Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki

    30.03.06, 11:52
    Problem w tym ze Lepper jest blizszy Kaczynskim zwlaszcza jesli chodzi o
    gospodarke
    Obserwuj wątek
      • hhector Kłamcy z PIS-u 30.03.06, 11:54
        Chociaż na nich nie głosowałem, czuję się perfidnie oszukany...
        Z autostradami też chyba tak się skończy... Naobiecują i nic z tego nie
        będzie. :-(
        • nnxx Re: Kłamcy i Nierobyz PIS-u 30.03.06, 20:38
          Pięć miesięcy minęło i te nieroby nie przygotowali żadnej reformy podatków a
          podobno szli do wyborów z pełnymi szufladami ustaw. NIEROBY i KŁAMCY. Nie
          będzie też mieszkań , autostrad , nowych miejsc pracy , taniego Państwa tylko
          upolityczniona banda nierobów grzebiąca w przeszłości.
      • mniammniam3 Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 12:00
        Jeśli Pani Gilowska przestanie byc ministrem finansów, zabieram swoje aktywa
        i lokuję je za granicą. Przyjęcie ustawy o NBP w wersji Samoobrony to
        smogwałt finansowy.
        • ginlo Przeciez samogwalt to sama przyjemnosc 30.03.06, 12:26
          hahahaha
          • tzetze1 Re: Przeciez samogwalt to sama przyjemnosc 30.03.06, 17:44
            A nie poznales przyjemniejszych rzeczy? Jarek K. chyba tez nie bo caly czas
            jedzie na recznym
            • hecer Re: Przeciez samogwalt to sama przyjemnosc 30.03.06, 19:13
              >Przeciez samogwalt to sama przyjemnosc
              >hahahah

              ;)
      • messi1 szkoda, że odejdzie z rządu ;( może załapie się 30.03.06, 12:32
        na następny ;)
        • zibi1010 Czego ci szkoda-glupiej baby???Najpierw bezrozumni 30.03.06, 12:56
          krytykowala budzety lewicy (ze przeszacowane dochody, ze nie rozwojowe i tym
          podobne bzdury), a wystarczy wspomniec wykonanie tych budzetow i wyciaganie
          wzrostu gospodarczego po zapasci Awsowskiej!Pozniej glosila szczytne haselka o
          obnizkach podatkow, o liniowym...i co dostala finanse publiczne w lapki i po
          miesiacu juz wspominala, ze budzet napiety, ze moze zbraknac 5mld!!!!w tym roku,
          a teraz znowuz cos bredzi!!!Pogonic babe i juz! Cala ta prawica Popisowa zna sie
          tylko na "ukladach, szpiegach, esbekach i tym podobnych bzdurach - ciekawe ile
          lat trzeba bedzie sprzatac po tych ...niewymownych co teraz sa u wladzy
          • pkierski Re: Czego ci szkoda-glupiej baby???Najpierw bezro 30.03.06, 13:30
            Może jak Gilowska zostanie, to trzeba będzie sprzątać mniej?
          • mmoonchild Masz troche racji, ale... 30.03.06, 13:31
            nie przesadzaj i spojrz realnie na mozliwosci Zyty. W tym rzadzie nie moze
            zrobic wszystkiego bo PiS jak wiadomo wspiera dzieciorobow,lewych
            rencistow,samotne glupie matki itp. Ulga brzmi lepiej niz podatek liniowy ktory
            PiS utozsamia z pogorszeniem zycia biedoty(czytaj leni lub pracujacych na
            czarnio i oszukujacych panstwo- w tym nas)W tym rzadzie nie maja prawa
            zaistniec dobre pomysly, ktore sprawilyby ze nawet biednym zyloby sie
            lepiej.Zastanwaia mnie tylko czy PiSowi nei jest blizej do komunistycznej idei
            rozdawnictwa niz SLD i to jest cos strasznego.Podejrzewam ze nie przepadasz za
            PiSem wiec serdecznie Cie pozdrawiam i lacze sie w smutku i zalu nad tym co te
            cymbaly wyprawiaja
            • hecer Re: Masz troche racji, ale... 30.03.06, 17:02
              Patrzysz na swiat oczami rozpieszczonej dzieciny...

              ...wiesz czym jest bieda? Poznalas kiedys biede? Ja tez nie, ale poznalem
              biedakow i wiem jak bieda demoralizuje.

              Skoncz z epitetami i zaproponuj rozwiazanie dzieki ktoremu uda sie poprawic los
              tych ludzi. Tak aby nie musieli polegac na pomocy panstwa. Tych ludzi i ich
              dzieci - bo jesli im nie pomozemy teraz to ich dzieci beda skazane na porazke.

              Uderze teraz w ton emocjonalny ale tobie chyba potrzebne jest zastanowic sie
              nad czym takim:
              Powiesz glodnemu maluchowi w szkole ze tatus byl pijak i oszust to za kare nie
              dostaniesz obiadu?

              Ludzie, odrobine umiaru. Podpisalem sie pod obrona Balcerowicza, rzady Kazia
              mnie wpieniaja bo nic nie robi poza tym ze uzaleznia bardziej ludzi od pomocy
              panstwa. Ale ostroznie z jezykiem.

              • orys100 Re: Masz troche racji, ale... 30.03.06, 17:12
                żeby Im pomóc muszą sami tego chcieć ... nie twierdzę że wszyscy nie chcą ale
                duża, za duża część z pewnością woli rybę jak wędkę .. jedyny sposób moim
                zdaniem niestety brutalny to .. kto chce wędkę pomagamy .. kto chce rybę,
                zapominamy o Nim
                pozdr.
                • hecer Re: Masz troche racji, ale... 30.03.06, 18:06
                  Nie, tak prosto to nie wyglada. Pojezdzij sobie po scianie wschodniej i po
                  Pomorzu. Widzisz tam szanse dania komus wedki?

                  A czego ci ludzie maja szukac w wielkich miastach? Tu tez nie ma pracy dla
                  nich. A czemu nie ma? Bo Kaziu zajety jest kampania wyborcza..a nie rzadzeniem..

                  Wystarczy chciec? Niestety nie. Jakbys posiedzial na bezrobociu pare lat i
                  wdzial jak rodzina patrzy az cos zrobisz zeby bylo na chleb a ty nie mozesz nic
                  zrobic.. to predzej czy pozniej pojdziesz pod sklep na wodke.

                  Wierz mi, ze tak bys zrobil. I pewnego dnia, jak pojawi sie jakas oferta pracy
                  w posredniaku to ty juz bedziesz tak przechlany, nieogolony i brudny ze nie
                  masz szans.

                  Tak wyglada bieda. Zwykle kobieta jakos to jeszccze wytrzymuje, facet prawie
                  nigdy bo mu to honor odbiera i kregoslup wykrzywia. Tylko ze ta kobieta zwykle
                  nie ma zadnych kwalifikacji aby isc do pracy i musi siedziec w domu z
                  dzieciakami.

                  Oczekujesz ze nedzarz na interview przyjdzie usmiechniety...schludnie ubrany i
                  pachnacy wreczy swoje CV? Moze na Klanie takie sceny sie pojawiaja. Moze na
                  tych bdurnych polskich komedyjkach popegeerowska wiocha ma jakis urok.. Ale nie
                  w realu.

                  Obudz sie. Dojrzyj czlowieka obok. On zyje w innym swiecie.
                  • orys100 Re: Masz troche racji, ale... 30.03.06, 19:05
                    widzę ludzi obok ... i uraszczając mocno mamy dwa wyjścia ... albo za Niego
                    pracować albo dać Mu pracować ...
                    pisałem wyraźnie że nie chce pozbawiać pomocy ludzi tej pomocy potrzebujacych i
                    chcących sobie pomóc jednoczesnie ... wybacz ale dla Tym którzy nie chca sobie
                    pomóc pomagać nie chce bo szanuje Ich wybór ... tyle ogólników ... a co do
                    konkretów ... siły Państwa nie budują Ci o których rozmawiamy, tylko pracowici
                    przecietni ludzie tzw. "klasa srednia" ... i rząd który chce budować silne
                    (gospodarczo) Państwo MUSI o Nich dbać nade wszystko ... bo to sa owieczki
                    które Państwo strzyże ...
                    patrzac logicznie (acz nieludzko przyznaję) dla Państwa najwazniejsi powinni
                    byc Ci co pracują bo Oni zapewniają Jego byt ..
                    a co do bezrobotnych jak piszesz przechlanych, nieogolonych i brudnych ...
                    wybacz ale jeśli ktos woli wydać MOJE i TWOJE pieniadze na tanie winko zamiast
                    na mydło również szanuję Jego wybór ale pragnę aby za tym wyborem szła
                    ODPOWIEDZIALNOŚĆ ... podsumowując ... funkcja socjalna Państwa tak ale tylko
                    dla Tych którzy tego NAPRAWDĘ potrzebują ... da to dodatkowy efekt ... będzie
                    mozna zwiększyć siłe nabywczą pracujacych a to da miejsca pracy
                    co oceny Premiera mamy to samo zdanie :-)
                    pozdr.
                    PS. też chciałbym aby na Ziemi panował raj ... wszyscy byli piekni młodzi i
                    bogaci ... tyle tylko że to niemozliwe
                    • hecer Re: Masz troche racji, ale... 30.03.06, 19:23
                      Okej, dzieki za odpowiedz.

                      Swego posta kierowalem do kogos kto wczesniej obrazal ludzi biednych. Nawet
                      jesli sa to ludzie zdemoralizowani i nawet jesli sa nieestetyczni uwazam ze
                      powinno sie reagowac sprzeciwem w tej sytuacji. To nie jest tak ze ktos wybral
                      biede. Niektorzy nie mieli wyboru.
                      Mysle ze ty i ja mozemy i powinismy sprobowac zrobic cos wiecej niz tylko
                      krytykowac premiera.
                      Ale co????

                      Piszesz ze sila panstwa jest klasa srednia. Owszem, ale drogi awansu do niej sa
                      zamkniete. I program obecnej wladzy niestety bardziej je zamyka.

                      Zatrzymanie prywatyzacji, umocnienie zwiazkow zawodowych i przywilejow
                      pracowniczych doprowadzi do utrwalenia obecnego podzialu: na polske A -
                      pracujacych i placacych, i na Polske B - skazanych na to co spadnie ze stolu.

                      To ma byc Polska solidarna? To utrwalenie patologii spolecznych i zerwanie
                      wiezi spolecznych.
                • Gość: ciapek Re: Masz troche racji, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.06, 12:42
                  Najlepiej tych co chca rybe do gazu !!!! Rece opadaja, nie popieram dawania ryby ale kilka razy sama bralam wedke i co z tego. Biorac pod uwagę realia - wszechobecne wyciaganie lap po kase lacznie z wladzami, horendalna skladka zdrowotna, przepisy na dwoje babka wrozyla spowodowaly szybko ze zrezygnowac musialam z tej wedki.
                  Wiec tak nie wyrokuj, ze ludzie nie chca. Chca ale otwieranie w tej chwili wlasnej firmy - malej - to w razie nie zarobienia tych horendalnych pieniedzy na pokrycie kosztow jest spadaniem po rowni pochylej.
                  Jezeli tego sie nie zmieni to gadac mozna bez konca i nic z tego nie wyniknie a bezrobocie jak bylo tak bedzie.
                  Wprowadzono nizsze skladki ZUS dla tych co nie prowadzili firmy a podniesiono skladki ZUS dla emerytow i rencistow. Niby sie zrownuje skladki w jednym przypadku a co z drugim przypadkiem - pomniejszone skladki gdzie tu jest zrownanie - . ????
                  Nie ma zasady traktowania wszystkich obywateli jednakowo co jest nawet niezgodne z konstytucja ale konstytucja w naszym kraju juz chyba malo kto z politykow sie przejmuje przy tworzeniu prawa.

                  Przepis o ZUS dla emerytow i rencistow spowoduje powiekszenie rzeszy bezrobotnych, bo np likwidacji ulegna miejsca pracy w kioskach RUCH gdzie jeszcze pracowali ci emeryci i rencisci, gdyz jak przyjdzie im placic pelna skladke ZUS to zrezygnuja z pracy. Nikt ich nie zastapi bo wysokosc skladki jest niewspolmierna do mozliwych dochodow w tym miejscu.
                  • hecer Re: Masz troche racji, ale... 31.03.06, 16:53
                    Chca otwierania wlasnej firmy? Czasem chca na bilet na pks bo do posredniaka
                    jest 20km..
                    Rozumiem twoj gniew bo udalo ci sie rozpaczac dzialalnosc gosp a jej przyszlosc
                    jest niepewna a koszty prowadzenia wysokie i stale..

                    Roznimy sie jednak w stosunku do drugiego czlowieka. To tyle.
              • mmoonchild Re: Masz troche racji, ale... 30.03.06, 20:21
                Uwazalabym na to co mowie ale nie moge patrzec na to jak polowa naszego
                spoleczenstwa oszukuje panstwo utrzymujace jednostki ktore najpierw cos robia a
                potem mysla.A co do dziecka alkoholika i matki podejrzewam tez alkoholiczki.
                Spojrz realnie i odpowiedz mi czy z takiego dziecka wyrosnie cos lepszego niz
                jego rodzice? Jak ktos nie ma kasy na dziecko to niech go nie robi, albo niech
                sie zabezpiecza ale po co skoro panstwo utrzyma kazde dziecko poczete z
                przemocy lub gwaltu bo tak z reguly robi sie dzieci w rodzinach
                alkoholikow.Poza tym ja nie widze roznicy miedzy doroslym czlowiekiem a
                dzieckiem wiec nie wiem dlaczego dzieci sa tak bardzo uprzywilejowane jesli
                chodzi o sprawe chociazby glodu.Chwastow trzeba sie pozbywac niezaleznie od
                wieku.
                • hecer Re: Masz troche racji, ale... 30.03.06, 23:39
                  Przemysl swoje poglady bo kiedys mozesz byc glodna.
                  • hecer Re: Masz troche racji, ale... 31.03.06, 01:12
                    ...Jeszcze raz powtarze cos co tez sie sam nauczylem od kogos madrzejszego ode
                    mnie: nie krytykuj ludzi biednych za to ze sa biedni.

                    Daruj sobie ten radykalizm. On cie osmiesza, wcale nie czyni atrakcyjniejsza
                    intelektualnie.

                    Jesli chcesz zaimponowac naprawde wymysl jak pomoc tym ludziom. Nie dajac im
                    pieniadze ale dajac szanse im i ich dzieciom. Na wybor kim chca byc w wolnej
                    Polsce o ktora tez walczyli. O ktora walczyli moze bardziej niz wielu ludzi
                    zamoznych..

                    Bieda demoralizuje. Ale dobrobyt jak widac na twoim przykladzie tez.

      • mimu2 Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 13:33
        Pani Minister,

        Pani się MYLI.
        Jestem dyrektorem finansowym i członkiem zarządu dużej firmy wydobywczo -
        produkcyjnej będącej częścią międzynarodowego koncernu. Fakt, że koszty pracy
        na 1 osobę zmniejszą się nawet o 2 tys zł, nie spowoduje ani spowolnienia
        programu redukcji zatrudnienia odziedziczonego po przedsiębiorstwie państwowym
        jakim spółka przedtem była, ani przyjęcia nawet jednego pracownika do spółki.
        Bo niby dlaczego miałaby spowodować? Pracowników i tak będzie tylu ilu potrzeba
        do wyprodukowania ilości wymaganych przez popyt. Jedynym sposobem na
        niezmniejszanie albo na zwiększenie zatrudnienia jest zwiększenie popytu, a to,
        w zdrowy sposób można zrobić tylko przez powszechne zmniejszenie podatków,
        czyli PITu. Tylko wtedy użytkownik końcowy produktu wywoła zwiększony popyt.
        NIE MA INNYCH SPOSOBÓW. Wszelkie inne "ulepszenia" to tylko strata czasu. W ten
        sposób nie zmniejszy Pani bezrobocia. Koniec kropka.
        • druop22 Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 13:39
          popieram przedmowce. Powiedzcie mi jak to jest ze czasami zwykli ludzie wiedza
          wiecej na temat praw ekonomii niz 100 poslow i polowa rzadu... niby mamy
          demokracje, ale nic z tego nie wynika...jedyna nadzieja wedlug mnie w
          jednomandatowych wyborach. Wtedy mozna by glosowac konkretnie, sprawdzic samemu
          co to za czlowiek, co osignal jakie ma wyksztalcenie itp. a teraz to banda
          nieukow, kolesiostwo itp.itd..
          • messi1 Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 13:48
            w jaki sposób zmniejszenie opodatkowania dochodów osób fizycznych ma przełożyć
            się na spadek bezrobocia? no, dawaj fachowcu. jeśli zapłacisz nie 19 tylko 18
            procent podatku to ile miejsc pracy przez to swtworzysz, a może twój pracodawca
            albo nie wiem kto... no dawaj, konkrety... w jaki sposób praktycznie
            nieodczuwalny 1% spadek podatku pit ma wpłynąć na zwiększenbie popytu? to
            bardzo ciekawe co pisze, bardzo... gratuluję dobrego samopoczucia.
            • kowalikg Proponuję się wybrać do szkoły. 30.03.06, 13:57
              Jeżeli nie rozumiesz jak 1% w punktach (a 5% w wartości bezwględnej) spadek
              opodatkowania wpływa na bezrobocie. Nieuk.
              • messi1 taa, żeby tam ciebie spotkać... 30.03.06, 15:06
                lepiej nie, jest błoto a ty tak pięknie umyłeś korytarz ;))
            • introligator_snu Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 14:05
              A jezeil zamiast 30% zaplacisz 18% to juz chyba jest roznica?? Wiecej pieniedzy
              mozesz wydac na konsumpcje, firmy dostarczajace ci tych artykulow
              konsumpcyjnych powiekszaja produkcje, a co za tym idzie powiekszaja ilosc
              pracownikow...
            • druop22 Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 14:12
              nie wiem jak ty traktujesz swoje pieniadze, ale dla mnie to zwykly papier bylby
              gdyby nie mial sily nabywczej. To ze ma sile nabywacza powoduje ze pieniadz nie
              jest celem sam w sobie (no chyba ze ktos lubi sie tarzac w banknotach :-))a
              towary ktore mozesz za niego nabyc :-). Zalozmy teraz ze zamiast oddac 32% lub
              40% swojego wypracowanego dochodu/zysku oddajesz tylko 15%.... Lapiesz juz ??
              Czy mam ciagnac moj wywod az dojde do potwierdzenia tezy ze obnizenie podatkow
              w efekcie koncowym moze wplynac nawet na poziom edukacji dotychczasowych
              nieukow...
              • messi1 Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 14:52
                "Zalozmy teraz ze zamiast oddac 32% lub 40% swojego wypracowanego
                dochodu/zysku oddajesz tylko 15%" - a gdy zamiast 19% oddasz 18% to "w efekcie
                koncowym moze wplynac nawet na poziom edukacji dotychczasowych
                nieukow..." zakładając, że ktoś zarabia 32.000 rocznie (pewnie nie uwierzycie
                ale są tacy w polsce) to zmniejszając mu w ten sposób podatek jego dochody
                netto zwiększą się o 23 złote - i to zwiększy jego popyt? ciekawe na co,
                matoły!!! ja nie podaję przykładów z kosmosu - zmniejszenie z 40 do 15 tylko
                propozycje rządowe, więc opierajcie się na faktach!!! może za długo się
                uczycie? może czas już wyjść ze szkoły?
                • orys100 Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 17:24
                  jesli ktoś zarabia 32 tys zł rocznie to ..
                  a) Jego praca jest niewiele warta, jest niewykształcony, wykonuje proste prace -
                  zatem ŻADNE działania rządu Jemu nie pomogą, tylko On sam może sobie pomóc ..
                  lub ..
                  b) Zarabia tylko 32 tys. zł bo jest ogromna konkurencja na Jego
                  stanowisko/umiejętności pracy i pracodawca (postępując logicznie) może sobie
                  pozwolić na płacenie tak mało - i w tym wypadku zwiekszenie popytu poprzez
                  obniżenie podatków (nie Jemu) powoduje wzrost produkcji, a co za tym idzie
                  wzrst konkurencji na rynku pracy i jesli jest dobry w tym co robi (nawet jesli
                  prace proste) powoduje to wzrost Jego wynagrodzenia ...
                  Jęsli czegoś nie ma lub jest za mało to drożeje .. z pracownikami tak samo jak
                  z towarami (pewnie to nieludzkie takie porównanie ale ekonomia oparta jest na
                  matematyce która jest bezduszna i bezwzględna)

                  Oczywiście, zmniejszenie kosztó pracy równiez może spowodować wzrost produkcji
                  ale na eksport, tyle że wtedy częściej poszukiwani będą pracownicy "z górnej
                  półki" nie zaś Ci których bezrobocie najbardziej dotyka
                  pozdr.
            • elamigo1 Przekręcić bezrobocie przedsiębiorczością. 30.03.06, 18:41


              Ekonomiści trąbią o konieczności obniżenia kosztów pracy – głównie składek na
              ubezpieczenia społeczne. Z drugiej strony szara strefa zatrudnia co dziesiątego
              pracownika. Jendak mówienie, że wiąże się to z 10% mniejszą bazą płatników
              składek jest dalekie od prawdy. Oficjalnie zatrudnieni i tak otrzymywaliby
              wynagrodzenie znacznie poniżej średniej krajowej i od takiego opłacany byłby
              ZUS. Faktyczne należne składki wzrosłyby znacznie mniej niż wynika z prostego
              przeliczenia ozusowania szarej strefy.. Można szacować ,że szara strefa zmusza
              państwo do utrzymywania o 5% wyższych składek niż byłyby konieczne przy
              marginalizacji zatrudniania na czarno. To jest wartość o którą można łatwo
              zmniejszyć obciążenia kosztów pracy. Na czarno zatrudniają głównie drobni i
              średni przedsiębiorcy. Od wypłacanego na czarno wynagrodzenia płacą co najwyżej
              podatek dochodowy - „niby” swój.” - ale de fakto również od wypłaty dla czarnych
              pracowników. Minister ma swoją należność niezależnie od fomy zatrudnienia. Nawet
              nie jest zainteresowany zmianą takiego stanu. Straciłby na tym – choć Państwo by
              zyskało kilkanaście miliardów. Niestety przez ręce ministra finansów
              przechodziłoby kilka miliardów mniej niż obecnie. Żaden urzędnik nie odda
              bydżety swojego ministerstwa na korzyść innego – choćby wiązało się to ze
              znacznym zwiększeniem dochodów Państwa jako całości. Jak dotaą minister finansów
              ma silniejszą pozycję przetargową niż prezes ZUS.

              Taki stan faktyczny nie zachęca ministerstwa finansów do zajmowania stanowiska
              zmieniającego STARY UKŁAD . Minister finansów i tak otrzymuje swoją część w
              formie podatku i łatwo może zrzucać winę za złą strukturę wydatków ZUS i
              „wyłudzone świadczenia rentowe”.

              Zgodne a PRAWEM a nader wszystko SPRAWIEDLIWE społecznie byłoby obciążenie
              składkami na ZUS faktycznych pełnych dochodów małych i średnich przesiębiorców
              (tych bez osobowości prawnej – którzy to głównie zatrudniają na czarno) . Nie
              opłacało by się wypłacać wynagrodzenia jeśli istniałaby konieczność płacenie
              składki zus od osiągniętego dochodu. Dla większośći drobnych firm byłoby to –
              wbrew pozorom BŁÓGOSŁAWIEŃSTWO. De fakto płacą oni większe składki niż
              wynikałoby to z ich faktycznych dochodów. Większemu obciążeniu podlegałyby
              jedynie firmy o najwyższych dochodach i rentownośći. TU MIEJSCE NA ZMIANĘ STAWEK
              PROGRESJI PODATKOWEJ!

              w efekcie zysk Skarbu Państwa jako całości – oczywisty. Objęcie ubezpieczeniem
              zatrudnionych na czarno – społecznie pożądane. Zachęta do otwierania nowych firm
              – bez wysokich obciążeń ZUS „na dzień dobry” - dałoby impuls gospodarce .
              Niestety nowy rząd najprawdopodobniej wyleje dziecko z kąpielą - w imię
              populizmu przedwyborczego. Wprowadzi ozusowanie dochodów bez likwidacji składek
              minimalnych. I wtedy już przyjdzie się zwijać.
              pozdrawiam,
              AMIGO
              ps. a tym co uważają że jest w polsce za dużo rencistów - życzę dużo zdrowia...
              i zastanowienia się jakie byłyby WSZYSTKIE skutki dalszego zmniejszania ilośći
              rent poprzez decyzje administracyjne a nie czynniki ekonomiczne.
          • mamograf Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 16:26
            Mój matematyk powtarzał że 0,5+0,5 jest zawsze jeden ale dwóch półgłówków to
            nie jest jeden normalny człowiek:)
        • kowalikg Prawda, ale to takie "kapitalistyczne" , fuj. 30.03.06, 13:41
          Zamiast etyki i religii (lub w dodatku do nich) powinno się w szkołach uczyć
          ekonomii. Bo to że 2+2=4 to wszsycy lub prawie wiedzą. Ale to że pieniądze się
          mnoży przez wydajność pracy albo, że podatki mają wpływ na popyt to już nie a
          to jest 1+1=2
        • messi1 mój mąż jest z zawodu dyrektorem ;) 30.03.06, 13:42
          "Jestem dyrektorem finansowym i członkiem zarządu dużej firmy wydobywczo -
          produkcyjnej będącej częścią międzynarodowego koncernu" - gratuluję, ale
          obawiam się, że masz nikłe szanse na doczekanie się aby polityka rządu była
          pisana pod jedno konkretne przedsiębiosrstwo - dla twojej wiadomości :
          większość przedsiębiorstw w polsce nie odziedziczyło zatrudnienia po
          przedsiębiorstwach państwowych i nie działa w obszarze wydobywczo-produkcyjnym,
          pewnie żałujesz, ale niestety takie są fakty.
          • kowalikg Prawa przyrody (ekonomii) też w Polsce działają 30.03.06, 13:56
          • mimu2 Re: mój mąż jest z zawodu dyrektorem ;) 30.03.06, 14:28
            Kochanie,

            zapytaj męża, on ci wytłumaczy...
            • messi1 Re: mój mąż jest z zawodu dyrektorem ;) 30.03.06, 15:00
              kochanie - mój mąż jest z zawodu dyrektorem ;) - jest cytatem z filmu
              poszukiwany-poszukiwana i świetnie pasuje do wszystkich którzy swoje wywody
              zaczynają od - nazywam się major bień i jestem majorem - dla ludzi, którzy cię
              nie znają i nigdy nie poznają nie ma znaczenia czy jesteś dyretktorem czy
              cieciem - napisz co masz do napisania i koniec kropka. rozumiem, że jest to dla
              ciebie pewnie powód do dumy, ale dla mnie jesteś śmieszny...
              • hecer Re: mój mąż jest z zawodu dyrektorem ;) 30.03.06, 17:10
                Znakomita scena, niepowtarzalny Jerzy Dobrowolski... "A ty wiesz ile sie miasto
                buduje? ...10 lat.. a potem jeszcze usterki, reklamacje...":)

                Ech, panie dyrektorze z przedsiebiorstwa terenowego, niestety nie ma pan racji.

                Skladki na fundusze ubezpieczen spolecznych to quasi podatek. Twierdzi pan ze
                obnizanie podatkow dochodowych jest lepsze niz skladek.. Niby jedno i to samo,
                prawda? A jednak nie, nie z punktu widzenia budzetu ktory dotuje te fundusze.
                Jesli obetnie pan podatki dochowe to zwiekszy pan dziure budzetowa. Jesli
                obetnie pan quasi podatki na fundusze ub.spolecznych i wlaczy te fundusze do
                budzetu to bedzie to mialo neutralny wplyw na deficyt. Ale zlikwiduje czesc
                klina podatkowego.
                • orys100 Re: mój mąż jest z zawodu dyrektorem ;) 30.03.06, 17:33
                  Fundusz(e) ubezpieczeń socjalnych kwota X .. Państwo dotuje fundusze
                  ubezpieczeń społecznych powiedzmy o kwotę Y .. Zatem ze składek (przedsiębiorcy
                  + pracownicy) mamy Z = X-Y ... Póki co X musi pozostać niezmienne bo nie ma
                  reformy wydatków społecznych (lewe renty, zwolnienia) .. zatem zmniejszając X o
                  a na zasadzie równości stron Państwo musi dołozyć do Y również a ... z czego
                  może dołożyć ... ano tylko z podatków pośrednich lub bezposrednich ...
                  to czysta matematyka a to Co ty proponujesz to tzw. "kreatywna księgowość"
                  pozdr.
                  • hecer Re: mój mąż jest z zawodu dyrektorem ;) 30.03.06, 18:20
                    Okej, moze niezbyt jasno napisalem i sie zapetlilem.

                    Jesli pracodawca nie bedzie musial placic na ubezpieczenie spoleczne to
                    zmniejszymy rozmiary klina, tak? Spadna koszty pracy, te quasi podatki prawda?
                    Efekt jest taki jak obnizenie podatkow korporacyjnych.

                    Pozostaje problem ich finansowania. Wlaczamy je do budzetu. No tak, rosnie
                    deficyt. Ale gdybys obnizyl podatki dochodowe to tez by wzrosl.

                    Poza tym fundusze ub.spolecznych wciaz sa zalezne od dotacji. Lepiej je wlaczyc
                    do budzetu niz finansowac za pomoca dlugu publicznego. A niestety tak to
                    wyglada teraz.
                    • hecer Re: mój mąż jest z zawodu dyrektorem ;) 30.03.06, 18:26
                      Dokladnie taka reforme proponowal Hausner.. Nie bylem jego milosnikiem ale to
                      bylo akurat dobre rozwiazanie. Wlaczyc ub.rentowe do budzetu, odciazyc FUS z
                      ich finansowania..
                      Znaczna czesc dlugu publicznego w Polsce bierze sie wlasnie spoza budzetu..
                      glownie z FUS (ZUS).

                      No i sprawa klina podatkowego...trzeba go zmniejszac. Lepiej obnizyc podatki
                      firmom niz PITy. Podatki na kapital maja bardzo zly wplyw na gospodarke a to sa
                      takie quasi podatki. Sa one uciazliwe zwlaszcza dla malych i srednich
                      przedsiebiorstw.
                      • hecer Re: mój mąż jest z zawodu dyrektorem ;) 30.03.06, 18:37
                        I na koniec - mowilem ze wlaczenie skladek rentowych to rozwiazanie dobre z
                        punktu widzenia dlugu i deficytu.
                        Moze nie w pierwszym roku, bo obciazenia faktycznie wzrosna (chyba napisalem
                        wczesniej tak ze mogliscie to zrozumiec inaczej..przepraszam) Ale na dluzsza
                        mete dobre. Bo panstwo dotuje FUS a przejecie przez budzet finansowania
                        niektorych swiadczen zmniejsza rozmiary tych dotacji. Budzet bedzie nam rosl
                        szybciej niz swiadczenia z tytulu tych skladek (te moga nawet spadac).

                        A co bedzie jesli zostawimy to tak jak jest teraz? FUS dalej bedzie finansowany
                        dlugiem... Politycy piszac budzet zaplanuja wydanie wszystkiego co mozna a
                        takie kwestie dotacji tradycyjnie rozwiaza emisja dlugu.

                        Wlaczenie tych funduszy do budzetu przyczyni sie wiec i do obnizenia deficytu i
                        do zmniejszenia klina.
                • mimu2 Re: mój mąż jest z zawodu dyrektorem ;) 30.03.06, 18:00
                  Czysty bełkot Panie teoretyku stołeczny.

                  Dyrektor terenowy.
                  • hecer Re: mój mąż jest z zawodu dyrektorem ;) 30.03.06, 18:29
                    Jesli sie nie zgadzasz to pogadaj, podyskutuj.
          • druop22 Re: mój mąż jest z zawodu dyrektorem ;) 30.03.06, 14:29
            ja tam bym chcial doczekac czasow gdy polityka nie bedzie wogole mieszala sie w
            w sprawy przedsiebiorstw.. mysle ze to byloby najzdrowsze.
            • tzetze1 Re: mój mąż jest z zawodu dyrektorem ;) 30.03.06, 17:58
              druop22 napisał:

              > ja tam bym chcial doczekac czasow gdy polityka nie bedzie wogole mieszala sie w
              >
              > w sprawy przedsiebiorstw.. mysle ze to byloby najzdrowsze.

              Hehe, polityka(tj panstwo) dopoty istnieje bedzie mieszalo sie w sprawy firm bo
              OD TEGO JEST! ! ! To co postulujesz, to de facto likwidacja panstwa, nota bene
              postulat wcale nie taki absurdalny - moze w przyszlosci. Poki co sa PRZESLANKI
              do tego by panstwo mieszalo sie/istnialo , a mianowicie chodzi o to ze czesc
              dobr panstwo produkuje efektywniej niz rynek (i aby to robic sciaga hajs przez
              podatki czyli wplywa na firmy przez polityke fiskalna jaka prowadzi), panstwo
              eliminuje efekty zew etc. Ogolnie, jest pozytek z panstwa o ile jest ono
              optymalnych rozmiarow - nie trzeba chyba dodawac, ze w Polsze uroslo to troszki
              za bardzo
              • druop22 Re: mój mąż jest z zawodu dyrektorem ;) 30.03.06, 18:32
                moze sie zle wyrazilem :-)
                chodzilo mi o nie ingerowanie panstwa w sektory ktore same sobie by poradzily
                lepiej, na zasadzie wolnej konkurencji i reszty praw wolnego rynku. Tzn.
                sprywatyzowac firmy ktore sa panstwowe w celu poprawienia ich rentownosci i
                wprowadzenia szerokopojetej "normalnosci". Panstwo to infrastruktura z ktorej
                wszyscy korzystamy (drogi itp.), bezpieczenstwo i ochrona zdrowia na
                najbardziej elementarnym poziomie...Tym powinno sie zajmowac, rzeczami ktore sa
                dla nas wszystkich... A nie wymiana rad nadzorczych w "swoich" spolkach na
                swoich kolesi, mowienia co maja w gazecie napisac o rzadzie, czy utrzymywanie
                rzeszy urzednikow ktorzy tylko obciazaja dodatkowo tych co pracuja na PKB...
        • rafvonthorn Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 14:31
          Dla małej firmy osiągającej niewielki obrót koszty pracy pochłaniają lwią część
          dochodu. Nie wszyscy pracują w tpsa albo w górnictwie.
        • myslacyszaryczlowiek1 Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 15:35
          A przyłożyć " bykowym" tym cwaniaczkom co są bezdzietni albo mają jedno dziecko.
          Co to za system ktory nie pozwala na reprodukcję własnych obywateli.
          Od razu znajdą się pieniądze na bezpłatne obiady w szkołach,
          podręczniki,przedszkola, żlobki. Ile to miejsc pracy.
          Przykład zachodu pokazuje że emigracja nie załatwia problemu.
          A ja nie chciałbym aby moje dzieci dożyly upadku europejskiej cywilizacji. Bo
          przyjdzie jakieś obce plemię np. arabowie i wyrżną resztki ludności jaka pozostanie.
          Niestety po 17 latach katastrofalnej polityki państwa bez głębokiej ingerencji
          w sferze zatrudniania się nie obejdzie.
          Co stoi na przeszkodzie aby na bazie ośrodków naukowych wymyślać nowe produkty
          i technologie. Np. niebieski laser. I wybudować państwowe zakłady które będą
          wytwarzać te produkty. Tego nawet bogaci bizmeni nie załatwią. A na tym najwię
          cej się zarabia. Co innego państwowy zakład za komuny a co innego w otoczeniu
          wolnorynkowym, kiedy musi konkurować na rynku. Dlaczego państwo polskie pozwala
          sobie na takie marnotrawstwo " odchowanego" potencjału ludzkiego? Przecież to
          wszystko polega na odpowiedniej organizacji i zorganizowaniu ludzi w nowych
          zakładach pracy. W takiej Anglii się opłaca pracować a w Polsce nie? Wolny rynek
          wszystkiego nie załatwi a wręcz pogłębi istniejące bezrobocie i wszystkie
          związane patologie z tym związane.

        • tward Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 15:44
          mimu2 napisał:

          > Pani Minister,
          >
          > Pani się MYLI.
          > Jestem dyrektorem finansowym i członkiem zarządu dużej firmy wydobywczo -
          > produkcyjnej będącej częścią międzynarodowego koncernu. Fakt, że koszty pracy
          > na 1 osobę zmniejszą się nawet o 2 tys zł, nie spowoduje ani spowolnienia
          > programu redukcji zatrudnienia odziedziczonego po przedsiębiorstwie
          państwowym
          > jakim spółka przedtem była, ani przyjęcia nawet jednego pracownika do spółki.
          > Bo niby dlaczego miałaby spowodować? Pracowników i tak będzie tylu ilu
          potrzeba
          >
          > do wyprodukowania ilości wymaganych przez popyt. Jedynym sposobem na
          > niezmniejszanie albo na zwiększenie zatrudnienia jest zwiększenie popytu, a
          to,
          >
          > w zdrowy sposób można zrobić tylko przez powszechne zmniejszenie podatków,
          > czyli PITu. Tylko wtedy użytkownik końcowy produktu wywoła zwiększony popyt.
          > NIE MA INNYCH SPOSOBÓW. Wszelkie inne "ulepszenia" to tylko strata czasu. W
          ten
          >
          > sposób nie zmniejszy Pani bezrobocia. Koniec kropka.

          To Pan się myli!
          Wysokie koszty pracy powodują bowiem różne kombinacje pseudopracodawców
          (niestety większość na polskim rynku pracy) takich jak: zatrudnianie na półeatu
          (a praca na 1,5 i zapomnij o wypłaceniu godzin nadliczbowych), brak ewidencji
          czasu pracy, zatrudnianie za najniższą stawkę, nagminne nieprzestrzeganie
          Kodeksu Pracy, zatrudnianie na czarno(bez jakichkolwiek praw pracowniczych),
          zatrudnianie w nieskończonośc na umowę-zlecenie(bez prawa do urlopu, bez prawa
          do zasiłków chorobowych, praca w tej formie nie zalicza się do stażu pracy).
          Zatrudnianie na normalnych zasadach i za normalne pieniądze dają wpływy do
          budżetu, a także podnoszą zwiększenie zatrudnienia i tym samym podnoszą popyt
          poprzez większą ilość pieniądza na rynku.
          Swoją drogą dlaczego firma, którą Pan zarządza przyjęła program redukcji
          zatrudnienia. Czy zawsze trzeba kroczyć najprostszą drogą zwalniając
          pracowników i zostawiać problem strukturom państwowym w postaci rosnącego
          bezrobocia. Czy nikt nie myśli, że postępując w ten sposob sami ograniczacie
          możliwość zbytu soich towarów poprzez rosnącą pauperyzację społeczeństwa. Czy
          nie można było przeprowadzić w Pana firmie programu racjonalizacji zatrudnienia
          zamiast zwolnień. Takich pytań mam pod pańskim adresem więcej, ale nie
          rozwiążemy problemów polskiej gospodaki na tym forum.
          Brawo Zyta, mimo braku mojej akceptacji poczynań dla całej formacji PIS.
          Koniec kropka.
          • sabala_1 Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 16:07
            Brawo 1/2 litra Zyta czyli kolejny rozrzedzony wódą móżdżek jak i jego idolka.
            Precz z pijakami w rządzie i gospodarce.
          • mimu2 Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 16:37
            Panie,

            od razu widać, że nawet przez 5 sekund nie był pan odpowiedzialny za żaden
            organizm gospodarczy.

            1.Jeżeli ktoś decyduje się na skandaliczne traktowanie pracowników, to
            obniżenie kosztów pracy nic tutaj nie zmieni. Dalej będą traktowani
            skandalicznie a koszt pracy będzie mniejszy i tyle. Co innego, jak okaże się,
            że trudno znależć dobrego pracownika - wtedy szacunek momentalnie znajdzie się
            sam. No ale do tego potrzeba zatrudnienia, a do tego potrzeba rozwoju, a do
            tego potrzeba popytu, a do tego potrzeba siły nabywczej, a do tego potrzeba
            niskich podatków osobistych. I żadne Pańskie socjalistyczne brednie nic tutaj
            nie zmienią.

            2. Zarząd jest od zarządzania spółką czyli od robienia dobrze spółce a nie komu
            innemu. Nawet jeżeli przy okazji zrobi dobrze komu innemu, to po to, żeby w
            konsekwencji zrobić dobrze spółce. I, ponownie, żadne Pańskie socjalistyczne
            brednie nic tutaj nie zmienią.

            No chyba, że zmienią - to wtedy problem ma cały kraj. Ale jak powiedział Leszek
            Balcerowicz ( chylę czoło przed człowiekiem najwyższego kalibru ): naród,
            który dopuścił do władzy populistów zasłużył na los, który ci mu zgotowali...

        • tzetze1 CFO <rotfl> 30.03.06, 18:07
          > Jestem dyrektorem finansowym i członkiem zarządu dużej firmy wydobywczo -
          > produkcyjnej będącej częścią międzynarodowego koncernu.
          Jedynym sposobem na
          > niezmniejszanie albo na zwiększenie zatrudnienia jest zwiększenie popytu, a to,
          >
          > w zdrowy sposób można zrobić tylko przez powszechne zmniejszenie podatków,
          > czyli PITu. Tylko wtedy użytkownik końcowy produktu wywoła zwiększony popyt.
          > NIE MA INNYCH SPOSOBÓW. Wszelkie inne "ulepszenia" to tylko strata czasu. W ten
          >
          > sposób nie zmniejszy Pani bezrobocia. Koniec kropka.

          Stary, nie wiem co to za firma ale jak ma takiego CFO to ja sprzedaje wasze
          papiery! ;)

          Prawda jest w wiekszosci przypadkow kazda obnizka podatkow (czy to podatkow
          dochodowych czy to innych danin tworzacych klin podatkowy) prowadzi do
          zwiekszenia zatrudnienia.

          Kilka łopatologicznych przykładów, moj drogi CFO:

          1) napisałem prawie każda bo mozna wyobrazic sobie taka sytuacje: obnizka
          PIT/CIT -> mniejsze wplywy do budzetu -> mniejszy popyt panstwa -> wzrost
          bezrobocia (oczywiscie dodatkowe dochody ludnosci i firm musialyby slabo
          stymulowac popyt, malo prawdopodobne ale jednak)

          2) obnizka kosztow pracy -> wytwarzasz produkt taniej -> schodzisz z cena ->
          zwieksza sie popyt -> zwiekszasz produkcje -> zwiekszasz zatrudnienie

          To proste przykladziki, swiadcza o dwoch rzeczach:
          1. zwroty "zawsze", "dla każdego", "nie istnieje" zostaw kolego matematykom
          2. zapisz sie na jakies studia doksztalcajace bo jak szefy sie poznaja to biada
          ci

          Pozdro!
      • travel_wawa Złodzieje z PiS 30.03.06, 13:38
        > Oznacza to, że każdy, kto w 2007 roku zarobi więcej niż 39,3 tys. zł, zapłaci
        > 30% podatku (dziś próg ten wynosi 37 024 zł).

        To jest ta niby waloryzacja?
        Progi były zamrożone przez wiele lat. Oznaczało to, że za dochody niewiele
        przekraczajace średnią krajową już wpadało się w próg.
        To jest w moim przypadku haracz płacony za pracę w godzinach nadliczbowych w
        wymiarze często 70 godzin tygodniowo.

        Żyję w państwie, którym kierują złodzieje.
        Progresję podatkową na takim pułapie traktuję na równi z kradzieżą dokonaną na
        ulicy przez złodzieja, z tą różnicą, że złodziej musi się liczyć z ryzykiem, że
        dostanie ode mnie w łeb. Wobec bandytyzmu uprawianego przez państwo jestem
        bezbronny.
        • kowalikg PiS=PZPR złodzieje i tyle. Szkoda gadać 30.03.06, 13:55
          • mmoonchild zachecam do odwiedzenia stronki 30.03.06, 14:11
            euromason.blox.pl/html
            trzezwe spojrzenie na otaczajacy nas bajzel
        • rafi13 Re: Złodzieje z PiS 30.03.06, 14:07
          Ja rownie ciezko pracuje na Wyspach. Tutaj place podatki i ubezpieczenie,
          dotycza mnie tutejsze koszty zycia, itd.
          A polski rzad chcialby mi doliczyc do 40% stawki..

          Chca sie takich jak ja na dobre pozbyc z Polski?
          Bo ja za cholere im tego nie zaplace.




          18% bezrobocia w kraju, a te suk..syny dalej strasza ludzi "liberalnymi
          eksperymentami"...





          "Ludu" nie badz ciemny - nie daj Kurskiemu satysfakcji.
          • mmoonchild Re: Złodzieje z PiS 30.03.06, 14:29
            popieram. nie plac tym zasrancom! I nie wracaj tutaj bo nie ma do czego. Rzygac
            sie chce jak sie widzi geby tych chomokow blizniakow. Ja studiuje ale jak
            skoncze nauke to postaram sie czym predzej wyjechacz tej naszej zdebilałej do
            reszy ojczyzny. pozdrawiam.
      • rafi13 Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 13:42
        Mamy pierwsza odpowiedz w kwestii wyborczych obietnic PISu: obnizki podatkow
        nie bedzie!
        Proponuje mowic o tym glosno zamiast wdawac sie z nimi w polemiki na zastepcze
        tematy, ktore caly czas podsuwaja opinii publicznej. Moze czesc ich elektoratu
        zacznie w koncu zauwazac ze tak naprawde w postaci Kaczynskiego, wybrali sobie
        udoskonalona wersje Leppera.
      • tow1sekr Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 13:58
        Jak Katerina Zeta Gilowska była w PO, to była propozycja 3x15%. Teraz jest tylko
        delikatne podniesienie progów. Ja już mam tego dosyć. W Polskiej Rzeczpospolitej
        Bananowej ważne jest dla pisu berecikowe, walka z burdelami, koalicja z leperem,
        ...J.Kaczyński: jeśli nie rozwiązanie Sejmu to koalicja »...
        Automatycznie na drugi plan schodzi temat obniżenia podatków. Cały czas
        twierdzę, że 15% liniowy PIT spowodował by wzrost wpływów do budżetu z tego
        tytułu. Ciekawe dlaczego pisuardczycy tego nie rozumieją.
        • eora Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 16:17
          bo im sie marzy budowa samowystarczalnego panstwa socjalnego z czarna dziura w budzecie.
      • pws3 Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 15:21
        Czyżby nie waże już były wyborcze obietnice PiS?
      • piwi77 A ja widze i Leppera i Gilowska w roli 30.03.06, 15:53
        wicepremierow w tym rzadzie. Gilowska juz zPiSiala, a Lepper gotow na wszystko,
        byleby dac mu ten wymarzony urzad.
        • janek344 Re: A ja widze i Leppera i Gilowska w roli 30.03.06, 16:39
          Zamiast utrzymywać wysokie podatki, proponowałbym zmniejszyć zasiłki dla
          darmozjadów (prawie 50% osób udaje,że nie ma z czego żyć ale pracuje na czarno
          lub kradnie)i tzw.koszta pracy.A obecne progi podatkowe to złodziejstwo.
      • sabala_1 Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 15:59
        Znowu 1/2 litra Zyta przekroczyła miarkę, stopuj kobito na półlitrówce.
        Niedługo i tak będziesz producentką 50% bezrobocia. Jaki kraj tacy profesorowie
        tylko barany do strzyżenia te same od 50 lat.
      • kedzier42 Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 16:00
        a gdzie w Polsce jest bezrobocie?Wszyscy gdzies pracuja .Moge sie z wami
        zalozyc ,ze po obnizeniu drastycznie kosztow pracy bezrobocie obnizy sie o
        polowe ,a dlaczego? ??
        • kasia_kar Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 31.03.06, 22:49
          Bo pracodawców będzie stać na to, żeby wreszcie ich zatrudnić.
      • the.gypsy Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 16:40
        nie moge wyjsc ze zdumienia , za taka kobiete mozna bylo zbolszewizowac.
      • wariant_b Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki 30.03.06, 20:03
        A BLE, BLE, BLE ważniejsze niż PITU, PITU.
      • Gość: Dosia Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki IP: *.us.infonet.com 31.03.06, 20:56
        Koszty pracy wazniejsze niz podatki??? Pewnie, bo pewnie z samego faktu, ze
        ludzie maja wiecej pieniedzy, ktore mogliby wydac na wiecej dobr i uslug, ktore
        ktos musi wyprodukowac/stworzyc, a wiec moglby zatrudnic wielu ludzi, ktorzy
        majac wiecej pieniedzy mogliby je na cos wydac... wcale oczywiscie nie wynika,
        ze podatki sa wazniejsze niz mniejsze o pol procenta koszty pracy obwarowane
        podwyzka akcyzy na benzyne...
      • Gość: POLAK Re: Gilowska: koszty pracy ważniejsze niż podatki IP: *.rzeszow.mm.pl 01.04.06, 14:11
        Koszty pracy owszem ale to tylko ulga dla pracodawców i oszustów,
        Dla nas podatników zero a na dodatek wymyślą podatek od srocza.
        i tak płacimy kilka podatków 1-od dochodu.2-watoski 3-w sklepach przy karzdym
        zakupie a odliczeń zero a jak są to znikome a oni na naszych podatkach zbijają
        majątki i śpią za naszą krwawicę w sejmowych stołkach i robią przeczkole.
        OBUŻONY POLAK??????????.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka