Gość: misia-arnisia
IP: 213.25.20.*
06.03.06, 13:36
bezsilnosci i wściekłości w pracy. Chodzi mi o taką stytuację. Pracuję w
jednym pokoju z osobą, która jest dzieckiem Bardzo Waznej Osoby w firmie.
Wykonujemy różnie zadaniea, nei wspólpracyjemy, nie ma żadnej zalezności
słuzbowej. Tylko że ja zasuwam czasami tak, że nie mam czasu herbaty sie
napić, zostaję po godzinach itp. a mój wspołpracownik "przychodzi do pracy".
Zawsze pietnaście minut póżniej niż resza, wychodzi wczesniej, popracuje
troszkę - góra 3 godzinki, a tak to biurko puste, siedzi w internecie, czyta
gazety (zupełnie się z tym nie kryjąc) albo chodzi po firmie i przesiaduje w
innych działach.
WSZYSCY to widzą, nikt nie może oczywiście zrobić.
A mnie krew zalewa!
Z pracy nie zrezygnuje, bo to bardzo dobra praca. Tylko czasmi nie moge
znieść tego pasozyta w pokoju!!!