Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Pracodawca daje prace... czy szuka pracownika?

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.06, 01:43
    Bedac w USa i pracujac tam w wielu miejscach, zawsze na rozmowach o prace nie
    czulo sie tego co w Polsce... tutaj to laskawie ktos Ci da prace, jesli
    oczywiscie klekniesz na kolana i ladnie poprosisz... zenujace..

    tam czlowiek zna swoja wartosc i zglasza chec do pracy... jesli jest
    zapotrzenowanie to cie zatrudniaja i tyle.. prosta sytuacja.. nie to cu
    tutaj...

    Czuje sie podle na rozmowach o prace.. tak jak bym blagal o jalmuzne...

    Niestety... wracam do ameryki...
    Obserwuj wątek
      • Gość: corgan bo w Polsce panuje neofeudalizm IP: *.chello.pl 03.04.06, 04:14
        podparty ideologią liberalną tzn. jest klasa byzneu (kiedyś szlachta), która
        ciężko pracuje, płaci podatki, daje zatrudnienie, więc wymaga posłuszeństwa,
        wiernopoddaństwa, uwielbienia i wdzięczności za łaskę jaką sie oferuje dając
        pracę pracownikom (tudzież parobkom lub plebsowi).

        W zasadzie można by powiedzieć że tacy rolnicy też pracują cieżko ale to
        szczegół, Moja matka też rencistka też płaci podatki, ale to szczęgół, nawet
        pan Rysio pijacy mózgoyeby za 3 zł też płaci podatki bo przeca w mózgoyebie też
        jest akcyza, co nie? No ale podatki podatkom nie równe.

        Byznes ma prawa, a plebs wyłącznie obowiązki. Łącznie z przyjmowaniem
        wszystkich ofert jak leci od byznesu bo byznes to nie śpi po nocach, wytęża
        zeby pracować i wiedzieźć lepiej co plebsowi potrzeba do szczęścia. A tu
        jeszcze inni wbijają swe szpilki, to nie ludzie to wilki :)

        Byznes wie, że bez niego swojów mózgowych i ciężkiej pracy i walki o lepsze
        jutro ten padół zginie, stad domaga się specjalnych praw od plebsu. Raczej
        wymaga, bo domagac się można od kogoś równego klasą. Nawet jeśli byznes czasem
        popełnia błędy to i tak w słusznej sprawie bo tylko ten co nic nie robi nie
        popelnia błędów.

        Plebs musi wiedzieć że niskie koszy pracy czy niższe renty i emerytury sa dla
        niego niezbęde do lepszego jutra, pdoobnie jak możliwosć ich wywalenia go w
        każdej chwili z obory, podobnie jak agencje pracy tymczasowej dla plebsu, bo
        przecież ktoś kto jest gorzej wykształcony nie może domagać sie pełnego
        zatrudnienia, bo to trący komunizmem, a poza tym powinien cieszyć sie bo jest
        bezrobocie a inni mają o wiele gorzej.

        W celu umotywowania wartości nadrzednej byznesu nad plebsem powołano ideologię
        liberalną. Co prawda ojcom-założycielom chodziło chyba o nieco inne wartości,
        ale przecież kto by tam sie doczytał o co im chodziło, kiedy to było tak dawno
        temu.

        Bo liberalizm jest dla byznesu a nie dla zwykłego plebsu. Plebs ma zap..lać,
        siedzieć cicho i nie dyskutować, bo to byznes wie co jest dla niego lepsze. Np.
        nie można podwyżyć podatku PIT do 50% bo byznes wyniesie się łaskawie na
        Słowację albo do Czech i nie będzie na chleb dla sierotek albo jak się
        wprowadzi podatek liniowy to wtedy byznes łaskawie powróci do placenia
        podatków, bo najgobatsi np. Mr.Kluczyk nie płaci podatków w Polsce. I wtedy
        może będzie na chleb dla sierotek. Pod warunkiem że będa niższe koszty pracy a
        sierotki w ŁorkSerwis mogły na ten chlebek zapracowac 12 godz na dobe.

        Natomiast jak plebs olewa folwarki do ktorych byznes go zaciąga i wybiera
        folwarki zagraniczne wtedy plebsowi się grozi, wygraza i obraza sie na niego.
        Ze sie ich nie zatrudni jak zechcą wrócić, że swoim zachowaniem doprowadzają do
        upadku miast i branż spowodując wyludnianie i problemy z realizacją zamówień.
        Bo plebsu jako takiego który jest głupi ale nie mnoży sie w dostateczny sposób
        nagle zaczyna brakować. Stąd byznes sie obraża że plebsu powinno być dużo a
        jest go za mało. Ostatnio w modzie jest wygrażanie że plebs masowo nie kształci
        sie na inżynierów w politechnikach albo mając fach w ręku (spawanie, murowanie,
        opieka nad chprymi) masowo wybiera inne zagraniczne folwarki. Co prawda plebs
        wygrożono ze na ich miejsce sprowadzi sie plebs z Ukrainy, ale cos masowy
        import idzie z oporami jak słyszę.

        Oczywiście w ramach plebsu istnieje bardzo ostre zrówżnicowanie. Np. plebs
        kopiacy wyngiel pod ziemia jest plebsem nizej klasy bo jest gruby, brudny,
        jakiś brzydkii niedomyty. Plebs pracujący w biurach szczególnie płci żenskiej
        jest ładny, pachnący, prężny i dynamiczny w spełnianiu duzych wymagań klasy
        byznesowej. Np. nie ma mozliwości żeby middleplebs wyszedł za mąz za
        lowerplebs. Plebs biurowy strasznie sie denerwuje że np. lowerplebs po
        zawodówce miewa większe wzięcie w folwarkach niekoniecznie miejscowych, kiedy
        nie powinien miec wzięcia bo jest gorzej wykształcony, łyso ogolony, nie ma
        takich ładnych tipsów a ni nie wie co to Almodovar to jeszcze kibicuje Wiśle
        albo Legii wiec powinien zarabiać dużo mniej i mieć mniejsze wymagania bo jest
        gorzej wykształcony. Poza tym jak obie klasy plebsu spotykają sie podczas
        rekrutacji albo przy taśmie montazowej w fabryce wiadomo że plebs ładny i
        pchnacy jest munrdy i ma zawsze rację, nie to co plebs 100% robolski, ktory
        jest brzydki, śmieszny i dziwny. Chyba każdy kto zetknął się z tymi 2 typami
        plebsu w miejscu pracy wie o co chodzi :)

        Nie wspomne o neofeudalnym zróżnicowaniu geograficznym, gdzie ziemie odzyskane
        albo tzw. zachodnie przynalezą do Europy, kiedy kazde dziecko z mlekiem matki
        wysysa wieści że Azja zaczyna się nie na Uralu tylko za Koninem :)

        ale to juz zupełnie inna historia :)
        • Gość: megan Re: bo w Polsce panuje neofeudalizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 08:15
          To fakt! Ja czasami łapię się na tym, ze siedze na rozmowie i czuje sie gorsza,
          chociaz czasami siedzi przede mna jakis burak! W Polsce jest takie traktowanie
          ze czlowiek czuje sie bezwartościowy i mysli ze to jego wina. Obwinia siebie,
          chociaz sie stara i ma kwalifikacje. Łatwo zwatpic w siebie tutaj..
        • garraretka ....corgan... 03.04.06, 11:34
          .... Mistrzuuuuuu :))))))
          • szopen_cn Re: ....corgan... 04.04.06, 10:29
            Swietna odpowiedz.

            Czesc o stosunkach miedzy rozmaitymi grupami plebsu naprawde super.

            Az boli ta rzeczywistosc.
        • annajustyna Re: bo w Polsce panuje neofeudalizm 03.04.06, 19:52
          Po prostu suuuuperkomentarz!!!
        • Gość: Agata Re: bo w Polsce panuje neofeudalizm IP: *.wup.zgora.pl 04.04.06, 10:57
          Bardzo dobry tekst, potrzeba tylko więcej osób tak myslących a nie bojących się
          własnego cienia, Ludzie protestujmy czynnie przeciwko takim sytuacjom, przecież
          to XXI wiek
          Agata
      • Gość: sznujący się Re: Pracodawca daje prace... czy szuka pracownika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 12:27
        uwierz mi, nie wszyscy pracodawcy w Polsce tacy są.

        chociaż, po ponad rocznym doświadczeniu w poruszaniu się na rodzimym rynku
        pracy stwierdzam, że pracodawcy z tych sensowych - traktujący pracownika jak
        partnera,niezbędnego do prowadzenia interesu, są w mniejszości;

        większość stanowią tzw. "łaskawcy", których opisałeś w swoim poście;

        ja na szczęście jestem w takiej sytuacji, że o pracę jak o jałmużnę nie muszę
        błagać, mogę sobie pozwolić na to, aby siebie szanować.

        inna rzecz, że ci sensowniejszy przebierają w ofertach jak w ulęgałkach, co
        przy tak dużej konkurencji nie powinno dziwić. trzeba mieć naprawdę dużą siłę
        przebicia, a łaskawców omijać szerokim łukiem



















        • Gość: bogs Re: Pracodawca daje prace... czy szuka pracownika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.06, 18:15
          Rozumiem Ciebie...

          ..ja nie narzekam na brak kasy. Beda w USA (legalnie) mozna bardzo latwo
          zarobic duze pieniadze...

          ..ale dlaczego musze sie tak czuc jak ide na rozmowe i staram sie o prace, ze
          ja kogos prosze o cos... aby mi ktos cos dal... przeciez jak nie chca
          zatrudniac to po co publikuja ogloszenie, ze kogos szukaja... czysta - prosta
          sytuacja... ktos kogos chce zatrudnic - rozmawia z nim - decyduje sie i to
          robi... a nie jakies uwlaczajace czlowieczenstwu sytuacje...

          Wracam do normalnego Panstwa..
          • Gość: czarny bez Re: Pracodawca daje prace... czy szuka pracownika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 23:24
            Ja oststnio chciałam podjąć pracę sprzedawcy. Mam handlowe wykształcenie, do
            tego wyższe, doświadczenie w handlu, obsługa komputera, faksu, kasy fiskalnej w
            miarę dobrą znajomość dwóch języków i dwóch słabiej. Czasami okazywało sie że
            mam za wysokie wykształcenie, czasami za niskie ( w ZUS-ie np. gdy byłam zaraz
            po studiach i chciałam podjąc pracę, stwierdzili, że przydał by im się ktoś z
            doktoratem, ale to była tylko wymówka, bo miałam dopiero 23 lata, byłam na
            studiach dziennych, więc nie byłam w stanie zrobić doktoratu i doswiadczenia, w
            Spółdzielni Inwalidów - starałam się do biura to stwierdzili, po co im język
            migowy, skoro można napisac na kartce.)Niedawno byłam na dwóch rozmowach w
            sprawie pracy sprzedawcy. Powiedziano mi że będzie tylko goła pensja - 680 zł.
            ( był to mały market). Do tego najpierw caritas, bez dokumentów a z tego
            caritasu wybieoą jedną osobę do tyrania na cały dział. Pomyślałam, dzisiaj mam
            jeszcze drugą rozmowę, więc oleję te 680 zł., tam jest butik, więc nawet gdybym
            miała zarobić tyle samo to mniej się napracuję i poszłam na rozmowe do
            drugiego. Okazało sie, że facet na cały etat proponuje 400 zł + pramia od zysku
            ( poza sezonem zastój , więc tylko te 400 zł, dopiero w sezonie trochę rusza).
            To dowiedziałam się od pracownicy nieoficjalnie, na podstawie jej zarobków. Na
            pytanie o pensję padła odpowiedż,, dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach),
            nie było rozmowy co oferuje pracodawca, tylko co ty oferujesz pracodawcy i za
            jaką stawkę byłbyś w stanie pracować. Spełniałam wszystkie wymogi, ale chyba
            byłam za droga, bo nie zadzwonili mnie, ale i tak miałam im odmówić. Pierwsze
            dni również miał być caritas na próbę. Zwyczajnie szukali jeleni najlepiej
            wykształconych, z doświadczeniem i za jałmużnę A tak niska podstawa jest nawet
            niezgodna z prawem. Wcześniej zawsze padało pytanie czy mam dzieci ( gdy
            usłyszeli że nie, już wiedziałam, że to koniec - ktoś mi nawet wprost to kiedyś
            powiedział, że to jedyny powód dla którego mnie nie zatrudnia, byłam idealną
            kandydatką). Innym razem ile mam lat. W ubiegłym roku skończyłam 30, wszystko
            szło idealnie do momentu gdy usłyszał mój wiek ( głos mam na 22-23 lata).To
            normalnie jakaś paranoja. Aktualnie zdecydowałam się aplikować do dużych firm,
            na wyższe stanowiska, między czasie dorobić dwa kursy lub ew. swoją firmę, już
            zrobiłam nawet rozeznanie w rynku, i drobne przygotowania wrazie czego.
            Pora postawić tylko na siebie.Wiem że jestem w stanie poprowadzić niektóre
            rzeczy lepiej niż niejeden pajac. Zaczełam fotografować rzeczy które mnie
            interesują i które mogą mi sie przydać, przyuczam się 2 razy w tygodniu w
            biurze rachunkowym ( podstawy rachunkowości znam) itp.Myślę, o czymś, gdzie
            mogła pogodzić życie rodzinne, pracę, będą spore piniądze i wiek nie będzie
            grał roli. Jak zmienią sie realia - przestawię się. W końcu trzeba być
            elastycznym i kreatywnym.
            Pozdrawiam Wszystkich.
            • Gość: czarny bez Re: Pracodawca daje prace... czy szuka pracownika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 23:33
              Dodam tylko, że tem cały cyrk miał miejsce w Poznaniu, a pensje gorsze niż na
              prowincji. A z tego co widziałam wcale nie jestem głupsza od tych pracodawców.
              Dodatkowo, na moje oferty zwracają uwagę firmy raczej o pewnej pozycji,
              bynajmniej tak było w ostatniej i wcześniejszych. To co opisałam są to tylko
              moje doświadczenia z szukania pracy przez te 8 lat i umawiania się na podstawie
              telefonu.
              Gdy aplikowałam bezpośrednio do pracodawcy miałam skutecznośc co druga oferta i
              często to ja odmawiałam.Ale życie potrafi płatac figle.
      • kulka_szczescia Re: Pracodawca daje prace... czy szuka pracownika 04.04.06, 10:03
        A czy to czasem nie jest tak, że problem leży w samych szukających pracy ? Nie
        ma znaczenia czy ktoś "daje pracę" czy "szuka pracownika" jak zwał tak zwał.
        Nikt tu nikomu łaski nie robi. Za pracę są pieniądze i to cały układ.

        Ale....

        Sami piszecie"czuję się gorsza" "patrzą na mnie z góry" - nie wydaje wam się,
        że to WASZ problem i to w Was, w środku jest właśnie taka postawa zakodowana ?

        NIgdy nie zdarzyło mi się czuć "gorsza" na rozmowie kwalifikacyjnej. Wiem co
        umiem i ile chcę zarabiać. I nie przychodzę po jałmużnę - nie - to nie - idę
        dalej.

        Czy to czasem nie jest trochę tak ? Z desperacji, strachu, braku pewności
        siebie ?
        • szopen_cn Re: Pracodawca daje prace... czy szuka pracownika 04.04.06, 10:38
          Jako, ze ja naleze do tej powiedzmy "brudnej" czesci plebsu, nie zalezy mi
          na "wygladzie" i nie jestem przez zycie zmuszony do "dopasowania" to przy
          pobytach w Polsce tez czesto "patrza na mnie z gory" i to zarowno "srednie i
          wyzsze plebsu sfery" jak i czesc (bo faktem jest, ze tylko czesc) "szlachty".

          I wcale mi to nie przeszkadza.
        • Gość: jacobs Re: Pracodawca daje prace... czy szuka pracownika IP: *.brda.net 04.04.06, 12:56
          > Nikt tu nikomu łaski nie robi. Za pracę są pieniądze i to cały układ.
          Prymitywni polscy pracodawcy! Zapamiętajcie powyższe zdania. Jeśli myślicie, że
          robicie komuś łaskę, nauczcie się na pamięć, że,,Nikt tu nikomu łaski nie robi".
          Jeśli płacicie pracownikom jałmużnę, zapamiętajcie, że ,,Za pracę są pieniądze".
          Jeśli gorszy was brak przywiązania pracowników do firmy, wbijcie sobie do głowy,
          że ,,Za pracę są pieniądze i _to_cały_układ_".
        • Gość: bogs Re: Pracodawca daje prace... czy szuka pracownika IP: *.wroclaw.mm.pl 05.04.06, 15:43
          Ale wlasnie problem tkwi w tym, ze jak sie w Polsce rozmawia z przyszlym
          pracodawca to on wlasnie robi laske w ogole, ze znalazl czas aby z toba
          rozmawiac... nie mowiac juz o finalnym ewentualnym zatrudnieniu...

          Porazka...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka