Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE

    IP: *.intern.folksam.se / 10.1.60.* 21.02.03, 08:28
    Oczywiscie,ze pracy w Polsce nie brakuje,tylko zalezy co chce sie robic ,czy
    nic nie robic,bo jest wygodniej nic nie robic i zyc z rodzicow,zasilkow,
    dziadkow, kradziezy, przemytu.Wszyscy sa bardzo wyksztalceni ,sprzatac nie
    beda,ogorkow ,truskawek tez nie beda zbierac,ale poza granicami kraju
    wszystko robia i wyksztalcenie i inne tytuly im nie przeszkadzaja,a to ze sie
    upokazaja,ze jest wyzysk i masa oszustow i z batem nad lbem tez czasami stoja
    to nic takigo.Gdyby ci co nazekaja, ze nie maja pracy zaczeli sprzatac swoje
    smieci i brudy ,bo kto do tego brudu i niedbalstwa sie przczynia??? chyba
    ci co w danym kraju mieszkaja.pracy w Polsce jest,zacznijmy swoj brud
    sprzatac i zbierac nasz polskie owoce i warzywa, bedziemy mieli czysciej a
    kieszen tez pusta nie bedzie.Pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • Gość: gearbox Skandal! IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 21.02.03, 09:26
        Rozumiem, że piszesz ze Szwecji. Z dystansu bardzo łatwo się ocenia i
        podsumowuje. Zapraszam do poszukania pracy w Polsce. Ciekawe jak bardzo
        będziesz usatysfakcjonowany z posiadanie pracy przez 3 m-ce w roku w sezonie
        zbioru owoców i płacy, za którą ciężko opłacić mieszkanie!

        A odnosząc się do tekstu: niby dlaczego młodzi (czy starzy, wszystko jedno)
        absolwenci wyższych uczelni, znający języki obce, itp., itd. mieliby zbierać
        truskawki albo sprzątać ulice za 3 zł/godz? Czy na Zachodzie absolwenci
        uniwersytetów to robią? Czy moje podatki mają iść na utrzymywanie dobrych
        liceów i wyższych uczelni po to, żeby ich absolwenci wykonywali prace, do
        których nawet szkoła podstawowa nie jest potrzebna? Gdzie będziemy za 10 lat,
        jeżeli Polacy będą zajmować się zbieraniem owoców i innymi podobnymi pracami
        (tam gdzie Mozambik, Nepal, Korea Płn. - bez obrazy)? Kto będzie kupował
        mieszkania, samochody, TV, wycieczki zagraniczne,... (zaczną zwalniać
        pracowników deweloperzy, firmy budowlane, dealerzy samochodów, salony RTV...)?
        Kto będzie płacił jakiekolwiek podatki (owoce zbiera się zwykle na "czarno")?
        Jak będą wyglądać działy gospodarki finansowane z budżetu państwa?

        Gospodarkę każdego kraju nakręca klasa średnia! Proponowanie ludziom, którzy
        mają ją tworzyć, żeby się przebranżowili na najemnych robotników (rolnych i nie
        tylko), to jest zabójstwo nie tylko dla nich, ale także dla całej gospodarki.

        Wybacz, ale podsumuję Twoją wypowiedż jako żałosną i żenującą. (Usiłuję
        zachować resztki kultury i nie używać słów "powszechnie uważanych za obelżywe").
        • alfalfa Re: d.. nie skandal 26.02.03, 23:29
          Przykro mi ale pierdzielisz. Jak ktos zaczyna pracować po studiach to jest...
          maminsynkiem (córką). Wcześniej na kino (piwo) skąd brałeś? Od rodziców? Od
          państwa? I niech magister zamiata ulice albo zbiera truskawki, mam to gdzieś.
          Nie będę płacił podatków na żadne szkoły czy inne głupoty dla kolesi
          (koleżanek) którym się wydaje że jak mają wykształcenie to praca byc powinna.
          Chcesz klasy średniej? To ją twórz a nie zapisuj się czy tez aspiruj. Dyplomem
          możesz sobie podetrzeć wiesz co. Działy gospodarki finansowane z budżetu?
          ZAMKNĄĆ!!! Natychmiast! Państwo tworzace gospodarkę się skończyło (co widać) i
          możesz o tym zapomnieć. Chcesz pracować? Stwórz swoje miejsce pracy sam - załóż
          firmę! I pokaż klasę (nawet średnią, choć nie życzę takowej).
      • Gość: antywitek Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.acn.pl / 10.69.1.* 21.02.03, 09:28
        co ty pieprzysz człowieku? skoro studiowałem to nie bvede sprzatal w biurze
        jakiegos chama za marne 500-800 złotych na miesiąc... sorry ale z takich
        pieniedzy ciezko wyzyc a i mam szacunek do siebie samego... na zachodzie ludzie
        pracuja sprzatajac, poniewaz tam sa za to takie zarobki, ze smialo mozna
        przezyc miesiac i jeszcze sporo odlozyc... a pracy owszem jest duzo - akwizycji
        ii jej wszelakich odmian nazwowych, agentów ubezpieczeniowych itp... zastanow
        sie czlowieku co Ty wogole wypisujesz!!!!!
        • snah Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE 23.02.03, 21:21
          Szanowny Panie "wyksztalcony"
          czyzby Panie tego polskiego przyslowia nie zanl: "Uczciwa praca nie chanbi"! A ze nawet - jak Pan napisal - "(...)u chama(...)" wielce wyksztlcony Pan nie bedzie pracowal, to po co sie Pan wogole wyksztalcil, skoro nawet taka praca jest nie dla Pana?!
          Lerne die deutsche Sprache und versuch die GreeCard zu bekommen! Hier wirst du lernen, wie man richtig arbeitet!
          Tschüß
          • Gość: antywitek Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.acn.pl / 10.69.1.* 23.02.03, 21:55
            sluchaj no czlowieku po to sie ksztalce bo mam ambicje!!! jak Ty tego zrozumiec
            nie mozesz to bujaj sie! i nie pisz do mnie po niemiecku bo sie tego jezyka w
            zyciu nie uczylem! mozesz pisac po hiszpansku, angielsku i rosyjsku... pa
            imbecylu!
            • Gość: mgrBurak Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.proxy.aol.com 26.02.03, 06:21
              ambicje wloz do kieszeni
              zeby je miec trzeba miec kase
              a nawet majac kase trzeba byc ostroznym
              i sie nia nie afiszowac.
              Ambicje kazdy ma sa tanie.
              • Gość: melassa Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: 1.5.* / 192.168.2.* 26.02.03, 15:59
                Ambicje? O czym Wy piszecie. Przecież w pracy człowiek spędza 3/4 dnia. Praca
                to po prostu życie i kazdemu zależy, aby to życie wyglądało w miarę normalnie.
                Ja popracowałam trochę jako robol (w sumie dwa lata) i mam dość. Na dłuższą
                metę nie można tak żyć nawet za przyzwoitą kasę jak na tę pracę.
                Każdego dnia czułam, że marnuję czas obecny oraz ten zainwestowany w studia.
                Nie mówiąc o kasie. Przecież za kasę zainwestowaną w studia mogłabym spokojnie
                wykorzystać do założenia własnego biznesu i jeszcze starczyłoby mi na
                samochód. Studia "bezpłatne", podkreślam!
                Dobrych chęci starcza ledwie na kilka lat. Potem nawet głód nie jest w stanie
                zmusić człowieka do poniżającej pracy. Tu nie chodzi o ambicje, ale o szacunek
                do samego siebie i do swoich marzeń.
                • Gość: NINA Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.man.polbox.pl 27.02.03, 13:26
                  melassa - masz raację, całkowicie. Przez całe ubiegłoroczne wakacje pracowałam
                  na stojąco po 12 godzin na dobę. Jaka to była ulga, kiedy rozpoczął się rok
                  akademicki! A jaka dodatkowa motywacja do nauki, co zaowocowało zdwojoną
                  skutecznością! Wiem już po co tak naprzwdę się uczę! Po to, żeby mieć siedząca
                  pracę!!!
            • snah Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE 02.03.03, 17:03
              Gość portalu: antywitek napisał(a):

              > sluchaj no czlowieku po to sie ksztalce bo mam ambicje!!! jak Ty tego zrozumiec
              >
              > nie mozesz to bujaj sie! i nie pisz do mnie po niemiecku bo sie tego jezyka w
              > zyciu nie uczylem! mozesz pisac po hiszpansku, angielsku i rosyjsku... pa
              > imbecylu!

              To zes sie Panie "wyksztalcony" ksztalcil to dobrze, to ze ma Pan ambicje - tez, ale ze Moscipaniczykowi nie kazda praca odpowiada, to lenistwo!!! Niestety taka masz sytuacje w kraju, w ktorym zyjesz! A do tego jestes przykladem na to, ze wrodzona inteligencja (a skoro taki jestes wysztalcony, to musisz byc inteligetny) nie jest gwarancja na pracowitosc, a wyksztalcenie nie gwarantuje kultury osobistej!
              Co do tego tekstu po niemiecku - to masz racje - nie nalezy od Polaka oczekiwac znyjomosci wlasnie tego jezyka! Ale popytaj w urzedach pracy o mozliwosc ubiegania sie o tzn "Green Card" w RFN. Kanzlerz Schröder wysunal juz prze 2-latni propozycje rekrutowania fachofcow i akadenikow z roznych branz. Moze bedzie i cos dla ciebie. Okres zatrudnienia jest ograniczony do 5-ciu lat, ale skoro posada w sklepie ci nie odpowiada, to moze to. A tak na marginesie - polskie przyslowie mowi "Lepszy wrobel w garsci niz golab na dachu"!
              Zycze powodzenia!
              PS- Troche skromnosci i mniej wywyzszanis sie moze byc pomocne ("Pokorne ciele dwie krowy ssie")
            • Gość: viki Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.mragowo.sdi.tpnet.pl 06.03.03, 16:06
              właśnie o czymś takim pisałam....czy to jest poziom i słownictwo człowieka
              wykształconego i to wysoko..hmmm
              • Gość: Lord Bobick Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.acn.pl / 10.69.1.* 06.03.03, 18:25
                Tylko istnieje obawa, że człowiek prosty nie zrozumie języka polskiego bez
                inwektyw czy poprostu chamskiego prostego języka... Taka jest prawda a jęsli
                ktoś mi powie, że nie zna brzydkich słów i nigdy ich nie użył to jest kłamcą!
                Poza tym nie ma ideałów... W parlamencie i sferach biznesowych nie ma zbyt
                wielu ludzi, z których mozna by w tej materii brac przykład - tam dopiero jest
                chamstwo - zwłaszcza w parlamencie i nie mówię wyłacznie o ugrupowaniu A.
                Leppera.
                Poza tym chyba normalne, że skoro ktoś 5 lat studiuje np. dziennikarstwo to nie
                bedzie łaził jako akwizytor tanich bubli. Inaczej po co marnowac 5 lat
                niepotrzebnej nauki i niepotrzebnych wydatków (dla niewtajemniczonych studia na
                panstwowej uczelni - dzienne - ponoc bezpłatne pochłaniają też sporo
                pieniążków). Normalną rzeczą jest pracowanie w profesji, do której ma się
                predyspozycje. Poza tym większość ogłoszen w gazecie to albo ogłoszenia dla
                ludzi bardzo wykwalifikowanych z dużym dośwuiadczeniem w danej branży bądź
                poprostu jakaś lipa. Czasem trafia sie tez normalne ogłoszenie. ale jak widze
                ogłoszenia typu do 25 lat wyższe, dwa języki perfekt (dotąd jeszcze ok) kilka
                lat doświadczenia w danej branży, w tym minimum 2 na kierowniczym stanowisku to
                chyba sa jakieś wyjątki. owszem da sie ale trzeba być naprawde super zdolnym
                albo miec jakies znajomosci. Kto zatrudni bez studiów jako piersza prace na
                stanowisko kierownicze? a takich przypadków jest pare tylko, ze te osoby
                poprostu nic tam nie robią a całą ciężką prace wykonuje zespół, wykonujący
                równiez zadania kierownika/-czki...
                owszem pracy jest pełno - wystarczy kupić gazete wyborcza w poniedziałek i tam
                jest kilka tysiecy ogłoszeń ale trzeba umieć wybrać te ogłoszenia, które sa
                warte danej osoby od tych bezwartościowych (nie każdy stworzony jest do pracy
                kierownika, telefonistki czy kierowcy)
        • Gość: goscie Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: 202.33.178.* 03.03.03, 05:27
          Co ty gadasz czlowieku? To co zarobisz na sprzataniu na zachodzie, starcza
          tylko na oplacenie jakiejs rudery, na spolke z cala kolania polakow, ktorzy
          sprzataj albo buduja "na czarno"! Nikt nie ma swojego mieszkania!!! I czego tam
          sie dorobisz? Ekspresu do kawy!? Bo na mieszkanie np.w Niemczech to i za 100
          lat nie uzbierasz!!! Uwazam, ze tytul tylulowi nie rowny! Jak studiowales
          Marketing, to sam sie martw, co ze soba zrobic? Trzeba bylo myslec wczesniej, a
          nie teraz rozpaczac!
      • Gość: R z Arkansas Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.cox-internet.com 26.02.03, 19:03
        Czytalem Wasze wszystkie komentarze w tym dziale o pracy.
        Dziwi mnie wasze podejscie do zagadnienia i spojzenie z gory na ludzi kturzy
        nie maja zadnego wyksztalcenia (jak ja), ktuzy zapierdalali fizycznie cale
        zycie aby do czegosc dojsc. A wy myslicie- uwazacie sie za cos lepszego bo
        macie jakies studja?.Waszym zdaniem studia powinny wam stwozyc warunki do
        lepszej pracy?, ludzie gdzie wy zyjecie? czy nauka wam rozum odebrala?.
        Uczyliscie sie aby nabyc wiedzy a nie w ten sposob miec lepsza prace, wiedza i
        praca to 2 ruzne zeczy nie majace nic do siebie. A to ze polak w kraju nie umie
        pracowac to nie prawda, prawda jest ze nie chce pracowac, wiec czemu pracuje na
        zachodzie, poniewasz tam szybko zrozumie ze ten dyplom ktury ma moze sobie w
        buty wlozyc,-aby byc wyzszym. Mi sie w polsce nie widzialo, poniewasz ci z PZPR-
        u weszli do Solidarnosci i nadal mna zadzili jak za dawnych czasow. Wiec
        doszlem do wniosku ze "moj udzial w strajkach" zdal sie psu na buty, wiec
        wyjechalem przez obuz w Austri. Tu po przyjezdzie charowalem jak niewolnik z
        czarnymi, ruznica polegala jedynie na tym ze oni umieli sie "wyfaflunic" ba
        mowa to nazwac nie mozna bylo. Minelo 23 lata i moja rodzina z polski jedynie
        co umie to wyciagac reke, -jak zebrak po jalmuzne, kiedys moglem do nich
        jedynie pisac listy, bo telefonow nie mieli.Teraz po 23 latach zalozyli sobie
        telefony,- wielki postemp co?. Sciongnelem tu moja curke, byla 8 miesiecy, len
        smierdzacy uczyc sie nie chciala, o pracy to nawet jej nie mow, myslala ze tu
        dyrektorem banku zostanie. Ja po przyjsciu z pracy musialem obiad gotowac bo
        cureczka byla tak dobra ze umiala "wode przypalic" czyli wniosek ze wszyscy by
        chcieli te "zielone$ za darmo, moze w niebie dostana, bo tu na nie trzeba
        ciezko pracowac. A tym co to fizyczna praca gardza,bo maja wyksztalcenie to
        zycze aby nigdy zadne pracy nie znalezli.
        • Gość: orzel Re:PRACY NIE-MA I NIE BEDZIE !A DLACZEGO? IP: 203.36.162.* 26.02.03, 20:28
          ABY POLSKA BYLA POLSKA !
          -oezel-
        • melassaa Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE 26.02.03, 21:51
          Właśnie po to się studiuje, żeby nie musieć zapierdzielać w sklepie czy na
          budowie. Mylisz się twierdząc, że wiedza i praca to dwie różne rzeczy. Żeby
          pracować w zawodzie adwokata, trzeba ukończyć studia prawnicze. To samo z
          zawodem lekarza czy architekta. Możemy się kłócić o malarzy, ludzi na
          stanowiskach kierowniczych w handlu, informatyków czy grafików komputerowych -
          może do tych zawodów nie trzeba kończyć studiów. Na pewno jednak trzeba
          spędzić te kilka lat w domu na nauce (w przypadku handlu poprowadzić własny
          sklep z warzywami), żeby coś sobą w tych zawodach reprezentować.
          Nie sądzisz, że jest to oczywiste?
          Nie chodzi tutaj o wywyższanie się. Ile absolwent architektury może
          przepracować w butiku z ciuchami? Kilka lat. Potem w człowieku rodzi się bunt:
          nie po to, cholera, mam ten zawód, żeby zapierdzielać w odmóżdżającej robocie.
          Dotyczy to tak samo USA jak i Polski.
          Są tacy, który cały czas poświęcają na szukaniu satysfakcjonującej pracy, a
          nie zapieprzaniu w supermarkecie. Może oni mają więcej rozumu w głowie?
          • niewidzialny3 tylko jakby pomysłu na zycie im brak.... 03.03.03, 22:29
            melassaa napisała:

            > Może oni mają więcej rozumu w głowie?

            a żeby życ trzeba jeść, mieć coś na kark i dach nad głową...
        • Gość: AA Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.03, 17:11
          Od razu widać, że nie masz żadnego wykształcenia, Twoje błędy ortograficzne są
          straszne !!!! I nie mów mi, że je robisz bo mieszkasz zagranicą i nie masz
          styczności z językiem polskim !! To jest poniżające.
      • Gość: Richelieu* Przez ścierę do sukcesu IP: *.localdomain / 192.168.0.* 26.02.03, 22:13
        Witek ma jednak trochę racji. Wy tu mówicie, że po studiach nie będziecie się
        brać za ścierę. To dlaczego w czasie studiów nie braliście się za ścierę. Na
        Zachodzie już licealista obowiązkowo pracuje, sprząta, ścina trawniki, myje
        okna, rozrzuca gazety, sprzedaje hot-dogi, a w Polsce? Ty się dziecko tylko
        ucz. A dziecko wyrasta na lenia, które nie tylko nie pracuje w czasie studiów,
        to nawet egzaminu nie potrafi porządnie zdać. Oj Wy biedni studenci dzienni.
        Tyle czasu zajmuje wam szkoła, że nawet na 10 h tygodniowo czasu brak? Mi nie
        brak, a mam aż dwie szkoły. Za to pierwzse prace jakich się podejmowałam to
        mycie okien na budowie, sprzątanie czyichś mieszkań, potem awansowałam :) na
        sprzątaczkę biurową. Teraz jestem tłumaczem, ale mam już prawie 5 lat pracy (
        różnej, tej niewdzięcznej też, jak mycie kibli), i w każdej kolejnej
        zleceniówce brano pod uwagę to, że potrafiłam i się uczyć tak żeby mieć 350
        stypendium ( wydawane natychmiast w drugiej szkole na czesne ;( i czas na
        pracę. A studenci dzienni zazwyczaj są to laleczki oprawione w ramki, które po
        skończeniu studiów doświadczenia nie mają żadnego, ale mają za to wymagania.
        Prawda, że na Zachodzie za obieranie kartofli w kuchni płacą 10 razy tyle co w
        Polsce, ale jeśli nie stać was na wyjazd na Zachód do pracy to pracujcie i w
        Polsce za te grosze. Nikt nie mówi, żeby pracować jako robol całe życie, ale
        dopóki nie macie żadnego przyzwoitego wykształcenia to i te kartofle są dobre.
        Żaden pracodawca nie będzie miał zaufania do takiej delikatnej panienki czy
        panicza, który bał się splamić sobie rączek. Nawet najważniejszy dyrektor
        najważniejszej korporacji zaczynał od pierwzsego szczebla, a Wy chcecie od razu
        znaleźć się w połowie drabiny.


        *
        • alfalfa Re: Nie tylko na Zachodzie 26.02.03, 23:39
          Tak samo się zaczyna też i w Polsce. Kto tego nie rozumie, nie wie jak się
          wchodzi w kontakty, zdobywa kompetencje i zawód ten POWIENIEN byc bezrobotny.
          Bezrobocie jest ZA MAŁE!!! Nadal nie szanuje się pracy i pracodawcy. Ciągle
          pokutuje filozofia "mnie się należy". G... się należy! Co masz do sprzedania?
          Dyplom? Języki? Wykształcenie? I ile to jest warte na rynku? ZERO! "Na
          zachodzie sprzątając można ... odłożyć"? To wypieprzajcie na zachód!
          Uzbierajcie! Ciekawe czy po powrocie wasza wartość na rynku pracy się zmieni?
          Doświadczenie? "Pracowałem na zachodzie na zmywaku i sprzątałem" - i co z
          takimi referancjami na managera do banku? Zabawne:))) W głowach się
          poprzewracało, myśleli że studyjka skończą a już ktoś z otwartymi ramionami
          będzie czakać? Może to wina państwa, społeczeństwa, jakiegoś "chama"? Czas się
          obudzić - to nie tak działa.
        • Gość: dziennonocny Re: Przez ścierę do sukcesu IP: *.man.polbox.pl 27.02.03, 12:27
          Richelieu*! znowu się spotykamy!!! Myślałem, że wcześniejszych rad udzielał mi
          rozsądny człowiek, a tu proszę, rozczarowanie jak jasny gwint. To ci teraz
          wyjaśniam po co mi te drugie studia: żeby jako AAAAAbsolwent nie szukać pracy
          w pupie ani nie musieć pracować jako sprzątaczka.
          Jakiego ty miałeś pecha!! Po 2 fakultetach nie znależć żadnej czystej pracy?
          Aż nie mogę uwierzyć!!!
        • Gość: dziennonocny Re: Przez ścierę do sukcesu IP: *.man.polbox.pl 27.02.03, 12:32
          ...też mi istotne doświadczenie zawodowe. Ściera! Ja pracuję, ale za darmo, w
          firmie, w której zdobędę istotne DLA MNIE doświadczenie. To mi pozwoli może na
          dużo ambitniejszą (i płatną) pracę jeszcze na studiach. Czemu na taki pomysł
          nie wpadłeś, jeżeli jesteś taki zaradny???
          • Gość: Richelieu* Re: Przez ścierę do sukcesu IP: *.localdomain / 192.168.0.* 27.02.03, 12:48


            Nie czytasz dokładnie moich postów. Nie jestem jeszcze magistrem nawet, jestem
            zwykłym studentem. Ścierą mahałam 5 lat temu na początku, chodzi o to, że moja
            pierwsza praca tak właśnie wyglądała. A mówię to dlatego, aby pokazać jak
            wygląda pierwsza praca dla absolwentów z wymaganiami. Teraz mam już 5 lat
            doświadczenia i pracowałam w wielu zawodach. Od ściery, kuchni i kibli, do
            zasrępcy dyrektora d/s personalnych i tłumacza. A nie mam jeszcze skończonych
            studiów , jeszcze raz powtarzam. I nie byłabym ani tym z/cą d/s personlanych
            ani tłumaczem gdybym wcześniejszą pracą nie pokazała, że jestem dobrym
            pracownikiem. Gdyby trafiła się okazja pracowania za darmo w zamian za
            doświadczenie z pewnością zrobiłabym to. Jednak wtedy gdy zaczynałam pracę tego
            rodzaju praktyki nie były na porządku dziennym, nikt nie zatrudniał za darmo. A
            wtedy gdy zaczęo stosować tego rodzaju sposób ja nie musiałam już z niego
            korzystać bo maiłam taką pracę, która dawała mi i doświadczenie i niezłe
            pieniądze. Co będzie gdy za 1,5 roku skończę studia? Z pewnością będę mogła
            napisać w CV mgr jedengo, licencjat drugiego, 3 biegle języki, 2 komunikatywne,
            programy graficzne, htmly, javy, autocady, nie mówiąc już o wordach, i 6 lat
            doświadczenia w wieku 26 lat . O to chyba chodzi pracodawcom. zwłaszcza o te
            ostatnie 6 lat


            *
            • Gość: esox Re: Przez ścierę do sukcesu IP: *.com.pl 27.02.03, 13:10
              Co będzie gdy za 1,5 roku skończę studia? Z pewnością
              będę mogła
              > napisać w CV mgr jedengo, licencjat drugiego, 3 biegle
              języki, 2 komunikatywne,
              >
              > programy graficzne, htmly, javy, autocady, nie mówiąc
              już o wordach, i 6 lat
              > doświadczenia w wieku 26 lat . O to chyba chodzi
              pracodawcom. zwłaszcza o te
              > ostatnie 6 lat

              Zapewne też zero przyjaciół i powroty do pustego domu -
              bo kto zawracałby sobie głowę jakimś głupim prywatnym życiem.
              Ja już was znam super-ambitni... Wiem jaką macie psychikę....
              ps. a w biegłe języki programy graficzne i Jave NIE WIERZE !
              • Gość: Richelieu* Re: Przez ścierę do sukcesu IP: *.localdomain / 192.168.0.* 27.02.03, 13:25

                Z przyjaźnią jest tak, że albo jest mimo wszystko albo nie ma jej w ogóle. Bo
                coś mi się wydaje, że Ty przyjacielem nazywasz zwykłego znajomego z którym
                można wyjść na piwo. Przyjaciół mam, kilku, a co do znajomych, hm, wkońcu jeśl
                bywa się w tylu miejscach to i znajomych się ma. Czy brak u mnie notorycznie
                czasu. Nie brak, chodzi tu o organizację, o systematyczność. Jeśli uczę się
                przez cały semestr to potem mogę i codziennie przez 2 tygodne zdawać egzaminy.
                gdybym uczyła się tak jak przeciętny student, tzn, cały semestr prawie nic, a w
                czasie sesji od rana do rana, to najwyczajniej nie wyrobłabym się. A przez to,
                że u mnie jest czas na wszystko to często jest tak, że to ja wyciągam koelgów
                tu i tam. Jedna jest wada takiego stylu życia, brak spontaniczości, albo
                niewielka. Ale nie stać mnie na niespodziaewane sytuacje kiedy ja wiem, że
                teraz mam robić to, teraz tamto, a potem to mogę pójść i na piwo.
                Nie wracam do pustego domu, bo z racj oszczędnościowych mieszkam z rodzicami.
                No, nie stać mnie po prostu na własne mieszanie, a te pieniądze, które już
                zarobiłam i nie wydałam są za małe do kupna.
                A co do biegłości, a w którą nie wierzysz, ani mnie to ziębi ani grzeje.


                *
      • Gość: la Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.03, 10:47
        Nie chodzi o to, że praca fizyczna hańbi absolwenta wyższej uczelni, czy o to,
        że mu się nie chce pracować byle gdzie (może rzeczywiście mu się nie chce), ale
        o to, że marnują się jego zdolności i wiedza! Dla państwa to tez chyba mało
        opłacalny interes - wykształcić ludzi, którzy robią potem to, do czego
        wykształcenie nie jest potrzebne.
        Skoro kończąc szkołę średnią czułam, że mam predyspozycje do czegoś więcej niż
        sprzedawania w spozywczym (nie obrażając pań ekspedientek), to dlaczego teraz
        mam rezygnować z tych aspiracji?! To tak jakbym przekreśliła sensowność tego,
        co robiłam przez ostatnie lata.
        Koleżanki, które po szkole średniej zaczęły pracować - mają prace. Ja
        studiowałam i mój czas na szukanie pracy przypadł na moment, kiedy tak
        cholernie trudno ją zdobyć. Mam się zadowolić gorszą pracą niż ich, tylko
        dlatego, że doświadczenie (czyli umiejętności, które - jestem przekonana -
        można by szybko zdobyć, jeśli ktoś dałby mi taką szansę) jest dziś o wiele
        wiecej warte niż wykształcenie? Być może będe musiała, ale to i tak
        niesprawiedliwe! Inna sytuacja - znajomi, którzy się nie dostali na studia
        dzienne - zaczęli pracować, poszli na zaoczne i też są w lepszej sytuacji, bo
        zaocznych chętnie się zatrudnia (wiadomo - są tańsi). Więc może moje zdolności,
        dzięki którym dostałam się na studia i które sprawiły, że mam ambicje, to tylko
        kula u nogi? Czy to jest normalne?!
        A - i jeszcze jedno - pracodawcy nie chcą zatrudniać do bylejakiej pracy kogoś
        z dyplomem. Więc co mam zrobić? Może faktycznie wyjechać tam, gdzie mój dyplom
        nikogo nie obchodzi i nie odstrasza (choć wcale nie mam ochoty tego robić)?
        • Gość: prawnik Re:Praca byla !A teraz nie ma i nie bedzie ! IP: 203.36.162.* 27.02.03, 11:30
          Polacy poragna pracowac i zyc !Wasza opinia jest bardzo krzywdzaca .Wniosek ,
          ze nie jestescie Polakami !" ABY POLSKA BYLA POLSKA "- to bedzie praca i godne
          zycie w Polsce !
          =prawnik -
        • Gość: Richelieu* Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.localdomain / 192.168.0.* 27.02.03, 12:35


          Twoje zadanie jako studentki dziennej było pracować w czasie studiów. Nie ważne
          gdzie, ważne żeby późniejszy pracodawca widział, że miałaś coś więcej do roboty
          niż tylko książki i że potrafiłaś to pogodzić. Nie można zostć specjalistą od
          razu po studiach, trzeba zacząć od zamiastania po przełożonych, potem dopiero
          można awansować. Prawdą jest, że duża część zaocznych to ci, którzy nie dostali
          się na dzienne, ale część zaocznych to też ci, którzy z własnego wyboru lub z
          wyboru losowego zmuszeni byli do takich studiów. A ich sytuacja w kwestii
          dyspozycyjności nie jest znacznie lepsza niż dziennych, bo z racji tego, że
          studiują też w piątki od 14, nie mówiąc już o sobocie, dyskawifikuje ich jako
          pełnoetetowych pracowników, chyba, że mają szefa w porządku, ale takich jest
          niewielu. Kiedy chodziłam tylko za zaoczne i pracowałam niemal zawsze się
          czepiano tego, że w piątek co 2 tyg. zwalniam się o 12 żeby jeszcze dojechać.
          Mimo tego, że potem odrabiałam te godziny których mnie nie było. Ale zaoczni
          może i są tani, ale nie są w pełni dyspozycyjni według mniemania większości
          pracodawców. To już lepszy dzienny. W tym semestrze mam taki plan, że
          poniedziałek i czwartek mam wolne ;) inne dni zawalone do rana do wieczora, ale
          2 dni wolne. I można śmiało pójść na 1/2 etatu nawet, co też zrobię, jako, że
          nie było semestru w którym nie pracowałabym, poza pierwszym semestrem
          dziennych, bo wtedy ak się przejęłam, że i zaoczne i dzienne to na pewno na nic
          więcej nie będę mieć czasu. Ale czas jest. Jak plan jest do niczego, to można
          sobie pokombinować z ćwiczeniami i zapisać się do innej grupy. To wszystko
          szruka negocjacji ( też się potem przydaje). A co do wyjazdu. To faktycznie
          nalepsze rozwiązanie, ale i tam będziesz zmuszona zaczynać jako najniższy z
          najniższych, za 10 razy tyle co u nas, więc nie łudź się, że tutaj możesz być
          sprzedawcą w spożywczym, a na Zachodzie od razu managerem. Managerem możesz być
          od razu gdy założysz swój własny ogródek, weźmiesz pożyuczkę np. z funduszu
          mikro i będziesz uprawiać nowe myśli.


          *
          • Gość: la Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.03, 12:58
            Wiem, tu był mój błąd - nie zaczęłam pracować na studiach. Cóż, wydawało mi
            się, że angażując się w inne rzeczy (np. działalność artystyczną) dobrze
            wykorzystuję ten czas. Trzeba było myśleć o pieniądzach. Za idealizm się płaci.
            Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy zaoczni oblali egzaminy na studia dzienne -
            wspomniałam tylko o takich znanych mi przypadkach, że ktoś "lepiej wyszedł" nie
            dostając się na studia. A przecież to absurd.
            Co do wyjazdu - nie łudzę się, że tam będę kimś. Napisałam tylko, że pracodawcy
            krzywo patrzą na moje wykształcenie i nawet pracy poniżej kwalifikacji nie mogę
            w Polsce znaleźć, a za granicą to nie ma znaczenia i dlatego być może jest to
            jedyna droga.
      • Gość: Grooch ludzie przestańcie pie....yć !!! IP: *.icpnet.pl 27.02.03, 14:13
        Jak czytam te wszystkie wypowiedzi STUDENCIAKÓW DZIENNYCH STUDIÓW to mam ochotę komuś przylać. Skończy toto studia i szuka pracy "za min. 2500 najlepiej na kierowniczym stanowisku". Jak się człowiek zapyta o doświadczenie to słyszy odpowiedź "no przecież mam dyplom!" lub "nie po to studiowałem x lat, aby teraz być szeregowym pracownikiem". Łby nabite tylko i wyłącznie czystą teorią z uczelni (a i tak nie u wszystkich) i manią wyższości - "jestem lepszy od reszty plebsu bo mam wyższe". Rączki nieskalane pracą, co najwyżej wyciąganiem kasy od rodziców, a w głowie wizja otwartych drzwi u pracodawców. Ludzie trochę pokory !!! - zacznijcie pracować, dorabiać sobie, poznajcie prozę życia, orientujcie się w realiach (prawdziwych nie podręcznikowych) rynku pracy, a kiedy pokażecie, że nie tylko uczyć się ale i pracować potraficie WTEDY studia pozwolą otworzyć wiele drzwi i DOPIERO WTEDY można stawiać wymagania !
        Co się zaś tyczy pracy za granicą odpowiedź jest prosta: Własne aspiracje i wymagania dotyczące stanowiska czy wymierny efekt finansowy? Jeśli bardziej kalkuluje się zmywanie naczyń itp. na zchodzie za 5000 pln, od bycia sprzedawcą za 800 pln to jedźcie na zachód ! Jeśli mi ktoś w Polsce zaproponuje 5000 za zmywanie garów to chętnie to zrobię odrzucając własne ambicje (na jakiś czas)i dyplomy, tylko po to aby odłożyć pieniądze i jeśli mam trochę rozumu właściwie je spożytkować.
        Pracowałem kilka ładnych lat na zachodzie (bynajmniej nie w biurze:), przez ten czas dorobiłem się mieszkania,niezłego samochodu, trochę pozwiedzałem, podszkoliłem język, odłożyłem kilka groszy na koncie. Obecnie pracuję (jako szeregowy) pracownik w firmie finansowej w kraju (choć mam wykształcenie) ale niczego nie żałuję bo osiągnąłem pewien status finansowy na który tutaj bezpośrednio po studiach pracowałbym bardzo dłuuuuuuuuuugo.
        Na koniec : Nic nikomu się nie należy !!! Wszystko trzeba sobie wypracować : i pozycję w firmie i status finansowy ! W jakiej kolejności zależy od nas.
        • Gość: la Re: ludzie przestańcie pie....yć !!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.03, 14:40
          Czuję, że i do mnie skierowany jest ten groźny post :)
          Racja jest - jak myślę - gdzies po środku. Bo byc może faktycznie ludzie po
          wyższych dziennych studiach nie są przygotowani do życia, może sobie nie radzą,
          może nawet niesłusznie myślą, że im się należy, choć niewiele jeszcze zrobili,
          ale z drugiej strony mają chyba prawo czuć się sfrustrowani i oszukani, bo ta
          cała sytuacja nie jest normalna! Można zarabiać sprzątaniem - czemu nie, ale
          wobec tego - po co ten pęd do wykształcenia, po co pięć lat nauki, skoro teraz
          można to spuścić z wodą w czyszczonym klozecie? Tylko o to mi chodzi! - o
          pytanie: po co to było?!
          A status materialny to nie wszystko. Chodzi też o satysfakcję z tego, co się
          robi i o konsekwentne dążenie w kierunku, który się wybrało. Wiem, wiem, na
          satysfakcję przyjdzie pora później ... tylko nie wiem, czy będe potrafiła się
          jeszcze z czegoś cieszyć i w coś wierzyć (w siebie przede wszystkim).
          Aha, nie mam złudzeń, że na początku będę zarabiać kokosy i od razu będę nie
          wiadomo kim. To nie mój przypadek.
          • alfalfa Re: chwileczkę 27.02.03, 15:27
            Jak to "oszukani"? Czy ktos cos obiecywał? Chyba tylko sami siebie oszukaliście
            sądząc, że wyższe i dyplom to klucz do sukcesu. To mit! Dyplom może pomóc ale
            sam w sobie nic nie znaczy. Mimo mojego wyższego wykształcenia imponują mi
            ludzie, którzy bez tego potrafią np. firmę założyć, prowadzić i takim
            wykształconym dać pracę. Do tego wykształcenie nie jest konieczne (choć może
            byc przydatne). Czego was te wyzsze nauczyły? Potraficie sobie radzić w życiu
            czy nie? Nie ma roboty? To może jakąś własną działalność gosp.? Przydadzą się
            studia? Świetnie! Nie przydadzą? Trudno, i prosze nie opowiadać o marnowaniu
            wykształcenia. To bzdura. Wyzsze studia powinny byc płatne. Dzienne też. Wtedy
            moze zamiast idealistycznie studiowac jakąs np. psychologie kazdy zastanowiłby
            się co bedzie w życiu po studiach robił, z czego się utrzyma?
            • alfalfa Re: i mały dodatek 27.02.03, 15:42
              W czasie studiów pojechałem na skasy za Odrę. Pracowałem jako malarz/tapeciaż i
              dopiero niedawno (po ponad 6 latach pracy, w róznych firmach kolejno, zawsze za
              większe pieniądze) udało mi sie przekroczyć tę kasę, którą wtedy zarabiałem
              miesięcznie. Wróciłem bo chciałem studia dokończyć i w brodę sobie pluję - było
              zostać i dalej zasuwać, teraz miałbym ze dwie ekipy do roboty, język obstukany
              (wtedy ledwo po niemiecku gadałem) i osadzenie w temacie. Nie chciało mi się
              zapieprzać fizycznie bo do "większych rzeczy byłem stworzony" i "nie po to
              mamusia wykształcenie opłacała". Idiota! Miałem szansę i zmarnowałem ją. Teraz
              powoli dorabiam się tej samej pozycji (w całkiem innej brazny, rzecz jasna ale
              nie związanej z wykształceniem, o nie) a przeciez miałem ją w ręku.
              • Gość: Tomek Re: i mały dodatek IP: *.it-net.pl 27.02.03, 21:38
                I jeszcze mały jeden dodatek: historia się powtarza. Ja mogłem zostać
                kilkanaście lat temu we Francji i z głupoty tego nie zrobiłem, chociaż miałem
                prawie wszystkie przesłanki (oprócz młodej niepracującej żony, dziecka i
                końcówki studiów, oraz podobno wielu otwierających się perspektyw w Kraju...).
                Żeby cokolwiek tu zdziałać, trzeba mieć przede wszystkim pieniądze - nie tyle
                na założenie "interesu", co na przetrwanie, czasem paru lat "na minusie" -
                zanim się zdobędzie klientelę, zwalczy konkurencję - często nie za bardzo
                uczciwą (a jest o co walczyć, gdy często na jednego klienta z gotówką przypada
                co najmniej paru konkurentów, niekoniecznie lepszych ani mądrzejszych, za to z
                większymi pieniędzmi, albo - częściej po prostu "układami"). Tu po prostu jest
                za ciasno! Cześć.
          • Gość: Grooch Re: ludzie przestańcie pie....yć !!! IP: *.icpnet.pl 27.02.03, 16:32
            Gość portalu: la napisał(a):

            Można zarabiać sprzątaniem - czemu nie, ale
            > wobec tego - po co ten pęd do wykształcenia, po co pięć lat nauki, skoro teraz
            > można to spuścić z wodą w czyszczonym klozecie? Tylko o to mi chodzi! - o
            > pytanie: po co to było?!
            > A status materialny to nie wszystko. Chodzi też o satysfakcję z tego, co się
            > robi i o konsekwentne dążenie w kierunku, który się wybrało.

            Nikt nie mówi, że można to spuścić wszystko w kibelku. Chodzi o to, że wiekszość absolwentów DZIENNYCH studiów ma spaczone pojęcie własnej wartości. Wartość ta na rynku pracy (bardzo często) okazuje się bliska zeru, niestety. Chodzi mi o to, że w pewnym momencie, niekiedy już na początku kariery, trzeba wybrać pomiedzy "satysfakcją z pracy" a "statusem materialnym". Połączenie obydwu wyżej wspomnianych spotykamy niestety z reguły na filmach :( i to hollywoodzkich. A tu niestety jest Polska Rzeczywistość i im prędzej ją ktoś zrozumie i nauczy się w niej żyć tym lepiej dla niego. Wszystko zależy od tego co jest dla nas ważniejsze i na jakie kompromisy potrafimy iść. Jesteś idealistą: pracuj za 800 pln (przynajmniej na początku), chcesz kasy: szoruj gary i myj szyby za 5000 pln na zachodzie - taka jest Z REGUŁY droga do sukcesu..........
            Zbyt często zapominacie, że żadna praca nie hańbi (nie każda daje oczywiście jednakową satysfakcję), i nie wszystko naraz dostaniecie.
        • zlotyrybek Re: ludzie przestańcie pie....yć !!! 27.02.03, 16:28
          Gość portalu: Grooch napisał(a):

          > Jak czytam te wszystkie wypowiedzi STUDENCIAKÓW DZIENNYCH STUDIÓW to mam
          ochotę
          > komuś przylać. Skończy toto studia i szuka pracy "za min. 2500 najlepiej na
          ki
          > erowniczym stanowisku". Jak się człowiek zapyta o doświadczenie to słyszy
          odpow
          > iedź "no przecież mam dyplom!" lub "nie po to studiowałem x lat, aby teraz
          być
          > szeregowym pracownikiem". Łby nabite tylko i wyłącznie czystą teorią z
          uczelni
          > (a i tak nie u wszystkich) i manią wyższości - "jestem lepszy od reszty
          plebsu
          > bo mam wyższe". Rączki nieskalane pracą, co najwyżej wyciąganiem kasy od
          rodzic
          > ów, a w głowie wizja otwartych drzwi u pracodawców. Ludzie trochę pokory !!! -

          > zacznijcie pracować, dorabiać sobie, poznajcie prozę życia, orientujcie się w
          r
          > ealiach (prawdziwych nie podręcznikowych) rynku pracy, a kiedy pokażecie, że
          ni
          > e tylko uczyć się ale i pracować potraficie WTEDY studia pozwolą otworzyć
          wiele
          > drzwi i DOPIERO WTEDY można stawiać wymagania !
          > Co się zaś tyczy pracy za granicą odpowiedź jest prosta: Własne aspiracje i
          wym
          > agania dotyczące stanowiska czy wymierny efekt finansowy? Jeśli bardziej
          kalkul
          > uje się zmywanie naczyń itp. na zchodzie za 5000 pln, od bycia sprzedawcą za
          80
          > 0 pln to jedźcie na zachód ! Jeśli mi ktoś w Polsce zaproponuje 5000 za
          zmywani
          > e garów to chętnie to zrobię odrzucając własne ambicje (na jakiś czas)i
          dyplomy
          > , tylko po to aby odłożyć pieniądze i jeśli mam trochę rozumu właściwie je
          spoż
          > ytkować.
          > Pracowałem kilka ładnych lat na zachodzie (bynajmniej nie w biurze:), przez
          ten
          > czas dorobiłem się mieszkania,niezłego samochodu, trochę pozwiedzałem,
          podszko
          > liłem język, odłożyłem kilka groszy na koncie. Obecnie pracuję (jako
          szeregowy)
          > pracownik w firmie finansowej w kraju (choć mam wykształcenie) ale niczego
          nie
          > żałuję bo osiągnąłem pewien status finansowy na który tutaj bezpośrednio po
          st
          > udiach pracowałbym bardzo dłuuuuuuuuuugo.
          > Na koniec : Nic nikomu się nie należy !!! Wszystko trzeba sobie wypracować :
          i
          > pozycję w firmie i status finansowy ! W jakiej kolejności zależy od nas.


          Podpisuję się pod powyższym obiema łapami.

          Z własnego doświadczenia : zupełnie inaczj pracuję się z ludźmi po studiach,
          którzy juz coś w życiu robili niż z "magistrami spod igły".
          Pewnie wielu z Was wkurzę, ale studenci zaoczni (często pozostający w pogardzie
          u "dziennych") pracujący w czasie studiów są o wiele bardziej "życiowi",
          szanują pracę, znają wartość pieniądza i generalnie nie mają "przewrócone w
          dupie".WIEDZĄ co to znaczy PRACOWAĆ - w pracy jest troszkę inaczej niż na roku,
          nie ma , że boli - od Twojej pracy zależy praca innych ludzi . Często nie każdy
          zdaje sobie z tego sprawę, niestety.
          Tak to wygląda z punktu widzenia osoby rekrutującej od casu do czasu, sorry.
          Przyznam szczerze, że kiedy dostaję CV sprawdzam czy delikwent gdziekolwiek
          pracował. Jeśli nie - prxzykro mi, ale nie mam czasu uczyć wszystkiego od
          podstaw. Odpada. Nawet jeśli stał na zmywaku, rozlepiał ulotki czy ustawiał
          towar w hipermarkecie - współpracował, wykonywał polecenia - to juz coś . A coś
          to więcej niż nic.

          Więcej pokory !! Powinny być takie bilboardy.

          Pozdrawiam
          • Gość: la Re: ludzie przestańcie pie....yć !!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.03, 18:29
            Jesteście wszyscy tak strasznie racjonalni i praktyczni, że aż nie chce mi się
            czytać tych postów i odpowiadać. Gdyby wszycy tak patrzyli na życie, to świat
            byłby potwornie nudny i smutny. Nie każdy nadaje się do "biegu szczurów" i nie
            każdy ma siłę przebicia (może mieć za to inny talent) A gdyby wszycy chcieli
            robić to, co jest przydatne z punktu widzenia ekonomii (szli
            na "przyszłościowe" studia zamiast studiować to co ich interesuje i do czego
            mają dryg), to mielibyśmy kraj robotów w jednakowo skrojonych garniturkach, bez
            kultury, bez sztuki i bez wartości poza kultem pieniądza.
            Już czuję te kąśliwe riposty na temat mojego złego podejścia i że nie mam prawa
            narzekać, ale chyba mało mnie to obchodzi... póki jeszcze wierzę w to, co piszę.

            A co do zatrudniania tych z doświadczeniem - to kolejny przykład na to, że
            ludzie mają portmonetki zamiast serc. Bo nikomu nie przyjdzie do głowy, że ten
            bez doświadczenia bardziej potrzebuje pracy (żeby je wreszcie zdobyć!) i będzie
            się starał pracować jak najlepiej, żeby pokryć ten brak doświadczenia i choćby
            z wdzięczności, że ktoś "zaryzykował" zatrudnienie kogos takiego. Wiem,
            pracodawca to nie fundacja charytatywna, ale jeszcze łudzę się, że w zyciu
            chodzi też o to, żeby być człowiekiem, a nie tylko maszynką do pieniędzy.
            • Gość: Richelieu* Re: ludzie przestańcie pie....yć !!! IP: *.localdomain / 192.168.0.* 27.02.03, 19:45

              la, tu nie chodzi o brak człowieczeństwa i zautomatyzowanie ludzi. Jeśli ktoś
              wierzy w ideały to nie powinien mówić o złych zarobkach czy braku pracy. Dla
              jednego ważniejsza jest mamona dla drugiego ideały, tylko niech ten co wierzy w
              ideały nie chce mieć dwóch rzeczy na raz. Przyszłościowe kierunki nie
              kształtują żadnych jednakowo skrojonych garniturków bo obecnie rynek pracy
              zmienia się zbyt szybko aby przewidzieć jakie to są te przyszłościowe. Prawdą
              jest, że teraz te przyszłościowe to kierunki techniczne jak fizyka, chemia,
              matemayka, ochrona środowiska( to raczej przyrodnicze), a przecież nie tak
              dawno tabuny maturzystów szturmowało zarządzanie i prawo. Teraz ci sami
              szturmują pośredniaki. A ekonomia to żaden przyszłościowy kierunek.
              Ideały.. ważna rzecz, ale w pracy niepotrzebna. Ktoś tam idzie na etnologię, a
              potem ma pretensję, że nikt nie chce go zatrudnić. Będzie wierzył w ideały to w
              końcu doczeka się zatrudnienia w skansenie na przykład, a gdy będzie miał tą
              siłe przebicia to znajdzie robotę lepszą niż ci wszystcy co poszli na ekonomię
              nie bo lubili, tylko dlatego, że to takie modne. Ci co idą na modne kierunki
              nie zawsze mają potem wysokie zarobki przecież, coraz częściej nie mają ich w
              ogóle.
              Wartości to jedno, praca to drugie. Można być dyrektorem-chamem, można
              zamiataczem ulic-melomanem. Nikt nie będzie patrzył na Twoje cechy charakteru i
              wrażliwość dopóki nie będzie to przydatne w pracy. Bo praca polega właśnie na
              przydatności. Jeżeli przekonasz pracodawcę, że Twoje ideały będą przydatne to
              Cię zatrudni. Po co komu pracownik, który jest nieskalany jeszcze żadną pracą
              bo wierzy w ideały.
              Nie wszyscy mają siłę przebicia, racja, ze szkodą dla tych nie posuadających
              jej. Niestety rynek pracy funcjonuje jak każdy rynek. Masz do sprzedania jakieś
              umiejętności to ktoś na pewno to kupi, zależy tylko za jaką cenę.

              Pracodawca wie, że absolwent nie mógł zdobyć za wiele tego doświadczenia, ale
              wie też, że praca sprawia, że człowiek staje się dojrzalej patrzący na życie,
              że nie trzeba za rączkę go prowadzić, że jak czegoś nie wie, to się szybko
              dowie sam. Pisał tu niedawno pewien facet, że kobiety w jego miejscu pracy
              zaprotestowały przeciw nakazowi korzystania z komputerów, bo one nie potrafią
              ich obsługiwać. Kazały sobie zapłacić za kurs obsługi. Ja już widzę jakbym im
              zapłaciła gdyby to zależało ode mnie. Obsługa komputera to sprawa raczej
              intuicyjna, która rwnie dobrze można nauczyć się samemu. A w dodatku wszystkie
              programy mają "pomoc" tylko kto chciałby się w to zagłębiać. Lepiej zapłacić po
              400 zł za Windowsa, Worda, Excella, Accessa itd.

              Serce w pracy? Serce można mieć dla partnera, dziecka, mamy, taty, brata,
              siostry itd, ale w pracy? Masz rację. Praca to nie organizacja charytatywna.

              ....

              To tak jak z diamentami. Dopóki są nieoszlifowane są stosunkowo niedrogie, tak
              jak nieoszlifowany przez rynek pracy absolwent który jeszcze nigdzie nie
              pracował. Po oszlifowaniu robi się z tego brylant o wartości kilkadziesiąt razy
              większej. tak jak absolwent po szlifierce, czyli po zdobyciu doświadczenia
              wzssytko jedno jakiego.


              *
              • Gość: la Re: ludzie przestańcie pie....yć !!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.03, 20:49
                Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                Jeśli ktoś
                > wierzy w ideały to nie powinien mówić o złych zarobkach czy braku pracy. Dla
                > jednego ważniejsza jest mamona dla drugiego ideały, tylko niech ten co wierzy
                w ideały nie chce mieć dwóch rzeczy na raz.

                Ale ten wierzący w ideały też musi jeść!


                > Ideały.. ważna rzecz, ale w pracy niepotrzebna.

                Tylko wiesz, z nimi to tak jest, że są przytwierdzone na stałe, nie można ich
                zrzucić na trochę, a potem założyć.


                Ktoś tam idzie na etnologię, a
                > potem ma pretensję, że nikt nie chce go zatrudnić. Będzie wierzył w ideały to
                w
                > końcu doczeka się zatrudnienia w skansenie na przykład, a gdy będzie miał tą
                > siłe przebicia to znajdzie robotę lepszą niż ci wszystcy co poszli na
                ekonomię

                Prawda. I na to liczę (jeszcze).


                > Serce w pracy? Serce można mieć dla partnera, dziecka, mamy, taty, brata,
                > siostry itd, ale w pracy? Masz rację. Praca to nie organizacja charytatywna.


                I tu się nie zgodzę. Albo ma się serce w każdych okolicznościach, albo nie ma
                się go wcale! Tak jak ideały.
                • alfalfa Re: ależ Ty jesteś naiwna 27.02.03, 21:58
                  To się w głowie nie mieści - "tez musi jeść". Co to ma być? Slogan
                  socjalistyczny? I Ty chcesz pracować? Za pieniądze? Może lepiej wolontariat?
                  Tam w czysto "idealistycznych warunkach" poczujesz o co chodzi, wykształcenie
                  Ci się przyda i zdobędziesz doświadczenie. Nie zawadzi.

                  Po co się zaczyna za małe pieniądze, w pracy poniżej oczekiwań? Żeby zdobyć
                  kontakty, dać się poznać i rozpocząć swoje poszukiwania idealnej pracy, swojego
                  miejsca. Spróbuj. Do odważnych (a nie - przekonanych o swojej racji) Świat
                  należy.
                • Gość: Richelieu* Serce można zawiesić na kołku IP: *.localdomain / 192.168.0.* 27.02.03, 23:47
                  > Ale ten wierzący w ideały też musi jeść!

                  Każdemu według zasług nie według potrzeb. Sprzedasz swoje ideały to będziesz
                  jeść, nie sprzedasz to nie będziesz.



                  >
                  > Tylko wiesz, z nimi to tak jest, że są przytwierdzone na stałe, nie można ich
                  > zrzucić na trochę, a potem założyć.
                  >
                  Nikt nie każe Tobie wyzbywać się ideałów w pracy. Ale człowiek nie składa się z
                  jednej tylko płaszczyzny. Może wierzyć w niewiadomoco, a do pracy pójść zwykłej
                  i powszedniej. A zresztą alfalfa bardzo dobrze to podsumował. Idzie się do byle
                  jakiej roboty aby zdobyć kontakty. Skończysz studia, kontakty już będą, a że
                  dobre kontakty to obecnie połowa sukcesu, to i praca raz dwa się znajdzie.
                  Zgodna z ideałami być może. Bo śmieszni są niektórzy narzekający na załatwianie
                  pracy po znajomości. Poza rzeczywistymi klitkami rodzinnymi, z reguły te
                  znajomości to praca na najniższym ze stanowisk w firmie, w której po zdobyciu
                  odpowiednich uprawnień można zająć miejsce młodszego specjalisty.

                  Ale zacząć trzeba od samego dołu bez patrzenia, że ideały brzydzą się brudnej
                  roboty. A co do serca w pracy.. Oczywiście, że człowiek zawsze pewne cechy
                  swojego charakteru wszędzie za sobą nosi, do pracy też. Że niestety nie jest
                  tak, że w domu jest roztargniony, a w pracy dokładny. Ale praca to praca,
                  jestem tu przede wszystkim pracownikiem. I właśnie ujawniłaś typowe niestety
                  dla większości kobiet cechy, przez które są w oczach pracodawcy gorszymi
                  pracownikami niż mężczyźni. To, że będąc w pracy nadal jesteś idealistą, nadal
                  żoną, matką, nadal myślisz o dziecku, o mężu, o kochanku. Zamiast skupiać się
                  na pracy. Można wyjąć serce w pracy i włożyć przy wyjściu, ba, nawet trzeba. Bo
                  będziesz rzeczywiście gorszym pracownikiem jeżeli Twoje dziecko będzie miało
                  kłopoty w szkole, a ty 8 czy 10 godzin będziesz się zastanawiać jak je
                  rozwiązać. I tak nie zjadziesz rozwiązania mając nad głową przełożonego, który
                  patrzy na Twoje dumanie o niebieskich migdałach. dziecko dla Ciebie to
                  najważniejsza rzecz w życiu być może, ale dla pracodawcy to są właśnie
                  niebieskie migdały. O kłopotach dziecka myślenie przez pół godziny, za to
                  niczym nieskrępowane będzie dużo efektywniejsze niż poświęcanie na ten cel
                  czasu pracy.

                  *
                  • Gość: la Re: Serce można zawiesić na kołku IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.03.03, 10:48
                    Ta nasza dyskusja chyba nie ma sensu, bo mówimy zupełnie o czym innym!
                    Jesli chodzi o serce to miałam na myśli pracodawców, że brakuje im tej
                    perspektywy, ale zdaję sobie sprawę, że dość to naiwne, wierzyć, że tam gdzie
                    chodzi o pieniądze, kogoś może być stać na bardziej ludzką perspektywę. A
                    swojego serca na żadnym kołku wieszać nie będę, bo zawsze w pierwszej
                    kolejności jestem człowiekiem, a dopiero potem pracownikiem, co więcej -
                    wierzę, że właśnie dzięki temu lepszym (nie znaczy to wcale, że będę myśleć o
                    dzieciach, bo ich nie mam, czy "niebieskich migdałach", raczej będę uczciwa i
                    sumienna w pracy).
                    Cały czas podkreślasz, że praca na studiach rozwiązuje problem zatrudnienia po
                    studiach. I masz rację, tylko znowu wszystko zależy od tego, co jest dla
                    człowieka ważne - jeśli kariera i ustawienie się w życiu, to będzie pracowal na
                    studiach, a jeśli rozwój intelektualny, artystyczny i życie towarzyskie, to
                    temu się poświęci, a po studiach będzie miał problem z zatrudnieniem. Ja
                    uważałam, że studia są czasem na to drugie i właściwie nie żałuję, choć teraz
                    jest mi ciężko. Bo nikt mi tego nie odbierze - książek które przeczytałam,
                    rzeczy, które zrobiłam itp. To jest dla mnie wartością! Pewnie nie powinnam
                    teraz narzekać na brak pracy, bo to niekonsekwencja. Prawda. Tak jak napisałas -
                    według "zasług". Mnie tylko jest przykro, że ekonomia zabija w nas to co ważne
                    i wyrzuca poza nawias spoleczeństwa ludzi, którzy nie chcą/nie potrafią tańczyć
                    jak im zagra.
                    • Gość: Richelieu* Re: Serce można zawiesić na kołku IP: *.localdomain / 192.168.0.* 03.03.03, 12:52
                      > Cały czas podkreślasz, że praca na studiach rozwiązuje problem zatrudnienia
                      po
                      > studiach. I masz rację, tylko znowu wszystko zależy od tego, co jest dla
                      > człowieka ważne - jeśli kariera i ustawienie się w życiu, to będzie pracowal
                      na
                      >
                      > studiach, a jeśli rozwój intelektualny, artystyczny i życie towarzyskie, to
                      > temu się poświęci, a po studiach będzie miał problem z zatrudnieniem.


                      Dlaczego, La, uważasz, że pracując nie rozwijamy się intelektualnie. Ja już
                      widzę, że tabuny studentów pochylających się nad 10-tą szklanką złotego płynu
                      rozprawiających o istocie świata. Aby pochłonąć te 5 litrów wiedzy trzeba
                      trochę czasu, a pracujący niestety nie mają go aż tyle. Co za strata możliwości
                      zostania Człowiekiem, doprawdy.. Człowiek, który ma za mało czasu będzie lekko
                      przepracowany, ale człowiek, który ma za dużo czasu wpada w marazm i notoryczne
                      nicnierobienie. Z takiego grajdołka trudno wyleźć. A rozwój intelektualny nie
                      dotyczy wyłącznie tych niepracujących, bo albo ma się predyspozycje ku temu by
                      zostać tym Człowiekiem albo jest się wielkim nikim w wieku i 40-lat. A co
                      powiesz , La, w takim razie o rozwoju społecznym, kiedy niepracujący jest
                      jeszcze jakby pod kloszem własnej nieświadomości rynku pracy. Kiedy ma dość
                      mgliste pojęcie o rzeczywistej sytuacji na konkretnym stanowisku. Kiedy
                      pracujący zdobywają przystosowanie się do zupełnie innej niż szkolna
                      rzeczywistości, a niepracujący z racji stymulacji rozwoju intelektualnego
                      zajmują się sprawami wyższymi, ponadczasowymi, ważnymi dla jestestwa. ha

                      Artystyczny zaś rozwój.. dla artystycznej duszy ważny, ale dla inżyniera nie
                      bardzo, chyba że dla architekta. Nie każdy czuje potrzebę obcowania ze sztuką,
                      co też trochę smuci, ale to obcowanie nie jest wcale czasochłonne.
                      Do operetki chodzę średnio co miesiąc, wystawy oglądam te bardziej dla mnie
                      interesujące, nie moja wina, że nie bardzo chce mi się jeździć do Krakowa
                      specjalnie na wystawy, choć takie sytuacje również bywały (2 h jazdy
                      pociągiem).
                      Uczę się rysunku.. nie po to by zdawać na architekturę, choć kto to wie co mi
                      kiedyś przyjdzie do głowy, ale dlatego, że lubię, że potrzfię a chciałbym
                      bardziej potrafić. Uwielbiam szyć, autentycznie, gdyby nie studia jak nic
                      zostałabym krawcową. I dlatego tego też się uczę. Czy z wyrachowania?
                      Krawcowych coraz więcej jest potrzebnych jak widzę z ogłoszeń, ale ja to po
                      prostu lubię.
                      Języki.. angielski, niemiecki, francuski, nawet włoski wiadomo ważne i uczenia
                      się ich nikt nie posądziłby o bezinteresowność i "bo lubię", ale rosyjski i
                      czeski? W tym wypadku jest właśnie "bo lubię", a czy się przyda, być może, ale
                      nie kwestia przydatności zadecydowała o rozpoczęciu nauki.
                      Książki przeczytane.. Kiedy ktoś lubi czytać może czytać wszędzie i zawsze,
                      kiedy ktoś nie lubi to najwykwintniejsze warunki go do tego nie przekonają. I
                      nie wszyscy niepracujący studenci są molami książkowymi. A ja potrafię czytać
                      nawet w pociągu, kiedy towarzystwo jakieś jest nie do porozmawiania. Zresztą
                      przy moich studiach ja muszę czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Nie
                      beletrystyki, tylko czasem strasznie nudne tomiska.
                      Życie towarzyskie.. Ograniczone? To zależy czy przez życie towarzyskie rozumieć
                      wspomnianą 10-tą szklankę. Rzeczywiście, na takie życie towarzyskie mnie chyba
                      nie stać. Na całonocne balety też nie, kiedy rano muszę iść do pracy, ale jeśli
                      ten następny dzień to niezjazdowa niedziela albo jeśli zajęcia mam w tygodniu
                      od 12, a rano do pracy nie idę, to i owszem, można mieć to życie towarzyskie
                      zajmujące całą balangową noc. Bo każde inne życie towarzyskie zajmuje tyle
                      czasu, że z pewnością godzina dziennie, a nawet więcej, wystarcza na jego
                      podtrzymanie. I znowu jak z artyzmem. Albo lubi się towarzystwo, jest się
                      wyjątkowym ekstrawertykiem albo wręcz przeciwnie, garstka przyjaciół w
                      zupełności wystarcza. Jedenmu to drugiemu tamto.

                      A marzenia o tym by robić w życiu to co się lubi i jeszcze za to dużo płacili
                      są powszechne jak bezrobocie. I normalne. Tylko zobacz czym zajmują się ci
                      wielcy od tworzenia ideałów, nowych prądów, poetów. Czy oni są w stanie
                      utrzymać się z tego co stworzą. Zajmują się normalną pracą, której nie lubią,
                      ale to wcale nie znaczy, że przez to stają się biedniejsi moralnie, że ich
                      ideały tracą jasność. Bo tylko takie ideały przygasną, które mają zbyt mało
                      oliwy do lampy w której się palą. Lecz kiedy posiada się wystarczające zapasy,
                      nawet najlichsza z robót będzie tylko świadczyła na Twoją korzyść. A ekonomia..
                      nie zabija tylko utrudnia niektórym. Ale człowiek naprawdę mądry nieważne co
                      robi w życiu i tak zostanie Człowiekiem.


                      *


                      • Gość: la Re: Serce można zawiesić na kołku IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.03.03, 16:05
                        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):



                        > Dlaczego, La, uważasz, że pracując nie rozwijamy się intelektualnie.

                        Nigdzie czegoś takiego nie napisałam. Uważam tylko, że gdybym pracowała w
                        czasie studiów(!!) to mniej bym z nich skorzystała i mniej rzeczy bym zrobiła
                        kierunku rozwoju intelektualnego.
                        Nie przeczę, że istnieją ludzie tak mobilni jak Ty (choć trochę nie chce mi się
                        wierzyć w te wszystkie Twoje aktywności - jeśli wszystko to robisz naprawdę, to
                        szczerze podziwiam), ale ludzie są różni. Ja np. nie mam takiego charakteru,
                        nie potrafię robić tysiąca rzeczy na raz, bo mam wrażenie, że żadnej nie robię
                        dobrze.

                        Nie napisałam też nigdzie, że pracujący traci szansę zostania człowiekiem!
                        Błagam, nie interpretuj mylnie moich słów, żeby udowodnić swoje racje. Pisałam
                        o tym, że większość pracodawców zapomina o tej perspektywie.

                        >
                        > Artystyczny zaś rozwój.. dla artystycznej duszy ważny, ale dla inżyniera nie
                        > bardzo, chyba że dla architekta. Nie każdy czuje potrzebę obcowania ze
                        sztuką,
                        > co też trochę smuci, ale to obcowanie nie jest wcale czasochłonne.

                        Dla mnie jest ważny i dlatego o tym piszę. Nie generalizuję. Obcowanie ze
                        sztuka JEST czasochłonne, a jeszcze bardziej próby jej tworzenia (na tym się
                        TRZEBA skupić). To moje zdanie.


                        > A marzenia o tym by robić w życiu to co się lubi i jeszcze za to dużo płacili
                        > są powszechne jak bezrobocie. I normalne. Tylko zobacz czym zajmują się ci
                        > wielcy od tworzenia ideałów, nowych prądów, poetów. Czy oni są w stanie
                        > utrzymać się z tego co stworzą. Zajmują się normalną pracą, której nie lubią,
                        > ale to wcale nie znaczy, że przez to stają się biedniejsi moralnie, że ich
                        > ideały tracą jasność. Bo tylko takie ideały przygasną, które mają zbyt mało
                        > oliwy do lampy w której się palą. Lecz kiedy posiada się wystarczające
                        zapasy,
                        > nawet najlichsza z robót będzie tylko świadczyła na Twoją korzyść.

                        Zgadza się. Tylko dziwnie mam wrażenie, że gdyby ten pisarz czy filmowiec zajął
                        się tym, co go kręci, to dużo więcej byłoby z niego pożytku. Szkoda, że musi
                        ustawiać puszki w supermarkecie. Tylko tyle.

                        A ekonomia..
                        >
                        > nie zabija tylko utrudnia niektórym. Ale człowiek naprawdę mądry nieważne co
                        > robi w życiu i tak zostanie Człowiekiem.
                        >

                        Nigdy nie twierdziłam inaczej.
                        • Gość: Richelieu* Re: Serce można zawiesić na kołku IP: *.localdomain / 192.168.0.* 03.03.03, 16:40

                          > Zgadza się. Tylko dziwnie mam wrażenie, że gdyby ten pisarz czy filmowiec
                          zajął
                          >
                          > się tym, co go kręci, to dużo więcej byłoby z niego pożytku. Szkoda, że musi
                          > ustawiać puszki w supermarkecie. Tylko tyle.


                          Z pewnością po uzyskaniu dyplomu zajął się filmowiec pomocą dla jakiegoś
                          dobrego reżysera po to, by zdobyć praktyczny warsztat. I aby potem samemu
                          stanąć na nogi. Ale w czasie studiów układał i puszki w supermarketach. Zresztą
                          może kogoś nie stać na studiowanie i tylko studiowanie. Bo za co ma żyć. Nawet
                          największe stypendium nie zapewni utrzymania.
                          A poeta to inna sprawa. Nie ma szkół poetów. Poetą albo się jest albo i nie.
                          Albo się ma natchnienie i stworzy dzieło w godzinę czy dzień albo natchnienia
                          się nie ma. Co innego jeszcze pisarz, bo ten musi zebrać mnóstwo materiału,
                          każdą błachostkę sprawdzić.
                          Ale to wszystko jest raczej kwestią motywaxcji, poeta nazwałby to natchnieniem,
                          albo się ma ochotę na tworzenie, nawet czystej ulicy czy czystych talerzy na
                          zmywaku, albo się tej motywacji nie ma.

                          Ale żeby przejść 1000 km trzeba zrobić pierwzsy krok, a nie oczekiwać że ktoś
                          nas połowę drogi zawiezie.


                          *
        • Gość: Tomek Re: ludzie przestańcie pie....yć !!! IP: *.it-net.pl 27.02.03, 21:18
          Przyjacielu! Żeby nie ten komputer, chętnie podałbym Ci rękę. Podpisuję się pod
          tym wszystkimi rękami i nogami, z jednym zastrzeżeniem: w tym kraju nie da się
          zdobyć pieniędzy i pozycji, bez względu na wykształcenie, pokorę, czas pracy
          itd. Stąd po prostu trzeba wyjechać, przynajmniej na kilka lat.
      • Gość: Tomek Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.it-net.pl 27.02.03, 20:54
        Chłopcze!
        Jeżeli szukasz pracy w Polsce - trzeba było to napisać po prostu. Mam kilku
        znajomych, którzy w ostatnich latach dorobili się na polityce; wykupili od
        Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa byłe komunistyczne gospodarstwa rolne i
        szukają pracowników! Pracy jest tam ile tylko zechcesz, bez ograniczeń; płacą
        średnio 2,50 - 3zł/godz (czyli ostatnio około 0,50 - 0,70 USD); oczywiście
        żadnych umów o pracę i innych komunistycznych "wynalazków" tam nie ma, a jak Ci
        się nie podoba, to w okolicy jest 50% bezrobocie - w każdej chwili znajdą na
        twoje miejsce co najmniej 20 chętnych, którzy od lat nie mają już żadnych
        zasiłków zresztą, jeżeli rozpuszczeni Polacy nie będą chcieli - zawsze
        znajdą "ruskich" z odpowiednimi kwalifikacjami za pół ceny, oni się boją i na
        pewno nie będą rozrabiać u żadnych Rydzyków, czy innych Lepperów. Sądząc po
        twoim adresie - piszesz z kraju, w którym panuje straszna bieda, więc nie wahaj
        się. Pokaż jak się pracuje w kapitaliźmie - czekamy!
        • Gość: Tomek Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.it-net.pl 27.02.03, 21:04
          PS: W Polsce zasiłek dla bezrobotnych wynosi poniżej 500zł (około 120 USD)
          netto (przeciętny miesięczny czynsz za spółdzielcze mieszkanie) i przysługuje
          przez 6 miesięcy (pod warunkiem, że przepracowało się "oficjalnie" (czyli na
          umowę o pracę - z opłasonymi składkami ZUS, nie "na czarno") przez co najmniej
          12 miesięcy w czasie ostatnich 18 miesięcy od wygaśnięcia lub rozwiązania
          ostatniej umowy o pracę, lub ostatniego wyrejestrowania się z zasiłku dla
          bezrobotnych (jeżeli ten okres nie upłynął - można ewentualnie "odwiesić" co
          tam jeszcze zostało z poprzedniego okresu pobierania zasiłku; pełny zasiłek
          przysługuje tylko tym, którzy pracowali a nie np. absolwentom szkół, kobietom
          po urlopie macierzyńskim itd...). NIE MĘCZ SIĘ, WRACAJ!
      • Gość: anna Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.03, 09:41
      • Gość: anna Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.03, 09:48
        Witku to nieprawda co piszesz że pracy jest dość. Bezrobocie jest tak duże ,a
        pracodawca każy wybiera i niewie kogo zatrudnić młodych niechcą,a w średnim
        wieku to za stary.
      • Gość: Mossad_Attack ege szege Burocki IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.03, 21:10
        Napisze krotko bo nie chce mi sie meczyc paluszkow.

        Pracodawcy chcieliby pracownika_Spidermana za dolara dziennie. Pracownicy
        chcieliby wiecej pieniedzy za mniej pracy. Tak jest na calym swiecie, nie tylko
        w Polsce.
        Acha skoro mozna zrobic kariere na "myciu garow" to dlaczego imigranci wracaja
        do kraju a nie zaczynaja od mycia garow na zachodzie aby dojsc do stanowiska
        szefa Microsoftu. Dlatego, ze to jest Science_Fiction, taka kariera od pucybota
        do milionera (chyba ze sie trafi 6 w lotto), jesli ktos zaczyna kariere od
        mycia garow tam tez skonczy(prawo Murphego).
        • Gość: Richelieu* Re: ege szege Burocki IP: *.localdomain / 192.168.0.* 28.02.03, 22:37
          Gość portalu: Mossad_Attack napisał(a):

          > Napisze krotko bo nie chce mi sie meczyc paluszkow.
          >
          > Pracodawcy chcieliby pracownika_Spidermana za dolara dziennie. Pracownicy
          > chcieliby wiecej pieniedzy za mniej pracy. Tak jest na calym swiecie, nie
          tylko
          >
          > w Polsce.


          To powiedziałeś prawdę objawioną. Pewnie, że zawsze chce się mieć więcej za
          mniej.



          > Acha skoro mozna zrobic kariere na "myciu garow" to dlaczego imigranci
          wracaja
          > do kraju a nie zaczynaja od mycia garow na zachodzie aby dojsc do stanowiska
          > szefa Microsoftu. Dlatego, ze to jest Science_Fiction, taka kariera od
          pucybota
          >
          > do milionera (chyba ze sie trafi 6 w lotto), jesli ktos zaczyna kariere od
          > mycia garow tam tez skonczy(prawo Murphego).


          Do kraju imigrancji wracają być może z sentymentalizmu, a może im zwyczajnie
          nie wyszło. Czy wszyscy, którzy wyjeźdzają na 100% "robią karierę".
          I nikt tu nie napisał, że można "zrobić tą karierę" przy myciu garów. W ogóle
          nie czytasz postów albo źle je pojmujesz. Chodzi o to, że lepsze mycie tych
          garów niż nie robienie niczego. Jeżeli pracodawca widzi nieskalanego pracą
          absolwenta to co pomyśli sobie o jego pracowitości. Kto chciałby mieć
          pracownika lenia.


          *
          • Gość: gosc Re: ege szege Burocki--Nie znacje zycja na zachodz IP: 203.36.162.* 28.02.03, 22:51
            Zapraszam do mnie zobaczycie jak sie zyje na "Zachodzie "! Wasze opinie sa
            bardzo zle i zlosliwe .uwazam , ze sa to osoby do 12-roku zycja !!
            -gosc-
            • Gość: Seba Re: ege szege Burocki--Nie znacje zycja na zachod IP: *.vn.kielce.com.pl 02.03.03, 09:00
              Czytam te posty i dochodze do mniosku ze ludzie ktorzy mieszkaja za granica
              najwiecej maja do powiedzienia o sytuacji w PL. A niby skad wy to mozecie
              wiedziec. Ja wogole mozecie sie wypowiadac w ten sposob. W PL jest niesamowite
              bezrobcoei przyjedzcie najlepiej i sprobujcie znalezc sobie prace. To nie takie
              latwe. Ja skonczylem informatyke mam 4 certyfikaty znam bardzo dobrze ang. i
              niemiecki wiec mi nawet nie pierdolcie zebym poszedl machac sciera zeby
              udowodnic ze do wszystkiego sie nadaja. Hipokryzja... Nie po to sie meczylem 5
              lat zeby teraz zapierdalac jak wol przy sprzataniu czy zrywaniu jakis owocow. W
              moim miescie 200 000 mieszkancow jest 30% bezrobocie. Sam zarabiam grosze i jak
              tylko przyjdzie taka mozliwosc zmywam sie z tego kraja. Wasze opinie sa bardzo
              krzywdzace. Nie znacie dobrze sytuacji wiec sie nie wypowiadajcie. Nara
              • Gość: Richelieu* Re: ege szege Burocki--Nie znacje zycja na zachod IP: *.localdomain / 192.168.0.* 02.03.03, 10:21
                Gość portalu: Seba napisał(a):

                > Czytam te posty i dochodze do mniosku ze ludzie ktorzy mieszkaja za granica
                > najwiecej maja do powiedzienia o sytuacji w PL. A niby skad wy to mozecie
                > wiedziec. Ja wogole mozecie sie wypowiadac w ten sposob. W PL jest
                niesamowite
                > bezrobcoei przyjedzcie najlepiej i sprobujcie znalezc sobie prace. To nie
                takie
                >
                > latwe. Ja skonczylem informatyke mam 4 certyfikaty znam bardzo dobrze ang. i
                > niemiecki wiec mi nawet nie pierdolcie zebym poszedl machac sciera zeby
                > udowodnic ze do wszystkiego sie nadaja. Hipokryzja... Nie po to sie meczylem
                5
                > lat zeby teraz zapierdalac jak wol przy sprzataniu czy zrywaniu jakis owocow.
                W
                >
                > moim miescie 200 000 mieszkancow jest 30% bezrobocie. Sam zarabiam grosze i
                jak
                >
                > tylko przyjdzie taka mozliwosc zmywam sie z tego kraja. Wasze opinie sa
                bardzo
                > krzywdzace. Nie znacie dobrze sytuacji wiec sie nie wypowiadajcie. Nara



                Zasady dobrego wychowania na forum wymagają od forumowicza aby czytał
                wypowiedzi swoich poprzedników zanim sam coś napisze. Ty, Seba, albo nie
                przeczytałeś albo przeczytałeś a i tak nie zrozumiałeś, czyżby wtórny
                analfabetyzm? Ścierą machać miałeś na studiach, w Twoim przypadku ścierą w
                miejscu mocno związanym z informatyką. Mój młodszy brat od roku co sobotę
                chodzi do zakładu RTV (jest w III klasie technikum) i tam robi za przysłowiowe
                podaj, przynieś, pozamiataj. Za darmo, choć od czasu do czasu przyniesie jakiś
                pozornie niedonaprawienia sprzęt. I w tym dłubie. Więc tego rodzaju początek od
                czynności zupełnie najprostszych, wręcz sprzątania, należy zacząć aby po
                skończeniu studiów, posiadaniu 4 certyfikatów móc pracować już jako
                doświadczony! pracownik. Tyle, że rzeczywiście, każde miejsce w Polsce poza
                największymi ośrodkami są wylęgarnią bezrobotnych, zamiast być wylęgarnią
                pomysłów. co trzeci bezrobotny..

                ps. po co wtrącasz o hipokryzji tam gdzie nie ma śladu po tego rodzaju
                zachowaniu?


                *
      • Gość: eva-monik Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.dip.t-dialin.net 02.03.03, 23:27
        W polsce nie ma pracy i na zachodzie tez jej nie ma!!!
        I o co ta cala granda?Po co sobie skakac do oczu?
        Tez proponuje wszystkim chetnym wyjechac na zachod i zaczac zarabiac te
        bajonskie sumy na luksusowe auto , wille i basen oczywiscie!!!Daj Boze
        wszystkim tego,co sie nalezy i szybko przypomna sobie rodzinny ,dobry
        kraj,gdzie nawet bezrobocie smakuje inaczej niz na zachodzie!
        • forward Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE 05.03.03, 19:06
          Ha kolejna burza w szklance wody, prowokator odbił własne kompleksy na agresji
          w stosunku do innych. Całkiem niedawno czytałem w jakiejś gazecie
          ogólnopolskiej że bezrobocie w 2006 r. wyniesie 22 %. Jakoś nie chce mi się
          wierzyć w te optymistyczne prognozy, będzie znacznie gorzej. A pracy będzie
          coraz mniej, dlatego takie kłótnie tu wybuchają, bo praca w Polsce to towar
          luksusowy i tak samo trudno dostępny jak kiedyś za komuny samochód albo
          kolorowy telewizor.


          Forward
      • Gość: viki Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.mragowo.sdi.tpnet.pl 06.03.03, 16:03
        Może lekko przesadzone..ale naprawdę lekko...Chcemy zachodu ale nie zauważamy
        że na zachodzie pieniadze sie zarabia w szkole podstawowej.Miałam przyjemność w
        imieniu firmy w której pracuję szukać pracownika i jak słyszałam text"nie
        opłaca mi się pracować" to nie mam złudzeńLUDZIE NIE CHCĄ PRACOWAĆ. Ja też
        byłam osobą bezrobotną, zatrudniłam się za marne grosze{po oddaniu dzieci do
        przedszkola też mi się nie opłacało} i przez 4 lata udowadniałam że warta
        jestem więcej.W tej chwili mam doświadczenie zawodowe i pewność siebie ,bo
        jeśli mnie zwolnią mam czym zapełnić CV, szkolenia, kursy nowe
        umiejętności.Bardzo łatwo jest narzekać, na rząd na szefa na pogodę ....tylko
        co to daje..??????
        A'propos studiów...też takowe skończyłam i właśnie tam przekonałam się że o
        niczym nie świadczą w dzisiejszych czasach można je zrobić za pieniądze
        ambitnej mamusi...SORRY
        • forward Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE 06.03.03, 16:58
          Viki piszesz o czymś co było. Jakie rozbrykane ambicje finansowe? Ostatnio
          miałem podać ile chcę zarabiać podałem 500 zł netto. Czy to dużo? -
          absolwent,studia wyższe, dwa jężyki. Może kiedyś były i roszczenia płacowe, ale
          nie teraz w dobie 18-19 % bezrobocia, które zaczyna dotykać każdego i kiedy o
          pracę jest trudno nawet w dużych miastach.
          Na oferty za tak niewielkie pieniądze, zgodne z moim wykształceniem zgłasza się
          przeciętnie po 4-6 osób, jeżeli to ogłoszenie w gazecie to może przyjść nawet
          po 50 chętnych i ci co odchodzą z kwitkiem wiedzą że nic za więcej nie znajdą,
          o ile w ogóle coś innego znajdą, bo za 3 miesiące będzie następna fala
          absolwentów i będzie jeszcze ciężej coś znaleźć niż dzisiaj.


          Forward
          • Gość: 23 latek Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.03, 14:34
            Po skończeniu technikum, mając 1000PLN w kieszeni przyjechałem do stolicy. W
            piątek znalazłem pokój za 350PLN, a w poniedziałek z Wyborczej pracę na akord.
            Starzy pracownicy zarabiali tam 1500PLN. Ja w pierwszym miesiącu zarobiłem
            1000PLN, ale już w drugim zarobiłem 2000PLN. Widocznie im się nie chciało robić.
            Teraz po upływie 2,5roku wciąż zarabiam 2000PLN tyle że na normalnym etacie.
            Od zera wyrobiłem sobie wiele kontaktów i praktycznie nie wyrabiam się w
            pracach popołudniowych i weekendowych. Takrze na miecha nie spadam poniżej 3000-
            3500PLN.
            Całym sercem podpisuje się pod tematem. Polakom nie zależy na pracy. Chcieli by
            żeby ktos zapukał do ich drzwi trzymając w ręku umowę o pracę za 3000PLN-
            niestety nic za darmo
            • Gość: 25 latek Re: PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE IP: *.telia.com 16.03.03, 19:51
              Gość portalu: 23 latek napisał(a):

              > Po skończeniu technikum, mając 1000PLN w kieszeni przyjechałem do stolicy. W
              > piątek znalazłem pokój za 350PLN, a w poniedziałek z Wyborczej pracę na akord.
              > Starzy pracownicy zarabiali tam 1500PLN. Ja w pierwszym miesiącu zarobiłem
              > 1000PLN, ale już w drugim zarobiłem 2000PLN. Widocznie im się nie chciało
              robić
              > .
              > Teraz po upływie 2,5roku wciąż zarabiam 2000PLN tyle że na normalnym etacie.
              > Od zera wyrobiłem sobie wiele kontaktów i praktycznie nie wyrabiam się w
              > pracach popołudniowych i weekendowych. Takrze na miecha nie spadam poniżej
              3000
              > -
              > 3500PLN.
              > Całym sercem podpisuje się pod tematem. Polakom nie zależy na pracy. Chcieli
              by
              >
              > żeby ktos zapukał do ich drzwi trzymając w ręku umowę o pracę za 3000PLN-
              > niestety nic za darmo
              Bylem w podobnej sytuacji,teraz tez mam prace,mieszkanie i szczescie I NAWET
              MNIE STAC NA PRZYZWOITY URLOP.

              DO WSZYSTKICH LENIOW ,OBIBOKOW ,PASOZYTOW:zobacz:GAZETA.PL-PRACA=10000
              OFERT!!!!!!!!!!
              PRACY JEST BAAAAARRRDDDZZOOOOO DDDDDUUUUZZOOOOOO!!!!!!!!szukajcie a napewno
              najdziecie.powodzenia LENIE!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka