny Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.jmdi.pl 12.03.06, 13:06
            Skoncentruj się na własnej pracy, a wszystko minie. Problem pojawia się gdy
            nudzisz się - dwie osoby nudzące się w jednym pokoju to trochę za dużo.
            • Gość: jnka Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: 83.238.230.* 12.03.06, 16:53
              niestety to nie prawda u mnie to samo prawie - ja także tyram i nie nudze się
              ale takiej osoby też juz mam dość - osoba ta to wcale nie syn wąznej osoby ale
              jakimś cudem szefostwo z C-li dało mu stanowsko tzw. bardziej płatne; i podlega
              C-li - a więc dziennie 2 godziny czytania gazet, ziewanie, wychodzenie z
              pracy "a bo trzeba żone gdzieś podwieść - albo przywieść do pracy" a to zrobic
              zakupy, a to internet, samej pracy może 2-3 godziny; i wychodzenie wczesniej -
              po prostu nie da się juz!!!!!!!!! a reszta tyra po godzianch
        • pgosc Porównywanie się z osobami które mają znajomości 11.03.06, 12:14
          nie ma sensu, od tego można tylko zwariować. A tak w ogóle to gdybyś pracowała
          mniej, nie harowała jak wół to pewnie też by dobrze było.
          Ja w mojej pracy też na początku zapier.. jak samochodzik. Później spróbowałem
          się więcej opierniczać i... nic, wcale nie jestem gorzej oceniany.
          • Gość: jqs Re: Porównywanie się z osobami które mają znajomo IP: 212.244.153.* 12.03.06, 10:01
            no właśnie - to jest wyjscie :)
        • Gość: Urzad Miejski Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: 72.232.31.* 12.03.06, 04:56
          u mnie moja ciocia miala dokladnie taka sama sytuacje.
          wkurzyla sie, dala cv na calabora.pl praca.gazeta.pl i kilka innych.
          i teraz zarabia 2x tyle w 2x lepszej firmie.
          uwazala ze lazenie do szefa i raportowanie na swoja kolezanke
          byloby i tak 10x bardziej mnie etyczne i uczciwe niz to co ona robila.
          odeszla i jest jej DUZO LEPIJE! Sprawiedliwosc ISTNIEJE!
      • Gość: jacobs Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.brda.net 06.03.06, 14:31
        > Wykonujemy różne zadania, nei wspólpracyjemy, nie ma żadnej zalezności
        > słuzbowej.
        W związku z powyższym nie rozumiem w czym problem? Abstrahując od tej konkretnej
        osoby, przecież praca nie zawsze polega na tym, aby ciągle robić coś widocznego.
        Na przykład, jeśli ktoś wymyśli, jak zrobić, żeby maszyna rzadziej się psuła i
        rzadziej miała przestoje, to jest to o wiele lepsze niż praca ludzi, którzy
        kilka razy dziennie przywracają maszynę do pracy.
        • Gość: misia-arnisia Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: 213.25.20.* 06.03.06, 14:48
          >przecież praca nie zawsze polega na tym, aby ciągle robić coś widocznego

          Otóż kolega robi bardzo widocznerzeczy jak czytanie gazety, buszowanie po
          internecie, gadanie przez telefon - nie wykonuje żadnej pracy , a bierze pensję
          tylko dla tego, że ma "plecy".
          np. wchodzi ktoś do mnie ze sprawą słuzbową siedzimy dajmy na to godzinę i
          omawiamy problem, a kolega przez ten czas cały czas w internecie.

          I na przykład to z tego, że ja (i nni w tej firmie) muszą ciężko zasuwac żeby
          tę pensję dostać, a gdybysmy zachowywali się jak ten koleś tzn. nic w pracy nie
          robili to by natychmiast nas zwolniono.

          Nie chciałabym być taka jak on i "pracować" na takich zasadach.
          Szlag mnie tylko trafia, że ludzie pracy znaleźć nie mogą bo firma hoduje
          takiego posozyta.


          • Gość: jacobs Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.brda.net 06.03.06, 15:16
            > Otóż kolega robi bardzo widocznerzeczy jak czytanie gazety, buszowanie po
            > internecie, gadanie przez telefon - nie wykonuje żadnej pracy , a bierze pensję
            Rozumiem, ale np. tak samo zachowuje się niemal cała tzw. kadra zarządzająca.
            Jest to niezależne od ustroju, więc nie trać nerwów na tych lewusów, bo szkoda
            twojego zdrowia.
            • Gość: abba Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.hsd1.ma.comcast.net 11.03.06, 02:37
              Po pierwsze, zatrudnienie osoby z rodziny w tym samym zakladzie pracy jest
              nieetyczne, jesli ta osoba podlega wprost wladzy swojej rodzica. Osoba
              zatrudniajaca (VIP) powinna dostac upomnienie od gory lub od kontroli i synalek
              powinien niestety ale znalezc sobie inna prace z dala od Tatusia/Mamusi.
              • Gość: kwaggi Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.vline.pl / *.77.rev.vline.pl 11.03.06, 12:41
              • kwaggi Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 11.03.06, 12:53
                Dotyczy wypowiedzi abby.Nie rozumiem tej wypowiedzi , że zatrudnianie rodziny
                jest nie etyczne.Ja zatrudniam rodzinę bo mam do nich 100% zaufania, z
                pracownikami bywa różnie, ale - od rodziny wymagam więcej niż od pracownika, bo
                ten z rodziny ma dawać przykład innm pracownikom. W firmie w której pracuje
                tematodawca szef firmy jest ślepy i trzeba zrobić wszystko aby dowiedział się o
                darmozjadzie, leniu i o tym, że przez swoje nieróbctwo podnosi koszty firmy
                (bawienie się internetem).Jeśli w firmie pracuje dużo ludzi, trzeba może się z
                nimi zkrzyknąć.
              • Gość: magda Re: Sa rowni i rowniejsi IP: *.pool8261.interbusiness.it 11.03.06, 22:12
                Podam Wam inny przyklad , ze nie nalezy sie za bardzo wysilac w pracy. Od ponad
                roku pracuje w agencji nieruchomosci , gdzie zajmuje sie wszystkim , sprzedaje i
                wynajmuje mieszkania, domy , firmy, latam z klientami ,pokazuje, negocjuje,
                sprawdzam hipoteki, zalatwiam reklamy wewnetrzne - zewnetrzne, wspolpracuje z
                firmami budowlanymi,prowadze i akwizycje,archiwum, fakturuje, robie kawe szefom
                i gosciom, sprzatam, czyszcze kible , wyrzucam smieci....a to wszystko przez 60
                godzin w tygodniu czasem tez w niedziele.Przez rok moi szefowie nie mieli czasu
                podpisac ze mna umowy, zostawiali to zawsze na potem. Zapisalam sie na kurs ,
                zeby podniesc swoje kwalifikacje, latalam jak debilka po 10 godzinach pracy
                jeszcze na 3 godziny kursu 4 razy w tygodniu przez 7 miesiecy. Kurs sie skonczyl
                w zeszly poniedzialek ....a w sobote zostalam wyslana na urlop , zeby miec czas
                na nauke do egzaminu...wczoraj spotkalam przez przypadek jednego z moich
                klientow i zapytal mnie dlaczego zostalam zwolniona z pracy , ze wlasnie sie
                dowiedzial , ze mu przykro ???????
                Pobieglam do pracy po wyjasnienia , na moim miejscu siedzial inny moj byly
                klient, ktory sie zaprzyjaznil z moim szefem a szefowi bylo rowniez strasznie
                przykro oswiadczyc mi ze takie jest zycie.:-)
                Pozdrawiam wszystkich pracusiow!
                • Gość: workflow Re: Sa rowni i rowniejsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 10:56
                  Popełniłaś podstawowy błąd, który, nawiasem mówiąc, też mam na koncie :-)))
                  Za dużo pracowałaś i na co nie miałaś czasu ??? Proste - właśnie na zaprzyjaźnienie się z szefami, dobre zaprezentowanie się im, czy jakkolwiek by tego nie nazwać. No cóż, za błędy się płaci :-)))
                • Gość: Kasia Magda, czy to mialo miejsce we wloszech? IP: *.sownet.gliwice.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 10:18
                  Hej, czy opisana przec ciebie sytuacja z wystawieniem Cie do wiatru miala
                  przypadkiem miejsce we wloszech?
              • Gość: abc Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.chello.pl 12.03.06, 10:50
                widzisz nie wiemy czy to jest firma prywatna, jezeli tak to wlasciciel i
                tzw "gora" moze zatrudniac kogo im sie chce - to ich business
            • Gość: kiti Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.pkp.com.pl / *.tktelekom.pl 15.03.06, 15:26
              A ja sobie wogóle nie radze/mam piątkę dzieci kochającego męża i zdecydowanie
              postanowiłam urodzić jeszcze jednego małego "cudaczka" /suuper frustrujące jest
              siedzenie w biurze i przekładanie super ważnych papierków z kupki na kupkę ,
              bleeeeeee
          • Gość: workflow Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 10:51
            Ja wiem że to wkurza, ale w takim przypadku trzeba sobie zdać sprawę z ważnej rzeczy: "manie pleców" też wcale nie jest takie proste !!!
            Po pierwsze trzeba się dobrze urodzić - nieproste, bo jak to zrobic ??? :-)
            Po drugie plecy wyrobić - nieproste bo trzeba się nieźle nauniżać przed wyższymi, żeby plecy zdobyć, a i pić z tymi co trzeba, niekoniecznie mając na to ochotę.
            Plecy często też nie są za darmo !!! Nawet w przypadku dobrego urodzenia, protektor musi się kłaniać tym co trzeba, a jak protektora zabraknie to trzeba będzie się kłaniać samemu...
            Plecy też trzeba "pielęgnować" ;-)
      • Gość: Agnieszka Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.crowley.pl 06.03.06, 17:31
        Jak ja to dobrze znam. Pociesz się, że można być jeszcze bardziej bezsilnym. Ty
        masz jeszcze pracę. A ja...po latach uczciwej pracy, rzetelnego wypełniania
        obowiązków i patrzenia na takie pasożyty, tak, to właśnie ja zostałam
        zwolniona. Bo nie miałam tzw. pleców, pod nikogo się nie podwiesiłam, nie lałam
        wazeliny i, szczerze mówiąc, w dupie miałam to, czy inni pracują, czy nie,
        trudno, ich sprawa, ja miałam swoje obowiązki, a obijanie się innych
        przyjmowałam jako fakt, bez głośnego komentarza. Padłam ofiarą sytuacji, gdzie
        znajomi po znajomości wprowadzali znajomych, tworzyły się układy, koterie, a ja
        tę pracę dostałam kompletnie bez znajomości, więc nie byłam niczyją znajomą ani
        znajomych nie pozyskałam w celu pozyskania znajomości...Ja dziś jestem "na
        zielonej trawce", a mój kolega, który co poniedziałek przychodził na wielkim
        kacu i drzemał przy biurku dobrze się miewa, koleżanka, która pół dnia spędzała
        na ploteczkach przy kawce też nie narzeka, życie towarzyskie w firmie kwitnie,
        wprowadzani są nowi znajomi i krewni. Cóż. Można się temu tylko bezsilnie
        przyglądać.
        • Gość: Lukasz Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.unifi.it / *.unifi.it 10.03.06, 22:09
          Gość portalu: Agnieszka napisał(a):
          <ciach>nie lałam wazeliny i<ciach>

          o ile mi wiadomo(a moge sie mylic), to wazelina w stanie stalym wystepuje i sie
          jej nie leje....
          no chyba ze jakies ekstremalne warunki byly;)
          ... ale nie zaznaczylas tego

          Lukasz

          ps.taki zarcik, nie bierz go do siebie =)
        • Gość: magda Re: Do Agnieszki IP: *.pool8261.interbusiness.it 11.03.06, 22:59
          Jestesmy w takiej samej sytuacji . Jak widzisz nepotyzm i protekcja to plaga w
          kazdym miejscu pracy i to nie tylko w Polsce, jak by sie moglo zdawac. Ja nigdy,
          tak jak Ty, nie interesowalam sie tym co robili moi koledzy w pracy , czy sie
          spozniali , czy czytali gazety. Zdazalo sie ze moi koledzy jechali z jakims
          klientem ogladac mieszkanie do kupienia , nie bylo ich przez pol dnia w pracy i
          wracali 10 minut przed koncem z nowymi fryzurami albo z siatami zakopow, ale
          nigdy nikomu tego nie mialam za zle , to byly ich sprawy , ja mialam swoje...tak
          duzo mialam swoich spraw na glowie, tak bardzo sie przejelam zeby wszystkie
          dokumenty byly ok przed umowa sprzedazy, reklama puszczona na czas itd. , ze
          przegapilam nowe uklady i ukladziki deliberowne na czestych kolacjach firmowych.
          Na szczescie to juz nie jest moj problem , zamknela sie jedna furtka , otworzy
          nowa. Tobie tez tego zycze i wiecej luzu ! bo jak widzisz solidnoscia i
          pracowitoscia niewiele szacunku i uznania mozna wskorac u szefostwa.
          • and.zia Re: Do Agnieszki 11.03.06, 23:30
            ale Cie zrobili Aga:(
            obawiam sie, ze moge skonczyc tak samo
          • Gość: workflow Re: Do Agnieszki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 11:04
            Hmmm, widzę że jest tu parę osób mojego pokroju (czyt. zajmujących się pracą zamiast, no to po kolei - plotami, obgadywaniem, oczernianiem, włażeniem bez wazeliny, obserwoaoniem innych...).
            Może powinniśmy założyć sami jakieś stowarzyszenie "pracowników pracujących inaczej", czyli w naszym pojęciu normalnie ???
            Kto ma chęć ?
            • Gość: haahaa Do Agnieszki i Magdy IP: *.mnc.pl 12.03.06, 17:45
              No ja sie dziwie, ze was jeszcze nie zwolnili (albo nie dziwie, ze zwolnili).
              Takie antyspoleczne typy. Ani na kawe ani pogadac ;) Ja bym was zwolnil
              natychmiast ;)
              Musicie strasznie kwasic atmosfere w pracy i powodowac obnizenie wydajnosci
              zespolu jako calosci. A poza tym ten balagan w obowiazkach. Jak robisz wszystko
              to dezorganizujesz prace innym.

              A co do kawy...Z tego co wiem to nie mozna jej pic za duzo, bo serducho wali,
              wiec niemozliwe zeby inni az tyle pili.
      • ardzuna Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 06.03.06, 19:14
        Ty zdobywasz wiedzę i doświadczenie, a nie ta osoba. Moja rada - oślepnij na
        współpracownika i rób swoje. Jego nie zmienisz, a możesz tylko sobie psuć
        humor. Po co to komu?
      • seth.destructor Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 06.03.06, 19:33
        To sie nazywa zawisc i zazdrosc.
        A czy ktos ci zabrania postepowac jak on?
        A poza tym, co cie obchodzi praca innej osoby? Mi tez bedziesz miala za zle, ze
        zarabiam wiecej od ciebie, a haruje mniej?
        • kaja27412 Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 07.03.06, 09:34
          to nie jest zawiść i zazdrość tylko poczucie przyzwoitości a to dwie różne
          rzeczy moja droga...rzeczywiście ręce opadają na takich ludzi ale niestety czasy
          układów i układzików nadal trwają i dobrze się mają.Pozdrawiam.
          • billy.the.kid Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 07.03.06, 10:46
            najlepiej wykup te firmę. jak już bedziesz właścicielem bedziesz mógł/mogła
            pogonic nieroba.
          • seth.destructor Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 07.03.06, 18:55
            Powtarzam zazdrosc i zawisc. Bo sobie wybrala "uczciwosc", a teraz jest jej
            zle, bo widzi, ze to nie wystarczy i ma zal do tej drugiej osoby, ze jej sie
            udaje.

            A moze ktos jej opowiadal bajki, ze jak ktos jest dobry, uczciwy i
            sprawiedliwy, ten wygrywa? To tylko bajki. Opowiastki.

            Pamietajcie, ze wojny wygrywaja nie bohaterowie, ktorym sie stawia pomniki, ale
            ci, ktorzy przezyli. Najczesciej oportunistyczne tchorze.
            • Gość: Jago Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: 213.25.20.* 08.03.06, 07:13
              > kolega (...) nie wykonuje żadnej pracy , a bierze pensję
              tylko dla tego, że ma "plecy".
              >ja (i nni w tej firmie) muszą ciężko zasuwac żeby
              tę pensję dostać, a gdybysmy zachowywali się jak ten koleś tzn. nic w pracy nie
              robili to by natychmiast nas zwolniono.

              A więc gdyby wbrała uczciwość to by ją z roboty wywalili. Może i nie ma
              sprawiedliwości na tym świecie, ale to nie znaczy że trzeba się z tym godzić.
              I nie chodzi tu o żal do tej konkternej osoby tylko o niezgodę na taka parszywą
              sytuację
              A TY jak się domyślam jesteś oportunistycznym tchórzem, który akceptuje
              wszystko co się dzieje. Gratuluję, dzieki takim ludziom dochodzą do władzy
              dyktatorzy i tyrani.
              • seth.destructor Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 08.03.06, 19:35
                Milo mi.
            • ardzuna Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 08.03.06, 19:41
              seth.destructor napisał:

              > Powtarzam zazdrosc i zawisc. Bo sobie wybrala "uczciwosc", a teraz jest jej
              > zle, bo widzi, ze to nie wystarczy i ma zal do tej drugiej osoby, ze jej sie
              > udaje.

              A tymczasem jak ktoś wybiera uczciwość, powinien być z siebie dumny, bo zyje w
              zgodzie z własnym sumieniem.
              • kaja27412 Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 09.03.06, 09:10
                zgadzam się..."żyje w zgodzie z własnuym sumieniem"...
                • tetro3 Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 12.03.06, 07:55
                  to chyba wszędzie jest tak przechlapane. Ale to wazne - postępowanie w zgodzie
                  z własnym sumieniem daje dużo. A te padalce? Niech spadają!!! Kiedy obejrzą się
                  wstecz ogarnie ich przerażenie. A że nie potrafią? Nie są do końca ludżmi a my
                  jesteśmy!
              • seth.destructor Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 11.03.06, 13:25
                No wlasnie!!!

                A nie gapic sie na innych i ciagle sobie udowadniac, ze ci zli maja lepiej.
            • Gość: kirołinko Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.icpnet.pl 10.03.06, 23:41
              Żadan zazdrość czy zawiść. Po prostu musi na tego nieroba pracować, gdyz on
              dostaje pensję wypracowaną przez innych. To jest taka cecha pasożyta.
              • seth.destructor Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 11.03.06, 13:26
                Nie. Ona pracuje na siebie. Kazdy pracuje na siebie. Jej jest zal, ze on musi
                mniej. Tez by tak chciala, ale jej zasady daja jej w leb i sie jej pokrecilo:^)
            • and.zia Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 11.03.06, 23:33
              ale chrzanisz seth.destructor
      • Gość: nepotyzmdo2 Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.kom / *.os1.kn.pl 10.03.06, 21:31
        Mój szef zatrudnia w dziale żonę, syna i przyszłą synową. Tyram na jedno
        z nich. Żadnego słowa uznania. Laurki i śmietankę spija familia. Oszczędzę Wam
        szczegółów. Chamstwo, chamstwo, chamstwo.
        • Gość: MAr Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.adsl.inetia.pl 10.03.06, 22:25
          Dobra rada - nie podoba Ci się, zmień pracę.
      • Gość: ania bania Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.chello.pl 10.03.06, 22:30
        nic nie poradzisz, sytuacja wkurzająca, ale zarazem znana i stara jak świat,
        postaw sobie wysoki parawan i ciesz sie z tego co masz, skoro, jak powiadasz,
        praca dobra; zawiść nic tu nie da, może zaszkodzic tylko Tobie
        • Gość: lala Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.06, 22:47
          u mnie jest taka sytuacja- chodzi lalunia, ktora sypia z szefem. Glupia jest
          tak, ze cala firma sie z niej natrzasa (nie jest to zazdrosc- dziewczyna
          prowadzi rozmowy na poziomie szesnastolatki, a wypowiedzenie sie zdaniem
          zlozonym graniczy z cudem). No ale coz- awansik, lepsze pieniadze, lepsze
          stanowisko. Chcieli ja wepchnac nawet na bardziej odpowiedzialne, ale miala na
          tyle oleju w glowie, ze odmowila, bo nie poradzilaby sobie. Zreszta po co
          zapieprzac, jak mozna miec to samo za lezenie.Niestety szefowi w takiej
          sytuacji poskarzyc sie nie mozna :))Ale denerwujace to jest.
          • renebenay Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 11.03.06, 00:09
            Ja bym raczej zajal sie swoja robota anizeli patrzeniem na kogos innego ale gdy
            sytuacja naprawde jest beznadziejna to bym dymisjonowal.
            • Gość: gkhk Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 07:57
              A może (o ile to możliwe w twojej firmie) tak: zrób dobrą reklamę "wspaniałemu
              pracownikowi" i:
              1. takiemu (stworzonemu przez ciebie) Orłowi wrzucą więcej roboty,
              2. lub go awansują - nie na każdym stanowisku można się obijać.
              Efekt byłby taki, że albo nie będziesz już na niego patrzyć albo będzie to
              mniej bolesne :), a koleś albo da sobie robotę albo wszyscy "go lepiej poznają".

              poz. !
              • Gość: Z zastrzeżeniem Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 08:30
                Z jednym zastrzeżeniem: na skutek "reklamy" narobi totalnego zamieszania i ZNÓW BEDZIESZ HAROWAĆ ABY NAPRAWIĆ PO NIM /przerobiłam to, przemyśl wnikliwie sytuację/
                • Gość: gkhk Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 08:45
                  Możesz mieć rację - pisałem: "o ile to możliwe w twojej firmie".
                  Możliwe, że po powiedzeniu o kimś czegoś dobrego twoje zasługi będą
                  przypisywane jemu, co dalej lepiej nie myśleć ...

                  ALE myślenie ma kolosalną przyszłość :) , a od czystej frustracji można dostać
                  jedynie wrzodów a w najlepszym przypadku szczękościsku.
      • Gość: Boldecki Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.compi.net.pl 11.03.06, 09:36
        Większość ludzi w tym kraju jest zadeklarowanymi katolikami. Dlaczego tak
        bulwersuje was 10 przykazanie: "...ani rzadnej rzeczy która jego jest".
        Ja nie jestem, więc nei mam tego problemu.
        Pozdrawiam
      • Gość: Abc Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.acn.waw.pl 11.03.06, 10:37
        Blog o walce z dzieckiem szefa:
        <a href=http://s7.bitefight.pl/c.php?uid=42623> Tutaj </a>
      • Gość: dEG Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 11:25
        problem pracodawcy, nie Twoj- jestes zawistny i tyle :)
        • Gość: kghg Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 12:35
          ludzie piszą tu o negatywnych emocjach wyniesionych (z różnych miejsc pracy) -
          jest generalnie przygnębiające - ja tu widzę bezradność - inni zawiść.
          Pracujemy w różnych firmach - więc by nikogo nie obrazić nie powiem, że CZĘŚĆ
          wypowiedzi "jestes zawistny i tyle" traktuję jako próbę "ustawienia" tych,
          którym mógł by się nie spodobać "styl pracy" piszącego :))))))

          A tak swoją drogą to współpracownik Pani (?) która wypowiedziała się pierwsza
          przynajmniej siedzi cichutko - nie każdy ma tak dobrze. :)))
          • Gość: xx Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 12:49
            Ja pracowałam kiedyś w urzędzie z dziewczyną, która siedziala w moim pokoju,
            ale pracowała czysto teoretycznie w innym dziale, jak się potem okazało byla
            krewną dyrektorki generalnej. Dziewczyna przychodziła o 8.30 wypijala kawkę,
            potem szła na zakupy, potem gazetka i kawka, jakieś ploteczki i o 15.30 do
            domu. Miła byla, nic do niej nie miałam. Takich znajomych i protegowanych jest
            w różnych firmach i urzędach multum, więc nie ma sobie co nerwow psuć.
      • Gość: kamil Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.06, 12:48
        Pilnuj swojej pracy i niech cie inni nie obchodza.A swoja droga co ty robisz bo
        z tego co piszesz to wynika ze obserwujesz mlodego czlowieka.
        • Gość: kgghhg Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 13:08
          Czy Kamilek o coś się trzęsie ? :))))) jeśli tak ciekawe o co ? :)))))
          Ale faktycznie są lepsze powody do zmartwienia niż "zatrudnieni" (nie mylić z
          pracownik) lub "pracujący inaczej" - Wściekłość i Bezsilność trzeba zachować na
          grubsze okazje
      • Gość: xxxxxxx Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 13:07
        A może Ty jesteś pasożytem i nie umiesz wydajnie pracować, nakładasz sobie
        niepotrzebnie za dużo pracy, wyluzuj nikt Cię nie doceni.
        • Gość: BL Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 13:15
          w odp. na:

          "A może Ty jesteś pasożytem i nie umiesz wydajnie pracować, nakładasz sobie
          > niepotrzebnie za dużo pracy, wyluzuj nikt Cię nie doceni."

          W tym zdaniu zostały poruszone 3 różne sprawy - proszę o jakieś przecinki itp.
          • Gość: BL Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 13:37
            ups rozmawiałem przez telefon - cofam
      • Gość: nionio Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.06, 14:19
        Phi! To ma być przyczyna poczucia bezsilności? A ja zarabiam na tak zwanych
        godzinówkach, to jest dostaje pensję płatna w zalezności od ilości
        przeproacowanych godzin. Siedze w robocie w weekendy, wychodze wieczorem, a i
        tak zawsze dostaję 30% tego, co naprawdę zarobie. Wiem, wiem, zawsze moge się
        zwolnic..
      • Gość: ajajaj Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.03.06, 14:25
        Zamiast się zaprzyjaźnić, to zżera Cię bazinteresowna polska zawiść. Załóż z
        Dzieckiem nowy dział, czy nowy projekt, zatrudnijcie fachowca/frajera, który
        będzie robił, a wy będziecie się opieprzać. A skąd wiesz, czy obowiązki Dziecka
        nie polegają na pilnowaniu Ciebie? Twoje poglądy są charakterystyczne dla osób,
        które mobbingują, jesteś na etapie szukania ofiary, tworzenia środowiska
        uzasadniającego stosowanie mobbingu.
        • Gość: Vaterland Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.hsd1.va.comcast.net 11.03.06, 18:27
          "polska zawisc"? Smiech na sali. Nie masz pojecia o czym piszesz bo nigdy nie
          pracowalas na Zachodzie. Rzeczy jakie opisuje pani na poczatku watku o
          wspolpracowniku to pierwszy powod do wywalenia tego ostatniego na zbity pysk -
          oczywiscie w normalnej firmie, a nie polskiej. W Polsce pokutuje idiotyczne
          pokomunistyczne myslenie - nawet najwiekszy obibok i nierob jest moim
          przyjacielem w walce przeciwko "systemowi". Czyli jak ktos zlamie prawo, to nic
          mi do tego. NIe zawiadomie policji, bo to "system". Jak ktos sie obija w pracy
          (czytaj: okrada firme i wszystkich jej pracownikow), to nie rob halasu, bo
          jestes tylko "zawistny". Ludzie, tkwicie jeszcze w komunie. Niczego nie
          osiagniecie przez takie myslenie. Na Zachodzie ludzie zadzwonia na policje, jak
          ktos zaparkuje bez biletu parkingowego. W Polsce jestes za to nazywany
          "kapusiem". I w imie czego? Pieprzony kraj pieprzonych hipokrytow. Nieroby
          okradaja cie (pluja ci centralnie w twarz), a ty mowisz, ze nie jestes zawistna
          i moga cie okradac ile tylko wlezie. Inni radza tez sie obijac, skoro tak to
          przeszkadza. LOL, dalej pracujcie nad Polska w taki sposob. A potem sie
          wku..ajcie jak pani Jola w UM kaze czekac ci pare dni na przybicie pieczatki
          zajmujace 1 minute jej cennego czasu pracy. Jestescie zalosni. Jakis inny idiota
          (seth.destructor) probuje tu przemycic swoje satanistyczne myslenie, ale
          wywoluje tylko usmiech politowania na moich ustach. Marny, marny czlowieczek.

          P.S. Polska zmierza w strone drugiej Japonii, nie ma co:) Dzieki Bogu ze mamy
          takie cool spoleczenstwo.
          • Gość: ajajaj Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.03.06, 20:25
            Cieszę się, że zrozumiałeś. Dalej trzeba walczyć z systemem, który człowieka
            okrada (np. z pensji). Co się zmieniło? Zaborcy mówią po polsku. A znasz
            powiedzenie ryba psuje się od głowy. Wyciągasz tylko złe wnioski. Obibok nie
            okrada kumpla, tylko firmę, państwo, ministrów, posłów. Bo co z tego, że więcej
            pieniędzy pójdzie do budżetu? Czy od tego przybędzie komuś pieniędzy, albo
            kawałek drogi? Najwyżej okaże się, że starczy kasy na służbowy samochód dla
            wicedyrektora w jakimś resorcie (do tej pory auta służbowe mieli tylko
            dyrektorzy). Na policję, czy straż miejską też się nie dzwoni, bo nie przyjadą.
            Ja kiedyś zadzwoniłem, że źle zaparkowane samochody blokują w poprzek chodnik
            przy szkole i dzieci muszą wychodzić na ulicę, żeby je ominąć. A tą ulicą
            puścili objazd i ruch był jak diabli. I myślisz, że ktoś się pofatygował?
            Dzwoniłem potem jeszcze raz, kiedy jakiś wariat z piskiem opon zahamował przed
            dziewczynką. I nic. O 20.00 samochody się rozjechały (stały 3 szt.) i można
            było przejść chodnikiem. Cała akcja działa się 12.11.2005 o godz. 13.15, a
            zgłoszenie przyjęła dyżurna Jarząbek. Śmiesznie się kojarzy, ze śpiewającym
            trenerem. Nawet nie wiem, czy to było jej prawdziwe nazwisko. Ale co to da. Nie
            wiem, gdzie interweniować, a nawet gdyby, to sprawa rozejdzie się po kościach,
            bo nie było funkcjonariuszy, lawety, albo było pod wiatr. Powstałby jakiś
            raport i dostałbym wyjaśnienie na piśmie. A nie daj Boże jakieś dochodzenie.
            Wtedy doszłoby mnóstwo straconego czasu.
            Masz jakieś inne ciekawe pomysły?

            A w komunie nie tkwimy. Teraz mamy takie myślenie: płacę i wymagam. Jak nie
            dostaję, to nie płacę. Dlatego rząd musi pożyczać, bo nie dostaje ode mnie, ani
            od innych obiboków. Logiczne? To ten, kto nie walczy przykłada palec do tego
            zafajdanego systemu, którym tak gardzisz. To nie Anglia, czy USA. Tu jak jakiś
            minister się nachapie, to nie spotka go nic złego. I Ty twierdzisz, że nie mam
            z tym walczyć? Walczę odcinając to od środków. Na początku od własnych. A
            dzwonienie, skarżenie zostawiam na później, jak będzie do kogo zadzwonić.
            • Gość: Vaterland Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.hsd1.va.comcast.net 12.03.06, 01:37
              Ja Cie rozumiem, bo czasami przyjezdzam do Polski i wiem jak dzialaja tam
              urzedy. Tylko, ze jest male ale... To ze nikt przyjechal do Twojego zgloszenia
              wynika z tego, ze osoba ktora go przyjela rozumuje dokladnie tak samo jak Ty. Po
              prostu siedzi tam, zeby zainkasowac wyplate, a nie zeby zrobic jakakolwiek
              robote. To samo mysli jej przelozony i przelozony jej przelozonego. To jest
              najzwyklejszy problem kury i jajka. Nikt nie wie co bylo pierwsze. Teraz bez
              przerwania tego myslenia bedziesz dalej mieszkal w zafajdanym kraju ktorego
              nienawidzisz, i w ktorym nie da sie normalnie zyc. Idiotyzm goni idiotyzm
              niestety i nikomu nie zalezy zeby cos zrobic tak jak powinno byc zrobione. To
              wlasnie z tego powodu mowie, ze komunizm w Polsce sie nie skonczyl. Zyje sobie w
              Waszych glowach i bedziecie sie wku..ac na te kretynstwa dookola tak dlugo jak
              zapala Wam sie lampka z napisem "walcz z systemem" zamiast "zrob dobra robote
              tak, zeby mozna bylo sobie spokojnie spojrzec w lustro". Ale co tam, robcie
              sobie jak chcecie. Ja juz sie z Polski wypisalem.
              • comrade Najlepszy post w tym wątku :) 13.03.06, 16:15
                Gratuluje trzeźwości obserwacji i trafności wyciągania wniosków :) Jedyne
                zastrfzezenie jakie mam to ze za duzo w nim generalizowania - 'nikomu nie
                zalezy', itp. - wierz mi ze w Polsce są ludzie z normalną mentalnoscia,
                nieskazoną komuną i tym zdziecinniałym mysleniem sprowadzajacym wszystko do
                błędnego koła bierności.
          • Gość: yukiko Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: 148.81.172.* 12.03.06, 01:35
            tylko ze w Japonii ludzie nie lamia prawa tak czesto jak w Polsce na poziomie
            tzw. pie.. np. rzadko zdarzaja soe ludzie jezdzacy na gape itp. Takiej
            uczciwosci w pie..ch to w Polsce nigdy nie bylo
            • Gość: Vaterland Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.hsd1.va.comcast.net 12.03.06, 01:43
              No to kogo to wina? Znasz czlowieka, ktory jezdzi na gape (okrada Cie), ale nic
              nie zrobisz, bo zaraz Cie oglosza "kapusiem" i masz zwyczajnie przerabane u
              wspolobywateli. W domach wszyscy sa mocni w gebie, a wsrod innych nagle palaja
              braterskimi uczuciami do zwyczajnych sku..eli. To sie zaczyna w szkole ("nie
              dasz sciagnac? co z ciebie za kumpel?") i ciagnie sie przez cale zycie. I
              dlatego Polska niczego nigdy nie osiagnie. Bo niestety czasami trzeba powiedziec
              pare ciezkich slow i nie patrzec, ze ktos cie brzydko przezwie. Gowno mi zalezy
              na tym co inni o mnie mysla. Ja chce byc uczciwy w stosunku do siebie i
              wszystkich dookola.
      • Gość: Bibi Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.euro-net.pl 11.03.06, 18:01
        Ciekawe czy misia-arnisia miała w poniedziałek 6 marca wolne czy pisała będąc w
        pracy :)
      • Gość: nie-TW Paskudna zawistnica:((( Bueeeee:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 19:18
        Jak Ci nie wstyd? Twoja firma? Ty ja zatrudnilas? Nie! To sie zamknij i rob
        swoje i sie ciesz, ze masz co robic. Powiem Ci krotko - wzbudzilas moja wielką
        antypatie tym listem. Po prostu fuj! Naucz sie znac swoje miejsce w szeregu -
        jak Ci sie nie podoba, to zglos to szefowi jawnie, najlepiej na pismie z kopia
        do zainteresowanej (tej, co to niby nie pracuje jak trzba). Naucz sie
        zachowywac z klasa dziecko, choc watpie, czy potrafisz. Co za paskudna,
        zawistna baba :(
      • Gość: rozumu troche dlaczego interesuje cie kto i jak robi? IP: *.hsd1.wa.comcast.net 11.03.06, 20:38
        to nie twoja firma, nie interesuj sie co ktos robi tylko tym co ty robisz, skoro
        nie wspolpracujesz z ta osoba ani nie dzielisz obowiazkow to nie twoj interes.
        rob swoja robote i to wszystko. powinnas reagowac tylko na lenistwo kogos kto
        bezposrednio z toba pracuje. widac ze nie za duzo masz oleju. jakim cudem
        dostalo sie prace? tez po znajomosci?
      • Gość: stkier Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.pkp.kielce.msk.pl 11.03.06, 22:47
        Daj sobie siana...
        Masz dobrą pracę to się ciesz.............
        A może to dzięki czytaniu internetu i gazet ta osoba będzie w stanie wykonać
        Twoją pracę łatwiej, szybciej i przyjemniej .....?
      • Gość: HEGEMON!)/" Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: 88.134.116.* 11.03.06, 23:09
        POLSKA TO JEST PIEKNY KRAJ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • and.zia Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 11.03.06, 23:56
          hahah, nie uwierze, ze znajoma Bardzo Waznej Osoby korzysta z netu w celach
          naukowych lub zawodowych. dostaje wynagrodzenie za to ze jest zatrudniona.
          dopoki nie wchodzi Ci w droge radze zostawic ja w spokoju.
          Ty pracujesz wykorzystujac swoje umiejetnosci ona znajomosci.
          mozesz liczyc na to, ze w necie nawiaze lepsze znajomosci i zmieni prace na
          lepsza, jako znajoma Jeszcze Waniejszej Osoby:)
          • Gość: ech ech Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.chello.pl 12.03.06, 04:20
            To i owszem irytujące ale ...
            zostaw temat w spokoju bo wywala opieprzacza a nie Ciebie:)
            Czasem tak robia niektóre firmy, ze zatrudnienie takiej osoby to forma łapówki
            za inne przywileje czy wygrane przetargi i nie ma co sie dąsać.
            • Gość: ech ech Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.chello.pl 12.03.06, 04:21
              Pardon, tak by było dobrze:) ale Ciebie wywala a nie ją czy jego.
            • jmwaw Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 12.03.06, 16:33
              > To i owszem irytujące ale ...
              > zostaw temat w spokoju bo wywala opieprzacza a nie Ciebie:)
              > Czasem tak robia niektóre firmy, ze zatrudnienie takiej osoby to forma
              > łapówki
              > za inne przywileje czy wygrane przetargi i nie ma co sie dąsać.
              Zabiorę głos na ten temat bez wdawania się w dyskusję.
              Oczywiście rozumiem, że mówimy o firmach prywatnych, bo w państwowych regułą
              jest istnienie "murzynów" do roboty i "swoich" do brania pieniędzy.
              Słyszałem, wiele lat temu ale nie sądzę aby coś się od tego czasu zmieniło, że
              w wielkim świecie również zatrudniani są "swoi" i biorą dużą kasę za
              nicnierobienie. To co ich odróżnia od biednej Polski to to, że mają własne
              niekrępujące gabinety i co ważniejsze nie muszą udowadniać, że są niezbędni i
              nie przeszkadzają tym, co mają ważne zadania do wykonania, w pracy.
              J.Wawer
              Warszawa
      • iwona9999 Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej 12.03.06, 06:26
        witam.ja mam podobniew pracy z tym,ze moja kolezanka ma chrapke na moje stanowisko.To co teraz robi/ czesto udaje ze robi/ jej sie znudzilo.Mam poważnego strach bo jej tatus to radny a nasz szef na dodatek smali do niej cholewki.Lubie swoja prace i na razie biore na przetrzymanie a co potem, to w zaleznosci od rozwoju sytuacji.MAM NADZIEJE ze takie zachowania maja krótki zywot.
        • Gość: MirkoPietrogallo Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.tomaszow.mm.pl 12.03.06, 10:12
          Te zachowania długo i "zdrowo" będą żyłu.Taki katolicki duch w narodzie.
      • Gość: MirkoPietrogallo Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.tomaszow.mm.pl 12.03.06, 10:08
        Misiunia siedz cichutko i rób swoje!!!!!!!!!!!
      • Gość: workflow Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 10:43
        Ja mam następujące rady:
        1. Zdaj sobie sprawę z tego, że to Ty się uczysz nowych rzeczy, ta osoba nie. Życie jest przewrotne, pomyśl sobie że być może za kilka lat, a może kilkanaście ona nie będzie miała już protektora i zostanie z niczym (czyt. bez jakichkolwiek umiejętności) - wiem co piszę, to jest wzięte z doświadczenia (sam jakiś czas temu zasuwałem jak wół, część ludzi się obijała, potem wywalili wszystkich równo, było ciężko, ale teraz mam dobrą pracę i bardzo humanitarną, główny "obijant" jakoś nie - nie zdążył się nauczyć różnych rzeczy...)
        2. Pomyśl sobie, że nawet za ten dzień, w którym nagromadziło się bardzo dużo absurdów też Ci zapłacili - to pomaga :-)
        3. Szukaj sobie nowej pracy chodząc na rozmowy całkiem na luzie - to najlepszy okres jak masz pracę. Pochodzisz, pogadasz, możesz to traktować w ten sposób żeby wysondować jaka jest atmosfera pracy w innej firmie. Kulturę organizacji z bardzo daleka już widać na pierwszej rozmowie, z czasem człowiek uczy się jakie pytanie zadać i na co patrzeć żeby wiedzieć jak potem będzie. Paradoksalnie właśnie przy tego typu rozmowach najprędzej Cię zatrudnią - znów wiem to z doświadczenia.
        4. Pamiętaj że w pracy jesteś dobrowolnie. Ktoś powie nieprawda, muszę zarabiać. Doświadczenie ludzi, którzy się sami zwolnili lub ich zwolnili pokazuje że jest ciężko lub bardzo ciężko (także i moje), ale potem w następnej pracy jest już dużo lepiej. Potem masz już zupełnie inne spojrzenie, wiesz jak szukać i co najważniejsze jak znaleźć pracę. Jak Cię wkurzą maksymalnie, to niektórzy się sami zwalniają, znam takich :-) (ale trzeba mieć charakter)
        5. Taka sytuacja nie będzie trwała wiecznie, w końcu się coś zmieni - nie wiesz kiedy, ale możesz mieć pewność że w końcu tak - to też pomaga.
        6. Suma wszystkich powyższych - dystans do sprawy (kiedy się dogłebnie pozna i zrozumie wszystkie powyższe dystams sam przychodzi !)

        Czy to jest Twoja pierwsza poważna praca?
        Czy moje rady coś Ci pomogły ?
        Pozdrowienia
        • Gość: gość Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.wroclaw.mm.pl 12.03.06, 12:34
          Masz rację, ja zawsze w pracy wykorzystałam wszelkie możliwości żeby czegos
          nowego się nauczyć, i wyszło mi to na dobre, nigdy nie pracowałam dla kogoś
          tylko dla siebie, i nigdy nie mialam problemu ze znalezieniem nowej pracy, a w
          przypadku zamiaru zmiany pracy,zawsze mialam dobre propozycje od pracodowacy u
          ktorego pracowałam. Ale jak tu piszecie na forum to już jest przeszłość. I
          chyba macie rację. Dziś czasy się zmieniły. Dziś właściciele firm mają różne
          układy i różne potrzeby (materialne) które zmuszają ich do np.
          zatrudniania swoich znajomych. Ci właśnie właściciele na dzień podejmowania
          takich decyzji myślą tylko o chwili obecnej (bo ktoś im coś właśnie załawił),
          pewnie nie zdają sobie sprawy że jak powymieniają wartościowych ludzi na
          takich "znajomków" to wkrótce nie będą mieli własnych firm. I tego im życzę.
      • Gość: Lisiczka Ja myślę, ze powinnaś "wziąć na wstrzymanie"-skoro IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 12.03.06, 13:47
        to dobra praca a on Ci tak naprawdę czynnie nie przeszkadza, no bo chyba na
        głos tej gazety nie czyta. Sorry, ale wiele osób łącznie ze mną będzie uważało
        taką sytuację za wymarzoną a Ciebie za przewrażliwioną. Przecież o wiele gorsza
        jest sytuacja (ja mam taką na przykład) gdzie siedzi kilka osób na kupie i jak
        szefa nie ma w pobliżu to zamiast praca-zajmują sie sobą - opowiadają sobie
        kawały, komentują wydarzenia polityczne albo co zrobić mężowi na obiad i
        dlaczego dziecko miało rzadką kupkę. Koszmar. Też przez to zostaję po godzinach
        ale tylko dlatego ze w takich warunkach nie mogę sie skupić, a rzucić pracę
        szkoda, bo lepsza taka niż żadna. Przemyśl zatem swoja postawę i sposoby na
        ogarniecie swoich obowiązków, skoro jak sama mówisz zakresy są różne a "on" nie
        ma obowiązku Ci pomagać. A równi i równiejsi zawsze byli i będą, na to nic nie
        poradzimy. Pozdrawiam.
      • Gość: dedo Re: Jak radzicie sobie z poczuciem totalnej IP: *.aster.pl 12.03.06, 13:57
        Odniosłem wrazenie, ze zbytnio się angażujesz w robotę. Masz jakąś misję, czy
        co?:-)
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka